Banki, lichwa, podatki i… żydo-biblia…

.

.

99% populacji to owce przeznaczone do strzyżenia w czasie pokoju i na rzeź w czasie wojny.
Politycy i biurokraci to owczarki.
Właścicielem farmy jest światowa finansjera
.
.
.
Zygmunt Białas opublikował świetny artykuł Mariusza B który zalecam przeczytać w całości:
.
.

Zlikwidować podatek dochodowy?
.
Korwin-Mikke i Michalkiewicz wielokrotnie krytykowali podatek dochodowy (często słusznie), ale NIGDY nie zająknęli się w sprawie prawa do kreacji narodowego pieniądza nielegalnie przejętego przez prywatny kartel bankowy.

Protokół XII: Literatura i dziennikarstwo to dwa najważniejsze czynniki wychowawcze, dlatego też rząd nasz będzie właścicielem większości dzienników. Scentralizuje to wpływ szkodliwy prasy prywatnej, a zarazem stworzy olbrzymi wpływ na umysły. Jeżeli wydamy pozwolenie na 10 dzienników, to sami wytworzymy 30 i będziemy stale utrzymywać ten stosunek. Ogół nie powinien domyślać się tego, wydawane więc przez nas dzienniki będą z pozoru krańcowo przeciwnych kierunków i zdań, co wzbudzi do wydawnictw tych zaufanie i pociągnie do nich przeciwników naszych, nie domyślających się niczego. W ten sposób wpadną oni w nasze sidła i będą unieszkodliwieni. (…) Przeciwnicy nasi będą uważali ową rzekomą opozycję za zwolenników swych i otworzą przed nami karty.

Znalezione obrazy dla zapytania prasa amerykańska - zdjęcia

Dzienniki nasze będą przedstawiały kierunki najrozmaitsze: arystokratyczny, republikański, rewolucyjny, a nawet anarchistyczny, będą one posiadały sto rąk, z których każda będzie wyczuwała puls jakiegoś kierunku myśli społecznej. Kiedy puls zacznie bić w sposób przyspieszony, wówczas ręce te zwrócą opinię w kierunku celów naszych, bowiem osobnik podniecony traci rozsądek i łatwo poddaje się nakazom. Głupcy, którzy będą myśleli, że powtarzają zdanie dziennika, reprezentującego ich obóz powtarzać będą nasze myśli lub te, które będą dla nas pożądane. Wyobrażając sobie, że kroczą za organem partii swojej, będą szli za sztandarem, który my im wywiesimy.

Chcąc skierować odpowiednio do tego milicję gazetową, musimy całą sprawę zorganizować ze szczególną dbałością. Pod nazwą centralnego wydziału prasowego stworzymy zebrania literackie, na których agenci nasi będą niepostrzeżenie rzucali hasła i dawali sygnał. Sprzeciwiając się, zawsze powierzchownie, naszym poczynaniom, bez dotykania jednak ich istoty, organy nasze będą prowadziły polemikę bezwartościową z dziennikami urzędowymi jedynie w tym celu, aby dać nam przyczynę do wypowiedzenia się więcej szczegółowo, niż to mogliśmy uskutecznić w pierwiastkowych oświadczeniach urzędowych. Rzecz prosta, iż będzie to z pożytkiem dla nas.

Napaści na nas spowodują jeszcze i to, że poddani upewnią się co do zupełnej swobody gadania, nasi zaś agenci będą mieli podstawy do twierdzenia, że dzienniki występujące przeciwko nam, zajmują się czystą paplaniną, bowiem nie są zdolne znaleźć istotnych przyczyn do rzeczowego obalenia treści rozporządzeń naszych. (…)

Dzięki tym zarządzeniom będziemy w zakresie spraw politycznych, w miarę potrzeby pobudzali lub uspokajali umysły – przekonywali lub dezorientowali, przez drukowanie to prawdy, to znów kłamstw, to pewnych danych – to znów przeczenia im, odpowiednio do tego, czy przyjęto je dobrze, czy też źle. Zawsze jednak będziemy ostrożnie badali grunt, zanim uczynimy krok. Będziemy odnosili nad przeciwnikami naszymi pewne zwycięstwa, bowiem tamci nie będą rozporządzali organami prasy, w których mogliby wypowiedzieć się całkowicie, a to z powodu wymienionych wyżej zarządzeń przeciwko prasie.

Powyższy fragment Protokołów pochodzi najpóźniej z końca XIX wieku, stąd archaizmy w postaci „prasy” zamiast „mass-mediów”, „zebrań literackich” zamiast „demonstracji”, nie ma w nim mowy o Pejsbuku czy Twitterze. Mimo upływu czasu i zmiany okoliczności spowodowanej chociażby postępem technicznym, łatwo się zorientować, że dzisiaj prowadzona jest ta sama polityka. Dzisiejszy postęp techniczny, Internet, w tym YouTube, prowadzenie tej polityki tylko ułatwia.

Aleksander Jabłonowski – Zlikwidować podatek dochodowy!

0:34 – Podatek dochodowy wymyślono na okoliczność wojny z Meksykiem w 1909 roku. Jeśli jestem w błędzie, proszę wybaczyć.

0:47 – Podatek dochodowy jest nielegalny, sprzeczny z amerykańską Konstytucją.

2:11 – Akcja korwinowców: wystrzelić podatek PIT w kosmos – genialna! Bo co my z tymi pieniędzmi zrobimy? Będziemy inwestować. Tylko my naruszamy system, z czego będzie żył system?

2:27 – Pytanie do AJ: Jeżeli zlikwidujemy podatek dochodowy, to z czego utrzyma się tzw. państwo?

4.05 – Nie jestem ekonomistą, ale są ekonomiści, dopuśćmy ich do głosu, którzy to precyzyjnie wyliczą. Państwo może funkcjonować bez podatku dochodowego. Tylko system nie będzie funkcjonował, system chorego państwa.

4:35 – Kiedyś nie było podatku dochodowego (w Polsce), pamiętacie? W którym roku został wprowadzony podatek dochodowy, ten sławny PIT?

7:31 – Oczywiście jakieś podatku państwo musi mieć. Jakie państwo? Narodowe państwo!

9:45 – Likwidacja podatku dochodowego – TAK.

10:40 – Wręcz precz z podatkiem dochodowym – brawo! Akcja korwinowców – wystrzel PIT w kosmos – bardzo mi się podobała. Poparłem ją…

Znalezione obrazy dla zapytania aleksander jabłonowski

Aleksander Jabłonowski  zawodowo jest aktorem i nie zna szczegółów wprowadzania podatku od dochodów osobistych w Stanach Zjednoczonych, co otwarcie deklaruje. Większość szczegółów nie ma większego znaczenia, przytoczmy te istotne.

Podatek od dochodów osobistych wprowadzono w Stanach Zjednoczonych w 1913 roku. Najpierw konieczna była zmiana Konstytucji, która to Konstytucja pierwotnie zezwalała na pobór podatków federalnych jedynie proporcjonalnie do liczby ludności każdego stanu, co uniemożliwiało wprowadzenie federalnego podatku od dochodów, gdyż ludność różnych stanów osiąga różnej wysokości dochody. XVI poprawka do Konstytucji została uchwalona 13 lutego 1913 roku:
https://pl.wikipedia.org/wiki/16._poprawka_do_Konstytucji_Stan%C3%B3w_Zjednoczonych

Podatek dochodowy od dochodów osobistych wprowadzono w tym samym 1913 roku. Pierwotnie najwyższa stawka podatkowa, od dochodów od 500 tys. USD rocznie wynosiła 7%. Dochody poniżej 20 tys. USD rocznie podlegały podatkowi o stawce 1%, ang:
https://en.wikipedia.org/wiki/Revenue_Act_of_1913#Income_tax_table_for_individuals
Dzisiejsza wartość dolara amerykańskiego według parytetu siły nabywczej jest przynajmniej 20-krotnie niższa, w dzisiejszych realiach należy przyjąć, że dochody poniżej 400 tys. USD rocznie były wówczas obciążone jednoprocentowym podatkiem liniowym. Historia amerykańskich stawek podatku od dochodów osobistych jest przedstawiona na wykresie:

Podatek był progresywny od samego początku i nie jest to negatywne zjawisko. Chyba w każdych warunkach społecznych największe dochody osiągają najwięksi lichwiarze, spekulanci i podobni złodzieje. Jerzy Waszyngton jeszcze przed wyborem na prezydenta był najbogatszym amerykańskim oligarchą, lichwiarzem, spekulantem na ukradzionej indiańskiej ziemi. Po wyborze na prezydenta mógł zwiększyć swoje dochody dzięki wykorzystaniu władzy politycznej w prywatnych interesach. Największe pieniądze zarabiają ludzie, którzy do własnych celów potrafią wykorzystać władzę polityczną czy administracyjną. Czy tacy ludzie, jeśli pozwala im się zatrzymać ukradzione społeczeństwu pieniądze, nie powinni płacić podatku według wyższej stawki? Progresywny podatek to nie jest kara za pracowitość – jak chcą „korwinowcy” i ich naiwni akolici, chyba że przez „pracowitość” rozumiemy oszustwo, kradzież i pospolitą hucpę.

Kontrowersja (eufemizm) dotycząca legalności amerykańskiego podatku dochodowego dotyczy XVI poprawki do Konstytucji z 13 lutego 1913 roku. Art. 5 Konstytucji nakazuje, aby każdą poprawkę do Konstytucji ratyfikowało przynajmniej 3/4 ogólnej liczby stanów, podobno procedura ta w odniesieniu do tej poprawki nie została dopełniona. Jeśli to zasadny argument, to ustawodawstwo bazujące na XVI poprawce z formalnego punktu widzenia nie ma mocy prawnej ,ang: 
https://en.wikipedia.org/wiki/Tax_protester_Sixteenth_Amendment_arguments
Zwykle ten argument, bezskutecznie, podnosiły osoby kwestionujące legalność amerykańskiego podatku dochodowego od osób fizycznych.

W jakim celu został wprowadzony amerykański podatek dochodowy? To wiedza z zakresu politycznej eschatologii niedostępna w podręcznikach. Podatek dochodowy wprowadzono w Ameryce jako dodatkowe obciążenie fiskalne w celu zdobycia źródła na spłatę lichwy od długu publicznego. W latach 1907-13 była to niezwykle istotna kwestia z powodu ukrytych przed opinią publiczną prac nad nową architekturą monetarną Stanów Zjednoczonych. Historię tę ujawnia najpopularniejszy na świecie film dokumentalny „Władcy pieniędzy” (Money Masters) Billa Stilla:

lub

W tym samym 1913 roku, 22 grudnia, uchwalona została Ustawa o Rezerwie Federalnej
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ustawa_o_Rezerwie_Federalnej
Ustawa ta przewidywała utworzenie trzeciego już w historii Stanów Zjednoczonych banku centralnego – Rezerwy Federalnej. Rezerwa Federalna to spółka akcyjna, której akcje mogą posiadać jedynie amerykańskie banki, proporcjonalnie do udziału w rynku. Rezerwa Federalna to po prostu administracyjne biuro tamtejszego kartelu bankowego.

Zadaniem Rezerwy Federalnej jest pożyczanie pieniędzy rządowi Stanów Zjednoczonych. Kiedy Departament Skarbu potrzebuje pieniędzy (potrzebuje ich ciągle), to emituje obligacje, w których deklaruje ich wartość nominalną, kupon (oprocentowanie) i termin wykupu. Rezerwa Federalna przyjmuje takie obligacje rządu federalnego i w zamian przelewa na konto Departamentu Skarbu odpowiednią ilość dolarów. Dolarów stworzonych przez Rezerwę Federalną na okoliczność nabycia owych obligacji całkowicie z niczego (ex nihilo). W ten sposób spełniają się słowa Pisma (Pwt 23:20-21, 
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=238

Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent. Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek, aby ci Pan, Bóg twój, błogosławił we wszystkim, do czego rękę przyłożysz w ziemi, którą idziesz posiąść.
Pwt 15:6, 
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=225

Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują.

W realnym świecie rząd federalny może sprzedawać obligacje również bankom komercyjnym, a sama Rezerwa Federalna może kupować rządowe obligacje od innych posiadaczy, w tym od banków komercyjnych. Rezerwa Federalna tworzy pieniądze (dług) dla rządu federalnego, a prywatne banki, akcjonariusze Rezerwy Federalnej, tworzą pieniądze dla Amerykanów, również jako dług obciążony lichwą. Kredyt dla Amerykanów również jest tworzony z niczego, ex nihilo, dzięki mechanizmowi bankowej rezerwy cząstkowej, co również spełnia przywołane słowa Pisma.

Z powyższego wynika że pieniądze na funkcjonowanie rządu federalnego Stanów Zjednoczonych dostarcza Rezerwa Federalna, administracyjne biuro amerykańskiego kartelu bankowego. Pieniądze te są obciążone długiem oraz koniecznością zapłaty lichwy. Lichwę od długu federalnego finansuje podatek dochodowy od osób fizycznych, to dlatego obydwie ustawy, o podatku dochodowym, oraz o Rezerwie Federalnej, zostały uchwalone w 1913 roku.

W realnym świecie ten, kto dysponuje pieniędzmi, ma władzę. W anglosaskim kapitalizmie jest to władza absolutna. To ośrodki interesów stojące za amerykańskim kartelem bankowym decydują, na jakie cele amerykański rząd może wydawać pieniądze. Oczywiście rządowi dużo łatwiej zdobyć pieniądze na kolejną wojnę, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie niż na zasiłki dla ubogich, zwłaszcza dla ubogich „czarnuchów”. Ci, którzy tworzą pieniądze dla rządu federalnego, decydują o kierunkach jego polityki. Dokładnie o tym mówi drugi cytat z Pisma (Pwt 15:6).

Powyżej była mowa o sprzeczności z Konstytucją amerykańskiego ustawodawstwa o podatku dochodowym. Ustawa o Rezerwie Federalnej również łamie postanowienia Konstytucji. Art. 1.8.5. mówi: “Kongres ma prawo do emisji pieniądza (lub: bicia monety), ustalania jej wartości, ustalania wartości zagranicznej waluty oraz ustalania standardów miar i wag”.

Według Konstytucji emisja pieniądza to prerogatywa Kongresu. Oficjalna wykładnia mówi, że Kongres scedował to uprawnienie na Rezerwę Federalną. Taka operacja nie mogła mieć miejsca. Organ konstytucyjny, Kongres, nie ma prawa scedować swojego konstytucyjnego uprawnienia i obowiązku na inny podmiot, zwłaszcza na prywatną korporację. Podobnie amerykańscy wyborcy mogliby scedować prawo do wyboru np. prezydenta na Goldman Sachs czy Citibank. Faktycznie mechanizm wyborczy może nawet funkcjonować w ten sposób, jednak z formalnego punktu widzenia jest to ewidentne naruszenie prawa.

Od 1914 roku nikt (a przynajmniej tamtejszy Sąd Najwyższy) nie zauważył oczywistego naruszenia Konstytucji Stanów Zjednoczonych przez fundament amerykańskiego systemu monetarnego, Ustawę o Rezerwie Federalnej. Tak samo, od 1914 roku nikt nie zauważył, że amerykański podatek dochodowy od osób fizycznych może nie mieć podstaw prawnych. Obydwa „niedopatrzenia” funkcjonują w najlepsze z tych samych powodów, obydwa zostały wprowadzone w interesie amerykańskiego kartelu bankowego, organizacji sprawującej realną władzę w Stanach Zjednoczonych.

To właśnie ludzie kontrolujący kartel bankowy są właścicielami gazet, prasy i stacji telewizyjnych, kontrolują kongresmanów, senatorów i mają do dyspozycji prezydentów, którym pożyczyli czy podarowali pieniądze na kampanię wyborczą (przykład z życia, lista sponsorów Obamy i McCaina:
http://www.motherjones.com/politics/2010/10/top-corporate-donors-in-2008-presidential-race/
Sędziowie sądu najwyższego czy każdego niższego są tylko sługusami oligarchów tworzących pieniądze z niczego. Żadna ustawa realizująca interesy tych oligarchów nie może być kwestionowana, dlatego nikt w Stanach Zjednoczonych nie ma odwagi kwestionować konstytucyjności przekazania prywatnemu kartelowi bankowemu prawa do tworzenia państwowego pieniądza. Wszelkie głosy sprzeciwu są skazane na przemilczenie.

W Polsce współczesny podatek dochodowy został wprowadzony w 1991 roku. Wcześniej również funkcjonował podatek dochodowy, jednak był dużo lepiej skonstruowany, niezauważalny dla zwykłego człowieka pracy. Pracodawcy płacili podatek od funduszu płac, nie było rocznych zeznań podatkowych i całego terroru i folkloru z nimi związanego. Podatek dochodowy w Polsce jest tak skonstruowany, że płacą go głównie ludzie biedni. Ludzie bogaci podatku nie płacą lub płacą według niższych stawek, częściowo dzięki licznym lukom kreowanym i tolerowanym przez centralną administrację skarbową. Przykładowo Mateusz Morawiecki, zarabiający miliony lichwiarz, płacił podatek w Polsce tylko od pensji wypłacanej w Polsce przez bank, podczas gdy większą część wynagrodzenia takich osób można było skonstruować jako nie-osobiste dochody za granicą (Szwajcaria, Luksemburg, itp.) nie podlegające polskiemu (i zwykle żadnemu) opodatkowaniu.

W Polsce nie kwestionowano konstytucyjności ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych jako takiej. Ustrój monetarny obowiązujący w Polsce, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, łamie postanowienia Konstytucji. Art. 227.1. mówi: „Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza”.

W Polsce, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, banki udzielające kredytów tworzą pieniądze z niczego dzięki mechanizmowi rezerwy cząstkowej. Banki tworzą pieniądze z niczego, podczas gdy Konstytucja emisję złotówek zastrzega jako wyłączną kompetencję NBP. Sprzeczna z Konstytucją jest Ustawa o Narodowym Banku Polskim, która rzekomo w wykonaniu Konstytucji, nadaje NBP uprawnienie jedynie do tworzenia „znaków pieniężnych” (art. 4 Ustawy) dyskretnie zapominając o tym, że olbrzymia większość pieniądza jest tworzona w postaci niematerialnej, faktycznie przez prywatny kartel bankowy. Konstytucja pochodzi z 1997 roku, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych żadnemu sędziemu w Polsce nie przyszło do dzisiaj do głowy kwestionowanie fundamentów mechanizmu kreacji pieniądza jako sprzecznych z Konstytucją.

Aleksander Jabłonowski z uznaniem wypowiada się o „korwinowcach” protestujących przeciwko PIT-owi. Wróćmy na chwilę do końca lat 1980-tych, kiedy to trzech żydowskich trefnisiów: Stefan Kisielewski (już na łonie Abrahama), Janusz Korwin-Mikke i Stanisław Michalkiewicz, założyli Unię Polityki Realnej. Trzej trefnisie zaczęli protestować przeciwko PIT-owi od początku. Wiele z ich argumentów było niewątpliwie zasadnych, podatek dochodowy obciążający głównie ludzi biednych to instrument państwowego terroru.

Trzej warszawscy trefnisie byli podłączeni, także finansowo, do zagranicznych sponsorów, na czele których stoją nowojorskie „fundacje dobroczynne”, na które to fundacje hojnie łożą lichwiarze i spekulanci z Wall Street i City of London. To właśnie sponsorzy z Wall Street i Londynu narzucają program kulturalny: kwestionowanie podatku dochodowego czy lobbowanie za podatkiem „liniowym” czy innymi ulgami podatkowymi dla najbogatszych. Powszechnie znany jest nowojorski „filantrop” George Soros, specjalizujący się w finansowaniu ruchów lewicowych i liberalnych. Januszowi Korwin-Mikke nieobce są pieniądze Sorosa, ale ruchy prawicowe i „wolnościowe” finansują mniej znani bracia Koch, oligarchowie działający w Ameryce w sektorze ropy naftowej. Tak właśnie funkcjonuje słynna dialektyka.

W latach 90-tych prowadzona była kampania propagandowa przeciwko podatkowi dochodowemu, a zwłaszcza przeciwko progresywnej skali podatkowej. Jej efektem w Polsce jest liniowa stawka podatku dochodowego od dochodów z działalności gospodarczej czy ze sprzedaży nieruchomości, liniowy lub prawie-liniowy podatek dochodowy w sowieckiej Pribałtyce czy w samej Rosji. Wówczas to w Stanach Zjednoczonych również drastycznie ograniczono progresję podatkową argumentując, że bogaci dysponując pieniędzmi zainwestują w nowe miejsca pracy. Z najnowszej historii wiemy już, że teza ta okazała się tylko czczym postulatem, lata 90-te to okres dynamicznego tworzenia różnic dochodowych oraz likwidacji amerykańskich miejsc pracy migrujących hurtowo do Chin Ludowych. Nowe miejsca pracy z zaoszczędzonych podatków jakoś nie powstały.

Korwin-Mikke i Michalkiewicz wielokrotnie krytykowali podatek dochodowy (często słusznie), ale NIGDY nie zająknęli się w sprawie prawa do kreacji narodowego pieniądza nielegalnie przejętego przez prywatny kartel bankowy. Przypomnijmy, w Stanach Zjednoczonych obie ustawy z 1913 roku, zarówno dotycząca opodatkowania dochodów osób fizycznych, jak i Ustawa o Rezerwie Federalnej, są sprzeczne z Konstytucją. W Polsce Ustawa o NBP (art. 4 daje NBP prawo tylko do tworzenia „znaków pieniężnych”) jest sprzeczna z Konstytucją (Konstytucja nadaje NBP prawo do emisji pieniądza).

DLACZEGO oni kwestionują tylko podatki?

Korwin-Mikke i Michalkiewicz reprezentują interesy swoich sponsorów, żydowskiej oligarchii finansowej, która ukradła państwu (odpowiednio Stanom Zjednoczonym i Polsce) prawo do tworzenia pieniądza. Zabranie państwu dochodów z podatku dochodowego czy każdego innego to dalsze osłabienie tej organizacji. Nie wszystkie państwa da się dostatecznie kontrolować, przykładem była Libia czy Irak, a ciągle jest Syria, Iran, Rosja czy Korea. Nawet Stany Zjednoczone nie są w pełni kontrolowalne, podobno Barack Hussein Obama podczas swojej ostatniej kadencji zignorował żądania żydowskiej oligarchii, dążącej do rozpoczęcia wojny z Iranem. Z punktu widzenia tych oligarchów im mniej dochodów dla państwa tym lepiej. Państwa „wolnego świata” są już zupełnie pozbawione władzy do tworzenia własnego pieniądza, teraz należy ograniczyć ich dochody. To dlatego trefnisie, funkcjonariusze przemysłu kulturalnego, mają rozkaz walczyć z podatkiem dochodowym.

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Aleksander Jabłonowski, wzorem koszernych poprzedników, będzie kwestionował podatki, a w kwestii zawłaszczenia prawa do kreacji złotówki przez prywatny kartel bankowy zachowa daleko idącą wstrzemięźliwość i znajdzie mnóstwo tematów zastępczych. Protokół XII w akcji.

Napisał: Mariusz B.

.

.
.
*********************************************************************************
.
.Jest to bardzo dobry tekst Mariusza B. Gratulacje. Świetnie pasują do niego zwłaszcza zamieszczone przez niego cytaty z żydo-biblii. Przy czym wszyscy krystowiercy, dla których żydo-biblia to „pismo święte” i „objawione słowo boże” powinni uznać żydowskie prawo do ograbiania ich systemem bankowym i do panowaniem nad nimi. Wszak sam „wszechmogący” obiecał rzekomo swoim rzekomym wybrańcom:
.
„Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują.”
Pwt 15:6,
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=225
.
Krystowiercy wierzący w żydo-biblię panowanie żydowskie nad ich krajami muszą uznać za „wolę boską” i nie powinni przeciwko temu protestować. Bo protestując sprzeciwiają się woli ich „boga” objawionej w „piśmie świętym”.
.
Mariusz B zaczął tekst od przytoczenia fragmentu XII protokołu Mędrców Syjonu dotyczącego kontroli przez nich prasy. Tyle, że żydo-banksterzy ich wyprzedzili i gdy „Mędrcy” pisali ich protokoły, żydo-banksterzy już kontrolowali media w USrAelu, co przyznał w 1880 r. John Swinton, szkocko-amerykański dziennikarz i wydawca:
.
„Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też – co się sprowadza do tego samego – za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc za szaleństwo wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!”
https://www.wprost.pl/405185/Jestesmy-intelektualnymi-prostytutkami
.
Tak więc niektóre punkty protokołów Mędrców Syjonu były realizowane przez żydo-banksterów zanim protokoły zostały spisane. W odniesieniu do mediów (początkowo prasy, później radia i tv) chodziło oczywiście o kontrolę ich większości (media głównego ścieku) w celu stworzenia medialnego matrixu, siania zamętu i dezinformacji, oraz oczywiście w celu promocji usłużnych im „polityków” przy równoczesnym medialnym niszczeniu tych, którzy służyć im nie chcą. Przykładem ostatnich działań były kampanie nienawiści i bzdurnych oskarżeń pod adresem takich polityków jak Kim Ir Sen i jego następcy, Fidel Castro, Jörg Haider, Muammar Kaddafi, Saddam Husajn, Hugo Chávez, Baszszar al-Asad, czy obecnie w pierwszym rzędzie Władimir Putin.
.
Tyle że nie zakładam się jak Mariusz B., że agent Jabłonowski/Olszański nadal będzie omijał zawłaszczenie kraecji pieniądza przez żydo-banki. Gdy przeczyta ten tekst, pewnie dla zmyły zacznie i przeciwko kreacji pieniądza zawłaszczonej przez żydo-banki protestować. Niemniej zdemaskował się kolejny raz wspierając akcję żydowskiego proroka prywatyzacji – Ozjasza Goldberga – JKM (o nim wspomnę jeszcze później).
.
Pisząc o przywłaszczeniu sobie przez żydo-banki monopolu na kreację pieniądza – i to jako długu – oraz  o nielegalnych podatkach dochodowych na spłacanie przez państwo lichwiarskich odsetek żydo-bankom nie powinno pomijać się jeszcze sedna prywatyzacji, która na równi z bandyckim systemem bankowym ograbia narody i państwa. A to dlatego, że ogrom zysków z najbardziej dochodowych gałęzi gospodarki ląduje nie w budżecie państwa a w kieszeniach prywaciarzy – żydo-banksterów i ich pociotów i służalców. Naturalnie nie mam nic przeciwko małym rodzinnym prywatnym firmom, sklepikom, kawiarenkom itp. Ale kluczowe gałęzie gospodarki jak górnictwo, ropa, energetyka, metalurgia, poczta, łączność, transport kolejowy powinny być państwowe. Z zysku z nich państwo mogłoby finansować siebie, wojsko, policję, bezpłatne lecznictwo, oświatę itp.
.
Dodam w tym miejscu, że nacjonalizację banków i kluczowych gałęzi gospodarki zawarłem w moim programie dla Słowiańskiej Polski
.
„3. Nacjonalizacja banków. Pieniądze emituje państwo a nie banksterzy!
(…)
5. Nacjonalizacja kluczowych gałęzi gospodarki – przemysł wydobywczy, metalurgia, energetyka, komunikacja, transport.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
.

Przy bandyckim systemie bankowym niezwykle ważnym „szczegłem” jest i ten, że banksterzy z powietrza, z niczego, tworząc pieniądze i wręczając go jako dług do spłacenia tzw. „żondom” i prywatnym „kredytoborcom”, nie kreują równocześnie pieniądza na spłacanie lichwiarskich odsetek. Jest to istotne, gdyż po spłaceniu każdego „kredytu” plus odsetek – na które nie wykreowano pieniędzy – w obiegu pozostanie ich mniej. Co powoduje, że w miarę spłacania kolejnych „kredytów” i związanych z nimi odsetek koniecznością jest zaciąganie coraz większych kredytów (bo brakuje pieniędzy w obiegu) – przez co zadłużenie z konieczności narasta w nieskończoność. Opisałem to obrazowo w tekście o Bajkolandii i Erze Bankstra:
.
„Aby wywołać wrażenie, że nowy system jest wspaniały demokraturalny rząd pożyczył w banku od razu milion talarów, które bank ot tak sam sobie wydrukował. Umowa mówiła, że spłatę rat zacznie państwo po dwóch miesiącach od otrzymania kredytu i spłacać będzie po 100 tysięcy miesięcznie. Tak więc po roku będzie już wolne od długu. Kredyt był oprocentowany na 5 %. Umowa ponadto zawierała klauzulę, że od zaległego oprocentowania narastać będą także nowe procenty do spłacenia.

Początek eksperymentu był wspaniały. Jak pamiętamy Bajkolandia miała w obiegu przed pożyczką z banku Czerwonej Tarczy milion talarów. Po otrzymaniu miliona talarów pożyczki/kredytu w obiegu znalazło się nagle w sumie dwa miliony talarów. Wszyscy się cieszyli, z kopyta ruszyły różne inwestycje. Wszystkim się wydawało, że są na drodze do potęgi i bogactwa o jakich pisały gazety Czerwonej Tarczy. Gdy od trzeciego miesiąca rząd zaczął spłacać raty pożyczki, inwestycje z miesiąca na miesiąc wraz z topnieniem ilości pieniądza w obiegu zwalniały. Po roku, gdy rząd spłacił całą pożyczkę inwestycje „kredytowe” ustały. Ale wtedy okazało się coś nieoczekiwanego. Wraz z ostanią ratą rząd spłacił także należne odsetki – 50 tysięcy talarów. Ale że bank Czerwonej Tarczy nie wyemitował pieniędzy na nie rząd musiał sięgnąć do własnych pieniędzy Bajkolandii – tych sprzed pożyczki –  które nadal krążyły w obiegu Bajkolandii.

I tutaj uwaga – przed pożyczką Bajkolandia miała w obiegu własne milion talarów. Po otrzymaniu kredytu miała w obiegu dwa miliony talarów. Milion pożyczony zwrócono, ale 50 tys. odsetek musiano oddać z własnych wcześniejszych pieniędzy Bajkolandii. Zostało więc w obiegu 950 tys. talarów. Oznaczało to, że rząd nie mógł od tego momentu jak wcześniej wypłacać na początku nowego miesiąca wszystkim średnio tysiąc talarów na głowę, bo tyle pieniędzy nie było już w całej Bajkolandii. Pierwszy raz w historii tego kraju zabrakło władzom pieniędzy na pełne wypłaty, dywidendy i emerytury. Gorączkowo władze pobrały kolejny kredyt – milion talarów, wypłaciły zaległe pensje i ruszyły z kontynuowaniem przerwanych inwestycji.

Historia powtórzyła się. Pierwsze dwa miesiące były pełne nadziei, inwestycje ponownie szły pełną parą. Wraz ze spłatą kolejnych rat kolejne inwestycje wstrzymywano z powodu zmiejszającej się ilości pieniędzy. Po roku spłacono kredyt i wstrzymano wszystkie inwestycje. Ale musiano spłacić bankowi również odsetki od drugiego kredytu. Czyli kolejne 50 tys. talarów. Sytuacja wyglądała w tym momencie tak – gdy spałcono cały drugi dług bez odsetek w obiegu pozostało już tylko 950 tys. talarów. Teraz musiano z nich oddać bankowi kolejne 50 tys. Czyli po dwóch latach i dwóch spłaconych kredytach ilość pieniędzy w obiegu skurczyła się z pierwotnego miliona do 900 tys. Teraz na głowę przypadało już nie tysiąc talarów a 900.

Po trzeciej pożyczce, gdy po spłaceniu jej wraz z odsetkami Bajkolandii pozostało w obiegu 850 tysięcy talarów (150 tys. mniej niż przed erą bankstera)…(…).”
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/05/bajkolandia-i-era-bankstera/
.

Powyższa opowiastka, jakkolwiek fikcyjna, ukazuje podstępność bandyckiego systemu bankowego – żydo-banksterzy nie tylko tworzą pieniądz z powietrza i wręczają go jako dług „kredytobiorcom”, także tzw. „żondom”, to jeszcze poprzez celowe nie emitowanie pieniędzy na odsetki sprawiają, że każda spłacona odsetka zmiejsza ilość pieniądza w obiegu, przez co konieczne są kolejne „kredyty”. Których odsetki jeszcze bardziej ogołacają rynek z pieniędzy. I nie ma tu nic do rzeczy, że państwa zdzierają z nas podotki dochodowe na spłacanie tychże odsetek. Ważniejsze jest to, że płacając je zmuszone są na kolejne coraz większe kredyty, aby nie zabrakło w obiegu pieniędzy. Tu jest pies pogrzebany!

Gdyby więc odebrać banksterom podstępnie wyłudzone przez nich prawo do kreacji pieniądza, gdyby pieniądz kreowało państwo i puszczało je w obieg, ale nie jako dług, który należy spłacić, podatek PIT byłby niepotrzebny. Bogatsze byłoby i społeczeństwo i całe państwo.
.

Apele agentury wpływu dotyczące likidacji PIT-u bez likwidacji bandyckiego systemu bankowego prowadzić muszą do upadku państwa, co słusznie zauważył Mariusz B. Ale agenturze wpływu (JKM, Michalkiewicz, Olszański) o to właśnie chodzi. Państwo pozbawione PIT-u zbankrutuje bardzo szybko. A wtedy żydo-media ogłoszą, że państwa i tzw. „żondy” to przeżytek, że są szkodliwe, że tylko „wolny rynek”, „prywatyzacja” (po łacinie oznacza ona grabież) wszystkiego i jeden światowy rząd będą w stanie wprowadzić światowy ład i porządek.
.

Zwalczając i demaskując żydowską „prywatyzację” mam w nosie to, że niejeden okrzyczy mnie komuchem, bolszewikiem czy marksidtą. Nie jestem nimi. Natomiast wiem, że gospodarka ma w pierwszym rzędzie kilka niezwykle istotnych zadań społecznych:
.
– ma wytwarzać produkty i świadczyć wszystkie usługi potrzebne do normalnego funkcjonowania państwa, nawet produkty i usługi przynoszące deficyt, a nie tylko gonić za maksymalizacją zysku,
.
– ma zabezpieczać i stwarzać miejsca pracy dla wszystkich chcących pracować, czego żydo-kapitalizm nie zagwarantuje nigdy w pełni.
.
 – Zyski mają mieć w gospodarce znaczenie drugorzędne. A ich maksymalizacja za wszelką cenę, kosztem społeczeństwa i pracowników powinna być karalna.
.
Ozjasz Goldberg ma naturalnie rację przekonując, że prywatne przedsiębiorstwo (na ogół) funkcjonuje wydajniej i „ekonomiczniej”. Tyle że robi to ze szkodą dla państwa i społeczeństwa. Wyrzuconych z pracy przy istniejącym już ogromnym bezrobociu musi utrzymywać państwo. Z czego? Ano z podatków lub z zaciąganych kolejnych kredytów. Bo państwo nie tworzy pieniądza – oddało ten przywilej banksterom. A wywłaszczane z państowych firm samo jest pozbawiane źródeł utrzymania. Ponadto zyski, wcześniej choć mniejsze, lądowały w budżecie. A teraz lądują w kieszeniach wybrańców – lichwiarzy, spekulantów i szubrawych „inwestorów”. Przy czym najczęściej odpływają za granicę na konta w rajach podatkowych, co dodatkowo ogałaca rynek wewnętrzny z pieniędzy. Przez co państwo musi zaciągać kolejne „kredyty”. Ekonomiczność prywatnych firm jest korzystna tylko dla garstki wybrańców – ich właścicieli. Natomiast jest szkodliwa i dla wywłaszonego państwa i dla wywłaszczonego społeczeństwa. Jest to ekonomiczność antyspołeczna, złodziejska, żydo-kapitalistyczna.
.
Na podstawie powyższego stwierdzam, że dobrze urządzone i rządzone państwo, nawet przy dosyć znacznej biurokratyzacji, jest w stanie zabezpieczyć godny byt wszystkich mieszkańców. Warunkami do tego koniecznymi jest upaństwowienie banków oraz kluczowych gałęzi gospodarki oraz kreacja bezdłużnego pieniądza i kontrola jego podaży w interesie państwa i społeczeństwa przez polityków i ekonomistów służących państwu i społeczeństwu a nie żydo-banksterom.
.

W tym miejscu przyznam, że o Ozjaszu Goldbergu nigdy nie napisałem oddzielnego demaskującego go tekstu. Świetnie określił go i dwóch innych agentów wpływu Mariusz B: żydowskie trefnisie. Ja od lat nazywam JKM żydowskim prorokiem prywatyzacji. Ta szuja chciała nawet prywatyzacji lasów państwowych:
.

.
Niemniej wcześniej, gdy komentarze nie były u mnie jeszcze wyłączone, wielokrotnie w nich demaskowałem JKM właśnie jako żydowskiego proroka prywatyzacji. Wspomniałem o nim też na marginesie w jednym z tekstów:
.
„Ostatnia ciekawostka… W wyborach startuje mason i żydowski prorok prywatyzacji Ozjasz Goldberg alias Janusz Korwin Mikke (JKM – czyli Jarmułka, Knesset i Menora) Program wyborczy tego żydowskiego agitatora jest od zawsze ten sam – sprywatyzować (czyli oddać w łapska nadzianego żydostwa, bo Polacy groszem nie śmierdzą) wszystko, co się tylko da. A jednym z aktywnych agitatorów na rzecz Ozjasza Goldberga jest mój ulubieniec, publicysta Stanisław Michalkiewicz. Oglądając jego zdjęcie z plakietką JKM na klapie nie jestem w stanie obronić się przed taką oto analogią: Agent Bolek z Matką Boską w klapie… Agent wpływu Michalkiewicz z Ozjaszem Goldbergiem w klapie… Dlaczego p. Michalkiewiczowi tak zależy na reklamowaniu JKM, który z kolei chce do końca wywłaszczyć Polskę i Polaków. Może napisze on o tym w jego felietonie? A może to tylko kolejny podstęp razwiedki i zimnego czekisty Putina?”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/28/zydowska-agentura-idzie-w-zaparte/
.

Natomiast Michalkiewicza jako agenta wpływu i dezinformatora demaskowałem parokrotnie. Pierwszy raz, gdy jeszcze pisałem (tak, tak – tam też kiedyś publikowałem) na katolickiej Frondzie. Wprawdzie tamten blog już nie istnieje, ale tekst ten publikowany był w innych miejscach w internecie:
http://niepoprawni.pl/polecanka/jedna-jaskolka-wiosny-nie-czyni-czyli-o-szkodliwej-publicystyce-stanislawa-michalkiewicza
https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/07/25/jedna-jaskolka-wiosny-nie-czyni-andrzej-szubert/
http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/nard/3127-andrzej-szubert-jedna-jaskoka-wiosny-nie-czyni
.

Tu nadmienię, że na Frondzie, gdzie tekst ten opublikowałem, wywołałem nim wściekłość wielbicieli Michalkiewicza, którzy z furią zaatakowali mnie jako kłamcę i dezinformatora, targającego dobre imię agenta Michalkiewicza. Gdy prosiłem ich o wykazanie, gdzie skłamałem, milczeli.
.
W sumie Michalkiewicz w pełni zasługuje na miano żydowskiego trefnisia, nadane mu przez Mariusza B.
.

Wracając do tekstu Mariusza B – proszę zauważyć, że oficjalna, zachodnia, także „nasza” w III Rzydopospolitej propaganda przedstawia USrAel jako kraj praworządny, demokratyczny, gdzie panuje wolność i sprawiedliwość, a dintojra (sądy) są niezależne. A tymczasem od ponad stu lat wszystkie usraelskie tzw. „sądy” z najwyższym włącznie ignorują ewidentne łamanie usraelskiej konstytucji zarówno w sprawie prawa do kreacji pieniądza przysługującego zgodnie z konstyucją zwasalizowanem w międzyczasie totalnie kongresowi, oraz nielegalne (nie ratyfikowane przez wymaganą ilość stanów) „prawo” o podatku dochodowym. I żaden usraelski PiSrael czy KOD nie domaga się niezależności usraelskiej dintojry. Ani niezależności kongresu. I przywrócenia mu prawa emisji pieniądza. Usraelici od ponad wieku ograbiani są koniecznością zaciągania w żydowskim FEDzie i jego pochodnych bankach „kredytów”. I spłacania tych bandyckich oszukańczych pseudokredytów. Banki nie pożyczają im wszak żadnych pieniędzy – banki przydzielając „kredyty” tworzą z powietrza pieniądz, który „kredytobiorca” musi spłacić – i to z lichwiarskimi odsetkami. Na które bandyckie banki pieniędzy nie tworzą, drenując rynek z pieniędzy i zmuszając w ten sposób kolejne tzw. „żondy”, firmy i mieszkańców do zaciągania kolejnych (z reguły coraz większych) kredytów. I jeszcze podatkami dochodowymi ograbiają mieszkańców ponownie i dodatkowo. A ponadto wojska usraelskie napadają na kolejne kraje narzucając im żydo-bankstetrską rabunkową demokraturę, czyniąc kolejne kraje koloniami żydo-banksterów.
.

Tak w telegraficznym skrócie wygląda od stu lat historia, gospodarka i ekonomia „wolnego świata” z folwarkiem żydo-banksterów USrAelem na czele.
.

Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, jaki dobrobyt panowałby na całym świecie, gdyby żydo-banki nie produkowały z powietrza długu, który musimy spłacać, gdyby emitowane przez rządy pieniądze pozostawały w obiegu bez konieczności oddawania ich bankom z lichwiarskimi odsetkami, gdyby żydo-banksterzy zwrócili wszystkie zagrabione przez nich „kredyty”, odsetki i podatki na ich spłacanie? I gdyby odebrać im rozszabrowane gospodarki po to, aby służyły one państwom i ludziom a nie banksterom i ich pociotom? Przecież za wyjątkiem okresów kryzysów (celowo zresztą przez bandytów wywoływanych) gospodarki całego żydo-zachodu z roku na rok rejestrują wzrost gospodarczy, wzrost PKB. Powinno więc dóbr i pieniędzy przybywać. A tymczasem przybywa tylko marginesu biedy i zadłużenia państw, rządów i mieszkańców. I dlatego każdy myślący człowiek powinien zrozumieć, że dzieje się tak dlatego, że gospodarki całego żydo-zachodu są po prostu bezczelnie ograbiane. Przez żydo-banki, pieniądz dłużny, lichwiarskie odsetki, podatki na ich spłacanie i przez prywatyzację, czyli wywłaszczanie państw i społeczeństw z majątków narodowych.
.

Kto tego nie pojmuje, ten ma w głowie kilogram zjełczałego białego sera w miejscu gdzie powinien mieć mózg.
.
Zaraz zaraz – powie ktoś w tym miejscu – ale w Rosji jest też Bank Centralny i obowiązuje podobny system kreacji pieniądza. Czyli Rosja jest też przez żydo-banksterów ograbiana. Zgoda – odpowiadam – ten system narzucono Rosji w czasie jelcynowskiej smuty. Ale jest też jedna istotna różnica między Rosją a żydo-zachodem. Otóż dekretem prezydenckim Władimir Putin nakazał bankowi centralnemu oddawanie 75 % zysków budżetowi federalnem, o czym niedawno zresztą pisałem:
.
„МОСКВА, 6 окт — РИА Новости. Президент РФ Владимир Путин подписал закон, обязывающий Центробанк перечислять в федеральный бюджет на постоянной основе 75% своей прибыли вместо 50%, как было ранее.”
(MOSKWA, 6 października – RIA Novosti. Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał ustawę nakładającą na bank centralny obowiązek przekazywania do budżetu federalnego regularnie 75% dochodów, a nie 50%, jak wcześniej).
http://ria.ru/economy/20141006/1027149621.html
.

Tak więc lwia część zysków tego banku wraca do budżetu federalnego i służy Rosji i Rosjanom. Na żydo-zachodzie natomiast wszystkie zyski banków centralnych lądują w kieszeniach ich właścicieli – Rothschildów, Rockefellerów & spółki – czyli całej tej bandycko-złodziejskiej bandy grabieżców.
I taka jest właśnie różnica między Rosją a USrAelem i jego wasalami…
.
W tym miejscu należy jeszcze przypomnieć postać prezydenta Kennedy’ego (jeden z nielicznych, którego należy nazywać prezydentem a nie prezydętem). Jak wiemy, został zamordowany. Tyle że nie była to robota „komucha” Oswalda a operacja fałszywej flagi w wykonaniu CIA. Kennedy podniósł rękę na żydo-banksterski monopol FED na kreację pieniądza i postanowił sam emitować rządowe pieniądze.
http://www.eioba.pl/a/1rv5/prawdziwa-przyczyna-zabojstwa-kennediego
.
Agentura wpływu próbuje dezawuować i ośmieszać piszących o prawdziwej przyczynie śmierci Kennedy’ego. Robi to jednak niezwykle nieudolnie. Zamieszczam tutaj jeszcze zdjęcie pięciodolarówki Kennedyego. Nie ma na niej napisu Federal Reserve Note, za to jest napis United States Note a rok emisji – 1963 – jednoznacznie wskazuje na to, kiedy została wyemitowana.
.
.
Dla porównania wrzucam zdjęcie jednodolarówki z innego okresu – na samej górze widnieje napis „Federal Reserve Note” czyli jest to dolar wyemitowany jak dług przez żydowski FED.
.
.
Wszystkie marionetki polityczne zachodu naturalnie świetnie wiedzą, dlaczego zlikwidowano JFK. I dlatego ani jedna z nich nie odważy się choćby aluzyjnie pisnąć słówkiem o ograbianiu zachodu bandyckim systemem bankowym. Po prostu żadna z tych marionetek nie chce skończyć jak tamten. A likwidując JFK na oczach całego świata, przy lecących kamerach, banksterzy pokazali, że z nimi nie ma żartów. I że mają w łapskach marionetki polityczne, policję i media, dzięki czemu tak zamataczyli śledztwo i relacje medialne o nim, że wina spadła na Oswalda a nie na nich. Oni rzeczywiście są panami i właścicielami całego zachodu – USrAela z przyległościami (Kanada) i jewrounii. I cały zachód jest niemiłosiernie przez nich ograbiany. Zgodnie zresztą z żydo-biblią:
.
„Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują.”
Pwt 15, 6
.
Alleluja! Na wieki wieków. Amen. Aj waj. Szalom.
.

Na koniec przypomnę jeszcze, że o żydo-banksteryzmie pisałem już wielokrotnie:

https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/22/najwieksze-oszustwa-w-historii-ludzkosci/
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/05/bajkolandia-i-era-bankstera/
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/04/23/banksterzy-grabiezcy-ludzkosci/
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/03/06/ttip-trojanski-kon-banksterow/
https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-globalizmu-nwo/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/11/01/zsrr-rosja-usa-banksterzy-prl-komunizm/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/23/globalizm-kapitalizm-usa-banksterzy-i-narod-wybrany/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/04/28/ludobojcze-nwo-nadchodzi/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/29/nwo-nadchodzacy-koszmar-niewolnictwa/
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/01/zmierzch-chciwego-banksterskiego-zydo-kapitalizmu-i-cywilizacji-zachodu-czyli-niech-sie-swieci-1-maja/

.

Niestety zrozumienie problemu ograbiania całych państw i narodów bandyckim systemem bankowym przerasta zdolności zrozumienia go przez ogromną większość mieszkańców ograbianego zachodu. Zbyt są odurnieni tzw. „oświatą” i medialnym matrixem, aby byli w stanie cololwiek zrozumieć. A ponadto nie wierzą w tzw. „teorie spiskowe”. Co jest w sumie zrozumałe, bo jak to powiedział Marshall McLuhan: Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.”

Od siebie dodam, „opinii publicznej” urabianej i manipulowanej przez żydo-media.

.
.

opolczyk

.

.

.

.

Katolicyzm a polskość…

.

.

(Zamieszczam tekst opublikowany na stronie WPS pt. „Katolicyzm i polskość”)

.

Katolicyzm i polskość

„Potęga polityczna, umysłowa i moralna Polski w okresie 1460-1565 znajduje się w ścisłym związku z upadkiem katolicyzmu w Polsce” – J.K.Kurnatowski

Prezentujemy PT Czytelnikom tekst Jerzego Karola Kurnatowskiego. Tekst opublikowany został w listopadzie 1906r. w miesięczniku „Myśl Niepodległa”. Pismo to pod redakcją A.Niemojewskiego ukazywało się w latach 1906-31, prezentowało polskie narodowe poglądy polityczne.

Jerzy Karol Kurnatowski (ur. 1874 – zm. 1934) – polski prawnik, ekonomista i publicysta, działacz społeczności ewangelicko-reformowanej w RP, wolnomularz. W latach 1919-34 był profesorem Szkoły Nauk Politycznych, kierował katedrą historii społeczno-gospodarczej. W latach 1929-34 wykładał politykę gospodarczą oraz historię przemysłu i handlu, będąc także profesorem Instytutu Studiów Handlowych i Orientalistycznych.

 

Katolicyzm i polskość (cz.1)

za: http://retropress.pl/mysl-niepodlegla/katolicyzm-i-polskosc-cz-1/

1. Od Grunwaldu do Warny.

XI 1906r.
Kościół katolicki zwyciężył w Polsce, kościół zyskał Wołyń i Podole, serce Rusi, które z całą bezwzględnością począł nawracać z obrządku greckiego na rzymski. Państwo polskie przegrało. Zamiast połączenia z wysoce cywilizowanymi i mówiącymi tym samym językiem Czechami, którzy sami pragnęli wejść w stosunki z Polską, zamiast wdarcia się w serce Europy i zaważenia na szali europejskich losów, Polsce dostała się wrogo usposobiona Ruś jako zdobycz, jako pole do szerzenia wiary katolickiej i jako zarzewie przyszłych buntów kozackich, tem szerzeniem wywołanych.

Kościół katolicki w Polsce odrazu zaznaczył się jako instytucja rzymska, jako rzecznik i wykonawca wyłącznych interesów katolicyzmu. Potrzeby państwa polskiego i kultury polskiej, o ile nie zgadzały się z interesem katolicyzmu, były bezlitośnie zwalczane, zato kościół nie wahał się stawić na kartę posłusznej sobie państwowości polskiej, gdy jej potrzebował, choćby przedsięwzięcie miało być zbrodnią lub szaleństwem.

Po śmierci Władysława Jagiełły wstąpił na tron Władysław III, któremu niebawem Węgrzy ofiarowali swoją koronę. Węgrzy szukali w Polsce sprzymierzeńca przeciwko nowemu wrogowi, który przybył do Europy, przeciwko Turkom. Władysław III koronę węgierską przyjął, Turków z granic Węgier wypędził i zawarł w 1443-im roku wieczny pokój, stwierdzony przysięgą z sułtanem tureckim Amuratem. Polska i Węgry mogły przez jakiś czas poświęcić się wewnętrznej konsolidacji i reformom.

Jednak kościół katolicki obawiał się wszelkiej wewnętrznej kulturalnej pracy, gdyż ta mogła osłabić jego powagę, fale reformacji mogły się łatwiej w czasie pokoju wedrzeć do Polski. Dlatego papież, za staraniem Zbigniewa Oleśnickiego, zwalnia Władysława III go od danej Amuratowi przysięgi, i słaby król, narzędzie hierarchji duchownej, zapuszcza się na czele polskich i węgierskich hufców aż za Dunaj, gdzie ani Polska, ani Węgry żadnego interesu nie miały, i w 1444-ym roku znajduje klęskę i śmierć pod Warną. Zbrodnia wiarołomstwa w połączeniu z szaleństwem politycznem, podyktowane przez kościół, srodze pomściły się na państwowości polskiej. Tak zakończył się pierwszy akt walki pomiędzy państwem i kościołem w Polsce.

Pod Grunwaldem interes kościoła był jeszcze podporządkowany interesowi państwa. Z punktu widzenia katolickiego obojętnem bowiem było, kto nawróci Litwinów na katolicyzm: Polacy, czy Zakon; obojętnem też było, czy katolicka Polska i Litwa same sobą będą rządziły, czy też rządzić nimi będzie katolicki Zakon Krzyżowy; choć z drugiej strony kościół katolicki zrozumiał, że łatwiej Litwę nawróci Polska, niż Zakon, dlatego pozwolił się użyć jako narzędzie połączenia Litwy z Polską. Uczyniwszy to jednak, odrazu chciał wyzyskać wszystko, co tylko mógł. Rzucił Czechy na pastwę Niemcom, zgniótł Husytów, zabrał sobie grecką Ruś i chciał sobie zabrać -ciągle polskiemi rękoma – muzułmańsko- grecki półwysep bałkański. Te wszystkie plany przeprowadzał, nie licząc się najzupełniej ani z siłami, ani z potrzebami, ani z sympatjami i antypatiami narodu. Do zupełnego podboju Zakonu, który siedział na ziemiach rdzennie polskich i litewskich, czego zarówno, jak i Unji z Czechami, pragnął cały naród – kościół katolicki nie dopuścił; za to posłał nas pod Warnę, abyśmy, sami przezeń zniewoleni, nowych mu niewolników dostarczyli.

 

2. Zwycięstwo państwa nad kościołem w Polsce.

 

Historja wolnej Polski w czasach nowożytnych zawiera dwa wielkie okresy: Okres Odrodzenia i Okres Oświecenia. Okres Oświecenia przypadł na schyłku naszego istnienia politycznego, nie zdołał już uratować zbutwiałej państwowości polskiej, lecz uratował kulturę polską, kładąc w życie narodowe zarodki przyszłego rozwoju. Okres ten rozpoczyna się od zamknięcia Zakonu Jezuitów w 1773-im roku. Przez podobne osłabienie potęgi kościoła i dzięki niemu rozpoczyna się największy i najwspanialszy okres dziejów Polski: Okres Odrodzenia, inaczej Złotym Wiekiem zwany.

Przez drugą połowę długiego panowania Władysława Jagiełły i przez całe panowanie Władysława Warneńczyka właściwie rządziła Polską hierarchja katolicka z Zbigniewem Oleśnickim na czele; państwo polskie stało się potulnem narzędziem w ręku duchowieństwa rzymskiego. Te rządy teokratyczne spowodowały nie dojście do skutku unji Polski z Czechami, zaniechanie ostatecznego podboju Zakonu, prześladowania Husytów w Polsce i klęskę pod Warną.

To też, gdy wstąpił na tron monarcha, pod którego panowaniem Polska doszła do szczytu potęgi politycznej, sprawa obalenia władzy kościelnej stała się koniecznością zarówno dla króla, który nie chciał być poddanym Rzymu, jak i dla narodu, który łaknął odwetu za zdeptanie przez duchowieństwo najdroższych swoich zamiarów. Kazimierz Jagielończyk sprawę tę rozwiązał i stworzył w ten sposób epokę potęgi politycznej i moralnej Polski. Dotąd kapituły wybierały biskupów, papież ich zatwierdzał, a król tak wybranych biskupów musiał przyjmować do swojej rady. W ten sposób papież i duchowieństwo zdobywali sobie wpływ na politykę kraju.

Kazimierz Jagielończyk, otoczony tego rodzaju ludźmi, jak Jan Ostroróg, Rytwiański i inni, którzy wykształciwszy się na wzorach zagranicznych rozumieli, że średniowieczne feodalno-stanowe państwo musi się przetworzyć w nowożytną absolutną monarchję, postanowił usunąć przemożny wpływ duchowieństwa. To też w 1460-ym roku Kazimierz Jagielończyk nakazuje wybrać kapitule Krakowskiej na biskupa Jana Gruszczyńskiego, a gdy kapituła w porozumieniu z papieżem Mikołajem V-ym wybiera Siemieńskiego, król wydaje mandat, grożący gardłem każdemu, ktoby Siemieńskiego poważył się popierać, starostom zaś rozkazuje odebrać Siemieńskiemu dobra biskupie, które ten zagarnął, i zwrócić Gruszczyńskiemu. Rozkazy królewskie zostają wykonane i odtąd królowie polscy sami biskupów mianować będą. Od tej chwili datuje się zwycięstwo państwa nad kościołem w Polsce i początek politycznej potęgi Polski.

Przez wiek cały kościół katolicki będzie zbyt słabym, aby robić sobie z Polski narzędzie do własnych celów, z celami Polski całkiem niezgodnych, i wiek ten będzie okresem największego rozkwitu narodu i państwa. Daremnie kościół, okiełzany przez władzę królewską, zechce apelować do narodu. Naród, który w początku XV-go wieku skłaniał się do nauki husyckiej, w XVI-ym wieku naoścież otworzy wrota reformacji.

W XV-ym wieku najwięcej kulturalną warstwą narodu było możnowładztwo; ono wydawało takich ludzi jak Ostroróg, którzy wbrew klasowemu interesowi swego stanu, w imię interesów ogółu, dążyli do utrwalenia absolutnej monarchji. W XVl-ym wieku możnowładztwo bardzo szybko degeneruje się a najkulturalniejszą warstwą społeczeństwa staje się szlachta. Do tej też warstwy przedostaje się szerokim strumieniem reformacja, budząc jednocześnie polskie piśmiennictwo, oraz szeroki program społeczno-religijnej „naprawy rzeczy-pospolitej”. Szlachta, jako stan, zaczyna się przeciwstawiać możnowładztwu i szuka oparcia w królu.

Ze szlachty przejętej idejami reformacji wychodzi Rey, pierwszy pisarz polski, ona wydaje znakomitych „statystów”, jak wówczas mawiano, Przyłuskiego i Frycza Modrzewskiego. Program polityczny szlachty dążył wówczas do stworzenia dobrze zorganizowanego narodu. Monarchja absolutna trwała u nas tylko w przeciągu rządów Kazimierza Jagielończyka i Jana Olbrachta. Podczas panowania Aleksandra, Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, monarchów bez inicjatywy i energji, prawo państwowe zaczęło się opierać na różnych zwyczajach nie skodyfikowanych. Sejm ogólnokrajowy nie miał przewagi nad sejmikami lokalnymi. Prawo przyjęte przez sejm ogólnokrajowy mogło być odrzucone przez sejmiki. Znaczenie sejmików dawało obszerne pole anarchicznej agitacji możnowładców, w dodatku zasada przyjmowania wniosków większością głosów nie była wyraźnie przyjęta, ani na sejmie, ani na sejmikach. Otóż szlachta żądała, aby sejm ogólnokrajowy, stale zasiadający, na parę lat wybrany i decydujący większością głosów – miał prawo wydawania postanowień, które stawałyby się obowiązującemi, gdy zatwierdził je król, bez odwoływania się do sejmików.

Ta reforma, opisana w wiekopomnem dziele Frycza Modrzewskiego „De emendanda Republica”, wprowadzała doskonale zorganizowany system monarchji konstytucyjnej, odbierała magnatom możność kupowania sobie głosów pieniędzmi czy winem na sejmikach wśród ciemnych tłumów szlacheckich, słowem tworzyła klasową wprawdzie, lecz prawidłową i stałą instytucję prawodawczą. Reforma jednak wychodziła z łona heretyckiej szlachty, to wystarczało, aby duchowieństwo stanęło po stronie magnatów i udaremniło ją, utrwalając, wpływ zdegenerwowanego możnowładztwa. Słynne małżeństwo Zygmunta Augusta z córką magnata Barbarą Radziwiłłówną, było właśnie zwycięztwem anarchicznej klerykalno-magnackiej koterji.

Pod względem religijnym szlachta początkowo dążyła do Kościoła Narodowego, który miał się niewiele różnić od katolicyzmu, lecz miał być zupełnie niezależnym od Rzymu. Zygmunt August pod wpływem jezuity Commendoni’ego, magnatów i biskupów, stanowczo sprzeciwił się Kościołowi Narodowemu; wówczas część szlachty przeszła na kalwinizm i arjanizm. Wszakże pod wpływem ruchu reformacyjnego przeszła ustawa z r. 1565, zakazująca egzekucji wyroków kościelnych przez władze świeckie i zaprowadzająca tolerancję wyznań.

Ta tolerancja wyznań w XVI-ym wieku, którą zawdzięczamy reformacji, pozostanie na zawsze chlubą imienia polskiego. Otóż ten wiek, którego słupami granicznymi jest rok 1460, nominacje biskupów przez Króla, i rok 1565 – tolerancja religijna, wiek w którym społeczeństwo przeszło wszystkie fazy buntu przeciwko papiestwu: Husytyzm, Kościół Narodowy, Kalwinizm, Luteranizm, Arjanizm, Tolerancję dla innych wyznań, jest wiekiem najwyższego rozwoju Polski pod wszystkiemi względami.

Kościół katolicki i jego hierarchię znajdujemy w tym wieku zawsze po stronie wsteczników, którzy starają się utrwalić przeżyte formy i nie dopuścić do powstania nowych. W XV-ym wieku za Kazimierza Jagielończyka kościół chce nadal utrzymać Polskę w zależności od Rzymu. W XVI-ym wieku, zbyt słaby, aby działać otwarcie, kościół katolicki chowa się za plecy zdegenerowanego możnowładctwa i niedołężnego Zygmunta Augusta, a z pomocą tych wstecznych żywiołów udaje mu się zniweczyć program monarchji konstytucyjnej i kościoła narodowego, to jest niezależności narodowej.

Natomiast wszystko, co współdziałało postępowi Polski, co stanowiło jej wielkość w tej epoce, powstało wbrew kościołowi, dzięki zwalczeniu go. Wbrew kościołowi w XV-ym wieku powstała potężna i najlepiej do opoki przystosowana absolutna monarchja Kazimierza Jagielończyka, który odebrawszy Krzyżakom dwie trzecie ich posiadłości zrobił z Zakonu wasala Polski i który na tronach Czech i Węgier posadził swoich synów. Wbrew kościołowi w XVI-ym wieku powstał szeroki reformacyjny prąd, który wydał wspaniałe naukowe i literackie piśmiennictwo polskie, z Kopernikiem, Reyem i Modrzewskim na czele, i który pobudził w masach krytyczną myśl tak dalece, że Polska jest jedynym krajem w Europie, uznającym tolerancję już w zaraniu nowych wieków.

Potęga polityczna, umysłowa i moralna Polski w okresie 1460-1565 znajduje się w ścisłym związku z upadkiem katolicyzmu w Polsce w tym czasie; ma się do niego w tym stosunku, jak skutek do przyczyny.

(d. n.)

____________________

wytłuszczenia w tekście: D.Kosiur

.

************************************************************

.
.

Powyższy tekst w sumie jest dobry, choć ma mankamenty. Największym mankamentem jest jednak to, że autor to protestant i wolnomularz, przez co katolactfo okrzyczy artykuł załganą protestancko-masońską propagandą antykościelną.
.
Rozkwit Unii Litewsko-Polskiej za panowania Kazimierza Jagielończyka to bezsporny fakt. Był z państwowego punktu widzenia najlepszym władcą całego krystowierczego „milenium”. I choć za jego życia działał  na dworze fałszerz historii Jan Długosz, Kazimierz nie dał mu się ogłupić. Spacyfikował zakon krzyżacki wasalizując go oraz podporządkował biskupów władzy państwowej, mimo klątwy rzuconej na niego przez herszta Watykanu papieża Mikołaja V.
.
Pierwszym mankamentem artykułu Kurnatowskiego jest to, że pisze on o „Polsce” („Potęga polityczna, umysłowa i moralna Polski w okresie 1460-1565 znajduje się w ścisłym związku z upadkiem katolicyzmu w Polsce”) a nie o Unii Litewsko-Polskiej. Ziemie etnicznie polskie były wielokrotnie mniejsze od ziem litewsko-ruskich a i ludność etnicznie polska były „mniejszością” narodową w tym unijnym państwie. Rusinów i Litwinów było więcej. Sama Polska, bez Jagiellonów i unii z Wielkim Księstwem Litewskim takiej potągi nigdy by nie osiągnęła. Należy więc pisać o potędze politycznej (co do umysłowej i moralnej – mam wątpilwości) nie Polski a Unii Litewsko-Polskiej.
.
Jeszcze większym mankamentem są te stwierdzenia, w których Kurnatowski pisze o „narodzie”:
.
„Do zupełnego podboju Zakonu, który siedział na ziemiach rdzennie polskich i litewskich, czego zarówno, jak i Unji z Czechami, pragnął cały naród – kościół katolicki nie dopuścił…”
.
„…sprawa obalenia władzy kościelnej stała się koniecznością zarówno dla króla, który nie chciał być poddanym Rzymu, jak i dla narodu, który łaknął odwetu za zdeptanie przez duchowieństwo najdroższych swoich zamiarów.”
.
„Naród, który w początku XV-go wieku skłaniał się do nauki husyckiej, w XVI-ym wieku naoścież otworzy wrota reformacji.”
.
Kurnatowski, sam będąc krystowiercą kompletnie ignoruje to, że w XV wieku wieś (czyli zdecydowana większość mieszkańców polsko-litewskiego państwa) była nadal nieomal czysto pogańska i nie chciała ani żydogennego katolicyzmu, ani żydogennego husytyzmu, ani żydogennej reformacji. To w XV wieku synod biskupów w Poznaniu potępił pogaństwo nadal żywotne na polskiej wsi (litewskie wsie były wtedy jeszcze bardziej pogańskie). I to w XV wieku rówieśnik Kazimierza Jagiellończyka Długosz potępiał nadal powszechnie obchodzone na wsiach obrzędy Kupalnocki. Mimo kilku wieków katoliczenia polskiej wsi przez Piastów nadal była ona pogańska. I długo jeszcze nie została  skatoliczona. Oto co pisał o pewnej podkaliskiej wsi w roku 1720 katolicki duszpastuch:
.
“…nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli…”
.
A tu mamy cytat z roku 1793 z lustracji biskupiej w Kałdusie, ważnym ośrodku wczesnopiastowskim, katoliczonym przez Piastów, następnie przez krzyżaków, a na koniec przez jezuitów:
.
„…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”
.
A jeszcze w pierwszych dekadach XIX wieku tak o polskiej, oraz litewskiej i ruskiej wsi pisał Zorian Dołęga Chodakowski:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.
Nie lepiej wyglądała litewska wieś – oto fragment listu biskupa żmudzkiego, księcia Michała Giedroyća  do generała jezuitów napisany w 1587 roku – równo dwieście lat po „krzcie” Litwy:
.
„W wielkiej bardzo części mego biskupstwa nie ma nikogo, kto by się raz w życiu spowiadał, nikogo, kto by się raz komunikował, nikogo, kto byumiał pacierz lub znak krzyża św., nikogo, kto by miał jakąkolwiek wiadomość o tajemnicach wiary.”
.
Pisząc o „narodzie” Kurnatowski pisze w rzeczywistości tylko o stanie rycerskim-szlacheckim stanowiącym ledwo kilka procent mieszkańców Korony. Choć ma rację w tym, że katolicyzm był w XV wieku nawet wśród polskiego/koronnego rycerstwa/szlachty słabo zakorzeniony, przez co popularne były wśród nich „heretyckie” nowinki. A były momenty, że na protestantyzm szlachta przechodziła nieomal masowo, co wywoływało wściekłość katolickiego kleru. I co zadaje kłam propagandzie katolickiej, że Polacy od 966 roku to gorliwi katolicy.
.
Niemniej zdecydowana większość mieszkańców polskiej wsi (czyli większość ludności Korony) w XV i XVI wieku znacznie bardziej tęskniła za Mokoszą, Swarożycem, Perunem i Świętowitem niż za husytyzmem czy kalwinizmem.
.
Ma też rację Kornatowski pisząc o tym, że tolerancja panująca okresowo w Unii Litewsko-Polskiej to zasługa protestantów a nie katolików. Tu widać szczególnie załganie katolików – ciągle chwalą się tolerancją panującą w Rzeczypospolitej. Ale nigdy nie mówią o tym, że katolizyzm tę tolerancję zwalczał i potępiał, i że była ona zasługą „heretyków” a nie katolików.
.
A już szczytem krystowierczej naiwności Kurnatowskiego (a także różnych „narodowych” katolików) jest to:
.
„Pod względem religijnym szlachta początkowo dążyła do Kościoła Narodowego, który miał się niewiele różnić od katolicyzmu, lecz miał być zupełnie niezależnym od Rzymu (…); wówczas część szlachty przeszła na kalwinizm i arjanizm.”
.
Nigdy nie powstanie, bo nie może powstać na bazie krystowierstwa, obojętnie jakiego odprysku, kościół „narodowy”. Bo całe krystowierstwo jest żydogenne, kosmopolityczne i antynarodowe. I cóż z tego, że taki „narodowy” kościół nie podlegałby pod Rzym? Ale nadal czciłby żydowską biblię, żydowskiego Jahwe, obrzezanego cieślę (jako „zbawiciela”), jego mamuśkę, żydowskich jewangelistów i „apostołów”. Nadal byłby to ogłupiający wyznawców kult żydzizmu nie mający nic wspólnego z polskością. Wyznawcy nadal byliby duchowymi Żydami.
.
Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html
.
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym
.
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html
.
To jaki to byłby ten kościół „narodowy” wychowujący na duchowych Żydów? Pewnie, że nie podlegając pod Rzym mniej by szkodził. Ale nadal by ogłupiał ludzi nadjordańskimi bredniami i gusłami. Dlatego je należy odrzucić i powrócić do korzeni, kultury i tożsamości słowiańskiej.
.
.

opolczyk

.

.

.

.

W co gra okupant Polski z Mateuszem Piskorskim…

.

.

Prokuratorka Anna Karlińska ponad rok po bezprawnym i bezpodstawnym aresztowaniu Mateusza Piskorskiego oficjalnie oskarżyła go o szpiegostwo na rzecz Chin:
.
„Prokuratura, po ponad roku od czasu uwiezienia Mateusza Piskorskiego, doszła do wniosku, że Piskorski jest nie tylko rosyjskim szpiegiem ale również chińskim. W piątek został doprowadzony do prokuratury i w obecności adwokatów, już oficjalnie, postawiono mu nowe zarzuty.”
https://pl.sputniknews.com/polska/201707175895579-SENSACJA-Mateusz-Piskorski-chinskim-szpiegiem-Jaroslaw-Augustyniak/
.
Obszernie opisał to Jarosław Augustyniak na łamach Sputnika. Czytając jego artykuł w pierwszym momencie pomyślałem sobie, że owa prokuratorka, członkini zorganizowanej grupy przestępczej
(https://opolczykpl.wordpress.com/2016/08/17/wniosek-o-wszczecie-postepowania-przygotowawczego-przeciwko-zorganizowanej-grupie-przestepczej-winnej-bezprawnego-uwiezienia-mateusza-piskorskiego/)
.
…jest po prostu głupia i podobnym oskarżeniem ośmiesza samą siebie, wystawiając przy okazji na pośmiewisko i kompromitację całą prokuraturę oraz cały tzw. „wymiar sprawiedliwości” i jego obecnych politycznych nadzorców i decydentów – wierchuszkę PiSraela. Co jest do diaska – pomyślałem? Czy oni na prawdę nie potrafiliby sfabrykować dowodów na rzekomą działalność szpiegowską więzionego bezprawnie i bezpodstawnie lidera Zmiany? Przecież siepacze z ABW mogli mu podrzucić szpiegowski aparat fotograficzny zawierający rolkę mikrofilmów ze zdjęciami jednostek wojskowych, elektrowni i innych objętych zakazem fotografowania obiektów.  Mogących być np. obiektem rosyjskich ataków rakietowych. Dlaczego więc chcąc go uwięzić okupant nie zrobił takiej prymitywnej i grubymi nićmi szytej prowokacji? Karlińska miałaby namacalne i materialne „dowody” szpiegowskiej działalności Piskorskiego, które uwzględnić musiałaby dintojra skazując go za domniemane „szpiegostwo” na wiele lat więzienia.
.
Dlaczego służby okupanta nie sfabrykowały więc takich właśnie „dowodów”, choć byłoby to dziecinnie proste, a zamiast tego polityczni mocodawcy zmuszają prokuratorkę Karlińską i dintojrę (tzw. „sądy”) do odgrywania fars będących kpiną z poczucia praworządności i sprawiedliwości?
.
A może właśnie o to chodzi? Może okupant chce pokazać (tym myślącym i widzącym) stopień zniewolenia kraju, który pozwala mu w tak jawny i oczywisty sposób kpić z praworządności i sprawiedliwości. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem Augustyniaka, który w Sputniku pisał:
.
„Strategia — zamknąć człowieka a potem coś się na niego znajdzie — nie wypaliła.”
.
Ale wypaliła inna strategia – zamknąć człowieka nie mając na niego nic i trzymać go za kratkami ponad rok bez żadnych dowodów, jedynie na podstawie wyssanych z palca oskarżeń, żenująco prymitywnych, w które nawet prokuratorka je stawiająca sama nie wierzy – ta strategia WYPALIŁA!
.
I jest to jeszcze wyższy stopień bezprawia, jaki zafundował nam obecnie okupant. Bo doszedł do tego, że chcąc trzymać w więzieniu kogoś niewygodnego, nie potrzebuje nawet fabrykować „dowodów” jego domniemanej  winy. Wystarczą bzdurne oskarżenia brane z sufitu przez prokuratorkę i akceptowanie ich przez dintojrę. Akceptowanie w tym sensie, że choć dintojra widzi bzdurność zarzutów, przedłuża za każdym razem wobec Mateusza Piskorskiego „tymczasowy” areszt.
.
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat historia Polski zatoczyła dziwne koło. Po wojnie, w latach 1944-1956 Polską rządziła żydo-komuna podporządkowana Stalinowi. Dzisiaj rządzi Polską żydo-kapitalizm podporządkowany zachodniej lichwie. Pewnie, że metody zwalczania „wroga” w czasach żydo-komuny były znacznie bardziej brutalne niż stosowane obecnie. Ale i to może się zmienić, biorąc pod uwagę niedawne skatowanie przez bandytę z ABW Mateusza Piskorskiego.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/04/26/bandyta-z-abw-skatowal-mateusza-piskorskiego/
.
A i o grasującym seryjnym samobójcy też nie zapominajmy – ma on już niejednego Polaka na sumieniu. Pewna istotna rzecz różniła jednak okres powojenny od obecnego – wtedy, mimo zbrodni żydo-komuny poziom życia Polaków poprawiał się. Obecnie pogarsza się. Wtedy Polskę budowano, obecnie ją rozszabrowano.
.
Natomiast w kontekście prokuratorsko-sądowniczo-prawnym sprawa Mateusza Piskorskiego przypomina jak żywo – wypisz wymaluj – procesy stalinowskie, choć na razie nie jest zakończona wyrokiem. Zarzuty, oskarżenia i „dowody” prokuratorki Karlińskiej stawiane Mateuszowi Piskorskiemu są wypisz wymaluj jak te z czasów stalinowskich: ruski szpieg, no bo broni go Sputnik, chiński szpieg, no bo był w Chinach. No i najważniejszy „zarzut” i „dowód” przeciwko Piskorskiemu przedstawiony przez prokuratorkę Karlińskę:
.
„…niech sąd spojrzy jakie on ma poglądy!”
.
To one są przyczyną aresztowania Mateusza Piskorskiego. Poglądy broniące polskiej racji stanu, broniące dobra Polski i Polaków. Za to jest uwięziony.
.
I pomyśleć, że PiSrael, ze wszystkich ekip wysługujących się okupantowi od 1989 roku w swej retoryce najbardziej antykomunistyczny, w praktyce prokuratorsko-sądowniczo-prawnej pełnymi garściami korzysta z wzorca żydo-komuny, trzymając bezprawnie i bezpodstawnie w więzieniu niewinnego człowieka na podstawie bzdurnych oskarżeń przy całkowitym braku na nie „dowodów”. Za to, że dobro Polski leżało i leży mu na sercu.
.
Znamienne jest też odrzucenie bez rozpatrzenia przez bilderbergowsko-jewrounijny Strasburg sprawy Mateusza Piskorskiego.
.
„Skarga Piskorskiego do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu przyjęta już 2 miesiące temu do rozpatrzenia, została odrzucona bez rozpoznania.

Nigdy wcześniej w swojej historii, przyjętej już skargi, Trybunał nie odrzucał bez merytorycznego rozpatrzenia. Nie wiadomo nadal na jakiej podstawie podjął taką decyzję i wycofał się z wcześniejszej. Czy interweniował rząd Szydło? Piskorski czeka na pisemne uzasadnienie tej decyzji.”
.
Od dziesięcioleci jewrounijne instytucje starały się inscenizować praworządność panującą rzekomo w jewrounii. Czyżby i ona powoli zrzucała maskę i przechodziła na bardziej jawny żydo-banksterski faszyzm?
.
Nieciekawie wygląda sprawa Mateusza Piskorskiego także w świetle widocznego gołym okiem dokręcania śruby tzw. „wymiarowi sprawiedliwości” przez PiSrael. Nie dajmy się zwieść zawetowaniu przez Dódę Obłudę dwóch pisraelskich „sądowych” ustaw. Była to z najwyższym prawdopodobieństwem zwykła „ustawka”. Miała kilka celów! Bo nie wierzę, że Dóda idzie na „wojnę” z Kalksteinem. Dóda wszak wie, że gdy jego kadencja upłynie, będzie niczym bez PiSraela.
.
O co więc szło w tej ustawce?:
.
– Być może PiSrael chciał przeboksować najbardziej tę jedną niezawetowaną ustawę. Tamte dwie to była zasłona dymna i swoisty sondaż – jaka będzie reakcja niepisraelskich sędziów i niezależnej opinii publicznej – czyli na ile można sobie jeszcze pozwolić.
.
– Służyć mogła owa ustawka wypromowaniu Dódy Obłudy jako „silnego” człowieka, który prezesowi Kalkstainowi mówi – niet! Do tej pory Dóda postrzegany był jako mięczak bezjajowiec, lekceważony jako popychadło i „długopis” Kalksteina do zatwierdzania pisraelskich ustaw. Po owych wetach jego wizerunek będzie całkiem inny. Jest to o tyle ważne, gdyż Kalkstein to już nie młodzik (dobiega 70-tki), Singer też i PiSrael potrzebuje młodej świeżej krwi na szczycie, na zastąpienie tych politycznych prawie emerytów. Dóda pasuje do tego zadania jak ulał.
.
– Ustawka da wiatr w żagle bydełkowi politycznemu, które protestowało z podpuszczenia POparchów i KOD-u przeciwko ustawom – będą ryczeć o „zwycięstwie” i „zmuszeniu” Dódy do weta. Na co z kolei zareagują PiSraelici i jego twory – KOR i KOP:
https://pl-pl.facebook.com/korpis/
http://natemat.pl/167005,na-pomoc-pis-owi-prawica-tworzy-komitet-obrony-polski-jako-przeciwwage-dla-kod

Nasilą one obronę Pisraela i być może zawetowanych ustaw. A to oczywiście zaogni wojnę na fałszywej barykadzie walki POparchów z PiSraelem. Jak bardzo i dlaczego jest to szkodliwe dla Polski – nie muszę tłumaczyć.
.
A los zawetowanych ustaw może zakończyć się i tak – PiSrael dokona drobnych nieistotnych poprawek, które Dóda, postrzegany już jako „silny” człowiek (przyszły kandydat na prezesa PiSraela), zatwierdzi. I wtedy znów zakotłuje się na fałszywej barykadzie. O to, aby istniała, dba okupant od dawna. Najbardziej boi się tego, że Polacy dostrzegą podstęp (fikcję walki PO i PiS) i wszyscy razem zwrócą się przeciwko agenturze okupanta. Bo to mógłby być początek końca okupacji Polski. A wtedy inni ludzie niż Mateusz Piskorski lądowali by w więzieniach. I to nie na podstawie bzdurnych zarzutów a za udowodnioną i udokumentowaną działalność na szkodę Polski i Polaków.
.
.
opolczyk

.

.

.

.

PiSraelskie reformy tzw. „sądów”…

.

Reformy tzw. „sądów” Beaty Szydło

.

Beata Szydło w knessejmie poinformowała o reformie tzw. „sądów”.
.

.

Zmiany wprowadzane przez PiSrael dobrze i zwięźle podsumował Jarosław Augustyniak w artykule o Mateuszu Piskorskim (o nim napiszę następnym razem):
.
„Lada dzień pisowski prezydent podpisze uchwalona głosami posłów PiS ustawę o ustroju sądów powszechnych, która w pełni podporządkuje sądy partii rządzącej. To minister Ziobro po nowelizacji będzie mianował i odwoływał prezesów sądów. Odwołany prezes będzie się wprawdzie mógł odwołać do Krajowej Rady Sądownictwa, ale ustawę o niej PiS też zmienił. Zasiadać w niej będą teraz sami ludzie PiS. Czterech wybranych przez Sejm posłów PiS i dwóch senatorów PiS (bo przecież innych Sejm i Senat nie wybiorą), 15 sędziów wybranych przez posłów PiS spośród starannie przez PiS wyselekcjonowanych, minister Ziobro we własnej osobie, pisowski prezydent w osobie swego przedstawiciela, Prezes Sądu Najwyższego wybrany przez PiS, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego wybrany dla odmiany przez… PiS. Będą niezależni?”
https://pl.sputniknews.com/polska/201707175895579-SENSACJA-Mateusz-Piskorski-chinskim-szpiegiem-Jaroslaw-Augustyniak/
.

PiSraelskie reformy tzw. „sądownictwa” (dintojry) to nic innego jak wzięcie go twardą łapą za pysk. Ma być posłusznym narzędziem w rękach rządzącej agentury okupanta jak pałka w ręku policjanta.

Przy czym antypisraelskie protesty organizowane przez tzw. „opozycję” to zwykła zmyłka, hucpa i faszywa barykada.

.

.

Owa „opozycja”, gdy tylko wygra farsę wyborczą, sama będzie z tych „reform” korzystać, tak samo jak obecnie PiSrael. Bo tzw. „opozycja” (POparchy, jej klon KOD i inny plankton knessejowy) grają w tej samej drużynie co PiSrael. Owa „walka” jest inscenizowana. Chodzi w niej o rozbicie Polaków na wrogie sobie obozy (abyśmy połączeni nie przegonili całego POPiSu i jego klonów i odprysków), no i oczywiście o odwracanie naszej uwagi od tego, że POPiS to ta sama szajka.

Przypominam, co powiedziała ikona PiSraela pobratymcom w Izraelu:
.

.

Kalkstein wyraźnie stwierdził, że obojętnie kto w Judeopolonii wygra wybory (czytaj – ustawioną przez okupanta farsę wyborczą) – polityka Judeopolonii wobec Izraela (czytaj – służenie jego interesom) się nie zmieni.
.

Kalkstein nie kłamał. Gdy to mówił, rządził akurat (2005-2007) PiSrael. Potem do władzy doszły POparchy. I polecieli na dywanik do suwerena.
.


.

A potem farsę wyborczą wygrał PiSrael i takoż poleciał na dywanik do tego samego suwerena.
.


.
Istotne jest jeszcze to, że POPiS służy nie tylko interesom Izraela ale i interesom jego patronów – „ojców założycieli”. Kim oni są? Dla ułatwienia podpowiem –  są właścicielami FED, Wall Street, City of London, zachodnich mediów, ponadnarodowych korporacji i koncernów, NATO, Grupy Bilderberga, USrAela i Jewrounii. Dlaczego PiSrael (+ „nowoczesna”) tak chciał wydać Judeopolonię umową TTIP w łapska lichwiarskich korporacji?
.

.

Ano właśnie dlatego, że służy ojcom założycielom Izraela.

Proponuję jeszcze w tym miejscu posłuchać mądrego człowieka o tym, co jest grane w USrAelu.
.

.
I zapewniam – onie kłamie. Wie co mówi. Tyle, że tak samo jest na całym „demokratycznym” zachodzie, pod rządami agenturalnych żydo-banksterskich demokratur. W Polsce toże. Mamy właścicieli. A „politycy” – marionetki żydo-banksterów – są po to, aby wydawało się nam, że mamy prawo wyboru.
.
Nie mamy wyboru, mamy właścicieli…
.
.

opolczyk

.

.

.

.

Dlaczego nie pisałem o bitwie pod Grunwaldem – pogrunwaldzkie refleksje..

.

Bitwa pod Grunwaldem – obraz Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego

.

Bitwa pod Grunwaldem – obraz Wojciecha Kossaka

.

Bitwa pod Grunwaldem – obraz  Stefana Garwatowskiego

.

.
Już po kolejnej rocznicy grunwaldzkiej bitwy zapytał mnie pewien znajomy, dlaczego o niej nie napisałem ani teraz, ani w latach poprzednich. Rzeczywiście o niej w oddzielnym tekście nie pisałem ani razu na blogu, choć wspominałem o niej w różnych tekstach, na przykład przy okazji „Grunwaldu” Wieletów – bitwie pod Przecławą.
.
„Bliższych informacji o samej bitwie praktycznie nie ma. Kronikarze jahwistyczni bardzo niechętnie, zwięźle i zdawkowo o niej wspominali:
.
„Barbarzyńcy, których zwą Lutykami, zadali wielką klęskę chrześcija­nom [Niemcom], z których jedni polegli od miecza, inni w ucieczce potonęli. Między nimi zginął Wilhelm, margrabia Marchii Północnej, w pobliżu grodu, który zwą Przecława, położonego nad brzegiem Łaby w miejscu, gdzie wpada do niej rzeka Hawela (Hobola)…” {Annales Sax. r. 1056).
.
Nie wiemy, kto dowodził wojownikami Związku Wieletów. Nie wiemy, jak liczną wystawili armię. Znalazłem jedynie, choć nie wiem na ile wiarygodną, liczebność totalnie rozgromionej armii saskiej – ok. 34 000 ludzi. Czyli więcej, niż liczyła armia krzyżacka pod Grunwaldem.
.
„der größte teil des gesamten sächsischen heers wurde mit etwa 34.000 soldaten aufgerieben und mit selber  nachricht  verstarb heinrich der II an herzversagen.”
.
http://dussak.de.tl/-Geschichte-,-Urspr.ue.nge,-Vorfahren–von-mir–.–.–.–.–.–.–.-.htm
.
Wiemy też, że żydłacki cesarz niemiecki Heinrich III na wieść o rozmiarach klęski zmarł, prawdopodobnie na serce. Podobnie jak zmarł wcześniej inny żydłacki cesarz niemiecki, Otto II na wieść o powstaniu Słowian.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/10/bitwa-pod-przeclawa-chwala-i-kleska/
.
Pomiędzy obiema tymi bitwami istnieją podobieństwa, ale i ogromne różnice.
.
Podobieństwa:
.
– W obu bitwach niemieckie (pod Przecławą cesarskie, pod Grunwaldem krzyżackie) siły zostały rozgromione.
.
– W obu bitwach zwycięstwo przypadło sojuszowi różnych plemin czy państw (i grup etnicznych). Pod Przecławą był to sojusz Związku Wieleckiego złożony z kilku plemion Słowian Połabskich. Pod Grunwaldem był to sojusz Litewsko-Polski, ale po stronie tego sojuszu walczyli i Rusini, Czesi, Mołdawianie, a nawet Tatarzy.
.
Różnice:
.
– W bitwie pod Przecławą strona niemiecka była katolicka, strona słowiańska zaś czysto pogańska. Natomiast w bitwie pod Grunwaldem obie strony były de facto katolickie. Była to wojna między ultrakatolickim państwem zakonnym wspieranym przez cesarstwo i papiestwo a katolicką Unią litewsko-polską, choć po stronie litewsko-polskiej walczyli też prawosławni i poganie.
.
– Ogromny sukces pod Przecławą został przez Wieletów zaprzepaszczony nieomal natychmiast po rozgromieniu armii cesarskiej. Zwycięstwo zamiast scementować Związek Wielecki rozbiło go. W efekcie końcowym, mimo tego wielkiego sukcesu militarnego, na przeciągu następnych kilkudziesięciu lat ziemie Wieletów zostały ostatecznie przez pokonane pod Przecławą cesarstwo podbite. Wieletom zabrakło wówczas wieleckiego Jagiełły. Niekoniecznie w roli króla. Wystarczyłby cieszący się mirem u wszystkich plemion wieleckich wódz. Natomiast państwo powstałe w wyniku sojuszu Litwy i Polski upadło dopiero kilka wieków później, pokrojone jak tort przez trzech Niemców – pruskiego Hohenzollerna, carycę Rosji, Niemkę, Sophię Augustę Friederikę von Anhalt-Zerbst, ksywa Katarzyna i arcykatolicką Habsburżankę (jako swoiste „bóg zapłać” za wiedeńską odsiecz).
.
Zapyta ktoś – dlaczego nazywam tamten sojusz litewsko-polski a nie polsko-litewski. Zrobiłem to świadomie, choć nie z braku patriotyzmu, a z kilku przyczyn:
.
– królem Polski oraz całej Unii Litewsko-Polskiej był wówczas Litwin, Jagiełło. Pod Grunwaldem to on był głównodowodzącym wojskami całego antykrzyżackiego sojuszu. A jego prawą ręką w bitwie był Witold. Także Litwin.
.
– Wielkie Księstwo Litewskie było znacznie większe od Królestwa Polskiego (widać to na mapie).
.
.
I już choćby dlatego należałoby moim zdaniem stawiać Litwę przed Polską.
.
– A ponadto nie chcę za tabunami publicystów i pseudohistoryków karmić fałszywej dumy a nawet pychy Polaków pisząc o zwycięstwie „polskiego oręża” czy o „polskim zwycięstwie” pod Grunwaldem (a takich wypowiedzi jest tysiące). I o Polsce zamiast o Unii Litewsko-Polskiej, gromiącej krzyżactwo. Nie zamierzam zaś tego robić m.in. dlatego, że rozpływanie się się nad ówczesnym  zwycięstwem pod Grunwaldem (zwłaszcza gdy nazywane jest „polskim zwycięstwem”) może przysłaniać obecne zniewolenie Polski i katastrofalny jej stan. W kraju zniewolonym nie świętuje się minionych chwil chwały, a walczy o wolność.
.
Zwycięstwo pod Grunwaldem nie było tylko „polskie”, ani nawet nie tylko „słowiańskie” – Litwini byli Bałtami a nie Słowianami, a ponadto po stronie Unii walczyli i Tatarzy. Owszem, wkład polskiego rycerstwa był w nie duży (a rycerstwa słowiańskiego – choć niestety skatoliczonego czy sprawosławionego – jeszcze większy), ale gdyby pod Grunwaldem walczyło tylko rzeczywiście polskie rycerstwo, bitwa mogła zakończyć się zgoła inaczej.
.
Dobrze – powie ktoś – ale czy nie należy pisać ku pokrzepieniu serc? Czemu nie – odpowiadam. Można i należy. Ale należy to robić obiektywnie. Oraz należy też przy okazji przeanalizować przyczyny, które sprawiły, że zwycięstwo grunwaldzkie z 1410 roku zostało zaprzepaszczone w końcówce XVIII wieku, kiedy to w trzech ratach (1772, 1793, 1795) Rzeczypospolitą (a nie „Polskę”, jak bywa bezmyślnie a wręcz szowinistycznie wielonarodowa Rzeczypospolita nazywana) sąsiedzi pokroili jak tort. I dlaczego Polska obecnie jest zniewolona, zgojona, rozszabrowana i rządzona przez agenturę służącą obcym, antypolskim interesom. Jak Polska, jeden ze zwycięzców spod Grunwaldu, mogła upaść tak nisko.
.
Wokół Grunwaldu narosło wiele, niekiedy wręcz szowinistycznych mitów. A więc w pierwszym rzędzie pisze się o zwycięstwie polskiego oręża czy polskich wojsk. I w tym miejscu należałoby zapytać – ilu polskich rycerzy, a więc rycerzy uważających się za Polaków, rzeczywiście walczyło pod Grunwaldem? Tu przypomnę tylko, że państwo Piastowskie nie było jeszcze Polską i nawet tak się przez pierwsze wieki nie nazywało – terminy Polska i Polak wtedy jeszcze nie istniały. A u mieszkańców tego państwa – podbitych najczęściej siłowo przez Mieszkowiców – przez pierwsze wieki istnienia państwa piastowskiego nadal dominowała tożsamość plemienna i regionalna. Dopiero gdzieś w XIV (na fali jednoczenia dzielnic) i początku XV wieku u możnowładców i rycerstwa pojawiać zaczęła się ponadplemienna, ponadregionalna,  ogólnopaństwowa tożsamość i pojawiły się nazwy Polska i Polacy.
W tym miejscu, tak na marginesie, podam pewną ciekawostkę językową. Jak wiemy jednym z regionów Polski (i województwem) jest Wielkopolska. Ale dlaczego mieszkańców Wielkopolski nie nazywamy Wielkopolakami a Wielkopolanami? Ano dlatego, że drugi człon nazwy Wielkopolan pochodzi nie od Polaków a od Polan.
.
No i właśnie – ilu polskich rycerzy, uważających się za Polaków, bądź których można uznać za Polaków, a więc rycerzy z ziem znajdujących się od wieków trwale w piastowskich rękach, walczyło pod Grunwaldem? Tu zacytuję wikipedię, która w ramce po prawej stronie podaje:
.
„50 chorągwi polskich (z królestwa, Mazowsza, Płocka, Bełzu, Podola, Mołdawii oraz najemnicy czescy), 40 chorągwi litewskich (Litwini i Rusini z Wielkiego Księstwa, Tatarzy Dżalal ad-Dina, prywatna chorągiew Lingwena Semena z Nowogrodu Wielkiego); ok. 29 tys. żołnierzy (2/3 z nich to rycerze polscy).”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Grunwaldem
.
Wytłuściłem końcówkę z nawiasu – 2/3 z nich to rycerze polscy. W rzeczywistości rycerze polscy stanowili co najwyżej 2/3 rycerstwa z „królestwa” (w domyśle „polskiego”) – bez Litwy. Resztę rycerstwa królestwa stanowili nie-Polacy. Bo kłopot mamy już np. z Mazowszanami. Mazowsze podbite siłowo przez Mieszka I wykorzystało bunt antykościelny z lat 1034-38 i oderwało się od reszty państwa. Ponownie podbite przez mnicha niemcopiasta Kazimierza w 1047 roku, skorzystało następnie z rozbicia dzielnicowego, aby powrócić do „samodzielności”. Było wyraźnie niechętne idei zjednoczenia rozbitych dzielnic i choć dało sobie narzucić zwierzchność królów Polski, do XVI wieku nadal broniło swojej odrębności i częściowej przynajmniej samodzielności jako odrębne księstwo. Mazowszanie brali udział w bitwie pod Grunwaldem, ale rycerstwo mazowieckie nie czuło się wtedy jeszcze Polakami. Byli Mazowszanami.
Ale dobrze, nie będę się spierał – potomkowie Mazowszan spod Grunwaldu stali się i poczuli się później Polakami, więc uznajmy nimi grunwaldzkich rycerzy mazowieckich. Ale co z chorągwiami z Bełzu, Podola i Mołdawii? I co z chorągwiami z ziem Rusi Halickiej? Wszak ją podbito dopiero w XIV wieku na przestrzeni wielu wojen w latach 1340-1392. Wtedy też i Podole stało się lennem Polski, ale dopiero Jagiełło kilkanaście lat przed bitwą pod Grunwaldem na trwałe z lennika uczynił Podole częścią Królestwa Polskiego. Ilu mieszkało tam Polaków?
Popatrzmy zresztą na mapę zjednoczonych ziem Polski u kresu panowania Łokietka.
.

.
Nawet Przemyśl czy Sanok były wtedy w ruskich rękach. I choć możemy założyć, że ludność np. sanoczczyzny, pamiętająca okres przynależności tych ziem do państwa Piastów była w większości raczej piastowska, lechicka czy polska (obojętnie jak to nazwiemy), o tyle im dalej pójdziemy na wschód i południe, tym mniej znajdziemy  Polaków a więcej Rusinów. W takim Haliczu wtedy Polaków można było już szukać ze świecą. A tym bardziej na Podolu, a jeszcze bardziej w Mołdawii. Tak więc stwierdzenie z wiki, że 2/3 stanowiło rycerstwo polskie, odnosić może się co najwyżej do wojsk Królestwa Polskiego, a nie do całego wojska Unii walczącego pod Grunwaldem. I jeśli do pozostałej 1/3 niepolskiego rycerstwa wojsk Królestwa Polskiego dodamy 40 chorągwi litewskich, to w efekcie końcowym okaże się, że rycerstwo polskie stanowiło mniej niż połowę wojsk Unii pod Grunwaldem.
.
Dobrze, powie ktoś w tym miejscu – ale rycerstwo polskie było lepiej uzbrojone, miało zbroje rycerskie jak krzyżacy i dlatego było w bitwie ważniejsze. Wszak Litwa pod naciskiem zakutych w zbroje krzyżaków pierzchła w pewnym momencie z pola bitwy. Zgadza się – w pierwszym okresie bitwy zbroje dawały krzyżakom przewagę nad Litwą odzianą głównie w skórzane kaftany. Ale nie w kolejnej fazie bitwy, gdy Litwa do niej ponownie wróciła. Jagiełło nie bez przyczyny zwlekał z rozpoczęciem bitwy. Rycerstwo litewskie i polskie ukryte w cieniu drzew nie odczuwało tak spiekoty lipcowego dnia, jak krzyżacy stojący w bojowym szyku, na otwartym polu w promieniach palącego Słońca. I choć w pierwszym okresie bitwy krzyżacy, mimo przegrzania w rozpalonych zbrojach, rozbili Litwę, to gdy ona ponownie wróciła i uderzyła ponownie na krzyżaków, wyczerpanych już i bitwą, i rozpalonymi od Słońca zbrojami, brak zbroi okazał się dla Litwy korzystniejszy. Litwini nie byli tak przegrzani jak krzyżacy, zbroje nie krępowały im ruchów i łatwiej im było bić umęczonych walką i upałem Niemców. Inna rzecz, że polskie rycerstwo, zakute w zbroje jak krzyżacy, też było już wyczerpane walką i upałem. I wtedy powrót wojsk liteswkich przechylił ostatecznie losy bitwy.
Tak więc o ile w pierwszym okresie bitwy rola lepiej zbrojnego polskiego rycerstwa, była dominująca – nie dali się krzyżakom rozbić jak Litwa, o tyle w drugiej fazie bitwy, gdy Litwa do niej powróciła, jej rycerstwo było mniej wyczerpane noszeniem ciężkiej przegrzanej zbroi i m.in. dzięki temu krzyżactwo poniosło tak ogromną klęskę. Obie więc strony – zbrojne rycerstwo polskie i wojsko litewskie bez zbroi okazały się w bitwie przydatne.
.
Zaznaczam w tym miejscu od razu, że nie zamierzam umiejszać roli polskich rycerzy pod Grunwaldem – była ona ważna. Ale obce jest mi przywłaszczanie zasług rycerstwa niepolskiego z chorągwi królewskich i przypisywanie ich Polakom. Oraz obce jest mi pomiejszanie roli Litwy, zwłaszcza w końcowej fazie bitwy. Bo rycerstwo niepolskie – zwłaszcza litewskie i ruskie (ale i mołdawskie, czeskie i tatarskie) – także miało pod Grunwaldem swój ważny wkład w rozbicie wojsk Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Bez ich udziału rozgromienie krzyżaków siłami samych tylko Polaków byłoby po prostu niemożliwe.
.
Tak więc podzielmy się tym wiekopomnym zwycięstwem z niepolskim rycerstwem walczącym pod polskimi i litewskimi chorągwiami. Nie przypisujmy go tylko sobie.
.
W związku z Grunwaldem spotykać się też można z określeniami, że Jagiełło był polskim królem. Jest to błędne określenie – on był litewskim królem Polski (zresztą prawdopodobnie Jagiellonowie wywodzili się nie od litewskich Bałtów a od Ugrofinów).
.
Spotkać można także powszechnie opinię, że zwycięstwo pod Grunwaldem nie zostało należycie wykorzystane. Chodzi o możliwość zdobycia Malborka i całkowite unicestwienie zakonu. Nie wierzę w to, że tylko pod naciskiem papiestwa i cesarza niemieckiego Jagiełło nie zdecydował się na całkowitą likwidację zakonu. Uważam, że celowo opieszale oblegał Malbork, nie chcąc go zdobyć. Jagiełło był sprytnym i przewidującym politykiem, a nie tylko wodzem. Już wtedy rozmyślał o tym, jak przerobić mógłby litewsko-polską unię personalną w państwo dynastyczne – z Jagiellonami jako dynastią panującą. Po stronie polskiej te dynastyczne rozważania Jagiełły wywoływały w większości opór. Jagiełło wiedział więc, że jeśli chce widzieć na tronie Polski następnych Jagiellonów (nawet jeśli w 1410 roku nie miał jeszcze męskiego potomka), to nie może zakonu krzyżackiego zlikwidować. Gdyż wtedy polskim panom nie będzie do niczego potrzebny Litwin na tronie Polski. Likwidacja zakonu rzeczywiście doprowadzić by mogła do rozpadu Unii. I wtedy Polska i Litwa nadal toczyłyby pomiędzy sobą, jak wcześniej, wyniszczające wojny graniczne i najazdy łupieżcze połączone z łowami niewolników u przeciwnika. W naszej historii zabrakłoby wtedy okresu politycznej wielkości i świetności Unii Litewsko-Polskiej okresu jagiellońskiego (ominęła ta świetność jedynie nadal zaciekle zwalczaną przez kler kulturę słowiańską i masy chłopskie, coraz bardziej uciskane jarzmem pańszczyzny). Mielibyśmy śmiertelnego wroga na zachodzie (cesarstwo niemieckie i jego marchie) oraz śmiertelnego wroga na Wschodzie – Litwę. Czy nikomu taki układ niczego nie przypomina? Polska wzięta w dwa ognie!
Kto wie, jak potoczyłyby się wtedy losy Polski, gdyby po rozpadzie Unii Litwa dodatkowo zawiązała sojusz z niemieckim cesarstwem. Niejednokrotnie litewscy kniaziowie już wcześniej szukali wsparcia o Niemców. Nawet sam Witold, czy brat Jagiełły – Świdrygiełło. Witold po śmierci kniazia Olgierda w walce o władzę z Jagiełłą sprzymierzył się z krzyżakami, a pod koniec życia, już po Grunwaldzie nawet dał się skusić na podstęp cesarza i chciał przyjąć od niego koronę króla Litwy, co rozbiłoby Unię Litewsko-Polską. Dzielnice jak Mazowsze wobec rozpadu Unii mogłyby stanąć po stronie Litwinów. Już wcześniej Mazowszanie przepuszczali przez swój teren łupieżcze oddziały litewskie idące po łup w innych księstwach piastowskich, a niekiedy przyłączali się do nich. Odpaść i to łatwo mogłaby Ruś Halicka podbita przez Kazimierza III, zamieszkała w większości przez niepolską ludność. W Księstwie Litewskim Rusini przeciwko zwierzchniej władzy Litwy nie występowali zbyt często i zbyt zdecydowanie. Genialnym posunięciem Litwinów po podboju dużych obszarów ziem ruskich było ustanowienie ruskiego języka językiem urzędowym Litwy. To maskowało stan faktyczny – podbój ziem ruskich przez Litwę. Rusinami obsadzali Litwini różne urzędy, a i po okrzczeniu się w odprysku katolickim przez Jagiełłę prawosławia panującegio u Rusinów Litwini nie szykanowali. Inaczej było na ziemiach ruskich podbitych przez Kazimierza III. Tam językiem urzędowym był polski, pchały się ponadto na te ziemie i kościół katolicki i polscy panowie, co wywoływało niechęć ludności niepolskiej i niekatolickiej. Tak więc losy Polski po ewentualnym rozpadzie Unii mogły być rzeczywiście niewesołe.
.
Ale losy Litwy też nie byłyby dużo lepsze – na Wschodzie potężniała Rosja, na południu granice szarpali Tatarzy, na północy Szwedzi. A długa granica z Polską (gdyby Litwa wspólnie z Niemcami Polski nie rozbiła) byłaby w ogniu. W wypadku rozbicia Polski też. Bo cesarstwo parłoby dalej nach Ost. I Litwa tego by długo nie przetrzymała.
.
Tak więc oszczędzenie państwa krzyżackiego przez Jagiełłę i doprowadzenie do trwałej dynastycznej jagiellońskiej Unii Litewsko-Polskiej dało nam i Litwie dwa wieki państwowej wielkości. Oraz odroczyło upadek Unii, do którego w końcu doszło, ale dopiero pod koniec XVIII wieku.
.
W wielu, bardzo wielu wypowiedziach w sieci, spotkać można w sumie mitomańskie stwierdzenia, że bitwa pod Grunwaldem była największą i najważniejszą bitwą średniowiecznej Europy. Na szczęście spotkać można bardziej wyważone i odpowiadające rzeczywistości wypowiedzi, określające ją co najwyżej jako jedną z największych i najważniejszych bitew. W bitwach na Kosowym Polu czy pod Warną liczebość armii obu walczących stron co najmniej dorównywała liczebności wojsk obu stron pod Grunwaldem. A w bitwie pod Przecławą wojsk było jeszcze więcej. Natomiast podczas oblężenia Konstantynopola w latach 717-718 (oblężenie to też forma bitwy) samych tylko wojsk arabskich było ok. 200 tysięcy.
.
Dla Królestwa Polskiego i dla Litwy, a tym bardziej dla krzyżaków Grunwald był zapewne bitwą niezwykle ważną. Gdyby zwyciężyli Krzyżacy, nastąpiłaby dalsza przyspieszona ekspansja krzyżacka na ziemie polskie i litewskie. Zapewne Polacy i Litwini nadal stawialiby opór, ale nad głowami Polski i Litwy krzyżacki topór wisiałby nadal. Kto wie, może dopiero rosnące w siłę w owym czasie Wielkie Księstwo Moskiewskie powstrzymałoby dalsze parcie krzyżaków na Wschód (tak jak to zrobił Aleksander Newski w bitwie na lodzie w roku 1242). Bitwa grunwaldzka złamała potęgę krzyżacką, choć państwo zakonne istniało po niej jeszcze 115 lat (do czasu jego sekularyzacji w 1525 roku, na fali znienawidzonej przez katolików, także polskich, reformacji). Ale śmiertelnym zagrożeniem dla Polski i Litwy po Grunwaldzie państwo krzyżackie już nie było.
.
Przyjrzyjmy się teraz w błyskawicznym skrócie losom Polski, Litwy i niemieckiego zakonu po Grunwaldzie. Oraz temu, co Polakom z niego – z wielkiego zwycięstwa nad krzyżakami i wspierającym ich zachodem (z Watykanem na czele) – do dzisiaj zostało.
.
Po okresie świetności królestwa Polskiego w łamach Unii w epoce Jagiellonów, gdy w Rzeczypospolitej politykę i życie publiczne zdominowała skatoliczona i sfanatyzowana przez kler i jezuitów szlachta polska, nastąpiły dwa wieki staczania się państwa ku całkowitemu upadkowi. Polska i Litwa zniknęły ostatecznie z mapy Europy w 1795 roku. Różne tworzone później przez carat królestwa polskie czy księstwa warszawskie były jedynie tworami kadłubowymi. Choć przyznać należy, że gdyby nie szkodliwe, antypolskie powstania (listopadowe i styczniowe)…
.
owo kadłubowe „państwo” w znacznie lepszej kondycji doczekałoby roku 1918. I wtedy odrodzona Polska startowałaby ze znacznie wyższego pułapu. Potem przyszedł fatalny dla Polski okres sanacji, tragedia II wojny i okupacji, a następnie PRL. Poza okresem żydo-komuny, której zbrodnie i represje należy potępiać, PRL w czasach Gomułki czy Gierka była w sumie państwem, w którym dało się żyć. Siermiężnie ale w poczuciu socjalnego bezpieczeństwa, bez widma bezrobocia, bankrutujących szpitali, z bezpłatną oświatą i lecznictwem. Obecnie, po 1989 roku Polska jest krajem okupowanym, zniewolonym, zgnojonym, majątek narodowy rozszabrowano a Polakami rządzą marionetki polityczne Izraela i żydo-banksterów będące agenturą okupanta. Polska jest jewrounijnym barakiem i wasalem bandyckiego NATO.
.
Litwę spotkał jeszcze ciut gorszy los. Tuż przed unią z Polską była największym państwem Europy. W czasach jagiellońskich, jakkolwiek oni sami spolszczyli się, dbali jednak o równowagę żywiołu polskiego i litewskiego w Unii, na czym korztystała i Litwa. W czasach wolnej (od rozsądku i porządku) elekcji, gdy kupczono koroną, żywioł litewski zaczęto spychać na margines. Najpierw Litwa utraciła na rzecz Korony Ukrainę, a konstytucja 3 maja likwidowała wręcz Litwę przemieniając Rzeczypospolitą Obojga Narodów w Królestwo Polskie. Litwini mieli być Polakami. Pod zaborami nikt nie tworzył kadłubowej Litwy. Po I wojnie powstało niezależne państewko litewskie, choć było ono karłem. Nawet nie odzyskało swej historycznej stolicy, Wilna, które jeszcze przed rozbiorami zostało totalnie spolszczone i z punktu widzenia Litwinów po 1918 roku znajdowało się pod polską okupacją. Po wybuchu II wojny Litwę zaanektował Stalin przerabiając ją na republikę radziecką. I dopiero po upadku ZSRR Litwa znów wybiła się na niezależność, tyle że pozorną i fałszywą, gdyż  sama wydała się w łapska jewrounii i bandyckiego NATO. Obecnie jak Polska jest wasalem NATO, jewrounijnym barakiem i elementem żydo-banksterskiego wojennego szańca sypanego wokół Rosji.
.
A co z państwem krzyżackim? Przetrwało Grunwald, ale utraciło duży obszar ziem w efekcie inkorporacji Prus Królewskich (z woli mieszkańców tej dzielnicy) do Korony. Zakon dobiła reformacja, tak strasznie nielubiana przez katolików. Na ziemiach pozakonnych, pokrzyżackich powstały jako lenno Korony  Prusy Książęce Hohenzollernów. Wykorzystały one szwedzki potop, aby zerwać się z lenna. Przerobione następnie na Królestwo Prus były najgorliwszym podżegaczem do rozbiorów Rzeczypospolitej. Prusactwo zagarnęło nie tylko kolebkę państwa Piastów – Wielkopolskę, ale całe Pomorze i (w wojnach z Habsburgami) cały Śląsk. Królestwo Prus było też państwem wiodącym restaurowanego przez Bismarcka w 1871 roku cesarstwa niemieckiego (II Rzeszy). Do jego tradycji odoływała się także III Rzesza. Ostatecznie to dobiero niejaki Dżugaszwili, ksywa Stalin, niejako operacyjnie usunął z ziem niegdyś Bałtów i częściowo przynajmniej Słowian ten niemiecki nowotwór i odrzucił go za Odrę, wymuszając na aliantach zgodę na przesunięcia granic i masowe przesiedlenia ludności. Polska i Polacy powrócili na ziemie Mieszka I i Bolesława Krzywoustego. Niemców popędzono za Odrę, a nawet za łabę.

A wszystko to zaczęło się od sprowadzenia krzyżaków w roku 1226 przez gorliwego krystowiercę Konrada Mazowieckiego na Ziemię Chełmińską.
.
Tu jeszcze uzupełnię – dzisiaj Niemcy, pozbawione obszarów na wschód od Odry, są jak Polska i Litwa wasalem bandyckiego NATO i jewrounijnym barakiem. I jak Polska i Litwa są pod okupacją agentury żydo-banksterów i Izraela. Tak to niegdysiejszych śmiertelnych ale suwerennych wrogów połączył niewolniczy los – wszystkie te państwa przykute są kajdanami bandyckiego systemu bankowego i złodziejskiego kapitalizmu do rydwanu światowej lichwy. I wszystkie gorliwie im służą.

Acha – jedyny kawałek byłego państwa krzyżackiego, później pruskiego (z dwuwiekową przerwą jako lenno  Korony) – obwód Kaliningradzki – nie jest w łapskach okupanta zachodu. Należy do Rosji.

.
Zastanówmy się jeszcze nad tym, czy bitwa pod Grunwaldem dla losów Europy była najważniejsza czy choćby tylko niezwykle ważna. Otóż wydaje się, że dla takiej np. Hiszpanii toczącej wówczas walki z Arabami w ramach rekonkwisty Grunwald, bez względu na jego wynik, nie był zbyt ważny. Istotny był dla Europy środkowo-wschodniej, dla Polski, Litwy i krzyżaków. Ale dla odległych regionów Europy już nie. Natomiast wspomniane już wcześniej przeze mnie oblężenie Konstantynopola (717-718) miało znaczenie i to ogromne dla losów Europy a nawet świata. Załóżmy w tym miejscu, że Arabom udałoby się zdobyć wtedy Konstantynopol i doprowadzić do upadku krystowierczego Bizancjum. Co mogłoby wydarzyć się później i jakie miałoby to konsekwencje dla reszty Europy? W tym miejscu należy pamiętać o tym, że krótko wcześniej zaczął się, jak wiemy, rzeczywisty i udany arabski podbój Hiszpanii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arabski_podb%C3%B3j_Hiszpanii
.
Przy czym Arabowie próbowali nawet przeć poza Pireneje. I gdyby udało się im wtedy zdobyć także i Konstantynopol, można sobie wyobrazić, że chcieliby zająć całe południowe wybrzeże Europy, z półwyspem Apenińskim włącznie. Zresztą próbowali to robić później, nawet nie mając w ręku Konstantynopola – podbili wszak Sycylię, Sardynię i zajęli południowy kawałek Półwyspu Apenińskiego.
Gdyby wtedy dodatkowo Konstantynopol był w ich rękach, uderzyliby na Włochy od wschodu, zachodu i południa. A rozbite na małe państewka pozostałości imperialnego Rzymu nie oparłyby się takiej nawale. Arabowie zdobyliby i Rzym. I wtedy nie byłoby papiestwa ani państwa kościelnego. Bo albo by nie powstało wcale, albo zlikwidowane zostałoby po muzułmańskim podboju Rzymu. Nie byłoby ani krztu Rusi po bizantyjsku (Bizancjum już by nie istniało), ani krztu Polski, bo nie byłoby papiestwa, ani cesarstwa niemieckiego. Bo gdyby nawet Karol Wielki doszedł do władzy jako król francuski, miałby pełne ręce roboty w walce z Arabami z Hiszpanii, Włoch i Bizancjum i nie miałby czasu na podbój pogańskich terenów na wschód od Renu. A to z tych właśnie podbitych przez niego zareńskich terenów, po rozpadzie jego cesarstwa na trzy części, z tej najbardziej wysuniętej na wschód,   powstało później katolickie cesarstwo niemieckie.
.
Nie byłoby też – co jest ważne dla nas – krzyżaków. Wszak zakon powstał podczas wypraw krzyżowych inicjowanych przez papiestwo. A ono by nie istniało – wszak nad Lateranem (ówczesnej siedzibie papieskiej) powiewałby bowiem półksiężyc a nie rzymska szubienica. Być może Arabowie próbowaliby parę razy przeć poza Alpy, na słowiańskie ziemie. Ale synów pustyni zniechęciłyby ogromne lasy przecinane bagnami i surowe zimy. I zdecydowany opór Słowian, którzy już Rzymowi stawili czoło. Przez wieki w Europie trwałyby zapewne wojny między arabskim muzułmańskim południem a krystowiercami z Frankonami na czele, wspieranymi przez hiszpańskich, włoskich i bizantyjskich zbiegów – i być może irlandzkich ochotników. Tereny pogańskie na wschód od Renu i na północ od Alp i Karpat były wtedy odciążone. Jedynie Słowianie południowi mieliby problemy z półksiężycem. Ale za to u Słowian zachodnich i wschodnich nie pojawiłaby się rzymska szubienica – ani łacińska, ani bizantyjska. Półksiężyc też nie. Nie byłoby też państwa Piastów, ani nawet Polski.
Niezwykle trudno jest spekulować, jak potoczyłyby się wtedy losy słowiańskiego żywiołu. Pod wpływem docierających nad Łabę, Odrę, Wisłę i Wołgę odgłosów zażartych religijnych wojen pomiędzy wyznawcami proroka i Galilejczyka być może powstawałyby z biegiem pokoleń i wieków ponadplemienne struktury przypominające współczesne państwa. Docierałyby także różne cywilizacyjne nowinki. Niemniej na naszych ziemiach nie byłoby kościołów z rzymskimi szubienicami, ziemie nie byłyby podzielone na diecezje, nie byłoby feudalizmu, a wiele elementów prastarej kultury słowiańskiej w nienaruszonej formie byłyby obecne do dzisiaj. To wszystko mogłoby mieć miejsce, gdyby wtedy padł Konstantynopol. Nie byłoby też, w razie jego upadku, jeśli idzie o losy świata, epoki krystowiewrczego kolonializmu i rozwleczenia przez białych nadjordańskich guseł na wszystkie kontynenty. Dzisiejszy świat, a nie tylko Europa, byłby z ogromnym prawdopodobieństwem całkiem inny. Byłby – gdyby wtedy padł Konstantynopol. Tamta bitwa, tamto oblężenie, miały zaiste ogromne znaczenia nie tylko dla Bizantyjczyków i Arabów.
.
Aż trudno mi jest powstrzymać się w tym miejscu od westchnienia – ech, dlaczego te patałachy nie rozwalili wtedy tego parszywego Konstantynopola i nie podbili później Rzymu…
.
Pisząc o Grunwaldzie nie umieściłem – i to celowo – obrazu Matejki przedstawiającego tę bitwę. Widnieje na nim bowiem postać zdrajcy biskupa Stanisława unosząca się nad polem bitwy.
.
.
Wciąż zachodzę w głowę, dlaczego Matejko to zrobił – był przecież świetnym historykiem i powinien znać przyczynę konfliktu między królem Bolesławem a fanatycznym i pełnym pychy biskupem. W konflikcie tym szło po prostu o to, czy państwem rządzi ma król czy kościół. I czy król ma być suwerenem, czy świeckim narzędziem kleru. Szczodry oczywiście nie zamierzał być marionetką biskupów. A Stanisław ze Szczepanowa nie zamierzał zrezygnować z podporządkowanie króla kościołowi – i sobie. I stąd szczepanowski biskup znalazł się wśród przywódców spisku przeciwko królowi. I nawet jeśli osobiście nie utrzymywał kontaktów z cesarstwem i Czechami wspierającymi spiskowców, wiedział o tym, że inni spiskowcy to robią. Mimo to nie odciął się od nich. A współpracując ze zdrajcami sam był zdrajcą. Uwiecznienie go nad polem grunwaldzkiej bitwy to największa gafa Matejki. Wszak, gdyby ten fanatyczny katolicki biskup chcący rządzić królem żył w czasach Grunwaldu, potępiłby zapewne Jagiełłę za udział w bitwie po litewsko-polskiej stronie „heretyckich” husytów, prawosławnych i pogan.
.
I już na koniec – czego może grunwaldzkie zwycięstwo nas nauczyć? Na przykład tego, że gdy grozi nam niebezpieczeństwo, szukajmy sprzymierzeńców nie patrząc na ich narodowość i religię. Katolicy świeccy z litewsko-polskiego obozu mimo wściekłych protestów kleru, ściągnąli w swoje szeregi „heretyckich” czeskich husytów, prawosławnych Rusinów, a nawet Tatarów. Przy czym wielu Litwinów mimo „krztu” Litwy było nadal jawnymi poganami. Ale wtedy, w obliczu śmiertelnego zagrożenia, poza wściekłym klerem, nikt na sprawy wyznaniowe czy etniczne nie patrzył. Gdyby w Rzeczypospolitej Obojga Narodów nadal trwał duch Grunwaldu, nigdy by ona nie upadła. Niestety, sfanatyzowana na fali kontrreformacji przez watykańską agenturę – jezuitów i kler – garstka w sumie polskiej szlachty zaczęła szykanować a nawet prześladować i spychać na margines życia politycznego i społecznego protestantów i prawosławnych. Wściekle też polszczyła Ruś i Litwę. I tak rozbiła spójność wieloetnicznej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej. Dodatkowo dała sobie wmówić skatoliczona szlachta, że obrona wiary – czytaj – supremacja katolicyzmu – jest racją stanu Rzeczypospolitej. I rzeczywiście walka o zdobycie, a następnie utrzymanie supremacji katolicyzmu, była polityczną i społeczną dominantą ostatnich dwóch wieku istnienia Rzeczypospolitej. Biedniała ona i słabła w tym okresie, za to kościół bogacił się i rósł w potęgę. Był nowotworem złośliwym, który wysysał z organizmu państwa coraz więcej życiodajnych soków. Jak zakończyła się dla Rzeczypospolitej „obrona wiary” przez skatoliczoną szlachtę – wiemy dobrze z historii. Gdyby głupcy potrafili zrozumieć, na czym polegało zwycięstwo pod Grunwaldem, gdyby stosowali tamtą zasadę  – obojętnie czy katolik, „hertetyk” czy prawosławny, obojętne czy Polak, Litwin, czy Rusin – tylko jednością i zgodą będziemy silni. O tym durna skatoliczona szlachta zapomniała.
.
Kolejna nauka z tamtej bitwy – wobec zagrożenia idącego z zachodu (choć dzisiaj nie są to zniewolone Niemcy ani krzyżacy a okupant zachodu – żydo-banksterzy) czy nie czas zawiązać sojusz z najsilniejszym wschodnim sąsiadem? Tak wtedy zrobili polscy panowie – Litwa wtedy była najsilniejszym wschodnim sąsiadem. I mimo wielu wcześniejszych konfliktów i wojen z Litwą, weszli z nią w sojusz, co pozwoliło im wspólnymi siłami powstrzymać zachodniego agresora. Obecnie Litwa, karłowaty zniewolony jewrounijny barak naturalnie nie wchodzi w rachubę. Ale jest na Wschodzie potężna Rosja. Czy nie w niej należy szukać sojusznika? I choć wielokrotnie wyzywany byłem od ruskich kurw i szmat powtórzę – tylko w sojuszu z Rosją Polska może być wolnym, suwerennym i dobrze prosperującym państwem, wolnym od agentury Izraela i żydo-banksterów, służącym swoim obywatelom.
.
Pozostaje jeszcze sprawa żydo-katolicyzmu. Przez niego Polska przykuta jest łańcuchem do Watykanu, będącego trwałym elementem zachodu i zachodniej anty-kultury. Bez zerwania tego łańcucha Polska nie może marzyć o rzeczywistej wolności. Mamy wybór – albo Polska wolna, albo żydo-katolicka – czyli prowincja kościelna żydogennego kosmopolitycznego kk.
.
Czy dojdzie jeszcze kiedykolwiek do kolejnego sojuszu, jak ten spod Grunwaldu, w którym Polska będzie w jednym szeregu z tymi, którzy bronią się przed zakusami zachodniego okupanta?
.
.
Napisy na poważszej grafice to oczywiste szyderstwo. To nie Rosja chce wojny i nie ona osacza NATO. To ona jest osaczana. Czy nasze miejsce nie jest w jednym z nią szeregu w trwającej nowej odsłonie kolejnej, na razie politycznej, propagandowej i gospodarczej bitwie przypominającej grunwaldzką – będącej kolejnym starciem broniącego się Wschodu z nacierającym zachodnim agresorem? Będziemy po stronie Rosji czy też chcemy być jedną z podrzędnych, zachodnich, „krzyżackich” chorągwi?
.
Czas pokaże…
.
.
opolczyk
.
.
.
.

Chandra

.

Biała rasa krystianizuje Indian

.

Po rasistowskim bełkocie Jabłonowskiego i jego podżeganiu do mordowania „brudasów” dopadła mnie chandra. Wciąż słyszę jego ostatni okrzyk – „niech żyje biała rasa”. Ciekawi mnie co takiego dobrego dla ludzkości ta biała rasa zrobiła? SS-mani mordujący Polaków to też była przecież „biała rasa”. Czy oni też „niech żyją”? I czy Indianie dla tego rasisty to też „brudasy”, tyle że czerwone?
.
Zamieszam takim rasistom jak Jabłonowski do namysłu, o ilę potrafią myśleć, garść słów mądrego  Indianina. Poganina. On mówi, co biała rasa, wierzący, katolicy (jak Jabłonowski) i protestanci zrobili z Ameryką i Indianami. I zapowiada upadek białej Ameryki. Oby… Nie mogę na to się doczekać…
.

.
Niech żyje „biała rasa” – ale na własny rachunek. I niech odda kolorowym wszystkie zrabowane im ziemie i kontynenty.  I niech nie pcha się do kolejnych kolorowych krajów niosąc tam kolejne wojny. Niech biali opuszczą etnicznie kolorowe kontynenty. Wszystkie! Obie Ameryki, Afrykę, Azję i Australię. Wtedy będą mieli prawo ryczeć – biała Europa dla białych Europejczyków. Ale dokąd sami żyją na zrabowanych kolorowym ziemiach, odmawiam im tego prawa. Dokąd panoszą się na kolorowych kontynentach, dokąd w służbie globalnej sitwy napadają na kraje na kolorowych kontynentach, dotąd kolorowi mają prawo szukać w białej Europie schronienia przed wojnami i okupacjami białych.

.
Niech żyje biała rasa. Niech żyją SS-mani… Biali przecież, Europejczycy, aryjczycy, rasa nordycka…
.

.
opolczyk

.

PS

Biali którzy ryczą: biała Europa dla białej rasy, a którzy nie domagają się jednocześnie oddania kolorowych kontynentów kolorowym prezentują typową moralność „brudasa” Kalego (po prawdzie ów Kali i ta jego „moralność” to wymysł białego krystowiercy Sienkiewicza – Murzyni byli o wiele uczciwsi od białych, którzy ich „nawracali”) – jak biali pchać się na ziemie kolorowych, to dobrze. Jak kolorowi uciekać ze swoich ziem do białej Europy przed wojnami białych, to źle. Jabłonowski prezentuje moralność „brudasa” Kalego. Gardzi „brudasami”, a sam duchowo jest wyjątkowym „brudasem” – takim jak sienkiewiczowski, skatoliczony, „nawrócony” Kali.

 

.

.

.

.