Słowiański zew

.

Moja ulubiona pieśń – apel, zew, alert, pobudka!

Od czasu do czasu koniecznie należy ją posłuchać.

.

.

Słowiańszczyzna budzi się z mrocznego, długiego, koszmarnego snu pełnego „rzymskich szubienic” i obcych idoli jahwizmu znad Jordanu.

opolczyk

.

Reklamy

370 komentarzy do “Słowiański zew

  1. Dziękuje za nowy wpis i odpowiedzi na moje pytania w nim zawarte.
    Fajnie, że mój komentarz także pojawił się w tym wpisie 🙂

    A teraz do rzeczy. Faktycznie widzę, że Słowianie często grzebali zmarłych w procesie kremacji przez spalenie. Przy czym nie było jako takiej głębokiej żałoby, bo naturalnie uważali że zmarłemu lepiej będzie w Nawii. Choć pewnie dokładnych relacji z takich rzeczy nie ma, nic się nie zachowało.
    Z tymi zasługami chrześcijaństwa się zgadzam, plusika żadnego nie ma. Bajki i żydokłamstwa od początku do końca.
    Kwartalnika „Słowianić” nie znałem, może faktycznie warto będzie kupić.

    No cóż, jak dla mnie Słowianie byli trochę naiwni i zbyt bardzo wierzyli w ludzi. Taka księga naprawdę w obecnych czasach byłaby mega przydatna. Papier jednak przyjmie pewną treść już na zawsze, a słowa ulecą w powietrzu. Fajnie byłoby poczytać taką księgę i zobaczyć np jak Słowianie przewidywali pogodę czy zasady ich kodeksu czy nakazu postępowania. Choć w obecnej sytuacji i amerykańskim HAARP, to zjawiska pogodowe zmieniły sie strasznie. No cóż, poganie chyba myśleli że z ojca na syna ustne tradycje i przekazy będą trwać wiecznie. Nie przewidzeli gniewu, mieczy i okropnego okrucieństwa ze strony obcej religii. Katolicy mogą dziś pokazać swoją biblię. I choć to załgane kłamstwa i bajki żydowskie, to przeważająca liczba ludzi w te żydowskie bajki objawione wierzy…Ale dosyć już o tej księdze bredni, którą w kilku artykulach kapitalnie zdemaskowałeś np. tu – https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-czym-jest-rzeczywiscie/

    Cywilizacja jednak ma też swoje niewątpliwe plusy, które pominąłeś i choćby wodociągi, możliwość skorzystanie z ciepłej toalety zamiast załatwiania się w krzakach, to już duże coś.
    Ale fakt, zdanie „czyńcie Ziemię sobie poddaną” wyrządziło przyrodzie i wciąż wyrządza olbrzymie szkody. Szkoda ze nie umiemy mądrze z niej korzystać. Np. mordujemy miliony zwierząt, jemy je, a ich odchody zanieczyszczają rzeki czy wody gruntowe mieszkańcom ogromych ferm. Nasza żądza i chęć „nachapania się” są przerażające.
    Handel towarami to mądry handel, pieniądz oparty na towarach ok, ale drukowanie pieniędzy bez pokrycia i niesamowita nierównośc społeczna to rak naszych czasów. W tym ujęciu Słowiańska kultura rzeczywiscie było lepsza, ale chyba przyrost naturalny ludności musiał wymusić te zmiany, zmiany w złym kierunku. Greckie czy Rzymskie budowle rzeczywiście cieszą oko, ale masz rację – gdyby robiono ankietę wsród robotników harujących całe dnie, to oni na pewno nie byliby zadowoleni z tego faktu. Co innego gdy cała społeczność robi coś dobrowolnie dla wspólnego dobra, taka mała komuna.

    „Wielka Lechia” to rzeczywiscie jakiś wymysł i szkoda sie nią zajmowac i o niej pisać.
    Mitologią i legendami słowiańskimi szczerze mnie zaskoczyłeś! Nie miałem o niej pojęcia. Legendy i bajki słowiańskie to byłoby coś! I na pewno trafiły by w gusta młodszych odbiorców. A starsi mogliby je czytać swoim dzieciom, a wiadomo że dzieci najłatwiej zarazić jakimś tematem poprzez bajki i opowieści. Gorąco Ci kibicuje (i na pewno nie tylko ja) w tym pomyśle.

    Co do myslowianie.pl to krótko przejrzałem – http://www.myslowianie.pl/my-slowianie-cyfrowa-prenumerata/ I jak dla mnie piszą ciekawie. Stoją na Putinem, nie uprawiają głupiej Putinofobii. Skąd jednak obok pisania o Słowianach wzięła im sie ta pisanina i poparcie dla krystowierców, naprawdę nie wiem. Kończę przydługi komentarz i chciałbym na koniec zapytać: jak być i można być Słowianinem w dzisiejszym świecie? W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej i społecznej. Masz może jakiś artykuł o tym na blogu? Zgłębianie naszej pogańskiej, pięknej tradycji i kultury to myślę podstawa. Branie udziału w społecznych inicjatywach społecznych, miejskich, osiedlowych – także. Ale choćby w pazurach żydokapitalizmu nie jest to łatwe. Co sądzisz na ten temat?

    Polubione przez 2 ludzi

    • Luki

      Tytuł tego artykułu powinien brzmieć „Kuchnia staropolska” a nie „Potrawy pierwszych Słowian”. O nich Hanna i Paweł Lis nie mają pojęcia. Zresztą sami sobie w kilku miejscach zaprzeczają i są po prostu niekonsekwentni, nie odzielając wyraźną cezurą Słowian z okresu pogańskiego od zniewolonych Słowian z okresu żydo-katolickiego – wszystkich wrzucili do jednego wora.
      Na uwagę zasługuje zwłaszcza jeden cytat:

      „Z pomocą przyszła etnografia. Zgodnie z badaniami kultura słowiańska aż do XIX w. przetrwała w sposób niezmieniony w najniższych warstwach społeczeństwa.”

      O tym sam wielokrotnie pisałem – na polskiej wsi („w najniższych warstwach społeczeństwa”) „kultura słowiańska” – czyli pogaństwo przetrwało do XIX wieku. Ale już następne zdanie jest świadectwem ignorancji P. Lisa:

      „Można założyć, że kuchnia najuboższych to było to, co jadali Słowianie – mówi Paweł Lis.”

      Jest to kompletny absurd. XIX-wieczny chłop, odwalający pańszczyznę, miał na własny użytek kawałeczek ziemi i z tego co zebrał i uchował odbierano mu jeszcze dziesięcinę. Rodzina chłopska żyła wtedy w biedzie, częściej jeszcze w nędzy i jadła tylko to, co na kawałeczku ziemi zebrała i czego jej nie odebrano. Tak więc jej kuchnia zdecydowanie różniła się od kuchni wplnych pogańskich Słowian, których nikt nie ograbiał.

      A tu podam przykład ich niekonsekwencji:

      „Słowianie jadali mało dziczyzny, bo już od okresu wczesnopolskiego władza książęca polowania w lesie objęła ius regale.”

      A jak było w okresie przed-„wczesnodpolskim” P. Lis nie powiedział. Wiemy, że w okresie wczesnopolskim wolnych wcześniej Słowian przerobiono w poddanych żydo-katolickich Piastów, którzy zabronili im polować w lasach. I dlatego jedli mało dziczyzny. W czasach pogańskich mięso, zwłaszcza dziczyzna, była ważnym, być może nawet dominującym składnikiem posiłków. Jak wiemy lasy pokrywały wtedy ogromną większość obszaru dzisiejszej Polski i były pełne zwierzyny. Słowianie szybko zauważyli, że mięso na znacznie dłużej zaspakaja głód niż warzywa i owoce, a nawet potrawy zbożowe. Każdy może się o tym zresztą sam przekonać – wystarczy na śniadanie jednego dnia zjeść pół kilograma owoców, warzyw i chleba a drugiego dnia pół kilograma mięsa. Głód drugiego dnia odczuje się znacznie później niż pierwszego. Drugim ważnym elementem przemawiającym za dziczyzną było to, że wszyscy zdolni do łowów w dowolnej osadzie myśliwi w ciągu kilkunastu dni łowów byli w stanie upolować tyle zwierzyny, że jedzenia mieli dla całej osady na miesiące. Aby wagowo na polu zebrać tyle samo plonów, nakład czasowy wynosił miesięce. I stąd polowania na żubry, tury, niedźwiedzie, jelenie i dziki były u Słowian niezwykle popularne. Pomijam już to, że skóry, futra, rogi i kości upolowanych zwierząt były dla Słowian ważnymi surowcami. Rośliny strączkowe Słowianie oczywiście znali. Ale wiedzieli też, że większa ich ilość powoduje wzdęcia. I dlatego jadali je jedynie jako smakowy dodatek.

      Tak więc artykuł z wysokich obcasów kompletnie mija się z tytułem – o kuchni pierwszych Słowian nie mówi nic. Praktycznie wszystko, co opisuje to kuchnia poddanych żydo-katolickich władców, wywłaszczonych z ziemi, pozbawionych prawa do polowań, zmuszanych do danin i pańszczyzny, wpędzonych w biedę.

      A teraz jeszcze odnośnie Twojego poprzedniego komentarza…

      Nie uważam, by Słowianie byli naiwni. Byli uczciwi i prostolinijni – i to ich zgubiło. Sami nie znając oszustw, nie byli w stanie właściwie reagować na podstępy i oszustwa krystowierców. Nie wykluczam, że już pod krystowierczą okupacją spisywać zaczęli na skórach, płótnie, tabliczkach glinianych czy deseczkach ich wiedzę, mitologię i zwyczaje. Rzecz w tym, że krystowiercy, zwłaszcza po każdorazowym buncie antykościelnym, niszczyli zaciekle wszystko co im wpadło w łapska, a na czym widzieli pismo runiczne. Mordowali też przywódców buntów – żerców, wiedźmy. Przez co naszym przodkom pozostał tylko przekaz ustny. Możemy być dumni z nich, że mimo wielowiekowych represji i ucisku przez tyle stuleci przekaz przetrwał.

      Przewidywanie pogody znane było we wszystkich kulturach przedcywilizacyjnych – ludzie żyjący co dzień na łonie Przyrody po prostu to potrafili.

      Nie twierdziłem nigdy, że cywilizacja to wyłączne i absolutne zło. Niektóre techniczne wynalazki cywilizacyjne były dobre. Jednak generalnie cywilizacja przyniosła degenerację ludzkości widoczną obecnie gołym okiem. Wodociągi mogliby zresztą wymyślić i Słowianie – gdyby okazały się konieczne. U Słowian też był postęp „techniczny” – np ulepszanie metalurgii czy ceramiki. Przy czym wodociągi w Europie, po załamaniu się starożytnego Rzymu, na kilkanaście wieków popadły w zapomnienie. Przez całe średniowiecze i początki nowożytności miasta w krystowierczej Europie były pozbawione (do XIX wieku) kanalizacji i wodociągów. Cuchnęło w nich latem do tego stopnia (przez wieki fekalia wylewano przez okna na ulice), że wszyscy bogatsi uciekali do podmiejskich posiadłości.

      Pieniądz oparty na towarach byłby ok, pod warunkiem, że nie staje się wartością samą w sobie, że jego gromadzenie nie staje się celem samym w sobie, a o statucie społecznym nie decyduje jego ilość w skrzyni czy na koncie. Nie mam jednak pewności, czy na dłuższą metę w warunkach degenerującej człowieka cywilizacji byłoby to w ogóle możliwe.

      Co do strony myslowianie.pl – no właśnie – ten ich krystowierczy amok niweluje to, co piszą dobrze. Ale czytać można i należy wszystko – tylko nie we wszystko należy wierzyć.

      Pytasz – jak być i można być Słowianinem w dzisiejszym świecie? I masz rację, że w pazurach żydo-kapitalizmu, (dodam – zbudowanym na żydo-krystoowierstwie) nie jest to łatwe. Na szczęście renesans słowiańskiej kultury jest już zjawiskiem szerokim. O nim pisałem wielokrotnie, choćby tu:

      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/16/wsrod-slowian-wsrod-swoich-u-siebie/

      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/12/17/renesans-slowianskiego-ducha/

      Odpowiedź sam już sobie dałeś: „Zgłębianie naszej pogańskiej, pięknej tradycji i kultury to myślę podstawa. Branie udziału w społecznych inicjatywach społecznych, miejskich, osiedlowych – także.”

      Tu dodałbym – można też zaangażować się w działalność którejkolwiek grupy rodzimowierczej istniejącej w pobliżu. Można też próbować założyć u siebie własną. Ponadto nadal ważne jest demaskowanie żydo-katolicyzumu jako rzekomego fundamentu naszej tożsamości.

      Za odkatoliczanie legend, baśni i bajek słowiańskich na razie się nie zabiorę. Wolałbym zresztą, aby tym zajął się ktoś inny. Fascynatów Słowiańszczyzną nie brakuje. Ja na bliżej nieokreślony czas zawieszam zresztą z kilku względów (m.in sprawy rodzinne i zdrowie) publicystykę. Jestem zmęczony i wypalony. Nawet cyklu opowieści słowiańskich teraz nie dokończę. Wrócę do nich później.

      Polubienie

      • Fakt, masz rację jeśli chodzi o tą rzekomą kuchnię Słowian. Powinni byli to bardziej wyszczegółowić i napisać coś typu „Kuchnia Słowian w okresie do XV wieku” lub coś w tym stylu. Jednym zabroniono polowań, więc siłą rzeczy mięsa, a właściwie dziczyzny – było u nich naturalnie mniej. Na pewno książka mogłaby być lepiej dopracowana i bardziej wiarygodna, gdyby autorzy bardziej pochylili się nad tym co opisałeś. Kuchnia naszych przodków to obszerny temat, a autorzy tego nie uwzględnili.
        Co do pół kilograma mięsa to przesada, bo wątpie że tyle by dali radę zjeść na śniadanie. Ale na pewno było to ważne źródło białka. Tu chyba się trochę różnimy, bo ja zwolennikiem mięsa nie jestem. I obecnie badania raczej wprost mówią o tym że im więcej mięsa, tym więcej chorób, a przetworzone mięso to już ścierwo najgorszego typu. Za to badacze, naukowcy i lekarze pochylają się i popierają więcej roślin strączkowych w diecie. Ty widziałem jednak jesteś zwolennikiem diety Kwaśniewskiego. No cóż, to nie blog o odżywianiu, więc kończę ten temat.

        Tak, uczciwość na pewno im nie pomogła w starciu z żydobajkami i ich okrutnymi przedstawicielami. Krystowierstwo bardzo nie lubiło konkurencji i tak jest zresztą po dziś dzień.

        Będę musiał znaleźć taką grupę na Podkarpaciu lub Lubelszczyźnie. Żydokatolicyzm faktycznie trzeba demaskować, to nie jest nasze i nigdy nie było. Przywleczona dżuma wymyslona 1000 kilometrów stąd. Nie dla naszych ludów. Obca i żydowska, szkodliwa dla ciała (liczne posty, nie mycie się itp) i dla ducha (fałszywe przekonania o bogu, kult biedy i cierpienia, kult strachu i zerowej własnej samooceny).

        Rozumiem to, sam jestem właścicielem dwóch blogów i czasem człowiek musi odpocząć od tego wszystkiego. Ty zresztą widziałem prowadzić tego bloga od lutego 2012, a więc równo 6 lat i 2 miesięcy. I zgaduję, że zamieściłeś tu lekko ponad kilkaset swoich postów. To naprawdę coś. Jest co czytać i zgłębiać. Cóż mogę napisać, niech Twój ulubiony Swarożyc (mój także) da Ci siłę i pomyślne rozwiązanie Twoich spraw zdrowotnych i rodzinnych!


        Co do skeczu. Nie mamy drugiego takiego Carlina, a szkoda. Kabarety polskie są sredniej jakości i raczej mają rozśmieszyć widza, a nie skłonić go przy okazji do myślenia.
        Carlin to robi, bo to genialny i mądry komik, który przejrzał i wszystkie religie, jak też system bankowo-polityczny. I nie boi się tego przekazywać na scenie. Wie, że żydki trzymają nas podstępnie, że mają korporacje, banki, telewizję i gazety. I usłużnych polityków na zawołanie.
        Carlina uwielbiam szczególnie za skecz o religii, jak też za kultowe powiedzonko „keep the religion to thyself”, czyli „zachowaj swoją religię dla siebie”, czego katolicy w Polsce mogliby sie nauczyć, narzucając innym swoje krzyże, publiczne drogi krzyżowe czy procesje bożego ciała.

        Wesele u ortodoksów to żadne zaskoczenie, jeśli ktoś mniej więcej wie co w trawie piszczy. Kobieta w izrealu ma status coś jak zwierzę, no może lekko wyżej. Słyszałem, że w autobusach też jeżdżą oddzielnie od mężczyzn i ogólnie ich sytuacja jest taka, że niejedna feministka złapałaby się za głowę. Zresztą – http://www.listyznaszegosadu.pl/kto-najbardziej-na-swiecie-lamie-prawa-kobiet-izrael-odpowiada-onz
        Kobieta w judaizmie nie ma zbyt wielu praw, żydki są sprytne. Filmik z rytmiczną, wpadającą w ucho muzyką. Nie powiem, skoczna 🙂
        Panna młoda jak słup soli, innych nie widać, ale niczego więcej nie oczekiwałem. To nam – gojom, żydzi nakazują ustawić kobietę na pierwszym miejscu. Dać im maksymalną ilość praw i zniwelować obowiązki. To żydowskie hollywood produkuje tysiące ogłupiających komedii romantycznych, gdzie faceci przepisują z „miłości” cały swój majątek. Dla nas gojów robią takie debilne filmy, a sami swoje wiedzą. Wiedzą, że kobiety głupieją mając tak dużo praw w społeczeństwie. Że starają sie gdy są niepewne, niepewne przyszłości. Wtedy dbają o męża i o jego los. A co pokazują durnym gojom? Że nic tak nie uszczęśliwi kobiety jak przepisany na nią cały majątek. Nowe auto, futro, meble.
        Zresztą wystarczy zobaczyć co te pejsate cwaniaki mają napisane w Torze, a co wymyślili dla nas gojów. U nich bogactwo to boże błogosławieństwo. W Biblii dla gojów prędzej wielbłąd przejdzie przez… No właśnie. U nich kult wiedzy i pracy od młodości. A dla gojów przekonania jaka to bieda i cierpienie są dobre, „nadstaw drugi policzek”, „pokorni i cisi zdobędą ziemie”. Ale my nic nie zdobywamy, mamy ulice, a oni kamienice. Oni władają pieniądzem, bo uczeni są od małego dobrych przekonań. Nam wcisnęli niekorzystne i wciskają po dziś dzień.

        ——

        Luki

        Na moim blogu opublikowanych jest ponad 840 tekstów, z czego moich jest ponad 800. W sumie był to ogrom pracy – tysiące i tysiące godzin czytania, szperania po źródłach, szukania w sieci i pisania.

        Sprawa Kwaśniewskiego…
        Bardziej cenię Wolfganga Lutza.
        http://www.dietaketogeniczna.org/zycie-bez-pieczywa-dieta-bez-weglowodanow-w-leczeniu/

        Jego książkę w oryginale po niemiecku (Leben ohne Brot) mam w domu. Kwaśniewski, jak podejrzewam, zapoznał się z jego metodą, dorobił sobie ideologię, że dietę tłustą znalazł w żydo-biblii (tzw. „dieta kapłańska”) i opublikował jako własny wynalazek.
        Lutz odwołuje się do zdrowego rozsądku, popartego wykopaliskami. Człowiek jako gatunek przez cały okrers paleolitu odżywiał się głównie mięsem. Owszem, wykopywał różne bulwy, korzonki, żuł ziarna traw, a w naszych szerokościach geograficznych latem i wczesną jesienią jadł trochę owoców i jagód, choć miał w tym wielu konkurentów (ptaki, niedźwiedzie, wiewiórki, myszy). Ale gdzieś od listopada aż do maja jego jedynym praktycznie pożywieniem było mięso. Latem zresztą też – korzonki, ziarna traw i owoce były tylko dodatkami. Przez kilkaset tysięcy lat metabolizm człowieka jako gatunku całkowicie nastawił się na mięso i zwierzęcy tłuszcz jako główne składniki diety. Wynalezienie rolnictwa to sprawa najwyżej ostatnich 10 tys. lat, a na naszych ziemiach jakiś 6-7 tys. Przy czym początkowo zboża uprawiane były głównie jako pasza na zimę dla zwierząt hodowlanych. Jak myślisz – dlaczego w wykopanych szkieletach ludzi z paleolitu nie znaleziono oznak osteroporozy a w uzębieniu ani jednego przypadku próchnicy zębów? Próchnica zębów pojawiła się u człowieka w neolicie – wszędzie tam, gdzie mięso zaczęto zastępować zbożem.
        Aby metabolizm człowieka jako gatunku przestawił się z tłuszu zwierzęcego i mięsa na węglowodany jako główny składnik diety – bez skutków ubocznych zwanych nomen omen chorobami cywilizacyjnymi – potrzeba kilkadziesiąt tysięcy lat. W międzyczasie człowiek musi na nie chorować. Takie są prawa biologii i tego nie przeskoczymy.

        Nie agituję za żadną dietą – każdy jest panem samego siebie i ma prawo sam decydować, co je. Ale dyskutując o dietach trzymajmy się biologii, biochemii, także genetyki (odpowiedzialnej m.in za metabolizm dostosowany do mięsa i tłuszczu na przestrzeni setek tysięcy lat) a nie ideologii. Zresztą, mięso nie jest konieczne – w zupełności zastąpić je mogą jajka, zwłaszcza żółtka, oraz tłuste sery, tłusta śmietana i masło.
        Niemniej masz rację – o kuchni dyskutować nie będziemy.

        opolczyk

        Polubione przez 1 osoba

      • Andrzej

        „Nie uważam, by Słowianie byli naiwni. Byli uczciwi i prostolinijni – i to ich zgubiło. Sami nie znając oszustw, nie byli w stanie właściwie reagować na podstępy i oszustwa krystowierców”.

        Moim zdaniem Słowianie po prostu byli sobą (ci, którzy takimi byli i pozostali) i uważam, że życie i umieranie będąc „istotą ludzką” a nie jakimś ścierwem w ludzkiej skórze nie jest naiwnością. Krystowiercy są ponadto straszeni wiecznym piekłem, a ktoś taki (i przekonany, że istnieje tylko jedno życie) jest skłonny zrobić wszystko byle ocalić skórę.

        Polubienie

  2. Skecz – śmiać się czy zaciskać pięści…

    Podesłano mi poniższy skecz:

    Niestety nie było mi do śmiechu, gdy go oglądałem, choć muszę przyznać, że bezmyślnego pożeracza chleba skecz może rozbawić – „Żyd Jankiel” demaskuje i ośmiesza całą „polską” scenę polityczną. Dokopał wszystkim po równo, nawet Ruskim.

    Mnie jednak od początku nie bawiło to, że to akurat „Żyd Jankiel” opowiada Polakom, jakie miernoty nimi rządzą, choć z nim samym są one za „pan brat”. Zirytowało mnie, że Polacy na widowni śmieją się, gdy „Jankiel” natrząsa się z tego, jak Polacy robieni są w konia – wszak „Jankiel” przyznaje (ok. 50 sekundy), że inni nauczyli się od niego, aby na talerzu było mało, ale kosztowało. Tak jest niestety nie tylko w żydowskich restauracjach, ale i w sklepach – z roku na rok za coraz więcej pieniędzy można dostać coraz mniej śmieciowej (gównianej), wręcz szkodliwej żywności. A publika – zamiast się wkurzyć i wyjść na ulice, aby rozwalić wszystkie instytucje okupanta – śmieje się, wiwatuje wręcz i bije „Jankielowi” brawo. Ograbiani cieszą się, że „Jankiel” się przyznał, że za jego sprawką są ograbiani. Czyż można być durniejszym?

    Nie zabrakło i obowiązkowej rusofobii, gdy „Jankiel” mówi (min. 2:24), że nie chce, aby go Putin w obronie ruskich zaatakował (choć logicznie rzecz biorąc to właśnie usunięcie ruskich pierogów – w ich obronie – powinno atak Rosji wywołać). Cel tej wstawki był oczywisty – Polacy mają uważać Rosję za potencjalnego agresora.

    Najgorzej wypadł „Jankiel” w innej sprawie. Jego skecz jest nie tylko zbyt powierzchowny, ale utrwala jeszcze matrix polityczny – np. domniemaną walkę POsraelitów z PiSraelitami (Tusk martwi się spadkiem poparcia w konkurencji z PiSraelem, a Kalkstein i PiS żyją nienawiścią – w domyśle – przeciwko Tuskowi i POsraelitom). Tymczasem rasowy satyryk zagląda za kulisy i ujawnia to, co tam jest ukrywane. Tak robił genialny Carlin:

    Powinien więc „Jankiel” opowiedzieć o tym, że „prawica” i „lewica”, Kalkstein, Tusk, Sikorski, Korwin Goldberg, Palikot i SLD to jedna i ta sama szajka grająca przeciwko Polsce i Polakom, służąca tym samym mocodawcom. A tego nie powiedział. Jest więc tylko rozśmieszaczem bezmyślnej widowni, takim sobie pajacem, a nie rasowym satyrykiem.
    Tu nadmienię, że w szyderczym wierszyku 4 miesiące po Smoleńsku o tym właśnie pisałem:

    (…)
    Popychać ich będziemy w bój na barykady
    utworzymy z polactfa katoli-brygady
    Będą walczyć nie o krzyż a o Kaczpomniki
    Pomogą nam w tym Rydzyk, mohery i PiS-niki.
    A czego głupie polactfo nie wie, nie pojmuje
    PO to też nasz agent, to nasze płatne szuje.
    Zaślepione polactfo będzie się kotłować
    a my będziem Polin grabić i szabrować.
    Nim się ten motłoch skapnie co tutaj jest grane.
    Polska przestanie istnieć. Będzie żydostanem.

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/08/16/pomnikowanie-polski-andrzej-szubert/

    Jak narazie wszystko, co wtedy napisałem wypełnia się co do joty. Polskę pomnikują Kalksteinem,









    a kotłowaniny na fałszywych barykadach inscenizowanej walki POsraela z PiSrselem, lewicy z prawicą, jasnogrodu z ciemnogrodem, zwłaszcza w okolicach wyborczych fars, trwają nieustannie. A Polskę rozszabrowano i stała się żydostanem. O tym niestety „Jankiel” nie powiedział.

    Tragikomiczne jest też to, że dobre 50 % oglądaczy tego skeczu w następnej farsie wyborczej poprze ośmieszane przez „Jankiela” marionetki polityczne okupanta.

    Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz – pomijam to, że takie skecze mają stwarzać pozory „wolności słowa” w Judeopolonii. Jaka ona jest przekonalibyśmy się, gdyby „Jankiel” przed tak liczną publiką i przy lecących kamerach powiedział, że „6 milionów” to fikcja wymyślona w celu wyłudzenia Izraela. Zastanawia mnie to, czy takie skecze nie mają jeszcze jednej ważnej dla okupanta funkcji – choć jest to mało prawdopodobne, ale mogłoby się zdarzyć, że frustracja i gniew u Polaków przekroczy masę krytyczną i miliony w sposób niekontrolowany przez agenturę i prowokatorów wyjdą na ulicę. Takie skecze, kabarety, gdzie „satyrycy” drą szmaty z Tusków i Kalksteinów i reszty są metodą spuszczania pary z kotła – polskie bydło robocze na widowni uśmieje się, ucieszy, że ktoś tym z góry tak dokopał i rozejdzie się do domu. A następnego dnia posłusznie ponownie włączy się do wyścigu szczurów, który nie ma mety.

    A jedynymi jego zwycięzcami są jego organizatorzy – żydo-banksterzy – którzy sami nie biorą w nim udziału.

    Na koniec, zamiast skeczu (choć ktoś nieświadomy mógłby to za skecz wziąć) podaję przykład kultury judaistycznej – wesele u ortodoksów:

    Jedyną kobietą na sali – i to w charakterze „rekwizytu” – jest nieszczęsna pani młoda. Nie może nawet zatańczyć. Ma po prostu stać jak słup soli, podczas gdy patriarchalne samce świętują jej zamążpójście. Innym kobietom/podludziom/służebnicom pańskim wstęp jest wzbroniony. Propaganda zachodnia ostro krytykuje traktowanie kobiet w islamie. O tym, jak są traktowane w ortodoksyjnym judaizmie, milczy.
    Gdy oglądałem pierwszy raz ten film, przypomniał mi się dowcip: Żyd pyta Czecha – czemu organizujecie Dni morza (https://czechrepublic.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/131582,dni-morza-w-pradze-2014.html)
    skoro nie macie do morza dostępu.
    Czech odpowiada – skoro wy organizujecie Dni kultury żydowskiej, my możemy organizować Dni morza…

    Polubienie

  3. Pingback: Andrzej Szubert: Skecz – śmiać się czy zaciskać pięści… | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  4. Witam i Pozdrawiam
    Blog czytam od około dwóch lat – dziękuję za niego.
    Czekam na kolejne tematy.
    Czytam wypowiedzi i wydaje mi się że czasami brak słowiańskiej prostoty.
    Postaram się coś napisać – może się uda.
    Swarogniew

    Witam i pozdrawiam

    opolczyk

    Polubienie

  5. Rząd Bawarii zbyt mądry nie jest – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23352988,nakaz-wieszania-krzyzy-w-urzedach-polacy-w-sondazu-powiedzieli.html

    Ale co u nas w kraju sie dzieje, to już przechodzi ludzkie pojęcie – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23349559,w-warszawie-intronizowali-jezusa-na-krola-polski-sam-pan-jezus.html?order=najfajniejsze#opinions

    Żydowski cieśla nawet nie wiadomo czy istniał a tu takie jaja… Coś komicznego.


    Ale tym świrom, czubom, katodebilom wali w dekiel – przecież intronizacja żydka nieboszczyka Joszue już była w 2016 roku:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/20/katodebilna-hucpa-po-polsku-czyli-galijejski-nieboszczyk-zyd-joszue-krolem-iii-a-moze-juz-iv-rzydopospolitej/

    Czyżby duszpastuch Małkowski jej nie uznał i intronizuje Joszeę na własną rękę? A może liczy na to, że będzie „ziemskim namiestnikiem” obrzezanego cieśli?
    Ciekawsza sprawa jest z Bawarią i oświadczeniem bawarskiego katodebilnego żondu uznającego krzyż za symbol tożsamości i dziedzictwa kulturowego Niemiec.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23352988,nakaz-wieszania-krzyzy-w-urzedach-polacy-w-sondazu-powiedzieli.html

    Dla polskich katodebili krzyż/rzymska szubienica to symbol polskości (tylko pod krzyżem tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem). Dla niemieckich katodebili – jak się okazuje też – rzymska szubienica to symbol tożsamości niemieckiej (tylko pod krzyżem z żydowskim wisielcem Niemcy są Niemcami a Niemiec jest Niemcem).
    Oby tylko z tego nie zrobiła się wojna religijna o monopol na krzyż – czy jest symbolem polskości czy niemieckości…

    opolczyk

    Polubienie

  6. Pingback: Manifesto grunwaldzkie — pomoże czy zaszkodzi Polakom? | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  7. „Przerwa w przerwie – dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…”

    Andrzej, przeczytałem tą Twoją wymianę ze „Zbigiem”. Odlot.
    Tylko kilka słów komentarza (nie dla dyskusji), przepraszam, że zawracam Ci tym głowę.
    Moim zdaniem „Zbig” zdaje się nie zauważać, że to tzw. „powiązanie” Polski z kato-religią było czymś wymuszonym, więc tylko zaślepieni katole mogą się tym „powiązaniem” szczycić, zachwalać je, uważać za coś chwalebnego, boskiego.

    „Zbig” pisze: „pytanie, co dalej z tą duszą”.
    – Skoro jest to najważniejsza sprawa to niech wprost się wyrazi, czy za tą kato-religią wierzy w wiekuiste (dosłownie) „potępienie”, czy nie – a może „Zbig” sam nie wie w co wierzy, czy ma wierzyć? Wiara w boga karzącego dosłownie wiekuistym „potępieniem” to już nawet nie wiara w bajkę, to wiara w horror i boga-potwora.

    „Zbig” pisze: „Rozmawiajmy o stanach faktycznych”
    – ze współczesnych czasów, jednym z przykładów jest Rwanda…
    W kwestii PRL to nikt tu nie chwali „ogłupiania” albo systemu totalitarnego, ani komunizmu jako jakiejś najlepszej filozofii życia. Poza tym, czy „Zbig” wierzy, że kk wyeliminowałby zupełnie podziemie aborcyjne? Pytanie retoryczne.

    „Zbig” pisze: „Pan mi wygląda na chorego z nienawiści do religii czy Boga”
    – Ta religia ze względu na jej przekaz (specyficznego rodzaju) jest religią degeneratów – dzięki niej nadal nimi pozostają (przyjmując nawet, że dzięki niej niektórzy mogli, pod jakimiś pewnymi względami, stać się nieco lepszymi niż dotychczas byli). Robiąc więc z niego jakiś „najlepszy przekaz” i „jedyny prawdziwy”, podtrzymują ten stan rzeczy.

    Sława!


    Mirek, z dalszej dyskusji ze „Zbigiem” zrezygnowałem. Prowadziłem wcześniej z nim kilka dyskusji, ale głowę ma zabitą żydo-katolicką dogmatyką i nadjordańskimi bzdurami.

    Sława!

    opolczyk

    Polubienie

  8. „850 lat temu padła Arkona – ostatni bastion wolnej Słowiańszczyzny…”

    Kamień ofiarny Świętowita wmurowany w mur żydo-katolickiego kościoła w Altenkirchen to symbol hańby dla tej żydo-katolickiej religii (choć jej wyznawcy mogą uważać inaczej).
    „Kapliczka” Mokoszy – przepiękna sprawa!
    Fajny dałeś przykład z tą murszejącą rzymską szubienicą, która w końcu musi zaniknąć.

    Sława bohaterskim obrońcom Arkony!

    Sława podtrzymującym słowiańską kulturę i tożsamość!

    ps. Pozdrawiam też przy okazji Kaza i Przemexa!

    Polubienie

  9. Przerwa w przerwie – dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…

    O jednym, mam wrażenie mało eksponowanym, aspekcie chrześcijaństwa. To trochę refleksja po przeczytaniu tego teksu: http://zygumntbalas.neon24.pl/post/143927,francis-wlascicielem-amerykanskiej-duszy-zawsze-byl-izrael

    Ńiewolnictwo w Nowym Świecie było zjawiskiem zdominowanym przez żydów (w sumie to żadna niespodzianka, oni są najbardziej „przedsiębiorczy”). A „żywy towar”, „czarnuchy”, były importowane z Afryki, ciągle byli wyznawcami tamtejszych plemiennych religii. Właściciele niewolników dążyli do jak najszybszego pozbawienia ich własnej kultury, języka, oraz do narzucenia kultury obcej kultury nadzorowanej przez właścicieli niewolników. Jednym z elementów tej obcej kultury była religia, CHRZEŚCIJAŃSTWO.

    Dlaczego właściciele niewolników chcieli, aby ich czarny inwentarz stał się chrześcijanami? Gdyby właściciele niewolników również byli chrześcijanami, można by odwołać się do chrześcijańskiej mitologii twierdząc że właściciele chcieli aby duszyczki ich czarnych bydlątek także doznały „zbawienia”. Tylko że żydzi (zupełnie słusznie) „zbawienie” własne i innych mają w pąpie. A mimo to chrzcili swój czarny inwentarz i wysyłali do niego klechów. Dlaczego?

    Jak spojrzy się na konstrukcję tej religii, zwłaszcza w kontekście jej rozwoju, to chrześcijaństwo ukazuje się jako religia niewolników. Nakazuje bezwzględne posłuszeństwo władzy (święty Szaweł), wysyła swoich szpiegów wyszukujących najbardziej intymne informacje (spowiedź), nadzoruje styl życia, itp.
    Z całą pewnością żydowscy właściciele niewolników rozpowszechniali tą religię wśród czarnego inwentarza dlatego, że ułatwiała administrowanie „czarnuchami”.
    Moim zdaniem to temat mało zbadany i wyeksponowany.

    Polubienie

    • Motto:”Pan moim pasterzem,nie brak mi niczego,
      Na łąki zielone prowadzi mnie…bee..beee..”
      Chrześcijaństwo zakłada,że jego wyznawcy są bezwolnymi owcami,które mają podążać za swoim pasterzem nie znając sensu i celu.To wynika nawet z popularnych piosenek religijnych. Żywy inwentarz w gospodarstwie ma swoją rolę-ma przynosić gospodarzowi zysk przy jak najmniejszych nakładach,a jak przyjdzie odpowiedni moment,to owieczka trafia do rzeźni.Jest to faktycznie religia niewolników,tzw.”pasterze”mówią o tym otwarcie,a zaślepione „owieczki” beczą zgodnym chórem potwierdzając swój status.Dzisiaj nie ma niewolnictwa(tego w XIX-wiecznym rozumieniu),ale miliony ludzi na całym świecie nadal uważają się za żywy inwentarz,często się nawet nad tym nie zastanawiając.

      Polubienie

    • W papistowskiej interpretacji nazywa się to formalnie „Patrimonium Sancti Petri”, Ojcowizna świętego Piotra, który jakoby przekazał władzę nad całą Ziemią każdemu biskupowi Rzymu.
      Chrześcijaństwo zostało wybrane jako rządząca religia Imperium Rzymskiego właśnie dlatego, że nadawała się na ideologię programującą lud na ciemnych niewolników. I taki jest właśnie chrześcijański ideał: władza oświeconej elity nad ciemnym ludem. To dlatego teraz obserwujemy promocję kołtuństwa i ciemnoty na wszystkich polach, już od przedszkola albo i wcześniej (szczepionki).

      Dzisiaj może nie ma już niewolnictwa FORMALNIE, ale jedynie formalnie. Zresztą, jakby się uważnie przyjrzeć, to niewolnictwo istnieje.
      Nawet z formalnego punktu widzenia właścicielem ciała każdego Polaka jest państwo, w sytuacji podbramkowej Transplant Sp. z o.o. może każdego Polaka zabić i rozdysponować nerki, wątrobę, oczy i inne przydatne organy według zapotrzebowania.
      Praca za dwa tysiące w Bedronce czy Tesko na śmieciówce formalnie nie jest niewolnictwem, jednak tylko formalnie. W rzeczywistości takie stosunki społeczne to reaktywacja społeczeństwa stanowego, a stan najniższy to właśnie niewolnicy czy pół-niewolnicy.

      W każdym razie dziedzictwo chrześcijaństwa to właśnie ideał władzy: oświecona elita rządząca kołtuńskim ludem. I to jest chyba najszkodliwsze dziedzictwo chrześcijaństwa.

      Polubienie

      • Metro,

        najbardziej pożądaną z punktu widzenia właścicieli niewolników formą niewolnictwa jest taka, w której niewolnik nie tylko nie uświadamia sobie swojego niewolniczego statusu, ale sam, mówiąc obrazowo, z gorliwością poprawia sobie na szyi łańcuch i chce być przykuty nim do pana – w tym wypadku do kościelnej kruchty. Takiego niewolnika nie potrzeba pilnować, ani zmuszać batem do posłuszeństwa. I nie szuka taki możliwości ucieczki i wyzwolenia. Ba – własne dziecko przyniesie do krztu, by przykuto i je łańcuchem duchowego zniewolenia do „matki kościoła”.
        Jest dla mnie oczywiste, że cesarstwo przyjęło krystowierstwo z powodów czysto praktycznych. Bajki o tym, że Konstantyn ujrzał krzyż na niebie i usłyszał słowa pod tym znakiem zwyciężaj to wyssana z palca krystowiercza mitologia. Cesarstwo bazujące na podbojach i niewolniczej pracy miało poważne problemy, wręcz sypało się. Pomijam już zagrożenia z zewnątrz na ogromnie rozciągniętych granicach. Co trochę wybuchały bunty podbitych ludów w różnych prowincjach, bunty niewolników, brak było scalającej podbite ludy wspólnej idei/ideologii, a w boskość cesarzy nikt na poważnie nigdy nie wierzył, zwłaszcza po okresie kryzysu III wieku, gdy na przestrzeni ok. 50 lat Rzym miał coś z 60 „boskich” cesarzy i antycesarzy wybieranych i mordowanych przez legionistów. Konstantyn zauważył przydatność krystowierstwa, popularnego głównie wśród niewolników i biedoty, gdyż nakazywało ślepe posłuszeństwo nie tylko liderom/ideologom sekty, ale i „ziemskim” panom, a także cesarzowi, którego władza rzekomo pochodziła z woli żydowskiego/krystowierczego „boga” Jahwe (Joszue nie miał wtedy jeszcze statusu „współistotnego ojcu boga”).

        Ironia losu sprawiła, że cesarz chcąc ratować upadające cesarstwo zalegalizował ideologię/religię, którą Szaweł wymyślił i podrzucił Rzymowi, aby okupanta Palestyny osłabić nią i doprowadzić do jego upadku.

        Kolejna ironia losu – Rzym upadłby i bez krystowierstwa, bo już wcześniej był na krawędzi upadku. Zalegalizowane przez Konstantyna a następnie ogłoszone przez Teodozjusza jedyną legalną i dozwoloną religią krystowierstwo nie uchroniło Rzymu przed upadkiem.

        Następna ironia losu – co gorsza, krystowierstwo przetrwało upadek Rzymu, panowało nadal w Bizancjum, później zainfekowało państwo Frankonów i odtworzone najpierw przez Karola a później niemieckich cesarzy zachodnie cesarstwo. Wydało też dzięki fałszywkom państwo kościelne i papieży uważających się za najwyższą władzę na Ziemi. W dobie kolonialnych podbojów krystowierstwo rozwleczone zostało na wszystkie kontynenty.

        Zniewolenie duchowe widoczne gołym okiem w krystowierstwie wynikało z cynicznie wymyślonej doktryny – straszono owieczki piekłem obiecując zbawienie za cenę ślepego posłuszeństwa zwierzchności. Działało to u „nawróconych” przez długie wieki znakomicie – dla wielu owieczek osiągnięcie „zbawienia” kosztem ślepego posłuszeństwa wobec zwierzchności i wyrzeczania się wszystkich życiowych uciech i przyjemności było jedynym celem ich ziemskiej egzystencji. Dopiero oświecenie i postępująca na jego fali laicyzacja zaczęły wpływy tego niewolniczego zabobonu zmniejszać. Ale nadal jeszcze zniewala umysły milionów.

        A już największą ironią losu, bardzo symboliczną i wymowną jest noszenie na złotym lub srebrnym łańcuszku przez wielu gorliwych krystowierców małych krzyżyków/rzymskich szubienic na szyi. Nawet nie wiedzą, że są faktycznie duchowo łańcuchem przykuci do nich.

        —-

        Misza

        Najśmieszniejsze w kontekście jewangelicznych przypowieści o dobrym pasterzu jest to, że wierzące owieczki nie zastanawiają się nad jedną istotną sprawą – nawet NAJLEPSZY pasterz żyje z owieczek – goli je na wełnę, doi na mleko i sery, a co jakiś czas albo sprzedaje do rzeźni jedną z nich, albo sam zabija na mięso. A z obdartej ze swojej owieczki skóry ma kożuszek „pasterski”.

        Polubienie

      • O tym, że wprowadzenie przez Konstantyna „wolności religijnej” (nigdy czegoś takiego nie było i nie ma) to był pierwszy etap uznania chrześcijaństwa za oficjalną religię Imperium, to chyba sam pisałem, być może nawet u Ciebie.

        Decyzja elit Imperium prowadzonych wówczas przez Konstantyna była jak najbardziej racjonalna. Tak – chodziło o znalezienie nowej scalającej Imperium ideologii. Na korzyść Konstantyna jako człowieka przemawia fakt, że dał się ochrzcić dopiero na łoży śmierci, i to w obrządku ariańskim będącym herezją chrześcijaństwa głównego nurtu (które sam wytworzył Soborem w Nicei).

        Nie zgodzę się z tezą, że przyjęcie tej ideologii nie pomogło upadającemu Imperium. Wręcz przeciwnie, chrześcijaństwo dało Imperium nowego ducha, formalnie Imperium upadło dopiero w 1453 roku (albo i nie upadło bo także tureccy sułtanowie uznawali się za kontynuatorów Imperium Rzymskiego). Bizancjum to było właśnie chrześcijańskie Imperium Rzymskie. Bizancjum to chyba najdłużej funkcjonujące imperium znane w historii. Nawet jeśli nie funkcjonujące najdłużej, to długo, bo ponad tysiąc lat. To oczywiście nie jest jakimś wielkim osiągnięciem czy zasługą bo każde imperium żyje z wyzysku ludu, eksploatuje jego ciemnotę. Temu udało się naprawdę długo.

        Wspomniałeś o świętym Szawle. Kolejna ironia losu to fakt, że cuchnący gnat, który wymyślił święty Szaweł i podrzucił Rzymowi aby przyspieszyć jego upadek, trzysta lat później został tak gruntownie przekształcony przez elity Cesarstwa, że zapewnił mu rządzącą ideologię przez milenium i pozwolił trzymać żydów jako tako pod kontrolą. Ten casus pokazuje że demoniczny geniusz żydów jest więc możliwy do opanowania. Historia jest pełna takiej ironii 🙂

        Jak to piszę to naszła mnie refleksja o tym, jak perfidną i doskonale dopracowaną ideologią sprawowania władzy było to chrześcijaństwo. Oczywiście najbliższe temu rzymskiemu chrześcijaństwu jest prawosławie, najprawdopodobniej to które używa w liturgii języka greckiego, arabskiego czy koptyjskiego (tam są nawet papiści używający koptyjskiego). Aby opanować umysły prostego ludu, nadać mu sens istnienia w społeczeństwie, wytworzyć to społeczeństwo i odpowiednią hierarchię władzy, potrzebne są śmieszne kitle, głupie czapki, kadzidełka, świeczki, teatralne gesty i wielogłosowe śpiewy zza kotary (chodziłem do cerkwi to wiem). Dzisiaj to już wyblakło bo jest Hollywood i telewizja, które używają takich samych narzędzi tylko bardziej udoskonalonych. W każdym razie homo sapiens z pewnością nie jest istotą racjonalną. Władzę zdobędzie ten, kto kontroluje najskuteczniejsze instrumenty kontroli świadomości społecznej.

        Metro,
        a ja nadal zastanawiam się, o co elicie chodziło, gdy Konstatnyn zalegalizował krystowierstwo jako religię równoprawną z pogaństwem. I nie szło raczej o znalezienie nowej scalającej imperium ideologii, gdyż w czasach Konstantyna w imperium krystowierców było nie więcej niż 10 % i nie była prowadzona przez niego przymusowa krystianizacja. Pogańskim Rzymianom nikt krystowierstwa wtedy nie narzucał, więc nie scalało ono ideologicznie imperium. Być może elity chciały usunąć tarcia i napięcia na linii krystowiercy-poganie, gdyż takie z powodu fanatyzmu krystowierców istniały. Niestety tu się elity przeliczyły, gdyż zalegalizowani krystowiercy stali się jeszcze bardziej bezczelni i zuchwali i jeszcze gorliwiej urządzali antypogańskie tumulty. Być może Konstantyn liczył na to, że zalegalizowani krystowiercy uznają go za „swojego” cesarza i będą mu posłuszni?
        Niestety chyba nigdy nie dowiemy się, co Konstantyn i elity chciały osiągnąć legalizując krystowierstwo. Wiemy za to jak to się skończyło – krystowierstwo od czasu Teodozjusza stało się jedyną państwową religią.

        Sprawa imperium i Rzymu. Wprowadzenie krystowierstwa nie uratowało Rzymu, który ostatecznie padł w V wieku i kiedy rozpadła się zachodnia część imperium. Przetrwała wschodnia część (faktycznie scalona krystowierstwem) ale nie zachodnia z Rzymem. Samemu Bizancjum dużo brakowało do potęgi wcześniejszego imperium. Choć były okresy jego ekspansji terytorialnych, okresowo nawet podbili część Półwyspu Apenińskiego, niemniej przez większą część bizantyjskiego milienium częściej traciło ono terytoria niż je zdobywało. I nawet w okresie największego zasięgu terytorialnego daleko było Bizancjum do wcześniejszego Imperium Rzymskiego. A w końcu stało się prowincją Imperium Osmańskiego z konkurencyjnym islamem jako religią państwową .
        Wiem, że Bizancjum uważało się za kontynuatora Rzymu. Tak samo uważał się cesarzem rzymskim Karol, a później cesarze niemieccy. Dla mnie jednak Rzymem nie było ani Bizancjum, ani późniejsze zachodnie rachityczne podróby powołujące się na Rzym dla dodania sobie prestiżu. Krystowiercze Imperium Rzymskie z Rzymem jako stolicą padło w V wieku i krystowierstwo go nie uratowało. Pozostały po nim wschodnie strzępy bez Rzymu i późniejsze zachodnie podróby ze stolicą w Akwizgramie. I Watykan (wcześniej Lateran i państwo kościelne).

        Sprawa Szawła – faktycznie przez dobre tysiąc lat po tym, gdy judaiści ostatecznie na długo stracili kontrolę nad wymyślonym przez nich krystowierstwem, byli przez własnego cuchnącego gnata trzymani za pysk. Wypędzano ich co trochę z jednego miejca na inne, urządzano im pogromy oraz usiłowano szantażem i karami „nawracać”, przez co zresztą sami krystowiercy stworzyli w swoim łonie żydowską V kolumnę udającą „nawróconych”. Niemniej – jak mówi przysłowie – ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. A kto się obecnie śmieje? Co była kolebką współczesnego żydo-globalizmu i NWO – krystowiercza Europa. Watykan jest obecnie wasalem żydo-banksterów, a katolicy z NATO napadają na muzułmańskie kraje w interesie żydowskim. No i krystowiercy na wszystkich kontynentach modlą się do żyda Joszue, żydówki Miriam i żydowskiego Jahwe szukając u nich miłosierdzia i zbawienia.

        Szaweł Paweł może być zadowolony – jego podstęp przynosi obecnie owoce. A wręcz klęskę urodzaju…

        Współczesnemu cywilizowanemu człowiekowi, oczywiście z wyjątkami, daleko jeszcze jest do homo sapiens – istoty rozumnej. I dlatego mega oszuści i mega zbrodniarze panują nad większością obszaru naszej planety.

        opolczyk

        Polubienie

      • ///a ja nadal zastanawiam się, o co elicie chodziło, gdy Konstantyn zalegalizował krystowierstwo jako religię równoprawną z pogaństwem.///

        Czytałem tą historię we wschodniej, greckiej czy prawosławnej interpretacji. Uważam że ta interpretacja jest lepsza. W zachodniej interpretacji zakłamuje się i przemilcza tą historię od dawna, kiedyś w celu:
        – ukrycia paskudnych korzeni papizmu (że Wieka Schizma z 1054 roku to była jednak schizma zachodnia a nie wschodnia), oraz
        – ukrycia nie mniej paskudnych korzeni cesarstwa Karola Wielkiego (to był uzurpator, Cesarstwo Rzymskie cały czas funkcjonowało, miało stolicę w Konstantynopolu, Karol nie musiał i nie mógł niczego przywracać).
        Odróżnianie Bizancjum (greckiego chrześcijańskiego Cesarstwa Rzymskiego) od Cesarstwa Rzymskiego jako takiego to właśnie przejaw tej manipulacji.

        To co teraz (w tym kontekście pewnie błędnie) nazywamy „pogaństwem” to była religia państwowa Cesarstwa Rzymskiego. Było wielu bogów o specjalizacji terytorialnej, plemiennej, etnicznej albo/lub merytorycznej (np. bóg handlu) ale to Cesarz był namiestnikiem tych wszystkich bogów na ziemi czy bogiem na ziemi. To Cesarzowi należało oddawać boską cześć, był to obowiązek z którego zwalniano żydów (oni mają własnego boga – pieniądz). Cesarz był bogiem czy boskim namiestnikiem, decyzje Cesarza miały przez to sankcję metafizyczną. To właśnie była ideologia spajająca Imperium, to „pogaństwo”. Właśnie to „pogaństwo” znajdowało się w II czy III wieku w fazie starczego uwiądu. Nikt nie wierzył w tych bogów i dlatego nikt nie wierzył, że Cesarz ma niebiański mandat do sprawowania władzy przyznany przez tych nieistniejących bogów. Dlatego elity cesarstwa poszukiwały nowej ideologii państwowej. Wybrano chrześcijaństwo podobno dlatego, że produkowało sporo fundamentalistów czy fanatyków, co zupełnie na poważnie oddawali życie za swojego boga w trakcie akcji pacyfikacyjnych czy – jak to później nazwano – prześladowań (choć oczywiście później literatura propagandowa znacznie zwiększyła liczbę tych fanatyków zwanych już wtedy męczennikami).

        Otóż podobno Konstantynowi chodziło właśnie o zmianę religii. Chodziło im o taką religię, która jakoś pozwoli spożytkować ten religijny fanatyzm w celu budowy organizacji państwowej. Oni doskonale wiedzieli że zmiana religii nie jest możliwa do przeprowadzenia w ciągu pięciu czy dwudziestu lat, wymagać to musi pokoleń. Ale „wolność religijna” (nigdy czegoś takiego nie było i ciągle nie ma) to tylko pierwszy krok do zmiany rządzącej religii.

        Edykt o wolności religijnej to 311/313 rok. Był to eksperyment wprowadzony w niektórych prowincjach. Jak się udało, to został rozszerzony. Tak się zawsze robi. Wszystkie instrumenty manipulacji społecznej, którymi jesteśmy poddawani, zostały już przetestowane gdzie indziej. Zostały przetestowane i zadziałały, tylko my o tym nie wiemy.

        Sobór Nicejski to 325 rok. Sobór był prowadzony pod nadzorem elit Cesarstwa, nie było to przecież wydarzenie spontaniczne. Chodziło o wykształcenie doktryny, która stanie się religią Cesarstwa. Przed soborem sekt chrześcijańskich było bez liku, popularny był arianizm (który uznany został po Soborze za herezję), jakieś obłąkane sekty co faktycznie mordowały dzieci i piły ich krew, byli też chrześcijanie-nudyści, itp. Po Soborze, który skodyfikował doktrynę, niekoszerne sekty chrześcijańskie również zaczęły być tępione.

        „Chrześcijanie stali się bardziej bezczelni i zuchwali” to niecała prawda. Taki terror nie mógłby funkcjonować bez przyzwolenia rzymskiej administracji. W każdym dobrze urządzonym państwie administracja ma monopol na stosowanie przemocy, w każdym razie istnieje taki postulat. Nawet mafie, zorganizowane grupy przestępcze, zwykle działają z upoważnienia wysoko postawionych ludzi z administracji, tylko że to powiązanie jest ukrywane. Wtedy rzymska administracja chciała przyspieszyć zmianę rządzącej religii i dlatego mogła prowokować czy tylko tolerować terror wprowadzany przez (nad)gorliwych chrześcijan. Pomijanie czynnej czy biernej roli rzymskiej administracji jest tutaj błędem.

        ///Sprawa imperium i Rzymu. Wprowadzenie krystowierstwa nie uratowało Rzymu, który ostatecznie padł w V wieku i kiedy rozpadła się zachodnia część imperium./// 

        Grecka interpretacja jest inna. Imperium Rzymskie przetrwało do 1453 roku, choć do jego dziedzictwa przyznawali się tureccy sułtanowie czy rosyjscy cesarze. Imperium faktycznie utraciło władzę na Zachodzie, na mniej rozwiniętych gospodarczo terenach Cesarstwa i w Italii ale w Konstantynopolu funkcjonowało jeszcze przez tysiąc lat. To sukces.

        Oni mówią że bajka o „wschodnim” i „zachodnim” Imperium Rzymskim to tylko kłamstwo mające dać legitymizację dla rzekomego „odrodzenia” „zachodniego” cesarstwa przez Karola Wielkiego. W rzeczywistości była to zwykła uzurpacja.

        ///Współczesnemu cywilizowanemu człowiekowi, oczywiście z wyjątkami, daleko jeszcze jest do homo sapiens – istoty rozumnej. I dlatego mega oszuści i mega zbrodniarze panują nad większością obszaru naszej planety.///

        Ja myślę raczej że CZŁOWIEK NIE JEST ISTOTĄ RACJONALNĄ. Ważny jest dla nas instynkt moralny a to jest przecież, przynajmniej pozornie, zupełnie nieracjonalne. Odczuwanie metafizycznego dobra czy zła to przecież jakiś irracjonalny, para-zwierzęcy instynkt.

        Poza tym jesteśmy istotami społecznymi, takimi co mogą żyć tylko w społeczeństwie, jak mrówki czy pszczoły. Jakaś racjonalność istnieje na poziomie tej grupy, a często trudno ją odczytać na poziomie jednostki.

        W walce o władzę czy utrzymanie władzy nie stosuje się chyba takich pojęć jak Dobro czy Zło. Istnieje cel – utrzymanie/zdobycie władzy – i on uświęca środki. Ludzie z zewnątrz patrzą na te środki używane do zdobycia czy utrzymania władzy jako oszustwa czy zbrodnie, ale sekty walczące o władzę postrzegają to zupełnie inaczej. Nie ma w tym nic złego, oczywiście tylko wtedy kiedy to my rządzimy 🙂

        Pewnie jakaś ważna granica została przekroczona przy okazji zmiany organizacji społecznej z plemienia na państwo (miasto).

        Metro,

        myślę, że powinniśmy zakończyć dyskusję o tym, czy Bizancjum było Rzymem. Niech każdy pozostanie przy swoim. Grecka czy prawosławna interpretacja tej historii jest także stronnicza. Tym bardziej nie wnikam w przepychanki Wschodu i Zachodu o to, kto był „schizmatykiem”. Typową cechą wszystkich żydowskich/żydogennych religii są takie właśnie spory – kto jest „prawowitym dzierżawcą jedynej jedynie prawdziwej prawdy objawionej”, a kto „heretykiem” czy „schizmatykiem”.
        Nie wydaje mi się, aby Rzymianie nie wierzyli w swoich pogańskich bogów i przez to zwątpili w boskość cesarza. Elity po prostu zorientowały się, że próba zaszczepienia kultu boskości cesarza dziesiątkom podbitych ludów nie udała się i dlatego Pax Romana sypie się. No i wtedy szukały gorączkowo innego „spoiwa”. Tyle, że gdy je znaleźli, pojawił się inny problem – o ile elity szybko przyjęły, kierując się pragmatyzmem, nadjordańską religię/ideologię, o tyle prosty lud z uporem trwał przy starych bogach. To od ludu italskiego, od prostych wieśniaków z uporem broniących się przed krystowierstwem wzięła się nazwa poganie – ci co nie chcą dać się „nawrócić”.
        Tu zresztą widać analogię do państwa Piastów – elita z pragmatycznych powodów dała się okrzcić, a lud z uporem trwał przy starych bogach, wywołując kilka razy bunty antykrystowiercze.
        Jest faktem, że Bizancjum przetrwało całe tysiąclecie. Tyle, że wcale mnie to nie cieszy. Przetrwało tak długo, gdyż elity ogłupiły i zniewoliły duchowo poddanych infekując ich umysły krystowierstwem – religią dla niewolników. Jest oczywiste, że z punktu widzenia elit krystowierstwo (obojętnie – wschodnie czy zachodnie) jest świetnym narzędziem do zniewalania poddanych. Ale z punktu widzenia zniewalanych poddanych jest po prostu nieludzkim systemem robiącym z nich niewolników. Przez co i Bizancjum nie jest państwem z mojej bajki. A gdy sobie przypomnę, jak na Rusi Kijowskiej dwa wieki po narzuceniu jej przez Rurykowiczów prawosławia palono na stosach wołchwów, przywódców antycerkiewnych buntów, to czuję do prawosławia i jego kolebki odrazę. Było zbrodnicze, fanatyczne i niszczycielskie. I też robiło z ludzi duchowych niewolników. Dlatego nie mam zamiaru dywagować, czy i w czym było Bizancjum lepsze od cesarstwa niemieckiego czy papiestwa. Wszystkie te twory były szkodliwe i wszystkie je potępiam i odrzucam.

        opolczyk

        Polubienie

      • ////Tu zresztą widać analogię do państwa Piastów – elita z pragmatycznych powodów dała się okrzcić, a lud z uporem trwał przy starych bogach, wywołując kilka razy bunty antykrystowiercze.////

        Dlaczego Piastowie przyjęli chrześcijaństwo? Działał tutaj jakiś uniwersalny mechanizm, bo stosowano wobec nich metodę kija i marchewki tak jak wobec innych przywódców państwowych czy plemiennych w Europie i na całym świecie. Kij to wojna, wyprawa krzyżowa, a marchewka to status „pomazańca bożego” w państwie, które zostało ochrzczone. Personel nowego boga posłuszeństwo księciu narzucał jako obowiązek religijny. Tak nauczał święty Szaweł, co nie do końca jest zgodne z przesłaniem Jeszu, co zauważył kiedyś chociażby Jan Hus czy Thomas Müntzer (o ile jest coś takiego, jak spójne przesłanie bękarta Jeszu, co jest już tezą dyskusyjną).

        Generalnie to Słowianie stosowali ustój plemienny w którym przywódca plemienia nie ma, co do zasady, jakiegoś specjalnie uprzywilejowanego statusu w stosunku do wiecu. Wiec mógł nawet go odwołać. Ten książę (choć to błędny termin w tym kontekście) był raczej pierwszym wśród równych, w plemieniu nie było jakichś szokujących nierówności społecznych.

        W państwie Mieszka mogło być już inaczej, Mieszko miał swoją drużynę zawodowych zbójów. Utrzymanie grupy zawodowych zbójów zmieniało państwo, narzucało konieczność prowadzenia agresywnej polityki zagranicznej, gdyż z czegoś trzeba było tych zbójów utrzymać. Jakiekolwiek łupy zdobywane na sąsiadach musiały być upłynniane, co wymagało kontaktów z żydami, handlarzami międzynarodowymi (wtedy istniały już „korporacje ponadnarodowe” choć mniej zinstytucjonalizowane: https://de.wikipedia.org/wiki/Radhaniten). Oczywiście wojna jest kosztowna, jak żydzi i wojna to kosztowna broń z daleka i na kredyt, a więc i lichwa, dokładnie jak dzisiaj. Domyślam się że ta drużyna zawodowych zbójów lojalnych wobec wodza zmieniała status społeczny Mieszka, oddalała od szeregowego wyborcy z wiecu i przekształcała go w coś w rodzaju pana feudalnego.

        Dopiero teraz dociera do mnie ta prawda z całą bolesną ostrością, ale instytucja pieniądza międzynarodowego w Eurazji (na pewno w Grecji, pewnie wszędzie) została wprowadzona i jest od prawie samego początku administrowana przez żydów (byli Fenicjanie, potem też może jakieś małe wyjątki). Pieniądz, finansyzacja stosunków społecznych, jest zarazem ichnią metodą zdobycia władzy nad światem. „Globalizacja” to właśnie ich polityka od samego początku. Jak Mieszko, lub jego poprzednik, założył drużynę zbójów, to musiał ich wykarmić zapewne permanentnie dokonując napadów na sąsiadów i sprzedając ich jako niewolników. Lokalnym centrum handlu niewolnikami była czeska Praga. Mieszko musiał mieć swoich Hofjuden co zapewniali pożyczki, dostęp do żydowskiej sieci wywiadowczej, do artykułów handlu międzynarodowego (luksus + broń), to pewnie Hofjuden sterowali jego polityką. W zamian żądali prawa łupienia poddanych, zapewne głównie lichwą. No i oczywiście to Hofjuden wymuszali agresywne wojny bo lichwę spłacano łupami wojennymi. To uniwersalny mechanizm.

        Nowa religia narzucała ustrój quasi-niewolniczy, stosunki społeczne oparte na dominacji „elity władzy” na którą składała się administracja, aparat przemocy i drużyna zawodowych zbójów oraz funkcjonariusze nowej religii. Nie ma nawet decydującego znaczenia czy był ten „chrzest Polski” rozumiany jako jedno zdarzenie, bo niewątpliwie miała miejsce „reakcja pogańska”, a była ona właśnie reakcją na wprowadzanie nowego ustroju inspirowanego chrześcijaństwem. Książę nie był już pierwszym wśród równych, był namiestnikiem boga na ziemi, a niedogodności życia w zwiększonym ucisku miało wynagrodzić nieweryfikowalne „zbawienie” czy życie wietrzne po śmierci.

        Widać że wprowadzanie chrześcijaństwa było na rękę żydom, o czym pisał Marcus Eli Ravage. Ich wymarzony ustrój to właśnie ustrój niewolniczy czy feudalny z masą posłusznych, wypranych z mózgów zombie. „Pismo święte” narzuca żydom zdobycie władzy nad światem jako obowiązek religijny. Ich bóg to z jednej strony bóg plemienny, z drugiej strony bóg mający ambicję rządzić całą ziemią. Popularyzacja judejskiej mitologii z Abrahamem czy Mojżeszem, przeprowadzana przez chrześcijaństwo i islam, była koniecznym etapem zdobywania władzy nad światem według tego scenariusza. Ta mitologia od początku narzucała specjalny status żydów zarówno w chrześcijaństwie jak i w islamie, co na pewno nie było bez znaczenia. Dzisiaj dowiadujemy się, że tylko żydzi są ludźmi, co dużo społeczeństw (głównie Zachód) przyjmuje ze zrozumieniem 🙂

        Cała ta cywilizacja, wszystkie cywilizacje, to coraz bardziej bezwzględne niewolnictwo. Stojący za rogiem czip RFID wszczepiany pod skórę i brak możliwości przeżycia bez dostępu do pieniądza to ostateczne efekty jej rozwoju przez tysiąclecia.

        Tam pewnie chodziło o to, że człowiek jest zdolny do wytworzenia dużo więcej niż potrzebne jest mu do utrzymania siebie i rodziny. Grupa, która narzuci porządek społeczny zmuszający ludzi do niewolniczej pracy, jest w stanie przechwycić całą „wartość dodatkową” i wykorzystać ją do swoich celów. Oczywiście do subtelnego zarządzania niewolnikami jest potrzebna dobra ideologia (chrześcijaństwo) i kilka magicznych sztuczek, chociażby z pieniądzem, który umożliwiając podział pracy ma siłę zwielokrotniania wydajności każdego niewolnika. Jak się to skombinuje z postępem technologicznym, to rzeczywiście można podbić całą ziemię. Mało osób uświadamia sobie że ten szalony postęp technologiczny nie jest spontaniczny, ma źródła w wierzeniach religijnych, jest bezwzględnie wymuszany, jego rozwój jest reżyserowany w określonym kierunku – zawsze chodzi o centralizację władzy.

        Polubienie

    • Luki
      Przyznam się, że z dziką satysfakcją czytam podobny skowyt katolactfa. Oznacza on nasze zwycięstwo a ich klęskę. Ci turbokatole naprawdę wierzą w katolickie wymysły o tym, że od tysiąca lat Polak to katolik, a Polska to kraj nadjordańskich guseł i żydowskich idoli, bez których zginie. W ich obrzezanych ślepą wiarą w nadjordańskie wymysły łepetynach nie może się pomieścić to, że po tysiącu latach oficjalnie panującego między Odrą a Bugiem krystowierstwa pogaństwo mogłoby jeszcze istnieć. Byli pewni, że wyginęło ono już w X wieku. A tu masz babo placek – pogaństwo odradza się. I przez to ten ich skowyt, gorzkie żale i rozdzieranie szat – czyli miód na moje pogańskie serce.
      Turbokatole nie dostrzegają znaków czasu – nie zauważyli, że coraz więcej Polaków nie tylko nie wierzy już w te ich wymysły, gusła, zabobony i idoli, ale że mają ich po prostu dość. I wolą taniec, zabawę i śpiewy przy kupalnym ognisku niż klęczenie przed rzymską szubienicą i modlenie się do beznapletkowego „zbawiciela” o zmiłowanie i miłosierdzie. Ludzie wybierają afirmację życia w miejsce umartwiania się, poszczenia i kajania przed żydowskimi bożkami. I jest to całkiem naturalne w sytuacji, gdy kk nie posiada władzy politycznej, nie ma na usługach państwa będącego jego świeckim ramieniem i nie dysponuje sankcjami pozwalającymi mu bezkarnie i brutalnie tępić i prześladować pogaństwa. W warunkach dobrowolności prędzej czy później wszyscy ludzie wybiorą zabawę przy ognisku w miejsce klęczenia przed rzymską szubienicą z żydowskim wisielcem.

      Polubienie

  10. @ Tonący brzytwy się łapie, czyli chrabja Potocki jako wazeliniarz i dupoliz Albina Siwaka…

    To spotkanie chrabiego Potockiego z Albinem Siwakiem kręcone przez UBeka Berdowicza to pewnie próba zapożyczenia autorytetu Siwaka przez Potockiego. Choć oczywiście Albin Siwak cieszy się szacunkiem u bardzo ograniczonego grona odbiorców, co zaznaczasz.

    Piszesz że to krok rozpaczliwy bo chrabia Potocki lansuje tezę że PRL to byt „nielegalny” (czy coś w tym rodzaju) a on to legalna władza z 2RP co przyjedzie na białym koniu, przywróci prawo i zaprowadzi porządek i generalnie będzie dobrze. Albin Siwak to jednak PRL, ta lepsza bo polska strona PRLu. Widać tu wyraźną sprzeczność – co podnosisz.

    Czy ten różowy obraz 2RP lansowany przez chrabiego nie chwycił wśród internetowej widowni? Chciałbym w to wierzyć, brytyjscy historycy twierdzą że 2RP to było ostatnie feudalne państwo Europy i we wrześniu 1939 roku zniknął w Europie feudalizm. Na pewno 2RP była to porażka kulturowa i gospodarcza a wrzesień 1939 to to tylko widowiskowa ilustracja tej prawdy.

    Obawiam się raczej że Twoja analiza demaskująca rozpaczliwą próbę chrabiego pożyczenia trochę autorytetu od Albina Siwaka jest zbyt subtelna dla przeciętnego oglądacza YouTube. Mało kto dostrzeże sprzeczność, o której piszesz, no chyba że przeczyta Twój tekst…

    Ten stylizowany na Adolfa Dymszę aktor – co to sprawia wrażenie że umie jeść zupę widelcem i uwierać go będzie ziarnko grochu leżące pod łóżkiem, jak na prawdziwego hrabiego przystało – ma eksploatować przekonanie: „jest kiepsko, lepiej już było a chrabia przywróci nam porządki z czasów, kiedy było lepiej.”

    Lepiej podobno było w tej mitycznej 2RP, ale lepiej było także w PRL, co trochę ludzi pamięta. To dlatego chrabia został sfilmowany z Albinem Siwakiem. I tyle ma wystarczyć oglądaczowi YouTube. 2RP i Albin Siwak to ta „lepsza przeszłość” z którą koleguje się chrabia, której powrót ma zapewnić jak wygra wybory.

    Czy chrabia jednak traci czy nie zdobywa naiwniaków i cała operacja związana z jego wylansowaniem upada?

    Nawet nie wiem czy to ma znaczenie. Jak rozumiem, chrabia jest kreowany na nowego Kukiza, takiego antysystemowca z certyfikatem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jak nie chwyci chrabia, to wymyślą kogoś innego, pewnie pracują nad wieloma pajacykami. Zresztą zawsze w odwodzie pozostaje Kukiz.

    Ogólna zasada funkcjonowania kandydatów w kampanii wyborczej mówi: „używać komunały i składać obietnice bez pokrycia”. Kto będzie lepszy, ten wygra. Tak to działa od ponad dwustu lat. Chrabia czy nie chrabia, nawet jako lider opozycji wygra kandydat MBP. Nawet jak przejdą ludzie bez certyfikatu z MBP, co podobno zdarzyło się ostatnio we Włoszech, to MBP ma inne instrumenty aby przywrócić swoje porządki. Ten system nie przewiduje rozwiązania politycznego.

    Polubienie

  11. https://pl.sputniknews.com/swiat/201807188407619-Sputnik-szaman-Syberia/

    Zagadkowy człowiek w śmiesznym ubraniu, uderzający w bęben, zaklinacz duchów i znachor – tak wyobrażamy sobie szamana. Wielu mieszkańców Syberii nadal wierzy w moc miejscowych wróżbitów i czarnoksiężników. I mało kto wie, jakie szokujące fakty skrywają czasem magiczne rytuały szamanów.

    Atak epilepsji

    Arktyczna histeria to psychopatyczne schorzenie, na które narażeni są mieszkańcy Syberii i Dalekiej Północy z racji wielu obiektywnych czynników, takich jak niskie temperatury, mała gęstość zaludnienia, niedobór witamin itp.
    Szwedzki religioznawca Oke Olmarks (1911-1948) uważał szamanizm za jaskrawy przejaw arktycznej histerii, kiedy człowiek przechodzi ataki epilepsji. Chory uważa swoje halucynacje za kontakt z duchami i wierzy we wszystko, co nadprzyrodzone. Jedyną rzeczą, jaka odróżnia zwykłych psychopatów od szamana, jest to, że może on kontrolować ataki, wywoływać je umyślnie z pomocą szczególnych technik.

    Śmierć za rezygnację z szamanizmu

    Jeśli duch przodków wyznaczył człowieka na szamana, to musi on przyjąć swoje przeznaczenie lub umrzeć. Wśród narodów Syberii uważa się, że przed opanowaniem umiejętności jasnowidza i uzdrawiacza człowiek przeżywa tak zwane „szamańskie kruszenie”. To niewytłumaczalna choroba, z której można się wyleczyć dopiero wtedy, gdy się wejdzie w kontakt z duchami.
    Dla wielu ludzi przeżywane wizje stają się prawdziwym szokiem, który burzy ich percepcję świata, przewartościowuje plany życiowe. Rezygnacja z szamanizmu oznacza dla takiej osoby prędką śmierć.

    Ślub z bóstwem lub duchem

    W swojej książce „Szamanizm: archaiczne techniki ekstazy” rumuński historyk i filozof Mircea Eliade (1907-1986) napisał, że szamani często zawierają rytualne małżeństwa z różnymi bóstwami lub duchami-opiekunami. Szamani są przekonani, że wstępują w relacje seksualne z mieszkankami innych wymiarów, będąc w stanie transu.

    Były przypadki, kiedy taka właśnie mistyczna żona żądała od szamana rozwodu, jeśli był żonaty przed uzyskaniem magicznych zdolności. I śmiertelni mężowie nie umieli sprzeciwić się woli „niebiańskich” dam.
    Szamanizm przewiduje też seksualne kontakty z duchami. To kamień węgielny tego rodzaju wierzeń.

    Narkotyki dla ekstazy

    Zwykle w celu wejścia w trans szaman musi wykonać zaledwie kilka monotonnych uderzeń w bęben i oddać się tańcu rytualnemu, ale w celu zwiększenia ekstazy stosuje dodatkowe środki. Z reguły narkotyki. Jada więc grzybki halucynogenne, wdycha odurzający dym, pali specjalne mieszanki.

    Szamani wykorzystują na szeroką skalę narkotyczne upojenie, żeby wejść w kontakt z duchami i przepowiadać. Tego rodzaju substancje pomagają lepiej nastroić się na odbiór nadprzyrodzonego świata i jego mieszkańców.
    Zmiana płci i „przemiana” w kobietę

    Wśród Kamczadałów, Czukczów, Koriatów i przedstawicieli co poniektórych innych narodów Syberii można spotkać szamanów transwestytów. Częściej mężczyźni „przemieniają się” w kobiety, choć zdarza się, że szamanki zaczynają ubierać się i zachowywać jak przedstawiciele płci przeciwnej. Takie osoby mogą wstępować w małżeństwa, które dziś nazywamy związkami partnerskimi.
    Przeobrażenie mężczyzny szamana w kobietę nosi nie rytualny, lecz realny charakter. Z tym że bez poddawania się operacji zmiany płci. I wszystko, rzecz jasna, z rozkazu duchów, które jawiły się w czasie zaklinania. Przy czym niektórych szamanów na tyle odraża myśl o czymś takim, że wolą ze sobą skończyć.

    Polubienie

    • Przemex,
      nie jestem pewien, czy wszystko co Sputnik pisze o szamanizmie i szamanach jest do końca sprawdzone i obiektywne. Odnoszę wrażenie, że za tą publikacją mogą stać „cerkiewni”, zarówno z redakcji Sputnika jak i spoza niej. Wścieka ich odradzający się (obok tożsamości słowiańskiej, przed-żydo-prawosławnej) szamanizm i stąd go dyskredytują. Zresztą ocena szamanizmu z punktu widzenia człowieka cywilizowanego, a tym bardziej krystowierczego, zawsze będzie wypaczona.
      Jeśli idzie o szamanizm prehistoryczny to kto wie, czy nie dzięki szamanom przetrwał nasz gatunek.

      Jakieś 100 tys. lat temu żyło na naszej planecie nie więcej niż kilka, kilkanaście tysięcy ludzi rozbitych na nieliczne grupki. A życie nie było wtedy łatwe – ogromna ilość drapieżników polowała na ludzi, miały miejsca zmiany klimatyczne i katastrofy naturalne powodujące głód i towarzyszące mu choroby. Wybuch superwulkanu w dzisiejszej Indonezji 70 tys. lat temu o mało nie unicestwił ludzkości głodem:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Toba_(jezioro)

      Tak jak to najprawdopodobnie zrobił z Człowiekiem Neandertalskim „włoski” superwulkan:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Pola_Flegrejskie

      Przetrwanie ludzkiego gatunku wisiało wielokrotnie na włosku. I kto wie, czy gatunek homo sapiens nie przetrwał właśnie dzięki szamanom potrafiącym intuicyjnie (czy jak ktoś woli – dzięki kontaktom z duchami) odnaleźć miejsca korzystne do osiedlenia, gdzie żywności nie brakowało. I którzy potrafili leczyć chorych.

      Ja osobiście mam wielki szacunek dla szamanów – z wyłączeniem udających ich hochsztaplerów – bo i takich nie brakuje.
      Nie wykluczam więc, że opisy „szamanizmu” ze Sputnika dotyczą w dużej części takich właśnie oszustów, żerujących na ludzkiej naiwności.

      Polubione przez 1 osoba

      • Sputnik jest platformą medialną, która zaczyna przypominać pod niektórymi względami nasze media głównego nurtu.

        Widać że mają parcie na poszukiwanie i publikowanie przyciągających czytelnika sensacji, plotek, itp.

        Dlatego to co czasem publikują traktuję z przymrużeniem oka.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s