Protest przeciwko planom ponownego katoliczenia świętej pogańskiej Góry Rowokół…

.

rowokol3

rowokol

.

Na internetowe adresy wójta gminy Smołdzino Arkadiusza Walacha, sekretariatu urzędu gminy Smołdzino oraz kilka biur Ministerstwa Środowiska
.
wojt@smoldzino.com.pl
sekretariat@smoldzino.com.pl
info@mos.gov.pl
Departament.Ochrony.Przyrody@mos.gov.pl
Biuro.Ministra@mos.gov.pl
agata.kubel-grabau@mos.gov.pl
.
wysłałem maila z ostrym protestem wobec planów ponownego skatoliczenia świętej pogańskiej Góry Rowokół. Oto jego treść:
.

Wójt i władze gminy Smołdzino oraz Ministerstwo Środowiska
.
Skladam ostry i zdecydowany protest przeciwko planom bezprawnego ponownego skatoliczenia prastarej pogańskiej Góry Rowokół.
.
http://www.mariolasocha.republika.pl/witryna%20felietony/rowokol.htm
https://slowianowierstwo.wordpress.com/2017/02/19/swieta-gora-slowian-rowokol/
http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,21369695,wojt-zbuduje-w-parku-narodowym-kaplice-zgode-wydal-minister.html#MT
.
Przed przywleczeniem na nasze ziemie nadjordańskich guseł spod znaku mściwej rzymskiej szubienicy (krzyża) Góra Rowokół była świętym pogańskim miejscem. Jak wszystkie inne pogańskie święte miejsca została przez wyznawców rzymskiej szubienicy przywłaszczona i skatoliczona. Po kilku wiekach w dobie reformacji katolickie „sanktuarium” ulego na szczęście zniszczeniu. Panowanie nad pogańskim wzgórzem objęła Przyroda. I tak niech już pozostanie. Jeśliby wójt i władze gminy chciały Rowokół rzeczywiście uatrakcyjnić turystycznie, powinni postawić w pobliżu Góry (poza terenem parku narodowego) słowiańskie grodzisko i słowiański chram pokazujące prastare słowiańskie, pogańskie tradycje Pomorza. Bo takich obiektów jest w Polsce b. mało. Natomiast kaplic, kościółów i przeróżnych żydo-katolickich tzw. „sanktuariów” oraz obiektów katolickich „pielgrzymek” jest do czorta, przez co kolejne jest już niepotrzebne. Tym bardziej, że ilość gorliwych katolików na szczęście w Polsce szybko maleje. Już 15 % Polaków w ogóle nie jest okrzczonych, a do kościołów w niedziele systematycznie chodzi ledwo ok. 1/4 Polaków.
http://swieckapolska.pl/dogmat-o-katolickiej-wiekszosci-w-polsce/
http://swieckapolska.pl/gus-nie-wierzy-w-ordynariat-polowy/
http://uuniv.blogspot.de/2016/01/wyniki-liczenia-wiernych-2014.html
.
Z czego jakaś połowa to tzw. „praktykujący niewierzący”. Których „katolickość” ogranicza się właśnie tylko do chodzenia w niedzielę do kościoła. Bo co powie teściowa czy sąsiedzi. Rośnie natomiast szybko ilość Polaków interesujących się słowiańską, pogańską, przedkatolicką kulturą i tradycją. Ich przyciągnie grodzisko słowiańskie. A katolicka kaplica co najwyżej zniechęci.
A już absurdem jest pomysł budowy sado-masochistycznej „drogi krzyżowej” do odprawiania ponurych guseł kaleczących psychikę ludzką wmawianiem ofiarom wiary winy za ukrzyżowanie nadjordańskiego idola krystowierców (któryś cierpiał za nas rany Jezu kryste zmiłuj się nad nami).
.
Panie Wójcie i Państwo Radni – czas powstać z kolan, czas przestać żebrać u nadjordańskiego bożka o miłosierdzie. Czyż Polacy muszą bez końca klęczeć przed żydowskimi idolami i do nich się modlić?
.
A już skandaliczne jest to, że teren na którym nadgorliwy katolik, wójt Arkadiusz Walak chce budować katolicką kaplicę jest terenem prawnie chronionym. Jest to wszak leśno-krajobrazowy REZERWAT PRZYRODY!
.
REZERWAT PRZYRODY!

.
I dlatego jakakolwiek „kapliczka” pasuje tam jak goździk do kożucha! Ponadto budowa jej będzie związana z demolowaniem i niszczeniem Przyrody w Rezerwacie Przyrody.
.
Aż nie chce się wierzyć, że decyzję podjęto nie pytając się o zdanie członków Rady Naukowej Słowińskiego Parku Narodowego. Natomiast Ministra Środowiska za wydanie tego zezwolenia powinno się wyrzucić na ulicę. Zamiast chronić środowisko, zezwala na jego dewastację na żądanie jakiegoś nadgorliwego katolickiego wójta.
.
Dość już katoliczenia kolejnych świętych pogańskich gór. W pobliżu haniebnie skatoliczono już górę w Polanowie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/11/16/swieta-poganska-gora-w-polanowie-i-wspolczesna-furia-ponownego-jej-katoliczenia/
.

Podobnie z furią katoliczona jest pogańska Ślęża. Katolicy chcą tam urządzić „drogę krzyżową”, ze schroniska PTTK wywalają posąg Świętowita oraz zamierzają remontować ohydną ruderę kościoła na szczycie, co związane będzie z dewastacją Przyrody podczas transportu materiałów i maszyn budowlanych na szczyt. W sumie powinno się tę ohydną ruderę zburzyć, bo jedynie szpeci krajobraz i otaczającą Przyrodę:

.
1593284_sleza
Tym bardziej wobec faktu, że szczyt Ślęży jest także Rezerwatem Przyrody:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_G%C3%B3ra_%C5%9Al%C4%99%C5%BCa
.

Kiedyś katolicka młodzież na szczycie Ślęży świętowała Sylwestra. Efekt – przestraszona i przepłoszona zwierzyna oraz zaśmiecony i zasrany las i droga na szczyt. Tak to katolicka młodzież szanuje Przyrodę w REZERWACIE PRZYRODY na Ślęży.
.
Czy Rowokół czeka ten sam ponury los?
.

Dość już jest żydo-katolickich kaplic, kościołów, „sanktuariów” i „dróg krzyżowych” na umęczonej tysiącletnią okupacją rzymskiej subienicy polską słowiańską ziemią! Obecnie przyszedł czas na odbudowę kultury słowiańskiej. A miłośnicy „dróg krzyżowych” niech je odprawiają nad Jordanem, w Jerozolimie. Tam, gdzie te nadjordańskie gusła zrodziły się i gdzie jest katolicka „ziemia święta”!
.
Łapska precz od pogańskiej Góry Rowokół!
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

 

 

Świat Słowian (cz.I)

.

mother-earth

kupac582a

.

Tematyka słowiańska już od lat cieszy się wzrastającą popularnością. Świadczą o tym nie tylko różne związki i organizacje rodzimowiercze propagujące obrzędy, święta i kulturę słowiańską. Wzrasta także ilość ludzi na własną rękę szukających informacji o Słowianach, ich kulturze, zwyczajach i historii. Coraz więcej jest też blogów i stron internetowych zajmujących się tematyką słowiańską. Temat ten jest fascynujący przede wszystkim dlatego, że Słowianie wytworzyli kulturę niepowtarzalną w skali starożytnej, średniowiecznej i nowożytnej Europy. Kulturowo górowali nad antyczną Helladą i Rzymem, w których do głosu doszły cywilizacyjne zwyrodnienia jak choćby niewolnictwo, a w Rzymie dodatkowo barbarzyńskie krwawe jatki na arenach cyrkowych ku uciesze motłochu. Greków i Rzymian cechowała też pogarda dla ludów żyjących w harmonii z Naturą które nazywano „barbarzyńcami”. Choć to właśnie u Greków i Rzymian istniała barbarzyńska instytucja niewolnictwa. Nawet „wielki” filozof Arystoteles nie był wolny od pogardy wobec niewolników i „barbarzyńców” („Słuszną rzeczą jest, by Hellenowie nad barbarzyńcami panowali, jako że barbarzyńca, a niewolnik to z natury jedno i to samo”), przez co sam okazał się duchowym barbarzyńcą. Zanim jednak opiszę świat Słowian, a zwłaszcza ich kulturę, skupię się najpierw na różnych pseudosłowiańskich nurtach, które z samą Słowiańszczyzną, zwłaszcza z kulturą słowiańską, niewiele mają wspólnego. A często dobremu imieniu Słowiańszczyzny szkodzą czy wręcz wystawiają je na pośmiewisko. Wyróżnić można kilka głównych pseudo-słowańskich nurtów.
.
Nurty pseudo-słowiańskie

– Podszywające się pod Słowiańszczyznę krystowierstwo. Tutaj mamy dwa konkurencyjne nurty:
.

1) Nurt żydo-prawosławny i prawosławnofilski

Nazywa on np. podstęp Cyryla i Metodego (tzw. „liturgia” w języku słowiańskim) „rytem” czy „obrządkiem” słowiańskim. Obrządek ten był oczywiście nadjordański, żydogenny, tyle że podstępnie propagowany w języku słowiańskim po to, aby nadjordańskie gusła wydawały się Słowianom bardziej swojskie. Przy Cyrylu i Metodym nazywanych „apostołami Słowian” (poprawiej nazywać ich się powinno ogłupiaczami i podstępnymi zażydzaczami umysłów Słowian) pamiętać powinno się o tym, że przy ich „misjonowaniu” notorycznie stosowali oni zwykły szantaż – wielokrotnie ostrzegali „nawracanych” Słowian, że jak nie przyjmą od nich krystowierstwa po dobroci, to przyjdą inni i nawrócą ich siłą.
Kolejnym podstępem prawosławia jest propagowany przez najczęściej niezorientowanych ludzi (w tym nawet słowianofili, rzeczywiście interesujących się kulturą Słowian) jako „słowiański”, kalendarz bizantyjski wymyślony w III wieku przez wschodnich krystowierców, w którym czas mierzony jest od żydo-biblijnego stworzenia świata.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/30/nowy-prastary-kalendarz-slowian-wersja-wstepna-robocza/
.
Istnieją nawet pseudosłowiańskie strony i blogi, które bezmyślnie, jak papugi powtarzają za żydo-prawosławną propagandą brednie o „obrządku słowiańskim” krystowierstwa w wersji Cyryla i Metodego. Nazywają ten odprysk nadjordańskiej dżumy „chrześcijaństwem słowiańskim”.
.

2) Nurt „katolicki”, który jest kilkuwątkowy
.
– I tak np. katolactfo podszywa się pod słowiańskość nazywając byłego herszta Watykanu JP nr 2 „słowiańskim” papieżem.
http://www.ank.gov.pl/wystawy-i-galerie/jan-pawel-ii-slowianski-papiez
.
Tak jakby Watykan nie był centralą jednego z głównych odprysków żydogennej antykultury rodem znad Jordanu i jakby miał cokolwiek wspólnego z niszczoną i zwalczaną przez wieki przez katolicyzm kulturą słowiańską.
.
– Katoliczenie przez perfidnego santo subito dębów, które „święcił”:
https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_papieski
.

Jak wiemy, prastare dęby były u Słowian świętymi drzewami. Gdy na nasze ziemie przywleczono nadjordańską dżumę, święte dęby, święte gaje były przez rzymskich szubieniczników wściekle wycinane. A tysiąc lat później nagle santo subito zaczął sam „święcić” dęby podszywając się pod kulturę słowiańską. Nawet ich – dębów – nie oszczędzają szubienicznicy w ich szale katoliczenia kultury Słowian.
.

– Stawianie przez licznych katolików znaku równości, wręcz identyfikowanie katolicyzmu i Słowiańszczyzny (znanymi z tego są np.  Sławomir Zakrzewski, Eugeniusz Sendecki czy Zygmunt Wrzodak). W ich wypowiedziach (ustnych i pisanych) obok siebie występują katolicyzm/krystowierstwo i Słowiańszczyzna, np. w zwrotach: katolicka słowiańska Polska, czy słowiańska katolicka Polska. Polak to dla nich i katolik i Słowianin. I to choć żydogenny katolicyzm zaciekle niszczył wszystko co było słowiańskie. A ponadto katolicy sami definiują się jako „nowy naród wybrany”. Nie polski, nie słowiański, a „nowy i wybrany” – jednoczących wierzący w żydo-biblijne brednie o obrzezanym cieśli w wersji watykańskiej. Łączyć żydo-katolicyzm i Słowiańszczyznę mogą tylko ludzie o osobowościach schizofrenicznych.
.

Na marginesie tylko wspomnę jeszcze spory pomiędzy prawosławnymi a katolikami o to, który z tych odprysków żydowierstwa jako pierwszy przywlókł rzymską szubienicę na ziemie Słowian. Przy czym oba te odpryski uważają to za zasługę, a nie za niepowetowaną szkodę dla słowiańskiej kultury i tożsamości. I oba uważają wcześniejsze pogańskie ludy Słowian za barbarzyńską dzicz, której dopiero one przyniosły „kulturę”.
.

3) Nurt katolicko- i judeofilski 
.
– Do tego nurtu zaliczyć należy tych wszystkich propagatorów pseudosłowiańskich, którzy za wszelką cenę starają się przerzucić pomost pomiędzy Słowiańszczyzną a katolicyzmem lub/i judaizmem. W tym kręgu znajdziemy takich zażydzaczy kultury Słowian jak Szydłowski, Bieszk czy Białczyński. Ci pierwsi powołują się np. na załgane lub wyssana z palca krystowiercze „kroniki” uważając je za prawdę objawioną. Co gorsza, odwołują się także do wyssanej z palca żydo-biblii uważając ją za wiarygodne źródło wiedzy historycznej.
.
Natomiast Białczyński robi to w sposób bardziej podstępny niż ci pierwsi. Propaguje on np. gorliwych katolików jako „strażników wiary Słowian”. Propaguje też tzw. „słowiańskie msze św.” I uważa, że „judaizm to młodsze dziecko, a chrześcijaństwo to jeszcze młodsze dziecko Politeizmu Słowiańskiego”. I jako co-autora na blogu przyjął krystowiercę Kopko-„Orlickiego” („Figury świętych, rzeźby Jezusa, w którego osobiście wierzę, jako Syna Bożego i Zbawiciela, lecz jako przedstawiciela Boga a nie Jego samego.”). Taki to blog „słowiańsko” – krystowierczy prowadzi Białczyński.
.
– kolejną nitką tego nurtu są organizacje odwołujące się niby do tradycji słowiańskich, jawnie kolaborujące z katolikami. Np. stowarzyszenie Niklot, które ogłosiło w 2013 roku chęć przyłączenia się do fundamentalistycznego, ultrakatolickiego tzw. „ruchu narodowego”, hańbiąc w ten sposób imię swojego patrona:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/22/stowarzyszenie-niklot-zdradzilo-niklota-oraz-shanbilo-i-splugawilo-jego-imie/
.

Kolejnymi  nurtami pseudosłowiańskimi są:
.

4) Wymysły o „Imperium Lechii” czy o „Wielkiej Lechii”

.
Ten nurt kompensuje jak się wydaje głęboko zakorzeniony u jego propagatorów kompleks niższości.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/25/czy-istniala-starozytna-slowianska-lechia-lub-polonorum-imperium/
.
Choć nie wykluczam, że są wśród nich świadomi prowokatorzy, którzy tymi wymysłami chcą wystawić Słowiańszczyznę na pośmiewisko takich publicystów jak Artur W – admin blogu Sigillum Authenticum:
.
W tym miejscu nadmienię jeszcze, że całkowitym przeciwieństwem turbo-lechickich wymysłów jest katolicka propaganda, jakoby Słowianie byli ludem bez jakiejkolwiek kultury, żyjącym w lasach a nawet na drzewach, dzikusami okrytymi w skóry zwierząt, którym dopiero nadjordańska dżuma przyniosła kulturę. A przecież słowiańska kultura niewyobrażalnie górowała nad krystowierczą nadjordańską anty-kulturą pod każdym względem (o tym będzie szerzej w II części niniejszego opracowania).
.

5) Łączenie Słowian z Ariami

.
Na czoło wysuwają się tu tzw. „Wedy aryjsko-słowiańskie” – ewidentna fałszywka. A także łączenie Słowian i Ariów w jeden lud przy pomocy genetyki. A przecież drogi między tymi ludami rozeszły się tysiące lat temu, kulturowa łączność została przerwana, a Słowianom przez tysiąclecia obcy był wszelki, także biały rasizm, jaki pojawił się u Ariów po ich dotarciu do cywilizacji Indii.
.
6) Nacjonalizm polski pseudosłowiańskich organizacji i propagatorów
.
Już na wstępie należy zaznaczyć, że samo identyfikowanie polskości ze słowiańskością nie w każdym przypadku jest uzasadnione. Dla katolikopolaków np. polskość to żydo-katolicyzm. Dla wielu innych Polaków polskość to cywilizacja zachodu wyrosła z rzymskich i krystowierczych tradycji. Polskość zresztą jest tożsamością znacznie późniejszą niż słowiańskość. W sumie jest niejako sztuczną tożsamością, niezwykle mocno zanieczyszczoną żydogennym katolicyzmem, „tradycją” szlachecką i zwyrodnieniami cywilizacyjnymi. No i niekoniecznie musi być zakorzeniona w tożsamości słowiańskiej, choć dobrze by było, aby tak właśnie było. Nie ma też monopolu na „słowiańskość”, tak samo jak nie ma go np. rosyjskość – która jest równie sztuczna jak polskość. Słowiańskość to tożsamość przednarodowa, wielo- i ponadplemienna i odnosi się do tożsamości wszystkich Słowian, a nie do konkretnego współczesnego narodu. Wprawdzie mówi się obecnie o państwach słowiańskich czy narodach słowiańskich, ale nie ma obecnie ani jednego państwa ani narodu słowiańskiego, którego prastara kultura słowiańska byłaby jego fundamentem. Te określenia odnoszą się po prostu do krajów i narodów wywodzących się ze zniewolonych przez różne odpryski rzymskiej szubienicy ludów/plemion słowiańskich, u których dodatkowo (o czym wiemy zresztą dopiero od stosunkowo niedawana) dominuje słowiański genoptyp. Niemniej z prastarą kulturą i tożsamością słowiańską ani jedno z tych państw i ani jeden z tych narodów nadal nie ma zbyt wiele wspólnego. Są to kompletnie odrębne rzeczy. Polskość może być słowiańskością, jeśli sama siebie uważa za jedną z gałęzi żywiołu słowiańskiego i odwołuje się do jego kultury.
Sam współczesny nacjonalizm polski, jeśli rozumiemy przez niego:
– poczucie polskiej tożsamości narodowej,
– miłość do kraju i narodu
– oraz pragnienie, aby Polska była suwerennym państwem,
– a władze służyły dobru Polaków,
jest jak najbardziej pożądany. Byłoby świetnie, aby odwoływał się do słowiańskich wartości, jak choćby wolności, równości, egalitaryzmu i wspólnej troski o wspólne dobro:
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/20/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/
.
Natomiast jeśli współczesny „nacjonalizm” polski łączony jest z żydogennym kosmopolitycznym katolicyzmem i służy interesom zachodu i kk, a zwłaszcza jeśli jest narzędziem do siania nienawiści wobec Rosji czy Ukrainy (pomijam banderowski szowinizm, który należy wytępić) to jest to patologiczne antypolskie zboczenie umysłowe a nie polski nacjonalizm.
.

Kolejną odmianą polskiego szowinizmu „słowiańskiego” – i to kompletnie odlotową, jest nazywanie wcześniejszych Słowian, a nawet pra- Słowian Polakami – np. w stwierdzeniach, że Polacy zamieszkują swoje ziemie od przeszło 10 tys. lat.
http://poloniae.neon24.pl/post/71557,polacy-zamieszkuja-swoja-ziemie-od-zawsze-od-przeszlo-10-tys-lat

.
Tożsamość polska (a więc i Polacy) pojawiła się na ziemiach między Odrą a Bugiem gdzieś ok. XV wieku. Wcześniej dominowała przez tysiąclecia tożsamość plemienna i nazywanie wcześniejszych Słowian, a nawet pra-Słowian „Polakami” jest kolosalnym anachronizmem i jest po prostu idiotyczne.
A już najwyższym przejawem polskiego szowinistycznego zacietrzewienia i zaślepienia jest nazywanie Polakami np. Wandalów:
„Królestwo Wandalów (Polaków) w Afryce”
http://aryusslav.livejournal.com/3924.html
.
Na tę szajbę to nawet elektrowstrząsy nie pomogą. Jest to skończona szowinistyczna patologia.

.
7) Szowinizm „lechicki”

.
To kolejna odmiana szajby pseudosłowiańskiego polskiego szowinizmu. Nie wiemy, kiedy termin „Lechici” (uwielbiany przez niektórych  szowinistów i pseudo-Słowian) pojawił się, ale nigdy nie identyfikowali się z nim wszyscy Słowianie; nigdy „Lechici” nie stworzyli imperium ogólnosłowiańskiego, ani nawet nie byli wiodącym szczepem (o ile taki w ogóle istniał) w słowiańskim żywiole. Niemniej wyznawcy turbo-lechityzmu zachowują się tak, jakby „Lechitami” byli kiedyś wszyscy Słowianie (po czym różne „renegackie” plemiona oderwały się nie wiedzić dlaczego w krótkim czasie od „lechickiego pnia”), lub co najmniej jakby Lechici byli wśród Słowian najważniejsi i dominujący. A tak jest tylko w ich chorej, zakompleksionej wyobraźni. Podobna szajba spotykana jest u co niektórych rosyjskich pseudosłowiańskich szowinistów. Są wśród tacy, którzy np. starożytny lud Etrusków uważają za odłam pra-Rosjan – wg nich przymiotnik etruski pochodzi od zwrotu  – Eta Ruski. W Ich koncepcji istniała nie Wielka Lechia a Wielka Ruś.
.
8) Biały, aryjsko-„słowiański” szowinizm
.
Wspomagany fałszywie interpretowaną genetyką rasizm niektórych organizacji i propagatorów pseudosłowiańskich. Znajdziemy go np. w fałszywce zwanej „Wedami aryjsko-słowiańskimi”. Jest tam taki wers:  Nie bierzcie żon z czarną skórą…”. Ciekawi mnie jak można było Słowianom nad Wisłą 2 tysiące lat temu zabraniać brania sobie za żon czarnoskórych kobiet, skoro oni takiej możliwości po prostu nie mieli. A ponadto – czy czarnoskóra kobieta jest gorsza? Biały rasizm widać też w kulcie Ariów łączonych ze Słowiańszczyzną czy w nawoływaniach do zachowania czystości rasowej a nawet genetycznej. Szowiniści-rasiści z wrocławskiej „Zadrugi” pisali kiedyś: „Zatem obowiązkiem każdego Lechity jest strzec genetycznego dziedzictwa Słowiańszczyzny i będziemy go strzec za wszelką cenę”. No cóż – ponieważ ok. 45 % Polaków nie ma genu słowiańskiego, ciekawi mnie, jak owa „Zadruga” rozwiąże ten problem? Ma do wyboru przymusowe sterylizacje, masowe deportacje lub czystkę etniczną 45 % Polaków.

.

Wszyscy owi rasiści, szowiniści i strażnicy czystości rasy i genów zapominają o kilku fundamentalnych sprawach. U Słowian, podobnie jak u Indian wielkich prerii był zwyczaj, że podczas wypraw wojennych uprowadzano chętnie z ziem pobitych wrogów młode kobiety i dzieci. Indianie uprowadzali także białe kobiety i dzieci, a Słowianie żyjący na obrzeżach Słowiańszczyzny kobiety i dzieci niesłowiańskie. Po czym dzieci były bez wyjątku adoptowane, a kobiety brane były za żony i traktowane równoprawnie z resztą kobiet danego plemienia. Także jeńcy wojenni, jeśli nie mogli lub nie chcieli się wykupić, mogli przystać jako równoprawni członkowie do plemienia, które wzięło ich do niewoli – bez względu na przynależność plemienną czy kolor skóry. Dzięki temu zapewniony był od ciągły dopływ „świeżej krwi” – u Indian i u Słowian, co z punktu widzenia genetyki było niezwykle korzystne. I dzięki temu domieszka „niesłowiańskich” genów u Słowian jest dzisiaj tak duża. Nawet w Polsce. Tutaj na zróżnicowanie genetyczne miało wpływ kilka niezależnych od siebie czynników. W czasach prehistorycznych, przy małym zagęszczeniu ludności, Słowianie najpierw wchłonęli małe grupki „Staroeuropejczyków”, potem zaś pozwalali osiedlać się na ich ziemiach pokojowo nastawionym obcym – niekoniecznie Słowianom. Jeszcze później, w czasach piastowskich, w drużynach książęcych chętnie widziano obcych najemników/wojów. A podczas wojen przeciwko sąsiadom graniczącym z niesłowiańskimi ludami (Ruś, Czechy, Pomorzanie, Połabianie, Węgry) większość prostej ludności branej do niewoli będącej już mieszanką genetyczną, osadzano na wsiach jako niewolników. Mieszali się oni z miejscowym chłopstwem wzbogacając pulę genetyczną mieszkańców państwa Piastów – protoplasty późniejszej Polski.
.

 Co jednak najważniejsze – obrońcy czystości „białej aryjskiej rasy” kompletnie ignorują to, że „rasowo” czyste są ludy negroidalne, czarne, a przynajmniej bardzo mocno ciemnoskóre. Natomiast „rasa biała” jest zwykłym mieszańcem Homo sapiensów i Homo neandertalczyków. Gdy praprzodkowie współczesnych białych ludzi, także Słowian i Ariów, opuszczali Afrykę jakieś 60 tys. lat temu, byli oni czarnoskórzy i mieli kręcone „wełniaste” włosy typowe dla ludów negroidalnych. Natomiast Neandertalczycy żyjący od co najmniej 300 tys. lat w Europie i na stepach centralnej Azji w klimacie umiarkowanym, o dużo mniejszym nasłonecznieniu, już dawno utracili ich pierwotne ciemne zabarwienie skóry. Byli oni już „biali” i mieli proste włosy. Spotkanie tych dwóch (pod)gatunków ludzi nie zawsze kończyło się wojnami. W Rumunii odkryto np. jaskinię, którą zamieszkiwali żyjąc razem Sapiensi („Staroeuropejczycy”) i Neandertalczycy. Na porządku dziennym były mieszane pary. A ponieważ Sapiensi i Neandertalczycy mieli wspólnych przodków i podobni byli genetycznie, mogli mieć wspólne potomstwo. Każdy współczesny biały człowiek posiada ok. 2 % genów neandertalskich. Ale nie wszyscy posiadają identyczne neandertalskie geny. W sumie u wszystkich białych przechowało się ok. 30% genotypu Neandertalczyków. I od nich też Homo sapiens, a więc i przodkowie Słowian i Ariów otrzymali za pośrednictwem genów białą skórę i proste włosy. Owa wymiana genów i zamiana koloru skóry z czarnej na białą nie nastąpiła natychmiast. Jeszce 7 tys. lat temu wśród Europejczyków zdarzali się ciemnoskórzy ludzie:
http://archeowiesci.pl/2014/01/27/kiedy-europejczycy-stali-sie-biali/
.
Wypieranie typowej dla Homo sapiensa czarnej skóry przez białą skórę Neandertalczyka trwało więc dziesiątki tysięcy lat, w czasie których czarni przodkowie Ariów, jako mieszańcy Sapiensa i Neandertalczyka przejęli od tego drugiego białą skórę. Po czym stali się rasistami i zaczęli walczyć o czystość rasy, choć sami są mieszańcami. A największe zagrożenie widzą w „rasie” czarnej, która „rasowo” jest czysta i jednorodna i z której sami się wywodzą, Nadal mają biali Ariowie ogromną większość, murzyńskich, afrykańskich, macierzystych i ojcowskich genów, zanieczyszczonych genami Neandertalczyków.
Oto do jakiego obłędu i pomieszania prowadzi biały aryjski rasizm – mieszańcy Sapiensów i Neandertalczyków walczą z czystymi rasowo ludami czarnymi o „czystość” ich „rasy”, choć sami są mieszaniną dwóch ras – czymś w rodzaju krzyżówki czarnego pudla (Homo sapiens) i białego terira (Homo neandertaler).
.

Słowianie w czasach przed rzymską szubienicą nie znali ani rasizmu (a tym bardziej pojęcia rasy), nie znali szowinizmu ani narodowego, ani nawet plemiennego. A wręcz odwrotnie – „świeża krew” była u nich ceniona. Znali z doświadczenia i obserwacji negatywny wpływ związków małżeńskich w małych izolowanych wspólnotach.
.

Nauka a Słowiańszczyzna
.

Do najważniejszych nauk zajmujących się tematyką słowiańską zaliczamy archeologię, historię, genetykę, ale przede wszystkim etnografię. Przez długi okres odkryciom archeologicznym na naszych ziemiach nadawano nazwy przeróżnych kultur, przy czym archeologowie nie wiązali odkrywanych kultur z żadnym konkretnym ludem. Wiemy jednak dzięki archeologom wiele o „dorobku materialnym” czyli o przeróżnych wyrobach odkopywanych na naszych ziemiach. Niemniej archeologia nie przypisywała ich konkretnym ludom. To było zadaniem kierujących się różnymi ideologiami „historyków”. Dominującym nurtem była do niedawna koncepcja allochtoniczna, przypisująca prastare, nawet prehistoryczne kultury słowiańskie istniejące na naszych ziemiach Niemcom identyfikowanym z „Germanami”. Dopiero od niedawna, dzięki gernetykom wiemy, że Słowianie żyją na naszych ziemiach od tysiącleci. A nie jak niemiecka propaganda głosiła – że dopiero od V czy VI wieku. W związku z czym odnalezione przez archeologów kultury (łużycka, przeworska i in.) możemy śmiało uznać za słowiańskie czy przynajmniej za pra-słowiańskie. Choć i one nie mówią za wiele o kulturze duchowej Słowian, a jedynie o ich „kulturze materialnej” – czyli o ich wyrobach (matalurgia, ceramika, narzędzia, broń, ozdoby, biżuteria itp). Jedynie budownictwo, jak np. zrekonstruowany gród w Biskupinie mówi nam o egalitarnej strukturze społecznej u Słowian. A dzięki genetyce dowiedzieliśmy się, że na naszych ziemiach geny słowiańskie są dominujące i że występują tu od tysiącleci, co rozbiło w pył niemieckie brednie propagandowe o „germańskich” – czytaj – „niemieckich” – ziemiach po Wisłę, a nawet jeszcze dalej na wschód.
.
Najważniejszą jednak dziedziną nauki, dzięki której udało się praktycznie całkowicie odtworzyć kulturę słowiańską, a więc zwyczaje, obrzędy, święta, wierzenia/wiedzę, wyobrażenia i słowiański panteon, to etnografia. Tak się szczęśliwie dla nas złożyło, że wbrew katolickiej propagandzie, jakoby Polacy od 966 roku byli gorliwymi katolikami, większość mieszkańców państwa Piastów, później Jagielonów, na koniec szlacheckiej Rzeczypospolitej elekcyjnej z uporem trwała przy swej pradawnej kulturze i tożsamości. Dowody tego istnieją nawet w zapiskach kościelnych, w których przez wszystkie te wieki potępiane było nadal utrzymujące się w państwie nad Wisłą pogaństwo. Na koniec zainteresowali się nim, nazywając je często eufemistycznie kulturą czy tradycją ludową etnografowie. Jedym z pionierów etnograficznych badań Słowiańszczyzny był Adam Czarnocki, znany szerzej jako Zorian Dołęga-Chodakowski.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zorian_Do%C5%82%C4%99ga-Chodakowski
.
To jemu zawdzięczamy dowód na to, że prastara kultura słowiańska, mimo wściekłego jej zwalczania i katoliczenia, żywa była jeszcze w pierwszych dekadach XIX wieku:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.

A także jakże trafną diagnozę utraty za sprawą krystowierstwa własnej tożsamości przez elity:
.
„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”
.
Tak więc obecnie jesteśmy w stanie opisać, bazując na archeologii, historii (mam na myśli nieliczne wiarygodne fragmenty starożytnych i średniowiecznych „kronik”), genetyki, a zwłaszcza etnografii, jak wyglądał świat Słowian. Pomocne będą przy tym także badania żyjących do niedawna a nawet nadal jeszcze w kilku zakątkach Ziemi ludów pierwotnych, których kultura przypomina w wielu aspektach kulturę Słowian. Była to kultura niezwykle wysoka, choć przedcywilizacyjna. Ale dzięki temu, że Słowianie przez tysiąclecia obywali się bez cywilizacji, także i ich kultura przez tysiąclecia wolna była od cywilizacyjnych zwyrodnień i wynaturzeń rodu ludzkiego. Był to po prostu naturalny świat Słowian. O nim będzie mowa w części II.
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

Prezydent Putin a Bank Centralny Rosji, rzekomo kontrolowany przez klan Rothschildów…

.

bank-rosji

.

A skoro jesteśmy już przy prezydencie Putinie, to czas jest ku temu, aby zdemaskować koleją bzdurę kolportowaną w sieci w związku z nim i Bankiem Centralnym Rosji. Już od lat kolportowane są brednie, jakoby Rothschildowie kontrolowali Bank Centralny Rosji, a prezydent Putin miałby być ich pionkiem.
.
Brednie te kolportowała też – a jakże – „wolnapluskwa”:
.
Stron kolportujących podobne brednie jest zbyt wiele, aby wszystkie je wymieniać. Podam tu kilka znamiennych przypadków. A więc oczywiście „wolnapluskwa” kolportuje brednie o rothschildowskim rzekomo Banku Rosji, przepisując je od innego dezinformatora – treboroka:
https://treborok.wordpress.com/lista-rothschilda-i-powiazania/?preview=true
.

„Dlaczego na liście nie ma FR? System bankowy FR już nie jest kontrolowany przez Rothschildów/Boruchów/Morganów? Według plotek bardzo zbliżonych do prawdy, w Banku Centralnym FR 1% ma tylko Gieraszczenko, pozostałe 99% posiadają przedstawiciele wyżej wymienionych nazwisk. Dlaczego zatem nie ma nas na liście?

.
Jest jeszcze jedno podejrzenie, które potwierdza nieobecność FR na liście Rothschilda: panuje opinia że Federacja Rosyjska — to nie kraj a prywatna korporacja. W tym przypadku Bank Centralny FR brzmi tak dziwnie jak Bank Centralny McDonald’s (…).”
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/lista-rothschilda-powiazania-2016-12
.
Wg „informacji” innych dezinformatorów Bank Centralny Rosji jest jak najbardziej na liście banków rothschildowskich. Tak twierdzi nieudolna miniatura Sorosa – Robert dezinformator naciągacz Brzoza:
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/02/07/robert-brzoza-nieudolna-miniaturka-george-sorosa/
.
Na liście banków pod zarządem Rothschildów jest u niego i bank Rosji:
.
„Russia: Central Bank of Russia”
https://biznes.robertbrzoza.pl/finansjera/jakie-banki-centralne-kontroluje-rothschild/
.
Podobne brednie wypisuje „prawda inaczej info”. Wg niej:
.
„JEDYNYMI krajami w 2011r bez banku centralnego NALEŻĄCEGO DO RODZINY ROTSZYLDÓW są :
.
Kuba
Korea Pólnocna
Iran”
https://prawda2.info/viewtopic.php?t=18652
.

Sprawa ta nie jest wcale błacha, o czym przekonał mnie mail, jaki otrzymałem dzisiaj od dobrego znajomego, sympatyka jak i ja Rosji i prezydenta Putina. Napisał on (fragment):
.
Hej czytałem ostatni tekst jaki napisałeś, ale zastanawiam się czy bank centralny Rosji jest dalej w rękach rotszyldów ?
.

No więc aby nie było niejasności, warto tą sprawą się zająć – czyją własnością jest Bank Centralny Rosji. Kto go kontroluje? I czyim interesom służy?

Tu bez ogródek przyznam, że w czasach jelcynowskiej smuty, gdy rzeczywistym carem na Kremlu był szabrownik, żydowski oligarcha Bieriezowski, Bank Rosji rzeczywiście mógł być kontrolowany przez jego zwierzchnika – Rothschilda. Tu jeszcze słówko o Bieriezowskim – ciekawą książkę napisał o nim i jego pobratymcach oligarchach zastrzelony w 2004 roku dziennikarz Pawel Chlebnikow. Książka nosi tytuł „Ojciec chrzestny Kremla Borys Bieriezowski czyli historia ograbienia Rosji”.

Sytuacja Banku Rosji uległa zmianie po dojściu do władzy prezydenta Putina. Do jakiego stopnia to on, albo mówiąc ogólniej, władze Federacji Rosyjskiej kontrolują Bank Centralny Rosji świadczą dwa znamienne fakty. O pierwszym z nich obszernie informowała strona Forsal.pl:
.
„Kobieta, której Putin ufa bezgranicznie. Jak Nabiullina uratowała rosyjską gospodarkę
(…)
Choć Bank Centralny Rosji jest oficjalnie niezależny, eksperci nie mają wątpliwości, że tak naprawdę to Władimir Putin pociąga w nim za sznurki. Elvira Nabiullina ma jednak w swoich rękach coraz więcej władzy i cieszy się coraz większym zaufaniem i wsparciem ze strony prezydenta Rosji.
(…)
Szefowa banku Rosji zasiada w fotelu prezesa od 2013 roku. Wcześniej była ministrem gospodarki i doradcą prezydenta. Władimir Putin regularnie omawia przez telefon z Nabiulliną strategię banku centralnego. Gdy w jej gabinecie rozlega się dźwięk specjalnego prezydenckiego telefonu, wszyscy muszą opuścić pokój.
(…)
W zeszłym tygodniu szefowa banku centralnego poinformowała, że rezerwy walutowe Rosji wynoszą 352,9 mld dol. i zwiększyły się o 1,2 mld dol. w ciągu 7 dni do 20 marca. To największy tygodniowy wzrost wartości od lipca zeszłego roku.”
http://forsal.pl/artykuly/862526,kobieta-ktorej-putin-ufa-bezgranicznie-jak-nabiullina-uratowala-rosyjska-gospodarke.html
.

Z powyższego artykułu jednoznacznie widać, że Bank Rosji jest pod polityczną kontrolą prezydenta Putina. To on wyznaczył na jego szefową bliską sobie i zaufaną Elvirę Nabiullinę. I wszystkie ważne decyzje konsultuje ona z prezydentem Putinem. A nie z Rothschildem. Przede wszystkim zaś widać z posunięć Nabiulliny, że służą one Rosji (wzrost rezerw walutowych FR w ciągu tygodnia o 1,2 mld dolarów), a nie interesom Rothschildów. Drugim być może jeszcze bardziej istotnym faktem jest narzucony dekretem prezydenckim obowiązek odprowadzania do budżetu federalnego 75 % zysków Banku Centralnego Rosji. Wcześniej bank oddawał skarbowi państwa „tylko” 50 % dochodów. Poinformowała o tym w październiku 2014 rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti:

.

„МОСКВА, 6 окт — РИА Новости. Президент РФ Владимир Путин подписал закон, обязывающий Центробанк перечислять в федеральный бюджет на постоянной основе 75% своей прибыли вместо 50%, как было ранее.”
(MOSKWA, 6 października – RIA Novosti. Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał ustawę nakładającą na bank centralny obowiązek przekazywania do budżetu federalnego regularnie 75% dochodów, a nie 50%, jak wcześniej).
http://ria.ru/economy/20141006/1027149621.html
.
Z powyższych cytatów jednoznacznie wynika, że to władze Rosji mają wpływ na obsadzanie stanowiska prezesa Banku Centralnego, a przez to na politykę finansową tegoż banku, oraz że mają wpływ na to, że większość dochodów bank musi oddawać budżetowi federalnemu, a nie klanowi Rothschildów. To jak można twierdzić, że Bank Centralny Rosji jest pod kontrolą Rothschildów, skoro kontroluje go tak naprawdę prezydent Rosji?
.
W sumie, brednie o rothschildowskim banku Rosji można skwitować tak:
.
A to świnia ten Putin. I krwiopijca! Patrzcie Państwo, jak on się szarogęsi w banku Rothschilda, jak on z tego biednego bankiera skórę zdziera i każe mu płacić 75% haraczu. Kto to widział, ludzie? Kto to widział? Przesież to czysty skandal, zdzierstwo i rozbój w biały dzień! Tak okradać biedny rothschildowski bank…
No skandal! Brak słów!
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

Prezydent Putin a rabini – czyli demontaż bredni „wolnejpluskwy”…

.

aa14-515x400

.

Od lat w sieci kolportowane są zdjęcia przedstawiające prezydenta Putina w towarzystwie rabinów. Towarzyszą temu wypowiedzi, jakoby prezydent Putin był żydowską marionetką i służył żydowskim interesom. W ostartnim roku wielokrotnie zadawano mi to pytanie – czy Putin służy rabinom? Nie dalej jak jakieś dwa tygodnie temu na stronie WPS jakiś dezinformator kolejny już raz wrzucił zdjęcia prezydenta Putina z rabinami, pytając mnie, co ja na to. Zignorowałem go, gdyż odpowiadać na podobne brednie anonimowym insynuatorom nie ma sensu. Niemniej problem istnieje, gdyż dezinformatorzy chcący podważyć autorytet prezydenta Putina nie próżnują i wrzucają owe „damaskatorskie” zdjęcia od lat, gdzie tylko się da. Także na stronasch „narodowych”. Np . takim gorliwym antyputinowskim agitatorem jest Toronto szalejący na „patriotycznym” forum E. Maciejczyka. Głównym jednak chyba dezinformatorem w polskojęzycznej sieci kolportującym owe brednie o prezydencie Putinie jest strona „wolnapluskwa” – wcześniej znana jako „Stop syjonizmowi”. W roku 2011 admin SS (nazywany przeze mnie i kilka innych osób SSynem) opublikował list otwarty w którym zapytał mnie:

.
„Pytanie pierwsze do Szanownego Pana Andrzeja Szuberta. Czy „ataki” światowych żydomediów na Putina, o ile są to rzeczywiste ataki, są dowodem na patriotyzm i brak zbrodniczej działalności reżimu Putina w niszczeniu Rosji i narodu rosyjskiego?”
https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/12/30/list-otwarty-redakcji-ss-do-czcigodnych-panow-putinologow/
.

SSyn pytał m.in też o dane statystyczne za lata 1999 – 2010 ignorując kompletnie to, że kryzys, w jaki wepchnęła Rosję jelcynowska smuta i rozszabrowanie majątku przez żydowskich oligarchów każdy inny kraj doprowadziłby do całkowitego upadku. Prezydent Putin pierwsze lata rządów poświęcił na wyhamowywanie katastrofalnego demontażu gospodarki i oczyszczanie wyższczych szczebli władzy z pseudo-Rosjan służących żydowskim interesom. Dopiero wtedy mógł przystąpić do odbudowy potęgi Rosji. Ciekawe, dlaczego SSyn nie opublikuje obecnych statystyk – tych samych, które opublikował wtedy. Tyle, że za lata 1999 – 2016. Okazałoby się, że we wszystkich dziedzinach objętych tymi statystykami widać byłoby ogromną poprawę. Ale jak wtedy mógłby SSyn szczuć na Putina?
.

Obszernie odpowiedziałem SSynowi moim wpisem pt: „Jak to jest z tym Putinem” na WPS (obecnie jest to strona WP Dylaka i Głogoczowskiego):
https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/01/06/jak-to-jest-z-tym-putinem/
.

SSyn opublikował też wtedy bełkot „rosyjskiego nacjonalisty” – „prawdziwego Rosjanina” z pejsami do kostek atakującego prezydenta Putina i premiera Miedwiediewa:
https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/12/27/list-otwatry-rosyjskiego-nacjonalisty-do-putina/
.

Brednie kolportowane przez SSyna (obecnie „wolnapluskwa”) podchwycił nawet wielbiony przez sporą grupkę wyznawców Henryk Pająk.
https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/07/16/putin-marionetka-w-lapach-sekty-chabad-lubawicz-henryk-pajak/
.
Z bredniami Pająka rozprawiłem się tutaj:
https://ptto.wordpress.com/2013/03/14/putin-nie-jest-marionetka-lubawiczerow-chabad-lubawicz/
.

Niemniej zdjęcia prezydenta Putina z rabinami nadal są kolportowane. Nadal robi to hasbarska „wolnapluskwa”. Akurat dwa dni temu – 14 lutego 2017 opublikowała kolejną plugawą fałszywkę opatrzoną fotką prezydenta Putina z rabinami:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/putinowska-rosja-bardak-zlodziejstwo-oszustwo-panstwowym-poziomie-2017-02
.

Tyle, że ja dysponuję relacjami osób, które osobiście były w Rosji w ostatnich latach i zadają całkowity kłam bredniom „wolnejpluskwy”. W Rosji panuje porządek, przestrzeganie prawa, a niejeden oligarcha został już wywłaszczony i wsadzony do więzienia, lub ratował się ucieczką za granicę. Natomiast poziom życia przeciętnego Rosjanina podniósł się wielokrotnie od 1999 roku. Ponadto owo zdjęcie na „wolnejpluskwie” jest po prostu tendencyjne. Przedstawia prezydenta Putina w jarmułce. Brak jest natomiast wyjaśnienia, że było to w Yad Vashem w Izraelu oraz wyjaśnienia –  po co prezydent Rosji był wówczas w Izraelu. A był tam głównie z okazji odsłonięcie pomnika ku czci żołnierzy Armii Czerwonej.
.
Podczas tej wizyty, zgodnie z protokołem dyplomatycznym prezydent Putin odwiedził Yad Vashem i zgodnie z protokołem dyplomatycznym wszedł tam w jarmułce. I to już wszystko. Ale o tym, że odwiedził wtedy i Autonomię Palestyńską, że wspiera palestyńczyków finansowo, materialnie i politycznie – tego akurat na tym tendencyjnym zdjęciu nie widać. Ono sugeruje tylko prożydowskość prezydenta Putina. Choć jego stosunek do sprawy palestyńskiej jest zaprzeczeniem jego domniemanej prożydowskości.
.

https://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/news/2014_11_29/Putin-zlozyl-zyczenia-Abbasowi-8573/

.
https://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2013_03_13/Pomoc-Rosji-dla-Palestyny-wyniosla-30-mln-dolarow/

.
Natomiast na uporczywe wklejanie fotek prezydenta Putina z rabinami najlepszą odpowiedzią jest artykulik opublikowany przez „reporters.pl” pt:

.

„Trump deportuje muzułmanów, a Putin… żydowskich rabinów! „Zagrozili bezpieczeństwu Rosji”

Według rosyjskich władz, „chcieli oni siłą zmienić podstawy ustroju konstytucyjnego i stwarzali zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji i jej obywateli”.

„Ok, przyjaciele. Deportują mnie z Rosji wraz z rodziną” – napisał na Facebooku Główny Rabin Soczi Arie Edelkopf, którego po 16-tu latach posługi religijnej w Rosji władze postanowiły wyrzucić z kraju.

Według rosyjskich służb, powodem wydalenia mają być rzekome działania rabina zagrażające ustrojowi i bezpieczeństwu. Jak konkretnie rabin z Soczi zamierzał obalić Władimira Putina i w jaki sposób zagrażał bezpieczeństwu ludzi – tego władze Rosji nie tłumaczą, powołując się jedynie na suchy zapis Ustawy nr 115 o statusie prawnym obcokrajowców w Rosji.

„Wychodzi na to, że ja i moja rodzina zagrażamy bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej” – mówi zdumiony rabin, który zajmował się wyłącznie pracą w synagodze, przyjmując w niej zarówno miejscowych Żydów, jak i żydowskich turystów, a w czasie Olimpiady w Soczi w 2014 r. – także żydowskich sportowców z całego świata.

Z apelem o niewydalanie rabbiego Edelkopfa wystąpiła m.in. Federacja Żydowskich Wspólnot Rosji. Jej rzecznik Boruch Gorin przypomina, że w styczniu br. rosyjskie władze postanowiły deportować jeszcze jednego rabina – Josifa Chersońskiego z Moskwy. Odwołał się on jednak do sądu i na razie zostawiono go w spokoju.

„Oskarżenia pod adresem rabinów Edelkopfa i Chersońskiego to wynik nadgorliwości rosyjskich oficerów, aby dostać kolejną gwiazdkę za aktywność w tropieniu wrogów” – ocenia przedstawiciel żydowskiej organizacji. „Wywołuje to niepokój o przyszłość żydowskich wspólnot w Rosji” – ostrzega.

Z kolei żydowskie pismo rosyjskie „Lechaim” przypomina, że nie są to pierwsze deportacje rabinów z całymi rodzinami z Rosji i – co ciekawe – na ogół są oni wydalani parami. W 2003 r. deportowano rabinów z Rostowa – Eljasziwa Kapłuna i Chaima Fridmana. W 2009 r. – rabina Kraju Nadmorskiego Izraela Zilbersteina i rabina Kraju Stawropolskiego Tzvi Herszkowicza.

Z kolei w 2013 r. Rosja deportowała rektora Międzynarodowego Żydowskiego Instytutu Ekonomii i Prawa rabina Aleksandra Fejgina, a rok później – rabina Tuły Zeeva Vagnera. Rosyjskie służby podjęły też próbę deportacji rabina Omska Oszera Kriczewskiego.”

Za: http://reporters.pl/5279/trump-deportuje-muzulmanow-a-putin-zydowskich-rabinow-zagrozili-bezpieczenstwu-rosji/
.

Artykulik naturalnie jest załgany w odwrotną stronę, niż brednie „wolnej pluskwy”. Już sam tytuł świadczy o tym, że pisany jest nie przez reportera, a przez medialną presstytutkę. Rzecz w tym, że ultrasyjonistyczny krystowierca Trampek wywala muzułmanów bezpodstawnie i masowo, jako – no właśnie – gorliwy ultrasyjonista i wróg islamu.
.
Natomiast prezydent Putin usuwa tylko tych rabinów, którzy łamią prawo. Tu akurat pomocne są w ocenie jego postępowania jego fotki z rabinami, których nie wywala, z którymi się spotyka i rozmawia. Co pokazuje, że nie jest on wrogiem rabinów. Usuwa tylko tych, którzy jak widać na to zasługują, bo łamią prawo nadużywając gościnności Rosjan. Presstytutka, autor artykuliku ubolewa, że władze Rosji nie podają konkretnych powodów usunięcia rabina („Jak konkretnie rabin z Soczi zamierzał obalić Władimira Putina i w jaki sposób zagrażał bezpieczeństwu ludzi – tego władze Rosji nie tłumaczą”). Ale czy władze Rosji mają obowiązek tłumaczyć się antyrosyjskim presstytutkom? A zaraz potem ubolewa presstytutka nad biednym rabinem, że on tylko do synagogi chodzi i nigdzie więcej (…”mówi zdumiony rabin, który zajmował się wyłącznie pracą w synagodze, przyjmując w niej zarówno miejscowych Żydów, jak i żydowskich turystów, a w czasie Olimpiady w Soczi w 2014 r. – także żydowskich sportowców z całego świata). Ale czy w synagodze nie można knuć spisku, nie można z niej wspierać prozachodniej, pro-żydo-banksterskiej i proizraelskiej, żydowsk… sorry – „demokratycznej opozycji”? Ja pamiętam, jak od momentu stanu wojennego w Polsce kościoły stały się siedliskiem antyrządowej i antypaństwowej opozycji. To czy u starszych braci w wierze synagogi nie mogą służyć do tego samego celu? A powodów do wściekłości na prezydenta Putina żydowska opozycja w Rosji ma aż za wiele – żydowskim oligarchom wydarł z łapsk przemysł naftowo-gazowy, uwolnił od żydowskich wpływów rosyjskie media, politykę, służby i wojsko. Powstrzymał Usrael w podboju świata dla żydo-banksterów. Wspiera Palestyńczyków i budowę suwerennego palestyńskiego państwa. Obronił Syrię przed unicestwieniem, co blokuje całkowicie plany Usraela i Izraela wobec Bliskiego Wschodu (totalną dezintergację świata islamu i budowę Wielkiego Izraela). Te powody są wystarczające, aby niejeden nieostrożny rabin prowadził działalność antyrosyjską, wymierzoną we władze, a zwłaszcza w prezydenta Putina. Tyle, że władze Rosji są zbyt poważne, aby sobie na to pozwalały i takich rabinów po prostu wywalają na zbity pysk.
Dalej presstytutka z reporters.pl  insynuuje, że próba deportacji rabina to spisek rosyjskich służb: „Oskarżenia pod adresem rabinów Edelkopfa i Chersońskiego to wynik nadgorliwości rosyjskich oficerów, aby dostać kolejną gwiazdkę za aktywność w tropieniu wrogów”. Jest to oczywiście zwykła insynuacja. Władze Rosji dbają o dobry wizerunek ich państwa. Zabiegają też o poprawę stosunków z żydo-banksterskim zachodem, zwłaszcza z Usraelem. A ten musiałby upomieć się o „prześladowanych” rabinów. Ponadto władze Rosji nie mogą zadrażniać stosunków z Izraelem będąc rzecznikiem praw Palestyńczyków do własnego suwerennego państwa, gdyż Izrael mógłby im zarzucić „antysemityzm”. Nie narażałyby więc własnej wiarygodności bezpodstawną nagonką na rabinów. I gdyby był to rzeczywiście bezpodstawny spisek oficerów, to groziłoby im za to odebranie im gwiazdek, a nawet wywalenie ich ze służb. A nie awanse! Tylko antyrosyjska presstytutka może takie insynuacje wypisywać. Jeśli władze Rosji wywalają rabinów – to muszą mieć ku temu konktetne powody.
.
Wracam do „wolnejpluskwy” – 7 lutego otrzymał on mailem powyższy artykulik o wywalanych z Rosji rabinach. SSyn nie odezwał się ani słowem, a o tym fakcie nie poinformował na jego aj waj „wolnej (od prawdy) pluskwie”, a za to wrzucił kolejną parchatą antyputinowską agitkę i kolejną fotkę prezydenta Putina z rabinami.
.
W tym miejscu  nasuwa się naturalnie pytanie – czy na podstawie samych tylko fotek można kogokolwiek, także prezydenta Rosji – oceniać? Prezydent Putin spotyka się także z muzułmańskimi „duchownymi”:
.
8246786-wladimir-putin-otworzyl-meczet-643-451
.
Czy na tej podstawie można nazwać go islamską marionetką? A o wiele częściej niż z rabinami, spotyka się prezydent Putin z popami rosyjskiej cerkwi:
.
putorth
.
cyryl-putin
.
putin-cerkiew
.
428152_y9q1_thodox_cathedral_in_astana_2_34
.
Czy na tej podstawie można nazwać go marionetką popów? Oczywiście, że nie. Federacja Rosyjska jest państwem wieloetnicznym i wielowyznaniowym. A w dzisiejszej dobie konfliktów izraelsko-arabskich i wojny rzymskiej szubienicy z półksiężycem (krystowierczy żydo-banksterski zachód atakujący, okupujący i bombardujący kolejne kraje islamu) utrzymanie spokoju wewnętrznego nie jest dla władz Rosji zadaniem łatwym, ale jest jednym z zadań prioryteowych. Tylko gdy w Rosji panować będzie spokój wewnętrzny i pokojowa koegzystencja wszystkich narodowości i religii, tylko wtedy Rosja może czuć się silna i bezpieczna. I dlatego prezyden Putin prowadzi dialog z przedstawicielami wszystkch trzech bratnich religii abrahamowych (kochających się jak Kain z Ablem). Ocenianie go na podstawie fotek z rabinami to wyjątkowo perfidne oszustwo!
.
Wracając jeszcze do tych zdjęć – w sumie nie są ważne same tylko takie zdjęcia.
.
b13
.
Ważne jest też to, o czym była mowa podczas takich spotkań.
I tak – znalazłem filmik w sieci (ledwo 48 sekund), na którym Putin na spotkaniu ze środowiskiem żydowskim, także rabinami, wali im prosto w ślepia niewygodną dla nich prawdę – pierwszy żydo-bolszewicki rząd był zdominowany w 80-85% przez Żydów. I prześladował zarówno wyznawców judaizmu, cerkwi jak i islamu.
.

.
http://www.nacjonalista.pl/2013/06/21/prezydent-putin-pierwszy-rzad-sowiecki-byl-w-80-zydowski/
.
Tak więc nie każde spotkanie prezydenta Rosji z rabinami przebiega po ich myśli. Prezydent Rosji potrafi mówić im prosto w ślepia nieprzyjemną dla nich prawdę. Na filmiku (28 sek.) widać, jak im szczęki opadły. Przybyli by upomnieć się o upaństwowioną bibliotekę, może mieli nawet nadzieję na wyłudzenie od Putina jakiegoś „odszkodowania” za okres jej „upaństwowienia”. A ten wali im prosto w ślepia – bibliotekę upaństwowił żydowski rząd, który potem prześladował mieszkańców Rosji – wyznawców różnych religii, nawet żydów! A więc zero skruchy u prezydenta Putina i guzik z ewentualnym „odszkodowaniem”.
.
Takich rzeczy nie opublikuje jednak parchata „wolnapluskwa”, gdyż pokazałoby to prezydenta Putina w rzeczywistym świetle. A więc, że i owszem spotyka się on z przedstawicielami judaizmu. Tak jak spotyka się z popami i imamami. Ale nie jest niczyją marionetką, a już szczególnie nie rabinów. O czym świadczą wywaleni z Rosji rabini Eljasziw Kapłun, Chaim Fridman, Izrael Zilberstein, Tzvi Herszkowicz, Aleksandr Fejgin, Zeev Vagner. A na wylocie na zbity pysk byli lub są: Oszer Kriczewski, Arie Edelkopf i Josif Chersoński…
.
Czy prezydent Putin może być ich marionetką?
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

Bolesław II Pogański, czyli o tym, jak turbo-katolik Artur W z koła naukowego historyków Uniwersytetu Judeojagielońskiego robi za kościelnego fałszerza historii państwa Piastów…

.

boleslaw-ii-poganski

Na rycinie: z lewej Mieszko II Lambert, z prawej Kazimierz Odszczepieniec,

po środku Bolesław II Pogański

.
O tym, że historia Polski pisana była i jest m.in. pod dyktando interesów antypolskiego, kosmopolitycznego i żydogennego kk nikogo rozsądnego przekonywać nie trzeba. Nie dziwi mnie więc fakt, że robi to „historyk” Uniwersytetu Jagielońskiego, członek koła naókowego chistorykuf UJ Artur W (nazwisko znane blogowi polskiemu). Na poniższym zdjęciu widać go – stoi pierwszy od prawej.
.
czapscyfoto1
.

W sumie to nawet byłbym zdziwiony, gdyby UJ nie fałszował historii na obstalunek kk. Wszak kiedyś, w czasach Rzeczypospolitej katolickiej szlacheckiej przedrozbiorowej to właśnie Akadamia Krakowska, czyli dzisiejszy UJ pełniła w Rzeczypospolitej haniebną rolę kościelnego cenzora. I bynajmniej nie próżnowała w tej roli. Oj, nie próżnowała..
W roku 1551 wydrukowany został w Krakowie w formie książki traktat Andrzeja Frycza Modrzewskiego pt:  „Commentariorum de Republica emendanda libri quinque” („Rozważań o poprawie Rzeczypospolitej ksiąg pięć”). Jednak wbrew tytułowi wydrukowano wówczas tylko trzy księgi traktatu. Dwie pozostałe: De ecclesia (O Kościele) i De schola (O szkole) zostały na polecenie Akademii Krakowskiej skonfliskowane. Potem zniszczono je na osobiste polecenie bpa Stanisława Hozjusza. Tak to Akademia Krakowska dbała kiedyś o oświatę. Jej kontynuator – Uniwersytet Jagieloński dzielnie kontynuuje cenzorską działalność AK i kk, tym razem rękami turbo-katolika (i turbo-germanina) Artura W z koła naókowego chistorykuf UJ. Ciekawe, czy robi to na ochotnika, czy na polecenie kościelnej zwierzchności? W artykule pt: „Szczał lechicki #4 Bolesław Zapomniany czy Wymyślony?”
https://sigillumauthenticum.blogspot.de/2016/12/szcza-lechicki-4-bolesaw-zapomniany-czy.html
.
usilnie próbuje on utrwalić załganą katolicką wersję historii, wg której Bolesław II, syn Mieszka II Lamberta nie istniał. Aby go ośmieszyć nazywa go „wymyślonym”. Artur W podpisujący się nickiem Sygillusz łże, mataczy, a przede wszystkim pomija wszystkie istotne dowody na historyczność Bolesława II Pogańskiego, lub przy pomocy wykrętów część z nich próbuje dezawuować. To że naśmiewa się z oszołoma turbo-lechity Bieszka akurat mi nie przeszkadza, bo sam tego oszołoma uważam za wybitnego szkodnika ośmieszającego jego wymysłami Słowiańszczyznę. Niemniej sprawa Bolesława II Pogańskiego – wymazanego z naszej historii przez kk jest zbyt ważna, aby brednie i mataczenie naókofca z UJ zostawić bez należnej riposty.
.
Oczywiście, że Bolesław II, syn Mieszka II Lamberta, nie był ani królem Lechii, ani cesarzem. Takie turbo-lechickie brednie należy wyśmiać. Niemniej nie da się ukryć, że był on królem, postacią historyczną, celowo i świadomie wymazaną z kart historii państwa Piastów przez kk, który zresztą do tego w Kronice Wielkopolskiej otwarcie się przyznał (o tym za chwilę).
.
A więc pisze Artur W w artykule i w komentarzach, że „Żadne źródło przed XIV wiekiem nie wspomina o Bolesławie…”  A przecież jest to zwykłe łgarstwo. Wystarczyłoby mu zajrzeć do Roczników kapituły krakowskiej, gdzie zapisano, że w roku 1038 zmarł król Bolesław. Nie mógł to być Chrobry, zmarły w 1025 roku, ani następny po nim Bolesław, w oficjalnej kościelnej wersji historii państwa Piastów, Szczodry, zmarły 1081 lub 1082. „Argument” że nie wspomina o nim Gall Anonim całkowicie dyskwalifikuje Artura W jako historyka. O Bezprymie, który przy pomocy obcej interwencji zmusił Lamberta do ucieczki i przejął władzę w latach 1031-32 takoż Anonim nie wspomina. Czy na tej podstawie Artur W podważy jego historyczność? Anonim przemilczał Bezpryma najprawdopodobniej z tego samego powodu dla którego przemilczał Bolesława II – Bezprym wykorzystał czy nawet sam wzniecił jeden kolejnych buntów antykościelnych, aby korzystając z zamętu wewnętrznego dojść do władzy. Tyle że tamten bunt został siłowo w zarodku stłumiony nie doprowadzając do całkowitego upadku kościoła, a Bezprym nie stał na jego czele. I dlatego kk nie wymazał go całkowicie z historii.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bezprym
.
Ale i o nim Anonim nie wspomniał ani słowem – i nawet podejrzewam dlaczego. Ten fanatyk po prostu fizjologicznie, po zwierzącemu nienawidził pogaństwa. W innym miejscu jego „kronik” czytamy (o legendarnych pradziadku  Mieszka I Siemowicie i Popielu): „Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa…”.
I na tym mu także w sprawie Bolesława II i Bezpryma właśnie zależało – aby wspomnienie o nich zaginęło w niepamięci wieków. Zresztą – Gall pisał na dworze gorliwego katolika Krzywoustego, który podbił Pomorze po to aby je m.in katoliczyć:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_III_Krzywousty#Akcja_chrystianizacyjna_Pomorza_Zachodniego
.
Tak więc pisanie o ogólnokrajowym buncie pogańskim i o królu, imienniku Krzywoustego, który stał na czele antykościelnego buntu, w czasach Krzywoustego było po prostu politycznie niepoprawne.
.
O Bolesławie II Pogańskim wspomiał Wincenty z Kielczy. W połowie XIII w. napisał: „Zostało po nim [Mieszku II] dwóch synów, starszy Bolesław i małoletni Kazimierz. Po starszeństwie zasiada na tronie pierworodny Bolesław”.
.
Najważniejszym dowodem na historyczniość Bolesława II Pogańskiego jest tzw. „Kronika wielkopolska”. Jej pierwowzór napisał lub polecił napisać w XIII w.  bp poznański Boguchwał II.  Przeredagował ją później bp Janko z Czarnkowa. W tym miejscu należy jeszcze pamiętać o tym, że obok oficjalnych kronik kk wytwarzał wiele dokumentów – nazwijmy je – wyłącznie do użytku wewnętrzenego, nigdy nie udostępnianych osobom postronnym. Hierarchowie kk w XIII i XIV wieku doskonale zali historię buntu antykościelnego pod wodzą Bolesława II. Zresztą i lud pamiętał o tamtych wydarzeniach jeszcze przez wieki dzięki przekazom ustnym. Tak więc kk niczym nie ryzykował przyznając w Kronice wielkopolskiej fakt istnienienia króla Bolesława II. Przy czym ramy czasowe powstania tej kroniki nie mają tu nic do rzeczy. Nawet gdyby powstała w XV, XVI czy XVII wieku nadal byłaby koronnym dowodem. Dlaczego?
Otóż gdyby Bolesław II Pogański, syn Mieszka II Lambeta nie istniał, to pany biskupy by sobie nie zawracały d…, sorry – głowy – wyjaśnianiem w kronice kościelnej, wielkopolskiej, dlaczego wymazano go z historii. Mówiąc krótko – gdyby Bolesław II Pogański nie istniał – nie wspominałaby o nim żadna kronika kościelna, tym bardziej pisana przez biskupa. Tylko ktoś kompletnie niepoważny może sugerować, że Bolesław II nie istniał, a jedynie pany biskupy kk wymyślili jego postać po to tylko, aby powiadomić w kościelnej kronice, że nie zaliczają go do listy królów i książąt. Bo właśnie ta Kronika wielkopolska o nim nie tylko wspomina, ale i informuje, że postanowiono nie wspominać o nim w liczbie królów i książąt – czyli inaczej mówiąc po prostu postanowiono wymazać go z historii:
.
„Gdy zmarł w roku Pańskim 1033 [Mieszko II], nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządził swej matce wiele zniewag. Matka jego pochodząca ze znakomitego rodu, zabrawszy syna swego Kazimierza, wróciła do ziemi ojczystej w Saksonii, do Brunszwiku, i umieściwszy tam syna dla nauki miała wstąpić do jakiegoś klasztoru. Bolesław zaś z powodu srogości i potworności występków, zbrodni okrutnych i nieludzkich, których się dopuszczał, źle skończył swe życie, i choć odznaczony został koroną królewską, nie policzony został nawet w liczbie królów i książąt polskich dla wielkiej nieprawości swojej. Po śmierci jego wielkie zaburzenia i wojny domowe wszczęły się w królestwie”.
.
Wiem, wiem – Mieszko II zmarł wg późniejszych ustaleń w 1034 roku. I niejeden „chistoryk” na podstawie domniemanej pomyłki o rok w dacie jego śmierci uznał ów zapis za niewiarygodny. Tyle, że skąd wiemy, czy Lambert nie zmarł rzeczywiście w roku 1033. Roku śmierci Szczodrego, zmarłego prawie pół wieku później, do dzisiaj nie znamy. Kto wie, może datę śmierci Mieszka II celowo „przesunięto” na 1034, aby przeróżnej maści „chistorycy” podważali na tej podstawie zasadniczą treść Kroniki wielkopolskiej – a więc dowód na historyczność Bolesława II Pogańskiego, syna Mieszka II Lamberta.
.
Kronika Wielkopolska miała jeszcze jedno zadanie – to właśnie na podstawie jej orzeczenia, że Bolesław II nie policzony został nawet w liczbie królów i książąt polskich zaczęto wyrafinowane fałszowanie innych kronik, które także są dowodem na jego istnienie. I to nie „pośrednim” – a bezpośrednim.
.
A więc – „Kodeks tyniecki” Bolesława Szczodrego/Śmiałego nazywa Bolesławem III.
A więc – „Rocznik małopolski” Bolesława Krzywoustego nazwa Bolesławem IV.
.
Artur  W w sposób idiotyczny próbuje tłumaczyć to tak:
.
„7. Rocznik małopolski i Kodeks tyniecki
Chybiony dowód. W roczniku Bolesław Krzywousty nazwany jest Bolesławem IV, oznaczałoby to, że między Chrobrym a Szczodrym był jeszcze jakiś Bolesław, jednak w tym samym źródle Krzywousty występuje również jako Bolesław III. W Kodeks tyniecki też niczego nie dowodzi.”
.
Owszem, od pewnego momentu zarówno Krzywoustemu jak i Szczodremu na podstawie orzeczenia o wymazaniu z historii Bolesława II zmieniać poczęto liczebniki. I tak Bolesławów Szczodrego III i Krzywoustego IV zaczęto w kronikach przerabiać na Bolesławów Szczodrego II i Krzywoustego III. Niemniej, gdyby nie istaniał Bolesław II Pogański, syn Mieszka II Lamberta, nigdy, za Chiny, ani jeden kronikarz nie nazwałby Szczodrego Bolesławem III a inny Krzywoustego Bolesławem IV. Przecież ci kronikarze do jasnej cholery nie byli analfabetami i umieli liczyć do trzech i czterech. Na jakiej więc podstawie kolejnym władcom o imieniu Bolesław mieliby przydawać „niewłaściwy”, zawyżony o 1 liczebnik? Przecież to groziło gniewem monarchy! Bo który władca lubi, aby mylono go z innym władcą o tym samym imieniu? A gniewu Szczodrego należało się naprawdę obawiać. Zdrajca Stanisław ze Szczepanowa, z zawodu biskup kk, doświadczył jego gniewu na własnej skórze. A Krzywousty także potrafił być surowy, a nawet bezlitosny. Tak więc sam już fakt, że w tak starych kronikach dwóm kolejnym Bolesławom – Szczodremu i Krzywoustemu przydawano liczebniki III i IV jest bezpośrednim dowodem na to, że pomiędzy nimi a Chrobrym – Bolesławem I – musiał istnieć Bolesław II, wymazany przez katolicką propagandę z naszej historii. Do czego zresztą przyznaje się kościelna pisana przez pana biskupa Kronika Wielkopolska w sposób jawny, jednoznaczny i nie podlegający dyskusji.
.

Jedynym uprawnionym pytaniem odnośnie Kroniki wielkopolskiej jest to – dlaczego tak długo kk zwlekał z orzeczeniem o wymazaniu Bolesława II z listy królów i książąt piastowskiego państwa. Otóż dopiero podczas rozbicia dzielnicowego i osłabienia władzy zarówno księcia senioralnego, jak i książątek dzielnicowych kk zdobył sobie taką pozycję, że mógł książątkom narzucać katolicką wersję historii i ingerować nawet w oficjalną listę pocztu władców. Pany biskupy szczuły wówczas książątka rozbitego państwa na siebie nawzajem, co rusz obrzucały ich klątwami, za zdjęcie których wyłudzały przywileje i nadania. Aż wreszcie zdobyły dla kk pozycję górującą nad władzą świecką. I wtedy postanowili usunąć Bolesława II z historii. I niestety ani jedno książątko nie zaprotestowało przeciwko tej kościelnej samowoli. A i po zjednoczeniu państwa pozycja kk była już na tyle silna, że potrafił on utrzymać jego sfałszowany poczet. Dopiero pod zaborami, gdy kk stracił na politycznym znaczeniu historycy znający kroniki kościelne przypomnieli sobie o Bolesławie II. I wtedy – w XIX wieku – ani jeden poważny historyk nie wątpił w jego historyczność. Dzisiaj, niestety, poważnych historyków mamy jak na lekarstwo. Nawet na krakowskiej Alma Mater. Co źle wróży Polsce. Bo co to za kraj, którego historię pisze się pod dyktando agentury kosmopolitycznego Watykanu.
.
Podważanie historyczności Bolesława II przez Artura W jest więc gorliwym wysługiwaniem się kościelnej propagandzie i z rzetelnością historyka nie ma to nic, ale to kompletnie nic wspólnego. Arturowi W zalecałbym zapoznanie się z książką rzetelnego historyka, Tadeusza Wojciechowskiego „O Kazimierzu Mnichu”, ale jest to zalecenie niepotrzebne. Artur W wie, że w sprawie Bolesława II Pogańskiego łże, ale łże bo taka jest jego rola kościelnego cenzora. Jego zadaniem jest nadal kasować Boleslawa II z naszej historii. I nawet wiem dlaczego kk tak zwalcza pamięć o Bolesławie II Pogańskim. Właśnie dlatego, że stał na czele antykościelnego buntu. W kościelnej propagandzie od dawna forsowana jest brednia, jakoby Polacy od wyssanego z palca krztu Mieszka w 966 roku…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
.

…byli gorliwymi katolikami, a kościół darzyli miłością i szacunkiem, uważając go za oparcie dla siebie i za fundament Państwa. Jednakże, wbrew tej namolnej propagandzie kk, historia temu zaprzecza, a zwłaszcza właśnie postać Bolesława II. Pod koniec jego panowania z kościoła nie zostało w jego państwie nic – duszpastuchów, którzy nie zdążyli sami zwiać wybito lub w najlepszym przypadku wypędzono; kościoły palono i burzono. Lud nie chciał fanatycznej, chciwej, uciskającej go i zniewalającej obcej nadjordańskiej dżumy. Ta prawda jest dla kk nie do przyjęcia, bo zadaje kłam jego załganej katolickiej propagandzie. I dlatego chistorykuf jak Artur W wykorzystuje kk do zwalczania pamięci o Bolesławie II. Z wymysłami turbo-lechitów o Lechii  postać Bolesława II nie ma naturalnie nic wspólnego. Był królem państwa Piastów a nie „Lechii”, był legalnym następcą swojego ojca, Mieszka II Lamberta. Zmarł prawdopodobnie zabity przez nasłanych na niego siepaczy Rychezy, co otworzyło drogę do władzy dla jej syna, mnicha Kazimierza Odszczepieńca, papieskiego i cesarskiego figuranta na piastowskim książęcym stolcu.
.

Aż żal patrzeć, jak Artur W, członek koła naókowego chistrykuf  Uniwersytetu Judeojagielońskiego merdając posłusznie ogonem żydo-katolickiej kościelnej zwierzchności, gorliwie wykonuje powierzone mu zadanie.
.
.
opolczyk

.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

 

Dwa światy Słowian – Słowian słowiańskich i żydo-biblijno-krystowierczo-lechicko-wandalskich „Słowian” jafetowo-noabickich…

.

plony2009_1-slowianska-wiara

Słowianie słowiańscy

.

wandalowie-vandals

„Słowianie” wandalscy

.

Czytanie lechickiej ewangelii według świętego Prokosza:
.
Słowianie to potomkowie Jafeta, syna Noego
.
Oto słowo hehehe boże wyznawców Wielkiej Lechii…
.
Ale się narobiło. Szajba turbo-lechitów nie słabnie, a Szydłowski i Bieszk to tylko szczyt góry lodowej. Czegoż to się ostatnimi czasy nie naczytałem o „Słowianach”. Okazuje się, że byli to grabieżcy, grasanci, zaborcy, burzyciele, niszczyciele, mordercy i rzezimieszki. A co gorsza – są tacy, którzy tymi rzekomo słowiańskimi wyczynami się szczycą i są z nich dumni:
.
„Lechici (Wandale) toczyli zaciekłe walki przez kilkaset lat z Cesarstwem Rzymskim jak i Bizantyjskim, i były momenty gdzie łupili, i władali nie tylko Cesarstwem Rzymskim ale i Afryką. A dokładniej po przełamaniu oporu legionistów na Renie i najechali rzymskie państwo. Złupili Galię (czyli obecną Francję) i Hiszpanię, przeprawili się do Afryki i tam założyli państwo na terenie obecnej Tunezji. Ślady tego rajdu podboju Wandali możemy odnaleźć w samej nazwie Andaluzja, „Wandaluzja”, czyli kraju Wandali, choć sami Wandalowie od dawna już tam nie zamieszkują.
(…)
„Odbył się również katastrofalny dla Bizancjum najazd Słowian na Bałkany w VI w. który był skutkiem kolejnych wojen Justyniana, ze Słowianami czego bez naszej słowiańskiej Lechiady wyjaśnić się nie da i tu nie obyło się bez nich. To że armia Lechitów ZAWALIŁA ŚWIAT RZYMSKI jest kazusem bizantyjskiej cenzury, która zakazała pisania o Wandalach, aby nie wywoływać paniki. Świadczy o tym relacja Prokopa z Cezarei o zdobyciu przez armię słowiańską miasta Toperos nad Morzem Egejskim, miasto było bronione przez regularną armię bizantyjską a Słowianie, po zdobyciu tej twierdzy, wymordowali 25 tysięcy mężczyzn.”
https://slowianowierstwo.wordpress.com/2015/03/11/lechici-lachy-polachy-polacy/?wref=tp
.
Albo tu:
.
„Polaku jesteś potomkiem wspaniałego Ludu słowiańskiego. Bądź DUMNY i NIE daj sobie wmówić drugorzędnej roli w Europie i świecie.
(…)
Na dodatek ostatnie badania genetyczne gdzie zbadano DNA Słowian, pokazały, że zamieszkują oni swoje ziemię od kilku tysięcy lat. Mało tego, okazało się bowiem, że Polacy, Lechici, Wandale zamieszkują swoją ziemię już od ponad 10 tys. lat i posiadają inną podhaplogrupę niż reszta Słowian – Y-DNA R1a1a7. Na podstawie tychże badań naukowców zachodnich okazało się, że Polska posiada przeszło 10 700 lat egzystencji w rejonach Wisły, Zbrucza i Dźwiny.”
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/category/wandalowie/
.
I aby zobrazować, jakim to wspaniałym ludem są Polacy, Słowianie, pokazana jest rycina złupienia Rzymu.
.
wandalowie-vandals
.
Jak widać są zaślepieńcy, którzy są niezmiernie dumni z dokonywanych rzekomo przez Słowian na miarę nieomal biblijną rzezi.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
A przynajmniej porównywalnymi z rzeziami dokonywanymi przez fanatycznych krystowierców na poganach, heretykach i bezbożnikach. Czy z tego ktokolwiek może być rzeczywiście dumny? W dyskusji ze mną Adam Smoliński, przyboczny ordynans piewcy kijowskiej junty banderowskiej, Białczyńskiego, przekonywał mnie do „Wielkiej Lechii” i do wojennych podbojów „Słowian” – Wandali i Hunów.
.
„Ataki Słowian na Rzym też ktoś musiał synchronizować centralnie. Widać to wyraźnie po ruchach armii, które opacznie nazwano „Wędrówkami Ludów” (błąd i nieznajomość obserwatora).”
„Scytom udało się utworzyć wielkie imperia na południu Europy i Azji?”
„Dlaczego usilnie forsuje się, że Hunowie nie byli Słowianami?”
.
Napisał przy tym, że:
.
„Hunowie byli „Biczem bożym”, który zlał dupę pustynnej zarazie i zniknął”
https://skrbh.wordpress.com/2017/02/01/21-lechici-lachy-polachy-polacy-od-lacha-do-polaka-kim-jestesmy/comment-page-1/#comment-170
.
Dupy pustynnej zarazie Hunowie nie zlali, bo rozprzestrzeniała się ona nadal niepowstrzymanie w postaci krystowierstwa. Nawet potomkowie ich i gwałconych przez nich Rzymianek stawali się gorliwymi krystowiercami. I to oni sami stosowali metody pustynnej zarazy opisane w żydo-biblii w zbrodniczych wymysłach o podboju Kanaanu. Jak można w turbo-lechickim zaślepieniu tak odwracać kota ogonem?
.
Albo to:
.
„Królestwo Wandalów (Polaków) w Afryce”
http://aryusslav.livejournal.com/3924.html
.
Czyż można wymyślić bardziej szowinistyczną bzdurę? Pomiędzy pojawieniem się na scenie historii Polaków a wcześniejszym zniknięciem z niej Wandalów leży mniej więcej tysiąc lat. Tożsamość „polska” to w sumie sztuczny wytwór zlepienia się tożsamości plemiennej wielu plemion podbitych przez Piastów w ponadplemienną tożsamość – właśnie w tożsamość polską, Polaka. Ta nowa sztuczna w sumie tożsamość pojawiać zaczęła się gdzieś pod koniec XIV i na początku XV wieku. Wcześniej Polaków nie było. Byli Polanie, Wiślanie, Opolanie, Dziadoszanie, Sandomierzanie i inni Słowianie należący do różnych podbitych plemion, żyjący w ponadplemiennym państwie Piastów. Pisanie że Wandalowie to Polacy to szczyt idiotyzmu. Ponadto nadal mam ogromne wątpliwości, czy ci Wandale, lud bez ziemi, niszczyciele i burzyciele byli faktycznie choć odrobinę spokrewnieni ze Słowianami. Nie wykluczam nawet i tego, że jakiś czas mieszkali oni w obrębie plemion słowiańskich. Ziemi było dużo, zaludnienie niewielkie, Słowianie byli gościnni i pozwalali im mieszkać obok siebie. Tylko że Wandalom żmudna praca na roli nie odpowiadała – skrzyknęli się więc i ruszyli grabić, łupić, palić i gwałcić. Ale Słowianami nie byli. Słowianie takich rzeczy nie robili.
.
Ciągle też turbo-lechici łączą, czy wręcz nazywa Słowian Ariami. Choć za wyczyny Ariów w Indiach wstydzić się powinna dumna biała rasa. Znalazłem nawet wymysły o słowiańskiej Atlantydzie, o tym że Polacy pochodzą z Wyspy Wielkanocnej na Pacyfiku i kolejną wersję, że wszystkie języki świata wywodzą się z języka polskiego. No i oczywiście, że w żydo-biblijnym raju Adam i Ewa mówili po polsku. W związku z czym Szatan – wąż kusiciel – też po polsku musiał ich kusić, bo inaczej by go nie zrozumieli.
.
I ten powielany w wielu artykułach szowinistyczno-rasistowsko-mitomańsko-megalomańsko-lechicko-polski słowotok schlebiający kompleksowi niższości turbo-lechitów kolportowany jest jako publicystyka słowiańska, mająca przynosić chlubę i sławę Słowiańszczyźnie.
.
Najbardziej martwi mnie, a wręcz przeraża to, że publicyści, wydawało by się poważni, na siłę próbują udowadniać, że Słowianie i Wandale to jedno. Jednym z nich jest Adrian Leszczyński:
https://zapomnianalechia.wordpress.com/2017/01/24/dawne-zrodla-historyczne-laczace-wenedow-wandalow-i-slowian/
.
Powołuje się on na cały szereg „kronik” krystowierców, którzy byli przede wszystkim propagandystami, bajkopisarzami i mataczaczami, a często wręcz fałszerzami historii. Wszystkie kroniki krystowiercze mają nieomal zerową wartość historyczną. Autorzy ich nie opisywali rzeczywistości i historii a tworzyli własną – krystowierczą – tworzyli krystowierczy matrix. Tylko wyjątkowo, jeśli opisywali wydarzenia im współczesne i Słowian im współczesnych, mieszkających w pobliżu – można mieć do tych niewielkich fragmentów ich kronik warunkowe zaufanie. Warunkowe, bo nawet pisząc niekiedy zdanie czy dwa pozytywnie o Słowianach natychmiast dodawali, że Słowianie to bałwochwalcy, barbarzyńcy, poganie obrażający prawdziwego boga i wrogowie jedynej jedynie świętej i prawdziwej nadjordańskiej wiary. Można więc mieć zaufanie do żyjącego na przełomie X i XI wieku Thietmara, gdy opisywał on Retrę i świątynię Swarożyca:
.
„Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.”
.
W jego czasach dochodziła ona do szczytu swej świetości. Znał ją albo z relacji naocznych świadków, a być może i sam w niej był, bo gościnni Słowianie i krystowiercom pozwalali podróżować po swoich krajach. Pisał więc o czasach mu współczesnych i o Słowianach, w których nieomal sąsiedztwie mieszkał. Możemy też mieć zaufanie do Helmolda, piszącego o współczesnych mu Obodrytach:
.
„Wejście na dziedziniec było zakazane wszystkim z wyjątkiem kapłana i tych, którzy zamierzali złożyć ofiary lub którym zagrażało bezpośrednio niebezpieczeństwo śmierci. Takim bowiem nigdy nie odmawiano azylu. Albowiem Słowianie okazują taką cześć swoim miejscom świętym, że obejścia świątyni nie pozwalają splamić nawet krwią wroga.”
.
Wiedział o tym albo z własnych obserwacji, albo z relacji z pierwszej ręki. Mieszkał zresztą w bezpośrednim sąsiedztwie Obodrytów. Ten fragment kroniki Helmolda jest istotny i z tego powodu, gdyż zadaje kłam krystowierczej propagandzie, jakoby Słowianie składali bogom ofiary z ludzi. Wszędzie, gdzie stały posągi słowiańskich bogów, były to dla Słowian święte miejsca i nie można było ich plamić krwią – nawet wrogów. Możemy też zaufać kronikarzowi biskupa Mistelbacha, który pisał o tym co widział na własne oczy u Wolinian i Pomorzan:
.
“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane.”
.
Można mieć zaufanie i do „Geografa Bawarskiego”. Był on szpiegiem Ludwika niemieckiego (wnuka Karola „wielkiego”) planującego inwazję i podbój ziem słowiańskich. Na zamówienie Ludwika Geograf korzystając ze wszystkich możliwych źródeł, także niemieckich szpiegów i kupców, sporządził listę plemion Słowian (przede wszystkim Zachodnich) łącznie z liczbą ich grodów. Miało to ułatwić Ludwikowi podbój Słowiańszczyzny. Jego Zapiska karolińska nie była „kroniką” a raportem szpiegowskim o aktualnej sytuacji u wroga. Tak więc są, najczęściej małe, fragmenty kronik i zapisków krystowierców, do których można mieć warunkowe zaufanie. Bo dotyczyły wydarzeń, faktów i plemion słowiańskich znanych kronikarzom osobiście lub z relacji naocznych świadków. Natomiast nie można mieć ani odrobiny zaufania do ich opisów „wydarzeń” czy ludów sprzed setek lat, dotyczących „plemion”, których nie widzieli na oczy. U Jordanesa np. wygrzebał Leszczyński  opis kraju domniemanych Wenedów:
.
„Wzdłuż lewgo skłonu [Karpatów], który zwraca się w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli [Wisły przyp. A.L.] na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenedów, którzy teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie nazywają się Sklawinami i Antami.”
.
Powyższy opis geograficzny ziem nad Vistulą/Wisłą jest prawidłowy – Wisła rzeczywiście wypływa ze zwróconych ku północy stoków Karpat. O tym wiedziano już w starożytności od kupców ze szlaku bursztynowego. Natomiast to co Jordanes pisał o Wenedach to są już tylko i wyłącznie wymysły. Nikt z kronikarzy piszących o „Wenedach” nigdy na ich ziemiach nie był, z mieszkańcami nie rozmawiał, nie pytał ich czy rzeczywiście tak się sami nazywają, czy są jednym plemieniem, czy też dziesiatkami różnych, różnie nazywających się plemion. Nikt tego nigdy naocznie nie sprawdził i nie zweryfikował. I potem jeden kronikarz odpisywał takie wymysły od innych, po czym jeden i drugi dodawali własne wymysły. Np. że Wenedowie to Sklawini i Antowie. I stąd istnieją, ale tylko w kronikach, duże „plemiona” jak Wenedowie, Antowie, Scytowie czy Sarmaci. Nikt nie wie i nie jest dzisiaj w stanie udowodnić, że takie ludy, tak same siebie nazywające, na przypisywanych im ziemiach rzeczywiście istniały i żyły. I tak powstawały „kroniki” – ktoś gdzieś nadał jakimś plemionom jakąś nazwę zbiorczą, odpisywali to inni, po czym wymyślali następne podziały, inne tereny zamieszkania i następne ich nazwy. Co sprawiło, że w nazewnictwie krystowierczym powstało takie zamieszanie i zamęt, że niejednokrotnie różnym plemionom nadawano to miano miano, a tym samym plemionom róże nazwy. I zazwyczaj wielu różnym plemionom nadawano jedną zbiorczą nie znaną tym plemionom nazwę. W zasadzie wszystko co pisali zwłaszcza kronikarze krystowierczy o przeszłych wiekach i ludach na ziemiach Słowian to zwykłe śmieci i wymysły, takie same jak wymysły autorów żydo-biblii. Jest wszak wspólną cechą wszystkich religii abrahamowych tworzenie matrixu – wymyślanie wyssanej z palca rzeczywistości zgodnej z założeniami ideologicznymi.
.
Natomiast to, że krystowierczy „kronikarze” łączyli Słowian z Wandalami w sumie jest zrozumiałe i wręcz logiczne! Wandalowie dali się odczuć już w starorzytności Rzymowi i wielu jego prowincjom. Od ich bezmyślnego niszczycielstwa pochodzi termin – wandalizm. Samo wspomnienie ich wywoływało u krystowierców strach. Łączenie przez krystowierczych kronikarzy Słowian z Wandalami było po prostu tworzeniem antysłowiańskiej czarnej legendy, było propagandą z oczywistym, czytelnym między linijkami podtekstem – na Słowian/Wandalów należy uważać – to niszczyciele! Mogą zrobić ze świętym kościołem powszechnym to, co zrobili z Rzymem. To okrutni barbarzyńcy, niszczyciele i dlatego należy ich „nawrócić” za wszelką cenę i przy pomocy wszelkich możliwych metod. Nawet ogniem i mieczem. Łączenie Słowian i Wandalów dawało też krystowiercom wygodne alibi dla ich brutalnych metod niesienia zniewolenia w postaci dobrej żydowskiej nowiny: oni – Wandalowie – zniszczyli Rzym! To barbarzyńska dzicz i dlatego możemy im odpłacić pięknym za nadobne. I to robili – przez całe wieki…
.
Każdy, kto szuka prawdy w kronikach krystowierców powinien mieć świadomość tego, że były one przede wszystkim krystowiercząpropagandą! Nadjordańską dżumę przedstawiały jako jedyną jedynie prawdziwą prawdę objawioną, a rasistowskie i zbrodnicze wymysły biblijne jako pismo święte i nieomylne słowo boże…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
.
Natomiast ludy pogańskie, w tym i słowiańskie, przedstawiano jako barbarzyńską niszczycielską i złą dzicz i bałwochwalców obrażających żydowskiego pustynnego psychopatę Jahwe, wykreowanego na boga religii abrahamowych. Przez co należało ich za wszelką ceną „nawrócić” lub wytępić. Pamiętajmy o tym, że wtedy nie było jeszcze L’Osservatore Romano, Radio Vaticana, TV Trwam, RM, Radia Rodzina, Naszego dziennika, Niedzieli, Tygodnika katolickiego i innych propagandowych mediów krystowierczych. Wtedy to właśnie „kroniki” spełniały rolę krystowierczej propagandy. I tak należy je traktować!
.
Kto tego nie pojmuje, ten nie powinien zajmować się historią, a tym bardziej interpretacją krystowierczych „kronik”.
.
Leszczyński powołuje się nawet na obłąkanego fałszerza historii Długosza. Przypomnę w tym miejscu mały fragment z jego załganej, wyssanej z brudnego palucha jahwistycznej propagandy o domniemanych okolicznościach domniemanego krztu Mieszka I:
.
„Książę Czeski odpowiedział, że nie pogardzi tak dostojnym i znakomitym zięciem, byle tylko porzucił błędy pogańskie, a przyjął zakon świętej chrześciańskiej wiary; inaczej nie zezwoli na związek małżeński swojej córki z książęciem pogańskim, bałwochwalcą. Dąbrówka księżniczka dała podobną z swej strony odpowiedź posłom i swatom Mieczysława, którzy ją w małżeństwo zapraszali: że nie przystało chrześciance zaślubiać poganina; jeżeli jednak Mieczysław książę Polski odstąpi plugawej czci bałwanów, i przyjąwszy chrzest nowym się żywotem odrodzi, nie odmówi mu wtedy swojej ręki. Gdy posłowie do Polski z takiem wrócili oświadczeniem, książę Mieczysław zwoławszy starszyznę i wielmoże, w licznem ich zebraniu naradzał się, coby mu czynić wypadało. Różnili się w zdaniach panowie: postanowiono więc odłożyć rzecz do dnia następnego. Aliści tej zaraz nocy Bóg opatrzny, ulitowawszy się nad nędza i ślepotą, narodu Polskiego, natchnął we śnie Mieczysława książęcia i większą część jego radców surową przestrogą, i zaleceniem, aby podanej sposobności nie zaniedbywali, a wiedzieć chcieli, się przez przyjęcie nowej wiary państwo ich w czasy potomne wielką pomyślnością zakwitnie. Takiem objawieniem skłoniony książę Polski i starszyzna uchwalili jednomyślnie poddać się świętej wierze Chrystusa.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
.
Czy ktokolwiek na poważnie zajmujący się historią może wierzyć w wymysły Długosza z jeszcze bardziej zamierzchłej przeszłości, skoro wymyślał on takie niestworzone brednie o „krzcie” Mieszka i jego państwa polańskiego? A jednak Leszczyński traktuje brednie Długosza na poważnie.
.
No i pojawia się w tym miejscu pytanie – dlaczego przeróżni rzekomo sympatycy Słowiańszczyzny sami te krystowiercze propagandowe brednie o Słowianach/Wandalach kolportują? Tego naprawdę nie pojmuję. Wszak Słowiańszczyźnie łączenie jej z wandalizmem naprawdę nie służy. I o ile jestem w stanie zrozumieć krystowierczych propagandystów łączących Wandalów i Słowian w jeden lud, o tyle nie pojmuję, jak współcześni niby sympatycy Słowiańszczyzny na te propagandowe brednie i wymysły dają się nabierać. I dlaczego je tak gorliwie i bezmyślnie kolportują
.
I w ten sposób funkcjonują obecnie dwie wizje Słowiańszczyzny. Jedna z nich reprezentowana jest m.in. przez związki rodzimowiercze, niekiedy lekceważone jako związki „odtwórcze” słowiańskich obrzędów. Ale oni przynajmniej nie ośmieszają Słowiańszczyzny uważając się za potomków niszczycielskich Wandalów. Także tacy twórcy jak Sati Sauri jej utworami służą kulturze Słowian:
.

.
Czym była więc kultura Słowian i jaki był ich świat?
.
Były to ludy przywiązane do ziem, na których żyły. Czuły się ich częścią. To nie te ziemie należały do Słowian, a oni do nich. Czuli się też częścią Natury, Przyrody (piszę z dużej litery, bo Przyroda jest fizycznym przejawem boskości). Nigdy nie stawiali się ponad nią. Umieli czytać w najmądrzejszej księdze świata napisanej rękami samych bogów – w Księdze Natury, Księdze Przyrody. Tak mądrej księgi nie napisał i nie napisze nigdy żaden człowiek, a wszystkie jego księgi, nawet najmądrzejsze „Wedy” są przy Księdze Natury zwykłą bezmyślną paplaniną. Ich kultura była afirmacją życia, ich obrzędom zawsze towarzyszyła zabawy, tańce, śpiewy, uczty. Jedną z najważniejszych ich cech był szacunek jakim darzyli Boską Matkę Ziemię. Znani byli z niezwykłej gościnności – gość w dom, bogi w dom. To właśnie była słowiańska kultura.
.
Naprzeciwko tego obrazu Słowiańszczyzny ustawiony jest inny: Słowianie-Ariowie-Wandale-Huni-biała rasa-rasizm-szowiniz-mitomania-Wielka Lechia-Imperium-Lechii-megalomania-podboje-najazdy-grabieże-rzezie-wandalizm. Tak w telegraficznym skrócie wygląda owa konkurencyjna koncepcja „Słowiańszczyzny”.
.
W tym miejscu przyznam, że do tej pory nie zwróciłem uwagi na jedną z wypowiedzi Szydłowskiego – wielkiego propagatora Wielkiej Lechii, na podstawie wymyślonego „Prokosza” i jego domniemanej „kroniki”. O tej fałszywce wspomnę tylko krótko – powstała rzekomo w X wieku, napisana jest XVIII wieczną polszczyzną, przy czym gdy rzekomo powstała, nie było jeszcze polskiego piśmiennictwa. Musiała by być napisana albo po łacinie albo cyrylicą. Ale nigdy nie XVIII-wieczną polszczyzną. „Odnaleziona” została w XIX wieku na żydowskim straganie w Lublinie. Wcześniej nikt nigdy o niej nie słyszał i jej nie wspominał. No i obok listy monarchów od 1800 roku p.n.e. jest tam także prawdziwy kwiatek ośmieszający wszystkich turbo-lechitów. „Kronikarz Prokosz” pisze o tym, że Słowianie pochodzą od biblijnego Jafeta – syna Noego. Te same brednie wcześniej wypisywali inni kościelni „kronikarze” (także Długosz), chcący za wszelką cenę przerzucić pomost pomiędzy Słowiańszczyzną i nadjordańskimi bredniami zwanymi biblią. Przeoczyłem jakoś dotychczas ten właśnie wątek fałszywki – sorry – „kroniki” fikcyjnego Prokosza, ale dzisiaj namolny krystowierca w komentarzu pod „Balladą o drzewach” Sati Sauri mi to przypomniał:
.
„heretyk z ciebie ,przeciez slowianie pochodza od Jafeta syna Noego.pisal o tym polski kronikarz Prokosz.co ty pieprzysz gosciu ,Jezus powiedzial wyraznie ja jestem prawda ,droga i swiatlem. nikt nie trafia do ojca mego bez zemnie .Idzcie na caly swiat i nauczajcie w imieniu moim.Jezus nie byl zydem pochodzil z Nazaretu w Gallilei.”
.
Po tym komentarzu widać, do jakiego stopnia odmóżdżają nadjordańskie brednie. Niemniej ów krystowierca przypomniał mi, co przeoczyłem u Szydłowskiego i Bieszka, że – no właśnie – wg fikcyjnego „Prokosza” Słowianie pochodzą od biblijnego Jafeta, syna Noego.
.
W tym miejscu, bo jest to ważne, kolejny już raz przypominam, że poważni uczeni, historycy i archeolodzy, także izraelscy, jednoznacznie twierdzą, że żydowska biblia Tanach, czyli krystowierczy „Stary Testament” to zwykłe wymysły i bajki.
.
„Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.

Tym bardziej wyssane z palca są postacie sprzed fikcyjnego Mojżesza – Abraham, Noe, Adam i cała ta wydumana „historia biblijna”, której jedynym celem było udrapowanie rasistowskiej ideologii „wybraństwa” Izraelitów w „pismo święte” i „objawione słowo boże”. Tak więc nie istniał ani Adam, ani Abraham, ani Noe i Jafet. A jednak fikcyjny Prokosz, tfurca najbardziej rozbudowanej listy starożytnych władców wyssanej z palucha Lechii pisze w jego fałszywce o pochodzeniu Słowian od biblijnego syna Noego – Jafeta. Od siebie dodam jeszcze w tym miejscu – tzw „Nowy Testament” jest taką samą żydowską fikcją i wymysłem służącym ogłupianiu nieobrzezanych gojów. Przypomnę też, kim jest ów Noe – ulubieniec i pieszczoch psychopaty Jahwe:

.

„Noe jako jedyny spośród ówczesnych zepsutych ludzi znalazł łaskę w oczach Boga Jahwe. Dlatego Bóg sprowadził powszechny potop, mający zgładzić ludzkość, ale oszczędzić Noego wraz z rodziną i zwierzętami. Kazał zatem Noemu zbudować Arkę, umieścić w niej rodzinę i po parze wszystkich niepływających zwierząt, aby przeczekać katastrofę. Gdy Arka została ukończona, Bóg zesłał na Ziemię wielki potop. Nieustanny deszcz podniósł poziom wody tak, że zakryła ona nawet najwyższe góry. Po 40 dniach przestał padać deszcz, a gdy po wielu tygodniach wody opadły, Arka spoczęła w górach Ararat, a Noe zszedł na ląd i złożył Jahwe ofiary z bydła i ptactwa. Bóg obiecał nie sprowadzać więcej potopu z powodu człowieka i na znak przymierza rozciągnął na niebie łuk – tęczę. Przymierze Jahwe z Noem rozciąga się, zdaniem wyznawców judaizmu – w przeciwieństwie do przymierza z Abrahamem – na wszystkich ludzi i obejmuje.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Noe
.
No i teraz widzimy, na czym polega oszustwo fałszywki zwanej „kroniką Prokosza” – na tym samym, co wymysły Długosza, Dzierzwy i innych krystowierczych fałszerzy historii (na których powołuje się naiwnie i Leszczyński) – Słowianie pochodzą od Jafeta – syna Noego. Przez co są braćmi potomków innego syna Noego – Sema – protoplasty Semitów, w tym i oczywiście „narodu wybranego”, żydowskiego. Na tej podstawie można by stwierdzić, że bazując na  bredniach fikcyjnego Prokosza, realnego Długosza i innych „kronikarzy” kościelnych, Polacy to  nie kto inny jak jafetowego pochodzenia Słowianie-Lechici-Polacy…Noabici, bracia Semitów. A Wielka Lechia to wyssane z żydowskiego palca braterskie królestwo wyssanego z palca Wielkiego Izraela Dawida i Salomona.
.
Eh – jakim to głupcem trzeba być, aby wierzyć w ten lechicko-żydo-biblijny mit? Nie dziwię się krystowiercom, którzy na różnych forach wypisują, że nie Lechici a Lewici.
.
„może nie lechici  a LEWICI ???? tak sobie pomyslałam”
.
Albo to:
.
„Autor twierdzi ze najwiecej zblizonej haplogupy Lewitow R1a DNA maja slowianie a najwięcej z nich maja jej Polacy!! Zdumiewające!!!!genetyczny dowod potwierdza wierzenia ze bliali ludzie sa zaginionymi plemionami Izraela.”
.
Albo to:
.
Moim zdaniem potomkami Lewiego możemy być my. Lewici-Lechici.
.
Też tak uważam. Nie tylko odmóżdżeni żydo-biblią krystowiercy ale i i turbo-lechici przynajmniej duchowo są „lewitami” – sługami żydowskiej świątyni Jahwe nazywanej Wielką Lechią, wywodzącą się od Noego. Cała ta koncepcja Wielkiej Lechii od początku mi śmierdziała oszołomstwem, a teraz dodatkowo coraz bardziej cuchnie mi czosnkiem. A jej fundament – fałszywka Prokosza – całkowicie ją zżydza – Lechia potomków Jafeta jest braterskim państwem starożytnego Izraela potomków Sema – Semitów. A łączy je żydo-biblia i Noe.
.
Jeśli przeforsowana zostanie i uznana oficjalnie za prawdę kolportowana przez turbo-lechitów koncepcja „Słowian” i „Wielkiej Lechii” pochodzących od Jafeta, to ja wyrzeknę się takich biblijno-„słowiańskich” korzeni. Ogłoszę, że jestem potomkiem „Staroeuropejczyków” –  Cro-Magnończyków.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sapiens_fossilis
.
Wolabym nawet być Neandertalczykiem niż noabickim żydo-biblijnym „Słowianinem-Lechitą-Polakiem”- potomkiem Jafeta…
.
A kyż koszmaro nadjordańska – Wielka Lechio – noabicko-jafetowa, żydo-biblijna…
.
A kyż! Wynocha ze Słowiańskiej Ziemi nad Jordan! Tam twoje miejsce!
.
Paszła won…
.
.
opolczyk
.
.

PS

I jeszcze jedna uwaga. Otóż wg kronikarzy jak i turbo-lechitów większe plemiona Słowian rozpadały się na mniejsze. Jordanes pisał:
.
ludne plemię Wenedów, którzy teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc
.
U turbo-lechitów jest to samo – najpierw istniała w ich ideologii jedna Wielka Lechia, jedno lechickie plemię, a potem nagle w krótkim czasie rozpadło się nie wiadomo dlaczego na dziesiątki wrogich sobie plemion. W rzeczywistości było dokładnie odwrotnie. Gdy Słowianie pojawili się przed tysiącami lat na naszych obecnych ziemiach nie było ich zbyt wielu  i powoli rozproszyli się na małe, często dosyć odizolowane od siebie grupki, rozrzucone po dużym terenie. Zauważyli jednak szybko, że po kilku pokoleniach małżeństw w łonie niewielkich grupek pojawiać zaczęły się u dzieci objawy zwyrodnieniowe, różne wady i upośledzenia związane ze zbyt bliskim pokrewieństwem. Słowianie zrozumieli te powiązania i zaczęli szukali partnerów do małżeństw poza własną lokalną małą wspólnotą. W ten sposób małe, wcześniej izolowane od siebie odległością i przeszkodami naturalnymi (lasy, bagniska, rzeki) grupki zaczęły tworzyć powoli coraz większe, złączone małżeńskim powinowactwem i pokrewieństwem związki plemienne. W miarę upływu pokoleń i wieków ilość małych lokalnych wspólnot malała więc, a w ich miejsce pojawiły się powoli coraz większe wspólnoty plemienne związane poprzez mieszane małżeństwa. I w takim właśnie momencie, gdy na terenach Słowiańszczyzny istniało kilkadziesiąt większych i mniejszych wspólnot plemiennych, na nasze ziemie zwaliła się rzymska szubienica. A naoczni kronikarze pisali o wielu oddzielnych plemionach – większych i mniejszych. I wtedy też nastąpiło kolejne „przyśpieszenie” – w kilku miejscach zaczęto siłowo podbijać sąsiednie plemiona tworząc państwa wielo- czy ponad-plemienne (państwo wielkomorawskie, później po jego rozpadzie Czechy, na wschodzie Ruś, u nas państwo Piastów).
Tak więc to nie wielkie plemiona rozpadały się na mniejsze. Było na odwrót – mniejsze wspólnoty łączyły się poprzez związki małżeńskie w większe.

.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga