Słowiański Duch Wolności

.

74466_516606868385089_1976176563_n

.
O życiu Słowian pozostało wiele przekazów. Najwięcej jest stronniczych, pisanych przez jahwistów-krystowierców. Pełniły one rolę propagandowego uzasadnienia/alibi dla krucjat wymierzonych przeciwko poganom, do podboju ich ziem i siłowego „nawracania” owych rzekomo złych i okrutnych pogan. Niemniej, po odrzuceniu propagandowych konfabulacji i w nich znajdziemy sporo wiedzy o życiu Słowian. Drugim źródłem wiedzy o życiu Słowian są przekazy ludowe, legendy i mitologia. Te zaś pokazują życie Słowian w diametralnie innym świetle. Dla nas ważne jest to o tyle, że nawet w nietórych, acz nielicznych zapiskach żydo-chrześcijańskich znajdziemy podobne, czy wręcz identyczne informacje. Po prostu nielicznym żydłackim kronikarzom w rzadkich u nich chwilach szczerości i uczciwości zdarzało się pisać o Słowianach okruchy prawdy.

Tym razem zajmiemy się jedną z najbardziej charakterystycznych cech Słowian i ich życia i kultury – Słowiańskim Duchem Wolności.
Wolności wielopoziomowej – polityczno-społecznej – zbiorowej i indywidualnej; ale i wolności duchowej.

Ciekawie o Słowianach pisał niemiecki Spiegel kilka lat temu w interesującej nas materii:


„Jak wiele innych ludów (słowiańskich) Wieleci nie posiadali monarchii ani centralej władzy. Ludy słowiańskie składały się raczej z małych grup skupionych wokół pojedynczych grodzisk, a władzę polityczną sprawowały zgromadzenia całej wspólnoty (wiece).

Ograniczenie ich autonomii wspólnoty słowiańskie zdecydowanie odrzucały, także paternalizm nad nimi ze strony króla czy kościoła.
Z tego powodu Wieleci bronili się przeciwko narzuceniu ich terenom leżącym na wschód od Łaby władzy cesarskiej i papieskiej. Ostatecznie, z toporami w rękach zaatakowali nawet sami kraje chrześcijańskich Niemców, którzy chcieli ich podbić.”

Struktura społeczna Słowian oparta była na wspólnotach rodowo-plemiennych. Wspólnoty te posiadały starszyznę rodową, do której mogł być zaliczany każdy członek wspólnoty. Decydujące o awansie do starszyzny rodowej były indywidualne pozytywne cechy charakteru jak i zasługi dla wspólnoty. Tylko osoby cieszące się powszechnym szacunkiem dla ich walorów osobistych i dla ich zasług dla rodu miały szansę zasiadania w starszyźnie rodowej. Wspólnoty rodowo-plemienne Słowian wspierały się nawzajem, wybierały też wspólnie królów-kniaziów, którzy jednak nie byli despotycznymi władcami narzucającymi własne widzimisię poszczególnym rodom. Byli raczej najwyższymi strażnikami tradycji i odwiecznego porządku.

Tę strukturę życia naszych przodków dobrze opisuje Dobrogost:

„System polityczny tego kraju miał charakter demokracji wiecowej opartej o więzy rodowe zaś władza królów kapłanów opierała się na ich autorytecie moralnym i na ich mądrości nie była to władza narzucana ani wymuszana opierała się na prawdziwej równości, wolności i poczuciu jedności i sprawiedliwości. Możemy się dowiedzieć z relacjach dotyczących Słowian tamtych czasów, mówiących min że nie było tam głodnych, nędzarzy a starców otaczano szacunkiem i wszyscy się nimi opiekowali. Z drugiej strony te same relacje mówiące o dobroci, dobrobycie i gościnności Słowian przedstawiają ich jako straszliwych niepokonanych wojowników kiedy byli zagrożeni lub prowadzili wyprawy wojenne. Wszystko wskazuje, ze starożytne państwo Lechitów pod każdym względem przewyższało późniejszy twór państwowy stworzony przez Piastów opartym na niesprawiedliwości i wyzysku na wzór zachodni.”

Tak więc cechą życia codziennego Słowian była wolność w wymiarze politycznym – żaden despota nie narzucał im jego woli. Wszystkie ważne decyzje podejmowano na wiecach. Każda oddzielna wspólnota rodowa, każda osada, opole same decydowały o swoim codziennym życiu.
Potwierdza to Prokopiusz z Cezarei, choć w stosunku do innych plemion słowiańskich :

„… te plemiona, Sklawinowie [plemiona naddunajskie] i Antowie [plemiona osiadłe między Dniestrem a Dnieprem], nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.”

Słowianin politycznie był człowiekiem wolnym.

Wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, że taka luźna organizacja rodowo-plemienna i brak centralnej autokratycznej władzy czyniły Słowian łatwym łupem do podbojów. Nic bardziej mylnego. Nie jest przypadkiem, że zarówno w podbojach Rzymu, jak i w narzucaniu Europie nadjordańskiej dżumy znajdziemy nieprzypadkowe paralele.

Spójrzmy na mapę imperium rzymskiego:

.

Roman_Empire_Map

.

Wszak z Italii bliżej było nad Odrą , Łabę i Wisłę, niż do Brytanii, Syrii, Egiptu czy Mauretanii. Tak samo daleko było, jak do Hiszpanii. A jednak ziemie zamieszkane przez Słowian nie były nigdy najeżdżane przez zaborczy Rzym. Jedynie Dacja została podbita na początku II w, ale już w III w. Rzymianie w pośpiechu wycofali się z niej spowrotem za Dunaj.
Podobnie było z zadżumianiem Europy.
Tzw. „chrystianizacja” Europy na terenie Rzymu i Bizancjum odbyła się „na własne życzenie”. Choć poganie stawiali opór, żydłactwo począwszy od IV wieku przejęło tam władzę. Szybko „schrystianizowano” (czytaj – zniewolono) tereny dzisiejszej Francji, dużą część Wlk. Brytanii, Hiszpanię, Grecję. Nawet Irlandia, której Rzym nie podbił zaczęła być jahwizowana już w V wieku. Żydo-chrześcijaństwo zawitało razem z Bizancjum do Palestyny i Egiptu. A na tereny Słowiańskie nadjordańska dżuma przez długie wieki nie miała wstępu. Choć łakomie patrzały na te tereny i Rzym, i Konstantynopol. Opór Połabian, przez kilka wieków stawiany żydłactwu można porównać jedynie do oporu stawianego buldożerowi jahwizmu przez Prusów, Litwinów, Indian prerii czy Mapuczy.

Wracamy do wolności Słowian…
To przywiązanie do niej, oraz równość wszystkich członków wspólnoty miały ważny wpływ na to, iż Słowiańszczyzna nie znała instytucji niewolnictwa. Ludzie, którzy kochali własną wolność, szanowali ją u innych.

Najciekawsze i ważne świadectwo daje o tym pseudo-Maurycy:

„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”

Znajdujący się u Słowian w niewoli ludzie byli jeńcami wojennymi a nie niewolnikami. Instytucjonalnego niewolnictwa u Słowian nie było. W niespotykany gdzie indziej sposób traktowali Słowianie wziętych do niewoli jeńców – w ustalonym terminie mieli oni wnieść „umowny” wykup, ale mieli też możliwość pozostania u Słowian na zawsze – jako wolni i przyjaciele (w ten sposób niestety Słowiańszczyzna została zinfiltrowana przez wrogów, którzy okazali się później V kolumną jahwizmu – jak choćby renegat Mieszko I).

A Grecy, Rzymianie, a później żydo-chrześcijanie nazywali Słowian „barbarzyńcami”…

Całkowitym przeciwieństwem duchowego zniewolenia,  jakim jest żydochrześcijaństwo (o tym będzie traktował następny wpis) było życie duchowe Słowian. Podstawą ich wiary była cześć oddawana Matce Ziemi i siłom Natury. Dzisiaj nawet jahwiści nie są w stanie zaprzeczyć temu, o czym Słowianie wiedzieli tysiąclecia wcześniej – Ziemia jest naszą Matką, Domem i Żywicielką.
Matką – bo każdy atom naszego ciała pochodzi z Ziemi. Nawet tlen, który wdychamy z powietrzem jest częścią Planety Ziemi – podlega procesowi wchłaniania i „wydychania” go przez rośliny.
Domem – bo na Ziemi mieszkamy.
Żywicielką – bo Ona nas żywi.

Niestety kult Matki Ziemi został przez żydłactwo odrzucony – ichnia biblia, wyssana z palca przez kapłanów żydowskich zdesakralizowała Ziemię. Kazała czynić ją sobie poddaną. Miejsce świętej Matki Ziemi (i innych bogów Natury) zajął pyschopatyczny ludobójca ze starego testamentu. A Matkę Ziemię zaczęto traktować przedmiotowo jako naszą „własność”. Choć to my należymy do Ziemi, a nie ona do nas.

Wiara Słowian była wiedzą o Prawi(i), Nawi(i) i Jawi(i) – O „dziedzinie” bogów, duchów i świecie fizycznym/materialnym. Wolna była od wyssanych z palca dogmatów, od przymusu. Była afirmacją życia. Obrzędy obejmowały dary składane bogom, pamięć o przodkach i utrzymywanie kontaktów z ich duchami. Obrzędom towarzyszyły uczty, tańce i śpiew. Słowianie nie znali sporów teologiczno-dogmatycznych, nie znali wojen religijnych, nie znali „nawracania” na siłę. Wiara ich polegała na pogłębianiu wiedzy o Jawi(i), Nawi(i) i Prawi(i), na nauce kontaktowania się ze światem bogów i duchów i na indywidualnym stosunku do nich. Inkwizycja, szpiclowanie w szukaniu „herezji” były w słowiańskim świecie po prostu niemożliwe.

Słowiański Duch Wolności był podstawą wiary, życia społecznego oraz życia codziennego naszych przodków.

Ten piękny wolny słowiański świat padł pod ciosami mrocznej, mściwej, chciwej i zbrodniczej rzymskiej szubienicy. Która większość ludzi czyniła niewolnikami/poddanymi w wymiarze społecznym i politycznym, a wszystkich czyniła niewolnikami dogmatu, doktryny i żydowskich bredni objawionych – w wymiarze duchowym.
Ale o tym napiszę następnym razem.
.

1846_510551742323935_55802073_n

.

7890_482661778467587_1980388025_n

.

601452_482239285176503_42016190_n

.

734062_481087878624977_1382835865_n

.

Fotografie i ryciny (poza mapą imperium Romanum) pochodzą z konta Elby:

.
opolczyk
.

precz z jahwizmem

.

Ręce Boga

Reklamy

24 thoughts on “Słowiański Duch Wolności

  1. Twoje teksty są jak najsłodszy plaster miodu dla słowiańskich dusz. Niech duchy naszych wspaniałych przodków mają nas w opiece i pomoga zwycięciężyć tysiącletniego okupanta.

    Polubienie

      • Ano robimy ! 🙂 I coraz nas więcej !! 😀
        Pozdrawiam i…ukłon za bloga. 🙂

        Krzysztof Orłowski:

        „I coraz nas więcej !!”

        To cieszy!

        Pozdrawiam i ja.
        opolczyk

        Polubienie

  2. A Grecy, Rzymianie, a później żydo-chrześcijanie nazywali Słowian “barbarzyńcami”…

    Bara to po macedońsku słowo, Barbarzyńcy/Bar Aryjcy – Słow ianie.

    Polubienie

    • Barbarzyńca (gr. βαρβάρους/bárbaros, łac. barbarus – cudzoziemiec) – człowiek dziki, pierwotny, niecywilizowany, okrutny, o prymitywnych odruchach, nieznający kultury europejskiej. W starożytnej Grecji każdy cudzoziemiec, w Rzymie ten, kto nie był Rzymianinem lub Grekiem. Homer podkreślał obcość Karów (sojuszników Trojan) nazywając ich βάρβαροφονοι/Barbarophonoi, czyli mówiących „bar-bar”, a więc wydających bezsensowne, niezrozumiałe dźwięki (…).
      Arystoteles doszedł do wniosku, iż „słuszną rzeczą jest, by Hellenowie nad barbarzyńcami panowali, jako że barbarzyńca, a niewolnik to z natury jedno i to samo”.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Barbarzy%C5%84ca

      I tutaj:

      “Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

      “Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”
      http://www.cyrylimetody.marianie.pl/nawrocenie.htm
      O tym zresztą pisałem:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/28/tysiacletnie-niszczenie-slowianszczyzny-zakonczone-porazka/

      Polubienie

  3. Homer podkreślał obcość Karów (sojuszników Trojan) nazywając ich βάρβαροφονοι/Barbarophonoi, czyli mówiących “bar-bar”, a więc wydających bezsensowne, niezrozumiałe dźwięki (…).”- Niezrozumiałe dla Homera 🙂

    „Barbarzyńca (gr. βαρβάρους/bárbaros, łac. barbarus – cudzoziemiec) – człowiek dziki, pierwotny, niecywilizowany, okrutny, o prymitywnych odruchach, nieznający kultury europejskiej.”-Słowianie faktycznie nie znali europejskiej kultury 😉
    Poza tym,tak samo można dowodzić że Słowianin oznacza niewolnika
    bo slave i sklave to niewolnik 😉
    a słonina to mięso ze słonia 😀

    Mezamir:

    Dla mnie istotniejsze są te cytaty:

    “Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

    “Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”

    Mściwe, prymitywne, ludobójcze żydłactwo Słowiańszczyznę uważało i nadal uważa za „barbarzyńców”.
    opolczyk

    Polubienie

    • Uważają bo sami sobie piszą definicję barbarzyńcy,tak samo jak poganina.
      Dla mnie poganin to rolnik(mieszkańcy wsi żyją z uprawy roli a nie odwiedzania hipermarketów)
      a barbarzyńca to bararyjca/bar-aryjczyk:szlachetny/czysty(biały w sensie duchowym)mówca,Słowianin

      Polubienie

  4. Nasi przodkowie, Słowianie sprzed czasów chrystianizacji dysponowali niesamowitą kulturą oraz ogromną wiedzą ezoteryczną i kosmologiczną, podważającą pieczołowicie kultywowany mit, że to „zachodnia cywilizacja” dała nam „pismo i kulturę”, że przed tym Słowianie byli bez mała dzikusami chowającymi się po krzakach. Cywilizacja zachodnia wniosła jedynie zepsucie, demoralizację, ignorancję, głupotę, despotyzm, zakłamanie, obłudę, chciwość, itp. Kultura zachodnia w konfrontacji z kulturą naszych pradziadów to kultura… głupców, chciwców, kłamców, oszołomów, niegodziwców i barbarzyńców.

    Czy powyższe twierdzenie wymaga udowadniania za pomocą zapisów dawnych kronik?

    Polubienie

    • n_one:

      „Czy powyższe twierdzenie wymaga udowadniania za pomocą zapisów dawnych kronik?”

      Nawet, jeśli przedstawisz dowody rzeczowe – zapisy dawnych kronik czy niezniszczone przez buldożer jahwizmu słowiańskie dzieła, jahwiści (i nie tylko) okrzykną je kłamstwem, fałszerstwem itp.

      Mnie nie potrzebujesz przekonywać co do słuszności i prawdziwości Twoich stwierdzeń. Oboje wiemy, że tak było rzeczywiście.

      Napisałeś zgodnie z prawdą że:

      „Cywilizacja zachodnia wniosła jedynie zepsucie, demoralizację, ignorancję, głupotę, despotyzm, zakłamanie, obłudę, chciwość, itp. Kultura zachodnia w konfrontacji z kulturą naszych pradziadów to kultura… głupców, chciwców, kłamców, oszołomów, niegodziwców i barbarzyńców.”

      Wymieniłeś w ten sposób wiele tzw. „wartości chrześcijańskich” – zepsucie, demoralizację, ignorancję, głupotę, despotyzm, zakłamanie, obłudę, chciwość. Ja dorzuciłbym do tego jeszcze fanatyzm, zamiłowanie do rzezi, tortur, okaleczania, oraz żądzę krwi każdego, kto niekoniecznie musiał być nawet poganinem; mógł być żydłakiem, a jedynie odrobinę inaczej wierzył w nadjordańskie brednie objawione.

      Mściwe tępienie i prześladowanie każdego, kto nie wierzył ślepo w akurat panującą wykładnię bredni objawionych było jedną z najważniejszych „wartości chrześcijańskich”.

      Polubienie

    • Jeśli ktoś ma prawo wierzyć w jedyność Jahwe/Ojca
      to ja tez mam prawo wierzyć w co tylko chcę.

      Polubienie

  5. Co to są wartości chrześcijańskie?
    Pojecie wartości funkcjonuje w języku potocznym, jak i naukowym. Jest obecne w każdej kulturze. W XX wieku powstają różne filozofie wartości. Aksjologia czyli nauka o wartościach, przenika do wielu dyscyplin naukowych, a także do innych dziedzin życia. Mimo wieloaspektowej refleksji nad pojęciem wartości nie udało się jeszcze wypracować jednoznacznej definicji.

    Źródło: http://szkolnictwo.pl/index.php?id=PU7727

    Wartości chrześcijańskie można rozumieć jako:
    1. treści czysto nadprzyrodzone, prawdy wiary, niesprawdzalne racjonalnie, przesądzające o tym, że chrześcijaństwo jest religią historyczną, a nie naturalną;
    2. prawdy objawione, wprost odnoszące się do człowieka i jego życia, o charakterze antropologiczno-etycznym, np.: grzeszność człowieka, konieczność odkupienia, cel ostateczny, sąd Boży, Dekalog, Sakramenty, Kościół;
    3. treści chrześcijańskie i ich rola w życiu człowieka, kulturze i dziejach ludzkości.

    Źródło: http://www.profesor.pl/mat/n13/pokaz_material_tmp.php?plik=n13/n13_a_kowalczyk_120206_2.php&id_m=15990
    Słowem – masło jest maślane. Można przeszukać dziesiątki stron, a wszędzie jest to samo. Ignorancja, głupota, niezrozumienie, gdzie wartością jest… pustosłowie.

    Wartości pogańskie:
    9 (57). Gniew niesprawiedliwy, pożądliwość, chciwość,
    urojenia, lubieżność, okrucieństwo,
    pomówienie, próżność, czarnowidztwo, zboczenie, zawiść,
    wstręt, rozpusta, pragnienie cudzego,
    ucisk, złość – oto wady Dzieci Ludzkich,
    ludzie powinien unikać tych szesnastu…

    10 (58). Każda z nich czai się na ludzi,
    pragnąc zawładnąć ich wnętrzem,
    jak myśliwy czatuje na zwierzynę…
    Chełpliwemu, pożądliwemu, wyniosłemu,
    pamiętliwemu, chwiejnemu,
    odmawiającemu zaszczytu obrony tych sześć grzechów,
    czynionych przez nieprawych ludzi,
    mimo większego ich zagrożenia…

    11 (59). Pogoń za przyjemnościami, wrogość,
    przechwałki swojej hojności, skąpstwo,
    ucisk innych ludzi, kłamstwo, słaba wola,
    rozsławianie swoich uczuć, nienawiść do współmałżonka,
    oto dziewięć najgorszych wrogów człowieka…

    12 (60). Zachowanie Przykazań, Praw Boga-Stwórcy Jedynego,
    Praw Rodu waszego, szczerość, opanowanie,
    poświęcenie, samokontrola, wstydliwość,
    cierpliwość, wytrwałość, brak zazdrości,
    składanie bezkrwawych ofiar,
    przedłużanie Rodu, miłosierdzie, troska,
    studiowanie Świętej Ra-M-Ha INTY i Starych Wed
    oto szesnaście ślubowań wyznawców Wiary…

    Co prawda wielu neguje Wedy, jednakże… zrozumienie zachowania, życia i światopoglądu Prasłowian opisanych w różnych kronikach i przez licznych badaczy, bez uprzedniej znajomości Wed jest wręcz niemożliwe.

    Polubienie

    • n_one

      Ja mam na myśli „wartości chrześcijańskie” w praktyce realizowane, a nie werbalnie głoszone. Po tym ich oceniam. Taki np. żydo-bolszewizm głosił równość, sprawiedliwość, wolność od ucisku i wyzysku, ale za Stalina było to dla milionów „piekło”.
      Podobnie, tylko gorzej i dłużej było w żydo-chrześcijaństwie – głosili pokój, miłość, wybaczanie win, sprawiedliwość, nadstawianie drugiego policzka – a w praktyce nieśli wojny, rzezie, terror, zniewolenie, prześladowania, strach, nienawiść, ucisk, fanatyzm, śmierć.
      Głosili, że głoszą prawdę, ale ich „prawda” pilnowana była cenzurą, inkwizycją, terrorem.
      Nie było drugiej instytucji w historii ludzkości, w której rozdźwięk między hasełkami a praktyką i której hipokryzja dorównywałaby żydłackiej nadjordańskiej dżumie podrzuconej nieobrzezanym Goim.

      Polubienie

      • Widzę, że niezbyt jasno wyraziłem się poprzednim razem, więc śpieszę wyjaśnić.
        Przeciętny człowiek słysząc zwrot „wartości chrześcijańskie”, zwrot, który ostatnimi czasy jest nadużywany gwoli ścisłości w domyśle ma „wartości etyczne”. Zamieszczając linki oraz kierując na odpowiedni tor tok myślenia, chciałem wskazać, że na dobrą sprawę albo nie wiadomo czym są te enigmatyczne „wartości chrześcijańskie”, albo też są to bliżej nieokreślone banialuki i pustosłowia. Że pod tak chętnie ostatnio używanym zwrotem kryje się… dosłownie nic. Pustosłowie wyzute z jakichkolwiek ludzkich i w ogóle wyższych wartości. Przykład:
        Krzyż w sejmie, ponoć kraj katolicki, a od ’89 naród i kraj jest krzyżowany przez… katolików.
        Tym czasem historia ze Słowianami miała się zgoła inaczej. Na piedestale byli bogowie i ich nakazy, później ród, rodzina, a na końcu jednostka, przy czym jednostka była absolutnie wolna, a jej wolność kończyła się tam, gdzie naruszało to albo wolność innej jednostki, dobro rodziny, rodu lub nakazy bogów.
        Bardzo wysoka etyka i moralność, co bezpośrednio wynika z wielokrotnie zamieszczanych na tym blogu cytatów pochodzących z różnych kronik. Kronik nie pisanych przez Słowian, lecz kleryków. Warto to zaznaczyć.
        Reasumując:
        Katoliccy pieniacze nie mają nic do zaoferowania, nie potrafią nawet określić swych „wartości chrześcijańskich”, albo jak je określają, to jest to jakiś miszmasz, nowomowa ewentualnie są to dobra materialne, a co najważniejsze – tymi wartościami chrześcijańskimi nie są moralność, etyka, altruizm lecz pustosłowie. Nawet jak się powołują na te wartości, to w myśl powiedzenia:
        „gdy czyny przeczą słowom – słowa są kłamliwe” wiemy, że to czcze gadanie pod publikę.
        Tym czasem u Słowian jest dokładnie odwrotnie. Wartości Słowiańskie to nie tylko wysoka etyka, moralność, altruizm, odwaga, itp lecz czyny; postępowanie według tych norm.
        Swego czasu na cały świat słynna była „polska gościnność” i „czym chata bogata”. Gdyby to były „wartości chrześcijańskie”, to byłyby obecne we wszystkich krajach katolickich, a nie tylko na terenach Polski, a że były obecne tylko u nas, znaczy, że to pozostałości „wartości słowiańskich”.

        Polubienie

  6. O, Wielki Duchu! Jeżeli cofniesz życie moje,
    to wejdę znów do Kraju Przodków.
    do czasów, kiedy praojcowie
    lecznictwo ceniąc i odwagę…
    O, Wielki Duchu, wskaż mi drogę
    do mych Praojców, by mi oni
    swą wiedzę przekazali w darze,
    a ja ją dalej już przekażę,
    na ścieżkach dawno zapomnianych.
    O, Wielki Duchu! Smutno przecie.
    I coraz gorsze nasze życie,
    bo zapominamy, co umiemy…
    O! Gdybym poznała Duchów drogi,
    niosłabym ludziom pocieszenie,
    a ja – im pomóc nic nie mogę
    i smucę się tym nieskończenie.

    15-letnia Kenneth Pitawanak z rezerwatu Wikwemikong – tłumaczył Sat-Okh

    Należeliśmy, należymy i będziemy należeć do kultury Słowiańskiej a nie do żydo-zachodniej, pseudo kultury i mam nadzieję, że coraz więcej młodych ludzi to zrozumie. Zaszczepienie świadomości Słowiańskiej spoczywa na takich ludziach jak Ty opolczyku. Kropla drąży skałę, tak wasza wiedza przebije się przez tą nadjordańską dżumę i bangsterską sitwę, szumnie nazywanych „kulturą zachodnią”. Wierzę w to, przez ponad 40 lat szukałem swojej drogi, wiedziałem kim jestem ale od niedawna zacząłem też to czuć. Teraz mogę wprowadzać moje dzieci na ścieżkę Słowiańszczyzny. Chwała Wam Słowianie, za wasz trud w demaskowaniu zła i uświadamiania prawdy.

    Polubienie

  7. Sława! Lubię poczytać twoje wpisy Opolczyku. Głównie dlatego, że są takie bezkompromisowe, twarde. Mam szacunek dla twojej osoby za robotę, jaką odwalasz. Może niektórym co tu zajrzą spadną klapki z oczu.

    Oglądaliście może Technologię Rozpijania? Jak nie to polecam, jest na youtubie.

    Ja jestem szczęśliwy, że jestem Słowianinem. Dużo by pisać o tym co czuję, czy jak ja to wszystko widzę, więc zaniecham. Dzięki wielkie za teksty, pozdrawiam. Gajowy

    Polubienie

  8. n_one:

    Powiem tak – od razu domyślałem się, co masz na myśli. Ja już nie jedną dyskusję prowadziłem z jahwistami na temat tzw „wartości chrześcijańskich” i nie jeden ich elaborat o tym czytałem. Zauważyłem, że oni ignorują praktykę a zasłaniają się „naukami”, „teologią”, teoretycznymi założeniami i werbalnymi hasełkami. W takich przypadkach ja idę najkrótszą drogą – daję przykład z żydo-bolszewizmem, że założenia, teoria, obiecanki były piękne, a w praktyce dziesiątki milionów poszło do piachu. I dopominam się o ocenę „wartości chrześcijańskich” stosowanych w „praktyce” na przestrzeni wielu wieków. Mówiąc krótko i zwięźle – jak mi jahwista wyskakuje z „wartościami chrześcijańskimi” to mu walę prosto w ślepia – głosiliście miłość i przebaczanie win, a wymordowaliście dziesiątki milionów. W imię miłości…

    Celowo wielokrotnie przytaczałem i przytaczam cytaty o Słowianach pisane przez żydłackich kronikarzy. Wtedy odpada zarzut pogańskiej stronniczości. Inna rzecz, że żydłactwo o tych kronikach nie ma zielonego pojęcia. Zresztą, ono o wielu rzeczach dotyczących nawet samej dżumy nie ma zielonego pojęcia. Miałem kiedyś długą dyskusję mailową z żydłakiem z KUL-u. Osłupiałem, gdy okazało się, że on nie wiedział o wielowiekowym kulcie napletka – rzekomej pozostałości po obrzezanym cieśli.

    http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615

    Jeśli już na KUL-u o tym nie wiedzą, to jaką wiedzą dysponują mohery?

    Absolutna zgoda ze stwierdzeniem “gdy czyny przeczą słowom – słowa są kłamliwe”.

    O wojowniku świadczą czyny a nie słowa.

    edjan1:

    Smutne zakończenie pięknego wiersza:

    „O! Gdybym poznała Duchów drogi,
    niosłabym ludziom pocieszenie,
    a ja – im pomóc nic nie mogę
    i smucę się tym nieskończenie.”

    Ale Duch wiary jej Ojców nadal u tej Indianki żyje – w jej sercu!

    Cieszy mnie, że „idziemy tą samą słowiańską drogą”. I że nadajemy na tych samych „falach”.
    I że Słowiańszczyzna nadal żyje. Choć żydłak Gall Anonim 900 lat temu postawił na niej krzyżyk:

    „Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa…”

    Gajowy:

    Moja bezkompromisowość dotyczy tylko zbrodniczej i załganej doktryny – nie konkretnych zwykłych ludzi. Tych mi jest po prostu szkoda. Są niewolnikami, ale jak chce się im zerwać łańcuchy, to plują na takiego.

    Nie potrafię też ścierpieć tego, gdy jahwiści ich nadjordańską dżumę głoszą jako szczyt patriotyzmu i polskości. Nie potrafię milczeć wobec takich bredni – glosznych na dodatek na masową skalę.

    I nie mam zamiaru pozwalać bezkarnie nazywać mnie odszepieńcem, renegatem i zdrajcą „świętej wiary naszych ojców” – bo o to mnie żydłactwo oskarża. Przecież to oni są odszczepieńcami, renegatami i zdrajcami wiary naszych ojców.

    Gdyby żydłactwo tak nami nie gardziło i nie zamierzało nas „rechrystianizować”, to i ja nie byłbym taki „bezkompromisowy”. Ale dżuma nie ustępuje. Wystarczy przeczytać deklarację żydłackich „krzyżowców XXI”:

    http://onr.home.pl/Lodzka/index.php?option=com_content&view=article&id=116%3Akrzyowcy-xxi-w&catid=1%3Anowiny

    Stąd i ja nie wypuszczam „topora” z ręki.

    Pozdrawiam

    Sława!

    Polubienie

  9. Z neta. Dla zachowania boo nie napisał skąd przekleił.

    „Widzenie w puszczy

    Pojadę do puszczy i pod dębem stanę
    Wbiję swój wzrok w jego wielką koronę
    Ukłonię się, lecz nie padnę kolanem
    Wyciągnę prawą dłoń, a nie ręce złożone

    Pozdrowię Bogów w pierwszej kolejności
    A zaraz potem Przodków swoich wspomnę
    Przypomnę o swojej do Sławii lojalności
    To jej poświęciłem swe serce niezłomne

    Nie zapłaczę nad ojczyzną, lecz zacisnę zęby
    W garść złapię źdźbło leśnego runa
    I o pomoc poproszę wszechpotężne dęby
    Niech szumem swym zbudzą już boga Peruna

    Zawołam do dębów- wstańcie! Sławia kona
    Pomóżcie mi walczyć tak, jak przed wiekami-
    Wypowiem największych swych Bogów imiona
    Niech wleją w me serce żar, tu pod dębami.

    Jestem już w puszczy, stanąłem pod dębem
    I uczyniłem, co żem obiecał skrycie
    Zazgrzytały gałęzie, jak ząb zgrzyta zębem
    A w dębie ukazało się człowiecze życie.

    W koronie zabłyszczało dębu wielkie oko
    Zamruczał koroną też bardzo złowrogo
    Po czym konary rozłożył szeroko
    I rzekł- Dobrze żeś przybył z przestrogą-

    -Bóg Perun nie śpi, on nigdy nie zasnął
    Lecz w mym cieniu czeka na swoich wyznawców
    Chętnie by dawno już w swych wrogów trzasnął
    Lecz czekał na takich jak ty, Sławii zbawców.

    Wiedz, że On teraz wysłuchał twych próśb
    Zaraz rozbłyśnie wśród kraju ciemnoty
    Dość już miał poniżania i gróźb
    Od lat tysiąca ostrzył swoje groty.

    I zaraz nimi On niewiernych ciśnie
    A ciskał będzie gęsto, bez sumienia!
    Aż z kłamców siłą wszystkie łzy wyciśnie
    Pozostawiając im twarze z kamienia.

    Twarze, które dębom odebrały
    Ich świętość wielką, nieskalaną niczem
    Twarze, które teraz od gromu zbielały
    Zostaną martwym ołtarzem ze zniczem.

    A dębów konary skruszą te ołtarze
    Które krew piły i jadały ciało!
    Na naszej ziemi tylko cztery twarze
    Zostaną.
    Żyj słowiańska kulturo, sławo, chwało!

    Polubienie

  10. Pragnę wrócić do korzeni,uwierzyć w to co wierzyli nasi przodkowie,z natura nie można walczyć,to się dzieje naprawdę,prędzej czy pózniej słowiańska krew zacznie dawać o sobie znać każdemu kto jest przodkiem oczywiście,i to nie za sprawą tego co się dzieje u nas w kraju czy religi jaką wyznajemy,niema na to wpływu,coś poprostu sie domaga powrotu mam 30 lat i od paru lat coś się dobija do mnie,próbuje to zrozumieć. Jak żyć w tych czasach jako słowianin i pogodzić wszystko to co na codzień?

    Polubienie

    • Wojciech:

      Odpowiem krótko: chcieć to móc!
      Powrót do naszej własnej słowiańskiej tożsamości daje człowiekowi poczucie „zakorzenienia”. Wprawdzie w życiu codziennym nic się niby nie zmienia, dalej trzeba jeść, pić, spać, pracować – ale jest się innym człowiekiem.
      Przede wszystkim jest się człowiekiem wolnym od kłamstw i bredni objawionych. Jest się po prostu sobą…

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.