Wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie o Słowianach Połabskich…

.

.

Znajomy, Mirek (Nyja999) podesłał mi informację o tej wystawie:
.
„Wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie: Słowianie połabscy
.

.
Przynajmniej wspominają o tym, że istnieli, bo kontekst pewnie zapodadzą negatywny, już choćby z tą wielkością „zachodniej cywilizacji” i „europejskiego krystowierstwa” facet kompletnie odleciał, ale co innego będzie mówił człowiek, który dał się pomyślnie zmanipulować…
.
Odpisałem mu:
.
„(…)
Faktycznie żenujące – bredzenie w kontekście Połabian o „wielkiej cywilizacji” krystowierczej – bandzie zbirów, rabusiów i fanatyków.
Taka to jest Polska właśnie…
Rzygać się chce…”
.
Wiecej informacji i zdjęć z tej wystawy znaleźć można tu:
https://gniezno.naszemiasto.pl/wernisaz-wystawy-slowianie-polabscy-w-muzeum-poczatkow/ar/c13-7291883
.
Choć są w tekście i zwykłe brednie. Jak ta np. że (Słowianie Połabscy)  wg niektórych źródeł przyczynili się do przyjęcia przez Mieszka I chrztu.

.
Co proszę???

Czy to oni uznali ziemie słowiańskie, także te na wschód od Odry, za ziemię niczyją; tereny, które należy podbić i włączyć do arcybiskupstwa Moguncji, a później Magdeburga? To nie Połabianie parli na wschód. A z drugiej strony – żądny nieograniczonej autokratycznej władzy Mieszko po to zdradził tradycję słowiańską i sprowadził kk do swojego kraju, gdyż to właśnie krystowierstwo dawało mu nieograniczoną – rzekomo z woli żydowskiego pan buka Jahwe – władzę nad poddanymi. Tyle, że sam krzest Mieszka to fikcja:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
.
Gdyby faktycznie okrzcił się, dostałby przynajmniej przydomek „wielki”, a nawet zostałby kanonizowany. A tu ani nie jest „wielkim”, ani „świętym”.

Słuchając krótkiego filmiku z wystawy faktycznie osłupiałem – jak może historyk pracujący w muzeum wygadywać brednie o wielkiej cywilizacji zachodnioeuropejskiego krześcijaństwa,  na dodatek rzekomo właśnie wczesnośredniowiecznego. Wczesne średniowiecze to wieki V i VI. Gdy krystowiercy kończyli podbój Połabia w II połowie XII wieku, był to już początek schyłku średniowiecza.
A zwłaszcza ciekawi mnie –  co takiego było „wielkiego” w tej krystowierczej cywilizacji?
Zastanówmy się…
.
– Rozmach budownictwa pogańskiego Rzymu cywilizacja krystowiercza w Europie osiągnęła dopiero w czasach nowożytnych.
– System kanalizacji i wodociągów dorównujący rzymskim krystowierczy zachód osiągnął w XIX wieku. Przez całe średniowiecze w  miastach zach. Europy panował niewyobrażalny smród i brud.
– System szkół publicznych, istniejących w starożytności, został przez krystowierstwo zniszczony. Przez większość średniowiecza nie było w łacińskiej Europie w ogóle żadnych szkół publicznych i żadnej oświaty. Pomijam naturalnie szkoły tylko dla kleru, który zazdrośnie strzegł dla siebie przywileju gramotności, przez co kleru potrzebowali wszyscy władcy do spisywania dokumentów i prowadzenia dworskich kancelarii. Kler wykorzystywał naturalnie analfabetyzm władców i możnowładców do fałszowania nadań i przywilejów dla siebie. Przez długie wieki w „wielkiej cywilizacji zachodnioeuropejskiego krystowierstwa” nie nauczano historii, geografii, matematyki, medycyny, astronomii. A gdy już pojawiać zaczęły się szkoły wyższe (XI-XII wiek), „królową nauk” nadal była w nich teologia.
Tu na marginesie nadmienię – gdyż często słyszę propagandową brednię, jakoby kk przyniósł do państwa piastowskiego oświatę – u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej (1795 rok) czytać i pisać potrafiło niecałe 10 % jej mieszkańców. Ponad 90 % było analfabetami. Przez 800 lat kk „oświecił” więc niecałe 10 % populacji. A „zła” komuna w ciągu niecałego jednego pokolenia całkowicie zlikwidowała analfabetyzm.
– Przez wieki w łacińskiej Europie medycyna jako taka nie istniała. Pogańską medycynę zakazano, naturalnier dlatego tyko, że była pogańska. Choroby zaś uważano za „dopust” biblijnego pan buka Jahwe i za „kary za grzechy”. Jedynymi uznawanymi „lekarstwami” były modlitwy, posty i umartwianie się. No i oczywiście darowizny na rzecz kk w intencji wyzdrowienia.
– Przez wieki w łacińskiej Europie kulała higiena osobista. W popularyzowaniu brudnego ciało przodował kk:
.
„Średniowieczny Kościół nie zachęcał do zbytniego dbania o siebie. Za św. Hieronimem powtarzano, że: „ten, kogo chrzest oczyścił, nie musi się kąpać raz drugi” (…).
Dobry chrześcijanin powinien być brudny na ciele i czysty na duszy, a przyziemne sprawy związane z własnym wyglądem nie powinny odciągać go od spraw boskich – tak nauczał Kościół. We wczesnym średniowieczu władze kościelne wręcz zakazywały kąpieli w niedziele i święta. Pod koniec epoki niedomyty chrześcijanin stał w opozycji do wykąpanego niewiernego.”
https://tytus.edu.pl/2018/10/16/czysta-i-brudna-prawda-o-higienie-w-sredniowieczu/
.
Modne i propagowane przez katolactfo było umartwianie się, pan bukowi Jahwe ku upodobaniu, przez niemycię się.  Mimo to owieczki z uporem trwały przy kąpielach, będących echem pogańskiej kultury i obrzędów. Dopiero wielkie epidemie przyniosły całkowity upadek higieny osobistej – łaźnie i kąpiele uznano za przyczyny epidemii. Do smrodu z braku kanalizacji dołączył w krystowierczej Europie smród niemytych ciał.
– Przez wieki „nawracano” pogan, „heretyków” i „bezbożników” ogniem i mieczem, siłą, przymusem, strachem. Nikt nie policzy, ile dziesiątek, a być może setek milionów ofiar ma na sumieniu „krystianizacja” na wszystkich kontynentach.
– Krystowierstwu przez kilkanaście wieków towarzyszyły terror, fanatyzm, ucisk, wyzysk.
– Krystowierstwo głosiło hasła miłości bliźniego, a mordowało milionami.

– Owieczkom wmawiano konieczność ubóstwa, a kler opływał w bogactwa.

– Kupczono „zbawieniem”, odpustami, preparowanymi „relikwiami”. Nawet na prostytucji Watykan zarabiał:
http://wolnemedia.net/kurewski-kosciol/?lang=tr
.
Już nie mówię o indeksie ksiąg zakazanych, inkwizycji, stosach…
No więc  – co takiego wielkiego było w „wielkiej cywilizacji zachodnioeuropejskiego krześcijaństwa„? Bo ja poza fanatyzmem, terrorem, podbojami, mordowaniem oponentów milionami, uciskiem i wyzyskiem poddanych niczego naprawdę wielkiego w krystowierczej cywilizacji nie widzę.
.

Niemniej Mirek ma rację – dobrze, że wystawę o Słowianach Połabskich zrobiono. Szkoda tylko, że koncentruje się ona głównie na sprawach „materialnych” – ceramika, oręż, monety itp. Uzupełnia ją kilka tablic z  banalnymi opisami (widać je na zdjęciach w zamieszczonym powyżej artykule z gazety). A mnie ciekawi kilka spraw. Np. czy wyraźnie na wystawie zaznaczono, że kultura Połabian została całkowicie zniszczona przez wielką cywilizację zachodnioeuropejskiego krześcijaństwa? I czy na tablicach informacyjnych zacytowano np. Helmolda, który właśnie o Połabianach pisał:
.
„…nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku”
.
Jak to wtedy u krystowierców wyglądało, wiemy – ogromne rzesze wyzyskiwajej biedoty, poddaństwo, a także niewolnictwo – i masy żebraków we wszystkich krystowierczych miastach. I plaga złodziejstwa i wymuszonej biedą prostytucji.
Dobrze przynajmniej, że Łukasz Kaczmarek, kurator wystawy, wspomniał o tym, że o Słowianach Połabskich dużo więcej niż np. o Słowianach z terenów dzisiejszej Polski, pisali niemieccy kościelni kronikarze. Choć myli się mówiąc, że pewnie dlatego, iż Połabie graniczyło z państwami krystowierczymi (Karola „wielkiego”, państwem wschodniofrankijskim i tak dalej i tak dalej) – czyli z katolickim cesarstwem niemieckim). Serbołużyczanie (Połabianie Południowi) też graniczyli z tymi krystowierczymi państwami, a jednak kronikarze niemiccy nie poświęcili im tyle samo uwagi. Dlaczego?
Południowe Połabie podbił bandyta, eksterminator Słowian, margrabia Gero. Jednym z najbardziej znanych jego wyczynów było otrucie 30 plemiennych naczelników Serbołużyckich, których ten bandyta zaprosił na ucztę (https://pl.wikipedia.org/wiki/Gero_(margrabia_Marchii_Wschodniej)#Podboje_Gerona). O podbitych przez Gerona pogańskich Serbołużyczanach kronikarze niemieccy nie pisali praktycznie nic. Po co wywoływać mieli pogańskie „upiory z przeszłości”? Inaczej jednak było z Połabiem Północnym…
Po zwycięstwie niemieckiego króla Ottona I nad Obodrytami nad Reknicą (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_rzek%C4%85_Reknic%C4%85) los Obodrytów (a po nich i Wieletów) wydawał się przesądzony. Wydawało się pewnie Niemcom, że już tylko kwestią czasu jest, kiedy Północne Połabie podzieli los Połabia Południowego. Niemcy parli na Północne Połabie, zakładali własne osady i grody, a także przede wszystkim biskupstwa. Byli pewni swego. Niewyobrażalnym więc dla nich szokiem było tzw. Powstanie Słowian połabkich (Północnych) z roku 983.
.
Sojusz obodrycko-wielecki rozwalił biskupstwa w Hobolinie (Havelbergu) i w Braniborzu (Brandenburgu). Wybito lub wypędzono wszytkich Niemców za Łabę. Co krystowierców najbardziej rozwścieczyło, to czynny udział w powstaniu obodryckiego kniazia Mściwoja, który spalił Hamburg, unicestwił biskupstwo w Starogrodzie (Oldenburgu) odraz spustoszył klasztor  w Kalbe. Nadzieja na szybki podbój Północnego Połabia upadła.  Choć przez długi czas Niemcy rok w rok najeżdżali Północne Połabie. Często pomagali im w tym renegaci piastowscy. Wspomina o tym niemiecka wiki:
.
„Ab 985 unternahmen die Reichsfürsten gemeinsam mit den polnischen Fürsten Mieszko I. und später Bolesław I. jährliche Kriegszüge, um das Gebiet der Lutizen zu unterwerfen. Die Feldzüge erwiesen sich als wirkungslos”
(Od roku 985 niemieccy książęta organizowali wspólnie z polskim księciem Mieszkiem I, a później z Bolesławem I (Chrobrym) coroczne wyprawy wojenne, by podbić ziemie „Lutyków (Północnych Połabian). Te wyprawy wojenne okazały się bezskuteczne.” – tłumaczenie moje)
.
To właśnie zacięty opór Północnych Połabian i stawianie przez nich przez dwa następne wieki czoła niemieckim, duńskim i piastowskim krystowiercom sprawiło, że niemieccy kronikarze tyle uwagi poświęcili tymże plemionom. Gdyby ulegli bez walki, nikt by o nich nie pisał.
Upadek Północnego Połabia nastąpił dopiero po śmierci bohatera Słowiańszczyzny, obodryckiego kniazia Niklota…
.
…którego krystowiercy zabili w roku 1160. Niklot zasłynął z tego, że obronił swe księstwo przed fanatyczną krucjatą połabską:
.
Wprawdzie jego syn Przybysław próbował początkowo kontynuować walki jego ojca, ostatecznie jednak dał się skatoliczyć. Okrzciłł się, wziął nawet udział w oblężeniu Arkony, a także w „pielgrzymce” do Jerozolimy…
.
Od bitwy nad Reknicą, do upadku Północnego Połabia minęło ponad 200 lat. W międzyczasie miało ono swoje triumfy, jak choćby skuteczna obrona Niklota przed fanatyczną krucjatą połabską, czy wcześniej jeszcze świetne zwycięstwo pod Przecławą:
.
Gdyby Wieletów i Obodrytów w ich walkach w obronie kultury słowiańskiej wspierali Piaści, historia potoczyłaby się zapewne innym torem. Niestety Piaści okazali się renegatami. Zdradzili kulturę słowiańską na rzecz nadjordańskiego krystowierstwa.
.
Tak pod naciskiem wielkiej cywilizację zachodnioeuropejskiego krześcijaństwa upadła przedcywilizacyjna kultura Północnego Połabia. Cechowały ją umiłowanie wolności, przywiązanie do własnej kultury, tożsamości i do własnych bogów, wspólnotowy solidaryzm, afirmacja życia, tolerancja religijna i brak niewolnictwa. Zniszczona zostalła przez fanatycznych katolików, u których dominowały katolicki totalitaryzm, poddaństwo, niewolnictwo, chciwość, nienawiść do niekatolików, imperializm, terror oraz wyzysk i ucisk prostego ludu.
.
Ciekawe, czy jest o tym informacja na choćby jednej z tablic na owej wystawie…
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Po upadku Północnego Połabia ostatnim wolnym pogańskim skrawkiem Słowiańszczyzny pozostała Rugia. Krystowiercze hordy najechały ją w 1168 roku. Upadek Arkony 12 czerwca 1168 roku był końcem wolnej Słowiańszczyzny.
.
.
.
Reklamy

Protest przeciwko 5G…

.
.
(Publikuję otrzymane pocztą internetową informacje o proteście przeciwko 5G. Z tekstu wyciąłem jeden wadliwy link z pejsbuka oraz zmieniłem link filmu „5G Apokalipsa – Wyginięcie” – opolczyk)
.
.
Otwock, 13.8.2019 r.

Szanowni Państwo !
Stoimy u progu wydarzeń, które wkrótce określą nasze być lub nie być, jako naród, państwo, ludzkość w ogóle, gdyż jak wiemy z jednej strony Mega Ustawa w kwestii wprowadzenia śmiercionośnej sieci 5G z drugiej Ustawa 447, na dodatek Podatek Katastralny i wiele innych ustaw i rozporządzeń, które nas eliminują już nie jako pełnoprawnych obywateli naszego Państwa, ale wyeliminują w ogóle…
Najistotniejszą w tej chwili sprawą jest Mega Ustawa, wprowadzana z rażącym naruszeniem właściwego procedowania, w szalonym tempie i z wykluczeniem udziału opinii społecznej. O tych faktach usłyszycie tutaj :

http://stop5g.com.pl/

https://www.facebook.com/groups/304446007058524/

Wprowadzenie technologi opartej na sieci 5G to całkowita kontrola społeczeństw , kontrola myśli i zachowań jednostki ,wzmożona śmiertelność i nie koniecznie tylko na wytworzone sztucznie nowotwory. Ale będą dominować!
My dzisiaj wiemy już, po testach na nas, że zdalną technologią można wywołać każdą chorobę, każdy stan i emocję. Do tego służy odpowiednio zmodulowana radiacja elektromagnetyczna z zakodowaną informacją w polu torsyjnym. Innymi słowy pole elektromagnetyczne jest nośnikiem pól torsyjnych do przenoszenia każdej informacji w różnej postaci… Do przenoszenia w taki sposób groźnych informacji, najlepiej i w masowy sposób służy właśnie przemysł telekomunikacyjny. A w tej elektromagnetycznej, niewidzialnej “zupie” jest możliwe już dzisiaj także śledzenie i podsłuchiwanie myśli ‘Kowalskiego gdy tylko zajdzie taka potrzeba, ale też ukierunkowywanie jego myśli w zupełnie innym kierunku niż sam by sobie tego życzył dla swojego dobra, poza jego całkowitą świadomością… O takich możliwościach poczytasz dzisiaj w internecie jako o teoriach spiskowych, ale na stronie stopzet.org są dowody na istnienie już tej technologii i są jej ofiary.
Ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że właśnie firmy telekomunikacyjne są wykonawcami zadań zlecanych przez wojsko i są pod jego kontrolą… A w tej elektromagnetycznej Erze linia rozgraniczająca sektor wojskowy od cywilnego szybko zanika, gdyż jak pisze Elane Freeland  w art. “Broń do politycznej kontroli mas”, wojsko redefiniuje całość życia jako przestrzeń bitewną. My cały czas uczestniczymy już dawno w wojnie innego typu, wojnie informacyjnej, psychologicznej, nie zdając sobie nawet sprawy. Dzisiejsze wojny to nie czołgi i armaty a technologia nie pozostawiająca prawie śladów, to m.in. sieć piątej generacji (5G), gdzie obok internetu rzeczy (inteligentne liczniki, monitoring, autonomiczne samochody, lodówki, odkurzacze itp.) będą nasze zeskanowane fale mózgowe i nasze mózgi poddawane psychotronicznej obróbce… Robiąc z nas bezwolne zombi. Przed takim zakończeniem zabawy z najnowszymi technologiami już ponad dekadę temu ostrzegał były generał KGB Ratnikow: http://stopzet.org/tag/ratnikow/
Dlatego w imieniu naszego Stowarzyszenia STOP Zorganizowanym Elektronicznym Torturom zapraszam Państwa bardzo serdecznie na pikietę w dniu 29 sierpnia do Warszawy. Ta pikieta to Międzynarodowy Dzień TI (Targeted Indywidual) gdzie przejdziemy pod Centralne Urzędy naszego państwa: MON (Klonowa), Premier, MS, Sejm… aby przypomnieć rządzącym o naszym jeszcze istnieniu i pozostawieniu nas samych sobie, ostatnio bez żadnej odpowiedzi na konkretne pytania i konkretne zarzuty.
Pozostawionych w okrutnych torturach każdego dnia, czego wyraz nie raz dawaliśmy w udokumentowanej korespondencji, także wideo czy zdjęciowej. A to przecież Rząd i podległe mu Ministerstwa odpowiadają za nasze bezpieczeństwo i naszą Wolność.
Po pikiecie zapraszamy do studia na CEP Powiśle (ok. 17-tej) na projekcję Filmu z Jesse Venturą o kontroli umysłu, po projekcji zaplanowaliśmy dyskusję w temacie zdalnych elektronicznych tortur, pokażemy fotografie naszych zmasakrowanych ciał wiązkami zdalnych promieni śmierci oraz pokażemy nagrania z prywatnych kamer, jak można wpływać na system nerwowy człowieka oraz na motorykę ciała poza możliwością jakiejkolwiek obrony . Wyjaśnimy mechanizmy takiego działania w oparciu o jakie metody jest dzisiaj możliwe zawładniecie nie tylko umysłem ale i ciałem człowieka .

Jeśli obejrzycie film pt. “5G Apokalipsa –– Wyginięcie”
.

.

to wierzę, że zrozumiecie dlaczego połączenie teraz naszych wspólnych poczynań jest tak ważne!
Jako lekturę uzupełniającą do dzisiejszego tematu załączam prelekcję Ewy Paweli przygotowaną na Konferencję przeciwko 5G w dnia 28 luty w Krakowie oraz petycję w sprawie 5G dr Diany Wojtkowiak do Prezydenta RP (oba pisma w załącznikach) oraz bardzo dobry artykuł jako kontynuacja 5G:
https://3obieg.pl/manipulacja-cyber-elektroniczna-poprzez-siec-smierci-5g/?bclid=IwAR2vJ-nZp986buG3y3wpWFeQ7P1g7S9JEVN9uV0H9oJdLxiFsRj4hAC2CjA
Celem tegorocznej międzynarodowej pikiety jest uświadomienie naszym Rządzącym i szerszemu ogółowi społeczeństwa polskiego, że wprowadzenie sieć 5G świadomie bądź nie, doprowadzi do katastrofy całego ekosystemu i naszego ludzkiego bytu opartego na świadomej woli jednostki i jego podstawowych praw. Doprowadzi to do istnienia sterowalnych zdalnie marionetek wykonujących polecenia międzynarodowych korporacji pod zarządem i dyktaturą struktur NWO, jako globalnego Zarządcy ludzi, których chcą sprowadzić do stada bezmyślnych owiec zarządzanych przez Sztuczną Inteligencję. A do której to roli nasi rządzący chcą nas sprowadzić swoimi bezmyślnymi ustawami, nakazami i rozporządzeniami.
NIE POZWÓLMY IM NA TO!
29 sierpnia to Międzynarodowy Dzień TI (Targeted Indywidual ), w tym dniu w Sejmie będzie ponownie pro-cedowana Mega Ustawa w sprawie 5G, BĄDŹMY w sejmie i pod Sejmem i pod tymi wymienionymi instytucjami rządowymi i pokażmy, że NIE ZGADZAMY się na usystematyzowane LUDOBÓJSTWO!!! W razie pytań jesteśmy pod telefonem 500 865 420

Prezes STOPZET – Zofia Filipiak

MIND WARS PL – Sławomir Wiktor

…………………………………………….

Pikieta z przemarszem 29.8.2019 r.
Zaczynamy Spotkaniem pod Pałacem Belwederskim o godz. 12-tej, następnie wyruszamy pod siedzibę MON (zostawiamy pismo, na ktore nie dostaliśmy odpowiedzi od ponad 2 lat, wcześniej na głos odczytamy je dla zgromadzonych).
Idziemy o 12:30 do Kancelarii Premiera (Alejami Ujazdowskimi aż do Sejmu), godz. 12:40 Kancelaria Premiera, pozostajemy tam ok. 25 minut, też zostawiamy pismo, które wcześniej odczytamy.
O godz. 13;10 wyruszamy do MS, o 13:20 jesteśmy pod MS na. ok 20 minut, też odczytamy pismo i zostawimy Ministrowi.
13:40 wyruszamy pod Sejm (idziemy dalej Alejami Ujazdowskimi, na koniec skręcamy w Matejki i dochodzimy do Sejmu ( może inna, lepsza propozycja?)
Godz. 14:00 Sejm na ok. 30 min. Wygłosimy swoje opinie w tematach aktualnie
procedowanych.
Godz. 14:30 wyruszamy spod Sejmu ul. Wiejską do Placu Trzech Krzyży, przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście do Pałacu Prezydenckiego
O godz. 15:20 Prezydent, ok 30 minut, odczytamy pismo które zostanie złożone w
Kancelarii Prezydennta. Wracamy Krakowskim Przedmieściem w kierunku do Nowego Światu na ulicę Kopernika 30 do CEP Powiśle Rewdaktora Rafała Mosakowskiego (przejście zajmie ok 15 minut).
Przerwa na posilek .
Na godz. 17-tą zaplanowaliśmy projekcję filmu o kontroli umysłu z Jessym Wenturą, po zakończeniu debata nt. 5G w kontekście kontroli umysłu i zdalnych tortur elektronicznych.
Film o mind control trwa ok godziny. Potem debata na te tematy, wyświetlimy zdjecia naszych zmaltretowanych ciał wiązkami mikrofalowymi, pokażemy nagrania wyginania ciala i blokowania motoryki człowieka i uczenia komputera zachowania czlowieka z wykorzystnaiem sztucznej inteligencji, poprze połączenie interfejsu móżg-komputer-mózg, na żywym przykładzie. Tą debatę planujemy na ok. 2 godziny; zapraszamy także polityków, posłów i senatorów i każdego zainteresowanego tym tematem.

Możliwe ewentualne drobne zmiany planu.
.
.
XXXXXXXXXXXXXXXX
.
Opublikowałem powyższe, gdyż uważam sprawę za b. ważną. Wprawdzie nie jestem biologiem, ale wiem, że nadmierny smog elektromagnetyczny w istotny sposób szkodzi żywym organizmom, zwłaszcza poprzez zakłócanie funkcjonowania mózgu i systemu nerwowego. I choć nie wykluczam, że zagrożenia opisywane przez co niektórych przeciwników technologii 5G mogą być przesadzone, na pewno przyniesie ona wymierne szkody zdrowotne. Już teraz smog elektromagnetyczny przekracza setki tysięcy razy naturalny elektromagnetyzm. 5G ogromnie natężenie tego smogu zwiększy.
Protest przeciwko 5G będzie też testem mobilności środowisk antysystemowych, a także pokaże, na ile organa okupanta liczą się z głosem protestujących. I choć osobiście jestem raczej przekonany, że okupant i tak zrobi swoje, protest ten POPIERAM.
.
STOP dla 5G!
.
.
opolczyk
.
PS
Informacje o proteście opublikował też Piotr Bein:
.
Tu przyznam, że zamieszczony tekst skopiowałem z jego strony a nie z maila,  gdyż kopiowanie z załączników jest b. czasochłonne niż ze strony internetowej.
.
.
.

Mokosz – Święta Matka Ziemia…

.


.
Matko Ziemio, Bogini nasza
Od Ciebie otrzymujemy każdy atom naszych ciał
Dajesz nam pokarm i jesteś dla nas domem
Tylko wyrodne dzieci mogą Ciebie nie czcić…

.
Dzięki Boliwii i jej prezydentowi,  Evo Moralesowi Aymie ONZ ogłosił dzień 22 kwietnia Międzynarodowym Dniem Matki Ziemi.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowy_Dzie%C5%84_Matki_Ziemi
.
O Boliwii i jej prezydencie napisałem kiedyś obszerny tekst:
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/05/18/zrobmy-u-nas-slowianska-druga-boliwie/
.
Słowianie, jak wiemy, też czcili Matkę Ziemię. Jej uosobieniem jest bogini Mokosz.
.

.


.
I wprawdzie w kalendarzu, który jest u mnie na blogu, nie ma zaznaczonego w sierpniu święta Mokoszy…
https://opolczykpl.wordpress.com/kalendarz-slowian/
.
…wtedy właśnie, w okresie pełnego lata, Słowianie ochodzili  jej święto –  Święto Matki Ziemi. Było to w sumie logiczne i w pełni uzasadnione – w tym właśnie czasie na ziemiach słowiańskich występowała największa obfitość jedzenia. A ono wszak jest darem Mokoszy. Gdyż to ona, płodna Matka, jest naszą karmicielką.
.
Nie wiemy, kiedy dokładnie Słowianie obchodzili to święto. Nie było u nich kalendarza typu juliańskiego czy gregoriańskiego. Jedynie terminy czterech podstawowych świąt solarnych były niezmienne. Inne święta obchodzono wg faz księżyca, najczęściej pełni – pierwszej, drugiej lub trzeciej po ostatnim przesileniu (letnim lub zimowym) bądź po równonocy (wiosennej lub jesiennej). W odniesieniu do kalendarza współczesnego święto Mokoszy wypadało gdzieś w sierpniu. Na kilku stronach znalazlem w związku z świętem Mokoszy datę 15 sierpnia:
https://mojaslowianskafilozofia.blogspot.com/2012/08/15-sierpien-swieto-matki-ziemi.html
https://www.facebook.com/1449706188618670/posts/1467929700129652/
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2017/08/11/15-sierpnia-swieto-matki-ziemi-swieta-slowianskie/
https://www.facebook.com/KociolekWiedzmy/photos/%C5%9Bwi%C4%99to-matki-ziemi-15-sierpniawszystkiego-jest-pod-dostatkiem-wszystko-wok%C3%B3%C5%82-doj/731100310411148/

.
Myślę, że ta data jest dobra. I nie jest to podszywanie się pod katolickie święto „wniebowzięcia” Miriam, zwanej tego dnia „zielną”. Galilejska Miriam nie miała nic wspólnego z ziołami, kwiatami, roślinami. To były dary Mokoszy i są one jej „atrybutami” a nie Miriam/Maryi. Ten atrybut – („matki boskiej”) zielnej – katolicy sobie przywłaszyli. To Boska Matka Ziemia – Mokosz – jest dawczynią zieleni, ziół, jest Boską Matką Zielną, naszą Słowiańską Mokoszą

Dużo więcej o Mokoszy można przeczytać tu:
https://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/08/mokosza-bogini-slowian.html
.
Zamieszczem jeszcze znaleziony w sieci wiersz do Mokoszy (nie znam niestety jego autora).
.
Mokoszy błogosławiona
Brzemieniem ziaren i jagód
Z Twojego wyszliśmy łona
Zapłodnił je złoty Swaróg
.
Mokoszy Matko łaskawa
Dajesz nam pokarm i życie
Od Ciebie powszednia strawa
A w tobie nasze ukrycie
.
Mokoszy Matko łagodna
Wybaczasz nam nasze winy
Potężna, wieczna i płodna
Zielonooka bogini
.
Mokoszy Matko zraniona
Hojne Ci dary złożymy
Wyszliśmy z Twojego łona

I tam po śmierci wrócimy
.
.
opolczyk
.
.
.

15 sierpnia – bezdennie głupie „święto państwowe”…

.

Okupacja Iraku

.

Niepoprawne politycznie rozważania przed jutrzejszym „świętem”…
.
15 sierpnia obchodzony jest w Polsce (a raczej w Katolandii/Polin/Judeopolonii) jako Święto Wojska Polskieg (wykorzystywanego niestety do okupacji obcych krajów jak Irak czy Afganistan, w obronie obcych interesów). Tyle, że dniem wolnym od pracy nie jest 15 sierpnia z powodu święta wojskowego, a z powodu święta katolickiego, takoż przypadającego tego właśnie dnia:
.
„Święto to przypada w dzień ustawowo wolny od pracy, ponieważ 15 sierpnia jest również liturgicznym świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, dla którego ustawodawca wprowadził wolne.”
.
I tu pierwsza dygresja – tzw. „wniebowzięcie” Miriam/Maryi – mamy bozi Joszue/Jezusa – jest jednym z najgłupszych świąt i katolickich dogmatów. Owo „wniebowzięcie” wymyślił i ogłosił jako dogmat w 1950 roku papież Pius XII. I nic to, że fizycznym ciałem nie można wejść do niefizycznego nieba. „Nieomylny” Pius tak orzekł – i basta. Owieczki tresowane od 2 tys. lat do ślepej wiary we wszystko, co kk wymyśli i w to uwierzą. Dziwi tylko, że dogmat tak bezmyślny i wręcz głupi, pasujący raczej do „umysłowości” ciemnego średniowiecza, wymyślony został w połowie dwudziestego wieku, na kilka lat przed erą kosmiczną. A jeszcze śmieszniejsze i głupsze, wręcz żenujące jest to, że „ustawodawca” (knessejm III Rzydopospolitej) ten bzdurny wymysł ogłosił świętem państwowym. Przez co widać, jak zależy „ustawodywcy” (knessejmowi) na tym, by Polaków trzymać w katolickim zaczadzeniu – niech świętują wymyślone, bzdurne „wniebowzięcie” żydowskiej mamy bozi. Zaczadzonym głupimi wymysłami narodem tym łatwiej jest manipulować, im bardziej jest zaczadzony i ogłupiony ślepą wiarą w bzdurne wymysły.
.
Teraz jednak nawiążę i do dokoptowanego do zmyślonego „wniebowzięcia” żydówki Miriam święta wojskowego. Dziwić powinno każdego, że – nieprzypadkowo zresztą, o czym zaraz wspomnę – właśnie 15 sierpnia ogłoszono świętem wojska polskiego, na – jak podaje wiki –   pamiątkę zwycięskiej bitwy warszawskiej.
.
„Święto Wojska Polskiegoświęto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w 1920, stoczonej w czasie wojny polsko-bolszewickiej.”
.
Wszak trwała ta bitwa od 13 do 25 sierpnia. 15 sierpnia nie był dniem zwycięskim. Dlaczego więc „ustawodawca” ustalił jako datę tego święta właśnie 15 sierpnia? Ano właśnie dlatego, że jest to upaństwowione przez ustawodawcę, czyli knessejm święto katolickie. I ma ono uwiarygadniać bzdurną nazwę bitwy warszawskiej nazywanej „cudem na Wisłą”. To określenie wymyślono jeszcze w czasach sanacji, by podważyć zasługę zwycięstwa przypisywaną Selmanowi vel Piłsudskiemu. Niemniej weszło ono na stałe do języka i ma obecnie sugerować zaistniały w tamtej bitwie cud. Chodzi więc w kolportowaniu tego określenia o to, by Polacy myśleli, że to dzięki „cudom” mamy bozi wniebowziętej, katolickiej „królowej Polski” wojsko polskie pokonało nawałę czerwonoarmistów. Pokazuję tę bzdurę nawet poniższy obraz pędzla Jerzego Kossaka:
.
.
A tymczasem cudu nad Wisłą po prostu nie było. Siły wojska polskiego i czerwonoarmistów były podobne:
– wojsko polskie: żołnierzy 113 tys.–123 tys., 500 dział, 1780 karabinów maszynowych, 2 eskadry samolotów;
– czerwonoarmiści: żołnierzy 104 tys.–114 tys., 600 dział, 2450 karabinów maszynowych.
Wprawdzie w działach i karabinach maszynowych czerwonoarmiści mieli przewagę, ale strona polska dysponowała lotnictwem, którego roli przynajmniej w rozpoznawaniu ruchów wroga nie można niedoceniać. Ponadto wojsko polskie „grało u siebie”, a czerwonoarmiści „na wyjeździe”. Dodatkowo stronie polskiej udało się złamać szyfry wroga, a także przejąć jedną z jego radiostacji, za pomocą której dezorganizowano pracę pozostałych siejąc dezinformacje. Jeśli cokolwiek „cudownego” było w tej bitwie, to plaga dezynterii (czerwonki) szerząca się w szeregach czerwonoarmistów (wiadome jest o tym z wielu dokumentów). Można by więc rzec, że to właśnie było cudem sprawionym przez mamę bozi wniebowziętą – zesłała na czerwonoarmistów sraczkę, czym podkopała ich morale i przez co zwiewali spod Warszawy prawie że gubiąc gacie.
Taki to był ów „cud nad Wisłą”…
.
Choć prawdę powiedziawszy wydarzył się tam faktycznie pewien cud – zniknięcie bez śladu ok. 10 tys. żołnierzy „polskich” (przymiotnich polskich wziąłem w cudzysłów, gdyż nie wiem jakiej byli nacji):
.
„Straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych.”
.
Co proszę? 10 tys. zaginionych? Ciekawi mnie, jak 10 tys. żołnierzy mogło po prostu wyparować. Gdyby chociaż  bitwa odbyła na bezkresnych stepach Rosji! Wtedy można by snuć domysły, że wyrwali się np. z niej, ale po drodze gdzieś zaginęli. Lub że zostali wybici przez czerwonoarmistów i potajemnie pochowani. Ale jak mogli wyparować w pobliżu Warszawy? Czyżby uprowadziło ich UFO? A może wszyscy zostali…”wniebowzięci”?
.
Rumieniec wstydu powinien pojawić się na twarzach wszystkich zawodowych historyków, zwłasza tych specjalizujących się w historii polskiej wojskowości i w historii II RP. Jak to jest, że jeszcze nie odkryli, gdzie zniknęło 10 tys żołnierzy podczas „cudu nad Wisłą”???
.
Ja osobiście mam na ten temat własną teorię – i myślę, że jest najbliższa prawdy! Otóż owe dziesięć tysięcy żołnierzy byli to przymusowo wcieleni do polskiego wojska przedstawiciele mniejszości narodowych – Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Niemcy, a także – a jakże – starsi w wierze bracia żydo-katolików – Żydzi! Ich dezercja z pola walki nie powinna nikogo dziwić – dlaczego mieli ginąć za Polskę? Skorzystali z bitewnego zamętu, zwiali, zmienili adresy i być może nazwiska – i szukaj wiatru w polu. Niemniej zawodowi historycy, zamiast się ośmieszać stwierdzeniem o zaginięciu 10 tys. żołnierzy „polskich” w bitwie pod Warszawą, powinni tę sprawę wyjaśnić – jakiej narodowości byli owi dezerterzy. To mnie naprawdę interesuje…
.
Natomiast rzeczywistym „cudem” w związku z bitwą warszawską jest przypisywanie zasługi za to zwycięstwo dezerterowi Selmanowi vel Piłsudzkiemu. Na poniższym obrazie widać go na kasztance, jak rzekomo dowodzi bitwą z wysokiej wiślanej skarpy:
.
.
Tymczasem Selman vel Piłsudski był takim samym „zwycięzcą” pod Warszawą, jakim Joszue jest „zbawicielem” a mama bozi „wniebowziętą”…
.
I tutaj jeszcze garść uwag i informacji odnośnie bitwy warszawskiej, gen Rozwadowskiego i Selmana vel Piłsudskiego…
.
– Wiki pisze o „wojnie polsko-bolszewickiej”, której elementem była owa bitwa:
.
Ale bazując na wypowiedzi prezydenta Putina z 2013 roku (za którą jest przez wiadome środowiska jeszcze bardziej znienawidzony), w której publicznie stwierdził (i jest to zgodne z prawdą), że pierwszy rząd  bolszewicki składał się z 80-85 % Żydów…
.

.
.
… i że uprawiali oni terror i prześladowania krystowierców, muzułmanów a nawet pobratymców judaistów –  zamiast mówić o wojnie polsko-bolszewickiej należałony nazywać ją wojną polsko – żydo-bolszewicką.
.
– Najazd wojsk żydo-bolszewickich na II RP w roku 1920 był ripostą żydo-bolszewii na kompletnie chybioną tzw. „wyprawę kijowką” pod wodzą Selmana vel Piłsudskiego.
.
– Piłsudski pochodził z żydowskiej rodziny Selman. Dowody na to znalazł śp. Albin Siwak w tajnych archiwach rosyjskich, już po upadku ZSRR, do których miał dostęp m.in. dzięki przyjaźni z marszałkiem Kulikowem, naczelnym dowódcą Wojsk Układu Warszawskiego,
.
– W obliczu nadciągającej pod Warszawę armii żydo-bolszewickiej Selman vel Piłsudski, mierny żołnierz i jeszcze gorszy „wódz naczelny”, złożył na ręce premiera Witosa rezygnację z wszelkich funkcji państwowych i wojskowych w dniu 12 sierpnia 1920, po czym opuścił szeregi wojska. Informacje w wiki odnośnie jego dalszego uczestnictwa w bitwie w dniach 13-16 sierpnia to mistyfikacja. Selman powrócił pośpiesznie w szeregi wojska dopiero po otrzymaniu informacji o załamaniu się ofensywy czerwonoarmistów.
.
– W najtrudniejszym, początkowym okresie bitwy, do czasu załamania się ofensywy żydo-bolszewii wojskiem polskim dowodził gen. Rozwadowski, szef Sztabu Generalnego. I to on opracował założenia strategiczne tej zwycięskiej bitwy. Niestety po puczu majowym propaganda sanacyjna chwałę zwycięstwa przypisała wyłącznie dezerterowi Selmanowi. Także obecne władze kreują go na męża opatrznościowego narodu w czasach drugiej RP.
.
– Wydaje mi się, że zdecydowanie przeceniane jest znaczenie bitwy warszawskiej.
.
Nawet gdyby zwyciężyli w niej czeronoarmiści, armia ich była za mała i za słabo uzbrojona, by podbić i okupować całą II RP. Na posiłki liczyć nie mogła, gdyż w tworzonym wówczas przez żydo-bolszewię ZSRR nadal trwała wojna domowa. Z kolei Polska była w stanie zmoblilizować wielokrotnie liczniejsze wojsko, by czerwonoarmistów w kolejnych bitwach wybić do nogi. Mogła też Polska liczyć wówczas na zachodnią pomoc, przede wszystkim na uzbrojenie. Po to wszak zachód zatwierdził podczas konferencji wersalskiej istnienie II RP, gdyż była dla niego głównym ogniwem „kordonu sanitarnego” odgradzającego od zachodu żydo-bolszewię. Tym mniej realny był dalszy pochód czerwonoarmistów na Berlin. Niemcy wprawdzie wojnę na froncie zachodnim przegrały, ale posiadały miażdżącą przewagę w ciężkiej artylerii i broni maszynowej. Najpóźniej na linii Odry wystrzelaliby czerwonoarmistów jak kaczki. To jedynie strach przed komunizmem jako takim sprawił, że D’Abernon, Faury czy Fuller przeceniali i to znacznie, rangę tej bitwy. Nawet gdyby czerwonoamiści ją wygrali, ostateczne pokonanie ich przez polskie wojsko jedynie by się przeciągnęło w czasie.
.
– Rzeczywistego autora zwycięstwa w bitwie warszawskiej, gen. Tadeusza Rozwadowskiego, natychmiast po puczu majowym na rozkaz Selmana/Piłsudskiego internowano, a następnie aresztowano pod absurdalnymi kryminalnymi zarzutami. W ciężkich warunkach więziennych trzymano go przez rok. Sanacyjna propaganda za wszelką cenę chciała go zdyskredytować, oczernić i opluskwić. Niemniej sam Selman musiał ustąpić pod naciskiem opinii publicznej, występującej w obronie bohatera bitwy warszawskiej. Rozwadowskiego zwolniono z aresztu w maju 1927, jednak nadal groził mu odkładany przez sanację proces. Ale nie doszło do niego.
Gen. Rozwadowski zmarł w październiku 1928 roku. Wiki bredzi o teoriach spiskowych w związku z jego śmiercią:
.
Niemniej fakt, że władze sanacyjne zakazały przeprowadzenia sekcji zwłok pozwala przypuszczać, że generał Rozwadowski nie zmarł śmiercią naturalną – i nie jest to „teorią spiskową”.
.
„Po zamachu majowym gen. Rozwadowski został uwięziony na Antykolu w Wilnie, w więzieniu wojskowym przy ul. Dzikiej. Zmarł 18 października 1928 roku. Płk dr Bolesław Szarecki, który odbył konsylium z lekarzami badającymi zwłoki generała stwierdził jako więcej niż pewne otrucie, podobnie uważał słynny chirurg lwowski prof. Tadeusz Ostrowski, badający generała na krótko przed śmiercią. Zakaz przeprowadzenia sekcji zwłok jest bardzo mocną poszlaką w tym względzie.”
.
Jutro na byłym Placu Zwycięstwa przemianowanym na Plac Piłsudskiego (w rzeczywistości Selmana) nie będzie defilady wojskowej. Z okazji 100 rocznicy wybuchu I Powstania Śląskiego centralne uroczystości okupant organizuje w Katowicach (tu przypomnę, że Selman/Piłsudski zignorował wszystkie trzy powstania śląskie a także powstanie wielkopolskie, nie wspierając ich w żaden sposób i w ten sposób wywiązał się ze zobowiązań, jakie złożył Niemcom, nim cesarską salonką pociągiem specjalnym przewieźli go z Magdeburga do Warszawy).
.
Niemniej i w Warszawie pod pomnikiem Selmana (a raczej pomnikami, bo jest ich więcej) także złożone zostaną kwiaty. Ciekawi mnie, ilu uczestników składania kwiatów Selmanowi wie o tym, jak bardzo samozwańczego „marszałka” czcił Adolf Hitler:
.

„W Niemczech wiadomość o śmierci Marszałka Piłsudskiego, która dotarła do Berlina jeszcze przed północą 12 maja 1935, wywarła wielkie wrażenie. Do polskiej ambasady zaczęły napływać kondolencje od władz niemieckich. Informacje na pierwszych stronach podały gazety (m.in. Völkischer Beobachter w którym napisano m.in.: „Nowe Niemcy Pochylą swe flagi i sztandary przed trumną tego wielkiego męża stanu, który pierwszy miał odwagę otwartego i pełnego zaufania porozumienia z narodowo-socjalistyczną Rzeszą”). Niemieckie Biuro informacyjne podało, iż wiadomość ta do głębi poruszyła niemieckie społeczeństwo które czuje się szczególnie bliskie polskiemu społeczeństwu zwłaszcza że samo straciło w 1934 swojego przywódcę – marszałka Hindenburga, Prezydenta Rzeszy[14].Po śmierci Marszałka Piłsudskiego Kanclerz Adolf Hitler ogłosił w Niemczech żałobę narodową i wysłał telegram z kondolencjami do prezydenta i rządu RP. Pisał w nim: „Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” Do żony Piłsudskiego, Aleksandry Piłsudskiej, Hitler napisał: „Smutna wiadomość o zgonie Pani małżonka, jego ekscelencji Marszałka Piłsudskiego, dotknęła mnie bardzo boleśnie. Wielce szanowna, czcigodna Pani oraz Jej Rodzina zechce przyjąć wyrazy mojego głębokiego współczucia. Postać Zmarłego zachowam w swojej wdzięcznej pamięci.

Hitler uczestniczył również we mszy świętej na cześć Marszałka, jaką odprawiono 18 maja 1935 r. w katedrze św. Jadwigi w Berlinie przy symbolicznej trumnie Józefa Piłsudskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP i Wehrmachtu, a także nuncjusz apostolski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały honory wojskowe.

Po zdobyciu przez wojska niemieckie Krakowa 6 września 1939 r., na rozkaz Hitlera niemiecki dowódca gen. Werner Kienitz udał się na Wawel i złożył wieniec u grobu marszałka Piłsudskiego w krypcie pod wieżą Srebrnych Dzwonów[15]; zaś przed kryptą została wystawiona niemiecka warta honorowa.”

.
.
Składający kwiaty pod pomnikami Selmana sami ustawiają się w jednym szeregu z ludobójcą Słowian Hitlerem i jego generałami. Razem ze „świeckimi” wyznacami Selmana w ramach kościelnego „państwowego” święta w kościołach katolickich będą jutro także wspominać bitwę warszawską i wychwalać „marszałka”. Co będzie taką samą prawdą jak wniebowzięcie żydówki Miriam…
.
.
opolczyk
.
.
.

Jesteśmy Słowianami – STRONA MIŁOŚNIKÓW SŁOWIAŃSZCZYZNY…

.


.
Ostatnio znajomy, Heniek, podrzucił mi link artykułu ze strony „Jesteśmy Słowianami” (powyżej na zdjęciu).
Przejrzałem ją z zainteresowaniem. Zawiera kilkanaście artykułów, w większości raczej artykulików, niemniej przebija z nich fascynacja kulturą słowiańską. Autorka strony sama o sobie pisze: „Ostatnimi czasy zafiksowana na punkcie czasów przedchrześcijańskich na ziemiach polskich…”.
http://www.jestesmyslowianami.pl/wiedma-o-mnie/
.
Podobnego „sfiksowania” życzę wszystkim naszym rodakom. Znalazłem też w sieci fragment napisanej przez nią książki pt: „Wiedma”:
https://ridero.eu/pl/books/wiedma/freeText
.
Niemniej najbardziej zainteresował mnie najnowszy (do chwili gdy to piszę) artykuł, będący relacją z imprezy o nazwie „Dni Słowian i kultury dawnej pod Ślężą w miejscowości Sobótka (Swar)”.
http://www.jestesmyslowianami.pl/dni-slowian-i-kultury-dawnej-pod-sleza-w-miejscowosci-sobotka-swar/
.
Organizatorem jej było Stowarzyszenie Krzewienia Kultury Słowiańskiej JAWIA. Impreza odbyła się w dniach 5-7 lipca 2019. W jej ramach były wykłady, warsztaty, pokazy walk wojów, muzyka. No i oczywiście piesze wycieczki na świętą pogańską Ślężę.

Obok zwięzłego opisu autorka zamieściła wiele zdjęć. Zamieszczam kilka z nich.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Tu pozwolę sobie na trzy uwagi…
.
1) A więc – cieszy mnie każda impreza propagująca kulturę słowiańską u stóp Ślęży, gdyż przypomina ona, że jest Ślęża słowiańską, pogańską, świętą górą. Niestety są wśród katolików tacy, którzy przerabiają naszą słowiańską Ślężę na izraelską górę Tabor:
.
Tym samym, być może nawet nieświadomie, przerabiają słowiańską Polskę na katolicki Izrael. A my nie chcemy i nie potrzebujemy u nas, w Polsce, podróby żydowskiej góry. Tym bardziej, że idzie o świętą, słowiańską Ślężę. Chcą mieć katolicy górę Tabor, niech jadą do Izraela. Droga wolna! Tam mają żydowski oryginał!
.
2) Znalazłem przy okazji w sieci fragment wykładu Mikołaja Jarmakowskiego wygłoszonego podczas tej imprezy:
.

I choć co do niektórych jego wypowiedzi mam zastrzerzenia, niemniej w pełni zgadzam się z tym co mówił (od min. 3:08) o najazdach w VII wieku p.n.e koczowniczych Scytów na ziemie dzisiejszej Polski. Najazdy te niosły pożogę i zniszczenie. Tym fragmentem wypowiedzi, być może nawet nieświadomie, rozbił M. Jarmakowski jeden z wymysłów turbolechitów mówiący, że Scytowie to byli Słowianie i że my, Polacy, jesteśmy ich potomkami. Wszak wielu turbolechitów, jak wiemy, za Słowian i przodków Polaków uważają m.in.  Wandalów,  Sarmatów i – no właśnie – Scytów. W niektórych przypadkach może być z tymi Scytami i prawda – niektórzy Polacy mogą być potomkami Scytów – i gwałconych przez nich słowiańskich dziewcząt. Niemniej ci koczownicy ani nie byli Słowianami, ani przodkami Polaków. Ciekawe, czy do turbolechitów ta prawda dotrze…
Szkoda mi tylko znajomej, piszącej u mnie niekiedy komentarze pod nickiem Scytka 7777777. Scytowie faktycznie urządzali niszczące najazdy na Słowian. Czy pozostanie ona przy tym nicku – nie wiem.
.
Mam natomiast zastrzeżenie do wypowiedzi M. Jarmakowskiego, wg której podczas najazdów scytyjskich Słowianie żyli rzekomo nadal w ich kolebce między Ukrainą a Białorusią. Tymczasem zgodnie z badaniami genetyków z Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy już 7 tys. lat temu żyli na terenie dzisiejszej Polski i tu wyłoniła się haplogrupa R1 a1 a7.
.

.
A co się tyczy „Germanów” – podczas najazdów Scytów na tereny obecnej Polski jeszcze nie istnieli, jeszcze ich nie wymyślono. Nazwę „Germanie” wymyślił żyjący na przełomie II i I wieku p.n.e grecki filozof i historyk Poseidonios, a przejął ją i spopularyzował  Juliusz Cezar, po nim zaś inni rzymscy pisarze i historycy. Kim byli owi „Germanie”? Rację ma „Faral” pisząc, że to „przemieszana ludność skandynawska I1, słowiańska R1a i celtycka R1”.
.
Obecnie w krajach „germańskich” (Niemcy, Austria, Szwajcaria) dominuje haplogrupa celtycka (40-50 %), a w Niemczech na drugim miejscu po niej jest haplogrupa słowiańska – 30 %.
.
Takimi to „Germanami” są współcześni Niemcy! Nawet genów żydowskich, mimo domniemanego holokaustu, mają więcej niż germańskich, choć po wojnie nie było masowej żydowskiej migracji do Niemiec. Gdyby odżyli Hitler, Goebels i reszta tej ferajny, pewnie by się pochlastali…
.
3) W artykule pt. „Mokoszowisko” opisuje autorka święto Matki Ziemi, ale i odtwórstwo życia dawnych Słowian i wikingów.
.
Podobnych imprez czy rekonstrukcji dot. Słowian i wikingów jest więcej w Polsce. Zadziwia, a raczej irytuje mnie jednak fascynacja wikingami, zwłaszcza z ich okresu, że go tak nazwę – „klasycznego” – a więc gdy byli łupieżcami i grabieżcami. W pewnym sensie byli morskim odpowiednikiem wcześniejszych Scytów – także łupieżców i grabieżców. I choć wiem i o tym, że i słowiańskie plemiona pomorskie z konieczności zaczęły odpowiadać wikingom pięknym za nadobne, nauczyły się walk na morzu, toczyły bitwy morskie i przeprowadzały najazdy na Danię czy na Skandynawię (dzisiejszą Norwegię i Szwecję). Niemniej wikingowie „klasyczni” z typową kulturą słowiańską nie mieli nic wspólnego, a wręcz byli jej zaprzeczeniem i przeciwieństwem. Tak więc wrzucanie ich do jednego worka razem ze Słowianami po prostu uważam za rzecz nie do końca stosowną.
.
Na tym kończę moje uwagi. Każdemu zaś polecam zapamiętać stronę „Jesteśmy Słowianami”. Oby było takich w internecie jak najwięcej…
.
.
opolczyk
.
.
.

Turbolechia – rzygowiny UB-eckie czy katolickie – kościelno-kronikarskie…

.
.
W jednej z dyskusji mailowych pojawiła się ponownie sprawa turbo-Lechii w kontekście agentów wpływu Michalkiewicza i Patlewicza.
Tu przypomnę, że chyba jako pierwszy Michalkiewicz palnął w 2017 r., że turbo-Lechia to „ubeckie rzygowiny”, wymyślone do walki z kościołem:
.

.
Zawtórował mu (nie wiem czy agent, czy użyteczny idiota) Braun:
.
A także wolna pluskwa:
.
Do agenta Michalkiewicza dołączył Patlewicz:
.
Wymysły Michalkiewicza i Patlewicza gorliwie kolportował gorliwy katolik Wiechowski:
.
I „Prawy” piórem gorliwego katolika Bodakowskiego:
.
Cała ta ferajna obrońców kościoła i żydogennego katolicyzmu ignoruje trzy podstawowe fakty:
.
1) Najbardziej fundamentalnym faktem w tej sprawie jest to, że rzeczywistymi „ojcami krzestnymi” wielkiej- czy turbo-Lechii są…kościelni kronikarze. To oni wymyślali i umieszczali w ich „kronikach” jako postacie historyczne zmyślonych i/lub legendarnych władców:
.
I wszystkie turbolechickie świry na owe kroniki się powołują. Powołują się też na kroniki np. niemieckie, które powstawały tak: niemieccy „kronikarze” przepisywali z „kronik” Kadłubka, Długosza & spółki ich wymyślonych przedmieszkowych władców kompletnie nie weryfikując prawdziwości tych „danych”. I stąd są oni w niemieckich „kronikach”. W podobny sposób powstał reklamowany przez turbolechitów obraz wiszący w częstochowskim klasztorze, namalowany na podstawie kroniki Długosza i przytaczany przez turbolechickich świrów, także na blogach turbo-katolickich, jako „dowód” na „wielką Lechię”:
.
.
.
Autor tego obrazu naturalnie także nie sprawdził, czy aby wszyscy władcy z długoszowej „kroniki” to postacie historyczne. Albo też kolportowane są brednie innego turbokatolika o Zygmuncie III jako 44 królu nowożytnej Polski:
.
„Michalkiewiczu ! Skąd na kolumnie Zygmunta w Warszawie jest wykute że był 44 władcą nowozytrnej Polski”
.
Tę akurat brednię – wymysł turbolechity Szydłowskiego – zdemaskowałem tu:
.
Zygmunt III Waza był faktycznie 44 królem – ale Szwecji a nie Rzeczypospolitej.
.
Tu tylko dodam, że propagowanie wielkiej Lechii przez turbokatolików świadczy o ich zupełnej schizofrenii. Wg kk początek państwa polskiego to krzest Mieszka, przed którym żadnego państwa na naszych ziemiach nie było. Turbolechickie wymysły są całkowicie sprzeczne z tą katolicką wykładnią historii. Nie można więc być równocześnie katolikiem i turbolechitą. No chyba że jest się schizofrenikiem – wtedy tak.
.
2) Turbolechici nie mają nic wspólnego z odradzającą się kulturą słowiańską. Niemniej przez agenturę wpływu i użytecznych idiotów są stawiani w jednym szeregu z poganami, rodzimowiercami i słowianofilami. Nigdy u żadnego „proroka” turbo-Lechii nie słyszałem ani słowa o kulturze słowiańskiej, przedkatolickiej, o słowiańskich bogach, obrzędach, zwyczajach, świętach. Te sprawy turbolechitów kompletnie nie interesują. Skupiają się tylko i wyłącznie na propagowaniu istnienia „wielkiej Lechii”! Powołują się przy tym na kościelne „kroniki” i ryczą, że kk i Niemcy zafałszowali nam historię (o tym za chwilę).
.
Z drugiej strony poganie, rodzimowiercy, słowianofile zdecydowanie odcinają się od turbolechickich świrów.
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego[10][11].”
.
Michalkiewicz, Braun, Patlewicz, Bodakowski i Wiechowski („Marucha”) mogą o tym naocznie się przekonać. Wystarczy, że wezmą udział w obrzędach jakiegokolwiek związku rodzimowierczego i zapytają uczestników o „wielką Lechię” Odpowiedź będzie jednoznaczna – pukanie się palcem w czoło.
.
Tu należy zaznaczyć, że nazywanie „kronikami” owych kościelnych katolickich wypocin, na które powołują się turbolechici, to ewidentne nadużycie. Owi kościelni „kronikarze” nawet o wydarzeniach i postaciach im współczesnych pisali w sposób skrajnie nieobiektywny. Ich „kroniki” służyły wyłącznie interesom kk. Co nie służyło tym interesom – było przemilczane lub przeinaczane. A co im służyło, było często po prostu zmyślane.
.
Tu jeszcze słówko o propagandzie turbolechickiej, jakoby kk (i Niemcy) zafałszowali historię Polski. Otóż kk faktycznie fałszował historię, choć całkiem inaczej, niż twierdzą turbolechici. A więc np. to kk wymazał z naszej historii Bolesława II nazwanego „Zapomnianym”. Wspomina o nim tzw. „Kronika wielkopolska”.
.
„Gdy umarł [Mieszko II] w roku pańskim 1033, nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządzał swej matce wiele zniewag. Matka jego, pochodząca ze znakomitego rodu, nie mogąc znieść jego niegodziwości, zabrawszy maleńkiego syna swego Kazimierza, wróciła do ziemi ojczystej do Saksonii, do Brunszwiku, i umieściwszy tam syna dla nauki, miała wstąpić do jakiegoś klasztoru zakonnic. Bolesław zaś z powodu srogości i potworności występków, których się dopuszczał, źle zakończył życie i choć odznaczony został koroną królewską, nie wchodzi w poczet królów i książąt Polski.”
.
Tyle, że zapis ten dotyczy już okresu historii pisanej, a nie czasów przedpiastowskich, w których jest więcej fikcji i legend niż rzeczywistości. I stąd temu zapisowi dowodzącemu istnienie Bolesława II, syna Mieszka II, można zaufać. Choć kłamstwem jest to o jego „srogości i potworności występków”. Bolesław powrócił do pogaństwa i to było dla autora tej kroniki „potwornym występkiem”. A wypędzenie kleru „srogością”. Aby utrzymać fikcję Polski od 966 roku gorliwie katolickiej, pogańskiego Bolesława II kk po prostu „skasował”, fałszując nam historię. Tak samo wymysłem jest domniemany krzest Mieszka. Gdyby się okrzcił, dostałby od katolickich propagandystów co najmniej przydomek „Wielki”. Powinien nawet zostać kanonizowany, tak jak to robiono wówczas z innymi pogańskimi władcami przyjmującymi krzest. A tymczasem na sarkofagu jego syna napisano o nim per „perfidny”, przeciwstawiając mu „wierzącą” Dobrawę („Perfido patre tu es, sed credula matre„).
To jak to było z tym Mieszkiem – okrzcił się i zamiast kanonizacji i przydomka wielki nazwano go perfidnym?
.
Podobnych kłamst (np. wymysł Długosza o rzekomym śpiewaniu przez wojska Jagiełły pod Grunwaldem „Bogurodzicy” – https://opolczykpl.wordpress.com/2017/03/22/demaskowanie-katolickiej-propagandy-bogurodzica-jako-rycerski-hymn-rzekomo-spiewany-przez-rycerstwo-idace-do-bitwy-pod-grunwaldem/) kk wsadził nam do historii wiele. Ale to nie on „skasował” wymysły własnych kronikarzy o przedmieszkowych władcach. Jako instytucja historią państwa polskiego kk nie zajmował się nigdy, a kościelni „kronikarze” często obok kościelnej propagandy pisali, co im ślina na język przynosiła. Tak właśnie było z owymi zmyślonymi i/lub legendarnymi władcami. Po upadku szlacheckiej Rzeczypospolitej, wobec znacznego osłabienia pozycji „polskiego” kk, podzielonego między trzech zaborców, pojawiła się po raz pierwszy dla poważnych historyków szansa na odtworzenie rzeczywistej historii Polski. I to zrobili. Owszem, wspominali w kontekście czasów przed Mieszkiem I o wielu plemionach słowiańskich żyjących na terenie dzisiejszej Polski, ale nie znaleźli żadnej wiarygodnej informacji o „wielkiej Lechii”. Nie zauważył jej np. „Geograf Bawarski”, który na zlecenie niemieckiego króla planującego najazd na ziemie słowiańskie sporządził listę plemion słowiańskich i liczbę ich grodów. Nie zauważyli wielkiej Lechii rzymscy i greccy (a później bizantyjscy) kupcy, rok w rok jeżdżący nad Bałtyk szlakami bursztynowymi. Nikt nie zauważył  owego imperium. Istniało tylko na kartach katolickich „kronikarzy”. Przez co – i słusznie – historycy odrzucili te wymysły. I to nie na polecenie któregokolwiek z zaborców czy pod dyktat kk, a po prostu z poczucia rzetelności.
Niemcy naturalnie też fałszowali historię, np. powołując się na rzekomą kronikę Tacyta o Germanii „odnalezionej” (lub sfabrykowanej) w XV wieku w niemieckim klasztorze, sięgającej do Wisły, a nawet dalej na wschód. Przywłaszczyli sobie owych „Germanów” jako pra-Niemców po to, by podbój słowiańskich ziem przedstawiać jako ich „odzyskiwanie”. Do dzisiaj owa niemiecka szowinistyczna teoria allochtoniczna znajduje poklask nawet u polskich historyków i publicystów. Niemniej ani kk, ani Niemcy nie mieli nic wspólnego z rzekomym fałszowaniem naszej historii polegającym na skasowaniu z niej wielkiej Lechii. Nie istniała nigdy i nigdzie poza kościelnymi, katolickimi „kronikami”, a raczej rzygowinami, odrzuconymi przez zawodowych, rzetelnych historyków jako zwykła fikcja.
I to niestety do turbolechickich łbów nie dociera – dla nich owe bzdurne wymysły Kadłubka, Długosza & katolickiej spółki „kronikarzy” to „prawda objawiona”. Wierzą w to, w co chcą wierzyć, lecząc w ten sposób własne zakompleksienie.
.
3) W jednej natomiast sprawie Michalkiewicz, Braun, Patlewicz i ich klony mają rację – propagowanie turbo-Lechii to robota agentury. Tyle że nie ubeckiej i nie jest jej celem szkodzenie kk i jego zwalczanie. Nikt tak nie szkodzi wizerunkowi kk, jak on sam:

https://opolczykpl.wordpress.com/2019/05/13/trylogia-filmowa-o-moralnosci-slug-bozych/

.
Wymysły turbolechitów zdemaskować może każdy jako tako rozgarnięty ćwierćinteligent. To że mają tylu wyznawców świadczy o katastrofalnym stanie obecnego systemu zwanego „oświatą”. Jak tłumaczyć durniom, że są durniami – przecież ich dureństwo na tym właśnie polega, że nie mają o tym pojęcia.
.
Celem agentury podsuwającej durniom wymysły o turbolechii jest ośmieszanie Słowiańszczyzny, rosnącego w siłę ruchu słowianofilskiego, pogan i rodzimowierców. To dlatego Braun w publicznej wypowiedzi wsadził świrów turbolechitów pomiędzy pogan:
.
„szanowni poganie (…) i wy czciciele prasłowiańszczyzny, wielkiej Lechii, Swarożyca i Peruna…”
.
I to samo robi wielu katolickich publicystów i agentów wpływu – ośmieszyć chcą świrami turbolechitami pogan, wyznawców Swarożyca i Peruna. Dla kk i agentury okupanta odrodzenie słowiańskie jest niezwykle niebezpieczne. Nie tylko dlatego, że poganie odrzucają ślepą wiarę w cokolwiek. Kierują się przede wszystkim rozumem i wiedzą. Odrzucają też wymysły żydogennego krystowierstwa, a także często i polityczną poprawność tego samego nadjordańskiego chowu. Odrzucają całą antykulturę zachodu razem z jej chorymi i szkodliwymi „wartościami”. Są ludźmi, którymi nie jest tak łatwo manipulować. A przede wszystkim powracją do prastarych słowiańskich wartości, które są całkowicie sprzeczne z propagowanym kapitalizmem, konsumpcjonizmem, egoizmem i bezmyślnym uczestnictwem w wyścigu szczurów. Tym samym stanowią zagrożenie dla systemu ponującego na zachodzie, naturalnie także i w Polsce – a raczej w Judeopolonii. I dlatego agenturalnie są ośmieszani przyklejaniem do nich turbolechickich świrów i ich wymysłów…
.
.
opolczyk
.
.
.