Rok 2020 – pierwszy rok nowej ery – ery NWO…

.

.

Gdy w Dojczlandii ogłoszono pandemię świrusa, przypuszczałem początkowo, że to tylko próba generalna przyszłego NWO. Rozumowałem tak – przyjdzie wiosna, lato, zrobi się ciepło i bandyci będą musieli panikę odwołać, bo nikt nie uwierzy, że grypopodobna pandemia może trwać latem. Myliłem się w obu założeniach – bandyci fikcyjnej pandemii nie odwołali, nadal nią straszą, a ogromne rzesze nadal w pandemię wierzą. I przy letniej temperaturze łażą w namordnikach po ulicach, choć np. w Dojczlandii obowiązku noszenia ich na świeżym powietrzu nie było i nie ma. A jednak za każdym razem na mieście widzę setki zastraszonych „pandemią” namordnikowców, noszących je ze strachu „na ochotnika”. Tych do szczepień nie trzeba będzie siłą zapędzać – sami będą ustawiać się do nich w kolejkach.
.
Ciągle jesteśmy atakowani informacjami o kolejnych falach świrusa lub o jego „nawrotach” wybuchających to tu, to tam. Wszystkie te wieści to oczywiście medialne kłamstwa. Statystyki infekcji to makulatura i śmieci tworzona za pomocą stosowanych testów, które wskazują infekcje koronaświrusem nawet u owoców papaja. Jedynym celem tych statystyk jest utrzymywanie już wywołanego przerażenia i paniki. Podobną makulaturą i śmieciami są statystyki zgonów. Bez dokonania autopsji nie można stwierdzić, na co dany człowiek zmarł. A autopsji u domniemanych ofiar świrusa nie wykonywano, by rzekomo nie rozszerzać pandemii. A gdy wykonało je jednak kilku niezależnych lekarzy, okazało się, że u ogromnej większości zmarłych przyczyną śmierci był zator płuc. Gdyby tym zmarłym pacjentom wcześniej podano środki na rozrzedzenie krwi, ludzie ci żyli by nadal. Rośnie liczba niezależnych (nie opłacanych przez Gatesa i big pharmę) lekarzy twierdzących, że na samego koronaświrusa tak naprawdę nie zmarła ani jedna osoba. I oni są najbliżej prawdy. Choć za głoszenie podobnych stwierdzeń grozi im utrata licencji lekarskiej. Podobnie grozić to będzie lekarzom, którzy odmawiać będą dokonywania szczepień na świrusa.
.
O tym, że owa rzekomo śmiertelnie groźna pandemia jest fikcją przekonuje mnie przede wszystkim zwykła obserwacja: co roku w zimie w kręgu moich znajomych na sezonową grypę (kaszel, katar, gorączka) zapada co najmniej kilka, często kilkanaście osób. Natomiast w tym samym gronie znam tylko jedną – powtarzam – jedną jedyną osobę, u której rzekomo test wykazał świrusa. I to bez gorączki. Przez co stwierdzam, że owa rzekoma pandemia świrusa to co najwyżej słabsza niż zazwyczaj fala sezonowej grypy…
.
Nadal odcinam się od panikarzy twierdzących, że tak naprawdę owa, fikcyjna przecież i nie istniejąca „pandemia”, to efekt masztów 5G a nie świrusów. Twierdzą oni, że największa liczba infekcji występuje tam, gdzie są maszty 5G. Co proszę? Jak można polegać na podawanych liczbach domniemanych infekcji, jeśli testuje się je lipnymi testami, które byłyby w stanie stwierdzić, że same maszty 5G też są zainfekowane świrusem i powinny podlegać „kwarantannie”.
Tu jeszcze przypomnę, o czym już pisałem – w Szwajcarii dostęp do 5G ma ok. 90% mieszkańców:
.
„Swisscom und Sunrise bieten bis zu 90 Prozent der Bevölkerung einen Zugang zu einem 5G-Netz.”
https://www.nzz.ch/wirtschaft/5g-6-fragen-und-antworten-ld.1458960
.
„Wir bauen 5G gleichzeitig in der Stadt, auf dem Land und überall dazwischen. Schweizweit profitieren bereits 90% der Bevölkerung von 5G.”
https://www.swisscom.ch/de/about/unternehmen/portraet/netz/5g.html?campID=shortcut_5g
.
Gdyby owa fikcyjna „pandemia” była faktycznie robiona technologią 5G, 90 % Szwajcarów musiałoby mieć świrusa. A tymczasem na ponad 8,6 milionów Szwajcarów dotychczas świrusa stwierdzono (lipnymi testami) u 33 591 osób. Rzekomych zgonów zaś (rzekomych, bo bez przeprowadzenia autopsji) było 1688 – na 8,6 milionów mieszkańców:
https://www.bag.admin.ch/bag/de/home/krankheiten/ausbrueche-epidemien-pandemien/aktuelle-ausbrueche-epidemien/novel-cov/situation-schweiz-und-international.html

Gdzie więc do jasnej cholery jest ta pandemia, na dodatek rzekomo robiona masztami 5G?
.
Miał rację „baca” pisząc – tu przepraszam za wulgaryzmy: „Mają rozmach skurwysyny… bo żeby całą planetę w chuja zrobić…”
Ale pomylił się pisząc: „Za jeszcze kilka dni jak emocje opadną i się włączy rozum na szerszą skalę, lemingi zrozumieją że ktoś ich bardzo grubo zrobił w jajco tym razem.”
https://bacologia.wordpress.com/2020/03/14/koronowirus-dobre-wiadomosci/#comment-940
.
Baca pisał to 22 marca. Od tego czasu minęły już prawie 4 miesiące. Lemingów przybyło, przynajmniej w Dojczlandii, gdyż w marcu mało kto nosił tu namordniki na ulicach. A teraz noszą je miliony.
.
Co jest więc tu grane? Dobrze opisuje to poniższy obrazek (niestety po niemiecku):
.


.
Tłumaczę go:
1% kontroluje świat. 4% to ich marionetki. 90 % to „uśpieni”. 5% wie, co jest grane i próbuje rozbudzić uśpione 90 %.
.
1% wykorzystuje 4%, do tego by uniemożliwiły świadomym 5 % wybudzenie z uśpienia 90% (śpiochów).
.
Podane wielkości w procentach nie odpowiadają ściśle rzeczywistości. Faktycznych decydentów NWO, władców pieniądza, kontrolujących świat, jest znacznie mniej niż 1%. W sumie może to być grupka zaledwie kilku, kilkunastu głów banksterskich klanów. Nawet jeśli doliczymy do nich całe ich rozległe rodziny czy klany, nigdy nie będzie ich 1%. Liczba ich marionetek (4%) może odpowiadać rzeczywistości – są to marionetki polityczne wszystkich szczebli, administracja państwowa, presstytutki telewizyjne i gazetowe, policja, służby, wojsko, kierownicze kadry banków i korporacji. Tu tylko przypomnę – dyrektorzy banków czy menedżerowie korporacji nie są ich właścicielami, a jedynie pracownikami najemnymi, kierującymi tymi instytucjami. Mogą zostać wyrzuceni z pracy, jeśli właściciele banków czy korporacji będą z nich niezadowoleni. Są więc oni marionetkami a raczej lokajami właścicieli. Właścicielami banków i korporacji są posiadacze większości akcji. I szukać ich należy w grupce kontrolujących świat. Liczba uśpionych wydaje się prawdopodobna. Natomiast rozbudzonych, świadomych, należy podzielić na dwie grupy – w pełni rozbudzonych oraz częściowo rozbudzonych, manipulowanych przez agenturę wpływu i zaciąganych na fałszywe barykady. Ci drudzy wiedzą, że narzucane jest światu NWO, ale często zwodzeni są na manowce przez agentów wpływu. Tu podam konkretny przykład – na WPS przeczytałem coś takiego:
.
„Otóż czytałem w biznes.wprost.pl, że władze Stanów Zjednoczonych obawiają się wprowadzania mikrofalowej technologii 5G w Europie – którą na masową już skalę wprowadził koncern Huawei w Chinach – ze względu na to, że przy pomocy tego, nie kontrolowanego przez USA superszybkiego systemu przekazu informacji, Chiny Ludowe w nieodległej przyszłości będą mogły „informatycznie” oderwać Europę od jej „wojskowej kontroli” przez USA. Stąd zapewna ta obecna, „spontaniczna społeczna” anty-5G nagonka, m.in. w Polsce.”
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2020/07/07/o-tym-jak-sprzedalismy-zsrr-oraz-czechoslowacje/
.
A jeśli coś jest w tym na rzeczy? Nie bez przyczyny straszą gojów technologią 5G tacy agenci wpływu jak agent CIA Robert David Steele czy pupilek Rockefellera Benjamin Fulford, a klepią to za nimi różni „niezależni”, użyteczni… inteligentni inaczej…
Widocznie agenci banksterów boją się, że Chiny w technologii telekomunikacyjnej  przegoniły światowego banksterskiego żandarma, i że usraelici utracą monopol na kontrolę informacji nad jewrounijnymi wasalami – i stąd jest taka „niezależna” nagonka na 5G, sterowana przez agenturę wpływu z Fulfordem i Steele na czele.
.
Do odwracania uwagi gojów od finalizacji instalowania NWO służą różne organizowane hucpy, także te „wyborcze”. Z niesmakiem obserwowałem kłótnie i spory o to, czy lepszy będzie Dóda Obłuda, czy Trzaskowski (dla niego nie mam jeszcze ksywy). W sumie funkcja prezydęta Polin jest głównie reprezentacyjna, a najważniejszym jego zadaniem jest palenie świec chanukowych w rezydencji prezydęckiej. Jeśli miałbym żałować przegranej Trzaskowskiego, to tylko dlatego, że braknie mi do kolekcji jego fotka, gdy zapala chanukowe świece. Poza tym, czy w rezydencji prezydęckiej będzie Dudniło czy Trzaskało przy chanukowych świeczkach, jest mi kompletnie obojętne.
.
Ilość uśpionych jest faktycznie przerażająca. Odczuwam to boleśnie podczas kolejnych demonstracji w Pforzheimie. Był taki moment w czerwcu, gdy na demonstracje przychodziło 350-400 osób. Dwa tygodnie temu było już tylko ok. 150 osób (na zdjęciu jestem i ja z moim plakatem):
.


.
https://bnn.de/pforzheim/corona-demo-in-pforzheim-protestler-sehen-grundrechte-immer-noch-nicht-hergestellt
.
Wczoraj (18 lipca) była już niecała setka – na 120 tys. mieszkańców. Najgorsze jest to, że w otwartych niedawno ulicznych kawiarenkach w zasięgu wzroku demonstrantów siedzi więcej osób, niż jest nas – protestujących przeciwko ograbianiu nas z wolności. I gdy tak stałem z moim plakatem, czułem się jak Don Kichot, walczący z wiatrakami. Cóż daje protestowanie, gdy zastraszonych i uśpionych jest przerażająco dużo więcej. Ci siedzący w kawiarenkach ulicznych pewnie się cieszą, że mogą już w nich wreszcie wysiadywać. Nie protestują przeciwko obowiązkowi podania danych personalnych i adresów przed obsłużeniem ich. Nie widzą absurdu przepisów wymagających tego, że przy wejściu do kawiarenki i przy zamawianiu muszą mieć nałożone namordniki, które zdjąć mogą dopiero przy konsumpcji, także wewnątrz kawiarenek. Podobnie jest w restauracjach i knajpkach – przy wejściu i zamawianiu trzeba mieć nałożony namordnik, podczas konsumpcji już nie.
.
Umówiłem się sam ze sobą, że będę brał udział w demonstracjach do czasu, gdy liczba demonstrujących spadnie do dziesięciu osób. Wtedy i ja chyba zrezygnuję, uznając dalsze protestowanie za zawracanie Amazonki widelcem.
.
Banksterzy dobrze znają psychologię tłumu i wiedzą, że jeśli absurdalne zakazy i nakazy wprowadzone w atmosferze strachu będą obowiązywały przez jakiś czas, uznane zostaną przez ogromną większość ludzi za stan normalny. Ci ludzie nie będą przeciwko nim protestować – a wręcz przeciwnie – będą się cieszyć z każdego „złagodzenia”, choćby tylko przejściowego. Gdyby jacyś „eksperci” ogłosili, że chodzenie tyłem zmniejsza zagrożenie infekcji, znajdą się miliony chodzące tyłem.
.
W planach NWO kluczową sprawą są jawnie już głoszone zamiary zaszczepienia całej ludzkości. Nie ulega też wątpliwości, że wprowadzone zostaną tzw. „paszporty szczepień”
https://forumemjot.wordpress.com/2020/07/08/paszport-szczepionkowy-2020-ue-milczy-o-podejrzanych-dokumentach/
.
Tytuł powyższy jest naiwny – UE czyli jewrounia jest narzędziem globalnej kliki, globalnej sitwy – i jej zadaniem jest wdrażanie NWO, a nie informowanie gojów o podejrzanych dokumentach i praktykach uprawianych za kulisami. I niech nie cieszą się ci, którzy rzekomo przeszli koronaświrusa, że nie będą musieli się szczepić. Wszak płatne medyczne szuje – „eksperci” – stwiardzają, że u „chorych”, którzy przeszli infekcję świrusem, szybko zanikają antyciała:
.
„Es ist nicht die erste Studie dieser Art: In Großbritannien haben Forscher eine schnelle Abnahme von Antikörpern nach einer Infektion mit Covid-19 festgestellt.”
(Nie są to pierwsze badania tego typu: w Wielkiej Brytanii badacze stwierdzili szybki zanik antyciał po infekcji (świrusem) Covid-19)
.
Aby było śmieszniej – owe płatne szuje twierdzą też, że jednorazowe szczepienie może nie wystarczyć:
.
„Wenn die Antikörper innerhalb von zwei bis zwei Monaten wieder zurückgehen, könnte es sich bei einem Impfstoff ebenso verhalten”, sagte Katie Doores, die leitende Autorin der Studie, dem britischen „Guardian”. Eine einzige Injektion des Impfstoffes könnte dann möglicherweise nicht genügen.”
(Jeśli antyciała zanikają w ciągu dwóch do trzech miesięcy, podobnie może być  przy zaszczepieniach, powiedziała Guardianowi Katie Doores, kierująca badaniami. Jednorazowe zaszczepienie może okazać się niewystarczające)
https://www.n-tv.de/wissen/Neue-Studie-bestaetigt-Antikoerper-Schwund-article21908551.html
.
I tu trzeba banksterom i ich płatnym szujom w białych fartuchach przyznać niezwykłą pomysłowość- wymyślenie świrusa, którego wytworzone przez niego antyciała rozpływają się we mgle, to pomysł zasługujący na medycznego anty-Nobla. Nie potrzebują te szuje wymyślać nowych wirusów, a nawet nowych jego mutacji – świrus o nazwie Covid-19 wystarczy do wielokrotnego szczepienia gojów. Ale przy tej okazji banksterzy podważyli dogmat ich załganej medycyny, mówiący, że zaszczepienie się daje odporność na daną chorobę. A tu masz babo placek – chcesz nie ześwirować, musisz szczepić się na okrągło. Zaznaczyć w tym miejscu należy, że osoby odmawiające zaszczepienia się będą traktowane jak chorzy na trąd – będą miały zakaz bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi, zakaz wchodzenia do obiektów publicznych, także do sklepów czy zakaz pracy z innymi ludźmi. Będzie to więc dla nich cywilna i społeczna „śmierć”.
.
Szczepionki „wzmocnione” metalami ciężkimi, ludzkim RNA, czyniącym z zaszczepionych ludzi organizmy zmutowane genetycznie, oraz hormonami ciążowymi, wywołującymi u kobiet bezpłodność to świetne narzędzie do przeprowadzenia depopulacji.
.

.
Jeszcze 10 lat temu myślałem, że bandyci sprowokują regionalne wojny atomowe, by ludzkość zdepopulować. A tu wystarczy ją zaszczepić i zarobić przy tym jeszcze dodatkowo biliony na szczepionkach. Jeśli 90 % kobiet zaszczepionych zostanie hormonem ciążowym i to parokrotenie – staną się na 100%  bezpłodnymi. A wtedy przyrost ludności świata spadnie o 90 %. Po wymarciu obecnie żyjących zostanie na świecie 700-800 milionów. Tę liczbę przy pomocy szczepionek będzie można utrzymywać na stałym poziomie.
.
Z pewnym żalem stwierdzam, że banksterzy w celu zwiększenia zastraszania ludzi nie skorzystają z bredni kolportowanych przez Ewę Pawelę, świrniętą „sygnalistkę”, produkującą się na agenturalnej „Niezależnej” Zagórskiego, o rzekomym przesyłaniu wirusów, w tym i świrusów, mailami i srajtfonami:
.

.
Gdyby banksterzy chcieliby tę brednię wykorzystać, odstraszyliby ludzi od srajtfonów. A przecież srajtfony to najważniejsze obecnie narzędzie do ogłupiania i duchowego, psychicznego oraz emocjonalnego zniewalania gojów. Współczesny cywilizowany człowiek to już nie homo sapiens – to homo srajtfonicus:
.


.
Gdy widzę takich, jak ci na fotkach powyżej, ze smutkiem stwierdzam, że człowiek to brzmi durnie. Ci ludzie, jeśli pozostawi się im srajtfony, będą obojętni na wszystko…
.
Naturalnie ogłoszenie paniki świrusa miało i inne, dodatkowe cele. Np. zastraszanie groźbą infekcji miało zniechęcić ludzi do kontaktów z innymi, do poddaniu się samoizolacji. Ludźmi odizolowanymi od innych łatwiej jest manipulować, okłamywać ich i dalej zastraszać. Ogromne szkody gospodarcze mają wpędzić miliony w biedę i przez to uzależnić je od „wspaniałomyślności” rządców i programów socjalnych. Ponadto biedni, goniący za dodatkowymi doraźnymi zajęciami, by zarobić parę groszy, nie będą mieli czasu na politykę. Fala bankructw wyeliminuje dużą część konkurencji i umożliwi przejęcie ich firm za grosze. A rzekome programy pomocowe dla drobnych i średnich przedsiębiorstw polegające na łatwych wysokich kredytach to eldorado dla banksterów. Kredyty pobrać jest łatwo, spłacić je w warunkach załamania gospodarek będzie znacznie trudniej. Gwarantuje to kolejne masowe bankructwa i przejmowanie za grosze niewypłacalnych „kredytobiorców”. Można bez obawy o popełnienie pomyłki stwierdzić więc, że kryzys gospodarczy wywołany fałszywą pandemią najbardziej przysłuży się banksterom, zwiększając globalne zadłużenie o wiele bilionów dolców, euro, funtów, koron i innych walut. I w końcu dojdzie do tego, że za długi banksterzy wykupią wszystko – domy, lasy, ziemię, wodę i powietrze. Bo i do tego dojdzie, że goje będą płacić podatki za wdychany tlen i wydychany dwutlenek węgla. Zrealizowane zostaną „proroctfa” z żydo-biblii:
.
„…wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi”
Pwt 28, 1
.
„Cudzoziemcy odbudują twoje mury, a ich królowie będą ci służyć, gdyż w moim gniewie cię uderzyłem, lecz w mojej łaskawości nad tobą się zlituję.
I twoje bramy będą stale otwarte, ni w dzień, ni w nocy nie będą zamykane, aby można było sprowadzić do ciebie skarby narodów pod wodzą ich królów.
Bo naród i królestwo, które tobie nie będą służyć, zginą, i takie narody będą doszczętnie wytępione.”
Izajasza, 60, 10-12
.
“Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…”
Jub. 32, 18-19
.
I to już będzie zrealizowanym NWO – nowym banksterskim porządkiem świata. A rok 2020 będzie rokiem pierwszym nowej, banksterskiej ery.
.
Aby nowy porządek był idealny dla rządzących, zlikwidowany musi też zostać obrót gotówkowy – a więdz bilon i banknoty. Wszak przechodząc z ręki do ręki pieniądze rozszerzają fikcyjną „pandemię” – czyż nie? Stąd właśnie prowadzona jest kampania na rzecz płacenia kartami kredytowymi. Likwidacja obiegu gotówkowego, a więc pieniędzy, umożliwi pełną kontrolę nad gojami, łącznie z tym, skąd mają pieniądze i na co je wydają. Po zniknięciu pieniądza osoby „niepoprawne” można będzie całkowicie „uziemić” blokując im konta i karty kredytowe. Nie będą w stanie kupić nawet chleba czy wody, nie kupią benzyny, biletu na pociąg czy samolot. Będą w pełni „uziemione”. Nawet najbliżsi przyjaciele im nie pomogą – nie pożyczą im pieniędzy, bo ich nie będzie. Przy czym likwidacja pieniądza w gotówce i zastąpienie jej kartami bankowymi będzie pierwszym etapem. Kolejnym będzie dyskredytacja kart bankowych i kredytowych (oraz srajtfonów) – że giną, są kradzione i że złodzieje i tak kradną pieniądze z cudzych kont korzystając z tego, że wielu ludzi w portfelach z kartami nosi numery PIN, których nie potrafią zapamiętać. Przy skradzionych srajtfonach odpada nawet konieczność zapamiętania PIN-u.  Idealnym i bezpiecznym rozwiązaniem okrzyczane zostaną więc, już zresztą zachwalane, chipy wszczepiane pod skórę:
.


.
https://jakienajlepsze.pl/chipy-pod-skora-zamiast-karty-bankomatowej-banki-i-czipy-dla-ludzi/
.
I to już będzie ostateczna finalizacja NWO – zachipowanie w komplecie całej populacji ludzkiego bydła roboczego (banksterzy i ich klany czipowane nie będą). Dodać tu należy, że chipy będą też służyły do lokalizacji ewentualnych „niepoprawnych” czy „zbuntowanych”. Można ich będzie namierzyć przy pomocy choćby sieci telekomunikacyjnej, tak jak namierza się samochody przy pomocy GPS. Podpadziochy nie ukryją się nigdzie, chyba że głęboko pod ziemią. Tylko – jak długo tam przeżyją?
.
Tak wygląda obecnie w roku pierwszym nowej ery, ery NWO, sytuacja. Mimo wszystko nie wpadam ani w panikę, ani w depresję. Co ma być to będzie. Cieszę się Słońcem, pogodą, drobnymi rzeczami (małe jest piękne), chodzę i jeżdżę na spacery. A od jutra zaczynam w mocno skróconym sezonie pracę na pięknym kąpielisku miejskim noszącym nazwę Nagoldfreibad:
.


.
I choć pracuję tam jedynie jako sprzątacz, a praca będzie bardziej przypominać szpital zakaźny niż kąpielisko miejskie (konieczność ciągłej dezynfekcji wszystkiego, co goście dotykają oraz ograniczona liczba gości ze względu na nakazany „higieniczny” odstęp 1,5 metra) i tak jestem zadowolony. Będę miał zajęcie, pooglądam sobie dziewczynki w strojach bikini – i jeszcze zarobię parę groszy. Jedyna niedogodność to to, że będę ciągnął dwa etaty – na kąpielisku i chałupnictwo w domu. Ale przez to mniej będę zaglądał na pocztę (zalewaną w 99 % bzdurami i paniką) oraz do sieci, co w sumie wyjdzie mi na zdrowie.
.
Czy załamie się narzucany nam banksterski globalizm i czy nowa era załamie się, nim zostanie do końca zrealizowana – nie wiem. Mam nadzieję. Nadal. Nadzieja umiera na końcu. Wiem, że nawet najlepsze plany mogą zawieść. Nie wykluczam też „odsieczy” – ze strony bogów, zaświatów, rozumnych istot z wyższych niematerialnych wymiarów czy nawet życzliwych Ziemianom kosmitów. Nie wykluczam też do końca możliwości zrywu wystarczającej liczby ludzi. Wprawdzie czekający nas los pod rządami banksterskiej lichwy przypomina los pasażerów na tonącym po zderzeniu z górą lodową Titanicu (uratowała się tylko garstka), ale możliwe, że w naszym przypadku zderzenie nastąpiło na płyciźnie i ostatecznie osiądziemy na dnie nie tonąc.
.
Czas pokaże, co nas czeka. Czyli – jak mówią Rosjanie – pażyjom, uwidim…
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Trampek ultrasyjonista kolejny raz zrobił z siebie idiotę i błazna. Ledwo niedawno oświadczył, że świrus jest w 99% przypadków absolutnie niegroźny, a chwilę później maszeruje w szpitalu wojskowym w namordniku:
.


.

Kokietuje w ramach kampanii przedwyborczej własny elektorat, wzburzony narastającą biedą, puszczając w jego stronę oczko i sugerując, że sam jest przeciwny wielu zakazom i nakazom narzuconym przez rzekomą „pandemię”. A przecież to on osobiście ogłosił stan wyjątkowy i to on ma prawo dekretem prezydenckim odwołać całą tę zamordystyczną, banksterską farsę. Dlaczego tego nie robi?  No właśnie – dlaczego?
Ażeby było jeszcze śmieszniej, rzekomo walczy z WHO, zerwał z nią stosunki – ale przestrzega namordnikowych zaleceń jej ekspertów – i to choć zgodnie z jego własnymi słowami świrus jest w 99% absolutnie nieszkodliwy.

.

.

.
Błazen nad błaznami, pajac do potęgi n-tej. Usraelici mają takiego prezydęta, na jakiego zasługują. Polacy niestety też…

.

.

.

.

 

Od kiedy jesteśmy Polakami…

.


.
Tytuł poniższego wpisu zapożyczyłem z artykułu Zawiszy Niebieskiego. W Wolnych Mediach przeszedł bez komentarza:
https://wolnemedia.net/od-kiedy-jestesmy-polakami/
.
Na NEonie24 wywołał wrzaskliwe „mordobicie” (132 komentarze).
https://zawisza.neon24.pl/post/156148,od-kiedy-jestesmy-polakami
.
Dobrze, że autor już na początku zakwestionował choć zbyt delikatnie,kościelną wersję historii:
.
„Opierając się na wiedzy wynoszonej ze szkoły, każdy odruchowo pomyśli o roku 966, ale gdy zaczniemy się głębiej zanurzać w ten temat to okazuje się, że nie jest to takie oczywiste.”
.
Faktycznie kościelna wersja historii, przejęta jak widać przez „oświatę” głosi, że Mieszko I Perfidny ochrzcił się w 966 roku i w tym momencie pojawili się Polacy, którzy od razu stali się gorliwymi katolikami. Ma też rację pisząc „Z pewnością w 966 roku mieszkaniec Śląska, Małopolski czy Mazowsza nie czuł się przynależny do Wielkopolan…”. Powinien jednak rozwinąć ten wątek – rywalizacja Wielkopolan z Wiślanami-Małopolanami, po przeniesieniu stolicy z Poznania do Krakowa trwała jeszcze całe wieki i całe wieki nie czuli się oni jednością. Podbite Mazowsze wykorzystało okres pogańskiego buntu i pod wodzą Masława odzyskało niepodległość. Podbite ponownie przez półniemca Kazimierza, wasala cesarskiego, w 1047 roku wykorzystało następnie rozbicie dzielnicowe, by ponownie uniezależnić się od Wielko- i Małopolski. I dopiero w XVI wieku pod naciskami Korony ostatecznie inkorporowane zostało do niej. A takie Pomorze (poza gdańskim) już w czasach Chrobrego zrzuciło piastowską zależność. Podbite ponownie na krótko przez Krzywoustego, w czasach rozbicia dzielnicowego usamodzielniło się, po czym powoli ulegało germanizacji:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomorze_Tylne
.
Do Polski włączone zostało dzięki…Stalinowi w 1945 roku. I choć Pomorzanie z okresu piastowskiego nie chcieli być poddanymi Piastów, były to ziemie słowiańskie, przez co zwrot ich Polsce uznać należy za decyzję słuszną. Ale przykłady Pomorzan i Mazowszan pokazują, że  bardzo długo w państwie Piastów, a nawet w Koronie w czasach Jagiellonów nie u wszystkich dzisiejszych Polaków istniało poczucie wspólnoty narodowej. Niewyobrażalne za to głupstwo strzelił autor pisząc: „Samo określenie Polska powstaje dopiero ok. roku 1000”. Na szczęście dopisał – zgodnie z stanem faktycznym że „Ziemie zaś takie jak Śląsk, Mazowsze traktowane były przez ówczesnych Piastów jako miejsce zbierania danin a nie ziemia rodowa”. Zgoda – ale i tym ziemiom zaborcy piastowscy narzucili prawo książęce, według którego całe te ziemie były ich własnością – niejako ich prywatnym folwarkiem.
.
Ciekawi mnie, gdzie autor wytrzasnął owo „Samo określenie Polska powstaje dopiero ok. roku 1000”. Wszystkie dokumenty piastowskie pisane były łaciną. Władców nazywano w nich najczęściej princeps, dux, duce lub rex Poloniae. Samo państwo Piastów nazywane było Polania, Palania, Polenia, Bulania.
.
Oczywiście, że całkowicie odrzucam wymysły propagandy żydowskiej, jakoby nazwa Polski wywodziła się od żydowskiego określenia Polin. Wywodzi się z całą pewnością od nazwy plemienia Polan. Także od Polan pochodzi termin Polak. Niemniej nadal nie wiemy, kiedy pojawiły się nazwy Polska i Polacy. Stwierdzenie, że ok. roku 1000, jest po prostu niepoważne. Kto wie zresztą, czy nazwy Polska i Polacy nie powstały w sumie dosyć przypadkowo – ktoś kiedyś skrócił sobie po prostu, zapisywany po łacinie tytuł władców – dux czy rex Poloniae – wymawiany po polsku książe czy król Polański  na Król Polski, „połykając” litery –– (Pol-ań-ski). Podobnie później skracano nazwę Rzeczpospolita na Rz’plita. A od tego była już krótka droga do Polaków – poddanych władców Polski. Czy i kiedy to nastąpiło, nadal jednak nie wiemy.
.
Wydaje mi się, że aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, konieczne byłoby przebadanie przez grupę badaczy (niekoniecznie historyków) wszystkich pisanych przynajmniej częściowo po polsku dostępnych dokumentów, ksiąg i kronik z okresu XIV, XV i XVI wieku i odnalezienie w nich miejsca, kiedy po raz pierwszy pojawiły się zapisane w języku staropolskim czy protopolskim (obojętnie jak go nazwiemy) nazwy Polska i Polacy a nie łacińskie Poloniae, Polania i inne. Ciekawi mnie też, czy nie znajdą się pisane w języku staropolskim określenia takie jak król Polański czy władca Polan, a jeśli tak – kiedy zastąpione zostały określeniami król Polski czy władca Polaków.
.
Aby ustalić, od kiedy Polacy czują się Polakami należy ustalić, kiedy powstały nazwy Polska i Polacy, a następnie kiedy i które warstwy-grupy mieszkańców państwa piastowskiego (a może dopiero Jagiellońskiego) zaczęły nazywać ich państwo Polską czy Królestwem Polskim a siebie Polakami.
.
Tu muszę przyznać, że jest to rzeczywiście ciekawe pytanie – kiedy, gdzie i u kogo pojawiły się na „naszych” (wziąłem to w cudzysłów, bo już nie są nasze) obecnych ziemiach po raz pierwszy nazwy Polska i Polacy, oraz poczucie polskiej tożsamości. Polskiej – a więc ponad-plemiennej – a nie polańskiej, typowej dla okresu piastowskiego i występującej tylko na ziemiach Polan. Wszak w czasach piastowskich nadal dominowała wśród ludu tożsamość plemienna, a u rycerstwa i możnowładców tożsamość co najwyżej plemienno-regionalna. Ślężanie, Mazowszanie, Pomorzanie, Lędzianie czy Lubuszanie, nawet będąc możnowładcami czy wojami-rycerzami piastowskimi, nadal nie czuli się Polanami, a tym bardziej Polakami. Ta nazwa wtedy jeszcze po prostu nie istniała. Ani świadomość oraz związana z tym tożsamość ogólnopaństwowa czy ogólnonarodowa. Poddani Piastów nigdy nie byli narodem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.
.
Tu jeszcze ciekawostwa historyczna – nazwa Rzeczpospolita, tyle że pisana po łacinie jako respublica pojawiła się po raz pierwszy w piśmiennictwie w roku 1358, w rocie przysięgi wierności złożonej przez Maćka Borkowica Kazimierzowi III (temu od kochanki Esterki).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_Ma%C4%87ka_Borkowica
.
Dokument ten ważny jest z kilku względów. Pokazuje, że możnowładcy uważali już wtedy państwo za „rzecz wspólną”. Wprawdzie akceptowali prymat króla, ale nie zamierzali rezygnować z prawa do współdecydowania. Czyli mówiąc inaczej – król miał panować, ale licząc się z ich zdaniem. Natomiast bunt Wielkopolski pokazuje, jak silny istniał wtedy jeszcze antagonizm między Wielkopolską a Małopolską. Małopolanie nie byli przez Wielkopolan postrzegani jako rodacy, a jako konkurenci. Nie istniało więc wtedy jeszcze nawet u możnowładców i rycerstwa poczucie wspólnoty narodowej.
Pojawienie się u możnowładców i rycerstwa poczucia ponadregionalnej wspólnoty państwowej, a wraz z nią narodowej sprawiła chyba dopiero unia polańsko/polsko-litewskia. Ludność Korony (Coronae Regni Poloniae) liczebnie ustępowała ludności ruskiej i litewskiej Wielkiego Księstwa, a możnowładcy i rycerstwo z Korony, mimo wzajemnych dzielnicowych animozji, rywalizowali od teraz z Litwinami i Rusinami o dominację w unii. Musieli jednak występować jako jedna całość, aby nie ulec liczebnej przewadze „obcych”. I przez to wytwarzać się zaczęło u nich poczucie ogólnopolskiej czy ogólnopolańskiej tożsamości, choć regionalne/dzielnicowe animozje trwały nadal. Ale osłabły one wobec rywalizacji o dominację w unii na linii Korona – Wielkie Księstwo i Polacy/Polanie – Litwini i Rusini.

Niemniej ma rację Zawisza Niebieski pisząc: „Tak naprawdę rozumienie narodowości jako przynależności do kraju powstało najpierw wśród szlachty, gdy nabyli wspólne prawa. Wśród chłopstwa to rozumienie powstało znacznie później, co wynikało z przywiązania chłopa do ziemi będącej własnością pana. I stąd się bierze określenie, „jam tutejszy”. Ale odnosi się to tylko do szlachty polskiej. Litewska i ruska, mimo częściowego spolszczenia się, pozostały odrębne aż do rozbiorów. Natomiast jeśli idzie o polskojęzyczne chłopstwo, dopiero w XIX wieku pojawiać zaczęła się u niego świadomość polskiej tożsamości. Gdyż faktycznie, jeszcze na początku XIX wieku uważali się za „tutejszych”, bądź za chłopów tego a tego pana, biskupa czy opata. I dopiero zniesienie pańszczyzny i poddaństwa uczyniło z nich prawnych obywateli. Przestali być cudzą własnością. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym u nich poczucie polskości była zmasowana germanizacja w zaborze pruskim i rusyfikacja w zaborze rosyjskim. Nawet w Galicji wieści o nich wzmacniały u chłopstwa poczucie polskości. Tu nadmienić jednak należy fakt, że władze carskie nie prowadziły zmasowanej rusyfikacji programowo i cały czas. I tak na wniosek polskich arystokratów car pozwolił na utworzenie Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, na którym wykładano w języku polskim:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersytet_Warszawski#Kr%C3%B3lewski_Uniwersytet_Warszawski_(1816%E2%80%931831)
.
Zlikwidowano go z powodu powstania listopadowego. 30 lat później kolejny car zaaprobował program reform Aleksandra Wielopolskiego. W szkolnictwie przywrócono język polski, powołano w Warszawie Szkołę Główną oraz zwiększano liczbę szkół elementarnych i średnich. Wielopolski miał nawet prawo wyrzucania z Królestwa Kongresowego nadgorliwych urzędników carskich i zastępowanie ich Polakami. Reformy jego przerwało powstanie styczniowe, którego efektem była kolejna fala zmasowanej rusyfikacji. Odpowiedzialność za to spada na powstańców. Więcej o powstaniu styczniowym można dowiedzieć się tu:
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/
https://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/
.
Czy narodowość to wspólna religia, jak rozważa autor? Zależy jaka religia. Taki np. hinduizm w dużym stopniu można nazwać religią narodową Hindusów, choć nie wszyscy mieszkańcy Indii są hinduistami, a i nie wszyscy wyznawcy hinduizmu są Hindusami. Albo taki judaizm – konwertyta na judaizm staje się żydem – wyznawcą judaizmu. Ale nie każdy współczesny Żyd jest równocześnie żydem – wyznawcą judaizmu.
Dominujący nadal (choć na szczęście słabnący) w Polsce katolicyzm – bo to katolicyzm miał na myśli autor – nigdy nie miał charakteru narodowotwórczego ! Nigdy !!! Gdyby tak było, średniowieczna Europa pod wodzą papieży byłaby jednym państwem i jednym narodem – łacinnikami czczącymi galilejskiego idola i żydowską biblię. A tymczasem piewcą i prekursorem pisania tylko po polsku był protestant Mikołaj Rej. Kto nie zna jego słynnej sentencji: A niechay narodowie wżdy postronni znaią, Iż POLACY nie Gesi, iż swoy iezyk maią:
.


.
Językiem gęsim, gęganiem, nazywana była wówczas, zwłaszcza przez protestantów łacina – język urzędowy katolicyzmu. Tak więc nie katolik a protestant był promotorem polszczyzny. Gdyby w Rz’plitej nie pojawili się protestanci – i to w dużej liczbie – to kto wie, czy w piśmiennictwie do końca, do rozbiorów a nawet i dłużej nie królowałoby „gęganie” – czyli łacina. Zresztą – jak można uważać katolicyzm za narodowotwórczy dla Polaków w sytuacji, gdy w 2018 władze Bawarii zarządziły obowiązkowe wieszanie krzyży/rzymskich szubienic we wszystkich bawarskich urzędach, uzasadniając decyzję tym, że krzyż/rzymska szubienica to „symbol tożsamości i dziedzictwa kulturowego Niemiec”. Jak coś, co dla Bawarczyków jest symbolem tożsamości niemieckiej może być równocześnie katolicką tożsamością Polaków? Można więc być Polakiem, choć nie katolikiem. Nawet nazwa jednego ze związków rodzimowierczych – Rodzimy Kościół Polski (ach, jak nie znoszę członu „Kościół”) ma Polskę w nazwie. Religia więc, także katolicyzm, nie był i nadal nie jest czynnikiem narodowotwórczym. Czy był więc nim język, co rozważa autor: Narodowość to wspólny język.
.
I tu pojawiają się wątpliwości – dotyczące nie tylko Polski. Dlaczego np. Austriacy mówiący po niemiecku nie czują się Niemcami. I jak to jest, że Szwajcarami czują się mieszkańcy kantonów niemiecko-, francusko-, włosko- i retroromańsko języcznych. Jeden naród i cztery urzędowe języki. W odniesieniu do Polski wiadome jest, że język polski ewoluował długo. Nieliczne teksty lub ich fragmenty pisane po polsku z XV wieku są niekiedy już częściowo niezrozumiałe.
Gwary ludowe, przetrwałe do dzisiaj pokazują, że wieś przez całe tysiąclecie nie znała i nie używała jednorodnego języka polskiego. Dopiero czasy PRL i wprowadzenie obowiązkowego szkolnictwa powszechnego sprawiły, że wiejskie dzieci w domach mówiące gwarą, w szkołach uczyły się literackiego języka polskiego. Powstanie pisanego języka polskiego znacznie, o długie wieki opóźniła kościelna łacina. W tym wypadku kościół był „hamulcowym” w upowszechnianiu polskiej mowy, a więc i propagowaniu polskości. To dopiero potępiany przez fundamentalistów „tradycyjnego katolicyzmu” II sobór watykański sprawił, że w Polsce język polski stał się kościelnym „językiem liturgicznym”. Przy języku polskim należy też pamiętać o tym, że nie każdy, kto mieszka w Polsce i mówi po polsku, to Polak. Obok Polaków jest w Polsce także dużo Polin-iaków udających Polaków. Najwięcej jest ich w aparacie władzy, mediach, bankowości i wśród bogatych „biznesmenów” – właścicieli dużych firm i supermarketów (banki i handel to ich narodowa „religia”). Po czym ich rozpoznać? Ano po tym, o czyje interesy dbają – o polskie, czy o swoje. Klasycznym przykładem może tu być ikona PiSraela – Kalkstein – ku urąganiu z Polaków pochowany na Wawelu, który w Izraelu, po polsku, pobratymcom także rozumiejącym język polski, choć Polakami nie byli, mówił, że obojętnie kto wygra wybory – i tak dbał będzie o interesy Izraela:
.

.
Tak więc konieczne jest rozróżnianie między Polakami a udających Polaków i mówiącymi po polsku Polin-iakami.
.
Tu jeszcze dygresja „wyborcza” – spory o to, kto byłby lepszym prezydętem Polin – Dóda czy Trzaskowski są bezprzedmiotowe. Prezydęt Polin to funkcja przede wszystkim reprezentacyjna. On nie rządzi jak prezydęci w usraelu czy Francji, gdyż w Polin politykę robi rząd, a raczej żont – a nie prezydęt.  On jest od reprezentacyjnego zapalania świec chanukowych:
.

.

.


.
Jeśli żałować miałbym przegranej Trzaskowskiego, to tylko dlatego, że zabraknie mi go do kolekcji chanukowych prezydętów. A to, czy w rezydencji prezydęta Polin będzie Dudniło, czy Trzaskało przy chanukowych świecach, jest mi kompletnie obojętne
.
Wracam jednak do tematu. Czy – jak rozważa autor „Narodowość to wspólnota prawa”. Takie stawianie sprawy jest naiwne. To co nazywane jest prawem, zawsze było narzędziem elit do trzymania poddanych za pysk. Widać to było zwłaszcza w czasach pańszczyzny, gdy chłopstwo było praktycznie wyjęte spod prawa i nie miało żadnych praw. Obecnie zaś jest niewiele lepiej. Zaznaczyć tu należy, że u podstaw współczesnego prawodawstwa zachodu leży tzw. „prawo rzymskie”. Było ono stanowe i inne dla elit, inne dla plebsu, jeszcze inne dla nie-Rzymian (gdyby reformator judaizmu Joszue był obywatelem rzymskim, nie można by go było ukrzyżować). Niewolnicy zaś byli wyjęci spod prawa i traktowano ich jako „mówiące narzędzia”.
Jak więc wygląda stan „prawa” w Polin obecnie? Polak przyłapany na drobnej kradzieży w sklepie wyląduje przed sądem. Elity udające Polaków, Polin-iacy, ograbili i nadal ograbiają Polaków na biliony. I nic. Nie spotyka ich żadna kara. Albo przykład konkretny – Polaka, Mateusza Piskorskiego, trzymano bezprawnie i bezpodstawnie w więzieniu (areszcie „wydobywczym”) trzy lata. Zwolniono go warunkowo, za kaucją (200 000 zł) oraz z ograniczeniem praw obywatelskich: ma zakaz kontaktowania się z członkami jego partii (Zmiana), którzy jeszcze nie składali zeznań przed dintojrą, odebrano mu paszport, miał zakaz opuszczania Polski, a także podlegał tzw. „dozorowi policyjnemu” (musiał zgłaszać się 3 razy w tygodniu na policję). Taka to była ta jego „wolność”. A tymczasem Polin-iak Mariusz Kamiński, skazany wyrokiem sądu na trzy lata więzienia, natychmiast został ułaskawiony przez Polin-iaka Dódę Obłudę i zamiast w pierdlu wylądował ponownie w rządzie, a raczej żondzie PiSraela jako minister bez teki – specjalista od koordynacji służb. Tu należy dodać, że został skazany za przestępstwa (fałszowanie dokumentów w tzw. „aferze gruntowej”) jakich dopuścił się będąc szefem CBA w czasach pierwszego żondu PiSraela (2005-2007). I jeszcze jedna ciekawostka – Dóda Obłuda ułaskawił go 16 listopada 2015 roku. Tego samego dnia Prawdziwa Polka Szydło powołała go do żondu na ministra bez teki. Szydło zaś, jeśli ktoś już o tym zapomniał, to ta, którą w kuluarach u rebe Rydzyka „bierzmował” żydowski rabin:
.


.
Jak więc widać, inne – surowe – prawo jest w Polin dla Polaków, a inne – łaskawe – dla Polin-iaków. Polacy faktycznie powoli stają się „mówiącymi narzędziami”…
.
Dalej…
.
Na koniec rozważa autor, czy Wspólnota narodowości to poczucie mieszkania we wspólnym kraju”. Ta ewentualność jest możliwa, pod warunkiem, że wszyscy mieszkańcy mają równe prawa. Niemniej i ona nie jest konieczna – poza granicami Polski mieszkają miliony Polaków, niektórzy nawet w kolejnym pokoleniu, którzy nadal za Polaków się uważają. Za to mieszkający w Polin Polin-iacy, choć Polaków udają, nimi nie są. Tak więc i poczucie mieszkania we wspólnym kraju nie jest warunkiem koniecznym do wytworzenia czy utrzymania poczucia wspólnoty narodowej.

.

Na koniec, choć pewnie przez nacjonalistów zostanę okrzyczany renegatem i wdeptany w ziemię powiem tak – nacjonalizmy to w sumie sztuczne twory. Najlepiej widać to na przykładzie usraela. Usraelici sami siebie nazywają buńczucznie „Amerykanami” czy „narodem Amerykańskim”, tak jak by tylko usrael leżał w Ameryce. Kim są więc owi „Amerykanie”, czyli usraelici? A więc są wśród nich potomkowie grabieżców i złodziei indiańskich ziem, potomkowie eksterminatorów Indian. Są wśród nich i potomkowie niewolników afrykańskich. Są potomkowie późniejszej emigracji zarobkowej – rzesz biedoty z Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Najmniejszy odsetek stanowią prawdziwi i prawowici Amerykanie – Indianie. Jest to więc zbieranina z całego świata, różnych kontynentów, wszystkich odcieni skóry, dziesiątek różnych grup etnicznych, wyznawców prawie wszystkich religii świata, której dano szmatę w paski z gwiazdkami w rogu i hymn, i która ostatecznie w banksterskim tyglu stopiła się w XX wieku w sztuczną „jedność” i uważa się za „amerykański naród”.

Naturalnie, że w państwach narodowych takich jak Polska, Niemcy czy Francja, przy tworzeniu się poczucia wspólnoty narodowej różnorodności etniczne, kulturowe i religijne były znacznie mniejsze niż w usraelu, ale i tu to poczucie jest w sumie dosyć sztucznym i późnym tworem. Nie bez przyczyny wiek XIX uważany jest przez większość historyków za wiek wybujałego nacjonalizmu. Naturalnie nie mam nic przeciwko nacjonalizmowi, a tym bardziej przeciwko polskości. Byłoby jednak dobrze nie stawiać jej na ołtarzach…

.

Pragnąłbym, aby Polska była Polską – krajem rządzonym przez Polaków i dla dobra Polaków, żyjącym w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami, a także odległymi od nas państwami, pod warunkiem, że będą Polskę szanować i respektować jako równorzędnego partnera. Na wasalskie wobec kogokolwiek poddanie się nie ma mojej zgody…
.

.

opolczyk

.

.

.

Szkic o Selmanie vel Piłsudskim i o sanacji…

.

Selman w niemieckiej „niewoli”

.
W rosyjskich archiwach są dokumenty świadczące o tym, że „Piłsudski” pochodził z żydowskiej rodziny Selmanów. Przez co tak go właśnie nazywam – „po imieniu” – Selman.
.
Nie będzie to biografia Selmana, którego kult narzucony został nam po upadku PRL. Chcę tylko przypomnieć kilka haniebnych, a nawet zbrodniczych antypolskich wyczynów Selmana i utworzonej przez niego sanacji. Zaznaczę tu jeszcze, że Selman nie ukończył żadnej szkoły wojskowej, a tym bardziej oficerskiej i przez to był samozwańczym najpierw „brygadierem” a potem „marszałkiem”.
.
Zacznę od jego tzw. „Pierwszej Kompanii Kadrowej” oraz jej nieudolnej „wyprawy kieleckiej”. I kadrowa wyruszyła z Krakowa 6 sierpnia 1914 roku. Liczyła ok. 150 ochotników (wg różnych źródeł 145–168 „żołnierzy”). Część „kawalerzystów” Selmana nie miała nawet koni i siodła niosła na plecach. Konie chcieli zdobyć na Rosjanach. Selman liczył, że wkroczenie do zaboru rosyjskiego jego zbieraniny wywoła powszechne powstanie mieszkańców. Zawiódł się sromotnie. Mieszkańcy albo chowali się przed nimi, albo wręcz pukali się palcem w czoło. W Kielcach przywitało selmanowców trzyskanie zamykanych okiennic. Próba przebicia się do Warszawy skończyła się fiaskiem i I kadrowa z niczym wróciła do Krakowa.
Jedynymi jej namacalnymi osiągnięciami było powieszenie na rozkaz Selmana kilku polskich chłopów. Pisał o tym Norman Davies w „Bożym igrzysku” i na pewno nie wyssał tego z palca. A dlaczego Selman kazał ich powiesić? Otóż uważał, że są „rosyjskimi szpiegami”. Dowodów naturalnie na to nie miał, ale i tak rozkazał ich na wszelki wypadek powiesić. I tak ten, który głosił, że niesie Polsce wolność, kazał powiesić co niektórych z tych, którym rzekomo ją niósł.

W tym postępowaniu Selmana widać było nie tylko chorobliwą podejrzliwość wobec wieszanych polskich chłopów, ale i jego przekonanie, że jest ich panem życia i śmierci. No i jego niepohamowane autorytarne zapędy, które uwidoczniły się wyraźnie po zamachu majowym.
.
Kolejnym ciekawym epizodem w życiu Selmana było jego „internowanie” w Magdeburgu (wcześniej krótko w Gdańsku, Spandau i Wesel). Opisuje to polskojęzyczna strona Deutsche Welle:
https://www.dw.com/pl/pi%C5%82sudski-w-niemieckich-wi%C4%99zieniach-zagadki-do-rozwi%C4%85zania/a-43870929

.

A przy okazji pryska kolejny mit Selmana, którego zgodnie z sanacyjną (i obecną) propagandą internowali Niemcy, gdyż odmówił złożenia przysięgi wierności kajzerowi. Prawda jest bardziej prozaiczna, o czym czytamy w powyższym linku:
.
„Polska Organizacja Wojskowa (POW), którą kierował Piłsudski, zmieniła w ostatnim czasie swe stanowisko, co odnotowało niemieckie dowództwo, i stała się groźna dla spokoju kraju i bezpieczeństwa wojskowego na tyłach walczących armii sprzymierzonych. Po wybuchu rewolucji lutowej w Rosji Niemcy uznały, że nie ma już pilnej potrzeby budować polskiej armii, front wschodni przestał być groźny. Rychłe zakończenie wojny z Rosją stawało się bardzo realne a wspieranie Polaków niekorzystne.”
.
Tak więc Selmana uznały Niemcy za zbędnego. A aby trzymać w szachu i posłuszeństwie jego zbieraninę (POW), Selmana odesłano do Niemiec. Choć tam opiekowano się nim faktycznie troskliwie. W Magdeburgu miał do dyspozycji całe piętro widocznego poniżej budynku:
.


.
Miał też możliwość spacerowania po terenie całej cytadeli, a później uzyskał możliwość spacerów po całym Magdeburgu – i to bez więziennych strażników. Miał więc setki możliwości by zbiec. Nie zrobił tego, bo gdzież by mu było lepiej i bezpieczniej niż pod troskliwą opieką Niemców w czasie, gdy na frontach padały trupy. W kraju zaś za sprawą jego podkomendnych rosła legenda „komendanta” jęczącego w niemieckich kazamatach.
Dziwić powinien fakt, że to w tym budynku, w Niemczech, powstało pierwsze na świecie jego muzeum. Dlaczego Niemcy tak go honorowali? No i dziwić należy fakt, że (już za rządów Hitlera) budynek został rozebrany i wysłany do Polski. Tu go widzimy, już zmontowany do kupy – w Łazienkach:
.


.
Niemcy odesłali Selmana do Polski tuż przed podpisaniem kapitulacji. Naturalnie mieli w tym własny interes. Nie jest prawdą, co głosi napis pod jedną z fotografii, jakoby Selman odmówił podpisu zobowiązującego go do niepodejmowania wrogich kroków przeciwko Niemcom. Było dokładnie na odwrót. Z Berlina luksusową salonką stanowiącą pociąg specjalny przewieziono Selmana do Warszawy, gdzie utworzona przez Niemców „Rada regencyjna” przekazała mu dowództwo wojskowe. Po postępowaniu Selmana w pierwszym okresie niepodległości widać gołym okiem, jakie miał zobowiązania wobec Niemiec: miał odbudowywać Polskę jedynie z ziem zaborów rosyjskiego i austriackiego, natomiast miał zakaz wspierania jakichkolwiek propolskich inicjatyw na polskich ziemiach zaboru pruskiego. I z tych zobowiązań wywiązał się do końca – nie wsparł militarnie, a nawet politycznie powstania wielkopolskiego i trzech kolejnych powstań śląskich. I choć – zwłaszcza podczas III powstania śląskiego – pomoc z Polski docierała do powstańców, także militarna (broń i ochotnicy) ale były to działania spontaniczne, oddolne i bez zgody i wiedzy Selmana. On sam palcem nie ruszył, by wspierać powstańców.
.
Kolejnym ważnym epizodem w życiorysie Selmana jest jego dezercja z bitwy pod Warszawą. Sam ówczesny najazd Armii Czerwonej był reakcją władz ZSRR na wcześniejszą, kompletnie chybioną i wręcz szkodliwą „wyprawę kijowską” zarządzoną przez „wodza”. Gdy czerwonoarmiści docierali na przedpola Warszawy, Selman złożył na ręce premiera Witosa rezygnację ze stanowiska naczelnego wodza i opuścił front. Dopiero na wieść o panicznej ucieczce spod warszawy rozbitych wojsk ZSRR pośpiesznie powrócił na linię frontu i ponownie przejął dowodzenie. Plan bitwy warszawskiej opracował gen. Rozwadowski i on dowodził nią po dezercji Selmana. Ten wrócił na pole walki już po wszystkim. Niestety selmanowska propaganda właśnie Selmanowi przypisuje zwycięstwo w bitwie warszawskiej.
Tragicznie zakończył życie rzeczywisty dowódca i autor zwycięstwa pod Warszawą – generał Rozwadowski. Po puczu majowym został aresztowany i pod bzdurnymi oskarżeniami trzymany był bez wyroku przez rok w więzieniu. Już wtedy podupadł na zdrowiu. Zmarł ok. 1,5 roku po warunkowym wyjściu na wolność. Władze sanacyjne zakazały przeprowadzenia sekcji zwłok, co jednoznacznie wskazuje na to, że gen. Rozwadowski nie zmarł śmiercią naturalną.
.
Najbardziej znanym wyczynem Selmana był zamach stanu z maja 1926, dyletancko przygotowany i równie dyletancko przeprowadzony. Gdyby nie strajk kolejarzy, który uniemożliwił legalnym władzom ściągnięcie wojsk do stolicy, pucz by się załamał, a Selman wylądowałby przed sądem. W puczu  na miejscu zginęło 379 osób (215 żołnierzy i 164 osoby cywilne). Według danych Polskiego Czerwonego Krzyża w szpitalach na skutek ran już po zakończeniu puczu nadal umierali ciężko ranni i liczba ofiar puczu do 27 maja wzrosła do 421 osób. Poniżej na zdjęciu widać jeden z masowych pogrzebów ofiar puczu:
.


.
Natychmiast po przejęciu władzy z rozkazu Selman rozpoczęły się masowe represje i czystki. Dotknęły one zarówno kadry wojskowe, w tym i najwyższych, najlepiej wyszkolonych dowódców wojskowych, jak i przeciwników politycznych. Łącznie w czasach jego rządów w więzieniach wylądowały tysiące ludzi. Miały też miejsca skrytobójstwa dokonywane na wysokich dowódcach wojskowych – z gen. Rozwadowskim na czele. Prześladowano nawet zasłużonych dowódców powstań śląskich – jak np. Wojciecha Korfantego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Korfanty#Ostatnie_lata
.
Co jest równie ważne – Selman kompletnie nie interesował się gospodarką. Nie martwiła go wszechobecna bieda i ogromne bezrobocie. Dopiero po jego śmierci władze sanacyjne zaczęły budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Centralny_Okr%C4%99g_Przemys%C5%82owy
.
Za życia Selmana było to niemożliwe. Inną jego sprawką, katastrofalną dla obronności kraju, było to, że rozmiłowany w koniach i szabelkach, dbał jako „naczelny wódz” prawie wyłącznie o armie konne – i to w sytuacji, gdy w całej Europie powszechnie rozbudowywano wojska pancerne. Dopiero po jego śmierci w roku 1936 dowództwo wojskowe opracowało 6-letni plan przyspieszonej modernizacji wojsk z naciskiem na zwiększenie siły ogniowej w postaci karabinów maszynowych, artylerii i czołgów. Niestety sanacyjna bieda (o tym za chwilę) i brak czasu sprawiły, że we wrześniu 39 armia polska pod względem uzbrojenia ogromnie ustępowała Wehrmachtowi i Armii Czerwonej (Armia Czerwona, gdyby nie zaślepienie sanacji, mogła już wtedy być sojusznikiem, a nie wrogiem).
.
Zachwalana przez co niektórych „antysystemowców” i miłośników Selmana i sanacji  konstytucja kwietniowa (nielegalna, jako że sanacja do władzy doszła nielegalnie) pisana była pod „marszałka”. Miała mu oddać pełnię dyktatorskiej władzy. Według niej miał jako prezydent odpowiadać wyłącznie przed „bogiem i historią” – czyli przed nikim. Pechem sanacji było tylko to, że Selman 20 dni po jej uchwaleniu zmarł.
.
A już najbardziej kłopotliwa i zawstydzająca dla miłośników Selmana musi być – kompletnie pomijana milczeniem przez obecną propagandę – cześć, jaką oddał zmarłemu Selmanowi Hitler. Tu zacytuję wiki:
.
„W Niemczech wiadomość o śmierci Marszałka Piłsudskiego, która dotarła do Berlina jeszcze przed północą 12 maja 1935, wywarła wielkie wrażenie. Do polskiej ambasady zaczęły napływać kondolencje od władz niemieckich. Informacje na pierwszych stronach podały gazety (m.in. Völkischer Beobachter w którym napisano m.in.: „Nowe Niemcy Pochylą swe flagi i sztandary przed trumną tego wielkiego męża stanu, który pierwszy miał odwagę otwartego i pełnego zaufania porozumienia z narodowo-socjalistyczną Rzeszą”). Niemieckie Biuro informacyjne podało, iż wiadomość ta do głębi poruszyła niemieckie społeczeństwo które czuje się szczególnie bliskie polskiemu społeczeństwu zwłaszcza że samo straciło w 1934 swojego przywódcę – marszałka Hindenburga, Prezydenta Rzeszy[15].
.
Po śmierci Marszałka Piłsudskiego Kanclerz Adolf Hitler wydał rozporządzenie żałobne i wysłał telegram z kondolencjami do prezydenta i rządu RP. Pisał w nim: „Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” Do żony Piłsudskiego, Aleksandry Piłsudskiej, Hitler napisał: „Smutna wiadomość o zgonie Pani małżonka, jego ekscelencji Marszałka Piłsudskiego, dotknęła mnie bardzo boleśnie. Wielce szanowna, czcigodna Pani oraz Jej Rodzina zechce przyjąć wyrazy mojego głębokiego współczucia. Postać Zmarłego zachowam w swojej wdzięcznej pamięci.”
.
Hitler uczestniczył również we mszy świętej na cześć Marszałka, jaką odprawiono 18 maja 1935 r. w katedrze św. Jadwigi w Berlinie przy symbolicznej trumnie Józefa Piłsudskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP i Wehrmachtu, a także nuncjusz apostolski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały honory wojskowe.
.
Po zdobyciu przez wojska niemieckie Krakowa 6 września 1939 r., na rozkaz Hitlera niemiecki dowódca gen. Werner Kienitz udał się na Wawel i złożył wieniec u grobu marszałka Piłsudskiego w krypcie pod wieżą Srebrnych Dzwonów[16]; zaś przed kryptą została wystawiona niemiecka warta honorowa.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrzeb_J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego#Reakcje_mi%C4%99dzynarodowe_na_%C5%9Bmier%C4%87_J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego
.

.


.

Na drugim zdjęciu proszę zwrócić uwagę na datę wydania tej gadzinówki: 13 X 1939. W tym samym czasie eksterminowano już polską inteligencję w ramach Intelligenzaktion:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Intelligenzaktion
.
Czym zasłużył sobie Selman na takie honory ze strony Adolfa Hitlera?
.
Pisząc o nim trudno jest nie wspomnieć i o jego nielegalnej ekipie, która własne rządy nazywała „sanacją” – „uzdrowieniem”. Jedną z jej pierwszych decyzji – naturalnie musiał ją zatwierdzić Selman – było zrzeczenie się przez sanacyjny rząd z prawa emisji pieniądza:
.
„Do rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 października 1927r. ,, o planie stabilizacyjnym i zaciągnięciu pożyczki zagranicznej” dołączona została następująca deklaracja rządu: ”Rząd oświadcza , że zgodnie z rozporządzeniem z dnia 26 października 1926 r. zrzekł się prawa emisji biletów bankowych i że nie będzie ich więcej emitował. Bank Polski będzie jedyna instytucja emisyjna. Na mocy obecnego statusu Bank Polski jako spółka akcyjna jest całkowicie niezależny od rządu. Rząd nie jest upoważniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisji biletów na pożyczki dla rządu z wyjątkiem tych, które się mieszczą wyraźnie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku” str.26 Jerzy Zdziechowski – Skarb i pieniądz 1918- 1939”
https://nikander.neon24.pl/post/143741,pilsudski-za-ten-gwalt-uczyniony-nad-polska
.
No i ma rację Józef Kamycki kończąc powyższy wpis słowami:
.
„Tak na marginesie: czy ta pożyczka stabilizacyjna była Polsce potrzebna. Oczywiście, że nie i trafnie – aczkolwiek po fakcie – zauważył to minister Kwiatkowski. „panie ministrze jak to jest? Wzięliśmy pożyczkę, oddaliśmy dwa razy więcej, a Gdynia stoi” Na prosty inżynierski rozum, gdybyśmy nie brali pożyczki to stać by nas było na dwie Gdynie. Ale co pejsaty by z tego miał…?”
.
Zrzeczenie się przez sanacyjne władze krótko po puczu prawa emisji pieniądza katastrofalnie odbiło się na Polsce zwłaszcza w okresie wielkiego kryzysu gospodarczego, wywołanego w 1929 roku w usraelu przez banksterów, a który ogarnął cały kapitalistyczny świat. Gdyby rząd nie zrzekł się prawa emisji pieniądza, mógłby wtedy emitować go na potrzeby wdrożenia wielkich robót publicznych zapobiegających kryzysowi. Już wtedy mógłby, nie zadłużając się w prywatnych bankach, budować Gdynię, COP i finansować za własne, a nie pożyczane pieniądze, szereg innych inwestycji likwidując bezrobocie i ogromną nędzę. Ale, jak już zaznaczyłem wcześniej, gospodarka i byt społeczeństwa Selmana kompletnie nie interesowały. Dopiero po jego śmierci, zadłużając państwo niemiłosiernie, sanacja ruszyła z planem rozbudowy za lichwiarskie kredyty gospodarki.
.
Ale nie tylko dobrowolne zrzeczenie się finansowej (monetarnej) suwerenności ma na sumieniu sanacja. Przytoczę tu podane przez sanacyjnego premiera i ministra dane o liczbie zabitych przez organa siłowe obywateli w latach 1932-37:
.
„Tylko w czasie tzw. „wyborów brzeskich” w 1930 roku aresztowano z przyczyn politycznych 5 tys. osób. Instytucji fałszowania wyborów, „nieznanych sprawców” i „ścieżek zdrowia” nie wymyśliła „komuna” po 1945 roku. Wszystko to było stosowane już przez sanację w latach 1926-1939.
(…)
Prezydent Andrzej Duda podczas ubiegłorocznych uroczystości rocznicowych pod pomnikami w Gdyni i Szczecinie ubolewał nad tym, że III RP nie rozliczyła PRL-owskich „oprawców” odpowiedzialnych za krwawe stłumienie strajków w grudniu 1970 roku, kiedy zginęło 41 osób[3]. Niestety prezydent Duda nie zauważył, że w II RP postępowano ze strajkującymi tak samo, a nawet brutalniej. Zwłaszcza po 1926 roku prowadzono dialog społeczny przy pomocy karabinów i to w sensie dosłownym. Premier i minister spraw wewnętrznych, gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, w wystąpieniu przed komisją budżetową Sejmu 24 stycznia 1938 roku podał następujące liczby zabitych w wyniku siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937: 1932 rok – 141 zabitych, 1933 rok – 145 zabitych, 1934 rok – 118 zabitych, 1935 rok – 143 zabitych, 1936 rok – 157 zabitych, 1937 rok – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego[4].”
http://www.mysl-polska.pl/874
.
Tak więc według danych przedstawiciela najwyższych władz sanacyjnych w latach 1932-37 zginęło z rąk organów siłowych 818 obywateli. W sumie w okresie sanacji łącznie z ofiarami majowego puczu życie straciło ok. 1300 obywateli II RP. I przez cały ten okres trwał policyjny i polityczny terror. A jednak okres sanacji nie jest nazywany totalitaryzmem. Za to obecna propaganda nazywa tak cały okres PRL. Pominę tu okres do 1956 roku, zwany przez różnych publicystów żydokomuną, gdy trwał faktycznie krwawy terror (choć równolegle odbudowywano kraj ze zniszczeń wojennych). Za skalę tamtego terroru wina spada i na zbrojne podziemie, wierne sanacyjnemu emigracyjnemu rządowi urzędującemu w Londynie nawet po tym, gdy cały zachód przestał już uznawać go za rząd Polski. Zbrojne podziemie miało na sumieniu także kilka tysięcy ofiar. Terror jednej strony nakręcał terror drugiej strony. Jeśli policzymy tylko lata rządów Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego do tzw. „transformacji” (łącznie ok. 33 lata), to liczba ofiar w tym czasie, łącznie z ofiarami stanu wojennego, jest wielokrotnie niższa niż liczba ofiar całego okresu sanacji trwającego trochę ponad 13 lat. A i terror policyjny oraz polityczny w PRL czasów Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, za wyjątkiem rocznego stanu wojennego, był o wiele mniejszy niż w okresie sanacji. Dlaczego więc PRL z czasów Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego nazywana jest państwem totalitarnym, a II RP w okresie rządów sanacji nie? Przecież wtedy terror i zamordyzm były o wiele gorsze.
.
Największą jednak zbrodnią sanacji wobec Polaków i Polski była jej katastrofalna polityka zagraniczna, która zaowocowała wydaniem Polaków na rzeź we wrześniu 1939. Władze sanacyjne z raportów dyplomatycznych wiedziały, że zachód pragnie napaści Hitlera na ZSRR – a na drodze stała Polska – oraz że nie zamierza bronić państw będących celem niemieckiej agresji. Tyle, że zachód nie przypuszczał wtedy, iż Hitler – nim uderzy na ZSRR – zaatakuje najpierw Francję i będzie próbował inwazji na Wielką Brytanię: Przytoczę trzy takie dyplomatyczne raporty ambasadorów II RP w usraelu i Francji:
.
„Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a  Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję.  Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów  nie jest  dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji.”
.
„Nie brak oznak, że gdyby z tych czy innych powodów wypadło Francji wykonać zobowiązania wynikające ze sojuszu z nami wysiłek w kierunku wykręcenia się od zobowiązań były by niewątpliwie większy niż w kierunku dotrzymania zobowiązań. Powyższa opinia wdaje się nie być zgodna z deklaracjami min. Bonnet jest jednak słuszna i w zupełności oddaje istniejący stan rzeczy. Syntetycznie rzecz biorą polityka francuska uznaje jedynie za pozytywny sojusz z Anglią natomiast sojusz z nami i z Rosją za momenty obciążające.”
.
„Państwa demokratyczne przekreśliły raz na zawsze wszelki urojone interwencje zbrojne w kierunku  zabezpieczenia jakiegokolwiek państwa które miało się stać pastwą agresji niemieckiej.”
.
Niejeden przedstawiciel władz sanacyjnych widział to zagrożenie. Wszak 6-letni plan modernizacji armii wdrożono po śmierci Selmana w 1936 roku widząc rosnącą dysproporcję między uzbrojeniem Wehrmachtu i Wojska Polskiego. A także widząc narastającą agresywną retorykę niemiecką wobec Polski. Obowiązkiem sanacji było szukanie sojusznika gotowego wesprzeć Polskę w razie niemieckiej agresji. A jednak z powodów ideologicznych i wściekłej rusofobii (oraz sowietofobii) sanacja odrzuciła propozycje Stalina o wojskowym pakcie obronnym wymierzonym przeciwko Niemcom. Gdyby propozycję Stalina sanacja przyjęła, wojna nie zaczęłaby się ani 1 września 39, ani od agresji na Polskę. Hitler nie był wtedy jeszcze gotowy do ewentualnej wojny także z ZSRR. Przed wojną z ZSRR najpierw musiał zabezpieczyć sobie „plecy”, czyli zająć Francję, co zrobił w 1940 roku. Bo i on, choć był militarnym dyletantem wiedział, że gdy Wehrmacht będzie walczył na rosyjskich stepach, Niemcy dostaną z terenów Francji, gdyby nie była przez nie zajęta, „nożem w plecy” od zachodnich „aliantów”. Gdyby sanacja kierowała się polską racją stanu, bazując na dyplomatycznych raportach, musiałaby sama zabiegać o sojusz ze Stalinem, a nie go odrzucać. A wtedy II wojna światowa mogła być dla Polski o wiele mniej tragiczna i o wiele krótsza, bez koszmarnej 5-letniej niemieckiej okupacji.
.
I o jeszcze jednej antypolskiej zbrodni sanacyjnej wspomnę…
Powoli zbliża się kolejna rocznica tragicznego powstania warszawskiego. Okupant zapewne i tym razem będzie ją uroczyście fetował. Tak, jakby wydanie wyroku na milionowe miasto i wysłanie na rzeź kwiatu polskiej, warszawskiej młodzieży faktycznie zasługiwało na świętowanie, a nie na żałobę narodową. Kto rzeczywiście odpowiedzialny był za wydanie rozkazu o wybuchu powstania nie dowiemy się chyba nigdy. Dowództwo AK podlegało pod dezerterów z sanacyjnego, londyńskiego rządu emigracyjnego. Zapewne tam zapadła decyzja o wywołaniu powstania w Warszawie. Nie jest pewne, jaki wpływ miał na to pełniący obowiązki Polaka Józef Retinger, pochodzący z rodziny żydowskich przechrztów.
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Retinger
.
Był osobą posiadającą ogromne koneksje i wpływy. Miał wolny wstęp na Downing Street 10, jak i do Białego Domu. Obecnie nawet Tusk, Kalkstein czy Dóda takich przywilejów nie mają. O czym wiki nie pisze – Retinger był protegowanym klanu Rothschildów. To oni otwierali przed nim wszelkie drzwi. Aż dziw bierze, że nie nazywa się imieniem tego rzeczywiście  wpływowego człowieka, oficjalnie „Polaka”, ulic, placów, szkół. I że nie chwali się, że to ten wpływowy „Polak” założył Grupę Bilderberg, oraz że był współzałożycielem Wspólnoty Europejskiej czyli protoplastki obecnej jewrounii. Czemu zepchnięto go w niepamięć i ukrywa przed opinią publiczną?
.
Ale wracam do tragedii powstania warszawskiego – dzieła sanacji. Najbardziej niewiarygodne, a jednak prawdziwe w tej tragedii jest to, że krótko przed wybuchem powstania, w lipcu 1944 z arsenałów warszawskiej AK, mimo iż i ona miała mało broni, wysłano do lasów blisko tysiąc pistoletów maszynowych i dużą ilość amunicji. W ten sposób dosłownie rozbrojono warszawską AK. W momencie wybuchu powstania zaledwie jeden na dziesięciu powstańców miał jakąś tam broń, często tylko jeden granat lub zwykły pistolet i kilka kul. Ich naprawdę popchnięto na rzeź. Zbrodnią było też przeciąganie powstania przez 2 miesiące, widząc już po pierwszych kilku dniach, że powstanie jest przegrane. Czyżby przeciągano je, by rzeź Warszawiaków była jak największa? Zapewne szło o to, by po wojnie na polskim tułowiu osadzić żydowską głowę. Nie mam pewności, czy tę myśl faktycznie wypowiedział Sandauer, czemu jego syn gwałtownie zaprzecza („W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce – to żydowska głowa nałożona na polski tułów”). Niemniej coś takiego miało faktycznie wtedy miejsce – polska inteligencja została wymordowana, głównie w ramach Intelligenzaktion przez Niemców, ale i przez żydowską NKWD na kresach. Także i podczas powstania warszawskiego wyginęło wielu inteligentów, a zwłaszcza patriotyczna młodzież, kształcąca się na tajnych kompletach. Po wojnie władzę przejęła przysłana przez Stalina ekipa żydowskich działaczy związanych z ZPP. Na polskim tułowiu osadzona została żydowska głowa. Na szczęście dla Polaków, na fali października 1956, na polski tułów powróciła polska głowa – ekipa Gomułki. Przez to ma on wyjątkowo czarny pijar, zwłaszcza za marzec 1968. 33 lata po październiku 56, poczynając od Magdalenki przy szabasowych świecach i asyście katolickiego kleru…
.


.
… poprzez „okrągły stół” (także z asystą katolickiego kleru) dokonała się tzw. „transformacja” – czyli na polskim tułowiu osadzona została ponownie żydowska głowa. Mówienie o tym nazywane jest „mową nienawiści” i „antysemityzmem”. Ale przecież widać to gołym okiem:

..

.

.

.

.

.

.

.

Przywrócony też został kult anty-Polaka – Selmana. Na szczęście nie wszyscy Polacy dali się na to oszustwo nabrać.

A może by tak, przy okazji różnych rocznic związanych z Selmanem i sanacją organizować powinno się w ramach edukacji, przy pomocy odtwórstwa historycznego pokaz „warty honorowej” – człowieka ubranego w mundur żołnierza Wehrmachtu, stojącego przed kryptą Selmana?
.


.
A nawet przemarsz kolumny Wehrmachtu przez Kraków i uroczystości pod kryptą, z udziałem klechy – jak na poniższej migawce filmowej:
.

https://www.cda.pl/video/3634930bf
.
Byłaby to dobra, pokazowa lekcja historii dla Polaków, a zwłaszcza dla młodego pokolenia…
.
.
opolczyk

.

.

.

 

Drzewa ważniejsze od cerkwi – a Park Narodowy od klasztoru…

.


.
W maju ubiegłego roku w centrum Jekaterynburga przez tydzień trwały zamieszki. Poszło o planowaną  w centrum miasta budowę repliki zburzonej przez bolszewików cerkwi – soboru „św.” Katarzyny (na zdjęciu poniżej – jej pierwotny wygląd):
.


.
Obecnie na jej miejscu stoi mała kaplica:
.


.
A tak wygląda śródmiejski skwer, gdzie kiedyś ta cerkiew stała (dwa ujęcia):
.

.


.
Do budowy repliki na „starym miejscu” parła przede wszystkim hierarchia cerkwi, ale i władze miasta. Już wcześniej zresztą w tej sprawie miały miejsce protesty mieszkańców – w latach 2010 oraz 2016. Tym razem jednak poszło już na całego. Otóż z dnia na dzień skwer z fontanną i drzewami ogrodzono siatką i zaczęto zwozić materiały budowlane i maszyny. I to wywołało protesty, które z miejsca przerodziły się w zamieszki:
.

.

.


.
Protestowała przede wszystkim młodzież:
.


.
Protestujący zarzucali władzom miejskim samowolę, nieliczenie się z opinią mieszkańców, budowę cerkwi w miejscu, które zmieniło już wygląd i w którym planowana cerkiew będzie po prostu przeszkadzać. Jedno z haseł protestujących brzmiało: drzewa są ważniejsze od cerkwi:
https://pl.sputniknews.com/swiat/2019060610510234-drzewa-sa-wazniejsze-od-cerkwi-jekaterynburg-Sputnik-Polska/
.
Gdy sytuacja wydawała się bez wyjścia, gdyż protesty i zamieszki narastały, a hierarchia cerkiewna i władze miejskie nie ustępowały, do zakończenia konfliktu doprowadził prezydent Putin. Polska Times wypisuje w tej sprawie głupoty:
.
„Władza centralna w Rosji musiała się ugiąć przed masowymi protestami obywateli.
(…)
Władze na Kremlu prawdopodobnie przeraziła skala protestów, każdego dnia uczestniczyło w nich po kilka tysięcy ludzi, a petycje w sieci w sprawie wstrzymania budowy podpisało prawie 80 tysięcy osób.”
https://polskatimes.pl/rosja-zaskakujaca-decyzja-wladz-po-protestach-mieszkancow-kazano-wstrzymac-budowe-cerkwi-w-jekaterynburgu/ar/c1-14138583
.
Prezydenta Putina nie przestraszyły o wiele bardziej „masowe” protesty organizowane przez finansowaną z zachodu opozycję:
https://polskatimes.pl/protesty-w-rosji-ponad-tysiac-zatrzymanych-przeciwnikow-wladimira-putina-min-aleksiej-nawalny-zdjecia/ar/13150670
.
Niekiedy żydowskim jej liderom udawało się wyprowadzić na ulice nawet do kilkudziesięciu tysięcy ludzi, jak po śmierci Niemcewa.
.


.
Zresztą mają te anty-putinowskie protesty już b. długą „tradycję” – trwają z różnym nasileniem od prawie 20 lat. Zaczęły się, gdy żydowski oligarcha Bieriezowski, zagrożony aresztowaniem, zwiał do UK w 2001 roku, a jego majątek i telewizję przejął skarb Rosji. Znacznie nasiliły się jesienią  2003 roku po aresztowaniu innego żydowskiego oligarchy – Chodorkowskiego. I od tamtego czasu trwają nieustannie, tyle że z różnym nasileniem.
.
Jak bardzo „boi się” Putin protestów „demokratycznej” opozycji sterowanej przez żydowskich liderów widać było ostatnio: zmieniono konstytucję Rosji, potwierdzoną przez referendum, umożliwiając tym samym prezydentowi Putinowi bycie prezydentem do roku 2036:
https://www.wprost.pl/swiat/10340393/putin-bedzie-rzadzil-rosja-do-2036-roku-sa-wyniki-referendum.html
https://polskatimes.pl/rosja-putin-wygrywa-w-referendum-opozycja-bedzie-prezydentem-do-konca-zycia/ar/c1-15058384
.
Liderzy „demokratycznej” opozycji w Rosji pewnie z wściekłości pejsy sobie poobgryzali…
.
Kilka tysięcy demonstrantów w Jekaterynburgu ani nie przestraszyło Putina, ani nie stanowiło dla niego żadnego zagrożenia. Tym bardziej, że protesty te nie były wymierzone w niego, a w budowę cerkwi. Prezydent Rosji po prostu uznał, że jest szkodliwe i dla samego Jekaterynburga, i dla wizerunku Rosji przeciąganie się zamieszek w tym mieście. Nakazał więc przeprowadzenie ankiety i uszanowanie przez władze miejskie i cerkiewne woli większości mieszkańców.
Ankietę przeprowadzono, 75 % uczestników była przeciwko budowie cerkwi na skwerze w centrum miasta, gdzie kiedyś stała cerkiew Katarzyny. Usunięto więc siatkę odgradzającą skwer i sytuacja wróciła do normy. Gdzie wybudowana zostanie replika spornej cerkwi – nie wiem, jest to dla mnie zresztą obojętne. Ważne jest, że została powstrzymana samowola hierarchów rosyjskiej cerkwi, którzy byli przekonani, że wszystko im wolno.
.
W całej tej historii dla mnie osobiście najciekawsze i najważniejsze było jedno z haseł demonstrantów – drzewa są ważniejsze od cerkwi. Dokładnie tak! Wycięcie drzew, z których niektóre mają już blisko sto lat tylko po to, by wybudować tam replikę cerkwi to oczywisty idiotyzm i ekologiczny wandalizm. Jeszcze większym ekologicznym wandalizmem jest poświęcanie części Świętokrzyskiego Parku Narodowego na rzecz klasztoru. Klasztoru, który przestał nim być w roku 1819 – decyzją ówczesnego papieża. Samowola oblatów i „klęczących” przed nimi PiSraelitów powinna spotkać się z protestami podobnymi do tych w Jekaterynburgu. Tam wygrała ekologia i rozsądek z nadjordańskim zabobonem…
.
.
opolczyk

.

.

.

Nienaruszalność Świętokrzyskiego Parku Narodowego nadal jest zagrożona…

.

.


.
O zabiegach okupujących szczyt Łyśca (Łysej Góry) oblatów, zmierzających do zawłaszczenia dla siebie poklasztornych, od dawna świeckich obiektów i 5 ha gruntu na szczycie Łyśca pisałem w ubiegłym roku:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/06/05/oblaci-lapska-precz-od-poganskiej-swietej-lysej-gory/
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/01/protest-na-lysej-gorze-przeciwko-zmniejszeniu-parku-narodowego/
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/06/08/sprzeciw-wobec-zmniejszenia-swietokrzyskiego-parku-narodowego/
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/21/walka-o-integralnosc-swietokrzyskiego-parku-narodowego-trwa/
.
Oburzenie wywołał też projekt „pielgrzymki” na Łyścu z udziałem 120 tysięcy ludzi – co byłoby dla Parku Narodowego ekologiczną katastrofą:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/24/ekologiczny-wandalizm-oblatow-na-lysej-gorze-przybiera-na-sile/
.
Na szczęście z tego projektu oblaci wycofali się pod naciskiem opinii publicznej:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/24/oblaci-wycofuja-sie-z-organizacji-masowej-pielgrzymki/
.
Zapędy przywłaszczenia sobie 5 hektarów Parku Narodowego wywołały wzburzenie w wielu środowiskach, głównie ekologicznych, ale i pogańskich/rodzimowierczych w całej Polsce. Wydawało się więc, że pomysł ten został ostatecznie przez prokościelny PiSrael zarzucony. W tym duchu w połowie stycznia br. pisał Robert Jurszo informując, że rząd nie zmniejszy Świętokrzyskiego Parku Narodowego, dodając jednocześnie jednak, że oblaci nie odpuszczą:
.
„Rząd nie zmniejszy Świętokrzyskiego Parku Narodowego na korzyść Kościoła. Ale zakonnicy nie odpuszczą
.
Oblaci ze Świętego Krzyża nie dostaną części klasztoru, którą zarządza Świętokrzyski Park Narodowy. Od lat chcą go przejąć, choć faktycznie nie mają praw do tego obiektu. Rozporządzenie, które miało im to umożliwić, trafiło do kosza. Ekolog: „Cieszę się, ale nie mam złudzeń – Oblaci nie odpuszczą”
https://oko.press/rzad_nie_zmniejszy/
.
Niestety już niecałe pół miesiąca później, bo pod koniec stycznia okazało się, że rację miał tylko w drugiej sprawie – oblaci nie odpuszczają i nie rezygnują z ich bezprawnych roszczeń.  Pomylił się za to w sprawie pierwszej – nowy pisraelski minister ochrony środowiska już kombinuje, jak tu zamataczyć, by niby zgodnie z prawem wydać oblatom owe 5 hektarów obszaru Świętokrzyskiego Parku Narodowego, do których prawo sobie roszczą:
.
„PiS na kolanach przed klerem. Władze chcą oddać zakonnikom część parku narodowego
.
Pierwszą misją powoływanego ministerstwa środowiska będzie okrojenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Pięć hektarów gruntów zostanie wyłączonych z publicznej jurysdykcji. Beneficjentami takiego ruchu zostaną ojcowie oblaci ze Świętego Krzyża.”
https://strajk.eu/pis-na-kolanach-przed-klerem-chce-oddac-zakonnikom-czesc-parku-narodowego/
.
Wszystko wygląda na to, że PiSraelici zastosują w tej sprawie „ekologiczną” łapówkę, „ekologiczny” odpowiednik łapówki 500+ – powiększą w innym miejscu obszar Świętokrzyskiego Parku Narodowego o 60 hektarów, a równoczeście wydadzą oblatom żądane przez nich 5 hektarów w samym sercu już istniejącego Parku. Pisze o tym Łukasz Misiunia, przyrodnik, ekolog, obrońca nienaruszalności Parku na Łyśćcu:
.
„Nie zostało to wyrażone wprost, ale jest przecież jasne. Rząd, ogłaszając pomysł włączenia nowego terenu do ŚPN, chce przekupić opinię publiczną w sprawie usunięcia Łyśca z granic parku. Przekaz brzmi mniej więcej tak: dajmy oblatom Łysiec, a w zamian ŚPN dostanie nie 5, lecz 60 ha. Chyba się nie będziecie o to kłócić? Trzeba też pamiętać, że jest kampania wyborcza, a sprawa Łyśca poruszyła znaczną część elektoratu.”
https://wolnemedia.net/swietokrzyski-park-narodowy-zostanie-powiekszony/
https://nowyobywatel.pl/2020/06/29/swietokrzyski-park-narodowy-zostanie-powiekszony-wyborcza-obietnica-ministra-srodowiska/
.
Sprawa jest rzeczywiście bulwersująca i to z kilku powodów:
.
1) Mimo kościelnej i katolickiej propagandy Polska już od dawna nie jest krajem zdominowanym przez katolików. Z roku na rok rośnie liczba tzw. „wierzących-niepraktykujących”, czyli ludzi, którzy praktycznie zerwali stosunki z kk. Maleje też liczba Polaków systematycznie uczestniczących w niedzielnych mszach. Już niewiele ponad 1/4 Polaków chodzi systematycznie w niedziele do kościołów. Rośnie liczba nieochrzczonych dzieci (a przez to i liczba nieochrzczonych Polaków):
https://mamadu.pl/141259,nieochrzczone-dziecko-dlaczego-wzrasta-ich-liczba-w-Polsce
.
A także, mimo utrudnień ze strony kleru, rośnie liczba apostatów, czyli ludzi zrywających wszelkie stosunki z kościołem. Przy czym kler często, mimo dokonania aktu apostazji, nadal w swoich statystykach apostatów zalicza do „ochrzczonych”, czyli „wiernych”, fałszując w ten sposób statystyki:
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1125237,apostazja-a-dane-osobowe-wyrok-nsa.html
.
2) Dramatycznie maleje „autorytet” kk i kleru – i to nie tylko za sprawą filmów braci Sekielskich, ujawniających chronienie w wielu przypadkach przez hierarchów kk księży-pedofili. Na upadek „autorytetu” kk wpływa też chciwość wielu jego funkcjonariuszy, ale i ich pijackie wyskoki:
https://gloswielkopolski.pl/pijany-proboszcz-jechal-pod-prad-wprost-na-autobus-mial-ponad-trzy-promile-alkoholu/ar/c16-14866351
https://koduj24.pl/bp-janiak-poszedl-na-rekord-we-krwi-dostojnika-wykryto-344-promila-alkoholu/
.
3) W sprawie samych oblatów na Łyścu sprawą absolutnie podstawową jest to, że nie mają oni żadnego prawa ani do poklasztornych budynków, których część na dobrą sprawę nielegalnie zajmują (a raczej okupują), a tym bardziej do gruntów Parku Narodowego – a więc i do żądanych 5 hektarów. Nawet wyjątkowo życzliwa dla kk tzw. „Komisja Majątkowa” w 2002 roku stwierdziła, że oblaci nie mają żadnych podstaw,  by żądać zwrotu budynków poklasztornych na Łyścu. Tym bardziej więc nie mają żadnych podstaw do wyłudzania 5 hektarów gruntów będących integralną częścią Parku Narodowego.
.
Tu przypomnijmy sobie w skrócie historię Łyśca od 1818 roku. Wtedy właśnie ówczesny papież w bulli ogłosił kasację klasztoru benedyktynów na Łyścu. Mimo oporu „polskiego” kleru klasztor zlikwidowano w roku 1819, a poklasztorne budynki wraz z ziemią sprzedano. Władze carskie urządziły w poklasztornych budynkach ciężkie więzienie. Wcześniej jeszcze przez pewien czas poklasztorny kompleks był domem poprawczym dla „księży zdrożnych”, skazanych „na pokutę w odosobnieniu za wykroczenie przeciw moralności. Do domu poprawczego trafiali głównie księża z powodu niemoralnego prowadzenia się, pijaństwa, wykroczeń przeciw powołaniu i obowiązkom kościelnym, itp.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Ksi%C4%99%C5%BCy_Demeryt%C3%B3w_na_%C5%81ysej_G%C3%B3rze
.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości na krótko pojawili się w byłym klasztorze benedyktyni. Zrezygnowali jednak z prób reaktywowania klasztoru w roku 1923. Zniechęcił ich katastrofalny stan poklasztornych budynków, jak i niemożliwość odzyskania wcześniejszych dóbr klasztornych, przez co nie mieli za bardzo na kim pasożytować. W poklasztornym kompleksie ponownie stworzono ciężkie więzienie. W czasach sanacji trzymano w nim m.in Stepana Banderę – do marca 1938. O tym, że były klasztor zatracił resztkę „sakralnego charakteru” najlepiej świadczy wysadzenie przez ultrakatolickich Austriaków wieży kościelnej w roku 1914. Dlaczego gorliwi katolicy austriaccy to zrobili? Widząc zrujnowane poklasztorne budynki, w których krótko wcześniej mieściło się ciężkie carskie więzienie, uznali chyba, że wieża kościelna przypominająca wcześniejszy sakralny charakter tego całkowicie już zdesakralizowanego obiektu niepotrzebnie przypomina jego funkcję sprzed wieku. Zniszczyli więc ją, by nie przypominała faktu, że kiedyś obiekt ten był kościołem. Na poniższym zdjęciu widzimy były kościół bez wieży, wysadzonej przez Austriaków w 1914 roku, z zaimprowizowanym później krzyżem w jej miejscu:

.

.

A tu widzimy ten sam były kościół z wieżą odbudowaną w latach 2013-2014, na podstawie wcześniejszych zdjęć:

.

.

Oblaci  pojawili się na Łyścu w 1936 roku. Była to uzgodniona z klerem diecezji sandomierskiej operacja przejęcia choćby części byłego klasztoru, w którym nadal mieściło się ciężkie więzienie sanacyjne. Operacja ta była naturalnie bezprawna, gdyż ani sandomierski kler, ani oblaci do obiektów byłego klasztoru ani byłego kościoła nie mieli prawa. Wykorzystali jednak niezwykłą ustępliwość władz sanacyjnych wobec roszczeń kleru. Pod tym względem władze sanacyjne niewiele różniły się od obecnych władz PiSraelskich – jedne i drugie „klękały” przed klerem. Zajęcie części poklasztornych budynków przez oblatów w 1936 roku było więc wyrazem samowoli kleru sandomierskiego i oblatów i nie miało żadnych podstaw prawnych. Oblaci nie kupili tego obiektu, nie otrzymali go jako darowizny od prawnego właściciela, a po prostu go samowolnie go zajęli. I dlatego tzw. „Komisja majątkowa” orzekła, że oblaci nie mają absolutnie żadnych podstaw, by żądać zwrotu budynków. A mimo to bezczelnie i arogancko nadal domagają się ich „zwrotu”, tak jakby byli wcześniej ich prawnym właścicielem, a nie nieproszonymi lokatorami „na dziko” zajmującymi od 1936 roku część poklasztornego obiektu. I jeszcze chcą na dokładkę 5 hektarów gruntu będącego wspólnym Dobrem Narodowym Polaków.
.
Tu przyznam się, że dziwi mnie w tym wszystkim jedna rzecz – dlaczego władze PRL nie wyrzuciły tych dzikich lokatorów z bezprawnie zajmowanego przez nich jednego z poklasztornych budynków? Powinny to zrobić i wtedy dzisiaj nie byłoby problemu z roszczeniami zachłannych oblatów.
.
Jak dalej potoczy się sprawa – trudno przewidzieć. Zależy to od intensywności protestów przeciwko roszczeniom oblatów. Choć niestety obawiam się zbytniej uległości większości Polaków wobec PiSraelitów, jak i uległości PiSraelitów wobec kk. O tym, że są rządzący niszczycielami Przyrody, wrogami jej, nikogo myślącego przekonywać nie trzeba. Zrobią, co będą chcieli. Jak wygląda w ich wydaniu „prawo” i „sprawiedliwość” widzimy gołym okiem od lat. A co będzie, gdy oblaci otrzymają cały były klasztor i 5 hektarów dookoła – nie trudno jest przewidzieć. Wtedy nic ich już nie powstrzyma przed organizowaniem masowych „spędów” na Łyścu. Tym, że przez takie spędy w obrębie kilku kilometrów dookoła zawłaszczonego klasztoru wypłoszona zostanie zwierzyna, oblaci naturalnie się nie przejmują. Ważne, by masy „pielgrzymów” waliły na Łysiec. Wszak handel dewocjonaliami, „taca” i „co łaska” to nadal ważne źródła dochodów kleru.
.
Wobec powyższego – zdecydowanie protestuję przeciwko samowoli oblatów na Łyścu, przeciwko oddaniu im całego poklasztornego kompleksu, zwłaszcza przeciwko wydaniu im 5 hektarów terenu Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Domagam się ponadto usunięcia ich całkowicie z obszaru tegoż Parku Narodowego i pełnej jego laicyzacji. Budynków kościelnych i kaplic ma kler w Polsce ponad 17,5 tysięcy:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_katolicki_w_Polsce#W%C5%82asno%C5%9B%C4%87_i_finanse_Ko%C5%9Bcio%C5%82a
.
A Parków Narodowych jest w Polsce zaledwie 23:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Parki_narodowe_w_Polsce#Lista_park%C3%B3w_narodowych_w_Polsce
.
Tak więc nie ma absolutnie żadnych przesłanek ku temu, aby jakikolwiek Park Narodowy był w jakikolwiek sposób wykorzystywany przez kler do własnych celów. Wszak kościołów i kaplic ma kler poza obszarami Parków Narodowych wystarczająco dużo.
.
Oblaci – łapska precz od Świętokrzyskiego Parku Narodowego i świętego pogańskiego Łyśca…
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Zamieszczam jeszcze podesłany mi przez znajomego, Heńka, ciekawy tekścik z pejsbuka:
.

Alexander Sikora
.
17 maja 2019
.
Na jednym z portali ktoś mądry i twórczy (szukam autora) ukuł doskonałą analogię dotyczącą relacji Polski z Watykanem (konkordat), a ja ją nieco zredagowałem i uzupełniłem:
.
WYOBRAŹCIE sobie taką hipotetyczną sytuację – Polska podpisuje z Rosją układ, na podstawie którego:
1. Polska będzie utrzymywać na swój koszt wszystkie ambasady Rosji i rosyjskie uczelnie wyższe, licea i gimnazja na terenie Polski.
2. Polska zgodzi się, aby Rosja posiadała na terytorium Polski siatkę jawnych, umundurowanych funkcjonariuszy, zarówno obcego pochodzenia jak i rekrutowanych miejscowo oraz tajnych agentów i agentów wpływu rekrutowanych i szkolonych od niemowlęctwa.
3. Funkcjonariusze ci będą mieli gwarantowany wstęp do szkół, szpitali, więzień, jednostek wojskowych, w celu gromadzenia informacji i prowadzenia działań propagandowych i manipulacyjnych na rzecz Rosji i jej interesów.
4. Funkcjonariusze ci wstępując do polskiego wojska zostają od razu co najmniej kapitanami, a nawet generałami i mają nie tylko pensje pochodzące z dochodu narodowego Polski, ale także maja dostęp do największych tajemnic.
5. W stosownych przypadkach będą mieli tez pensje i przywileje takie same jak pracownicy tych ośrodków, ale pod wieloma względami nie będą podlegać takim samym przepisom np. ci w szkołach nie będą podlegali kuratorium i ministerstwu.
6. Funkcjonariusze ci będą mogli na terenie swoich eksterytorialnych placówek codziennie (a minimum raz w roku) przesłuchiwać polskich obywateli bez świadków i przy zachowaniu tajemnicy, na okoliczność posłuszeństwa prawu i interesom Rosji.
7. Rosja zastrzega sobie prawo do organizowania, bez uzyskiwania stosownych zezwoleń, manifestacji ulicznych w święta państwowe Rosji we wszystkich miejscowościach w Polsce oraz okresowych przemarszów drogami publicznymi do wybranych placówek dyplomatycznych.
8. Ponadto, Polska przyzna im bezpłatną opiekę medyczną i emerytury.
9. W przypadku łamania prawa przez tych funkcjonariuszy, w szczególności gwałcenia polskich dzieci, o ile nie zostali złapani na gorącym uczynku, Moskwa zastrzega sobie prawo do nie informowania polskich władz i podejmowania kroków zgodnie ze swoimi interesami – np. tuszowania sprawy, zastraszania ofiar, przenoszenia winnych na inną placówkę, kłamania, oskarżania innych, etc.
10. Rosja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania swoich funkcjonariuszy do otwartego krytykowania i wpływania na polską politykę wewnętrzną i zewnętrzną, prawa obywatelskie, kierunki badań naukowych i inny dowolny aspekt życia społecznego i politycznego.
11. Rosja zastrzega też, że jest niezależnym państwem i Polska nie ma tam prawa krytyki, a manipulacje są niedopuszczalne i będą ścigane przez polską policję, prokuraturę i sądy.
12. Polska ma też oddać Rosji wszystkie ziemie i nieruchomości jakie kiedykolwiek należały do władz Imperium Rosyjskiego lub Związku Radzieckiego albo obywateli któregoś z tych krajów.
13. Polacy robią codzienną składkę pieniężną na rzecz Rosji.
14. Polski rząd finansuje działalność agentów Rosji pracujących w Polsce.
15. UMOWA GWARANTUJĄCA TE WSZYSTKIE PRZYWILEJE NIE PODLEGA WYPOWIEDZENIU !
.
PODOBA SIĘ ??? NIE ???
A co jeżeli to zamiast Rosji byłyby Niemcy?
TEŻ NIE?
.
Więc dlaczego zgodziliśmy się na coś takiego SAMEGO w stosunku do WATYKANU (konkordat) – który zawsze trzymał z zaborcami i potępiał nasze powstania narodowe?

Wow, mi dech zapiera… A wam..?
.


.
https://www.facebook.com/alexxander.sikora/posts/2490568554297224

.

.

.

 

Aj waj – Polska to jednak naprawdę dziwna kraj – i chyba naprawdę panuje w nim epidemia świrusa…

.


.
O ostatniej farsie wyborczej na rezydenta Belwederu pisać nie zamierzałem. Przeraziła mnie jednak frekwencja tej farsy – jedna z najwyższych w historii III Rzydopospolitej: 64,51 procent.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wyniki-wyborow-prezydenckich-2020-pkw-podala-oficjalne-wyniki-po-i-turze/84lbnx6

.

Od miesięcy społeczeństwo terroryzowane jest fikcyjną pandemią. Wprawdzie ostatnio nadzorcy z łaski okupanta zaczęli folgować z zakazami i nakazami, ale namordniki i odstępy „higieniczne” nadal jeszcze obowiązują w publicznych miejscach zamkniętych – także w lokalach farsy wyborczej:
.
„W lokalu wyborczym jednocześnie przebywać będzie mogła nie więcej niż jedna osoba na cztery metry kwadratowe na jego ogólnodostępnej powierzchni, z wyłączeniem członków obwodowej komisji wyborczej.
.
Przy wejściu do lokalu wyborczego powinien znajdować się płyn do dezynfekcji rąk dla wyborców. W czasie trwania głosowania dezynfekowane muszą być powierzchnie: klamki, urny wyborcze, blaty stołów, urządzenia higieniczno-sanitarne, w tym armatura, uchwyty, włączniki światła i inne przedmioty oraz powierzchnie, które mogą być dotykane przez osoby przebywające w lokalu wyborczym. Ponadto, obwodowa komisja wyborcza ma zapewnić wietrzenie lokalu przed przystąpieniem do pracy oraz co najmniej raz na godzinę i przez co najmniej 10 minut.
.
Dodatkowo też, członkom obwodowej komisji wyborczej zostaną zapewnione odpowiednie środki ochrony osobistej: jednorazowe rękawice ochronne, płyn do dezynfekcji rąk oraz przyłbice lub maseczki. Natomiast przy wejściu, w widocznym miejscu, powinien znajdować się płyn do dezynfekcji rąk dla wyborców.
.
W lokalu wyborczym wyborca ma obowiązek zakrywania ust i nosa. Członek komisji poprosi wyborcę o zdjęcie na chwilę maseczki, aby go zidentyfikować, a następnie wyda jednostronicową kartę do głosowania, która będzie zawierała nazwiska 11 kandydatów na prezydenta.”
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-wybory-prezydenckie2020/najnowsze-fakty/news-wybory-prezydenckie-2020-jakie-zasady-sanitarne-obowiazuja-p,nId,4580275
.
Wydawało mi się więc, że wreszcie nastąpi naprawdę masowy bojkot tej wyborczej farsy, że lokale wyborcze świecić będą pustkami, że Polacy w reakcji na totalitarne zakazy i nakazy ostatnich miesięcy wystawią marionetkom politycznym odpowiedni rachunek – pustki przy urnach. A tu masz babo placek…
.
Ciekawi mnie, czy szeptana propaganda okupanta nie obiecywała Polakom za udział w tej farsie wyborczej jakichś „gratyfikacji” – np. dodatkowe jednorazowe 500+, paczka papieru toaletowego, komplet namordników itp. W serialu Ranczo np. Paweł Kozioł za głosowanie na niego obiecywał rabat na recepty w jego aptece.
.
Miałem nadzieję, że podczas tej farsy pobity zostanie rekord najniższej frekwencji. A tu nic…
.
Nie sprawdziły się także wrzaskliwe krzyki „opozycji”, także tej niby „antysystemowej” z początków maja, gdy PiSraelici odmawiali przesunięcia terminu tej farsy. Krzyczano – Pisrael chce wybory w maju, bo w terminie późniejszym przegra, gdyż Polacy widząc katastrofę gospodarczą, biedę i bankructwa odrzucą pisraelskiego kandydata Dódę Obłudę – którego dzieci – przypominam – mają prawo powrotu do Izraela. A tymczasem wygrał on I turę farsy zdecydowanie przed „kontrkandydatem” z bratniego kibucu KO (czyli drugiej twarzy PO), udającego walkę z PiSraelem. Dóda Obłuda zdobył 43,50 procent głosów, a Rafał Trzaskowski 30,46 procent. W sumie kandydaci dwóch naczelnych politycznych kibuców zdobyli razem „tradycyjnie” 3/4 głosów. Resztę dostał polityczny plankton. Supremacja POsraela/PiSraela na politycznej scenie trwa nadal.
.
Zdziwiło mnie też, że kandydat agenturalnej „Konfederacji” Bosak zdobył aż 6,78 proc. głosów. Po tym, gdy „Koalicja” głosowała za wyprzedażą obcym polskich złóż, każdy rodak powinien wiedzieć, że konfederacja gra w drużynie okupanta, chcącego wywłaszczyć Polaków ze wszystkiego. Także z lasów państwowych, których prywatyzacji domaga się naczelny ideolog konfederacji Ozjasz Goldberg – ksywa Korwin Mikke:

.
Ale nie o tym chciałem tym razem pisać. Chcę pokazać – jak durni są Polacy, jak dają się robić w konia i oszukiwać. Przypatrzmy się poniższym zdjęciom i odpowiedzmy sobie na pytania: dlaczego w tym samym czasie Polacy raz muszą nosić namordniki i zachowywać nakazane „odstępy sanitarne”, a innym razem nie muszą? Czyżby wśród wyznawców Dódy Obłudy świrus nie grasował?
.
.
https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/feWk9kuTURBXy9lMzQ0MjI2Yi1mOTdjLTRjZGUtOTg4Yy02MjEzN2RkZjNlMGEuanBlZ5OVAwDMoM0UAM0LQJMFzQMUzQG8kwmmNmU4ZTgxBoGhMAU/wyniki-wyborow-prezydenckich-2020-pkw-podala-oficjalne-wyniki-na-zdjeciu-prezydent-andrzej-duda.webp
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Kiedy Polacy wreszcie zrozumieją, że są oszukiwani i robieni w konia?
.
I gdy tak oglądałem te fotki – w lokalach wyborczych Polacy w namordnikach, a fetujący Dódę Obłudę bez, naszła mnie smutna refleksja – dlaczego nie zrzekłem się 30 lat temu polskiego obywatelstwa. Przecież, patrząc na te zdjęcia w sumie powinienem wstydzić się tego, że jestem Polakiem, skoro 20 milionów dało się tak odurnić, zastraszyć „pandemią” której nie ma, narzucić sobie przymus noszenia namordników – i jeszcze głosują na ciemiężców….
.
Chyba jednak w Polsce naprawdę szaleje jakiś świrus, odurniający większość Polaków…
.
.
opolczyk
.
PS
.
I jeszcze jedna fotka:
.
Czy nie jest to zbiorowy obłęd, paranoja i zwykłe oszustwo?
.

.

.

.