Czy dojdzie do wojny Rosji z europejskimi wasalami NATO…?

.

.

Oceniając po nagłówkach w mediach i opiniach ekspertów, nawet dużej części ekspertów i analityków niezależnych, można odnieść wrażenie, że wojna Rosji z kolektywnym zachodem, zwłaszcza z europejskimi wasalami NATO, jest nieunikniona. Jestem innego zdania. To znaczy wojna ta może wybuchnąć już jutro, a nawet jeszcze dzisiaj, ale tylko przez przypadek: komuś po którejś ze stron puszczą nerwy, przepali się mu bezpiecznik, bądź przez pomyłkę naciśnie nie ten guzik, lub źle odczyta dane z radarów i zareaguje nerwowo i impulsywnie – i mamy wojnę. Która, jeśli tak wybuchnie, w bardzo krótkim czasie może przerodzić się w konflikt atomowy. Niemniej, jeśli nie nastąpi żaden z przytoczonych przed chwilą przypadków, wojny Rosji z europejskim NATO nie będzie. Piszę – europejskim NATO, gdyż usrael wystrzelał się w wojnie z Iranem do tego stopnia, iż odbudowa potencjału rakietowego, koniecznego do ewentualnej wojny z Rosją, potrwa lata, jeśli w ogóle się uda. Do produkcji rakiet i zniszczonych radarów potrzeba metali ziem rzadkich, których eksport Chiny wstrzymały. A ponadto tyle czasu, aby usrael odbudował potencjał rakietowy, gospodarka zachodu, chyląca się ku upadkowi, nie wytrzyma. Same zaś europejskie NATO, które same się rozbroiło, wspierając kijowską juntę, ma mniej środków powietrznego napadu (samoloty, rakiety uderzeniowe i obronne) niż usrael przed agresją na Iran. Jest słabsze niż był usrael, zanim zaatakował Iran i z którym przegrał. Rosja natomiast ma rakiet więcej niż Iran, a porównywalnych z Oresznikiem nie ma nikt na świecie. W rzeczywistości europejskie NATO, jeśli idzie o wojnę powietrzną (rakiety, samoloty i drony), jest wobec Rosji i jej rakiet hipersonicznych praktycznie bezbronne. O wojskach lądowych nie wspominam nawet. W dobie tysięcy dronów latających na froncie wysłanie sił lądowych skończyłoby się ich masakrą. Tak więc europejskie NATO (brukselska unia też), mimo ciągłego buńczucznego potrząsania zardzewiałymi szabelkami, nie odważy się Rosji zaatakować, gdyż byłoby to po prostu samobójstwem.  Rosyjska odpowiedź hipersonikami w jeden dzień może zniszczyć wszystkie zakłady militarne zachodu, przez co – co już zapowiedział minister Ławrow – wojna z Europą byłaby całkiem inna i krótka. I zachod o tym naturalnie wie.

Rosja, jeśli sytuacja się nie zmieni, pierwsza zachodu też nie zaatakuje. Pretekst, a nawet rzeczywisty powód naturalnie ma – zachód produkuje masowo drony, śle je na UPAinę i kijowska junta atakuje nimi Rosję. Ale z tym jest pewiem prawiczy problem. Jest faktem, że wojska rosyjskie, bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ, wkroczyły na UPAinę w lutym 2022. Nie była to naturalnie, jak ryczy zachodnia propaganda, agresja „pełnoskalowa”, ani „niesprowokowana”, gdyż kijowska junta 8 lat prowokowała do niej Rosję mordowaniem Rosjan w Donbasie. Niemniej fakt jest faktem – wojska rosyjskie bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ  wkroczyły na UPAinę. A Prawo Międzynarodowe i Karta ONZ pozwalają państwom „trzecim”  wspierać jakiekolwiek państwo zaatakowane przez inne państwo bez mandatu ONZ. Tak więc „prawnie” zachód jest „kryty” – Rosja zaatakowała bezprawnie biedną UPAinę, więc mamy prawo wspierać ją militarnie.

Niemniej Rosja, jeśli upaińskie ataki dronami i rakietami, produkowanymi na zachodzie, zagrożą jej egzystencji, bez wahania uderzy w zakłady militarne zachodu. Póki co nie robi tego, gdyż skuteczność zachodnich dronów i rakiet wystrzeliwanych przez kijowską juntę jest obecnie na poziomie 1-2 %, a ponadto Rosja z przyspieszeniem niszczy infrastrukturę UPAiny i może dojść do sytuacji, że dostarczanie zachodnich dronów kijowskiej juncie będzie niezwykle utrudnione, a nawet niemożliwe. Tak więc Rosja nie widzi powodu, by wywołać wojnę na skalę europejską.

Oczywiście – to może zmienić się z dnia na dzień. Rosja trzy razy już pokazała, że są czerwone linie, których przekraczać nie pozwoli: Krym w roku 2014, rozpoczęcie SOW w lutym 2022 i zmasowany ostrzał Kijowa oraz blokada upaińskich portów czarnomorskich w ostatnich miesiącach. Tam, gdzie w grę wchodzi strategiczne bezpieczeństwo, Rosja, nie zważając na jazgot zachodu, czyni to, co uważa za konieczne.

Jak już wspomniałem, europejskie NATO jest pod względem możliwości agresji powietrznej  – i obrony powietrznej – niewyobrażalnie słabsze od Rosji i jej nie zaatakuje. Pamiętam panikarskie artykuły w Niemczech po dwukrotnym użyciu przez Rosję Oreszników na UPAinie. Łże-media pisały tu i gadały o niezwykle niszczycielskich rakietach rosyjskich, wobec których zachód niestety jest bezbronny. Wiedzą więc europejscy wasale NATO o tym, ale mimo to ciągle buńczucznie potrząsają zardzewiałymi szabelkami. O co więc w tej wojennej retoryce im chodzi? Myślę, wręcz jestem o tym przekonany, że idzie jedynie o próbę uratowania przed całkowitą klęską kijowskiej junty.

Jak wiemy, od kilku lat, od początku wojny na UPAinie, na zachodzie z uporem maniaka jak mantra powtarzane jest przez łże-media i polityczne marionetki przekonanie, iż wojna na UPAinie zakończy się zadaniem Rosji strategicznej klęski. Zachód był początkowo zaskoczony wkroczeniem wojsk rosyjskich na Upainę, ale bardzo szybko narracja mówiła o wyczerpaniu przez Rosję zapasu rakiet, o chipach z lodówek i pralek i o upadającej rosyjskiej gospodarce. Wydaje się, że początkowo zachód faktycznie wierzył we własną propagandę. Wierzył, że siły zbrojne kijowskiej junty przy pomocy zachodniego sprzętu, zachodnich „doradców” i danych wywiadowczych, pokonają wojska rosyjskie. A także, że zmasowane sankcje gospodarcze i finansowe rzucą Rosję gospodarczo na kolana. Tu przyznam się, że początkowo sam martwiłem się o stan gospodarki rosyjskiej, poddanej tak zmasowanym sankcjom. Odetchnąłem, gdy wpadły mi w ręce dane Banku światowego (a nie jest on ruską onucą) za roku 2024. Dotyczyły one realnego PKB:
1) Chiny – 35 bilionów dolarów
2) usa – 27,4 biliona dolarów
3) Indie – 14,6 biliona dolarów
4) Rosja – 6,45 biliona dolarów

Dane MFW (także nie jest rosyjską onucą) za rok 2025 potwierdziły dane Banku światowego sprzed roku – Rosja mimo zmasowanych sankcji przegoniła Japonię i Niemcy i nadal jest czwartą gospodarką świata:
1) Chiny $41,24 bln

2)  Stany Zjednoczone $30,77 bln

3)  Indie $17,26 bln

4) Rosja $7,24 bln

5) Japonia $7,01 bln

6) Niemcy $6,18 bln

https://www.worldometers.info/pl/pkb/pkb-wedlug-krajow/?source=imf&region=worldwide&year=2025&metric=ppp

.Jak widzimy, sankcje przyniosły skutek odwrotny od zamierzonego, zachód nie rzucił Rosji gospodarczo na kolana, sam sobie w kolano strzelił, odcinając się od tanich paliw i rosyjskiego rynku i coraz bardziej pogrąża się w gospodarczym zaniku. Jeśli dołożymy do tego stan zadłużenia i problemy społeczne  (we Francji akurat zmasowane zadymy o szkoły, a w Niemczech we wschodnich Landach wyborcze klęski partii rządzących), to widzimy chylenie się zachodu w jego obecnym kształcie ku upadkowi. O wdeptaniu Rosji w ziemię już nawet najbardziej sprzedajne marionetki tu nie myślą i nie mówią. A sytuacja na froncie, a zwłaszcza niszczenie przez Rosję wszelkiej upaińskiej infrastruktury, mimo militarnego wsparcia przez zachód pokazały, że i militarnie NATO  przegrało na UPAinie z Rosją sromotnie. Zamiast strategicznej klęski Rosji szykuje się strategiczna klęska kijowskiej junty. I do tego sprzedajne europejskie marionetki polityczne nie chcą dopuścić, gdyż byłaby to i dla nich strategiczna klęska polityczna i wizerunkowa. Musieliby odpowiedzieć opozycji, dlaczego wtopili w UPAinę biliony i wspierali ją nawet wtedy, gdy gołym okiem było widać, że przegra. I dlaczego wojenną retoryką i różnymi prowokacjami przypisywanymi Rosji narażali bezpieczeństwo własnych obywateli. I dlaczego nakładali kolejne sankcje, które zamiast niszczyć gospodarkę Rosji niszczyły ich własną gospodarkę.

Widząc nadchodzącą klęskę kijowskiej junty zachodnie pętaki rozpętały więc histerię wobec „złej” Rosji, kopią ją po kostkach oskarżeniami o ataki dronowe i wojnę hybrydową, straszą operacją blokady Kaliningradu, blokadami morskimi, piractwem morskim i dalszymi sankcjami tylko po to, aby obrzydzić Rosji życie i tak ją znękać nagonką i oskarżeniami o wszelkie zło tego świata, by Rosja wreszcie, nim padnie kijowska junta, zgodziła się na negocjacje i wstrzymanie ostrzału UPAiny. Mogliby wtedy próbować przedstawiać uratowanie kijowskiej junty przed upadkiem jako strategiczną klęskę zadaną Rosji. Wszak kijowskiej junty Rosja nie pokonała, choć chciała.

Dodatkowo, bo i to jest ważne, chcą zachodnie pętaki osiągnąć dopuszczenie ich do pertraktacji jako jednej z ważnych, decydujących o pokoju stron. Już od kilku lat nikt poważny na świecie nie bierze politycznych marionetek z Berlina, Londynu i Paryża  na  serio i na poważnie. Kiedyś byli szanowani, obecnie nikt na świecie z nimi się nie liczy. I  stąd chcą jako siła polityczna decydować o losie UPAiny na równi z Rosją.

A tak, na marginesie, ostatnio w urzędzie kanclerza Niemiec, podczas konferencji prasowej, prezydent Kazachstanu Tokajew  zagrał Niemcom na nosie. Zapytany o jego opinię o prezydencie Putinie, w obecności najemnika BlackRock Merza, wściekłego wroga prezydenta Putina, powiedział co następuje (przytaczam fragment, przetłumaczony przeze mnie na j. polski):

Jestem bardzo wdzięczny prezydentowi Putinowi za to, że z wielkim zrozumieniem podszedł do mojego osobistego stanowiska, jako że my – jako głowy państw – opowiadamy się za zakończeniem wojny na terytorium Ukrainy. Utrzymuję z prezydentem Putinem bardzo dobre relacje. Uważam go za wybitną postać polityczną. Dzisiaj również z przekonaniem stwierdzam, że postrzegam prezydenta Putina jako męża stanu i polityka odpowiedniego do pełnienia tej roli. Być może brzmi to dla Państwa nieco osobliwie, ale moim zdaniem dotyczy to zarówno Azji Środkowej – w tym Kazachstanu – jak i Europy oraz całego świata. Znam go bardzo dobrze; posiada on cechy charakteru niezbędne do pełnienia funkcji głowy państwa tak ogromnego kraju, o złożonej historii i specyficznym rozumieniu celów strategicznych, przed którymi ten kraj stoi.

https://www.bundesregierung.de/breg-de/aktuelles/pk-merz-tokajew-2454698

Merz był naturalnie wściekły, ale co miał zrobić – potrzebuje na gwałt kazachskiej ropy i musiał milczeć. Ale to właśnie pokazuje, że z zachodem nie liczy się nikt, nawet taki Kazachstan.

Tak więc uważam, że jeśli  nie dojdzie przez przypadek do wojny Rosji z zachodem, świadomie nie wywoła jej nikt. Zachód jest za słaby i za cienki militarnie i gospodarczo. Rosja zaś jej cele osiągnie bez bezpośredniego ataku na zachodnich wasali NATO. Wystarczy, że doprowadzi do sytuacji, w której zachód nie będzie w stanie lub nie będzie mógł (np. pod naciskiem rosnącej w siłę opozycji) dalej finansowo i materiałowo wspierać kijowską juntę. A taka sytuacja wydaje się być  coraz bliżej. Bez wsparcia zaś przez zachodnich sponsorów kijowska junta nie przetrwa nawet kilku dni.

Martwi mnie tylko sytuacja w Polsce, w której siły neobanderowskie, antypolskie, mają coraz większe wpływy. Gdy padnie kijowska junta, a padnie, i to chyba już tej zimy, w Polsce zaroi się od uciekinierów z UPAiny, a Polacy zostaną wydani na pastwę wściekłych z poniesionej klęski neobanderowców z Azowa. Mordów na Polakach, jak ostatnio w Jarosławiu, będzie znacznie więcej. I nikt Polaków bronić nie będzie. Ani Rosja, ani NATO, ani Bruksela…

.

opolczyk

.

.

Manowce rusofobii…

Mowa nienawiści?…

.

Ksiądz Stanisław Zbojnowicz zamordowany w Jarosławiu

.
Jak wiemy, na wniosek ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego  Waldemara Żurka, około setka prokuratorów zajmować ma się wyłącznie ściganiem winnych zbrodni „mowy nienawiści”. Minister ogłosił to podczas obchodów dnia niepodległości  Ukrainy, co jednoznacznie wskazuje na to, że „mowa nienawiści” wobec Ukraińców ma być dla owych prokuratorów priorytetem. Czyli na przykład przypominanie rzezi wołyńskiej i upominanie się o zaprzestanie kultu zbrodniarzy UPA przez kijowską juntę także może zostać uznane jako „mowa nienawiści”. Wszak – jak orzekła kiedyś inna gadająca głowa (gadający łeb) – jesteśmy sługami Ukrainy.
.
Antypolskie ekscesy „uchodźców” z Ukrainy, wyzwiska, pobicia, także ze skutkiem śmiertelnym (Bytów – Polak pobity przez trzech Ukraińców zmarł), ataki Ukraińców na Polaków, w tym i ataki ukraińskich nożowników na Polaków (Wrocław – 18-letni Ukrainiec zaatakował nożem 30-letnią Polkę), na ogół są mocno wyciszane przez łże media. Krótka informacja o fakcie, a potem cisza. Niekiedy ukrywana jest przynależność narodowa sprawców. Tym razem o sprawie ukraińskiego nożownika-mordercy z Jarosławia zrobiło się głośno. Wszystkie media informują o ukraińskim nożowniku, który zranił pięć osób, w tych trzech księży. Jeden z nich zmarł.

.

Ukraiński nożownik-morderca

.

Jak na razie – choć nie jestem fanem TVN – tylko ten kanał w nagłówku napisał ostro o sprawie: Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek.

Tak – to była szokująca zbrodnia. W klasztorze Benedyktynek od początku SOW znajdował się ośrodek pomocy dla ukraińskich uchodźców. Być może ukraiński nożownik Ihor też krótko w roku 2022 tam przebywał. Wiedział wszak, że siostry zakonne parzą tam dobrą kawę. Jechał z Niemiec, gdzie od kilku lat przebywał. Na polsko-ukraińskiej granicy straż graniczna zatrzymała jego samochód z powodu braku ubezpieczenia i odtransportowała auto do Jarosławia. Nożownik też tam pojechał, pewnie by auto odzyskać. Nie wiadomo, po co poszedł do klasztoru, ale właśnie tam, w klasztorze „przepalił  się mu bezpiecznik” i dokonał nożowej rozprawy z Polaczkami.

Jak doszło do tej szokującej zbrodni? Myślę, że było tak: Ukrainiec był „na bieżąco” z tym, co dzieje się na Ukrainie (a raczej UPAinie), ale i w Polsce. Wiedział, że jakiś gadający łeb orzekł kiedyś, iż Polacy są sługami Ukrainy. Wiedział, że kibol ob. Nawrocki zapewnił pomoc wszelaką kijowskiej juncie, by ta mogła mordować Sowietów (w domyśle Rosjan). Wiedział, że całe to polityczne barachło, Tuski, Sikorskie, Nawrockie, Kowale i cała reszta tego ukrofilskiego gnoju głosi, iż do końca świata i dzień dłużej Polska będzie wspierać bohaterską Ukrainę w jej wojnie z Rosją – która jest także wojną o Polski wolność – i naturalnie o „zachodnie wartości”. I że Polska szykuje się do wojny – jest zwarta, gotowa i nieugięta, nie odda Ruskim nie tylko Ukrainy, ale nawet guzika. No i jedzie taki jurny mołojec, pokrzepiony wieściami, przez kraj sług Ukrainy i nagle na granicy z jego ojczyzną polscy słudzy Ukrainy kasują mu auto za głupi brak ubezpieczenia. Kto widział taką bezczelność! Słudzy Ukrainy jemu, przedstawicielowi ukraińskiej Rasy Panów kasują auto. Ale że byli uzbrojeni, jak to straż graniczna, stłumił w sobie wybuch wściekłości i nienawiści wobec tych sług. Nie opanował jednak tego wybuchu w klasztorze i pokazał Polaczkom, kto tu rządzi. Choć ponownie na widok mundurowych spotulniał i dał się aresztować. Myślę, że będzie próbował świrować, by nie dostać dożywocia. I może się załapie na jakąś „wymianę” lub cichą „amnestię” – pod warunkiem, że na „ochotnika” pójdzie na front. Tam takich dzielnych mołojców akurat brakuje.

Wypowiedział się też już kijowski ćpun w tej sprawie: „Wstrząsająca zbrodnia w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu, popełniona przez obywatela Ukrainy. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem. (…) Sprawca tej zbrodni musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Liczymy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności».

Dziwne – rzeź wołyńską uważa on za walkę narodowo-wyzwoleńczą, a w sumie mało znaczący – w porównaniu z rzezią wołyńską – incydent w Jarosławiu nazwał „wstrząsającą zbrodnią”. No cóż – ćpun ma świadomość, że społeczny status katolickiego księdza w Polsce nadal jest wysoki. Ksiądz to nie byle przechodzień, szary Polaczek, o którym media będą milczeć. A tu był atak na trzech księży – na dodatek w kościele. No i ćpun obawia się, że ten incydent wywoła ogromne wzburzenie i zmieni nastawienie szerokiej opinii publicznej wobec kijowskiej junty, czemu nawet setka prokuratorów nie będzie w stanie się przeciwstawić, a warszawskie elity zostaną zmuszone do twardszego kursu wobec Kijowa. I stąd udaje ćpun „wstrząśniętego” tą zbrodnią.

Czy nastawienie elit warszawskich wobec junty kijowskiej zmieni się – wątpię. Służby zorganizują kolejną prowokację (kolejne drony, kolejny kawałek uciętej szyny, czy coś w tym stylu) i nadal warszawscy będą wspierać „bratnią” UPAinę i kijowską juntę – wszak walczy ze złymi Ruskimi. A gdy pamięć o Jarosławiu zatrze się pod naporem innych wydarzeń, setka prokuratorów nadal będzie ścigać Polaków za „mowę nienawiści” wobec Ukrów.

W Polsce nadal są siły propagujące kult zabitego przez SB, wykreowanego na ikonę Solidarności, jej męczennika, księdza Jerzego Popiełuszkę. Podaję dwa tytuły z ostatnich miesięcy:

– (25.04.2026) Wynik sekcji zwłok wskazuje, że ks. Jerzy Popiełuszko zmarł wskutek uduszenia 19 października 1984 r.

– (23.09.2026) Prokurator Góra ws. dotyczącej zabójstwa ks. Popiełuszki: „Postępowanie jest na etapie końcowym”.

Potępiałem i nadal potępiam zabójstwo ks. Popiełuszki, choć gdyby aktywnie nie wspierał antypaństwowej opozycji, włos by mu z głowy nie spadł. Niemniej zabity został 42 lata temu, ale nadal jest kreowany na ofiarę zbrodniczego komunistycznego reżimu i zbrodniczej komunistycznej SB.

Ciekawi mnie, czy zadźgany przez ukraińskiego nożownika ksiądz Stanisław Zbojnowicz stanie się symbolem Polaków mordowanych przez zbrodniczych Ukraińców w „podzięce” za polską pomoc kijowskiej juncie?

Ciekawi mnie też, czy któryś z setki prokuratorów naszczutych na Polaków przez ministra Żurka zakwalifikuje mój wpis jako „mowę nienawiści” wobec Ukraińców?

opolczyk

.

.

Równonoc jesienna – Plony – pogańskie, prastare święto, także u Słowian…

.

.

We wszystkich kulturach pogańskich, przedchrześcijańskich, zwłaszcza tych w umiarkowanej strefie klimatycznej, cechującej się czterema odmiennymi porami roku, jesienna równonoc była ważnym świętem – Świętem Plonów. Nawet wspólnoty żyjące w gęstych puszczach, dla których łowiectwo i zbieractwo miało większe znaczenie, niż uprawa pól na leśnych polanach, je świętowały. Plemiona i wspólnoty „polne” wytworzyły wiele różnorakich obrzędów towarzyszących obrzędom Plonów. Informacje o nich są dostępne w sieci.

DOŻYNKI – słowiańskie Święto Plonów

Dożynki w czasie i przestrzeni

https://dziennikbaltycki.pl/bogini-mokosz-od-slowianskich-dozynek-do-wspolczesnego-swieta-plonow/ar/c1p2-27963145

Dziennik nadbałtycki wspomina o Mokoszy, słowiańskiej bogini, będącej uosobieniem Matki Ziemi. Bo to ona, Matka Ziemia, jest naszą żywicielką. Otrzymujemy od niej nie tylko pożywienie, ale i każdy atom naszego ciała. Chrześcijaństwo wyparło jej kult, podstawiając w jej miejsce żydowską „matkę boską”, ale to nie galilejska żydówka Miriam/Maryja jest naszą żywicielką, ale wciąż i bez przerwy Mokosz – Matka Ziemia.

Słowiańskie Dożynki

Dużo goryczy przebija w ostatnim akapicie powyższego tekstu. Pisze Autorka:

Świętowanie Dożynek staje się powoli marginalne. Mieszkańcy miast nie widzą, że zboże dojrzewa, że nadchodzi czas żniw. Nawet ludzie żyjący na wsi coraz rzadziej uprawiają pola, zostawiając tę pracę tym, którzy parają się rolnictwem na szeroką skalę, a takich ludzi jest już niewielu. Kogóż więc obchodzą Dożynki? Kiedy wzięliście do ręki kłos zboża, roztarliście go, by zobaczyć i dotknąć ziarna?

Niestety, człowiek cywilizowany, współczesny, zwłaszcza mieszkaniec miasta, faktycznie często nie wie, skąd naprawdę bierze się chleb. Z piekarni lub supermarketu – myśli. A i tradycyjna wieś przechodzi do historii. Produkcja żywności stała się masowym przemysłem, w którym idzie o zysk. Kultura, zwyczaje – komu to dzisiaj jeszcze jest potrzebne?

A wszak Święto Plonów to ważny element naszej prastarej kultury i wręcz tożsamości. Tożsamości słowiańskiej, pogańskiej. Wszak polskość to słowiańskość. Owszem, nadal istnieją mroczne, podstępne siły, które nam wmawiają, że polskość to przywleczony znad Jordanu katolicyzm. Ale gdyby odrzucić z katolicyzmu wszystko, co przywłaszczył sobie z kultury, zwyczajów, obrzędów i świąt słowiańskich, pogańskich, niewiele by z tego katolicyzmu zostało: przymusowe posty, umartwianie się, drogi krzyżowe i błaganie nadjordańskich idoli o miłosierdzie i zbawienie.

Pamięć o tym prastarym święcie jest ważna dla naszej kultury i tożsamości. I stąd napisałem o nim, com napisał…

.opolczyk

.

. 

Cuda nad urnami, a raczej z głosowaniem korespondencyjnym  w Saksonii Anhalt…

.


.
Oto co znalazłem przy pomocy AI w sprawie wyborów do Landtagu w Saksonii Anhalt:
.


.

W Saksonii Anhalt wyniki uzyskane przy urnach były takie: AFD –  51,2 %, CDU – 14,5% .
.
Głosy oddane korespondencyjnie, listownie, wypadły tak – uwaga: obie partie dostały po tyle samo głosów:  24,3 %.

Procentowy udział głosów oddanych listownie wyniósł  27,4%.

Tak więc to głosy oddane listownie –  równo (co za przypadek!!!) po  24,3 % na AFD i CDU sprawiły, że AFD nie uzyskała absolutnej  większości  i zakończyła wybory wynikiem 43,8 %, a CDU  17,2 %.

Czy jest możliwy aż taki rozdźwięk między głosowaniem osobistym, przy urnach, a głosowaniem korespondencyjnym? A tym bardziej, że w tym drugim przypadku obie rywalizujące partie uzyskały dokładnie tyle samo głosów – po 24,3 %? Czy nie są to cuda nad urnami?
Na miejscu AFD domagałbym się śledztwa i komisji parlamentarnej w sprawie głosowania korenspondencyjnego.

Natomiast w wyborach w Berlinie i Meklemburgii komisje wyborcze nie podały oddzielnie głosowania listownego i przy urnach. Pewnie dlatego, by ukryć manipulacje.

Jestem pewien, że miały miejsce i że z tego powodu m.in. Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) tylko minimalnie nie osiągnął progów wyborczych, a wyniki partii agenturalnych (CDU, SPD i Zielonych) zawyżono.

Ileż to wrzasku było z powodu ostatnich wyborów w Rosji, rzekomo zmanipulowanych przez tego wstrętnego Putina-Hitlera. Wiadomo – tam każde wybory są manipulowane, a wyniki fałszowane. W Chinach też! Ale tu, na zachodzie, ostoi wolności i demokracji, praw człowieka, praworządności i sprawiedliwości – tu wszystko jest cacy cacy, na najwyższym światowym, demokratycznym poziomie.  Podejrzenia, że były manipulacje wyborcze to robota ruskich onuc i wrogów wolności i demokracji.
.
Ale ja, jako ruska onuca twierdzę – elity finansowe, mające na usługach marionetki polityczne i łże-media oszukują nas, ile wlezie, na każdym kroku i we wszystkim, także z wyborczymi urnami i  głosami. Bo kto to widział, by rządzili nie ci, co mają rządzić…
.
opolczyk
.
.

Polska w kleszczach neobanderyzmu i w strefie zgniotu w obliczu wyborów w Rosji i w Niemczech…