Rocznica 7 października 2023 – trzy lata ludobójstwa Palestyńczyków…

.


.
Przed trzema laty paramilitarne ramię Hamasu przeprowadziło brawurową operację wyłamania się ze Strefy Gazy w celu zdobycia dużej liczby zakładników. Wierzyli, byli przekonani, że mając w rękach wielu zakładników, wymuszą na władzach Izraela złagodzenie bądź nawet zniesienie blokady Gazy, trwającej od roku 2007, a ponadto że wymienią zakładników za własnych tysiące więźniów, trzymanych w izraelskich więzieniach, gdzie są wyjątkowo brutalnie traktowani.

Propaganda zachodnia, sterowana z Tel Awiwu, natychmiast ogłosiła tę brawurową operację zamachem terrorystycznym. Według niej był to najstraszniejszy zamach, w którym jednorazowo zginęło najwięcej Żydów od czasu II wojny światowej. Propaganda izraelska i zachodnia przedstawiły wydarzenia z 7 października 2023 w sposób całkowicie zakłamany – tak, jakby przed 7 października pomiędzy Palestyńczykami w Strefie Gazy a Izraelem panował pokój i nagle Palestyńczycy, w podstępny sposób, zaatakowali pokojowo nastawiony do nich Izrael – z czystej nienawiści do Żydów . Kolportowano kłamstwa o nadużyciach seksualnych wobec kobiet, a nawet gwałtach, choć były to oskarżenia wyssane z palca. Kompletnie przemilczano fakt, że wojsko Izraela postępowało w tym dniu zgodnie z dyrektywą Hannibala, która nakazuje nie dopuścić za żadną cenę do wzięcia przez jakiegokolwiek „wroga” izraelskich zakładników. Mówiąc po prostu, nakazuje ona zabijanie własnych cywilów i żołnierzy, jeśli nie ma możliwości uwolnienia ich z „rąk wroga”. Nawet polskojęzyczna wiki pisze o tym:
.
Podczas przeprowadzonego przez Hamas ataku na Izrael (w październiku 2023), IDF otrzymały rozkazy odzwierciedlające brzmienie Dyrektywy Hannibala, tzn. zapobieżenia „za wszelką cenę” uprowadzeniom izraelskich cywilów i żołnierzy, co prawdopodobnie doprowadziło do śmierci dużej liczby zakładników od ostrzału z czołgów i śmigłowców IDF.
.
Jo’aw Galant, ówczesny minister obrony Izraela, objęty od listopada 2024 nakazem aresztowania przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze z oskarżenia o zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości, już po ustąpieniu z tej funkcji, w lutym 2025 podczas wywiadu publicznie przyznał się do wydania rozkazu o zastosowaniu tej dyrektywy. W sumie trudno jest ocenić, ile ofiar śmiertelnych z 7 października przypisać można Hamasowi, a ile izraelskiemu wojsku. Niemniej Hamas nie miał powodu, by Izraelczyków mordować – chciał zdobyć jak najwięcej żywych zakładników. Natomiast wojsko izraelskie chciało temu za wszelką cenę zapobiec. Sam widziałem w sieci migawkę nagraną z izraelskiego helikoptera, którego załoga strzelała do wszystkiego, co się ruszało. Niewykluczone więc, a nawet bardzo prawdopodobne jest, że większość ofiar śmiertelnych z 7 października 2023  idzie na konto dyrektywy Hannibala i izraelskich wojskowych.
.
Co było dziwne – krótko przed operacją Hamasu wywiad egipski informował Izrael o planowanej operacji Hamasu. 11 dni przed nią szef wywiadu egipskiego osobiście w Izraelu ostrzegał jego władze o planowanej akcji, a dwa dni przed nią ponownie wysłał ostrzeżenie. A mimo to, rzekomo z okazji świąt Symchat Tora oraz szabatu, większość żołnierzy z baz  i posterunków wojskowych wzdłuż granicy z Gazą dostało urlopy świąteczne, a ponadto dwie kompanie z brygady komandosów strzegących Gazy przerzucono na Zachodni Brzeg Jordanu. Na miejscu – mimo ostrzeżeń z Egiptu – pozostała minimalna obsada kadrowa. Wyglądało to tak, jakby władze Izraela postanowiły dopuścić do dużego wtargnięcia bojowników Hamasu na tereny Izraela, by mieć następnie pretekst do morderczej akcji odwetowej – a więc ludobójstwa w strefie Gazy –  co faktycznie nastąpiło.
.
Izrael prowokował Palestyńczyków do tej operacji odwetowej. W styczniu 2023 minister bezpieczeństwa Izraela, Ben-Gwir, z dużym oddziałem policji, prowokacyjnie wtargnął na Wzgórze Świątynne i do meczetu Al-Aksa, co wywołało zamieszki. W kwietniu 2023 policja izraelska dwukrotnie wtargnęła do tegoż meczetu, używając podczas ataku na Palestyńczyków granatów hukowych, gazu łzawiącego, gumowych kul oraz pałek.
.
https://x.com/Muslim/status/1643400118924726286
.
To najprawdopodobniej po tych atakach policji izraelskiej Hamas w  Gazie zaczął przygotowywać swoją operację odwetową.
.
Byłem zdziwiony, gdy po ok. dwóch latach powtarzania przez niemieckie łże-media i polityczne marionetki izraelskiej propagandy o izraelskim „prawie do samoobrony”  (w Palestynie przysługuje ono jedynie terroryzowanym od roku 1948 Palestyńczykom), nagle, pod naciskiem internetu i niezależnej opinii publicznej, najpierw na kanałach regionalnych, a następnie ogólno-niemieckich (ARD i ZDF), w tym i rządowych (Phoenix) zaczęto mówić o izraelskim ludobójstwie w Strefie Gazy. A pamiętać należy, że według oficjalnej doktryny władz BRD „bezpieczeństwo Izraela jest niemiecką racją stanu”. Mimo to, najbardziej wasalskie obok usraela wobec Izraela państwo na świecie przyznało ustami oficjeli ludobójstwo dokonywane przez Izrael na Palestyńczykach. Niestety, poza werbalnym potępieniem postępowania władz i wojsk Izraela, nie poszły za tym żadne konkretne kroki. Na Rosję, choć wkroczyła na Ukrainę, by chronić rosyjską ludność Donbasu, mordowaną  przez neobanderowskie bataliony, nałożono ogrom sankcji. Na ludobójczy Izrael żadnej. Tzw. „plan pokojowy” Trampka też niewiele zmienił. Wprawdzie znacznie mniej bomb spada na Strefę Gazy, ale nadal dzień w dzień giną tam Palestyńczycy od bomb i kul, choć znacznie więcej z głodu, od chorób i braku leków. Ludobójczy minister Smotrycz mówił o głodzie jako broni przeciwko Palestyńczykom: wstrzymanie pomocy humanitarnej i doprowadzenie do zagłodzenia dwóch milionów ludzi w Strefie Gazy mogłoby być „sprawiedliwe i moralnie uzasadnione”. Ciche ludobójstwo trwa tam więc nadal. Na Zachodnim Brzegu też. Od października 2023 zginęło tam ponad tysiąc Palestyńczyków, a budowa kolejnych nielegalnych żydowskich osiedli trwa bez przerwy. Gdy popatrzymy na mapę, ile ziem ONZ przyznał Palestyńczykom w roku 1947, a ile ich im zostało w roku 2010 (obecnie jeszcze mniej), widzimy ciągłą i nieustanną ekspansję żydowską, połączoną z ludobójstwem, czystkami etnicznymi i ciągłym rabunkiem  palestyńskich ziem przez Izrael:
.


.
Od roku 1948 ignoruje Izrael setki rezolucji ONZ wiedząc, że usrael zablokuje ewentualne rezolucje Rady Bezpieczeństwa o militarnym, siłowym zmuszeniu Izraela do zaprzestania terytorialnej ekspansji i zaboru terytoriów przyznanych Palestyńczykom.
.
Na ludobójstwo w Strefie Gazy zdecydował się Izrael z konkretnego powodu. Premier syjonistycznego rządu publicznie przyznał, że marzy o wizji „wielkiego Izraela”. Pisały o tym przed rokiem media: Premier Netanjahu chce „Wielkiego Izraela”. „Wielki Izrael”. Plan Benjamina Netanjahu pod ostrzałem państw arabskich. Aby ten cel zrealizować, musi Izrael pozbyć się z Palestyny Palestyńczyków. W roku 2007 rozpoczęła się całkowita blokada Strefy Gazy. Celem blokady było doprowadzenie do takiego pogorszenia warunków życia, by Palestyńczycy zdecydowali się na opuszczenie Strefy Gazy i emigrację gdziekolwiek poza Palestynę. Ale Palestyńczycy, przywiązani do ojczyzny, mimo katastrofalnych warunków życia z  Gazy nie chcieli wyjeżdżać. Po kilkunastu latach blokady syjonistyczny okupant postanowił wprowadzić siłowe ostateczne rozwiązanie kwestii palestyńskiej: sprowokować Palestyńczyków do dużej operacji militarnej, ułatwić im ją nawet, wysyłając wojsko na urlopy, a następnie pod pretekstem prawa do samoobrony wybić Palestyńczyków w Gazie bombami i głodem – co właśnie jest realizowane. Podobne działania, choć mniej bombami, więcej głodem i represjami, trwają na Zachodnim Brzegu.
.
Wracam do 7 października 2023, okrzyczanego przez izraelską i zachodnią propagandę straszliwym zamachem terrorystycznym. Już wtedy zadałem sobie pytanie – jak by opisała tę militarną operację ta sama propaganda, gdyby sytuacja była odwrotna: to Palestyńczycy, ignorując rezolucję nr 181 uchwaloną przez ONZ w listopadzie 1947, nielegalnie odbierają Izraelczykom przyznane im tereny. Budują nielegalne osiedla na Zachodnim Brzegu, a ponadto do okrojonej Strefy Gazy zapędzili ponad 2 miliony Izraelczyków, odcinając ich wieloletnią  blokadą od reszty świata. Po kilkunastu latach blokady i różnych palestyńskich prowokacjach izraelska organizacja paramilitarna ze Strefy Gazy dokonuje 7 października 2023 włamania na tereny okupowane przez Palestyńczyków w celu zdobycia dużej ilości zakładników. Podczas operacji ginie ok. 1100 osób, w większości cywili. Jak by o takiej operacji pisały zachodnie media? Pewnie mniej więcej tak: brawurowa operacja Izraelczyków uwięzionych w przypominającej wielki obóz koncentracyjny Strefie Gazy. Bohaterscy bojownicy izraelscy dokonali włamania na tereny okupowane przez Palestyńczyków i wzięli do niewoli jako zakładników 251 Palestyńczyków. Podczas operacji bojownicy izraelscy zabili 379 żołnierzy i  funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa palestyńskiego okupanta. Zginęło ponadto 725 cywilów, zabitych w większości przez wojsko palestyńskie, chcące uniemożliwić Izraelczykom uprowadzenie dużej ilości palestyńskich zakładników. Chwała izraelskim bohaterom!
Tak by mniej więcej o tym ataku pisała zachodnia propaganda, gdyby 7 października 2023 sytuacja w Palestynie była odwrotna. Ale że była, jaką była, z bohaterskich bojowników z ruchu narodowo-wyzwoleńczego Hamas zrobiono zbrodniczych terrorystów.
.
Pisząc i mówiąc cokolwiek o sytuacji w Palestynie, pamiętać należy o kilku ważnych faktach. Biblijny wielki Izrael, o którym marzy Netanjahu i syjonistyczni Izraelczycy to fikcja. Piszą o tym nawet izraelscy historycy i archeolodzy. Kolejny raz przytoczę ich ustalenia:
.
Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.
.
Telawiwski dziennik „Ha´aretz” opublikował poważny artykuł znanego archeologa, autora dzieł o historii starożytnego Bliskiego Wschodu, prof. Zeeva Herzoga, który twierdzi, że sto lat badań archeologicznych w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii nie potwierdza biblijnego opisu wydarzeń. Poważne autorytety z tej dziedziny, archeolodzy i historycy, powiadają niemal jednogłośnie, że w kołach naukowych od dawna dyskutowane są rozbieżności między archeologicznymi wykopaliskami a tekstem Księgi nad Księgami. – Niestety, wokół wniosków, które należałoby wysnuć, panuje ogólna zmowa milczenia – twierdzi prof. Israel Finkelstein z uniwersytetu w Tel Awiwie. – Społeczeństwu trudno jest rozstać się z mitami, które przez liczne pokolenia kształtowały jego światopogląd.

Biblia – żydowska księga zbrodni – wyssana z palca


.
Pamiętać też należy o ustaleniach izraelskiego historyka Shlomo Sanda, opisanych w książce pt: Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski.

.

.

– Do XIX wieku żydzi nie byli wspólnotą etniczną czy narodową a jedynie wspólnotą religijną, przez co o żydach z tamtego okresu można pisać z małej litery – słowo żyd oznaczało po prostu wyznawcę judaizmu, bez względu na jego pochodzenie etniczne. To dopiero ideologia syjonizmu w dobie wybujałych nacjonalizmów w dziewiętnastowiecznej Europie wymyśliła naród żydowski, odrzucając judaizm jako jedyny warunek bycia członkiem tegoż wymyślonego narodu. Także odstępcy od wiary, bezbożnicy i ateiści, przywiązani do żydowskiego „żywiołu”, są jego członkami. O nich należy już pisać z dużej litery: Żydzi.

– Starożytnych żydów Rzymianie nigdy nie wypędzili z terenu Palestyny. O tym świadczą powstania żydowskie w Judei i Galilei trwające do VII wieku n.e. (powstanie Bar-Kochby –  132–135;  powstanie przeciwko Antoniuszowi – 155 n.e.; powstanie przeciwko Sewerowi – 197 n.e.; powstanie żydowskie w Galilei – 351–352; powstanie przeciwko Herakliuszowi – 613-617 i opanowanie na kilka lat Jerozolimy przy pomocy i zgodzie Persów). Od VII wieku  pod panowaniem w Palestynie islamu (z krótką przerwą na wyprawy krzyżowe) ludność żydowska Judei i Galilei uległa islamizacji  i arabizacji. Dzisiejsi Palestyńczycy są zislamizowany potomkami starożytnych żydów – tych z ewangelii i pism Flawiusza.

– Większość współczesnych Żydów nie ma korzeni w starożytnej Judei i Galilei. Są potomkami konwertytów na judaizm (Berberów i Arabów z obecnego terytorium Jemenu). Natomiast większość Żydów europejskich, nazywanych aszkenazyjskimi, to potomkowie niesemickich Chazarów, których całe królestwo przyjęło judaizm.  A że większość Izraelczyków wywodzi się z Żydów europejskich, z chazarskimi korzeniami, Palestyna nie jest ziemią ich przodków. Są tam obcymi.
.
Tu dodam, od kilku komentatorów i analityków mieszkających w usraelu, przyznających się otwarcie do żydowskiego pochodzenia, też słyszałem, jak twierdzili, że Izraelczycy to w większości Chazarzy, a nie Semici. Sytuacja w Palestynie wygląda więc tak: potomków starożytnych żydów, Palestyńczyków, eksterminują potomkowie Chazarów, będący w rzeczywistości najeźdźcami i zaborcami cudzej ziemi, a nie wiecznymi tułaczami powracającymi na ziemię ojców, by zdobyć najpierw całą Palestynę, i by podbijać następnie tereny dookoła niej w myśl ideologii „wielkiego Izraela”, który – jak przyznają izraelscy uczeni – nigdy nie istniał.
.
Większość światowej opinii publicznej, już wcześniej, przed październikiem 2023, potępiającej izraelską politykę wobec Palestyńczyków, odczuwała jednak wobec izraelskich Żydów coś w rodzaju wyrozumiałości, podszytej współczuciem za losy Żydów podczas II wojny światowej, Dokonane – i nadal dokonywane – otwarcie na oczach świata ludobójstwo na Palestyńczykach, któremu towarzyszą  propagandowe kłamstwa, ale i kolejne zbrodnicze wypowiedzi członków izraelskiego establishmentu, resztki owej wyrozumiałości i współczucia wygasiły bezpowrotnie. Bo jak ma reagować opinia publiczna na wypowiedzi jak ta:: „Uważam, że w Gazie powinno się przeprowadzać ukierunkowane likwidacje, eliminować 30–40 osób każdej nocy. Nie tylko tych, którzy stwarzają bezpośrednie zagrożenie. Są tam ludzie, którzy nie zasługują na życie. Nie powinni żyć. To nawet nie są ludzie”.
.
W Izraelu potworów w ludzkiej skórze, nienawidzących Palestyńczyków do ostatniego pokolenia włącznie, równie ludobójczych jak autor tych słów, jest wielu. A 80 % Izraelczyków popiera działania władz wobec Palestyńczyków. Izrael sam czynami i deklaracjami odebrał sobie legitymizację, pozbawił się prawa do egzystencji. ONZ powinien odwołać rezolucję 181 i Izrael zdelegalizować, oraz nadzorować wysiedlenie owych 80 % mieszkańców popierających czystki etniczne i ludobójstwo prowadzone przez władze i wojsko. Winnych zbrodni ludobójstwa powinien uwięzić i postawić przed międzynarodowym  trybunałem Norymberga 2.0.
Niestety tak się nie stanie. Ale…
.
Nie wiem, czy jest faktem, czy wymysłem to, że Henry Kissinger miał w roku 2012 rzec, iż Izrael za dziesięć lat przestanie istnieć. Jeśli to powiedział, to pomylił się o ładnych parę lat, ale los Izraela jest już przesądzony. Za zbrodnie na Palestyńczykach, za terror wobec sąsiadów, dopadnie go, mam nadzieję, że już niedługo, sprawiedliwość dziejowa…
.
Ludzie (?) ludziom zgotowali ten los…
.


.

Solidarny z Palestyńczykami

opolczyk
.
PS
.
I jeszcze osobista dygresja…
Ładnych parę lat temu globaliści cynicznie i brutalnie wykorzystali dziewczynkę, dziecko, Gretę Thunberg, do siania paniki klimatycznej. Stała się ona ikoną klimatycznych świrów. Co ona sama o tym sądzi obecnie, nie wiem. Ale od początku ludobójstwa w Strefie Gazy niezwykle aktywnie włączyła się w ruch propalestyński. Brała udział m.in. w konwoju humanitarnym do Gazy, została aresztowana i była brutalnie traktowana przez izraelskich żołnierzy (a może raczej siepaczy). Słyszałem też, że brała udział w pro-palestyńskich demonstracjach w Niemczech.
Latem pojechałem do Stammheimu (dzielnica Stuttgartu) na demonstrację w obronie piątki młodych ludzi (25-40 lat) pochodzących z Niemiec, Wlk. Brytanii, Irlandii i Hiszpanii, zwanych tu ULM 5. W nocy 8 września 2025 wdarli się do niemiecko-izraelskiego zakładu zbrojeniowego Elbit Systems w Ulm, zniszczyli sprzęt komputerowy i przyrządy laboratoryjne na kwotę ponad miliona euro. Akcję niszczenia sprzętu filmowali. Nie ukrywali twarzy podczas filmowania. Nagranie umieścili w sieci. Nagrali też, także z odsłoniętymi twarzami, krótki film z wyjaśnieniem, dlaczego zrobili, co zrobili. Był to protest  przeciw wspieraniu przez Niemcy maszynerii militarnej Izraela, mordującej Palestyńczyków. Podczas aresztowania nie stawiali oporu. Oto ta piątka dzielnych, ofiarnych ludzi:
.


.
A tu oni – na ławie oskarżonych – w kajdankach:
.


.
Grożą im bardzo wysokie wyroki. Latem dowiedziałem się o proteście w ich sprawie przed sądem w Stammheimie, połączonym z pro-palestyńską demonstracją i pojechałem wziąć w tym udział. Byłem zaskoczony, gdy na proteście ujrzałem… Gretę Thunberg. Pisała o tym niemiecka prasa: Greta Thunberg erscheint als Zuschauerin im Gericht in Stammheim; Prozess um Palästina-Aktivisten: Greta Thunberg vor Ort.

.

.

Mathias, druch, z którym raz w miesiącu w Pforzeimie urządzamy pro-palestyńską pikietę (na ostatniej było nas siedmiu – „siedmiu samurajów”), pstryknął mi fotkę z Gretą Thunberg:

.


.
Wyszła niespecjalnie ze względu na „tło” – naprzeciwko sądu trwała akurat jakaś budowa i pechowo staliśmy na jej tle. Niemniej jest to dla mnie miła pamiątka – wspólny z nią udział w pro-palestyńskiej, anty-izraelskiej demonstracji.

Na odczytanie wyroków, w geście solidarności ze skazanymi, naturalnie też do Stammheimu pojadę.

.


.

Czy dojdzie do wojny Rosji z europejskimi wasalami NATO…?

.

.

Oceniając po nagłówkach w mediach i opiniach ekspertów, nawet dużej części ekspertów i analityków niezależnych, można odnieść wrażenie, że wojna Rosji z kolektywnym zachodem, zwłaszcza z europejskimi wasalami NATO, jest nieunikniona. Jestem innego zdania. To znaczy wojna ta może wybuchnąć już jutro, a nawet jeszcze dzisiaj, ale tylko przez przypadek: komuś po którejś ze stron puszczą nerwy, przepali się mu bezpiecznik, bądź przez pomyłkę naciśnie nie ten guzik, lub źle odczyta dane z radarów i zareaguje nerwowo i impulsywnie – i mamy wojnę. Która, jeśli tak wybuchnie, w bardzo krótkim czasie może przerodzić się w konflikt atomowy. Niemniej, jeśli nie nastąpi żaden z przytoczonych przed chwilą przypadków, wojny Rosji z europejskim NATO nie będzie. Piszę – europejskim NATO, gdyż usrael wystrzelał się w wojnie z Iranem do tego stopnia, iż odbudowa potencjału rakietowego, koniecznego do ewentualnej wojny z Rosją, potrwa lata, jeśli w ogóle się uda. Do produkcji rakiet i zniszczonych radarów potrzeba metali ziem rzadkich, których eksport Chiny wstrzymały. A ponadto tyle czasu, aby usrael odbudował potencjał rakietowy, gospodarka zachodu, chyląca się ku upadkowi, nie wytrzyma. Same zaś europejskie NATO, które same się rozbroiło, wspierając kijowską juntę, ma mniej środków powietrznego napadu (samoloty, rakiety uderzeniowe i obronne) niż usrael przed agresją na Iran. Jest słabsze niż był usrael, zanim zaatakował Iran i z którym przegrał. Rosja natomiast ma rakiet więcej niż Iran, a porównywalnych z Oresznikiem nie ma nikt na świecie. W rzeczywistości europejskie NATO, jeśli idzie o wojnę powietrzną (rakiety, samoloty i drony), jest wobec Rosji i jej rakiet hipersonicznych praktycznie bezbronne. O wojskach lądowych nie wspominam nawet. W dobie tysięcy dronów latających na froncie wysłanie sił lądowych skończyłoby się ich masakrą. Tak więc europejskie NATO (brukselska unia też), mimo ciągłego buńczucznego potrząsania zardzewiałymi szabelkami, nie odważy się Rosji zaatakować, gdyż byłoby to po prostu samobójstwem.  Rosyjska odpowiedź hipersonikami w jeden dzień może zniszczyć wszystkie zakłady militarne zachodu, przez co – co już zapowiedział minister Ławrow – wojna z Europą byłaby całkiem inna i krótka. I zachod o tym naturalnie wie.

Rosja, jeśli sytuacja się nie zmieni, pierwsza zachodu też nie zaatakuje. Pretekst, a nawet rzeczywisty powód naturalnie ma – zachód produkuje masowo drony, śle je na UPAinę i kijowska junta atakuje nimi Rosję. Ale z tym jest pewiem prawiczy problem. Jest faktem, że wojska rosyjskie, bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ, wkroczyły na UPAinę w lutym 2022. Nie była to naturalnie, jak ryczy zachodnia propaganda, agresja „pełnoskalowa”, ani „niesprowokowana”, gdyż kijowska junta 8 lat prowokowała do niej Rosję mordowaniem Rosjan w Donbasie. Niemniej fakt jest faktem – wojska rosyjskie bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ  wkroczyły na UPAinę. A Prawo Międzynarodowe i Karta ONZ pozwalają państwom „trzecim”  wspierać jakiekolwiek państwo zaatakowane przez inne państwo bez mandatu ONZ. Tak więc „prawnie” zachód jest „kryty” – Rosja zaatakowała bezprawnie biedną UPAinę, więc mamy prawo wspierać ją militarnie.

Niemniej Rosja, jeśli upaińskie ataki dronami i rakietami, produkowanymi na zachodzie, zagrożą jej egzystencji, bez wahania uderzy w zakłady militarne zachodu. Póki co nie robi tego, gdyż skuteczność zachodnich dronów i rakiet wystrzeliwanych przez kijowską juntę jest obecnie na poziomie 1-2 %, a ponadto Rosja z przyspieszeniem niszczy infrastrukturę UPAiny i może dojść do sytuacji, że dostarczanie zachodnich dronów kijowskiej juncie będzie niezwykle utrudnione, a nawet niemożliwe. Tak więc Rosja nie widzi powodu, by wywołać wojnę na skalę europejską.

Oczywiście – to może zmienić się z dnia na dzień. Rosja trzy razy już pokazała, że są czerwone linie, których przekraczać nie pozwoli: Krym w roku 2014, rozpoczęcie SOW w lutym 2022 i zmasowany ostrzał Kijowa oraz blokada upaińskich portów czarnomorskich w ostatnich miesiącach. Tam, gdzie w grę wchodzi strategiczne bezpieczeństwo, Rosja, nie zważając na jazgot zachodu, czyni to, co uważa za konieczne.

Jak już wspomniałem, europejskie NATO jest pod względem możliwości agresji powietrznej  – i obrony powietrznej – niewyobrażalnie słabsze od Rosji i jej nie zaatakuje. Pamiętam panikarskie artykuły w Niemczech po dwukrotnym użyciu przez Rosję Oreszników na UPAinie. Łże-media pisały tu i gadały o niezwykle niszczycielskich rakietach rosyjskich, wobec których zachód niestety jest bezbronny. Wiedzą więc europejscy wasale NATO o tym, ale mimo to ciągle buńczucznie potrząsają zardzewiałymi szabelkami. O co więc w tej wojennej retoryce im chodzi? Myślę, wręcz jestem o tym przekonany, że idzie jedynie o próbę uratowania przed całkowitą klęską kijowskiej junty.

Jak wiemy, od kilku lat, od początku wojny na UPAinie, na zachodzie z uporem maniaka jak mantra powtarzane jest przez łże-media i polityczne marionetki przekonanie, iż wojna na UPAinie zakończy się zadaniem Rosji strategicznej klęski. Zachód był początkowo zaskoczony wkroczeniem wojsk rosyjskich na Upainę, ale bardzo szybko narracja mówiła o wyczerpaniu przez Rosję zapasu rakiet, o chipach z lodówek i pralek i o upadającej rosyjskiej gospodarce. Wydaje się, że początkowo zachód faktycznie wierzył we własną propagandę. Wierzył, że siły zbrojne kijowskiej junty przy pomocy zachodniego sprzętu, zachodnich „doradców” i danych wywiadowczych, pokonają wojska rosyjskie. A także, że zmasowane sankcje gospodarcze i finansowe rzucą Rosję gospodarczo na kolana. Tu przyznam się, że początkowo sam martwiłem się o stan gospodarki rosyjskiej, poddanej tak zmasowanym sankcjom. Odetchnąłem, gdy wpadły mi w ręce dane Banku światowego (a nie jest on ruską onucą) za roku 2024. Dotyczyły one realnego PKB:
1) Chiny – 35 bilionów dolarów
2) usa – 27,4 biliona dolarów
3) Indie – 14,6 biliona dolarów
4) Rosja – 6,45 biliona dolarów

Dane MFW (także nie jest rosyjską onucą) za rok 2025 potwierdziły dane Banku światowego sprzed roku – Rosja mimo zmasowanych sankcji przegoniła Japonię i Niemcy i nadal jest czwartą gospodarką świata:
1) Chiny $41,24 bln

2)  Stany Zjednoczone $30,77 bln

3)  Indie $17,26 bln

4) Rosja $7,24 bln

5) Japonia $7,01 bln

6) Niemcy $6,18 bln

https://www.worldometers.info/pl/pkb/pkb-wedlug-krajow/?source=imf&region=worldwide&year=2025&metric=ppp

.Jak widzimy, sankcje przyniosły skutek odwrotny od zamierzonego, zachód nie rzucił Rosji gospodarczo na kolana, sam sobie w kolano strzelił, odcinając się od tanich paliw i rosyjskiego rynku i coraz bardziej pogrąża się w gospodarczym zaniku. Jeśli dołożymy do tego stan zadłużenia i problemy społeczne  (we Francji akurat zmasowane zadymy o szkoły, a w Niemczech we wschodnich Landach wyborcze klęski partii rządzących), to widzimy chylenie się zachodu w jego obecnym kształcie ku upadkowi. O wdeptaniu Rosji w ziemię już nawet najbardziej sprzedajne marionetki tu nie myślą i nie mówią. A sytuacja na froncie, a zwłaszcza niszczenie przez Rosję wszelkiej upaińskiej infrastruktury, mimo militarnego wsparcia przez zachód pokazały, że i militarnie NATO  przegrało na UPAinie z Rosją sromotnie. Zamiast strategicznej klęski Rosji szykuje się strategiczna klęska kijowskiej junty. I do tego sprzedajne europejskie marionetki polityczne nie chcą dopuścić, gdyż byłaby to i dla nich strategiczna klęska polityczna i wizerunkowa. Musieliby odpowiedzieć opozycji, dlaczego wtopili w UPAinę biliony i wspierali ją nawet wtedy, gdy gołym okiem było widać, że przegra. I dlaczego wojenną retoryką i różnymi prowokacjami przypisywanymi Rosji narażali bezpieczeństwo własnych obywateli. I dlaczego nakładali kolejne sankcje, które zamiast niszczyć gospodarkę Rosji niszczyły ich własną gospodarkę.

Widząc nadchodzącą klęskę kijowskiej junty zachodnie pętaki rozpętały więc histerię wobec „złej” Rosji, kopią ją po kostkach oskarżeniami o ataki dronowe i wojnę hybrydową, straszą operacją blokady Kaliningradu, blokadami morskimi, piractwem morskim i dalszymi sankcjami tylko po to, aby obrzydzić Rosji życie i tak ją znękać nagonką i oskarżeniami o wszelkie zło tego świata, by Rosja wreszcie, nim padnie kijowska junta, zgodziła się na negocjacje i wstrzymanie ostrzału UPAiny. Mogliby wtedy próbować przedstawiać uratowanie kijowskiej junty przed upadkiem jako strategiczną klęskę zadaną Rosji. Wszak kijowskiej junty Rosja nie pokonała, choć chciała.

Dodatkowo, bo i to jest ważne, chcą zachodnie pętaki osiągnąć dopuszczenie ich do pertraktacji jako jednej z ważnych, decydujących o pokoju stron. Już od kilku lat nikt poważny na świecie nie bierze politycznych marionetek z Berlina, Londynu i Paryża  na  serio i na poważnie. Kiedyś byli szanowani, obecnie nikt na świecie z nimi się nie liczy. I  stąd chcą jako siła polityczna decydować o losie UPAiny na równi z Rosją.

A tak, na marginesie, ostatnio w urzędzie kanclerza Niemiec, podczas konferencji prasowej, prezydent Kazachstanu Tokajew  zagrał Niemcom na nosie. Zapytany o jego opinię o prezydencie Putinie, w obecności najemnika BlackRock Merza, wściekłego wroga prezydenta Putina, powiedział co następuje (przytaczam fragment, przetłumaczony przeze mnie na j. polski):

Jestem bardzo wdzięczny prezydentowi Putinowi za to, że z wielkim zrozumieniem podszedł do mojego osobistego stanowiska, jako że my – jako głowy państw – opowiadamy się za zakończeniem wojny na terytorium Ukrainy. Utrzymuję z prezydentem Putinem bardzo dobre relacje. Uważam go za wybitną postać polityczną. Dzisiaj również z przekonaniem stwierdzam, że postrzegam prezydenta Putina jako męża stanu i polityka odpowiedniego do pełnienia tej roli. Być może brzmi to dla Państwa nieco osobliwie, ale moim zdaniem dotyczy to zarówno Azji Środkowej – w tym Kazachstanu – jak i Europy oraz całego świata. Znam go bardzo dobrze; posiada on cechy charakteru niezbędne do pełnienia funkcji głowy państwa tak ogromnego kraju, o złożonej historii i specyficznym rozumieniu celów strategicznych, przed którymi ten kraj stoi.

https://www.bundesregierung.de/breg-de/aktuelles/pk-merz-tokajew-2454698

Merz był naturalnie wściekły, ale co miał zrobić – potrzebuje na gwałt kazachskiej ropy i musiał milczeć. Ale to właśnie pokazuje, że z zachodem nie liczy się nikt, nawet taki Kazachstan.

Tak więc uważam, że jeśli  nie dojdzie przez przypadek do wojny Rosji z zachodem, świadomie nie wywoła jej nikt. Zachód jest za słaby i za cienki militarnie i gospodarczo. Rosja zaś jej cele osiągnie bez bezpośredniego ataku na zachodnich wasali NATO. Wystarczy, że doprowadzi do sytuacji, w której zachód nie będzie w stanie lub nie będzie mógł (np. pod naciskiem rosnącej w siłę opozycji) dalej finansowo i materiałowo wspierać kijowską juntę. A taka sytuacja wydaje się być  coraz bliżej. Bez wsparcia zaś przez zachodnich sponsorów kijowska junta nie przetrwa nawet kilku dni.

Martwi mnie tylko sytuacja w Polsce, w której siły neobanderowskie, antypolskie, mają coraz większe wpływy. Gdy padnie kijowska junta, a padnie, i to chyba już tej zimy, w Polsce zaroi się od uciekinierów z UPAiny, a Polacy zostaną wydani na pastwę wściekłych z poniesionej klęski neobanderowców z Azowa. Mordów na Polakach, jak ostatnio w Jarosławiu, będzie znacznie więcej. I nikt Polaków bronić nie będzie. Ani Rosja, ani NATO, ani Bruksela…

.

opolczyk

.

.

Manowce rusofobii…

Mowa nienawiści?…

.

Ksiądz Stanisław Zbojnowicz zamordowany w Jarosławiu

.
Jak wiemy, na wniosek ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego  Waldemara Żurka, około setka prokuratorów zajmować ma się wyłącznie ściganiem winnych zbrodni „mowy nienawiści”. Minister ogłosił to podczas obchodów dnia niepodległości  Ukrainy, co jednoznacznie wskazuje na to, że „mowa nienawiści” wobec Ukraińców ma być dla owych prokuratorów priorytetem. Czyli na przykład przypominanie rzezi wołyńskiej i upominanie się o zaprzestanie kultu zbrodniarzy UPA przez kijowską juntę także może zostać uznane jako „mowa nienawiści”. Wszak – jak orzekła kiedyś inna gadająca głowa (gadający łeb) – jesteśmy sługami Ukrainy.
.
Antypolskie ekscesy „uchodźców” z Ukrainy, wyzwiska, pobicia, także ze skutkiem śmiertelnym (Bytów – Polak pobity przez trzech Ukraińców zmarł), ataki Ukraińców na Polaków, w tym i ataki ukraińskich nożowników na Polaków (Wrocław – 18-letni Ukrainiec zaatakował nożem 30-letnią Polkę), na ogół są mocno wyciszane przez łże media. Krótka informacja o fakcie, a potem cisza. Niekiedy ukrywana jest przynależność narodowa sprawców. Tym razem o sprawie ukraińskiego nożownika-mordercy z Jarosławia zrobiło się głośno. Wszystkie media informują o ukraińskim nożowniku, który zranił pięć osób, w tych trzech księży. Jeden z nich zmarł.

.

Ukraiński nożownik-morderca

.

Jak na razie – choć nie jestem fanem TVN – tylko ten kanał w nagłówku napisał ostro o sprawie: Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek.

Tak – to była szokująca zbrodnia. W klasztorze Benedyktynek od początku SOW znajdował się ośrodek pomocy dla ukraińskich uchodźców. Być może ukraiński nożownik Ihor też krótko w roku 2022 tam przebywał. Wiedział wszak, że siostry zakonne parzą tam dobrą kawę. Jechał z Niemiec, gdzie od kilku lat przebywał. Na polsko-ukraińskiej granicy straż graniczna zatrzymała jego samochód z powodu braku ubezpieczenia i odtransportowała auto do Jarosławia. Nożownik też tam pojechał, pewnie by auto odzyskać. Nie wiadomo, po co poszedł do klasztoru, ale właśnie tam, w klasztorze „przepalił  się mu bezpiecznik” i dokonał nożowej rozprawy z Polaczkami.

Jak doszło do tej szokującej zbrodni? Myślę, że było tak: Ukrainiec był „na bieżąco” z tym, co dzieje się na Ukrainie (a raczej UPAinie), ale i w Polsce. Wiedział, że jakiś gadający łeb orzekł kiedyś, iż Polacy są sługami Ukrainy. Wiedział, że kibol ob. Nawrocki zapewnił pomoc wszelaką kijowskiej juncie, by ta mogła mordować Sowietów (w domyśle Rosjan). Wiedział, że całe to polityczne barachło, Tuski, Sikorskie, Nawrockie, Kowale i cała reszta tego ukrofilskiego gnoju głosi, iż do końca świata i dzień dłużej Polska będzie wspierać bohaterską Ukrainę w jej wojnie z Rosją – która jest także wojną o Polski wolność – i naturalnie o „zachodnie wartości”. I że Polska szykuje się do wojny – jest zwarta, gotowa i nieugięta, nie odda Ruskim nie tylko Ukrainy, ale nawet guzika. No i jedzie taki jurny mołojec, pokrzepiony wieściami, przez kraj sług Ukrainy i nagle na granicy z jego ojczyzną polscy słudzy Ukrainy kasują mu auto za głupi brak ubezpieczenia. Kto widział taką bezczelność! Słudzy Ukrainy jemu, przedstawicielowi ukraińskiej Rasy Panów kasują auto. Ale że byli uzbrojeni, jak to straż graniczna, stłumił w sobie wybuch wściekłości i nienawiści wobec tych sług. Nie opanował jednak tego wybuchu w klasztorze i pokazał Polaczkom, kto tu rządzi. Choć ponownie na widok mundurowych spotulniał i dał się aresztować. Myślę, że będzie próbował świrować, by nie dostać dożywocia. I może się załapie na jakąś „wymianę” lub cichą „amnestię” – pod warunkiem, że na „ochotnika” pójdzie na front. Tam takich dzielnych mołojców akurat brakuje.

Wypowiedział się też już kijowski ćpun w tej sprawie: „Wstrząsająca zbrodnia w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu, popełniona przez obywatela Ukrainy. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem. (…) Sprawca tej zbrodni musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Liczymy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności».

Dziwne – rzeź wołyńską uważa on za walkę narodowo-wyzwoleńczą, a w sumie mało znaczący – w porównaniu z rzezią wołyńską – incydent w Jarosławiu nazwał „wstrząsającą zbrodnią”. No cóż – ćpun ma świadomość, że społeczny status katolickiego księdza w Polsce nadal jest wysoki. Ksiądz to nie byle przechodzień, szary Polaczek, o którym media będą milczeć. A tu był atak na trzech księży – na dodatek w kościele. No i ćpun obawia się, że ten incydent wywoła ogromne wzburzenie i zmieni nastawienie szerokiej opinii publicznej wobec kijowskiej junty, czemu nawet setka prokuratorów nie będzie w stanie się przeciwstawić, a warszawskie elity zostaną zmuszone do twardszego kursu wobec Kijowa. I stąd udaje ćpun „wstrząśniętego” tą zbrodnią.

Czy nastawienie elit warszawskich wobec junty kijowskiej zmieni się – wątpię. Służby zorganizują kolejną prowokację (kolejne drony, kolejny kawałek uciętej szyny, czy coś w tym stylu) i nadal warszawscy będą wspierać „bratnią” UPAinę i kijowską juntę – wszak walczy ze złymi Ruskimi. A gdy pamięć o Jarosławiu zatrze się pod naporem innych wydarzeń, setka prokuratorów nadal będzie ścigać Polaków za „mowę nienawiści” wobec Ukrów.

W Polsce nadal są siły propagujące kult zabitego przez SB, wykreowanego na ikonę Solidarności, jej męczennika, księdza Jerzego Popiełuszkę. Podaję dwa tytuły z ostatnich miesięcy:

– (25.04.2026) Wynik sekcji zwłok wskazuje, że ks. Jerzy Popiełuszko zmarł wskutek uduszenia 19 października 1984 r.

– (23.09.2026) Prokurator Góra ws. dotyczącej zabójstwa ks. Popiełuszki: „Postępowanie jest na etapie końcowym”.

Potępiałem i nadal potępiam zabójstwo ks. Popiełuszki, choć gdyby aktywnie nie wspierał antypaństwowej opozycji, włos by mu z głowy nie spadł. Niemniej zabity został 42 lata temu, ale nadal jest kreowany na ofiarę zbrodniczego komunistycznego reżimu i zbrodniczej komunistycznej SB.

Ciekawi mnie, czy zadźgany przez ukraińskiego nożownika ksiądz Stanisław Zbojnowicz stanie się symbolem Polaków mordowanych przez zbrodniczych Ukraińców w „podzięce” za polską pomoc kijowskiej juncie?

Ciekawi mnie też, czy któryś z setki prokuratorów naszczutych na Polaków przez ministra Żurka zakwalifikuje mój wpis jako „mowę nienawiści” wobec Ukraińców?

opolczyk

.

.

Równonoc jesienna – Plony – pogańskie, prastare święto, także u Słowian…

.

.

We wszystkich kulturach pogańskich, przedchrześcijańskich, zwłaszcza tych w umiarkowanej strefie klimatycznej, cechującej się czterema odmiennymi porami roku, jesienna równonoc była ważnym świętem – Świętem Plonów. Nawet wspólnoty żyjące w gęstych puszczach, dla których łowiectwo i zbieractwo miało większe znaczenie, niż uprawa pól na leśnych polanach, je świętowały. Plemiona i wspólnoty „polne” wytworzyły wiele różnorakich obrzędów towarzyszących obrzędom Plonów. Informacje o nich są dostępne w sieci.

DOŻYNKI – słowiańskie Święto Plonów

Dożynki w czasie i przestrzeni

https://dziennikbaltycki.pl/bogini-mokosz-od-slowianskich-dozynek-do-wspolczesnego-swieta-plonow/ar/c1p2-27963145

Dziennik nadbałtycki wspomina o Mokoszy, słowiańskiej bogini, będącej uosobieniem Matki Ziemi. Bo to ona, Matka Ziemia, jest naszą żywicielką. Otrzymujemy od niej nie tylko pożywienie, ale i każdy atom naszego ciała. Chrześcijaństwo wyparło jej kult, podstawiając w jej miejsce żydowską „matkę boską”, ale to nie galilejska żydówka Miriam/Maryja jest naszą żywicielką, ale wciąż i bez przerwy Mokosz – Matka Ziemia.

Słowiańskie Dożynki

Dużo goryczy przebija w ostatnim akapicie powyższego tekstu. Pisze Autorka:

Świętowanie Dożynek staje się powoli marginalne. Mieszkańcy miast nie widzą, że zboże dojrzewa, że nadchodzi czas żniw. Nawet ludzie żyjący na wsi coraz rzadziej uprawiają pola, zostawiając tę pracę tym, którzy parają się rolnictwem na szeroką skalę, a takich ludzi jest już niewielu. Kogóż więc obchodzą Dożynki? Kiedy wzięliście do ręki kłos zboża, roztarliście go, by zobaczyć i dotknąć ziarna?

Niestety, człowiek cywilizowany, współczesny, zwłaszcza mieszkaniec miasta, faktycznie często nie wie, skąd naprawdę bierze się chleb. Z piekarni lub supermarketu – myśli. A i tradycyjna wieś przechodzi do historii. Produkcja żywności stała się masowym przemysłem, w którym idzie o zysk. Kultura, zwyczaje – komu to dzisiaj jeszcze jest potrzebne?

A wszak Święto Plonów to ważny element naszej prastarej kultury i wręcz tożsamości. Tożsamości słowiańskiej, pogańskiej. Wszak polskość to słowiańskość. Owszem, nadal istnieją mroczne, podstępne siły, które nam wmawiają, że polskość to przywleczony znad Jordanu katolicyzm. Ale gdyby odrzucić z katolicyzmu wszystko, co przywłaszczył sobie z kultury, zwyczajów, obrzędów i świąt słowiańskich, pogańskich, niewiele by z tego katolicyzmu zostało: przymusowe posty, umartwianie się, drogi krzyżowe i błaganie nadjordańskich idoli o miłosierdzie i zbawienie.

Pamięć o tym prastarym święcie jest ważna dla naszej kultury i tożsamości. I stąd napisałem o nim, com napisał…

.opolczyk

.

. 

Cuda nad urnami, a raczej z głosowaniem korespondencyjnym  w Saksonii Anhalt…

.


.
Oto co znalazłem przy pomocy AI w sprawie wyborów do Landtagu w Saksonii Anhalt:
.


.

W Saksonii Anhalt wyniki uzyskane przy urnach były takie: AFD –  51,2 %, CDU – 14,5% .
.
Głosy oddane korespondencyjnie, listownie, wypadły tak – uwaga: obie partie dostały po tyle samo głosów:  24,3 %.

Procentowy udział głosów oddanych listownie wyniósł  27,4%.

Tak więc to głosy oddane listownie –  równo (co za przypadek!!!) po  24,3 % na AFD i CDU sprawiły, że AFD nie uzyskała absolutnej  większości  i zakończyła wybory wynikiem 43,8 %, a CDU  17,2 %.

Czy jest możliwy aż taki rozdźwięk między głosowaniem osobistym, przy urnach, a głosowaniem korespondencyjnym? A tym bardziej, że w tym drugim przypadku obie rywalizujące partie uzyskały dokładnie tyle samo głosów – po 24,3 %? Czy nie są to cuda nad urnami?
Na miejscu AFD domagałbym się śledztwa i komisji parlamentarnej w sprawie głosowania korenspondencyjnego.

Natomiast w wyborach w Berlinie i Meklemburgii komisje wyborcze nie podały oddzielnie głosowania listownego i przy urnach. Pewnie dlatego, by ukryć manipulacje.

Jestem pewien, że miały miejsce i że z tego powodu m.in. Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) tylko minimalnie nie osiągnął progów wyborczych, a wyniki partii agenturalnych (CDU, SPD i Zielonych) zawyżono.

Ileż to wrzasku było z powodu ostatnich wyborów w Rosji, rzekomo zmanipulowanych przez tego wstrętnego Putina-Hitlera. Wiadomo – tam każde wybory są manipulowane, a wyniki fałszowane. W Chinach też! Ale tu, na zachodzie, ostoi wolności i demokracji, praw człowieka, praworządności i sprawiedliwości – tu wszystko jest cacy cacy, na najwyższym światowym, demokratycznym poziomie.  Podejrzenia, że były manipulacje wyborcze to robota ruskich onuc i wrogów wolności i demokracji.
.
Ale ja, jako ruska onuca twierdzę – elity finansowe, mające na usługach marionetki polityczne i łże-media oszukują nas, ile wlezie, na każdym kroku i we wszystkim, także z wyborczymi urnami i  głosami. Bo kto to widział, by rządzili nie ci, co mają rządzić…
.
opolczyk
.
.