Erupcja wolności…?

.


.
Wszystko zaczęło się chyba w Karpaczu. Ludzie czekali na iskrę, na zapłon. Była nim chyba inicjatywa mieszkańców Karpacza, pragnących zorganizować referendum lokalne w sprawie otwarcia gospodarki mimo totalitarnych zakazów władz:
https://opolczykpl.wordpress.com/2021/01/09/walka-o-wolnosc-trwa-inicjatywa-w-karpaczu-referendum-w-sprawie-lockdownu-iskra-na-beczke-prochu/
.
Krótko później pojawiła się w sieci kolejna inicjatywa znana pod hasłem Góralskie Veto:
https://opolczykpl.wordpress.com/2021/01/12/brawo-gorale-tak-trzymac-wojna-o-wolnosc-dopiero-sie-zaczyna/
.
Wieść o tej inicjatywie błyskawicznie zaczęła rozchodzić się po kraju. Przy czym obecnie zmieniła nazwę na hasło #OTWIERAMY:
.

.


.
http://ttg.com.pl/oswiadczenie-iggp-w-sprawie-akcji-otwieramy/
.
Myślę, że jest to dobre rozwiązanie. Górale utracili wprawdzie ich „monopol” na Veto, przez co i znaczenie Sebastiana Pitonia spadnie. Ale przedsiębiorcy, ludzie potrafiący samodzielnie organizować własne biznesy, nie potrzebują „wodza”. Nie powtórzy się historia z Solidarnością i wykreowanym na fali strajków na wodza Bolkiem.
.
Wieści o buncie przedsiębiorców polskich rozchodzą się już po świecie. W Dojczlandii informowały o nim szczekaczki ARD (odpowiednik TVP1) i regionalna MDR:
https://www.tagesschau.de/wirtschaft/weltwirtschaft/polen-corona-lockdown-widerstand-unternehmen-101.html
https://www.mdr.de/nachrichten/osteuropa/land-leute/polen-corona-restaurants-offen-100.html
.
Ich relacje naturalnie są załgane – minimalizują zasięg buntu, a także zapewniają, że „polskie” marionetki polityczne są pewne, iż zduszą bunt w zarodku przy pomocy policji, sanepidu i drakońskich kar. Choć napomykają też o wyrokach sądowych zwalniających ludzi z kar za łamanie totalitarnych zarządzeń lockdownu. Ważne jest (o tym na końcu), że w Dojczlandii opinia publiczna dowiaduje się o buncie polskich przedsiębiorców.
.
Powstała w internecie została strona rejestrująca otwierane biznesy: gastronomię, hotele, siłownie (fitness) stoki narciarskie i obiekty kulturalne:
https://newsmap.pl/biznes/
.
Jest tam mapa przedstawiająca zgłoszone otwarte obiekty:
.


.

Mapa jest oczywiście niepełna. Wielu właścicieli małego biznesu albo nie wie o istnieniu strony rejestrującej otwierane obiekty, lub nie chce się na niej zgłaszać. Niemniej widać po niej, że bunt rozlał się po całej Polsce.
.
W sieci jest już kilkadziesiąt co najmniej filmów nagranych podczas nalotów policyjnych na otwarte, zdaniem okupanta „nielegalnie”, obiekty. Każdy może je wyszukać. Mnie osobiście zaimponowała właścicielka restauracji Oliviarnia w Łodzi, p. Ania. Naszedł jej restaurację, w asyście kilku policjantów, wstrętny babsztyl z sanepidu. Właścicielka była na najście świetnie przygotowana. Spokojnie, rzeczowo wykazała babsztylowi z sanepidu, że ma prawo pracować i nie zamierza restauracji zamykać. Policjanci byli raczej tylko statystami w tym nalocie i potulnie opuścili lokal razem z sanepidowym babsztylem. Właścicielka restauracji, p. Ania zasługuje na najwyższe uznanie:
.

.
Nie mniej ucieszyła mnie migawka z pubu w Warszawie (fotka z samej góry pochodzi właśnie z niej). Dziwi mnie tylko, że ma dotychczas tak mało wkliknięć. Czyżby winna była temu rusofobia? A przecież ta migawka zasługuje na to, by obejrzały ją miliony ludzi:
.

.
Obejrzałem ją kilkakrotnie. Tu przyznam się, że nie lubię pubów, tłoku i gwaru, w którym ledwo słychać, co mówią ludzie stojący obok. Niemniej atmosfera w tym pubie miała coś z wyzwolenia się ze strachu, z narzuconych kajdan. Człowiek to istota społeczna, potrzebuje bliskich kontaktów z innymi ludźmi. A nas od miesięcy okupant stara się zamykać w domach, izoluje, narzuca odstępy, limituje kontakty z innymi, zmusza do noszenia namordników, w których trudno jest niekiedy rozpoznać znajomych. I nagle w tym oceanie zniewolenia, nakazów i zakazów młodzież warszawska znaleźli oazę wolności – pub PIFPAF. Tłok, ścisk, muzyka, śpiewy, co niektórzy tańczą na stołach, piwo leje się strumieniami. Tylko chyba dwóch strachajłów w namordnikach. Cała reszta bez nich, szczęśliwa, rozbawiona, wolna.
.
Wreszcie wolna!
.
Ta właśnie atmosfera wolności, luzu, widok ludzi wolnych od strachu, chcących normalnie żyć, nadaje tej migawce niezwykłą wartość. Oby przebijająca z niej erupcja wolności, radość z wolności, jak pandemia rozlała się najpierw na Polskę, a potem na cały świat. Osobiście wydaje mi się, że ci wszyscy ludzie z tego pubu, gdy po miesiącach zniewolenia łyknęli w nim chwilę wolności i luzu, nie pozwolą ich już sobie odebrać. Niech rozchodzi się jak pandemia zrzucanie strachu przed narzucanym nam totalitaryzmem.
.
Niech rozchodzi się zew wolności…
.
.
opolczyk
.
PS
.
Podczas wczorajszej, środowej demonstracji w Pforzheimie, jedna z uczestniczek zapytała mnie o protesty polskich przedsiębiorców. Pamiętała, że mówiłem o nich w sobotę i w poniedziałek podczas demonstracji, ale znalazła o nich informacje w niemieckojęzycznej sieci i chciała o tych protestach usłyszeć coś więcej. Przy czym, co mnie ucieszyło,  wyraziła słowa uznania pod adresem polskich przedsiębiorców, chwaliła ich odwagę i na koniec wyraziła nadzieję, że i w Niemczech przedsiębiorcy, zainspirowani polskim przykładem, taką formę walki podejmą.
Oby przykład z Polski rozlał się na cały świat.
.
.
.
.

Katolickie zawłaszczanie słowiańskiej kultury…

.


.

.
Gdy podesłano mi powyższy film „Głosu obywatelskiego” i gdy przeczytałem sam jego tytuł: „Szczodre Gody – Katolickie czy Słowiańskie? – Mirek z Wielkopolski” – po prostu zdębiałem. Przywykłem już do tego, że katolicy przywłaszczyli sobie całą masę naszych słowiańskich świąt (nadając im własne nazwy – np. nasze Szczodre Gody nazywają „bożym narodzeniem”) oraz całą masę naszych zwyczajów i obrzędów, nadając im własną nadjordańską interpretację. Ale to, że próbują sobie przywłaszczyć nawet nazwę Szczodrych Godów jako „katolickie święto”, jest już szczytem ich bezczelności. A jednak to robią – i to na kanale „obywatelskim”.
.
Jako „znawcę” tematu A. Poneta zaprosił telefonicznie nie wymienionego z nazwiska Mirka. Cóż mogę powiedzieć o tym filmie? Kilkakrotnie zmuszałem się, by go przesłuchać. Chcąc o nim napisać, musiałem jednak przejść te torturty i słuchać bezmyślnych, chaotycznych wywodów, pełnych bzdur, demagogii, wymysłów i kłamstw, czyli katolickiej prawdy inaczej. Przyszło mi nawet na myśl, że wysłuchanie tego filmu powinni funkcjonariusze kk nakazywać jako pokutę owieczkom podczas spowiedzi. Ludzie jako tako rozgarnięci potrzebują naprawdę dużo samozaparcia i dużo cierpliwości, by cały ten film przesłuchać w jednym kawałku.
.
Wypunktować zamierzam kilka najbardziej załganych stwierdzeń Mirka, którymi raczył słuchaczy „Głosu” już od samego początku. I tak (min. 2:30) orzekł, że nasza dusza słowiańska jest immanentną częścią polskiego katolicyzmu, i że myśmy ubrali go (katolicyzm) na siebie. A chwilę później orzekł, że  Słowianie sami przyjęli taką „kulturowość”. Czyżby? Czyżby Mirosław „zapomniał” powiedzieć słuchaczom Głosu o brutalnie pacyfikowanych buntach antykościelnych w czasach pierwszych Piastów? Wszak wspominali o nich kronikarze, jak choćby ruski Nestor: „Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”. I Gall Anonim: „Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom bożym i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”. Buntów tych było więcej i wszystkie zostały brutalnie i krwawo spacyfikowane.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska
.
Mirosław albo kompletnie nie zna historii i o tych buntach nie wie, przez co nie nadaje się na „znawcę” tematu, na jakiego kreował go A. Poneta, albo – co gorsza – wie o nich, ale je przemilcza, głosząc propagandową katolicką prawdę inaczej. Bo, jak widać, nasi przodkowie wcale nie chcieli dać się ubrać w katolicyzm, a tym bardziej nie ubrali się weń dobrowolnie. Katolicyzm ostatecznie, po serii buntów i po krwawym stłumieniu największego z nich, który wybuchł po śmierci Bolesława II Zapomnianego, narzucił siłą ponownie naszym przodkom półniemiec Kazimierz siłami ciężkozbrojnego hufca niemieckiego, podarowanego mu przez niemieckiego cesarza. Wobec zniewalanego ludu od samego początku stosowano przymus, kary i represje. Przy ich pomocy „nawracano” piastowskich poddanych. A opór stawiali przez wiele wieków. Wszak jeszcze w XV wieku synod biskupów w Poznaniu potępiał pogańskie zwyczaje i obrzędy, nadal odprawianie przez poddanych. Sam Długosz także w kontekście obrzędów Kupalnocki nad tym ubolewał, że mimo, iż od „chrztu Polski” minęło już 500 lat, to nadal odprawiano  – jak je nazwał – pogańskie igrzyska – „przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się, oraz inne miłosne pienia…”. A lustracja biskupia w Kałdusie z roku 1793 użalała się, że cała wieś nadal czci pogańskich bogów, a w kościelnych nabożeństwach nie uczestniczy nikt.
Niech więc Mirosław nie buja słuchaczy, że nasi przodkowie dobrowolnie ubrali się w katolicyzm, bo jest to oczywiste kłamstwo! Takim samym kłamstwem jest to, że niby nasza słowiańska dusza jest immanentną  częścią „polskiego” katolicyzmu. Nie ma „polskiego” katolicyzmu. Ma on korzenie w judaizmie, rodził się nad Jordanem i tam jest jego „ziemia święta”. Centralę ma katolicyzm w Watykanie, jest kosmopolityczny a nie „polski”, Polska zaś jest dla Watykanu jedynie jedną z kościelnych prowincji. Przede wszystkim w „nawróconych” Słowianach zabijał katolicyzm słowiańską duszę. Miał rację Zorian Dołęga-Chodakowski, gdy pisał:
.
„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”
.
Nie tylko co niektórzy polscy katolicy przyznają – kim są duchowo:
.
Tomasz Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html
.
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
https://salwowski.net/2016/06/24/ja-tez-jestem-zydem-duchowym/
.
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html
.
W podobnym duchu wypowiedział się nawet papież Pius XI, twierdzący nieomylnie, że krystowiercy są duchowymi Semitami:
.
„Na czym polega głęboka więź łącząca chrześcijaństwo z judaizmem i sprawiająca, że „religia żydowska nie jest dla naszej religii »zewnętrzna«, lecz w pewien sposób »wewnętrzna«” (Jan Paweł II)? Już w latach 30. XX w. rozmyślał nad tym papież Pius XI, który mówił, że my, chrześcijanie, „duchowo jesteśmy Semitami”. Myśl tę podjęli i uzasadnili autorzy soborowej deklaracji Nostra aetate: „Kościół Chrystusowy uznaje, że początki jego wiary i wybrania (…) znajdują się już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków. Wyznaje, że wszyscy wierzący w Chrystusa, synowie Abrahama w porządku wiary, objęci są powołaniem tego patriarchy (…). Dlatego Kościół nie może zapomnieć, że poprzez ten lud, z którym Bóg w swoim niewysłowionym miłosierdziu zechciał zawrzeć dawne Przymierze, otrzymał Objawienie Starego Testamentu (…)”.
https://www.miesiecznik.znak.com.pl/7212015janusz-poniewierskiizrael-drzewo-oliwne/
.
Katolicyzm zabijał w nawracanych słowiańską duszę, zwłaszcza u gorliwie wierzących. Widać to choćby po organizowanych przez katolicki motłoch, podżegany przez kler i jezuitów, tumultach cmentarnych. Jeden z nich opisany jest na wikipedii:
.
„…złość swoje wywarli na ogród pogrzebowy i na umarłych tamże w Panu odpoczywających, gdzie grobu jmp. Stanisława Myszkowskiego, wojewody krakowskiego, przed kilką lat pochowanego dobyli, inszych zacnych ludzi ciała z grobów wywłóczyli, nogami wzgórę stawiali, rozlicznie lżyli i sromoczyli”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tumult_cmentarny
.
Podobnych tumultów było znacznie więcej i nie tylko w Krakowie – rozlały się po całej Rz’plitej. Tylko – czy ktokolwiek mający słowiańską duszę zdolny byłby do takich niegodziwości? Odpowiedź jest jednoznaczna – nie. Tylko dlatego, że u gorliwych katolików katolicyzm zabijał słowiańską duszę, gorliwi katolicy stawali się fanatykami, zdolnymi bezcześcić groby tylko dlatego, że zmarli byli protestantami.
Tu jeszcze napomknę, że gdy zmarł naprawdę wielki polski myśliciel, Andrzej Frycz Modrzewski, autor dziełka wyprzedzającego epokę o kilka wieków (postulował m.in. zrównanie w prawach wszystkie stany Rz’plitej – chłopstwo, mieszczaństwo i szlachtę), pochowany został po kryjomu, gdyż jego rodzina bała się, że i jego grób zostanie sprofanowany przez katolików. Do dzisiaj nie wiemy, gdzie złożono jego zwłoki.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Frycz_Modrzewski
.
A skoro jesteśmy przy tumultach – były podejmowane próby zapobiegania im. Nawet większość katolickierj szlachty chciała uchwalenia przez sejm „prawa o tumultach”, każącego śmiercią uczestników i inspiratorów tumultów. I wtedy do działania przystąpił agent Watykanu, Piotr Skarga, który przekonał Zygmunta III Wazę, by sejm zerwać i prawa karania uczestników tumultów nie wprowadzać. Bo czym by katolicy „nawracali” protestantów?
http://utw-art.blogspot.com/2012/09/filozofia-domowa-anty-pamieci-piotra_16.html
.
Piotr Skarga był niezwykle wpływowym podżegaczem fanatyzującym katolików. Był jednym z głównych odpowiedzialnych za późniejszy upadek Rz’plitej, którą dobiła kontrreformacja. To, że rok 2012 ogłoszono rokiem jego imienia, było po prostu skandalem i wręcz hańbą. Ale wracam do filmu Głosu i wypowiedzi Mirka. Około min 5:25 mówił o Złotym Wieku w katolickiej Polsce. Zapomniał dodać że polska Korona była zdecydowanie mniejszą częścią Unii litewsko-polskiej, rządzonej w okresie złotego wieku przez litewską dynastię – potomków Jagiełły. W Wielkim Księstwie Litewskim prawosławnych Rusinów było co najmniej tyle samo co katolickich Polaków w Koronie. W czasach tuż po reformacji udział w Złotym Wieku mieli też protestanci. O Fryczu Modrzewskim już wspomniałem. Mikołaj Rej (https://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82aj_Rej), poeta, pisarz i myśliciel też był protestantem. Jego znana sentencja:  A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” odnosiła się do katolickiej łaciny, którą nazywał gęganiem. W jego czasach wszystkie urzędowe dokumenty oraz uchwały sejmu pełne były „makaronizmów” – zwrotów łacińskich, co on zdecydowanie potępiał. Pisał wyłącznie po polsku i polską pisownię propagował. Potęga ówczesnej Unii  i Złoty Wiek nie były dzierłem i zasługą samych tylko katolików i Polaków.
Później jeszcze zachwalał Mirek tolerancyjność panującą w szlacheckiej Rz’plitej. Owszem, należy przyznać, że Rz’plita była państwem bardziej tolerancyjnym niż reszta Europy. Ale zawdzięczała to innowiercom, a nie katolikom. Była tolerancyjna wbrew kościołowi i gorliwym katolikom. Uchwalona w roku 1573 konstytucja warszawska, uznawała wolność sumienia (choć tylko dla szlachty) i równouprawnienie religijne między szlachtą katolicką, protestancką i prawosławną. Była pomysłem i dziełem protestantów. Wsparli ich prawosławni, ale i część umiarkowanych katolików. Natomiast hierarchia kk obrzuciła ją klątwą i nigdy nie dopuściła do uchwalenia przepisów prawnych gwarantujących choćby tylko samej szlachcie wolność sumienia i wyznania.
.
Tu konieczna jest pewna dygresja. Otóż w propagandzie katolickiej Polacy już od czasów Mieszka, przedstawiani są jako gorliwi katolicy. Jest to oczywista nieprawda. Wieś przez wieki z uporem, po kryjomu trwała przy starych bogach, a i szlachta najczęściej była katolicka tylko powierzchownie. Widać to było właśnie w czasach wczesnej reformacji. W całej polskiej, katolickiej Koronie miały wtedy miejsce odstępstwa szlachty od katolicyzmu i przechodzenie na protestantyzm (luteranizm i kalwinizm). Protestantami stawali się magnaci – jak choćby wojewoda krakowski Stanisław Myszkowski, którego zwłoki zbezczeszczono w roku 1575. W niektórych regionach Korony szlachta wręcz masowo przechodziła na protestantyzm (województwa sandomierskie i lubelskie). Początkowo kk był wobec tych odstępstw bezsilny. Wykorzystał jednak szwedzki najazd (potop), na urządzić nagonkę na protestantów jako rzekomych „zdrajców” i przeforsował uchwalenie kary śmierci za odstępstwo od katolicyzmu. I takie wyroki faktycznie wykonywano. Tylko – gdyby Polacy byli gorliwymi katolikami – czy porzucali by wręcz masowo „wiarę ojców”?
.
Katolicy chwalą się, że w „tolerancyjnej” Rz’plitej znajdowali schronienie obcy, uciekający przed prześladowaniami religijnymi w innych państwach. Zgadza się. Początkowo przyjmowano nawet „heretyków” prześladowanych w innych państwach przez katolików. Tyle, że nie było to zasługą państwa – prześladowanym za granicą schronienia udzielała szlachta, której państwo nie mogło tego zabronić. Później jednak, na fali nasilającej się kontrreformacji kler narzucił zakaz przyjmowania obcych „heretyków”. Azylu udzielano wyłącznie katolikom. Równocześnie z Rz’plitej wypędzano „heretyków” – jak choćby braci polskich (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_polscy). Dano im do wyboru: „nawrócić” się na katolicyzm, lub wynosić się z kraju. Kto nie „nawrócił” się i nie wyjechał – podlegał karze śmierci. Taka to była katolicka „tolerancja” – obcych katolików przygarniano, własnych obywateli, uznanych za „heretyków”, wypędzano lub zabijano.
.
W jednej jedynej sprawie miał „znawca” Głosu obywatelskiego, Mirek, rację – Unia litewsko-polska pod berłem Jagiellonów była potęgą i miała swój Złoty Wiek. Dobiegł on jednak końca, gdy wygasła dynastia jagiellońska, przyszły czasy wolnej elekcji, a do Rz’plitej ściągnięto jezuitów. Od tego momentu państwo powoli upadało, aż po dwóch wiekach pokrojone zostało jak tort w trzech ratach przez sąsiadów. Można wymienić kilka kamieni milowych tego upadku:
.
1) Powstania kozackie na Ukrainie, a zwłaszcza powstanie Chmielnickiego ogromnie osłabiły i zubożyły państwo. Nie jest przypadkiem, że powstania kozackie zaczęły wybuchać dopiero po włączeniu Ukrainy do Korony (w ramach uchwał Unii lubelskiej z roku 1569) i równoczesnym pojawieniu się tam jezuitów. W czasach jagiellońskich ruska prawosławna szlachta obsadzała wszystkie urzędy w ruskich województwach, a prawosławie nie podlegało żadnym szykanom na Rusi, choć np. biskupów prawosławnych nigdy nie dopuszczono do sejmu, w którym katoliccy biskupi z urzędu byli senatorami. Niemniej na Rusi/Ukrainie prawosławie nie podlegało żadnym szykanom. Po Unii Lubelskiej już tak. Zaczęły wybuchać na niej powstania kozackie. Największym było to pod wodzą Chmielnickiego. Przyczyny powstań znaleźć można w tzw. „ugodzie zborowskie”, zawartej na koniec powstania Chmielnickiego, choć nigdy nie wcielonej w życie. Ugoda zawierała m.in. takie punkty: w województwach ruskich (kijowskim, bracławskim i czernihowskim) urzędy miała pełnić tylko rusińska szlachta prawosławna, jezuitów usuwa się z tych trzech ruskich województw, oraz przyznaje się w senacie miejsce prawosławnemu metropolicie kijowskiemu.
Powstanie Chmielnickiego zniszczyło duże połacie kraju. Powstańcy doszli aż pod Zamość. Chmielnicki zniechęcony do Rzeczypospolitej zwrócił się do Rosji, oddając jej lewobrzeżną Ukrainę, utraconą wtedy dla Rz’plitej Obojga Narodów na zawsze. Ponadto, o czym pisał Norman Davies w „Bożym Igrzysku”, z powodu powstania Chmielnickiego załamał się handel zbożem, będący dla ziemiańskiej szlachty głównym źródłem dochodów i bogactwa. Nastąpiło zubożenie dużej części stanu szlacheckiego.
Gdyby Ukraina nie była nachalnie „nawracana” na katolicyzm i gdyby nie była nachalnie kolonizowana przez polskich magnatów i szlachtę – powstań kozackich by nie było.
.
2) Szwedzki „potop” ogromnie zniszczył tereny Korony. Wywołane przezeń zniszczenia porównywalne były do zniszczeń z okresu II wojny św. W już wspomnianym „Bożym Igrzysku” Davies opisuje całkowity upadek miast spowodowany „potopem”. Z upadku tego podniosły się miasta dopiero w czasie zaborów. Praprzyczyną „potopu” była kontrreformacyjna polityka papiestwa, do realizacji której zaprzężono Rz’plitą. Wypędzonego ze Szwecji i wcześniej zdetronizowanego tam Zygmunta III Wazę, a po nim kolejnych Wazów (Władysława IV i Jana Kazimierza) za sprawą papiestwa i „polskiego” kościoła wybierano na władców Rz’plitej w tym celu, by jej siłami pokonać Szwecję i ponownie osadzić w niej na tronie katolickiego Wazę – by ten ponownie przykuł Szwecję łańcuchem „wiary” do papieskiego tronu. Najeżdżając Rz’plitą Karol X Gustaw chciał przede wszystkim wymusić na Janie Kazimierzu ostateczne i definitywne zrzeczenie się jego roszczeń do korony i tronu Szwecji. Gdyby za sprawą intryg papiestwa i „polskiego” kk nie wybierano kolejnych Wazów na władców, najprawdopodobniej szwedzkiego „potopu” by nie było. Nie byłoby więc i  wynikłych z niego ogromnych zniszczeń.
A skoro jesteśmy przy „potopie”, warto jeszcze wykazać przy tej okazji związane z nim zakłamanie katolików oraz zdemaskować pewien katolicki mit. Winę za potop katolicy zwalili na protestantów – że to niby oni zdradzali króla i ojczyznę, przez co Szwedom tak łatwo udało się podbić prawie całą Koronę. Tymczasem większość szlachty i wojsk koronnych, które przeszły na stroną szwedzką, były katolickie. Pierwsza Szwedom poddała się w większości katolicka Wielkopolska, a pospolitym ruszeniem pod Ujściem dowodzili katolicy: wojewoda poznański, Krzysztof Opaliński i wojewoda kaliski, Andrzej Karol Grudziński. Po krótkiej bitwie poddali się i uznali nad sobą szwedzkiego króla (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Uj%C5%9Bciem_(1655)). A rozbite pod Wojniczem wojska koronne (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wojniczem), w większości katolickie, także uznały zwierzchność szwedzkiego króla. Wśród nich był późniejszy król Jan III Sobieski, zdrajca króla Jana Kazimierza i ojczyzny.
Przy okazji „potopu” katolicy wymyślili też mit, mówiący, że to obrona Jasnej Góry była momentem przełomowym szwedzkiego najazdu. Barwnie, ale w całkiem załgany sposób uwiarygodnił ten mit Sienkiewicz w „Potopie”. Mit ten głosił, że na wieść o oblężeniu klasztoru ci, co wcześniej porzucili Jana Kazimierza, porzucali teraz Szwedów i zaczynali ich bić. Jest to oczywista nieprawda. Szwedów odstępowano z tego powodu, że uprawiali rabunek, grabież, dokonywali gwałtów na mieszkańcach, także na szlachcie. Oblężenie klasztoru w Częstochowie nie miało z odstępowaniem od Szwedów nic wspólnego. Widać to choćby po Sobieskim: klasztor w Częstochowie oblegali Szwedzi od 18 listopada do 27 grudnia 1655. Sobieski porzucił służbę Szwedom dopiero 24 marca 1656 – trzy miesiące po zakończeniu oblężenia klasztoru.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że i przeor Kordecki też był zaprzańcem i zdrajcą. Owszem, Szwedów nie chciał wpuścić do klasztoru, bojąc się jego profanacji i zrabowania przez nich skarbów jasnogórskich. Ale i on uznał panowanie Karola X Gustawa. Odnalezione w Szwecji i opublikowane w 1904 roku jego listy jednoznacznie to wykazują. Zamieszczam fragment listu przeora Kordeckiego do dowódcy szwedzkich wojsk oblegających klasztor:
.
„Ponieważ całe królestwo polskie posłuszne jest Najjaśniejszemu Królowi Szwecji i uznało Go za swego Pana, przeto i my wraz ze świętym miejscem, które dotąd królowie polscy mieli we czci i poszanowaniu, pokornie poddajemy się Jego Królewskiej Mości Panu Szwecji, zgodnie z listem z dnia 28 października, nadesłanym nam przez Wielmożnego Posła Wittenberga. Nasze poddanie się ponawiamy w liście do Warszawy (do króla Karola Gustawa – przyp. B.M.), na który łaskawej obecnie czekamy odpowiedzi. Jako wierni poddani Jego Królewskiej Mości Króla Szwecji, a naszego Najmiłościwszego Pana, nie myślimy podnosić więcej oręża przeciwko wojsku Waszej Dostojności”. (tj. Müllera – B.M.). „Zanosimy ustawiczne modły do Boga i Najświętszej Bogarodzicy, czczonej w tym miejscu, o zdrowie i pomyślność Najjaśniejszego Pana, Króla Szwecji, Pana i Protektora naszego Królestwa…”
http://docs5.chomikuj.pl/594302441,PL,0,0,Motyl-Bogdan—Ciemne-sprawy-Jasnej-Gory.RTF
.
Zdrada pleniła się w czasie „potopu” wśród katolików niepomiernie. Niemniej po nim zdrajcami okrzyczano protestantów. Szykany, represje i zwalczanie ich od zakończenia szwedzkiego najazdu niepomiernie się nasiliły (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kontrreformacja_w_Polsce#Dzia%C5%82ania_prawne). Ze zdrajcy Kordeckiego zrobiono „Hektora jasnogórskiego”. Natomiast zdrajcę Sobieskiego nagrodzono koroną. Jest to kapitalny przykład podwójnej moralności katolików – inna dla siebie, inna dla „heretyków”.
.
3) Konfederacja barska (https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_barska), uważana przez katolików i większość historyków za powstanie narodowe, która przeistoczyła się w wojnę z Rosją, w sumie była początkowo giga-tumultem religijnym. Zawiązała ją skatoliczona szlachta w proteście przeciwko uchwalonemu przez sejm równouprawnieniu dla prawosławnych i protestantów. Walki trwały cztery lata, państwo i tak biedne, zostało straszliwie wyniszczone, przelana została rzeka krwi, a na koniec dokonano pierwszego rozbioru Rz’plitej. Był to prawdziwy początek końca wielkiej niegdyś Rzeczypospolitej Obojga (w rzeczywistości Trojga) Narodów.
A przecież Rz’plita mogłaby być wówczas nadal, teoretycznie przynajmniej, potęgą. Była nadal ludna i – jak na europejskie warunki – wielka. Gdyby pod jednym sztandarem udało się skupić Polaków, Rusinów, Litwinów, katolików, prawosławnych i protestantów – mogłaby Rz’plita zrzucić rosyjski protektorat, rozwalić gangsterskie Prusy, najbardziej prące do rozbiorów i znów stać się wielkim i silnym wielonarodowym i wieloreligijnym państwem (jak w czasach Jagiellońskich). Mogła być nadal wielką. Niestety dla w sumie garstki fanatycznej katolickiej polskiej szlachty (stanowili kilka procent mieszkańców) obrona supremacji katolicyzmu ważniejsza była niż dobro państwa. Takie państwo nie miało szans na przetrwanie.
.
4) Konstytucja 3 maja (https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/03/konstytucja-3-maja-jaka-powinna-byc-aby-miec-szanse-uratowania-ginacej-rzeczypospolitej/), mająca ratować państwo, była w zasadzie ostatnim gwoździem do jego trumny. O tym, że państwo powoli ginie, wiedzieli wówczas wszyscy świetlejsi ludzie. Aby je ratować, należało usunąć główne przyczyny, które prowadziły je do upadku. Tymczasem konstytucja majowa, zamiast je usunąć, uczyniła je konstytucyjnymi zapisami. Głównymi przyczynami upadania państwa były: nietolerancja religijna i zepchnięcie przez katolików na margines życia politycznego i społecznego prawosławnych i protestantów oraz szowinizm polskiej szlachty chcącej narzucać Rusinom i Litwinom swoją wolę. A także to, że ok. 1/3 ziem była własnością kościoła, który nie płacił żadnych podatków, a ponadto za pomocą biskupów w senacie sejmu miał bezpośredni wpływ na politykę państwa. Klerowi udawało się  wielokrotnie narzucać władzom państwa działania na rzecz interesów kk i papiestwa – nawet ze szkodą dla racji stanu państwa. Konstytucja musiałaby gwarantować równouprawniene Polakom, Rusinom i Litwinom oraz równouprawnienie religijne wszystkim wyznaniom i religiom – także pogaństwu. I powinna kościół pozbawić jakiegokolwiek wpływu na politykę. Tymczasem w jej zapisach wieloetniczne państwo uczyniła Królestwem Polskim (choć ludność etnicznie polska była mniejszością), nie pytając Rusinów i Litwinów, czy chcą być obywatelami polskimi. Katolicyzm zaś uczyniła religią państwową, choć katolicy także byli mniejszością. Było oczywiste, że uchwalona nielegalnie zostanie konstytucja majowa przez wielu mieszkańców odrzucona i że doprowadzi ona do wojny. Targowiczan wielu historyków i zaślepionych „patriotów” nazywa „zdrajcami”. Dla mnie zdrajcami byli autorzy konstytucji. Wszak oddawali oni w zapisach konstytucji po śmierci Poniatowskiego w dziedziczne władanie tron niemieckim Sasom. To, czego nie osiągnęło przez osiem wieków cesarstwo niemieckie ani krzyżacy (panowanie nad Polakami, a dodatkowo nad Litwinami i Rusinami) dawała Niemcom konstytucja 3 maja. Była zdradą interesów państwa. Zakończyła się Targowicą, wojną i drugim rozbiorem. Insurekcja kościuszkowska, organizowana w Lipsku i Dreźnie pod patronatem Sasów, wywołana pod hasłem przywrócenia zdradzieckiej i szkodliwej konstytucji majowej (w interesie Sasów było przywrócenie konstytucji, gdyż oddawała ona im tron Rz’plitej w dziedziczne władanie) była już tylko pokłosiem konstytucji i łabędzim śpiewem (https://www.ortograf.pl/slownik/labedzi-spiew). Po niej przyszła niewola.
.
Do upadku wielkiej niegdyś, wielonarodowej i wieloreligijnej Rz’plitej przyczynił się przede wszystkim fanatyzm katolików, szowinizm polskiej szlachty i uczynienie państwa narzędziem kościoła. Kiedy wreszcie katolicy, jak i historycy, przyjmą to do wiadomości.
.
Gdyby Rz’plita była państwem religijnie i etnicznie jednorodnym, na pewno by nie upadła. Jej nieszczęście polegało na tym, że absolutna mniejszość chciała większości narzucić i katolicyzm, i polską dominację. Rozbita została w ten sposób wcześniejsza jagiellońska spójność państwa. Osłabiona wewnętrznymi konfliktami religijnymi i etnicznymi Rz’plita po prostu upadła. Fanatyzm katolicki i szowinizm polskiej szlachty wpędził ją do grobu.
.
Tu wracam do „znawcy” Głosu obywatelskiego – Mirka. Zaznaczyłem już, że absolutnie nie zna on historii. Podam kolejny przykład jego historycznej ignorancji. Ok. minuty 7 przytoczył (błędną zresztą) odpowiedź Pomorzan daną biskupowi Mistelbachowi, po czym powiedział, że to jest to, co wyrażaliśmy my, Słowianie (odrzucanie tortur stosowanych przez katolików) i co niby miało do nas niebawem przyjść. Na szczęście – zaznaczył – ta „toksyczna” forma katolicyzmu (w domyśle – niemiecka) do nas nie przyszła, bo Polska była zawsze państwem pluralistycznym i tolerancyjnym.
Mirek wyraźnie sugeruje, że tylko katolicyzm niemiecki był „toksyczny” i stosował tortury. Natomiast „nasz”, „słowiański” katolicyzm był cacy cacy – dobry i bez tortur. Niestety przeoczył to, że poddanym Piastów katolicyzm narzucał niemiecki w większości kler już za pierwszych Piastów. I że niemieckiego biskupa Reinberna (https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinbern), zresztą szybko przez Pomorzan wypędzonego, narzucił im Chrobry. I że ostatecznie po największym buncie antykościelnym katolicyzm narzucono mieszkańcom państwa piastowskiego mieczami i toporami niemieckich ciężkozbrojnych żołdaków, którzy pół-Niemca Kazimierza osadzili na piastowskim książęcym tronie.
W czasach, gdy Pomorzanie odrzucali proponowany im przez Mistelbacha katolicyzm, poddani Piastów już od pokoleń pod katolicyzmem jęczeli i byli przezeń uciskani, a także prześladowani i torturowani. Wszak stosowane przez katolików tortury które odpychały od katolicyzmu Pomorzan, stosowano także u Piastów. Pomorzanie dobrze wiedzieli, że Bolesław Krzywousty własnego brata przyrodniego, Zbigniewa, nakazał oślepić (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_(polski_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99)#O%C5%9Blepienie_i_%C5%9Bmier%C4%87_Zbigniewa). I że biskup Mistelbach tylko dzięki podbojowi Pomorza przez Krzywoustego, na zaproszenie tego ostatniego „nawracał” Pomorzan (https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_III_Krzywousty#Akcja_chrystianizacyjna_Pomorza_Zachodniego). Znali więc Pomorzanie zbrodniczość katolicyzmu i to nie tylko niemieckiego, ale i tego u Piastów, rzekomo – jak twierdzi „znawca” Głosu obywatelskiego, ze „słowiańską duszą”. I stąd go nie chcieli.
.
Tu jeszcze na marginesie zaznaczę, że w zniszczeniu sławnego grodu Redarów i sławnej w nim świątyni Swarożyca w Radogoszczy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_(gr%C3%B3d)) przez niemieckiego króla (późniejszego cesarza) Lotara III, miał zbój Krzywousty własny pośredni współudział. Była to wspólnie uzgodniona operacja. Podczas niemieckich najazdów na Północne Połabie zaatakowanym plemionom przychodziły z pomocą inne. Krzywousty po podboju Pomorza Szczecińskiego przekroczył Odrę i najechał od strony wybrzeża Północne Połabie. Plemiona tam mieszkające, wspierające zawsze atakowanych Wieletów czy Obodrytów, zaatakowane przez krzyżowca Krzywoustego nie mogły przyjść z pomocą Redarom, zaatakowanym w tym samym czasie przez silne niemieckie wojska Lotara III. Zdobył więc on w roku 1125 i kompletnie zniszczył gród Radogoszcz i sławną świątynię Swarożyca. Gdy kilkadziesiąt lat później Niemcy na stałe podbili Północne Połabie, zniszczyli ślady grodu i świątyni do tego stopnia, że do dzisiaj nie udało się ustalić miejsca, gdzie gród i świątynia w czasach ich świetności były ulokowane.
W jego własnym państwie w czasach Krzywoustego skatoliczone – zajęte przez katolików – zostały Ślęża i Łysiec (Łysa Góra) – dwa najważniejsze pogańskie sanktuaria na terenie państwa piastowskiego. No i miał on na sumieniu podbój i katoliczenie Pomorzan. Krzywousty należał do najgorszych piastowskich wandali niszczących słowiańską kulturę.
.
Ale wracam do filmu. Mirek postawił też retoryczne pytanie o narodowość księży i biskupów, skompromitowanych przez pedofilstwo. Dam mu tu odpowiedź, choć nie taką, jakiej się spodziewa. Skąd wzięło się tylu obcych, udających Polaków, nie tylko wśród kleru? Przypomnę tu wprowadzone przez ultrakatolickiego szwedzkiego przybłędę, Zygmunta III Wazę, w 1588 roku w Statutach Litewskich, z podpuszczenia biskupów i jezuitów prawa, które mówiło: „Jeśliby Żyd który, albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich za szlachcica poczytywani być mają”. To gorliwość w „nawracaniu” na katolicyzm „starszych braci w wierze” poprzez kupowanie ich szlachectwem sprawiło, że tylu żydowskich przechrztów  z polskimi nazwiskami zaludnia obecnie kler, politykę, media, kulturę.
.
Miałem jeszcze napomknąć o wielokrotnie powtarzanym przez Mirka i A. Ponetę sloganie, że jak świat światem nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem. Zapytam krótko – durnota to, czy coś gorszego? Polską i Niemcami rządzi ten sam okupant. Wspólna walka z nim jest naszą wspólną sprawą. Solidarne protesty Polaków i Niemców przeciwko kowidowemu totalitaryzmowi na polsko-niemieckiej granicy były w tej walce niezwykle ważne.
https://wiadomosci.wp.pl/pokoj-i-wolnosc-protest-koronasceptykow-z-polski-i-niemiec-6580811993377760a
.
Okupant zachodu stosuje od zawsze taktykę dziel i rządź nie tylko w polityce wewnętrznej w poszczególnych krajach, ale i skłócając mieszkańców sąsiednich krajów pomiędzy sobą. Nawoływanie obecnie do wrogości wobec Niemców jest tylko i wyłącznie na korzyść okupanta świata. Czyż „Głos obywatelski” tego nie dostrzega?
.
W sumie Głos obywatelski staje się coraz bardziej podejrzany. A już w zakłamywaniu historii przez zaproszonego „znawcę” Mirka i w wybielaniu przez niego katolicyzmu staje się Głos wręcz kościelną tubą propagandową. Samemu zaś Mirkowi mogę na koniec powiedzieć tylko tyle – łapska precz od nazwy Szczodre Gody. Szczodre Gody są słowiańskie a nie katolickie! Jest to nasze prastare, słowiańskie, pogańskie święto i nigdy nie będzie własnością żydogennego katolicyzmu. Tak samo jego nazwa. Wara od niej Mirku, wyznawco nadjordańskich idoli. Wara od niej Głosie obywatelski. Nie damy przywłaszczyć sobie przez katolików tej nazwy…
.
.
opolczyk
.
PS

Głos obywatelski perorował, że Niemiec nigdy nie będzie Polakowi bratem. Dziwne to, gdyż pewien prałat, na dodatek kapelan ultrakatolickich „narodowców”, publicznie przerabiał zbrodnichych krzyżaków na dobrych katolików i braci w wierze katolikopolaków:
.

.

.
Za to wściekle szczuł na odradzające się w Polsce pogaństwo, propagujące kulturę słowiańską:
.

.
Katolicyzm dla Polski i Polaków nie jest ani pniem drzewa, ani jego korzeniami. Jest figą dusicielką:
.


.

Zarodek tej figi w koronie drzewa (na dworze Mieszka) zasadzili Mieszko z żoną Dobrawą i sprowadzony wraz z nią katolicki kler. Najpierw wypuściła figa pęd w stronę ziemi i zakorzeniła się. Następnie od korzenia zaczęła wypuszczać kolejne pędy, rozrastała się i oplatała coraz bardziej drzewo, odbierając mu żywotne soki. Na koniec drzewo całkiem oplotła i zadusiła je.
.
.
Ale głośno krzyczy, że jest tego drzewa podporą i ostoją. I że jest jego dobroczyńcą. Prawdziwy stosunek kościoła „polskiego” do Polski najlepiej charakteryzują słowa uważanego za patriotę księdza Lutosławskiego: Cóż by ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić?
.
.
.
.
.
.

Walcz o wolność…

.


.
W różnych regionach Polski Góralskie Veto podjęli inni. Mamy Bałtyckie Veto:
https://dziennikbaltycki.pl/baltyckie-veto-goralskie-veto-otwieramy-przedsiebiorcy-buntuja-sie-przeciwko-obostrzeniom-i-otwieraja-swoje-biznesy/ar/c3-15392051
.
Mamy Jurajskie Veto (nazwa pochodzi zapewne od Jury Krakowsko-Częstochowskiej):
https://fiat.fm/info/jurajskie-veto-otwieramy-bunt-czy-desperacja/
.
Także Warszawa przyłącza się do Góralskiego Veta:
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26690636,goralskie-veto-takze-w-warszawie-kto-sie-otwwiera-18-stycznia.html
.
Wielkopolska też:
https://wiadomosci.wp.pl/bunt-przedsiebiorcow-do-gorali-dolaczaja-kolejni-wielkopolska-sie-otwiera-6597214450805632a
.
Już tydzień temu Rzeczpospolita (a może Rzydopospolita) informowała o lawinie firm przyłączających się do góralskiego buntu:
https://www.rp.pl/Biznes/301119914-Goralskie-veto-Lawina-firm-przylacza-sie-do-buntu.html
.
Im więcej drobnych przedsiębiorców się zbuntuje, tym trudniej będzie okupantowi je spacyfikować. Ale sami przedsiębiorcy wolności nam nie wywalczą. Konieczne są masowe protesty i na ulicach. Jak ten w Wiedniu w ostatnią sobotę (16.01.2021):
.

.
Jest też z niego migawka na pejsie:
https://www.facebook.com/pigulkaswiata/videos/131109078829066
.
Okupant Austrii zmobilizował na tę demonstrację ok. 1 000 policjantów, zakładając spodziewaną maksymalną liczbę demonstrantów na 20 000 osób. Przyszło ich jednak wielokrotnie więcej, przez co policja była po prostu bezsilna. Tu przyznam się, że z zazdrością patrzyłem na Wiedeńczyków, choć naturalnie i z podziwem. U mnie w Pforzheimie demonstrowało nas w sobotę niecałe 100 osób (a dzisiaj, w poniedziałek „aż” osiem osób). Niemniej jak najbardziej masowe protesty, mimo zimy, są konieczne. Okupantowi zabraknie policji i służb, by pacyfikować Veto przedsiębiorców otwierających swe biznesy i uliczne demonstracje i protesty. W ten sposób postawimy okupanta pod ścianą!
.
Tu jeszcze kilka uwag…
Gdy wczesną wiosną 2020 Paweł Tanajno zainicjował protesty przedsiębiorców, popierałem je, choć „politycznie” i „ideologicznie” z Tanajno nie było mi absolutnie „po drodze”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/03/31/strajk-przedsiebiorcow-w-warszawie-31-marzec-2020-wtorek/
.
Miałem nadzieję, że tamte protesty będą „kamyczkiem” który wywoła lawinę. Niestety tak się wtedy nie stało. Obecnie znacznie większą szansę na poruszenie lawiny ma Góralskie Veto, już rozlewające się po kraju, które z tego właśnie powodu popieram – bez względu na to, że z wieloma wypowiedziami Sebastiana Pitonia się nie zgadzam. Niekiedy wręcz pitoli, wychwalając np. instytucję liberum veto. Nie była ona „konserwatywna” a po prostu głupia. Bo nawet nieprzekupiony przez obcych, durny szlachcic kierujący się szlacheckim sobiepaństwem i warcholstwem mógł ważne reformy zablokować vetem. A reform, fundamentalnych reform, szlachecka Rz’plita potrzebowałam na gwałt. Upadła, gdyż ich nie przeprowadzono.
.
Ważne jest, aby protesty, obojętnie pod  jaką nazwą (veto, protesty, walka o wolność, walka z totalitaryzmem) były:
– czynne a nie bierne (pisanie apeli i protestów do marionetek okupanta to strata czasu),
– jak najbardziej masowe, by okupantowi zabrakło sił na ich pacyfikację,
– wielonurtowe – a więc i demonstracje uliczne, pikiety itp.
.
Tak samo ważne jest, by Polacy nie dali kolejny raz zaciągać się na fałszywe barykady (jak to było np. ze „strajkiem kobiet” i „obroną kościołów” przez katolickich fundamentalistycznych „narodowców”). A także, by celem protestów była walka o wolność i upadek totalitaryzmu NWO, a nie kreowanie podczas protestów kolejnych „mężów opatrzności” i „zbawców narodu” (jak to było z G. Braunem: https://opolczykpl.wordpress.com/2020/09/14/czyzby-protest-w-warszawie-z-12-wrzesnia-pod-nazwa-zakonczyc-plandemie-byl-koncesjonowany-licencjonowany-przez-okupanta/ ). A także, by protesty były protestami a nie religijnymi procesjami reklamującymi np. kult żydowskiego „króla Polski”, jak to miało miejsce wielokrotnie latem.
.
Walka o wolność trwa…
.
Zamieszczam jeszcze film podrzucony mi przed znajomego, Andrzeja, Admina strony Wierni Polsce:
.
https://www.bitchute.com/video/50kEYqeY68wN/

.
W internecie okrzyczany został przez oglądaczy jako „przełomowy” czy „wybitny”. Nie widzę w nim niczego przełomowego ani wybitnego, chyba poza tym, że Catherine Austin Fitts, która przez dziesięciolecia służyła systemowi żydo-banksterskiemu w administracji Busha zbrodniarza oraz w banksterskim złodziejskim banku inwestycyjnym na Wall Street, wreszcie otworzyła oczy i zrozumiała, jakiemu bandyckiemu systemowi przez całe dziesięciolecia służyła. Oby nie było za późno. Pewnie wreszcie i do niej dotarło, że i ona zalicza się do „bydła rzeźnego”.

Dla osób, które znają globalizm i oszustwo z pandemią oraz ludobójczymi szczepionkami nie ma w tym filmie żadnych rewelacji – niemniej można go obejrzeć. Może kogoś  jeszcze obudzi z letargu!
.
Walka o wolność trwa. Nie stój z boku. Nie bądź pasywny. Stawką jest wolność każdego z nas…
.
.
opolczyk

.

PS
.
Zaznaczyć należy jeszcze, że instytucja veta (weto) ma starożytne korzenie. Już w IV wieku p.n.e. wprowadzono w republikańskim Rzymie prawo weta przysługujące trybunom ludowym oraz konsulom. Nie było więc veto (weto) „wynalazkiem” polskiej szlachty. W starożytnym Rzymie osłaniało weto z jednej strony interesy prostej ludności (plebsu) chronione przez trybunów ludowych, ale i samowolę konsulów: jeśli jeden z urzędujących konsulów bez porozumienia z drugim ogłaszał jakieś zarządzenie, drugi mógł je zawetować.
Jeśli idzie o polską szlachtę – dysponowała ona prawem zawiązywania konfederacji oraz prawem do wywołania rokoszy przeciwko królowi, nie potrzebowała więc szlachta koniecznie instytucji veta. I bez niego mogła przeciwstawić się królowi, a także sejmowi (konfederacja barska zawiązana została przeciwko uchwaleniu przez Sejm równouprawnienia dla prawosławnych i protestantów, co było giga tumultem religijnym i „gwoździem do trumny” Rzeczypospolitej). Zresztą, by zablokować prawo veta w sejmie, wystarczyło zwołać sejm skonfederowany. W sejmach skonfederowanych obowiązywała zasada 50% + jeden głos.
Nie bez powodu prawo liberum veto przeszło do historii jako zjawisko szkodliwe – i takim faktycznie było. Choć prawo do stawiania oporu wobec dyktatorskich zapędów władzy jest jak najbardziej konieczne. W Dojczlandii gwarantowane jest artykułem ustawy zasadniczej (konstytucji)  nr. 20 punkt 4:

.
„(4) Gegen jeden, der es unternimmt, diese Ordnung zu beseitigen, haben alle Deutschen das Recht zum Widerstand, wenn andere Abhilfe nicht möglich ist.”
(Przeciwko każdemu, kto próbuje podważyć konstytucyjne prawa, mają Niemcy prawo do stawiania oporu, jeśli inne  sposoby  [obrony konstytucyjnych praw człowieka i obywatela] są niemożliwe.)
https://www.bundestag.de/parlament/aufgaben/rechtsgrundlagen/grundgesetz/gg_02-245124
.

.

.

.

Lekcja historii – Bolesław II, nazwany Zapomnianym – ten, który zniknął w mrokach średniowiecza…

.

.


.
Powyższe dwa obrazy Wojciecha Gersona przedstawiają wkroczenie pół-Niemca Kazimierza nazwanego „odnowicielem” na czele niemieckiego ciężkozbrojnego hufca do państwa piastowskiego po pacyfikacji przez Czechów antykościelnego powstania ludowego z roku 1038
.

.
Wielokrotnie link poniższego artykułu z Polityki z 2007 roku zamieszczałem w moich wpisach, a niniejszym zamieszczam cały ten artykuł:

.
.
Zniknął w mrokach średniowiecza
.

.
Najbardziej tajemniczy okres w polskich dziejach to kilka lat po śmierci Mieszka II, a przed wstąpieniem na tron Kazimierza Odnowiciela. Między nimi, w oficjal­nych pocztach polskich monarchów, nie ma żadnego władcy. A był.
.
Mieszko II, następca Bolesława Wielkiego (Chrobrego), zmarł w 1034 r., a w 1039 r. do Polski wkroczył jego syn Kazimierz Karol, by z niemiecką pomocą odzyskać dziedzictwo i odbudować zagrożone rozpadem państwo. Nadano mu przydomek Odnowiciel. Pięcioletni okres między tymi dwoma wydarzeniami przypomina czarną dziurę. Zadbali o to najbardziej znani średniowieczni kronikarze: Gall Anonim, Wincenty Kadłubek, Jan Długosz i plejada sławnych historyków z Joachimem Lelewelem i Adamem Naruszewiczem na czele. W ich przekazach brak wzmianek o wówczas panującym. Choć nie do końca. Długosz na przykład dokonał godnej podziwu ekwilibrystyki i, aby całkowicie nie pominąć w swoim przekazie istniejącego rzeczywiście władcy, zmienił mu imię i profilaktycznie uśmiercił jeszcze przed zgonem ojca!
.
Jakie były przyczyny, dla których świadomie zakłamali historię? Komu zależało na tym, aby następca Mieszka II i poprzednik Kazimierza Odnowiciela pozostał w całkowitym niemal zapomnieniu?
.
Skazany na zapomnienie władca nosił imię Bolesław. Był najprawdopodobniej pierworodnym synem Mieszka II i Rychezy, wnuczki cesarza niemieckiego Ottona II, starszym bratem Kazimierza Karola i Włodzisława, choć niewykluczone, że jego matką była poprzednia żona króla lub jedna z jego nałożnic. Urodził się w 1014 r. lub 1015 r., zmarł natomiast zapewne krótko przed najazdem na Polskę czeskiego Brzetysława w 1039 r. Jego postać występuje w wielu źródłach obcych, m.in. w niemieckiej „Kronice z Braunweiler”, gdzie jest mowa o okrutnym prześladowaniu Ryksy (Rychezy) przez syna, w „Kronice Czechów” Kosmasa i w „Kronice węgierskiej Chartiritusa Biskupa” – fragment o militarnej pomocy, jakiej udzielić miał Bolesław II Węgrom.
.
Również kilka polskich źródeł zawiera informacje o starszym synu Mieszka II. W rocznikach „Kapituły Krakowskiej” pod datą 1038 r. umieszczono zapis dotyczący zgonu króla Bolesława; skoro Chrobry zmarł w 1025 r., a Śmiały ponad pół wieku później, mogło jedynie chodzić o ich nieobecnego w poczcie królów i książąt polskich imiennika. Pośrednio jego istnienie potwierdza także „Rocznik małopolski”, w którym Bolesław Krzywousty nazwany jest Bolesławem IV, oraz zniszczony w XIX w. „Kodeks tyniecki” Bolesława Śmiałego z figurującą przy jego imieniu rzymską cyfrą III. Skoro zatem Chrobremu, poza wspaniałym przydomkiem Wielki, przyznano rzymską jedynkę, a Śmiałemu i Krzywoustemu trójkę i czwórkę, wniosek jest oczywisty: był między nimi jeszcze jeden Bolesław.
.
W Polsce po raz pierwszy wspomniano o Bolesławie II w „Kronice Wielkopolskiej”, napisanej w XIII w. przez biskupa poznańskiego Boguchwała II, przeredagowanej później przez biskupa Janka z Czarnkowa. Było to złe wspomnienie. „Gdy zmarł w roku Pańskim 1033 (mowa o Mieszku II – S.L.), nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządził swej matce wiele zniewag. Matka jego pochodząca ze znakomitego rodu, zabrawszy syna swego Kazimierza, wróciła do ziemi ojczystej w Saksonii, do Brunszwiku, i umieściwszy tam syna dla nauki miała wstąpić do jakiegoś klasztoru. Bolesław zaś z powodu srogości i potworności występków, zbrodni okrutnych i nieludzkich, których się dopuszczał, źle skończył swe życie, i choć odznaczony został koroną królewską, nie policzony został nawet w liczbie królów i książąt polskich dla wielkiej nieprawości swojej. Po śmierci jego wielkie zaburzenia i wojny domowe wszczęły się w królestwie”. Warto także zacytować króciutki fragment opowieści Wincentego z Kielczy, który w połowie XIII w. napisał: „Zostało po nim [Mieszku II] dwóch synów, starszy Bolesław i małoletni Kazimierz. Po starszeństwie zasiada na tronie pierworodny Bolesław”. I dalej: „Nie panował długo, ale nagromadził tyle zbrodni, że śród nich stracił życie”.
.
Informacje zawarte w „Kronice Wielkopolskiej” zostały w zbliżonej wersji, ale po licznych stylistycznych przeróbkach, powtórzone w późniejszych o cały wiek „Rocznikach Mazowieckich” i odleglejszych w czasie, piętnastowiecznych „Rocznikach Świętokrzyskich”, jednak w obu tych dziełach imię Bolesław, nie wiadomo czemu, zmieniono na Włodzisław. Jest jeszcze umieszczone w „Tabula regnum Poloniae” z końca XIV w. wiele mówiące zdanie: „Jeden waleczny król wymazany został z rzędu panujących”.
.
W XIX w. dla wielu historyków fakt istnienia Bolesława II był bezsporny. Pisali o nim w swoich książkach Szajnocha, Lewicki, Smolka. Ale, jak stwierdza Oskar Balzer, autor wydanego w 1895 r. w Krakowie pomnikowego dzieła „Genealogia Piastów”, który postaci Bolesława poświęcił wielostronicowy wywód, „dopiero Wojciechowski ma zasługę, że istnienie jego udowodnił w sposób nie pozostawiający żadnej prawie wątpliwości”.
.
Tadeusz Wojciechowski, wybitny historyk mediewista, znawca średniowiecznych źródeł i autor doskonałych opracowań na temat Polski piastowskiej, uczynił to na kartach utworu „O Kazimierzu Mnichu”. Najłatwiej rozprawił się z koronnym argumentem sceptyków podających w wątpliwość samo istnienie Bolesława – milczeniem na jego temat ze strony Anonima, najbliższego mu przecież w czasie, a zatem najlepiej zorientowanego w przebiegu zdarzeń polskiego kronikarza. Otóż brak relacji w kronice Galla, zdaniem Wojciechowskiego, nie stanowi bynajmniej dowodu na nieistnienie Bolesława, gdyż dziejopisarz świadomie pomijał również wiele innych faktów, których opisanie niekoniecznie spotkałoby się z aprobatą panującego, na którego dworze przebywał i tworzył. Los taki spotkał osobę księcia Bezpryma, pierworodnego syna Bolesława Chrobrego, który fatalnie zapisał się w dziejach, doprowadzając podczas krótkich, krwawych rządów do rozpadu państwa stworzonego przez ojca.
.
Lecz nie tylko za to dosięgła go kara w postaci milczenia na jego temat w polskich kronikach. Jego wina była podobna do tej, jaką naraził się Bolesław Zapomniany. Również cenzorzy i sędziowie mieli okazać się ci sami. Bolesław Krzywousty był zaledwie prawnukiem Mieszka II i pamięć o wydarzeniach sprzed zaledwie kilku dziesiątek lat była w jego otoczeniu z pewnością dość żywa. Głoszenie prawdy natomiast całkowicie niepożądane.
.
Z faktu, iż Kazimierz (Odnowiciel) oraz jego brat Włodzisław zostali oddani przez ojca do klasztoru – co stanowi okoliczność dobrze znaną badaczom epoki – Wojciechowski wysnuł jedyny logiczny wniosek, iż niepodobna przyjąć, aby panujący uczynił zakonnikami swoich jedynych synów. Musiał zatem mieć jeszcze innego potomka, dla którego przeznaczył królewską koronę; dalsze wywody, będące konsekwencją powyższej konkluzji, wskazują jako owego następcę właśnie Bolesława II. Chyba żeby przyjąć, iż Mieszko II był szaleńcem, który całkiem świadomie chciał zakończyć istnienie królewskiej gałęzi Piastów na sobie. Całe jego życie upłynęło jednak wśród racjonalnych posunięć, czasami znamionujących wręcz polityczny geniusz, i trudno przyjąć, by mógł się poważyć na tak niezwykły krok. Kastracja, którą zafundowali mu mściwi Czesi podczas wygnania z Polski, dotknęła go na ciele, ale z pewnością nie na umyśle!
.
Prawdziwy klucz do rozwikłania tajemnicy Bolesława II Zapomnianego, zwanego niekiedy także Okrutnym, zawiera się w dwóch ostatnich zdaniach zacytowanego fragmentu „Kroniki Wielkopolskiej”, choć biskup Boguchwał nie zechciał wyjaśnić, na czym polegały potworne występki króla. Czyżby były aż tak straszne, że pióro duchownego z odrazy wzdragało się przed ich opisaniem? A może ciągle jeszcze trwało swoiste embargo na szczegółowe opisanie wypadków sprzed kilkuset lat?
.
Nim nastąpią odpowiedzi na te pytania, warto sięgnąć po cytat z pasjonującej książki Andrzeja Zielińskiego „Początki Polski. Zagadki i tajemnice”, w której autor zawarł taki oto wywód: „Warto się zastanowić, co trzeba było wtedy zrobić, aby zostać na zawsze wykreślonym z ludzkiej pamięci? Wydawałoby się, że nie ma w dziejach ludzkości takiego uczynku ani takiej możliwości. Najlepszym przykładem jest przecież pośmiertna sława Herostratesa, podpalacza świątyni Artemidy w Efezie. Skazany w czasach starożytnych na wykreślenie po wieczne czasy z ludzkiej pamięci, ubogi szewc stał się szybko bohaterem wielu dzieł literackich, a jego imię, w odróżnieniu od imion tych, którzy go na tę niepamięć skazali, przetrwało przez wieki do dzisiejszych czasów i stało się synonimem zdobywania sławy za wszelką cenę. Okazuje się jednak, że w Polsce można było skazać na zapomnienie i wymazanie z historii nawet koronowaną głowę, w dodatku polskiego dynastycznego króla, oficjalnie koronowanego w polskiej katedrze i przez polskiego arcybiskupa. A wyrok taki przetrwał prawie tysiąc lat i praktycznie trwa po dzień dzisiejszy”.
.
Za co odebrano królowi Bolesławowi miejsce w naszej historii? Zarówno przed Bolesławem Zapomnianym, jak i długo po nim przedstawiciele królewskiego rodu Piastów dopuszczali się czynów okrutnych i haniebnych; w niczym nie różnili się od innych srogich władców epoki. Gdy powszechnie lubiany i hołubiony przez historyków Bolesław Krzywousty kazał bezwzględnie okaleczyć rodzonego brata Zbigniewa, w konsekwencji powodując jego śmierć, Kościół dla porządku nałożył na krewkiego księcia-bratobójcę klątwę, którą okrutnik zmazał niezbyt dolegliwą zresztą pokutą. W gorsze tarapaty popadł jego stryj Bolesław Śmiały, który za uśmiercenie stojącego na czele spisku biskupa krakowskiego Stanisława zapłacił utratą tronu i wygnaniem z kraju.
.
Kara nie dotknęła natomiast księcia Przemysła II, późniejszego króla, który dopomógł w opuszczeniu ziemskiego padołu swej małżonce, zaledwie 22-letniej, bezpłodnej Ludgardzie. Kazimierz Wielki, który jawi się jako władca dobrotliwy, doskonały administrator i ten, który Polskę pozostawił murowaną, mógłby pod względem okrucieństwa z powodzeniem licytować się ze swoimi poprzednikami. Żadnego z nich jednak i dziesiątek pomniejszych piastowskich książąt, którzy splamili ręce krwią bliskich lub poddanych, nie spotkała kara na miarę wymierzonej Bolesławowi, a także przytoczonemu już wcześniej Bezprymowi.
.
Najgorsze bestialstwo ani bijąca w oczy rozpusta, ani nawet zboczenia seksualne – Śmiałemu Jan Długosz zarzucał sodomię z ulubioną przez króla klaczą – nie wywołały bezwzględnej kościelnej anatemy, powodującej śmierć cywilną. W czasach pierwszych koronowanych Piastów jedynie bezpośredni, bezpardonowy atak na Kościół, zagrażający jego istnieniu, mógł wywołać opisany skutek. I oto dochodzimy do sedna sprawy. Zarówno książę Bezprym, jak i Bolesław II Zapomniany wydali walkę nowej religii, a po jej przegraniu zapłacili wysoką cenę za swoją zbrodnię. Wraz z życiem odebrano im miejsce w historii.
.
To, że w XI-wiecznej Polsce wprowadzone za Mieszka I chrześcijaństwo przeżywało ciężkie chwile, jest bezdyskusyjne. Bunty zwolenników starych plemiennych bogów wybuchały co i rusz z mniejszą lub większą intensywnością w różnych częściach rozległego państwa. Wzmiankują o nich wszystkie ówczesne kroniki. Sam Bolesław Chrobry pod koniec życia musiał bezwzględnie tłumić antychrześcijański bunt, który zagroził nie tylko strukturom jego państwa, ale mógł także storpedować koronacyjne plany. Lecz to, co stało się kilka lat po śmierci Mieszka II, nie było już tylko odosobnioną rebelią grupki zagorzałych pogan, lecz miało charakter nieomal powszechny. Kościołowi w Polsce, strukturze młodej i jeszcze nieokrzepłej, zajrzało w oczy widmo całkowitej zagłady, czego dowodzi chociażby fragment jednej z niemieckich kronik „Roczników z Hildesheim”: „Chrześcijaństwo tamże (w Polsce) przez jego (Mieszka II) poprzedników dobrze zaczęte, a przez niego bardziej umocnione, żałośnie upadło”.
.
To właśnie wtedy doszło do owych wielkich zaburzeń i wojen domowych, o których wspomina „Kronika Wielkopolska”. Dla ludzi Kościoła przybrały one dramatyczny wyraz. „Znęcano się nad księżmi, zabijając ich różnymi sposobami. Jednych przebijano nożami lub dzidami, innym podrzynano gardła, jeszcze innych kamienowali, jakby jakieś ofiary”. Fragment tekstu autorstwa Jana Długosza daje wyobrażenie o sile pogańskiej reakcji i determinacji, z jaką trzecie pokolenie ochrzczonych Polan – w istocie nowa wiara zapuściła mocne korzenie jedynie na dworze i wśród grupy możnych – pragnęło powrócić pod opiekuńcze skrzydła starych bogów.
.
Walczący o władzę Bezprym i Bolesław opowiedzieli się po stronie pogańskiego żywiołu i na jego czele wypowiedzieli wojnę Kościołowi, sojusznikowi ich politycznych konkurentów. To był zapewne ów straszliwy występek, jakiego dopuścił się Zapomniany. Najprawdopodobniej ustami arcybiskupa gnieźnieńskiego Bossuty wypowiedziana została uroczysta klątwa, która spadła nie tylko na samego władcę, ale także na całą Polskę. Bolesław II prawdopodobnie został skrytobójczo pozbawiony życia i wykreślony z pamięci, a Polska powrót na łono Kościoła okupiła szeregiem ciężkich obowiązków, za cenę których pozwolono księciu Kazimierzowi Odnowicielowi opuścić klasztorne mury i przybyć do Polski.
.
Określono je nad wyraz dokładnie w bulli wydanej przez papieża Benedykta VIII: „Corocznie płacić będą Polacy kurii papieskiej zwyczajny pieniądz od każdej głowy, wyłączając głowy szlacheckie, nie będą zapuszczać włosów na głowie i brodzie, zwyczajem barbarzyńskim, ale będą je starannie postrzygać. Wielkiego Postu przestrzegać o trzy tygodnie dłużej niż w innych krajach (…), wiecznie też będą obowiązani, aby w Bogu i w Wierze Chrześcijańskiej wdzięczniejszymi i gorliwszymi byli”.
.
Sławomir Leśniewski

Za: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/231607,1,zniknal-wmrokach-sredniowiecza.read
.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

.
Mimo iż obecnie większość historyków piszących ku przypodobaniu się kościołowi zaprzecza istnieniu Bolesława II, syna Mieszka II, był on postacią historyczną. Choć nieprawdą jest to, co twierdzą niektórzy uznający jego historyczność, jakoby był synem Niemkini Rychezy, żony Mieszka II, narzuconej mu przez ojca, Bolesława Chrobrego. Ten zabiegał o sojuszników w cesarstwie, gdyż zabiegał równocześnie o stworzenie własnego arcybiskupstwa i o koronę królewską. Rycheza była w jego przekonaniu odpowiednią partią dla jego syna, Mieszka II. Matka Rychezy była córką cesarza niemieckiego Lotara II i siostrą cesarza Lotara III. Brat Rychezy, Herman, był arcybiskupem Kolonii, a mąż Ezzon wpływowym palatynem reńskim.

.
Rycheza nienawidziła Słowian, także poddanych jej męża i gardziła nimi. Nazywała ich pogańskimi psami. Nienawidziła pierworodnego syna Mieszka II, Bolesława. Chrobry nie tolerował na dworze ani jego, ani jego matki, nieznanej z imienia pogańskiej miłośnicy Mieszka II. A jednak Mieszko II po śmierci ojca, gdy zbliżał się i jego koniec, władzę przekazał pierworodnemu Bolesławowi, wychowanemu poza dworem przez matkę w tradycji pogańskiej, słowiańskiej. Syna Rychezy, Kazimierza, już dużo wcześniej osadził w klasztorze. Prawdopodobnie planował uczynić go arcybiskupem gnieźnieńskim. Bolesław II stał na drodze ambitnych planów Rychezy dotyczących jej syna, Kazimierza. Widziała go nie tylko władcą piastowskiego państwa. Jako córka i siostra cesarzy marzyła o koronie cesarskiej dla Kazimierza i o włączeniu zniemczonego pod jego panowaniem państwa piastowskiego do cesarstwa – pod berłem jej syna. Koronacja Bolesława II zniweczyła jej ambitne zamiary. Musiała uciekać do Niemiec.
.
Bolesław II nie zwalczał kleru w jego państwie, ale całkowicie przestał go wspierać. Czarną legendę, wyrobioną mu przez kler, jakoby był tyranem lubującym się w okrucieństwie, przejął m.in. Karol Bunsch w jego powieści „Bezkrólewie”, należącej do napisanego przez Bunscha cyklu powieści piastowskich – które mimo to polecam (https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Bunsch#Cykl_Powie%C5%9Bci_piastowskie). Bolesław przywrócił w państwie pogańskie święta, tradycje i obrzędy. Na kler przyszły ciężkie czasy. Pozbawiony został wszelkich majątków, danin, dziesięcin i świętopietrza. Instytucja kościelna, pozbawiona wsparcia władcy, majątków i danin powoli chyliła się ku upadkowi.
Bolesław II zmarł w roku 1038, co odnotowano w rocznikach kapituły krakowskiej. Najprawdopodobniej został zamordowany przez siepaczy nasłanych przez Niemkinię Rychezę. Jego śmierć była sygnałem dla poddanych do ostatecznego zniszczenia instytucji kościoła. To wtedy dopiero zaczęto palić i burzyć kościoły, powalać krzyże i wybijać kler.
.
Pacyfikacja tego największego pogańskiego buntu w piastowskim państwie siłami czeskiego Brzetysława była intrygą papiestwa, niemieckich arcybiskupów, Rychezy i samego cesarza. Brzetysław był wówczas skonfliktowany z cesarstwem i dodatkowo z Węgrami (konflikty graniczne i próby zrzucenia lennej zależności od cesarstwa). Nie mógł więc całym wojskiem opuścić Czech i uderzyć na piastowskie państwo. Udzielono mu jednak gwarancji, że jego państwo nie zostanie najechane przez nikogo w czasie, gdy będzie pacyfikował pogański bunt u Piastów. Pozwolono, a wręcz nakazano mu najechać państwo Piastów, pozwolono mu łupić i palić wszystko po drodze, byleby rozbijał po drodze wszystkie zbrojne oddziały zbuntowanego ludu. I tak się stało – Brzetysław spokojnie przemaszerował przez całe państwo Piastów dochodząc aż do Gniezna. Po drodze rozbijał buntownicze oddziały i łupił co się dało. I dopiero po tej czeskiej pacyfikacji od zachodu wkroczył na czele ciężkozbrojnego niemieckiego hufca, podarowanego mu przez cesarza, pół-Niemiec Kazimierz, syn Niemkini Rychezy. Niemieckimi mieczami i toporami dobijał ostatnie ogniska buntu. Niemieckie miecze i topory osadziły go na piastowskim tronie – tyle że nie jako króla, a jako księcia – lennika i wasala niemieckiego cesarza. I to pod osłoną niemieckich mieczy i toporów zainstalowano ponownie w piastowskim państwie instytucję kościoła.
.
Sławomir Leśniewski zacytował Długosza piszącego o tej największej antykościelnej rebelii: „Znęcano się nad księżmi, zabijając ich różnymi sposobami. Jednych przebijano nożami lub dzidami, innym podrzynano gardła, jeszcze innych kamienowali, jakby jakieś ofiary”. Jest to oczywiście katolicka przesada. Nad klerem nie znęcano się, a po prostu systematycznie wybijano go – szybko i bezwzględnie. Lud nienawidził kleru i miał ku temu oczywiste powody. Już od dziesięcioleci poddani Piastów cierpieli pod uciskiem kościoła. Zaczęło się od Dobrawy, przedstawianej przez propagandę kościelną i pisarzy (także przez Karola Bunscha w jego cyklu piastowskim) jako dobrej księżny, matki dla poddanych. W rzeczywistości była ona gorliwą, wręcz fanatyczną katoliczką, pragnącą zmyć „zmazę” babki, Drogomiry, stodorańskiej żony czeskiego księcia Wratysława, która po śmierci męża stanęła na czele czeskiej antykościelnej rebelii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Drahomira). Pragnęła też zmyć „zmazę” ojca, wspierającego jako młodzieniec rebelię antykościelną matki i obwinianego o bratobójstwo.
Już w czasach Mieszka i Dobrawy poddanych, stawiających opór wobec przymusowych chrztów, przymusu chodzenia do kościołów i broniących świętych gajów przed wycinaniem, okrutnie okaleczano i zabijano. Gdy po jej śmierci Mieszko pojął Niemkinię Odę, represje ze strony ściąganego przez nią niemieckiego kleru jeszcze się nasiliły. Za Chrobrego, zabiegającego o koronę i własne arcybiskupstwo surowa, brutalna wręcz polityka antypogańska nie ustała ani na chwilę. To, że nakazał wybijać poddanym zęby za łamanie przymusowych kościelnych postów, o czym wiadome jest z kronik, było tylko czubkiem góry lodowej rzeczywistej skali prześladowań. Stojących nadal uparcie przy starych bogach poddanych torturowano i okaleczano. Stawiających opór klerowi zabijano, bądź sprzedawano w niewolę. Pierwszy, większy, antykościelny, odnotowany w kronikach bunt, wybuchł pod koniec życia Chrobrego w roku 1022, choć mniejsze, lokalne miały miejsce już za Mieszka I. Kolejny duży bunt wybuchł w roku śmierci Chrobrego, a następny w czasach Mieszka II.
Niemniej temu akurat piastowkiemu władcy należy przyznać, że nie tylko nie wsparł ani jednego niemieckiego najazdu na Północne Połabie (jak to robili Mieszko I i Bolesław Chrobry), ale wręcz zawarł z Wieletami sojusz i wspólnie z nimi najeżdżał Saksonię. I to on wyznaczył na namiestnika Mazowsza czczącego słowiańskich bogów Masława/Miecława (https://pl.wikipedia.org/wiki/Miec%C5%82aw). No i wreszcie to on wyznaczył jako swego następcę, wychowanego przez nieznaną nam z imienia matkę w duchu pogańskim, Bolesława II. Antykościelny bunt, jaki wybuchł za życia Mieszka II, zapewne był związany z jego przyrodnim bratem Bezprymem. Ten był pierworodnym synem Chrobrego i narzuconej mu żony, chyba z Węgier. Chrobry nienawidził i jej i jej syna. Zesłał go do klasztoru we Włoszech. Bezprym, pozbawiony prawa do dziedziczenia władzy i zamknięty na lata w pokutniczym klasztorze, nienawidził ojca i krystowierstwa. Po śmierci Chrobrego zbiegł z klasztoru i wrócił na ziemie piastowskie, upominając się o tron. Czy rzeczywiście namówił obce wojska do najazdu na państwo Mieszka II, by przy ich pomocy przejąć władzę – nie wiadomo. Być może jest to tylko czarna legenda wymyślona przez kościół, chcąca Bezpryma, poganina, przedstawić jako „zdrajcę”.

.
Mieszkowi II Chrobry pozostawił niełatwe dziedzictwo – wrogów na wszystkich granicach. Wojny i podboje Chrobrego, oraz nadmiernie i za szybko rozbudowane państwo kosztem podbitych ziem (Łużyce, Zakarpacie, przejściowo Czechy i Morawy, Grody Czerwieńskie), najazd na Ruś i ograbienie Kijowa, narzucenie Pomorzanom biskupa Reinberna, zresztą szybko przez pogańskich Pomorzan wypędzonego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinbern) oraz próby katoliczenia Prusów sprawiły, że Mieszko II miał dookoła samych wrogów. Jedynie z Wieletami doszedł do porozumienia. Państwa piastowskiego nienawidzili Pomorzanie, Niemcy, Czesi, Morawianie, Węgrzy, Rusini i plemiona Prusów. Nie dziwi więc, że najechali jego państwo wspólnie Niemcy i Rusini, przez co Mieszko utracił władzę i uciekł za granicę. Na krótko władzę przejął Bezprym. Zamordowano go jednak, zapewne z inspiracji niemieckiego kleru, chcącego utrącić głowę pogańskiego buntu. Mieszkowi pozwolono wrócić, ale już tylko jako niemieckiemu lennikowi, a na dodatek podzielono jego państwo na trzy kawałki i przyznając dwa z nich innym lennikom: przyrodniemu bratu Mieszka, Ottonowi oraz Dytrykowi, synowi przyrodniego brata Chrobrego. Mieszko nie pogodził się jednak ani z lenną zależnością od cesarza, ani z narzuconymi mu współ-władcami i przejął przyznane im dzielnice. Czy czynnie zwalczał tlący się nadal pogański bunt – nie wiadomo. Wiadome jest jednak, że władzę przekazał Bolesławowi, oraz, że Bolesław, nazwany później „Zapomnianym”, został koronowany. No i przede wszystkim wiadome jest, że kościelni biskupi skazali Bolesława na zapomnienie i wymazanie go z kart naszej historii oraz z naszej pemięci. To ostatnie jednak klerowi nie udało się. Pamięć o pogańskim władcy, Bolesławie II Mieszkowicu – wcale nie zapomnianym – przetrwała do dzisiaj.
.
Historia państwa pierwszych Piastów pełna była siłowych podbojów sąsiednich plemion, najazdów, wojen, intryg i walk o władzę. Była też nieprzerwanym pasmem siłowego narzucania poddanym katolicyzmu od momentu przyjazdu do państwa czeskiej Dobrawy. Poddanych siłowo chrzczono, zapędzano do kościołów, prześladowano, torturowano i okaleczano za stawiany opór i trwanie przy własnych bogach i własnych zwyczajach. Tylko w okresie panowania Bolesława II lud ponownie mógł czcić własnych bogów. Zamordowanie Bolesława sprawiło, że lud rzucił się na kościelnych ciemiężców i wybił ich prawie do nogi. Tylko nielicznym udało się zbiec za granicę. Ale wolność nie trwała długo. Najpierw spuszczono na nich ze smyczy Brzetysława, a po nim na czele niemieckiego hufca wkroczył cesarski pociot Kazimierz i pod osłoną niemieckich mieczy ponownie narzucił poddanym katolicyzm. Na koniec wspólnie z Rusinami najechał i podbił ostatni wolny pogański skrawek piastowskiego państwa – Mazowsze. Masław zginął w roku 1047. Od tego czasu mroki rzymskiej szubienicy i jej krwawy cień zasłoniły niebo nad słowiańskimi ziemiami nad Wartą, Wisłą i Odrą.

.

jahwizm
.
Jeśli ktoś twierdzi, za katolicką i kościelną propagandą, że Polacy od czasów Mieszka I byli gorliwymi katolikami, i że żydogenne mściwe krystowierstwo przyjęli dobrowolnie, jest kompletnym ignorantem. Było bowiem dokładnie na odwrót – cały lud przez kilka pokoleń opierał się katoliczeniu i wielokrotnie wywoływał antykościelne bunty. Ostatecznie katolicyzm narzucono mu przy pomocy niemieckich mieczy pod wodzą pół-Niemca Kazimierza. Ale i wtedy nadal jeszcze z uporem trwał słowiański lud na wsiach przy starych bogach, ledwo pozornie i powierzchownie skatoliczony. Dzięki czemu mógł Adam Czarnocki w jego dziele „O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem” napisać w II dekadzie XIX wieku:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.

.

.
opolczyk

.

.

.

 

Jeszcze raz o złodziejskim, bandyckim wręcz systemie bankowym…

.

99% populacji to owce przeznaczone do strzyżenia w czasie pokoju i na rzeź w czasie wojny. Politycy i biurokraci to owczarki. Właścicielem farmy jest światowa finansjera

.
Do napisania poniższego wpisu skłonił mnie poniższy film:
.

.
Nadal bez zastrzeżeń popieram góralskie veto i Sebastiana Pitonia, niemniej fragment tego filmu, gdy była rozmowa o drukowaniu pieniędzy (od ok. 20 minuty) po prostu mnie rozłościł. Sebastian Pitoń ma raczej mgliste i błędne pojęcie o kreacji pieniądza (drukowaniu go), a gospodarz programu jest w tej kwestii kompletnie zielony. Poziom wiedzy ekonomicznej, a zwłaszcza znajomość funkcjonowania bandyckiego systemu bankowego jest w Polsce katastrofalnie niska.

Otóż obaj rozmówcy wielokrotnie mówili o tym, że rząd drukuje pieniądze i ubolewali, że jest to złodziejstwo. A przecież od oszukańczej tzw. „transformacji” rządzące z nadania okupanta Polską ekipy nie mają prawa do drukowania, a raczej kreacji pieniądza. Samo drukowanie nie ma znaczenia w tym sensie, że np. zniszczone banknoty trzeba zastąpić nowymi i je ktoś musi drukować. Należy więc mówić o kreacji pieniądza i sposobie puszczania go w obieg. W czasach PRL monopol na kreację pieniądza miały władze, przez co były pod tym względem suwerenne. W przeszłości, przez tysiąclecia przywilej kreowania pieniądza (bicia monet) przysługiwał wyłącznie władcom, rządzącym. Obecnie na całym zachodzie monopol ten należy do banksterów, którzy stworzyli system kreacji pieniądza, będący niezwykle bezczelnym, wręcz zuchwałym bogaceniem się banksterów i ograbianiem całych państw.
Jest w sieci film pt. Pieniądze jak dług. Trwa ponad 2 godziny, zrobiony jest jednak fatalnie.
.

.

.
Wdaje się niepotrzebnie w drugorzędne „techniczne” szczegóły zacierając najważniejsze cechy tego bandyckiego procederu. Po jego obejrzeniu człowiek może być jeszcze głupszy niż przed jego obejrzeniem.
.
No więc – jak funkcjonuje system bankowy zachodu. Zacznijmy od tzw. „kredytów”. Napisałem „tzw.”, gdyż w rzeczywistości owe „kredyty” są tworzeniem pieniędzy z powietrza, które w bezczelny sposób gigantycznie wzbogacają banksterów. Tych prawdziwych banksterów – właścicieli banków. A nie dyrektorów banków, którzy są tylko ich urzędnikami. Wprawdzie ich zarobki są wysokie, ale przy zyskach banksterów pensje dyrektorów to tylko „kieszonkowe” czy „napiwek”.
.
Jak powinno wyglądać uczciwe przyznawanie kredytów w uczciwym systemie bankowym? Mniej więcej tak: powiedzmy, że idę do banku po kredyt w wysokości 100 000 zł. Bank ma własny kapitał w wysokości 1 000 000 zł. Bankier przyznaje mi kredyt, przelewa na moje konto 100 000, odpisując je z własnego konta (stanu posiadaniu banku). Na koncie banku pozostaje więc 900 000 zł. Po udzieleniu mi kredytu w księdze rachunkowej bankier zapisuje: stan posiadania banku – 900 000 zł., a w rubryce „dłużnicy” moje imię i nazwisko oraz pożyczoną mi kwotę – 100 000 zł. Tak więc bank po udzieleniu mi kredytu ma nadal 1000 000 zł – 900 000  na swoim koncie i 100 000, które muszę mu zwrócić, u mnie.  Muszę naturalnie zapłacić jeszcze odsetki – powiedzmy 10 % czyli 10 000 zł. Tak więc na koniec bank ma 1 000 000 + 10 000 odsetek. I tyle wynosi zysk banku z racji udzielenia mi kredytu – 10 000 zł. Można to przedstawić jeszcze bardziej obrazowo: idę po 100 000 kredytu do banku. Bankier idzie do skarbca, bierze z sejfu 100 000 i mi je wręcza. W sejfie zostaje mu 900 000. Gdy zwrócę kredyt, będzie miał ponownie 1 000 000 – plus 10 000 zysku z tytułu odsetek.
Obecny złodziejski system przyznawania „kredytów” wygląda tak: idę do banku po 100 000 zł. Bankier przelewa mi je na konto. Ale z konta banku nie odpisuje przelanych mi pieniędzy. Nadal ma na swoim koncie 1 000 000 zł. Ale w rubryce dłużnicy zapisuje moje imię i nazwisko i wysokość przyznanego mi kredytu – 100 000 zł. Czyli ma bank razem 1 100 000 – 1 000 000 na swoim koncie i 100 000 u mnie – do oddania. A gdy je oddam razem z odsetkami bank będzie miał 1 110 000 złotych. Na przyznanym mi kredycie zarobił więc 110 000 zł. Opisując to jeszcze bardziej obrazowo wyglądałoby to tak: idę do banku po kredyt 100 000 zł. Bankier idzie, ale nie do skarbca, a do pokoju z drukarką. Tam drukuje 100 000 zł i mi je wręcza. I te wydrukowane pieniądze muszę mu zwrócić – wraz z odsetkami, na zapłatę których bank pieniędzy już nie drukuje.
Aby nie zarzucono mi, że zmyślam i przeinaczam funkcjonowanie bandyckiego systemu banksterskiego w sprawie tzw. „kredytów” przypomnę (o czym w przeszłości pisałem już na blogu) informację, jaką zamieścił przed laty w oficjalnej broszurze Deutsche Bank. Pisało tam na str. 88 tak:
.
„Im Eurosystem entsteht Geld vor allem durch die Vergabe von Krediten…”
(„W systemie euro pieniądz powstaje przede wszystkim poprzez przydzielanie kredytów”.)
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/22/najwieksze-oszustwa-w-historii-ludzkosci/
.
W niemieckojęzycznej sieci zrobiło się głośno o tym:
.
Deutsche Bundesbank bestätigt, Geld entsteht aus Luft
(Niemiecki Bank potwierdza, pieniądz powstaje z powietrza)
http://alles-schallundrauch.blogspot.com/2010/03/deutsche-bundebank-bestatigt-geld.html
.
Przez co broszurę zmieniono i usunięto z niej zapis o kreacji pieniądza w postaci przyznawania kredytów. Ale tak wygląda rzeczywistość. I teraz pomyślmy, bo gdy czytam publikowane przez załgane gazety listy „najbogatszych” ludzi na świecie, gdzie wymieniani mają majątki faktycznie duże, to jednak bierze mnie pusty śmiech:
https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/kariera/najbogatsi-ludzie-swiata-po-pandemii-wielkie-zmiany-w-rankingu/1e0tezr
.
Ile posiadają pieniędzy rzeczywiście najbogatsi ludzie, nie wymieniani nigdy na tych listach – banksterzy? Ile zarobili na samej tylko Polsce w ostatnich 30 latach? Niewypłacalnie zadłużony jest budżet państwa, katastrofalnie zadłużone są województwa, powiaty, gminy i miasta. Kredyty od 30 lat zaciągają przedsiębiorcy mali i wielcy. Kredyty zaciągały i zaciągają setki tysięcy, jeśli nie miliony prywatnych osób – na domy, mieszkania, na kupno samochodu czy na urlop na Karaibach lub w Egipcie. Albo na spłatę poprzedniego kredytu. A że wszystkie te „kredyty” to tworzony z powietrza pieniądz, lądujący ostatecznie w kieszeniach właścicieli banków, zarobili oni tylko na Polsce i Polakach gigantyczne sumy idące w dziesiątki bilionów złotych. A Polska nie jest najbogatszym krajem na świecie. Ile banksterzy zarobili na usraelitach, Niemcach, Anglikach, Francuzach, Włochach, Szwajcarach, Duńczykach i innych? Ich zyski na podstępnie wyłudzonym przez Rothschildów & spółkę prawie kreacji pieniądza jako długu idą w tysiące bilionów dolarów, funtów szterlingów, szwajcarskich franków, euro (wcześniej marek, lirów, franków francuskich itp.). Przy czym zaznaczyć tu należy, że prawo tworzenia pieniędzy z powietrza i puszczania ich w obieg jako „kredytów” nie jest głównym sposobem ograbiania państw i ich mieszkańców, a jedynie jest podstawą przeogromnego bogactwa banksterów. Za ograbianie budżetów państw i ich mieszkańców odpowiedzialne są naliczane od „kredytów” odsetki. Opiszę to na prostym przykładzie.
.
Wyobraźmy sobie małe wyspiarskie państewko. Liczy 1 000 mieszkańców. Jest egalitarne, w obiegu ma 1 000 000 złotych  – średnio po 1 000 na głowę mieszkańca. Pieniądz jest ciągle w ruchu i nie znika poza granicami wyspy. Gospodarka jest państwowa, choć są i prywatne biznesy (sklepiki, restauracje, szewcy, malarze itp). Prywaciarze wydają zarobione pieniądze w innych sklepach, u innych rzemieślników, płacą za prąd itp. Państwo utrzymuje się z zysków osiąganych z państwowych firm, po czym wydaje je na pensje pracowników państwowych. Tak więc cały 1 000 000 złotych jest w ciągłym ruchu i nigdy nie znika. Nigdy na rynku nie brakuje pieniędzy. Jest i bank, ale państwowy. Udziela kredytów na niewielki procent. Zyski banku wracają do skarbu państwa.

W pewnym momencie podstępny bankier Czerwona Tarcza chce skolonizować wyspę. Podstępnie udaje mu się osadzić we władzach skorumpowanych i uległych sobie ludzi. Wprowadzają zmiany. Oddają bank i prawo kreacji pieniądza banksterowi. Aby przekonać ludzi, że jest to dobry system, bankster drukuje 1 000 000 złotych i przydziela wszystkim mieszkańcom kredyt po 1 000 złotych na głowę. Wszyscy są zadowoleni, rozkręcają biznesy, budują nowe domy. W ciągu roku spłacają zaciągnięty kredyt. Ale na koniec muszą spłacić i odsetki – 10 %. Tyle, że bankster na spłatę odsetek nie dodrukował pieniędzy. Muszą więc mieszkańcy z własnych pieniędzy dać odsetki banksterowi. Łączna wysokość odsetek wyniosła 100 000 zł. Po ich spłaceniu w obiegu pozostało 900 000. Wszyscy nagle poczuli się niezadowoleni. Zaczęło brakować pieniędzy, gdyż każdy miał średnio 100 zł mniej w kieszeni. Musiano znów zaciągnąć kolejny kredyty. Bankster ponownie wydrukował 1 000 000 złotych i pożyczył mieszkańcom. Gdy po roku spłacili kolejny wydrukowany kredyt, a ponadto ponownie z własnych pieniędzy dali mu kolejne 100 000 zł tytułem odsetek, w obiegu pozostało 800 000 złoty. Brakowało więc jeszcze więcej pieniędzy niż spłacie pierwszego kredytu. Musieli więc brać kolejny kredyt. Łatwo jest wyliczyć, że po spłaceniu dziesiątego kredytu wraz z odsetkami mieszkańcom wyspiarskiego państewka pozostało w obiegu ZERO złotych. Bankster odsetkami ograbił ich doszczętnie. Mieszkańcy utracili cały 1 000 000 złotych, jakie posiadali przed przejęciem ich systemu bankowego przez Czerwoną Tarczę. Sam natomiast bankster w tym samym czasie wzbogacił się na nich o 11 000 000 złotych: 10 x 1 000 000 wydrukowanych kredytów, które mu zwrócono plus 10 x 100 000 spłaconych odsetek.
.
Aby powyższa opowiastka odpowiadała rzeczywistości należy jeszcze ją uzupełnić. Gdy po kolejnych spłatach kredytów wraz z odsetkami brakować zaczynało pieniędzy, bankster zwlekał z kolejnymi kredytami wykupując krok po kroku zbankrutowane sklepy, restauracje i warsztaty. Wcześniejsi ich właściciele nadal w nich pracowali, ale już jako jego pracownicy najemni. Tyle, że zarabiali mniej, niż wcześniej, gdy byli właścicielami. Większość zysków bankster lokował w swoich skarbcach na rajskich wyspach podatkowych. Przejął też elektrownię, ujęcia wody pitnej, pocztę, telefony, linie kolejowe, szpital i szkoły. A w końcu, gdy mieszkańcy byli już całkiem zubożeni, zaczął wykupować od nich drogi, ziemię, lasy – słowem wszystko. Nim minęło kilka lat, wyspa stała się jego prywatną własnością, zaś wcześniej wolni jej mieszkańcy jego finansowymi niewolnikami i tanim ludzkim bydłem roboczym.
.
Tak wygląda współczesna gospodarka i system gospodarczy i finansowy zachodu. Aby postawić ją na nogi, w pierwszej kolejności należy upaństwowić banki. Tylko w ten sposób można pozbawić złodziejskich banksterów źródła ich potęgi. Działalność banków powinna obejmować jedynie udzielanie rzeczywistych kredytów oraz prowadzenie kont klientów. Nadwyżka zysków z pobieranych opłat za prowadzenie kont i zbieranych odsetek odprowadzana byłyby do skarbu państwa i pieniądze te ponownie państwo mogłoby wykorzystać na pensje sektora publicznego, utrzymanie szkół, szpitali, wojska, policji itp. Banki muszą mieć całkowity zakaz prowadzenia jakichkolwiek spekulacji giełdowych i nadmuchiwania baniek inwestycyjnych. Kreację pieniądza musi posiadać wybieralny w uczciwych wyborach rząd. Jest to konieczne z różnych powodów. Gdyby dzisiaj upaństwowiono w Polsce banki, nadal by odpływały z Polski setki miliardów złotych rocznie. Wszak zbyt wiele działów gospodarki jest w obcych rękach. Zyski uzyskiwane przez obcych właścicieli wyprowadzane są z Polski i lądują na zagranicznych kontach właścicieli. Ciągły odpływ pieniądza z polskiego rynku musi być na bieżąco uzupełniany przez kreację nowego pieniądza, gdyż inaczej zabrakłoby pieniędzy w obiegu wewnętrznym. Przy czym ważnym zadaniem polskiego rządu powinno być możliwie maksymalne ograniczenia odpływu pieniądza z Polski. Wszystkie złodziejsko sprywatyzowane przedsiębiorstwa na fali tzw. „transformacji” muszą zostać ponownie upaństwowione. Zwłaszcza sprzedane za grosze obcym przedsiębiorstwa muszą stać się ponownie własnością Polski i Polaków. Generowane przez nie zyski wracałyby do budżetu. To posunięcie ogromnie by zmniejszyło odpływ pieniądza za granicę, przez co rząd nie musiałby tworzyć tylu nowych pieniędzy. Ale prawo do tego musi mieć, choćby po to, by finansować konieczne dla kraju inwestycje. Wykonawcami inwestycji musiały by być wyłącznie rodzime firmy. W ten sposób państwo bogaciłoby się i o nowe inwestycje, i o nowo wykreowane na nie pieniądze, pozostające w wewnętrznym obiegu. Zadaniem państwa musi być troska o to, by pieniędzy nie było ani za dużo, ani za mało.
.
Sebastian Pitoń powiedział w pewnym momencie, że deflacja jest korzystna. Jest to nieprawda. Jest równie zła jak inflacja. Przy inflacji, zwłaszcza hiperinflacji, pojawia się zjawisko nadmiernego wykupowania towarów i chomikowania ich w myśl zasady – lepiej kupić coś dzisiaj, bo jutro będzie to droższe. Wywołuje to panikę na rynku, wykupywanie towarów i w efekcie daje puste półki w sklepach. Przy deflacji jest odwrotnie. Ludzie wstrzymują się z wieloma zakupami w myśl zasady – po co mam coś kupić dzisiaj, jeśli jutro kupię to taniej. Ale wtedy spada popyt, przedsiębiorstwa muszą zmniejszać produkcję, a nawet zwalniać pracowników, których państwo musi utrzymywać zasiłkami, co jest szkodliwe dla gospodarki i budżetu. Tak więc zarówno inflacja jak i deflacja są niekorzystne. Pieniądz musi mieć stałą wartość.
.
Kolejna sprawa – jaki pieniądz: fiducjarny czy mający pokrycie np. w złocie. Bo znam wielu piewców konieczności wprowadzenia pieniądza mającego pokrycie w złocie. Jest to nonsens. Wielki kryzys w usraelu z roku 1929 wybuchł, gdy dolary miały pokrycie w złocie, co nie uratowało gospodarki usraela przed długotrwałym i głębokim kryzysem. Pieniądz fiducjarny, przy zdrowej gospodarce, wolnej od okradania jej przez banksterów, nie potrzebuje pokrycia w czymkolwiek. I bez pokrycia w złocie można mieć do niego zaufanie, pod warunkiem, że złodziejskie giełdy nie będą prokurowały kryzysów gospodarczych, a złodziejski prywatne banki nie będą drenowały rynku z pieniędzy oraz nie będą tworzyły baniek finansowych kończących się także kryzysami. Gospodarka może na zawsze uwolniona zostać od kryzysów. Warunkiem tego jest upaństwowienie banków i likwidacja złodziejskich giełd. I w takim systemie pieniądz fiducjarny nie tylko zawsze będzie stabilny, ale będzie też cieszył się zaufaniem ludności. A ono jest ważniejsze niż pokrycie pieniądza w złocie. Wszak złodziejskie giełdy manipulują i samą wartością złota, a także mogą wywołać kryzys mimo pokrycia waluty w złocie.
.
Na koniec jeszcze jedna sprawa: aby nie doszło do powtórki obecnego zniewolenia ludzkości, gdy znów bogacze skorumpują rządy, przejmą media i prawie całe majątki narodowe na prywatną własność, jak mamy to obecnie, konieczne jest wprowadzenie górnej granicy zarobków i posiadanego majątku. Natura ludzka jest słaba i prawie każdy bogacz prędzej czy później będzie chciał wpływać na politykę, będzie próbował przejmować kontrolę nad nią, mediami i gospodarką, by pracowały w jego interesach – by mógł się jeszcze bardziej bogacić i jeszcze bardziej kontrolować politykę, media i gospodarkę, a przez nie całe życie społeczne. Nie podaję żadnej konkretnej górnej granicy zarobków i posiadanego majątku. Może to być 10, 50 czy 100-krotność średniej krajowej. Im będzie niższa, tym mniejsze niebezpieczeństwo, że znów pojawi się klika bogaczy, która przejmie kontrolę nad całymi państwami. Niemniej taka górna granica jest konieczna, by nie narzucono ludzkości ponownie niewolnictwa jak obecnie.
.
.
opolczyk
.
PS
Tu wrócę jeszcze do listy rzekomo „najbogatszych” ludzi na świecie.
.
Tak obecnie wygląda top 10 najbogatszych według Bloomberga, stan na 13 lipca (w nawiasie podajemy o ile wzbogacili się od początku 2020 r.):
.
Jeff Bezos: 189 mld dol. (+74,5 mld)
Bill Gates: 116 mld dol. (+2,41 mld)
Mark Zuckerberg: 93 mld dol. (+14,6 mld)
Bernard Arnault: 92,6 mld dol. (-12,6 mld)
Steve Ballmer: 76,8 mld dol. (+18,6 mld)
Larry Page: 72,7 mld dol. (+8,11 mld)
Elon Musk: 70,6 mld dol. (+43 mld)
Siergiej Brin: 70,4 mld dol. (+7,7 mld)
Mukesh Ambani: 70,2 mld dol. (+11 mld)
Warren Buffett: 69,2 mld dol. (-20,11 mld)

.
Lista ta nasuwa kilka refleksji. Wprawdzie dwóch z tych bogaczy utraciło sporo miliardów (nie powiadomiono ich, w co mają „inwestować”), ale ośmiu zarobiło wielokrotnie więcej. Najwięcej Bezos, który od 1 stycznia do 13 lipca, mimo lockdownu zarobił 74,5 miliardów dolców. W tym samym czasie miliony ludzi na świecie wpędzono w biedę i bankructwo. Czy jest to normalny świat, w którym jeden cwaniak należący do sitwy w kilka miesięcy zarabia sumę wystarczającą do uratowania przed bankructwem miliony drobnych przedsiębiorców, właścicieli kafejek, pizzeri, małych sklepików?
To pokazuje, jak chory zdegenerowany i po prostu złodziejski i bandycki jest współczesny zachodni żydo-banksterski kapitalizm. Należy go rozwalić i zbudować od zera system sprawiedliwy, bez milionów bankrutów i biedaków obok garstki złodziejskich banksterów i multimiliarderów.
.
Przy okazji polecam jeszcze i te moje wcześniejsze wpisy:
.

https://opolczykpl.wordpress.com/2019/11/17/christopher-jon-bjerknes-starozytny-zydowski-plan-przejecia-swiata-za-pomoca-lichwy/

.

.

.

Kocham górali! Walczą o wolność. Naszą i Waszą…

.


.
Na początku zamieszczam wywiad z inicjatorem góralskiego veta dla radia Zet:
.

.
A tu kolejna migawka z chyba najbardziej znanej obecnie restauracji-pizzerii w Polsce – U Trzech Braci w Cieszynie. Bez policji, spokojnie, górale wspierani m.in. przez Zamość samoorganizują się.
.

.
Nie można nie zauważyć u nich nastróju determinacji. Za przykładem U Trzech Braci kolejna pizzeria – Greta w Skoczowie pod Cieszynem – otworzyła podwoje:
.

.
I tu widać determinację i wolę walki o wolność!
.
Z niecierpliwością oczekujemy na kolejne restauracje, pensjonaty, sklepiki, knajpki i kafejki, które okupantowi powiedzą NIE! Veto! Nie będziecie nas wpędzać w bankructwo i odbierać nam naszej wolności!
.
Przypomniała mi się piosenka, którą śpiewaliśmy w obozie internowanych. W nieco zmienionej wersji jej refren brzmi tak:
.
Wyrwij murom zęby krat
zerwij namordnik, połam bat
a kowid runie, runie, runie
I powróci wolny świat.
.
.
opolczyk
.
.
.