Słowiańskie rodzimowierstwo oczami Bronimira…

.

.

.

Polecam ciekawą rozmowę czy raczej wywiad o rodzimierstwie, na jaki natknąłem się w sieci.
.

.
Zaznaczam w tym miejscu, że nie znam Bronimira ani nikogo z jego rodzimowierczej Gromady. Nie jest też moim zamiarem reklamowanie Gromady Mir jako najlepszej czy reprezentatywnej dla całego ruchu rodzimowierczego. Jest jedną z wielu. Niemniej wypowiedzi Bronimira o rodzimowierstwie zasługują na uwagę. Zwłaszcza, gdy mówił, że rodzimowierstwo daje każdemu prawo do własnej wolności i własnej drogi. Tak jest rzeczywiście – brak obowiązującej jedynie prawdziwej doktryny, w którą należy ślepo wierzyć, jest największą zaletą pogaństwa, a w tym przypadku słowiańskiego rodzimowierstwa. I choć parę spraw widzę inaczej, niemniej Bronimira gawędę o kulturze Słowian serdecznie polecam.
Myślę, że podobne opowieści i gawędy innych rodzimowierców byłyby bardzo pomocne w promowaniu kultury Słowian i szkoda, że jest ich w sumie niewiele. A przy okazji polecam filmowę relację ze Ślęży autorstwa tegoż Bronimira.
.

.
Wprawdzie jest sprzed roku, ale tak się złożyło, że nagrał ją w lutym, który mamy obecnie. Widać na niej więc tę świętą pogańską górę podczas zimowego snu, w jakim pogrążona jest obecnie.
.
Bardzo dobrą inicjatywą Miru i Bronimira są też cykliczne, comiesięczne Informacje Rodzimowiercze…
.

.
…z których dowiedzić się można, co w słowiańskiej trawie piszczy.
.
Brawo Mir – to bardzo cenna inicjatywa wskazująca na wysoki poziom samoorganizacyjny integrującego się coraz bardziej ruchu rodzimowierczego.
.
.
opolczyk
.

.

.

.

Reklamy

Jak to z tym Jaruzelskim było – podręcznik dla lemingów…

.

.

Tytuł poniższego wpisu  jest autorstwa Piotra Beina, który mnie o poniższy wpis poprosił.  Było tak – otrzymałem meilem treść komentarza z neonu24 spod artykułu Z. Wrzodaka:
http://wrzodakz.neon24.pl/post/147688,blaszczak-kupuje-himars-jeszcze-raz
.
A oto rzeczony komentarz autorstwa „ele”:
.
2020 wejść i burzliwa cisza w temacie zakupu ? nie pasi żydom temat
Słowianie dramat Polski i Polaków dalej trwa !!! Polska jest poniżana okradana a Polacy są ośmieszani przez żydowskich ciemniaków którzy z woli bandyty Jaruzelskiego mają pełną władze !
.
Słowianie ! najgorsze jest to ze nie widać w dzisiejszej sytuacji politycznej Polsce nikogo co by dawał nadzieje na NORMALNOŚĆ !
gnojstwo zaprzaństwo menele i szumowiny, pasożyty i złodzieje to obraz dzisiejszych okupantów żydowskich zwanymi politykami w Polsce !
ale mają te kanalie żydowskie ochronę !
.
1.żydowska unia europejska
2. żydowskie sądy
3 żydo-syjonistyczna konstytucja 22 %
4 żydo tajniackie ramie zbrojne ABW i reszta
5 knesejm który wybiera sie sam [ bo nie trzeba żadnej frekwencji ]
6 żydowskie mass-media !
7 żydowskie bojówki uliczne !
8 żydowscy donosiciele [zwanymi obywatelami ]
.
Słowianie JEST TO TRAGICZNY OBRAZ DZISIEJSZEJ POLSKI !
.
Wołajmy ! POLSKA KRAJEM NEUTRALNYM !!!!!!!!!!!!!!!!
.
Ireneusz Tadeusz Słowianin LACH.
ZA: wrzodakz.neon24.pl/post/147688,blaszczak-kupuje-himars-jeszcze-raz#comment_1532066
.
A więc – z opinią dotyczącą obecnego stanu Polski, a raczej Judeopolonii, zgadzam się bez zastrzeżeń. Wątpliwości mam co do postulowanej neutralności Polski. Mamy to geopolityczne nieszczęście, że leżymy dokładnie na styku bandycki zachód – Rosja. Bandycki zachód nigdy na neutralność Polski się nie zgodzi. Potrzebuje jej do ewentualnego ataku na Rosję, a także jako barierę ochronną przed ewentualnym atakiem Rosji w kierunku na Berlin, Paryż i Londyn. Przez co bandycki zachód dobrowolnie z łapsk nas nie wypuści i na naszą neutralność się nie zgodzi. Musimy więc wybierać – czy chcemy być wasalem i kolonią bandyckiego zachodu, będąc jego antyrosyjskim przyczułkiem, czy zwiążemy się z Rosją, z którą łączy nas słowiański etnos – a więc słowiańska przedkrystowiercza kultura, ci sami pogańscy bogowie i ta sama haplogrupa:
.

.
Jedynie za sprawą obcego nam żydo-katolicyzmu Polska stała się częścią zachodniej łacińskiej antykultury.
.
Natomiast całkowicie sprzeciwiam się ocenie generała Wojciecha Jaruzelskiego („…którzy z woli bandyty Jaruzelskiego mają pełną władze”). Znam kursujące w sieci teksty o „zdradzie” generała:

.
Jednak notatki Zbiga Brzezińskiego wcale nie pokazują „zdrady” generała, ani zawarcia z Rockefellerem „paktu”:
.
Generał nie zdradził Polski i nie zawarł „paktu” z tym banksterem. No i przede wszystkim nie był generał Jaruzelski „bandytą”, ani z jego woli żydowskie „ciemniaki” (to polactfo było wtedy ciemniakami) otrzymali władzę.

Jaruzelski – i słusznie – rozwalił żydowsko-watykańskiego konia trojańskiego – Solidurność. I dobrze trzymał sterowaną przez żydowskie wtyki i Watykan opozycję za pysk. Pytaniem jest – czy gen. Jaruzelski miał szansę powstrzymać „Magdalenkę” i żydowską „transformację”?

.
Ja uważam, że NIE! Nie miał na to najmniejszej szansy!
.
Tu coś przypomnę…
W marcu 1985 do Moskwy do świeżo wybranego szefa KPZR przybyli Rockefeller i Brzeziński. Rozmowy dotyczyły zniesienia sankcji usraela nałożone na ZSRR za stan wojenny w Polsce. W zamian za „ocieplenie” żydowscy globaliści chcieli m.in. „liberalizacji” w Polsce i dopuszczenia do sejmu 1/3 posłów opozycji. Jeszcze 10 lat temu informacje o tej wizycie Rockefellera i Brzezińskiego w marcu 1985 u Gorbiego dostępne były w sieci po polsku, niemiecku i angielsku. Później je skasowano i obecnie nie można ich znaleźć – ale wcześniej były i czytałem je na własne oczy. Podejrzewam, że usunięto je właśnie po to, by na generała szczuć za jego rzekomy pakt z Rockefellerem.
Przypominam jeszcze raz tę datę – marzec 1985, gdyż jest ważna, nie tylko dlatego, że było to przed domniemanym wrześniowym „paktem” generała z banksterem. Tak się jakoś bowiem „dziwnie” złożyło, że właśnie w „Magdalence” i przy „okrongłym” stole „wytargowano” dla żydo-opozycji właśnie 1/3 miejsc w sejmie. Czyli dokładnie tyle, ich chcieli od Gorbiego w marcu 1985 roku żydo-globaliści Rockefeller i Brzeziński. Latem tegoż 1985 roku Gorbaczow odwiedził gen. Jaruzelskiego podczas jego urlopu na Krymie (wspominał o tym generał później, gdy już był „zwykłym obywatelem” w jednym z wywiadów). I tam na Krymie Gorbi poinformował go o tym, że wprowadzić zamierza od zaraz głasnost i pierestrojkę. Oczywiście o zgodę Jaruzelskiego nie pytał.
.
O spotkaniu w Moskwie żydo-globalistów z Gorbim wiedziała naturalnie natychmiast żydowska frakcja w PZPR, SB, LWP i w KK. I rozzuchwalona poparciem z Moskwy zaczęła naciskać na „liberalizację”, „odwilż” itp. bzdety. Jaruzelski początkowo opornie realizował nakazaną z Kremla pierestrojkę. Tu przypomnę, że pierwszą falę strajków w roku 1988 spacyfikować kazał siłami ZOMO.
.„W nocy z 4 na 5 maja Hutę im. Lenina w Nowej Hucie zaatakowała brygada antyterrorystyczna, dokonując brutalnej pacyfikacji.
10 maja, w wyniku groźby użycia ZOMO, zakończył się strajk w Stoczni Gdańskiej.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strajki_w_Polsce_1988#Strajki_wiosenne
.
Drugą, jeszcze większą falę strajków w 1988 roku początkowo władze chciały także  stłumić siłą, co całkowicie zaprzecza paktowi Jaruzelskiego z Rockefellerem:
.
„22–26 sierpnia ZOMO weszło do kilku zakładów w Szczecinie i kopalń na Górnym Śląsku. Jerzy Urban oświadczył, że władza nie będzie prowadziła rozmów politycznych pod strajkowym pistoletem.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strajki_w_Polsce_1988#Strajki_letnie
.
Ale sytuacja dla władz była zła. Na wschodzie pełną parą szła głasnost i pierestrojka oraz kumplowanie się Gorbaczowa z szabas-gojem Reaganem. Na własnym podwórku narastały naciski żydowskiej frakcji w PZPR na „liberalizację”. Opozycja sterowana i wspierana z zewnątrz i z ambon wywołała kolejną falę strajków. A na domiar złego włączył się do tego kościół. To jego funkcjonariusze (gumowe ucho bp Dąbrowski i ks. Orszulik) podjęli się mediacji między opozycją a władzami:
Mediowali przedstawiciele Kościoła biskup Jerzy Dąbrowski (tajny współpracownik SB) i ks. Alojzy Orszulik[2].
.
Udział kościoła w tym antypolskim spisku nie dziwi. Wszak to santo-subito sam zaganiał kler do współpracy ze zbrodniczą CIA (tajne operacje organizowane przez CIA  na różnych kontynentach – zamachy i pucze – kosztowały życie milionów ludzi)
.
No i wtedy generał Kiszczak zatelefonował do Bolka i zaczęła się Magdalenka – w cieniu menory.
.
.
.
I z błogosławieństwem Watykanu i „polskiego” kk. Ale generał Jaruzelski nie miał szans na jej powstrzymanie. Przeciwko sobie miał:
.
– żydowskie frakcje w PZPR, SB i LWP,
– kościół „polski” i Watykan,
– całą „opinię publiczną” – czytaj – żydo-media i marionetki polityczne zachodu,
– nadal liczną aktywną antykomunistyczną opozycję we własnym kraju, wspieraną z zachodu, Watykanu i ambon,
– a co najgorsze – Gorbaczowa łaszącego się zachodowi, a zwłaszcza szabas-gojowi Reaganowi.
.
Generał Jaruzelski był ofiarą zaistniałej sytuacji. Wiedział, że nie ma szans na powstrzymanie tego co nadchodziło. Gdyby próbował stawiać opór, skończyłby jak Ceausesku, a wcześniej doszłoby co najwyżej do krwawej wojny domowej.
.
Winę za przejęcie władzy przez panoszące się obecnie w Polsce żydostwo ponoszą: żydowska frakcja w aparacie włazy, Watykan, „polski” kk, wspierający gorliwie opozycję, sama opozycja ogłupiona przez kk i żydowskie wtyki, Gorbaczow i cała zachodnia tzw. „opinia publiczna”. A nie Jaruzelski, który w błyskotliwy sposób, prawie bez ofiar, rozłożył w grudniu 81 na łopatki 10-milionową Solidurność. Za co powinno się mu postawić pomnik, a nie pluć na niego.
.
Dziękujemy
.
Ciemna noc 13 grudnia
Plaga anarchii osiągnęła szczyt
Nad krajem chmury były coraz większe
Dojrzewał spisek – oto żydowski duch
.
W tę mroźną noc wszystko się urwało
Przecięta została wszelka buntu nić
Aresztowano wszystkich wichrzycieli
Cała semicka klika wpadła w sieć
.
Dziękujemy za wasze oddanie
Dziękujemy że broniliście nas
Dziękujemy wam za postawę
Wielki zryw w pamięci żeby trwał
.
Dziś dziękujemy za to naszym chłopcom
Że wtedy stanęli by bronić naszych chat
Że przed zalewem anarchii i żydowstwa
Bronili dzielnie nasz schorowany kraj
.
Dziś dziękujemy za ład i porządek
Za wielką ofiarność w czasie tamtych dni
To stan wojenny przekreślił plagę fałszu
Odkrył przed światem syjonistyczną grę!
.

.
Tu przypomnę atmosferę ogromnego napięcia na początku grudnia 1981 – zbliżały się zapowiadane na 17 grudnia  przez Solidurność gigantyczne manifestacje z okazji grudnia 1970. „Jastrzębie” w Solidurności jawnie mówili o konieczności konfrontacji z władzami. W dużych przedsiębiorstwach (huty, kopalnie duże fabryki) organizowano tzw. „straże robotnicze” uzbrojone w łomy, pałki, łańcuchy. Nastroje wśród radykałów opozycji były rzeczywiście wojenne – parli oni rzeczywiście i na serio do otwartej konfrontacji z władzami. Gdyby przy tak ogromnym napięciu doszło podczas obchodów 17 grudnia do bezmyślnej prowokacji z którejkolwiek ze stron – mielibyśmy tragedię narodową. Wtedy wystarczyłaby naprawdę jedna bezmyślnie rzucona petarda czy kamień, aby doszło do tragedii znacznie gorszej, niż kopalnia Wujek, grudzień 70 i czerwiec 56 razem wzięte. Wprowadzenie stanu wojennego było kubłem zimnej wody na już płonącą beczkę z prochem.
.
Na koniec pozwolę sobie na osobistą dygresję – w grudniu 1981 nienawidziłem generała Jaruzelskiego najbardziej ze wszystkiego na świecie – właśnie za stan wojenny. Gdy został wprowadzony, nawet nie przyszło mi do głowy, że wyląduję w obozie internowanych. Wszak byłem tylko szeregowym członkiem Solidurności – tyle że zaangażowany w nią całym sercem. Niemniej wylądowałem w „internacie”. Z blisko 20 internowanych ludzi z Kluczborka (większość z nich internowano na dwa miesiące dopiero w maju 82) byłem jedynym „szeregowcem”, a ponadto byłem najmłodszym i najdłużej trzymanym w internacie kluczborszczakiem.
Pamiętam dziką satysfakcję, jaką odczuwałem, gdy 21 marca na spacerniku w Nysie zorganizowaliśmy na przywitanie wiosny „palenie wroniarza”. Dzień wcześniej Krzysiek Stachowski, grafik biuletynów związkowych opolskiego Zarządu Regionu sporządził dwie karykatury – jedna przedstawiała samego generała, druga zaś wronę z generalskimi wężykami na skrzydłach i ciemnymi okularami na dziobie. Krzysiek przyszedł do mojej celi i powiedział do mnie – masz smykałkę do plecionek (robiłem dla chłopaków tzw. „bosmanki” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Ga%C5%82ka_bosma%C5%84ska) – zrób pętle szubieniczne dla „wroniarza”. Odpowiedziałem – zrobię, ale jutro ja je podpalam.
Nazajutrz prawie cały oddział stał w dwuszeregu przed murem spacernika, w który wetknąłem dwa patyczki i powiesiłem na nich karykytury generała i wrony. Gdy je podpaliłem chłopaki wyli i krzyczeli. Klawisze zauważyli, że coś się dzieje. Po spaleniu karykatur kolumną marszową chodziliśmy dookoła spacernika śpiewając najpierw „Piechotę”, potem „Szwoleżerów”, a na koniec ułożoną przez kogoś na melodię Pamelo żegnaj piosenkę „Nie oddamy Chinom Związku Radzieckiego”. I wtedy klawisze zgonili nas ze spacernika.. Ale ktoś doniósł SB-kom o spaleniu karykatur Jaruzelskiego i sprawa doszła przez nich do prokuratury, która prowadziła w tej sprawie oficjalne śledztwo. Na szczęście nikt nie sypnął, kim był podpalacz karykatur.
A skoro już wspomniałem o Szwoleżerach…
Kto pamięta jeszcze obozową wersję Szwoleżerów, a zwłaszcza jej drugą zwrotkę:
.
A gdy cię zdradzi luba dziewczyna
To ty się bracie z tego śmiej
W miłej kompanii napij się wina
I bolszewika w mordę lej
.
Tę piosenkę śpiewaliśmy gdzieś od lutego, gdy zaczęły się coraz częstsze zwolnienia z obozu, stojąc w dwuszeregu na korytarzu i żegnając nią każdorazowo kolejnych wypuszczanych na wolność. Potem doszła trzecia zwrotka. Było to tak – usłyszał nas kiedyś, gdy śpiewaliśmy Szwoleżerów, kapelen obozowy – ks. Józef Sztonyk. Przyszedł do naszej celi i zapytał – a czemu nie śpiewacie trzeciej zwrotki? Zrobiliśmy wielkie oczy, a Chołodecki zapytał: a jest trzecia zwrotka? Znasz ją (z kapelanem byliśmy wszyscy na ty) No i nam ją podyktował:
.
Nadejdą czasy, gdy te kutasy
będą przed nami na baczność stać
a my ich wtedy tak po kolei
będziemy mocno w mordę lać
.
Od tego dnia wypuszczanych na wolność żegnaliśmy już trzema zwrotkami.
.
Wiele jeszcze mógłbym o tamtych czasach pisać. Ale nie widzę takiej potrzeby. Wrzucam za to skany jednego z „kwitów” SB z „mojej” teczki:
.

.
Wprawdzie są niewyraźne, ale doczytać się można. Sam kiedyś się zastanawiałem – ilu szeregowych członków Solidurności przysporzyło SB-kom tyle pracy co ja? I skąd by SB brała kapusi, gdyby takimi jak ja byli wszyscy członkowie Solidurności. SB-kom naprawdę zabrakłoby kapusi do szpiclowania opozycji.
Dlaczego o tym wspominam. Po prostu dlatego, żeby pokazać, iż nie byłem komuchem, bolszewikiem, partyjniakiem, ORMO-wcem, resortowym dzieckiem, ani ruską szmatą. Byłem fanatycznym solidaruchem, fanatycznie nienawidziłem Jaruzelskiego, komuny, socjalizmu, PZPR, ZSRR i Rosjan. Byłem wrogiem PRL, odurniony propagandą „wolnej Europy” (RWE) a potem prasy związkowej. Gdyby mi wtedy ktoś powiedział, że kiedyś będę bronił dobrego imienia generała Jaruzelskiego wyśmiałbym go. A dzisiaj generała rzeczywiście bronię.
Idiotyczne w jego kontekście jest to, że często ci sami ludzie potępiają go za Magdalenkę i za stan wojenny. Choć oba te wydarzenia były i są całkowicie sprzeczne ze sobą i przeciwne sobie. Stan wojenny rozwalił Solidurność, a Magdalenka ją „wskrzesiła”. Ale za Magdalenkę generałi nie ponosi żadnej winy – została na nim wymuszona przez wiele środowisk. On do niej nie parł. Natomiast za stan wojenny i niedopuszczenie wtedy, w 1981 roku do b. prawdopodobnej konfrontacji i rozlewu krwi na dużą skalę należy mu się pomnik wdzięczności. Kto wie, ile setek czy tysięcy Polaków mogłoby zginąć, gdyby ludzie generała nie uwięzili jastrzębi Solidurności, a jej samej nie powalili błyskotliwą operacją na łopatki.
.
Potrzebowałem prawie trzy dziesięciolecia, aby to zrozumieć. Ale w końcu zrozumiałem. I mam w nosie to, że niejeden patryjota okrzyczy mnie za powyższe słowa bolszewicką kanalią i ruską kurwą i szmatą….
.
.
opolczyk
.
.
.

Wymysły „słowiańskie” na „niezależnej” – głupota, biznes czy V kolumna….

.

.

I tym razem będzie o Marzenie Bielińskiej, udającej Słowiankę i o kanale „niezależna” Zagórskiego. Ale na wstępie zamieszczam opinię rzeczywistej szamanki, Wiesi z Kanady, nt filmu z poprzedniego wpisu („Słowiański przekaz pt. „Sarah Mata do Polachów”), który jej podesłałem:
.

Andrzej… jestem w trakcie  oglądania… póki co dotrwalam do 22 minuty… odpocznę a później może dokończę… zmęczyła mnie ta pani..
dla mnie to za dużo tych tytułów… laszka, szaman, egzorcysta, historyk, psycholog, pisarz…. a nawet channeling od Marii Magdaleny … ale i dobry mówca…. i wiem, że jej książki dobrze się sprzedadzą bo ich umie zareklamować… ale ja na pewno nie kupię…
(…)
Pani Marzena (…), a dzisiaj Słowianie to dobry biznes, ciągle mamy za mało informacji i można ludziom wcisnąć co się chce…. i kupią to na pniu, i mało jest takich, który ją zdemaskują….bo sami za dużo nie wiedzą… a te cyganichy robią ludzi w bambuko… i szemrane biznesy kwitną…. oj cięta jestem na takich .. ale nie chce mi się już z nimi chandraczyć…….
ale z tą Sarą, Marią Magdaleną pojechała po całej bandzie…
i od razu wiedziałam, że Arcony to jej nie odpuścisz… no może tą resztę jakoś byś i przełknął…
.
Odradzająca się kultura i tradycja słowiańska w Polsce (i nie tylko u nas) w środowisach katolickich fundamentalistów (a w np. Rosji w cerkiewnych) budzi wściekłość. Stąd od lat poganie i rodzimowiercy we wszystkich krajach słowiańskich poddani są ogromnej krytyce, wręcz atakom, ze strony krystowierców wszelkich odprysków. W Polsce „standarowo” przedstawiają katolicy naszych pogańskich przodków jako prymitywną barbarzyńską dzicz, żyjącą nieomal jak zwierząta po lasach, którym dopiero rzymska szubienica dała kulturę i ich uczłowieczyła. Kolportuje się wymysły o ofiarach z ludzi składanych u Słowian, co ma pokazać ich prymitywizm i barbarzyństwo. Albo wymyśla się brednie, jakoby jedyną godną uwagi cechą Słowian był masowo uprawiany przez nich handel niewolnikami, który dopiero „dobry” kościół zakazał i zniósł. Choć rzeczywistość była dokładnie odwrotna. Pomawia się też słowiański ruch o turbolechityzm, choć większość turbolechitów to krystowiercy, a ponadto sam turbolechityzm wymyślony został przez katolickich „kronikarzy”, którzy w ich „kronikach” na wyścigi wymyślali przedmieszkowych władców wymyślonej Lechii. Tak więc turbolechityzm jest to w sumie wymysł krystowierczy, ale w oszukańczy sposób przypisywany przez katolactfo ruchowi słowiańskiemu.
Autorami wszystkich powyżej wyliczonych oszczerstw i kłamstw pod adresem pogańskich Słowian są wrogowie zewnętrzni, zdecydowanie odcinający się od ruchu słowiańskiego i pragnący go zniszczyć. Tyle, że ich kłamstwa, oszczerstwa i brednie każdy jako tako rozsądny człowiek potrafi zdemaskować. Znacznie większym niebezpieczeństwem mogą być wtyki podszywające się pod Słowian i szkodzące, czy wręcz rozbijające ruch słowiański od środka. Jak pokazała historia Słowianie z wrogami zewnętrznymi potrafili przez wieki skutecznie walczyć (np Północne Połabie stawiające opór kilka wieków). Do narzucenia rzymskiej szubienicy na prawie całym obszarze Słowiańszczyzny przyczyniła się przede wszystkim wewnętrzna V kolumna – zdrajcy i renegaci jak Mojmirowice, Przemyślidzi, Piaści czy Rurykowicze (od Włodzimierza I począwszy). I jeśli nawet nie uda się zainstalować takich „Słowianek” jak owa cyganicha Bielińska wewnątrz ruchu słowiańskiego, to może powstać obok niego konkurencyjny ruch pseudosłowiański, sprawiając wiele zamętu i zamieszania wśród mniej zorientowanych fanów kultury słowiańskiej.
Podobnie – puszczanie takich wypowiedzi jak Cenina o ruchu wielkiej Słowiańszczyzny przy zachwalaniu przez niego trójkąta wyszehradzko-jerozolimskiego oraz międzymorza jest dywersją w stosunku do rzeczywistego ruchu wielkiej Słowiańszczyzny – sojuszu wszystkich państw i narodów słowiańskich – z Rosją na czele!
.
Zastanawia mnie, czy owa Bielińska rzeczywiście wierzy w te brednie, które głosi. Jeśli tak, to jest po prostu chora psychicznie, a własne urojenia i halucynacje bierze za dobrą monetę. Nie wykluczam jednak tego, że to cwana liszka, która na fali popularności tematyki słowiańskiej chce na tym zarobić. Ale i nie wykluczam tego, że świadomie kolportuje te brednie wykonując zadanie V kolumny. A wspiera ją w tej dywersji Zagórski. Wszak jedno jest pewne – to, co Bielińska głosi, jest rzeczywiście szkodliwe i obrzydliwe. Bo mało zorientowani faktycznie mogliby uwierzyć, że np. obrońcy Arkony byli „jezusowi”. Tylko czekam, gdy Bielińska ogłosi, że tak naprawdę arkoński posąg Świętowita przedstawiał „świętego pana Joszue/Jezusa” ubranego w szaty Polecha. I że wmurowany w pozycji leżącej (na znak upadku) w ścianę kościoła w pobliżu Arkony kamień Świętowita to też galilejski idol krystowierców, tyle że bez krzyża.
.

.
Wmawianie ludzim, że obrońcy Arkony – ostatniego bastionu wolnej, pogańskiej Słowiańszczyzny, bohatersko odpierający czterotygodniowe oblężenie, broniący wolnego ducha Słowiańszczyzny przed zakusami rzymskiej szubienicy sami byli szubiecznikami, byli „jezusowi”, to bezczeszczenie pamięci o nich, plugawienie ich dobrego imienia i czci, jaką są otaczani. Na tak haniebne wymysły nie można nie reagować oburzeniem.
.
W tym co głosi Bielińska kryje się jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Może i ma prawo głosić, że Joszue miał z Marią Magdaleną dziecko. Ale niech tego nie robi pod sztandarem powrotu do słowiańskich korzeni, gdyż daje krystowiercom „amunicję” do kolejnych ataków na pogan i rodzimowierców – że niby obrażają ich „boga” głoszą, że ichni „pan” Jezus miał z Marią Magdaleną dziecko, co można zakwalifikować jako atak na ich nadjordańską wiarę.
.

Jak by z Bielińską nie było, odnoszę wrażenie, że to co robi ona, Cenin i nagłaśniający ich Zagórski jest to z rozmysłem kontynuowana operacja zwalczania ruchu słowiańskiego równocześnie od zewnątrz (katolicka załgana antypogańska propaganda) i od wewnątrz – właśnie przy pomocy takich „Słowian” jak Bielińska, Cenin i im podobni występujący w „niezależnej”. Tu przypomnę jeszcze nagłaśnianych przez „niezależną” wielokrotnie Białczyńskiego czy „wielkolechitę” Nikodemowicza, podkomendnego mega-oszusta Aarona Israela Paza:
.


.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/14/wielka-sciema-z-chrabja-potockim-i-wielka-lechia-nikodemowicza/
.
Zagórski wie zapewne o powiązaniach Nikodemowicza z tamtym mega-oszustem, a mimo to nadal go reklamuje:
.

.
Wobec czego „niezależną” Zagórskiego należy uważać za kanał dywersyjno-dezinformacyjny. A nam – Słowianom – nie pozostaje nic innego, jak odcinać się od takich pseudosłowian jak Bielińska, Cenin, Nikodemowicz, Białczyński i ich nagłaśniacz – Zagórski.
.
.
opolczyk
.
.
.

Spotwarzenie i obraza obrońców Arkony przez żydolubną … na „niezależnej” Zagórskiego…

.

.

Wiem, że za to mogę mieć kolejny proces o publiczną zniewagę i obrazę uczuć „religijnych”. Mam to gdzieś…
Takiego żona nie widziała mnie, od kiedy jesteśmy małżeństwem – od prawie 35 lat. Wpadła w przerażenie, gdy słuchając „niezależnej” Zagórskiego nagle zacząłem ryczeć na cały głos:  Ty…. twoja mać, ty taka i owaka, ty…., ty…
.
Na szczęście, nim opublikowałem ten tekst, przespałem się jakieś 2 godziny, dłużej nie dałem rady, ale wściekłość mi minęła. I dlatego rynsztokowe epitety wykasowałem. Ale żydolubnej … reklamowanej przez „niezależną” Zagórskiego nie daruję spotwarzenia i zniesławienia obrońców Arkony.

.

.

W tym wpisie przepraszam czytelników za ostry język, ale bez niego się nie obejdzie… Swarożyc i Mokosz są mi świadkami – chciałem się powstrzymać, ale nie zdzierżyłem.
.

Trafiłem w sieci na film made in „niezależna” Zagóskiego. Prezentuje on wystąpienie domniemanej „Słowianki” , reklamowanej  przez agenturalną „niezależną” (od kogo/czego niezależną – oto jest pytanie) na zlocie zorganizowanym u stóp świętej pogańskiej  Ślęży. Już tytuł brzmi nie bardzo po słowiańsku: „Słowiański przekaz pt. „Sarah Mata do Polachów” – Marzena Bielińska.”
Sarah po hebrajsku znaczy „żydowska księżniczka”  – co więc żydowska księżniczka mogłaby wiedzieć o Słowianach?

Niemniej zdacydowałem się posłuchać tego , co owa „Slowianka” – „jasnowidzka”, „egzorcystka”  ma do powiedzenia o „Polachach”. Już od początku miałem wrażenie, że owa Bielińska to oszustka i naciągaczka. Prezentowała się niby jako szamanka, wiedźma mająca wiedzę, jako niby „Słowianka” – a jednocześnie jako np. „egzorcystka” – choć to termin czysto żydowsko-krystowierczy. Cytowała żydobiblię (np. „słowo ciałem się staje”), bredziła o dekalogu, odwoływała się do turbolechickiej szajby (Sarmaci, Scytowie, Ariowie). Z typowym katolickim zawzięciem krytykowała masonów, choć dla Słowiańszczyzny mniej byli o niebo od krystowierstwa szkodliwi. Potem bredziła dalej cytując katolicki katechizm (myślą, słowem i uczynkiem). Zabrakło tylko „i zaniedbaniem”. Gdy bredziła o Joszue/Jezusie i Marii Magdalenie – wzbierała we mnie wściekłość – co to ma wspólnego z kulturą Słowian?
Bredziła też o Kraku i zżydzających kulturę Słowian Cyrylu i Metodym i głagolicy. Gdy usłyszałem jej „proroctwo” otrzymane rzekomo od Sary, córki Joszue i Marii Magdaleny, że niby była protoplastką Lachów, ryczałem ze śmiechu. Takich żydolubnych bredni nawet w delirium bym nie wymyślił. Ale gdy bredziła o Lachitach arianach – odprysku krystowierstwa, którzy krzcili się co rok w Kupałę, ogarniała mnie wściekłość. Słowianie krzcili się co roku, na Kupałę?
.
Ostateczne przegięcie pały przez tę „słowiańską” … nastąpiło, gdy zaczęła bredzić o obrońcach Arkony (ok. minuty 14:00). Tego było już za wiele. Obrońcy Arkony byli gnostykami, jezusowi, nowy odłam krześcijański – i byli okrzczeni??
.
Ty … nadjordańska, ty … krystowiercza. Nie pozwolę ci obrażać pogańskich obrońców Arkony!!!
.
Nie pozwolę!!!
.
Zagórski – możesz mnie podać do sądu. Mam to w nosie. Jesteś gnidą i szują, zżydzaczem kultury Słowian, kolportując takie brednie jakiejś pseudosłowiańskiej …
Czekam na pozew. Ale obrońców Arkony plugawić, zniesławiać i obrażać przez żydolubną …, jezusickową …, reklamowaną przez twoją „niezależną” nie pozwalam!
.

.
Mstek – Arkona (poezja śpiewana)
.
Mmm…
.
Spadających ludzi słyszę znów,
Spadających wilków bratni ród,
Na Arkońskiej białej kredzie krwisty powstał znak,
Oni wciąż spadają stamtąd w moich snach…
.
A Wittowskie morze szumi pieśń,
Uderzając o skalisty brzeg,
O tych których przygarnęło dając błogą śmierć,
O tych których wzięło tam w objęcia swe…
.
Waldemarze z krzyża zdjęty psie,
Przelewałeś tam niewinną krew,
Twych potomków zeżre skaza, Twój morderczy ród,
Byś nie czynił światu więcej żadnych szkód!
.
Gromem Cię dosięgnie Bogów gniew,
Gromem Cię ubije rudy psie,
Boś na Ród Żmijowy rękę swoją podnieść śmiał,
Boś rycerzy na Lechicki wysłał kraj…
.
Mmm…
.
.
.
opolczyk
.
..

Ruch wielkiej Słowiańszczyzny w wydaniu Mieczysława Cenina…

.

.

Najpierw prezentuję jego wystąpienie/prelekcję:
.

.
Gdy zacząłem, choć z wewnętrznym oporem, słuchać prelekcji M. Cenina, początkowo myślałem, a nawet nabrałem ostrożnej nadziei, że będzie to nareszcie pierwsza audycja „niezależnej” Zagórskiego, wolna od ukrytych w potoku słów wtrętów demagogii i szkodliwej indoktrynacji. Trafiłem na ten film na stronie „My wolni ludzie”, którą poznałem w związku z meilem o konferencji w sprawie 5G. Przeglądając ją trafiłem właśnie na tę prelekcję:
http://mywolniludzie.net/category/filmy/page/3/
.
Niestety i tym razem doznałem rozczarowania. Owszem, idea powołania Akademii Słowiańskiej, o czym mówi Cenin, wydaje się być jak najbardziej słuszna. Ale tylko wydaje się. Naszym celem powinno być doprowadzenie do tego, aby już w szkołach podstawowych były takie obowiązkowe przedmioty jak kultura Słowian, wiedza o Słowianach w oparciu o archeologię, genetykę i wybrane, najmniej zafałszowane krystowiercze kroniki, pokazujące rzeczywiste życie Słowian przed krystowierstwm (tu najcenniejsze są kroniki bizantyjskie). Kolejnym obowiązkowym przedmiotem powinna być historia podboju, niszczenia i prześladowania kultury słowiańskiej przez krystowierczych najeźdźców i rodzimych renegatów, ze szczególnym uwzględnieniem kilkuwiekowej walki Północnego Połabia (Związku Wieleckiego, Związku Obodryckiego i Ranów). Dzień upadku Arkony, 12 czerwca, powinien być państwowym dniem pamięci o niszczeniu słowiańskiej kultury i tożsamości przez wyznawców krzyża – rzymskiej szubienicy. Powinne także zostać ujawnione i opublikowane wszystkie kościelne utajnione kroniki i dokumenty dotyczące trwania na polskich ziemiach prastarej słowiańskiej kultury. Do tej pory tylko niewiele z nich przeciekło do publicznej wiadomości. Np. potępienie nadal utrzymujących się pogańskich obrzędów przez synod biskupów w Poznaniu w roku 1420, czy zapiski z biskupiej lustracji w Kałdusie z roku 1793 (“…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”). Chodzi po prostu o rzeczowe, rzetelne i pełne udokumentowanie tego, jak prosty lud, mimo szykan, z uporem przez długie wieki trwał przy kulturze, tożsamości i wierze naszych przodków.
Te moje powyższe marzenia nie mają nic wspólnego ze stuleciem odzyskania niepodległości, której i tak nie mamy. I bez tej rocznicy są ważne. Zresztą, przypomnę tu i inne postulaty z mojego programu dla Polski Słowiańskiej, nadal jak najbardziej aktualne:
.
„Postulaty kulturowo – społeczne:
.
1. Odbudowa i otoczenie opieką państwa naszej własnej, słowiańskiej, pogańskiej, przedżydowskiej tradycji, kultury i tożsamości.
2. Oddanie Rodzimowiercom wszystkich zagrabionych przez katolicyzm pogańskich miejsc kultu.
3. Zakaz finansowania przez państwo kościołów i religii wrogich kulturze słowiańskiej.
4. Oczyszczenie przestrzeni publicznej z symboli żydowskich religii monoteistycznych, wrogich Duchowi Słowiańszczyzny.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/07/26/program-dla-polski-slowianskiej/
.
Wracam do prelekcji M. Cenina…
.
I owszem – to co mówi o Prawii (choć nie wspomniał, że u Słowian była też krainą/dziedziną bogów) jest w porządku. To część naszej kultury. Pomijam drobne jego „potknięcia”, jak to z neolitem datowanym wg niego na 200 000 lat wstecz. Neolit na ziemiach współczesnej Polski pojawił się jakieś 8 tys. lat temu. Wcześniej był paleolit ze stosunkowo krótkim mezolitem pomiędzy nimi.
Nastawiłem uszy gdy Cenin mówł o Czechach, że rzekomo – jak wynika z jego słów – wspierają pomysł utworzenia Akademii Słowiańskiej we Wrocławiu (9:55 min). Rzekomo od dawien dawna tę ideę wspierają. Tyle, że reklamowany przez Cenina I Kongres Słowiański w Pradze w zamyśle Czechów był projektem „Austroslawizmu” – przerobienia Austrowęgier w Austro-Węgro-Slawię i zrównanie Słowian w prawach z pozostałymi narodami imperium Habsburgów.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Austroslawizm
.
Początkowo zaproszenie Polaków nawet nie było zaplanowane przez Czechów. Pojawili się jednak, a także i Ukraińcy. Niemniej ogromny rozdźwięk między delegacjami Polaków i Ukraińców był wielkim zgrzytem i omal komisja polsko-ukraińska nie zakończyła się fiaskiem. Na koniec udało się jej wprawdzie wypracować wspólne, kompromisowe stanowisko, choć jasne było, że zostanie ono odrzucone przez radykalne środowiska zarówno polskie (fudamentaliści katoliccy nie byliby gotowi zaakceptować równouprawnienia dla prawosławia) jak i ukraińskie (ukraińscy nacjonaliści nie byliby gotowi oddać nawet kawałka etnicznie ruskich ziem, spolszczonych przez Polaków).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawa_ukrai%C5%84ska_na_Zje%C5%BAdzie_S%C5%82owia%C5%84skim_w_Pradze
.
Nie mam więc pewności czy Czesi od dawien dawna tę ideę (Akademia Słowiańska we Wrocławiu) wspierają. Wiem, że pomiędzy czeskimi Przemyślidami a Piastami przez ponad trzy wieki, od śmierci mieszkowej Dobrawy, do czasów Kazimierza III trwał nieustanny konflikt nie tylko o sporne graniczne ziemie, ale i o dominację jednej dynastii nad drugą. Potem, gdy Czesi utonęli w żywiole niemieckim, drogi Polaków i Czech na wieki się rozeszły. Czy obecnie Czesi gotowi byliby na sojusz „pod polskim przewodnictwem” – o czym mówi później Cenin – wątpię. Dwie małe wojny o ziemię Cieszyńską w okresie międzywojennym pokazują, że prawdziwa przyjaźńi między tymi dwoma państwami, a chyba i narodami nadal raczej jest postulatem niż rzeczywistością. Ale rzeczywisty cel tej prelekcji zrozumiałem ok. minuty 11:30. Wtedy właśnie Cenin powiedział o politycznych „mocnych ideach – „trójkącie wyszehradzkim” i „międzymorzu”. To z tej przyczyny Zagórski umieścił ten film u „wolnych ludzi”. A przecież „trójkąt wyszehradzki” powinien nosić nawzwę trójkąta wyszehradzko-jerozolimskiego.
https://wiadomosci.wp.pl/szczyt-grupy-wyszehradzkiej-odbedzie-sie-w-izraelu-6343331424405633a
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/06/aneks-do-miedzymorza/
.
„Międzymorze” zaś od pierwszego o nim pomysłu było wymierzone przeciwko Rosji. I nadal jest promowane jako polityczna wizja wyłącznie przez chorobliwych rusofobów. A czym może być i czym będzie jakikolwiek sojusz państw czy narodów słowiańskich bez Rosji i Rosjan? Będzie narzędziem w łapskach zachodu do walki, do wojny z Rosją. Zresztą przy wielkości Rosji sojusz państw słowiańskich bez niej przypominałby pomysł zbudowania Polski wyłącznie z powiatów województwa np podkarpackiego i rezygnacji z całej reszty. Jakie znaczenie miałaby tak Polska? Oczywiście żadne. I takie samo znaczenie będzie miał sojusz państw słowiańskich bez Rosji. Wprawdzie pod względem liczby ludności pozostałe kraje słowiańskie nie ustępują Rosji, ale sama ich siła żywa, wywłaszczona z majątków narodowych wybudowanych w okresie Bloku Wschodniego to niewiele. Potencjałem gospodarczym i militarnym Rosja wielokrotnie bije na łeb wszystkie pozostałe kraje słowiańskie razem wzięte. Bez niej, nawet połączone sojuszem, będą one znaczyć w poltyce światowej praktycznie niewiele lub po prostu NIC!
.
Następnie mówi Cenin (15:50 min) w kontekście trójkąta wyszehradzkiego i międzymorza o „wielkich przeciwnych siłach, o mocy sąsiadów z zachodu i z wielkich odległości” – czyli o usraelu. A przecież międzymorzu, dokąd będzie jego narzędziem w walce z Rosją, usrael nie tylko nie będzie się sprzeciwiał. Wszak to on sam je wspiera i buduje. Ale jeśli marzyć chcemy o wyrwaniu się spod ich (usraela i zachodu) wasalskiej zależności, musimy szukać wsparcia w Rosji. Bez niej, bez jej wsparcia, z łapsk zachodu nie mamy szans sami się wyrwać, a tym bardziej utrzymać ewentualnie uzyskanej od nich niezależności. Oni nigdy nie pogodzą się z naszą wolnością i niezależnością. Dzisiejsza Rosja natomiast – o czym jestem dogłębnie przekonany – byłaby w stanie zaakceptować kraje słowiańskie jako sojuszników, nie narzucając im wasalskiej podległości.
.
Tu wrócę jeszcze do innej wypowiedzi Cenina z minuty ok. 11:00, gdy mówi, że Czesi i „pozostali przedstawiciele krajów słowiańskich pod naszym przewodnictwem chcą znaleźć miejsce dla swojej kultury i tożsamości”. Tu dał przykład chorego, poronionego, XIX-wiecznego katolickiego „mesjanizmu” katolikopolaków wieszczących „odrodzenie” wolności pod polskim sztandarem i przywództwem. Obecnie jest to po prostu wyraz szowinizmu jego i jemu podobnych. Osobiście nie mam wątpliwości, że np. Czesi nie uważają się za gorszych Słowian od Polaków. Ich Hradczany…
.

.
w niczym nie ustępują Wawelowi.
.

.
A Czechy jako państwo są starsze niż państwo Piastów. Co do Ukraińców – dla wielu z nich  z powodów zaszłości historycznych polskość oznacza „pańskość” i „przywództwa” Polaków sobie na pewno nie życzą. Także to, czy prawosławne Białoruś, Serbia i w więkości Ukraina uznają przywództwo „katolickiej” Polski jest całkowicie wątpliwe. Wygłaszanie takich tyrad może mieć tylko jeden skutek – zrażenie do Polaków innych narodów słowiańskich. Jest to antyreklama dla Polaków jako ewentualnych sojuszników, traktujących inne narody słowiańskie równoprawnie, a nie z góry, jako podporządkowane „przywództwu” polskiemu.
.
A już tak całkiem na marginesie – jeśli jakiemukolwiek słowiańskiemu narodowi przystoi przywództwo – to Rosjanom. Z Rosją liczą się wszyscy wielcy tego świata. Z nami – poza nami – nikt. Poniższa mapa, choć niezbyt dokładna (nie uwzględnia np. najwyższego zagęszczenia słowiańskiej haplogrupy we wschodnich Niemczech, na Łużycach, sięgające 65 %), najlepiej zresztą ilustruje – z kim powinniśmy zabiegać o sojusz słowiańskich państw i narodów:
.

.
Tu pozwolę sobie na obszerną dygresję nt. rusofobii. Ma ona przede wszystkim podłoże emocjonalne a nie racjonalne. Jedną z jej domieszek jest zwykła zawiść. Za pierwszych Jagiellonów Unia Polsko-Litewska była, jak na ówczesne warunki europejskie, państwem ogromnym i silnym. Rozwaliła potężny zakon krzyżacki. W tym samym czasie Rosja była dopiero tylko Księstwem Moskiewskim, dużo słabszym i na dodatek zależnym od Złotej Ordy (do 1480 roku). Ale potem Rosja rosła w siłę, a Unia Polsko-Litewska po osiągnięciu apogeum potęgi (początek XVII wieku) zaczęła słabnąć i karleć. Dzisiaj zaś Polska przy Rosji to liliput.
Kolejną przyczyną rusofobii jest opaczna interpretacja historii. Gdy czytam opracowania lub słucham prelekcji o zaborach, zawsze padała w ich kontekście nazwa Rosji. Niekiedy – i to dosyć często – w kontekście zaborów wymieniana jest wyłącznie Rosja. Rzadziej przy okazji zaborów wspomina się Prusy, a najrzadziej Austrię. A przecież najbardziej do zaborów parły gangsterskie politycznie Prusy. Także i Austria, niezadowolona z tego, że Rz’plita u schyłku jej istnienia (od „Sejmu Niemego” w 1717 roku) była de facto rosyjskim protektoratem. Przez co Austria chciała kawałek uszczknąć i dla siebie. Rosja opierała się naciskom pruskim i austriackim długo. Nie chciała dzielić się z nimi polsko-litewsko-rusińskim „tortem” i wolała sama go kontrolować. Dopiero gdy wybuchł fanatyczny gigatumult religijny nazwany konfederacją barską, który przerodził się w krwawą, zwłaszcza dla Rz’plitej, wojnę z Rosją, Katarzyna (właściwie Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst) ugięła się naciskom pobratymczych Prus i Austrii przystając na I rozbiór. Rozbiory były więc w sumie sprawką wewnątrzniemiecką – jak tort, w trzech turach (w drugiej bez Austrii) pokroiło Rz’plitą trzech Niemców – pruski Hohenzollern, austriacka Habsburżanka i Niemkini na tronie Rosji. I owszem, gnębił później Polaków zniemczony carat (czy też udający Rosjan Niemcy na carskim tronie), ale nie mniej gnębił i ludność rosyjską. Tyle, że były i długie okresy tolerancji w zaborze rosyjskim. Jedynie po kolejnych powstaniach, do których skatoliczoną szlachtę pchali obcy, carat mocno dokręcał śrubę. Podobne powstania w zaborze pruskim nie wybuchały z powodu panującego tam zamordyzmu. Natomiast w liberalnym zaborze austriackim elity polskie wciągnięte zostały w układ z władzami i z nimi kolaborowały. Przez co i tam (poza „rewolucyjnym” Krakowem i „rabacją” galicyjską) niewiele się działo. I choć dla sprawy polskości zamordyzm panujący w zaborze pruskim i trwająca tam nachalna germanizacja były co najmniej równie złe jak nasilająca się w zaborze rosyjskim po stłumionych samobójczych powstaniach rusyfikacja, obecnie gdy mowa jest o zaborach, wymienia się w ich kontekście przede wszystkim, a niekiedy tylko samą Rosję.
Najgorzej  z zaborców wypadła Austria. 89 lat przed pierwszym rozbiorem miała miejsce odsiecz wiedeńska. Udział arcykatolickiej Austrii w I rozbiorze  był swoistym katolickim „bóg zapłać” za odsiecz sprzed 89 lat. Zamiast się zrewanżować, Austria pomogła szatkować niegdysiejszego wybawcę.
.
A tak na marginesie – z wielu dokumentów z czasów Sobieskiego wiadome jest, że planował on wyprawę przeciwko Prusom, chcąc im ponownie narzucić lenną zależność. Gdyby tak więc głupi Sobieski, zamiast w interesie kościoła iść pod Wiedeń, uderzył ma Prusy i je rozwalił, mielibyśmy dwóch przyszłych zaborców z głowy – bo bez osieczy padłby i Wiedeń. I wtedy 89 lat później mielibyśmy do czynienia tylko z Rosją a nie z trzema zaborcami. A z samą Rosją jakoś można by było znaleźć modus vivendi.
.
Kolejnym oskarżeniem pod adresem Rosji i Rosjan jest pakt Mołotow-Ribbentrop i agresja ZSRR z 17 września 1939. Tylko że wtedy Rosjanie sami byli milionami mordowani we własnym kraju. I nie oni rządzili wtedy w ZSRR. Przypomniał to kiedyś prezydent Putin:
http://www.nacjonalista.pl/2013/06/21/prezydent-putin-pierwszy-rzad-sowiecki-byl-w-80-zydowski/
.
Także Katyń nie był „dziełem” Rosjan:

.
A i głoszona przez co niektórych powojenna „sowiecka okupacja”, a zwłaszcza okres terroru „żydo-komuny” także nie był dziełem Rosjan.
.
Przy czym w historii PRL należy zdecydowanie odróżniać okres „polskiego stalinizmu” do października 1956 i okres późniejszy – do upadku PRL w 1989 roku. Gdy do władzy doszedł Gomułka, państwo przestało być tworem totalitarnym. Owszem, była cenzura (obecnie też jest), wybory były picem na wodę – jak i obecnie. Ale w całym okresie PRL powstały tysiące zakładów produkcyjnych, a zwykły szary Polak posiadał bezpieczeństwo socjalne, jakiego nie było nad Wisłą nigdy wcześniej i nigdy później. Ponadto, o czym wielbiciele Polski międzywojennej, a zwłaszcza sanacji nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć – w okresie poststalinowskiej PRL trwającym 33 lata (rządy Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego) zginęło z rąk milicji, ZOMO i SB  wielokrotnie mniej obywateli PRL, niż zginęło z rąk policji obywateli II RP w ciągu 13 lat sanacji.
.
„Premier i minister spraw wewnętrznych, gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, w wystąpieniu przed komisją budżetową Sejmu 24 stycznia 1938 roku podał następujące liczby zabitych w wyniku siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937: 1932 rok – 141 zabitych, 1933 rok – 145 zabitych, 1934 rok – 118 zabitych, 1935 rok – 143 zabitych, 1936 rok – 157 zabitych, 1937 rok – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego.”
.
W sumie w ciągu tych sześciu lat było 818 ofiar. Doliczyć należy do tego mordy polityczne, ofiary majowego puczu i Berezy Kartuskiej oraz, choć rzadsze, ofiary pacyfikacji policyjnych w pozostałych latach rządów sanacji. W sumie sanacja miała łapska ubabrane kwią własnych obywateli. A nikt jej nie nazywa totalitaryzmem.
.
Wracam do rusofobii. Ma więc ona b. wątpliwe podłoże faktograficzne. Utrzymuje ją przy życiu przypisywanie Rosjanom zbrodni i krzywd zadanych Polakom i Polsce przez nie-Rosjan.
.
Nie można też przy rusofobii pominąć i elementu religijnego. Zdecydowana większość rusofobów to katolicy (choć są wśród nich, tyle że b. nieliczne w sumie wyjątki). U nich nienawiść do Rosji ma, obok wymienionych powyżej przyczyn, także podłoże religijne – Rosjanie to pogardzani przez nich „odstępcy”, którzy uparcie nie chcą dać się „nawrócić” na katolicyzm. Jedną z najważniejszych rusofobicznych tub propagandowych obecnie w Polsce jest medialne imperium rebe Rydzyka. Wtóruje mu i współpracuje z nim ściśle katolicka wierchuszka PiSraela – same Prawdziwe Polaki.

.

Wracam do Cenina. Pozostała jeszcze jedna jego wypowiedź, do której należy się ustosunkować. Chodzi o jego słowa ok. minuty 15:50 gdy zastanawiał się czy „jesteśmy w stanie (kto – „jesteśmy”) siły krześcijaństwa i jego zasoby, osiągnięcia złączyć i zintegrować z rodowodem  – w domyśle słowiańskim – Prawią.
.
A więc swoimi „zasobami” kk nigdy nie będzie dzielił się z rzecznikami Prawii. To może sobie Cenin wybić z głowy. I ciekawi mnie o jakich „osiągnięciach” katolicyzmu (i kościoła) mówi. Ja wyliczę te najważniejsze:
.
– Na tysiąc lat prześladowaniami, represjami, zakazami, szykanami i karami zepchnął katolicyzm do „podziemia”, do „konspiracji” kulturę Słowian, chcąc ją całkowicie wytępić.
.
– U zarania państwa Piastów udało mu się krwawo stłumić kilka dużych antykościelnych buntów i wymazać z historii Bolesława II „Zapomnianego”.
.
– Katolicyzm na fali kontrreformacji doprowadził sfanatyzowaniem części szlachty i pchaniem jej do walki z wewnętrznymi „wrogami” katolicyzmu – protestantami i prawosławnymi – do upadku wielkiej, wieloetnicznej i wieloreligijnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, totalnie rozbijając jej wcześniejszą spójność. Przez co potężna wcześniej Rz’plita stała się po prostu bezbronna.
.
– Na przestrzeni pierwszych ośmiu wieków traktował kk państwo jak swoje świeckie ramię: żerował na nim bez przerwy, w XVIII wieku był największym posiadaczem ziemskim, ale nie płacił żadnych podatków, a za to pchał państwo do wojen w interesach kk i Watykanu (m.in. Mieszko I wspierający cesarskie najazdy na Wieletów i Obodrytów; „Odnowiciel” oddający państwo w niemieckie lenno katolickiemu cesarzowi i ponownie narzucający poddanym kler; Krzywousty, podbijający i katoliczący Pomorców; Konrad Mazowiecki ściągający do krucjat przeciwko Prusom krzyżaków; Warneńczyk poległy w papieskiej wojnie z Turczynem, III Waza z podpuszczenia Watykanu i jezuitów uderzający na Rosję podczas Wielkiej Smuty; Sobieski pod Wiedniem).
.
– Był (kk) głównym patronem i promotorem Solidarności, która doprowadziła do Magdalenki, „transformacji”, szabru majątku narodowego (sam kk brał w nim też udział) i obecnego zniewolenia Polski.
.
Oczywiście, że należy zabiegać o poparcie dla sojuszu Słowian i uznanie naszego słowiańskiego rodowodu u zdecydowanej większości „statystycznych” katolików. Mam tu na myśli tzw. „wierzących niepraktykujących” (mających tak naprawdę katolicyzm w nosie), „niewierzących praktykujących” (są i tacy – „praktykują”, bo co powiedzą sąsiedzi czy teściowa), a nawet – jak ich nazywam – „niedzielnych” katolików. Czyli tych którzy faktycznie jakoś tam wierzą, ale katolikami są przez jedną godzinę w tygodniu – w niedzielę w kościele. Poza tą godziną tygodniowo katolicyzm jest im raczej niepotrzebny. Tych wszystkich można przekonać i pozyskać. Ale pozstaje licząca jakieś 2-3 miliony rzesza katolików głęboko wierzących, skupiona wokół gorliwych fundamentalistów. Ci nigdy nie zaakceptują słowiańskiego dziedzictwa. Do nich należą ci, co nawoływali do spalenia pogańskiej świątyni planowanej przez Watrę, gdy tylko powstanie. Do nich należą ci publicyści, którzy nieustannie plują i szczują na pogań, rodzimowierców i słowiańską kulturę. Prędzej Wisła popłynie w drugą stronę, niż oni zaakceptują słowiańskie dziedzictwo. Dlatego szukanie z nimi porozumienia to strata czasu.
.
Niemniej sojusz wszystkich państw i narodów słowiańskich jest moim marzeniem. Wszystkich – także Rosji. Bo bez niej jakikolwiek sojusz słowiański byłby żałosną farsą. Ale i marzeniem moim jest przywrócenie w nich wszystkich dobrego imienia naszym pogańskim przodkom, oraz ochrona w nich wszystkich słowiańskiej kultury, tożsamości i dziedzictwa.
.
.
opolczyk
.
.
.