Słowiańska odzież…

.

.

Nie poruszałem tego tematu dotychczas z prostej przyczyny – nie wiemy dokładnie, jak wyglądały ubiory Słowian w okresie pogańskim. Wiarygodnych opisów na ten temat jest mało. Ponadto większość z nich pochodzi z czasów, gdy plemionom Słowian już narzucano lub narzucono krystowierstwo. A był to moment przełomowy i bardzo niekorzystny dla słowiańskiej ludności. Odebrano jej prawie całą uprawną ziemię, zostawiając poletka ledwo starczające na przeżycie, co zdecydowanie ograniczyło możliwość zasiewu roślin wykorzystywanych na tkanie płócien na ubiory (konopia i len). Gwałtownie też spadło pogłowie zwierząt hodowlanych należących do ograbionego ludu, z których skór używano (obok skór zwierzyny łownej) do wyrobu solidnej odzieży zimowej, jak i wojennej oraz łowieckiej dla mężczyzn. Ponadto zakazano ludności polowań w lasach, pozbawiając ją skór i futer dzikich zwierząt. To od tego czasu prosta ludność słowiańska, opisywana w różnych tekstach, nosiła byle jakie płócienne suknie, mężczyźni byle jakie gacie/portki, a zamiast obuwia byle jakie łapcie z łyka czy kory. Te pojawiły się właśnie wraz z krystowierstwem i znane były na zubożonej wsi jeszcze w XIX, a nawet i w pierwszych dekadach XX wieku.
.


.
Wcześniej Słowianie posiadali solidne, skórzane obuwie, lekkie na lato (typu kierpce czy mokasyny) i solidne na zimę. Także, zanim narzucono im rzymską szubienicę i feudalizm, mieli różnorodną odzież, Przy czym nie służyła ona tylko okrywaniu ciał i chronieniu przed np. chłodem i wiatrem, ale miała także funkcje magiczne.
.
Najbardziej znanym elementem codziennego ubioru Słowian, zarówno kobiet jak i mężczyzn była dluga biała suknia – koszula, sięgająca u mężczyzn nawet kolan, u kobiet zazwyczaj jeszcze dłuższa. W pasie przewiązywana była ozobną taśmą (paskiem).
.


.
Była typowym ubiorem „letnim” oraz domowym w zimie. Wykonywana była z płótna lnianego lub konopnego. Istoną jej cechą było to, że zawsze była zdobiona haftami lub naszywanymi kolorowymi taśmami.
.

.

.

.
Dominującym kolorem zdobień była czerwień, symbolizująca ogień i krew. Barwnik pozyskiwano z larw pluskwiaków zwanych czerwcem polskim:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Czerwiec_polski
.
Obok funkcji ozdobnej w haftach i naszywanych taśmach znajdowały się przeróżne magiczne symbole oraz runiczne zaklęcia, mające chronić osoby noszące tę odzież przez złymi mocami i urokami. Inne magiczne symbole miały przyciągać dobre moce i przynosić szczęście. W ten sposób zdobiona była nie tylko odzież świąteczna, ale i codzienna, także ta, w której wykonywano wszystkie prace. W przeciwieństwie do współczesnej odzieży tamta miała jeszcze i inne pozytywne wartości. A więc była całkowicie – używając współczesnych określeń – „ekologiczna” – wykonana tylko z naturalnych produktów i naturalnych barwników. Jednakże prawdziwa wartość tej odzieży polegała na jeszcze czymś innym: tkające płótna, szyjące z nich odzież i ozdabiające ją kobiety – matki, żony, siosty i córki – wkładały w te prace dużo serca i pozytywnych uczuć napromieniowując wykonywaną odzież własną pozytywną energią i aurą. Przez co noszenie tej odzieży pozytywnie oddziaływało na sferą mentalną i na aurę użytkowników. Istnienie aury i przenoszenie jej także na przedmioty martwe jest dzisiaj zjawiskiem znanym dzięki tzw. „fotografii kirlianowskiej”, ale powszechnie ignorowanym przez przemysł i prawie powszechnie przez tzw. „naukę”, a nawet medycynę (na zdjęciach poniżej – aura palców oraz klucza do drzwi).
.

.


.
Przy obecnej masowej, maszynowej produkcji odzież nie posiada tej wartości. A jeśli w produkcji odzieży biorą udział osoby niezadowolone z pracy, nasączają ją energią negatywną.
.
Pomijam tu inne elementy ubioru Słowian, jak spodnie noszone przez mężczyzn, czy noszone przez kobiety podczas chłodów pończochy szyte lub robione na szydełku. Pomijam i odzież zwierzchnią noszoną jesienią i zimą. Tę wykonywano ze skór i futer. Istotne jest to, że odzież u Słowian nie była tylko ubiorem – czymś co się nosi na grzbiecie i na pokaz. Miała znaczenie symboliczne, magiczne i mentalne (napromieniowanie pozytywną energią). A ponadto przez to, że była sporządzana przez najbliższe osoby wzmacniała więzi rodzinne.

Więcej o magii i symbolice słowiańskiej odzieży pisze tu:

https://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_symbolika_slowianskiej_odziezy.html

https://www.wattpad.com/573614758-kryj%C4%85c-si%C4%99-w-%C5%82anie-zb%C3%B3%C5%BC-symbolika-s%C5%82owia%C5%84skiego
.
Była więc odzież nie tylko ubraniem, była magią dnia codziennego u Słowian, której współczesny cywilizowany świat nie zna i nie rozumie…
.
.
opolczyk

.

.

.

Reklamy

Homo catolicus…

.

.

Pomysł napisania poniższego tekstu podsunął mi Arek, znajomy z grupy Ślężańskich Rodzimowierców:
https://pl-pl.facebook.com/slezanscy/
.
Napisał do mnie tak (przytaczam fragmenty):
.
Tak mnie po ostatnich bataliach z katolami na fb, to naszła mnie taka myśl,że chyba społeczeństwo polskie to chyba przedryfowało w kierunku aby się stać  gatunkiem z byłego kiedyś homo PRLelicus do homo-catolicus …….. Może byś zrobił taką obszerną rozprawkę na taki temat ????
.
Sołżenicyn już kiedyś pisał na temat homo-sovieticus ale o obszernym opisie homo-katoluss to chyba nie słyszałem ????!!!
.
Odpisałem mu:

.
…a ja myślę, że w PRL homo sovieticus nie był zbyt rozpowszechniony, bo dominował już wówczas homo catolicus – tyle że zapędzony był do kruchty. Obecnie wypełzł z niej i dlatego jest tak widoczny i dokuczliwy.
Pomyślę o tym, by o typie homo catolicus napisać. Tylko myślę, le lepiej byłoby to zrobić prześmiewczo, z drwiną i szyderstwem.
.
Arek przytaknął:
.
Oczywiście! Masz rację. Wtedy jakoś ich widać nie było))) Ale się zgadzam, że jak pisać o nich to przesmiewczo))))
.
Na koniec dopisał:.
.

…pamiętam czasy PRL u, chyba raczej tamci ludzie chyba mieli jakoś w sobie więcej luzu i pogody ducha ale nie wiem czemu ten naród nasz bezprzerwy popiera ten watykanski burdel????
.
Jest faktem, że Sołżynicyn pisał o homo sovieticusie, choć wychodowanie go w ZSRR było raczej postulatem niż faktem. Gdy upadał ZSRR, niewielu znalazło się homo sovieticusów broniących Sojuza i rozdzierających po nim szaty. Dopiero kilka lat później, gdy Rosję ograbiono, a jej gospodarkę zniszczono…
https://wirtualnapolonia.com/2013/01/08/stanislaw-tyminski-rosja-najwieksza-grabiez-xx-wieku/
.
… dziesiątki milionów Rosjan zrozumiało, co stracili. Dla nich słowo „demokracja” stało się szyderstwem i przekleństwem.
.
Sołżenicyn, jak wiemy otrzymał literackiego Nobla za „Archipelag Gułag”, który był niewyobrażalnie nagłaśniany na zachodzie. Natomiast inne jego dzieło – dwutomowa książka „Dwieście lat razem”…

.

.

… przyjęte zostało przez tzw. „zachodnią opinię publiczną” diametralnie odmiennie. Obok pomruków niezadowolenia ze strony wiadomych środowisk książkę przywitała ponura cisza. Sołżenicyn popełnił bowiem błąd – zamiast pisać jak powinien w duchu poprawności politycznej, pisał jak było. I tego starszym braciom w wierze było za dużo…
Gwoli  ścisłości zamieszczam link do obszernych fragmentów tej książki:
http://www.bibula.com/?p=14596
.
I jeszcze link wywiadu z autorem:

.
Polskojęzyczna wiki posunęła się do tego stopnia, że tę dwutomową  książkę wsadziła do „publicystyki” Słożynicyna i nazała „kontrowersyjną”:
.
No, ale wiemy już, dlaczego była kontrowersyjna – bo Sołżynicyn pisał jak było, a nie jak powinien pisać
.
W PRL mimo (głównie katolickiej) propagandy, próby wychowania homo sowieticusa zakończyły się w październiku 1956. Gomułka nie krył, że choć jest zadeklarowanym komunistą, sprawy narodowe, polskie, są dla niego priorytetem (za tzw. „odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne” był wcześniej, za żydo-komuny więziony). To właśnie dopiero w czasach towarzysza Wiesława kościół ostatecznie zapędzono do kruchty, usuwając ze szkół na początku lat 60-tych tzw. „lekcje religii” oraz likwidując przedszkola przyklasztorne. Państwo oficjalnie i ostatecznie stało się rzeczywiście świeckie. O tym, że homo sovieticusa w PRL nie wyhodowano zbyt wielu świadczy też np. „eksplozja” Solidarności w roku 1980, którą zaludnili głównie homo catolicusi. Kto ze znających ten ruch nie pamięta tzw. „polowych mszy” podczas strajków?
.
.
A jeszcze wcześniej – kto nie pamięta milionowych stad owieczek podczas tzw. „pielgrzymki” santo subito – kolesia Brzezińskiego – do Polski (1979 rok).
.
.
To wtedy czarne wypełzło z kruchtowych nor na ulice, a z nim homo catolicusi. Jednakże myli się ten, kto uważa, że obecnie jest to domunujący gatunek w Polsce. Co najmniej tyle samo jest w niej homo jewropoprawnopoliticusów, agnostyków, niedowiarków i ateuszy. Regularnie chodzi w niedziele do kościołów ok. 1/4 Polaków. Przybywa rodzin, które nie krzczą dzierci. Rośnie ilość pogan, rodzimowierców i sympatyków słowiańskości i Słowiańszczyzny. Homo catolicusi powoli wręcz wymierają i wszystko wygląda na to, że za kilka pokoleń mogą być już gatunkiem… kopalnym. Kościoły często przypominają domy starości i pustoszeją…
.
.
.
Buszujący w internecie (także na fb) homo catolicusi chcą to po prostu zakrzyczeć. Nie mogą się pogodzić z tym, że żydo-katolicyzm dla większości Polaków jest po prostu obojętny, zbędny, a dla coraz większej ilości po prostu głupi i szkodliwy. Oni nadal walczą o Polskę katolicką, państwo wyznaniowe, myśląc, że tylko to uratuje kraj przed upadkiem. Zapomnieli, że już kiedyś katolicyzm był dominującą religią potężnej Rzeczypospolitej szlacheckiej, w której sejm, senat i król w komplecie byli katolikami, a mimo to Rz’plita upadła.
.
Po czym poznać homo catolicusa, co głosi, w co wierzy…
.
A więc wierzy, że tylko pod rzymską szubienicą z żydowskim umarlakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem. Dla niego krzyż – rzymska szubienica – to symbol polskości. Niestety Bawarczycy strzelili polskiemu homo catolicusowi w kolano, gdy premier bawarski oświadczył, że (krystowierczy) „krzyż jest symbolem tożsamości Bawarii„:
.
Co można sparafrazować tak: tylko pod rzymską szubienicą  z żydowskim nieboszczykiem Bawaria jest Bawarią a Bawarczyk Bawarczykiem – czyli Polakiem w myśl poprzedniej definicji polskojęzycznego homo catolicusa
.
Homo catolicus polskojęzyczny zawsze utożsamia polskość z żydo-katolicyzmem równaniem: Polak=katolik. Bazując na logice (w szkole miałem na matmie za logikę piątkę) również stwierdzenie odwrotne powinno być prawdziwe: katolik=Polak
.
.
Dla homo catolicusa, choć gębę ma zawsze pełną polskości i patriotyzmu, nie polskość i nie patriotyzm są wartościami najważniejszymi. Na jego sztandarze żydowski pan buk jest na pierwszym miejscu. Polska na ostatnim, trzecim (Bóg Honor Ojczyzna). Gorliwy homo catolicus przyznaje otwarcie, że:
.
„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki.”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
(redakcja homo catolicusów w „Od redakcji” pod jednym z tekstów)
.
„…pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki”. Z geografii też zawsze miałem piątkę. Ale nie pamiętam państwa o nazwie Kościół Katolicki. Jak widać pierwszą, ważniejszą „ojczyzną” homo catolicusa nie jest nawet państwo, a kosmopolityczna instytucja z korzeniami nad Jordanem i ze stolicą w Watykanie. Co ma to wspólnego z polskością wie tylko homo catolicus. A jaki jest stosunek pierwszej ojczyzny homo catolicusa – kościoła – do Polski, dobrze wyraził p. ksionc Kazimierz Lutosławski w książce dla harcerzy pt: „Czuj duch”:
.
“Cóżby ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić”
.
Tak wygląda patriotyczne wychowywanie polskiej młodzieży przez funkcjonariuszy kk – sraj na wolność ojczyzny, gdyby kk na tym miał stracić. Najbardziej żarliwi spośród homo catolicusów wręcz odżegnują się od Polski:
.
„Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”
.
Adam Wielomski (proffessorek siedlecki, współpracownik „Najwyższego Czasu” i — o zgrozo — „Myśli Polskiej”
http://blotne-abecadlo.blogspot.de/2014/10/polak-czyli-katolik.html
.
Dla homo catolicusa stan ojczyzny jest sprawą nieważną:
.
„Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”
http://pl.wikiquote.org/wiki/Henryk_Goryszewski
(Henryk Goryszewski, prawnik, nauczyciel akademicki !!!, poseł knessejmu I i III kadencji, wicepremier w żondzie Hanny Suchockiej)
.
Dla homo catolicusa Polska jest monarchią, której królową jest nieboszczka, żydówka Miriam, ksywa „matka boska”.
.
.
A najbardziej istotnym obecnie problemem jest intronizacja jej synalka.
.
.
Jak można pogodzić z polskością intronizację żydowskich nieboszczyków – to wie tylko homo catolicus…
.
Kolejną wyróżniającą go cechą jest zmiana pod wpływem żydo-katolicyzmu jego poczucia tożsamości. I choć większość homo catolicusów tego nie dostrzega, a niektórzy temu gwałtownie zaprzeczają, światlejsi i odważniejsi spośród nich otwarcie przyznają, że poprzez wyznawanie żydo-katolicyzmu duchowo stali się… obywatelami Izraela:
.
Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html

.
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”

http://www.fronda.pl/blogi/miroslaw-salwowski/ja-tez-jestem-zydem-duchowym,38593.html

.
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”

http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html

.
Niemniej i oni nadal uważają żydo-katolicyzm za polskość i patriotyzm. Tylko jak polskość i patriotyzm pogodzić z uważaniem się za duchowego Żyda? Jak widać dla homo catolicusa w tym schizofrenicznym rozdwojeniu osobowości nie ma sprzeczności. Jest Polakiem, patriotą – i duchowym Żydem. Polska jest drugorzędna, kościół jest pierwszą ojczyzną.
.
Inną cechą homo catolicusów jest to, że szermując hasłami miłości bliźniego gotowi są oponentów utopić w łyżce wody. Nazywają też żydo-biblię pismem świętym i objawionym słowiem bożym, choć ogromna ich większość nie miała tych żydowskich wymysłów nawet w ręku i nigdy ich nie czytała. Są wśród nich i tacy, którzy próbują przywłaszczyć sobie termin „słowiańskość”. I nazywają santo subito „słowiańskim” papieżem:
.
.
Mylą żydogenność ze słowiańskością. I zapominają, jak zaciekle kościół zwalczał słowiańskość i kulturę słowiańską. Robi to zresztą nadal – co widać choćby po usunięciu posągu Świętowita ze Ślęży.
.
.
W sumie zrozumienie i opisanie mentalności homo catolicusa nie jest proste. Najlepiej potrafiliby to zrobić psycholodzy kliniczni i psychiatrzy. Szkoda, że ten temat przemilczają. Na szczęście, jak już wspomniałem, homo catolicus to gatunek wymierający i już za kilka pokoleń może stać się gatunkiem kopalnym.
.
.
Czego naprawdę Polsce życzę. Do tego czasu ich wrzaskliwą propagandę, że Polska tylko katolicka i że tylko po krzyżem tylko pod tym znakiem musimy cierpliwie znosić…
.
.
opolczyk
.
PS
A skoro jesteśmy już przy homo catolicusie i jego pierwszej ojczyźnie – kościele kat. – polecam poniższy film:
.

.
.

A jednak cuda się zdarzają – wyrok do mnie dotarł…

.

.

Mój upór nie okazał się bezowocny – chciałem mieć czarno na białym – za co mam zabulić. I mam. Zaginiony w lipskim trójkącie bermudzkim, po moich interwencjach, wyrok dotarł do mnie po odysei trwającej 26 dni (a właściwie od stycznia, gdy go wysłano do Kluczborka) wczoraj:
.


.


.
Tym razem jest i podpis i pieczątka dintojry. Tyle że orzeł zamazany – tak jakby wstydził się tego, do czego jest wykorzystywany. Urzędniczka dintojry, z którą rozmawiałem telefonicznie 11 marca nie kłamała – sądowa grzywna wynosi 6 000 zł (300×20). Oprócz tego dintojra zasądziła na rzecz czterech (z siedmiu) oskarżycieli posiłkowych grzywny po 2 200 zł na łebka. Łączna grzywna wynosi więc prawie 15 tysięcy złotych.
Na grzywnę sądową nazbierało się z ofiar czytelników prawie 7 tys. złotych. Niestety do 15 tysięcy nadal brakuje.
Oskarżyciele „posiłkowi” (Ryszard Staszak, Andrzej Szawan, Stanisław Dobrowolski i Wiesław Drozdowski) jak narazie nie upomnieli się u mnie o zasądzony haracz. I nie wiem, czy to zrobią. Niemniej nie mam zaufania do głoszonej przez nich miłości bliźniego…

.

.

Przez co istnieje ryzyko/niebezpieczeństwo, że bez zapowiedzi załomocze do moich drzwi nasłany komornik, by haracz ściągnąć. Wolałbym w takim wypadku mieć te pieniądze pod ręką…

.

W związku z powyższym niestety ponownie zmuszony jestem zwrócić się do czytelników i sympatyków blogu o pomoc. Mnie naprawdę nie stać na tę sumę. Ewentualnych ofiarodawców proszę o kontakt ze mną na adres:  as.poliszynel@gmail.com
.
.
opolczyk
.

PS

W związku z zasądzonym haraczem będę chyba zmuszony zakończyć działalność publicytyczną. Skoro za jednego meila do Staszaka i za jedno zdanie o kościele na Ślęży (żydłacki dom guseł i symbolicznego kanibalizmu) mam bulić 15 tys., to nie potrzeba okupantowi żadnej cenzury, żadnych ACTA 2. Zatkają nam usta kneblem ekonomicznym, finansowym. Swojego języka nie zmienię, na szyderstwa i obelgi pod naszym – pogan – adresem odpowiadam pięknym za nadobne. Tylko że katolactfu za obrażanie pogan procesu nie wytoczą. Nam już tak. A nie mam zamiaru kolejny raz zwracać się o pomoc finansową na spłatę ewentualnych nowych kar. Wczoraj na kluczborski adres sprzed 31 lat znów przyszedł list polecony adresowany do mnie. Mieszkający tam lokator listu nie przyjął. Szkoda, że nie sprawdził – kto był nadawcą. Oby nie był to kolejny proces…

Tak więc jestem w kropce. Pozostaje albo zbankrutować całkiem, albo co trochę żebrać o wsparcie, albo pisać tak, by katolactfu nie nadepnąć na odcisk. Ale ja tak nie potrafię.

Niech szlag trafi te ich zafajdane „wartości krześcijańskie”…

.
.
.

Pożar meczetu Al Aksa w Jerozolimie…

 

.

Czy to tylko przypadek?

https://natemat.pl/270133,plonela-nie-tylko-katedra-notre-dame-pozar-wybuchl-tez-w-meczecie-al-aksa

W tym samym czasie, gdy paliła się katedra Notre Dame w Paryżu, płonął też meczet Al Aksa na „wzgórzu świątynnym” w Jerozolimie – na tym właśnie wzgórzu, który religijni judaiści chcą „odzyskać”, by postawić tam swoją III świątynię (na zdjęciu jej makieta prezentowana właśnie na tle świątynnego wzgórza, Al Aksy i Kopuły Mahometa).

.

.

Pożar katedry zepchnął ten drugi pożar w nieomal w niebyt – wspomina się o nim, ale uwagę zaprzątają nam media zachodu „straszliwą katastrofą” w Paryżu. Kto by tam martwił się Al Aksą.

Ciekawe kiedy zchajcują Kopułę Mahometa…

.

.

opolczyk

.

.

Na marginesie pożaru katedry Notre Dame…

.

.

Przeglądałem „polskie”, „niemieckie”, „francuskie”,  „angielskie” i „usraelskie” doniesienia prasowe o pożarze.
Tu jedno z nich – „świat w szoku”:

.
Jaki świat, w jakim szoku? Co interesuje miliony Chińczyków czy Hindusów, co interesuje Papuasów czy australijskich Aborygenów pożar katedry w Paryżu? Niemniej zachodnie doniesienia mendialne brzmiały identycznie – z jednej strony uznawały pożar za tragedię i katastrofę, niepowetowaną stratę dla kultury europejskiej (co ma żydogenna katedra z rzeczywiście europejską kulturą, nie  zaś z nadjordańską anty-kulturą – nie wiem). Z drugiej strony cieszą się, że katedra nie została całkowicie zniszczona i że marionetka Macron już zapowiedział jej odbudowę:

https://dorzeczy.pl/swiat/99928/Pozar-Notre-Dame-Prezydent-Francji-podjal-decyzje-ws-odbudowy-katedry.html
.
Francja jest bankrutem, oficjalne zadłużenie jej to równoważność rocznego PKB:
https://www.rp.pl/Dane-gospodarcze/181229807-Francja-jest-coraz-mocniej-zadluzona-Dlug-rowny-PKB.html
.
Pamiętając jednak o tym, że dane oficjalne o zadłużeniu na bandyckim zachodzie zawsze są 3-4 razy zaniżane (w Niemczech np. oficjalnie zadużenie wynosi ok. 2 biliony euro, nieoficjalnie 8 bilionów – 8 tysięcy miliardów), możemy bez obawy o pomyłkę stwierdzić, że Francja jest rzeczywiście bankrutem. Nawet tego oficjalnego długu nie jest w stanie spłacić, gdyż Francuzi musieliby na to pracować przez rok za darmo, za fricko, nie jedząc, nie płacąc czynszy i nic nie kupując. Wszystkie pieniądze szłyby na spłatę długu. Jest to nierealne, a lichwiarskie banksterskie procenty rosną nadal lawinowo. A mimo to marionetka Macron już obiecał odbudowę katedry. Będzie to kosztowało Francuzów miliony, wiele milionów euro. Na świadczenia socjalne i na podwyżki pensji  kasy nie ma, biedniejący Francuzi  burzą się i protestują, ale na żydo-katolickie zgliszcza miliony się znajdą…
.
Ubolewanie złożył nawet ultrasyjonista Trampek, przy czym niechcąco wychlapał, że mógł to nie być przypadek:
.
„To straszna scena. Oni nie znają jeszcze przyczyny pożaru ale uważają, że wybuchł on z powodu remontu. Jaki remont, o co tu chodzi?”
.
Ciekawe kogo miał na myśli bełkocząc:
.
„To jest miejsce, którego znaczenie wykracza poza granice. To część naszego dziedzictwa, naszej kultury, naszego wychowania”
http://www.polskieradio.com/news_det.aspx?id=123343&kat=18
.
Naszego dziedzictwa – czyli czyjego? Czyżby Trampek miał na myśli to samo, co biograf Rothschildów:
.
„Zrobiliśmy z was ochoczych, nieświadomych nosicieli naszej misji dla całego świata, całego dzikiego świata i do niezliczonych jeszcze nie narodzonych przyszłych pokoleń. Niezupełnie rozumiejąc co my wam czynimy, staliście się powszechnymi agentami naszej rasowej tradycji, niosąc nasza ewangelie do niezbadanych jeszcze zakątków ziemi. Nasze plemienne prawa dały wam podstawy do wszystkich waszych świętych konstytucji i systemu prawnemu. Nasze legendy i ludowe opowiadania są świętą tradycją, kołysanką dla waszych dzieci. Nasi poeci wypełnili wasze hymny i modlitewniki. Nasza narodowa historia stała się niezbędna częścią nauk dla waszych pastorów, księży i naukowców. Nasi królowie, nasi mężowie stanu, nasi prorocy, nasi rycerze są waszymi bohaterami. Nasz starożytny mały kraj jest wasza Ziemia Świętą. Nasza naturalna literatura jest wasza Świętą Biblią. To co nasi ludzie myśleli i nauczali stało się nierozerwalną kanwą wplecioną w każde wasze przemówienie i tradycje tak ze nikt nie może być nazwanym wykształconym jeśli nie zna naszej rasowej spuścizny.
.
Żydowscy rzemieślnicy, żydowscy rybacy są waszymi nauczycielami i waszymi świętymi z niezliczonymi wyrzeźbionymi postaciami  w niezliczonych katedrach wzniesionych dla ich pamięci. Żydowska panna jest waszym ideałem macierzyństwa i kobiecości. Żydowski zbuntowany prorok jest centralna figura w waszych religijnych modlitwach. My zlikwidowaliśmy waszych idoli, odstawiliśmy wasza rasowa spuściznę i zastąpiliśmy ja naszym bogiem i naszymi tradycjami. Żaden podbój w historii nie może by nawet porównywalnym z  tym czystym i sprawnym opanowaniem was!
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
.
I gdy tak zastanawiałem się, czy pożar był przypadkiem, naszło mnie pewne przypuszczenie – czy mogła to być np. prowokacja agenturalnych władz? Od miesięcy Francją, zwłaszcza Paryżem, wstrząsały protesty „żółtych kamizelek”. Jak potraktują ich Paryżanie teraz, gdyby teraz po „takiej tragedii” wyszli ponownie na ulice? Czy wobec „takiej tragedii” wypada im dalej protestować?
.
Zobaczymy, jak się sytuacja w Paryżu rozwinie, niemniej żółtym kamizelkom w najbiliższym czasie protestowanie na ulicach nie za bardzo – po „takiej tragedii” – pasuje.
.
Czyżby o to właśnie chodziło?
.
.
opolczyk

.

.

.

Płonie katedra Notre Dame w Paryżu…

.

.

Dla zachodnich mass mediów jest to oczywisty żer – pożar paryskiej katedry Notre Dame.–
.


.
Nie jestem piromanem, nie nie mogę jednak ukryć mojej satysfakcji – jeden z pomników zżydzenia nadjordańskimi bredniam Europejczyków płonie. Notre Dam, obok bazyliki w Watykanie, katedr w Kolonii i Mediolanie, była najbardziej znanym symbolem zżydzenia kultury europejskiej nadjordańskimi gusłami…

Jahwe i Joszue, żydówka Miriam, „Duch święty”, apstołowie i wszyscy święci nie uchronily tej żydogennej budowi od pożaru..
.


.

Na poniższej migawce widać zawalenie się wieży tej katerdy:

.

.
Oczyszczanie Europy z żydogennych kościołów, katedr i bazylik trwa…
.
.
opolczyk

.

.

.