Co też Pawłowi Ziemińskiemu strzeliło do głowy…

Zaskoczyły mnie zamieszczone przez Pawła Ziemińskiego dwa obszerne, tasiemcowe wręcz, nudne i załgane teksty pragnące udowodnić, że państwo piastowskie było najpierw prawosławne:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2021/05/14/w-kwestii-pierwotnego-prawoslawia-polski/
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2021/05/17/walka-prawoslawia-z-latynizmem-w-polsce/

Oba są kompletnie załgane i są przykładem namolnej prawosławnej propagandy, chcącej udowodnić, jakoby państwo Piastów i ogólniej cała Słowiańszczyzna pierwotnie przyjęły nadjordańskie krystowierstwo w wersji bizantyjskiej, prawosławnej, a dopiero później za sprawą knowania łacinników państwa Piastów i Przemyślidów wpadły w łapska łacinników. Przy okazji gloryfikowani są podstępni szantażyści Cyryl i Metody nazywani „apostołami Słowian”. Ich metody „nawracania” nie można wszak nazwać inaczej niż szantaż i zastraszanie. Otóż „nawracanych” Słowian przekonywali do prawosławia mniej więcej tak: jeśli nie przyjmiecie dobrowolnie od nas nowej wiary, po nas przyjdą inni i nawrócą was siłą i mieczem. Tak brzmiała w ich ustach nadjordańska „dobra nowina”. Tu należy jeszcze zaznaczyć, że do państwa wielkomorawskiego trafili ci szantażyści właściwie przypadkowo. Mojmirowice wcześniej już przyjęli krystowierstwo w wersji łacińskiej:

„Księstwo morawskie jest wzmiankowane w źródłach po raz pierwszy w 822. Od 830 pojawia się imię księcia Mojmira I. Według źródeł utrzymywał przyjazne kontakty z państwem Franków, formalnie uznawał zwierzchnictwo cesarza Ludwika I Pobożnego[3]. Wspomagał misję łacińskich księży wysyłanych na Morawy z Pasawy. W 831 został ochrzczony przez biskupa Pasawy Reginhara[3][4].”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mojmir_I

Następca Mojmira, Rościsław, wypędził z Moraw wschodniofrankijski kler nasłany przez wschodnifrankijskich (niemieckich) biskupów, chcąc uniezależnić się od państwa wschodniofrankijskiego (późniejszych Niemiec), po czym zwrócił się do papieża o przysłanie mu innych, nie niemieckich „misjonarzy”. Papież jednak zignorował tę prośbę, wobec czego Rościsław poprosił o to samo bizantyjskiego cesarza. I ten wysłał mu Cyryla i Metodego – prawosławnych szantażystów.
Stworzoną przez nich słowiańskojęzyczną liturgię nazywa się „rytem słowiańskim”, „liturgią słowiańską” czy „słowiańskim obrządkiem”. Był to jednak nadal ryt, liturgia i obrządek nadjordański, były to nadjordańskie gusła, tyle, że odprawiane w języku słowiańskim, co było wrednym podstępem, gdyż miało „nawracanym” szantażem Słowianom  sugerować, że kult nadjordańskich idoli jest jak najbardziej „słowiański”.

Dowody na to, jakoby poprzednicy Mieszka przyjęli prawosławie, są takie same, jak „dowody” na płaską Ziemię czy  „Wielką Lechię” – czyli żadne. Są tylko wymysłami prawosławnych propagandystów. I nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że słowiańska ludność do nadjordańskich guseł i idoli w wersji bizantyjskiej, prawosławnej, cerkiewnej, chętnie się garnęła i dobrowolnie je przyjmowała. Natomiast są niezbite dowody na to, że ludność słowiańska prawosławie gremialnie odrzucała – i to przez długi czas. Grigorij Olechowski, którego propagandowe wymysły opublikował Ziemiński, „zapomniał” najwidoczniej o buntach ludności Rusi przeciwko prawosławiu i cerkwi, o których zdawkowo wspominał w latopisie Nestor. Pierwszy z większych buntów na „prawosławnej” Rusi wybuchł w Suzdalu w roku 1024. Były bunty w Biełoziersku, Połocku, a nawet w Kijowie. Trzy pokolenia po „chrzcie Rusi” w roku 980, w Nowogrodzie w roku 1071 podczas antyprawosławnego, antycerkiewnego buntu ludności gremialnie opowiedziała się po stronie dowodzącego buntem wołchwa – słowiańskiego szamana. Po stronie popów opowiedział się tylko kniaź Gleb, jego dwór  – i jego drużyna, co nie dziwi, gdyż była na jego żołdzie. Niemniej cała ludność opowiedziała się po stronie  wołchwa nawołującego do obrony słowiańskich bogów i zwyczajów. Glebowi udało się jednak stłumić to powstanie siłą. Po kolejnym powstaniu w roku 1078 zmuszony został do ucieczki, podczas której go ubito:
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%BB%D0%B5%D0%B1_%D0%A1%D0%B2%D1%8F%D1%82%D0%BE%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D0%B8%D1%87_(%D0%BA%D0%BD%D1%8F%D0%B7%D1%8C_%D0%BD%D0%BE%D0%B2%D0%B3%D0%BE%D1%80%D0%BE%D0%B4%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9)

A tu tłumaczenie powyższego linku „z automatu”:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=ru&u=https://ru.wikipedia.org/wiki/%25D0%2593%25D0%25BB%25D0%25B5%25D0%25B1_%25D0%25A1%25D0%25B2%25D1%258F%25D1%2582%25D0%25BE%25D1%2581%25D0%25BB%25D0%25B0%25D0%25B2%25D0%25B8%25D1%2587_(%25D0%25BA%25D0%25BD%25D1%258F%25D0%25B7%25D1%258C_%25D0%25BD%25D0%25BE%25D0%25B2%25D0%25B3%25D0%25BE%25D1%2580%25D0%25BE%25D0%25B4%25D1%2581%25D0%25BA%25D0%25B8%25D0%25B9)&prev=search&pto=aue

Tu natomiast tłumaczenie opisu tamtego powstania pogańskiego z roku 1071:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=ru&u=https://ru.wikipedia.org/wiki/%25D0%2593%25D0%25BB%25D0%25B5%25D0%25B1_%25D0%25A1%25D0%25B2%25D1%258F%25D1%2582%25D0%25BE%25D1%2581%25D0%25BB%25D0%25B0%25D0%25B2%25D0%25B8%25D1%2587_(%25D0%25BA%25D0%25BD%25D1%258F%25D0%25B7%25D1%258C_%25D0%25BD%25D0%25BE%25D0%25B2%25D0%25B3%25D0%25BE%25D1%2580%25D0%25BE%25D0%25B4%25D1%2581%25D0%25BA%25D0%25B8%25D0%25B9)&prev=search&pto=aue

A jeszcze później, w roku 1227 (prawie 2,5 wieku po prawosławnym „chrzcie” Rusi) w Nowogrodzie spalono żywcem czterech wołchwów, o czym też wspominają stare ruskie kroniki. Jedyną winą spalonych było to, że nadal trwali przy słowiańskiej kulturze.

Niestety nie jest przypadkiem, że piewcy prawosławia te fakty historyczne przemilczają, fałszując w ten sposób obraz tamtych czasów. W tym procederze, a także w krwawym tłumieniu antycerkiewnych powstań i w wściekłym zwalczaniu kultury słowiańskiej prawosławie niczym nie różniło się od katolicyzmu. Oba te odpryski krystowierstwa były nienawidzącymi się bliźniakami nadjordańskiego chowu, równie gorliwie tąpiącymi słowiańską kulturę.

Dla duchowości Słowian wybór między katolicyzmem a prawosławiem był jak wybór między dżumą a tyfusem plamistym. A dla kultury słowiańskiej jak wybór między szubienicą a szafotem.

Nie wiem, czemu Ziemiński opublikował tę załganą prawosławną propagandę. Sympatię wobec Białorusinów i Rosjan można okazać w inny sposób. Niechęć wobec łacinników także. Na szczęście poczytność WPS nie jest aż tak duża, by publikacja prawosławnej propagandy wywoła ogólnopolską katolicką „rekonkwistę” i ogólnopolską akcję „obrony wiary” przed zakusami prawosławnych heretyków i uzurpatorów. Niemniej publikowanie podobnych tekstów może wywołać lokalne „wojny religijne” katolików z propagatorami prawosławia toczonymi na papierze i może zaganiać katolików na fałszywą barykadę „obrony wiary i kościoła”, co jest nam teraz tak potrzebne jak kąpielówki zimą na Antarktydzie. Do tego doszło niestety na neonie pod drugą prawosławną propagandówką, zamieszczoną tam przez „stanislava”:
https://wps.neon24.pl/post/161869,walka-prawoslawia-z-latynizmem-w-polsce

A mnie obrzydzenie bierze, gdy czytam lub słucham sporów o to, czy u Słowian pierwszy był nadjordański, żydogenny katolicyzm, czy nadjordańskie żydogenne prawosławie. Już prawie 9 lat temu w odniesieniu do tego linku – http://www.cyrylimetody.marianie.pl/nawrocenie.htm – z tekstem prawosławnej wściekle antysłowiańskiej propagandy pisałem o tym tak:

„(…) Tępota i zaślepienie jahwistów są wręcz niepojęte. Zamiast wstydzić się ich własnego fanatyzmu, prymitywizmu i własnej zbrodniczej historii żydłactwo kłóci się między sobą o to, który odprysk (katolicyzm czy prawosławie) pierwszy zaczął zażydzać Ducha naszych przodków.
I tak katolicy chcą, aby najstarszym na naszych obecnych ziemiach kościołem żydo-chrześcijańskim była ichnia katolicka kaplica w Poznaniu.
Ale bizantyjczycy upierają się, że do Polski przypałętało się jako pierwsze prawosławie, zwane obrządkiem wschodnim.
Na wielu religijnych wątkach bizantyjczycy próbują wysunąć się przed watykańczyków w sporze o to, skąd jako pierwszy przywleczony został do nas jahwizm (zwalczający na przestrzeni wielu wieków Słowiańszczyznę) – z Rzymu czy z Konstantynopola. Przy czym obie strony sporu o palmę pierwszeństwa w niszczeniu własnych korzeni stosują prymitywny anachronizm bredząc o chrzcie Polski lub o chrześcijaństwie w Polsce w czasach, gdy Polski jeszcze nie było.
(…)
Inną sprawą jest to, że gdy bizantyjczycy docierali na nasze ziemie, to formalnie obrządki wschodni i łaciński nadal były jednym kościołem. Schizma pomiędzy nimi nastąpiła w roku 1054. Tak więc prawosławni i katoliccy jahwiści wiodą spór (o ich domniemaną zasługę w pierwszeństwie zażydzania Polski) dotyczący okresu, gdy oba owe odpryski jahwizmu oficjalnie były nadal jeszcze jednością.
Mnie osobiście obrzydzeniem i przerażeniem napełnia ów spór. Czy rzeczywiście powodem do dumy i zaszczytu może być to, który z tych odprysków żydzizmu ma większe „zasługi” w zażydzaniu Ducha Słowiańszczyzny? Tych tępaków-fanatyków-renegatów należałoby wyekspediować na półwysep Synaj i/lub nad Jordan. Tam jest ich miejsce.

Od miesięcy trzymam w „archiwum” pewien obrzydliwy tekst wynoszący pod niebiosa „zasługi” prawosławia w niszczeniu Słowiańszczyzny:

Proszę zwrócić uwagę na te parszywe, załgane, poniżające Słowiańszczyznę propagandowe sformułowania:

„Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

„Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”

Otóż żydłacy-jahwiści sami byli prymitywną, odmóżdżoną i barbarzyńską dziczą, niszczyli przepiękną kulturę, nieśli śmierć, ucisk, wyzysk i fanatyzm i uważają to jeszcze za wielką zasługę! I na dodatek za misję cywilizacyjną!
(…)”

https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/28/tysiacletnie-niszczenie-slowianszczyzny-zakonczone-porazka/

Tu koniecznie należy przypomnieć tak katolikom, jak i prawosławnym, że pierwszymi u Słowian – od wielu tysiącleci – byli Mokosz, Swarożyc, Swaróg, Perun i inni słowiańscy bogowie. A nie nadjordańskie idole – Jahwe, Joszue, Miriam i judejskie apostoły. I że nie było wtedy u Słowian fanatyzmu, prześladowań religijnych, terroru, ucisku niewolnictwa, feudalizmu i pańszczyzny. To wszystko pojawiło się razem z krystowierstwem. I dlatego zdecydowanie te nadjordańskie wymysły odrzucam.

Po co publikuje te prawosławne wymysły Ziemiński na stronie WPS, a „stanislav” na neonie – naprawdę nie wiem. Jedno jest dla mnie pewne – nie są te prawosławne z nadjordańskim rodowodem propagandówki w jakikolwiek sposób korzystne, potrzebne i „na czasie”.

Na koniec dodam jeszcze to – na szczęście i w Rosji są ludzie, pamiętający rolę cerkwi w zwalczaniu i niszczeniu słowiańskiej kultury. W utworze Arkony pt: „Slavsia, Rus” jest taka zwrotka (podję polskie jej tłumaczenie):

Oj, tak, mateczko,
Nocko Swarogowa,
Ukryj zamierzchłe nakazy ojców
Przed okiem
czarnego, okrutnego wroga
W gąszczu świętych lasów.


Kim był ten czarny okrutny wróg? Była to prawosławna czarna sotnia:


Tępiła i niszczyła kulturę Słowian, narzucała Słowianom nadjordańskie gusła i nadjordańskich idoli, siłą tłumiła antycerkiewne bunty, paliła obrońców słowiańskiej kultury i tożsamości żywcem na stosach.


Czy Polacy powinni ten fanatyczny,  zbrodniczy odprysk nadjordańskiego krystowierstwa tak zachwalać i gloryfikować?

opolczyk

Nowy „wspaniały” totalitarny covidowy świat…

Nie zaskoczyły mnie doniesienia dojczlandzkich łże-mediów, jakoby u „zaszczepionych” na świrusa stwierdzano mimo to „infekcje”: u podwójnie „zaszczepionych” w Dojczlandii rzekomo stwierdzono 13 tys. przypadków „infekcji”  świrusem – mimo „pełnego” (dwukrotnego) „zaszczepienia”, czyli wstrzyknięcia ludobójczego koktajlu big pharmy bezczelnie zwanego „szczypionką”. U „pojedynczo zaszczepionych” stwierdzono rzekomo 44 tys. „infekcji” świrusem. Rzekomych zgonów na świrusa  było odpowiednio 662 u podwójnie „zaszczepionych” i 2000 u „zaszczepionych” pierwszą dawką:
„Berlin – In Deutschland wurden bisher rund 13.000 vollständig Geimpfte noch positiv auf das Coronavirus getestet (…).
Nach der ersten Impfung wurden nach Daten des Gesundheitsministeriums rund 44.000 Covid-19-Fälle gemeldet (…). 662 zweifach Geimpfte und rund 2000 einfach Geimpfte starben.”

https://www.berliner-zeitung.de/news/rund-13000-corona-infektionen-bei-vollstaendig-geimpften-li.159033

Są to oczywiście propagandowe kłamstwa i wymysły. Wystarczy stosować „testy”, dające pozytywny wynik przypadkowo, lub nawet bez pobrania wymazu u kogokolwiek, by żonglować liczbami nowych „infekcji”, nawet u podwójnie „zaszczepionych”. A spreparowanie takich testów dla big pharmy to pestka. Po co jest to robione? Przede wszystkim po to, by ofiary ludobójczego koktajlu zwalić w statystykach na świrusa – to on zabił tych ludzi a nie ludobójcze „szczepionki”. Dalej – umożliwi to, po krótkotwałym odkręceniu śruby (czasowej liberalizacji totalitarnych zakazów i nakazów) dla „zaszczepionych”, ponowne jej dokręcenie. Propaganda ogłosi, że jednak, jak się okazuje, nawet podwójne „zaszczepienie” nie daje gwarancji bezpieczeństwa przed kolejną infekcją, zwłaszcza przed świrusem rzekomo zmutowanym, więc namordniki i odstępy 1,5 metra będą znów obowiązywały wszystkich. Kontakty międzyludzkie będą nadal zakazane (pojedynczych ludzi łatwiej zastraszyć i zmusić do posłuszeństwa), konieczne będą też kolejne „zamknięcia” (lockdowny). I konieczne będą kolejne „szczepionki”. Najpierw trzecie – na nie już przygotowuje się psychicznie zastraszonych kowidian w Dojczlandii: „Czy konieczne będzie trzecie szczepienie na koronę?” (Ist eine dritte Corona-Impfung notwendig?):
https://www.hna.de/gesundheit/corona-impfung-auffrischung-experte-christian-bogdan-stiko-dritte-spritze-impfstoff-schutz-kassel-hna-90576313.html

A potem już co rok – aż do skutku – co zapowiada szef Pfizera: trzecie, a następnie coroczne szczepienia będą prawdopodobnie konieczne: (Pfizer-Chef: Wahrscheinlich dritte und jährliche Impfdosis notwendig)
https://www.aerzteblatt.de/nachrichten/123033/Pfizer-Chef-Wahrscheinlich-dritte-und-jaehrliche-Impfdosis-notwendig

Npisałem – aż do skutku. Czyli dotąd, aż jakieś 90 % ludzi pójdzie do piachu. A reszta, zastraszona i sterroryzowana będzie posłusznie poddawać się nawet najdurniejszym zakazom i nakazom. Taki to nowy, „wspaniały”, totalitarny, covidowy świat szykuje nam globalna światowa lichwa. Tu przytoczę wypowiedź Jacquesa Attali (odkrywcy i mentora Macrona) w wywiadzie udzielonym Michel’owi Salomon’owi w roku 1981 – «L’Avenir de la vie», rok 1981:

“W przyszłości trzeba będzie znaleźć sposób na zmniejszenie populacji. Zaczniemy od ludzi starych, ponieważ gdy tylko przekroczą oni 60-65 lat, żyją dłużej niż produkują i drogo kosztują społeczeństwo. Potem zajmiemy się słabymi, następnie bezużytecznymi, którzy nic nie wnoszą do społeczeństwa, bo zawsze będzie ich coraz to więcej, a co najważniejsze, na końcu zabierzemy się za głupich. Pozbędziemy się ich, każąc im myśleć, że to dla ich własnego dobra. Nie będziemy w stanie przeprowadzać testów na inteligencję w stosunku do milionów ludzi, to nie jest możliwe! Znajdziemy coś lub spowodujemy coś; pandemię, która dotknie pewne warstwy społeczeństwa; prawdziwy lub nieprawdziwy kryzys gospodarczy; wirus, który uderzy w ludzi starych czy dorosłych – to nie ma znaczenia; słabi ulegną, bojaźliwi i głupi uwierzą we wszystko i będą prosić o wyleczenie ich. Zadbamy o to, aby zaplanować leczenie – leczenie, które stanie się rozwiązaniem (problemu). Selekcja idiotów dokona się więc samoczynnie: pójdą do rzeźni z własnej woli.”
https://babylonianempire.wordpress.com/2021/04/13/selekcja-idiotow-dokona-sie-samoczynnie-pojda-do-rzezni-z-wlasnej-woli/

Nie bez znaczenia jest też, jak myślę, jego pochodzenie: Jak pisze wiki: „Urodził się w rodzinie sefardyjskich Żydów…”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacques_Attali

Propaganda pro-„szczepionkowa” idzie pełną parą. Łże-media w Dojczlandii „informują” o rzekomych tysiącach  ludzi „wpychających” się do kolejek po ten ludobójczy koktajl, podających zawyżony wiek, lub zatrudnienie w uprzywilejowanych grupach zawodowych, mających pierwszeństwo w „selekcji idiotów”: Tausende Vordrängler wollen sich impfungen erschleichen (Tysiące przepychaczy chce wyłudzić dla siebie szczepionki):
https://www.faz.net/aktuell/politik/inland/corona-impfung-impfzentren-klagen-ueber-tausende-vordraengler-17336265.html

Ma to u niezdecydowanych i wątpiących wywołać chęć do zaszczepienia się – skoro tysiące innych chce za wszelką cenę „wepchnąć” się do kolejki, by jak najszybciej dostać „zbawienny” ludobójczy koktajl, to coś w tym musi być. Wygląda na to, że jednak te „szczepionki” są potrzebne i konieczne.

Selekcja idiotów rzeczywiście trwa – i sami pchają się do rzeźni…

Jest więc tak – mimo iż nie ma żadnej pandemii, a covida-19 nigdy nie wyizolowano, odkrywane są coraz to nowe jego „mutacje”. Służy to naturalnie dalszemu utrzymywaniu społeczeństw w strachu i przerażeniu. Tłumaczy też nieskuteczność „szczepionek” – są bezsilne przeciwko nowym, groźnym mutacjom, co sprawia, że kolejne „szczepienia” będą konieczne. Koktajle big pharmy obliczone są na to, że dopiero po miesiącach, a nawet latach „zaszczepieni” będą masowo chorować i umierać. Zgony zwalane będą na kolejne mutacje świrusa. No i nasili się wściekła nagonka na opornych, odmawiających zgody na wstrzyknięcie sobie tego ludobójczego koktajlu – to przez nich nie jest możliwe opanowanie „pandemii”. No i wtedy, za pełną aprobatą zastraszonej większości wprowadzi się „szczepienia” przymusowe.

Przytoczę jeszcze obszerny fragment komentarza Metro. Należy jedynie pamiętać, że zwrot „terapia zastrzykowa” jest tylko szyderstwem – Metro wie, że jest to narzędzie depopulacji:

Kolejnym etapem/-/ będą /-/niekorzystne skutki zdrowotne/-/ u osób, które zostały poddane /-/terapii zastrzykowej/-/. Hasbaryci mają za zadanie przedstawić owe /-/niekorzystne skutki zdrowotne/-/ jako skutek działalności /-/złowrogiego koronawirusa/-/, który ciągle funkcjonuje z powodu obstrukcji irracjonalnych „antyszczepionkowców”. Tym samym argument o niskiej śmiertelności czy nieszkodliwości /-/złowrogiego koronawirusa/-/ straci rację bytu. Ponadto strach wywołany przez choroby i śmierć będące konsekwencją destrukcyjnych dla zdrowia zastrzyków zapędzi do oprawców ze strzykawkami więcej ludzi, a irracjonalni „antyszczepionkowcy” staną się publicznymi wrogami.
Dr Sherri Tenpenny z Ohio twierdzi że w brytyjskim rządowym raporcie przewiduje się iż 60%-70% osób które otrzymały dwie dawki zastrzyku – albo umrze albo trafi do szpitali – właśnie w wyniku zastosowania /-/terapii zastrzykowej/-/. Z kolei dr Larry Palevsky z NY przypuszcza że tylko 70% strzykawek zawiera prawdziwy zastrzyk a reszta neutralną sól fizjologiczną. Poza tym w USA są używane zastrzyki czterech producentów o dwóch odmiennych zasadach działania, Pfizer i Moderna a obok Astra Zeneca i J&J. Dr Palevsky mówi że białko do którego tworzenia mają pobudzić zastrzyki (spike protein) będzie niesłychanie szkodliwe dla ludzkiego organizmu. Owe białko ma rozpocząć swoją destrukcyjną misję około pięciu miesięcy po zastrzykach które rozpoczęły ma przełomie 2020/21 roku. Człowieka będzie truć i zabijać trucizna, którą on sam będzie ciągle wytwarzał.
Aktualnie masy zaczynają być karmione propagandą o tym, że /-/niekorzystne skutki zdrowotne/-/ są wynikiem działania (nowej odmiany?) /-/złowrogiego koronawirusa/-/, co ma oczywiście wywołać strach i pomóc wcisnąć zastrzyki w jak najwięcej ludzi jak najwięcej razy. To właśnie robią niewątpliwie sympatyczni interlokutorzy od Przemexa.
W Polsce kłopotliwym przykładem /-/kolejnego etapu/-/ była śmierć Krzysztofa Krawczyka. Krawczyk otrzymał zastrzyki i niby zmarł na C0VID (początkowo były takie doniesienia). Jego śmierć to był falstart który sprawił kłopot propagandzistom ponieważ mem o kolejnej fali aktywności (zmutowanego?) /-/złowrogiego koronawirusa/-/ nie został jeszcze uruchomiony w pełnej skali. Ktoś u Przemexa pisze o jakiejś Michalicy co zmarła w Szpitalu Bródnowskim na C0VID. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności twierdzę że Michalica była urzędowo zaszczepiona (jak to celebrytka zapewne poza kolejnością) i zwyczajnie przedwcześnie zmarła w wyniku /-/terapii zastrzykowej/-/ dokładnie jak Krawczyk. Hasbaryci ten właśnie związek przyczynowo-skutkowy (zastrzyki, potem choroba czy śmierć) starają się ukryć.
Ludzie będą poważnie zapadać na zdrowiu i będą umierać. To będzie dotyczyć głównie osób poddanych /-/terapii zastrzykowej/-/. Głównie – bo w Anglosferze donoszą o kłopotach przede wszystkim z układem rozrodczym u kobiet które tylko przebywają obok osób poddanych /-/terapii zastrzykowej/-/. Dr Tenpenny przypomniała plany opracowania szczepionki która miała rozprzestrzeniać się „jak wirus” – czyżby to się udało? Lekarze doradzają unikanie towarzystwa osób które otrzymały zastrzyki, ten ogłasza że nie chce ich przyjmować w swoim gabinecie: https://www.bitchute.com/video/0M4kUoInvM8h/
W Japonii osoby które zostały poddane /-/terapii zastrzykowej/-/ już nie mogą oddawać krwi, ten zakaz wprowadzono w celu ochrony publicznego banku krwi.
Konkludując: należy oczekiwać fali chorób i śmierci ale przyczyną będzie /-/terapia zastrzykowa/-/ a nie /-/złowrogi koronawirus/-/. Tylko propaganda będzie uporczywie przedstawiać te choroby i śmierć jako skutki działalności /-/złowrogiego koronawirusa/-/ i jego kolejnych odmian zapędzając ludzi do kolejnych trujących zastrzyków i demonizując przeciwników /-/terapii zastrzykowej/-/. Tak ma działać planowany Endlösung. To się zaczyna dziać, brytyjska pielęgniarka mówi że do tamtejszych szpitali trafia mnóstwo ludzi z powikłaniami po zastrzykach ale nigdy nie zaznacza się w żadnym formularzu że zostali poddani /-/terapii zastrzykowej/-/ (3:15): https://www.bitchute.com/video/mhJReMwA3bgs/
Oni zapewne chorują na C0VID

Jeśliby obecną „pandemię” traktować jako materializację „selekcji idiotów” którą zapowiadał Jacques Attali czterdzieści lat temu (https://babylonianempire.wordpress.com/2021/04/13/selekcja-idiotow-dokona-sie-samoczynnie-pojda-do-rzezni-z-wlasnej-woli/) to przeszliśmy dopiero wstępny etap. Przynajmniej 80% testu dopiero przed nami.
https://opolczykpl.wordpress.com/czytelnia/comment-page-14/#comment-90420

Widzę to podobnie…

Jak się to wszystko zakończy? Nadal nie wiem. Wiem, że w sumie dosyć dużo ludzi także nie wierzy w „groźnego” świrusa, nie chce się „szczepić”, ale z różnych powodów (strach, inercja) siedzą w domach i nie wychodzą na ulice. Jeśli nie wyjdą, okupant – światowa lichwa – zrealizuje jego plan nowego totalitarnego porządku i depopulacji jakichś 90 % mieszkańców Ziemi. Z tym, że w końcu wybijając najzdrowszych, zdegenerują gatunek ludzki do tego stopnia, że wymrze on doszczętnie. Tak jak ponad 99% wszystkich gatunków, jakie kiedykolwiek żyły na planecie Ziemia.

Mimo to nadal nie wpadam w przerażenie. Jeśli życie rozumne (?) na Ziemi zaginie, do kolejnej inkarnacji  – a to mnie niestety jeszcze czeka – poszukam  sobie innej planety, innej „Ziemi”. Takiej, gdzie istnieje życie naprawdę rozumne – sapiens – a nie stupidus – jak to jest obecnie obecnie u 95 % ludzi na Ziemi…

opolczyk

PS

A dla podniesienia ducha – jeszcze jedna piosenka wolności:

Pieśń wolnych ludzi…

Tańcem i śpiewem walczymy z totalitaryzmem…

Francuska pieśń wolności, pod tytułem Pieśń wolnych ludzi, dotarła do Polski:

A to jej tekst:

Ja i Ty chcemy tańczyć tak jak tańczył Świat
Tworzyć własne myśli w głowie
Móc decydować znów o sobie!
O o o o o
W harmonii żyć ,
Pełną piersią oddech brać
Tak po prostu radować się
Aż zawibruje z nami cały Świat.
Jesteśmy jak wędrowne ptaki szukające swej wolności,
I właśnie po to Tu jesteśmy!
By Światu dać wolność pieśni.
I tańcem też wam pokażemy
Że milczenie się skończyło i nie wróci to co było,
Bo ta prawda krzyczy w środku nas
Że to już jest najwyższy czas
Aby Jedność odtąd żyła w nas
Gdy z ekranów znów nadają,
Ci co fałsz nam swój podają, możesz tylko uśmiechnąć się,
Mówiąc że to nie dotyczy mnie,
Bo ja już prawdę o was całą wiem.
„Dobra”, które nam podano przy okazji oszukano,
Że „Porządek nowy” musi być
Lecz my wiemy jak
TU chcemy żyć,
Konsumpcjonizm z naszej Ziemi zmyć
My już wiemy kim jesteśmy, tę świadomość w sobie nieśmy i nie dajmy dalej siebie zwieść,
By sztuczkami graczy lękać się,
Próżno podsycacie podział serc.
Więc musicie zmienić dietę, lub opuścić tę planetę,
Bo karmienia strachem nastał kres.
Przebudzenia fala niesie się !
Z błyskiem Słońca już w nas teraz jest!

Polskie słowa piosenki różnią się nieco od francuskiego oryginału „Danser encore”, ale ich wymowa jest identyczna – chcemy być wolni, sami o sobie decydować, nie poddamy się strachowi, panice, chcemy normalnie żyć, tańczyć i śpiewać, a nie trzęść się ze strachu.

Pierwszy wers piosenki mówi: Ja i Ty chcemy tańczyć tak jak tańczył Świat. I tak jest faktycznie: piosenkę wolności śpiewa już cały świat – a tu są przykłady:







Myślę, że ta tańczona i śpiewana w miejscach publicznych pieśń wolności  jest  świetną formą walki z narzuconym nam totalitaryzmem – pokazuje zastraszonym, ogłupionym homo stupidowcom, namordnikowcom, kowidianom, że można żyć bez strachu, tańczyć i śpiewać  – i być wolnym!


opolczyk

Ośmieszanie Słowiańszczyzny świrniętymi wymysłami trwa nadal…

Znajomy, Heniek, podesłał mi niedawno (3 maja) e-pocztą link niewyobrażalnie świrniętego tekstu zatytułowanego „Dekret Aleksandra Macedońskiego – rasa Słowian jest suwerenna”:
https://www.odkrywamyzakryte.com/dekret-aleksandra-macedonskiego/


Pomijam już fakt, że Słowianie nie są żadną oddzielną „rasą”. Ten tekst to faktycznie niewyobrażalne bzdury i durnoty. Nie wiem, czego się trzeba naćpać, by coś takiego spłodzić. Heniek zapytał mnie, co sądzę o tym „dekrecie”. Odpisałem mu tak (fragment):  „… a czy Ty wierzysz w ten wymysł? Biedny Aleksander – świry  prawie 2,5 tys. lat po jego śmierci nie dają mu spokoju i odwołują się do jego autorytetu. Ale nawet nie potrafią dobrze swojej fałszywki wymyślić (…).”

Nie poruszałbym tej sprawy, bo to w sumie to obciach zajmować się takimi idiotyzmami. Niestety te bzdury i brednie opublikowała mająca sporą poczytność strona KIP:
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2021/05/dekret-aleksandra-macedonskiego-rasa-slowian-jest-suwerenna/

A że te świrnięte, niepoważne wymysły są równocześnie ośmieszaniem Słowiańszczyzny, postanowiłem te bzdury skomentować.

A więc stwierdzić należy, że ów domniemany „dekret” Macedończyka to wytwór chorej wyobraźni. Nie dziwi więc, że przeróżne instytucje (o ile Puszczyńska do nich faktycznie pisała) zareagowały tak a nie inaczej. Autorka wszak pisze:

„Opracowanie tłumaczenia Dekretu Aleksandra Macedońskiego wraz z pełną dokumentacją historyczną w tym mapy historyczne było sporządzone w 2012 roku i zgłoszone do wszystkich instytucji [ciekawi mnie – jakich – opolczyk] z możliwością oprotestowania.

W związku z brakiem jakiegokolwiek oprotestowania otrzymał status obowiązującego aktu prawnego w 2014 roku.”

Gdybym ja kierował jakąkolwiek instytucją i mnie by przysłano te wymysły, to bym postukał się palcem w czoło, a bumagi wylądowałaby w koszu. I co najwyżej autorce zaleciłbym wizytę u psychiatry. No i ciekawi mnie, na jakiej podstawie prawnej autorka uważa i oświadcza, że brak oprotestowania jej wyssanych z palca głupot nadaje im status obowiązującego aktu prawnego?

W tym miejscu krótko o dekretach. Załóżmy, że Macedończyk, w pijanym widzie (zdarzało mu się upijać) faktycznie taki dekret spłodził. Czy obecnie, ponad 2300 lat po jego śmierci, nadal by on obowiązywał? Jak długo i na jakim obszarze obowiązują wydane przez kogokolwiek i kiedykolwiek dekrety?

W historii cywilizacji władcy, zarówno legalni jak i uzurpatorzy, różne rządzące gremia i rządy wydały w sumie ogromną ilość dekretów i zarządzeń, a także edyktów, rozporządzeń, ustaw i czego tylko jeszcze. Wszystkie te dekrety i zarządzenia obowiązywały na terenie podległym organowi wydającemu dekret do zawieszenia, zmiany lub odwołania dekretu. Traciły także ważność np. na skutek upadku państwa, którego władca dekret ogłosił.
Każdy dekret ma moc prawną tylko na terenie, nad którym dany władca sprawuje władzę i tylko dotąd, dokąd on i jego następcy są w stanie wymusić przestrzeganie ogłoszonego dekretu. Nie ma ani jednego dekretu, który obowiązywałby na zawsze. Jeśliby więc Macedończyk ów „dekret” nawet ogłosił – czy nadal byłby on ważny?

Otóż nieważny byłby – przy założeniu, że istniał faktycznie – co najmniej z dwóch powodów:

1) Dotyczył ziem, których Macedończyk nie podbił, a więc nie miał prawa nimi rozporządzać, jak i dotyczył ludów, nad którymi władzy nie sprawował, a więc i w ich sprawie nie miał prawa wydawania dekretów. Owszem, w historii zdarzały się przypadki, gdy ten czy inny władca wydawał dekrety dysponując ziemiami, którymi nie władał. Tak zrobił np. niemiecki cesarz Fryderyk II uzurpatorsko nadając krzyżakom na własność Ziemię Dobrzyńską i wszystkie ziemie, które w przyszłości krzyżacy podbiją (https://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82ota_bulla_z_Rimini). Anegdotyczne przyznanie komuś nie swoich ziem znajdziemy i w „Potopie” Sienkiewicza w scenie, w której starosta Zamościa za podszeptem Zagłoby daruje królowi szwedzkiemu Niderlandy.
Według bzdurnych wymysłów autorki Macedończyk miał rzekomo „szlachetnej rasie Słowian” dać „całą część ziemi Północnej, aż do granicy ostatniego południa Włoch i aż do gór Perskich” (Kaukazu). Darował więc ziemie, do których nie miał żadnych praw. Poniższa mapa ukazuje zasięg jego efemerycznego imperium:

Wszystkie ziemie na północ od niego – cała Europa poza Grecją i cała środkowa i północna Azja – mają być więc wg autorki na zawsze słowiańskie.

Tu jeszcze uwaga na marginesie – w czasach Macedończyka Włoch jeszcze nie było.

2) Wszystkie dekrety Macedończyka, także te prawdziwe, autentyczne, utraciły ważność w momencie jego śmierci. Za życia był Macedończyk autokratycznym despotą. Sam dowodził wojskami, sam na podbitych terenach ustanawiał granice satrapii i rządzących nimi z jego ramienia satrapów. Sam obsadzał najwyższe stanowiska w wojsku, często z tego powodu, że poprzednich wodzów zabijał własnoręcznie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Klejtos_Czarny) lub osobiście nakazywał ich zgładzić (https://pl.wikipedia.org/wiki/Parmenion). Nakłonił nawet macedońskich i greckich wodzów i arystokratów do masowego ślubu z perskimi arystokratkami (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wesele_w_Suzie). O czym nie wspomina polska wiki, a pisze niemiecka – Aleksander sam wybrał swoim podwładnym żony. A oprócz tego w dniu tego ślubu zalegalizował tysiące konkubinatów jego żołnierzy z Azjatkami, dając im posag i spłacając ich długi („Dass Alexanders hochrangige Vertraute ihre Gattinnen nicht selbst hatten aussuchen dürfen, scheinen sie ohne Weiteres akzeptiert zu haben; nur die Form der Eheschließung nach persischer Sitte missfiel einigen von ihnen.[9] Gleichzeitig mit der Massenhochzeit legitimierte Alexander auch mehrere tausend Konkubinate, die seine Soldaten bereits mit asiatischen Frauen eingegangen waren. Allen schenkte er ebenfalls eine Mitgift und bezahlte außerdem alle Schulden seiner Krieger.”https://de.wikipedia.org/wiki/Massenhochzeit_von_Susa#Verlauf). Po jego śmierci pomiędzy jego wodzami natychmiast wybuchły walki o władzę (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_diadoch%C3%B3w). Dekretami Aleksandra nikt już nie zaprzątał sobie głowy. A stworzone przez niego imperium rozpadło się szybciej niż powstało. Orzekanie przez autorkę, Olgę Puszczyńską, jakoby ów wymyślony „dekret” nadal obowiązywał i to jako międzynarodowy akt prawny, jest po prostu niewyobrażalną bzdurą. Nawet rzeczywiste dekrety Aleksandra stały się po upadku jego imperium makulaturą.

Zwróciłem uwagę na wiele innych jeszcze, niepoważnych „perełek” w wymysłach Puszczyńskiej. Przytoczę kilka z nich. I tak pisze ona, że Macedończyk dał prawo „rasie słowiańskiej” do robienia z obcych ludzi/ludów niewolników: „4)  jest tak, że nikt nie śmiał tam przybywać, pozostać, lub zamieszkać, opróć tylko twój. A jeśli niektórym spodoba się osiedlenie się, niech będą wam niewolnikami a ich dzieci, niech będą niewolnikami dla twoich synów (5).”


Tymczasem wiemy z wiarygodnych źródeł historycznych, że u Słowian nie było niewolnictwa. Nawet z jeńców wojennych Słowianie nie robili niewolników:

„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.” (Pseudo-Maurycjusz).

Słowianie kochali wolność – swoją i cudzą. Gdyby więc nawet Macedończyk rzeczywiście spłodził ten dekret – Słowianie by go odrzucili.


Albo to:
„Podkreślono Boskie pochodzenie (My = Ducha i Duszy) Aleksandra Wielkiego z Macedonii, który pochodzi od Wielkiego Dyaboga. Słowianie znają tego Boga jako głowę najwyższego dziewiątego panteonu bogów, składającego się z jednego Boga o imieniu Dyi (Dyi, Div, a Grecy – Διός patrz Zeus, por. Także Dyaus).”

Skąd ona wytrzasnęła słowiański, najwyższy, dziewiąty panteon bogów? I skąd wytrzasnęła „boskość” Macedończyka? Owszem, jego matka od dzieciństwa wmawiała mu, że jest potomkiem Heraklesa, syna Zeusa. Aleksander uwierzył w to w końcu, po zdobyciu Egiptu w wyroczni w Siwie nakazał tamtejszym kapłanom uznać siebie za syna Zeusa-Amona. A w końcu zażądał za uznanie się za boga przez podbite wcześniej greckie/helleńskie państewka/polis. Jedynie wroga mu Sparta oraz jego rodzinna Macedonia odmówiły mu tego „zaszczytu”. Arystokracja macedońska, choć bała się panicznie jego wybuchów gniewu, szydziła z tej jego ubzduranej „boskości”. A Puszczyńska ślepo w to wierzy.

Albo to:
„W 1516 r. czeski historyk Iosif Pervolf z Uniwersytetu Warszawskiego znajduje kopię tego dokumentu w języku łacińskim.”


Uniwersytet Warszawski powstał w 1816 roku – 300 lat później:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersytet_Warszawski#Kr%C3%B3lewski_Uniwersytet_Warszawski_(1816%E2%80%931831)


A Josef Perwolf urodził się dopiero w roku 1841, czyli jeszcze później:

https://cs.wikipedia.org/wiki/Josef_Perwolf


Albo to:
„Świadkami tego są szlachetny Alceta, nasz kanclerz, i pozostałe jedenaście książąt (!) , którzy po naszej śmierci z braku aktu dziedzictwa, zostawiamy spadkobiercami naszymi i całego Wszechświata.”

Skąd ona wytrzasnęła „kanclerza” Alcetę i „jedenastu książąt”. Alceta (https://it.wikipedia.org/wiki/Alceta_(generale)), Alcetas/Alketas był w sumie raczej drugorzędnym generałem w wojskach Aleksandra. Znacznie ważniejszy od niego był jego starszy brat, Perdikkas, jeden z diadochów po śmierci Aleksandra (https://pl.wikipedia.org/wiki/Perdikkas). Polska wiki nie zalicza Alketasa nawet do diadochów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Diadochowie). Urzędu kanclerza – szefa rządu czy też osoby zarządzającej kancelarią królewską u Macedończyka nie było. Owszem, był odpowiednik kierownika kancelarii królewskiej – sekretarz. Był nim Eumenes, jeden z późniejszych diadochów, a nie Alceta (https://pl.wikipedia.org/wiki/Eumenes_z_Kardii).

No i skąd wytrzasnęła to: „Świadkami tej Deklaracji jest 12 apostołów – Alceta i innych 11 książąt ?”


Za dużo judejskiej biblii się naczytała. I nawet pogańskiemu Aleksandrowi wcisnęła 12 apostołów na jego dwór. Szajba luz…


No i jeszcze te „stwierdzenia”:


„Oryginał Dekretu Aleksandra Macedońskiego z 324 rok p.n.e. znajduje się w Watykanie, gdzie były gromadzone wszystkie ważne dokumenty.”

„Znajdował się również w dokumentach Katarzyny Wielkiej.”


A gdzie są na to dowody?


Dziwi, wręcz przeraża mnie, że ten bełkot KIP wziął na serio i go opublikował. Czy administracja KIP ma świadomość tego, że ośmiesza siebie, swoją stronę, ale i Słowiańszczyznę? Przedruk wymysłów z paranoicznej strony „Odkrywamy zakryte” zawsze wiąże się z niebezpieczeństwem wystawienia się na pośmiewisko. Przy czym admin „Odkrywamy zakryte” jest niejako „tartarskim” odpowiednikiem świrniętych turbolechitów i propaguje wymysł o „wielkiej Tartarii”:
https://www.odkrywamyzakryte.com/wielka-tartaria/

https://www.odkrywamyzakryte.com/wielka-tartaria-zostala-zniszczona/


Przy czym są dwie konkurencyjne szajby „wielkiej Tartarii”: rosyjska i anty-rosyjska – ukraińska. Ten świr z „Odkrywamy zakryte” jest antyrosyjskim turbotartarem. A tu do wglądu – rosyjska wersja turbotartarii powołująca się na te same „dowody”, którymi szermują antyrosyjscy turbotartarzy:

https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2015/11/17/tartaria-wedlug-rosjan/


Są nawet turbolechici głoszący, że „wielka Tartaria” to inna nazwa „wielkiej Lechii”.

Nadal nie brakuje świrów żądnych chwalebnej, wielkiej, imperialnej, przeszłości i stąd wymyślają takie bzdury. Inni, jak Puszczyńska, podpierają się autorytetem Aleksandra Macedońskiego. Czy tym świrom i szajbusom nie znudzi się nigdy wymyślanie podobnych idiotyzmów?


Ciekawi mnie, czy pojawi się ktoś powołujący się na „dekret” władców Atlantydy? Albo jeszcze lepiej na dekret Reptilian, Anunnaków, Plejadian czy nawet Andromedan (https://presume.pl/andromedanie-istoty-pozaziemskie-z-andromedy). Miałby wtedy poparcie „kosmiczne”…

opolczyk


PS
Ten żałosny, wyssany z palca „dekret” propaguje też turbolechita, rusofob Białczyński:

https://bialczynski.pl/2021/05/10/porozmawiajmy-tv-dekret-aleksandra-macedonskiego-i-prawo-zadeklarowane-olga-puszczynska/#more-119768


On zresztą kolportuje także brednie Bieszka i Szydłowskiego dotyczące czasów historycznych:

https://bialczynski.pl/2018/02/21/janusz-bieszk-krotko-o-cesarzu-boleslawie-chrobrym-archiwum-2016/


Ich zdaniem tak wyglądało „imperium cesarza” Chrobrego:

Jeszcze wcześniej, obok innych spraw ów „dekret” nagłaśniał też Alex Berdowicz:



Kiedyś długo reklamował chrabjego Potockiego. W prywatnej korespondencji i mnie próbował namówić do wspierania tego megalomana, aspiranta na prezydęta, piewcę sanacyjnej selmanowskiej konstytucji, naciągacza i cwaniaka. Teraz propaguje Puszczyńską i jej „dekret”. Jest to kolejna podsuwana Polakom szajba, która nabiera rozpędu. Wszyscy propagatorzy dekretu powinni założyć Klub Imbecyli Polskich, wpuszczanych w kanał przez Puszczyńską.

Chwila relaksu, czyli króciutki wpis o covidowym teatrze absurdu w Pforzheimie…

W sobotę 8 maja w Dojczlandii obchodzony był dzień zakończenia wojny, zwany też dniem „wyzwolenia” Dojczlandii spod nazizmu.W tym dniu miała w Pforzheimie miejsce tradycyjna już, antycovidowa, antytotalitarna demonstracja w rynku.  Była w sumie „międzynarodówką” – obok Niemców przemawiała Żydówka, Bułgarka, Turek i Grek. Widać ich w odcinkach od 1 do 5:
https://www.youtube.com/channel/UCTT8Od7k9us1VAgyWc3Rnhw/videos


Pod koniec demonstracji prowadząca ją Susie i mnie wywołała do mikrofonu, choć nigdy wcześniej nie przemawiałem, mimo iż biorę udział w protestach od ponad roku. Nie pcham się do mikrofonu, gdyż o wojowniku świadczą czyny, a nie słowa. Przemawiałem króciutko, niecałe 2 minuty (Roland, filmowiec, uciął jakieś 20 sekund z początku mojego „występu”):



Chwilę później (min.3.08) o głos poprosił nasz demonstracyjny muzyk, Lou i w wyrazie uznania za moją walkę o wolność, zaśpiewał z dedykacją dla mnie jedyną piosenkę po polsku jaką znał na pamięć – kolędę „Lulajże Jezuniu”.


Czyż to nie jest komizm sytuacyjny? Dojczlandia świętuje „wyzwolenie” spod nazizmu, w Pforzheimie trwa lockdown i godzina policyjna od 22:00 do 5:00 (nie obowiązuje jedynie „zaszczepionych” i rzekomych „wyzdrowieńców”), w rynku ma miejsce „międzynarodowy”, choć niezbyt liczny protest przeciwko totalitaryzmowi covidowemu, a pod koniec uczestniczący w protestach niemiecki muzyk śpiewa mi – poganinowi – kolędę po polsku?

Można by powiedzieć – teatr absurdu…


Na koniec przyznam się, że choć akurat ta dedykowana mi piosenka kompletnie do mnie nie pasowała, było mi w sumie miło – odebrałem to jako uznanie za niezłomność w walce o wolność.


Walka o wolność trwa!


opolczyk

Parada zwycięstwa w Moskwie…

Dzisiaj rano obejrzałem transmisję z parady zwycięstwa w Moskwie.



Na zachodzie od dawna już uprawiana jest załgana narracja historyczna, która rozgromienie III Rzeszy przypisuje głównie tzw. „aliantom zachodnim” i według której przełomowym momentem wojny w Europie był tzw. „D-Day”, czyli lądowanie desantu „zachodnich aliantów” w Normandii 6 sierpnia 1944. O tym, że na froncie wschodnim walczyło 10 razy więcej dywizji niż na zachodnim, nie wspomina się. Rozgromienie III Rzeszy to zasługa przede wszystkim Armii Czerwonej, w szeregach której Rosjanie stanowili trzon. Tak więc Rosjanie mają rzeczywiście prawo do tak uroczystego świętowania zwycięstwa nad III Rzeszą.


opolczyk


PS


O kulisach wybuchu II wojny wiele mówią depesze dyplomatyczne II RP. W ich świetle wybuch II wojny wyglądał całkowicie inaczej, niż uczą tego w szkołach. Pod tym linkiem jest jedna z takich depesz:

https://www.bibula.com/?p=41045