Manowce rusofobii…

Mowa nienawiści?…

.

Ksiądz Stanisław Zbojnowicz zamordowany w Jarosławiu

.
Jak wiemy, na wniosek ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego  Waldemara Żurka, około setka prokuratorów zajmować ma się wyłącznie ściganiem winnych zbrodni „mowy nienawiści”. Minister ogłosił to podczas obchodów dnia niepodległości  Ukrainy, co jednoznacznie wskazuje na to, że „mowa nienawiści” wobec Ukraińców ma być dla owych prokuratorów priorytetem. Czyli na przykład przypominanie rzezi wołyńskiej i upominanie się o zaprzestanie kultu zbrodniarzy UPA przez kijowską juntę także może zostać uznane jako „mowa nienawiści”. Wszak – jak orzekła kiedyś inna gadająca głowa (gadający łeb) – jesteśmy sługami Ukrainy.
.
Antypolskie ekscesy „uchodźców” z Ukrainy, wyzwiska, pobicia, także ze skutkiem śmiertelnym (Bytów – Polak pobity przez trzech Ukraińców zmarł), ataki Ukraińców na Polaków, w tym i ataki ukraińskich nożowników na Polaków (Wrocław – 18-letni Ukrainiec zaatakował nożem 30-letnią Polkę), na ogół są mocno wyciszane przez łże media. Krótka informacja o fakcie, a potem cisza. Niekiedy ukrywana jest przynależność narodowa sprawców. Tym razem o sprawie ukraińskiego nożownika-mordercy z Jarosławia zrobiło się głośno. Wszystkie media informują o ukraińskim nożowniku, który zranił pięć osób, w tych trzech księży. Jeden z nich zmarł.

.

Ukraiński nożownik-morderca

.

Jak na razie – choć nie jestem fanem TVN – tylko ten kanał w nagłówku napisał ostro o sprawie: Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek.

Tak – to była szokująca zbrodnia. W klasztorze Benedyktynek od początku SOW znajdował się ośrodek pomocy dla ukraińskich uchodźców. Być może ukraiński nożownik Ihor też krótko w roku 2022 tam przebywał. Wiedział wszak, że siostry zakonne parzą tam dobrą kawę. Jechał z Niemiec, gdzie od kilku lat przebywał. Na polsko-ukraińskiej granicy straż graniczna zatrzymała jego samochód z powodu braku ubezpieczenia i odtransportowała auto do Jarosławia. Nożownik też tam pojechał, pewnie by auto odzyskać. Nie wiadomo, po co poszedł do klasztoru, ale właśnie tam, w klasztorze „przepalił  się mu bezpiecznik” i dokonał nożowej rozprawy z Polaczkami.

Jak doszło do tej szokującej zbrodni? Myślę, że było tak: Ukrainiec był „na bieżąco” z tym, co dzieje się na Ukrainie (a raczej UPAinie), ale i w Polsce. Wiedział, że jakiś gadający łeb orzekł kiedyś, iż Polacy są sługami Ukrainy. Wiedział, że kibol ob. Nawrocki zapewnił pomoc wszelaką kijowskiej juncie, by ta mogła mordować Sowietów (w domyśle Rosjan). Wiedział, że całe to polityczne barachło, Tuski, Sikorskie, Nawrockie, Kowale i cała reszta tego ukrofilskiego gnoju głosi, iż do końca świata i dzień dłużej Polska będzie wspierać bohaterską Ukrainę w jej wojnie z Rosją – która jest także wojną o Polski wolność – i naturalnie o „zachodnie wartości”. I że Polska szykuje się do wojny – jest zwarta, gotowa i nieugięta, nie odda Ruskim nie tylko Ukrainy, ale nawet guzika. No i jedzie taki jurny mołojec, pokrzepiony wieściami, przez kraj sług Ukrainy i nagle na granicy z jego ojczyzną polscy słudzy Ukrainy kasują mu auto za głupi brak ubezpieczenia. Kto widział taką bezczelność! Słudzy Ukrainy jemu, przedstawicielowi ukraińskiej Rasy Panów kasują auto. Ale że byli uzbrojeni, jak to straż graniczna, stłumił w sobie wybuch wściekłości i nienawiści wobec tych sług. Nie opanował jednak tego wybuchu w klasztorze i pokazał Polaczkom, kto tu rządzi. Choć ponownie na widok mundurowych spotulniał i dał się aresztować. Myślę, że będzie próbował świrować, by nie dostać dożywocia. I może się załapie na jakąś „wymianę” lub cichą „amnestię” – pod warunkiem, że na „ochotnika” pójdzie na front. Tam takich dzielnych mołojców akurat brakuje.

Wypowiedział się też już kijowski ćpun w tej sprawie: „Wstrząsająca zbrodnia w opactwie sióstr benedyktynek w Jarosławiu, popełniona przez obywatela Ukrainy. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem. (…) Sprawca tej zbrodni musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Liczymy na szybkie i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności».

Dziwne – rzeź wołyńską uważa on za walkę narodowo-wyzwoleńczą, a w sumie mało znaczący – w porównaniu z rzezią wołyńską – incydent w Jarosławiu nazwał „wstrząsającą zbrodnią”. No cóż – ćpun ma świadomość, że społeczny status katolickiego księdza w Polsce nadal jest wysoki. Ksiądz to nie byle przechodzień, szary Polaczek, o którym media będą milczeć. A tu był atak na trzech księży – na dodatek w kościele. No i ćpun obawia się, że ten incydent wywoła ogromne wzburzenie i zmieni nastawienie szerokiej opinii publicznej wobec kijowskiej junty, czemu nawet setka prokuratorów nie będzie w stanie się przeciwstawić, a warszawskie elity zostaną zmuszone do twardszego kursu wobec Kijowa. I stąd udaje ćpun „wstrząśniętego” tą zbrodnią.

Czy nastawienie elit warszawskich wobec junty kijowskiej zmieni się – wątpię. Służby zorganizują kolejną prowokację (kolejne drony, kolejny kawałek uciętej szyny, czy coś w tym stylu) i nadal warszawscy będą wspierać „bratnią” UPAinę i kijowską juntę – wszak walczy ze złymi Ruskimi. A gdy pamięć o Jarosławiu zatrze się pod naporem innych wydarzeń, setka prokuratorów nadal będzie ścigać Polaków za „mowę nienawiści” wobec Ukrów.

W Polsce nadal są siły propagujące kult zabitego przez SB, wykreowanego na ikonę Solidarności, jej męczennika, księdza Jerzego Popiełuszkę. Podaję dwa tytuły z ostatnich miesięcy:

– (25.04.2026) Wynik sekcji zwłok wskazuje, że ks. Jerzy Popiełuszko zmarł wskutek uduszenia 19 października 1984 r.

– (23.09.2026) Prokurator Góra ws. dotyczącej zabójstwa ks. Popiełuszki: „Postępowanie jest na etapie końcowym”.

Potępiałem i nadal potępiam zabójstwo ks. Popiełuszki, choć gdyby aktywnie nie wspierał antypaństwowej opozycji, włos by mu z głowy nie spadł. Niemniej zabity został 42 lata temu, ale nadal jest kreowany na ofiarę zbrodniczego komunistycznego reżimu i zbrodniczej komunistycznej SB.

Ciekawi mnie, czy zadźgany przez ukraińskiego nożownika ksiądz Stanisław Zbojnowicz stanie się symbolem Polaków mordowanych przez zbrodniczych Ukraińców w „podzięce” za polską pomoc kijowskiej juncie?

Ciekawi mnie też, czy któryś z setki prokuratorów naszczutych na Polaków przez ministra Żurka zakwalifikuje mój wpis jako „mowę nienawiści” wobec Ukraińców?

opolczyk

.

.

Równonoc jesienna – Plony – pogańskie, prastare święto, także u Słowian…

.

.

We wszystkich kulturach pogańskich, przedchrześcijańskich, zwłaszcza tych w umiarkowanej strefie klimatycznej, cechującej się czterema odmiennymi porami roku, jesienna równonoc była ważnym świętem – Świętem Plonów. Nawet wspólnoty żyjące w gęstych puszczach, dla których łowiectwo i zbieractwo miało większe znaczenie, niż uprawa pól na leśnych polanach, je świętowały. Plemiona i wspólnoty „polne” wytworzyły wiele różnorakich obrzędów towarzyszących obrzędom Plonów. Informacje o nich są dostępne w sieci.

DOŻYNKI – słowiańskie Święto Plonów

Dożynki w czasie i przestrzeni

https://dziennikbaltycki.pl/bogini-mokosz-od-slowianskich-dozynek-do-wspolczesnego-swieta-plonow/ar/c1p2-27963145

Dziennik nadbałtycki wspomina o Mokoszy, słowiańskiej bogini, będącej uosobieniem Matki Ziemi. Bo to ona, Matka Ziemia, jest naszą żywicielką. Otrzymujemy od niej nie tylko pożywienie, ale i każdy atom naszego ciała. Chrześcijaństwo wyparło jej kult, podstawiając w jej miejsce żydowską „matkę boską”, ale to nie galilejska żydówka Miriam/Maryja jest naszą żywicielką, ale wciąż i bez przerwy Mokosz – Matka Ziemia.

Słowiańskie Dożynki

Dużo goryczy przebija w ostatnim akapicie powyższego tekstu. Pisze Autorka:

Świętowanie Dożynek staje się powoli marginalne. Mieszkańcy miast nie widzą, że zboże dojrzewa, że nadchodzi czas żniw. Nawet ludzie żyjący na wsi coraz rzadziej uprawiają pola, zostawiając tę pracę tym, którzy parają się rolnictwem na szeroką skalę, a takich ludzi jest już niewielu. Kogóż więc obchodzą Dożynki? Kiedy wzięliście do ręki kłos zboża, roztarliście go, by zobaczyć i dotknąć ziarna?

Niestety, człowiek cywilizowany, współczesny, zwłaszcza mieszkaniec miasta, faktycznie często nie wie, skąd naprawdę bierze się chleb. Z piekarni lub supermarketu – myśli. A i tradycyjna wieś przechodzi do historii. Produkcja żywności stała się masowym przemysłem, w którym idzie o zysk. Kultura, zwyczaje – komu to dzisiaj jeszcze jest potrzebne?

A wszak Święto Plonów to ważny element naszej prastarej kultury i wręcz tożsamości. Tożsamości słowiańskiej, pogańskiej. Wszak polskość to słowiańskość. Owszem, nadal istnieją mroczne, podstępne siły, które nam wmawiają, że polskość to przywleczony znad Jordanu katolicyzm. Ale gdyby odrzucić z katolicyzmu wszystko, co przywłaszczył sobie z kultury, zwyczajów, obrzędów i świąt słowiańskich, pogańskich, niewiele by z tego katolicyzmu zostało: przymusowe posty, umartwianie się, drogi krzyżowe i błaganie nadjordańskich idoli o miłosierdzie i zbawienie.

Pamięć o tym prastarym święcie jest ważna dla naszej kultury i tożsamości. I stąd napisałem o nim, com napisał…

.opolczyk

.

. 

Cuda nad urnami, a raczej z głosowaniem korespondencyjnym  w Saksonii Anhalt…

.


.
Oto co znalazłem przy pomocy AI w sprawie wyborów do Landtagu w Saksonii Anhalt:
.


.

W Saksonii Anhalt wyniki uzyskane przy urnach były takie: AFD –  51,2 %, CDU – 14,5% .
.
Głosy oddane korespondencyjnie, listownie, wypadły tak – uwaga: obie partie dostały po tyle samo głosów:  24,3 %.

Procentowy udział głosów oddanych listownie wyniósł  27,4%.

Tak więc to głosy oddane listownie –  równo (co za przypadek!!!) po  24,3 % na AFD i CDU sprawiły, że AFD nie uzyskała absolutnej  większości  i zakończyła wybory wynikiem 43,8 %, a CDU  17,2 %.

Czy jest możliwy aż taki rozdźwięk między głosowaniem osobistym, przy urnach, a głosowaniem korespondencyjnym? A tym bardziej, że w tym drugim przypadku obie rywalizujące partie uzyskały dokładnie tyle samo głosów – po 24,3 %? Czy nie są to cuda nad urnami?
Na miejscu AFD domagałbym się śledztwa i komisji parlamentarnej w sprawie głosowania korenspondencyjnego.

Natomiast w wyborach w Berlinie i Meklemburgii komisje wyborcze nie podały oddzielnie głosowania listownego i przy urnach. Pewnie dlatego, by ukryć manipulacje.

Jestem pewien, że miały miejsce i że z tego powodu m.in. Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) tylko minimalnie nie osiągnął progów wyborczych, a wyniki partii agenturalnych (CDU, SPD i Zielonych) zawyżono.

Ileż to wrzasku było z powodu ostatnich wyborów w Rosji, rzekomo zmanipulowanych przez tego wstrętnego Putina-Hitlera. Wiadomo – tam każde wybory są manipulowane, a wyniki fałszowane. W Chinach też! Ale tu, na zachodzie, ostoi wolności i demokracji, praw człowieka, praworządności i sprawiedliwości – tu wszystko jest cacy cacy, na najwyższym światowym, demokratycznym poziomie.  Podejrzenia, że były manipulacje wyborcze to robota ruskich onuc i wrogów wolności i demokracji.
.
Ale ja, jako ruska onuca twierdzę – elity finansowe, mające na usługach marionetki polityczne i łże-media oszukują nas, ile wlezie, na każdym kroku i we wszystkim, także z wyborczymi urnami i  głosami. Bo kto to widział, by rządzili nie ci, co mają rządzić…
.
opolczyk
.
.

Polska w kleszczach neobanderyzmu i w strefie zgniotu w obliczu wyborów w Rosji i w Niemczech…

17 września – dziwna data i święto narodowe Białorusi…