Manipulacja pogodą – opracował „Metro”…

.


Instalacja HAARP – narzędzie do wywoływania chaosu klimatycznego i katastrof klimatycznych

.
Zamieszczam poniżej opracowanie Metro nt. manipulacjami pogodą, będącymi w rzeczywistości prowadzoną przez globalną sitwę wojną pogodową przeciwko reszcie świata, nawet przeciwko własnym poddanym (w usraelu i jewrounii). Przy czym owe manipulacje pogody zwala mafia klimatyczna na CO2, choć dwutlenek węgla jest gazem klimatycznie neutralnym (o tym napiszę obszerniej za kilka dni). Występujące ekstremalne zjawiska pogodowe nie mają więc związku z propagowanym przez zachodnie łże-media „antopogennym ociepleniem klimatycznym”, bo ani nie ma już w chwili obecnej ocieplenia klimatu i temperatura nie rośnie od jakichś 20 lat (to wymysł propagadowy mafii klimatycznej), ani człowiek nie jest w stanie np. zwiększoną emisją CO2 podgrzać klimatu i doprowadzić do katastrofalnego ocieplenia. Jedyne co może obecnie człowiek zrobić, to przy pomocy geoinżynierii (HAARP, opryski chemiczne zwane chemtreilsem) doprowadzić do klimatycznego chaosu, co zresztą jest robione i o czym pisze Metro.
.
.
MANIPULACJA PRĄDAMI STRUMIENIOWYMI TO PRZYCZYNA NIENATURALNYCH FAL CHŁODU I UPAŁÓW
.
Poniższy artykuł Roberta Scribblera opatrzony wstępem przez Dane Wigingtona traktuje o pogodzie w styczniu 2015 roku w Stanach Zjednoczonych. Kogo obchodzi pogoda na innym kontynencie cztery lata temu, w dodatku „zwykła pogoda” która nie przyniosła żadnych spektakularnych i katastrofalnych konsekwencji? A jednak powinna obchodzić, ponieważ artykuł traktuje o nadzwyczajnych zjawiskach klimatycznych, skutkiem których w styczniu 2015 roku na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych temperatura była niższa niż w okolicach Bieguna Północnego.
.
Autor artykułu, klimatolog Robert Scribbler, winą za takie nadzwyczajne zjawiska klimatyczne obarcza antropogeniczne globalne ocieplenie, nadmierną emisję dwutlenku węgla do atmosfery, która to miała być przyczyną tego zamieszania.
.
Artykuł został opatrzony wstępem przez Dane Wigingtona, który przypomina, że to wprawdzie ewidentnie człowiek przyczynił się do takich zaburzeń klimatycznych, to jednak nie chodzi o mityczne globalne ocieplenie i emisję rzekomo szkodliwego dwutlenku węgla do atmosfery, lecz o ukrywaną przed społeczeństwami geoinżynierię, w tym przypadku o globalną manipulację prądami powietrznymi za pomocą funkcjonujących na świecie „podgrzewaczy jonosfery”.
.

.
Dane Wigington prowadzi stronę: https://www.geoengineeringwatch.org/ która prezentuje postępy geoinżynierii głównie w Ameryce Północnej. Na YouTube jest dostępny jego ponaddwugodzinny wykład z 2018 roku przetłumaczony na język polski, który jest doskonałym wprowadzeniem do problematyki inżynierii klimatycznej:
.

.
Jeśli chodzi o geoinżynierię, to najłatwiej zauważyć, że niebo wygląda teraz zupełnie inaczej niż kilka dekad temu. Zmienił się kolor nieba z niebieskiego, błękitnego, na siny. O wiele większe jest zachmurzenie. W języku technokratów chodzi tu o program rozpylania aerozoli w stratosferze zwany: „Stratospheric Aerosol Injection” (https://en.wikipedia.org/wiki/Stratospheric_aerosol_injection).
.

.
Piloci, którzy zajmują się rozpylaniem różnych substancji na niebie, niekiedy dają dowody rynsztokowego poczucia humoru.
.

.
Roznoszony przez samoloty, a później zawieszony w atmosferze pył, który opada wraz z deszczem, wykazuje ciekawe właściwości w zetknięciu z magnesem. [Uwaga – poniższy film należy oglądać od ok. minuty 4:27 a nie od początku, gdzie występuje pajac świr mający na głowie Judenhut].
.


To jednak widoczny, choć tylko dla osób które chcą widzieć, pył. Umiejętność trwałego obniżenia czy podwyższenia temperatury na wielkich obszarach Ziemi to relatywnie nowa umiejętność w katalogu sztuczek geoinżynierii. Amerykańska książka „Weather Modification: Programs, Problems, Policy, and Potential” z maja 1978 roku (https://archive.org/details/weatificat00unit) prezentowała głównie technologie wywoływania opadów atmosferycznych, deszczu, gradu, czy też suszy i burz. To było czterdzieści lat temu i możemy się domyślać, że katastrofalne powodzie, które od tego czasu dotknęły między innymi Polskę, nie były zjawiskami zupełnie naturalnymi. Pentagon deklaruje zupełnie otwarcie że manipulacja pogodą jest dla niego narzędziem wojny, o czym mówi następny dokument z 1996 roku (
https://archive.org/details/WeatherAsAForceMultiplier).
.
Mamy więc do czynienia z sytuacją, że publicznie dostępna wiedza z zakresu geoinżynierii wskazuje, iż poniższe katastrofalne zjawiska pogodowe, które dotknęły między innymi Polskę:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pow%C3%B3d%C5%BA_tysi%C4%85clecia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pow%C3%B3d%C5%BA_w_Europie_%C5%9Arodkowej_(2010)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C4%85by_powietrzne_w_Polsce
.
znajdują się w katalogu instrumentów uprawiania polityki przez Stany Zjednoczone, najważniejszego „sojusznika”. Takie zjawiska mogą być wywołane przez Pentagon. Pentagon wraz z pozostałymi agendami rządu światowego, zajmują się taką działalnością na całej Ziemi w trybie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Zresztą oni robią to również na własnym terytorium (https://en.wikipedia.org/wiki/2019_Midwestern_U.S._floods, https://www.google.com/search?q=2019+midwest+flooding&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwif152fgarjAhXhAxAIHdSbBkwQ_AUIECgB), tutaj zapewne w celu zmniejszenia podaży żywności.
.
Przywołany wyżej raport Pentagonu z 1996 roku „Weather as a Force Multiplier” (Pogoda jako mnożnik siły) prezentuje cel rozwoju geoinżynierii: możliwość sterowania każdym aspektem pogody do 2025 roku. Każdym aspektem pogody, w tym temperaturą, wilgotnością, siłą wiatru, ilością i rodzajem opadów lub ich brakiem, zamgleniem, zachmurzeniem i nasłonecznieniem, itp. Pentagon jako cel do zrealizowania do 2025 roku założył sobie całkowite kontrolowanie pogody na Ziemi.
.
Dane Wigington argumentuje, że trwała zmiana temperatury to już teraźniejszość geoinżynierii, więc skutkiem intencjonalnej ludzkiej działalności mogą być katastrofalne fale upałów, które od jakiegoś czasu nawiedzają ludzkość (język angielski):

https://en.wikipedia.org/wiki/2003_European_heat_wave, https://pl.wikipedia.org/wiki/Upa%C5%82y_w_Europie_(2003)
https://en.wikipedia.org/wiki/2006_European_heat_wave
https://en.wikipedia.org/wiki/2007_European_heat_wave
https://en.wikipedia.org/wiki/2007_Asian_heat_wave
https://en.wikipedia.org/wiki/2010_Northern_Hemisphere_heat_waves
https://en.wikipedia.org/wiki/2015_Indian_heat_wave
https://en.wikipedia.org/wiki/2018_European_heat_wave
.
Takie wykresy jak poniższy to po prostu popisy geoinżynierii:

.


.
Lansowany niżej przez Roberta Scribblera pogląd, że to emisja dwutlenku węgla spowodowana działalnością człowieka jest przyczyną zaburzeń klimatycznych, nie wytrzymuje krytyki. Wbrew twierdzeniom klimatologów dwutlenku węgla w atmosferze Ziemi jest raczej za mało niż za dużo. Dowodzi tego istnienie urządzeń, które zaopatrują rośliny szklarniowe w dodatkowy dwutlenek węgla potrzebny do oddychania. Przemysł Chin Ludowych służy niezbędną pomocą: https://www.alibaba.com/trade/search?fsb=y&IndexArea=product_en&CatId=&SearchText=carbon+dioxide+making+machine+greenhouse&viewtype=
.
Okazuje się, że dostarczenie dodatkowego dwutlenku węgla roślinom przyspiesza ich wzrost na tyle, że opłacalne jest wydanie pieniędzy na instalacje dostarczania CO2 do atmosfery szklarniowej. Zbyt mała ilość dwutlenku węgla w atmosferze w stosunku do potrzeb ogranicza wzrost roślin, rośliny po prostu się duszą.
.

.
Argumentacja klimatologów dotycząca niższego poziomu dwutlenku węgla w atmosferze tysiące lat temu oparta jest na błędnych założeniach. Oni pozyskują powietrze rzekomo „sprzed tysięcy lat” głównie z arktycznego lodu, który również potrafią błędnie datować (każda warstwa to jedno lato/zima a nie po prostu cieplejszy słoneczny dzień, jak jest w rzeczywistości). Poza tym powietrzne komory lodowe nie są hermetyczne, tam ciągle trwa wymiana gazów z otoczeniem bo sam lód, poddawany różnym temperaturom i ciśnieniu w trakcie „tysięcy lat” ciągle podlega zmianom. Podawane przez klimatologów historycznie niższe stężenia CO2 w atmosferze są przez to błędne.

.
[Tu dodam od siebie – pęcherzyki powietrza zamknięte w lodzie zmieniają swój skład chemiczny, pozbywając się przynajmniej części dwutlenku węgla. Ważne jest, by wiedzieć, że lód jest dobrym izolatorem ciepła – to dlatego nawet przy temperaturze powietrza, powiedzmy – 40 °C, pod lodem temperatura wody nie spada poniżej zera i jeziora nie zamarzają do dna, a dolna warstwa lodu na styku z wodą ma temperaturę minimalnie poniżej zera °C. Podobnie jest wewnątrz lodowców – w nich nigdy nie panuje zbyt niska temperatura, od której wnętrze lodowca jest izolowane przez jego górną warstwę. Ma to istotny wpływ na zanikanie CO2 z powietrza uwięzionego w pęcherzykach. Molekuły powietrza uderzają w ścianki pęchęrzyków w których są zamknięte, powodując minimalne podgrzanie i topnienie powierzchni tych ścianek. Jest to dosyć łatwe, gdyż wewnątrz lodowca nie panują „arktyczne” temperatury i lód na ściankach pęcherzyków pod wpływem uderzeń molekuł powietrza faktycznie może się powierzchniowo „nadtopić”. Tworząca się na ściankach pęcherzyków cieńka warstwa wody wchłania CO2, przez co jego zawartość w pęcherzykach spada. Pamiętać przy tym należy, że im woda zimniejsza (a na ścianach pęcherzyków jest zimna), tym więcej może „zmagazynować” (wchłonąć) CO2. To dlatego schłodzony szampan nie wystrzeliwuje fontanną, gdy się go otwiera. Natomiast ciepły szampan „wystrzeli” fontanną zawsze – i to właśnie za sprawą CO2, którego ciepły szampan nie jest w stanie w pełni zmagazynować – opolczyk].
.
Obecny poziom CO2 w atmosferze to około 400ppm (cząstek na milion). Poradniki dla ogrodników (https://university.upstartfarmers.com/blog/why-how-supplement-co2-indoor-farms) twierdzą, że rośliny szklarniowe przestają rosnąć przy stężeniu dwutlenku węgla w wysokości 250ppm. Przy stężeniu 150ppm rośliny zaczną wymierać. Te same poradniki rekomendują kilkukrotne podwyższenie stężenia CO2 w zamkniętych szklarniach w celu przyspieszenia wegetacji roślin. Równocześnie wiemy że skamieliny wielkich roślin obecnych na Ziemi w przeszłości wymagały dla podtrzymania bujnej wegetacji stężenia CO2 w atmosferze dziesięciokrotnie większego niż obecne 400ppm.
.

.
Przywołany wyżej poradnik ogrodniczy twierdzi, że nawet w chłodne dni, kiedy szklarni się nie wietrzy, dostarczenie dodatkowego dwutlenku węgla roślinom w wymiarze stężenia kilkukrotnie przekraczającego standardowe atmosferyczne 400ppm zwiększa przyrost roślin nawet o 30%. Jednym ze sposobów zwiększenia koncentracji CO2 w szklarniowej atmosferze jest spalanie tam gazu ziemnego czy propanu.
.
Według klimatologów takie samo działanie poza atmosferą szklarniową prowadzi wprost do trudnych do przewidzenia, ale zawsze katastrofalnych zmian klimatycznych. Czy tak jest w istocie? Niestety mamy powody aby przypuszczać, że cała oficjalna klimatologia to skorumpowana pseudonauka skonstruowana według najlepszych wzorów wprost z Talmudu, oparta na sfałszowanych danych i całkowicie błędnej interpretacji owych danych. Ich walka z „nadmierną” koncentracją dwutlenku węgla w atmosferze jest szkodliwa dla roślin, a w konsekwencji dla wszystkich żyjących organizmów. Ich walka z nasłonecznieniem prowadzi do ograniczenia dostępu do życiodajnego Słońca do wszystkich żyjących na Ziemi organizmów, do wyniszczenia roślinności nieprzystosowanej do zmienionego odczynu kwaśności deszczu i gleby, do wymarcia pszczół, które są bezradne wobec rozpylanych w powietrzu aerozoli. Jak mówi Dane Wigington w swoim ponaddwugodzinnym wykładzie, akademicka klimatologia jest narzędziem do zniszczenia życia na Ziemi i niestety nie ma w tym twierdzeniu przesady.
.

=============================

.
https://www.geoengineeringwatch.org/jet-stream-manipulation-is-fueling-weather-extremes/
.

Manipulacja prądami strumieniowymi jest paliwem dla ekstremalnych zjawisk pogodowych

.

.
Cała społeczność klimatologów udaje, że drapie się po głowach nad coraz bardziej nieregularnym przebiegiem prądów strumieniowych. „Eksperci” wciąż wymyślają różne wyjaśnienia, dlaczego prąd strumieniowy zachowuje się tak a nie inaczej, ale wszystkie te wyjaśnienia celowo pomijają istnienie geoinżynieryjnego słonia w pokoju. Instalacje podgrzewaczy jonosfery zlokalizowane na całym świecie są głównym elementem prowadzonej inżynierii klimatycznej. Te niezwykle potężne i niebezpieczne urządzenia są używane do manipulowania prądami strumieniowymi. Społeczność klimatologów jako całość udaje ślepców i nie widzi trwającego geoinżynieryjnego szaleństwa, podczas gdy klimat i system podtrzymywania życia na ziemi jest systematycznie niszczony. Jeśli obecna trajektoria zniszczenia planetarnego będzie trwała znacznie dłużej, ocalenie naszej planety stanie się niemożliwe.
.
WSZYSCY powinniśmy pociągnąć ekspertów do odpowiedzialności. Wysyłajcie im pytania pocztą elektroniczną, wysyłajcie pytania ich współpracownikom, lokalnym mediom, grupom, agencjom itp. I udostępniajcie te kontakty e-mailowe innym, aby mogli zrobić to samo. Od nas wszystkich zależy, czy podejmiemy wszelkie możliwe kroki w krytycznym wysiłku na rzecz podniesienia świadomości wśród wciąż niedoinformowanej opinii publicznej i poinformowania tych, którzy kłamią dla establishmentu.
.
Poniższy artykuł rzuca więcej światła na coraz bardziej niszczycielską pogodę na naszej planecie, mimo że badacz / autor tego artykułu nie wspomina o kwestii inżynierii klimatu. Przekazałem autorowi znaczne ilości danych geoinżynieryjnych (Robert Scribbler) i jako odpowiedź otrzymałem jedynie ciszę. Scribbler, podobnie jak społeczność zajmująca się nauką o klimacie, wie, że wspomnienie czegokolwiek na temat geoinżynierii może odbić się bardzo negatywnie na dalszej karierze. To powiedziawszy, artykuł dokładnie opisuje gwałtownie rosnące zniszczenia spowodowane coraz gorszą pogodą. Cały system klimatyczny się zmienia, inżynieria klimatyczna jest głównym czynnikiem w tym procesie.
.
Dane Wigington
.
11 stycznia 2015
.

=============================

.
Zniekształcony prąd strumieniowy: rekordowe szaleństwo nad Szkocją, znowu rekordy na biegunie
.
Robert Scribbler (https://robertscribbler.com/2015/01/09/jet-stream-re-mangled-record-winds-rage-over-scotland-as-polar-amplification-ramps-up-yet-again/).
.
9 stycznia 2015
.

.
(Wzmocnienie biegunowe w piątek 9 stycznia 2014 r. Wyraźnie widoczne w podsumowaniu GFS. Kolejny cieplejszy niż przeciętny dzień dla Arktyki w ocieplonym świecie. Źródło obrazu: Climate Reanalyzer, https://climatereanalyzer.org/).
.
Dla Arktyki to kolejny o wiele cieplejszy niż normalnie dzień…
.
Anomalie temperaturowe w regionie wzrosły do 3,55 °C powyżej, już gorętszej niż normalnie, średniej z lat 1979-2000. A pas Oceanu Arktycznego rozciągający się od Grenlandii po Syberię osiągnął nadzwyczajne 15-22°C powyżej średniej temperatury.
.
To kolejny dzień wzmocnienia arktycznego – czwarty w tym tygodniu. Kolejny dzień ekstremalnych anomalii dipolowych. I kolejny dzień rekordowej pogody. Wszystkie symptomy stają się oczywiste że chodzi o nagłe antropogeniczne ocieplenie.
.
Ciepło w Arktyce wypycha chłód
.
Ostatniej nocy, studiując Earth Nullschool (https://earth.nullschool.net/), znalazłem temperaturę -3°C pobliżu Nowej Ziemi – wyspy na Oceanie Arktycznym u wybrzeży Syberii. Ostatniej nocy spojrzałem na te dwa zdjęcia – jedno z regionów położonych kilkaset mil na południe od bieguna północnego i na północ od Svalbardu o temperaturze -5°C, a drugi o temperaturze na powierzchni w pobliżu Richmond w Wirginii -7°C.
.

.

.
(Temperatura górnej klatki na poziomie 85°3N, 39°2E. Temperatura dolnej ramki w 36°9N, 77°3W. Innymi słowy – na północy jest cieplej niż na południu. Źródło obrazu: Earth Nullschool. źródło danych: NOAA, Global Forecast System Model.)
.
Innymi słowy, było cieplej niemalże na biegunie tuż przed gankiem Świętego Mikołaja, niż tysiące kilometrów na południe w Richmond, w Wirginii.
.
W technicznej meteorologicznej terminologii istnieje określenie na takie różnice temperatury pomiędzy północą i południem – dipol. W tym przypadku jest to zimny kontynent północnoamerykański i ciepły Ocean Atlantycki wypierający znacznie wyższe niż średnie temperatury daleko w Arktykę.
.
Zniekształcony prąd strumieniowy – wzmocniona amplituda fal prądu strumieniowego
.
Tak ciepłe powietrze napływające na północ, wymuszające ruch zimnego powietrza na południe, może spowodować ekstremalną falistość prądu strumieniowego. Ten rodzaj falistości, o którym ostrzegła dr Jennifer Francis, jest napędzany właśnie przez rodzaj ocieplenia Arktyki, którego byliśmy świadkami w tym tygodniu.
.
I, jak wyraźnie widać na poniższej mapie, mamy niezwykły wzór prądu strumieniowego idącego na południe, występujący w doskonałej koordynacji z obecną falą ciepła na biegunie:
.

.
(Niezwykle wysoka amplituda prądu strumieniowego wczorajszej nocy. Bardzo intensywny tor burzowy nad Szkocją. Źródło obrazu: Earth Nullschool. źródło danych: NOAA, Global Forecast System Model i inne.)
.
Przypuszczam, że niektórzy mogą nazwać tego rodzaju zdarzenia przypadkiem. Ale co to za przypadek, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę oczywisty i widoczny mechanizm obecnego skoku temperatury polarnej, późniejsze przemieszczenie ciepłego powietrza ze strefy polarnej na południe i związane z tym inwazje ciepłego powietrza wynurzające się z północnego Atlantyku wprost do okręgu podbiegunowego.
.
Łatwo jest zobaczyć, jak 1, 2, 3.
.
To przemieszczenie mas powietrza przywróciło rodzaj obiegu wokół Grenlandii, o którym ostrzegaliśmy pod koniec listopada 2014 roku. Rodzaj przesunięcia masy powietrza poza centrum, który przesuwa zimno w kierunku gorąca i może spowodować dość ekstremalną pogodę.
.
Rekordowe wiatry nad Szkocją ostatniej nocy
.
Dr Francis wspomniała również o tym, że w wyniku prowadzonych badań doszła do wniosku o zwiększeniu potencjału ekstremalnych warunków pogodowych. Może ona zaliczyć się do takich wizjonerów, jak dr James Hansen, który ostrzegał przed gwałtownym nasileniem burz w wyniku połączonego wzmocnienia polarnego i topnienia oraz zmiękczenia pozostałych wielkich lodowców na Grenlandii, a później Antarktydy.
.
Niestety, niedawny epizod wzmocnienia polarnego wywołał falę dość ekstremalnej pogody w Szkocji. Tor sztormowy na Północnym Atlantyku nasilił się wraz ze wzrostem różnic temperatur. We wtorek zanotowano 930 mbar między Grenlandią a Islandią. Pod wpływem masywnego południkowego przepływu powietrza ta burza wkrótce wywołała bardzo silne wiatry szalejące na Północnym Atlantyku.
.
Wczoraj wieczorem wiatry te ryczały po całej Szkocji, osiągając maksymalną prędkość 180 kilometrów na godzinę – nowy rekord wszech czasów dla Wysp Północnych od czasu rozpoczęcia pomiarów siły wiatru w 1970 roku.
.
Wracając do ekstremalnych warunków pogodowych, które nawiedziły Wielką Brytanię przez większą część zimy 2013–2014, wichura zniszczyła drzewa, zerwała linie energetyczne, zablokowała drogi i koleje. To z kolei wymusiło szeroką reakcję służb ratunkowych w całej Szkocji po brutalnym uderzeniu przez huraganowe wiatry zeszłej nocy. Z BBC:
.
Burza spowodowała zawieszenie wszystkich kursów ScotRail, chociaż niektóre ograniczone usługi są już uruchomione. Ponad 46 000 domów jest obecnie pozbawionych zasilania, ponieważ atlantycki prąd strumieniowy spowodował podmuchy o prędkości większej niż 160 kilometrów na godzinę.
.
Dowody zebrane z obserwacji są więc dość jasne. Mamy tu jeszcze jeden przypadek, w którym ogrzewanie polarne napędza ekstremalne zmiany prądu strumieniowego w połączeniu z powiązanymi przypadkami rekordowych drastycznych zjawisk pogodowych. A ponieważ antropogeniczne ocieplenie nadal się nasila, prawdopodobnie będziemy świadkami znacznie gorszych przypadków niż dzisiejszy drobny epizod.
.
Linki:
.
https://www.theguardian.com/uk-news/2015/jan/09/scotland-railways-reopen-after-110mph-winds
.
https://www.bbc.com/news/uk-scotland-highlands-islands-30726678
.
https://www.ncdc.noaa.gov/data-access/model-data/model-datasets/global-forcast-system-gfs
.
https://www.ncdc.noaa.gov/
.
https://climatereanalyzer.org/
.

Autor opracowania i tłumacz tekstu Dane Wigingtona – Metro.

.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

.
Zamieszczam jeszcze fragmenty prywatnego maila Metra do mnie, gdyż są istotne w tej sprawie:
.
„…natknąłem się na ten wykład: https://www.youtube.com/watch?v=mWp9jgpN4Fc
.
W zasadzie ten wykład załatwia wszystko, a w każdym razie bardzo dużo. Jak go widzę to liczba wyswietleń jest «68» i jest to stanowczo za mało. Wigington zajmuje się tym zawodowo (…).
.
W sprawie ewentualnego argumentu, że «oni trują także siebie» powtarzam to co usłyszałem od Terry’ego Lawtona (dostałeś ten tekst), że oni podobno mają jakies specjalnie opracowane białka, które usuwają czy przejmują to aluminium z organizmu. Nie wiem czy to prawda, ale taka technologia może istnieć (…).”
.

Tu dodam od siebie – podobną „technologię” stosują globaliści w kontekście GMO – „wybrańcy” otrzymują „blokery” – substancje blokujące wchłanianie genetycznie zmanipulowanej żywności. Pozostali wchłaniają ją, przez co sami powoli stają się mutantami. Ale wracam do manipulacji pogodą.
.

Jak wiemy, na niewielką i w sumie nieszkodliwą skalę praktykowano w ZSRR i obecnie w Rosji np. wymuszone opady deszczu. Zmuszano chmury do „wypadania się” nim dotarły nad Moskwę i zakłóciły Paradę Zwycięstwa na 9 maja, lub jeszcze za ZSRR, pochody 1-majowe. W ten sam sposób rozpraszano także gromadzące się chmury gradowe mogące zniszczyć pola uprawne. Były to ingerencje wyłącznie lokalne i nie mające wpływu na globalną pogodę. To co robi usrael rękami Pentagonu i jego przydupasów to jednak całkiem inny kaliber. Choćby właśnie opryski chemiczne. Tu przyznam się, że gdy pierwszy raz wiele lat temu usłyszałem o chemtreilsie, popukałem się palcem w czoło mówiąc: kto w takie bzdury uwierzy. Ale gdy udałem się na samodzielne poszukiwania i trafiłem na poniższy filmik, zrozumiałem, że opryski chemiczne – chemtreils – to rzeczywiście prawda:
.

.
Wyraźnie na filmiku widać, że smugi są włączane i wyłączane, zapewne przez kogoś z załogi, a przede wszystkim, że wydobywają się nie z silników, a z dysz zamocowanych na skrzydłach. Z dużej odległości, gdy samoloty-kopciuchy latają na pułapie ok. 10 km, naturalnie tego nie widać.
Jeszcze groźniejszy bo nieprzywidywalny nawet przez bandytów, którzy tę technologię wykorzystują, jest HAARP, mający wiele zastosowań militarnych, ale także do manipulacji pogody i wywoływania katastrofalnych susz czy powodzi.
.

.
To za pomocą właśnie HAARP-a bandyci manipulują atmosferycznymi prądami strumieniowymi. Przy czym, co istotne, ponieważ pogoda tak naprawdę jest nieprzywidywalna, wiele „skutków ubocznych”, jak choćby ogromne powodzie w środkowej Europie w 1997 roku, o których wspominał Metro, mogły być przez bandytów w ogóle nieplanowane. Oni sami jeszcze nie wiedzą, jak atmosfera i pogoda zareaguje na ich manipulacje, wciąż są na etapie testowania. Przez co niektóre z katastrof pogodowych najprawdopodobniej nie były przez nich planowane. Naturalnie nie zwalnia to ich z odpowiedzialności za nie.

Na pewno natomiast wiele z tych katastrof sfabrykowali bandyci celowo. Broń pogodowa w „arsenale” Pentagonu jest spełnieniem marzeń tych bandytów. Jeśli chcą napaść na jakikolwiek kraj, mogą go najpierw bronią pogodową wyniszczyć (następujące po sobie na przemian katastrofalne susze, powodzie, ostre zimy, trąby powietrzne), a następnie na osłabiony napaść, tracąc znacznie mniej własnego sprzętu i mięsa armatniego. Ideałem byłoby doprowadzenie kataklizmami dowolnego kraju będącego kolejnym celem ich agresji do tego stopnia upadku, aby mogli zająć go militarnie bez żadnych strat i przy zerowym oporze. Ale można też wykorzystywać tę broń w celu pacyfikowania ewentualnych buntów w już podbitych prowincjach żydo-banksterskiego imperium. Na zbuntowanych wystarczy zesłać „piekielne” upały, potem katastrofalną powódź, na koniec arktyczne mrozy (niekoniecznie w tej kolejności). I wtedy znów zapanuje spokój. Grobowy spokój…
A przy okazji mafia klimatyczna wmówi ogłupionym czytaczom gazet i oglądaczom talawiwzorni, że te klimatyczne katastrofy są skutkiem rzekomego antopogennnego ocieplenia klimatu za sprawą emitowanego do atmosfery przez ludzi CO2. Co jest profesjonalnie zorganizowanym oszustwem mafii klimatycznej i o czym napiszę w najbliższym czasie.

.
Wiem że powyższe zabrzmi dla niejednego czytelnika jak niepoważna „teoria spiskowa” – ale to nie teoria a rzeczywistość.
.
.

opolczyk
.
.
.
Reklamy

Nowy Ślężański Świętowit – migawka filmowa…

.

.

Zamieszczam migawkę filmową z wkopania posągu Ślężańskiego Świętowia.

.

.

Migawka zawiera samo wkopanie posągu, krótkie momenty z ostatniej Kupalnocki przy nim, oraz wypowiedzi wykonawców i uczestników akcji wkopania Ślężańskiego Świętowia.

.

Ślęża jast naszą świętą, pogańską, słowiańską górą, o czym świadczy ten posąg. A nie żydo-katolicką górą Tabor….

.

Sława Bogom!

Sława Słowianom!

.

opolczyk

.

PS

Na pejsbuku u ślężańskich rodzimowierców znalazlem znamienne zdjęcie wykonane na Ślęży. Widać na nim próchniejącą rzymską szubienicę leżącą u podnóża żydo-katolickiego kościoła, szpecącego szczyt Ślęży :

.

.

Są tam dwa znamienne, trafne komentarze:

i to jest właściwa koncepcja

O opal do ogniska

https://www.facebook.com/pg/slezanscy/photos/?ref=page_internal

.

Czas uzurpacji rzymskiej szubienicy do panowania na Ślęży dobiega końca…

.

.

 

Istniejemy trochę dłużej niż od roku 966…

.

.

Podrzucono mi film pt. „Istniejemy trochę dłużej niż od roku 966”. Oto on:
.

.
Główna jego wymowa jest oczywiście słuszna – Słowianie, ale jeszcze nie Polacy, żyli na naszych ziemiach od wielu tysięcy lat.
Niestety i ten film zawiera sporo nieścisłości.
.

Autor/narrator naturalnie ma rację mówiąc na wstępie (i ja o tym nieraz pisałem), że w polskich szkołach uczą o starożytnych cywilizacjach, a o Słowianach ani mru mru. Ale niestety popełnia autor nieświadomy błąd, ironizując z kościelnej propagandy (sek. 25) wg której w roku 966 Polacy pojawili się znikąd. Tak mówi  historia kościelna – nad Wisłą, Wartą  i Odrą nie działo się nic – do 966 roku, kiedy to rzekomo odbył się „krzest Polski” i Polacy pojawili się na scenie historii. Sam autor powinien wspomnieć, że w 966 roku nie było jeszcze Polaków, gdyż wtedy Polaków rzeczywiście jeszcze nie było. Byli ich protoplaści – Polanie i inne słowiańskie plemiona  na naszych obecnych terenach, podbite przez Mieszka I. Terminy Polak, Polska powstały kilka wieków później, na fali „jednoczenia” rozbitych piastowskich „dzielnic”. W dobie Mieszka nie istniała jeszcze tożsamość polska ani tożsamość narodowa. Nie istniały nawet terminy Polska i Polacy. I jeszcze przez wieki w państwie piastowskim dominowała tożsamość plemiena – przednarodowa i przedpolska. To tylko w kościelnej propagandzie, u zainfekowanych nią historyków, oraz u różnej maści głównie katolickich „narodowców” i „nacjonalistów” w 966 roku pojawiła się Polska i okrzczeni Polacy. A u turbolechitów występują nawet „starożytna Polska” i „starożytni Polacy”. W 966 roku Polski jeszcze nie było.

Tu jeszcze słówko o domniemanym krzcie Mieszka, nazywanym propagandowo „krztem Polaki”. Czy on sam się okrzcił – jest b. wątpliwe:
.
Choć zapewne na jego rozkaz okrzczono przymusowo część poddanych, ale część niewielką. Spotkało to jedynie dwór, drużynę i mieszkańców większych grodów i podgrodzi – i tylko na obszarze mniej więcej dzisiejszej Wielkopolski, gdyż państwo Mieszka w dobie jego mitycznego, zmyślonego krztu było niewielkie, na pewno mniejsze niż to z roku ok. 985 na poniższej mapce:
.
.
Cała reszta Polan żyjąca poza grodami nadal była nieokrzczona. A tym bardziej nieokrzczone były nie podbite jeszcze przez Mieszka sąsiednie plemiona Słowian. Za to ogromna ilość przymusowo okrzczonych po kryjomu biegała do żerców, szamanów i wiedźm, aby ów przymusowy krzest „odczynili”. I przez wieki jeszcze Polanie czuli się Polanami, Mazowszanie Mazowszanami, Wiślanie Wiślanami a Ślężanie Ślężanami. I ani jedno plemię słowiańskie nie poddało się panowaniu Piastów dobrowolnie. Tzw. jednoczenie plemion przez Mieszka, o którym mówią historycy i kościelni propagandyści, było brutalnym, siłowym podbojem.
.
Tak więc należy demaskować kościelną propagandę i przypominać o tym, że na naszych ziemiach od wielu tysiącleci istniała piękna, przedcywilizacyjna kultura słowiańska. Została ona brutalnie przerwana przez dynastię Piastów, którzy rozpoczęli siłowy podbój, narzucili wolnym Słowianom feudalizm, poddaństwo i znienawidzoną przez wszystkich Słowian rzymską szubienicę. To co propaganda kościelna nazywa krztem i narodzinami Polski było stypą kultury słowiańsiej.
.
Ok. min 1:05 autor wspomina o Ślęży i kamiennych figurach na niej. Otóż nie wszystkie one muszą być słowiańskie. Ekspansja Celtów w starożytności, jeszcze przed naszą erą, na wschód, raczej nie budzi wątpliwości. Celtowie dotarli na nasze obecne południowe tereny i pozostawili tam po sobie ślady i geny. Tyle że przyszli i odeszli, czy też zostali wyparci. Choć część z nich pozostała, zasymilowała się z tutejszymi Słowianami i ich geny nadal są nad Odrą i Wisłą obecne. A ich rzeźby na Ślęży.
.
Przypisywanie znaleziskom archeologicznym „germańskich” korzeni to nie dopiero sprawka zaborców (Prusaków i Austriaków). Zaczęło się to dużo wcześniej – po „odnalezieniu” w XV wieku (zapewne sfabrykowanego, a przynajmniej zniekształconego przez niemieckich mnichów) domniemanego dzieła Tacyta w klasztorze w Hersfeld:
.
Po uznaniu przez papiestwo znaleziska jako autentyczne niemieccy „humaniści” wymyślili wykorzystywaną później przez zaborców propagandę allochtoniczną, wg której ziemie Słowian były do V-VI wieku „germańskie” – czytaj niemieckie.
.
Tu jeszcze jedna uwaga – przed „odnalezieneim” w niemieckim klasztorze domniemanej „Germanii” Tacyta w cesarstwie niemieckim praktycznie nie identyfikowano Niemców z Germanami. Cesarstwo podszywało się wówczas pod „rzymskość” i udawało kontynuatora starożytnego Cesarstwa Rzymskiego, a nie Germanów. To dopiero właśnie pod wpływem owej „Germanii” pojawiła się w Niemczech identyfikacja – Germanin=Niemiec. I od tamtego czasu niemiecki Drang nach Ost przedstawiano nie jako podbój słowiańskich ziem, a jako odzyskiwania prastarych germańskich, „niemieckich” ziem. Tę szowinistyczną niemiecką narrację allochtoniczną głosi niestety także wielu (być może nawet większość) poskich historyków i archeologów.
.
Zamieszczona w filmie (min.2:52) mapa razi swoją nieścisłością:
.
.
Największe zagęszczenie R1a występuje we wschodnich Niemczech na terenie Serbołużyc. W Polsce jest niższe i jest zróżnicowane – są tereny gdzie R1a przekracza 60 %, ale są i takie, gdzie sięga ledwo 45%. Choć średnia dla Polski to ok. 55%. Ponadto gęstość R1a na Ukrainie i na Litwie jest porównywalna z Białorusią i Rosją.
.
Nieprawdą jest też (min. 3:04), że my, Rosjanie i Białorusini  to „praktycznie jeden naród”. Jesteśmy (także Słowianie z innych słowiańskich krajów) jedną grupą etniczno-kulturową, Słowianami. Narody to sztuczne twory powstałe b. późno w oparciu o konkretne granice i różną w każdym z tych krajów historię. Tożsamość narodowa, zwłaszcza wybujały nacjonalizm, jest obecnie jedną z największych przeszkód uniemożliwiających sojusz wszystkich Słowian.
.
Niestety i w tym filmie (od min. 3:33)  spotykamy kult Ariów, kult aryjskości i kult ich siłowych podbojów. A tak naprawdę to nie mamy się czym chwalić, choć posiadamy wspólnych przodków. Ariami nazwano odłam Słowian, którzy dotarli do Indii i Iranu, gdzie istniały już wysoko rozwinięte cywilizacje. Ariowie błyskawicznie ulegli cywilizacyjnej degeneracji, zasiedlili i przejęli kontrolę nad najwyższymi kastami/stanami społecznymi, wzmacniając jeszcze i utrwalając religijnie zastany tam system kastowy. To Ariowie nadali mu rysy rasistowskie – jasnoskórzy stali się elitą, a ludność z najciemniejszą skórą pogardzanymi dalitami.
.
Na dodatek uzasadniano to religijnie – to prawo karmy decyduje, że jedni rodzą się braminami, a inni „nieczystymi”. Bramini/Ariowie b. szybko nauczyli się też oszukiwać Hindusów i pasożytować na ich naiwności. „Nauczali” np. że jeśli nie złożą ofiar bogom, nazajutrz nie wzejdzie Słońce. Hindusi bali się naturalnie tego i znosili braminom dary, które ci mieli składać bogom w intencji ponownego pojawienia się Słońca nazajutrz. I to te dary były podstawą bogactwa braminów. W sumie byli oni pasożytami i pod tym względem niewiele różnili się od katolickiego kleru. Tak więc, mimo wspólnych przodków i genów nie mamy powodu, by się nimi szczycić. A odwoływanie się do aryjskości i kult aryjskości może doprowadzić każdego do takiej samej szajby jaką „aryjskość” wywołała u Hitlera.
Dobrze, że choć na koniec wątku aryjskiego autor zastrzegł się, że określenie, iż Ariowie byli Słowianami należy wziąć w cudzysłów. Ariowie byli renegatami kultury Słowian.
.
Zdecydowaną wpadkę zaliczył autor odnośnie Scytów (min 5:43), zaliczając ich do Słowian. Scytowie nie roznosili naszych genów po Euroazji. Dobrze, że uczeni rosyjscy zfalsyfikowali tę brednię:
.
„Kultura”, zwyczaje i tryb życia Scytów (a także Sarmatów) były diametralnie różne od słowiańskich. Tamci byli koczownikami, podczas gdy Słowianie już od tysiącleci prowadzili tryb życia osiadły. Ponadto Słowianie wolni byli od chciwości i gromadzenia „dóbr materialnych”, byli uczciwi i nie znali złodziejstwa (“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte…” – kronikarz biskupa Ottona Mistelbacha). Natomiast Scytowie (i Sarmaci) byli grabieżcami, bandytami napadającymi na wszystkich sąsiadów i żyjących obok pasterstwa z rabowania ich. Jak można ich więc łączyć ze Słowianami – doprawdy nie wiem. To samo dotyczy mitologii skatoliczonej szlachty (min. 5:40) odnośnie jej rzekomego pochodzenia od Sarmatów, rozbitych już w starożytności przez Rzym i ostatecznie rozproszonych w IV – V wieku n.e w okresie wielkiej wędrówki ludów. Sarmaci byli mieszaniną różnych ludów, byli koczownikami i lubowali się w wojnach i grabieży. Za mit sarmackiego pochodzenia szlachty odpowiada ich stanowy szowinizm – szlachta za wszelką cenę chciała odciąć się od mieszczaństwa, a zwłaszcza od chłopstwa. I stąd wymyśliła swoje sarmackie pochodzenie. Ciekawe, że wcześniej rycerstwo, a jeszcze wcześniej zbrojne drużyny piastowskie – protoplaści późniejszej szlachty – o ich sarmackim pochodzeniu nie wspominali i nawet nie wiedzieli. I gdzie ukrywali się owi Sarmaci od V do XVI wieku, gdy szlachta ogłosiła się Sarmatami? Czyżby w tajemniczych kryptach na Łysej Górze, eksploatowanych przez turbolechickich świrów jak Kudliński?
.

.
.
Krypty wykuto w czasach Władysława Jagiełły, gdy już wiadome było, że konfrontacja z zakonem krzyżackim jest nieunikniona. Obawiając się wyniku walnej bitwy przygotowano owe krypty, by ukryć w nich cały skarbiec królewski, oraz by z tego ukrycia król i najwyżsi dostojnicy mogli po ew. przegranej bitwie i wojnie kierować dalszym zbrojnym oporem przeciwko krzyżakom siłami pospolitego ruszenia. Znana historykom „pielgrzymka” Jagiełły do klasztoru na szczycie Łysej Góry bezpośrednio przed jego wyruszeniem na wojnę z zakonem w 1410 roku była parawanem – w rzeczywistości Jagiełło chciał osobiście sprawdzić, czy krypty są gotowe, czy wejście do nich jest dobrze zamaskowane i czy już wszystkie skarby królewskie są w nich ukryte. Po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem krypty okazały się niepotrzebne i po prostu o nich zapomniano, a same krypty zalała woda. Z szajbniętą turbolechią krypty te nie mają nic wspólnego.
.
Odnośnie genetyki i słowiańskich haplogrup polecam kolejny już raz wywiad z prof. Grzybowskim:
.

.
Kolejną wpadką autora (min. 8:11) jest rzekome powstanie Niemiec w roku 1871. Wtedy Prusy utworzyły tzw. Drugą Rzeszę. Pierwsza Rzesza, cesarstwo niemieckie (zlikwidowane przez Korsykanina), powstało znacznie prędzej – pierwszym niemieckim cesarzem był Otton I koronowany na cesarza w roku 962 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Otton_I_Wielki).
Mówienie zaś w tym kontekście o „historii Polski” od 966 roku jest powielaniem kościelnej propagandy. Państwo Mieszka nie było jeszcze Polską, nie wiadomo też kiedy Mieszko nakazał krzcić poddanych (dwór, drużynę i grodzian). Rok 966 wzięła katolicka propaganda z głowy.
.
Uwaga końcowa – Sumer był faktycznie kolebką mezopotamskiej cywilizacji, ze wszystkimi towarzyszącymi temu cywilizacyjnymi degeneracjami. Słowianie natomiast byli kulturą przedcywilizacyjną i przynajmniej pod względem szacunku do Przyrody, życia w harmonii z nią, oraz pod względem stosunków społecznych i międzyludzkich (absolutny brak niewolnictwa i poddaństwa, egalitaryzm wewnątrzwspólnotowy) niewyobrażalnie górowali nad wszystkimi starożytnymi cywilizacjami, z grecką i rzymską włącznie. Nie ma na naszych ziemiach np. budowli porównywalnych z budowlami Sumeru, Egiptu, Grecji czy Rzymu dlatego, że nie było tu władców ani „demokratycznych” elit zaganiających masy ludzi, zwłaszcza niewolników, do wznoszenia potężnych kamiennych monumentów. Koło znane było tu najwcześniej, ale wykorzystywane było tylko w celach pokojowych – do transportu płodów rolnych z pobliskich pól czy ściętych pni do budowy domostw. A nie do wojen i podbojów, czemu służyły wojenne rydwany u ludów cywilizowanych. Czytaj – zdegenerowanych…
.
Ogólna wymowa filmu, a więc to, że kultura słowiańska istniała na naszych ziemiach tysiące lat przed Mieszkiem jest słuszna. I niestety zarzut, że w szkołach uczy się polskie dzieci o obcych zdegenerowanych cywilizacjach, a nie o słowiańskiej kulturze , także jest słuszny. Niestety niektóre stwierdzenia, a zwłaszcza łączenie Słowian z grabieżczymi Scytami i Sarmatami raczej szkodzi Słowiańszczyźnie, niż jej pomaga.
.
A już na koniec wrzucam jeszcze jeden film, na jaki natknąłem się w sieci:
.

.
I on, oraz część komentarzy pod nim skażone są współczesnym polskim szowinizmem. Niemniej jego zasługą jest ukazanie ciekawych rzeczy, jakie działy się na terenie osadnictwa słowiańskiego (a nie „polskiego”) na ziemiach słowiańskich już 7 tys. lat temu. Zaprzeczają one propagandzie kościelnej, jakoby przed Mieszkiem nie działo się tu nic i że to dopiero kościelni misjonarze postrącali pogańskich Słowian krzyżami z drzew, dali im mowę, kulturę i uczynili ludźmi…
.
.
opolczyk
.
.

.

Katoliku Grzegorzu Braun – poganie odrobili lekcje z historii. Pora na Ciebie…

.

.

Otrzymałem pocztą mailową film z ultrakatolickim ultrapropagandystą Grzegorzem Braunem. W zasadzie od zawsze nie słucham go, bo co mądrego może powiedzić ultrakatolicki ultrapropagandysta. Tzn. parokrotnie próbowałem go słuchać, ale nigdy nie zdzierżyłem dłużej niż kilka minut. Poziom demagogii w jego wypowiedziach znacznie przekraczał poziom mojej tolerancji na jakiekolwiek propagandowe bzdury, nie tylko katolickie.

Grzegorz Braun, strojący się w szaty „obrońcy” Polski i Polaków, obrońca „świentej” wiary i kk, wierzy np. ślepo w „objawienia” żydówki Miriam, mamy bozi Joszue, w Gietrzwałcie. Nagrał o tym kilka filmów, trwających niekiedy ponad 1,5 godziny.
.
W jednym z nich, o ile dobrze się orientuję, twierdził nawet, że „mama bozi” uratowała Polaków, ponownie popychanych przez obcych do kolejnego samobójczego powstania, przez to, że odradziła zorganizowania go. Dziwne, że nie uratowała Rzeczypospolitej przed rozbiorami, a Polski przed wrześniem 39 i przerażającą okupacją, czy przed antypolskim spiskiem w Magdalence.
.
Tu pozwolę sobie na dygresję…
Wszystkich wierzących w tzw. „ojawienia maryjne” uważam po prostu za bezmyślne ofiary ewidentnych oszustw lub chorobliwych wymysłów i halucynacji religijnych psychotyków. Dlaczego? Otóż we wszystkich owych rzekomych „objawieniach” zawsze przewija się jeden wątek: „mama bozi” nawołuje do tego, by cały świat się „nawrócił” i aby wszyscy ludzie uwierzyli w nią i w jej synalka Joszue. I z tym mam problem! Skoro „mamie bozi” tak zależy na tym, to dlaczego wybiera najbardziej nieproduktywną i skazaną na niepowodzenie metodę „nawrócenia” całego świata. Ma przecież w katolickim niebie mądrych doradców – wszechmocnego i wszechwiedzącego biblijnego pan buka Jahwe, „boskiego” synusia – bozię Joszue, „ducha świętego” i kohorty aniołów i archaniołów. Jeśli naprawdę w tzw. „objawieniach maryjnych” byłoby cokolwiek na rzeczy i gdyby żydówka Miriam faktycznie była „mamą bozi” i chciała nawrócić cały świat – nic prostszego! Powinna co rok objawiać się nad bazyliką w Watykanie w momencie, gdy kolejni papieże wygłaszają transmitowane przez setki ekip filmowych orędzie urbi et orbi. Powinna też objawiać się podczas uroczystości otwarcia każdych kolejnych igrzysk olimpijskich oraz otwarcia i meczu finałowego mistrzostw świata w piłce nożnej. A ponadto powinna objawiać się muzułmanom nad Mekką i Medyną, żydom nad Jerozolimą i Telawiwem, hinduistom i buddystom w Waranasi (http://fotopodroze.com.pl/waranasi-indyjskie-swiete-miasto-hindulizmu-oraz-buddyzmu/) i innych ich świętych miastach. Tak samo powinna zrobić z taoistami, konfucjonistami, shintoistami, protestantami, świadkami Jehowy oraz… z polskimi poganami. Czemu nie objawiła się np. ślężańskim rodzimowiercom, gdy ci wkopywali posąg Świętowita w obrębie Ślęży?
.
Pewnie by go porąbali i wyrzeźbili jej posąg. I dlaczego nie objawiła się w Pforzheimie podczas pogańskich obrzędów odprawianych 20 metrów od kościoła katolickiego:
.
Tu daję słowo – sam zaintonowałbym „Ave Maryja”, gdyby nam się w Pforzheimie „mama bozi” objawiła. A tymczasem „objawia” się Miriam zawsze gdzieś na zadupiu, najczęściej  pojedynczym religijnym zdewociałym psychotykom lub – rzekomo – dzieciakom. Napisałem rzekomo, gdyż wciąż zastanawia mnie np. szybka śmierć dwójki z trojga dzieci, którym rzekomo objawiła się w Fatimie. Podejrzewam, że te dwa dzieciaki zaczęły się „łamać”, zmieniać lub wycofywać własne wcześniejsze „zeznania”, przez co należało je uciszyć.
Rzeczywistym wspólnym mianownikiem wszystkich owych „objawień” w konkretnych miejscach jest…kasa!
Wytłumaczę to na podstawie Fatimy (nazwa miasteczka pochodzi – o zgrozo – od arabskiego żeńskiego imienia Fāṭimah, jakie miała m.in. jedna z córek Mahometa. Aż dziw bierze, że katolicy nie przekrzcili miasteczka na nazwę katolicką). Mała ta miejscowość (ok. 10 tys. mieszkańców) jest równocześnie dzięki owym „objawieniom” najbogatszą i najbardziej dochodową parafią w Portugalii. Przed owymi „objawieniami” był tam brud, smród i ubóstwo. A teraz są potężne kościoły (na zdjęciu poniżej widzimy wnętrze kościoła tzw. „Trójcy Przenajświętszej” – czwartego pod względem wielkości na świecie):
.
.
I milionowe rzesze zaczadzonych nadjordańską ideologią pielgrzymów:
.
.
Idę o zakład, że i pleban w Gietrzwałdzie, dzięki przemysłowi pielgrzymowemu, też biedy nie klepie…
.
„Oto tajemnica wiary – złoto i dolary” (cytat z filmu „Kler”).
.
Inscenizując objawienie „mamy bozi” w Gietrzwałdzie popełniono jednak jeden kardynalny błąd. Otóż „mama bozi” ukazała się rzekomo dwóm dziewczynkom w koronie klonu:
.
.
Zaistniało jednak niebezpieczeństwo, że owieczki zaczną czcić klon jako święte drzewo. A to już byłoby czyste pogaństwo. Klon więc zrąbano, z kawałka pnia wyrzezano rzymską szubienicę (tylko w tej postaci mogą czcić katolicy drzewo), a resztę pewnie spalono. Osobiście przypuszczam, że gdyby nawet klonu nie zrąbano, sam uschnąłby ze wstydu, że wykorzystywany jest do umacniannia nadjordańskich guseł wśród słowiańskiego ludu.
.
Oczywiście, że zawsze znajdą się wśród katolików owieczki do tego stopnia zaczadzone, zahukane i ogłupione, że we wszystkie takie „objawienia” uwierzą. Ale ich ilość na szczęście kurczy się, a ludzkość liczebnie powiększa się. Przez co „nawrócenie” całego świata inscenizowanymi „objawieniami” mamy bozi oddala się, a nie przybliża.
.
Ale wracam do katolika Brauna, który chce w miejsce Polin/Judeopolonii zrobić Klechistan-Katolandię. Otóż w rozesłanym przez P. Ziemińskiego filmie (na co zwrócono mi uwagę) Braun rzucił wyzwanie poganom mówiąc (min. 25:35): „szanowni mili kochani poganie, bardzo was proszę, odróbcie lekcje z historii”.
.

.
A więc, szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – my poganie już dawno odrobiliśmy lekcje z historii. To Ty powinienieś to zrobić. Ale odrób lekcje z rzeczywistej historii, a nie z katolickich bajek o niej i nie z upiększonej mitologii kk i jego domniemanych zasług dla ludzkości i Polski.
Nie polecam nikomu oglądania całego filmu. Wystarczy obejrzeć kilka minut – od ok. minuty 20:05 do 25:41. Tylko w tym kawałku widać ogrom załganej mitologii kk, propagowanej przez ultrakatolika Grzegorza Brauna.
Zacznijmy od jego stwierdzenia (min. 21:42), że „kościół jest święty, wieczny, nie od ludzi pochodzący, nie przez ludzi stworzony, założony”.
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun, takie bajki to możesz opowiadać przedszkolakom na tzw. „lekcjach religii”. Tak się składa, że znam żydo-biblię o wiele lepiej niż ogromna większość katolików. I nie znalazłem np. w jewangeliach ani słówka o tym, że bozia Joszue/Jezus założył kościół. Nie ma też w nich ani słowa o tym, że mają być papieże, kardynałowie, biskupi, stolica apostolska, a wcześniej państwo kościelne, tajne archiwum watykańskie, indeks ksiąg zakazanych, inkwizycja, krucjaty, klasztory, zakony itp. wymysły katolicyzmu. Bozia Joszue nie wspomniał o tym ani słówkiem. Zresztą, przeważająca część historyków, tych poważnych, a nie tych pseudohistoryków będących na usługach kk, zgodna jest co do tego, że Joszue nie był założycielem kościoła, a nawet nie założył krystowierstwa/krześcijaństwa. Bozia Joszue był, nieudolnym zresztą, reformatorem judaizmu („Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” Mt 10, 5-6; „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela… Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucać psom” Mt 15, 24-26)- był takim judaistycznym Marcinem Lutrem, czy Janem Husem (spalonym żywcem przez katolików w Konstancji). Rzeczywistym twórcą krystowierstwa był podstępny faryzeusz Saul – Szaweł/Paweł:
.
A kościół zakładali jego następcy – i to całkowicie bez pomocy żydowskich czy katolickich niebios.
Wspomniał też katolik Braun o Borgiach w kontekście ruji i porubstwa. Polecam mu dobre opracowanie pt. „Kurewski kościół”. Kurewski a nie „święty”.
.
Przypomnę też, że:
.
– Był w historii kk okres nazwany przez historyków pornokracją (X wiek):
.
– Na sobór w Kontancji (XV wiek) według kroniki Ulricha von Richentala obok rzesz kleru i dostojników świeckich ściągnęło ponad 700 prostytutek. Naturalnie nie po to, by się modlić.
.
– W XIX wieku na świętej pogańskiej Łysej Górze w budynkach byłego klasztoru był zakład poprawczy dla „kapłanów zdrożnych” trzymanych tam za „wykroczenie przeciwko moralności”:
.
Tak więc ruja i porubstwo w „świętym” kościele to nie tylko okres Borgiów i czasy współczesne. To praktycznie cały okres „świętego” kościoła. Owieczki zapędzano do pruderii, za seks przed- czy pozamałżeński straszono je piekłem (a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów), sferę seksualizmu ogłoszono domeną Szatana, ale sami „pasterze” żyli w myśl zasady – hulaj dusza, piekła nie ma. Sam Rzym w okresie, gdy był stolicą państwa kościelnego, był przez cały ten okres jednym wielkim burdelem. I niejeden papież, kardynał czy biskup nabijali skrzynie dochodami z nierządu. I sami go „konsumowali”. A i niejeden z nich był owocem „grzechu”. Taki np. Marcin V, wybrany na papieża na soborze w Konstancji, był bękartem kardynała Colonny. Spłodzony został, gdy tatuś był biskupem i obowiązywał go celibat.
.
Taki to był „święty” i taki nadal jest kościół…
.
A już piramidalną wręcz bzdurą, demagogią i wręcz brednią jest to co mówi ultrakatolik Braun (ok. min. 23:15): „to kościół katolicki zrodził narody, stworzył państwa cywilizowane, cywilizację (…) gdyż jest kk a nie żaden inny kult  jest generatorem tej cywilizacji…”
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – pieprzysz farmazony. Jedynym „narodem” jaki wymyślił („stworzył”) kk to kosmopolityczny i żydogenny „nowy naród wybrany” – czyli katolicy. A więc kościół katolicki rozumiany jako „wspólnota wiernych”. On – kk – tak się faktycznie samookreśla – jako „nowy naród wybrany” – jedyny „naród” zrodzony przez kk. „Narodu żydowskiego”, rzekomo też „wybranego”, kk też nie stworzył. Wg biblijnych bajek stworzył go sam pan buk Jahwe, który sutenera własnej żony, Abrama/Abrahama, uczynił protoplastą „narodu wybranego”. Poza „nowym narodem wybranym” kk nie stworzył żadnego narodu. Żadnego!
W tym miejscu zaznaczam, że nie chcę być posądzany o pustosłowie i werbalizm. Podam więc, w przeciwieństwie do szanownego miłego kochanego ultrakatolika Brauna konkretne przykłady, a nie tylko puste frazesy, bez podparcia ich faktami.
.
1) Współczesna Hiszpania powstała w wyniku tzw. rekonkwisty i wyparcia z Półwyspu Iberyjskiego (bądź posłania ich do piachu) Maurów:
.
.
Od początku była ultrakatolicka, a kk był w niej potęgą. A jednak kilkaset lat gorliwego katolicyzmu nie uczyniło wszystkich mieszkańców Hiszpanii Hiszpanami – jednym narodem. Miliony katolickich Basków od dziesięcioleci upomina się o własne baskijskie państwo. Nie czują się Hiszpanami i chcą secesji. A niedawno katoliccy w większości Katalończycy w referendum przegłosowali niepodległość i oderwanie się od Hiszpanii. Chcą być Katalończykami a nie Hiszpanami! Tak więc ponad 500 lat katolicyzmu i potęgi kk nie stworzyło w Hiszpanii stabilnego narodu hiszpańskiego.
.
2) Nowoczesny, współczesny naród włoski żyjący w zjednoczonych Włoszech to zasługa m.in. „wstrętnego” masona Garibaldiego i króla Piemontu i Sardynii, Wiktora Emmanuela II (obłożonego przez papieża klątwą: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,233/k,2). Największym przeciwnikiem zjednoczenia Włoch i równocześnie największą przeszkodą stworzenia jednolitego narodu włoskiego było… państwo kościelne – czyli Twój, katoliku Braun, ukochany kościół katolicki. Doszło do tego, że wojska włoskie zmuszone były toczyć wojny z wojskami papieskimi o to, aby ostatnią przeszkodę na drodze do stworzenia jednolitego państwa i narodu włoskiego – państwo kościelne – wraz z Rzymem włączyć do Włoch:
.
W tym przypadku kościół katolicki był ewidentnym „hamulcowym”, który utrudniał stworzenie zjednoczonego państwa i narodu włoskiego.
.
3) Także zrodzenie się powszechnej tożsamości narodowej u Polaków, a więc powstanie narodu polskiego to nie zasługa kościoła. Przed rozbiorami, przy kompletnym milczeniu w tej sprawie kk, tylko szlachta uważała się za Polaków, za polski „naród”. Mieszczaństwo „narodem” już nie było. Tym bardzie nie byli nim chłopi – traktowani przez szlachtę i kk jak bydło robocze. Jeszcze na początku XIX wieku przeciętny chłop na ziemiach polskich nie posiadał tożsamości narodowej, nie czuł się Polakim. Pytany o to, kim jest odpowiadał najczęściej: tutejszy, lub: chłop takiego a takiego pana czy biskupa. Tożsamość polską zdobyli chłopi dopiero pod wpływem akcji zmasowanej germanizacji prowadzonej w ramach Kulturkampfu na terenach zaboru pruskiego i rusyfikacji, będącej reakcją na kolejne szaleńcze samobójcze powstania w zaborze rosyjskim. A w liberalnym zaborze austriackim to różne organizacje świeckie, propagujące „pracę organiczną”, także wśród ludności wiejskiej, wpływały na rodzenie się na „galicyjskiej” wsi poczucia polskiej tożsamości narodowej. Z tym, że we wszystkich tych przypadkach dopiero po likwidacji przez zaborców feudalnego poddaństwa i pańszczyzny, których filarem wcześniej był właśnie kk, mogła pojawić się u wyzwolonych i upodmiotowienych chłopów poczucie tożsamości narodowej. Wcześniej byli przedmiotami posiadanymi przez ich właścicieli – szlachtę i dostojników kk.
Wiem, wiem – także wśród niższego kleru znalazła się garstka „pasterzy”, którzy wśród chłopstwa propagowali „polskość” i popychali ludność miejscową do walki o pacierze i „lekcje religii” po polsku w niemieckich czy rosyjskich szkołach.
.
Ale w pierwszym rzędzie chodziło im o możliwość dalszej indoktrynacji religijnej ludności w języku polskim. Sama polskość była dla nich drugorzędna. A polskość „świecką”, oczyszczoną z żydo-katolicyzmu, odrzucali całkowicie.
.
A jeśli idzie o państwa cywilizowane, to istniały takie już tysiące lat przed powstaniem kk (Sumer, Egipt, Indie). Sam kk żadnej cywilizacji i żadnego państwa cywilizowanego (poza zbójeckim państwem krzyżackim) nie stworzył. Jedynie już istniejące sobie podporządkowywał. A niejedno zniszczył (państwa Azteków czy Inków). Tu tylko nadmienię, że gdy krystowiercy dotarli do stolicy Azteków, Tenochtitlán, było ono o wiele bardziej nowoczesnnym miastem, niż np. ówczesny Rzym. Posiadał czynne wodociągi, wolny była od smrodu i ogromnych stert śmieci. I nikt nie wylewał tam fekaliów przez okna na ulice, co w ówczesnych miastach łacińskiej, katolickiej Europy, łącznie z papieskim Rzymem, było to na porządku dziennym.
Cywilizacyjnie zaś (choć miłośnikiem cywilizacji nie jestem) krystowierstwo/krześcijaństwo było dla Europy regresem o co najmniej 1000 lat.
.
Stopień dostępu do oświaty, także dla przedstawicieli plebsu, w porównaniu do pogańskiego starożytnego Rzymu, krystowierstwo osiągnęło dopiero w czasach nowożytnych. Tak samo było z rozmachem w budownictwie. Poziom starożytny (także w odniesieniu do technologii i techniki budowlanej)  łacińska Europa osiągnęła dopiero po tysiącu latach od zakazania przez nią w imperium rzymskim pogaństwa.
Przez długie wieki nie istniała w łacińskiej Europie ani jedna szkoła publiczna, ani jedna akademia. A gdy już powstały, królową „nauk” była na nich „teologia”. Przez wieki nie uczono w łacińskiej Europie historii,  medycyny (wysoko rozwiniętej w starożytności), astronomii, matematyki czy geografii. Stopień analfabetyzmu w łacińskiej Europie przez ponad tysiąc lat przekraczał poziom analfabetyzmu w pogańskim starożytnym Rzymie. W  nim arystokracja, bogatsze mieszczaństwo, większość kupców i rzemieślników, a nawet część plebsu byli piśmienni. W Europie łacińskiej przez wieki piśmienny był praktycznie tylko kler. Utrzymywanie reszty mieszkańców w analfabetyzmie było zresztą działaniem celowym. Władcy świeccy zmuszeni byli do trzymania na dworach w roli kanclerzy, kancelistów i pisarzy właśnie przedstawicieli kleru. Kler oczywiście wykorzystywał to do masowego fałszowania dokumentów, zwłaszcza nadań na rzecz kościoła, zawsze je zawyżając, lub nawet po prostu w komplecie je fabrykując – jak osławioną tzw.”Donację Konstyntyna”:
.
Nawet w porównaniu do islamu katolicka Europa przez wieki przedstawiała opłakany widok. Gdy w X wieku w muzułmańskiej Kordobie istniało 20 publicznych bibliotek, 80 szkół i 17 wyższych uczelni, w całej katolickiej Europie nie było ani jednej publicznej bibliotek i szkoły, i ani jednej uczelni wyższej.
.
Tak więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – na jakiej to podstawie twierdzisz, że kościół był generatorem cywilizacji? Czyżbyś nie wiedział, że ówczesny papież jeszcze w XIX wieku nie pozwalał na budowę kolei żelaznej w państwie kościelnym, ani na oświetlenie lampami gazowymi ulic Rzymu, uważając to za wynalazki Szatana? Choć kk miał niewątpliwie swój własny wkład do zachodniej cywilizacji. Wniósł do niej skrajny religijny fanatyzm i nietolerancję, prześladowania na tle religijnym na niespotykaną w dziejach ludzkości skalę, wniósł wielowiekowy terror, ucisk, wyzysk mas chłopstwa, masowe rzezie „heretyków”, ciemnotę, zabobony, kołtuństwo, kult fabrykowanych relikwii, kupczenie „zbawieniem”, fałszywymi relikwiami i odpustami, cenzurę na niespotykaną wcześniej skalę. No i skrajną hipokryzję. Głosił miłość bliźniego, konieczność „odpuszczania win” („…jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…”) a mordował milionami pogan, „heretyków”, „bezbożników”, „innowierców”, „czarownice” i wszystkich, którzy mieli własne, odmienne od nakazanego przez kk, zdanie. Głosił dla owieczek konieczność ubóstwa („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne…”) a sam był chciwcem na niewyobrażalną skalę gromadząc złoto, bogactwa, ziemie i ludzkie bydło robocze tyrające na kler. Głosił konieczność pokory, a papieży noszonno jak faraonów w lektykach, natomiast biskupów nawet koronowane głowy musiały całować w pierścień.
.
To tyle o zasługach cywilizacyjnych kościoła katolickiego. A teraz słówko o „zasadach”, które zdaniem Brauna (min. 23:31) prezentował jako jeden jedyny właśnie kościół, i że „organizowały one (owe kościelne zasady) świat na sposób bardzo pożyteczny i bezpieczny, o paradoksie, nie tylko dla chrześcijan katolików.”
I znów pytam się – kpi sobie katolik Braun z rzeczywistości i z historii, licząc na niewiedzę słuchaczy?
.
A więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – owe „zasady” były i owszem, bardzo pożyteczne, ale tylko dla samej hierarchii kk. Ale już np. dla ograbianych pańszczyzną, dziesięcinami, świętopietrzem i innymi „powinnościami” chłopów pożyteczne nie były. I nie były bezpieczne nawet dla samych katolików. Wszak dwie krucjaty były wymierzone właśnie przeciwko katolikom:
.
Katolicy lądowali także przed inkwizycją – jak Galileo Galilei. I choć to on miał rację, musiał odwołać swoje poglądy. Przez co „łaskawie” ukarany został „tylko” aresztem domowym i zakazem publikacji. Ale już taki katolik Giordano Bruno nie ugiął się, nie odwołał przed inkwizycją swoich poglądów i został pożytecznie i bezpiecznie spalony żywcem w Rzymie.
.
.
Już nie wspomionam o wielu krucjatach przeciwko poganom, także Słowianom, czy heretykom i innowiercom. Dla nich owe kościelne zasady absolutnie i w żadnym sensie nie były pożyteczne i bezpieczne. Oni szli milionami do piachu lub w niewolę. Bezpiecznie poczuli się dopiero wtedy, gdy papiestwu wydarto pazury i wyłamano kły.
.
Kolejny raz osłupiałem, gdy ultrakatolik Braun palnął (w konteksście pożytecznych i bezpiecznych kościelnych zasadach (min 23:48) o rozdziale władzy świeckiej od władzy duchownej, o równości wszystkich wobec prawa i jednej moralności, na użytek wszystkich, każdego bliźniego.
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – czegoś się naćpał przed tym filmem? Powiedz, nie bądź żyłą. Ja też chciałbym mieć taki „odlot”. Przez całe wieki kk oficjalnie nazywał państwa i władców świeckich „świeckim ramieniem kościoła”. I dokładnie tak je traktował – jako podporządkowane sobie „ramię”. Już zresztą sama ta nazwa pokazuje, że kk nie traktował państw i władz świeckich jako samodzielnych podmiotów politycznych, a tym bardziej podmiotów równoprawnych z kościołem. Były w zamyśle kk tylko jego świeckim, powolnym władzom kościelnym, „ramieniem”. Rozdział państwa od kościoła to dzieło wielowiekowych zabiegów światłych ludzi, chcących państw wolnych od dyktatu kleru. Sam kk zażarcie sprzeciwiał się takiemu rozdziałowi. Dobrym przykładem tu jest Meksyk. Gdy władze świeckie dokonały – i owszem – radykalnego odsunięcia kk od spraw państwowych, zwłaszcza od oświaty, fanatyczni katolicy wywołali niezwykle krwawą wojnę domową. Do piachu poszło 90 tys. ludzi:
.
Dokonanie rozdziału państw od kościoła dokonano w Europie stopniowo, wbrew kościołowi – i niestety nadal nie wszędzie nie do końca (konkordaty, tzw. „lekcje religii” w publicznych szkołach czy śluby kościelne równoważne z cywilnymi to nadal ingerencja kk w życie publiczne i państwowe). Nie mówię już o wielomiliardowych sumach wyłudzanych w Polin przez pasożytniczy kk z budżetu państwa:
.

.
Rzecznikami rozdziału państwa od kościoła były ruchy i organizacje świeckie. Sam kościół przez wieki ten rozdział torpedował i nadal stara się to robić – nadal chce mnieć wpływy na państwa, na ich politykę i nadal chce na nich pasożytować. W zamian oferuje jedynie wymyślone „zbawienie”. A co się tyczy równości wobec prawa – przez cały okres dominacj kk w łacińskiej Europie funkcjonowała skrajna wobec niego nierówność. Były warstwy uprzywilejowane, był stojący ponad prawem państwowym kler (nie podlegający pod świecką jurysdykcję) i było pozbawione wszelkich praw pańszczyźniane chłopstwo, oraz akceptowane przez kk do XIX wieku jawne i oficjalne niewolnictwo. Równość wobec prawa to wynalazek świeckich państw, wprowadzony wbrew woli kk. Zaś co się tyczy jednej moralności – inna była dla owieczek, inna dla kleru. Odsyłam do wspomnianego wyżej tekstu pt: „Kurewski kościół”. Ale i w innych dziedzinach owa moralność katolicka była moralnością Kalego. Gdy poganie bronili się przed najazdami i „nawracaniem”, byli źli. Gdy zabijali najeźdźców katolickich, byli źli i czynili źle. Gdy katolicy najeżdżali ziemie pogańskie, ludność mordowali, torturowali, zniewalali, narzucając jej feudalizm i kult żydowskich idoli – byli dobrzy. Gdy poganin podpalił katolicki kościół – był zbrodniarzem i świętokradcą. Gdy katolicy podpalali świątynie pogańskie i niszczyli posągi pogańskich bogów – robili dobry uczynek.
A teraz tylko skrótowo wspomnę brednie Brauna (min. 24:02) o „bliźnich” w kontekście „satanistycznewgo kultu Talmudu” (Braun nie zauważył, że to w żydo-biblii pan buk Jahwe nakazywał mordować Izraelitom nie-żydów i że „współplemienny” żydowski rasizm ma właśnie korzenie biblijne (https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/). Zresztą, przez długie wieki ideologia kk jako „nowego narodu wybranego” niczym praktycznie nie różniła się od ideologii „satanistycznego kultu Talmudu”- tylko katolicy dla katolików byli „bliźnimi”, religijnymi „współplemieńcami”. Cała zaś reszta to był szatański pomiot, który należało „nawrócić”, choćby siłą, lub wytępić.
.
Kolejnym odlotem Brauna było to o „wolności indywidualnej”, której wg niego nie byłoby na świecie bez kościoła katolickiego.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – na przestrzeni wielu wieków kościół katolicki zawzięcie zwalczał wolność indywidualną. I tak, gdy np. z majątku kościelnego zbiegł przypisany do niego chłop, ścigano go zawzięcie. Jeśli udało się łapaczom go dopaść, odstawiano go do rodzinnej wsi, gdzie na oczach całej ludności go zabijano. Miało to być nauczką i ostrzeżeniem dla pozostałych, co ich spotka, jeśli któryś z nich także postanowi zwiać. Tym bardziej nie istniała w katolickiej Europie wolność indywidualna w sprawie wiary i wyznania – czego doświadczyli m.in Hus, Galilei czy Bruno. Nawet we względnie „tolerancyjnej” (choć nie za sprawą katolików a wbrew ich zapędom) Rzeczypospolitej takiego Łyszczyńskiego oskarżono, osądzono i zabito za „bezbożność”:
.
A za odstępstwo od katolicyzmu wprowadzono w roku 1668 karę śmierci. Taka to była za sprawą kk i dzięki niemu w okresie jego politycznej dominacji indywidualna wolność na przestrzeni wielu wielu wieków. Aha – a co się tyczy plemion czy kolektywów (min. 24:51) – kk przez wieki realizował program mający na celu przerobienie całego świata w jedną owczarnię (tzw. „wierni”) i jednego pasterza (czyli kler). W tym przypadku wierni nie byli już nawet ludzkim kolektywem – byli stadem owiec („baranów”?), strzyżonych, golonych i dojonych przez kler, pozbawionych jakiejkolwiek indywidualności i jakiejkolwiek indywidualnej wolności. Ją – wolność indywidualną – wywalczyły ruchy świeckie, wbrew woli kk.
.
Użył też (min. 25:17) katolik Braun terminu „ludożercy” wobec „wrogów” katolicyzmu i jego samego. Otóż  szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – my poganie nie spożywamy podczas naszych obrzędów „ciała” bozi Joszue. To robicie Wy – katolicy – spożywacie „ciało” waszego idola. Kto więc tu jest „ludożercą”?
.
Ostatnią piramidalną bzdurą ultrakatolika Brauna (min.25:14) było wrzucenie turbolechickich świerów do jednego szeregu z poganami, czcicielami prasłowiańszczyzny, oraz czcicielami Swarożyca i Peruna: „szanowni poganie (…) i wy czciciele prasłowiańszczyzny, wielkiej Lechii, Swarożyca i Peruna…!
.
A więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – przyjmij wreszcie do wiadomości, że:
.
1) Poganie, rodzimowiercy, czciciele prasłowiańszczyzny, Swarożyca i Peruna zdecydowanie odcinają się od turbolechickich świrów – tych od „wielkiej Lechiii:
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego[10][11].”
.
Ja sam wielokrotnie demaskowałem ich świrnięte wymysły (znajdziesz je u mnie na blogu).
.
2) Wśród „aktywu” turbolechickich świrów więcej jest krystowierców, w tym nawet „nieortodoksyjnych” katolików, niż zdezorientowanych tym idiotyzmem pogańskich słowianofili.
.
3) Prawdziwymi „ojcami krzestnymi” turbolechickiej szajby i protoplastami turbolechitów byli…katoliccy „kronikarze”, tacy jak Kadłubek czy Długosz. To oni w ich „kronikach” wymyślali przedmieszkowych „władców”. I to właśnie na Kadłubka i Długosza powołują się turbolechickie świry jak Szydłowski czy Bieszk, oraz różne ich klony i epigony. Zadają sobie nawet trud wyszukiwania np. niemieckich „kronik”, które powstawały tak: kościelny „kronikarz” niemiecki, nie zadając sobie najmniejszego trudu weryfikacji prawdziwości danych, przepisywał z „kroniki” Kadłubka, Długosza czy jeszcze z innej, listę wszystkich władców, łącznie z tymi wymyślonymi, przedmieszkowymi.
I potem ryczą, że np. szwedzki przybłęda III Waza był wg niemieckich kronik 44 lub 45 władcą Polski:
.
Do spranych turbokatolickich, pozbawionych wiedzy łbów nic nie dociera. Według kronik niemieckich i polskich Zygmunt III Waza był 44. lub 45″
.
W rzeczywistości III Waza był 44 królem, tyle że Szwecji. Natomiast niepewność turbolechickich świrów, czy był 44, czy też 45 „królem Polski” bierze się stąd, że bazując na „kronice wielkopolskiej” był 44, a bazując na Długoszu był 45 władcą. A że niemieccy „kronikarze” korzystali z obu tych „źródeł” – stąd ta rozbieżność – raz był 44 a raz 45 królem. Tylko – gdyby katoliccy „kronikarze polscy” nie wymyślali tych przedmieszkowych „władców” i nie umieścili ich jako postaci historycznych w ich „kronikach”, nie byłoby też kolportażu tych przepisywanych bezmyślnie i bez weryfikacji bzdur w „kronikach” niemieckich. I wtedy nie byłoby w ogóle świrniętego turbolechityzmu. To katoliccy „kronikarze” tę szajbę po prostu bezmyślnie spreparowali. Nie wrzucaj więc szanowny miły kochany katoliku Grzegorzu Braun turbolechitów, ofiar ślepej wiary w wymysły Kadłubka, Długosza & spółki do pogan, czcicieli prasłowiańszczyzny i czcicieli Swarożyca i Peruna. Turbolechicka szajba to śmierdzący zbuk katolickiego chowu…
.
I – jak już napisałem w tytule – szanowny miły kochany katoliku Braun – my poganie odrobiliśmy lekcje z historii – pora na Ciebie…
.
.
opolczyk
.
PS
A tak – na marginesie…
Już kiedyś zauważyłem, że Braun b. przypomina mi żydowskiego magdalenkowego spiskowca przeciwko Polsce, Geremka:
.
I to zarówno fizycznie (fizjonomicznie), mową ciała, jak i jego podniosłym sposobem mówienia – wypowiada się jakby był kardynałem i mówił o rzeczach „świentych”, a to co mówi to czysta „prawda objawiona”. Mam wrażenie że obu szkoliły te same służby i że obaj mogą być nawet spokrewnieni. Choć są to naturalnie tylko moje subiektywne odczucia i mogę się mylić.
.
I jeszcze ostatnia uwaga – wielokrotnie w dyskusjach katolicy czepiali się mojego niemieckiego nazwiska i często był to jedyny ich „merytoryczny argument” przeciwko mnie – jak mogę być Słowianinem i Polakiem, skoro mam niemieckie nazwisko. Byłem więc dla nich Niemcem, Szwabem, często niemieckim Żydem (no bo w ich przekonaniu tylko Żydzi tak „zwalczają” żydo-katolicyzm jak rzekomo robię to ja – choć go nie zwalczam, a po prostu demaskuję), byłem niemiecką wtyką, a nawet szwabskim szmulem i masonem. Nigdy natomiast nie zauważyłem, by ci sami katolicy o to samo – o niemieckie nazwisko – czepiali się Grzegorza Brauna. Dla nich, ponieważ jest katolikiem, jest Grzegorz Braun, mimo niemieckiego nazwiska, „Prawdziwym Polakiem”.
.
.
.

Protest na Łysej Górze przeciwko zmniejszeniu Parku Narodowego…

.

.

O decyzji zmniejszenia o ok. 5 hektarów Parku Narodowego na Łysej Górze i oddaniu tego terenu w łapska oblatów niedawno informowałem na blogu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/06/05/oblaci-lapska-precz-od-poganskiej-swietej-lysej-gory/
.
Informowałem też o protestacyjnych petycjach w tej właśnie sprawie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/06/08/sprzeciw-wobec-zmniejszenia-swietokrzyskiego-parku-narodowego/
.
A przed chwilą dowiedziałem się o czynnym proteście z wczoraj, 30 czerwca. Znajomy, Darek, poganin jak i ja, przysłał mi maila z informacją o tym proteście i zdjęciami z niego (zamieszczam fragment):
.
Witaj Andrzej, wysyłam Ci kilka fotek z wczorajszego protestu na i u podnóża naszej Świętej Słowiańskiej Poganskiej Łysej Góry. Było ponad 120 osób więc całkiem nieźle, chociaż tylko połowa to Poganie /rodzimowiercy, reszta to ekolodzy i inne środowiska. Niestety ani prasa ani telewizja nie były zainteresowane obroną parku narodowego i naszego historycznego dziedzictwa przed zakonem oblatów I miliardem fanatycznych pielgrzymów którzy jeśli oblaci dostaną te 5ha zniszczą tą piękną naturę i świętą energię tego miejsca (…).

Z owym miliardem fanatycznych pielgrzymów Darek oczywiście przesadził, choć rocznie może się ich nazbierać sporo tysięcy, przez co nie tylko będą plugawić świętą pogańską górę, to jeszcze zadeptają pięć hektarów byłego Parku Narodowego i wypłoszą dziką zwierzynę.
Zamieszczam fotki przysłane przez Darka. Na ostatniej, na pierwszym planie, jest on sam z żoną.

.

.

.

.

.

.

.


.

.
Dziękuję Darkowi za zdjęcia i za informację o tym proteście. Przemilczała go telawiwzornia i „wolna” prasa (poza lokalną gadzinówką GW, która opublikowała informację o proteście i kilka zdjęć: http://kielce.wyborcza.pl/kielce/51,35260,24950545.html?i=0), ale nie przemilczy tego Blog Polski.

.

Popieram wszelkie protesty w tej sprawie. Szkoda tylko, że zamiast 120 osób nie było tam sto dwadzieścia tysięcy protestujących. Albo jeszcze więcej. A pod siedzibą tzw. „żondu” i pod knessejmem z milion 200 tysięcy. Wtedy okupant by ustąpił.
.
Oblaci – łapska precz od pogańskiej świętej Łysej Góry i od Parku Narodowego…
.

.
opolczyk

.

.

.

I znów Kupalnocka…

.

.

Najdłuższy dzień roku, W południe Swarożyc-Słońce najwyżej stoi na nieboskłonie.

Najkrótsza noc. Szkoda ją marnować…
.
Zapłoną ogniska
już cieszy się młódź
znów wianki popłyną wodą
Przy tańcach i śpiewie
przeminie ta noc
Cieszą się młodzi swobodą
.
Nie kwiatu paproci
szukają dziś w lesie
dziewczęta i ich wybrani
miłością się sycą
w tę kupalnianą noc
nie dziw to – to zakochani.
.
Niejedno tak stadło
w słowiańskich osadach
kuplną nocką powstało
my starzy za to
kupalny miód pijmy
by świętu zadość się stało
.
Kupalnockę zacięcie zwalczała ponura, cierpiętnicza, pokutnicza rzymska szubienica. Nienawidziła słowiańskiej afirmacji życia, radości i „swawolnych” zabaw. Wymyśliła też własną jej, „świętojańską” podróbę.

Ale katolicki falsyfikat nie miał szans pokonać słowiańskiego oryginału…
.
Kupalnocka górą…
.

Blog Polski życzy wszystkim obchodzącym Noc Kupały wesołej zabawy, dużo miodu, tańca przy ogniskach i uciechy w lesie przy „szukaniu kwiata paproci”…

.
opolczyk

.

.

.