W co gra Wojciech Olszański, ksywa Aleksander Jabłonowski…

.

.

Już od wielu miesięcy w sieci krąży ogrom filmów i filmików z różnymi wypowiedziami W. Olszańskiego. W niektórych środowiskach jest postacią wręcz kultową. U nich uważany jest za wyrocznię. Stawał w szranki z takimi „autorytetami” jak agent wpływu Michalkiewicz (znalazłem wklejony przez kogoś w 2010 roku mój o nim tekst na niepoprawnych: http://niepoprawni.pl/polecanka/jedna-jaskolka-wiosny-nie-czyni-czyli-o-szkodliwej-publicystyce-stanislawa-michalkiewicza) czy zaślepiony rusofob i antykomunista, czciciel wyklętych Leszek Żebrowski. Zapraszały go różne kanały telewizji internetowej. Wszędzie jest go pełno. I prawie wszędzie w dyskusjach wrzucane są jego kolejne publiczne wystąpienia.
Olszański wywołuje kontrowersje, niemniej ilość jego zaślepionych czcicieli rośnie – i o to w tym wszystkim właśnie chodziło. Gdy podrzucono mi poniższy filmik z YT…
.

.
…pomyślałem sobie – no i wreszcie wyszła Beata z worka. Olszański wreszcie ujawnił, po co tak intensywnie kreował się – i był przez innych kreowany – na wielkiego patryjotę. Ale zanim przyjrzymy się temu filmikowi sięgnijmy do jego medialnej przeszłości na przestrzeni kilku poprzednich lat.
W tym miejscu przepraszam czytelników mających alergię na TV Trwam i rebe Rydzyka, ale muszę migawki z jego załganej telawiwzorni dołączyć do tekstu.
A więc tutaj mamy Olszańskiego u rebe Rydzyka w 2013 r, w audycji nazwanej cynicznie „polski punkt widzenia”:
.

.
Nie zalecam oglądania całego tego bełkotu, niemniej dobrze jest przesłuchać, co mówił Olszański od min 7:50 do minuty 9:00. A więc był on reżyserem i uczestnikiem rekonstrukcji jednej z potyczek arcyszkodliwego powstania styczniowego, które on sam, zgodnie z rebe rydzykową propagandą, gloryfikuje i uważa za przejaw polskiego patriotyzmu. Potępił też Polaków, którzy zaczynali dogadywać się z rosyjskim zaborcą – choć wtedy było to najbardziej korzystne dla sprawy polskiej. Antypolskie kulisy gloryfikowanego przez Olszańskiego i rebe rydzykową Trwam powstania dobrze opisane są na stronie „Myśli narodowej”:
.
https://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/
.
https://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/
.
Tutaj widzimy Olszańskiego u rebe Rydzyka w roku 2014, także w audycji „polski punkt widzenia”. Co za cynizm – żydo-katolicki, rebe rydzykowy punkt widzenia nazywać „polskim”.
.

.
Panowie na wizji gloryfikują powstanie listopadowe. Ani słowem nie wyjaśnili, że jego wybuch był intrygą Anglików:
http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=5&thread_id=422
.
Gdy tzw. „święte przymierze” zadecydowało się na stłumienie powstania belgijskiego przy pomocy Rosji, aby związać jej siły w innym miejscu intryganci angielscy podpuścili naiwnych podchorążych do wywołania powstania listopadowego – niewiele mniej szkodliwego i równie antypolskiego co późniejsze powstanie styczniowe. Dybicz zamiast tłumić powstanie w Belgii, tłumil w Królestwie Polskim.
A tutaj mamy kolejną migawkę i kolejne występy Olszańskiego u rebe Rydzyka w roku 2015, ponownie w antypolskim rebe rydzykowym „polskim punktcie widzenia” – w której żydo-katolicka tv trwam epatuje owieczki kultem samobójczych straceńczych i arcyszkodliwych powstań zachwalając pyrrusowy sukces bitwy grochowskiej.
.

.
Jak widzimy, katolicki patryjota Wojciech Olszański był nie jeden raz gwiazdą u rebe Rydzyka, przez co jego patryjotyzm cuchnie na odległość kadzidłami palonymi przed ołtarzami Jahwe. Nie neguję – w wielu jego filmikach w sieci mówi mądrze, słusznie i nastajaszczo. Tyle że, aby zdobyć sobie popularność w katolickich środowiskach „niezadowolonych”, rozczarowanych PiSem i Kukizem, musi tak właśnie mówić. Przez co truciznę sączy ostrożnie i tak, aby nie rzucała się w oczy. Wygląda na to, że jest on prawdopodobnie kreowany na następcę żulika Kukiza, którego popularność gwałtownie spadła. Co było do przywidzenia, bo jak długo ZERO bez jakiejkolwiek koncepcji może utrzymać się na topie.
.
Przechodzę do zapowiedzianego na początku filmu z YT „objawiającego” (hehehe – objawienie św. Aleksandra – chciałoby się rzec) utworzenie Narodowego Frontu Rzekomo Polskiego. Olszański zaczął swoje objawienie z grubej rury nazwając je „wiekopomną chwilą”, choć dopiero po latach okaże się, czy była to chwila rzeczywiście wiekopomna. Nie wykluczone, że za parę latek nikt o niej pamiętać już nie będzie. Zaraz potem „objawia” on Polakom – nie ogłasza, a „objawia” – powołanie Frontu! Tu przypominam, że ostatnia księga żydowskiego nowego testamentu to właśnie „objawienie” – rzekomo świętego rzekomo Jana. No i Miriam też się rzekomo „objawiała” – choćby w Fatimie. A teraz mamy kolejne „objawienie” – św. Aleksandra Jabłonowskiego!
Następnie ok. 1 min. 10 sek. informując o powołaniu ich Frontu podkreślił on datę owej „wiekopomnej chwili”  – 23 kwietnia (u katolików jest to dzień „św.” Wojciecha i „św.” Jerzego). Dodał przy tym uroczyście i z namaszczeniem, że to „dobrzy patroni”. No i tu zapytać należy: dobrzy – ale do czego i dla kogo?
Ten pierwszy – „św” Vojtěch – biskup Pragi, fanatyk rzymskiej szubienicy, dwukrotnie wypędzony z Czech przez rodaków i nie wpuszczony mimo nacisków papiestwa po raz trzeci do Pragi, poprzez Niemcy i państwo Piastów przypałętał się do pogańskich Prusów. I choć ci dali mu ultimatum, aby się wyniósł z ich kraju, gdyż rzymskiej szubienicy nie chcą, zignorował ich ostrzeżenie, zbeszcześcił najprawdopodobniej ich święty gaj, za co go ubili. Na co zresztą jak najbardziej zasłużył.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/08/katolickie-preparowanie-swietych-i-patronow/
.
I taki fanatyk,chcący zniszczyć kulturę obcego ludu, jest dla Olszańskiego „dobrym patronem”! Jeszcze ciekawszą postacią jest „św.” Jerzy. Nie mam pewności, ale intuicja podpowiada mi, że dlatego został wykreowany na aż tak wielkiego i znaczącego świętego tylko z tego powodu, że był synem Żydówki:
.
„Jego matka była Żydówką z Lyddi (obecnie Lod w Izraelu). Wróciła do swojego miasta jako wdowa z młodym synem, gdzie zapewniła mu edukację.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_Jerzy#Wsp.C3.B3.C5.82czesna_legenda
.
Gdy się czyta na wiki, czyim to jest ten święty syn Żydówki patronem, to aż głowa może człowiaka rozboleć: jest patronem m.in.: Rosji (o niej wiki nie wspomniała), Anglii, Gruzji, Portugalii, Holandii, Niemiec, Szwecji, Litwy, Bośni, Serbii, Czarnogóry i Etiopii, jest patronem chrześcijan palestyńskich, patronem archidiecezji białostockiej, wileńskiej oraz diecezji pińskiej. Jest również patronem wielu miast i regionów: Reffary, Neapolu, Katalonii, jak i Uzdrowiska w Lądku Zdroju. Pod wezwaniem świętego Jerzego powstało wiele bractw rycerskich oraz zgromadzeń zakonnych i zakonów rycerskich m.in.: Zakon św. Jerzego z Karyntii, Zakon św. Jerzego z Alfamy. Jest również patronem wędrowców, górników, żołnierzy, kowali, bednarzy, artystów, więźniów, jak i skautów oraz harcerzy. W większości środowisk harcerskich 23 kwietnia jest obchodzony jako Dzień św. Jerzego – patrona całego światowego skautingu. Rolnicy również uważają świętego za patrona. Jest nawet w rosyjskich orderach wojskowych: Krzyżu Zasługi Wojskowego Orderu Świętego Jerzego i Orderu Świętego Jerzego. Najciekawszą informacją dotyczącą tego świętego giganta jest jednak ta:
.
„Według niektórych źródeł Jerzy (jako święty) został usunięty z listy świętych przez papieża Jana XXIII, jako nieistniejący naprawdę.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_Jerzy#Patronat
.
BUUUMMM!!! Jako nieistniejący naprawdę!!! Czyżby kolejna krystowiercza wielka ściema? Niemniej ten być może nieistniejący „święty” jest aż tak czczony! Prawdziwy gigant wśród wielotysięcznych rzesz świętych wtarowo sorta, o których mało kto pamięta. Nie powinno więc nikogo dziwić, że Olszański też tak czci Wielkiego „św.”! Jerzego… Syna Żydówki…
.
Następnie Olszański oddał głos Wojciechowi Bardońskiemu. A ten strzelił dwie gafy. Stwierdził, że Narodowy Front Polski powstał już w 1926 roku. Tymczasem pomylił go z Obozem Wielkiej Polski. Kolejna gafa Bardońskiego – skrytykował organizacje wodzowskie nazywając je „azjatyckimi”. Nie wykluczone, że była to aluzja pod adresem Władimira Putina (Rosję wszak przeróżni rusofobi nazywają często azjatycką, mongolską dziczą). Sęk jednak w tym, że Bardoński stał pod pomnikiem Dmowskiego, który był wodzem ND. Bo ND też była wodzowska. Czyżby więc ND i Dmowski też byli zjawiskiem „azjatyckim”? Następnie Bardoński zapewniał, że ich Front będzie bez wodza, i że nie będzie rządziła nim żadna „KLIKA”. To proszę zapamiętać, bo za chwilę będzie to ważne.
.
Potem gadał mec. Marian Barański, Także zachwalał Front rzekomo Polski, ale powiedział, że ma opierać się on na „tradycji krześcijańskiej”. Ale jako że krześcijaństwo jest w sposób oczywisty żydogenne i jest kultem żydzizmu, tak więc Narodowy Front Rzekomo Polski oparty będzie na żydogennej tradycji i kulcie żydzizmu. Kolejnych dwóch mówców pomijam, jako nieistotnych adiutantów Olszańskiego. Przy czym proszę zauważyć, że on, choć najmłodszy, stoi w środku i to on ową, w jego przekonaniu „wiekopomną” inscenizacją „objawienia” kierował. Co nie dziwi, gdyż jest reżyserem różnych szkodliwych inscenizacj historycznych. Najważniejsza jednak w tej inscenizacji „wiekopomnego objawienia” jest mowa końcowa Olszańskiego. Otwarcie mówi w niej o woli przejęcia władzy w Polsce przez „objawiony” akurat Front. Następnie zaś z całą powagą stwierdza że „pan bóg jest po naszej stronie”. Aż podskoczyłem na krześle gdy to usłyszałem – „pan bóg jest po naszej stronie”. Skąd jednak Olszański wie, że pan bóg będzie z nimi a nie np. z rebe Rydzykiem, Kalksteinem i PiSraelem, czyli po prostu z ludem Izraela. Objawiciel powiedzieł to jednak z taką pewnością siebie, (dwukrotnie powtarzając: „nie ma żadnej wątpliwości”) jak gdyby ów pan bóg sam osobiście mu to zagwarantował. Przez co zasługuje na uznanie go prorokiem! Bo jak z żydobiblii wiemy, pan bóg rozmawiał tylko z prorokami. Z byle barachłem nie zadawał się.
.
Przy czym pamiętajmy i o tym, że określenie „pan bóg” występuje tylko u krystowierców i dotyczy biblijnego koszmarnego nieskończenie miłosiernego Jahwe. Nie używają tego określenia ani wyznawcy judaizmu, ani muzułmanie, ani buddyści, ani poganie. Tylko krystowiercy tak nazywają ich biblijnego demona. No i tu pojawia się problem – w starym testamencie ów pan bóg jednoznacznie stał zawsze po stronie ludu Izraela, choć i na niego zsyłał straszliwe kary i dopusty, gdy lud był nieposłuszny. Niemniej pomagał mu wręcz eksterminować całe królestwa, zapędzał Izraelitów do ludobójstwa gojów na przeogromną skalę włącznie z mordowaniem kobiet i dzieci – i sam im w tym pomagał. Nie wierzycie?
.
“Wtedy rzekł do mnie Pan: “Nie lękaj się go, gdyż dałem w twoje ręce jego samego, cały jego lud i ziemię. Postąpisz z nim jak z Sichonem, królem Amorytów, który mieszka w Cheszbonie”. I Pan, Bóg nasz, dał nam w ręce również Oga, króla Baszanu, i cały jego lud. I wytępiliśmy go tak, że nikt nie ocalał. W tym czasie zdobyliśmy wszystkie jego miasta, nie było grodu nie zajętego: sześćdziesiąt miast i cały obszar Argob, królestwo Oga w Baszanie. To wszystko są miasta obwarowane wysokimi murami, potężnymi bramami i zaworami, nie licząc wielu miast otwartych. Obłożyliśmy je klątwą, jak uczyniliśmy Sichonowi, królowi Cheszbonu; klątwie podlegało miasto, mężczyźni, kobiety i dzieci. A wszystkie zwierzęta i łup z miasta zostawiliśmy dla siebie.”
.
Pwt 3, 2-7
http://www.nonpossumus.pl/ps/Pwt/3.php
.
“Tego samego dnia Jozue zdobył Makkedę i pobił ją ostrzem miecza, króla zaś jej i wszystkich żywych w mieście obłożył klątwą, tak że nikt nie ocalał. A z królem Makkedy postąpił tak, jak z królem Jerycha. Następnie Jozue z całym Izraelem udał się z Makkedy do Libny i natarł na Libnę. I wydał ją Pan w ręce Izraela wraz z jej królem; zdobyli ją ostrzem miecza i zabili wszystkich żyjących, tak że nikt nie ocalał; a z królem jej postąpił tak, jak postąpił z królem Jerycha. Jozue z całym Izraelem udał się następnie z Libny do Lakisz, obległ je i natarł na nie. I wydał Pan również Lakisz w ręce Izraela, który na drugi dzień zdobył je i zabił ostrzem miecza wszystkich żyjących w nim, zupełnie tak, jak uczynił z Libną. Wówczas Horan, król Gezer, przybył, aby wspomóc Lakisz, lecz Jozue zadał mu taką klęskę, iż z jego ludu nikt nie ocalał. Później Jozue, a z nim cały Izrael udali się z Lakisz do Eglonu, oblegli go i natarli na niego. Zdobyli go tego samego dnia i pobili ostrzem miecza. Wszystko, co w nim żyło, tegoż dnia zostało obłożone klątwą, zupełnie tak, jak w Lakisz. Z Eglonu udał się Jozue, a z nim cały Izrael do Hebronu i natarł na niego. I zdobyli go, i porazili ostrzem miecza jego króla i wszystkich mieszkańców przyległych jego miast, nie pozostawiając nikogo przy życiu, jak uczynił [Jozue] z Eglonem. Miasto i wszystko, co w nim żyło, zostało również obłożone klątwą. Jozue wraz z całym Izraelem wrócił do Debiru i natarł na niego. I zdobył go wraz z jego królem i wszystkimi przyległymi doń miastami: pobili go ostrzem miecza i obłożyli klątwą wszystko, co w nim żyło, nie oszczędzając nikogo. Jak postąpił z Hebronem, tak uczynił z Debirem i jego królem, jak przedtem uczynił z Libną i jej królem”.
.
Joz 10 28-39
http://www.nonpossumus.pl/ps/Joz/10.php
.
„Wszyscy ci królowie umówiwszy się przybyli i zajęli stanowiska nad wodami Merom, aby walczyć z Izraelem. I rzekł Pan do Jozuego: “Nie bój się ich, albowiem jutro o tej porze sprawię, że oni wszyscy padną zabici przed Izraelem. Konie ich okulawisz, a rydwany ich spalisz”. Jozue wraz z całym swym zbrojnym ludem przybył niespodzianie nad wody Meromu i rzucił się na nich. Pan wydał ich w ręce Izraela. Rozbili ich i ścigali aż do Sydonu Wielkiego i aż do Misrefot-Maim i do doliny Mispa na wschodzie. Rozgromiono ich całkowicie, tak że nikt nie ocalał. Jozue postąpił z nimi, jak Pan mu rozkazał: konie ich okulawił, a rydwany spalił.
W tym samym czasie Jozue cofnął się i zdobył Chasor, a króla jego zabił mieczem; Chasor było niegdyś stolicą wszystkich tych królestw. Ostrzem miecza pobili wszystko co żywe, obłożywszy klątwą. Nie pozostawiono żadnej żywej duszy, a Chasor spalono. Wszystkie miasta tych królów i samych ich królów zwyciężył Jozue i zdobył ostrzem miecza, obłożywszy ich klątwą, jak rozkazał Mojżesz, sługa Pana.
Wszystkie jednak miasta, położone na wzgórzach, nie zostały przez Izraelitów spalone, z wyjątkiem Chasoru, spalonego przez Jozuego. Całą zdobycz tych miast i bydło podzielili Izraelici pomiędzy siebie, lecz wszystkich ludzi zgładzili ostrzem miecza doszczętnie, nie zostawiając żadnej żywej duszy.”
.
Joz 11, 5-15
http://www.nonpossumus.pl/ps/Joz/11.php
.
Rozgromił nawet biblijny nieskończenie miłosierny pan bóg i pomógł Izraelitom wybić do nogi milionową armię gojów i złupić ich kraj:
.
 “Powstał przeciw nim Zerach Kuszyta w sile miliona żołnierzy i trzystu rydwanów i doszedł aż do Mareszy. Przeciwko niemu wystąpił Asa. Stanęli do walki w Dolinie Sefaty w pobliżu Mareszy. Wtedy to wezwał Asa Pana, Boga swego, i rzekł: “Panie, nie ma Tobie równego, by przyjść z pomocą [w walce] między potężnym a pozbawionym siły. Wesprzyj nas, Panie, Boże nasz, bo Tobie ufamy i w Twoim imieniu wystąpiliśmy przeciwko temu mnóstwu. Panie, Ty jesteś naszym Bogiem. Nie daj się zwyciężyć nikomu!” Pobił więc Pan Kuszytów wobec Asy i wobec Judy, wskutek czego Kuszyci uciekli. Asa zaś i lud, który z nim był, ścigali ich aż do Geraru. Kuszytów padło wtedy tylu, że nie ostał się nikt przy życiu, albowiem zostali starci przed Panem i Jego wojskiem. Zdobyto bardzo wielki łup. Zdobyli też wszystkie miasta, otaczające Gerar, ogarnął bowiem ich [mieszkańców] bardzo wielki strach, tak iż mogli złupić je wszystkie. A łup w nich był wielki. Uderzyli także na zagrody bydła, uprowadzając mnóstwo owiec i wielbłądów, a potem wrócili do Jerozolimy.”
.
2 Krn 14, 8-14
http://www.nonpossumus.pl/ps/2_Krn/14.php
.
A tu nagle prorok Olszański twierdzi, że pan bóg, czyli biblijny bóg Izraela, jest po jego i jego adiutantów stronie! Czyżby więc pan bóg zdradził lud Izraela, któremu tak pomagał? Pewnie, że prawie dwa tysiące lat niespecjalnie się o niego troszył. Ale obecnie jak najbardziej wspiera swój lud. Zwrócił mu Izrael. Wydał mu zachodni system bankowy w łapska. I giełdy. I media. I koncerny. Po czym widać, że on – biblijny pan bóg – ponownie gorliwie wspiera swój naród pono wybrany. Jak więc może stać po stronie Olszańskiego i jego asysty? No chyba że Olszański też należy do… eech…nie może być… aż strach pomyśleć a tym bardziej powiedzieć… I stąd ma pewność, że pan bóg jest po ich stronie. Czyżby było to możliwe?
Powiem otwarcie, że właśnie ta pewność Olszańskiego, że żydowski pan bóg jest po ich stronie zabiła mi największego klina do głowy. Ale zostawmy tę sprawę na boku. Następnie gada on, że oni jako „objawiciele” Frontu nie uzurpują sobie żadnych dyktatorskich praw i plecie chwilę podobne komunały i dryndymały. Nagle (minuta 8:24) zmienia śpiewkę – mówi o sobie i adiutantach – „elita tak ma” oraz że „na szczycie piramidy nie ma dużo miejsca”. Jak to korensponduje z wcześniejszymi zapewnieniami jego samego, że wszyscy będą równi i z zapewnieniami  Bardońskiego, że Frontem nie będzie rządziła żadna „KLIKA”. Wszak tu Olszański mówi otwartym tekstem o nich jako o elicie i o szczycie piramidy. Bądź mądry i pisz wiersze…
.
A na koniec jeszcze usłyszeliśmy z ust Olszańskiego wodza elity ze szczytu piramidy: „z panem bogiem”
Zatrząsło mnie w tym momencie i poczułem się tak, jakbym nie cywila w furażerce, a rebe Rydzyka czy innego duszpastucha usłyszał…
Szkoda że kropidła nie miał. Byłoby jeszcze bardziej patryjotycznie i pompatycznie.
.
A teraz całkiem na serio – jak widzimy, wygląda na to, że Wojciech Olszański, niezwykle aktywny w sieci od wielu miesięcy, po to tak był aktywny, aby uzyskać rozgłos, co było mu potrzebne, aby jako znany już patryjota mógł zebrać pod jednym sztandarem rozbity katolickogenny plankton polityczny zniechęcony PiSem i Kukizem. Zapowiedziany na 10 czerwca zlot ewentualnych chętnych także będzie przez niego zapewne reżyserowany i kierowany. I to on będzie najprawdopodobniej liderem Narodowego Frontu Żydo-katolickiego Pod Patronatem Boga Izraela. Ewentualnie wciśnie w to miejsce swojego figuranta, którym on będzie zza kulis kierował.
.
Może i dobrze się stało, że komitet „objawieniowy” pseudonarodowego frontu katolickiego obsadą przypominał bardziej kabaret starszych panów czy dom starców niż organizację bojową. Młodych może zrazić do nich właśnie średnia wieku owych frontowców. Tu reżyser Orszański po prostu sam podłożył sobie nogę. A sam ten Front jest to kolejny podstęp okupanta – wyreżyserowany z udziałem Olszańskiego w roli głównej. Kolejny raz niezadowoleni mają zostać wpuszczeni w maliny, w kanał, wyprowadzeni na manowce. Pod wodzą proroka objawiciela Olszańskiego.
.

Przy czym – co jest ważne  – wcale niekoniecznie sam Olszański musi być świadomym agentem okupanta. Niewykluczone, że jest po prostu użytecznym idiotą sterowanym przez wytrawnego manipulatora z jego najbliższego otoczenia, i że święcie wierzy w to, że robi coś dobrego dla Polski. Niemniej budowa jakiejkolwiek organizacji, rzekomo narodowej, w oparciu o żydogenne krystowierstwo i obowiązujący w niej kult Jahwe, mającej zgromadzić niezadowolonych, jest po prostu idiotyczne i szkodliwe. Zresztą, Polskę katolicką buduje obecna PiSraelska ekipa. Chce jej też „opozycyjny” Międlar i inne katolickie fundamentalistyczne oszołomstwo – różnej maści monarchiści, obóz wielkiej Polski, oraz popłuczyny tzw. ruchu narodowego. Dublowanie ich kolejną Polską krześcijańską/katolicką w reżyserii Olszańskiego to zwykłe wpuszczanie niezadowolonych kolejny raz w kanał.

A ponadto – kiedy wreszcie katolicy zrozumieją, że ich nadjordańska dżuma nie ma nic wspólnego ani z patriotyzmem, ani z polskością. I Polski nie uratuje a dobije.
.
.
opolczyk
.
.

 

.

.

Bandyta z ABW skatował Mateusza Piskorskiego…

.

.

Wiem, że to nic nie da, ale tylko w taki sposób mogę wyrzucić z siebie bezsilny gniew.

Bandyta z ABW skatował mającego ręce skute kajdankami Mateusza Piskorskiego.

Bandycki okupancie Polski – kiedyś się z tobą i twoimi siepaczami policzymy!!!
.
Ostro i zdecydowanie potępiam bezprawne i bezpodstawne więzienie od prawie roku Mateusza Piskorskiego. Jeszcze ostrzej potępiam i protestuję przeciko bandyckiemu katowaniu go i to w sytuacji, gdy był skuty kajdankami, nie mógł się więc nawet przed bandytą z ABW bronić ani zasłaniać przed jego ciosami i kopniakami. Tego bandytę z ABW należy postawić przed Trybunałem Ludowym. A także tych, którzy Mateusza Piskorskiego uwięzili i bezprawnie trzymają od prawie roku w więzieniu. Przede wszystkim zaś przed Trybunałem Ludowym należy postawić ich politycznych mocodawców!
.
Bandyci zapłacicie za to!
.
A teraz już na spokojnie – poniższa informacja pochodzi z portalu Sputnik:
.
„W Warszawie 25 kwietnia 2017 roku, podczas przewożenia więzionego od roku w areszcie wydobywczym Mateusza Piskorskiego do prokuratury, jeden z funkcjonariuszy ABW pobił go dotkliwie.

Do zdarzenia doszło podczas zakładania Piskorskiemu kajdanek.

Młody funkcjonariusz ABW, z nowego pisowskiego naboru, z tych co to „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”, wyglądający i zachowujący się jak „prawdziwy patriota”, pobił go ponieważ ten zwrócił mu uwagę, że ma lekarskie pisemne zalecenia, by kajdanki zakładano mu z przodu, gdy funkcjonariusz ABW uparł się, by skuć mu ręce na plecach.

Doszło do szarpaniny, a już po skuciu Piskorski otrzymał kilka uderzeń pałką i kilka kopniaków gdy ten powalił go na ziemię.

Po przyjeździe do prokuratury, oczekujący tam prawnicy natychmiast wezwali pomoc medyczną.

Lekarz sporządził obdukcję, w której obrażenia ciała uznał za znaczne.

Więzić człowieka, bez żadnych dowodów winy, to chyba jednak w nowej Polsce nie wystarcza, by go upodlić za inne poglądy polityczne.

Bezsilność spowodowana niemożliwością spreparowania aktu oskarżenia, po roku więzienia człowieka bez żadnych dowodów jego winy, rodzi wśród funkcjonariuszy agresję.

Obraz tych służb dopełnia fakt, że niekompetencja i niskie moralne kwalifikacje to zdaje się w pisowskiej Polsce, mocne punkty w CV kandydatów do tych mrocznych służb.

Adwokaci piszą w tej chwili skargę do sądu na nieuzasadniona przemoc zastosowaną wobec ich klienta.

Tomasz Kurski, polski publicysta, Warszawa”
.
Za: https://pl.sputniknews.com/polska/201704265337999-Mateusz-Piskorski-zostal-dotkliwie-pobity/

.

PiSrael pokazuje już jawnie i bez żenady swą bandycką mordę. Mimo to miliony idiotów uważają go nadal za partię patryjotów. A jest to zwykła agentura okupanta Polski, stosująca coraz bardziej bandyckie metody.

.

Nadejdzie jednak dzień zapłaty.

Sędziemi wówczas będziem MY.
.
.
opolczyk

.

.

PS.

Piramida bandytów…
Nikogo nie powinien zdziwić fakt, że przełożonym bandyty z ABW jest prof. dr hab. Piotr Pogonowski, z PiSraelskiego nadania szef ABW, absolwent wydziałów Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

.

.
Zawodowo od 2000 roku związany był z KUL-em.  W latach 2005 – 2010 był kierownikiem katedry prawa cywilnego KUL. Od 2014 roku jest członkiem rady programowej PiSraela. Wcześniej był też dyrektorem gabinetu szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, ułaskawionego przez Dódę Obłudę kryminalisty.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/11/22/doda-obluda-czyli-praworzadnosc-i-sprawiedliwosc-po-pisowsku/
.
Przeszedł więc profesjonalne przeszkolenie – i na KULu, i w CBA pod okiem krymynalisty Kamińskiego, i w radzie programowj PiSraela.

Wizja Wielkiej Katolickiej Polski pod pałkami ABW przybiera coraz bardziej realne kształty…

.

.

.

.

.

.

 

Czyżby rzeczywiście prawdą było, że Polak to katolik?

.

.

.

Dosyć przypadkowo trafiłem na propagującej katolickie treści stronie Xportal na tekst Adama Danka pt: „Nędza narodowej monolatrii”.
http://bdp.xportal.pl/publicystyka/adam-danek-nedza-narodowej-monolatrii/
.
Zainteresowałem się tym tekstem, gdyż autor przeciwstawia w nim żydo-krystowierstwo lekceważonej przez niego Wierze/Wiedzy naszych przodków i przy pomocy naciąganych stwierdzeń próbuje udowodnić, że tylko kosmopolityczne żydogenne krystowierstwo może być w Polsce religią Polaków. Zanim przejdę do tematu (Polak czyli katolik – co sugeruje autor) zwrócić jeszcze chciałem uwagę na to, że litera X w banerze tej strony (Xportal) to skrzyżowane karabiny.
.

.
Tak więc jest to strona promująca „wartości krześcijańskie”, nie wyrzekająca się jednak idei walki zbrojnej, na co owe karabiny jednoznacznie mogą wskazywać. Jak połączyć te karabiny z jewangelicznym „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” i z dekalogowym „nie zabijaj” wiedzą tylko sami katolicy. Jeszcze wyraźniej widać tę sprzeczność na stronie ultrakatolickich monarchistów, którzy rzeczony tekst Danka opublikowali u siebie:
http://kin-rchristusrex.blogspot.de/2016/12/adam-danek-nedza-narodowej-monolatrii.html
.
W ich banerze…
.

.
…widzimy pomieszanie z poplątaniem: po lewej dwie korony (góra i dół), pomiędzy nimi kilka krzyży oraz symbol „falanga” – (ramię i miecz) będący godłem m.in ultrakatolickiego ONR. Napisy na banerze nie pozostawiają wątpliwości. Na górze – katolicki świat (chcą cały świat skatoliczyć), Biała Europa (popieram ale pod warunkiem – Ameryka dla Czerwonych, Azja dla Żółtych i Brązowych, Afryka i Australia dla Czarnych – i biali przestają mieszać się poza Europą w życie kolorowych), Narodowa Polska (pełna zgoda – byle nie żydo-katolicka a słowiańska). Napis na dole też jest jednoznaczny – monarchiści chcą mieć lub mają niejakiego „Krysta” za rexa – króla. Nie przeszkadza mi, kogo katolicy ubzdurają sobie za rexa, tyle że ja nazwę go Reksio! W środku widzimy trzy postacie – uzbrojeni bojownicy idący za przewodnikim z rzymską szubienicą. Pewnie są to meksykańscy cristerosi, którzy wywołali w Meksyku krwawą wojnę domową:
.
„Powstanie Chrystusowców kosztowało życie około 90 tys. ludzi (56 tys. po stronie rządowej i 30 tys. Cristeros), ponadto zginęła duża liczba ludności cywilnej.”
.
Oto do czego prowadzi fanatyzm katolicki. A po prawej stronie widzimy pałającego miłością bliźniego katolika w kominiarce z automatycznym karabinem w łapach. Prawdziwy polski Cristero! Kto z nas chciałby podpaść takiemu katolickiemu ewangelizatorowi – apostołowi dobrej nadjordańskiej nowiny?
.
Gdy oglądam takie właśnie wojenne katolickie banery, przypominają mi się okrzyki katolickiej szlachty idącej do boju: „bij kto w boga wierzy”. Ciekawe, gdzie w jewangeliach wyczytali oni takie hasła i kto im je podszeptywał? Miłujący bliźniego biskupi, jezuici? Czy inne duszpastuchy?
.
Tenże tekst Danka opublikował też na neonie24 Bogusław Jeznach.
http://jeznach.neon24.pl/post/135888,nedza-narodowej-monolatrii
.
Zdziwiło mnie to, bo uważałem go za w sumie dosyć poważnego blogera. Skompromitował go zwłaszcza jedynym komentarzem katodebilny Sandał vel papieski – Sendecki.
.
Kim jest Adam Danek dowiedzieć można się na kolejnej monarchistycznej ultrakatolickiej stronie:
http://www.legitymizm.org/danek
.
Nie bez przyczyny napisałem „ultrakatolickiej stronie”. To na niej przed kilku laty znalazłem perełkę katolickiego „patriotyzmu”:
.
„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki.”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
.
Naszą pierwszą ojczyzną jest kościół
.
A jako że idol żydo-katolików wg jewangelii nauczał, że nie można dwóm panom służyć „Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi”, możemy bez obawy o popełnienie pomyłki założyć, że podobnie jest z ojczyznami – nie można równie dobrze służyć dwóm ojczyznom. Tę drugą ojczyznę zawsze się zdradzi na korzyść pierwszej, jeśli ich interesy będą sprzeczne. A zbyt często interesy Watykanu, kościoła i kosmopolitycznego katolicyzmu sprzeczne są z intresami „kościelnych prowincji”, czyli państw uważanych przez katolików za katolickie. I w takiej sytuacji gorliwy katolik ZAWSZE służyć będzie jego pierwszej ojczyźnie – żydo-katolicyzmowi – kosztem ojczyzny drugiej. W przypadku katolikopolaka kosztem Polski. Co jest po prostu zdradą i zaprzeczeniem patriotyzmu wobec niej.
.
O tym, że Adam Danek jest faktycznym gorliwym fundamentalistą katolickim świadczy jego hołd złożony najprawdopodobnie fikcyjnej postaci wymyślonej przez jewangelistów – domniemanemu braciszkowi obrzezanego cieśli – „świętemu” Judzie, „Tadeuszowi apostołowi”.
http://xportal.pl/?p=29007
.
Danek uważa go za „strażnika duchowego”. Ja z przyzwyczajenia strażników nazywam klawiszami. Napisałem „z przyzwyczajenia” gdyż od grudnia 81 do lipca 82 siedziałem w obozie internowanych ulokowanym najpierw w areszcie śledczym w Opolu, a następnie od stycznia w więzieniu w Nysie. A jedną noc w październiku 1982 spędziłem jako „internowany” w obozie internowanych w Uhercach, gdzie jako odwiedzający „szwagier” na jedną dobę nielegalnie  zamieniłem się z internowanym tam Jarkiem Chołodeckim, ówczesnym wiceszefem opolskiej Solidurności. Więzienie ryczało ze śmiechu z wystrychniętych przez nas na dudków klawiszy. O tej podmiance poinformowała jeszcze w październiku 1982 roku Wolna Europa i Głos Usraela z Faszngtonu. I po tych obozowo-więziennych doświadczenich strażnik to dla mnie klawisz – ktoś kto pilnuje mnie, abym nie wyrwał się na wolność. A dla Danka strażnik-klawisz to szlachetna funkcja. Tu jeszcze gwoli ścisłości zamieszczam zrobione w roku 1983 zdjęcie „sobowtórów” z obozu internowanych w Uhercach (Chołodecki to ten wyższy, ja to ten niższy brodacz):
.

.
Jeszcze bardziej fundamentalizm katolicki Danka i jego (chciałoby się rzec  – typowo katolickie) skłonności sado-masochistyczne charakteryzuje jego tekst pt: „Niech owionie nas Krew”:
.
„W tę Krew i w te Rany możesz i powinieneś wpatrywać się nieustannie, wciąż o nich myśleć. Zamiast popkulturowego odmóżdżenia otrzymasz pokrzepienie, zrozumienie, oświecenie i mądrość.Piszę „wpatrywać się” i „myśleć”, ale tradycyjne określenie brzmi: kontemplować. Nie przerażaj się ani nie dziw tym słowem. Kontemplację może rozpocząć każdy; nie trzeba do tego być ascetą, mnichem ani mistrzem medytacji. Znajdź w ciągu dnia chwilę spokoju, w której możesz się skupić i zacznij odmawiać litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana bądź koronkę do Pięciu Ran Pana Jezusa – albo obie. A jeżeli z czasem w tym zasmakujesz, poszukaj bardziej zorganizowanych form kultu. Wejdź w odpowiedni krąg.Kult Najdroższej Krwi, kult Pięciu Ran i podobne kulty należą do najbardziej fascynujących, a jednocześnie najgłębszych tradycji Kościoła. W Krakowie podtrzymują je bardzo stare i szacowne instytucje: Arcybractwo Pięciu Ran Pana Jezusa i Adoracji Najświętszego Sakramentu (przy bazylice Bożego Ciała, założone w 1347 r.) oraz Arcybractwo Męki Pańskiej (przy bazylice św. Franciszka z Asyżu, założone w 1595 r.), których nabożeństwa mogę wszystkim polecić.”
http://xportal.pl/?p=28617
.
Przemex na jego blogu skomentował to tak:
.
„A teraz jesteście mi stanie wytłumaczyć czym niby ma się różnić popkulturowe odmóżdżenie, w postaci choćby wspomnianej przez A.Danka krwawej sieczki lejącej się z ekranów telewizorów(hollywodzkie superprodukcje) od rzekomo jedynej masakry(przy założeniu, że się w ogóle zdarzyła a nie jest propagandowym wymysłem), która miała rzekomo sens? Ta masakra i rozwleczenie jej obrazu po świecie przez szubieniczników, wyrządziła chyba najwięcej szkód ludzkości, nie przyniosła niczego dobrego a już na pewno nie oświecenia, mądrości i zrozumienia. Krótko mówiąc epatowanie przemocą z ekranów telewizorów nie różni się niczym od epatowania kultem śmierci, cierpienia, męczeństwa, w sumie przemocy, w kościołach podczas rozmaitych adoracji, dróg krzyżowych i tym podobnych sadomasochistycznych ekscesów oraz wiszących na ścianach krzyży ze zmasakrowanym ciałem ludzkim, nie wspominając już o dość makabrycznym, choć tylko symbolicznym satanizmie dziejący się przy ołtarzu.I ten obraz pod tekstem…
.


.
członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej
Wyglądają jak członkowie Ku Klux Klanu lub kaci…”
https://przemex.wordpress.com/2017/04/23/kaz-dziamka-hold-slowianom/comment-page-1/#comment-1311
.
Cóż można powiedzieć o podobnym sado-masochistycznym amoku? Czyż takich zboczeń nie powinno się leczyć? I jeszcze to wmawianie ludziom poczucia winy podczas tych makabrycznych inscenizacji: „któryś cierpiał za nas rany Jezu kryste zmiłuj się nad nami”. Przecież to jest kaleczenie psychiki ludzi samą tą krwawą jatką jak i wmawianiem poczucia im za nią winy. Dla dzieci i młodzieży do lat 18 powinien być wprowadzony urzędowy zakaz udziału w tych makabrycznych gusłach.
A najśmieszniejsze, a raczej najbardziej tragikomiczne z tego wszystkiego jest to, że ta krwawa jatka odbyła się zgodnie z żydo-krystowierczą dogmatyką z woli nieskończenie miłosiernego. Który rzekomo kocha ludzi nieskończenie. Ale za żadne skarby nie chciał ukochanym przez niego ludziom odpuścić ich win bez tejże właśnie krwawej jatki. W której sam sobie na udobruchanie samego siebie złożył swojego domniemanego synalka. Naturalnie na odkupienie ludzkich grzechów. A przecież, skoro on taki dobry i miłosierny i kochający, to bez niej mógł po prostu powiedzieć – dzieci moje kochane, mój grzeszny bublu nieudany, moje przeze mnie spartaczone stworzenie, stworzyłem was takimi jacy jesteście, wodzę was na pokuszenie (w jewangeliach w „ojcze nasz” jest to stwierdzone: „ojcze nasz… i nie wódź nas na pokuszenie…”) – ale kocham was i nie gniewam się za wasze grzechy, bo sam spartaczyłem dzieło stworzenia i jesteście moją największą pomyłką, zresztą na mój obraz i podobieństwo. I dlatego odpuszczam wam grzechy, do których was wodzę. A tu figa z makiem – nieskończenie miłosierny żąda krwawej jatki na odkupienie grzechów ludzi, stworzonych na jego podobieństwo przez niego samego, sam ich wodzi na pokuszenie (i nie wódź nas na pokuszenie … ojcze nasz…), po czym galilejczyk niby odkupił swą krwawą jatką ludzkie grzechy, ale grzesznicy i tak idą do piekła. Bo duszpastuchy nadal piekłem owieczki zastraszają. I nauczają, że bez kościoła nie ma zbawiena. Bez kościoła – a nie bez grzechów odpuszczenia. No więc – do jasnej cholery – jak to jest z tym grzechów odkupieniem? Czyje i jakie grzechy jewangeliczny galilejski odkupiciel „odkupił”, skoro grzesznicy nadal lądują w piekle?
.
Czy ktoś jest w stanie to wszystko zrozumieć (???) – człowiek stworzony jest, jak mówi pismo, na podobieństwo Jahwe (pewnie przez to jest taki zły, mściwy i krwiożerczy). Jahwe jest rzekomo nieskończenie miłosierny (choć całe pismo temu zaprzecza). Ale w swoim nieskończonym miłosierdziu nie chce wybaczyć ludzim ich grzechów do których ich sam zresztą wodzi – co stoi w piśmie. Zsyła więc na odkupienie ludzkich grzechów swego synalka na krwawą ofiarę złożoną samemu sobie. A na koniec mimo krwawej jatki i grzechów odpuszczenia i tak lądujesz w piekle, jeśli masz kościół w głębokim poważaniu. Bo trzeba być całe życie ślepo posłuszny duszpastuchom i na koniec nie wpaść pod auto idąc do spowiedzi. Bo wtedy lądujesz w piekle.
.
W te wszystkie brednie tylko naprawdę ktoś, kto skończył UJ, a jeszcze pewniej KUL, może wierzyć. Osoba normalnie myśląca nie ogłupiona edukacją odrzuca ten mroczny bełkot natychmiast.
.
Acha – aby wyczerpać ten temat – dobrze przynajmniej, że w raju gadający wąż skusił owocem Ewę, i że ona i Adam go ugryźli. Dzięki temu otworzyły im się oczy i poznali dobro i zło . Tak mówi pismo. Naprawdę! „Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy…”. Wcześniej Adam i Ewa nie odróżniali dobra od zła, byli wszak stworzeni na podobieństwo Jahwe.
Szkoda, że on nie dał się gadającemu wążowi skusić i nie zżarł parę tych przeklętych owoców. Może i jemu by się ślepia otwarły. I może wtedy bez tej krwawej jatki na krzyżu i wielu innych biblijnych rzezi by się obeszło.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
Przerażenie ogarnia mnie, gdy pomyślę, że koszta wieloletniej edukacji (podstawówka, szkoła średnia i studia), jakie poniosło państwo w przypadku Danka to pieniądze wyrzucone w błoto. Zamiast się wyedukować, został zaprogramowany bzdurnymi nadjordańskim bredniami. Takie samo przerażenie odczuwam na myśl, że najbardziej renomowana uczelnia w Polsce, krakowska Alma Mater wypluwa z siebie tak zaślepionych żydo-katolicyzmem magistrów. Ale nie powinno nas to dziwić – wszak wcześniej pełniła ona funkcję papieskiego cenzora w skatoliczonej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
.
Po tym b. długim wstępie biorę pod lupę rzeczony tekst magistra Danka z Xportalu.  Już sam wstęp jest załganą demagogią:
.
„Do najdziwaczniejszych poglądów spotykanych w środowiskach nacjonalistycznych należą zarzuty, że chrześcijaństwo, zwłaszcza reprezentowane przez Kościół katolicki, jest nienarodowe bądź za mało narodowe. W skrajnych przypadkach przybierają one postać twierdzeń, iż Polacy powinni odrzucić religię chrześcijańską jako „obcą” i „narzuconą”, a zamiast niej przyjąć wierzenia „rodzime”, to znaczy przedchrześcijańskie.”
.
Nie wiem, co Danek dostrzega dziwnego w jak najbardziej słusznych zarzutach, że żydo-katolicyzm jest dla Polaków nienarodowy. Jest oczywiste, że jest kosmopolityczny, żydogenny, że tworzy religijny, konkurencyjny wobec judaizmu „nowy naród wybrany” skupiający ogłupionych nieszczęśników wszelkich „ras”, kolorów skóry i narodowości z całego świata, że bazuje na żydowskich wymysłach,  stolicę ma w Watykanie a „ziemię świętą” nad Jordanem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/04/07/demaskowanie-katolickiej-propagandy-zydo-katolicyzm-propagowany-jako-polskosc-i-patriotyzm/
.
Przez co nie ma w nim ani grama polskości. Jest też jak najbardziej oczywiste, że krystowierstwo jest obce – powstało nad Jordanem, następnie zainfekowane zostało nim cesarstwo rzymskie, później państwo i cesarstwo frankijskie, a po nim niemieckie i dopiero potem państwo piastowskie. I że narzucone zostało naszym przodkom siłą. Najpierw przez renegatów Piastów, zmuszających poddanych do kultu żydzizmu (za Chrobrego za złamanie kościelnych postów wybijano chłopom zęby. Złapanych ponownie na łamaniu postów zabijano). A gdy lud podczas kolejnego buntu doszczętnie rozwalił znienawidzony kościół i wybił lub wypędził duszpastuchów – o czym otwarcie pisali kronikarze rzymskiej szubienicy:
.
 „Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”
Kronika Nestora
.
„Rzucili się no swych panów i sięgnęli po wła­dzę… Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpo­częli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”
Kronika Galla Anonima
.
…państwo Piastów pozbawione władcy (zamordowanego najprawdopodobniej Bolesława II)…
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/02/08/boleslaw-ii-poganski-czyli-o-tym-jak-turbo-katolik-artur-w-z-kola-naukowego-historykow-uniwersytetu-judeojagielonskiego-robi-za-koscielnego-falszerza-historii-panstwa-piastow/
.
…spacyfikowane zostało połączonymi siłami niemieckiego cesarstwa, Czechów i Rusi (było to krótko przed wielką schizmą wschodnią). Spacyfikowanemu ludowi – naszym przodkom – rzymską szubienicę obcy agresorzy i ich marionetka, mnich Kazimierz, narzucili siłą. Tak więc Adam Danek w niepoważny sposób „demaskuje” coś, co jest rzeczą oczywistą i zgodną z prawdą.
Inna rzecz, że ja sam nie lubię instrumentalnego wykorzystywania kultury naszych przodków przez niektórych (na szczęście nie wszystkich) nacjonalistów.
.
W tym miejscu chciałbym wyjaśnić mój stosunek do nacjonalizmu (każdego, nie tylko polskiego), którego gorącym sympatykiem nie jestem. Otóż nie jestem zwolennikiem nacjonalizmu, gdyż w formie wybujałej ma on często skłonność do szowinizmu, a przede wszystkim w swej wybujałej formie posiada niezwykły talent do wykopywania przepaści nawet (albo raczej – zwłaszcza) między bratnimi ludami (wolę słowo lud niż naród) słowiańskimi. Zbyt często dolatywały mnie zażarte spory np. o „polski Lwów” i „ukraiński Przemyśl” pomiędzy polskimi a ukraińskimi nacjonalistami. Spory te wykopują nieprzebyte przepaści i rozbudzają wzajemną nienawiść także na linii Polacy – Rosjanie. Nie miałbym nic przeciwko nacjonalizmowi i nie mam nic przeciwko poczuciu polskiej tożsamości (sam też ją posiadam), jeśli nie jest ona stawiana na pierwszym miejscu przed poczuciem tożsamości słowiańskiej. Ja w pierwszym rzędzie czuję się Słowianinem, a dopiero potem Polakiem – tyle że o połabskich korzeniach po mieczu. Być może właśnie pamięć o połabskich korzeniach pradziadów uchroniła mnie od stania się polskim nacjonalistą. I gdyby wszyscy Słowianie na pierwszym miejscu stawiali tożsamość słowiańską, a dopiero na drugim tożsamość państwową/narodową  – polską, rosyjską, ukraińską itd. – nic nie stałoby na przeszkodzie utworzeniu Federacji Państw i Narodów Słowiańskich, przy zachowaniu ich całkowitej autonomii i narodowej odrębności. Tyle że podporządkowanych wspólnym słowiańskim interesom.
.
Wracam do tekstu Danka. Wszystkiego co nawymyślał nie będę analizował. Skupię się na kilku jego najbardziej pokrętnych wymysłach.
.
„Zwolennicy tego typu poglądów, na ogół wypowiadający je w mocno emocjonalny sposób, nie zniechęcają się dość oczywistymi problemami. Przedchrześcijańskie wierzenia religijne zanikły na ziemiach polskich wieki temu.”
.
Nieprawda. Jeszcze w XIX wieku polska wieś była praktycznie czysto pogańska. Wiemy to z badań Zoriana Dołęgi Chodakowskiego:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.
A potwierdzenie tego znajdziemy nawet w kościelnych zapiskach. W notatce o lustracji biskupiej w Kałdusie z roku 1793 czytamy:
.
„…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”
.
Mieszkańcy Kałdusu, ważnego ośrodka politycznego wczesnych Piastów…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ka%C5%82dus#Historia
.
…naturalnie nie czcili Bachusa czy Wenery. Biskup albo nie znał, albo nie chciał wymienić imion słowiańskich bogów Kupały i Mokoszy czczonych w Kałdusie. Ale ta krótka notatka mówi nam jeszcze wiele więcej – zgodnie z katolicką propagandą Rzeczypospolita u schyłku XVIII wieku, w dobie katolickiej konstytucji 3 maja, była krajem gorliwych katolików. Przy czym wieś rzekomo była żydo-katolicyzmu ostoją. A tu dowiadujemy się, że pan biskup pisze, że wtedy był czas największego obrażania – hehehe „prawowiernej religii”. I że lud miał ją w… głębokim poważaniu. I czcił swoich pogańskich bogów w (świętym) gaju, a do zniszczonej kapliczki wiejskiej nie zaglądał nawet pies z kulawą nogą. Zrestą, ten obraz „bezbożnej” polskiej wsi w XVIII wieku potwierdza zapisek pewnego duszpastucha z serca samej Polski, z Wielkopolski – a ściślej mówiąc z jednej z kaliskich wsi z roku 1720:
.
“…nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli…”
.
Nie ma wprawdzie w nim mowy o pogaństwie, ale pokazuje całkowite fiasko wielowiekowego katoliczenie i tej wsi w katolickiej pono Wielkopolsce, gorliwie katoliczonej od najpóźniej Chrobrego. Ględzenie więc o żydo-katolicyzmie jako wierze naszych praojców jest po prostu kłamstwem i ględzeniem.
.
„Dłuższe przetrwanie całkowicie oderwanych od dawnego podłoża religijnego zwyczajów w stylu puszczania wianków czy śmigusa-dyngusa nie jest argumentem na rzecz żywotności pogaństwa, bo nie można na poważnie brać folkloru za religię ani jej przejaw.”
.
Jak już powyżej wykazałem, obrzędy słowiańskie (puszczanie wianków czy śmigus-dyngus) wcale nie były jeszce w XVIII czy  XIX wieku oderwane od dawnego podłoża. Były żywym nadal i ważnym elementem uparcie kultywowanej kultury i wierzeń praprzodków. A zresztą, nawet gdyby były tylko słowiańskim „folklorem”, wolę go – folklor słowiański – od nadjordańskiego. Z jego sado-masochistycznymi drogami krzyżowymi, symbolicznym kanibalizmem (jedzeniem „ciała” krysta podczas guseł kościelnych) czy z kołtuńskim przez wiele wieków katolickim folklorem – kultem prześmiesznych „relikwii” – zardzewiałych gwoździ (których starczyłoby na ukrzyżowanie całego plutonu zbawicieli, pochodzących rzekomo z Golgoty), „mleka matki boskiej” (pochodzącego rzekomo z cycka kamiennej jej rzeźby), oślich kopytek (czczono ich setki, rzekomo pochodziły od osiołka, na którym rzekomo kryst wjeżdżał do Jerozolimy), czy wreszcie od rzekomego, rzekomo cudownie rozmnożonego napletka „zbawiciela”. Naprawdę i zdecydowanie wolę puszczanie wianków i śmigus dyngus – i słowiańską pisankę, słowiańską kolędę – niż modlić się do dwóch zbitych desek. Bo i to należy do nadjordańskiego folkloru. Będącego wyjątkowo żałosną i infantylną, bzdurną wręcz religią –  ideologią nowego żydogennego narodu wybranego  – spreparowaną w celu przerobienia rzymskich gojów w ogłupionych duchowych niewolników.
.
„Wierzenia przedchrześcijańskie trzeba by więc było sztucznie rekonstruować, a właściwie skonstruować na nowo, biorąc pod uwagę, że o tych prawdziwych, sprzed wieków, wiadomo stosunkowo niewiele z powodu szczupłej bazy źródłowej.”
.
Bzdura – nim polską wieś udało się skatoliczyć, co ostatecznie nastąpiło dopiero w czasach PRL wielu badaczy w pełni zdołało opisać słowiańską kosmogonię, panteon, święta, demonologię i ogrom zwyczajów i obrzędów. Wiele z nich zresztą przywłaszczyło sobie krystowierstwo. Wystarczy więc odrzucić od nich nadjordańską interpretację i mamy w pełni odtworzoną kulturę słowiańską.
.
W tym miejscu wyraźnie podkreślam – jestem zdecydowanym przeciwnikiem narzucania komukolwiek jakichkolwiek wierzeń. Także słowiańskich.Wiara w cokolwiek jest i być musi sprawą indywidualną, osobistą i prywatną. Nie mam zapędu krystowierców, którzy uważają, że Polacy powinni wierzyć w nadjordańskie gusła. Niech każdy wierzy sobie, w co chce, byleby nie próbował innym swoich wierzeń narzucać. I do nich przekonywać. Jedyne co postuluję w sprawach kultury słowiańskiej to:
.
„Postulaty kulturowo – społeczne:
.
1.Odbudowa i otoczenie opieką państwa naszej własnej, słowiańskiej, pogańskiej, przedżydowskiej tradycji, kultury i tożsamości.
2. Oddanie Rodzimowiercom wszystkich zagrabionych przez katolicyzm pogańskich miejsc kultu.
3. Zakaz finansowania przez państwo kościołów i religii wrogich kulturze słowiańskiej.
4. Oczyszczenie przestrzeni publicznej z symboli żydowskich religii monoteistycznych, wrogich Duchowi Słowiańszczyzny.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
.
W ramach punktu pierszego konieczne jest naturalnie wywalenie ze szkół tzw. „lekcji religii” i zastąpienie ich przedmiotem „Kultura Słowian”. Już dawno temu wyraziłem zdziwienie, że np. o mitologii greckiej w szkole uczą, a przynajmniej uczono w czasach PRL. Pamiętam do dzisiaj podręcznik do nauki historii z klasy V (wtedy w V klasie historia wchodziła do planu nauczania). Jeden z rozdziałów poświęcony był właśnie mitologii greckiej, greckim bogom i wierzeniom. A o kulturze i wierzeniach Słowian nie było w podręczniku do historii ani słowa. Dziwnie po macoszemu nawet w PRL traktowano więc naszą kulturę i wierzenia. W szkołach nie poświęcano im ani minuty. Ale nie tylko w szkołach tamatyka słowiańska tak była traktowana. Mam wydany w 1986 roku w PRL „Zarys dziejów religii”. Jest to obszerne opracowanie religii z całego świata (798 stron). Rozdział pt. „Religia Słowian” to równo 20 stron. A krystowierstwu (wszystkim jego głównym odpryskom) poświęcono prawie 180 stron –  w więc 9 razy więcej miejsca.  A przecież proporcje powinny być odwrotne.
.
„Ci, którzy głoszą, iż Polacy powinni wyznawać „religię przodków”, z uporem maniaka ignorują prosty fakt, że religią naszych przodków jest chrześcijaństwo. Taką bowiem religię wyznawali nasi rodzice, dziadowie i pradziadowie. „
.
Bzdura i kłamstwo – nasi pradziadowie w ogromnej większości odrzucali krystowierstwo, buntowali się przeciwko niemu, a ujarzmieni brutalną obcą siłą przez długie wieki stawiali mu bierny opór trwając przy własnych wierzeniach i własnej kulturze. Gorliwymi katolikami było przez wieki ledwo kilka, a u schyłku XVIII wieku góra kilkanaście procent polskojęzycznych mieszkańców Rzeczypospolitej.
.
„W Polsce nawet najbardziej zatwardziały ateista wie, kim jest Jezus Chrystus, ale poza garstką pasjonatów praktycznie nikt nie słyszał o jakimś Perunie czy Swarogu.”
.
I cóż z tego?  Zresztą, powodem tego jest upiorne katoliczenie Polaków przez hordy pasożytów duszpastuchów. Ponadto z tego powodu wstydzić powinna się cała państwowa oświata. Przy czym coraz więcej Polaków galilejczyka nie nazywa już „Krystem”, a zainteresowanie Perunem czy Swarogiem narasta. I to szybciej niż maleją szeregi gorliwych katolików. Jest to w sumie dowodem na totalną klęskę nadjordańskiej dżumy, która już w XII wieku była przekonana, że pogaństwo zdusi i nigdy państwa nie wypuści ze swych drapieżnych szpon. A to właśnie dzieje się na naszych oczach.
.
„Chrześcijaństwo pozostaje obecne na ziemiach polskich dłużej niż jakikolwiek inny kult religijny.”
.
Bzdura i kłamstwo – Słowianie żyją na terenie współczesnej Polski od wielu tysiącleci i przez wiele tysiącleci byli poganami. Rzymską szubienicę przywleczono na nasze ziemie natomiast tysiąc lat temu (z małym hakiem). Przy czym nigdy nie zapanowała ona całkowicie nad mieszkańcami. Przez zdecydowaną większość krystowierczego tysiąclecia przez zdecydowaną większość mieszkańców była znienawidzona i traktowana jako obce jarzmo.
.
„Negacja tego faktu prowadzi „neopogan” do absurdalnego wniosku, iż tysiąc lat to za mało, by zakorzenić religię w historii, tradycji i duchowości narodu.”
.
Po pierwsze – nie życzę sobie terminu „neopoganin”. Jestem po prostu poganinem. Bez przedrostka „neo”.
https://opolczykpl.wordpress.com/jestem-poganinem/
.
„Neo” to są właśnie katolicy – są neo-judaistami. I tak naprawdę, nim żydo-katolicyzm zdążył się rzeczywiście (a nie tylko powierzchownie poza marginesem kilku, góra kilkunastu procent fundamentalistów) zakorzenić w historii, tradycji i duchowości, to jest aktualnie odrzucany przez coraz większą liczbę Polaków. Już tylko co czwarty jako tako systematycznie lata na niedzielne kościelne gusła – licząc z tymi, którzy robią to pod presją otoczenia.
.
„Tymczasem rzymski politeizm upadł właśnie dlatego, że Rzymianie nie wierzyli w swoje bóstwa, a składane im ofiary traktowali jako czysto państwowe lub społeczne ceremonie-ozdobniki.”
.
Kompletna demagogia. W boskość cesarzy oczywiście Rzymianie nie wierzyli. Ale w bogów z odwiecznego panteonu już tak. Zwłaszcza lud wiejski przez wieki stawiał krystowiercom opór i trwał przy starych bogach (nie cesarzach). To od niego, prostego ludu italskiego, stawiającego opór rzymskiej szubienicy wywodzi się termin poganie – ludzie trwający przy własnych bogach, odrzucający nadjordańskie brednie.
.
„Został wyparty przez chrześcijaństwo…”
.
Wcale tak prosto to się nie odbyło. Konstantyn zalegalizował krystowierstwo stawiając je obok pogaństwa, które nadal było religią państwową Rzymu. W momencie, gdy to zrobił, zaledwie ok. 10 % mieszkańców imperium, głównie niewolnicy i biedota, kupione mirażem nieba za życie pełne wyrzeczeń i udręki, było krystowiercami. Potem był jeszcze cesarz apostata, a także cesarz arianin, który katolicyzm zdelegalizował. Gdyby na tym pozostało, obecny „rzymski katolicyzm” byłby tak naprawdę arianizmem a katolicyzm byłby herezją. Dopiero Teodozjusz zdelegalizował pogaństwo i zaczęło się prześladowanie pogan. Większość była prześladowana przez trzymającą władzę miejszość (dokładnie jak w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej). Rozbiło to spójność i siłę Rzymu do tego stopnia, że padł on od uderzenia z zewnątrz. Jak Rzeczypospolita…
Historia lubi się powtarzać…
.
„Katolik, ale i każdy pobożny prawosławny, protestant, żyd czy muzułmanin zachowuje nad „neopoganinem” tę prostą przewagę, że wierzy naprawdę.”
.
Czy ślepa, tępa i bezrefleksyjna wiara w bzdurne wymysły sprzed tysięcy lat jest rzeczywiście czymś dobrym i pozytywnym? Człowiek to osoba rozumna, myśląca – homo sapiens. A nie homo stupidus credentibus – człowiek głupi wierzący (w idiotyczne wymysły nazwane np. „pismem świętym starego i nowego testamentu”).
.
„Głosicielom „religii przodków” nie chodzi o religię, tylko o przodków, w dodatku rozumianych jako abstrakcyjna substancja etniczna czy plemienna, a nie jako nasi rzeczywiści antenaci z wiarą faktycznie przez nich wyznawaną.”
.
Zapewniam Danka że się myli. Wprawdzie u nacjonalistów, o których pisze, może być właśnie tak, jak on pisze. Ale wśród polskich pogan są rzeczywiście ludzie czczący choćby Boską Matkę Ziemię Mokosz czy Boskie Słońce Swarożyca (je przynajmniej widać, są rzeczywiste w przeciwieństwie do biblijnej utopiii Jahwe). A nasi przodkowie broniący się przed rzymską szubienicą nie są abstrakcyjną substancją etniczną. To są nasi przodkowie – wyznawcy Mokoszy i Swarożyca – ofiary miłości bliźniego rzymskich szubieniczników.
.
„Oddawanie czci „bogom przodków” sprowadzałoby się zatem do kultu samych przodków…”
.
Bzdura , czcimy przodków, ich kulturę i ich – naszych – słowiańskich bogów. Kult przodków był nieodłącznym elementem kultury Słowian i nie można go postrzegać oddzielnie. Przy czym my czcimy naszych przodków. A krystowiercy czczą Abrahama, Mojżesza, Dawida i Salomona. I innych wyssanych z palca mitologicznych żydowskich przodków „narodu pono wybranego”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
„Neopogaństwo” to w gruncie rzeczy zakamuflowany i nieco bardziej wyrafinowany w formie ateizm.
.
Po pierwsze jest to bzdura. Pogaństwo to i panteizm, i politeizm – a nie ateizm. Po drugie, jeśli już – to należy otwarcie powiedzieć, że ateizm w anty-kulturze zachodu przesiękniętej od wieków ślepą wiarą w żydowskie wymysły i biblijnego wyssanego z palca „boga” jest często pierwszym krokiem do odzyskania zdolności do samodzielnego, logicznego i krytycznego myślenia. Człowiek odrzucający biblijne brednie uwalnia się z kajdan ślepej bzdurnej wiary, przez co otwiera się przed nim możliwość poznawania świata i szukania zrozumienia Rzeczywistości. Zasłanianej i wściekle zwalczanej przez bzdurne krystowierstwo. To ateista zasługuje na szacunek – przestał dawać dalej zastraszać się piekłem, gniewem bożym i odrzucił ten bełkot. Umysł ma wolny i może go wykorzystać do szukania zrozumienia Rzeczywistości.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/07/30/poganstwo-2/
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/19/slowianskie-poganstwo-religia-wiara-czy-cos-znacznie-wiecej/
.
Wprawdzie ateista często równie ślepo jak krystowiercy wierzy w dogmat, że nie ma nic poza światem „materialnym”, ale lepsze jest to, niż kult biblijnego psychopaty.
.
„Jeżeli religia ma mieć ziemskie cele, to jest zbędna; nie przyjmie się i nie przetrwa, jak we Francji nie przyjął się i nie przetrwał kult Istoty Najwyższej zadekretowany w czysto ziemskich celach przez Robespierre’a w 1794 r. Religia konstruowana przez samych ludzi bez ingerencji czynnika nadprzyrodzonego nie ma racji bytu. Po porażce Robespierrowskiego kultu Istoty Najwyższej jeden z członków Dyrektoriatu, La Revellière-Lépaux, przedstawił na posiedzeniu rządu projekt zastąpienia go nową, opracowaną przez siebie doktryną religijną – „teofilantropią”. Gdy skończył swój długi referat na ten temat, minister spraw zagranicznych, Talleyrand, powiedział: „Ze swej strony chcę tylko zwrócić uwagę na jedno. Jezus Chrystus, aby założyć swą religię, został ukrzyżowany i powstał z martwych. Powinien pan się pokusić o coś w tym rodzaju.”
.
Kompletne bzdury. Oszust Saul/Szaweł/Pawel podrzucilł krystowiersto Rzymowi w I wieku. Do początków IV wieku, mimo zaślepionych „męczenników”, chcących ekspresowo wylądować w obiecywanym im żydowskim niebie, i mimo zmasowanej agitacji całych hord apologetów, ledwo 10 % mieszkańców imperium, głównie niewolnicy i biedota, w owo niebo i „zbawienie” wierzyło. A ogromne rzesze paganusów jeszcze przez wieki stawiało im opór nawet po tym, gdy krystowiercy przejęli władzę. Gdyby francuskim pomysłodawcom dać tyle samo czasu, to za kilka wieków katolicy francuscy wierzyliby w zadekretowaną Istotę Najwyższą. Ludziom gotowym ślepo wierzyć w cudze wymysły można wmówić wszystko. Tyle że wymaga to dłuższego czasu. I wcale nie potrzeba do tego „ukrzyżowania” i „zmartwychwstania”. Obchodzą się bez tego zarówno wyznawcy judaizmu jak i islamu. A mimo to, tak samo jak krystowiercy,  ślepo wierzą w ich pobratymcze żydowskie wymysły. Wiara czyni ślepym. Po prostu ślepym.
.
„W Polsce w ostatnich latach miały miejsce cuda eucharystyczne, ale o pogańskich cudach jakoś nie słychać.”
.
Hehehe – „cuda eucharystyczne”. Cudaki we wszystko uwierzą. Tak jak ślepo wierzyli w rozmnożone napletki czy zardzewiale gwoździe.
U pogan nie potrzeba cudów. Poganie to ludzie myślący a nie ślepo wierzący. Ich „cudami” nie potrzeba i nie da się oszukiwać. Poganie wiedzą, krystowiercy ślepo wierzą. We wszystko, co im „ałtorytety” podsuną jako „prawdę” i „cud”.
.
„Nieco bardzie umiarkowani krytycy „kosmopolitycznego” charakteru Kościoła katolickiego proponują zastąpienie katolicyzmu prawosławiem lub protestantyzmem w roli wyznania dominującego w Polsce. O wyższości prawosławia i protestantyzmu nad katolicyzmem przesądzać ma możliwość utworzenia w jego ramach „Kościoła narodowego”, o zasięgu pokrywającym się z granicami państwa lub podziałami narodowościowymi, niezależnego od zagranicznej centrali, jaką w Kościele katolickim pozostaje papiestwo.
Historia wskazuje jednak, że utworzenie „Kościoła narodowego” przez oderwanie go od Kościoła powszechnego (schizmę) zawsze kończy się tak samo: zamianą „Kościoła narodowego” w narzędzie państwa, bieżącej polityki i administracji. Tak działo się wszędzie, od Bizancjum do Skandynawii i od Rosji do Anglii.”
.
I tu się katolik magister Danek po prostu sypnął! Boi się stania się „narodowego” żydo-katolickiego kościoła „narzędziem państwa”. Boi się, bo istotą żydo-katolicyzmu jest uczynienie państwa narzędziem żydo-kościoła. Wbrew propagandzie, jakoby kościół miał wielkie zasługi dla państwa, jest dokładnie odwrotnie – kościół kat. podporządkowuje sobie każde państwo, na którym pasożytuje i wysługuje się nim dla własnych partykularnych interesów – zawsze ze szkodą dla podporządkowanego sobie państwa. I to chce Danek utrzymać. Nie chce, aby kościół podlegał państwu i jego interesom służył.
Inna rzecz, że każdy „kościół narodowy” na bazie żydowskich bredni nadal jest kościołem żydowskim zaadoptowanym jedynie prztez tubylców. W kontekście żydzizmów jedynie judaizm jest religią narodową żydów. Anglikanizm czy „rosyjska” cerkiew pozostają wprawdzie podporządkowane swoim państwom, przez co nie mogą aż tak im szkodzić i zmuszone są im służyć (naturalnie nie za frico), ale nadal pozostają zaadoptowanym żydowskim ideologicznym przybłędą czyniąc z Anglików czy Rosjan wyznawców żydowskich kukieł i atrap. Nigdy anglikanizm nie będzie angielski. I nigdy „rosyjska” cerkiew nie będzie rosyjska – zawsze będzie żydogenna.
.
„Zamiana Kościoła w jeden z pionów administracji państwowej doprowadza zaś do wyprania go z treści religijnej i w rezultacie do obumarcia samej instytucji.”
.
Bzdura. Cerkiew jest pionem administracji państwowej w Rosji od wieków. Przetrwała nawet potworne prześladowania w czasach żydo-bolszewizmu. A jej gusła w niczym nie zostały wyprane z żydogennych religijnych treści. Popi równie gorliwie wierzą jak katolickie klechy. I ich owieczki toże. Obrzędy w sumie mają podobne. Stroje też. I procesje, i krzest, i symboliczny kanibalizm, i święta. I jak na razie cerkiew ma się równie dobrze w Rosji jak kk w Polsce. Choć i ona obumrze. Tak jak obumiera a raczej biologicznie wymiera (chciało by się rzec – zdycha) kościół żydo-katolicki w Polsce.
.
„Dochodzi do przemieszania gorliwości religijnej z gorliwością nacjonalistyczną”
.
Nie za bardzo rozumiem co Danek chce tym powiedzieć. Wszak gorliwi katolicy tylko siebie uważają za „Prawdziwych Polaków”. Reszta, a zwłaszcza poganie, to dla nich barachło, renegaci, odszepieńcy, co najwyżej Polaczki pasledniewo sorta. Czy termin „Prawdziwi Polacy” nie pachnie gorliwym nacjonalizmem? A kto nazywa siebie Prawdziwymi Polakami? Słyszałem to na ustach takich katolickich tuzów jak rebe Rydzyk, Kalkstein, Singer i inni gorliwie katoliccy „Prawdziwi Polacy” PiSraelici. Czy ich też Danek zalicza do tych, którzy gorliwość religijną mieszają z gorliwością nacjonalistyczną?
.
„Serbskie prawosławie, zwane świętosawiem, uchodzi za wyjątkowo „narodowe” nawet na tle reszty świata prawosławnego”
.
I przez to Serbowie byli podczas wojny wyjątkowo okrutnie setkami tysięcy eksterminowani przez ultrakatolickich chorwackich ustaszy. Bo byli narodowcami prawosławnymi a nie katolikami.
.
„Inne przypadki budowania narodowej monolatrii z chrześcijańską fasadą bywały mniej zabawne, by wspomnieć III Rzeszę i jej próby tworzenia „niemieckiego chrześcijaństwa” (Deutsche Christen) na bazie miejscowego protestantyzmu.”
.
Niech się p. Danek nie kryguje i przyzna, że także katoliccy biskupi i kler, oraz ich owieczki wspierali Hitlera. Nie tylko protestanci.
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/01/05/katolicyzm-i-hitleryzm-co-je-laczy/
.
Dobrze mimo to, że Danek o tym wspomniał, bo już nie raz próbowano hitleryzm wrobić w pogaństwo, a polskich pogan stawiać w jednym szeregu z III Rzeszą. Choćby tu: 7 minuta 10 sekunda poniższego filmu:
.

.
Pisałem kiedyś o tym:
.
„Najbardziej obrzydliwą manipulacją było wtrącenie Hitlera i III Rzeszy do tego krótkiego reportażu. Jest to celowe opluskwianie i dezawuowanie rodzimowierstwa jako czegoś podejrzanego i potencjalnie groźnego. Choć na szczęście żydłacka telawiwzornia zreflektowała się i narrator zakończył wątek hitlerowski stwierdzeniem, że w Polsce takie ruchy są na szczęście słabe. Ale jeśli tak, to po jaką cholerę wątek hitleryzmu w ogóle wstawiono do relacji o Watrze?”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/06/w-obronie-poganstwa-slowianszczyzny-i-watry/
.
„Jeśli do takiej narodowej megalomanii wyrażonej w formie wyznaniowej dochodzi jeszcze historyczny resentyment przeciw innym narodom lub współczesne konflikty z nimi, wyznawcy „narodowego” chrześcijaństwa niejednokrotnie wskrzeszają wyrwaną z kontekstu, starotestamentalną ideę narodu wybranego wraz z powiązaną z nią ekskluzyjną etyką zbiorową – i postępują z obcoplemieńcami w sposób podobny do tego, w jaki bojownicy Państwa Islamskiego traktują „niewiernych”
.
Aż ty załgany magistrze politologii… Skoroś wspomiał starotestamentową ideologię narodu wybranego i jego ekskluzywizm – czegoś nie wspomniał przy okazji o masowych i wielokrotnych ludobójczych czystkach etnicznych całych ludów i królestw, dokonawanych z woli i z aktywną pomocą nieskończenie miłosiernego opisanych szczegółowo w waszym „piśmie świętym”?
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
I czegoś nie wspomniał o czystkach quasi -„etnicznych” uprawianych przez wieki przez katolicki nowy naród wybrany na milionach ofiar nie należących do tego narodu nowego wybranego żydogennego? A czepiasz się islamistów. Nie wspominając przy tym, że Państwo Islamskie to potworek spłodzony niejako in vitro przez CIA, Pentagon i Faszyngton.
https://pracownia4.wordpress.com/2014/09/20/ukryte-pochodzenie-isis/
.
„Współcześnie na Ukrainie natrafić można na obrazy wystylizowane na ikony, przedstawiające terrorystę Stepana Banderę i ludobójcę Romana Szuchewycza w otoczeniu aniołów i świętych.”
.
Tego nie neguję i jest to oczywiste zboczenie, typowo krystowiercze. Szkoda, że Danek nie pochwalił się, ilu katolickich świętych, zwłaszcza z okresu średniowiecza i nowożytnych podbojów kolonialnych to zbrodniarze, rzeźnicy i ludobójcy.
.
„Zapomina, że Bóg opiekuje się jego narodem, ale innymi także: sprawuje opatrzność nad wszystkimi narodami i całym światem.”
.

Hehehe. A ja w jego pismie świętym znalazłem to:

Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.
.

A jak żydowski nieskończenie miłosierny bóg „opiekował się” innymi narodami widać było w opisach podboju Kanaanu. Mnie aż włos się jeżył na głowie, gdy te zbrodnicze wymysły czytałem pierwszy raz. To wtedy zrozumiałem, że wyssanemu z palca Jahwe oszuści piszący biblię dali celowo osobowość zwyrodnialca i psychopaty. Po to, aby ogłupiani przez kapłanów Izraelici drżeli przed nim ze strachu.
.
„I tak jest: w Kościele powszechnym spotkanie każdego narodu z Bogiem wygląda nieco inaczej. Religijność Latynosów różni się od religijności narodów romańskich czy Słowian. Irlandzki kult św. Patryka i św. Brygidy z Kildare różni się od słowackiego kultu św. Svorada (Andrzeja Świerada), a polski kult maryjny różni się od kubańskiego kultu Matki Bożej Samotności (La Soledad). W każdym z nich wyraża się jednak duch narodu wielbiącego tego samego Boga w jednym Kościele.”
.

Bzdura – w tych gusłach wyraża się jedynie bezdenna głupota ludzi, którym wmówiono te niewyobrażalnie niepoważne bzdety reklamując je jako jedyną jedynie prawdziwą prawdę objawioną.
.
„Odwracanie relacji Kościół-naród byłoby szczególnie bezpodstawne w Polsce, gdzie Kościół pojawił się wcześniej niż naród. Gdy w X wieku Mieszko kreślił granice swego państwa, naród polski jeszcze przecież nie istniał. Proces jego formowania się z odrębnych plemion trwał przez następne wieki. Naród polski stworzyły więc przede wszystkim dwie instytucje: monarchia Piastów i Kościół katolicki.”

Zapewne ku zdziwieniu niejednego czytelnika w tym miejscu przyznam Adamowi Dankowi jakieś 50 % racji. Jest faktem, że gdy Piastowie ściągnęli do siebie i narzucili poddanym rzymską szbienicę, nie istniała jeszcze polska tożsamość narodowa. I jest faktem, że wytwarzać zaczęła się ona dopiero po kilku wiekach. Dodam w tym miejscu – pojawiła się ona początkowo wyłącznie wśród możnowładców i rycerstwa/szlachty. Jej dwoma filarami były faktycznie wspólne państwo i żydo-katolicyzm. Pierwszymi Polakami, mieszkańcami państwa schyłkowych Piastów i pierwszych Jagiellonów uważających się za Polaków, posiadających akurat powstałą, ponadplemienną wspólną polską tożsamość byli katolicy – możnowładcy i szlachta. Wtedy naprawdę Polak był katolikiem. Ale Danek ignoruje to co nastąpiło zaraz potem. Otóż, gdy do Korony doszła reformacja, polska szlachta i możnowładcy nieomal masowo porzucali katolicyzm stając się protestantami. Tak więc już od XVI wieku byli w Rzeczypospolitej także Polacy luteranie. I Polacy kalwini. I Polacy arianie – bracia polscy. Pojawili się także Polacy ateiści – jak urzędowo zamordowany – skazany na śmierć – Polak ateista Kazimierz Łyszczyński. W czasach późniejszych na fali laicyzacji coraz więcej Polaków brało rozbrat z katolicyzmem i dzisiaj większość Polaków z katolicyzmem tak naprawdę nic nie łączy. Okrzczono ich bez ich zgody, do komunii zagnano, bo byli mali, ale gdy dorośli całkowicie odizolowali się od kościoła. Owszem, nadal 85 % Polaków jest okrzczonych, ale zdecydowana większość z nich do kościołów chodzi tylko od wielkiej okazji – pogrzeb, ślub, krzest czy komunia w rodzinie. I na tym się ich katolicyzm kończy. Dzisiaj określenie Polak katolik (przy założeniu że bieżemy pod uwagę wyłącznie gorliwie wierzących katolików) dotyczy już tak naprawdę zdecydowanej mniejszości Polaków. I oni wymierają. Odchodzących do żydowskiego nieba batalionów moherowych beretów płci obojga nie zastępują równe im liczebnie bataliony młodych gorliwie wierzących katolików.
.

Dżuma nadjordańska naprawdę wymiera. Biologicznie…
.
Co mogę jeszce powiedzieć na zakończenie…
.
O ile, podobnie jak Adama Danka, nie cieszy mnie, gdy różnej maści nacjonaliści wykopujący przepaść pomiędzy np. Polakami a Rosjanami, podszywają się pod kulturę i Wiarę/Wiedzę Słowian plugawiąc ją własnym szowinizmem, o tyle w przeciwieństwie do niego uważam, że naszą tożsamością i naszą kulturą jest Słowiańskość, Słowiańszczyzna – a nie żydogenne krystowierstwo. I dlatego cieszy mnie, że ono wymiera, narastają natomiast rzesze ludzi poszukujących świadomie własnych słowiańskich korzeni. I nawet jeśli są oni ateistami, czy agnostykami – to przynajmniej nie wierzą ślepo w zbrodnicze, rasistowskie i odmóżdżające żydowskie brednie biblijne. A to daje nadzieję że Polacy staną się być może narodem ludzi myślących. A nie tępo i bezrefleksyjnie w idiotyzmy wierzących. Obecnie problemem nie mniejszym od żydo-katolicyzmu są Polacy odmóżdżeni polityczną poprawnością. Różnica między tymi dwoma antypolskimi ideologiami jest tylko taka, że polit-poprawność nie udaje jak żydo-katolicyzm, że jest szczytem polskości i patriotyzmu.

.

.
opolczyk
.
.
.
.

W polityce nic nowego…

.

.

Już od dłuższego czasu mało uwagi poświęcam na blogu polityce. Głównym powodem jest to, że od lat tak naprawdę nic się w polityce nie zmieniło. Ani w polskiej, ani w globalnej. Ponadto odczuwam ogromny przesyt polityką. Gdy myślę o niej, czuję się jak człowiek, który  po kilkudniowym obżarstwie zasiada do stołu i patrząc na jedzenie o mało nie dostaje torsji. Nie ma sensu pisać od lat w kółko tego samego. Telawiwzorni od dawna praktycznie nie oglądam (poza transmisjami z turniejów snookera – jedynej dyscypliny sportu jaką jeszcze od czasu do czasu oglądam, a akurat trwają mistrzostwa świata). Telawiwzornia ciągle serwuje te same odgrzewane brednie i dezinformacje. Dzisiaj na krótko włączyłem to płaskie pudło, ale transmisji ze snookera jeszcze nie było. Przeleciałem szybko kilka kanałów. Bzdurne reklamy, dezinformacyjna papka, a na jednym z publicznych kanałów „reportaż” – nagonka na Koreę Północną. Ma to oczywisty cel – gdyby bandyci rzeczywiście zdecydowali się ją zaatakować, to należy wcześniej bydełkowi roboczemu wyjaśnić, dlaczego ten atak był konieczny. Na innym bzdurne komentarze na temat najbliższej prezydenckiej farsy wyborczej we Francji. Jedyne co było (pół)prawdą, to katastrofalne jej zadłużenie – oficjalnie wynoszące ok. 100 % PKB (w rzeczywistości 3-4 razy wyższe). Rzekomo przyczyną tego zadłużenia, jak przekonywał ekspert finansowy jest zbyt mała konkurencyjność francuskich firm. O tym że usrael, z gospodarczą wolną amerykanką – urzeczywistnionym „wolnym rynkiem”  – i bezpardonową na nim konkurencją – ma zadłużenie wielokrotnie większe (i dodatkowo 50 milionów biedaków skazanych na talony żywnościowe) komentator naturalnie nie powiedział. Kreacja pieniądza w postaci długu (pieniądz na żydo-zachodzie kreowany i puszczany jest w obieg poprzez przyznawanie „kredytów” – czyli w postaci długu, który należy z odsetkami spłacić), prywatyzacja i dzika konkurencja rynkowa to są rzeczywiste przyczyny niewypłacalnego zadłużenia. Poprzez bezwzględną konkurencję bankrutuje wiele dobrze funkcjonujących firm, zwłaszca tych godziwie płacących pracownikom. Giną w konkurencji z tymi, które maksymalizują zyski kosztem płac i ochrony socjalnej pracowników. Przy czym ich zyski lądują w kieszeniach prywaciarzy, a wywłaszczone prywatyzacją państwo utrzymywać musi rzesze bezrobotnych z upadłych firm. A ponieważ ściągane podatki nie wystarczają na wszystkie wydatki budżetowe (utrzymanie aparatu państwowego, rządu, knessejmu, wojska, policji, służb, szkolnictwa, szpitali itp.), trzeba pieniądze pożyczać. W tym celu zaciągają rządy zachodu kolejne, coraz większe kredyty i dług publiczny lawinowo narasta – wszędzie – na całym żydo-zachodzie. Nawet Szwajcaria jest niewypłacalnym bankrutem.
.

Próbowano obliczyć sumaryczny światowy dług, we wszystkich jego formach włącznie z długiem ukrytym. Według najbardziej pesymistycznych (i chyba najbardziej zgodnych z rzeczywistością) wyliczeń wynosi on równowartość dziesięcio-dwunastoletniego światowego PKB. Ogromna większość tego długu obciąża tzw. „wysoko rozwinięte” kraje zachodu i azjatyckie tygrysy kontrolowane przez bandycki usrael. Jest to zresztą zrozumiałe. Biednym krajom afrykańskim pozbawionym przemysłu i surowców nikt wysokich kredytów nie przyzna. Owo zadłużenie nie jest też przypadkiem – banksterskie oszustwo systemu bankowego i finansowego zainstalowane na zachodzie miało to właśnie na celu – doprowadzić do niewypłacalnego zadłużenia, aby potem mogli wierzyciele – czytaj: banksterzy – zlicytować bankrutów i za bezcen przejąć na prywatną własność cały świat ze wszystkimi zasobami. To co obecnie obserwujemy – całą tę złodziejską prywatyzację (po łacinie oznacza ona rabunek), dalsze katastrofalne zadłużanie się zachodu i coraz bardziej narastającą biedę coraz większych rzesz mieszkańców zachodu jest bezwzględną realizacją banksterskiego NWO. Usrael pełni w nim rolę banksterskiego żandarma i światowego policjanta mającego trzymać za pysk ewentualnych nieposłusznych.
.

Nagonka na Rosję, a zwłaszcza na prezydenta Putina bierze się stąd, że to właśnie on pomieszał banksterom szyki i rozwalił cały ich precyzyjnie opracowany harmonogram podboju świata. Przypomnę w tym miejscu, że zmarły niedawno David Rockeffeler, jeden z decydentów NWO w roku 1991 powiedział:
.
„Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują nowy porządek świata.”
.
Ostateczny podbój świata banksterzy zapoczątkowali operacją obcej flagi 11 września 2001. CIA i Pentagon dokonały zamachów na WTC i siedzibę Pentagonu, po czym natychmiast zwalono je ma muzułmanów i ruszono na podbój świata islamu. Przy czym banksterzy zakładali wtedy, że nowo wybrany prezydentem Rosji Władimir Putin będzie taką samą marionetką żydowskich oligarchów, którzy rozszabrowali Rosję, jak jego poprzednik, wiecznie uchlany Jelcyn. Przez szereg lat Putin, który przejął władzę, gdy Rosja była w katastrofalnej sytuacji gospodarczej, finansowej i społecznej, aby mieć czas na postawienie Rosji na nogi, udawał spolegliwego wobec bandyckiego zachodu. Dopiero gdy uznał, że Rosja jest już na tyle silna, że może otwarcie przeciwstawić się bandyckiej polityce Faszyngtonu, zrobił to. Było to w roku 2014, kiedy Rosja, całkiem zresztą słusznie, przyłączyła do siebie Krym, zgodnie z wolą jego mieszkańców, jako integralną część Rosji. Jeszcze większym wyzwaniem rzuconym przez Rosję bandyckiemu Faszyngtonowi i całemu zachodowi było militarne wsparcie legalnych władz Syrii, których upadku a następnie rozwalenia Syrii życzą sobie przede wszystkim Izrael i jego zamorski polityczno-militarny lokaj – usrael.

.

Gdyby następcą Jelcyna została inna marionetka żydowskich oligarchów, odpowiednio wielki kryzys zapowiadany przez bankstera Rockefellera najprawdopodobniej już byłby zrealizowany. Byłby to wielonurtowy i wielopoziomowy krysy – nie tylko gospodarczy i finansowy. Przede wszystkim byłby to kryzys poczucia bezpieczeństwa. Banksterzy planowali różne operacje mające wywołać poczucie ogromnego zagrożenia. Zachód zalać miała fala inscenizowanych  przez służby krwawych zamachów terrorystycznych z tysiącami ofiar, zwalanych nie tylko na muzułmanów ale i na zachodnich nacjonalistów – aby mieć pretekst do rozprawy z nimi. Dodatkowo miały szaleć celowo wywoływane epidemie, celowo podsycana przestępczość kryminalna, a po załamaniu gospodarczym napady rabunkowe na sklepy, hurtownie i producentów żywności. Towarzyszyć miały temu dodatkowo klęski naturalne wywoływane sztucznie bronią pogodową. Zamierzano w ten sposób  wywołać u mieszkańców zachodu paniczny strach o własne życie. Być może banksterzy zainscenizowaliby nawet atak kosmitów (stąd tyle programów telewizyjnych o UFO) czy bombardowanie Ziemi potężnymi meteorytami. Zostałoby to wszystko przedstawione jako globalne zagrożenie ludzkości, z którym uporać może się jedynie silny globalny rząd.
.

Na szczęście do tej pory banksterzy nie mieli możliwości sfinalizowania tego planu. To dzięki prezydentowi Rosji ten scenariusz wstrzymano.

.
.
Wywołanie bowiem odpowiednio wielkiego kryzysu w obliczu stabilnej i w dużym stopniu autarkicznej, a paliwowo-energetycznie całkowicie samowystarczalnej gospodarki rosyjskiej istniało niebezpieczeństwo, że w sytuacji upadku zachodniego „ładu” Rosja stanie się jedynym nadal funkcjonującym supermocarstwem, u którego inne zrujnowane kryzysem państwa i narody szukć będą pomocy i wsparcia. Byłby to koniec marzeń o Ziemi podbitej przez żydo-banksterów. Z tego powodu wdrożenie wielkiego kryzysu i towarzyszącego mu załamania gospodarki światowej wstrzymano. Dzięki prezydentowi Putinowi załamał się banksterski harmonogram podboju świata. I to on powstrzymał bandycki pochód usraela i jego wasali z NATO w tym podboju. I przez to jest tak znienawidzony. I stąd ta wściekła nagonka na niego. Przy całej wściekłej nagonce na niego i straszenia nim tylko ślepiec lub skończony dureń nie widzi, co jest rzeczywiście grane: Rosja nie osacza bandyckiego usraela, nie napada zbrojnie na obce suwerenne kraje, nie bombarduje ich i nie okupuje. I nikomu nie grozi interwencjami. Nikomu po prostu nie zagraża. Polsce naturalnie też nie. Wrzaskliwy jazgot PiSraelitów z Macierewiczem/Singerem na czele o rzekomym zagrożeniu atakiem Rosji na Polskę jest zwykłym idiotyzmem. Po co zresztą Rosja miałaby napadać na Polskę? Aby spłacać za Polskę bilionowe długi, utrzymywać miliony rencistów, miliony bezrobotnych i inwestować biliony w odbudowę polskiej gospodarki – tylko po to, aby Polacy nadal pluli na nią jako na agresora? Rosja odczeka, że Polacy sami zrozumieją, że tylko w sojuszu z nią Polska może być wolna, suwerenna i zamożna. A Polacy bezpieczni. Do tego czasu Rosja palcem nie ruszy, aby Polsce zaszkodzić, na czym zresztą jej po prostu nie zależy. Wolałaby mieć w Polsce przyjaznego sąsiada zamiast wroga.
.

W polityce światowej jest więc wszystko bez zmian. Drobne przetasowania, czy nowo kreowane marionetki polityczne nie mają żadnego znaczenia na realizowany tymczasowy scenariusz, obliczony na przetrwanie i dobranie się do skóry Putinowi. Myślę, że większość zwolenników Trampka ultrasyjonisty, która wierzyła w jego „antysystemowość” już z tego amoku ocknęła się. Ludzi ci powinni pamiętać o tym, że na żydo-zachodzie, a zwłaszcza w usraelu, nie ma szans na to, aby do walki o najważniejszy fotel dopchał się polityk rzeczywiście niezależny – spoza systemu. Już od historii z JFK w usraelu (którego zamordowano, bo złamał monopol FED na kreację pieniądza), a jeszcze bardziej od problemów z Jörgiem Haiderem w Austrii, którego partię, gdy zyskiwać zaczęła coraz większą popularność, musiano rozbić od środka przez podstawioną agenturę, a jego zamordowano w zainscenizowanym wypadku samochodowym, czujność nadzorców żydo-zachodu znacznie wzrosła. Nie ma więc obecnie szansy na pojawienie się popularnego, mającego szansę na zwycięstwo niezależnego polityka. Gdyby taki się pojawił, już w przedbiegach zmarłby w wypadku samochodowym, lub na zawał serca. Ci którzy liczą na francuski FN, że niby jest narodowy i „antysystemowy”, także obudzą się z ręką w nocniku. FN wcześniej był narodowy i antysystemowy. Ale gdy córeczka za „antysemityzm” wywaliła ojca Le Pena na zbity pysk z Frontu i przejęła władzę, a jej konkubentem i zastępcą w FN jest mający prawo powrotu do Izraela Louis Aliot…

.
.
…najważniejszą zagadką dotyczącą francuskiego FN jest – jakiego narodu jest ten front reprezentantem? Mój dobry znajomy (siedzieliśmy razem w obozie internowanych), mieszkający od kilku lat we Francji, bez ogródek powiedział mi niedawno – Front Narodowy? Przecież tam są teraz sami Żydzi…
.
W polityce jewrounijnej widoczne jest zatrzymanie w biegu projektu pod nazwą Stany Zjednoczone Europy. Banksterzy nie liczyli zapewne na aż tak silny opór środowisk narodowych we wszystkich jewrounijnych barakach. A ponieważ rozprawa ze światem islamu, aby zagwarantować bezpieczeństwo Izraela, ma obecnie priorytet, a narodowcy to dobre mięso armatnie do walki w obronie białej Europy przed rzekomo grożącą jej islamizacją, kolejne kroki w kierunku dalszej tzw. „integracji” jewrounii wstrzymano, a nawet wyprowadzono z niej Wyspy Rotszylda. Ich obecnym zadaniem jest podczepienie się pod Chińskiego Smoka i próba jego obłaskawienia. A przy okazji robienia kasy na juanie w sytuacji nadciągającego upadku dolara. Niemniej banksterzy z przerobienia Europy w jedną zunifikowaną centralnie kierowaną prowincję przyszłego światowego państwa nie zrezygnowali. Jedynie realizację tego projektu odłożyli na bliżej nieokreśloną przyszłość.
.

Globalne zapasy trwają więc nadal. Siły bandyckiego usraela i całego żydo-zachodu słabną. Rosja i jej sojusznicy rosną w siłę. Powoli też kolejne państwa, będące wcześniej pod usraelskim butem, próbują zrzucić wasalską zależność. Być może gwałtowny wzrost agresywności usraela pod wodzą „antysystemowca” Trampka wywołany jest frustracją faszyngtońskich i pentagonowych jastrzębi służących żydo-banksterom, widzących jasno zmianę globalnego układu sił na ich niekorzyść. I dlatego manipulowany nimi psychol Trampek nie tylko zaatakował rakietami Syrię łamiąc wszelkie możliwe prawa i konwencje międzynarodowe, nie tylko grozi Korei Północnej militarnymi środkami, nie tylko przerzuca terrorystów do Jemenu,
https://pl.sputniknews.com/swiat/201704205286911-USA-Jemen-Arabia-Saudyjska/
.
i nie tylko zamierza wypowiedzieć układ z Iranem, to jeszcze wspiera kolorową rewolucję w Wenezueli. Szalejący bandyta agresywnością chce zamaskować to, że jest coraz słabszy.
.

Czy światu grozi wielka wojna? Myślę, że niestety tak. Banksterski globalizm nie upadnie tak cicho, bez fajerwerków, jak upadł ZSRR. Banksterzy zbyt wiele już nagrabili, nakradli i przywłaszczyli sobie, zbyt wielkie wpływy zdobyli, aby bez walki to wszystko oddać. I dlatego nie można wykluczyć, że upadkowi żydo-zachodu – który jest nieuchronny –  w obliczu istnienia silnych niepodbitych przez banksterów państw z Rosją na czele towarzyszyć będą głośne fajerwerki upstrzne być może nawet grzybami atomowymi. Tej ewentualności nie jesteśmy w stanie wykluczyć ani takiemu rozwojowi wypadków zapobiec. W tym miejscu polecam brać przykład z mieszkańców Korei Północnej. Mimo nagonki na ich kraj, wiedząc że może dojść do usraelskiego ataku na nich łącznie z użyciem głowic atomowych, mieszkańcy Północnej Korei nie wpadają w panikę. Chodzą normalnie do pracy, na zakupy i nie myślą o ewentualnym zniszczeniu ich kraju. Bo i co im da, że będą się tym zamartwiać? Co ma być to będzie – mówią – i zajmują się dalej codziennymi sprawami.
.

Ale może i obejdzie się bez wojny. Jeśli na zachodzie niezadowolenie, rozczarowanie i wściekłość przeciwko rządzącym marionetkom politycznym przekroczy masę krytyczną  i na ulice wyjdą dziesiątki milionów, tak w usraelu jak i w jewrounii, Japonii, Australii i innych folwarkach żydo-banksterów, to będą oni tak zajęci pacyfikowaniem własnego zbuntowanego ludzkiego bydła roboczego, że na wojnę z wolnym od nich jeszcze światem nie będą mieli sił ani czasu. To byłby mniej wstrząsający upadek żydo-banksteryzmu, zachodniej pseudodemokracji i koniec ograbiania i zniewalania prawie całego świata świata przez Klikę Globalnych Banksterów.
.

W Polsce także wszystko pozostaje bez zmian. Inscenizowana wojna PiSraelitów z POparchami jest zwykłą inscenizacją. Wystarczy popatrzeć na te dwa poniższe zdjęcia – żondy PO i PiS w Jerozolimie.

.
.
.
Nie w Moskwie, nie w Berlinie i nie w Faszyngtonie. A w Jerozolimie. Po nich widać, czyim interesom POPiS służy. A  ta inscenizowana wojna między tymi bratnimi kibucami, służącymi tym samym żydowskim mocodawcom, ma na celu przede wszystkim rozbicie społeczeństwa na zwalczające się obozy. Metodę divide et impera okupant zachodu, w tym i Polski, opanował do perfekcji. Głośne obecnie nadal reklamowanie PiSraelitów jako partii polskiej i patriotycznej to oczywiste oszustwo. Taka ona polska jak ja Chińczyk i taka patriotyczna jak ja katolik.
.
Najgłośniej reklamowane jako propolskie i patriotyczne posunięcie PiSraelitów, wypływające rzekomo z troski o dobro Polaków, to program 500+. Tyle że jest to gigantyczne oszustwo szkodliwe dla Polski i Polaków.
.

1) Była to jawna korupcja przedwyborcza – zagłosujecie na nas – dostaniecie pieniądze.
Była ona tym bardziej obrzydliwa,bowiem PiSrael nie obiecał dać ludzim swoich własnych, Kalksteina i Szydły pieniędzy – a korumpował ich pieniędzmi nie swoimi, „państwowymi”, z budżetu, pożyczonymi na lichwiarski %. Kto będzie to spłacał? Oczywiśście oszukani Polacy.

.
2) Rozdawanie nie swoich pieniędzy, pożyczanych na lichwiarski % nie ma nic wspólnego z troską o polepszenie bytu Polaków a zwłaszcza najbiedniejszych rodzin. Na większym zadłużeniu państwa one ostatecznie i długoterminowo najwięcej stracą, bo konieczne będzie wcześniej czy później cięcie świadczeń i zapomóg socjalnych.

.
3) Najbiedniejsze rodziny z dziećmi, żyjące dużo poniżej minimum socjalnego czy nawet biologicznego na oszustwie 500+ niewiele lub nic nie zyskały: otrzymując po 500 zł na dziecko i osiągając przez to minimum socjalne (nadal głodowe) utraciły równocześnie prawo do wszystkich wcześniejszych świadczeń, zapomóg i ulg socjalnych. Takie rodziny nadal żyją w takiej samej biedzie – z jednej kieszeni państwowej dostały obiecane przez PiSrael pieniądze (500+), a z innych utraciły dotychczasowe świadczenia. I nadal klepią biedę.

.
4) Na oszustwie 500+ krótkoterminowo skorzystały rodziny z dziećmi o dochodach dużo powyżej minimum socjalnego, którym te pieniądze nie były koniecznie potrzebne do życia, a które dzięki nim mogą sobie np. zafudować choćby dodatkową wycieczkę w Bieszczady czy nad morze. Niemniej inflacja, drożyzna i wzrastające za wszystko opłaty, podatki itp. bardzo szybko sprawią, że owe 500 złotych wyciągnięte zostaną „obdarowanym” nimi rodzinom na przeróżne sposoby. Państwo pod rządami PiSraela jedną ręką daje, a drugą odbiera.

.
5) O katastrofalnie zadłużonym budżecie nie powinniśmy nigdy zapominać także w kontekście 500+. Od czasu przejęcia przez PiSraelitóśw rządów dług państwowy narasta szybciej niż w czasach rządów POparchów. Kto ten dług będzie spłacał? Na pewno nie Kalkstein czy Szydło i jej ekipa.

.

Kiedyś w czasach PRL ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban powiedział otwarcie, że rząd sam się wyżywi. I tak jest nadal. Z tą różnicą, że ówczesny rząd jednak dbał o to, aby nie było bezrobocia, aby mieszkania były tanie i aby oświata i służba zdrowia były bezpłatne i dostępne dla wszystkich – także dla najbiedniejszych. Obecnie takiego bezpieczeństwa socjalnego jak wtedy Polacy już nie posiadają. Stąd tzw. „obsługa zadłużenia” dotknie przede wszystkim tych najbiedniejszych – miliony bezrobotnych, miliony na głodowych pensjach, miliony uzależnione od świadczeń socjalnych, które są powoli ale systematycznie cięte, choćby przez brak ich ciągłej rewaloryzacji. I 500+ nic w kierunku rzeczywistej likwidacji narastającego marginesu biedy nie uczyniło. NIC! A co gorsza, długoterminowo jeszcze pogorszy sytuację bytową milionów tych, których korumpowano tą podstępną obiecanką przedwyborczą.

.
Co jeszcze słychać w polityce wewnętrznej. Inne obok POPiSu partyjki w knessejmie to jedynie jego przybudówki i klony – z sitwą żulika Kukiza włącznie. Okupant wypromował go, aby skanalizować narastającą rzeszę niezadowolonych. Obecnie kreowani są następni „niezależni” i „antysystemowi” liderzy. Być może są to tylko użyteczni idioci, a nie świadomi agenci okupanta. Choć na razie są oni znacznie mniejszego kalibru niż Kukiz. Wymięnię choćby takich jak Jabłonowski, Rybak, Międlar, tandem Chojecki-Kowalski, „major” Kudliński i im podobni,

Okupant robi wszystko, aby niezadowolonym podstawiać liderów,  którzy powiodą ich na manowce lub kolejne fałszywe barykady. A im ich więcej, tym lepiej, bo niezadowoleni rozbici dzięki temu zostaną na nic nieznaczący polityczny plankton. Pod tym względem od 1989 roku nic się nie zmieniło. Jedynie  Samoobroną śp. Andrzeja Leppera okupant został zaskoczony. Po rozprawieniu się z nią i po zamordowaniu jej lidera tym bardziej okupant stara się kontrolować środowiska niezadowolonych. Lidera Zmiany, Mateusza Piskorskiego na wszelki wypadek w bezprawny sposób aresztowano, zanim jego partia stała się realnym zagrożeniem dla systemu. To pokazuje, że teraz okupant dmucha już na zimne i nie czeka, aż zacznie się mu grunt pod nogami palić.

.
Tak wygląda sytuacja polityczna w Polsce obecnie i nic nie wskazuje na to, że cokolwiek w systemie politycznego zniewolenia Polski w najbliższym okresie się zmieni. Jedynie gospodarczo i finansowo Polska będzie dalej staczać się w przepaść. Narastać będzie bieda, przybywać będzie Polaków żyjących poniżej minimum socjalnego, biologicznego i bezdomnych. I narastać będzie bezprawie i zamordyzm uprawiany przez marionetki okupanta rządzące Polską. I dalej Polacy będą skłócani, napuszczani na siebie i zapędzani na fałszywe barykady. Ważną rolę w tych psychomanipulacjach wyznaczył okupant zaślepionym wyznawcom poprawności politycznej (nadjordańskiego chowu) i fundamentalistom żydo-katolickim. Od lat jedni i drudzy z jednej faszywej barykady gnają na następną. I jeszcze próbują normalnych ludzi na te barykady zaciągać.

.

Wobec powyższego, ponieważ w polityce światowej jak i wewnętrznej nic nowego nie dzieje się, a epatowanie się bieżączką i pisanie w sumie o drugo- i trzeciorzędnych  sprawach odwracających uwagę od tego co istotne nie ma sensu, przeto i sprawy związane z polityką poruszać będę tylko wyjątkowo. Bo i po co, skoro od lat mamy w kółko to samo. A ktoś, kto zrozumiał i zna ogólny schemat nie da się już ogłupić ani oszukać medialnym matrixem ani politycznymi hucpami.
.
.

opolczyk

.

.

.

.

Rzecz o tolerancji…

.

…jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…

.

Nie będzie to tekst o tolerancji jako takiej, a o mojej domniemanej nietolerancji. Od kiedy prowadzę niniejszy blog, z jednej strony propaguję słowiańską kulturę, a z drugiej demaskuję zbrodniczość, załganie, hipokryzję oraz wyjątkową szkodliwość żydo-katolicyzmu:
– w aspekcie ludzkim (ogłupianie i duchowe zniewalanie ludzi oraz żerowanie na nich),
– polityczno-państwowym (żerowanie na państwie oraz szkodzenie polskiej racji stanu),
– i kulturowym (niszczenie słowiańskiej kultury zastępowanej nadjordańską anty-kulturą),
.
… z wielu stron padają pod moim adresem oskarżenia o skrajną nietolerancję, fanatyzm, sianie nienawiści wobec katolików a nawet o „opluwanie” katolików i żydo-katolicyzmu. Wszystkie te zarzuty są całkowicie bezpodstwne.
.
Nie zamierzam naturalnie tłumaczyć się, bo tylko winny się tłumaczy. Wykazać chcę jedynie śmieszność, absurdalność, a nawet załganie tych stawianych mi zarzutów.
Co najśmieszniejsze, najliczniejszą grupą zarzucającą mi brak tolerancji są katolicy. Oni jak zwykle nie pamiętają, w jaki to tolerancyjny sposób narzucano światu krystowierstwo i ile dziesiątek milionów ofiar na wszystkich kontynentach ma na sumieniu krystowiercza tolerancja. O prześladowaniach i mordowaniu pogan, innowierców, „heretyków”, „bluźnierców” i „bezbożników”, o cenzurze, inkwizycji, stosach wydają się katolicy nie pamiętać, lub je „usprawiedliwiają”  – że niby były konieczne w obronie ich bzdurnych nadjordańskich wymysłów. Odwołują się też do „tradycji polskiej tolerancji”, której nigdy nie było. Bo już za Chrobrego za złamanie postu wybijano opornym zęby, a w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów kler i fanatycy katoliccy mieli za krótkie łapy, aby jawnie i otwarcie prześladować, a tym bardziej eksterminować protestanckich i prawosławnych magnatów i szlachtę. To tylko dzięki wyjątkowemu systemowi politycznemu Rz’plitej, który czynił szlachtę bez wzglądu na wyznanie suwerenem politycznym i gwarantował jej „wolność szlachecką” – także religijną,  Rz’plita była państwem względnie i tylko  POZORNIE tolerancyjnym. Pozornie, bo chłopstwo było do kościołów zapędzane przymusowo, często pod groźbą kar pieniężnych, a innowiercze mieszczaństwo gnębione było bezkarnymi tumultami religijnymi inspirowanymi przez kler i zakonników, zwłaszcza jezuitów. Jedynie z niekatolicką szlachtą chronioną przywilejami fanatyczni katolicy mieli problemy. Szlachcica nie można było po prostu pobić, spalić lub siłą zapędzić do katolickiej kruchty. Ale i na niekatolicką szlachtę znaleziono metodę – kroczek po kroczku rugowano protestantów i prawosławnych ze wszystkich funkcji i urzędów państwowych, łącznie z Sejmem i Senatem Rzeczypospolitej. Jeśli więc Rz’plita była państwem pozornie tolerancyjnym, w którym nie prześladowano innowierczej szlachty, to nie było to zasługą fanatyzmu katolickiego, a wręcz odwrotnie – było to wbrew woli kleru, jezuitów i sfanatyzowanych katolików. Była to wymuszona ich bezsilnością wobec złotej wolności szlacheckiej „tolerancja”. Gdyby tylko mogli, wszystkich innowierców wybiliby do nogi. A dzisiaj chwalą się „polską tolerancją”, jaką wymusili na katolactwie protestanccy i prawosławni szlachcice i magnaci.
.
Podobną bzdurą jest to, że rzekomo „opluwam” katolików. Jedyne co robię to demaskuję oszustwo żydo-katolicyzmu, jego wielowiekową zbrodniczość, hipokryzję i załganie. I jego szkodliwość – także dla Polski. Demaskuję też załganą mitologię i propagandowe kłamstwa żydo-katolicyzmu. No i właśnie – od kiedy demaskowanie czegokolwiek jest „opluwaniem”? Jeśli ktoś opisuje np. zbrodnie okresu stalinizmu, to czy on „opluwa” stalinizm, czy tylko opisuje jego zbrodniczość? Tu dodam – wielu katolików specjalizuje się właśnie w wyliczaniu, a nawet w zawyżaniu zbrodni stalinowskich (lub ich przeinaczaniu i przypisywaniu ich np. Rosjanom)? Dlaczego im nikt nie zarzuca tego, że „opluwają” stalinizm? A gdy ja opisuję zbrodniczość katolicyzmu to nagle jest to „opluwaniem” katolików? Dlaczego? Dlaczego nie stosuje się tych samych kryteriów wobec katolików demaskujących zbrodnie stalinizmu i mnie demaskującego zbrodnie katolicyzmu? Dlaczego jedne zbrodnie można i należy demaskować, a demaskowanie innych, tylko dlatego że są katolickie, ma być „opluwaniem” katolików?
.
Jeszcze większe zdziwienie powinno wywołać to, że równie gorliwie o „sianie nienawiści” i brak „tolerancji” oskarżany jestem przez różnych rodzimowierców i „pseudo-rodzimowierców”. I to z różnych rodzimowierczych związków i organizacji. Tu chcę najpierw wyjaśnić, dlaczego użyłem terminu „pseudo-rodzimowiercy”. Rzecz jest w tym, że do całego szeregu rodzimowierczych grup i związków przyjmowani są także praktykujący katolicy. Tak więc istnieje rzeczywiście grupa katolików – „pseudo-rodzimowierców”, rozsianych po różnych związkach, które nie domagają się od katolickich członków apostazji. Naturalnie, może to na pierwszy rzut oka wyglądać na przepiękny przykład słowiańskiej tolerancji, tyle że nie ma z nią absolutnie nic wspólnego, za to niesie ze sobie różne zagrożenia. Nie przeczę w tym miejscu, że mogą zdarzyć się „niedzielni” katolicy, b. słabo związani z kk, których rzeczywiście interesuje kultura i tradycja słowiańska, i którzy szczerze chcą ją poznać i w niej uczestniczyć. Tego naprawdę nie wykluczam. Ale nie ma pewności, że dotyczy to wszystkich katolików – „pseudo-rodzimowierców”. Niejeden z nich może być po prostu nasłaną wtyką. I niejeden z nich systematycznie lata do konfesjonału najpierw wyspowiadać się duszpastuchowi z ciężkiego grzechu udziału w gusłach ku czci pogańskich „bałwanów”, a po uzyskaniu rozgrzeszenia melduje duszpastuchowi, co w pogańskiej trawie piszczy i na koniec otrzymuje nowe instrukcje. Mogą one dotyczyć np. powolnego przejmowania przez katolików – „pseudo-rodzimowierców” inicjatywy, a następnie kierownictwa w związkach rodzimowierczych, oraz powolnego katoliczenia obrzędów i panteonu. Nie zdziwię się gdy wśród rodzimowierców podczas obrzędów obok Swarożycy pojawi się rzymska szubienica, a obok posągu Mokoszy obraz „matki boskiej cząstochowskiej”. Jeśli którykolwiek z zrzeczywistych rodzimowierców uważa, że kk i fundamentaliści katoliccy pogodzili się z odradzającym się w Polsce pogaństwem to są naiwni jak małe dzieci. Powinni wiedzieć, że wszędzie tam, gdzie żydo-katolicyzm postawił jego buciora i się zakorzenił, będzie bronił żydo-katolicyzmu do ostatniego poganina. A w razie konieczności nawet do ostatniego katolikopolaka.
.
Naturalnie – tolerancja rodzimowierców okazywana katolikom byłaby godna pochwały, ale tylko w tym przypadku, gdyby mogli liczyć na ich wzajemność. W przeciwnym przypadku nie jest ich postępowanie tolerancją a kunktatorstwem i kapitulanctwem. Owszem, wiem – i to doskonale – że Słowianie byli tolerancyjni. Nie prowadzili nigdy wojen religijnych, nie nawracali na siłę nikogo. Pozwalali nawet obcym, w tym i krystowiercom, osiedlać się na ich ziemiach i budować krystowiercze kościoły. Ale i ich tolerancja miała ściśle wyznaczoną granicę – czerwoną linię – której przekroczenie skutkowało łapaniem ze miecze i topory. Gdy obcy ją przekroczyli, koniec był ze słowiańską tolerancją. Wielokrotnie przekonywali się o tym krystowierczy inwazorzy i zaborcy. Znamy z historii takich Słowian, którzy woleli zginąć, niż ugiąć się przed rzymską szubienicą i zdradzić własnych bogów.
.
Jeśli więc różni rodzimowiercy zarzucają mi „sianie nienawiści” i brak „tolerancji”, to to samo powinni zarzucać naszym przodkom, szczególnie zaś tym którzy:
.
– w państwie pierszych Piastów na tyle byli zaślepieni nienawiścią i nietolerancją, że wielokrotnie wzniecali bunty antykościelne, zamiast okazać braterską miłość i tolerancję i pozwolić krystowiercom dać się pokornie skatoliczyć;
.
– na Mazowszu pod wodzą Masława, kierowani nienawiścią i nietolerancją bronili Mazowsza przed hordami krystowierców pod wodzą mnicha Kazimierza Odszczepieńca, zamiast okazać braterską miłość i tolerancję, poddać się bez walki  i pozwolić im dać się pokornie skatoliczyć;
.
– zaślepieni nienawiścią i nietolerancją bronili Arkony przez cztery tygodnie przed hordami rzymskich szbieniczników, zamiast poddać się bez walki, oddać krystowiercom Arkonę, pozwolić im spalić świątynię i posąg Świętowita oraz pozwolić im dać się pokornie skatoliczyć;
.
– zaślepieni nienawiścią i nietolerancją stawili zbrojny opór pełnej miłości bliźniego krucjacie połabskiej, zamiast okazując miłość braterską i tolerancję poddać się, wydać ich ziemie rzymskim szubienicznikom  i pozwolić im dać się pokornie skatoliczyć.
.
Podobnych przykładów mógłbym podać setki. W tym miejscu zarzuci mi ktoś – przecież to demagogia. To historia sprzed 8-10 wieków. Zgoda. To już historia. Tyle że czas nie gra tu żadnej roli. Fundamentalizm katolicki nie zmienił się w tym czasie oni o jotę. Ich pełen pogardy i nienawiści do pogaństwa stosunek także jest dokładnie taki sam jak wtedy – 8-10 wieków temu. Zmieniło się w międzyczasie jedynie to, że katolicy nie posiadają takiej władzy politycznej i stojącej na jej usługi siły militarnej, jaką mieli wówczas. Niemniej, gdyby tylko mogli, tępiliby pogaństwo z takim samym fanatyzmem jak wtedy. Oczywiście nie wszyscy – większość katolików w Polsce to tzw. „niedzielni katolicy”, „wierzący-niepraktykujący” i „praktykujący-niewierzący”, którym katolicyzm tak naprawdę po prostu wisi. Ale nadal jest licząca ze 2-4 miliony owieczek rzesza fundamentalistów – plus kler. I oni nigdy pogaństwa w Polsce nie zaakceptują. Walka z nimi, nie z naszej i nie z moje winy i woli, a z powodu ich fanatyzmu, jest i nadal będzie równie zażarta jak tamta – 8-10 wieków temu. Choć prowadzona będzie innymi metodami. I nie dlatego, że to my, czy że ja jestem fanatykiem, a dlatego że to oni nie zamierzają tolerować pogaństwa na okupowanej przez ich ukochaną rzymską szubienicę słowiańskiej ziemi. Czy chcemy czy nie, oni zmuszą prędzej czy później pogan-rodzimowierców do walki (już to zresztą robią). Bo oni sami nie ustąpią i nie zaakceptują pogaństwa w Polsce. Nasi przodkowie wiedzieli, dlaczego, choć sami byli tolerancyjni, musieli walczyć z krystowiercami. Oni znali skrajną nietolerancję rzymskiej szubienicy, którą boleśnie doświadczyli na własnej skórze, i która nigdy nie zaakceptuje współistnienia obok siebie „bałwochwalców” – jak nas pogardliwie krystowiercy nazywają. Choć sami czczą żydowskie kukły i bałwany.
.
Przypomnę owym tolerastom rodzimowierczym skandaliczne wymuszenie na schronisku PTTK na Ślęży usunięcia posągu Świętowita, bo kłuł w ślepia katolactfo i duszpastucha z Sulistrowic. Nie pomógł nawet napisany przez oszołomstwo i podpisany przez ponad 1300 osób list protestacyjny do herszta Watykanu Franka i wrocławskiego arcypastucha. Przypomnę też  niedawne groźby spalenia planowanej przez Watrę świątyni we Wrocławiu:
.
OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Wszystko co pogańskie należy unicestwić! Tylko jedna, prawdziwa, Święta Wiara Rzymsko-Katolicka może przynieść tej ziemi pokój, a nasze dusze doprowadzić do wiecznego zbawienia. DEUS VULT !!!

 
Jak tylko powstanie – spalić!!!

http://kin-rchristusrex.blogspot.de/2016/12/skandal-we-wrocawiu-powstanie-pierwsza.html

Nie tylko grożono jej spaleniem – wrocławskie fanatyczne katolactfo chce w ogóle zablokować budowę tej świątyni i w ogóle nie dopuścić do niej. Przypomnę też różne nadal mające miejsca w Polsce próby katoliczenia lub re-katoliczenia świętych pogańskich miejsc, zwłaszcza świętych gór i wzgórzy. A tymczasem kapitulanncy rodzimowiercy licytują się między sobą o to, kto z nich jest bardziej wobec katolactfa tolerancyjny. I umizgują się katolactfu chcąc zasłużyć na pochwałę. Naiwni łudzą się pewnie, że fundamentalistyczni katolicy odpłacą im taką samą tolerancją.
.

Tak jak nie pogodzi się ognia z wodą, tak nie będzie nigdy zgody i pokoju między pogaństwem a katolicyzmem. I to nie z winy pogaństwa. To katolicy nigdy nie zaakceptują pogaństwa obok siebie. I będą je tępić. A jako że obecnie krajem rządzi katolicki PiSrael, a największymi ałtorytetami moralnymi są były herszt Watykanu, koleś globalisty Brzezińskiego, JP nr 2 i rebe Rydzyk, można się spodziewać stopniowego przykręcania katolickiej śruby, co nie ominie i rodzimowierców. Oby nie obudzili się z ich tolerancją z ręką, albo i głową w katolickim nocniku.
.

Gdybym posiadał szmat ziemi i miał na nim własny święty pogański gaj, bez wahania pozwoliłbym w pobliżu posadzić własny święty gaj, lub postawić pogańską świątynię poganom ze Skandynawii, Islandi, Anglii, Niemiec, Grecji, Rosji, Ukrainy, Ameryki, Indii, Chin, a nawet z Izraela – gdyż i tam istnieją grupki pogan kultywujących wolne od szowinizmu przedjudaistyczne semickie pogańskie tradycje. Tolerancja Słowian i ogólniej pogan polegała na tym, że każda grupa etniczna, każde wręcz plemię posiadało własnych bogów, ale w pełni akceptowali oni to, że inni pogania mają innych, własnych bogów. Co więcej – poganie uważali obcych bogów za równie realnych i prawdziwych jak swoich własnych. I wychodzili z prostego założenia – my mamy naszych bogów – wy waszych. My czcimy naszych – wy waszych. My wam nie narzucamy naszych – wy nam nie narzucacie waszych. I tak trwało to całe tysiąclecia. I stąd wiem, że jeśli obcym poganom pozwolę się osiedlić obok mojego świętego gaju, okażą mu należny szacunek i nie podniosą na niego ręki.  Natomiast nigdy nie pozwoliłbym osiedlić się na mojej ziemi rzymskim szubienicznikom.Bo zbyt dobrze z historii wiem, jak by to się skończyło. Ledwo by wkopali w ziemię ich rzymską szubienicę, natychmiast domagaliby się zrąbania moich świętych drzew i zakazania mi kultu pogańskich „bałwanów”. Tak postępowali ci fanatycy zawsze i wszędzie. Tolerancja u pogan, także u Słowian, miała wiele tysięcy lat tradycji. Skończyła się, gdy  nadciągnęła nad ich granice fanatyczna i nietolerancyjna rzymska szubienica. Która jedynie żydowskie bałwany uznawała za jedynych prawdziwych bogów, a wszystko co niekrystowiercze, nienadjordańskie, zawzięcie tępiła. I nadal chce to robić, tyle że na nasze szczęście nie ma obecnie (obym źle nie wykrakał) wystarczającej władzy politycznej.
.
Zgody pomiędzy krystowierstwem a pogańską kulturą słowiańską nigdy nie będzie. I to nie z winy mojej czy ogólniej mówiąc pogańskiej. Jak już powyżej stwierdziłem – każdemu poganinowi pozwoliłbym obok mojego świętego gaju postawić jego pogańską świątynię. I z żadnym nie wiódłbym sporów. On czciły swych bogów, a ja naszych, słowiańskich. Więcej nawet – ja szanowałbym jego bogów jak i on moich. Pod tym względem w niczym nie różnię się od naszych przodków. Ale też nie różnię się od nich moim stosunkiem do rzymskiej szubienicy. Wiem, że jest śmiertelnym wrogiem naszej słowiańskiej pogańskiej kultury. Wiem, że chce ją zniszczyć, zetrzeć z powierzchni ziemi i zastąpić ją nadjorańskimi bałwanami, gusłami, wymysłami i żydogenną anty-kulturą. I stąd nigdy nie przyjdzie mi do głowy, aby szukać z nią porozumienia. Dlatego, że z nią nie jest możliwe porozumienie, układ ani jakikolwiek modus vivendi. Bo w jej oczach takich jak my bezwzględnie należy wytępić jak dzikie szkodliwe zwierzęta.
.

Naiwni  rodzimowiercy widzą to inaczej. Mają do tego zresztą pełne prawo. Ale nigdy nie skłonią mnie do bratania się z nadjordańską dżumą, chcącą nas po prostu „nawrócić”, wybić lub w jakikolwiek inny sposób unicestwić. Nie dam się nabrać na naiwne i bezmyślne toleranctwo bez szans na rzeczywistą wzajemność. Zbyt dobrze znam zaciętość, nieustępliwość, mściwość, fanatyzm i nienawiść fundamentalizmu katolickiego do wszystkiego co niekatolickie, a zwłaszcza do wszystkiego co pogańskie, aby mieć jakiekolwiek wątpliwości co do ich zamiarów wobec odradzającego się pogaństwa. I dlatego na naiwne i skazane na porażkę toleranctfo rodzimowierców nie dam się nakłonić. Zbyt cenię bohaterstwo tych, którzy bronili Arkony…
.
Na koniec pozwolę sobie na kolejną porcję „nienawiści”, „nietolerancji” i „opluwania” katolików. Zamieszczam niniejszym grafikę, jaką w jedej z dyskusji u niego na blogu umieścił Przemex:
.
.
Umieściłem pod nią własny komentarz:
.
Tzw. „krystianizacja” obu Ameryk czyli ich podbój i zniewolenie okupione zostało dziesiątkami milionów indiańskich ofiar barbarzyństwa krystowierców. Opornych Indian mordowano, a z reszty robiono niewolników – lub jak w usraelu zapędzano na powolną agonię do tzw. „rezerwatów”. Eksterminację Indian zwiększały jeszcze bardziej przywleczone choroby, głód i mordercze warunki niewolniczej pracy, do jakiej Indian, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej – skatoliczonej pod patronatem papiestwa, zapędzano. Z konieczności ubytki wśród eksterminowanej ludności indiańskiej uzupełniano dowożonymi z Afryki czarnymi niewolnikami. Tak więc to gigantyczne krystowiercze ludobójstwo trwające kilka wieków dotknęło nie tylko Indian, ale i Afrykańczyków.

I pomyśleć, że ten biały krystowierczy motłoch głosił przez cały ten czas hasła miłości bliźniego.

A już szczytem krystowierczego cynizmu i załgania było świętowanie przez rzymską szubienicę roku 1992 jako wielkiej rocznicy „500 lat krystianizacji Ameryki”. O dziesiątkach milionów jej ofiar, o babrarzyństwie rzymskich szubieniczników, o eksterminacji Indian i Czarnych, o wielowiekowym zniewoleniu, o zniszczeniu wielu pogańskich kultur – o tym naturalnie rzekomo głoszący i kochający prawdę obłudnicy krystowiercy nie wspomnieli ani słowem. A ówczesny herszt Watykanu, santo subito JP nr 2, odbył nawet specjalną „pielgrzymkę ” do Dominikany dla uczczenia tego gigantycznego krystowierczego ludobójstwa nazywanego „krystianizacją”. A jeszcze wcześniej, w 1980 roku ludobójcę jezuitę José de Anchietę oficjanie ustanowił „apostołem Brazylii” i go beatyfikował (a jeszcze później jezuita Franciszek go kanonizował). W ten sposób za sprawą katolickiej hipokryzji i załgania potomkowie mordowanych i zniewalanych Indian brazylijskich modlą się do oprawcy ich przodków, uważając go za „patrona”.

Czyż można sobie wyobrazić jeszcze większe załganie i hipokryzję?”

.

Oczywiście, wiem i o tym, że za największą ilość ofiar wśród Indian winę ponoszą epidemie. Tyle że niekiedy były one wywoływane celowo. Były świadomie stosowaną bronią biologiczną, zwłaszcza w usraelu. Choć nie tylko tam. Ponadto, gdyby nie głód i wycieńczenie niewolniczą pracą, same epidemie nie byłyby aż tak katastrofalne. Ale niewolników wycieńczonych głodem i ciężką harówką nawet niegroźne w normalnych warunkach choroby po prostu masowo zabijały. A ich poganiacze i właściciele, głoszący miłość bliźniego, zamiast poprawić ich byt i wyżywienie, kupowali nowych niewolników. Bo było to tańsze.

.

I teraz mam pytanie do moich krytyków, tych wszystkich nienawistników, także tych z grup rodzimowierców – czy powyższa grafika i mój komentarz jest demaskowaniem zbrodniczości krystowierstwa czy też „sianiem nienawiści”, „nietolerancją” i „opluwaniem” żydo-katolików?

.

.

.

opolczyk

.

.

.

.

Wielkanocna opowieść – spisek „zmartwychwstania”…

.

.
W roku 3961 żydowskiego kalendarza (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarz_%C5%BCydowski#Rachuba_lat), w jakiś czas po śmierci ostatniego jewangelisty Judy syna Izraela, nazwanego na użytek gojów Janem, w przeznaczonej dla zasłużonych sług judaizmu ekskluzywnej części szeolu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Szeol), żydowskiego sektora zaświatów błędnie utożsamianego z piekłem, znajdującego się w jednym z najniższych zaświatowych pierścieni, spotkali się przywódca spiskowców, podstępny faryzeusz Saul znany bardziej jako „św. Paweł”, oraz cała czwórka jego podkomendnych –  autorów jewangelii kanonicznych: Mordechaj ben Izaak (syn Izaaka) nazwany jewangelistą Markiem, Mojżesz ben Dawid nazwany jewangelistą Mateuszem, Lewi ben Abraham nazwany jewangelistą Łukaszem i wspomniany już wcześniej, ostatni jewangelista – Juda ben Izrael. Miejscem spotkania była (będąca jak prawie wszystko w zaświatach myślotworem sprawiającym wrażenie rzeczywistości) weranda wygodnej willi faryzeusza Saula-Szawła-Pawła, którego po śmierci wyznaczeni przez niego następcy okrzyknęli Apostołem Narodów. I to on podniesionym głosem i ostrymi wyrzutami rozpoczął spotkanie.
– Czyście ludzie poszaleli? To po to narażałem się, udałem oślepienie mnie z nieba przez tego galilejskiego włóczykija, po to udawałem krystowiercę i pozwalałem spoufalać się z sobą motłochowi z przeklętej sekty galilejczyka, po to podróżowałem po świecie i agitowałem wśród rzymskich nieczystych nieobrzezanych wieprzy za tym, aby galilejczyka uznali messiasem, krystem i synem Najwyższego i po to naraziłem się na więzienie, procesy przed czcigodnym Sanhedrynem i rzymskim nieobrzezanym wieprzem prokuratorem, abyście wy sknocili zlecone wam zadanie?
Rozdrażniony Saul zamilkł, milczeli też jego podkomendni.
– Tyle razy was pouczałem – kontynuował Saul po chwili milczenia – że jewangelie muszą być spreparowane sprytnie, podstępnie i dobrze; tak aby nieczyte nieobrzezane goje nie domyślili się w nich naszego oszustwa. Nasz lud wybrany kapłani Najwyższego uprzedzili naturalnie, że to lipa i nasi nie dadzą się nabrać. Ale goje muszą w jewangelie uwierzyć, gdyż inaczej nigdy nad nimi nie zdobędziemy dominacji. A jak mogą goje uwierzyć w jewangelie, skoro wszystko spartaczyliście. Tylko głupi i ślepy nie dostrzeże w waszych jewangeliach tych wszystkich sprzeczności i niedorzeczności. Po co pisaliście, że galilejczyk zabronił iść jego hołocie do nieczystych pogan (Nie idźcie do pogan”… – Mt 10, 5)? Po co pisaliście, że Joszue przyszedł tylko do owiec z domu Izraela (Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” – Mt 15, 24)? Przecież jewangelie są dla pogan, nieczystych gojów. Ich należy oszukać. I dlatego w jewangeliach miało być napisane, że przyszedł on właśnie do nich, aby ich „zbawić”
– Z rozumu… – wyrwało się Mordechajowi, milczącemu dotychczas, podobnie jak pozostali jewangeliści, ze strachu przed gniewem dowódcy. Mimo napięcia wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem i rechotali tak dłuższą chwilę trzymając się za brzuchy.
– Oczywiście że z rozumu, bo jak inaczej moglibyśmy nad nimi zapanować – potwierdził poważnie Saul – jewangelie czyli żydowska dobra nowina mają oduczyć ich samodzielnego myślenia; mają ślepo wierzyć we wszystko, co nasi liderzy udający wyznawców krysta podsuną im jako prawdę objawioną. Zniewolić musimy ich umysły i ich ducha – inaczej nie zapanujemy nad nimi na całej Ziemi. Ale wracając do sprawy – jak mogliście tak sknocić opisy owego – Saul w tym momencie sam zaśmiał się na głos – „zmartwychwstania”. Przecież to kluczowy element wykreowania nieobrzezanym gojom tego galilejskiego włóczykija i nieudacznika na krysta i syna Najwyższego.
Saul zamilkł a po chwili odezwał się Mordechaj ben Izaak (jew. Marek), najstarszy z jego podkomendnych jewangelistów:
– Niezwykle czcigodny faryzeuszu Saulu. Jak sam wiesz, gdy wezwałeś nas do stawienia się przed twoim czcigodnym obliczem, my wszyscy, jako wierni wyznawcy Najwyższego, byliśmy wtedy od dziesięciu lat ślubowaniem nazirejskim (https://pl.wikipedia.org/wiki/Nazireat) zobowiązani do powstrzymywania się od spożywania wina. Na twoje polecenie, aby nie odróżniać się od garstki galilejskiego motłochu z sekty Joszue, którzy żłopali wińsko na okrągło, będąc przekoni, że to jego krew, także i my podczas naszego spotkania z tobą piliśmy wino. Ale że od niego przez tyle lat odwykliśmy, dlatego z twoich mądrych instrukcji nie wszystko zapamiętaliśmy tak, jak nam to przykazałeś. Po prostu za mocno podczas rozmowy z tobą zaszumiało nam w głowach…
– Zaszumiało wam w głowach – ryknął Saul! – Wam się filmy pourywały, pętaki, patałachy, durnie. Co wam mówiłem, jak mieliście opisać „zmartwychwstanie”? Tylko Mojżesz ben Dawid na samym początku napisał choć odrobinę z tego, co wam nakazałem, ale i on całą resztę sknocił. Mówiłem wam – „zmartwychwstanie”, hehehe, galilejczyka – musi ukazać potęgę Najwyższego, musi być mrożące krew w żyłach. Tylko wzbudzeniem śmiertelnego strachu przed potęgą Najwyższego można motłoch trzymać w ryzach i posłuszeństwie. Motłoch nie musi Najwyższego kochać – ale musi się go bać. Wtedy nam jako jego przedstawicielom będzie posłuszny. Z nieobrzezanymi gojami ma być tak samo. Najpierw należy przerazić ich wizją okropnego piekła – i to w jewangeliach zrobiliście jako tako pisząc w wymyślonych przypowieściach galilejskiego włóczykija o piekielnym ogniu nieugaszonym, w którym na wieczność wylądują nieposłuszni. Potem należało im opisać wspaniałości nieba, co zgodnie z moimi instrukcjami zrobiliście, choć i to nie najlepiej. Miało być więcej opisów grozy piekła i wspaniałości i szczęśliwości nieba. To jest jedyna droga do panowania nad motłochem, obojętnie czy naszym własnym, czy nieobrzezanymi gojami – wzbudzić należy przerażenie i strach przed piekłem i obiecać im za posłuszeństwo niebo. A przy opisie – tu Saul ponownie zachichotał – „zmartwychwstania” – należało pokazać przede wszystkim potęgą Najwyższego. Jak wam mówiłem: najpierw miało być wielkie trzesienie ziemi i wielka wichura i burza. Ziemia miała pękać a niebo drżeć. Potem miał być ogień idący z nieba, potężne głosy anielskich trąb i wszyscy archaniołowie zgromadzeni być mieli przy grobie na powitanie – tu znów parsknął śmiechem – „zmartwychwstałego zbawiciela” nieobrzezanych pogańskich wieprzy. A straż rzymska miała oniemieć ze strachu widząc cuda i potęgę Najwyższego. I do grobu miała przyjść cała sekta tego galilejskiego obszarpańca – wszyscy jedenastu. Baby zaś miały być tylko dwie – jego matka Miriam i kochanka Magdalena. I miały iść co najmniej 7 kroków za mężczyznami, aby ich nie zanieczyścić. Szły niby tylko po to, aby jako służebnice namaścić zwłoki galilejczyka, pod nadzorem mężczyzn. Co jednak wobec jego – tu kolejny raz zachichotał – „zmartwychwstania” – miało okazać się ostatecznie zbyteczne. I na tym rola bab miała być skończona. A wy tak wszystko sknociliście, że aż mnie złość bierze. W tych waszych opisach – mimo złości znów zachichotał – „zmartwychwstania”, baby są ważniejsze niż mężczyźni. A przecież sektą krystowierców mają rządzić wyłącznie mężczyźni, bo baby wszystko by spieprzyły. Sami wiecie, są za miękkie, płaczliwe i litościwe. Sektę zaś trzeba trzymać za pysk twardą ręką i strachem przed gniewem Najwyższego. I co, że gojom wmawiamy, że jest nieskończenie dobry i miłosierny? Niech w to wierzą. Ale bać się go muszą, bo inaczej nad nimi nie zapanujemy. Tylko strachem utrzymać można motłoch w ryzach. Dlatego w dziejach apostolskich kazałem umieścić uśmiercenie Ananiasza i Safiry za to, że nie oddali kierownictwu sekty wszyskich pieniędzy za sprzedaż majątku, za co niby Najwyższy pokarał ich natychmiastową śmiercią. I zakończyłem tę bajkę słowami: „Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli” (http://www.nonpossumus.pl/ps/Dz/5.php). A zrobiłem to tylko dlatego, bo tylko strachem można motłoch trzymać w ślepym posłuszeństwie. Gdy później odwiedziłem Ananiasza i Safirę, którzy pod zmienionymi imionami zamieszkali po ich domniemanej „śmierci” w luksusowej willi na Sycylii, mieliśmy ubaw po pachy. Oni na zawsze znajdą się w piśmie świętym dla gojów jako ofiary gniewu Jahwe-Boga-Ojca, a strach przed jego gniewem rzeczywiście zadziałał – od tamtej zmyły wszyscy w sekcie co do ostatniego szekla oddawali nam – kierownictwu sekty – pieniądze.
.
Słuchając końcówki opowieści Saula o oszustwie z Ananiaszem i Safirą jewangeliści roześmiali się, ale po chwili zapanowało ponownie milczenie. Przerwał je wreszcie faryzeusz Saul mówiąc:
.
– O trzęsieniu ziemi przy – hehehe – „zmartwychwstaniu” – pamiętał tylko Mojżesz ben Dawid. Choć opisał je za mało groźnie, nie ukazując ani całej potęgi Najwyższego, ani znaczenia tego – hehehe – „zmartwychwstania”. I tylko on wspomniał o rzymskich strażnikach sparaliżowanych strachem przed dziejącymi się na ich oczach cudami. Reszta was, patałachy, zapomniała i o trzęsieniu ziemi, i o znakach z nieba, i o strażnikach. A i Mojżesz całą resztę tego nieszczęsnego „zmartwychwstania” spartaczył. Po co pisał, że babom ukazał się Anioł Pański i z nimi rozmawiał? On miał rozmawiać tylko z mężczyznami z sekty galilejczyka, a nie z babami. One miały stać z tyłu i pokornie słuchać. Wam tylko baby w głowach. Wszystko spieprzyliście. Przecież jak goje zaczną czytać te wasze opisy „zmartwychwstania” (pierwszy raz mocno rozgniewany Saul nie zaśmiał się przy tym słowie), to pomyślą, że każdy z was opisywał „zmartwychwstanie” innego krysta. Albo że on „zmartwychwstał” cztery razy pod rząd, za każdym razem inaczej. Te wasze opisy kupy się nie trzymają. A ja tyle czasu pracowałem nad podstępem ze „zmartwychwstaniem”, mającym kluczowe znaczenie dla naszego spisku. I wy to spartaczyliście! Patrzcie: o trzęsieniu ziemi i o strażnikach pisze tylko Mojżesz. Reszta o tym nie wspomina. I zaczynają wszyscy od bab, ale każdy inaczej:
.
– Mojżesz ben Dawid (jew. Mateusz) pisze, że poszły tam Maria Magdalena i druga Maria.
http://www.nonpossumus.pl/ps/Mt/28.php
– Mordechaj ben Izaak (jew. Marek) pisze, że do grobu poszły Maria Magdalena, Maria – matka Jakuba i Salome;
http://www.nonpossumus.pl/ps/Mk/16.php
– Lewi ben Abraham (jew. Łukasz) pisze, że były to Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi.
http://www.nonpossumus.pl/ps/Lk/24.php
– A Juda ben Izrael (jew. Jan) pisze, że do grobu poszła samotnie tylko Magda Magdalena.
http://www.nonpossumus.pl/ps/J/20.php
.
A potem pleciecie jeszcze większe głupoty i dalej każdy inaczej:
.
– Mojżesz pisze, że dwóm Mariom ukazał się przy pustym grobie Anioł Pański.
– Mordechaj pisze, że Magdalena, Maria i Salome przy pustym grobie ujrzały jednego młodzieńca.
– Lewi pisze, że dwóm Mariom, Joannie i innym kobietom przy grobie ukazało się dwóch mężczyzn w lśniących szatach.
– A Juda pisze, że Magdalena nie ujrzała nikogo przy pustym gróbie i pobiegła do strachajły Szymona i jakiegoś drugiego kolesia z sekty Joszue. A potem dalej wypisywaliście kolejne bzdury i dalej każdy inne.
.
– Mojżesz pisze, że dwie Marie poinformowane przez Anioła o „zmartwychwstaniu” pobiegły oznajmić to uczniom Joszue, którzy w ich relację uwierzyli. Ponadto przekazały im polecenie Joszue, aby wrócili do Galilei, gdzie się spotkają.
– Mordechaj pisze, że przestraszone Magdalena, Maria i Salome wróciły i ukryły się w domu i nikomu o niczym nie powiedziały, choć młodzieniec przy grobie kazał im powiadomić o hehehe – „zmartwychwstaniu”–  sektę galilejczyka.
– Lewi pisze, że wiele kobiet spod grobu poszło do uczniów i przekazało im wieść otrzymaną od  dwóch mężczyzn w lśniących szatach o „zmartwychwstaniu”, ale uczniowie w to nie uwierzyli uważając relacje bab za czczą gadaninę. I że jedynie nadgoliwy teraz strachajło Szymon/Piotr poleciał do grobu sprawdzić, czy jest rzeczywiście pusty.
– A Juda pisze, że po informacji Marii Magdaleny, która przy pustym grobie nikogo nie widziała, pobiegli do grobu strachajło Szymon/Piotr i drugi uczeń (nie wymieniony z imienia). I tam stwierdzili tylko że grób jest rzeczywiście pusty.
.
Tu umilkł Saul i sapiąc z gniewu wściekłym wzrokiem powiódł po siedzących wokół stołu przestraszonych podkomendnych. Wreszcie zagrzmiał po dłuższej chwili ponownie:
.
– Ludzie, ile razy pod rząd, wtedy, w karczmie w Betlejem, jeszcze na Ziemi, tłumaczyłem wam jak i dlaczego to ma być tak a nie inaczej napisane?! A wy coście powypisywali? Przecież nawet najdurniejsze goje nie dadzą się tymi opisami „zmartwychwstania” oszukać. Nie zrobią one na nich żadnego wrażenia. Bo napisaliście je tak, jakby „zmartwychwstanie” były czymś nieomal normalnym, czymś co zdarza się byle komu i co tydzień. Albo, co gorsza, pomyślą, że każda jewangelia opisuje inne „zmartwychwstanie”. A ono miało być jedyne, wielkie, miało być przedstawione jako najważniejsze wydarzenie w historii świata. Po to pisałem w liście do Koryntian: „Jeśli Kryst nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 List do Koryntian 15,14). I dlatego galilejczyk „zmartwychwstać” miał z wielkim hukiem i przy wielu cudach! A wy coście z tego zrobili? Cztery różne i byle jakie „zmartwychwstania”.
.
Krzycząc to Saul aż dyszał ze złości, następnie złapał się gestem rozpaczy za głowę i po dłuższym milczeniu ciągnął dalej, ale już nie tyle wściekłym, co przygnębionym głosem:
.
–  Co wyście narobili? Taki świetny plan ułożyłem i wszystko sknociliście. A przecież mówiłem, że mają być znaki z nieba, archaniołowie, trąby miały grzmieć, trzęsienie ziemi i wicher miały być. I cała sekta przy grobie. A potem tysiące wiwatujących i triumfalny marsz do Galilei. A wy co? I żebyście tylko to sknocili. Byłoby z tym może pół biedy. Ale po co, do kroćcet Lucyferów,  – faryzeusz znów wpadł w wściekłość – po co pisaliście o tych niedowiarkach i że galilejczyka nikt najpierw nie rozpoznawał? Po co?
– Po co Lewi pisał, że galilejczyk ukazał się dwóm uczniom w drodze do Emaus, i że ci go początkowo nie rozpoznali? Jeszcze goje pomyślą, że był to  tylko jego nieudolny sobowtór udający galilejczyka?
– I po co Mordechaj pisał, że sekta nie uwierzyła w „zmartwychwstanie” ani Magdalenie, której galilejczyk się niby objawił, ani dwóm uczniom, którym też się niby później pokazał? Jak można było siać w jewangeliach niewiarę w to „zmartwychwstanie”? Toż goje także powiedzą, że też w te bajki nie wierzą.
– I po co Mojżesz pisał, że gdy galilejczyk objawił się całej sekcie, całej jedenastce, już w Galilei, to niektórzy z nich nadal wątpili. Jak to wątpili? Do czorta! Trzy lata z nim włóczyli się i go nie rozpoznali? I „wątpili”. To jak nieczyste pogańskie wieprze mają w to nie wątpić?
– A już najgorzej naknocił Juda! Po co pisał, że Magdalena poszła do grobu drugi raz i nie poznała galilejczyka, który się jej dopiero wtedy objawił, bo myślała, że to ogrodnik? Kochanka i go nie poznała? Myślała że to ogrodnik!!! Goje naprawdę pomyślą, że mógł być to tylko nieudolny sobowtór niezbyt podobny do galilejczyka, a nie on sam. Jak więc goje czytając te wasze głupoty mają w to zafajdane „zmartwychwstanie” uwierzyć?
.
Saul umilkł, ponownie sapiąc ze złości. Po dłuższej chwili milczenia niepewnym głosem odezwał się Juda ben Izrael (jew. Jan).
.
–  Czcigodny faryzeuszu. Magdalena mogła go nie rozpoznać, bo śmierć i zmartwychwstanie mogły galilejczyka zmienić. Ponadto w jewangeliach zgodnie z twoim nakazem nie wspominaliśmy o tym, że Magdalena była jego kochanką. Sam nam przykazałeś, aby ukazać go jako wroga rodziny. Dlatego pisaliśmy, że nie martwił się losem rodziców jego uczniów opuszczonych przez nich, dlatego nie chciał widzieć matki ani rodzeństwa pokazując, że sekta jest dla niego ważniejsza i że jest dla niego nową rodziną, dlatego zakazał jednemu z sekty udziału w pogrzebie ojca i dlatego zapowiadał, że skłóci ze sobą wszystkich członków każdej rodziny. I dlatego kazał własną rodzinę nienawidzieć, aby móc być jego uczniem. Nawet święta paschy z rodziną nie świętował, a z sektą. Była z nim wprawdzie wtedy jego kochanka, ale przebrana za ucznia. W jewangeliach pokazaliśmy, jak nam przykazałeś, że związki rodzinne są dla galilejczyka kompletnie nieistotne i nieważne, a nawet że przeszkadzają w naśladowaniu go. To zrobiliśmy zgodnie z twoimi instrukcjami…
– Bo jeszcze nie zdążyliście upić się – przerwał mu gniewnie Saul.  – A dlaczego akurat ty napisałeś – ciągnął dalej – że jeden z jego sekty, już po zmartwychwstaniu, który go  wcześniej nie widział, powiedział, że nie uwierzy, dokąd sam nie zobaczy i nie dotknie jego ran? Teraz każdy goj może to samo powtarzać – nie uwierzę, póki na własne oczy nie zobaczę. Jewangelie zaś miały być tak napisane, aby każdy jeden goj, każdy jeden nieobrzezany wieprz nieczysty, bez chwili zastanowienia uwierzył w to przeklęte „zmartwychwstanie”. A jak mają wierzyć, skoro w tych waszych opisach więcej jest wątpiących niż wierzących w samej jego sekcie. Nawet naoczni świadkowie, zbieranina z jego sekty, znająca go od lat, ujrzawszy go już po tym nieszczęsnym „zmartwychwstaniu” po powrocie do Galilei powątpiewa czy to on. To jak mają w to uwierzyć goje?
.
Kipiąc ze złości Saul kolejny raz umilkł nagle po tym wybuchu gniewu. Wiercił się jednak z rozdrażnienia w fotelu, bębniąc nerwowo palcami po stole. Trwało dłuższą chwilę, nim ponownie, już spokojniej, choć nadal jeszcze zagniewanym tonem odezwał się:
.
„Wniebowstąpienie” zaś – wymawiając to słowo rozchmurzył się na ułamek sekundy, gdyż bawił go i ten jego pomysł, dopisany galilejczykowi obok „zmartwychwstania” do życiorysu, ale natychmiast ponownie spochmurniał  – też schrzaniliście. Co wam mówiłem – miało być 10 razy bardziej pompatyczne niż „wniebowzięcie” Eliasza. Pamiętacie je?
.
– Naturalnie najczcigodniejszy faryzeuszu – gorliwie chórem odparli czterej przestraszeni gniewem przywódcy jewangeliści i jak na komendę zacytowali z Księgi Królewskiej: „oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios.” Po tych słowach jak na komendę umilkli i znów zapanowało milczenie. Przerwał je Saul:
.
– Szlachetni kapłani, autorzy naszej biblii, wymyślając wniebowstąpienie Eliasza – udobruchany nieco pokorą jewangelistów Saul ciągnął już bez gniewu –  wiedzieli co robią. Grobu tak wielkiego proroka szukaliby wszyscy i dziwowaliby się, że nie można go znaleźć. A tak kapłani wysłali go do niebios, przez co brak jego grobu nikogo nie dziwił. Dlatego i galilejczyk miał „wniebowstąpić”, aby nikt nie szukał jego grobu. Jak sami wiecie Rzymianie w czasie sabatu przenieśli jego zwłoki w całkiem inne miejsce i pochowali je anonimowo. A z jego obdartusów szukających zwłok galilejczyka w niedzielę przy pustym grobie jaja sobie robili  i śmiali się do rozpuku – „przecież sam mówił, że zmartwychwstanie; no więc widocznie zmartwychwstał i poszedł prosto do waszego nieba. Tam go szukajcie”. Ale te nieobrzezane wieprze, naśmiewając się z obdartusów z sekty galilejczyka,  same nie wiedząc o tym, pomogły nam. Bo łatwiej dzięki tym ich kpinom było nam wmówić później sekcie „zmartwychwstanie” galilejczyka. Tyle, że konieczne okazało się wtedy i „wniebowstąpienie”. Bo inaczej musiałby żyć i ukazywać się ludziom nadal, do teraz; albo musiałby ponownie umrzeć, ale już bez zmartwychwstania. I wtedy potrzebny byłby jego grób. „Wniebowstąpienie” te problemy usuwało. Tyle że galilejczyk znacznie ważniejszy ma być dla gojów niż Eliasz jest dla nas. Eliasz był tylko prorokiem. A galilejczyk ma być dla gojów synem Najwyższego, zbawicielem, odkupicielem, krystem. I dlatego jego „wniebowstąpienie” miało z założenia wyglądać o wiele bardziej okazałe. Jak wam mówiłem – z nieba miało przylecieć wśród ryku wichury i potężnych grzmotów 12 ognistych rydwanów. Ten przeznaczony dla niego miał być szczerozłoty, zaprzężony w 12 ognistych rumaków i kierowany przez trzech archaniołów. Reszta rydwanów miała być eskortą. A przy odlocie do nieba miało być wielkie trzęsienie ziemi, wicher, ogień idący z nieba, niebo miało się rozstąpić i cały orszak miał w niebie zniknąć przy dźwiękach niebiańskich trąb. Miał to być kolejny pokaz potęgi Najwyższego. A wy co wymyśliliście? Saul znów wściekłm głosem zaczął nieomal krzyczeć:- Mordechaj napisał: „Po rozmowie z nimi pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga.”
– Lewi napisał: „A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.” I to już wszystko! Koniec, kropka! A gdzie ogniste rydwany, gdzie znaki z nieba, gdzie moc i potęga Najwyższego! Przecież jego syn ważniejszy jest od Eliasza i dlatego jego wniebowstąpienie miało być o wiele bardziej cudowne i patetyczne. A wy co z tego cudu zrobiliście?
Nic! Po prostu wstąpil do nieba! Po cichu, bez grzmotów, bez rydwanów! Tak jakby do komórki na poddaszu wstąpił. A nie do nieba.

.
Zapadła cisza. Przerwał ją krzyk faryzeusza:
– A wy?
I tu rozgniewany Saul obrzucił gniewnym spojrzeniem dwóch pozostałych jewangelistów i ryknął na nich:
– A wy co? Ani słowem nie wspomnieliście o „wniebowstąpieniu” galilejczyka? A przecież wam to wyraźnie nakazałem.
Zamilkł, ale nadal gniewnie i pytająco patrzył na milczących jewangelistów. Dopiero po dłuższej chwili odezwał się Mojżesz ben Dawid (jew. Mateusz):
.
– Czccigodny faryzeuszu, ja… ja umieściłem w jewangelii opis wniebowstąpienia, choć bez tych wszystkich znaków z nieba, o których mówiłeś… Ale…ale Mordechaj i Lewi kazali mi go usunąć, bo…
Nim Saul zdążyć zapytać dlaczego to zrobili, zerwał się z krzesła na równe nogi Mordechaj i zaczął krzyczeć:
– Bo głupoty wymyśliłeś Mojżeszu. Galilejczyk siedzący okrakiem na leżącym krzyżu z rękami opartymi o poprzeczną belkę unosi się do nieba jakby płynąc po niewidzialnej rzece. Z daleka wyglądałby jak czarownica na sztylu od miotły. I dlatego kazaliśmy ci to usunąć.
– Czy tak było? – groźnym głosem zapytał Mojżesza Saul?
– Ta-ak by-yło-o – drżącym ze strachu głosem odpowiedział zapytany. A po chwili już pewniejszym głosem ciągnął:
– Tak było czcigodny faryzeuszu. Ale gdy usunąłem to o lataniu na krzyżu, nic innego nie przyszło mi więcej do głowy i dlatego „wniebowstąpienie” całkiem pominąłem. Wolałem nie napisać nic niż napisać źle…
.
– A ty – Saul nie odpowiadając Mojżeszowi spojrzał na Judę. Ten milczał dłuższą chwilę po czym cicho odpowiedział:
– Słyszałem jak Mordechaj i Lewi naśmiewali się z pomysłu Mojżesza i jak na niego krzyczeli. Nie chciałem, żeby ze mną było tak samo i dlatego o „wniebowstąpieniu” też nie wspomniałem. Bo i ja niestety nie pamiętałem, czcigodny faryzeuszu, twoich instrukcji. Zawsze miałem słabą głowę. Gdybyś te najważniejsze opowiedział nam wtedy w karczmie na początku a nie na końcu, byłoby inaczej. Ale – widząc wściekłość w oczach przełożonego szybko dorzucił – to nic nie szkodzi wielce czcigodny Saulu! Pozwól łaskawie mi dokończyć… Jak wiesz, ja jako ostatni opuściłem ziemski padół łez i rozpaczy. Oglądałem działania twoich następców, przywódców sekty, których sam wyznaczyłeś (a którzy ciebie nazywają Pawłem i Apostołem Narodów) i wiem, że mimo naszej nieudolności i błędów przy pisaniu jewangelii coraz więcej gojów daje się na nie nabierać. Sam zresztą niejednego nieczystego wieprza przekonałem. Stąd wiem, że oni gorliwie wierzą w to, że ten galilejski nieudacznik był cudotwórcą, że rzeczywiście „zmartwychwstał”, „wniebowstąpił”, że był „krystem”, „zbawicielem”, „odkupicielem” i „synem Najwyższego”. Dzieło, które rozpocząłeś i w którym i my tak nieudolnie braliśmy udział jest na dobrej drodze. Już tobie udało się przekonać garść nieobrzezanych wieprzy do galilejczyka. Twoi następcy robią to równie dobrze. A dzięki nowo opracoowanym taktykom mają coraz lepsze osiągnięcia. Już po twoim odejściu do szeolu zauważyliśmy, że zamożni Rzymianie nie chcą nas należycie słuchać. Zaczęliśmy więc od niewolników i biedoty – a tych jest w Rzymie najwięcej. Nieraz myślałem, że pęknę ze śmiechu. Opowiadam niewolnikom o grozie piekła i o wspaniałościach nieba. I mówię im – wasi właściciele za to, że są źli i wierzą w pogańskie bożki, pójdą do piekła. A wy, jeśli posłuszni będziecie zakonowi krysta z Galilei i przełożonym sekty, będziecie w niebie wolni, bogaci, szczęśliwi i otoczeni pięknymi anielicami. I będziecie z góry widzieli, jak wasi byli właściciele i poganiacze smażą się w piekielnej smole, jak jęczą, stękają, ryczą z bólu i jak błagają o litość. I te niemyte wieprze to kupowali. Aż ślinili się na myśl, że będą z góry patrzeć na nieszczęście ich ziemskich ciemiężycieli. Tak chcieli iść do nieba, że aż ślepia im się jarzyły jak pochodnie. Podobnie jest z biedotą – za obietnice uniknięcia piekła i oglądania z nieba mąk gardzących biedotą bogaczy i patrycjuszy z chęcią stają się krystowiercami. Tak, że sekta zaślepionych krystowierców rośnie. Wyszkoliliśmy także pierwszych krystowierczych apologetów. Ci głośno i publicznie potwierdzają cudowność i boskie synostwo galilejskiego włóczykija oraz zwalczają głosy krytyki. Był jeden problem, ale wyszło wszystko na dobre. Otóż niejeden niewolnik tak bardzo chciał iść do tego wymyślonego krystowierczego nieba, że prowokował Rzymian, aby go zabili. Bo nieopatrznie jeden z naszych apologetów rozpuścił wieść, że męczennicy za wiarę idą prosto i natychmiast do nieba. No i te nieumyte wieprze rzeczywiście całymi kupami pchały się na śmierć. Nas to początkowo martwiło, bo w sumie sekta nadal jest niestety, w porównaniu z ilością pogan, niezbyt liczna i szkoda było nam każdego głupka, który pchał się pod nóż. Aliści okazało się, że dzięki tym durniom ginącym za nasze oszustwo, znacznie szybciej rośnie zainteresowanie sektą nie tylko wśród biedoty, ale także w wyższych warstwach rzymskich. Niejeden Rzymianin widząc tamtych ginących z radością na twarzy zaczyna myśleć, że coś w tym krystowierstwie musi być jednak na rzeczy, skoro tylu ochotników gotowych jest za krysta ginąć. I sami zaczynają swoich niewolników i biedotę wypytywać. Ja sam widziałem już i poznałem takich, którzy po cichu zaczynają pościć, nie biją już niewolników i niechętnie składają ofiary rzymskim bożkom. A nawet rozsyłają służbę z poleceniem kupowania pism kolportowanych przez naszych apologetów. Lubią czytać twoje listy czcigodny Saulu. A także te, które podrobiłeś i podpisałeś imieniem pyszałkowatego galilejskiego wieśniaka, Szymona/Piotra. Oni nie wiedzą, że tamten tępak nawet podpisać się nie umiał, choć go próbowałeś tego nauczyć.
– To był wyjątkowy tępak – zaśmiał się Saul – przez rok uczyłem go czytać i pisać. I tylko niepotrzebnie straciłem czas. Po roku umiał zaledwie napisać jedno słowo po grecku – swoje imię – i to z błędem. Wtedy zrezygnowałem z dalszych z nim lekcji.
.
Juda z szacunkiem odczekał, aż faryzeusz skończy, po czym kontynuował:
– Kupują i czytają także nasze jewangelie. Martwiło mnie to początkowo, bo faktycznie tylko ślepy nie zauważy, że z tym „zmartwychwstaniem” to zwykła lipa i bałem się, że oni to natychmiast dostrzegą. Faktycznie, kilku niezbyt przekonanych do sekty zauważyło to oszustwo. Ale są i tacy, którzy uwierzyli w opowieści innych o „zmartwychwstaniu” galilejczyka, zanim jeszcze zaczęli czytać jewangelie. I będąc przekonanymi o jego prawdziwości kompletnie nie dostrzegają sprzeczności w jewangeliach. Im jest całkowicie obojętne, czy było trzęsienie ziemi czy nie, czy do grobu poszła jedna, dwie, trzy czy jeszcze więcej bab i  czy ujrzały jednego młodzieńca, dwóch, anioła czy nikogo. Oni na to po prostu nie patrzą. Interesuje ich tylko to, że galilejczyk w ewangeliach „zmartwychwstał”. I wierzą w to ślepo. A reszta, te wszystkie okoliczności, ta cała otoczka, to jest im całkowicie obojętne. Sam wiesz czcigodny faryzeuszu, że wiara czyni ślepym i bezmyślnym…
.
Tu zamilkł Juda ben Izrael i zapanowało długie milczenie. Pozostali jewangeliści z wdzięczością patrzyli na niego. Zauważyli bowiem, że pod wpływem jego opowieści z oblicza faryzeusza Saula zniknął gniew. Po długim milczeniu Juda odezwał się ponownie:
.
– Zapewne wiesz czcigodny faryzeuszu, że jest w szeolu Księga Wieczności. Spisane są w niej wszystkie przeszłe i przyszłe wydarzenia. Nie wszyscy mają do niej dostęp, ale mnie udało się zdobyć pozwolenie na jej studiowanie, choć w szeolu jestem od niedawna. Zdążyłem na razie doczytać się do tego, że za dwa wieki w Rzymie nasz Najwyższy, nazwany przez sektę krysta Bogiem-Ojcem, będzie panującym bogiem Rzymian. Wprawdzie sekta galilejczyka i jego ogłosi bogiem, ale tylko drugą osobą boską. Nasz Najwyższy będzie Osobą Boską Pierwszą. Nasz święte księgi będą ich pismem świętym. A biedota galilejska będzie ich idolami. Będą się do galilejczyka i jego matki modlić i ich czcić. Ale na pierwszym miejscu będą czcić naszego Najwyższego. To dzięki tobie, dzięki twojej mądrości i twoim pomysłom, o najczcigodniejszy Saulu,  kolana tych nieobrzezanych nieczystych pogańskich wieprzy zginać się będą przed bogiem Izraela
.
Juda ben Izrael umilkł ponownie, a oblicze Saula rozjaśniło się jakby opromienione Słońcem. Z widocznym na twarzy wzruszeniem zapytał Judę:
– Powiedz mi czcigodny – pierwszy raz tak grzecznie nazwał faryzeusz jewangelistę – czy to ty napisałeś Apokalipsę, czy był to twój pomysł i dlaczego to zrobiłeś?
.
– Nie mylisz się najczcigodniejszy Saulu – odparł zapytany – to ja obok jewangelii napisałem Apokalipsę. Wiem jak ważne jest zastraszenie gojów gniewem Najwyższego. W jewangeliach było tego za mało; zresztą w nich Najwyższy miał wyglądać na nieskończenie obrego ojca w niebiesiech. Więc i zbyt mocne straszenie jego gniewem za bardzo w jewangeliach nie pasowało. I wtedy wpadłem na pomysł napisania Apokalipsy, aby krystowiercy drżeli ze strachu przed jego gniewem. I muszę się pochwalić, że to zadziałało. Wielokrotnie grupkom słuchających mnie nieczystych wieprzy czytałem Apokalipsę. Oni naturalnie nie wiedzieli, że to ja ten horror wymyśliłem. Ale miałem przy tym ubaw… Ileż to razy krzywiłem twarz, aby nie parsknąć śmiechem podczas czytania im moich wymysłów. A oni myśleli, że to przerażenie mnie ogarnia od tego co czytam. I sami słuchali z przerażeniem. Niejeden do końca nie dosłuchał, bo ze strachu biegunki dostawał. Niektórzy nawet do latryny dolecieć na czas nie zdążyli i zafajdywali sobie łachmany. A ja dusiłem się, aby nie ryknąć śmiechem. Zawsze po wysłuchaniu Apokalipsy gorliwość tych nieczystych wieprzy wzrastała. Wszyscy chcieli należeć do tych, którzy wejdą do Nowego Jeruzalem. Głupcy nie wiedzą, że ono jest zarezerwowane tylko dla nas – dla obrzezanych.
.
Gdy Juda ben Izrael kończył te słowa, siedzących przy stole doleciał odgłos szamotaniny i kłótni. Zaciekawieni spojrzeli w stronę, skąd te odgłosy dochodziły. Zauważyli, że w oddali, gdzie stał kordon straży odgradzającej strefę dla motłochu od ekskluzywnej strefy dla elity, w której oni mieszkali, ktoś szarpie się ze strażami chcąc przedrzeć się do nich. Z ciekawości cała piątka poderwała się na równe nogi. Saul jednak gestem ręki nakazał podwładnym pozostać na miejscu i ruszył w stronę kordonu. Gdy podszedł bliżej, rozpoznał szarpiącego się ze strażnikami człowieka. Był to wykreowany dla gojów przez niego na zbawiciela i krysta galilejski włóczykij Joszue. Saul głośno zaklaskał w dłonie i rozkazał strażnikom przepuścić galilejczyka, co strażnicy posłusznie wykonali. Joszue, zaniebany, byle jak przyodziany, podszedł do niego. Miał zaciśnięte pięści i twarz wykrzywioną złością. Znał Saula z widzenia, bo któż zresztą tego słynnego faryzeusza nie znał w szeolu. Już chciał ryknąć coś do Saula, ale ten go uprzedził:
.
– Widzę, że nadal jesteś abnegatem – rzucił mu na powitanie. – I czemuż to nie siedzisz w niebie na tronie po prawica ojca – w głosie faryzeusza wyraźnie słychać było szyderstwo i pogardę.
– Ty oszuście…   – sapiąc jeszcze po niedawnej szarpaninie ze strażą Joszue ledwo łapał oddech.
– Oszuście? – faryzeusz udał zdziwionego. – A ty sam nie oszukiwałeś naiwniaków? Kto był jarmarcznym kuglarzem, kto opowiadał po jarmarkach przeróżne bajki i pokazywał różne sztuczki? Kto naciągał nimi naiwniaków? Ja czy ty? Wiem nawet dlaczego to robiłeś, próżniaku. Magdalena ci rzekła, że za biedaka, za ledwo wiążącego koniec z końcem cieślę nie wyjdzie. I wtedy zacząłeś ludzi na jarmarkach naciągać i oszukiwać. I żeby zdobyć sobie jeszcze większy rozgłos motłochu, ośmieszać zacząłeś szlachetnych faryzeuszy i rabinów. A motłoch aż do góry skakał z uciechy. Magdalenie też to imponowało. Już nie byłeś anonimowym wieśniakiem, a kimś znanym i podziwianym. Ale tylko przez galilejską biedotę. A dzięki nam, dzięki mnie będziesz nie przez garstkę galilejskiego motłochu, a przez całe całe rzesze nieczystych gojów czczony jako zbawiciel, kryst i syn Najwyższego. Powinieneś więc być mi wdzięczny kuglarzu, a nie wyzywać mnie od oszustów…
– Jesteś oszustem i tyle – Joszue już nie sapał, ale w jego głosie nadal brzmiała wściekłość  – i co z tego, że trochę ludzi na jarmarkach cyganiłem – dawałem ich za to uciechę. A ty co im dajesz? Wymyśliłeś jakieś niebo, jakieś piekło, ze mnie zrobiłeś krysta i zbawiciela i zwodzisz nieczystych wieprzy, tak jak zwodziłeś za życia i nasz prosty lud.
– Może i zwodzę, ale oni chcą iść do nieba…
– Które ty oszuście wymyśliłeś. Byłem w tym regionie szeolu, co to zrobiliście w nim to niby krystowiercze niebo, ozdobionym myślotworami na niebiesko z gwiazdkami. I widziałem tego łotra na tronie udającego boga-ojca. I tych oszukiwanych nieszczęśników, co przed jego tronem klęczą i śpiewać na okrągło muszą ku jego czci. A on tylko ślepiami łypie i patrzy, kogo ukarać za niezbyt radosny głos. Dlatego to tam, gdy tylko pytają, kto chce wracać na Ziemię na poprawkę, aż tylu chętnych jest. Bo tej niebiańskiej szczęśliwości, jaką im fundujesz, mają powyżej uszu. Albo wolą przenieść się do tego regionu, w którym to krystowiercze niby piekło jest, co je tam urządziliście. Tylko, że nie ma tam ognia, siarki, diabłów, bo to wszystko to wasze oszukańcze wymysły wymalowane na ścianach na zewnątrz. A w środku na okrągło trwa  popijawa, biesiady i swawole. Przez co, gdy czasem zaglądnie tam werbownik i pyta, kto do nieba chce iść, bo w niebiańskich chórach za mało aniołów jest, to go kamieniami przeganiają.
– Widzę, że jesteś dobrze zorientowany w sytuacji – odpowiedział Saul – nigdy nie pomyślałbym, że taki jesteś rozgarnięty. Zawsze miałem ciebie za ostatniego durnia.
– Durny byłem na Ziemi. Bo sam wierzyłem w biblijnego Jahwe. A teraz wiem, że nie tylko ty jesteś oszustwm. Oszustwem jest Tora, oszustwem są księgi proroków, oszustwem są wszystkie te wasze, te nasze niby święte księgi. Wszystko to jest wyssane z palca.
– Ale spełnia ważną rolę – dzięki nim panuje porządek, motłoch jest posłuszny…
– I jest ogłupiany.  I okłamywany. I okradany…
– Takie jest życie Joszue, sam wiesz. Sprytniejszy, mądrzejszy, przebieglejszy nawet nad silniejszym zapanuje. A garstka mądrych nad rzeszami durniów.
– Garstka oszustów…
– Nie kłóćmy się o nazewnictwo. Sam ogłupiłeś i podporządkowałeś sobie tuzin osiłków. Przecież ten durny twój niby następca, ten prostak, ten galilejski rybak, to by ciebie jednym palcem połamał w kilku miejscach. A słuchał ciebie jak małe dziecko srogiego ojca. Dziwi mnie, Joszue, że już nie zależy tobie na popularności i rozgłosie, jak za życia na Ziemi. Obaj wiemy, że przejście do szeolu nie zmienia zbyt radykalnie charakteru człowieka..
– Pewnie, że nie zmieniłem, ale ciebie nienawidzę i dobrze wiesz dlaczego…
– Po prostu mi zazdrościsz, bo ja mieszkam tu, za kordonem, w najlepszym okręgu szeolu, a ty musisz żyć po drugiej stronie razem z motłochem, którym sam zresztą gardzisz.
– No właśnie, tylko dlaczego tak jest? Ty wykorzystałeś moje imię do największego oszustwa w historii ludzkości, ale choć zrobiłeś mnie krystem i synem bożym, to ja mieszkam z motłochem w okręgu dla biedoty i nawet Magdalena zamyśla mnie porzucić, a ty, choć sam udałeś, żeś krystowierca, żyjesz tu, w okręgu dla żydowskiej elity. Do którego ja, rzekomo syn Najwyższego nie mam wstąpu. Czy to jest normalne?
– A właśnie Joszue, bo zapomniałem zapytać – dalej jesteś z Magdaleną – Saul zmienił temat rozmowy.
– Dalej, dalej, tylko cholera nie wiem jak długo jeszcze. Ona zawsze miała o sobie wysokie mniemanie i życie wśród tego motłochu wyraźnie jej nie odpowiada. Jeszcze trochę i poszuka sobie kogoś w waszym okręgu. A mnie ciągnie do niej jak diabli…
– No widzisz? Trzeba było tak od razu gadać, a nie gieroja grać. Widzę, że się dogadamy. Posłuchaj Joszue! Załatwię ci to, dzisiaj jeszcze, od zaraz, że zamieszkasz tu, po naszej stronie kordonu. Dostaniesz dużą działkę mieszkalną na zawsze. Pozwolimy nawet Magdalenie zamieszkać z tobą, arcykapłan da wam bez problemu ślub, bo niezamężne baby, za wyjątkiem sprzątaczek i służących mają tu zakaz wstępu. Tylko musisz zmienić wygląd, musisz przestać udawać abnegata. Porządna szata, porządna fryzura to u nas mus. Jesteśmy elitą a nie motłochem. A jeśli zgodzisz się jeszcze na to, aby od czasu do czasu pokazać się w tym urządzonym przez nas niby niebie i posiedzisz chwilkę na drugim tronie obok tamtego łotra udającego boga-ojca, to pomożemy ci od czasu do czasu urwać się do tego niby piekła co je dla jaj też urządziliśmy. Pohulasz sobie tam, ile dusza zapragnie, a my w tym czasie Magdalenę zajmiemy pokazem mody czy czymś w tym stylu. Ona zawsze lubiła fatałaszki i świecidełka. No i zrobimy tobie reklamę, będzie chodził za kordon do nowopowstałej strefy krystowierców, będziesz tam nauczał, błogosławił  i robił cuda. Znów będziesz sławny i podziwiany. I to znacznie bardziej niż za życia na Ziemi na jarmarkach. Co myślisz o tym Joszue?  Co ty na to? Zgoda?
– Zgoda – bez chwili wahania galilejczyk zgodził się na warunki Saula. Bidowania po drugiej stronie kordonu miał już po prostu dość. A wizja utraty Magdaleny była dla niego udręką.
.
Od tego dnia dla Joszue życie w szeolu stało się o wiele przyjemniejsze. Zaliczony został do żydowskiej elity i zamieszkał wśród niej. Nie zamierzał już wracać na powtórkę na Ziemię. Nie przejmował się też tym, że jego imię wykorzystywane jest do oszukiwania ogromnych rzesz ludzkich. Nawet zmarłych, którzy lądowali w graniczącym z szeolem sektorem krystowierczym pomagał oszukiwać, udając krysta w sztucznym niebie. Chętnie też krążył pomiędzy zmarłymi krystowiercami, którzy padali przed nim na kolana i modlili się do niego. Najchętniej jednak, gdy Saul i jego żona zabierali Magdalenę na pokaz mody, rewię czy wystawę klejnotów, pod pretekstem obowiązków służbowych w niebie urywał się do piekła, aby sobie tam pohulać.
Zwłaszcza  aby  nie myśleć o tym, jakim jest szują.
.

******************************

.
Człowiek współczesny sam siebie szumnie i dumnie nazywa homo sapiensem – człowiekiem rozumnym. Ale gdy patrzę na to cywilizacyjne bagno, jakie ludzie, także religiami abrahamowymi, sami sobie zgotowali, to nie potrafię odpędzić od siebie myśli, że większość ludzi żyjących obecnie na świecie nie są homo sapiensami.
.
Są brakującym ogniwem teorii Dawrwina.
.
.
opolczyk
.
.
.
.