Czytelnia

.

Literatura słowiańska

.

Zorian Dołęga Chodakowski – prekursor i piewca Słowiańszczyzny, przez rodaków zapomniany

„O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”

.

Kazimierz Moszyński – etnolog i etnograf słowiański

„Kultura ludowa (materialna i duchowa) Słowian” – monumentalne (trzytomowe) dzieło

.

*****

.

Literatura ogólna

.

Nota o autorze: Izrael Szahak (Israel Shahak; ur. 28 kwietnia 1933 r. w Warszawie, zm. 2 lipca 2001 r. w Jerozolimie) – żydowski publicysta, krytyk judaizmu i szowinizmu żydowskiego, obrońca praw człowieka. Autor wielu książek na ten temat, w tym między innymi „Żydowskie dzieje i religia; Żydzi i goje – XXX wieków historii”. Był profesorem chemii na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

.

.

„Pani Izabela Litwin jest współautorką opracowania, które znakomicie wyjaśnia (nawet ekonomicznym analfabetom – jak ja do niedawna) mechanizmy stosowane przez finansjerę do ograbiania maluczkich. Uważam, że każdy szanujący się Słowianin powinien zapoznać się z tym opracowaniem – nie jest długie, a czyta się naprawdę świetnie.” – MrC

.

Reklamy

271 komentarzy do “Czytelnia

  1. Dzisiaj pierwszy dzień lata i z tego co wiem Noc Kupały? Jeśli tak, to wszystkiego najlepszego!

    Marek, zgadza się, dzisiaj jest Kupalnocka. Akurat wyświetlił się o tym wpis.
    Dzięki za życzenia i nawzajem!

    opolczyk

    Polubienie

  2. Czy pańskim zdaniem cesarz Julian Apostata, który porzucił chrześcijaństwo, usiłował je znieść i przywrócić w Rzymie dawną religię był dobry, czy zły?

    Przede wszystkim był mądry. Widział do jakiego fanatyzmu i skrajnej nietolerancji prowadziło krystowierstwo.

    opolczyk

    Polubienie

  3. Czy takie dziedziny, jak astrologia (horoskopy itp.), wróżby i leczenie przez szeptuchy/szeptunów są prawdziwe?

    Jarek,

    astrologią i wróżbami nigdy głębiej się nie zajmowałem, nie mogę więc miarodajnie się wypowiedzieć, czy coś jest na rzeczy. Choć przypuszczam, że osoby o uzdolnieniach parapsychologicznych intuicyjnie mogą z horoskopów czy wróżb coś faktycznie trafnego „wyczytać”. Niestety w tych dziedzinach jest masa oszustów żerujących na naiwności ludzkiej. Na nich należy uważać.
    To samo dotyczy szeptuch i szeptunów. Istnieją oni rzeczywiście i potrafią prastarymi metodami leczyć. Ale i oszustów udających szeptuchy i szeptunów też nie brakuje. Tych można rozpoznać – gdy najpierw mówią o zapłacie a nie o leczeniu, należy od razu zrezygnować z ich „usług”. Tak samo, jeśli ich metody nie przynoszą żadnej widocznej poprawy – należy szukać innych.

    opolczyk

    Polubienie

  4. Czy prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka jest dyktatorem? Wypuszczony z aresztu za kaucją Mateusz Piskorski napisał książkę „Białoruś: model państwa i gospodarki”, czyli jak widać popiera Białoruś. Z drugiej strony prezydent Białorusi jest oskarżany o udział w zamordowaniu kilku opozycjonistów, a wielu uważa go za dyktatora, nawet zespół Big Cyc zrobił kiedyś o nim nieprzychylną mu piosenkę.

    Filip

    polityków, którzy nie są marionetkami żydo-banksterów, zachodnia propaganda zawsze nazywa „dyktatorami”. A tymczasem Łukaszenka ma poparcie zdecydowanej większości Białorusinów i uchronił Białoruś od zrobienia z niej jewrounijnego baraku.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/02/28/brawo-bialorus-brawo-prezydent-lukaszenka/
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/08/12/obiecywano-nam-juz-druga-japonie-czy-druga-irlandie-a-moze-tak-zrobmy-druga-bialorus/

    opolczyk

    Polubienie

  5. W ramach podążania za FAKTAMI (Prawdą) i edukowaniem publiki, pozwolę sobie na kilka uwag do najnowszego wpisu Opolczyka: https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/08/istniejemy-troche-dluzej-niz-od-roku-966/

    Wszystko ładnie pan tam, p. Andrzeju, podsumował i wyjaśnił, jednak poza czterema kwestiami, które tam wyłapałem. Drobnymi oczywiście w stosunku do całej słusznej wymowy tekstu, ale dla 100% rzetelności skoryguję je, jeśli pan pozwoli. Poniżej cztery cytaty z pana wypowiedzi, do których załączam mój komentarz:

    1. „(…) Ariami nazwano odłam Słowian” – powinno być, Ariami nazwano odłam Euroazjatów, nie Słowian. To ci Euroazjaci spod Uralu, byli przodkami Słowian i Ariów. Obydwie nazwy są kulturowe, a nie biologiczne. Słowianie, utworzyli swoją kulturę (zwyczaje, formę życia społecznego) na mokradłach dorzecza rzeki Prypeć, Dniestr i Dniepr, na ich środkowych odcinkach. To te mokradła były fundamentem i czynnikiem, że dawni Euroazjaci z okolic Uralu stali się Słowianami w Europie Centralno-Wschodniej. Dlatego nie było im potrzebne koło ani koń w tych warunkach przyrodniczych, dlatego nie stworzyli kultury wojennej, a dzieci nie wychowywali na wojowników, tylko na rybaków rzecznych i jeziornych.

    2. „(…) Koło znane było tu najwcześniej, ale wykorzystywane było tylko w celach pokojowych – do transportu płodów rolnych z pobliskich pól czy ściętych pni do budowy domostw” – nie jest to prawdą. Koło, jak nadmieniłem już wyżej wymyślone zostało na terenie obecnej Mandżurii w obecnych Chinach, przez Ariów a w zasadzie ich wschodniego odłamu: Tocharian. Do Europy wynalazek ten przywędrował wieki, wieki później z potomkami tych ludzi,kiedy haplogrupa męska R1a konwertowała z czasem w haplogrupę R1b, wtedy zaczynamy mówić o kulturach kurhanów, kulturze Halsztackiej z centrum w Alpach Północnych, kulturze Yamnaja na obecnej Ukrainie, kulturze ceramiki dzwonowej w europie Zachodniej. Koń ujeżdżany i hodowany wraz z wozem na kołach, przybył z tocharyjskich/aryjskich stepów Azji Środkowo-Wschodniej. Słowianie na mokradłach Prypeci nie mieli też żadnych płodów rolnych. Zbierali jedynie runo leśne i łowili ryby. Nie ścinali pni. Żyli w lekkich konstrukcyjnie szałasach pozbieranego po lesie gałęzi poszycia i wiatrołomów.

    3. „(…) zwłaszcza łączenie Słowian z grabieżczymi Scytami i Sarmatami raczej szkodzi Słowiańszczyźnie, niż jej pomaga” – faktem archeologicznym jest, iż istniała Kultura Przeworska na naszych obecnych ziemiach i to ona naturalnie połączyła resztki Słowian, Scytów i Sarmatów oraz ich pozostałości kultur w jedną całość, co dało początek pierwszym państwowościom jak ta w Nitrze, jak ta na Morawach z Krakowem włącznie. Potem na ich szczątkach pod germańskim nadzorem i know-how z Rzymu powstały obecne Polska, Czechy, Słowacja.

    4. „(…) ukazanie ciekawych rzeczy, jakie działy się na terenie osadnictwa słowiańskiego (a nie „polskiego”) na ziemiach słowiańskich już 7 tys. lat temu.” – to nie było osadnictwo słowiańskie, ale Indoeuropejskie, o których wspomniałem już wyżej. Polecam rzucić okiem na rozkład haplogroup w obecnej Europie, to pozwala zrozumieć z jaką mieszanką mamy i mieliśmy do czynienia.

    Pozdrawiam,
    Demaskator.

    Demaskator,

    kopii kruszyć nie zamierzam, ale…

    Ad 1) Gdy Ariowie odłączyli się od reszty, ów lud eroazjatycki był już w pełni Słowianami.

    Ad 2) Koło w Mandżurii było jeszcze mniej potrzebne niż Słowianom u nas. Bardziej przydatne byłyby dla nich sanie.

    Ad 3) W okresie kultury przeworskiej nie było „resztek” Słowian. Słowianie byli w niej dominującą grupą etniczną.

    4) Nie przypadkiem haplogrupa R1 a1 a7 (mówił o tym prof. Grzybowski) wytworzyła się na naszych ziemiach ok. 7 tys. lat temu. I wtedy budowano też te różne kręgi obrzędowe. Tyle, że aby grupa R1 a1 a7 mogła się tu wytworzyć, musiała być wcześniej ogólna R1a. Słowianie przyszli na nasze ziemie za cofającym się lodowcem i szybko stali się grupą dominującą.

    Pozdrawiam

    opolczyk

    Polubienie

    • Ah, widzę, zamiast sięgnąć i sprawdzić samemu, czy słusznie pana skorygowałem, to pan woli właśnie te kopie kruszyć ze mną, nie edukując się dalej. Czyżby wolałby pan spocząć na laurach? 😉 Kochany, tu trzeba edukować się do samej śmierci 😉 Z każdym rokiem są nowe odkrycia przecież.

      Ad. 1 pominę, bo już szkoda mi słów, tak jesteś pan uparty, ale postudiować antropologii to się już panu nie chce – rozumiem, nie zna pan angielskiego.

      Ad. 2 Mapa zasięgu lodu z ostatniego zlodowacenia https://www.youtube.com/watch?v=Cwh47VuXFM0 , które zaczęło się 120 tys. lat temu, ale 20 tys. lat temu (i ztego okresu jest ta zalinnkowna mapa) zaczęło wszystko topnieć powoli, za następne 10 tys. lat temperatura globalna podniosła się o 3,5 stopnia i większość lodu zanikła powodując zatopienia nisko leżących gruntów. Zatem proszę teraz spojrzeć jak daleko geograficznie leży Mandżuria od tego lądolodu, zatem o jakich saniach tu mowa?

      Ad. 3 To że ilościowo przeważali Scytów, nie znaczy, że nie były to resztki. To był czas, kiedy już wszyscy się wykrwali w wojnach i kiedy zarazy jak dżuma już dawno skonsumowały swe ofiary. Czasy Kultury Przeworskiej były nowym otwarciem, nowym startem w Europie Wschodniej. Scytowie choć w mniejszości jednak wciąż byli liderami z know-how w tych nowych mieszanych społecznościach.

      Ad 4, nie zna pan angielskiego, ale rozumiem, że zna pan niemiecki, więc dlaczego nie poczyta pan (a przecież ma pan tam jeden z lepszych ośrodków badawczych nad DNA – Instytut Plancka) na czym polegają te populacyjne badania haplogropup? Ja poczytałem, więc mówię panu, że genetyk nie jest w stanie powiedzieć na jakim terenie geograficznym dana mutacja w DNA miała miejsce. Zatem skoro wyczytał pan u Grabowskiego, coś przeciwnego, to musi pan zmienić źródło wiedzy. Ma pan pod nosem światowych ekspertów, a sięga pan po polską miernotę.

      Genetyk może tylko określić czasowy interwał między mutacjami, oraz porównać same mutacje między sobą (i je zindeksować, pokatalogować). Do niczego więcej się genetyk populacyjny nie nadaje. Dlatego zachodnie ośrodki badawcze, mając kasę, tworzą liczne zespoły badawcze, a w nich jest geolog, antropolog fizyczny, antropolog kulturowy, językoznawca, archeolog, paleontolog, inżynierowie różnych dyscyplin technicznych, itd. Wschodni naukowcy z braku pieniędzy, niestety odstają w badaniach, gdyż nie mogą takich zespołów tworzyć w każdym jednym projekcie.

      Demaskator,

      już kiedyś toczyliśmy dyskusję nt „nauki” anglosaskiej, anglojęzycznej. Sam kiedyś korzystałem z jej publikacji (choć nie znam angielskiego, ale są tłumaczenia). Wymysły „naókowców” zachodu służą polityce i załganej narracji historycznej mającej wykazać wyższość zachodu i kultury zachodniej nad Wschodem. Przez co przestałem z nich korzystać. To samo dotyczy „nauki” niemieckiej, także tej made in Instytut Plancka. Służy ona interesom politycznym i narracji allochtonicznej.
      Słuchałem kiedyś prelekcji niemieckiego naukowca o tym, jak na zachodzie (także w Niemczech) cenzuruje się naukę i te badania i odkrycia, które są „nieprawomyślne”. Nie tylko w antropologii, nawet w fizyce:

      Jeśli zna pan niemiecki – polecam.
      Dla mnie zespół badawczy prof. Grzybowskiego to nie „polskie miernoty”, a poważni i obiektywni naukowcy. A i sam prof. Grzybowski wyraźnie wyjaśnił, po czym poznać, gdzie dana haplogrupa się pojawiła.
      Dalszej dyskusji nie przywiduję…

      opolczyk

      Polubienie

  6. Z racji pojawienia się Demaskatora, który – z tego co pamiętam – jest na tyle zafascynowany judeoanglosaską pseudonauką, że wierzy w teorię ewolucji, przypominam się w sprawie tejże teorii. Uzasadnieniem tego wpisu jest kawałek, który niedawno znalazłem na YT poświęcony właśnie teorii ewolucji.

    Pewnie nikt z nas nie czytał prac Darwina (przymierzam się, ale jak to z przymierzaniem…) a John Taylor Gatto czytał. Opolczyk umieścił na swoim blogu mój tekst „Cywilizacja jako hodowla ludzi” a okazuje się, że tutaj Gatto wprost mówi, że cała teoria ewolucji to właśnie teoria hodowli ludzi, i co więcej, o to właśnie chodziło Darwinowi:

    Gatto mówi, że Darwin był „obłędnie bogaty” co oczywiście wskazuje na żydowskie pochodzenie. Cała (judeo)anglosaska arystokracja ma takie geny i oni mają bardzo rasistowskie spojrzenie na świat, co wprost wynika z „Pisma świętego”, dokładnie to prorok Ezechiel mówi, że to „oni” są ludźmi (Ez 34:31, http://biblia-online.pl/Biblia/JakubaWujka/Ksiega-Ezechiela/34/1):

    ////A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście, a ja PAN Bóg wasz, mówi PAN Bóg.////

    Święci rabini w Talmudzie wyjaśniają, że w tym wersie brakuje jedynie słowa „TYLKO WY ludzie jesteście” i dopiero wtedy tekst staje się zrozumiały (Baba Mezia 114b, przypis 5, http://halakhah.com/babamezia/babamezia_114.html). Przypominam, że według judejskiej doktryny Mojżesz na Synaju otrzymał od pustynnego demona Jahwe prawo pisemne (Torę) i prawo ustne, które potem przybrało formę Talmudu. Takie umocowanie mają wyjaśnienia zapisane w Talmudzie.

    W kontekście znajomości tych meandrów judejskiej doktryny cała teoria ewolucji i rasistowskie wyczyny Imperium Brytyjskiego, Stanów Zjednoczonych czy Anglosasów generalnie (Australia!) i Izraela nabierają innego znaczenia. A teoria ewolucji to po prostu pseudonaukowa przykrywka dla realizacji rasowych obsesji mających źródło w starożytnym „Piśmie świętym”.

    Gatto mówi, że Darwin za przykład podludzi znajdujących się na najniższym szczeblu uznawał Irlandczyków, co nie powinno być dla nas pocieszeniem. Po prostu nie miał wiele do czynienia ze Słowianami. Gdyby miał, to pewnie uznałby Słowian za takich samych podludzi jak Irlandczycy, z tych samych powodów. Sprawa jest chyba ciekawa i uzasadnia samodzielne studiowanie dzieł Darwina…

    W każdym razie teoria ewolucji to rasistowska ideologia ubrana w pseudonaukowy język, mająca źródło w „Piśmie świętym”.

    Metro,

    co do judeoaglosaskiej nauki, zwłaszcza obecnej – pełna zgoda. Jest ideologią a nie nauką. Niemniej Darwina tak całkiem w czambuł nie potępiam. Wiele z tego, co pisał ma ręce i nogi. Jego teoria bliższa jest rzeczywistości niż żydo-biblijny kreacjonizm, zgodnie z którym demon pustynny pan buk Jahwe w gotowej i ostatecznej formie stworzył wszystkie rośliny, zwierzęta i człowieka. Mutacje mają miejse, co wykryli także gwenetycy. I te powolne narastające mutacje odpowiedzialne są za powolną ewolucję gatunków.

    opolczyk

    Polubienie

  7. Andrzej, biologia to nie moja tematyka, więc czuję się niepewnie. Ale w XIX wieku nikt już nie przejmował się „Pismem świętym” i Kościołem rzymskokatolickim, no może oprócz parafian. To już były czasy po rewolucji we Francji, kiedy Kościołowi przetrącony został kręgosłup. Ostatnim państwem chrześcijańskim była wówczas Rosja, reszta to żydomasoneria.

    Wcześniej wersja o stworzeniu z Księgi Rodzaju, rozdziału 1 czy 2 (są wzajemnie sprzeczne) to była po prostu była ideologia władzy i akurat w kontekście darwinizmu jako konkurencyjnej ideologii władzy, to akurat bardziej mi się podoba wersja z „Pisma świętego”. Bo w tej wersji jednak każdy człowiek to stworzenie boże, a darwinizm w tym kontekście to darwinizm społeczny, czyli walka o byt, wojna wszystkich ze wszystkimi, teraz wyścig szczurów. Darwinizm społeczny – jako ideologia – to jednak totalne barbarzyństwo.

    Dyskutowaliśmy już o tym. Wyróżniamy MIKROewolucję i MAKROewolucję. Ta pierwsza to dostosowywanie się gatunków do otoczenia i dziedziczenie tego dorobku przez potomstwo, w odpowiednich okolicznościach. To wszyscy zawsze wiedzieli i nikt tego nie kwestionował. Krokodyle są słodkowodne a w australijskich namorzynach słonowodne, po prostu się przyzwyczaiły do słonej wody bo musiały i potomstwo to odziedziczyło. Wielbłądy zabrane z Arabii do Mongolii czują zimno i rośnie im inna sierść i potomstwo to dziedziczy. W podobny sposób przystosowywały się psy czy bydło. Taki mechanizm. Ten mechanizm badało wielu biologów już w starożytności, choć najbardziej znany jest Lamarck czy Łysenko. Wyczytałem że złotą rybkę Chińczycy wytworzyli z karpia już dwa tysiące lat temu, więc musieli mieć biologię na wysokim poziomie. Organizmy się dostosowują do otoczenia i potrafią to dostosowanie dziedziczyć, doskonale o tym wiemy i zawsze wiedzieliśmy. To wszystko wyjaśnia prawdziwa biologia, oparta na obserwacji rzeczywistości a nie na tępej dogmatyce, biologia sprzed czasów szarlatańskiego teologa Karola Darwina.

    Jeśli chodzi o MAKROewolucję, a więc zmianę rodzajów zwierząt z jednych w inne, na dodatek bardziej złożone, to dowodów na potwierdzenie takiej tezy jest tyle samo, co dowodów potwierdzających zmartwychwstanie „pana Jezusa”. Karol Darwin miał wykształcenie teologiczne i tutaj użył metody właśnie z teologii czy filozofii spekulatywnej. Darwin niby obserwował dostosowanie się do otoczenia różnych gatunków żółwi czy ptaków na Galapagos, ale to były obserwacje z zakresu MIKROewolucji a on bezpodstawnie ekstrapolował mechanizm spekulując o MAKROewolucji. Nikt tego nigdy nie udowodnił, włączając samego Darwina. To bzdura.

    Ewolucjoniści mówią że poszczególne rodzaje zwierząt są do siebie podobne i to jest dowód ewolucji. A ja słyszałem jednego chrześcijańskiego wykładowcę, co mówił że podobieństwo organizmów jest dowodem stworzenia, bo „Pan Bóg” używał jednego szablonu dla ułatwienia sobie pracy. Prawda jest taka że ogólne podobieństwo organizmów niczego nie dowodzi.

    Ewolucja jest ważna bo to jest ideologia obozu władzy. Judeoanglosasi tłumaczą ludobójstwo w Amerykach, w Afryce, w Australii, a teraz w Afganistanie czy Iraku tym, że oni są bardziej „rozwinięci”. Zawsze były wojny i zawsze w wojnach wygrywali obiektywnie lepsi, czyli oni, więc nie ma żadnego problemu. Jak żydowscy farmaceuci infekowali ospą koce dla Indian czy Australijczyków, to była po prostu „walka o byt”. Lepszy zwyciężył. U nich teoria ewolucji to religia, a jest to wariant judaizmu.

    Pytanie o pochodzenie człowieka to zawsze pytanie polityczne i przygotowaniem na nie odpowiedzi zajmują się zwykle kapłani-szarlatani. Odpowiedź na to pytanie to jeden z fundamentów „nadrzeczywistości”. Pamiętamy przecież bzdury wypisywane przez Marka Głogoczowskiego w sprawie szczepionek, a on się o biologię otarł o tyle, że znał jakichś żydowskich biologów-szarlatanów z Kalifornii czy z Francji. To pewnie byli ludzie administrujący tą religią. Jak pisał Głogoczowski cytując jakoby jednego z tych szarlatanów, „biologia to metafizyka”. I jest to prawda o tyle, że oni tworzą religię, „nadrzeczywistość”, pseudonaukowe uzasadnienie porządku społecznego. W tym sensie „Pismo święte” i teoria ewolucji to po prostu alternatywne wyjaśnienia i uzasadnienia porządku społecznego. Dlatego są ważne.

    Polubienie

    • Metro,

      w telegraficznym skrócie.

      Z tego co wiem, to Darwina wściekle atakowali przede wszystkim anglikanie (protestanci). U nich żydo-biblia nadal była w jego czasach jedyną prawdą objawioną. Natomiast kk przezornie milczał, choć sam też nadal jak pijany płotu trzymał się kreacjonizmu. Darwin nigdy nie pisał o „darwinizmie społecznym” a nawet odcinał się od takich pomysłów. Wspominał w jego pracach o przypadkach pomagania sobie nawzajem przez różne zwierzęta, o ich socjalnych zachowaniach. A więc nie pisał tylko o walce o byt i o selekcji naturalnej. Choć i te jego spostrzeżenia są jak najbardziej słuszne. Natura jest jednak bezwzględna. Jedna lwica np. co rok rodzi młode – od dwóch do pięciu. W ciągu 10 lat ok 30. Za życia jednej generacji lwów ich liczba powinna wzrosnąć 30 razy. A tak nie jest. Dlaczego? Selekcja i walka o byt. Przyżywa i osiąga dorosłość oraz rozmnaża się niewielki % wszystkich zwierząt wszystkich gatunków.

      Ewolucja w skali makro dlatego jest niezauważalna, gdyż przebiega powoli. Jeśli w jakimś gatunku wyizoluje się mała grupka, mikrozmiany genetyczne w jej obrębie po wystarczająco długim okresie sprawią, że wytworzy się nowy gatunek, choć często podobny do gatunku wyjściowego. Popatrz – konie i osły mogą się krzyżować, bo miały wspólnego przodka. Ale ich potomstwo najczęściej jest już bezpłodne. Gdy izolacja pomiędzy nimi potrwa jeszcze z wystarczająco długo, różnice genetyczne pomiędzy nimi wzrosną tak, że już nie będą mogły mieć wspólnego, choćby bezpłodnego potomstwa. To samo jest z lwami i tygrysami. Ich geny coraz bardziej się oddalają i jeśli nie wybijemy wszystkich lwów i tygrysów, w przyszłości już nie będzie możliwości wyhodowania legrysów ani tyglewów:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Legrys

      Tak więc ewolucjoinizm jest dla mnie o wiele bardziej logiczny i prawdopodobny niż żydo-biblijny kreacjonizm, który jest po prostu bzdurny.

      Polubienie

      • Andrzej,

        „Tak więc ewolucjoinizm jest dla mnie o wiele bardziej logiczny i prawdopodobny niż żydo-biblijny kreacjonizm, który jest po prostu bzdurny”

        Tyle, że i temu ewolucjonizmowi nie powinno się nadawać większego znaczenia niż ma – jest opisem obserwacji dokonanym w utworzonym modelu (no i pozostaje tym nawet wtedy, gdy jakieś żydowskie, czy jakiekolwiek inne typy, próbują nam wmawiać coś innego, paplając o jakiejś np. „prawdzie o rzeczywistości”). Bo w imię czego, anglosaskiej, czy jakiejś innej pseudonauki? [pytanie retoryczne]
        Oczywiście nie twierdzę, że Ty nadajesz temu jakieś większe znaczenie.
        Co prawda kreacjonizm nie jedno ma imię, ale mniemam Andrzej, że masz na myśli ten, który odrzuca właśnie np. powstawanie nowych gatunków.
        Zresztą i tak nie uważam się ani za swoje ciało ani za swój „organizm” (nauka), żeby mi ktoś coś innego mógł wmówić (bo naukowo udowodnić się nie da).

        Mirek

        Polubienie

        • Mirek,

          nawet jeśli pozostaniemy przy kreacjonizmie, świat zwierząt istnieje już setki milionów lat i w międzyczasie wszystkie wykreowane przez Logos/Bogów/Kosmiczny Umysł żywe istoty całkowicie za sprawą powolnych mikromutacji zmieniły swój wygląd, a izolowane grupy wytworzyły powoli i stopniowo nowe gatunki.
          Problemem w badaniu tego zagadnienia jest przerażająco niewielka ilość odkopywanych kości, jak i niemożliwość jednoznacznego często ich zakwalifikowania. Gdyby ludzkość nagle wymarła i za jakiś czas kosmici wykopaliby np. szkielet białego koszykarza z usraelskiej ligi NBA (2.30 wzrostu) oraz szkielet np. pigmeja (1, 40 wzrostu), o nieco innym kształcie czaszki i proporcjach ciała, być może uznaliby te szkielety za szczątki różnych gatunków hominidów. Z drugiej strony, gdyby znaleźli niekompletne szkielety np. zebry i konia, być może uznaliby je za jeden gatunek, choć tak nie jest.

          Kreacjonizm twierdzący, że gatunki powstały w gotowej i ostateznej formie jest naprawdę bzdurny. Ewolucja to fakt, a DNA jest tego dowodem.

          Oczywiście, że nie przywiązję do tego naukowego problemu szczególnej wagi. Człowiek to przede wszytkim duch, a nie ciało – materialny pokrowiec – który wielokrotmnie zmieniamy, nim osiągniemy duchowy poziom zwalniający nas z konieczności kolejnych inkarnacji na Ziemi. Niemniej jako zagadnienie choćby tylko teoretyczne jest to sprawa ciekawa. A zdobywanie wiedzy też jest jednym z celów naszej ludzkiej egzystencji. Kto wie, nie jest skazany na ślepą wiarę.

          Polubienie

          • Andrzej,

            „nawet jeśli pozostaniemy przy kreacjonizmie”

            Nie, nie, ja nie jestem kreacjonistą, ale i nauce nie nadaję takiego znaczenia jakiego ona nie ma. Z naukowego punktu widzenia jestem Człowiekiem (Homo sapiens) i ja to akceptuję ponieważ rozumiem, że nauka (ta taka nie pseudo) tym samym nie wyjaśniła mi kim naprawdę jestem oraz nie mówi mi poprzez to, że jestem tym ciałem, czy organizmem. A kto uznaje Scjentyzm ten na pewno nie wie, czy nie rozumie, że robi błąd.
            Po prostu musiałem się upewnić, także dziękuję.

            Sława!

            Mirek,

            a więc wszystko jasne. Rozumiemy się.

            Sława!

            opolczyk

            Polubienie

    • „Jak żydowscy farmaceuci infekowali ospą koce dla Indian czy Australijczyków, to była po prostu „walka o byt”. Lepszy zwyciężył.”

      To jest kompletna bzdura.
      Według
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ospa_wietrzna

      „Ospa wietrzna (łac. varicella) – choroba zakaźna wywołana pierwotnym zakażeniem wirusem ospy wietrznej i półpaśca (VZV).”

      Wikipedia podaje, że ospa jest choroba wirusową.
      Oraz, że zapobiega jej szczepienie.
      Ja twierdzę, że jest to nieprawda.

      Odnoszę się do straszenia ludu polskiego wojną biologiczną (tu akurat jest zapodany przykład z kocami). Której istnienie jest produktem chorych umysłów -celowym bądź nie. Ludzi, którzy nawet bez tego straszenia są i tak mieszkańcami wyjątkowo nieszczęśliwego kraju.

      Kto zajrzy do treści informujących o
      „wojnie biologicznej” i „broni biologicznej”, ten niewiele faktów stwierdzi.
      Definicja (wiki)
      Wojna biologiczna – wojna prowadzona przy pomocy masowych działań zbrojnych przy użyciu mikroorganizmów. Ten typ wojny cechuje użycie mikrobów (wirusy, bakterie itp.) jako broni. Ma to swoje strategiczne wady i zalety. Zaletami są masowe zgony wroga, anarchia, panika w szeregach wroga, ponadto infrastruktura przeciwnika pozostaje nienaruszona. Wady zaś to istnienie uzasadnionej obawy przed mutacją „broni”, 
      Co ciekawe, od roku 2010, nic treściwego w Wikipedii nie przybyło.
      (Ten artykuł od 2010-06 wymaga zweryfikowania podanych informacji. )
      Mimo edytowania, czyli sprawdzania wiedzy w temacie (Tę stronę ostatnio edytowano 20 cze 2017, 21:52.)

      W internetowych wiadomościach na temat broni biologicznej, po „wyciśnięciu” treści z historii najnowszej, nie widać żadnych konkretów. Jest notka o Swierdłowsku, gdzie ponoć prowadzono jakieś badania nad bronią B i ponoć były jakieś ofiary. Jeszcze niedawno była mowa o tzw. listach wąglikowych. Nikt nie doznał żadnego uszczerbku od żadnego rozpylania jakiegokolwiek wirusa czy wąglika. Temat listów został usunięty z Wikipedii, bo był żenująco niewiarygodny.
      Wysiłek włożony w wyżymanie informacji z innych źródeł, owocuje wg. mnie, humorystycznym wydźwiękiem -” 900 listów z białym proszkiem…”
      http://www.oil.org.pl/xml/oil/oil72/gazeta/numery/n2016/n201605/n20160504„li
      „W 2001 r. po ataku na Word Trade Center dotychczas nie wykryci bioterroryści rozpylili drogą przesyłek pocztowych sproszkowane przetrwalniki laseczek wąglika. Pierwszą śmiertelną ofiarą był 63 letni fotoreporter redaktor czasopisma The Sun. W ciągu kolejnych dni odnotowano siedem kolejnych przypadków zakażenia wąglikiem, Przetrwalniki tej bakterii wykryto na klawiaturach redakcyjnych komputerów. Takich i podobnych ataków w USA było kilkanaście w Polsce w czasie do 2003r odnotowano ponad 900 przypadków przesyłek zanieczyszczonych białą proszkowaną substancją. Na szczęście żadna z nich nie była skażona sproszkowanymi czynnikami chorobotwórczymi.”

      Jakie są FAKTY możliwe do zweryfikowania na poziomie gimbazy?
      Jakkolwiek komary są obwiniane o uśmiercanie rocznie ok. 750 mln ludzi (dane WHO), to tzw. nosicielstwo udowodniono im jedynie w przypadku zarodźca malarycznego- jednokomórkowca powodującego malarię.
      *******************************************************************************************************
      „Nosicielstwo” żadnej choroby wirusowej nie zostało UDOWODNIONE !!!! Dlatego, że nie udowodniono istnienia ŻADNEGO WIRUSA CHOROBOTWÓRCZEGO. O czym mówi wirusolog, Stefan Lanka. https://www.virusmyth.com/aids/hiv/mcinterviewsl.htm
      ********************************************************************************************************
      Wszystkie domniemania na temat wirusów powodujących choroby wywodzą się z XIX wiecznej koncepcji wirusa. Wykonfabulowanej przez Ludwika Pasteura.
      W przeciwieństwie do bakterii, które można zobaczyć, policzyć, namnażać na pożywkach i barwić https://pl.wikipedia.org/wiki/Barwienie_bakterii
      metody wykrywania obiektów nazywanych wirusami, są tylko metodami POŚREDNIMI. Czyli są wykrywane jakieś reakcje na poziomie strącania białek.
      Każdy może sobie sprawdzić, jak niespecyficzne i mało wiarygodne są metody wykrywania rzeczonych wirusów. Istne „rulety”, czy to ELISA, PCR, WESTERN BLOT.
      Można się o tym, dowiedzieć z pozycji opracowanej przez pana Łosia Wykrywanie wirusów – Instytut Fizyki PAN

      info.ifpan.edu.pl/nanobiom/ichf/ML2.pdf

      Po zapoznaniu się z informacjami dotyczącymi wykrywania wirusów (których ani zobaczyć ani policzyć bezpośrednio NIE MOŻNA, mimo operowania techniką mikroskopowania elektronowego), nasuwa się fundamentalne pytanie. W jaki sposób w XIX wieku Ludwik Pasteur nie tylko „wykrył” wirusa wścieklizny ale i opracował szczepionkę przeciwko wściekliźnie.
      Oraz w jaki sposób wykrywano wirusy polio, odry, ospy i opracowywano szczepionki przeciwko tym chorobom. Skąd się biorą w takiej Wikipedii kolorowe konterfekty wirusów, skoro
      nie jest możliwe uzyskanie obrazu mikrocząstek białkowych w kolorze ?
      Tajemnica to taka, że natenczas (XIX wiek) Ludwik Pasteur został największym na świecie wynalazcą do dziś stosowanego naukowego sposobu ustalania naukowych prawd w MEDYCYNIE– KONSENSUSU.
      Pasteur poinformował naukowców, że opracował specjalne filtry, które nie przepuszczały bakterii.
      Kierował się on dedukcją.
      Od czasu wynalazku mikroskopu przez  Antoniego van Leeuwenhoeka obserwowano bakterie. Które często pojawiały się w wydzielinach chorych ludzi. Ten objaw został utożsamiony z przyczyną zachorowania.(Racjonalność tego wniosku jest taka, jak utożsamienie strażaków jako sprawców pożaru, zawsze przecież pojawiają się oni, kiedy się coś pali). Pasteur stwierdził, że skoro nie widać w wydzielinach bakterii, to czynnikiem sprawczym muszą być drobnoustroje, ale znacznie mniejsze. Nazwał je wirusami.

      Celem udowodnienia śmiercionośnego czynnika nazwanego wirusem, który wg Pasteura
      powodował chorobę – wściekliznę, uczony wykonał doświadczenie. Wprost do mózgu przywiązanego do pala psa wstrzyknął sfermentowany bulion. Objętość strzykawki wynosiła 1/3 objętości mózgu psa. Po tym eksperymencie pies dostał drgawek, piany na pysku i zdechł. Tak Pasteur udowodnił, że psa zabił wirus wścieklizny. Doświadczenie to, za które dziś Pasteur zostałby zlinczowany przez aktywistów Animal sów, do dzisiaj jest poważnie traktowane przez medycynę konwencjonalną. Jako dowód istnienia i zarażania wirusem wścieklizny. Życiorys Pasteura na podstawie jego osobistych notatek napisał Gerald Geison (ksiązka nietłumaczona na j. polski)
      Jeszcze nie tak dawno osobom pogryzionym przez psa serwowano serię bolesnych zastrzyków w brzuch, aby uchronić przed wścieklizną.
      Dziś już takiej pokazówki się nie robi i zastrzyk jest robiony w „tradycyjne” miejsca.

      Ktokolwiek zada sobie trud sprawdzenia w jakich okolicznościach powstają epidemie, ten ZAWSZE trafi na traumatyczne okoliczności – wojnę, oblężenie, głód, skrajne antyhigieniczne warunki.
      Nawet gdyby wszystkie krwiopijne insekty zostały wytłuczone, i tak w takich warunkach zniszczenia egzystencji ludzkiej warunkami wojennymi – gwałtów, mordów, głodu, ofiary cierpiałyby na syndrom stresu pourazowego.

      Kiedy się czyta informacje o „pracach naukowców” nad bronią biologiczną, czy też nad zapobieganiem jakiejś chorobie występującej epidemicznie, warto sprawdzić kto sponsoruje owe badania.

      Wtedy można się dowiedzieć, kogo można zaliczyć do grona największych dobroczyńców ludzkości.

      Podają to określone gejzery informacyjne. Gazeta Wyborcza, Polityka, Money i medialne współczesne rozsadniki plotek – magle internetowe w podobie Onet, Natemat, radiozet, tvn24.
      Informacje te są potem (!) powielane nawet w aspirujących do naukowości przekaźnikach wiedzy
      jak naukawpolsce.pl

      I kiedy czytam, że cyt: ” Komary, które zabiją komary. Bill Gates stworzy destrukcyjny gatunek
      Założyciel Microsoftu, Bill Gates jest znany z przekazywania pieniędzy na szczytne cele. Wydał już łącznie setki milionów na leczenie malarii, szczepionkę na HIV a nawet 1,8 mld dol. na walkę z chorobą Heinego-Medina. Teraz dorzuca kolejne 4 miliony do puli walki z malarią.”
      https://tech.wp.pl/komary-ktore-zabija-komary-bill-gates-stworzy-destrukcyjny-gatunek-6266956624038017a

      To myślę, że bardziej racjonalne byłoby wydanie funduszy filantropa na tresurę pcheł.
      Zamiast wyrzucać pieniądze na utrzymywanie plagi „maleńkich uczonych”, dostaliby je zdolni prestigitatorzy -treserzy pcheł. I zwykli ludzie mogliby mieć niepospolitą rozrywkę.
      Byłoby co oglądać i pośmiać się.

      Tak więc zakańczam moje enuncjacje nawiązaniem do atmosfery wesołego cyrku.
      Nie wiem dlaczego, ale przekonywanie mnie, że jest możliwe sterowanie biologią, zachowaniem owadów, kojarzy mi się z tresowaniem pcheł.
      Humorystycznie.
      „Cyrk pcheł był jedną z form jarmarcznych atrakcji 2. połowy XIX w. Wędrowny sztukmistrz z cyrkiem pomieszczonym w kufrze, pokazywał pchły jadące powozem lub na karuzeli (?!), strzelające piłką do bramki (?!) i inne sztuczki. Zwykle wykorzystywano pchły kocie lub psie albo samice pcheł ludzkich (samce były zbyt małe).”
      Źródło https://toruniarnia.blogspot.com/2014/01/atrakcje-specjalne-cyrki-pche-cyrki-map.html

      PS. Panie Metro, tak, to ja. Zostałam wyrzucona z pewnego forum, tak jak Pan i parę innych osób, za pisanie prawdy o szczepionkach.


      Maria,

      odniosę się do jednej tylko kwestii – z tą ospą i Indianami to jednak prawda. Przy czym:
      – biali nie podrzucali Indianim ospy wietrznej, a czarną ospę,
      – kocami owijali chorych na nią, po czym te koce „darowali” Indianom,
      – bez względu na to, czy wirusy istnieją czy nie, czarna ospa jest wysoce zakaźna. Gdyby tak nie było – nie byłoby masowych epidemii czarnej ospy, a takie w przeszłości były.

      A co się tyczy bredni Głogoczowskiego i szkodliwości szczepionek, a także faktu, że to nie one wyeliminowały masowe epidemie, tu się zgadzamy.

      opolczyk

      Polubienie

      • Bardzo dobrze. Ukierunkował mnie Pan na równie NIEPRAWDZIWY KONSENSUS, że istnieje „wysoce zakaźny wirus ospy czarnej”.
        Pogmeram tylko w moim śmietniku z notatkami.
        Odniosę się do zjawiska „wirusa ospy czarnej” introdukowanego medialnie na teren Polski przez talmudyczną mentalność lekarzy.
        Nie obrażając bynamniej biednych ludzi, porażonych tym syndromem.

        Proszę nie przypisywaś mi czegoś, czego nie powiedziałem i nie napisałem.
        Napisałem, że czarna ospa była wysoce zakaźna, co jest prawdą. Ale nie napisałem ani słówkiem o „wirusie czarnej ospy”.
        Proszę uważnie czytać i nie imputować mi czegoś, czego nie napisałem.

        opolczyk

        Polubienie

        • ==Napisałem, że czarna ospa była wysoce zakaźna, co jest prawdą. Ale nie napisałem ani słówkiem o „wirusie czarnej ospy”. =====================================================

          Faktycznie, tak Pan napisał.

          Jest Pan emocjonalną. Ja też. Może być trudno.

          Zatem trzeba trzymać się zasad prowadzenia dyskusji, dociekań.
          Opracowano je w Średniowieczu – TRIVIUM.
          Pierwszym punktem jest ustalenie przedmiotu dyskusji przez DEFINICJĘ.

          Definicję podaje omnipotentna Wikipedia:
          „Ospa prawdziwa
          Variola vera

          Nazwa wirus ospy prawdziwej (variola virus)
          Rezerwuar człowiek
          Śmiertelność 10–80%
          Epidemiologia
          Droga szerzenia kropelkowa; kontakt bezpośredni i pośredni
          Liczba nowych zachorowań w roku według PZH od 2001: zero

          Ospa prawdziwa (łac. variola vera), dawne nazwy: ospa naturalna[1], czarna ospa (łac. variola nigra) – wirusowa choroba zakaźna o ostrym przebiegu wywoływana przez jedną z dwóch odmian wirusa ospy prawdziwej (variola minor lub variola maior)[2]. Okres inkubacji trwa od 7 do 17 dni, średnio 13 dni. Chorobę cechuje śmiertelność[3] u osób szczepionych około 3% (dla najczęściej spotykanej odmiany), a u nieszczepionych średnio 30% (istnieją postacie choroby o śmiertelności szacowanej na 95%).

          Ostatni przypadek ospy prawdziwej miał miejsce w 1978, a choroba ta została uznana za eradykowaną w 1980[4].”

          ===================================================================
          Trzymając się posiadanej w pamięci definicji ospy czarnej, dodałam do pojęcia „wirusowa”, co wzbudziło podejrzenie o nadużycie.

          Kto wie, czy podstawowym nieszczęściem, powodującym collapse cywilizacji „łacińskiej”, która kiedyś funkcjonowała, nie jest „podmianka” definicji.
          Takie moje zdanie, nabyte po przeanalizowaniu brzmienia różnych definicji, także obejmujących pojęcia „wirus”, „epidemia”. Właściwie to wszystkie pojęcia z cytatu powinny podlegać zdefiniowaniu.
          Pewna jestem tylko słowa koc jako przykrycie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Koc

          Troszkę historii o tym, jak należy postępować, aby za pomocą histerii sparaliżować społeczeństwo. Gdyby trzymano sie tzw. postulatów Kocha, epidemii by nie ogłoszono.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Postulaty_Kocha
          Cytat poniżej z:
          https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2018/07/17/55-lat-temu-we-wroclawiu-wybuchla-epidemia-ospy-prawdziwej/#more-15597

          „15 lipca 1963 roku – we Wrocławiu ogłoszono stan pogotowia w związku z epidemią ospy prawdziwej, który trwał do 19 września. Dwa dni później informacja pojawiła się w prasie. Groźną zakaźną chorobę przywiózł do Polski powracający z Indii oficer Służby Bezpieczeństwa. Miasto zostało na kilka tygodni sparaliżowane i odcięte od reszty kraju. Mimo tego ospa wydostała się poza Wrocław i leczono ją także w innych województwach. Kwarantanną objęto ponad 2 tys. osób. W czasie trwania epidemii zachorowało 99 osób, z których 7 zmarło. Dzięki działaniom służb granicznych, porządkowych, sanitarnych, lekarzy i szczepieniom udało się zapobiec dalszemu szerzeniu się epidemii.
          Początki zachorowania22 maja 1963 roku do Wrocławia, powrócił z kontroli placówek w Indiach oficer SB, Bonifacy Jedynak, wówczas podpułkownik. Wcześniej poleciał pod fałszywym nazwiskiem i wystawioną na nieprawdziwe dane osobowe książeczką zdrowia. Według różnych źródeł zgłosił się 29 maja lub 2 czerwca do szpitala MSW przy ul. Ołbińskiej z objawami nieznanej choroby zakaźnej. Lekarze ze szpitala, po konsultacji z Zakładem Medycyny Tropikalnej w Gdańsku, początkowo zdiagnozowali u niego malarię, ponieważ w krwi znaleziono pasożyty wywołujące tę chorobę. Po krótkotrwałym pobycie w szpitalu wyzdrowiał i w połowie czerwca został wypisany do domu. W rzeczywistości oprócz malarii zainfekowany był również wirusem ospy prawdziwej, którym zdążył zarazić w czasie pobytu w szpitalu w separatce, tylko jedną osobę – Lonię Kowalczyk pielęgniarkę , która stała się wtórnym źródłem epidemii.
          Początek epidemii
          Lonia Kowalczyk, salowa, sprzątała izolatkę chorego oficera Jedynaka. Zaraziła się postacią poronną ospy prawdziwej, choć pierwotnie zdiagnozowano ospę wietrzną. Niebawem wyzdrowiała. Z kolei u jej córki rozpoznano pierwotnie białaczkę o niespotykanie gwałtownym przebiegu. Diagnozę oparto na nagłym, znacznym zwiększeniu się liczby leukocytów. Zmarła wbrew przepisom nie została pochowana w ciągu 24 godzin, lecz po kilku dniach. Następnymi zarażonymi był syn salowej i lekarz. W wyniku braku rozpoznania choroby, obydwoje zmarli.

          =======================================================================
          Do dziś NIE MA WIARYGODNYCH TESTÓW WYKRYWANIA JAKIEJKOLWIEK CHOROBY WIRUSOWEJ. Wszystkie metody wykrywają strącanie jakichś białek i jest to czysta ruletka.
          (http://info.ifpan.edu.pl/nanobiom/ichf/ML2.pdf
          Wykrywanie wirusów
          Marcin Łoś
          Katedra Biologii Molekularnej, Wydział Biologii, Uniwersytet Gdaoski, ul. Kładki 24, 80-822 Gdaosk
          Instytut Chemii Fizycznej PAN, Wydział III, Kasprzaka 44/52 01-224 Warszawa)

          Pierwszy „zakażony” to człowiek po przeżyciach, zmarł na PTSD. Wszyscy weterani wojen odchorowują traumę wojny. Jest sporo w sieci. Następne ofiary to albo „zaliczone”
          do ofiar „zarazy”, jak córka (białaczka) albo zmarły z voodoo. Kto wybiera zawód lekarza ? Jako osoba z korzeniami, mająca w rodzinie wuja epidemiologia (ustawicznie mył ręce i bał się zarazków). Mająca sporo znajomych, obsesyjnie bojących się zarazić, WIEM, że to możliwe. Mój ojciec ZAWSZE się zarażał, teść i teściowa. Kto więc się ustawicznie brzydzi i boi „zarazić”, niech sprawdzi swoje „korzenie”. Na bank, żyd (?)

          Ciekawe, że trędowatymi zawsze opiekowali się katolicy lub protestanci (siostra Michaela to mówi). Poza tym, kto sprawdzi mapę z występowaniem trądu na świecie, dość wyraźnie zobaczy, że nie ma go w strefie, gdzie są wpływy chrześcijaństwa.

          Kto chciałby śledzić historie epidemii –
          nieprzebrany rezerwuar jest we WSZYSTKICH wiadomościach historycznych.
          Historia to ciąg wojen (trzydziestoletnia, 100 letnia) a z nimi całe narody odchorowywały wojenne traumy w postaci dżumy, ospy, „zaraz morowych”. Kiedyś SPRAWDZAŁAM to zjawisko- epidemii. ZAWSZE jest związane z PRZEMOCĄ, WOJNĄ, TRAUMĄ.
          A kto miałby chęć wstawiać historie współczesne (kreowane) o zarażaniu, epidemiach grożących tuż tuż, to tekstów nigdy nie zabraknie -z Gaz Wyb, Onetu, TVN 24 itp. gejzerów.
          A o błogosławieństwie szczepień można wkleić opowiadania stworzone przez Marka Głogoczowskiego.
          https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/07/10/logos-i-mizologos-w-historii-czlowiekowiska/#more-13560
          Trafi się tam na „niusy” rodem z XIX wieku, „obrazki” wirusów z lat 60 ubiegłego wieku i same cymesy informacyjne.
          Niejest możliwe uzyskanie kolorowych zdjęć „wirusa” – cząstek białkowych, a nawet wcale, gdyż
          są za małe. Co nie przeszkadza wstawiać designerskei „obrazki” w sieci.

          Wstawiam DEFINICJĘ epidemii. Jak widać, współcześnie, jak ognia unika się jakichkolwiek liczb.
          Dzięki czemu z jednej dzikiej świni, utopionej w Świsłoczy, za pomocą „wykrycia” (ruletą PCR bądź inną) w stachanowskim tempie „wirusa”, rozpętano rzeź świń domowych w Polsce pod hasłem „epidemia Afrykańskiego pomoru świń”. Co trwa „owocnie” po dzień dzisiejszy – patrz np.portal Farmer.
          Epidemie ustanawia się mocą „polskiego (?) prawa administracyjnego”.
          Czym jest wg. definicji „epidemia” współcześnie ?
          „wystąpienie na danym obszarze zakażeń lub zachorowań na chorobę zakaźną w liczbie wyraźnie większej niż we wcześniejszym okresie albo wystąpienie zakażeń lub chorób zakaźnych dotychczas niewystępujących”[„
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Epidemia

          Epidemia (z gr. επιδημία: επι: epi „na”, δήμος: demos „ludzie”) – występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań lub innych zjawisk związanych ze zdrowiem w liczbie większej niż oczekiwana[1]. Epidemie o niewielkiej liczbie przypadków zachorowań ograniczone do określonego obszaru i czasu określa się terminem ognisko epidemiczne (ang. outbreak)[potrzebny przypis].
          Obecnie termin epidemia jest coraz częściej używany w literaturze naukowej również na oznaczenie epizoocji[2].

          W polskim prawie administracyjnym stosowana jest definicja legalna epidemii choroby zakaźnej, którą określono jako „wystąpienie na danym obszarze zakażeń lub zachorowań na chorobę zakaźną w liczbie wyraźnie większej niż we wcześniejszym okresie albo wystąpienie zakażeń lub chorób zakaźnych dotychczas niewystępujących”[3].
          W języku potocznym termin epidemia używany jest często jako synonim masowych zachorowań wywołanych chorobami zakaźnymi.”
          ========================================================================
          Ktokolwiek śledzi poczynania naszych najukochańszych urzędników ministerstwa zdrowia, szczęścia i pomyślności, ten może zauważył zabiegi dotyczące ustanowienia prawa do spacyfikowania szczepionkami nieszczęsnej ludności zamieszkałej na terenie po lin. Po ogłoszeniu „epidemii” w podobie ASF.

          Tymczasem istnieje nowy paradygmat medyczny, opisujący BIOLOGIĘ ORGANIZMÓW ŻYWYCH,w tym człowieka.
          http://www.learninggnm.com
          http://www.germanska.pl

          A o czy mowa na forach ?
          Rozprawki metafizyczne na temat „chodzenia po wodzie”, „prawdy”na temat ewolucji bądź kreacji, niegodziwości nieszczęsnych żydów.
          Tymczasem, wg cybernetyków o PRAWDZIE można mówić jedynie w kontekście NAUKI. Ponieważ tylko NAUKA ZAWIERA TEORIE POTWIERDZANE EMPIRIĄ .

          Jeszcze jest w sieci możliwość odszukania informacji – statystyk, wykresów. Podstaw nauk biologicznych – fizyki, chemii, embriologii, histologii, neurologii.
          Aby wyzbyć się strachu zarażenia kocem nasączonym „zarazkami”.

          Doktor Robert Willner njie tylko nie obawia się owinięcia w koc z zarazkami. On wstrzykuje sobie publicznie wirusa HIV”.

          Polecam wyrwanie się mentalne z kreacji świata stworzonego przez konfabulanta Ludwika Pasteura (życiorys napisał Gerald Geison) Sponsorowanego przez masona Rockefellera.

          Wg cybernetyka Mariana Mazura nie ma ludzi złych i głupich. Są tylko tacy, którzy nie posiadają INFORMACJI.

          Polubienie

    • „żydowscy farmaceuci infekowali ospą koce dla Indian czy Australijczyków,”

      To niemożliwe. Nawet gdyby im się wydawało, że „infekują”.

      Komentarz mój na ten temat wleciał do spamu.
      Trudno.

      PS. Panie Metro, to, ja. Zostałam wyrzucona z pewnego forum, tak jak Pan i parę osób, które krytykowały wypociny pana Głogoczowskiego na temat błogosławieństwa szczepionek. Pozdro.

      Polubienie

    • Mario,

      1. Parafrazując (chyba) Paktofonikę, powiem: biologia to nie ma technika, moja tematyka biologii nie dotyka. Deklarowałem to wcześniej i nic w tej dziedzinie się nie zmieniło.
      W sprawie Indian i ospy przyjąłem „narrację” (pseudo?)nauki ponieważ nie mam energii i kompetencji rozkopywać biologię. Faktem jest że argumentacja alternatywna, która wspomina o braku bezpośredniego dowodu istnienia wirusów, oraz o szarlatanerii Pasteura, wydaje się być racjonalna, ale naprawdę nie mam energii aby się w to głębiej angażować. Musiałbym zaczynać od początku.

      2. To raczej dla informacji Opolczyka. Maria „została wyrzucona” (nie wiem) z forum WPS przy okazji dyskusji na temat wątpliwych merytorycznie tez Marka Głogoczowskiego z dziedziny wakcynologii. Maria zadeklarowała się tam jako żydówka, (emerytowany?) pracownik sektora biotechnologii (jeśli przeinaczyłem, przepraszam). To doświadczenie zawodowe oczywiście przydaje wiarygodności tezom Marii. To osoba, która zajmowała się tym zawodowo i ma to głęboko przemyślane.
      Tutaj widzę więcej w komentarzach: https://treborok.wordpress.com/technologia-phoenix-kontrolowany-chaos/comment-page-1/#comments
      Maria dysponuje wiedzą, którą może „zagiąć” każdego.

      3. Maria została może i wyrzucona z WPS, ale ja nie. Po prostu przestałem tam wchodzić. Maria dała się poznać na WPS jako osoba inteligentna i niezależna, więc wrzucam kawałek z psychologii, który chyba dotyczył tamtej sytuacji.

      4. Jest takie pojęcie jak „Gaslighting”, to forma przemocy psychicznej nazwa pochodzi od jakiegoś holyłódzkiego filmu. Gaslighting polega na narzuceniu manipulowanemu obiektowi przekonania, że jego własne postrzeganie rzeczywistości oparte na jego własnych zmysłach i jego własnym rozumowaniu, jest błędne, i należy opierać się wnioskach narzucanych przez „oficera prowadzącego”. W dłuższej perspektywie manipulowany obiekt, przyzwyczajany do wątpienia we własną percepcję, staje się psychicznie uzależniony od „oficera prowadzącego”.
      Wówczas WPS lasując szarlatana Głogoczowskiego praktykował właśnie gaslighting. Ludzie, którzy zaakceptowali tą kampanię, złamali czy zgięli swoje kręgosłupy w imię czegokolwiek, i teraz jeszcze bardziej polegają na opiniach panów z WPS. Oczywiście nie wiem czy tacy ludzie istnieją, ile jest takich osób, ale taki był zamiar. Oczywiście innym skutkiem miało być wylansowanie MG na lokalnego mesjasza.
      W (pseudo)psychologii używa się pojęcia „gaslighting” tylko do opisu przemocy psychicznej na płaszczyźnie prywatnej. Tymczasem to jest fundament cywilizacji. Przykład: katolickie owieczki (i barany) muszą wierzyć że ksiądz w trakcie mszy NAPRAWDĘ dokonuje przemiany zeschniętego naleśnika w mięso z „pana Jezusa” i taniego wina w jego krew. Na tym polega transsubstancjacja (https://pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja), naleśnik i wino zmieniają się co do treści, choć doświadczana zmysłami forma (naleśnik i wino) pozostaje ta sama. Oczywiście owieczki, na których umysłach dokonano takiego gwałtu, później są bardziej skłonne uwierzyć w inne tezy promowane przez katolicką biurokrację religijną. Gaslighting to narzędzie budowania społeczeństwa, narzędzie formowania niewolników, wyzyskujące niechęć przynajmniej 90% populacji do niezależnego myślenia i dążenie do przynależenia do jakiejś grupy w celu zdobycia poczucia przynależności, które daję jakąś iluzję bezpieczeństwa.

      5. Jako laik przypuszczam że wirusów może rzeczywiście nie być, a na pewno teoria mówiąca że to wirusy wywołują choroby, jest nieprawdziwa. Pewnie istnieją jakieś obiekty wywołujące różne choroby, ale kluczowa jest nie ich obecność lub nieobecność, ale odporność lub brak odporności u człowieka. Dowodem tezy, że kluczowa jest odporność, jest fakt, że generalnie w czasach sprzed upowszechnienia pociągów, samochodów i lodówek epidemie występujące na świecie w czasach pokoju (wojna to inna sprawa) niemalże zawsze wybuchały w czasie przednówka, gdy kończyło się (dobrej jakości) jedzenie z poprzedniego roku. Coś jednak musi być, bo choćby ospa daje charakterystyczne objawy.
      Jednak jakieś paskudztwa istnieją. Przecież „grypa hiszpanka” zaczęła się od zaszczepienia amerykańskich rekrutów udających się do Europy na front 1WŚ. Coś tam do krwi im wstrzyknęli. Poza tym epidemie „AIDS” panujące w kilku afrykańskich krajach zostały wywołane najprawdopodobniej szczepionkami.

      6. Maria ma oczywiście rację, że nauka jest nieracjonalna. Nie chodzi tylko o medycynę. W metodologii naukowej istnieje zjawisko zwane paradoksem Semmelweisa (https://en.wikipedia.org/wiki/Semmelweis_reflex).
      Nauka jest oparta na konsensusie i osobnicy kwestionujący ten konsensus w imię jakichś wątpliwych tez spotykają się z negatywną reakcją kolegów. Doktor Ignacy Semmelweis próbował namówić kolegów lekarzy do mycia rączek, co było bardzo kontrowersyjne i ryzykowne, bo sugerowało że to lekarze przyczyniają się do śmierci pacjentów. Doktor Semmelweis został zaszczuty i prawdopodobnie zamordowany w szpitalu psychiatrycznym z inspiracji kolegów.

      7. Generalnie to medycyna jest zmilitaryzowana, to w dużym stopniu (pseudo)nauka służąca walce ze społeczeństwami. Koronnym przykładem jest wakcynologia stosowana (szczepionki). Ale o tym to może opowiadać Maria, nie ja.

      Pozdrawiam serdecznie
      Metro

      Metro,

      kiedyś mailem podesłałeś mi już „dyskusję” na WPS, w której ową „Marię” chciano wdeptać w ziemię.
      O Głogoczowskim mam wyrobione zdanie – cierpi na atrofię mózgu.
      Na temat szczepionek też mam wyrobione zdanie:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2018/03/02/szczepienia-big-pharma-o-co-tu-chodzi/

      Co się tyczy wirusów – także podejrzewam, że to szwindel. Teorię wirusów w kontekście HIV rozniosła na strzępy pewna lekarka na AZK:

      Więcej o szczepieniach mówiła tam Anita Petek:

      I tylko potwierdziła to, do czego sam już doszedłem wcześniej – jeszcze jako „Poliszynel”.

      Na WPS, jak Ty, sam przestałem pisać kometarze i to już dobre ponad dwa lata temu. Choć w przeszłości, nim założyłem Blog Polski jakieś pół roku byłem w redakcji WPS, a nawet miałem uprawnienia admina – wyższcze niż mieli wtedy Ziemiński i Kosiur, którzy mieli tylko uprawnienia autorów. Ale porzuciłem pisanie na WPS i nie żałuję tego.

      Co do „Marii” – nie znam jej i nie miałem nigdy wcześniej z nią do czynienia. Nie wiem kim jest i jakie ma medyczne kwalifikacje. Niemniej zachowała się nieładnie, wciskając mi coś, czego nie powiedziałem. Potraktowała mnie wręcz jak sztubaka, czy pętaka ignoranta. A ja sobie na to u mnie na blogu nie pozwolę. Niech założy własny blog, nie będzie musiała produkować się w komentarzach na cudzych blogach.

      opolczyk

      Polubienie

      • Panie Opolczyk, znów mój komentarz wpadł do spamu -chyba.
        Jestem osobą emocjonalną, jak i Pan.
        Staram się podawać źródła merytoryczne, na których opieram swoją wiedzę. Co zwykle nie mieści się w globalnowioskowym meanstreamie informacyjnym, więc często to co piszę, ląduje z lubością w spamach. Na dodatek mam niewyparzony jęzor.
        Przyczyną mojej (tłumionej, o co się staram) agresji jest złość. Na mumifikowanie chemicznymi trutkami moich bliskich, znajomych.
        Z DEFINICJI w Wikipedii, którą znam, wynika, że „czarną ospę” miał powodować WIRUS. Stąd powstało „nadużycie” Pańskiej wypowiedzi.

        Tu załączam informację, w jaki sposób powinno się leczyć to poważne schorzenie.

        Na założenie własnego bloga nie stać mnie ani emocjonalnie (depresja) ani intelektualnie ani technicznie. Jestem starą babą i stoję nad grobem.
        Pan Metro zdecydowanie przesadził, oceniając moje zasoby wiedzy.

        Polubienie

          • A teraz poważnie.
            Jeśli bowiem nie powiąże się efektu „choroby” z przyczyną, to nadal będzie mowa o pożyteczności i potrzebie szczepień, wytworzeniu „bezpiecznych” szczepionek, wyborze „dobrych szczepionek” i „uświadamianiu”.

            Doczytałam informacje z
            https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2018/07/17/55-lat-temu-we-wroclawiu-wybuchla-epidemia-ospy-prawdziwej/#more-15597

            Bo, jak na przykładzie rozdmuchiwania afer z rzekomymi epidemiami ptasiej grypy czy afrykańskiego pomoru świń, kolej przyjdzie na dwunożnych.

            I tak to będzie wyglądać mniej więcej:
            „Na drogach i trasach wyjazdowych pojawiły się patrole milicji obywatelskiej, które legitymowały podróżujących i sprawdzały świadectwa szczepienia, na dworcach kolejowych odmawiano sprzedaży biletów osobom nieposiadającym świadectwa szczepień. Tym ostatnim groziła kara grzywny w wysokości 4500 zł lub 3 miesięcy więzienia. Z kolei za odmowę leczenia groziło 15 lat pozbawienia wolności. Szacuję się, że w czasie trwania akcji skazano 40 osób, z czego 10 osób trafiło do kolegium a 6 zostało skazanych przez sąd. Problem dla władzy były także ucieczki z miasta ludzi, których skierowano do izolatoriów.”
            Nastąpi też zapewne masowe ostrzeganie przed zajściem w ciążę i agitacja do usuwania płodów, które mogą być „zarażone” (vide wirus Zika).

            Ostatni cytat podsumowuje efekty paniki :
            „Szacuje się, że od maja do sierpnia 1963 roku zachorowało 99 osób (w tym 25 pracowników służby zdrowia), z których 7 zmarło, w tym 4 to lekarze* i pielęgniarki. Najmłodszy pacjent miał 5 miesięcy, najstarszy zaś 83 lata. W walce z wirusem uczestniczyło ponad 350 pracowników służby zdrowia [8]. Przeciw ospie zaszczepiono wówczas 98% mieszkańców miasta. Na Dolnym Śląsku zaszczepiono 2 mln osób, a w całym kraju 8 mln. Dzięki działaniom służb granicznych, porządkowych, sanitarnych, lekarzy i szczepieniom udało się zapobiec dalszemu szerzeniu się epidemii.”
            * mówię zawsze – lekarzu, lecz się sam

            Kto wie, może po wywołaniu kolejnej hucpy epidemicznej powstaną dzieła ludzi sztuki.

            ” Na podstawie wydarzeń nakręcono w 1971 roku film w reżyserii Romana Załuskiego pt. „Zaraza”.”

            Moja niegodziwość demaskatorska jest tym bardziej odrażająca, że usiłuję zniweczyć w zarodku powstanie ewentualnych dzieł holyłódzkich.
            Bo cóż może być bardziej podniosłego i bohaterskiego a zarazem przerażającego niż film pokazujący walkę dzielnych lekarzy z niewidzialnym morowym powietrzem.

            A tu taka wredna stara jędza swoim ohydnym pazurem ośmiela się zdrapywać pozłotę z autorytetu medycyny konwencjonalnej…
            Jednak nie łudzę się, że moje po pis kiwania jakikolwiek skutek odniosą.

            Gdyby jednak jakieś dzieło miało powstać, to upominam się o wykorzystanie wątku z linka
            cytat:
            „Pacjenci i izolowani, określali siebie żartobliwie „internowanymi”. Większości z nich zachowała spokój, choć wielu z nich źle znosiło izolowanie. Pojawiały się skargi dotyczące m.in. jakości posiłków. Jednym najczęstszych problemów w izolatoriach było nadużywanie alkoholu, mimo regulaminu i ścisłej kontroli, a
            po korytarzach izolatorium biegały nagie prostytutki.
            W skrajnych przypadkach zorganizowano specjalną izbę wytrzeźwień dla izolowanych osób przy ul. Sokolniczej. Izbą kierował dr Leopold Arendt.”

            Polubienie

  8. 1. Osobiście przyjmuję założenie, że człowiek nie jest zdolny do wyjaśnienia pochodzenia świata czy nawet swojego własnego. Dlatego dyskusja między kreacjonizmem a ewolucjonizmem (tym w wydaniu Darwina) jest dla mnie jałowa. W obydwu stanowiskach funkcjonują dogmaty o dość dyskusyjnej wartości, więc całość to spór religijny.

    Słyszałem Varga Vikernesa co tłumaczył pogańskie podejście do zagadnienia pochodzenia świata i człowieka z mitologii Gotów, on powiedział coś w stylu „świat istniał zawsze” i wyjście poza ramy tej tezy zwykle wymaga przyjęcia głupich założeń quasi-religijnych, jak u kreacjonistów czy ewolucjonistów. „Świat istniał zawsze”.

    Pytanie człowieka o pochodzenie świata jest trochę podobne do pytania krowy o to samo. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności krowa polegnie na tym pytaniu. Krowa zresztą pewnie polegnie na pytaniu o pochodzenie obory. Obora istniała zawsze.

    Próby wyjaśnienia pochodzenia świata są po prostu żałosne, jak teoria wielkiego wybuchu. Przecież COŚ nie może powstać z NICZEGO. To po prostu bzdury. O wiele mądrzejsze jest przyjęcie tezy że obora istniała zawsze.

    2. MAKROewolucja jest dlatego niezauważalna, albo dlatego że wolno przebiega, albo dlatego że nie istnieje. Ponieważ nikt jej nie udowodnił, to przyjmuję za bardziej prawdopodobną drugą wersję. Brzytwa Ockhama.

    To, co opisałeś, to ciągle MIKROewolucja, bo tygrys i lew to jednak ciągle ten sam rodzaj zwierząt, koty. To samo koń i osioł, podobne bydlątko kopytne. MAKROewolucja to np. przekształcenie się kręgowców z bezkręgowców czy płazów z ryb. Chociaż pokazują ryby, co w błocie potrafią czołgać się używając płetw jako odnóży, to jednak ciągle ryby. Nie ma żadnych „form pośrednich” które miałyby być dowodem MAKROewolucji postulowanej przez Darwina. Już od 150 lat szukają i ciągle nic.

    Poza tym nie ma żadnej chronologicznej hierarchii, od prostszych organizmów do bardziej złożonych. Kości ludzkie i małpie są przemieszane z kośćmi dinozaurów i jakichś domniemanych UFOludków (https://www.google.com/search?q=elongated+skulls&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiK2ozoyrLjAhXFnFwKHScXCFsQ_AUIECgB&biw=1536&bih=760), a fałszowaniem tych znalezisk na całej Ziemi zajmuje się Smithsonian Institution.

    3. To co mówił Gatto jest o tyle cenne, że on wspomniał o społecznej przynależności Darwina do judeoanglosaskiej arystokracji. Oni mają specyficzny punkt widzenia na społeczeństwo, uważają siebie za ludzi a resztę za motłoch, bydło które ma im służyć. Dobrze oddają to nazwy izb angielskiego parlamentu, Izba Panów i Izba Gminu. Ten kraj jest ciągle zorganizowany na sposób feudalny, tam nawet nie było uwłaszczenia chłopów.

    Karierę darwinizmu zawdzięczamy nie tyle Karolowi Darwinowi ile Thomasowi Huxleyowi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Thomas_Henry_Huxley), który był dużo ważniejszy od Darwina i zaangażował się w promocję jego książki jako alternatywy dla „Pisma świętego”. Alternatywy dla „Pisma świętego” jako podstawy ideologii Grupy Trzymającej Władzę, jako fundamentu „nadrzeczywistości”. Z Wikipedii:

    ///Był obrońcą i propagatorem darwinizmu, a także pionierem kierunku ewolucyjnego w naukach zoologicznych. Twierdził, że proces ewolucji dotyczy również człowieka („Stanowisko człowieka w przyrodzie”). Adwersarz biskupa Oksfordu Samuela Wilberforce’a w słynnej debacie oksfordzkiej z 1860 roku pomiędzy ewolucjonistami a kreacjonistami. Przez złośliwych zwany buldogiem Darwina.///

    Nazwisko „Huxley” może się kojarzyć z pierwszym dyrektorem UNESCO Julianem czy z pisarzem Aldousem, i słusznie. To szczyty judeoanglosaskiej arystokracji. To właśnie Thomas Huxley przepchnął swoim zaangażowaniem i stosunkami zamianę „Pisma świętego” na teorię ewolucji w roli ideologii Grupy Trzymającej Władzę w Imperium Judeoanglosaskim.

    Z teorii ewolucji jako podstawy „nadrzeczywistości” wynika wprost, że człowiek nie ma nieśmiertelnej duszy i żadnej nadprzyrodzonej godności, co mogłoby wynikać z „Pisma świętego”, ale jest tylko „zbiorem molekuł”. Sama świadomość to tylko elektrochemiczna aktywność mózgu i nic więcej. Jest to teoria zupełnie materialistyczna. To właśnie Huxley wypromował darwinizm społeczny, nakaz bezpardonowej walki o byt jako paradygmat zachowania w społeczeństwie.

    Rzeczywiście mamy do czynienia z dostosowaniem się człowieka do zmieniającego środowiska, ale czy to jest ewolucja czy dewolucja – nie potrafię powiedzieć. To, co stało się z (nie tylko) Amerykanami w ciągu ostatniego wieku, sugeruje że jest to jednak dewolucja.

    4. Natura jest bezwzględna, ale generalnie wśród zwierząt jednego gatunku, zwłaszcza jednego plemienia, obowiązuje jakaś nieodgadniona kombinacja paradygmatu współpracy i paradygmatu współzawodnictwa. Jak widzę mrówki, pszczoły, dziki czy inne zwierzęta hiper-społeczne, to one jednak ze sobą głównie współpracują, walczą czy współzawodniczą ze sobą tylko momentami. Darwinizm społeczny jako rzekoma kopia zachowań zwierząt to bzdura.

    Metro,

    i tak wróciliśmy do punktu wyjścia. Pamiętasz spór Heraklita z Parmenidesem? Pierwszy twierdził, że panta rhei – wszystko płynie – wszystko się zmienia. Drugi – na odwrót – twierdził, że byt jest niezmienny, wieczny, nie ma początku ani końca, a zmiany są pozorne, złudzeniem.
    Myślę, że na tym możemy zakończyć tę dyskusję. Nawet protokołu rozbieżności spisywać nie będziemy.

    opolczyk

    Polubienie

  9. „Uważam go (Pasteura) za najemnika globalistów i hochsztaplera, zwłaszcza w sprawie jego „odkryć” medycznych, których nie miał prawa ogłaszać, będąc chemikiem a nie lekarzem.”
    ======================================================================
    Panie Opolczyk, tu muszę się odnieść do zagadnienia, „kto ma prawo/nie ma prawa ogłaszać, nie będąc”.

    Zgodnie z tym stwierdzeniem, ja także nie powinnam się odzywać w sprawach szczepień, czy spraw związanych z medycyną, ponieważ „nie jestem lekarzem”.

    W trakcie wychowania, nabywamy pewne postawy, które są niezwykle trudne do przezwyciężenia. Jest to wpojone przez rodziców ( w dobrej wierze) zalecenie, aby słuchać „autorytetów”.

    Całe szczęście, że rozmaitość charakterów (ich dynamizmu) w niektórych jednostkach wyzwala potencjał eksplorowania tematów i zagadnień uznanych i określonych INACZEJ przez „autorytety”.

    Odwołuję się tu do cybernetycznego opisu właściwości psychicznych człowieka opisanych przez Mariana Mazura. Nie podaję linka, jest w formie pdf za darmo w sieci.
    Jest to pasjonująca lektura. Mimo posługiwania się matematycznymi wzorami, jest zrozumiała, gdyż każdemu towarzyszy opis, przykład.

    Jak wynika z Wikipedii, przy ocenie rzeczywistości możemy popełnić każdy z listy „błędów poznawczych”.Pierwszym z nich jest POLEGANIE NA AUTORYTECIE.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_b%C5%82%C4%99d%C3%B3w_poznawczych

    „Błędy w zachowaniu i podejmowaniu decyzji
    Efekt autorytetu – poleganie wyłącznie na autorytecie”

    Gdybym posłuchała autorytetu ordynatora okulistyki (ma pani zmianę nowotworową) dawno bym nie żyła. Przedtem cierpiąc straszliwie, zgodnie z procedurami „ leczenia” chemią, z wyłupionymuprzednio okiem.

    Gdybym była osobą wierzącą (lub też nagle nawróciłabym się) przedtem modliłabym się o uzdrowienie (zgodnie ze zjawiskiem -jak trwoga do do Boga) i zniknięcie „raka” uznałabym za cud.

    Co faktycznie, można uznać za cud, w sytuacji braku wiedzy o biologicznych procesach opisanych w Germanische Heilkunde.

    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • Pani Mario,

      skomentowała Pani moją wypowiedź („Uważam go (Pasteura) za najemnika globalistów i hochsztaplera, zwłaszcza w sprawie jego „odkryć” medycznych, których nie miał prawa ogłaszać, będąc chemikiem a nie lekarzem.”) tak:
      „…tu muszę się odnieść do zagadnienia, „kto ma prawo/nie ma prawa ogłaszać, nie będąc”. Zgodnie z tym stwierdzeniem, ja także nie powinnam się odzywać w sprawach szczepień, czy spraw związanych z medycyną, ponieważ „nie jestem lekarzem”.

      Co innego jest odzywanie się w różnych kwestiach, co innego „odkrywanie” czegoś.
      Owszem, w historii np. astronomii różnych odkryć dotyczących np. plam słonecznych, ich cyklu i „dziwnej” rotacji Słońca (na równiku szybsza niż na biegunach) dokonywali amatorzy (wymienię tu choćby Fabriciusa, Schwabe, Carringtona czy Sprörera). Ale oni ogłaszali jedynie wyniki ich wieloletnich obserwacji plam słonecznych, nie dorabiając do tego żadnych hipotez. A odkrycie kosmicznych fal radiowych i narodziny radioastronomii to także zasługa nie astronoma, a inżyniera fizyka. Tyle że Jansky też nie próbował wyjaśniać mechanizmu emisji fal radiowych przez gwiazdy, a jedynie je rejestrował.

      Wracam do Pasteura i stwierdzę wręcz tak – nawet gdyby był lekarzem, nie miałby prawa ogłaszać stworzenia szczepionki przeciwko wściekliźnie. I to z kilku przyczyn:
      – Nie wiadomo, czy „zaszczepiony” przez niego chłopiec faktycznie był chory na wściekliznę. Pies który go pogryzł, pogryzł i inne osoby, których nie „szczepiono” i które nie zachorowały na wściekliznę.
      – W związku z tym nie ma dowodu na to, że jego szczepionka faktycznie działała
      – Przede wszystkim Pasteur nie udowodnił istnienia ani nie wyodrębnił wirusa wścieklizny (nie wiem, bo to nie moja „działka”, czy ktokolwiek w ogóle go wyodrębnił, zbadał i udowodnił jego istnienie).

      Pasteur, jako chemik mógłby co najwyżej zwrócić się do lekarzy, aby zbadali, czy istnieją jakieś drobnoustroje wywołujące wściekliznę i czy można przeciwko niej stworzyć skuteczne antidotum. A on zabawił się w odkrywcę wirusa wścieklizny i twórcę szczepionki, nie będąc nawet lekarzem.

      Głośny był jego spór o tzw. samorództwo. Wiki pisze w tej sprawie, że „obalił teorię samorództwa drobnoustrojów” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Louis_Pasteur#Praca_naukowa). W rzeczywistości wcale jej nie obalił, gdyż w głośnym sporze o „samorództwo” z Felixem Pouchetem wygrał nie dlatego, że jego doświadczenia były niepodważalne, a dlatego, że komisja oceniająca ten spór i niejednoznaczne wyniki eksperymetów obu adwersarzy, darzyła większym szacunkiem jego a nie Paucheta. I mimo niejednoznacznych wyników eksperymentów komisja ogłosiła Pasteura zwycięzcą sporu. No i jadąc na zdobytej sławie „odkrył” wirusa wścieklizny, szczepionkę przeciwko niej i „wyleczył” chłopca.

      To co zrobił w sprawie wścieklizny było wybitnie nieuczciwe naukowo. I dlatego nie miał prawa ani jako naukowiec, ani jako chemik, ogłaszać nic w sprawie wścieklizny. Zresztą, nawet gdyby był lekarzem, ale uczciwym i poważnym, to by jego wymysłów o wściekliźnie i szczepionce nie wymyślił i nie ogłosił.

      Polubienie

  10. Włączam się. Włączam się w nowym wątku a nie w formie „odpowiedz” bo ten tekst robi się wąski i trudny do czytania. Do tekstu załączam wykres i to może być problem.

    1. Może i Metro przesadził oceniając zasoby wiedzy Marii, choć raczej chodzi tu relację pomiędzy głęboką ignorancją publiczności (w tym Metro) o prawdziwych celach i środkach działania zmilitaryzowanej medycyny, a wiedzą Marii, która dysponuje tym, co w języku aniołów określa się jako „insider knowledge”. [Możemy sobie „panować” ale pierwotnie przyjąłem dominującą w Internecie konwencję „tykania”]. W każdym razie Metro ciągle nie ma wrażenia że przesadził w ocenie kompetencji Pani Marii.

    2. Jeśli Pani Maria z bezradnością i irytacją obserwuje nieświadomość rzeczywistych celów i środków działania zmilitaryzowanej medycyny, panującą także wśród rodziny i znajomych, to rzeczywiście jakimś rozwiązaniem jest wzięcie w ręce kaganka oświaty i rozpraszanie ciemnoty ludu. Niewątpliwie jest co rozświetlać. Zapewne lepszą formą rozświetlania ciemnoty ludu od krótkich emocjonalnych komentarzy byłyby logiczne i spójne artykuły przedstawiające tą złożoną problematykę. Gdyby były dobrze napisane, pewnie znalazłyby się strony, które chciałyby to opublikować.

    3. Epidemia ospy prawdziwej z Wrocławia z 1963 roku to dobry punkt wyjścia. To pewnie była operacja psychologiczna. Żyjemy w innych czasach, teraz kto inny ogłasza epidemie posługując się innymi kryteriami, samo słowo „epidemia” oznacza co innego, kto inny produkuje szczepionki, i tak dalej…
    Dobrze aby ktoś pokazał, co inie teraz mogą zrobić. A pewnie nawet dzisiaj próbują to robić w jakimś kraju na świecie. Big Pharma to organizacja globalna.

    4. „Oni” mają taką przewagę, że badają na co mogą sobie pozwolić prowadząc akcję depopulacji środkami (pseudo)medycyny w różnych krajach, na całej Ziemi. Próbują różnych sposobów aplikacji szczepień pod presją psychologiczną, różnych taktyk zastraszania i ogłupiania publiki. Laik nie będzie tego świadomy chociażby ze względu na utrudniony dostęp do literatury, a profesjonalista pewnie zna większość tych technik. Wiemy chociażby że podczas Wojny w Zatoce żołnierze amerykańscy byli szczepieni jakimś paskudztwem w sytuacji wywierania przymusu psychicznego, wrażali zgodę na zastrzyk a potem często tego żałowali. Mass media z łatwością tworzą atmosferę zagrożenia a szczepionka to wybawienie przed niebezpieczeństwem. Kto odmówi?
    Jednak gdy jest świadomy prowadzonej przeciwko sobie intrygi – to już odmówi. Dlatego warto budować świadomość.

    5. Zgrubsza znam argumentację GNM o tym, że choroby wywołuje stres, ale nie wiem czy jest to całkowite wyjaśnienie. Bo jak interpretować spadek zachorowalności i umieralności na choroby zakaźne, który dokonał się chociażby w XX wieku niemalże na całym świecie?

    Ten spadek umieralności dotyczył zarówno chorób, na które są szczepionki, jak tych nieszczepionych i w epidemiologii jest wyjaśniany upowszechnieniem na terenach zurbanizowanych dostępu przyzwoitej jakości wody pitnej, kanalizacji i poprawą wyżywienia (lodówki, samochody). Ma to sens.

    6. Generalnie to ciągle istnieją kanały, którymi można prowadzić kampanię oświecenia publicznego. Być może przekaz nie trafi do wszystkich, ale trafić może to tych świadomych, myślących.
    Gdyby naprawdę „wredna stara jędza swoim ohydnym pazurem ośmielała się zdrapywać pozłotę z autorytetu medycyny konwencjonalnej”, to znalazłyby się ku temu warunki.

    Polubienie

  11. Nie wiem Panie Metro (powrót do form grzecznościowych moderuje dystyngowanie wymianę poglądów)
    Czy Pan Opolczyk byłby kontent z mojego szarogęsienia na jego blogu.

    Nie ukrywam, że Pańska wypowiedź mile mnie zaskoczyła.
    Najbardziej podniosło mnie na duchu to, że udało mi się zainteresować biologicznym ujęciem zjawisk dotyczących zdrowia/choroby.

    Proszę jednak nie dowartościowywać mnie tak wyszukaną rewerencją, gdyż wiedźmy łase są na pochlebstwa Mogę doznać pozytywnego szoku biologicznego. Co jest zjawiskiem ryzykownym.

    6/ Nie wiem, czy podołam.
    Pewne sytuacje są trudne do wytłumaczenia. „przerabiałam” to.
    W efekcie poniosłam porażkę, zebrałam sporo inwektyw (niektóre b. oryginalne) a nawet gróźb, nawet w obcym języku…

    To jest zapewne jakaś karma.
    Moja babcia, była nauczycielka niemieckiego i francuskiego na pensji, miała mnie uczyć języków.
    Zaczęło się obiecująco. (mam na imię, mieszkam, jestem…) Miałam powiedzieć – mam 9 lat po niemiecku – Ich bin 9 Jahre alt- jestem STARA 9 lat.
    Ja się zapowietrzyłam. Powiedziałam, że nie będę mówić, że jestem stara(9lat). Powiem, że MAM 9 LAT. Babcia tłumaczyła, denerwowała się. Ja poszłam w zaparte.
    Skończyło się awanturą i represjami za „pyskowanie”. Babcia (której byłam jedyną wnuczką) obezwładniona moim dzikim uporem z dna bezsilności powiedziała słowa, które sobie zawsze przypominam – NIEMCY MÓWIĄ INACZEJ. – Kiedy jestem pokonana przez własną nieudolność w przekazywaniu informacji.

    Tak jak pokonało usiłowania babci, tak w zrozumieniu przekazu może przeszkodzić:

    Prawo relatywizmu językowego
    Prawo relatywizmu językowego, czyli teoria lingwistyczna, która zakłada, że używany przez człowieka język wpływa w mniejszym, lub większym stopniu na jego sposób myślenia.

     Wedle tej teorii różnice między językami sięgają również semantyki, czyli tego, co w językach wyrażane. Potocznie nazywa się ją hipotezą Sapira-Whorfa od nazwisk jej twórców, językoznawców: Edwarta Sapira i Benjamina Lee Whorfa. Sapir doszedł do wniosku, że wszystko to, co składa się na język – czyli słownictwo, poziom narracji i gramatyka – zmuszają osoby nimi mówiące do widzenia świata w specyficzny sposób. 

    Polubienie

  12. Cały czas zatanawiam się, od czego zacząć. Każdy temat wydaje się trudny do należytego przedstawienia. Bowiem trzeba zacząć od zagadnień zbliżonych do METAFIZYKI ( gdzie nie ma potwierdzeń teorii w postaci empirii). Zbliżonych, bo jednak opisami zjawisk operują fizycy. A fizyka przekłada zjawiska na język matematyki.

    Zatem, w ramach zdrapywania pozłoty z autorytetu medycyny konwencjonalnej za pomocą zakrzywionego, wiedźmiego pazura, wstawię temat humoru w nauce.
    Jest to, niestety, humor CZARNY. Z uwagi na konsekwencje.
    W poniżej podanym przykładzie, hucpa została zdemaskowana. Niestety, śledząc uważnie historie badania „chemioterapeutyków” pisanych medyczną grypserą w profesjonalnych źródłach, ustawicznie wpadam w przerażenie i depresję.

    Do czego posunęli się/ posuwają się naukowcy, do czego SĄ ZDOLNI, aby uzyskać fanty-granty. Czy są jakieś granice?
    Cytat z
    http://www.racjonalista.p…na.do.pokonania

    „Przeszczepy skóry czarnych myszy na myszy białe przestały się przyjmować. Profesor Good, który uważnie śledził prace prowadzone w pracowni doktora Summerlina, dowiedziawszy się o tych trudnościach postanowił opisać je w przygotowywanej publikacji. Summerlin był jednak temu przeciwny. Do stracenia miał wiele. Ryzykował nie tylko utratę zdobytej już sławy i pozycji w instytucie, lecz także coś, co dla uczonego oznacza równie dużo — niepomyślne wyniki oznaczać mogły ograniczenie funduszy na dalsze prace czy wręcz konieczność zaniechania badań. Oddalić tę groźbę mógł w jeden tylko sposób: przedstawiając przekonywający dowód, że metoda jego jest jednak skuteczna.
    Dowód ten, w postaci białej myszy z przeszczepionymi płatami czarnej skóry, zaprezentowany miał być na jednym z posiedzeń naukowych, w którym uczestniczył także profesor Good. Summerlin w gorączkowym pośpiechu przystąpił do nowych doświadczeń, lecz wyniki ich nadal były negatywne — czarne płaty skóry, hodowane przez pewien czas in vitro, wkrótce po przeszczepieniu na białe myszy szarzały i były odrzucane przez organizm biorcy. W dniu posiedzenia Summerlin podjął desperacką decyzję. Kazał swym asystentom przygotować grupę myszy i udał się z nimi do sali konferencyjnej. Zanim jednak tam dotarł, w windzie wyjął z kieszeni kopiowy ołówek laboratoryjny i te miejsca przeszczepów, które nie były już czarne, lecz szare, zamalował przywracając im czerń. Oszustwo uszło uwagi uczestników posiedzenia, jednak wkrótce potem zostało wykryte przez jednego z laborantów, który watką umoczoną w spirytusie zmył tusz z podbarwionych myszy. Gdy wiadomość o tym dotarła do profesora Gooda…”
    😯 😮 😀
    Z budowy mikroświata wynika, że żadnej identyczności nie ma nie było i nie będzie. Nawet bakterie tylko pozornie replikują się jak spod sztancy.
    O organizmach złożonych nie ma co mówić. Nawet bliźniacy sjamscy nie chorują zawsze na to samo, nie umierają jednocześnie, mimo że ich krew się miesza.
    _________________

    Polubienie

  13. Temat „badań” na gryzoniach, to neverending story.
    Ulubiony surowiec biologiczny do pozyskiwania fantów- grantów. Z targetem na nagrodę Bobla.

    BADANIE NA SZCZURACH:

    Cytat:
    „Olbrzymie znaczenie odżywiania dla zdrowia udowodnił w swym słynnym doświadczeniu Robert McCarrison, który jako kierownik Instytutu Żywienia w Indiach usiłował rozwiązać za¬gadkę ogromnych różnic w rozwoju fizycznym i stanie zdrowia poszczególnych plemion hinduskich.

    Mieszkańcy północnych, górzystych okolic odznaczali się dobrą budową, doskonałym zdrowiem i odpornością, ale im dalej na południe, tym gorszy był stan zdrowia ludności. Najbardziej wysunięte na południe plemię Madrasów było najnędzniejsze fizycznie i trapione przez liczne choroby. Podejrzewając, że przyczyna tkwi w odżywianiu, McCarrison założył wielką hodowlę białych szczurów, którą podzielił na oddziały karmione tak, jak odżywiały się poszczególne plemiona hinduskie. Wszystkie te zwierzęta pochodziły od jednej pary i miały zapewnione identyczne, jak najbardziej korzystne warunki życia, a jedyną różnicę stanowiło pożywienie, przy czym oprócz diet indyjskich w jednym z od-działów zastosowano przeciętną dietę zachodnioeuropejskiego robotnika (biały chleb z margaryną, dżem, mięsne konserwy, gotowane kartofle i jarzyny, herbata z cukrem).

    Doświadczenie trwało 2,5 roku (rok w życiu szczura odpowiada okresowi 25 lat w życiu człowieka). W tym czasie stopniowo narastały wyraźne różnice między zwierzętami różnie żywionych oddziałów. Szczury żyjące na diecie plemion północnych były dobrze rozwinięte, duże, miały gęste, lśniące futerko, były spokojne i sprawiały wrażenie zupełnie zdrowych.

    Inne oddziały wyglądały dużo gorzej, a szczury żyjące na diecie Madrasów były najmniejsze i najnędzniejsze ze wszystkich. Wykazywały liczne zmiany skórne, wyłysienie, strupy owrzodzenia, a przy tym były tak podniecone, że wprost zagry-zały się nawzajem.

    Po upływie 2,5 roku zabito i sekcjonowano wszystkie zwierzęta. U 1189 szczurów żyjących na diecie północnej, którą McCarrison nazwał „idealną”, nie stwierdzono żadnych zmian patologicznych w narządach wewnętrznych. Dieta ta składała się z surowych owoców strączkowych, surowej marchwi i kapusty, surowego mleka, razowego chleba i mąki oraz raz na tydzień małej porcji surowego mięsa z kością, do tego woda.

    Zbadano 2243 szczury żywione na wzór prowincji południowych oraz zachodniej Europy. Znaleziono u nich bardzo liczne i różnorodne choroby wszystkich narządów i układów, często guzy rakowe i gruźlicę, owrzodzenia przewodu pokarmowego, wszelkiego rodzaju stany zapalne i nieżytowe, niedokrwistość, przerosty migdałków, słowem: wszystkie te choroby, które ma¬sowo dręczyły i nadal dręczą ludność odżywiającą się w taki sam sposób. Analogia szła tak daleko, że np. odsetek chorób nowotworowych przewodu pokarmowego czy pęcherza był identyczny wśród ludności pewnego okręgu, jak i w podobnie żywionym oddziale szczurzej hodowli. Sądzę, że tych informacji nie trzeba komentować.”

    A ja sądzę, że powyższe informacje MUSZĘ skomentować.
    Szczury urzędują w śmietnikach zwykłych, ja w informacyjnych.

    Komentuję wyniki badań na temat żywienia szczurów.
    1. Czemu ilości szczurów w próbach porównawych nie były równe ? -wypasionych szczurów użyto mniej. Słabiej się mnożyły? Czy były sterylizowane. A może futrzaki – przyjemniaczki miały więcej miejsca, bo było ich mniej? Chyba, ze były bardziej kosztowne w utrzymaniu i mniej ich wzięto do „badań”.

    2. Wyobrażam sobie, że jestem szczurzycą i siedzę w klatce z gromadą pobratymców. Jedyną rozrywką dla nas jest żarcie. Mam doskonały węch. Rozumiem szczurze piski. Jestem w grupie, której przynoszą podłe żarcie. Obok są klatki ze szczurami, które dostają super żarcie. My – spleśniałe (?) odpadki,-oni – świeżyznę, delikatesiki, które pachną wolnością- zieleninę. Mimo, że mieszkam w klatce dalekiej od klatek spaślaków, czuję i widzę jak im noszą to żarcie 3 razy dziennie. A nam dają resztki i stale to samo gówniane żarcie. Jestem wqurwiona. Samce i samice też są wqurwione. Spaślaki ćpają żarcie i bekają, do nas dociera tylko zapach. Latamy po klatce usiłując znaleźć wyjście, aby móc się dorwać do frykasów- nic się nie udaje. W grupie zaczynają się bójki o lepszy kawałek skórki od chleba. Wrzaski i wyrywanie kłaków. Codziennie gorzej. Depresja. Spaślaki na złość ciamkają i siorbią a potem bekają z przeżarcia. Wychodzę z nerwów. Tego się nie da wytrzymać…

    3.Być może szczury z doświadczeń były w osobnych pomieszczeniach. Ale z pewnością dotarło do nich, że część z nich dostaje lepsze żarcie, jest lepiej traktowana. Instynkt, słuch, węch i smak mają szczury z pewnością doskonały.
    Zwierzęta dziko żyjące same sobie ustawiają dietę. Żrą ze śmietników to co im pasuje. Dogryzają „świeżyznę” z różnych dostępnych miejsc. Wędrują, bo szczur jest WĘDROWNY. A nie klatkowy. Szczur ma dobrze rozwinięte zmysły „organoleptyczne”. Przypominam sobie urywek z książki, której bohaterem był złodziej magazynów spożywczych. Mówił, że kradli dla siebie ser, który nadgryzły szczury – one zawsze wybierały najlepszy. Ta cecha szczura została prawdziwie ukazana w zabawnym filmie https://pl.wikipedia.org/wiki/Ratatuj

    4. Jakie życie wiedzie szczur? Spędza czas na szukaniu żarcia, żarciu, rozmnażaniu się. Czego może mu brakować ? Oglądania TV, lektury książek, Internetu? Szczury, których potrzeby zostały zaspokojone, być może czuły się jak emeryt na wywczasach w sanatorium. Rosła na nich sierść cudnej urody, błyszczały oczka i dopisywał humor.
    Tu pytanie, czy oprócz wymienionych, szczur posiada jeszcze inne potrzeby. Czy kto przeprowadzał wywiad ze szczurem i się tego dowiedział ? Napisałam arbitralnie w pierwszym momencie, że ma prymitywne potrzeby.
    Może szczury, które wyglądały ładnie otrzymywały jeszcze bonus podrapania po grzbiecie. Empatycznie udzielane przez człowieka kwanty pozytywnej energii-akceptacji.

    Tu muszę wstawić relację znajomej dotyczącą jej psa. Twierdzi, że ten pies odczytuje jej myśli. Często się zdarza, że w momencie, kiedy POMYŚLI o wyjściu na spacer z psem a patrzy w telewizor, nie na psa, pies W TYM MOMENCIE biegnie po smycz i skacze z radości…

    5. Ciekawe, gdzie te badania w Indiach były prowadzone? Jak znam życie, szczury gorszej kasty dostawały racje okrojone z konserw i co lepszych kąsków. Jak tylko obsługujący nie byli pilnowani.

    6. Żadne badania na zwierzętach nie mogą prowadzić do prawidłowych wniosków czy odniesień nie tylko dla człowieka a nawet ich wyniki mogą nie być wiarygodne dla samych zwierząt. Zwierzęta bowiem też nie żyją w sztucznych warunkach – w klatkach.

    7. Na wynik doświadczeń mogą mieć wpływ nawet elementy niezauważalne przez prowadzącego. Np. osobowość opiekunów zwierząt. To wiem od hodowcy krów.

    8. No cóż, naukowiec brytyjski (?) z Indii dostał kasę na badanie żywienia szczurów. I wyszło mu, że szczury dobrze żywione dobrze wyglądały a źle żywione- źle. Też bym tak chciała. Badałabym czy 2+2=4. Mam delikatną dyskalkulię, świetnie się do tego nadaję.

    9. Może mi się udało trochę myśleć po szczurzemu. Ale fizjologię to już mam inną. Surowa fasola jest dla człowieka niestrawna.

    Ile razy czytam o badaniach na szczurach czy myszach, tyle razy myślę o ograniczeniu umysłowym naukowców. Oraz o trzepaniu kasy i demoralizacji nauki.

    Polubienie

  14. Usiłuję skłonić Panią Marię do dłuższego skupienia i napisania logicznego i spójnego tekstu na temat. Bo jest o czym.

    Jeśli chodzi o „prawo relatywizmu językowego”, to jest to sprawa oczywista. Znam to ze strony bardziej potocznej, z interpretacji George’a Orwella. Chodzi o nowomowę (https://pl.wikipedia.org/wiki/Nowomowa).
    Jesteśmy ciągle atakowani przez nowomowę, ta technika jest bardzo stara, pewnie tak stara jak cywilizacja. Oczywiście koronnym przykładem nowomowy jest słowo „gej” oznaczające sodomitę czy homoseksualistę, ale przecież rosyjskie „Воскресенье”, czyli „zmartwychwstanie” na oznaczenie niedzieli to również nowomowa, tyle że sprzed tysiąca lat.
    Nowe słowa to oczywiście najbardziej spektakularne przejawy nowomowy, ale bardziej codzienne i dużo bardziej subtelne jest manipulowanie kontekstem znaczeniowym już istniejących pojęć, przedstawianie ich w propagandzie zawsze w pozytywnym/negatywnym kontekście emocjonalnym.
    Tutaj ładnie robią to jacyś żydzi (chyba) z Nalewek:

    Dawno odkryłem że słowo „nowomowa” można równie dobrze zastąpić terminem „żydomowa”, oznacza on to samo i wyjaśnia inne aspekty powstawania tego języka. Termin „żydomowa” bardzo współgra z jednoznacznymi kulturowymi afiliacjami panów Sapira i Whorfa. Brak zaskoczenia a przytoczyć można jeszcze sprawę sztucznego języka esperanto pana Zamenhofa.

    Jeśli chodzi o eksperyment ze szczurami, to rzeczywiście budujące jest, że naukowcy doszli do wniosku iż szczury źle odżywiane są chorowite a dobrze odżywiane – zdrowe. Takie eksperymenty budują wiarę i zaufanie w naukę. Tylko że kwestionowałbym same założenia odnośnie różnic pomiędzy północą a południem Indii. Przez parę tygodni życia na Równiku korzystałem ze sztuki kulinarnej Tamilów. Gotowała rodowita Tamilka z Tamilnadu. To oczywiście była kuchnia wegańska. Ale to co ta kobieta przygotowywała, naprawdę niebo w gębie. Niesłychanie wyrafinowana kuchnia, co pewnie tam jest łatwiejsze chociażby z powodu istnienia 365 dni wegetacyjnych w roku. Także nie wiem skąd wniosek o podłym żarciu na południu Indii. No, ale nauka ma swoje prawa. Trzeba kłamać.

    Przy niedzieli miałem okazję socjalizować się z osobami, co tłumaczyły, że bardzo groźne jest jedzenie jagód z krzaka, bo przecież na jagody mogą sikać dzikie zwierzęta. Te dzikie zwierzęta mogą być nosicielami strasznie groźnych chorób. Teraz podobno nie wolno jeść jagód z krzaka (w tym roku nie ma ich wiele) właśnie dlatego że można się zarazić groźnym choróbskiem. Paranoja postępuje.

    Polubienie

    • Nie „szufladkuję” ludzi pod kątem przynależności do (rasy, płci, narodowości…)
      Dla mnie jest najważniejsza wartość naukowa tego, co komu się udało stworzyć.
      Oczywiście, nie jestem w stanie zweryfikować wartości doniesień naukowych, bo nie mam takiej wiedzy ani możliwości intelektualnych.
      Co do hipotezy https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_Sapira-Whorfa
      „Relatywizm językowy głosi także, iż różnice między strukturami leksykalno-gramatycznymi języków na ogół powodują również różnice w percepcji i interpretacji świata.”

      To na własnym przykładzie sprawdziłam, że tak jest. Anglicy i Niemcy już w łonie matki są starzy. Słowiańskie języki nie mają „dodatku” stary.
      Włoski i łacina forma pośrednia – Jestem 9 letnia.

      Co do badań jakichkolwiek, to wiadomo kto i za co przydziela fanty-granty.
      Temat badań przewiduje potwierdzenie pożądanego wyniku.

      W dzisiejszych czasach najważniejsza jest praca koncepcyjna.
      A kto gościowi udowodni, że zamiast hodować hordy miłych śmierdzących stworzonek, babrać się w robienie „badań”, wydał kasę na kobitki, wino i śpiew.
      Opracowanie przebiegu „badań”, wyniki, zlecił jakiemuś studentowi za to, co mu z balangi zostało – I GIT ! Kiedyś papier to wszystko wytrzymywał – był bardziej ekologiczny, bo można było się nim podetrzeć, a teraz naukowe bzdety tłoczy się na nośniki pamięci.

      Histeria dotyczy wszystkich zjawisk, które można wykorzystać.
      Od pewnego czasu straszy się z upodobaniem ludzi chorobami odkleszczowymi a szczególnie boreliozą. Całkiem niedawno „badania na boreliozę” były specjalnością dużych ośrodków medycznych.
      W ub. roku zaskoczyła mnie spora reklama w małej miejscowości uzdrowiskowej – BADANIA BORELIOZY !
      Rezultat jest taki, że znajome samotne panie zrezygnowały z uprawiania działkowego ogródka z obawy przed boreliozą.

      Od wielu lat byłam i jestem obiektem upodobania kleszczy. Kiedyś, w przypływie obawy (kilkadziesiąt kleszczy w ciągu sezonu !), przejrzałam internet do końca 🙂
      Wielogodzinne śledzenie tematu choroby odkleszczowe, na profesjonalnych i nieprofesjonalnych stronach o tym temacie, pozwoliły mi na napisanie poniższego tekstu.
      Przez 2 lata ten tekst był zamieszczony na blogu Bartłomieja Kuzi, wśród innych komentarzy, opisujących swoje doświadczenia z przychodni, badań. Ale wszystkie zostały usunięte.

      „Krętek boreliozy to moja ulubiona mykobakteria.
      To jest cud biologiczny – połączenie bakterii z grzybem. Posiada ona cechy i bakterii i grzyba. Mało tego, ona potrafi zmieniać kształt ze świdrowatego do kulistego- drożdżopodobnego. Zależnie od potrzeby. To znaczy, że forma, jaką wybierze bakteria, w dużej mierze zależy od otaczających ją warunków fizycznych. W jednych tkankach woli przybierać formę klasyczną, podczas gdy w innych – formę bez ściany komórkowej. Taki dymorfizm od dawna przyjęto dla infekcji drożdżycowych i grzybiczych (Candida). Mykobakteria ta jest NIEZNISZCZALNA. Naukowcy potwierdzili, że krętki wywołujące boreliozę (Borrelia burgdorferi) w przeciwieństwie do innych znanych organizmów potrafią egzystować bez żelaza – metalu, który jest niezbędny dla funkcjonowania wszystkich znanych organizmów żywych. Zamiast żelaza do wytwarzania białek w tym niezbędnych enzymów, krętki boreliozy wykorzystują MANGAN.

      Skoro tak, to znaczy, że jest krętek boreliozy ( jak i inne krętki) do czegoś potrzebny. Do czego ? On się żywi – redukuje niepotrzebne komórki, tkanki.

      Każdy kto obserwuje życie organiczne może zauważyć, że toczą się w nim bezustannie dwa procesy: tworzenia i rozkładu – wg. chińskiego znaczka Yang-yin. W krążeniu materii biorą udział najmniejsze organizmy – bakterie i grzyby. Ten niesamowity układ działa precyzyjnie i niezawodnie.

      Można straszyć lud krętkiem boreliozy, „nosicielstwem” utajonych form, z których jedna bakteria się może rozmnożyć i zabić. Nawet dzieci w łonie matek, a te, których nie dopadła prenatalnie, zabija jako niemowlęta w kołyskach. Jak np. z samego wstępu długiego artykułu można przeczytać:

      http://www.borelioza.org/materialy_lyme/z-tlumaczenie.pdf

      Cytat: „Borelioza jest chorobą wielosystemową, która wydaje się atakować wszystkie rodzaje tkanek i wszystkie organy ludzkiego ciała. Jest to choroba, która u jednych ma przebieg łagodny, a u innych bywa wyniszczająca. Może człowieka okaleczyć, unieruchomić lub zamglić mu umysł. Atakuje mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet ulubionego psiaka, może okazać się wyniszczająca dla koni i bydła [1-5, 7-19]. Można mieć ujemne wyniki testów i być chorym, lub dodatnie i nie mieć żadnych objawów. Jedni mają objawy już w kilka dni po ukąszeniu, podczas gdy u innych mijają lata, zanim choroba ta zostanie zdiagnozowana. U niektórych chorych diagnozuje się błędnie fibromialgię, zespół chronicznego zmęczenia, depresję, stwardnienie rozsiane, ALS1 czy inne choroby o nieznanym pochodzeniu [zobacz materiały z Międzynarodowej Konferencji n/t Boreliozy z 1996 r.]. Istnieją badania potwierdzające tezę,że zakażenie może przenosić się z matki na nienarodzony płód, a nawet powodować poronienie i przyczyniać się do niektórych przypadków zespołu nagłego zgonu niemowląt – tzw. śmierci łóżeczkowej. [MacDonald-20,52; 45,53].”

      Ale ja się przestałam bać biologicznych praw rządzących światem organicznym.
      Poniżej przedstawiam 2 wersje tekstu na temat boreliozy. Pierwszy jest oryginalny – w ogólnie przyjętym nienawistnym tonie „walki” z bakterią, która „oszukuje”. Zaraz widać, kto teksty medyczne tworzy i pisze – opętany ideologią hucpy. Przyroda nie robi żartów ani oszustw. Działa wg. praw – matematycznych, fizycznych, chemicznych i biologicznych. Wszystkie są kompatybilne.
      Druga wersja tekstu jest normalną informacją, ukazuje sens biologiczny w procesie redukcji komórek niepotrzebnych przez Borrelię burgdorferi.

      Krętek boreliozy

      Wersja I oszołomów medycznych, przekonanych, że w świecie organicznym, ludzkim toczy się walka i dzieją się „oszustwa”.
      Cytat:
      „Wielu badaczy zauważyło, że krętek boreliozy atakuje ludzkie
      komórki jakby od końca. Dr Klempner wykazał, że
      gdy krętek atakuje komórkę żywiciela, powoduje, iż komórka
      wydziela enzymy lityczne, które rozłożą komórkę,
      aby krętek mógł wejść, gdzie chce. Posługuje się naszymi
      enzymami przeciwko nam, co jest bardzo ekonomiczne
      – dzięki temu nie musi podróżować z bagażem
      genów i enzymów. Dr Klempner wykazał również, że
      krętek może wnikać do takich komórek jak ludzki fibroblast
      (komórki budujące blizny) i tam się skryć. Patogen
      w takim miejscu był zabezpieczony przed układem immunologicznym
      i żył sobie bezproblemowo. Co ważniejsze,
      kiedy zakażone boreliozą fibroblasty inkubowano z
      ceftriaxonem, aż ⅔ z nich nadal produkowało żywe krętki
      po dwóch tygodniach, a w dalszych eksperymentach nawet
      po ponad 30 dniach.
      JEŻELI NAWET W PROBÓWCE NIE POTRAFIMY ICH ZNISZCZYĆ
      PRZEZ 4 TYGODNIE BARDZO STĘŻONYM CEFTRIAXONEM, TO JAK
      MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE UDA SIĘ JE ZNISZCZYĆ W ORGANIZMIE
      CZŁOWIEKA?”

      Moja wersja – poprawiona na normalną:
      Cytat:
      „Wielu badaczy zauważyło, że krętek boreliozy dostaje się do komórki od końca.Gdy krętek zbliża się do komórki żywiciela, powoduje iż komórka wydziela enzymy lityczne, które rozkładają komórkę, aby krętek mógł sobie wejść gdzie chce. Jest to bardzo ekonomiczne i praktyczne, gdyż krętek nie musi podróżować z bagażem genów i enzymów. Dr Klempner wykazał również, że krętek może wnikać do komórek budujących blizny i tam przebywać. W tym miejscu jest zabezpieczony. Co ważniejsze, kiedy zasiedlone boreliozą fibroblasty inkubowano z ceftriaksonem (Ceftriakson, (łac. Ceftriaxonum) – organiczny związek chemiczny, antybiotyk będący cefalosporyną III generacji o działaniu przeciwbakteryjnym. Oporny na działanie klasycznych β-laktamaz.)
      Az 2/3 z nich nadal produkowało żywe krętki po 2 tygodniach, a dalszych eksperymentach nawet po ponad 30 dniach.
      JEŻELI NAWET W PROBÓWCE NIE POTRAFIMY ICH ZNISZCZYĆ
      PRZEZ 4 TYGODNIE BARDZO STĘŻONYM CEFTRIAXONEM, TO JAK
      MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE UDA SIĘ JE ZNISZCZYĆ W ORGANIZMIE
      CZŁOWIEKA?”
      ===================================================================
      Nie ma takiego antybiotyku, który zniszczyłby tę niesamowitą bakterię – Borrelię burgdorferi.

      Używając antybiotyków niszczymy własny unikalny genom bakteryjny. Który umożliwia nam życie.

      https://www.wykop.pl/link/4400305/jestem-czarna-lesbijka-monty-python-w-obronie-normalnosci/

      Polubienie

      • „Oczywiście, nie jestem w stanie zweryfikować *wartości doniesień naukowych, bo nie mam takiej wiedzy ani możliwości intelektualnych.”
        Miało być – *większości.
        A jedynie takie, gdzie orientuję się w podstawach.
        Wiele, a właściwie najważniejsze informacje dotyczące metod dochodzenia do PRAWDY (w sprawach nauki) zawdzięczam mojej przyjaciółce, psycholożce.
        O „korzeniach” – jakżeby inaczej 🙂

        Polubienie

    • A ja szufladkuję ludzi, bo to pomaga się zorientować w gąszczu świata.
      Czy obłąkany żydowski rasizm nie ma źródła w „Piśmie świętym”? Prorok Ezechiel mówi to żydzi są ludźmi (http://biblia-online.pl/Biblia/JakubaWujka/Ksiega-Ezechiela/34/1):
      //A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście, a ja PAN Bóg wasz, mówi PAN Bóg.//
      Talmud dopowiada że w tym zdaniu brakuje słowa „TYLKO” (Baba Mezia 114b, http://halakhah.com/babamezia/babamezia_114.html). Czy to nie jest źródło ruchów wszystkich rasistowskich, od judeoanglosaskich do ostatniego niemieckiego nazizmu? Bo tacy sami ludzie, dokładnie wielki złodziej Igor Kołomojski, finansują żydobanderyzm:

      Czy fakt, że Roman Polański w 1976 roku w domu Jacka Nicholsona zgwałcił ANALNIE 13-letnią żydowską dziewczynkę, nie ma związku z treścią Talmudu?

      Kethuboth 11b (http://halakhah.com/kethuboth/kethuboth_11.html):
      //When a grown-up man has intercourse with a little girl it is nothing, for when the girl is less than [3 y.o.] it is as if one puts the finger into the eye.//
      //Kiedy dorosły mężczyzna ma stosunek z małą dziewczynką to jest nic, ponieważ jeśli dziewczynka ma mniej niż 3 lata, to jakby wkładał palec do oka.//
      W innym miejscu jest podobna uwaga właśnie o odbycie, że analny gwałt nie jest gwałtem, bo dziewczynka ma szansę zachować błonę dziewiczą. Ze zrozumiałych względów nie chce mi się tego szukać.

      Czy wyczyny Polańskiego nie mają związku z Talmudem? Może mają, może nie.
      Oczywiście szufladkowanie może być obciążone błędem, jak każde ludzkie działanie, nie oznacza to jednak że nie należy szufladkować, tak samo jak ewentualność wystąpienia błędu nie jest argumentem dla pozostawania w bezczynności.

      Informuję uprzejmie, a jest to dość podstawowa uwaga w epistemologii, że NIE MA NAUKI OBIEKTYWNEJ.
      Wielki politruk Średniowiecza, święty Tomasz z Akwinu, mawiał: „Teologia jest królową nauk”. To była i prawda i jest prawda do dzisiaj, tyle że w międzyczasie zmieniła się teologia, która nam króluje. W czasach Akwinity była to teologia katolicka a dzisiaj jest to teologia judejska.

      Z para-medycznych nauk, o ile można to nazwać naukami, pewnie najsilniejsze piętno judaizm odcisnął na psychologii, psychiatrii, psychoanalizie. Choć nie tylko, szczepionki jako medycyna są kompletnie irracjonalne. Wiemy że to nie szczepionki zlikwidowały epidemie chorób zakaźnych, same w sobie są jakimś obłąkanym judejskim rytuałem:

      Ale psychiatria, psychologia, psychoanaliza są o wiele bardziej skażone judaizmem. Elektrowstrząsy to po prostu zwykłe tortury, coś co jest również praktykowane na bronnych arabskich więźniach w Palestynie. A lobotomia? Zygmunt Szlomo Freud pisząc o kompleksie Edypa i twierdząc, że małe brzdące płci męskiej całą swoją energię i motywację życiową czerpią z chęci uzyskania seksualnego dostępu do matek, nie przedstawił ŻADNEGO dowodu. Ale kompleks Edypa to ciągle dogmat wśród obłąkanych ludzi tej profesji. Tak każą „myśleć” uczeni w piśmie….

      Bez zagłębiania się w temat mam prawo przypuszczać że panowie Sapir i Whorf motywację do swojej pracy naukowej(?) czerpali z chęci ogłupienia złych i występnych gojów, oni za pomocą języka – nowomowy. A władzę nad światem obiecywał im ich bóg, pustynny demon z Bliskiego Wschodu: Pwt 15:6:
      //Bo Pan, Bóg twój, pobłogosławił ci tak, jak ci to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują.// 

      Polubienie

  15. To o szczurach dotyczy znaczenia diet.
    Temat diet eksplorowany przeze mnie od ca 40 lat.

    W pewnym momencie zastanowiłam się nad ewenementem diety ludu Himba.

    Jak wiadomo, teorie muszą być potwierdzane praktyką. I jedno odstępstwo od teorii wali w gruzy całą naukową teorię. To humaniści wymyślili „wyjątek potwierdzajacy regułę”. W naukach ścisłych to zdanie może być traktowane jako żart.

    Do Himba nie dotarł guru wszystkich dietetyków- Weston Price.
    https://www.westonaprice.org/pl/health-topics/principles-healthy-diets-polish-translation/
    Był dentystą, interesowało go zdrowie ludów pierwotnych, nietkniętych „cywilizacją”. Kryterium zdrowia wg. którego oceniał zdrowie, były …łuki zębowe dzieci.
    Przewędrował kawał świata, oceniając ten element anatomii i porównując różne diety. Swoje wnioski z badań ujął w 20 punktów. Ostatnim dietetycznym zaleceniem jest „praktykuj przebaczanie”.
    W zasadzie wszystkie naturalne diety zawierały i zawierają podstawowe skł. pokarmowe: białka, tłuszcze i węglowodany. Wg. zaleceń dieteyków dieta powinna być urozmaicona, zawierać witaminy i surowce najlepiej „nieprzetworzone”.

    A co doszło do mojego rozumu po przeczytaniu informacji o wyjątkowo prostej, jednostajnej diecie i życiu Himba, oraz przejrzeniu przeszło 300 obrazków tego plemienia w sieci ?

    Znalazłam 1 słownie jedno zdjęcie staruszka, wyglądającego na chorego !
    ANI JEDNEGO DZIECKA Z KRZYWYMI NOGAMI, OTYŁEGO, WYNĘDZNIAŁEGO, Z ZEZEM, ZDEFORMOWANEGO CZY POKRYTEGO WYSYPKĄ, STRUPAMI. Kobiety i mężczyźni, piękni, posągowo zgrabni. I wszyscy pokazują w uśmiechu śnieżnobiałe równe zęby w szerokich łukach zębowych.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Himba

    Członkowie tego plemienia żyją w trudnodostępnych rejonach Namibii (Cejrowski szukał ich po bezdrożach podczas 2 odcinków „Boso…”)

    Himba jedzą CODZIENNIE TO SAMO : kaszę kukurydzianą na mleku z chudych kóz i krów, piją wodę wygrzebaną spod piasku pustyni (noszoną w butelkach PET), mieszkają w szałasach klejonych nawozem bydlęcym i NIGDY SIĘ NIE MYJĄ (wodą).
    Żadnych owoców ani warzyw nie jedzą, bo ich tam nie ma, więc nie piją świeżo wyciskanych soczków. W ich diecie NIE MA WITAMINY C ! Bo nie ma jej ani w mleku, ani w kaszy.
    Ich egzystencja jest jawnym dowodem na kłamstwa medycyny konwencjonalnej, kłamstwa na temat diet. Himba nie mieszają się z innymi plemionami, a nie widać u nich „chorób genetycznych”.

    Poza tym – nie szczepią dzieci, nie robią badań przesiewowych, profilaktycznych, okresowych, prenatalnych i aborcji, nie zapobiegają ciąży, nie wykrywają sobie raka najnowoczesniejszymi metodami, nie stosują przeciwpróchniczej pasty do zębów, regeneracyjnego serum do paznokci a nawet preparatu fonix do uszu. I żyją, wyglądając na szczęśliwych.
    I tak będzie dopóki nie dopadną ich macki „cywilizacji”. Bo wtedy te piękne kobiety zostaną zgwałcone, dzieci nagle „się pozarażają” i „mimo” szczepień poumierają a mężczyźni rozpiją i zdegenerują, chorując na gruźlicę.

    Ktokolwiek chciałby teraz kłapnąć mądrością globalnowioskową, to uprzedzam, że ZANIM padnie zdanie: a ty nie wiesz, jaka jest średnia długość życia w takim plemieniu, bo na pewno nie żyją długo, a poza tym na pewno dzieci umierają od tężca przy porodzie…
    To twierdzę, że ZANIM umrze się młodo z powodu braku cywilizacyjnych wynalazków, to młody organizm CHORUJE, CO WIDAĆ BYŁOBY NA ZDJĘCIU. Przynajmniej jednym.

    Ażeby rozwinąć temat tężca, trzeba opisać historię o Ramonie. Ale tę przyjemność nadużywania gościnności na blogu pana Opolczyka muszę przesunąć na później.

    Zdradzam tylko, że bynajmniej nie jest to historia o Ramonie, której „ciało pręży się i gnie”.

    A ja powiem tak – gdyby ludom północy (np. Eskimosom) zaserwowano dietę Himba, wszycy oni by chorowali.
    Odnośnie diet mam własne przemyślenia poparte literaturą (np. dr Wolfganga Lutza, dr Jana Kwaśniewskiego).
    Najogólniej rzecz biorąc zdrowa dieta nie może być taka sama dla ludów żyjących w różnych klimatach i różnych warunkach. Co dobre dla Himbów, niekoniecznie dobre będzie dla Eskimosów, a nawet Polaków. Niemniej dieta u wszystkich powinna być zbliżona do tej, jaką mieli wszyscy praludzie w okresie koczwniczym, gdy dominowało myśliwstwo i zbieractwo. A przynajmniej powinna być zbliżona do tej, jaką mieli nasi praprzodkowie 3, 5, a nawet 10 tys. lat temu. Do takiej jest dostosowany nasz metabolizm. Tu tylko przypomnę, że na naszych szerokościach przez wiele tysiącleci była kiedyś epoka lodowcowa i nasi prapraprzodkowie żyli głównie mięsem, gdyż owoców i warzyw prawie nie było.
    Z wykopanych czaszek ludzi pierwotnych wiemy np. że próchnica zębów pojawiła się tam, gdzie pojawiło się rolnictwo i zwiększone spożycie zbóż (węglowodanów). W okresie koczowniczym, myśliwskim, przy przewadze mięsa w diecie, próchnica zębów nie była u ludzi znana.
    Dieta Himbów dobra jest dla nich – są na niej od tysiąleci. Gdyby zaaplikować ją Eskimosom, zaczęliby chorować.
    U Eskimosów w okresie, nim zaczęto ich cywilizować, zmuszać do trybu osiadłego i kupować śmieciowe żarcie w marketach, nieznane były żadne choroby cywilizacyjne. Głównym ich pożywieniem było tłuste mięso fok.

    To powinno dawać każdemu do myślenia.

    opolczyk

    Polubienie

  16. Proszę Pana, każdy ma swije przemyślenia na temat diet.
    Akuratnie miałam na studiach dietetykę i jakiś zasób wiedzy „niesprofilowanej” pod nowe trendy, osiadł w mej pamięci.
    Od kilkunastu lat jestem obserwatorem wypowiedzi na forach żywieniowych…

    Co do tzw. diety paleo a właściwie rawpaleo, to fani tej diety ignorowali wszystkie wytwory rolniczej sztuki hodowlanej, preferując surowe części zwierząt, łacznie z tzw. podrobami- śledziony, jądra, nerki, oczy i inne specjały. Oraz jakieś owoce typu żurawina, jagoda.
    Dociekliwość co do szczegółów tej diety ujawniła, że jej konsument zostawiał tę surowiznę do zmacerowania tkanek, celem ułatwienia trawienia. Był to stopień rozwoju drobnoustrojów, który fachowcy od technologii żywności określili jako proces gnilny (!)
    Nasi paleo przodkowie przed wynalazkiem ognia byli częściowo zjadaczami padliny.
    Entuzjaści rawpaleo po jakimś czasie rezygnują z tej diety. Bo jest, prawdę mówiąc, dość prymitywna i uboga smakowo.

    A jak mawiał Brillant Savarin: „Odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiazdy.”

    Skracając-
    organizm ludzki jest tak wyposażony i plastyczny, że nawet drastyczne zmiany w zwyczajach żywieniowych, nie mogą zrobić szkody. Tak się dzieje przy zmianach miejsca zamieszkania. Oczywiście, zanim zmieni się skład mikrobiomu, musi upłynąć nieco czasu. Nawyki i upodobania Eskimosa mogą być trudne do zastąpienia dietą Himba, ale w przypadku konieczności, tak musiałoby się stać.
    Tu mi się przypomina opowiadanie ciotki- Sybiraczki o obozowym żarciu, gdzie wkładką mięsną mógł być szczur, o ile by wpadł do cienkiej zupki, której ten sam rodzaj jedzono przez kilka tygodni.

    Wszystko byłoby proste, gdyby w procesie trawienia brały udział tylko enzymy i kwasy trawienne wytwarzane przez człowieka.

    Z Wikipedii:
    W proces trawienia jest zaangażowany tzw.

    „mikrobiom -zespół mikroorganizmów głównie bakterii, tworzący w układzie pokarmowym złożony ekosystem; u człowieka jeden z elementów jego bioty fizjologicznej.
    Wagowo drobnoustrojów jest 2-2,5 kg.
    (znajdują się one zresztą nie tylko w przewodzie pokarmowym, – SĄ WSZĘDZIE)

    Około 300-1000 gatunków bakterii wchodzi w skład mikrobioty jelitowej, z czego najczęściej wymienia się ok. 500 gatunków. 800 gatunków bytuje w jelicie grubym[4]. 30-40 gatunków składa się na 99% wszystkich bakterii mikrobioty jelitowej[4]. Także grzyby i pierwotniaki wchodzą w skład mikrobioty jelitowej, lecz niewiele wiadomo o ich działaniach. Zsekwencjonowano w tym środowisku co najmniej 3,3 mln genów[8].
    Relacje między gospodarzem a biotą bakteryjną nie polegają wyłącznie na komensalizmie, lecz są rodzajem korzystnej symbiozy. Mikroorganizmy spełniają wiele pożytecznych funkcji: fermentacja pewnych składników pokarmowych, stymulacja systemu odpornościowego w zwalczaniu drobnoustrojów chorobotwórczych[9], regulacja rozwoju jelit, produkcja witamin (biotyna i witamina K[9]) i produkcja hormonów.”

    Organizm ludzki a właściwie mikroorganizmy w nim urzędujące, wykonują zasadniczą pracę w tej wielkiej przetwórni, jaką jest przewód pokarmowy. One namnażają się w błyskawicznym tempie, zgodnie z INFORMACJĄ, jaka do nich dociera.

    Kiedy się ogląda dzieci z głodującej Afryki, to zastanawiający jest kontrast między wychudzonymi patykowatymi kończynami a dużymi brzuszkami. Duży brzuch w cywilizowanym świecie kojarzy się z otyłością. Tymczasem u tych dzieci jest to zjawisko powiększenia tkanki wątroby celem maksymalnego wykorzystania nawet najmniejszej porcji żywności. To samo dzieje się u zwierząt sezonowo cierpiących na brak pożywienia (antylopy w czasie suszy). Mikroorganizmy także dołączają się do tego zadania.
    U osób, które tyją, nawet mimo stosowania „diet niskokalorycznych” – czyli węglowodanowych, w metabolizmie przejmują rolę (co zostało zbadane) bakterie z grupy FIRMICUTES. One to są w stanie rozkładać nawet węglowodany złożone, czyli polisacharydy. I niewykluczone, że w takim stanie, nawet zjedzona gazeta (celuloza) zostanie strawiona i zwiększy bilans kaloryczny.
    (polisacharydy :skrobia, glikogen, dekstran, celuloza)

    cytat z Związek pomiędzy mikroflorą jelitową a otyłością (pdf)

    „Powiązania mikroflory jelitowej z otyłością Udział w fermentacji polisacharydów zawartych w diecie Bakterie jelitowe zdolne są do rozkładania niestrawialnych polisacharydów i pozyskiwania z nich energii. Mikrobiom, rozkładając błonnik do krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, dostarcza 80–200 kcal dodatkowo na dobę [12]. Potwierdziły to wyniki badań przeprowadzonych na myszach [1], a także na ludziach. Udowodniono, że wartość kaloryczna ludzkiego stolca jest proporcjonalna do ilości Bacteroidetes, a odwrotnie proporcjonalna do obecności Firmicutes w badanym kale. Dwudziestoprocentowy wzrost liczby Firmicutes i odpowiedni spadek liczby Bacteroidetes odpowiadają zwiększonemu o 150 kcal poborowi energii z pożywieniem [13]. Można by wnioskować, że dodatkowa energia w postaci krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych powstających w wyniku czynności metabolicznej bakterii może przyczyniać się do występowania otyłości. ”

    Prosta odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie tyją : tyją, bo za dużo żrą, jest WYJAŚNIENIEM IGNORANTA.

    Znam osoby, która jedzą bardzo mało i „chudo”, nigdy nie jedzą kolacji, a mimo to ich ciała magazynują składniki zapasowe i… wodę. Co w połączeniu z wysokim stałym ciśnieniem oznacza syndrom cewki zbiorczej nerki. W tłumaczeniu na przyczynę biologiczną – stan konfliktu egzystencjalnego (porzucenie, odrzucenie, samotność) .
    Obserwowany obecnie ogromny przyrost dzieci z nadwagą oznacza, że taki właśnie konflikt przechodzą. Rozwiązaniem tego konfliktu jest choroba nerek. Kończąca się zaleceniem przeszczepu. Ze wszystkimi negatywnymi skutkami.

    W świecie aktorskim można zaobserwować spektakularne przypadki osób, które nagle, w krótkim czasie, z niewiadomych (dla laików) przyczyn, bardzo utyły. Np. pani Anna Dymna, po śmierci męża.

    A próchnica nie ma nic wspólnego z węglowodanami…

    Pani Mario

    powiem otwarcie – nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji. Nie dlatego, że na tasiemcowe dyskusje nie mam czasu. Na rzeczowe znajdę zawsze czas. Ale na dyskusje z kimś, kto zaprzecza faktom, czasu nie zamierzam tracić. A faktem jest, że w uzębieniu czaszek ludzi z okresu przedrolniczego, myśliwskiego, próchnicy zębów nie znaleziono nigdy. Pojawiła się wraz z rolnictwem i gwałtownym zwiększeniem węglowodanów w diecie.

    Ponato mylnie podała Pani, że nasi paleo przodkowie początkowo nie znali ognia („Nasi paleo przodkowie przed wynalazkiem ognia byli częściowo zjadaczami padliny”). Nie wiem, jakich paleo przodków ma Pani na myśli, ale już przedludzcy hominidzi (np. homo erectusi) znali ogień. Homo sapiens znał go od momentu, gdy pojawił się na Ziemi. I używał go od początku także do obróbki termicznej żywności, także mięsa. Być może to właśnie ten fakt zadecydował o pojawieniu się człowieka – opanowanie ognia przez hominidów.
    Wyznawcy diety paleo, jeśli żrą na surowo, to są głupcam. I naśladują dzikie zwierzęta, a nie naszych paleo-przodków.

    A Eskimosi zmuszeni do diety Himbów naturalnie będą nadal żyć. Tyle że prędzej czy później i oni zaczną chorować różne tzw. „choroby cywilizacyjne” (bardzo trafna nazwa – wiele tych chorób pojawiło się wraz z ucywilizowanie się człowieka a nie dopiero teraz) i umierać będą przedwcześnie.

    Sentencja Savarina jest po prostu bezdennie głupia – to kopanie sobie łyżką i widelcem grobu. Pożywienie ma dostarczać organizmowi potrzebnych do życia substancji, a nie zaspakajać wynaturzone kaprysy żarłoków. Człowiek je, aby żyć, a nie żyje, aby jeść, a raczeć żreć i być niewolnikiem brzucha i zblazowanego podniebienia.

    Zapewniam Panią, że prosta pożywna kuchnia jest wystarczająca, pod warunkiem, że człowiek siada do stołu nieco przegłodzony, a nie z nudów, stresu czy dla towarzystwa. I że się nie przejada. Od prawie dwudziestu lat np. moje śniadanie wygląda dzień w dzień niezmiennie tak: jajecznica z kilku żółtek na smalcu, bez jakichkolwiek dodatków i bez pieczywa. I jakoś mi się to nie przejadło ani nie znudziło.

    Nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji – zbyt wiele „wiedzy” odnośnie tzw. dietetyki (przy tysiącach sprzecznych koncepcji dietetycznych), w połączeniu z negowaniem faktów to nie droga na szukanie prawdy.

    Może Pani u mnie nadal pisywać komentarze. Ale jeśli znajdą się w nich dezinformacje – nie będę ich tolerował. Zresztą mój blog to nie blog dietetyczny ani kucharski. I dlatego sprawy diet nie poruszam, bo to prowadzi do nikąd. Zbyt wielu mądralińskich krąży w sieci i głosi własne koncepcje dietetyczne jako prawdy objawione.
    Uważam, że każdy człowiek powinien znaleźć dla siebie własną koncepcję żywieniową i nie powinien próbować narzucać swojej koncepcji innym. A najlepszą metodą weryfikacji własnej diety jest to, jak często i na co chorujemy, ganiamy do lekarzy i dentystów.

    opolczyk

    Polubienie

  17. Wiedziałam, że będzie ciężko.

    Zapoznałam się z historiami wielu osób, które stosowały RÓŻNE zalecane diety, m. in. niskowęglowodanowe.
    Dziś każdy, zgodnie z tym, z jakimi informacjami się udało mu zapoznać, obiera własny model żywienia.
    Jeśli zdarzy mu się problem ze zdrowiem, usiłuje ją zweryfikować, zmienić ją, RZUCIĆ jakiś element, który uznał za przyczynę swoich problemów. Jest przerażony, zły i szuka „błędu”.

    Akurat znalazłam taki problem, który nagle sie pojawił u „niskowęglowodanowca”.
    Ale, zapewniam, że mogłabym podac wiele przykładów, gdzie osoba „wiodąca” temat wersji diety niskowęglowodanowej (bo jest ich więcej, różniących się szczegółami), nagle przestawał być aktywny. Na pytanie forumowiczów, co się stało, padała odpowiedź-zmarł na raka. CZEGO?
    Elementu przewodu pokarmowego (trzustka, jelito itp.)

    cytat:
    „7 lat diety niskowęglowej i początki AMD
    Po 7 latach stosowania diety niskowęglowej mam początki AMD czyli zwyrodnienia plamki żółtej w oczach.Jak to jest, że dieta mająca dawać zdrowie grozi mi utratą wzroku?
    „chcesz powiedzieć, że dieta niskowęglowa leczy tylko młodych.Zastosowałem ją dlatego, żeby być zdrowym właśnie w tym wieku.
    (…)
    Co do genów to być może, bo mój Ojciec miał kłopoty z oczami ale nie jestem pewien czy to było AMD. Co do wit.C pełna zgoda ale suplementuje od paru lat Luteiną wraz z tymi wszystkimi potrzebnymi składnikami(czarna jagoda,cynk,selen itp).
    Jeśli chodzi o węgle to był długi okres z b.małą ilością węgli (20-30 gr).
    Poziom aktywności rzeczywiście zerowy. Od jutra zaczynam jeść tylko 1800- 2000 kcal wraz dużą ilością czerwonej papryki, brokułów oraz szpinaku(wit.C) oraz suplementami Luteiny i czarnej jagody.
    Zajrzałem na forum gdzie jeden z lekarzy DO (chyba dr.Pala) daje odpowiedź penitentowi bedącemu na DO ponad 7 lat, który w wieku 73 lat też zachorował na AMD.I okazuje się, że DO ,tak polecana przez dr.Kwaśniewskiego nie ma nic do zaoferowania ludziom z AMD.
    Generalnie mój pierwszy post w tym temacie mówi o tym, że dieta niskowęglowa nie chroni nikogo przed AMD i w ogóle to marna dieta dla chorych oczu.Marna bo nie pomaga.”
    ===================================================================
    Bynajmniej nie jest moją intencją agitacja czy reklama jakiegokolwiek systemy żywienia. Czy w ogóle temat diet i trawienia.

    Znalazł Pan swój dietetyczny „modus operandi” – bardzo dobrze.

    Zatem muszę powrócić do podstaw. Czyli DEFINICJI.
    Przedmiotem moich zainteresowań jest INFORMACJA – w ujęciu cybernetycznym.

    Jeśli moje komentarze miałyby wzbudzać Pańską irytację, lepiej żebym ich oszczędziła Panu a sobie niepotrzebnego wydatku energii. Nie nadbywa mi jej, choćby z powodu wieku…

    Jak twierdzi cybernetyk, Marian Mazur – NIE MA LUDZI ZŁYCH I GŁUPICH, SĄ TYLKO TACY, KTÓRZY NIE MAJĄ INFORMACJI.

    Może Pan Metro byłby zainteresowany sam mierzyć się z naporem moich przekonań, że „JEST INACZEJ”.
    Mogłabym pisać gdzie indziej. Ale nie mam ochoty na „rejestrowanie się”. A tym bardziej na prowadzenie bloga.

    Ażeby rozładować nieco powagę tematu, wstawiam dającą wiele do myślenia wypowiedź pani Beaty Tyszkiewicz.
    Czasem coś trzeba rzucić, żeby poprawić sobie samopoczucie. Trzeba sobie zachować jakiś nałóg do rzucenia na „czarną godzinę” spotkania z medyczną pytią…

    Polubienie

    • Pani Mario,

      nie cierpię różnych rzeczy – np. religii abrahamowych, fanatyzmu religijnego, rasizmu, szowinizmu itp.
      Ale nie cierpię też, gdy ktoś próbuje mnie na siłę uszczęśliwiać i do czegoś przekonać. Zwłasza do spraw, które mówiąc oględnie, po prostu mało mnie interesują.
      Nie jestem człowiekiem, który zadręcza się dbaniem o zdrowie. Choć znam takich, którzy od rana do nocy myślą tylko o tym, by być zdrowymi. Przeliczają przy każdym kęsie kalorie (co jest idiotyczne, bo nie ważne jestc ile jest ich w diecie a co organizm z nimi robi), przeliczają mikroelementy, witaminy i co tam jeszcze. I szukają „zdrowotnych” nowinek, preparatów itp. I w ten sposób sami pozbawiają się radości życia. Są niewolnikami własnej obsesji bycia zdrowym. Z takimi nigdy nie było i nie będzie mi po drodze.

      Także z takimi, którzy nie pytając mnie, czy np. interesuje mnie dieta Himbu, reklamują mi ją jako dobrą.

      Mam własny rozum, własne doświadczenia i nie potrzebuję, by ktoś troszczył się o mój żołądek i moje zdrowie.

      Myślę, że wyraziłem się jasno.

      Ponownie proponuję, by założyła Pani własny blog. I tam może Pani propagować wszystko, co chce. Nie chcę być impertynentem, ale powiem otwarcie, że Pani tasiemcowe komentarze na coraz to inne tematy, które mnie osobiście niezbyt interesują, pisane nie wiem do kogo i dla kogo, zaczynają mnie po prostu irytować. Nie wyrzucam Pani z blogu, prosiłbym jednak o komentarze krótsze, zwięzłe i raczej związane z tematyką poruszaną na blogu i w innych komentarzach.

      Polubienie

      • Krótkie, żołnierskie słowa – i rozumiem.
        Włączyłam się do tematu wojny biologicznej (epidemii), której nie ma (wyjąwszy szczepionki).
        Nie interesują mnie tematy „religii abrahamowych, fanatyzmu religijnego, rasizmu, szowinizmu itp.”
        Więc nie będę się włączać do dyskusji.

        Opisując życie ludu Himba, bynajmniej nie próbowałam przekonać nikogo do ich diety.
        Chciałam zwrócić uwagę, w jakich warunkach ci ludzie żyją, zachowując zdrowie.
        Prawdziwe plemiona Himba, nie te, które prezentowane są turystom…

        Kończę zatem temat tężca, historią o Ramonie. Kończąc nadużywanie gościnności na blogu pana Opolczyka.
        Nie jest to historia o Ramonie, której „ciało pręży się i gnie”, a o
        Gastonie Ramonie.
        https://www.astro.com/astro-databank/Ramon,_Gaston

        Chodzi o weterynarza- wynalazcy szczepionki dla koni. W swoich wynalazkach posunął się dalej, jemu zawdzięczamy „wynalazek” szczepionki p/tężcowi oraz błonicy.
        W Wikipedii straszy OBRAZ Charlesa Bella z 1809 roku ukazujący opistotonus wywołany tężcem. Widocznie ta malarska impresja zjawiska „prężenie się” jest bardziej użyteczna do produkowania strachu.Niż rzeczywisty obraz.
        Emocje negatywne dzielnie wspierają (od wielu lat) jeszcze dwa wizerunki – ciemnoskórego wygiętego noworodka oraz jakiegoś Azjaty (?) szczerzącego zęby w szczękościsku.
        To panu Gastonowi R zawdzięczamy pomysł dodawania tzw „adiuwantów” – trucizn do szczepionek.
        Odczyn zapalny po „wzbogaceniu” szczepionki truciznami ma świadczyć o „pobudzeniu” układu odpornościowego, bo tak sobie pan Ramon wykoncypował w XIX wieku i do dziś wszyscy w to WIERZĄ. Taki piękny konsensus.
        fragment z https://www.weforum.org/agenda/2019/04/gaston-ramon-vaccination-secret-weapon-adjuvanted/
        „Uczęszczał do l’École vétérinaire d’Alfort od 1906 do 1910 r. W 1917 r. Ożenił się z Marthe Momont, wnuczką Emile Roux. ****tak, to TEN Roux, który wraz z Pasteurem wykoncypował szczepionkę przeciw wściekliżnie, co zatykał butelkę Roux …wacikiem. Dla sterylności.****
        W latach dwudziestych Ramon wraz z P. Descombeyem wnieśli znaczący wkład w rozwój skutecznych szczepionek zarówno dla błonicy, jak i tężca. W szczególności opracował metodę inaktywacji toksyny błoniczej i toksyny tężcowej przy użyciu formaldehydu, który w swej istocie jest nadal stosowany w produkowanych obecnie szczepionkach. Opracował także metodę określania siły działania szczepionek, niezbędnego elementu do powtarzalnej produkcji tych leków.”

        A resztę można sobie samemu przeczytać, jeśli to kogo interesuje.
        W j. polskim informacji prawie nie ma.

        Komu życie miłe powinien się zainteresować tematem nowego paradygmatu medycznego – Germanische Heilkunde.
        Bowiem w momencie, kiedy medyczna pytia powie: ma pan/pani raka, będzie za późno.

        Polubione przez 1 osoba

  18. Kluczowa uwaga, o fundamentalnym charakterze, która nasuwa się w sprawie ludu Himba: dla badacza zasadnym jest przyjęcie, że wszystko co jest w tej sprawie napisane i udostępnione przez judeoanglosaską pseudonaukę, to kłamstwo, dezinformacja. Najpierw należałoby tam samodzielnie pojechać i zbadać sprawę na tyle, na ile to jest samodzielnie możliwe.
    Judeoangosaska (pseudo)nauka jest zmilitaryzowana, jest narzędziem wojny. Wszyscy wiemy że zafałszowana jest klimatologia, także medycyna, a antropologia nie jest wyjątkiem.
    Inny przykład używania antropologii w wojnie ideologicznej to cała kariera i książka Margaret Mead (https://pl.wikipedia.org/wiki/Margaret_Mead) „Dojrzewanie na Samoa” w której ta menda twierdziła że społeczności przedindustrialne charakteryzują się niespotykaną nigdzie indziej swobodą obyczajową i że jakiekolwiek ścisłe reguły dotyczące seksualności są narzucone przez opresyjne cywilizacje. Jak się później okazało, jej wnioski są zupełnie pozbawione podstaw, ludy Oceanii mają własne ścisłe reguły dotyczące seksualności – jak wszędzie, a sama Mead przeprowadziła bardzo pobieżne badania bez znajomości języka plemion Samoa i miała ścisłe związki z CIA, a jej książka i cała kariera była częścią wojny ideologicznej mającej na celu zniszczenie jakiekolwiek etyki seksualnej u białych ludzi i seksualizację życia, czego w którymś kolejnym etapie (seksualizacja dzieci) właśnie jesteśmy świadkami. Nauka jest narzędziem wojny, antropologia również. Tyle o ludzie Himba. Sprawdzić trzeba samemu.
    To może być taki sam humbug jak twierdzenie o wartościowej diecie ludów z północnych Indii i podłym żarciu tych z południa Subkontynentu. Kwestionują tą tezę z powodu przeżycia paru tygodni na diecie tamilskiej. To było kulinarne przeżycie zdecydowanie zdecydowanie na „+”. Co oczywiście nie musi przeczyć tezie, że miliony ludzi np. w Ćennaj głodują, wynikać to może z przeludnienia, ataków geoinżynierii czy innych przyczyn, ale nie kiepskich tradycji dietetycznych. Tamile mają naprawdę pyszną kuchnię, a obywają się bez mleka czy mięsa.

    Prawdą jest że przed rewolucją neolityczną ludzie raczej nie jedli węglowodanów, bo skąd? Prawdziwe jedzenie to białka i tłuszcze, ewentualnie cukry, które zawsze były rzadkie. Zboża czy kasze, potem ziemniaki, to substytut jedzenia. Prawdą jest, że białka zwierzęce, oczywiście te najwyższej jakości, warto spożywać na surowo, a nawet żywe.

    To samo można zrobić np. z sercem właśnie zabitej sarny czy świni i tego rodzaju tradycje są obecne w różnych kulturach. Tam zresztą nie chodzi tylko o dietę, to rytuał, przeżycie metafizyczne. Do innych części ciała, czy po kilku dniach, do mięsa potrzebna jest obróbka cieplna.
    We współczesnej dietetyce i w umysłach współczesnych ludzi post nie jest elementem składowym diety, jest odrębną procedurą. Tymczasem przed neolitem (także później) głodowanie było immanentnym elementem diety każdego człowieka, a pewne pory roku mogły być głównie spędzane na głodowaniu. Stan obfitości pożywienia z wielu zakątków świata, z czym teraz mamy do czynienia, jest nienaturalny i jest wielkim osiągnięciem żydowskiego kapitalizmu. Można to porównać do sytuacji trzody chlewnej w przemysłowym chlewie.
    W normalnych warunkach zwykle jedzenia było za mało i większość aktywności życiowej skupiała się na zdobywaniu pożywienia. Każda dieta była połączona z głodowaniem i do dzisiaj taką dietę posiadają zwierzęta żyjące w stanie dzikim.
    Normalna dieta była „uboga smakowo” w porównaniu do dzisiejszej, ale dla dzikich zwierząt i ludzi jedzenie jest sposobem zaspokajania głodu, a nie zaspokajania apetytu, jak obecnie. Gdy się zaspokaja jedzeniem głód a nie apetyt, to się nie wybrzydza.
    Oficjalna pseudonauka medycyny się tym raczej nie zajmie, ale pewnie bardzo dużo chorób przewlekłych męczących dzisiejsze społeczeństwa jest skutkiem przeżarcia.
    To na pewno uproszczenie, ale rzeczywiście ludzie tyją dlatego, że za dużo żrą, (czy za mało się ruszają, bądź ich kultura zupełnie upadła i tylko żrą oglądając telewizor). Jakkolwiek to interpretować, epidemia otyłości (nie tylko) wśród najbardziej prymitywnych społeczeństw judeoanglosaskich jest faktem.

    Polubione przez 1 osoba

    • Wydaje mi się, Panie Andrzeju, że mógłby Pan wiele zdziałać wyciągając informacje niemieckojęzyczne choćby z korespondencji dr Hamera. Czy też ze strony Stefana Lanka – inicjatora akcji dla niemieckich rodziców – „klein klein Aktion”.

      Jeszcze raz proszę Pana o przekazanie informacji (o Germanische Heilkunde) dla p. Metro -prywatnie.
      ========================================================================
      Ja się niepotrzebnie zastanawiałam nad tłumaczeniem zjawisk zdrowie/choroba dla pana Metro. A temat tu zaistniał, podany przez pana opolczyka :
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/28/nowa-medycyna-germanska/#comments

      Pod tematem o medycynie germańskiej- Germanische Heilkunde w komentarzach, zaistniał „niedosyt” związany z praktycznym zastosowaniem tej wiedzy. Czyli – jak się leczyć ?

      Medycyna germańska NIE JEST SZTUKĄ LECZENIA. Jest wiedzą o PROCESACH BIOLOGICZNYCH, przebiegających w organizmach żywych. Powstałych w ciągu EWOLUCJI (bez ideologii Darwina).
      Wymaganie „leczenia” od Germanische Heilkunde jest tak zasadne jak żądanie anulowania skutków prawa ciążenia.
      Dlatego, że procesy biologiczne są zaplanowaną przez naturę/Boga REAKCJĄ NA INFORMACJĘ ZE ŚRODOWISKA. Zadaniem zmian w organizmach jest podołanie sytuacji SZOKU BIOLOGICZNEGO (utraty, odrzucenia, opuszczenia, zagrożenia itp.)
      Jest odpowiedzią na szczególny przypadek tej informacji – bodźca szokowego, opisany w definicji pierwszego prawa z 5 Praw Natury. Które sformułował lekarz, Geerd Ryke Hamer.
      Historia tego odkrycia a nawet informacje o tym lekarzu były starannie „kopcowane”, w Polsce prawie nieznane .
      Temat medycyny germańskiej zaistniał nawet na Racjonaliście, ale z powodu tytulatury, jakiej używał dr Hamer, mając takie dodatkowe wykształcenie (dr mag. theol) został uznany za osobę upośledzoną (!)Temat wrzucono do archiwum.
      Nikt się nie pokwapił sprawdzić, że człowiek ten jest przeciwnikiem „judeochrześcijaństwa”.
      https://wolna-polska.pl/wiadomosci/redakcyjnej-poczty-tlamszenie-germanskiej-heilkunde-2016-10
      Wystarczy zatem tylko starannie przestudiować strony polskie poświęcone Prawom Natury oraz sięgnąć do źródła licencjonowanej wiedzy MEDYCZNEJ http://www.learninggnm.com

      Wtedy wyjaśnienie takiej epidemii jak czarna ospa- zjawisko zmian na skórze, stanie się wytłumaczalne na poziomie naukowym.
      https://learninggnm.com/SBS/documents/skin.html
      cytat:
      „Ospa prezentuje się jako ostro uniesione krosty.

      W 1600 roku europejscy „osadnicy” po raz pierwszy sprowadzili ospę do Ameryki Północnej. W latach 1633–1634 choroba (w rzeczywistości „ konflikty ataków ”) zniszczyła całe plemiona indiańskie. UWAGA: Śmierć ospy zwykle występowała z powodu zapalenia płuc , spowodowanego przez strach terytorialny i konflikty egzystencji ! „.

      Na temat „leczenia” mogę podać osobiste doświadczenia.
      W sytuacji bólu, związanego z powrotem do normotonii NIE WARTO brać środków przeciwbólowych. Które są „spowalniaczami” reakcji biologicznych prowadzących do wyzdrowienia.
      Szczegółowy przypadek -np. bólu zęba, trzeba samemu ocenić. Czy warto przetrzymać resorbowanie ubytku tkanki płynem z torbieli, czy iść do dentysty.

      Osobiście „przetrzymałam” naprawę ubytku przyszyjkowego trzonowca – 10 dni a gł. nocy bólu.
      Wspomagałam się maleńkimi (max łyżeczka) dawkami alkoholu, który działa wagotonicznie.
      Ale warto było. Tak uważam. Niestety, większość problemów z zębami okazuje się tzw. powikłaniem i dentysta jest nieodzowny. Tylko nieliczne konflikty dają jakieś objawy w trakcie aktywności (np.mała krzywizna żołądka, prostata) Dlatego w momencie wyskoczenia problemów – np z zębami, jest ZASKOCZENIE !

      http://5prawnatury.pl/metody-terapeutyczne-2/jak-dzialaja-leki-wg-5-praw-natury/
      Cytat z wrocławskiej strony o fazach zdrowienia:

      „Jako zasadę powinno się przyjąć zażywanie leków tylko i wyłącznie w przypadkach nagłych i krytycznych. Leki z pewnością powodują złagodzenie lub całkowite wyeliminowanie objawów, lub chronią przed wystąpieniem pewnych komplikacji, które mogą pojawić się podczas fazy zdrowienia. Jednak… żadne lekarstwo na świecie nie wyleczy choroby. Jedynie sam pacjent może poradzić sobie z objawami, gdyż tylko on może rozwiązać swój konflikt i tylko on może poradzić sobie z procesem zdrowienia.”

      – dr Ryke Geerd Hamer

      „Działania wagotoniczne będą nasilały i skracały fazę zdrowienia. W fazie aktywności konfliktu będą zmniejszały intensywność objawów, ale jednocześnie ograniczą możliwości działania na rzecz rozwiązania konfliktu. Takie działanie mają np.: gorąca kąpiel, sauna, alkohol, waleriana, marihuana, leki uspokajające, karbachol, pilokarpina, arekolina, fizostygmina, inhibitory ACE(występują one również w formie naturalnej jako produkty rozpadu kazeiny i serwatki, a więc mleko ma działanie wagotoniczne :)), beta-blokery.

      Działania sympatykotoniczne będą wydłużały i łagodziły intensywność fazy zdrowienia, mogą też ją przerwać powodując nawet nawrót fazy aktywnej. Działanie sympatykotoniczne mają np.: zimne kompresy lub okłady z lodu, witamina C, kwas acetylosalicylowy (aspiryna), jod, kofeina (kawa lub cola), antybiotyki, kortyzon, adrenalina, noradrenalina, dopamina, Ritalin, amfetamina, wszelkiego rodzaju trucizny np. cytostatyki.”

      Momenty w których nagle ujawniają się problemy ze zdrowiem – np. nagła opryszczka, są zawsze irytujące. Mimo, że znam Prawa Natury, nie jestem w stanie przewidzieć tego, co usłyszę w słuchawce telefonu, od znajomych czy bliskich. Otrzymania nieznośnej informacji, która odbierze mi spokój na cały dzień. A nawet takiej, która mnie uśmierci.

      Zgodnie z tym co powiedział Jean-Paul Sartre – Piekło, to inni.

      Bardzo dobrze naświetlają temat chorób yt z Roberto Barnai (Biologika) oraz Małgorzaty Paluch

      Pozdrawiam
      Maria


      Pani Mario,

      ten komentarz wrzucam na blog, a do Metro wyślę jego link.
      Nie zabieram głosu w tej sprawie, gdyż medycyna to nie moja specjalność. Mam na jej temat wiedzę zbyt powierzchowną.
      Wrzuciłem na blog wpis o nowej medycynie germańskiej, gdyż przynajmniej główne jej założenia uważam za uzasadnione. Ale tematu, jak napisałem, dalej już nie ciągnę, a na dokładne studiowanie medycyny nie mam czasu. Wiem, że współczesna zachodnia medycyna jest kompletnie „chora” i idzie w złym kierunku, ale na to nic nie poradzę. Nie zamierzam też zmienić profilu bloga na medyczny. Po prostu nie jestem w tym temacie kompetentny. Zresztą, jakkolwiek zdrowie jest ważne, dla mnie ważniejsza jest świadomość ludzka. Stawiam psyche przed somą.

      Pozdrawiam

      opolczyk

      Polubienie

  19. Redakcja ciekawostek historycznych odchodzi, włącznie z Kamilem Janickim, tym od „Zmyślonego słowiańskiego pogaństwa”.

    Bartosz,

    dzięki za to info. Od siebie dodam – najwyższy czas, by redakcja ciekawostek ahistorycznych zamknęła jadaczkę.

    opolczyk

    Polubione przez 1 osoba

  20. Dzien dobry panie Andrzeju Mam jedno pytanie: dlaczego pan i pana kolega Piotr Bein macie na glowach jarmulki na zdjeciu opublikpwanym w obrazajacym pana filmiku na youtube?

    Opcjonalny,

    to zdjęcie zrobione było u mnie w domu.
    https://grypa666.wordpress.com/2011/10/28/ii-konferencja-w-szwarcwaldzie/

    Chciałem jeszcze dorobić nam z czarnej wełny „pejsy”, ale nie miałem akurat takiej pod ręką. „Jarmułki” to podwinięte do środka zwykłe czapki. Moja żona śmiała się z nas robiąc nam to zdjęcie mówiąc: „będzie numer, jak ktoś weźmie was faktycznie za żydów. I niestety nie pomyliła się…

    opolczyk

    Polubienie

  21. Czy judaizm można uważać za rodzimowierstwo żydowskie, podobnie jak wiarę słowiańską, czy judaizm nie jest tak naprawdę rdzenną religią Żydów? Przy czym nie chodzi o religie mające związki z judaizmem np. chrześcijaństwo, czy w małym stopniu islam, tylko o właściwy judaizm.


    Piotrek,

    judaizm jest rasistowską ideologią narodu wybranego ubraną w system religijny z psychopatycznym Jahwe w roli „boga Izraela”. Od kiedy judaizm powstał, wściekle zwalczał rodzime wierzenia semickie. Ale i w Izraelu odradza się przedjudaistyczne rodzimowierstwo semickie, czyli pogaństwo, choć poganie nie mają w Izraelu łatwego życia. Pisze o nich żydowska gazeta Haaretz:
    https://www.haaretz.com/1.5092378

    Dla izraelskich pogan judaizm to coś sztucznego i narzuconego Izraelitom – i w tym mają rację.
    Tak jak dla nas, Słowian, sztucznym i narzuonym jest krystowierstwo, tak dla Izraelitów sztucznym i narzuconym przez elitę był i jest judaizm – wyssane z palca żydo-biblijne brednie.

    opolczyk

    Polubione przez 1 osoba

    • A mam jeszcze dwa pytania –
      1. Czy pan uważa słowiańskie pogaństwo za jedyne słuszne dla wszystkich, czy raczej, że wszyscy (nie tylko słowiańscy) bogowie pogańscy są prawdziwi i że na świecie Słowianie powinni wyznawać swoich bogów, Germanie swoich, Grecy swoich, Indianie swoich, itp.
      2. Czy zakon iluminatów był taki zły? Teraz mówią, że illuminati spiskują, że źli, itp. A ten zakon już nie istnieje, a iluminaci bawarscy (bo działali głównie w Bawarii) sprzeciwiali się absolutyzmowi i chcieli egalitarnego społeczeństwa.

      Piotrek,

      1. Nie ma jedynie słusznego pogaństwa, tak jak nie ma jedynie prawdziwej wiary. Panteony pogańskie były odzwierciedleniem panujących stosunków u danych ludów. W kulturach przedcywilizacyjnych bogowie byli przede wszystkim personifikacją Sił Natury i ponadmaterialnego Wyższego Wymiaru Rzeczywistości, natomiast w kulturach cywilizacyjnych panteony były hierarchiczne, odzwierciedlające hierarchizację społeczną tychże ludów.
      Słowianie powinii czcić swoich bogów, Indianie swoich a Grecy swoich. Pomijam Germanów, bo była to mieszanina różnych ludów i nie miała nic wspólnego z dzisiejszymi Niemcami.

      2. Nie zajmowałem się nigdy szczegółowo iluminatami. Ale nie tylko oni, także inne loże masońskie miały słuszne na ówczesne czasy postulaty – zniesienie nierówności społecznych, równe prawa dla wszystkich, tolerancja religijna, uwolnienie świata od religijnego fanatyzmu. Z powodu tych postulatów masoni, także iluminaci, byli zagrożeniem dla krystowierstwa i ówczesnych elit. Dla katolików do dzisiaj masoni to „chłopcy do bicia” oskarżani o wszelkie zło, choć gdyby policzyć zbrodnie i ofiary katolicyzmu i masonerii, masoni byliby w tym porównaniu gołąbkami pokoju. Niestety wiele postulatów masonerii (i iluminatów) było na rękę żydo-banksterom (równouprawnienie dla żydowskiej diaspory), przez co manipulowali wysoko postawionymi masonami. Ale i hierarchią kk tak samo manipulowali i manipulują do dzisiaj.

      opolczyk

      Polubienie

  22. Czesc! Jestem z USA, i uczę się polskiego.
    Cieszę się, że znalazłem tę stronę,ponieważ chcę dowiedzieć się więcej o rodzimej wierze. Przepraszam, jeśli to nie miało sensu, większość z nich musiałem użyć tłumacza google, lol.

    Cześć,
    cieszy mnie, że nie tylko wracasz do polskości, ucząc się j. polskiego, ale i że interesujesz się rodzimą wiarą, co jest powrotem do naszych słowiańskich korzeni.

    opolczyk

    Polubienie

  23. Czytałem opowieść wielkomorawską i była ciekawa, ale po niej znalazłem błąd:
    „Kanwą do powyższej opowieści jest znaleziony przeze mnie w sieci oszołomski turbokrystowierczy tekst o reakcji pogańskiej w księstwie (a nie „królestwie”) Wielkomorawskim.
    http://pl.megakampania.wikia.com/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska_w_Kr%C3%B3lestwie_Wielkich_Moraw
    To nie jest tekst przedstawiający prawdziwą historię, tylko artykuł o Megakampanii i o jej fikcyjnym świecie, który jest oparty i osadzony w grze strategicznej Crusader Kings II, czyli ten tekst nie próbował przedstawiać prawdziwej historii.
    Gra Crusader Kings II:
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Crusader_Kings_II:_Mroczne_wieki
    Filmy Megakampanii:
    https://m.youtube.com/playlist?list=PLBJEVn1h83Hx4SP3WjLS83sd7cjZy9jLL
    Wiki Megakampanii:
    https://megakampania.fandom.com/pl/wiki/Megakampania_Wiki

    Hubercik,
    przyznam się szczerze, że nie przeglądałem dokładnie tej strony ani niczego o owej „Megakampanii”. Niemniej tekst o owej reakcji jest napisany tak, jakby był oparty o fakty. Zresztą domniemany życiorys Rościsława także jest na tej stronie napisany tak, jakby był rzeczywistym jego życiorysem.
    https://megakampania.fandom.com/pl/wiki/Ro%C5%9Bcis%C5%82aw_I_%C5%9Amia%C5%82y

    Dzięki za zwrócenie mojej uwagi na ten błąd. Niemniej, jeśli jest to fikcja, powinno być to na stronie „Megakampanii” wyraźnie zaznaczone, a nie podane tak, jakby była to prawda. Bo nawet jako fikcja, napisany jest w stylu turbo-katolickim – wielkie zwycięstwo katolika Rościsława nad „złymi” poganami. I to postanowiłem wówczas w moim opowiadaniu zdemontować.

    A już tak na marginesie – dzięki owej fikcji napisałem jednak opowieść, którą uważam za udaną. Choć też jest fikcyjna. Tyle, że promuje pogaństwo a nie żydo-katolicyzm.

    opolczyk

    Polubienie

  24. Czy egalitaryzm jest rzeczywiście utopią? Z tego co można ujrzeć na blogu, z wzmianki Helmolda i Prokopiusza z Cezarei, u Słowian panował egalitaryzm, lecz wielu mówi, że to tylko utopia, fantazja.

    Hubert,

    nie tylko relacje kronikarzy świadczą o egalitaryzmie u Słowian. Także odkrywane grody typu biskupińskiego, w których ani jedno domostwo nie było większe i bardziej okazałe od innych, (wszystkie były podobnej wielkości) dowodzą egalitaryzmu panującego u Słowian. Tak więc nie jest to utopia a fakt.

    opolczyk

    Polubienie

  25. Andrzej wiem że ty raczej już WPS1 nie za bardzo się zajmujesz ale możesz wyrażić swoją opinię w temacie zbliżenia WPS1 z krętaczami z złodziejaszkami z PSL .W każdym razie osobiście z czytania WPS1 rezygnuje.Mizianie się z chrabi jeszcze przełknąłem ale z gnojowiskiem z PSL to już kompromitacja tego WPS1 .Zrobili z siebie durniów po całości a co sam myślisz .Jeżeli nie chcesz skomentować zrozumiem .Pytam bo jednak jestem ciekawy .Początek durnotom dała bumaga do Trumpka co oni odpierd… to nie wiem .Tracą czytelników na potęgę .Mało kto tam już zagląda .Wszystko poszło psu na budę a z tym PSL sami siebie dobili.

    Piotr,

    mnie jeszcze bardziej zaskoczyło to, że ten pean pochwalny na cześć PSL napisał Krzysztof Lachowski. Znam go. Utrzymujemy kontakt mailowy. Niestety Krzysztof w tej sprawie jest zaślepiony swoją działalnością na rzecz ruchu ludowego. Przytaczał np. wyniki kilku głosowań knessejmowiczów PSL w ostatnim okresie. Tyle że PSL to teraz nic nie znacząca opozycja knessejmowa. I stąd głosuje na „nie”. Wcześniej było inaczej.
    O tym, czym jest PSL, najlepiej świadczy to, że 8 lat był koalicjantem rządowym PO-sraela. I gdy jako koalicjant głosował np. nad bandycką ustawą 1066 (o pacyfikacji Polaków obcymi służbami) w komlecie głosował za (ani jeden głos przeciw):
    http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&nrkadencji=7&nrposiedzenia=58&nrglosowania=2

    Dziwi mnie, że Krzysztof Lachowicz dał się nabrać na patriotyzm PSL. Jego znaczenie i popularność nieustannie zresztą spada, przez co sam PSL szuka frajerów, by ich głosami odzyskać pozycję 3 partii w knessejmie. Po to by znów być kolicjantem i współrządzić.

    Co do WPS – mieli już różne wpadki: z chrabją, Trampkiem, Bieszkiem, Głogoczowskim (piewcą szczepionek), teraz z PSL-em.
    Sami sobie strzelają w kolano – kolejny raz. Nic na to nie poradzę. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Choć szkoda ich.
    Myślę, że gdyby sami nie mieli ambicji politycznych, a tylko publicystyczne, pewnie by tych wpadek potrafili uniknąć.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dziękuję Andrzeju za poświęcony czas i odpowiedz .Sam mieszkam całe życie na wsi i tam nie ma w tym zasyfiałym PSL żadnych działaczy patriotycznych .Tak jak wszędzie myślą tylko o własnych tłustych dupach i jak samemu się dorobić.Po pierwszych rządach wariatów pisowskich z Lepperem i koniem mnóstwo było głosów dzieciaków od Ryżego ” teraz wreszcie kur… my ” .PSL jest taki sam.

      Piotr,

      nie ma sprawy. Cała przyjemność po mojej stronie.

      opolczyk

      Polubienie

  26. Boli mnie to trochę bo naprawdę w nich wierzyłem a tu się okazało że niestety ale nie po drodze mi z nimi i trzeba szukać innych alternatyw bo kto się mizia z PSL stawiam go zawsze na równi z tą partyją największymi szkodnikami po 89 roku.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s