Patriotyzm…

.

.

Podrzucono mi  kościelną pieśń pt. „Bogurodzica” z zapytaniem, czy można ją nazywać pieśnią patriotyczną. No cóż… Nie przeszkadza mi ona jako pieśń kościelna, gdyż katolicy mają prawo zanosić pienia do ich żydowskiej „bogurodzicy”, ale złości mnie to, że na wielu stronach i pod wielu filmami z nią na yt nazywana jest „pieśnią patriotyczną” czy o „charakterze patriotycznym”. Tu podaję przykłady:
.

„Bogurodzica to najstarsza polska pieśń religijna o charakterze patriotycznym.”
https://www.polskatradycja.pl/piesni/patriotyczne/358-bogurodzico.html
.
A tu pod opisem filmu sygnowanego przez „Ruch Patriotyczno-Radykalny” stoi: „Bogurodzica – Polska pieśń patriotyczno-religijna z okresu średniowiecza (…).”
.

.
Patriotyzm (patria po łacinie oznacza ojczyznę) jak wiemy, jest po prostu postawą szacunku, wręcz miłości do ojczyzny, do ojczystej ziemi. A w tekście „Bogurodzicy” nie ma ani jednego słówka o ojczyźnie, czy o miłości do ojczyzny. Ani słówka! Ani mru mru. Tu jest zresztą tekst tej kościelnej pieśni…
https://literat.ug.edu.pl/bgrdzc/2.htm
.
…i każdy może osobiście to sprawdzić. Są w niej inwokacje do żydówki Miriam, jest o Jezu Kryście, o modlitwach, o Krzcicielu, o staroście piekielnym, o biblijnym Adamie, o raju i niebie – ale ani jednego słówka nie ma o ojczyźnie. Na jakiej więc podstawie krystowiercy nazywają tę kościelną pieśń „patriotyczną” pozostaje ich tajemnicą? Chyba tylko na tej, że dla nich patria, ojczyzna, to żydo-katolicyzm. Ale wtedy są patriotami żydo-katolicyzmu, a nie patriotami polskimi. Ta pieśń jest też często przez katolików nazywana pierwszym hymnem Polski. Tylko jaki to „polski hymn”, skoro o Polsce także nie ma w niej ani słowa!
.
W tym miejscu dodam – brednie wymyślone przez Długosza, jakoby tę kościelną pieśń śpiewało rycerstwo pod Grunwaldem już kiedyś zdemaskowałem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/03/22/demaskowanie-katolickiej-propagandy-bogurodzica-jako-rycerski-hymn-rzekomo-spiewany-przez-rycerstwo-idace-do-bitwy-pod-grunwaldem/
.
A tak na marginesie – krytykowany jestem przez co niektórych za rzekome zniekształcanie takich słów jak „chrzest” czy „chrystus” (chrystus to rzeczownik pospolity oznaczający „pomazańca” a nie imię własne Joszue – Jezu krysta i dlatego piszę je z małej litery).
Otóż w owym wg katolików „pierwszym hymnie Polski”, w owej rzekomo patriotycznej pieśni (dla wielu katolików „najpiękniejszej”) w jednej krótkiej zwrotce znajdziemy to:
.
„Wierzyż w to, człowiecze, iż Jezu Kryst prawy,
Cirpiał za nas rany,
Swą świętą krew przelał za nas krześcijany”
.
Tak więc pisząc o krystowiercach (wyznawcach Jezu krysta), czy o krzcie lub krześcijańskich wartościach nie zniekształcam niczego. Po prostu używam katolickiej staropolszczyzny i to zresztą z pieśni, którą katolicy uważają za patriotyczną i za pierwszy hymn Polski.
.
Na szczęście istnieje inna, rzeczywiście patriotyczna pieśń.
.

.
No i co z tego, że jest „socjalistyczna”! Pokazuje, że „złe” komuchy w czasach PRL uczyły jednak obywateli, także dzieci i młodzież patriotyzmu. Na wszystkich koloniach letnich (lata 1966-1973) śpiewałem tę pieśń z całą kolonią codziennie! Pierwszą zwrotkę i refren pamiętam zresztą do dzisiaj:
.
Wszystko tobie, ukochana ziemio,
nasze myśli wciąż przy tobie są,
tobie lotnik triumf nad przestrzenią,
a robotnik daje dwoje rąk.
Ty przez serce nam jak Wisła płyniesz,
brzmi jak rozkaz Twój potężny głos,
murarz, żołnierz, cieśla, zdun, inżynier
wykuwamy twój szczęśliwy los.
.
Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochane i miasta, i wioski,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochany, jedyny, nasz, polski.
Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochana i ziemia, i nazwa,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
nasza droga i słońce, i gwiazda.
.
Osobiście podoba mi się ona bardziej niż „Mazurek Dąbrowskiego”. Jest w niej więcej miłości do ojczyzny niż w tamtej pieśni legionowej. Zresztą sama treść „Mazurka” nie jest aż tak bardzo patriotyczna. Opowiada o tym, że z ziemi włoskiej do Polski i co nam obca przemoc wzięła i że dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy. Ale gdyby skatoliczona szlachta wcześniej nie uważała się za krześcijańskie antemurale i broniła interesów ojczyzny, a nie „wiary i kościoła”, gdyby w idiotyczny sposób nie przehulała Rz’plitej, nie doprowadziła jej do upadku, nie byłoby co nam obca przemoc wzięła i niepotrzebne byłoby z ziemi włoskiej do Polski (notabene – jako mięso armatnie Korsykanina). A jaki przykład zwyciężania dał Bonaparte, najlepiej było widać, gdy z półmilionowej armii, która ruszyła na Moskwę powróciło ledwo jakieś 20 % – wygłodzonych i przemarzniętych obszarpańców. Resztę wygubiła „rosyjska” zima i głód. Takich „nauczycieli” walki nie potrzebujemy. A już tak całkiem na marginesie – sympatykiem sanacji i Selmana/Piłsudskiego nigdy nie byłem.

.

A to sanacja „Mazurek” ustanowiła w 1927 roku hymnem państwowym. I stąd „komuszą” pieśń napisaną na zamówienie władz PRL przez Gałczyńskiego zalecam każdemu patriocie. Ona naprawdę jest patriotyczna. Dodam na koniec  – żałuję, że władzom PRL zabrakło odwagi na zastąpienie Mazurka Ukochanym krajem jako hymnem narodowym. Wolę Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta, i wioski niż dał nam przykład Bonaparte, jak zdychać z głodu i od mrozu w wojnie z Rosją mamy
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy

Swarożyca, Swarzyca, Swarga, Kołowrót – najbardziej rozpoznawalny słowiański symbol…

.

.


.
Ten słowiański symbol ma wiele nazw i wymieniłem je w tytule. Ja nazywam go Swarożycą z tego względu, że Swarożyc jest moim ulubionym słowiańskim bogiem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/04/14/moj-ulubiony-bog-slowianski-swarozyc/

.

Najstarsze wizerunki Swarożycy znalezione na terenie dzisiejszej Polski mają ok. 5 tys. lat (a wyznawcy niemieckiej propagandowej teorii allochtonicznej bredzą, że Słowianie nad Wisłę, Wartę, Odrę i Łabę przybyli ledwo 1500 lat temu). Przetrwały do czasów obecnych dlatego, że ok. tysiąc lat temu, gdy Swarożyca była tępiona i zwalczana, zostały ukryte, najczęściej zakopane. Wcześniej przez tysiąclecia zdobiono nimi ubrania, tarcze wojowników i wyroby ceramiczne. Także w domostwach rzeźbiono lub malowano je na ścianach czy belkach nośnych.

.

Swarożyca jest niejako słowiańską wersją czteroramiennej swastyki, znanej już w czasach prehistorycznych w Europie, Azji, Afryce i obu Amerykach.
Prawoskrętna Swarożyca symbolizowała Słońce i ogólniej ogień (a więc światło i ciepło), lewoskrętna zaś noc, ciemność, ale i magię.
Jako ważny element kultury słowiańskiej była zawzięcie zwalczana przez krystowierców. Niszczyli, palili i rozbijali wszystko, na czym ten symbol był umieszczony – zwłasza na fali pacyfikacji antykościelnych buntów. Ale pamięć o tym pogańskim słowiańskim symbolu przetrwała. Obecnie Swarożyca staje się coraz bardziej popularna. Można ją wykonać samemu, na kawałku drewna…
.

.


.
Można też ją kupić. Handel oferuje obecnie wiele jej wersji – jako wisiorki na szyję:
.

.

.


.
Jako ozdoby statuetek:
.

.


.
a nawet jako obrączki na palec.
.


.
Popyt na Swarożyce rośnie. Noszenie ich w widocznym miejscu może być naturalnie spowodowane tylko modą. Ale w wielu przypadkach osoby noszące „na widoku” Swarożyce dają tym samym wyraźny sygnał – szanuję kulturę i tradycję słowiańską; jestem sympatykiem Słowiaszczyzny i słowiańskości. A to oznacza najczęściej także – w domyśle – przedkładam słowiańskość i jej symbole nad krystowiercze krzyżyki.

.
Można powiedzieć, że noszenie Swarożycy „na widoku” jest po prostu demonstracją szacunku do słowiańskiej kultury, tradycji i tożsamości. Pięknie zaprezentowała to Masza w jednym z najpiękniejszych utworów Arkony, gdy śpiewała o ukryciu zamierzchłych nakazów ojców od oka czarnego okrutnego wroga. I nie miała na myśli Afrykańczyków…
.

.
Na szczęście ten czarny okrutny wróg obecnie ma „powybijane kły” i „wyłamane pazury”. Tak w Rosji, jak i w Polsce. I dlatego dzisiaj można już bez obaw nosić ten symbol naszej słowiańskiej tożsamości.
.
I wara od niego „czarnym wrogom” – wyznawcom rzymskiej szubienicy…
.
.
opolczyk

.

.

.

Gasnąca (betlejemska?) gwiazdo Olszański – łapska precz od Swarożycy…

.

.

Do Olszańskiego od samego początku, gdy z dnia na dzień stał się gwiazdą na yt, nie miałem zaufania. Wiedziałem, że to drugorzędny wprawdzie, ale aktor, a ponadto propagator katolicyzmu i piewca rebe Rydzyka. Tu śpiewa (minuta 7:40) o „wielkim dziele ojca Tadeusza” na turbokatolickim spędzie:
.

.
Nie było u niego różnicy między patriotyzmem a katolicyzmem. Dziwiło mnie też, że tak szybko, z dnia na dzień, stał się na yt tak popularny, co bez zaplecza organizacyjnego i sztabu ludzi promujących go byłoby praktycznie niemożliwe. Początkowo sądziłem, że ma być kolejnym „Kukizem”, kolejną wydmuszką okupanta, prowadzącą ogłupioną niszę „antysystemowców”, w większości gorliwych katolików, na manowce. Później tę koncepcję jednak odrzuciłem. Rzecz w tym, że większość owej niszy jest ślepo rusofobiczna, w niczym w ich nienawiści do Rosji nie odróżniająca się od np. PiSraela. Olszański, choć w jego początkowych wystąpieniach tu i tam dostrzegałem nutki nieufności wobec Rosji, uchodzi u rusofobów za ruskiego agenta. Faktem natomiast jest, że niezwykle ostro krytykował przede wszystkim usrael i bandyckie NATO, czym zdecydowanie różnił się od większości „antysystemowego” katolactfa. Okrzyczany przez rusofobicznych „antysystemowców” ruskim agentem został nawet przez „Wszechpolaków” i ONR-owców poturbowany, gdy chciał się przyłączyć do ich „obrony wiary” w związku ze szmirą „Klątwa”.
Niemniej ruskim agentem Olszański nie jest. Jeśli zatem jest czyimś agentem, to jego mocodawcom zależy na promowaniu katolicyzmu w niszy i pchaniu Polaków, zwłaszcza katolików, do nienawiści wobec muzułmanów (o tym później). Gdy już spadała jego popularność, przyłączył się do żałosnej pseudopatriotycznej hucpy samozwańczego generała (w rzeczywistości pułkownika rezerwy) Grudniewskiego, dowodcy „szczeleckich drórzyn” (tradycja Selmana/Piłsudskiego), w rusofobii konkurującego z Singerem/Macierewiczem:
.

.
Nie powiodło mu się i w kręgu „antysystemowego” katolactfa wolnego od zaślepionej rusofobii, bo i takie jest, choć stanowi mniejszość niszy. Wspólnie z nimi założył, co „objawił” na yt, „Narodowy Front (rzekomo) Polski”. Pisałem o tym obszernie tu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/04/28/w-co-gra-wojciech-olszanski-ksywa-aleksander-jablonowski/
.
Podczas I kongresu założycielskiego w czerwcu 2017 wszedł do zarządu owego „Frontu”. Podczas II kongresu w grudniu 2017 roku wyleciał z niego na zbity pysk.
.
Wydaje mi się, że Olszański miał inną misję. Programowo, (poza pro-katolicyzmem)  w jego retoryce antyusraelskiej, antyNATOwskiej i antyukro-banderowskiej bliski był „Zmianie” bezprawnie aresztowanego Mateusza Piskorskiego. Miał też i nadal ma bliskie kontakty z ludźmi ze „Zmiany”. A tej akurat brakowało z  powodu uwięzienia w 2015 roku M. Piskorskiego popularnego lidera. I wtedy nagle objawił się Olszański, błyskawicznie zdobywający popularność. Czyżby chodziło o wciśnięcie go do „Zmiany” w celu zastąpienia Piskorskiego? Przy okazji mógłby „Zmianę” zainfekować „wartościami krześcijańskimi” (fanatyzm, nietolerancja, hipokryzja, ślepa wiara w nadjordańskie wymysły i bzdurne dogmaty), przed którymi partię tę chronił właśnie Mateusz Piskorski?
.
Jeśli tak było, to operacja ta spaliła na panewce. Spalił się i sam Olszański. Jeszcze w latach 2016 i i do połowy 2017 był w części niszy antysystemowej supernową. Obecnie przeistacza się w gasnącego białego karła.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82y_karze%C5%82
.
Tak więc rusofobiczne antysystemowe katolactfo odrzuciło go. Ze „Zmianą”, jeśli chciano go do niej na lidera wcisnąć, też mu nie wyszło. A gdy wyleciał na zbity pysk z „frontu” który sam „objawiał”, założył konkurencyjny „front”, o tej samej nazwie.
http://nfp.org.pl/
.

Zarejestrowano mu to stowarzyszenie zaiste błyskawicznie (a np. ludziom z WPS przez lata odmawiano rejestracji tego stowarzyszenie). Jest to tym dziwniejsze, że publicznie nawoływał do mordowania wszystkich muzułmańskich imigrantów:
.
Aż dziw, że prokuratura z urzędu nie wytoczyła mu procesu o „mowę nienawiści” i publiczne nawoływanie do czynów zbrodniczych. Gdybym ja w jakimkolwiek tekście opublikował nawoływanie do mordowania wszystkich muzułmanów, prawdopodobnie b. szybko miałbym niezapowiedzianą „wizytę” oddziału antyterrorystycznego, areszt i proces z wyrokiem skazującym. A jemu nic się nie stało. Wygląda na to, że szczucie na muzułmanów także wchodzi w zakres jego misji. Obecnie zaś, odrzucony przez prawie całe „antysystemowe” katolactfo, walczy Olszański o polityczne „przeżycie” kokietując obok resztek prorosyjskich katolików także Słowian, a raczej turbolechitów. Bo otóż przywłaszczył sobie słowiańską, pogańską Swarożycę (na piersi orła) w jego „godle”. Przy czym na dodatek samowolnie ją zniekształcił.
.
.
Ośmioramienna Swarożyca może być prawo- lub lewoskrętna.
.
.
.
Ale nigdy nie nie taka pokraczna, jak ją Olszański zmajstrował. On sam powoływał się na swastyki używane w symbolice niektórych formacji wojskowych II RP.
.
„W centrum godła NFP (środek białego orła) znajdują się dwie słowiańskie swastyki, prawo i lewo skrętna, zwane na Podhalu „krzyżyki niespodziane”. W okresie II Rzeczpospolitej często wykorzystywany znak w polskich formacjach wojskowych. Swastyka to nasz słowiański znak pomyślności”
.

Zgadza się – swastyka to nasz słowiański (i nie tylko) znak pomyślności. Ale nie wasz – katolicki – katoliku Wojciechu Olszański. Wy macie waszą rzymską szubienicę, która niszczyła i prześladowała Swarożycę. Inna rzecz, że w czasach przedkrystowierczych u Słowian znacznie bardziej popularna była swastyka ośmioramienna zwana zależnie od regionu Swarożycą, Swarzycą, Swargą czy Kołowrotem. A w II RP wykorzystywane były swastyki czteroramienne, najczęściej prawo-, rzadziej lewoskrętne:

.
A tak na marginesie…
Zastanawia mnie, czy używanie w niektórych formacjach wojskowych II RP pogańskiego symbolu było przejawem tego, że nie został on jeszcze doszczętnie wytępiony przez katolactfo, czy też świadczyło to o odradzaniu się wtedy przywiązania do pogańskich symboli. Jak by jednak nie było, Olszańskiemu zabrakło odwagi (bał się pewnie skojarzenia z Hitlerem), aby taką właśnie czteroramienną, a zwłaszcza prawoskrętną swastykę z okresu II RP umieścić na piastowskim orle swojego „godła”. Nałożył więc dwie swastyki przeciwnie skierowane jedna na drugą, tworząc pokraczną „mieszaną” Swarożycę. Ponadto nie ma Olszański pojęcia o tym, że Swarożyca nigdy nie powinna być umieszczana na piastowskim orle. Powód jest oczywisty – to właśnie dynastia piastowska, przyjmując krystowierstwo i rzymską szubienicę zaciekle zwalczała do spółki z klerem i pod jego nadzorem kulturę słowiańską, a także słowiańskie symbole – a więc i słowiańską Swarożycę. Na piersiach piastowskiego orła pasuje tylko i wyłącznie rzymska szubienica. Nigdy zaś słowiańska Swarożyca. Zwłaszcza sknocona…
Co gorsza, niekiedy w produkcjach filmowych żałosnego olszańskiego „frontu” na początku widać właśnie to idiotyczne godło, z podkładem muzycznym pierwszych dwóch wersów „Pieśni konfederatów barskich”:
.
Nigdy z królami nie będziem w aljansach,
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi
.

.
W tym momencie pieśń milknie. Przypomnę jednak dalszy ciąg tej zwrotki:
.
Bo u Chrystusa my na ordynansach
Słudzy Maryi!
.
Konfederacja barska była arcyszkodliwym giga-tumultem religijnym skatoliczonej szlachty, która „broniła wiary”, czyli supremacji katolicyzmu, protestując tym giga-tumultem przeciwko równouprawnieniu dla protestantów i prawosławnych. I o ile pasuje ich pieśń do piastowskiego orła, gdyż Piaści, jak barscy konfederaci, byli sługusami rzymskiej szubienicy, o tyle kompletnie nie pasuje ta pieśń do słowiańskiej Swarożycy. To tak jakby postać diabła umieścić na krucyfiksie. Nie da się Swarożycy pogodzić ani z piastowskim orłem, ani z pieśnią turbokatolickich konfederatów. Ani (jak na powyższym filmiku) z pseudopatriotyczną hucpą pod pomnikiem Dmowskiego i stojącą obok dużą rzymską szubienicą, z udziałem takich ludzi jak katolicki świr Sendecki (znany jako Sandał vel papieski).
.

Ciekawi mnie – gdy chwyt ze Swarożycą na turbolechitów nie zadziała a jeszcze bardziej zniechęci katolactfo do Olszańskiego, kogo w następnej kolejności i jaką symboliką będzie nęcił i kokietował, by uniknąć popadnięcia w całkowity polityczny (uliczny) niebyt.
Ale to już nie mój kłopot. Niemniej oświadczam:
.
Olszański – możesz se z Sendeckim stawiać drewniane repliki giewonckiej rzymskiej szubienicy nawet codziennie – masz takie prawo.
.

.

Możesz se czcić orła piastowskiego – masz takie prawo (Piaści nie tylko narzucili podbitym przez nich siłą plemionom słowiańskim rzymską szubienicę; narzucili im też feudalizm, pańszczyźniany ucisk i wyzysk oraz przywlekli niewolnictwo).

.
Możesz se czcić konfederatów barskich i być jak oni u Krysta na ordynansach, sługą Maryi – masz takie prawo.
.
Możesz też nadal merdać ogonem rebe Rydzykowi i lizać mu tyłek wyjąc „o wielkim dziele ojca Tadeusza” – masz takie prawo.
.
Ale odwal się chłopie, czy jak ktoś ciebie nazwał – uliczny drzyjmordo – od słowiańskiej Swarożycy. Nie plugaw jej.
.
Wojciechu Olszański – łapska precz od Swarożycy. Pozostań przy rzymskiej szubienicy. Ona bardziej pasuje do ciebie, orła piastowskiego, konfederatów barskich i twojego kumpla Sendeckiego…
.
.
opolczyk
.
.

Uwaga na plagiatorów…

.

.

Sześć lat temu mój tekst opublikowany wcześniej u Piotrka Beina o tym, jaka agentura rządzi Polską, splagiatował były poseł Wrzodak, publikując go na neonie24 (wtedy jeszcze zwanym nowym ekranem) i przypisując go sobie. O mnie nie wspomniał ani słowem. Niechcąco pomógł mi wtedy zdemaskować plagiatora p.e. 1984, wrzucając u mnie na blogu w komentarzu rzekomy wrzodakowy tekst. Napisał tak (fragment):
.
” Wiem, że nie na temat. Polecam ten tekst, bo jest zgodny z diagnozą, którą postawiliśmy swego czasu w korespondencji. Sądzę, że z tekstem Zygmunta Wrzodaka powinno się zapoznać jak najwięcej Polaków (…).
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/12/25/bog-sie-rodzi/#comment-13305
.
W odpowiedzi wyjaśniłem mu, kto jest jego rzeczywistym autorem:
.
„(…)
Proszę porównać ów tekst z tym, co ja pisałem w styczniu tego roku, a co Piotr Bein opublikował na jego blogu (w środku dłuższego tekstu)…”
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/12/25/bog-sie-rodzi/#comment-13310
.
P.e.1984 przyznał mi rację:
.„Pan Wrzodak postąpił nieładnie nie podając źródła „swoich” przemyśleń (…)”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/12/25/bog-sie-rodzi/#comment-13311
.
Kolejnym plagiatem były dwie wypowiedzi byłego, już nieczynnego, radia Faktów i Mitów. Poinformował mnie o tym mój były admin techniczny, „Słowianin”, który słuchał tych audycji. Znał przy tym na pamięć moje teksty, gdyż wszystkie „korygował” (literówki i interpunkcje) . Przesłuchałem te audycje i była to prawda. Członek radiowej redakcji FiM, były klecha (Kotliński), demaskując kłamstwa kk przytoczył fragmenty dwóch moich tekstów, Pierwszy demaskował „polskość” żydo-katolicyzmu. Na blogu demaskowałem go tak:  – dla polskojęzycznych gorliwych katoliów katolicyzm to polskość. Ale dla włoskich gorliwych katolików katolicyzm to włoskość, dla hiszpańskich hiszpańskość, dla portugalskich portugalskość, dla brazylijskich brazylijskość a dla filipińskich filipińskość. Jak więc coś, co dla włoskich katolików jest włoskością, dla hiszpańskich hiszpańskością, dla portugalskich portugalskością itd. może być traktowane jako polskość. I Kotliński, zachowując tę samą kolejność przytoczonych przeze mnie katolickich „narodowości”, zacyfował to na falach FIM – w tej samej kolejności. Co nie mogło być tylko przypadkową zbieżnością a było po prostu plagiatem. Drugim plagiatem FiM było zdemaskowanie przeze mnie  bredni, jakoby Polacy od krztu Mieszka byli gorliwymi katolikami. Wyliczyłem na blogu wszystkie pogańskie bunty w piastowskim państwie i jak je pacyfikowano. Dodałem, że ostatni wielki bunt z czasów Bolesława II Zapomnianego spacyfikował kk połączonymi siłami niemiecko-czesko-ruskimi (Rusini wsparli renegata „odnowiciela” w pacyfikacji Mazowsza). No i były klecha słowo w słowo to przeczytał, „wykazując,” (za mną) że katolicką brednią propagandową jest to, jakoby Polacy od 966 roku byli gorliwymi katolikami. Przytoczył też za mną, że katolicyzm po buncie z 19038 roku mieszkańcom państwa piastowskiego narzucono brutalną siłą i przemocą. O mnie naturalnie nie wspomniał.
.
Następnym plagiatem było odczytanie w Krakowie (chyba w 2015) podczas obchodów Dnia Pamięci Ofiar kk przez jednego z organizatorów mojego poniższego tekstu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/12/06/ej-ty-ziemio-slowianska-ziemio-polska/
.
Przypadkowo trafiłem na yt na film z tamtych obchodów i natychmiast rozpoznałem mój tekst. W komentarzu pod filmem zapytałem, dlaczego czytacz tekstu nie podał mojego nazwiska jako autora, podszywając się pod jego autorstwo. Powiedział wszak, że przeczyta garść „jego rozważań”. Film zaraz potem skasowano.
.
A dzisiaj „przypadkowo” trafiłem na kolejnego plagiatora. Jest nim admin kanału M.K TV. O tym plagiacie poinformował mnie mój przyjaciel, prawosławny Piotr Bein. Napisał do mie: PILNE! potocki hasbarnik ukradł Ci pracę i zbiera szubrawca laury!
.
Potr nie bez przyczyny nazywa admina kanału M.K . TV potockim hasbarnikiem. Admin tego kanału yt do niedawna jesze propagował zawzięcie agenta Aarona Izraela Paza, chrabjego Potockiego jako patryjotę. Nie dostrzegał, kim chrabja jest:
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/14/wielka-sciema-z-chrabja-potockim-i-wielka-lechia-nikodemowicza/

.
Tu na marginesie przytoczę dwa zdania z rozmowy (rzeczywistego) hrabiego Skrzyńskiego z Selmanem/Piłsudskim:
.
hrabia Skrzyński: Panie Naczelniku a co z gospodarką? – jakie macie pomysły, jakie macie propozycje.
Naczelnik Piłsudski: Gospodarka to przecież żydzi. Oddajmy im to. Oni się na tym znają!!!.
.
No i teraz wiadome jest, dlaczego w III Rzydopospolitej/Judeopolonii  panuje kult Selmana/Piłsuda. I dlaczego chrabja Potocki jest ślepym wyznawcą selmanowskiej konstytucyji i selmanowskiej sanacyjnej II RP: Gospodarka to przecież żydzi. Oddajmy im to. Oni się na tym znają!!!.

.
Tu wracam do tematu, czyli plagiatu…

Demaskując Karonia M. K. przywłaszczył sobie moją pracę. Ominął jedynie wstęp, w którym cytowałem komentarz od Mirka.
MK, zaczynając od akapitu:
.
„Chciał więc Karoń zdyskredytować Słowiańszczyznę wygadując brednie o uprawianym jakoby przez pogańskich Słowian niewolnictwie. (…)”
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/11/19/slowianszczyzna-a-niewolnictwo-brednie-katolickiego-propagandysty-karonia/
.

bezczelnie, z minimalnymi zmianami zrżyna mój tekst. Każdy może to sprawdzić słuchając go od minuty 4:00



.
i patrząc jednocześnie na mój tekst.

.
Piotrek Bein błyskawicznie, jeszcze przede mną, zareagował na ten plagiat:
.
W międzyczasie moj internetowy znajomy i sojusznik, „PolakSłowianin” u Króla poinformował  o moim tekście:
Brawo Marcin Słowiański Bracie, to bardzo ważne, że przytoczyłeś tekst Opolczyka (Andrzej Szubert) https://opolczykpl.wordpress.com/2018/11/19/slowianszczyzna-a-niewolnictwo-brednie-katolickiego-propagandysty-karonia/ który odpowiedział temu propagandziście na te oszczerstwa w stosunku do Naszych Przodków. Wielu ludzi nie dotarłoby do tego tekstu, a dzięki Tobie pójdzie on w świat.
.

A po nim „united united” napisał u M.K.
.

Do pana Karonia: Do piet pan nie dorastasz panu Szubertowi (Opolczyk). Dzieki Marcin, ze to przetoczyles z opolczyka jego strona to nieocenione zrodlo wiedzy o Slowianszczyznie. (…)
.
Niestety obaj nie zauważają chamskiego  plagiatu. MK przywłaszył sobie mój test, przedstawiając go  jako swoj własny. A na to nie ma mojej zgody. Nie mam nic przeciwko temu, by moje teksty były dalej publikowana na różnych  stronach i forach. A że są publilkowane i cytowane – o tym wiem. Ale mam pełne prawo do ich autorstwa. I dlatego nie pozwolę, aby ktokolwiek, a zwłaszcza piewca chrabjego Potociego podszywał się pode mnie.
 
I tylko dlatego opublikowałem ten tekst.
.
.
opolczyk
.
.

Krzysztof Kornatowicz walczy – ciąg dalszy…

.

.

We  wrześniu br zamieściłem wystąpienie Krzysztofa Kornatowicza na yt:
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/09/21/krzysztof-kornatowicz-ma-glos/
.
Inne jego wystąpienia dostępne są tu:
https://www.youtube.com/channel/UCsWMWJQ2_cHkol3gqBTOiRw/videos
.
Zamieszczam kolejne jego wystąpienie (zablokowane w Kanadzie i usraelu):
.

.
Kornat opowiada m.in o procesie, którego fragment został sfilmowany przez „czerwonego korsarza”:
.

.
Niestety zainteresowanie procesem Kornata jest praktycznie zerowe. Choć ma on rację – gdyby budynek sądu otoczyły wielotysięczne tłumy, najprawdopodobniej postawa sądu uległaby zmianie. Tyle, że nie tylko sądy powinny zostać przez Polaków otoczone wielotysięcznymi tłumami. Piszę o tym od lat – tylko milionowe rzesze na ulicach o urządzone przez nie bezterminowe blokady knessejmu, siedziby żondu, ministerstw, banków, urzędów wojewódzkich i wszelkich instytucji państwowych okupanta mogą na nim wymusić zmianę antypolskiej polityki władz Judeopolonii. Niestety jest to obecnie marzenie ściętej głowy.
.
Niemniej trzymam kciuki za Krzysztofa Kornatowicza…
.
Tu jeszcze pewna uwaga – być może niektórych zniechęci to, że Kornat pod koniec wystąpienia zwrócił się o wpłaty na jego konto, oferując za to jego (b. ładne) wyroby ceramiczne. Ale nie zapominajmy, że jest on niszczonym finansowo mikroprzedsiębiorcą i żyć z czegoś musi. Ponadto admini wielu kanałów yt także głośno zabiegają o wpłaty na ich konto. Tyle że poza głoszonymi przez nich najczęściej bredniami i dezinformacjami nie oferują wpłacającym nic. Kornat natomiast oferuje piękne koniki szachowe.
.
Na koniec, wracając jeszcze do braku zainteresowania procesem Kornata, przytoczę fragment otrzymanego niedawno od innej osoby maila:
.
Zgadza sie masz racje,ale nie wiem co sie stalo z Polakami teraz, czyzby ten kraj zwariowal.
Tak dzielnie walczono z ,,komuna” a teraz pedaly w czarnych kieckach trzymaja ich za morde
I nikt nawet nie pisnie, jak to sie stalo ja nie znaju.
.
No cóż – były czasy, że Polaków żydo-katolicki kler pchał do walki – w obronie nadjordańskiej wiary. Także do walki z „komuną”. A wcześniej np. do wojny z Rosją:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/07/papiestwo-i-narodziny-nienawisci-polsko-rosyjskiej/.
.
I do odsieczy wiedeńskiej, za którą arcykatolicka Austria wiek później jako katolickie „bóg zapłać” odpłaciła udziałem w rozbiorach. A jeszcze wieki wcześniej pod Warnę, gdzie naiwny Warneńczyk, oszukany przez papiestwo, z podpuszczenia legata papieskiego Juliana Cesariniego, zerwał rozejm z Turcją i ruszył „na Turka” z nadzieją otrzymania obiecanego przez legata militarnego wsparcia. Oszukany i zdradzony przez papiestwo poległ pod Warną. Razem z nim zginęło wielu polskich rycerzy wykorzystanych do tamtej żydo-katolickiej „krucjaty”. Albo taka „konfederacja barska”, do której  duchowym podżegaczem był karmelita Jandołowicz:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Jando%C5%82owicz
.
Uznana przez katolactwo za patriotyczny zryw była konfederacja barska gigantycznym tumultem religijnym wymierzonym przeciwko równouprawnieniu dla protestantów i prawosławnych. Efekt – zniszczony kraj, dziesiątki tysięcy ofiar i I rozbiór.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_barska#Skutki
.
Ale nie tylko kler pchał Polaków do walk i wojen nie mających nic wspólnego z polską racją stanu. Pchali ich do walk obcy. Powstanie styczniowe było właśnie robotą obcych:
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/
.
Wcześniejsze listopadowe też. Jego wybuch zablokował wymarsz rosyjskich wojsk mających interweniować w Niderlandach.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=57936
.
A do walki z komuną pchały Polaków zarówno kler, jak i żydowskie wtyki w opozycji (prawie cała wierchuszka ówczesnej opozycji była żydowska). To za ich sprawą Polacy masowo wstępowali do żydo-watykańskiegp konia trojańskiego –  Solidurności – (ja niestety też) i dzielnie walczyli z komuną. Niestety nie wiedziałem wtedy, że jest to realizacja żydowskiego planu wyrwania Polski z Bloku Wschodniego, co miało go rozwalić, a Polskę miało wydać w żydowskie i żydo-banksterskie łapy.
.

.

Obecnie mniej więcej połowa Polaków pogrążona jest w politycznej apatii. Natomiast ogromna większość drugiej połowy (bydełka wyborczego) ogłupiana i skłócana jest przez agenturę okupanta – POPiS i jego odpryski i klony. Media od rebe Rydzyka po Szechtera/Michnika Polaków ogłupiają i skłócają, zaganiając ich na fałszywe barykady.
.
.
O obronie rzeczywistej polskiej racji stanu w tych środowiskach nie ma mowy. Co gorsza – nisza planktonu politycznego złożonego z grupek i środowisk „antysystemowych” jest jeszcze bardziej rozbita i skłócona. I także ciągle walczy na fałszywych barykadach. A część z nich, owych samozwańczych turbokatolickich „narodofcuf” na pierwszym miejscu stawia żydogenną wiarę niż walkę o polską rację stanu.
.
.

.
.

I stąd jest jak jest…

.
.
opolczyk
.

O wolności w biblii… i u Słowian…

.


.

.
Skoro poprzedni wpis był o niewolnictwie, to ten będzie o wolności. Tak u judaistów i krystowierców, jak i u Słowian…
Inspiracją do poniższego wpisu była informacja, jaką otrzymałem od znajomego o prelekcji pt: „O wolności w biblii” (sobota, godz. 16:00).
http://24tp.pl/n/52336
.
Cóż mogę powiedzieć na ten właśnie temat – o wolności w biblii…
A więc – trudno czy wręcz absurdalnie jest mówić o wolności (w potocznym tego słowa znaczeniu) w biblii, jeśli akceptuje ona niewolnictwo. I to zarówno tzw. „Stary testament” (czyli judaistyczna Tanach) jak i ten „Nowy” – krystowierczy.
http://uuniv.blogspot.com/2014/05/biblia-o-niewolnictwie.html
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6009
.
O ile akceptacja niewolnictwa w „tzw. „Starym testamencie” raczej nie dziwi tego, kto zna psychopatyczny charakter Jahwe przebijający ze stron tegoż „testamentu”, o tyle dziwić powinna u miłujących bliźniego apostołów w „testamencie Nowym”. A tymczasem Szaweł/Paweł oraz Piotr także akceptowali niewolnictwo, i to nawet uprawiane przez „nawróconych” braci w wierze. Nawoływali też niewolników do ślepego posłuszeństwa ich właścicielom.
.
Mówienie więc o wolności (w potocznym tego słowa znaczeniu) w kontekście biblii akceptującej niewolnictwo to czysty absurd. Ale nie tylko dlatego jest to absurdem. Ilość zakazów i nakazów, nazywanych „prawem mojżeszowym”, które zajmują łącznie ok. 1/3 -1/4 zawartości czterech z pięciu tzw. „Ksiąg mojżeszowych” (od drugiej do piątej) obejmujących praktycznie wszystkie aspekty życia wyznawców judaizmu nie pozostawiają im żadnego marginesu wolności.
W pewnym sensie tzw. „prawo mojżeszowe” można przyrównać do niezwykle surowego regulaminu więziennego. W tej metaforze więźniowie to wyznawcy judaizmu, klawisze/strażnicy więzienni to przywódcy religijni, a Jahwe to dyrektor/komendant więzienia, karzący z bezwzględną surowścią nie tylko więźniów, ale i klawiszy. Podam dwa przykłady:
.
1) pewien człowiek zbierał drewno podczas szabatu. Nie wykluczone, że nie wiedział nawet, że akurat jest sobota – kalendarzy ściennych na pustyni nie było. No i miał pecha – złapano go i zaprowadzono do Mojżesza. I wtedy sam Jahwe orzekł karę śmierci, którą wykonano:
.
„Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć – cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi.”
Lb 15, 32-36
.
2) Gdy synowie arcykapłana Aarona niechcąco zapalili niewłaściwe kadzidło, Jahwe „osobiście” spalił ich żywcem:
.
„Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, nabrali do niej ognia, włożyli na niego kadzidło i ofiarowali przed Panem ogień inny, niż był im nakazany. Wtedy ogień wyszedł od Pana i pochłonął ich. Umarli przed Panem.”
Kpł 10, 1-2
.
Ale to nie koniec jeszcze tej historii – bojąc się gniewu Jahwe Mojżesz zabronił okazywania żałoby ojcu i braciom spalonych żywcem:
.
„Potem Mojżesz powiedział do Aarona i jego synów, Eleazara i Itamara: «Nie będziecie zaniedbywać uczesania głowy i nie będziecie rozdzierać szat, abyście nie pomarli i aby On nie rozgniewał się na całą społeczność.”
Kpł 10, 6
.
Prawdziwą „perełką” biblijną są zapowiedziane przez Jahwe kary i przekleństwa, jakie spadną na Izraelitów za nieposłuszeństwo. Aż włos się na głowie jeży gdy się to czyta:
.
„15 Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię.
16 Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu. 17 Przeklęte twój kosz i twoja dzieża. 18 Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła drobnego. 19 Przeklęte będzie twoje wejście i wyjście.
20 Pan ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego przyłożysz rękę, by to wykonać. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś. 21 Pan sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wytraci na tej ziemi, którą idziesz posiąść. 22 Pan dotknie cię wycieńczeniem, febrą, zapaleniem, oparzeniem, śmiercią od miecza, zwarzeniem zbóż od gorąca i śniecią; będą cię one prześladować, aż zginiesz. 23 Niebiosa, które masz nad głową, będą z brązu, a ziemia pod tobą – żelazna. 24 Pan ześle na twą ziemię zamiast deszczu – pył, a piasek będzie na ciebie spadał z nieba, aż cię wyniszczy. 25 Pan sprawi, że poniesiesz klęskę od swych wrogów. Jedną drogą przeciw nim pójdziesz, a siedmioma będziesz przed nimi uciekał i wzbudzisz grozę we wszystkich królestwach ziemi. 26 Twój trup będzie strawą wszystkich ptaków powietrznych i zwierząt lądowych, a nikt ich nie będzie odpędzał.
27 Pan dotknie cię wrzodem egipskim, hemoroidami, świerzbem i parchami, których nie zdołasz wyleczyć. 28 Pan dotknie cię obłędem, ślepotą i niepokojem serca. 29 W południe będziesz szedł po omacku, jak niewidomy idzie po omacku w ciemności, w zabiegach swoich nie będziesz miał powodzenia. Stale będziesz napastowany, ograbiany, a nikt cię nie będzie ratował. 30 Zaręczysz się z kobietą, a ktoś inny ją posiądzie; zbudujesz dom, a nie będziesz w nim mieszkał; zasadzisz winnicę, a nie zbierzesz jej owoców. 31 Twój wół na oczach twych zostanie zabity, a nie będziesz go jadł. Twój osioł zostanie ci zrabowany i nie wróci do ciebie; twoje owce zostaną wydane twym wrogom, a nie będzie komu cię wspomóc. 32 Synowie twoi i córki zostaną wydani obcemu narodowi. Z tęsknoty, wyglądając za nimi codziennie, wyniszczysz swe oczy, a ręka twoja będzie bezsilna. 33 Plon twego pola i całego trudu spożyje lud, którego nie znasz. Zawsze będziesz gnębiony i uciskany. 34 Dostaniesz obłędu na widok, jaki się przedstawi twym oczom. 35 Pan cię dotknie złośliwymi wrzodami na kolanach i nogach, nie zdołasz ich uleczyć; będzie tak u ciebie od stop do głów.
36 Ciebie i twego króla, którego sobie wybierzesz, zaprowadzi Pan do narodu nie znanego ani tobie, ani twoim przodkom. Tam będziesz służył cudzym bogom z drewna i kamienia. 37 Będziesz budził odrazę; staniesz się przedmiotem przysłów i drwin u wszystkich narodów, do których zaprowadzi cię Pan.
38 Wyniesiesz na swoje pola wiele ziarna, a zbierzesz mało, gdyż je pożre szarańcza. 39 Zasadzisz i uprawisz winnicę, a nie będziesz pił wina i niczego nie zbierzesz, bo wszystko pożre robactwo. 40 Będziesz posiadał we wszystkich swoich granicach drzewa oliwne, a nie namaścisz się oliwą, gdyż oliwki opadną. 41 Wydasz na świat synów i córki, a nie zostaną u ciebie, bo pójdą w niewolę. 42 Wszystkie drzewa i ziemiopłody pożrą owady.
43 Przybysz mieszkający u ciebie będzie się wynosił coraz wyżej, a ty będziesz zstępował coraz niżej. 44 On ci będzie pożyczał, a ty jemu nie pożyczysz. On będzie na czele, a ty zostaniesz w tyle.
45 Spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa, będą cię ścigały i dosięgną cię, aż cię zniszczą, bo nie słuchałeś głosu Pana, Boga swego, by strzec nakazów i praw, które ci nadał. 46 Staną się one znakiem i zapowiedzią dla ciebie i twego potomstwa na wieki. 47 Zamiast służyć Panu, Bogu twemu, z radością i z dobrego serca, mając obfitość wszystkiego – 48 w głodzie, w pragnieniu, w nagości i w największej nędzy będziesz służył wrogom, których Pan naśle na ciebie. On nałoży na twój kark żelazne jarzmo, aż do zupełnej twej zagłady.
49 Pan wzbudzi przeciw tobie lud z daleka, z krańców ziemi, podobny do szybko lecącego orła, naród, którego języka nie zrozumiesz, 50 naród o wzroku dzikim. Nie uszanuje on starca ani dla młodzieńca nie będzie miał litości. 51 On zje przychówek twego bydła, zbiory z twego pola, aż cię wytępi. Nie zostawi ci nic: ani zboża, ani moszczu, ani oliwy, ani przychówka twego bydła większego, ani pomiotu – drobnego, aż cię zniszczy. 52 Będzie cię oblegał we wszystkich twoich grodach, aż padną w całym kraju twe mury najwyższe i najmocniejsze, na których polegałeś. Będzie cię oblegał we wszystkich grodach w całym kraju, który ci dał Pan, Bóg twój. 53 Będziesz zjadał owoc swego łona: ciała synów i córek, danych ci przez Pana, Boga twego – wskutek oblężenia i nędzy, jakimi twój wróg cię uciśnie. 54 Człowiek u ciebie najbardziej delikatny i rozpieszczony złym okiem spoglądać będzie na swego brata, na żonę, którą przygarnia do serca, i na resztę swych dzieci, które pozostały, 55 nie chcąc nikomu dać ciała swych synów, które będzie jadł, bo nie będzie już miał nic wskutek oblężenia i nędzy, jakimi cię uciśnie twój wróg we wszystkich twych miastach. 56 Kobieta u ciebie najbardziej delikatna i tak rozpieszczona, że nie chciała nawet postawić stopy na ziemi wskutek delikatności i rozpieszczenia, złym okiem spojrzy na swego męża, na swego syna i na swoją córkę, 57 ze względu na łożysko, które wyszło z jej łona, lub na dzieci urodzone przez siebie, gdyż jeść je będzie w ukryciu wobec braku wszystkiego w czasie oblężenia, w nędzy, jaką cię uciśnie wróg we wszystkich twych miastach.
58 Jeśli nie będziesz wypełniał wszystkich słów tego Prawa, zapisanych w tej księdze, bojąc się chwalebnego i straszliwego tego Imienia: Pana, Boga swego, 59 Pan nadzwyczajnymi plagami dotknie ciebie i twoje potomstwo, plagami ogromnymi i nieustępliwymi: ciężkimi i długotrwałymi chorobami. 60 Sprawi, że przylgną do ciebie wszystkie zarazy Egiptu: drżałeś przed nimi, a one spadną na ciebie. 61 Także wszystkie choroby i plagi, nie zapisane w księdze tego Prawa, ześle Pan na ciebie, aż cię wytępi. 62 Mała tylko liczba ludzi pozostanie z was, którzy liczni jesteście jak gwiazdy na niebie, za to, że nie słuchaliście głosu Pana, Boga swego. 63 Jak podobało się Panu dobrze czynić wam, rozmnażając was, tak będzie się Panu podobało zniszczyć i wytępić was, i usunąć z powierzchni ziemi, którą idziecie posiąść. 64 Pan cię rozproszy pomiędzy wszystkie narody, od krańca do krańca ziemi, tam będziesz służył cudzym bogom z drewna i kamienia, których nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie. 65 Nie zaznasz pokoju u tych narodów ani stopa twej nogi tam nie odpocznie. Da ci tam Pan serce drżące ze strachu, oczy wypłakane z tęsknoty i duszę utrapioną. 66 Życie twe będzie u ciebie jakby w zawieszeniu: będziesz drżał dniem i nocą ze strachu, nie będziesz pewny życia. 67 Rano powiesz: Któż sprawi, by nadszedł wieczór, a wieczorem: Któż sprawi, by nadszedł poranek – a to ze strachu, który twe serce będzie odczuwać na widok, jaki stanie przed twymi oczami. 68 Pan cię odprowadzi okrętami i drogą do Egiptu, o którym ci powiedziałem: Nie będziesz go już oglądać. A kiedy zostaniesz sprzedany twoim wrogom jako niewolnik i niewolnica, nikt cię nie wykupi».”
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=243
.
(Tu uwaga na marginesie – bezpośrednio przed tymi zapowiadanymi karami za nieposłuszeństwo są obietnice błogosławieństw za „wierność” czyli za ślepą uległość Jahwe. Czego tam nie ma: „wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi”; „Pan uczyni cię swoim świętym ludem”; „Wtedy zobaczą wszystkie narody ziemi, że imię Pana zostało wezwane nad wami, i będą się ciebie lękały”. Jest nawet – a jakże – i coś takiego: „Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki”. Skąd my to znamy… Jak widać banki i lichwę Jahwe zarezerwował dla „wybrańców” – jeśli będą mu posłuszni.
Powyższe fragmenty biblii to mistrzowski behawioryzm stosowany – czyli metoda kija i marchewki. Za posłuszeństwo wywyższenie ponad wszystkie narody, za nieposłuszeństwo – plagi, choroby, cierpienia, głód, niewola i śmierć…)
.
Przy powyższych karach zapowiedzianych przez Jahwe w tzw. „Starym testamencie” karcer za łamanie regulaminu w zwykłym więzieniu to nieomal wczasy.
.
A jak wygląda sprawa z wolnością w testamencie „Nowym” – tym krystowierczym?
I tu należy przyznać uczciwie, że śmiercią za nieposłuszeństwo Joszue, „dobry pasterz” nie karał. Ale za dużo wolności wyznawcom też nie zostawiał. Wymagał posłuszeństwa wobec Jahwe:
.
Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”
Mt 7, 21
.
Wobec siebie też miał ostre wymagania:
.
“Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.”
Łk 14, 26
.
I nie byłoby w tym nic złego, gdyby tych, którzy nie spełniają woli jego ojca i nie chcą być jego uczniami, przedkładając rodzinę nad niego, nie miały spotkać za to żadne kary. Ale i na nich kary miały spadać – wprawdzie nie doczesne – ale wiekuiste. W jewangeliach wielokrotnie jest napisane, co nieposłusznych czeka – a to otchłań czy ciemności, a to piekło i ogień nieugaszony. I co najważniejsze – że tam będzi płacz i zgrzytanie zębów.
http://analizy.biz/marek1962/pieklo1.html
.
Tak więc ci, którzy chcieli rzeczywiście korzystać z własnej wolności, niezgodnie z wolą Jahwe i Joszue, mieli przechlapane na całą wieczność. Choć i za życia niekiedy dotykała niektórych m(iło)ściwa ręka „Pana”, jak to pokazuje bajka o Ananiaszu i Safirze: sprzedali majątek, ale część kasy zatrzymali dla siebie zamiast wszystko oddać szefom sekty. I Jahwe ich za to ukatrupił. Tak więc nawet części zapłaty za sprzedany majątek nie mogli zachować dla siebie:
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=382
.
Najważniejsze w tej haggadzie jest ostatnie zdanie: „Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.”
No właśnie – strach wielki ogarnął cały kościół… Bo tak naprawdę to strach jest fundamentem żydo-krystowierstwa. Bo tylko strachem kler może trzymać owieczki w ślepym posłuszeństwie.
.
W tym miejscu zaznaczyć należy, że gdy krystowiercy gadają o wolności w biblii, nie mają na myśli tej w rozumieniu potocznym, gdyż sami wiedzą, że judaizm i krystowierstwo wolności wyznawcom nie pozostawiają ani grama – albo nieposłuszni są karani śmiercią natychmiast (ST), albo po śmierci piekłem (NT). A tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Mówiąc o wolności w biblii krystowiercy – i to wszystkich odprysków – mają na myśli „wolną wolę”! Dla nich wolność w biblii to „wolna wola”. Nawet lubiący się jak przysłowiowe pies z kotem katolicy i świadkowie Jehowy w tej sprawie pieją zgodnym chórem:
http://biblista.pl/ukryte/pytania/295-pytania-do-biblii/1277-254-zniewolona-wolna-wola.html
https://www.jw.org/pl/nauki-biblijne/pytania/wolna-wola-a-biblia/
.
Twierdzą przy tym (wszyscy krystowiercy), że ową wolną wolę otrzymał człowiek od biblijnego Jahwe już w momencie stworzenia człowieka (o tym za chwilę szerzej). Samą zaś wolną wolę definiują jako dane przez Jahwe człowiekowi prawo do wyboru między dobrem a złem, czyli między grzechem (nieposłuszeństwem wobec woli Jahwe i jego przykazaniom) a posłuszeństwem wobec „stwórcy”. Tym jest w ich definicji wolna wola. Czytałem i słuchałem nawet wypowiedzi krystowierczych dogmatyków, że najwyższym, najwspanialszym aktem wolnej woli, najwyższym wymiarem wolności człowieka jest podjęte świadomie i dobrowolnie całkowite podporządkowanie się woli Jahwe – dopiero wtedy człowiek staje się, ich zdaniem, naprawdę wolny. Mnie trudno jest to nazwać inaczej niż wcale nie dobrowolną niewolniczą uległością wobec wyimaginowanego Jahwe i wymyślonym przez doktrynerów jego „przykazaniom”.
Przede wszystkim krystowiercze poddanie się woli Jahwe nie jest dobrowolne. Nigdy! Wolna wola takiego człowieka skrępowana jest strachem. Każdy wierzący, nawet jeśli nie czytał ST i okrutnych kar zsyłanych przez Jahwe na „grzeszników” i jeśli nie czytał nawet jewangelii straszących piekłem, w kościołach co niedzielę słucha tzw. „czytań” z jewangelii i przynajmniej kilkanaście razy w roku słyszy w czytanych przypowieściach Joszue o ogniu nieugaszonym, o piekle i jak to piekło wygląda – a więc, że będzie tam płacz i zgrzytanie zębów.
.
Rzeczywiście dobrowolne – z wolnej i nieprzymuszonej woli – poddanie się woli Jahwe (czy dyktatowi religijnych doktrynerów) byłoby wtedy, gdyby wobec opornych doktryna nie przewidywała żadnych kar. Oraz – bo to też jest ważne – aby za uległość nie obiecywała żadnych nagród jak „zbawienie” czy „królestwo niebieskie”. Wtedy i tylko wtedy człowiek postawiony przed wyborem – służyć Jahwe, słuchać przykazań i nauk doktrynerów czy je odrzucić – mógłby kierować się wolną wolą. W przeciwnym razie jest ona u niego spętana kajdanami strachu przed wiekuistym potępieniem i nadzieją „zbawienia”.
.
Idę o zakład, że gdyby z żydobiblii obu testamentów usunięto wszystkie mrożące krew w żyłach opisy kar zsyłanych na nieposłusznych w ST, oraz tych pośmiertnych, zapowiadanych w NT, gdyby nie było obiecanek o wspaniałej nagrodzie w niebie za posłuszeństwo (a w ST nie było przywilejów i obiecanek dla „narodu wybranego”, jak ta: “Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…” ), gdyby więc za wiarę w Jahwe, a u krystowierców i w Joszue, za posłuszeństwo przykazaniom i religijnym liderom nie było żadnych nagród, a za nieposłuszeństwo i brak wiary żadnych kar – nie byłoby ani jednego wyznawcy judaizmu i ani jednego krystowiercy. Muzułmanina też nie, wszak Koran jest jak krystowierstwo „bękartem” judaizmu. Zasada w nim jest taka sama – za posłuszeństwo niebo, za nieposłuszeństwo piekło. Niezorientowanym przypomnę, że w mitologii islamu Koran podyktował Mahometowi archanioł Gabriel – ten sam, który w mitologii krystowierców zwiastował Miriam „niepokalane poczęcie” Joszue. Znajdziemy w Koranie i raj z Ewą i Adamem, i Abrahama, i Mojżesza, a nawet Joszue/Jezusa – tyle że nie jako „zbawiciela” i „syna bożego”, a jako ostatniego żydowskiego proroka.
.
A teraz kolejna wątpiwość – czy rzeczywiście, bazując dosłownie na biblii, krystowiercy mogą twierdzić, że biblijny Jahwe obdarzył w akcie stworzenia człowieka wolną wolą, rozumianą jako prawo, a raczej zdolność do wolnego wyboru, a co z uporem wszyscy krystowiercy twierdzą. Przytoczę tu dla jasności konkretny cytat katolickiego doktrynera (wytłuszczam najistotniejsze fragmenty):
.
„Chcąc właściwie zrozumieć i rozstrzygnąć ten problem trzeba sięgnąć do opinii samego Pana Boga, którą odnajdujemy na kartach Pisma Świętego, a ściślej mówiąc w Księdze Rodzaju. Jak pamiętamy w opowiadaniu, które potocznie nazywamy drugim stworzeniem świata, jest ukazane „drzewo poznania dobra i zła”, które Pan Bóg umieścił w ogrodzie. Było to jedyne drzewo w raju, z którego Adam i Ewa nie mogli spożywać owoców. Pan Bóg od początku mówi człowiekowi prawdę. Ma on żyć szczęśliwie, w komunii ze swoim Stwórcą, ma swobodnie korzystać z dobrodziejstw całego ogrodu, ale za wyjątkiem tego jednego drzewa. W tym momencie owszem, Pan Bóg daje człowiekowi zakaz, ale nie odbiera mu tym samym wolności, gdyż człowiek w każdej chwili może sięgnąć po owoc.
.
     W dalszej części tekst biblijny opisuje, jak Ewa, a potem Adam dokonali wyboru. Posłuchali węża, kusiciela i złamali zakaz dany przez Pana Boga. Widzimy więc, że człowiek skorzystał ze swojej wolnej woli, sam wybrał. Pan Bóg nawet nie próbował go do niczego zmuszać. Jednak człowiek dokonawszy swojego wolnego wyboru, w konsekwencji musi także przyjąć skutki tego wyboru. Adam i Ewa wybrali zło, które było niezgodne z wolą Boga. Wypędzenie z ogrodu było jedynie skutkiem tego wyboru.
.
     Człowiek ma wolną wolę, którą otrzymał od Boga w akcie stworzenia. Pan Bóg nie odbiera nam wolnej woli, bo w ten sposób sam sobie by zaprzeczał. Daje nam natomiast swoje rady, drogowskazy, w postaci głosu sumienia Słowa Bożego, przykazań Bożych i nauczania Kościoła. Mają one nam pomagać, abyśmy mogli lepiej wykorzystać naszą wolność. G. Borsar mówi, że „radość wolności jest takim darem Boga, który człowiek gubi wtedy, gdy go źle używa”.
https://adonai.pl/rozwazania/?id=71
.
W zacytowanym fragmencie widać pokrętność autora. Twierdzi, że wolna wola to prawo do wyboru między posłuszeństwem wobec woli Jahwe a nieposłuszeństwem, czyli – co utożsamiają krystowiercy – to prawo wyboru między dobrem a złem („Adam i Ewa wybrali zło”). Ale jak mogli wybrać zło, skoro przed skosztowaniem owocu z drzewa poznania dobra i zła nie posiadali zdolności odróżniania zła od dobra? A to jest podstawą wolnego wyboru między nimi. I wprawdzie złamali zakaz, ale nie znając różnicy między dobrem a złem, nie wiedzieli że czynią źle, że popełniają „grzech” nieposłuszeństwa. Dopiero po fakcie, po skosztowaniu zakazanego owocu, gdy, jak podaje biblia „A wtedy otworzyły się im obojgu oczy” – dopiero od tego momentu potrafili odróżniać zło od dobra. I dopiero od tego momentu mogli kierować się wolną wolą i albo być posłusznymi, albo nie. Wcześniej, podkreślam to jeszcze raz  – ponieważ nie znali różnicy pomiędzy dobrem a złem, nie byli w stanie pomiędzy nimi dokonać świadomego wolnego wyboru. Cokolwiek robili – nie wiedzieli, czy postępują dobrze, czy źle. Po prostu nie znali tych pojęć.
.
Fakt, że dopiero po skuszeniu Ewa i Adam byli w stanie odróżnić dobro od zła potwierdza w bibli sam Jahwe. Gdy już ich surowo (i bezpodstawnie, gdyż zrywając owoc nie wiedzieli, że robią źle) za skosztowanie owocu poznania ukarał, rzekł sam do siebie tak: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło” (Rdz 3, 22). A więc dopiero po ulegnięciu pokusie (a nie od momentu ich stworzenia) Ewa i Adam pod względem zdolności rozróżniania pomiędzy dobrem a złem stali się jak Jahwe. I dopiero od tego momentu posiedli świadomą wolną wolę i byli w stanie wybierać między nimi, czyli w wersji judaistycznej i krystowierczej – między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem wobec Jahwe, jego woli i jego zakazom.
.
Tak więc bazując na biblijnym opisie stworzenia, należy jednoznacznie stwierdzić, że w momencie stwarzania człowieka Jahwe wcale nie dał mu wolnej woli, gdyż stworzony przez niego człowiek nie potrafił odróżniać dobra od zła – a to jest konieczne, aby mógł mieć wolny wybór właśnie między dobrem a złem utożsamianymi przez judaistów i krystowierców z  posłuszeństwem a nieposłuszeństwem wobec Jahwe. Nie był też stworzony „na obraz” boga, bo nie posiadał zdolności odróżniania dobra od zła. Chyba, że założymy, że tej zdolności nie posiadał i „stworzyciel” – co po jego wyczynach na kartach ST jest b. prawdopodobne. Bazując uczciwie, bez demagogii i erystycznych wykrętów na tekście pierwszych rozdziałów biblii nie da się odrzucić poniższych wniosków:
– Biblijny bóg nie dał człowiekowi w chwili jego stwarzania wolnej woli, gdyż nie dał mu zdolności odróżniania dobra od zła, co jest warunkiem wolnego wyboru pomiędzy nimi.
– Owo poznanie, będące warunkiem wolnej woli „wczarował” Jahwe w owoce drzewa poznania, ale ich spożycie stworzonym ludzim zakazał.
– Człowiek osiągnął ostatecznie poznanie dobra i zła, wbrew woli „dobrego” Jahwe, dzięki skuszeniu Ewy przez gadającego węża – czyli „złego” Szatana, który za węża się przebrał. To dzięki „złemu” Szatanowi człowiekowi „otworzyły się oczy”, poznał „dobro i zło” – i dzięki temu posiadł wolną wolę – zdolność świadomego wyboru między nimi.
.
Wolną wolę biblijni Ewa i Adam zawdzięczają więc nie Jahwe, a Szatanowi. I zdolność odróżniania dobra od zła też.
.
I to już wszystko o wolności w biblii – nie ma tam jej ani grama – ani wolności w potocznym znaczeniu, ani jako wolnej woli czyli wolności wyboru między dobrem a złem. U kogoś, komu przystawiono do potylicy „pistolet” gniewu bożego, kary bożej czy wiekuistego potępienia, wolna wola jest sparaliżowana strachem. A wymysły doktrynerów, że prawdziwą wolnością jest całkowite poddanie się woli Jahwe (u krystowierców i Joszue) służą tylko kaście religijnych „klawiszy”.
.
Wszystkie religie abrahamowe to umysł zakuty w kajdany, a nie wolna wola…
.


.
A jak to było z wolnością u Słowian? Tu przypomnę jeden z cytatów z poprzedniego wpisu:
.
„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”
(Pseudo-Maurycjusz, VI-VII w. – pisarz bizantyjski)
.
Jak widać po tym cytacie, umiłowanie wolności u Słowian nie pozwalało im nawet z jeńców wojennych robić niewolników. Nie godzili się też na jakąkolwiek podległość u siebie – nie rządził nimi autorytarnie żaden władca. Przytoczę jeszcze jeden cytat mówiący właśnie o tym:
.
„… te plemiona (…), nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.”
(Prokopiusz z Cezarei, VI w.  historyk grecki)
.
Słowianie, jak widzimy, cenili własną i cudzą wolność i niezależność. Nie znali ni niewolnictwa, ni apodyktycznej autorytarnej władzy centralnej, narzucającej im swoje widzimisię. Nie tylko każde plemię, ale i każda lokalna wspólnota, każda osada czy opole były autonomicznymi jednostkami, którym nikt z zewnątrz nie narzucał swej woli. Wewnątrz takich wspólnot też nie było autorkratyzmu a najwyższą władzą były wiece. Przy czym, jeśli na wiecu nie podjęto żadnej wiążącej decyzji z powodu różnicy zdań, każdy członek wspólnoty postępował według własnego przekonania. Nikt nie miał prawa drugiemu narzucać swojej woli. Tak więc Słowianie posiadali wolność osobistą i polityczną. Oraz, choć nie znali żydo-biblii, każdy z nich posiadał wolną wolę. Przez co na wiecu nikt nie był w stanie zmusić kogokolwiek do głosowania wbrew jego własnej woli. Naturalnie, że i wolność u Słowian miała pewne granice. Nie dopuszczała samowoli zezwalającej np. silniejszemu bezkarnie dręczyć słabszych. Istniało u Słowian niepisane prawo obyczajowe i każdy Słowianin był zobowiązany je przestrzegać. Niemniej nakazów i zakazów było niewspółmiernie mniej niż w judaizmie czy u krystowierców. Nie było też barbarzyńskich kar jak w religiach abrahamowych. Ponadto nadrzędnym celem prawa zwyczajowego było dobro całej wspólnoty i zabezpieczenie jej harmonijnego funkcjonowania, a nie zabezpieczenie rządzącej kaście religijnej i/lub świeckiej autorytarnej władzy. Osoby naruszające prawo zwyczajowe karano, ale kary te nigdy nie były choć w przybliżeniu tak barbarzyńskie, jak te w żydo-biblii, czy te stosowane przez krystowierców: Tu przytoczę kilka kar z cennika kata inkwizycji opracowanego przez arcybiskupstwo Kolonii w roku 1757:
.
„…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku, ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/

.
U Słowian w czasach pogańskich okrutnych kar nie znano. Nie znano też instytucji więzienia, lochów. Kary cielesne wymierzano rzadko. Za poważne przewinienia wobec mężczyzn stosowano chłostę cieńkimi, giętkimi gałązkami, witkami (tzw. rózgi). Tortury i okaleczanie były nieznane. Drobniejsze przewinienia karano naganą i dodatkowymi – za karę – pracami na rzecz wspólnoty. Jedną z najbardziej „surowych” kar było publiczne napiętnowanie winowajcy podczas wiecu przed całą wspólnotą. Była to kara niezwykle skuteczna i wszyscy jej się obawiali, gdyż nikt nie chciał zostać publicznie napiętnowany. Podrywało to wszak poważanie napiętnowanego na wiele lat. Najsurowszą zaś karą było wykluczenie ze wspólnoty, czyli po prostu wypędzenie banity z zakazem powrotu. Łagodniejszą formą była banicja na określony czas – z reguły na kilka lat. Karę banicji stosowała wieki później także skatoliczona szlachta – sądy lub nawet Sejm mogły szlachcica skazać na banicję, najczęściej połączoną z infamią czyli z pozbawieniem czci banity.
.
Jak widzimy – u Słowian wolność pod każdym względem i w każdym aspekcie niewyobrażalnie górowała nad niewolniczym judaizmem i równie niewolniczym krystowierstwem, zniewalającym duchowo, a przez długie wieki także politycznie i społecznie praktycznie wszystkich mieszkańców. Bo nawet władcy świeccy byli przez wieki traktowani przez kk jaki świeckie ramię kościoła. Najgorszy los na przestrzeni wielu wieków politycznej i ideologicznej dominacji krystowierstwa spotkał masy prostego ludu, wywłaszczonego i zapędzonego do pańszczyzny. Byli niewolniczo zależni i od władz świeckich – króla, księcia, możnowładcy, szlachcica – słowem – „pana”, ale i od kleru, który musieli utrzymywać. I który zmuszał ich do wiary w nadjordańskie wymysły. U krystowierców każdy był niewolnikiem doktryny i bożków wymyślonych nad Jordanem. A barbarzyńskie kary za nieposłuszeństwo, ale i za „herezję”, „odstępstwo od wiary”, „nieprawomyślność”, „wątpienie”, „bezbożność”, przez wieki łamały opór milionów ofiar krześcijańskiej  miłości bliźniego.

.
.
opolczyk

.

.

.