Wedy a Słowiańszczyzna

.

Poniższa zakładka jest miejscem dla zainteresowanych szukaniem powiązań Przyrodzonej Wiary Przyrody Słowian a Wedami i ogólniej duchowością Wschodu. Ostatecznie obie te Tradycje wywodzą się z tych samych korzeni. „Zakładka” ta będzie uzupełniana linkami. Można tutaj także wrzucać informacje o buddyzmie, jodze, mitologii oraz o szamanizmie.

O taką zakładkę upominało się kilku czytelników, a ostatnio Malwa. Wychodzę na przeciw temu pomysłowi – opolczyk

*****

.

Sens śmierci – Mezamir

.

UPANISZADY

.

VI.I.3

Dzięki czemu to,co nieusłyszane,zostaje usłyszane

Niepomyślane zostaje pomyślane a nierozpoznane rozpoznane?

 

To jest tak mój drogi,jak dzięki jednej grudce gliny

Poznaje się wszystko co zostało zrobione z gliny

Wszelka przemiana to tylko nazwa wynikła z mowy

A w istocie jest to glina

 

Na początku mój drogi To było istniejące

Jedno zaiste,bez drugiego

A są tacy co powiadają:

To na początku było nieistniejące,jedno,bez drugiego

I że z nieistniejącego się zrodziło

 

Lecz jakże to możliwe,mój drogi

Czy z nieistniejącego istniejące może się narodzić?

Istniejące mój drogi było na samym początku

Jedno,bez drugiego

 

TO tak sobie pomyślało

Obym było wielością,obym się rozmnożyło

I wtedy żar się narodził

Żar sobie pomyślał

Obym był wielością

Wtedy wody się narodziły

Dlatego gdy człowiek się smuci lub poci

Wtedy z żaru wody powstają

 

Wody tak sobie pomyślały

Obyśmy były wielością,obyśmy się narodziły

I stworzyły pokarm

Dlatego tam gdzie deszcz spadnie powstaje obfitość pokarmu

Z wód zaiste pokarm się rodzi

 

Z tych trzech trzy rodzaje stworzeń powstają

Zrodzone z jaja,z żywej istoty i z nasienia

 

Owo bóstwo tak sobie pomyślało

W te trzy bóstwa poprzez  żyjącą duszę wchodzę

Nazwę<nama> i kształt<rupa> rozdzielę

 

Niech każde z owych trzech potrójnym uczynię

I owo bóstwo poprzez żyjącą duszę wchodząc

Nazwy i kształty rozdzieliło

 

I tak każde z owych trzech uczyniło potrójnym

W jaki to sposób mój drogi każde z owych trzech

Potrójnym się stało,tego dowiedz się ode mnie

 

Każda czerwona forma<rupa>ognia to forma żaru

Każda białą to forma wód,a czarna-pokarmu

Istota ognia wyszła z ognia

Wszelka przemiana to tylko nazwa wynikająca z mowy

Rzeczywiście są tylko trzy formy

 

Każda czerwona forma Słońca to forma żaru

Istota Słońca wyszła ze Słońca

 

Każda czerwona forma Księżyca to forma żaru

Każda biała to forma wód a czarna pokarmu

 

Istota Księżyca wyszła z Księżyca

 

Każda czerwona forma błyskawicy to forma żaru

Istota błyskawicy wyszła z  błyskawicy

 

To właśnie ongiś wiedzieli wielcy panowie domu

Wielcy uczeni gdy zwykli mówić:

Teraz już nikt nam nie powie nic takiego

Czegośmy nie usłyszeli,nie pomyśleli anie nie zrozumieli

Gdyż dzięki tym trzem elementom wszystko zrozumieli

 

Oni zrozumieli ze

To,co wydaje się czerwone ma formę żaru

To co wydaje się białe ma formę wód

To co wydaje się czarne ma formę pokarmu

 

Oni zrozumieli iż wszystko co wydaje się nierozpoznane

Jest zmieszaniem trzech bóstw

Człowieka osiągając potrójnym się staje

 

Spożyty pokarm staje się trójdzielny

Ich najgrubsza część przekształca się w kał

Środkowa w ciało a najsubtelniejsza w umysł

 

Wypite wody stają się trójdzielne

Ich najgrubsza część to mocz

Środkowa-krew,najsubtelniejsza to oddech

 

Spożyty żar staje się trójdzielnym

Jego najgrubsza część to kości

Środkowa-szpik kostny,a najsubtelniejsza to mowa

 

Przeto mój drogi umysł uczyniony jest z pokarmu

(stajesz się tym o czym myślisz,świat jest taki jak myślisz że jest-Mezamir)

Oddech z wód a mowa z żaru

Ze zsiadłego mleka gdy jest ubijane

To co najsubtelniejsze idzie do góry,tak powstaje masło

 

W ten sam sposób gdy pokarm jest spożywany

To co najsubtelniejsze idzie do góry,tak powstaje umysł

 

Dowiedz się ode mnie o stanie snu.

Gdy człowiek śpi,powiada się o nim

Że staje się doskonałym bytem,wchodzi w samego siebie

Dlatego ten który śpi nazywa się <wchodzącym w samego siebie>

 

Tak jak ptak na uwięzi latając na wszystkie strony

A nie znajdując spoczynku przysiada byle gdzie

Tak samo umysł błąkając się tu i tam

I nigdzie spoczynku nie znajdując

Spoczywa tylko dla odpoczynku oddechu

Gdyż umysł mój drogi,związany jest z oddechem

 

Przeto mój drogi jak kiełek szukaj korzenia

w wodach

w żarze

w bycie

 

Gdyż dla wszystkich stworzeń

Byt jest korzeniem byt jest schronienie,byt jest domem.

 

Zaiste każde z owych trzech bóstw

Kiedy w człowieka wejdą,każde z nich staje się potrójne

Kiedy człowiek stąd odchodzi

Jego głos wchodzi w jego umysł

umysł w oddech

Oddech w żar

A żar w najwyższe bóstwo

To jest właśnie to co najsubtelniejsze

 

To jest dusza całego wszechświata,to rzeczywistość

To Atman,Tattwamasi-ty jesteś tym

 

Kiedy pszczoły miód gromadzą

Z różnorodnych drzew nektar zbierają i łączą go w jeden smak

 

I nie są w stanie odróżnić <jam smakiem tego drzewa a ja tamtego>

 

Podobnie wszystkie stworzenia choć w byt weszły

Nie rozpoznają ze osiągnęły byt

 

I czymkolwiek tu były:tygrysem,lwem,wilkiem czy dzikiem

Robakiem,motylem,muchą czy komarem

Tym samym staną się znowu

 

Z czego życie uchodzi to zaprawdę umiera

Lecz życie nie umiera nigdy

 

„Włóż tę sól do wody i przynieś ją rano

Tę sól którą do wody wrzuciłeś

Proszę ,przynieś mi ją teraz”

gdy po nią sięgnął nie znalazł jej,gdyż się rozpuściła

 

Nabierz trochę wody z wierzchu,jaki ma smak?Słony

Nabierz trochę wody ze środka,jaki ma smak?Słony

Nabierz trochę wody z dna,jaki ma smak?Słony

Wszystko jest takie samo

 

W ten sam sposób

To czego tu nie dostrzegasz to zaprawdę tu jest

 

 

 

To czegoś się nauczył to zaledwie nazwy<nama>

Gdyż dzięki nazwie zostaje rozpoznana Rigweda,Jadżurweda i Samaweda

Jak czwarta Atharwaweda a jako piąte historie i legendy

Jak i nauka o Wedach,rytuały dla przodków

Nauka o liczbach o znakach wróżebnych oraz czasie

Dzięki słowom wszystko to zostaje ukazane

 

Dlatego nazwie oddawaj cześć

Tego kto czci nazwę jak Brahmana

Jak daleko sięga jego słowo,tak daleko sięga jego niezależność

 

 

Słowo<wacz>zaprawdę jest wyższe od nazwy

Gdyż dzięki Słowu zostaje rozpoznana Rigweda,Jadżurweda i Samaweda

Jak czwarta Atharwaweda a jako piąte historie i legendy

Jak i nauka o Wedach,rytuały dla przodków

Nauka o liczbach o znakach wróżebnych oraz czasie

Dzięki słowom wszystko to zostaje ukazane

 

Dlatego Słowu oddawaj cześć

Tego kto czci Słowo jak Brahmana

Jak daleko sięga jego słowo,tak daleko sięga jego niezależność

 

Umysł jest wyższy od słowa

Dlatego umysłowi oddawaj cześć

 

Wyobrażenie<sankalpa>wyższe jest od umysłu

Kiedy człowiek sobie coś wyobrazi wtedy rozważa to w umyśle

Następnie wypowiada słowo a słowo jest nadaniem nazwy

Święte hymny stają się jednym w nazwie

Zaś święte czynności w świętych hymnach

 

Wszystko łączy się w wyobrażeniu

Wyobrażenie jest Atmanem wszystkiego

Wyobrażenie jest podstawą

Niebosa i Ziemia zostały uformowane w wyobrażeniu

Kiedy świat został wyobrażony,wszystko zostało wyobrażone

To jest właśnie wyobrażenie dlatego wyobrażeniu oddawaj cześć

 

(rozumiecie już dlaczego żydowskie religie tak nienawidzą i zakazują tworzeniu wizerunków bóstw?)

 

Ten kto czci wyobrażenie jak Brahmana

Osiąga wyobrażone światy będąc niezmiennym,światy niezmienne

Sam będąc podstawą-światy będą ce podstawą

A będąc nieporuszonym,światy nieporuszone

I jak daleko sięga jego wyobrażenie,tak daleko sięga jego niezależność

 

 

Myśl<czitta> wyższa jest od wyobrażenia

Kiedy człowiek myśli wtedy sobie wyobraża i następnie rozważa w umyśle

Później wypowiada słowo a słowo jest nadaniem nazwy

 

To wszystko łączy się w myśli

Dlatego o człowieku który posiada wielką wiedzę lecz nie myśli

Powiadają że jest nikim bez względu na jego wiedzę

Gdyby naprawdę posiadał wiedzę nie byłby bezmyślnym

Zaś człowieka który nie posiadł wielkiej wiedzy ale myśli

ludzie chcą słuchać

Myśl jest punktem łączącym to wszystko

 

Myśl to zaprawdę Atman,myśl to podstawa

Dlatego myśli oddawaj cześć.

 

 

 

Kontemplacja<dhjana>jest wyższa od myśli

Ziemia kontempluje na swój sposób

Na swój sposób kontemplują przestworza

Niebiosa na swój sposób kontemplują,kontemplują wody i góry

I na swój sposób kontemplują bogowie oraz ludzie

Dlatego jeśli człowiek tu na Ziemi osiąga wielkość

Jest to jakby część nagrody za kontemplację

Zaś ci mali ludzie są kłótliwi podli i oszczerczy

A wielcy otrzymują jakby część nagrody za kontemplację

Dlatego kontemplacji oddawaj cześć

 

 

Zrozumienie<widżniana>jest zaprawdę wyższe od kontemplacji

Pokarm i smak,ten świat i tamten świat

Zostają rozpoznane dzięki zrozumieniu

Dlatego zrozumieniu oddawaj cześć

Ten kto czci zrozumienie jak Brahmana,osiąga światy zrozumienia i wiedzy

 

Pamięć<smara> wyższa jest od przestworzy

W przestworzach jest zarówno Słońce i Księżyc

Poprzez przestworza się woła i słucha

Poprzez przestworza odpowiada

 

Lecz gdyby nawet zgromadziło się wielu ludzi

Ale pamięci pozbawionych,oni nic by nie usłyszeli.

O niczym by nie myśleli,niczego nie rozumieli

 

Zaś kiedy pamiętają,wtedy słyszą,myślą,rozumieją.

 

Nadzieja<aśa> jest wyższa niż pamięć

 

Oddech życiodajny<prana>jest wyższy od nadziei

 

 

Ja jest poniżej,Ja jest powyżej

Na zachód,na wschód,północ,południe

Poczucie JA zaprawdę jest  całym światem

**************************************************

**************************************************

Buddyści mają nieco inny pogląd na temat Jaźni,Atmana

Posługują się pojęciem Anatmana gdyż wiele ścieżek buddyjskich to ścieżki non teistyczne

(a nie ateistyczne jak próbuje koślawo przestawić to kk).

http://www.amitaba.za.pl/budd_jakto.html

 

„Taki dualistyczny sposób postrzegania stwarzający podział na ja i resztę zawsze rodzi konflikty i powoduje zabłąkanie w kole cierpienia.

To błędne koło nosi nazwę – reinkarnacja.

 

Wokół tego tematu narosło już wiele nieporozumień wynikających z faktu, iż kurczowo trzymamy się koncepcji osobowego „ja”.

Zapewne, dlatego powszechne pojmowanie reinkarnacji

oscyluje wokół wędrówki osobowej duszy z ciała do ciała lub innej formy kontynuacji naszego obecnego życia.

Owszem jest to kontynuacja, ale zapewne nie taka, jakiej byśmy sobie życzyli.

 

Pamiętacie zapewne, że wszystkie twory nieoświeconego umysłu egzystują w sieci przyczynowo skutkowej, to jej prawa i nasze działania (karma) determinują kształt przyszłego wcielenia.

Każde teraźniejsze działanie, słowo czy myśl tworzy ogólny szkic nowej egzystencji. Określa szkielet cech fizycznych i psychicznych a nawet środowisko, w którym narodzi się nowa istota obciążona bagażem skutków naszego obecnego życia.

Oczywiście nie może być mowy o kontynuacji naszego obecnego „ja”, ono nie istnieje w trwałej formie. Każda z istot łańcucha wcieleń tworzy swoje własne „ego” w zależności od warunków i otoczenia, w którym przyszło mu żyć.”

„Odrzucając abstrakcyjne pojęcia na temat śmierci,zyskujemy możliwość wejrzenia w głąb własnego umysłu i serca.

 

„Ta podróż wymaga kontemplacji tego czym dla nas osobiście jest śmierć

-nie z medycznego czy technicznego punktu widzenia ani z perspektywy naszej religii czy kulturowej tradycji.

Zamiast tego powinniśmy zapytać siebie:”Co śmierć oznacza dla mnie z perspektywy moich doświadczeń życiowych?

 

Jakie jest moje najbardziej podstawowe,wewnętrzne odczucie tego czym jest śmierć?

 

Są to ważne pytania ponieważ to w jaki sposób definiujemy śmierć

w znacznym stopniu determinuje to jak będziemy jej sami doświadczać.

Będzie to dla nas również wskazówka jak właściwie umierać.

Po to aby przekształcić strach przed śmiercią i pokonać go

musimy nawiązać kontakt ze śmiercią poprzez autentyczną refleksję,zamiast ją  negować.

Powinniśmy  kontemplować jej obraz ze spokojnym i klarownym umysłem

a nie wyobrażenie śmierci wykreowane przez nasze myśli w oparciu o przesądy i pogłoski.

 

Musimy rzeczywiście zobaczyć i poczuć ten stan bez żadnych osłon i filtrów.

 

Kiedy obawiamy się śmierci nie widzimy tego co oczywiste:

to co posiada moc odnawiania siebie jest wieczne

natomiast to co stanowi ciągłość nie posiada twórczej mocy.

Bez gry narodzin i śmierci,świat popadłby w stagnację.

Byłby jak nieruchoma klatka filmowa,taki świat uchwycony przez obiektyw

jest nieruchomy i trwały,nic się w nim nie zmienia”.

 

Fragment mojej korespondencji z amerykańskim szamanem:

 

„Everything in our Universe comes from Energy (or what we call spirit)….so after death….it too goes back into the Universal Energy…

or could stay with our Soul…and be recycled..into the Spirit world….depending on the Soul’s degree of develolpment and learning…

it might remember parts or all of the I consciousness and come back via reincarnation for more learning and development…

or be „assigned” somewhere else.

We come from the light and go back into the light…..I think even physicists are beginning to learn this.”

Bobby Lake Thom

 

 

„Bez nieustannej gry śmierci i narodzin,nasze życie tak samo stałoby się niezmienne i bezsensowne

stałoby się torturą nie do zniesienia.

W ogóle nic by się nie zmieniało w przeciwieństwie do tego jakie cudowne i odświeżające jest

przeżywanie tych zachodzących w każdej chwili zmian.

 

Śmierć i narodziny następują nieustannie.

Chodzi o to aby nauczyć się że umieranie jest częścią procesu życia,ma miejsce w każdej chwili-nie tylko pod koniec życia.

 

W rzeczywistości staramy się zupełnie unikać śmierci.

Boimy się słuchać o niej albo ją oglądać nie mówiąc już o jej przeżywaniu.

Dzieje się tak ponieważ wytworzyliśmy negatywne i wywołujące strach wyobrażenie śmierci.

Wierzymy że śmierć stanowi koniec tego wszystkiego czym jesteśmy,utratą tego co jest dla nas najdroższe.

Śmierć to proces przemiany ,samo zakończenie nie jest ani pozytywne ani negatywne-to tylko rzeczywistość.

W ostateczności to co nazywamy „życiem”,jest tylko iluzją ciągłości-następstwem momentów,strumieniem myśli

emocji i wspomnień które jak nam się wydaje,posiadamy na własność.

 

 

Z tego powodu wskakujemy w egzystencje jako właściciele tej ciągłości.

Ta ciągłość nie jest substancjalną rzeczywistością.

Składa się z pojedynczych momentów które powstają,rozpuszczają się i znowu powstają jak fale na oceanie.

Również Ja powstaje i rozpuszcza się w każdej chwili.

„Ja”danego momentu rozpuszcza się i odchodzi.

Świeże”Ja”następnego momentu znowu powstaje.

Nie można powiedzieć że te dwa „Ja”są tym samym czy czymś różnym

jednak przez konceptualny umysł są identyfikowane jako jedno,ciągle trwające”Ja”

 

W tym strumieniu wyraźnie możemy zauważyć zachodzący proces śmierci:rozpuszczanie przemijających myśli,

słabnięcie żywych emocji,szybkie zmiany percepcji,wrażenie dotyku jest,a później odchodzi.

 

Kiedy przeżywamy koniec jakiejś chwili równocześnie przeżywamy proces narodzin.

Rodzi się nowy świat nowych myśli.

 

Koniec chwili jest również odnową,ponieważ tylko dzięki śmierci mogą zaistnieć nowe rzeczy.

 

Mamy do wyboru już teraz pokierować swoją własną historią życia i umierania

albo zamknąć oczy na prawdę o nietrwałości ,czekać aż otworzy je śmierć

 

Nauki o sześciu Bardo wskazują na podstawową kontynuację umysłu

przez wszystkie stany egzystencji.

 

Patrząc z tej perspektywy to co nazywamy życiem i śmiercią,jest jedynie koncepcjami.

Relatywnymi określeniami przypisywanymi do nieprzerwanego stanu istnienia,niezniszczalnej świadomości

nie podlegającej ani narodzinom ani śmierci.

 

Chociaż możemy być przywiązani do tego życia i bać się jego zakończenia

musimy wiedzieć że po śmierci istnieje umysł

a tam gdzie jest umysł trwa nieprzerwany spektakl.

 

Jednakże to,czy to zrozumienie pozostanie jedynie pocieszająca ideą

czy też stanie się kluczem otwierającym głębsze poziomy wiedzy i ostatecznej wolności,zależy od nas.

 

Z punktu widzenia poziomu względnego,nie jesteśmy wolni

tak długo jak długo  nie rozpoznajemy natury umysłu.

 

To pierwotna czysta świadomość,stan przebudzenia przekraczający dualizm.

Chociaż nigdy nie jesteśmy oddzieleni od tej natury,nie dostrzegamy jej.

 

Zamiast niej widzimy kogoś kogo sobie wymyśliliśmy,kogoś kim wydaje się nam że jesteśmy.

 

Widzimy”Ja”które jest sfabrykowane przez myśl i tak samo sfabrykowany świat,podobny do snu.

 

Jednak dzięki praktyce metod kultywujących uwagę i świadomość,rozwijamy wgląd czyli pradżnię

która bezpośrednio widzi naturę umysłu.

 

W momencie w którym natura ta

zostaje w pełni rozpoznana

nasza podróż przez stany Bardo dobiega końca.

 

Możliwość takiego pełnego rozpoznania wzrasta w ogromnym stopniu w czasie śmierci oraz w stanach przejściowych po śmierci

ale tylko wtedy jeżeli jesteśmy odpowiednio na to przygotowani”.

 

 

 

 

 

Opowieści z Ziemiomorza

„Zrozumiałam to na granicy życia i śmierci,zrozumiałam że nie chce umierać.

Zebrałam stare księgi,byłam gotowa oddać za nie wszystko.

 

O czym Ty mówisz?

 

Wreszcie udało mi się zapanować nad największa magią tego świata

z jej pomocą zniszczę granice między życiem i śmiercią

która została ustalona na początku istnienia świata.

 

Nie możesz tego zrobić,osoba która ma moc nie ma prawa do błędu.

to zakłóci równowagę całego wszechświata!

 

 

Nie rozśmieszaj mnie.

Doskonale wiesz że równowaga już dawno została zachwiana

i to my ludzie jesteśmy temu winni.

Ludzkie pragnienia nie mają granic i nikt nie jest w stanie ich ujarzmić.

Odnajdę nieśmiertelność i będę żyła wiecznie.

 

Nieśmiertelność i życie nie mogą wspólnie istnieć.

 

Ja to zmienię!

 

Aren,co tutaj robisz?

 

Revand,ta osoba próbuje sobie przywłaszczyć prawo do życia wiecznego.

 

Aren,naprawdę zdradziłeś jej swoje zaklęte tajemne imię?

 

Zyskam wieczne życie,nie chcę umierać.

 

Aren,zyskać nieśmiertelność znaczy stracić życie.

Wypierając się śmierci wypierasz się także życia.

 

 

To kłamstwo.

 

Posłuchaj mnie Aren,nic na tym świecie nie trwa wiecznie.

Śmiertelność jest darem niebios dla ludzkości.

Wszystko co posiadamy,prędzej czy później przepadnie.

Taki jest nasz los,dar i przekleństwo zarazem.

Życie też nie jest wyjątkiem”.

 

 

 

 

Dzialu – język tybetański: ‚ja’lus tęczowe ciało – oznaka pełnego urzeczywistnienia w Dzogczen.

 

„Nauki Dzogczen nie powinny być postrzegane jako jakaś religia czy filozoficzna tradycja.

Są one raczej całościową wiedzą o „stanie bycia jednostki”, a wiedza taka znajduje się poza wszelkimi religijnymi i kulturowymi ograniczeniami.

Dzogczen nie stał się sektą czy szkoła ponieważ przez wieki zachował czystość i autentyczność przekazu,

które nie dają się pogodzić z bardziej formalnymi strukturami instytucji religijnych.

Nauki Dzogczen ze swej istoty przekraczają ich granice, tak zresztą jak inne ograniczenia stwarzane przez człowieka”.

Namkhai Norobu

Emanacja ciała, która widoczna jest wokół szczególnie uduchowionych umierających. Znana powszechnie w buddyzmie.

W skrajnych przypadkach z ciała umierającego pozostają tylko paznokcie i włosy.

W tym czasie wśród zgromadzonych panuje szczególnie podniosła atmosfera.

Jest to widomy znak urzeczywistnienia w tym życiu nauk Oświeconych.

oraz umiejętności kontrolowania żywiołów w trakcie procesu umierania. Obserwuje się także spadek ciężaru i rozmiarów ciała.

 

 

 

 

 

„W ciągu życia esencje które otrzymaliśmy od rodziców,pozostają wewnątrz centralnego kanału w formie dwóch kulek jasnego światła,czyli Bindu.

Jedna z nich znajduje się na górnym końcu centralnego kanału w czakrze wierzchołka głowy

w formie odwróconej białej sylaby HAM

Druga przebywa na dolnym końcu centralnego kanału w formie czerwonego ASZE

czyli kreski A podobnej do płomienia świecy.

 

Białe Bindu odpowiada elementowi męskiej energii odziedziczonej po ojcu dla wyrażenia współczucia

Czerwone Bindu koresponduje z elementem żeńskiej energii odziedziczonej po matce dla wyrażenia mądrości.

 

W momencie poczęcia białe i czerwone elementy męskiej i żeńskiej energii łączą się ze sobą i tak rozpoczyna się nasza egzystencja.

W podobny sposób elementy te łączą się ponownie podczas rozpuszczenia.

 

Kiedy zbliża się śmierć,Bindu zaczynają się do siebie zbliżać.

Najpierw świadomość rozpuszcza się w fazie wizji,podczas gdy białe Bindu z wierzchołka głowy zaczyna „zstępować” w dół

centralnego kanału w kierunku serca.

W tym momencie pojawia się świetlista biała wizja,podobna do światła Księżyca na bezchmurnym niebie.

Równocześnie ustają 33 rodzaje myśli związanych z pierwszą podstawową Klesią-agresją.

W drugim etapie wizja przechodzi w”zwiększanie”

podczas gdy czerwone Bindu poniżej czakry pępka zaczyna wznosić się w kierunku serca.

W tym czasie pojawia się świetlista czerwona wizja podobna do światła Słońca na bezchmurnym niebie.

Teraz całkowicie zanika 40 aspektów myśli związanych z drugą podstawową Klesią-pożądaniem.

 

 

W trzecim etapie”zwiększanie” przechodzi w „osiągnięcie”,podczas gdy dwa Bindu(białe i czerwone) spotykają się w czakrze serca

i stapiają,ściskając świadomość między sobą.

 

W tym czasie ustaje 7 myśli związanych z ignorancją i pojawia się całkowicie ciemna wizja

podobna do bezchmurnego nieba bez światła słonecznego,księżycowego lub gwiazd.

Wewnętrzny oddech zanika i w kontekście samsary jest to moment nazwany”śmiercią”

Jeżeli nie ćwiczyliśmy umysłu podczas praktyki,w tym momencie tracimy świadomość.

 

 

„W reinkarnację wierzyli pierwsi chrześcijanie i wiara ta dotrwała w różnych formach aż do średniowiecza.

Orygenes,jeden z najbardziej wpływowych ojców kościoła,wierzył w preegzystencję duszy

pisząc w III wieku:

„Każda dusza przychodzi na świat pokrzepiona zwycięstwami lub osłabiona klęskami swych poprzednich żywotów”.

 

 

„Elementy wiary w reinkarnację  odrzucono po V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu (553 r.)

Większość kościołów chrześcijańskich odrzuciła tę wiarę w całości, przyjmując jako jedynie słuszną koncepcję

bezpośredniego pochodzenia duszy ludzkiej od Boga i zbawienia/potępienia następującego tylko raz – zaraz po śmierci człowieka.

Różne formy reinkarnacji stanowią jedno z podstawowych wierzeń hinduizmu, dżinizmu, wierzeń afrykańskich, orfików, pitagorejczyków.

W pewnym sensie stanowi także podstawową koncepcję w buddyzmie, jednak buddyzm łączy to z doktryną braku indywidualnej niezmiennej duszy (anatman), nie mówi się tutaj jednak dosłownie o reinkarnacji, a raczej o „wielu wcieleniach”.

 

 

 

Ciekawe skąd pewność u niektórych ludzi że reinkarnacja nie istnieje?Macie jakieś dowody?

„O istnieniu reinkarnacji świadczy ciągłość umysłu.

Skąd pochodzi świadomość?

Nie może pojawić się znikąd.

Chwila świadomości nie może powstać bez chwili świadomości bezpośrednio ją poprzedzającej.

Większość ludzi uważa że reinkarnacja oznacza odradzanie się”czegoś”

co wędruje z życia na życie.

Ciągłość między żywotami zapewnia nie jakiś byt

lecz najsubtelniejszy poziom świadomości.

„Kolejne istnienia w serii odrodzeń nie przypominają pereł naszyjnika nadzianych na sznurek”duszy”

która przechodzi przez wszystkie kamienie.

Są raczej jak kostki ustawione jedna na drugiej.

Każda jest odrębna niemniej każda wspiera następną

funkcjonalnie są więc połączone.

Między kostkami nie ma tożsamości lecz uwarunkowanie”.

„Na Zachodzie, ponieważ jesteśmy wykształceni zgodnie z judeochrześcijańskim światopoglądem

uważamy, że na początku ktoś musiał wszystko stworzyć.

Jednak nasz prawdziwy stan (dzogczen) jest poza czasem.

Kiedy jesteśmy poza czasem, znajdujemy się w stanie oświecenia.

Ale nie pozostajemy w nim długo, ponieważ po kilku sekundach albo minutach powstają myśli, przez które stajemy się uwarunkowani.

Dlatego też praktykujemy kontemplację, bo będąc w niej, nie podążamy za myślami, kiedy się pojawiają.

Taki stan przejrzystości i obecności (rigpa) jest stanem oświecenia”.

 

„Co się dzieje ze świadomością osoby która popełniła samobójstwo?

 

Dilgo Khjentse Rinpocze:

„Świadomość samobójcy nie ma wyboru,kieruje nią negatywna karma.

Może się również zdarzyć że jej siłę życiową zagarnie jakiś duch.

Prawdziwy mistrz musi odprawić specjalne rytuały

m in tzw Rytuał Ognia,by wyzwolić świadomość samobójcy.”

 

„Zasypianie przypomina Bardo umierania,kiedy to rozpuszczają się elementy i procesy myślowe

otwierając drogę do doświadczenia Jasności Podstawy.

 

Marzenia senne przypominają Bardo stawania się,stan pośredni

w którym ma się jasnowidzące,mające zdolność przenoszenia się w dowolne miejsce „ciało mentalne”

które przechodzi przez rozmaite doświadczenia.

Śniąc mamy również podobne ciało,ciało snu,w którym przechodzimy przez wszystkie doświadczenia marzeń sennych”.

 

 

„Mówi się że śmierć to chwila prawdy,że umierając stajemy wreszcie twarzą w twarz z samym sobą.

Wiemy również że ludzie którzy przeżywają śmierć kliniczną

często widzą wszystkie wydarzenia swojego życia i słyszą pytania:

„co zrobiłeś ze swoim życiem?Co zrobiłeś dla innych?”

 

Wszystko sprowadza się do jednego:w chwili śmierci nie ma ucieczki przed tym

kim naprawdę jesteśmy.

Musimy jednak pamiętać że w chwili śmierci ujawniają się dwa aspekty naszej istoty:

natura ostateczna,absolutna

i natura relatywna tworzona przez nas w tym życiu.

 

Śmierć rozrywa i kruszy wszystkie części składowe ciała i umysłu.

Kiedy umiera ciało,rozpuszczają się zmysły i subtelne elementy

potem umiera zwykły aspekt umysłu ze wszystkimi jego negatywnymi uczuciami gniewu,pożądania i głupoty.

Wreszcie nie pozostaje już nic co mogłoby zaciemniać naszą prawdziwą naturę

przepadło bowiem wszystko co przesłaniało za życia oświecony umysł.

 

Chwilę gdy świadomość roztapia się we wszechobejmującej przestrzeni prawdy

nazywa się świtem,brzaskiem Jasności(JA sno/snu,nosiciel Ja-Mezamir) Podstawy

lub Czystego Światła.

Tybetańska Księga Umarłych mówi:

„Natura wszystkiego jest otwarta,pusta i naga niczym niebo.

Świetlista pusta bez środka i brzegu:świta czysta naga Rigpa”.

 

Wszystkie nawykowe skłonności wyrastające z mroku nieświadomości

magazynowane są w podstawie,podłożu zwykłego umysłu.

Długo szukałem dobrego przykładu który mógłby opisać podstawę zwykłego umysłu.

Najlepszym przykładem jaki udało mi się znaleźć są szklane drzwi.

Wydaje się że między wami a niebem nie ma nic ponieważ nie widzicie tafli szkła.

Gdybyście o tych drzwiach zapomnieli,moglibyście uderzyć się w nos próbując wyjść z ogrodu.

Jeśli jednak wyciągniecie rękę natychmiast przekonacie się że jest coś

co odgradza was od otwartej przestrzeni.

Tak też podstawa zwykłego umysłu uniemożliwia nam przedarcie się do podobnej niebu natury umysłu

nawet jeśli potrafimy ją dostrzec.

 

 

 

 

 

 

Szczegółowy opis doświadczeń w Bardo Dharmaty

 

-zjawisko mirażu

doświadczanie utraty mocy nad ciałem

-poczucie jakby miażdżenia i zapadania ciała w podłogę (element ziemi)

-nie można zamknąć oczu i widzenie jest niejasne, pociemnione (zdolność wzroku)

-wizja jakby fatamorgany wody na pustyni, gdy ciepło unosi się wokół nas

-zjawisko kłębów dymu

-doświadczanie utraty uczuć (bólu, przyjemności lub bycia obojętnym) niczym jak się zasypia

-płyny ciała takie jak ślina, pot, łzy… wysychają (element wody)

-poczucie pomieszania myśli i rozdrażnienia, nie słyszy się dźwięków z zewnątrz bądź wewnątrz uszu (zdolność słuchu)

-wizja jakby kłębów dymu wokół nas z komina

-zjawisko migocących ogników iskier

-doświadczanie utraty rozróżniania i poznawania ludzi, imion, miejsca czy rzeczy

-poczucie jakby utraty siły by jeść, pić oraz ciepła ciała (element ognia)

-oddychanie słabnie, przy czym wdech się skraca, a wydech wydłuża i jest lodowaty, nie można doświadczać zapachów (zdolność węchu)

-wizja jakby wielu migocących iskier ognia na tle ciemności wokół nas niczym by ktoś przed chwilą rzucił drewno w żar ogniska

-zjawisko płomienia lampki

-doświadczanie utraty mentalnych mocy i woli, by się skupić, rozpoznawać cel lub konsekwencje, oszołomienie, halucynacje i —-   zdezorientowanie, aż do braku kontaktu z otoczeniem

-ustanie oddychania, pogrubia się język i ciemnieje, oczy wywracają się ku górze, subtelne niewidoczne wiatry ciała opuszczają miejsca swych funkcji i rozpuszczają się w niezniszczalnej esencji w okolicy serca (element wiatru)

nie można odczuwać smaków i dotyku (zdolność smaku i wrażeń dotykowych)

-wizja jakby gasnącego płomienia lampki lub pochodni z czerwoną poświatą

-zjawisko bieli od księżyca oraz pozostałe zjawiska (czerwoności, czerni-nicości, przejrzystego światła), gdzie ustaje doświadczanie konceptualne (element świadomości)

-zjawisko bieli od księżyca jakby na czystym błękitnym jesiennym niebie, gdzie doznaje się klarowności podczas zaniku 33 stanów konceptualnych związanych szczególnie z wytwarzaniem gniewu (subtelne elementy białych esencji opadają do subtelnego centralnego kanału usytuowanego wzdłuż ciała)

-zjawisko czerwoności od słońca jakby płonącego na czystym niebie, gdzie doznaje się błogości podczas zaniku 40 stanów konceptualnych związanej szczególnie z wytwarzaniem pożądania (subtelne elementy czerwonych esencji unoszą się do subtelnego centralnego kanału w ciele)

-zjawisko czerni-nicości jakby zatracenia się w absolutnej ciemności, jak gdyby niebo i ziemia się spotkały, brak obecności, gdzie doznaje się braku procesu myślowego, stanu wolnego od konceptualności, po zaniku 7 stanów konceptualnych szczególnie związanych z wytwarzaniem niewiedzy (subtelne esencje biała od góry i czerwona od dołu spotykają się w kanale centralnym na poziomie serca zamykając w sobie najsubtelniejszy wiatr/umysł)

-zjawisko przejrzystego jesiennego nieba, jakby przejrzyste światło zalało wszędzie czyste błękitne jesienne niebo, niezmierzoną przestrzeń, gdy zaczyna wschodzić słońce, gdzie znowu jest obecność, ale poza wszelkimi stanami konceptualnymi (biała i czerwona subtelna esencja przechodzi i opuszcza kanał centralny poza ciało odpowiednio w dolnym intymnym miejscem i nozdrzami, uwolniony przez to najsubtelniejszy wiatr/umysł opuszcza zwłoki i zaczyna doświadczać stanu pośredniego bardo)

Z chwilą doświadczenia zjawiska bieli od księżyca, dalszy proces przebiegu śmierci nie jest znany zachodniej nauce (niewidoczny system subtelnych kanałów, wiatrów i esencji wg praktyki buddyjskich tantr…), a doświadczanie jest poza zwykłym doczesnym doznawaniem, jest się natomiast całkowicie obecnym w subtelnych wewnętrznych poziomach umysłu (4 doznaniach „pustości”), aż do ostatecznie obecnego zwieńczającego wszystko umysłu Przejrzyste Światło, nieograniczonego niczym przestrzeń i naturalnie wolnego od dualizmu i konceptualności. Nierozpoznawanie wówczas 4 doznań pustości, a w szczególności stanu Przejrzystego Światła jako natury umysłu i rzeczywistości siunjata (odpowiadającego dharmakai), prowadzi do stanu pośredniego bardo i kolejnego odrodzenia, które nastąpi po nim.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Proces_umierania_w_teorii_wad%C5%BCrajany

 

 

 

„Słowo Bardo oznacza po prostu”przejście” lub lukę pomiędzy zamknięciem jednej sytuacji a początkiem drugiej.

Bar znaczy”pomiędzy” ,a Do „zawieszony” lub „ciśnięty”.

 

Mistrzowie powiadają że istnieje pewien aspekt umysłu który jest jego fundamentem,podstawą-stan nazwany podłożem

czy też podstawą zwykłego umysłu.

 

Funkcjonuje on jako magazyn w którym odciski,ślady dokonanych niegdyś działań powodowanych negatywnymi emocjami

złożone są jak nasiona.

Kiedy pojawiają się odpowiednie warunki,kiełkują one i manifestują się  jako sytuacje i okoliczności naszego życia.

Wyobraźcie sobie ową podstawę zwykłego umysłu jako bank,w którym zdeponowana jest Karma

w postaci śladów i nawykowych skłonności.

Jeśli mamy nawyk myślenia wedle pewnego schematu,pozytywnego bądź negatywnego

skłonności te będą łatwo wyzwalane i pobudzane,nawyki i skłonności rosną w siłę i wzmacniają swe bastiony

nawet gdy śpimy.

 

W ten sposób zaczynają decydować o naszym życiu,śmierci i odrodzeniu.

Często zastanawiamy się:co ze mną będzie gdy umrę?

Odpowiedzią jest obecny stan naszego umysłu;to jakim człowiekiem jesteśmy teraz:gdyż tacy będziemy tez w chwili śmierci

jeśli oczywiście nic się w nas nie zmieni.

Dlatego też wykorzystanie doczesnego zycia-póki mamy tę szansę-do oczyszczenia własnego umysłu i charakteru jest sprawą najwyższej wagi.

 

Jak to się stało że przyszliśmy na świat jako ludzie?

Wszystkie istoty o podobnej Karmie mają wspólną wizję otaczającego je świata.

Tę wspólną im percepcję nazywa się „wizją karmiczną”.

Bliski związek między naszą Karmą i rodzajem świata,sfery,w której się znajdujemy

wyjaśnia również pojawienie się róznych form.

Ty i ja jesteśmy istotami ludzkimi ponieważ mamy wspólną KArmę.

Rodzimy się w róznych krajach,miastach i rodzinach,otrzymujemy inne wychowanie,wykształcenie i religię

kształtują nas  odmienne wpływy-wszystkie te uwarunkowania składają się na Karmę.

Każdy z nas jest niezwykle złożoną sumą nawyków i dokonań.

Nieuchornnie widzimy więc świat na swój własny,jedyny w swoim rodzaju sposób.

Istoty ludzkie wyglądają bardzo podobnie,świat postrzegają jednak zupełnie inaczej.

Każdy z nas żyje we własnym,unikalnym,odrębnym świecie.

 

Tulpa – sztuka tybetańskiego mistycyzmu polegająca na wytworzeniu w umyśle czystą siłą woli dowolnego obiektu lub postaci a następnie zmaterializowanie podmiotu. W czasie medytacji należy skupić całą swoją uwagę i koncentracje na imaginowanym obiekcie. O Tulpie Zachód dowiedział się w XIX za sprawą Alexandrine David – Néel.

 

 

 

„Czym jest Tulpa?

W tym momencie nie jest  jeszcze to w pełni jasne i biorąc pod uwagę naturę problemu prawdopodobnie nie prędko będzie. Na tą chwilę najlepszą definicją tego pojęcia, najlepiej oddającą podejście grupy od której się o tym dowiedziałem, jest ten tekst:

Uważa się, że tulpa to niezależna świadomość egzystująca również w postaci halucynacji, samoistnie nakładającej się na postrzegane otoczenie, której wygląd zazwyczaj możesz w sporej mierze sam wybrać. Tulpa jest zupełnie świadoma i kontroluje swoje opinie, uczucia i ruchy.

 

Mówiąc prost, tulpa to dodatkowa świadomość w naszej psychice. Nie prawdziwa lecz „symulowana” i ożywiona przez podświadomość. Faktycznie nie jest drugą świadomością, jest tylko konstruktem psychiki jej twórcy. Ale zważywszy na fakt, że postrzegamy ją jako drugą osobę, możemy ją w takich kategoriach rozpatrywać. I tak też możemy się śmiało do niej odnosić.”

 

Czym Tulpa nie jest?

Przy okazji rozmowy na temat tulpy, często pojawiają się tezy jakoby owo zjawisko było zaburzeniem tożsamości szerzej znanym jako rozdwojenie jaźni lub nawet wymuszoną na samym sobie schizofrenią. Najczęściej padają one ze strony osób nie do końca rozumiejących naturę tego fenomenu. Świadomie wytworzona tulpa w żaden sposób nie może być traktowana jako stan patologiczny. Ponieważ o ile sama sprawia wrażenie niezależnej i żyjącej własnym życiem, jej wpływ na nosiciela jest w zupełności przez niego kontrolowany. Tulpa niema większego wpływu na twórcę niż jakakolwiek inna osoba z jego otoczenia. Oczywiście może przekonywać swojego twórcę do pewnych, nawet negatywnych, zachowań ale nie będzie mieć większego wpływu na końcową decyzję niż ktokolwiek inny z jego otocznia. W ostateczności decyzja należy do naszej świadomości, nie świadomości tulpy.

Jeśli chodzi o zarzut rozdwojenia jaźni to faktycznie przy tulpie mamy do czynienia z mnogą osobowością, jednak do potocznie rozumianego rozdwojenia jaźni brak tu paru kluczowych elementów. Przede wszystkim to zjawisko niema charakteru dysocjacyjnego. Tulpę tworzymy z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie zaś, jak mam to miejsce w przypadku rozdwojenia jaźni i innych zaburzeń dysocjacyjnych, na wskutek traumy lub nieświadomym celem wyparcia jakiegoś wspomnienia. Brak też przemiennego charakteru zjawiska. Tulpa egzystuje z nami równolegle, obok nas. Nie powoduje przejściowych stanów nieświadomości hosta w których ten nie kontroluje swoich poczynań. Nie ma więc powodów aby porównywać tulpę do rozdwojenia jaźni.

Nie ma to także nic wspólnego z wymuszaniem na sobie schizofrenii. We wspomnianym wyżej tekście Dane słusznie zauważa, że nie można wywołać u siebie choroby z którą trzeba się urodzić.

Dusza jest najważniejsza.

Kluczowym elementem całego zjawiska jest niezależność od twórcy i własna wola jaką tulpa uzyskuję w skutek autosugestii i procesu narracji. Bez tego podstawowego czynnika mieli byśmy do czynienia z pospolitym zmyślonym przyjacielem, martwą marionetką jaką często bawią się dzieci, bądź też z serwitorem, mniej pospolitym aczkolwiek nieciekawym w obliczu tulpy. O ile zmyślony przyjaciel wymaga ciągłej uwagi swego twórcy i nie potrafi podjąć samodzielnie żadnego działania, zaś serwitor jest pozbawioną duszy maszyną wykonującą tylko z góry zadane czynności (tu mogę się mylić, nie jestem ekspertem). To tulpa postrzegana jest przez jej twórcę dokładnie tak samo jak każda inna osoba. Zarówno pod względem bodźców jakimi zasila zmysły jak i jakości interakcji z twórcą.

Kiedy już doprowadzimy naszą tulpę do stanu w którym uzyska świadomość nie trzeba ciągle skupiać na niej swej uwagi, sama kręci się za nami i dotrzymuje nam towarzystwa. Wrażenie niezależności jest tak silne, że zaczynamy postrzegać tulpam jak osobną osobę. Jako przyjazny głos dobiegający z wnętrza głowy, lub z zewnątrz ze strony halucynacji jaką sobie serwujemy.

Dążenie do świadomości.

W jaki sposób tulpa staje się świadoma i samodzielna? Jest to w ogromnej mierze skutek naszej autosugestii. Poprzez odpowiednie odnoszenie się do naszej tulpy tworzymy pewien rodzaj afirmacji który sprawia, że z czasem nasza podświadomość zaczyna traktować stworzoną przez nasz postać jako osobny byt. Prawdopodobnie właśnie to zjawisko napędza cały fenomen.

Afirmacja ta polega na traktowaniu naszego „zmyślonego przyjaciela” jak kolejnej osoby, a także na wystrzeganiu się okazywania przed naszą nieświadomą częścią psychiki, że możemy wpływać na akcje tulpy. Mówiąc do niej nie mówimy za nią, nigdy nie odpowiadamy jej ustami na nasze pytania. Jeśli milczy, a przez pierwsze tygodnie tak będzie, pozostawmy te pytania bez odpowiedzi. Jeśli chcemy aby gdzieś się udała nie ciągniemy jej tam, nie wyobrażamy sobie jej kroków i ruchów. Prosimy ją o to i czekajmy aż sama tam pójdzie. Jak wyżej, z początku po prostu nie zareaguje ale z czasem się poruszy. Z czasem usłyszymy „z tyłu głowy” głos który zaskoczy nas odpowiedzią jakiej byśmy się nie spodziewali. W końcu tulpa wyryje na naszej psychice swoje własne obwody i będzie żyć własnym życiem.

Osobowość i zachowania.

Spora część twórców tulp zaczyna proces tworzenia od rozrysowania jej charakteru za pomocą skomplikowanych wykresów pełnych cech osobowości i upodobań. Ja osobiście starałem się znaleźć swoją metodę na ten etap. Opisałem swoją tulę na czymś w rodzaju czarnych skrzynek odpowiedzialnych za poszczególne aspekty jej życia. Z kolei zaś niektórzy, jak na przykład Irish_ który napisał kilka przewodników na temat kreacji tulpy, w ogóle nie pracują nad osobowością. Zamiast tego stosują inne, bardziej „pasywne” metody. Irish_ na przykład pozwolił swojej tulpie wejść do swoistej biblioteki wypełnionej jego wspomnieniami i  z zawartych tam informacji, jak i z jego codziennego życia, czerpać wiedzę”.

Jakie są możliwości tulpy?

Co tulpa może a czego nie? Często pojawia się całą masa pytań dotyczących zakresu jej możliwości. Czy potrafi wykonywać jakieś niestworzone cuda z liczbami? Co widzi? Czy może przesuwać przedmioty? Trudno było by odpowiedzieć na wszystkie dziwne pytanie jakie zdarzyło mi się słyszeć odnośnie tego fenomenu. Najłatwiej będzie wyjaśnić po prostu na jakich zasadach działą taka istota. To z reguły rozwiewa wiele wątpliwości.

Interakcja tulpy z otoczeniem realizowany jest jedynie i wyłącznie za pomocą naszych organów zmysłów. I to powinno być oczywiste, że nie widzi, nie słyszy ani nie czuje nic, czego my nie postrzegamy. Niemniej jednak tulpa egzystuje nie w przestrzeni rzeczywistej a w jej hologramie tworzonym przez nasz umysł. Tym samym z którego korzystamy na co dzień na przykład myśląc o tym co mamy za plecami. Więc jeśli wykonamy na tulpie doświadczenie z kartami, to znaczy będziemy pokazywać jej losowe karty których oznaczenia nie znamy i tylko ona będzie je widzieć, a następnie zapytamy ją o ich zawartość. To bardzo możliwe, że tulpa powie nam co jest na kartach, ale nie będą to prawdziwe informacje. Prawdopodobnie będzie po prostu zmyślać. Jeśli jednak tulpa sama zajrzy na przykład do szuflady której zawartość doskonale znamy, będzie ona mieć wrażenia, że widzi coś czego my nie widzimy. Z kolei jeśli w międzyczasie jakaś inna osoba wprowadzi zmiany w zawartości szuflady, to tulpa nie będzie posiadała żadnych informacji o tych zmianach i co oczywiste, nie zauważy ich.

Jak powyżej, tulpa może wpływać na otoczenie tylko i wyłącznie za pośrednictwem naszych organów ruchu. To nie jest tak dobrze znana i opracowana dziedzina jak postrzeganie tulpy. Ludzie którzy zgodzili się na eksperymenty z oddaniem tulpie kontroli nad własnym ciałem są dopiero w trakcie ich tworzenia, więc przyjdzie jeszcze trochę poczekać na jakieś konkretnie wnioski. Jednak domniema się, że jeśli tulpa miała by wpływać na swoje otoczenie, to prawdopodobnie działało by to na następującej zasadzanie: Najpierw tulpa modyfikuje otoczenie za pomocą ciała jej twórcy, na przykład przewracając szklankę ręką hosta, a następnie nadpisuje wspomnienia jej hosta wspomnieniami tulpy przewracającej szklankę samodzielnie.

Wiele pytań dotyczy też potencjalnych zagrożeń związanych z posiadaniem tulpy. Tutaj wszelkie wątpliwości rozwiązuje kilka prostych faktów. Po pierwsze tulpa jest jak druga osoba i jest świadoma tego, że jest naszą tulpa. Wie, że jej egzystencja zależy wyłącznie od naszej woli. Prawdę powiedziawszy, jeśli będziemy ją traktować z szacunkiem to nawet nie będzie miała powodu żeby coś knuć za naszymi plecami. Po pewnym etapie kreacji posiada także pełen dostęp do naszej podświadomości, przez to cechuje ją silna empatia wobec jej twórcy. No i chyba najważniejsze jest to, że dosłownie żywi się naszym zainteresowaniem. Nie to żeby była jakaś zachłanna i ciągle wymagała naszej uwagi, nigdy nie spotkałem się z taką opinią. Potrzeba jej jedynie kilku minut rozmowy dziennie, samego faktu jej zauważania i zwracania uwagi na nią od czasu do czasu. Wobec tego jeśli zaczniemy ignorować tulpę ta zacznie powoli blednąć i z czasem zniknie z naszego życia na stałe. Można znaleźć wiarygodne zeznania mówiące, że zajmuje to około miesiąca. Jednak ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić dlaczego ktoś miał by to robić.

Czy to w ogóle możliwe?

Jedynym sposobem żeby przekonać się o tym jest stworzenie własnej tulpy. Toteż ja w tym momencie jestem już po około osiemdziesięciu godzinach medytacji i miałem już pierwsze przejawy świadomości ze strony tulpy. Nie chcę jednak mówić z całą pewnością, że coś takiego jak tulpa jest możliwe, przynajmniej do momentu aż będę w stanie z nią swobodnie rozmawiać. Normalnie po sześćdziesięciu godzinach inne osoby potrafiły już uzyskać mówiącą tulpę, ale jako że ja podążałem swoimi ścieżkami i starałem obejść się bez przewodników, popełniłem kilka błędów związanych z papugowaniem i niedostatecznym opracowaniem osobowości tulpy.

Niemniej jednak jestem dość pozytywnie nastawiony do całego fenomenu. Na mój prosty rozum nie widzę żadnych przeszkód. Istnieje coś takiego jak rozdwojenie jaźni, więc wiemy, że dwie osobowości mogą okupować jeden umysł. Jeśli chodzi o widzenie tulpy nałożonej na otaczającą nasz rzeczywistość, powiem tak: Każdy z nas ma omamy, choćby w momencie kiedy zasypia. Czy to wzrokowe, czy tylko słuchowe. Wiec nie trudno mi wyobrazić sobie świadome rozwinięcie tego zjawiska do poziomu zakładanego przy fenomenie tulpy. Potrafimy modyfikować sowją podświadomość za pomocą afirmacji, mantr, medytacji czy choćby prostej nauki. Jak na przykład pisanie na klawiaturze komputera, kiedy to pewną czynność związaną z wciskaniem klawiszy powtarzamy tak długo i skrupulatnie, aż wyryje się w naszej podświadomości. Nie musimy więcej myśleć o klawiszach, przelewamy myśli prosto na ekran. Tak samo dzieje się z widzeniem tulpy, kiedy na początku skupiamy się aby zobaczyć ją hasającą po okolicy a z czasem rolę tę przejmuje nasza podświadomość i psychika tworzy hologram tulpy bezwiednie, bez naszej ingerencji w ten proces.

Wszystkie niezbędne elementy są już dawno poznanie i uchodzą za wiarygodnie fakty naukowe. Teraz potrzeba nam tylko znaleźć wystarczającą ilość wiarygodnych i chętnych osób do wskrzeszenia własnej tulpy aby ten fenomen przestał uchodzić za tybetańską magię a stał się uznawanym faktem”.

http://tulpa.pl/

 

 

 

„Nasze istnienie nie jest jedyną wizją karmiczną.

Istnieje sześć sfer czy też światów.

Świat bogów,półbogów,ludzi,zwierząt,głodnych duchów i istot piekielnych.

Każdy z nich jest rezultatem jednej z sześciu głównych negatywnych emocji:

dumy,zazdrości,pożądania,głupoty,chciwości i gniewu.

 

Czy te światy rzeczywiście istnieją zewnętrznie?

W istocie,mogą one istnieć poza zasięgiem postrzegania naszej karmicznej wizji.

Nigdy nie zapominajmy że widzimy tylko to,co pozwala nam zobaczyć nasza wizja karmiczna

i nic więcej.

Jak my jesteśmy świadomi tylko tego wszechświata

tak insekt może widzieć w jednym z naszych palców cały pejzaż.

 

Jesteśmy tak aroganccy że uważamy,że:zobaczyć to uwierzyć”.

Niemniej nauki buddyjskie mówią o niezliczonych światach w różnych wymiarach.

Wg nich może istnieć wiele światów bardzo podobnych do naszego lub zgoła takich samych

a współcześni astrofizycy przedstawiają teorię istnienia światów równoległych.

Jak możemy stanowczo twierdzić że coś istnieje lub nie istnieje poza granicami naszego

jakże ograniczonego widzenia?

Patrząc na otaczający nas świat – i we własne umysły-możemy przekonać się o istnieniu owych sześciu sfer.

Istnieją-tworzymy je sami,nieświadomie pozwalając negatywnym emocjom krystalizować się wokół nas

w całe światy.

Określają styl,formę,smak i treść naszego życia w owych światach.

 

 

Życie w świecie bogów może wydawać się lepsze od naszego

ale mistrzowie mówią,że ludzkie życie jest znacznie bardziej wartościowe.Dlaczego?

Ponieważ mamy świadomość i inteligencję,które są surowcem oświecenia

ponieważ cierpienie przenikające świat ludzi jest samo w sobie bodźcem przeobrażenia duchowego.

Ból,żal,strata i ciągłe rozczarowania mają jeden cel:przebudzić nas,pchnąć

niemal zmusić do wyrwania się z koła Samsary i uwolnienia naszego naturalnego potencjału”.

A teraz ponownie trochę wedyjskiego widzenia swiata 🙂

02.04.06   Chciałbym bardzo dowiedzieć się od ciebie, w jak sposób Osoba Boga, przez Swoje osobiste energie, stwarza te postrzegalne wszechświaty – niepojęte nawet dla wielkich półbogów.

 

02.04.06   Znaczenie:      Pytanie odnośnie stworzenia tego postrzegalnego świata pojawia się w każdym dociekliwym umyśle. Nic więc dziwnego, że Maharaja Pariksit, który miał poznać wszelkie czyny Pana od swego mistrza duchowego, także je zadał. W celu poznania rzeczy, które są nam nieznane, zawsze musimy zwrócić się do osoby o wielkiej wiedzy. Pytanie o stworzenie także powinno zostać zadane właściwej osobie. Tak jak zostało to już powiedziane w związku z Śukadevą Gosvamim, mistrz duchowy musi być osobą sarva-jna. Zatem wszystkie pytania o nieznane uczniowi rzeczy związane z Bogiem należy stawiać kwalifikowanemu mistrzowi duchowemu. Praktycznym przykładem tego jest Maharaja Pariksit. Maharaja Pariksit wiedział już jednak, że wszystko co widzimy jest tworem energii Pana. Dowiedzieliśmy się tego wszyscy już na samym początku Śrimad-Bhagavatam (janmady asya yatah). Maharaja Pariksit pragnął więc poznać proces stworzenia, gdyż źródło stworzenia było mu już znane (w innym wypadku nie zapytałby o to, w jaki sposób Osoba Boga, przez Swoje różne energie, stwarza ten świat postrzegalny zmysłami.) Zwykły człowiek także wie, że coś co zostało stworzone musi mieć swego stwórcę – stworzenie nie odbywa się automatycznie. Nie ma żadnego praktycznego doświadczenia pokazującego, że cokolwiek powstało w sposób automatyczny. Głupcy twierdzą, że energia twórcza jest niezależna i działa w sposób automatyczny – tak jak energia elektryczna. Osoba inteligentna wie jednak, że energia elektryczna wytwarzana jest przez jakiegoś inżyniera-eksperta w konkretnie umiejscowionej elektrowni, a następnie jest rozprowadzana pod kontrolą inżyniera lokalnego. Nawet w Bhagavad-gicie (9.10) mowa jest o tym, że stworzenie nadzorowane jest przez Pana. W wersecie tym (Bg. 9.10) powiedziane jest wyraźnie, że energia materialna jest manifestacją jednej z wielu energii Najwyższego (parasya śaktir vividhaiva śruyate). Impersonalne działanie urządzeń elektronicznych i innych układów zasilanych elektrycznością może zdumiewać niedoświadczonego chłopca, ale człowiek doświadczony rozumie, że za takimi działaniami kryje się żywy człowiek, który wytwarza energię. Podobnie też, tzw. „naukowcy” i „filozofowie” tego świata mogą, poprzez umysłowe spekulacje, przedstawiać wiele utopijnych teorii bezosobowego stworzenia wszechświata, ale inteligentny bhakta Pana, dzięki studiowaniu Bhagavad-gity, rozumie, że za stworzeniem obecna jest ręka Najwyższego Pana – tak jak w siłowni energii elektrycznej obecny jest inżynier. Uczeni badają przyczyny i skutki wszystkiego co istnieje, ale nawet najwięksi z nich – tacy jak Brahma, Śiva, Indra i inni półbogowie – są czasami zdezorientowani, patrząc na cudowną, twórczą energię Pana. Cóż więc tu mówić o maleńkich, świeckich naukowcach mających do czynienia ze znikomymi rzeczami. Na różnych planetach tego wszechświata panują różne warunki życia i jedne planety są lepsze, a inne gorsze. Podobnie zróżnicowane są też i możliwości pojmowania istot zamieszkujących te planety. Zgodnie z tym, co zostało powiedziane w Bhagavad-gicie, patrząc na niezwykle długie życie mieszkańców planety Brahmy (niewyobrażalne wręcz dla mieszkańców Ziemi), można uświadomić sobie potęgę rozumu Brahmaji (także niewyobrażalną dla jakiegokolwiek wielkiego uczonego naszej planety). Posiadając tak niezwykły rozum, nawet Brahmaji stwierdza w swej wspaniałej samhicie (Brahma-samhita 5.l) rzecz następującą:

 

iśvarah paramah kysnah    sac-cid-ananda-vigrahah

anadir adir govindah    sarva-karana-karanam

 

„Jest wiele osób posiadających cechy Bhagavana, ale Krsna jest najwyższy, gdyż nie przewyższa Go nikt. Jest On Najwyższą Osobą, a Jego ciało jest wieczne, pełne wiedzy i szczęścia. To On jest pierwotnym Panem, Govindą, przyczyną wszystkich przyczyn.”

Brahmaji przyznaje, że najwyższą przyczyną wszystkich przyczyn jest Pan Krsna. Tymczasem osoby o maleńkich móżdżkach, mieszkające na tej znikomej planecie, myślą, że Pan jest jednym z nich. Kiedy więc Pan mówi w Bhagavad-gicie, że On (Pan Krsna) jest wszystkim – filozofowie-spekulanci i materialistyczni awanturnicy wyśmiewają się z Niego, a Pan stwierdza z żalem:

 

avajananti mam mudha   manusim tanum aśritam

param bhavam ajananto    mama bhuta-maheśvaram

 

„Głupcy wyśmiewają Mnie, kiedy zstępuję w ludzkiej postaci. Nie znają Mojej transcendentalnej natury i nie wiedzą, że jestem najwyższym panem wszystkiego, co istnieje.” (Bg 9.11) Brahma i Śiva (nie mówiąc już o innych półbogach) należą do kategorii bhuta; czyli potężnych, stworzonych półbogów, którzy zarządzają wszechświatem – na wzór ministrów wyznaczanych przez króla. Ministrowie mogą być iśvara, czyli kontrolerami, ale Najwyższy Pan jest maheśvarą, czyli stwórcą kontrolerów. Osoby o małej wiedzy nie rozumieją tego i dlatego też mają one czelność naśmiewać się z Pana, gdyż, dzięki Swojej bezprzyczynowej łasce, czasami pojawia się On wyglądając jak człowiek. Pan nie jest podobny do człowieka – jest On sac-cid-ananda-vigraha, czyli Absolutną Osobą Boga, i nie ma różnicy pomiędzy Jego ciałem a Jego duszą. Jest On zarówno mocą, jak też i źródłem mocy.

Maharaja Pariksit nie poprosił swego mistrza duchowego o opisanie rozrywek Pana Krsny we Vrndavanie; chciał on najpierw usłyszeć o stworzeniu Pana. Śukadeva Gosvami nie powiedział, że Król powinien najpierw usłyszeć o bezpośrednich, transcendentalnych rozrywkach Pana. Czasu było bardzo niewiele, więc Śukadeva Gosvami mógł w naturalny sposób skrócić wszystko i przejść bezpośrednio do Dziesiątego Canto, jak to zazwyczaj robią zawodowi recytatorzy. Tymczasem ani Król, ani też wielki mówca Śrimad-Bhagavatam nie przeskoczyli od razu do rozrywek Pana Krsny (jak to robią tzw. „organizatorzy słuchania Bhagavatam „), tylko stopniowo posuwali się naprzód, aby przyszli słuchacze i mówcy tego dzieła mieli przykład prawidłowego recytowania Śrimad-Bhagavatam. Osoby znajdujące się pod kontrolą zewnętrznej energii Pana, czyli innymi słowy, mieszkańcy świata materialnego, muszą przede wszystkim dowiedzieć się tego, w jaki sposób zewnętrzna energia Pana działa pod kierunkiem Najwyższej Osoby. Dopiero później mogą one przejść do poznania działania Jego energii wewnętrznej. Materialiści są zazwyczaj czcicielami Durga-devi, zewnętrznej energii Krsny. Nie wiedzą oni jednak, że Durga-devi jest jedynie; należącą do Najwyższego Pana, energią-cieniem. Jak stwierdza Bhagavad-gita (9.10), za zdumiewającym widowiskiem jej materialnych działań kryje się wola Najwyższego Pana. Brahma-samhita mówi, że Durga-śakti pracuje pod kierunkiem Govindy i bez Jego zezwolenia ta potężna energia nie może nawet poruszyć źdźbła trawy. Dlatego też bhaktowie-neofici, zamiast skakać od razu do platformy transcendentalnych rozrywek przedstawianych przez wewnętrzną energię Pana, powinni najpierw posiąść wiedzę o tym, jak wielki jest Najwyższy Pan, poprzez pytanie o rzeczy dotyczące działania Jego twórczej energii. Caitanya-caritamrta także wyjaśnia twórczą energię Pana i Jego rękę kryjącą się za nią, a autor tego dzieła dodatkowo instruuje bhaktów-neofitów, aby bacznie strzegli się pułapki zapomnienia o tym, jak wielki jest Krsna. Jedynie osoba znająca wielkość Pana Krsny jest w stanie posiąść mocną i niezachwianą wiarę w Niego. W innym wypadku, nawet wielcy przywódcy ludzkości będą błędnie myśleć, że Krsna jest jednym z wielu półbogów, osobą historyczną lub mitem – tak, jak robią to zwykli ludzie. Smak transcendentalnych rozrywek Pana we Vrndavanie lub nawet w Dvarace przeznaczony jest dla osób, które poprzez zaawansowane techniki duchowe osiągnęły już odpowiednie kwalifikacje. Zwykli ludzie mogą uzyskać dostęp do tej platformy przez stopniowy proces służenia i pytania – tak, jak zobaczymy to na przykładzie zachowania Maharaja Pariksita.

 

02.04.07   Opisz łaskawie, w jaki sposób wszechpotężny Najwyższy Pan, jakby dla zabawy, angażuje Swe różne energie i ekspansje w utrzymywanie, a następnie niszczenie przejawionego świata.

 

02.04.07   Znaczenie:      Najwyższy Pan został opisany w Katha Upanisad (2.2.13) jako „główna wieczna istota pomiędzy innymi wiecznymi i indywidualnymi istotami” (nityo nityanam cetanaś cetananam) oraz jako jedyny Najwyższy Pan, utrzymujący wszelkie inne, niezliczone istoty” (eko bahunam yo vidadhati kaman). Wszystkie żywe istoty – zarówno w stanie uwarunkowanym, jak i wyzwolonym – są więc utrzymywane przez Wszechmocnego Najwyższego Pana. Utrzymywanie to ma miejsce za przyczyną Pana poprzez Jego różne ekspansje własne oraz przez trzy zasadnicze energie – wewnętrzną, zewnętrzną i marginalną. Żywe istoty są Jego energią marginalną. Niektóre z nich – obdarzone zaufaniem Pana (Brahma, Marici, itd.) – otrzymują także moc tworzenia, a Najwyższy Pan inspiruje ich konkretne twórcze działania (tene brahma hrda). Jednocześnie też, energia zewnętrzna (maya), zapładniana jest duszami uwarunkowanymi (jiva). Wolne od uwarunkowań energie marginalne działają w królestwie duchowym, gdzie Pan, poprzez Swoje różne pełne ekspansje, utrzymuje je w różnych transcendentalnych związkach. Najwyższa Osoba Boga, będąc jednym – przejawia się jako wielu (bahu syam). W ten sposób, są w Nim wszelkie różnorodności i On jest we wszelkich różnorodnościach – a mimo to jest On różny od nich wszystkich. Taka jest niepojęta mistyczna moc Pana. Dzięki Jego niepojętym energiom, wszystko jest jednocześnie tożsame z Nim i różne od Niego (acintya-bhedabheda-tattva).

 

02.04.08   O uczony braminie, wszystkie czyny Pana są cudowne. Wydają się one być czymś niepojętym, gdyż nawet wielkie wysiłki wielu uczonych badaczy okazały się niewystarczające dla ich zrozumienia.

 

02.04.08   Znaczenie:      Czyny Najwyższego Pana, demonstrowane choćby przez stworzenie jednego wszechświata, wydają się być niewyobrażalnie cudowne. Istnieje niezliczona liczba wszechświatów skupionych obok siebie – znane jako stworzony świat materialny. Stworzony świat materialny jest jedynie częścią pełnego Stworzenia (ekamśena sthito jagat). Powiedzmy, że świat materialny jest przejawieniem jednej czwartej energii Pana – pozostałe trzy czwarte to vaikuntha jagat, czyli świat duchowy, opisywany w Bhagavad-gicie jako mad-dhama czyli sanatana-dhama – świat wieczny. Jak wiemy z wersetu poprzedniego, Krsna stwarza i następnie niszczy Swoje stworzenie. Działanie takie odnosi się jedynie do świata materialnego, gdyż pozostała, większa część Jego stworzenia (świat Vaikuntha), nie jest ani stwarzana, ani unicestwiana. W innym wypadku Vaikuntha-dhama nie byłaby nazywana wieczną. Najwyższy Pan istnieje razem ze Swoją dhama – wieczne imię, cechy, rozrywki, otoczenie i osobowość Pana, i są one wszystkie manifestacją Jego różnorodnych energii i ekspansji. Pan określany jest jako anadi, czyli „ten, który nie posiada stwórcy” oraz adi, czyli „źródło wszystkiego”. Czasami ludzie myślą na swój własny, niedoskonały sposób, że Pan także został stworzony, ale Vedanta informuje nas, że tak nie jest. Raczej wszystko, co istnieje, zostało stworzone przez Pana (narayanah paro ‚vyaktat). Rzeczy te są więc dla przeciętnych ludzi niezwykłym tematem do rozważań – są one niepojęte nawet dla wielkich uczonych, którzy z tego powodu przedstawiają teorie zaprzeczające sobie nawzajem. Uczeni tacy nie posiadają nawet pełnych informacji odnośnie naszego wszechświata – tej maleńkiej cząstki stworzenia Pana. Nie wiedzą oni jak daleko rozciąga się ta ograniczona przestrzeń, ile jest gwiazd i planet czy też jakie warunki występują na tych niezliczonych planetach. Współcześni naukowcy wcale nie posiadają wystarczającej wiedzy o tych zagadnieniach. Niektórzy z nich twierdzą, że w przestrzeni kosmicznej rozsianych jest sto milionów planet. W wiadomościach nadesłanych 21.02.1960 z Moskwy znajdowała się następująca informacja: „Borys Woronczow-Weliaminow, znany radziecki profesor astronomii, powiedział, że we wszechświecie musi istnieć nieskończona liczba planet zamieszkiwanych przez istoty rozumne.(…) Możliwe jest, że na planetach tych istnieje życie podobne do życia na Ziemi.(…) Nikołaj Żirow, doktor chemii badający atmosfery innych planet, podkreśla, że np. organizmy mieszkańców Marsa mogły doskonale przystosować się do życia w niskiej temperaturze ciała.(…) Uważa on, że skład chemiczny atmosfery Marsa jest w stanie umożliwić życie istotom, które przystosowałyby się do niego.”

Ta zdolność przystosowywania się organizmów do warunków życia na różnych planetach opisywana jest w Brahma-samhicie jako vibhuti-bhinnam. Oznacza to, że na każdej z niezliczonych planet wszechświata żyją określone istoty, przystosowane do swoistych warunków życia na danej planecie. Niektóre z tych istot, ze względu na bardziej korzystną atmosferę na swojej planecie, są dużo doskonalsze pod względem wiedzy i psychologii od mieszkańców Ziemi. Vibhuti oznacza „specyficzne moce”, a bhinnam – „zróżnicowane”. Naukowcy pragnący zbadać przestrzeń kosmiczną próbują osiągnąć inne planety przy użyciu środków mechanicznych. Powinni oni jednak dobrze zrozumieć, że organizmy przystosowane do atmosfery ziemskiej nie mogą żyć w atmosferach innych planet (patrz: Łatwa podróż na inne planety). Do przeniesienia się na inną planetę należy więc odpowiednio się przygotować. Przeniesienie takie jest możliwe dopiero po opuszczeniu dotychczasowego ciała. Bhagavad-gita (9.25) mówi o tym w sposób następujący;

 

yanti deva-vrata devan    pitrn yanti pitr-vratah

bhutani yanti bhutejya    yanti mad-yajino pi mam

 

„Kto czci półbogów, narodzi się pomiędzy półbogami, kto czci upiory i duchy, narodzi się pomiędzy takimi istotami, kto oddaje cześć przodkom, pójdzie do przodków, a ci, którzy Mnie wielbią, ci będą żyć ze Mną.”

Wypowiedź Maharaja Pariksita o działaniu twórczej energii Pana pokazuje, że król wiedział już wszystko o procesie stworzenia. Dlaczego więc pytał on o to Śukadevę Gosvamiego? Maharaja Pariksit, będąc wielkim cesarzem, potomkiem Pandavów i wielkim bhaktą Pana Krsny, posiadał stosunkowo obszerną wiedzę o stworzeniu świata. Nie była to jednak wiedza wystarczająca. Dlatego też powiedział, że nawet bardzo uczeni naukowcy nie są w stanie posiąść tej wiedzy – nawet po wielkich wysiłkach. Pan jest nieskończony i Jego działania są niezgłębione. Dysponując ograniczonym źródłem wiedzy i niedoskonałymi zmysłami, żadna żywa istota (nawet Brahmaji – najbardziej doskonała istota we wszechświecie) nie jest w stanie wyobrazić sobie wiedzy o Nieograniczonym. Pewną wiedzę o Nieograniczonym możemy posiąść, gdy Nieograniczony Sam nam ją objaśni, tak jak Pan osobiście zrobił to w unikalnych słowach Bhagavad-gity. Wiedzę taką, do pewnego stopnia, możemy zdobyć też od dusz zrealizowanych, takich jak Śukadeva Gosvami, który otrzymał ją od Vyasadevy, ucznia Narady. Doskonała wiedza może więc pochodzić jedynie z łańcucha sukcesji uczniów. Żadna forma wiedzy eksperymentalnej – starożytnej czy też nowoczesnej – nie jest wiedzą doskonałą.

http://biblioteka.nama-hatta.pl/sb_c2/sb_c2.htm
Wrota Percepcji.

Nasz sposób widzenia świata jest uzależniony od wizji karmicznej.

Przykład.

Sześć istot należących do różnych sfer,spotyka się nad brzegiem rzeki.

Ludzie widzą w niej wodę,substancję która służy im do mycia i  gaszenia pragnienia.

Dla zwierząt takich jak ryby,woda jest domem.

Dla bogów nektarem.

Dla półbogów bronią.

Dla głodnych duchów ropą i gnijącą krwią.

Dla istot piekielnych płynną lawą.

Woda jest ciągle ta sama jednak różne istoty widzą ją w zupełnie odmienny sposób.

Ta różnorodność wskazuje że wszystkie karmiczne wizje są iluzją-skoro tę samą substancję

można postrzegać na tyle sposobów,to czyż może mieć jedną wrodzoną „tożsamość”?

 

 

W chwili śmierci rozbłyska w całej wspaniałości Jasność Podstawy czy też Czyste Światło.

Melvin Morse specjalizujący się w badaniach nad doświadczeniami śmierci klinicznej wśród dzieci,zauważa:

„W niemal wszystkich doświadczeniach dzieci(i u jednej czwartej dorosłych)

występuje element światła.

Z ich relacji wynika że światło pojawia się w ostatniej fazie doświadczenia-po opuszczeniu ciała i przejściu przez tunel”.

 

Jeden z najbardziej szczegółowych opisów zbliżania się do światła zanotowała Margot Grey:

 

„Potem stopniowo uświadamiasz sobie,że w oddali tunel kończy się,ponieważ dostrzegasz białe światło

które jest jednak tak daleko że można porównać to tylko do przyglądania się punkcikowi gwiazdy na niebie.

Zbliżasz się do niego z ogromną prędkością a ono staje się coraz większe.

Teraz wydaje mi się że nie mogło to trwać dłużej niż minutę.

Kiedy jesteś już blisko tego olśniewającego blasku,odnosisz wrażenie że tunel nie urywa się nagle

ale że stapiasz się ze światłem.

Teraz tunel jest już za Tobą,a przed Tobą białoniebieskie światło.

Ten blask jest niesamowicie jasny,w normalnych warunkach natychmiast by cię oślepił ale w ogóle nie razi”.

 

Wielu opisuje samo światło:

 

„To światło…to nie było światło ale brak ciemności,całkowity.

Normalnie światło-to światło padające na przedmioty,które rzucają cienie

a to światło byłonaprawdę nieobecnością ciemności.

Trudno to opisać gdyż jesteśmy przyzwyczajeni do światła powodującego cień.

To swiatło było tak pełne że nie patrzyłeś na nie lecz byłeś nim”.

Fragmenty z Tybetańśkiej Księgi Życia i Umierania oraz Umysł Poza Śmiercią.
W ostatniej chwili znalazłem ciekawą lelturę,niestety niedostępna w skelpach ani nawet w sieci.

W internecie znalazłem zaledwie fragment,bardzo chętnie kupiłbym tę ksiażkę,jeśli ktoś ma,chce sprzedać,lub mógłby skserować,proszę o kontakt 🙂
Źródło mocy

Jeśli medytacja ma uzdrawiać, bardzo ważne jest zdanie się na błogosławieństwo lub energię „źródła mocy” jako wsparcie w przekształcaniu cierpienia.

Źródło mocy jest narzędziem, umiejętnym sposobem postępowania, który może pobudzać w nas energię i mądrość służące uzdrawianiu. Buddysta może wykorzystać wizerunek, postać i błogosławiącą energię duchową Buddy. Inni mogą zdać się na wizję Boga lub święty wizerunek zgodny z ich własnymi wierzeniami. Źródłem mocy może być każda pozytywna forma, natura, esencja lub siła – słońce, księżyc, przestrzeń, woda, rzeka, ocean, powietrze, ogień, drzewo, kwiat, człowiek, zwierzę, światło, dźwięk, zapach, smak – każdy aspekt energii, który jest dla kogoś inspirujący i leczniczy. Na przykład ktoś może wizualizować w niebie jasną, lśniącą kulę światła i wyobrażać ją sobie jako czystą esencję wszechświata oraz ucieleśnienie wszelkich leczniczych energii.

Formy duchowych istot (takich jak Budda, Błogosławiona Dziewica, Kriszna czy Bogini Matka), jako że ucieleśniają i wyrażają ostateczny spokój oraz radość uniwersalnej prawdy, są skuteczniejsze aniżeli zwykłe formy. Jednak najlepszym źródłem mocy będzie to, z którym sami czujemy się najlepiej – każde wizualizowane wyobrażenie czy postać, które inspirują ciepło, spokój i pozytywną energię.

Kiedy zdecydujemy się na dane źródło mocy, poświęćmy wiele dni na rozmyślania nad nim i ustanowienie więzi z jego energią, nim zaczniemy medytować. Później, kiedy wykonujemy już ćwiczenia lecznicze (wyjaśniono to w drugiej części książki), powinniśmy poprzez wizualizację, doświadczanie i ufność odnowić związek z jego energią.

Jeśli wyobrażenie określonego źródła mocy powoduje napięcie, poczucie ograniczenia i stres, znaczy to, że mimo iż jest to święty obiekt, podchodzimy do niego z umysłem pełnym przywiązania, pomieszania i lgnięcia do „ja”. Nie złagodzi to naszych problemów. Z drugiej strony, nawet gdy znaleźliśmy coś, z czym się dobrze czujemy, możemy to zmienić w zależności od własnych potrzeb i etapu duchowego lub emocjonalnego rozwoju.

Kiedy kontaktujemy się ze źródłem mocy, powinniśmy odczuwać i przyjmować spokój i energię, jakiej nam udziela. Przy właściwym nastawieniu każdy obiekt może zyskać wielką moc. Paltrül Rinpocze opowiada taką oto historię:
   Pewna kobieta o wielkim religijnym oddaniu poprosiła swojego syna, który często podróżował do Indii w interesach, by przywiózł jej święty przedmiot z kraju Buddy. Syn zapomniał o prośbie matki. Przypomniał sobie dopiero, gdy był blisko domu. Wziął więc ząb martwego psa, owinął go w brokat i jedwab i wręczył matce, mówiąc: „Matko, przywiozłem ząb Buddy, byś mogła składać mu hołd”. Przez resztę swojego życia matka wielbiła psi ząb z pełnym oddaniem i ufnością, tak jakby był on prawdziwym zębem Buddy. Wokół zęba pojawiły się cudowne znaki, a w chwili śmierci kobiety, na znak głębokiego uduchowienia, wokół jej ciała pojawiło się tęczowe światło.
Niektórzy ludzie mogą myśleć, że są zbyt świadomi, by polegać na wizerunku, który miałby im pomóc. Mogą odnosić wrażenie, że wyobrażenie czy wizualizacja są czymś „zmyślonym”, czymś, co znajduje się poza nimi; otóż wręcz przeciwnie, wykorzystanie wyobraźni faktycznie pomaga wydobyć niewykorzystane siły, które już posiadamy. Nie ma większego znaczenia, jaką formę czy wyobrażenie obierzemy sobie za źródło mocy, ponieważ tak naprawdę nawiązujemy kontakt z naszą wewnętrzną mądrością. To, co istotne, to zaufanie i bycie otwartym na ową mądrość – celebrowanie prawdziwej natury wszechświata. Pielęgnując źródło mocy, rozluźniamy ciasne, sztywne postawy i uczucia, które stwarzają nam wiele problemów, a rozwijamy pozytywny, otwarty na uzdrowienie umysł.

Jeśli źródło mocy, kiedy je wizualizujemy, sprowadza na nas ciepło, spokój i siłę, znaczy to, że możemy używać jego mocy do uzdrawiania swoich emocjonalnych, psychicznych i duchowych problemów oraz do rozwijania siły umysłu.

Światło jako środek leczniczy

Obok medytacji na źródło mocy możemy także użyć wizualizacji różnych przejawień ziemi, powietrza, wody, przestrzeni czy światła, jako sposobu sprowadzania błogosławieństwa i leczniczych energii na nas samych. W celu stabilizacji i wzmocnienia możemy na przykład widzieć i odczuwać moc ziemi. Powietrze może oczyszczać i inspirować. Ogień może ogrzewać, przekształcać, uszlachetniać i dawać moc. Jeśli zaś dany problem wydaje się wymagać schłodzenia naszych emocji, możemy wyobrażać sobie kojącą, oczyszczającą moc wody.

Spośród wszystkich tych żywiołów światło jest środkiem najbardziej witalnym, zalecanym przez teksty buddyjskie. Ma ono ogromną moc uzdrawiania i niesienia błogosławieństw.

Wszyscy intuicyjnie czujemy, że światło jest pozytywną siłą i naocznie możemy doświadczyć, jak ważne jest w przyrodzie i w naszym otoczeniu. Światło powoduje wzrost roślinności. Możemy obserwować, jak rośliny domowe, skręcając swe liście, ciągną ku światłu. Piękny, słoneczny dzień odczuwany jest jako błogosławieństwo nawet przez ludzi, którzy nie uważają siebie za religijnych, a urzędnicy są szczęśliwsi, jeśli siedzą przy oknie, gdzie mogą mieć kontakt z dziennym światłem i otwartą przestrzenią.

W wielu tradycjach obchodzenie świąt skupia się wokół światła, celebrowanego świecami, lampionami czy świętymi ogniami. W wielu wierzeniach światło jest powiązane z boskością. Na przykład w indyjskiej Bhagawad Gicie Pan objawia się jako istota o przytłaczającym blasku, w Nowym Testamencie zaś Jezus Chrystus ogłasza: „Jam jest światłem tego świata”.

W buddyzmie światło może być odbierane na dwóch poziomach – względnym i absolutnym. W świecie zewnętrznym możemy widzieć różne formy światła, odczuwać jego ciepło, obserwować i mierzyć je za pomocą instrumentów (to poziom względny – przyp. red.). Poza względnym światłem istnieje światło absolutne lub światło buddy – światło jedności i otwartości. Pewne zrozumienie światła na poziomie absolutnym możemy uzyskać na podstawie historii opowiadanych przez ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Mówią oni o połączeniu i byciu jednym z promieniującym światłem, w poczucia zjednoczenia ze spokojem i radością, które to światło niesie. Pomimo naszych prób opisywania go światło absolutne przekracza wszelkie ograniczenia przestrzeni, czasu, miar czy pojęć. Jest ono nierozłączne z oświeconym umysłem i najgłębszą otwartością.

Według ezoterycznych nauk buddyzmu ningma cała natura jest przejawem absolutnego światła. Jednak z powodu naszego przywiązania do „ja” i dualistycznego postrzegania, które powstaje z owego przywiązania, wytwarzamy sobie pojęcie „ja” oddzielnego od reszty świata, pojęcie „podmiotu” oddzielnego od „przedmiotu”, a wówczas natura jawi się nam jako coś stałego i oddzielnego. Cytując starożytny tantryczny tekst Złoty Różaniec (gSer Phreng), Kunkhjen Longczienpa podaje mistyczny opis pięciu czystych świateł mądrości buddy w ich ziemskiej postaci:

Z powodu przywiązania do ego,
Niebieskie, białe, żółte, czerwone i zielone światła
Spontanicznie przejawiły się jako pięć łatwo dostrzegalnych żywiołów
Przestrzeni, wody, ziemi, ognia i powietrza.

Chociaż tego rodzaju nauki mogą być ciekawe dla buddystów, nie muszą jednak być przedmiotem uwagi kogoś, kto jest zainteresowany głównie uzdrowieniem umysłu w życiu codziennym. Istotą rzeczy jest zatem jedynie zrozumienie, że światło może być wielkim źródłem zdrowia i radości, czymś, co ma praktyczne zastosowanie w medytacji i moc łagodzenia pojawiających się problemów.

W ćwiczeniach leczniczych zaczerpniętych z nauk buddyjskich wszelkie nasze wyraziste i inspirujące wyobrażenia światła mogą nam pomóc, nawet wtedy, gdy postrzegamy światło jako względne, a nie absolutne. Ponieważ większość ludzi kojarzy pojęcie światła z rozprzestrzenianiem się i otwartością, medytowanie na nie może zmniejszyć siłę naszego przywiązania do „ja” oraz napełnić nas uczuciem spokoju i otwartości.

 

 

Wizualizacja światła

Zawsze, gdy przywołujemy światło lub jakiś inny środek uzdrawiający, powinniśmy sobie wyobrażać jego wizerunek czy obecność, by odczuć jego pozytywne właściwości i uwierzyć w jego lecznicze moce. Bądźmy twórczy w wyobrażaniu sobie światła w sposób, który na nas oddziałuje. W miarę praktyki spostrzeżemy, że nasza zdolność do medytowania na światło pogłębia się i umacnia.

Możemy uznać za pomocne wyobrażanie sobie światła, które spada na nas niczym deszcz, zalewa i przenika swoim ciepłem umysł i ciało, sprowadzając otwartość i odprężenie na wszystko, z czym się stykamy. Możemy też wyobrażać sobie światło, które przybywa z naszego źródła mocy. Przypuśćmy, że przyjmuje ono formę tęczowych promieni. Odczujmy, że całkowicie wypełnia nasz umysł i ciało, niosąc ukojenie, spokój i zdrowie, że w okamgnieniu ogrzewa i uzdrawia chore miejsca czy rozpuszcza je w światło i spokój. Każda cząstka ciała aż do najdrobniejszej komórki naturalnie wypełnia się światłem. Wyobraźmy sobie, że nasze ciało przekształca się w ciało świetliste albo – jeśli wolimy – w jaśniejący, ciepły płomień.

Czasami możemy odczuwać potrzebę emocjonalnego bezpieczeństwa i schronienia. Wówczas dobrze jest wyobrażać sobie wokół siebie światło w postaci aury, namiotu bądź jakby ochronnej skorupy jaja. Tego rodzaju wyobrażenia powinny sprawić, że poczujemy się rozluźnieni i otwarci, całkowicie bezpieczni. Jeśli jesteśmy spięci, zamknięci lub odcięci i odizolowani od świata i innych ludzi, to spróbujmy wprowadzić więcej przestrzeni w tę medytację albo po prostu zrelaksujmy się i zajmujmy czymś innym.

Medytacje na światło mogą służyć rozwiązywaniu specyficznych problemów lub też pomagać ogólnie, sprawiając, że poczujemy się bardziej otwarci i swobodni. Kiedy medytujemy, możemy wyobrażać sobie, że światło rozchodzi się poza nasze ciało i promieniuje w przestrzeni bez końca. Możemy też obserwować, jak cały świat jest przez nie dotykany, zalewany i przekształca się w czyste i spokojne światło. Jeśli medytujemy na światło w otwarty sposób, pojmujemy, że jest ono nieskończone, bez ograniczeń czasu i przestrzeni.

W zależności od własnych potrzeb, możemy widzieć lecznicze światło w różnych formach. Jeśli dokucza nam emocja, która wydaje się być umiejscowiona w jakimś określonym obszarze, jak np. w klatce piersiowej czy w gardle, możemy w leczniczy i troskliwy sposób przyłożyć do tego miejsca swoją dłoń. Dzięki samemu delikatnemu dotykaniu, głaskaniu czy masowaniu takiego miejsca przy jednoczesnym zrelaksowanym oddychaniu, złagodzimy swój problem. Prócz tego możemy wizualizować wielobarwne lecznicze światło wypływające z naszej własnej dłoni. Współczesny mistyk chrześcijański, Omraam Mikhaël Aivanhov, radzi:
   Kiedy bardzo cierpisz, poproś o pomoc światło. Wyobraź sobie, że z twoich palców emanują promienie światła we wszystkich kolorach. Skieruj je na bolące miejsce. Wkrótce odczujesz, jak ból stopniowo ustępuje.
U niektórych ludzi medytacja na światło powoduje wrażenie nadmiernego unoszenia się czy płynięcia. Jeśli nam się to przydarzy, ugruntujmy się przez wyobrażanie sobie, że chociaż lecznicze światło jest czyste, przejrzyste i wszechobecne, jego niezmienna i nieporuszona natura sprawia, iż odczuwamy je jako ciężkie.

 

 

Budzenie leczniczej energii

Każdy z nas ma znacznie więcej, niż by mu się wydawało, fizycznej i duchowej świetlistej energii. Możemy obudzić tę energię, by wykorzystać ją w medytacji i w życiu codziennym. Ostatecznie energia i światło są tym samym. Aby poprawić swoje samopoczucie, mentalne czy fizyczne, możemy wydobyć i spotęgować swoją wewnętrzną energię, światło i mądrość.

By obudzić tę moc, medytujmy na swoje ciało jako źródło ogromnej energii. Usiądźmy gdzieś wygodnie, w cieple, z zamkniętymi lub na wpół otwartymi oczami. Oddychajmy naturalnie i spokojnie. Powoli wyobrażajmy sobie, jak zadziwiające i niezwykłe jest nasze ciało z jego skórą, kośćmi, mięśniami, nerwami i organami oraz bilionem komórek wszelkiego rodzaju, niezbędnych do zaistnienia cudu życia.

Możemy wyobrażać sobie to wszystko z naukową dokładnością, choć nie jest ona konieczna. Kluczem do leczniczej mocy tej medytacji jest wykorzystanie wszelkich wyobrażeń, które pomagają odczuć i uwierzyć, że nasze ciało jest siedzibą energii i nieograniczonej zdolności leczenia.

Dużym ułatwieniem może być wizualizowanie na początek pojedynczej komórki swojego ciała, wejście w tę komórkę oraz zobaczenie i odczucie jej cudownej witalności. Wyobrażajmy sobie jej bezmiar – może być wielka jak cały świat.

Pomocą może być również wprowadzenie w tę kontemplację pewnych właściwości żywiołu ziemi, powietrza, ognia i wody – takich jak np. urodzajność czy siła ziemi lub oczyszczająca przejrzystość powietrza. Możemy także doceniać bogactwo i piękno komórki, wyobrażając sobie muzykę czy jakiś spokojny dźwięk bądź dotykając i odczuwając ją jako żywą lub tętniącą mocą.

Po pewnym czasie, który poświęcimy jednej, dwóm czy trzem komórkom, stopniowo poszerzajmy swoją medytację aż do momentu, w którym odczujemy bezmiar własnego ciała, jego niezwykłą siłę i zdolność uzdrawiania. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pięknym, wspaniałym i niezmiernie bogatym miejscu. Następnie cofnijmy się i zobaczmy jedną lub kilka komórek, jak promieniują światłem. Starajmy się czuć ciepło światła. Świętujmy to spokojne, wspaniałe świetliste miejsce, np. poprzez ponowne wyobrażenie sobie przepięknej muzyki czy dźwięku. Poszerzmy swoją medytację, by objąć nią całe ciało jarzące się, a nawet płonące zdrowiem i ciepłem.

Następnie wyobraźmy sobie i odczujmy, że wszelka ciemność, zimno, ból, napięcie, smutek czy dysharmonia w ciele i umyśle zostają uleczone przez światło, uczucie spokoju i uroczystą atmosferę. Wszystkie komórki są żywe we wspólnocie ciepła i błogości. Lecznicza energia i światło miliarda komórek, jak promienie miliarda słońc, wypełniają nasze ciało. Wciąż powracajmy do tego uczucia, spoczywając i pławiąc się w nim.

Na koniec możemy wyobrażać sobie, że światło i energia wytryskują z naszego ciała niczym świetlisty ogień świętojański z ciemności. Promienie emanują z nas w formie aury – ochronnego kręgu leczniczej energii. Energia ta rozprzestrzenia się, dociera do innych ludzi i miejsc, wypełniając ich światłem i spokojem. Po jakimś czasie, jeśli nabierzemy doświadczenia w medytacji, energia ta może rozprzestrzenić się na cały wszechświat. Bez względu na rodzaj kontemplacji, kończmy ją relaksacją oraz poczuciem jedności ze swoimi uczuciami.

Innym ćwiczeniem budzącym leczniczą energię będzie wizualizowanie siebie w postaci bóstwa, takiego jak Budda lub inna cudowna istota. Wyobraźmy sobie boskość i doskonałą mądrość wewnątrz siebie, wzywajmy tę mądrość do ujawnienia się w formie energii i siły.
 

Lecznicze światło i energia w życiu codziennym

Świadomość światła i energii możemy wcielać w każdą dziedzinę swojego życia. Może ona nadać mu uzdrawiający wymiar.

Dobrą praktyką dla każdego, bez względu na temperament bądź biegłość w medytacji, jest docenienie naturalnego światła – światła słonecznego i subtelnych zmian jego natężenia w ciągu dnia i w różnych porach roku, pięknych zachodów słońca, świateł księżyca i gwiazd, łagodnej poświaty pochmurnego nieba.

Możemy też pielęgnować, bodaj konceptualnie, świadomość czystego światła absolutnego w zwyczajnym świecie. Kiedy wpadamy w tok codziennych zajęć, świadomość uniwersalnego światła może przysparzać nam sił i wiary.

Kiedy więc siedzimy, nie siedźmy jak kawałek skały. Siedźmy swobodnie, ale czujnie, z uczuciem, że świętujemy światło i energię, jakbyśmy byli płomieniem świecy, która je emituje.

Kiedy myślimy, nie myślmy z pomieszanym, pożądliwym ani nienawistnym umysłem. Bądźmy świadomi, że światło umysłu może inspirować przejrzystość otwartości i spokoju.

Kiedy rozmawiamy, mówmy głosem, który nie jest ani ostry, ani słaby. Jak światło i energia, nasz głos może być mocny, czysty i kojący.

Kiedy chodzimy, nie chodźmy jak kukiełka z mięsa, nerwów i kości, pociągana w różnych kierunkach przez sznurki fascynacji czy pragnień. Jeśli odczuwamy obecność leczniczego światła i energii, to możemy poruszać się w sposób, który je celebruje. Zamiast ociężale przemieszczać się tu i tam, dzięki świadomości światła możemy obdarzyć swoje ruchy energią i gracją. Korzystajmy z rozpierającej nas życiowej energii i rozluźnijmy swoje ciało w prostej, zrelaksowanej postawie. Oddychajmy swobodnie i pozwólmy energii promieniować. Bez przesadnych ruchów odczuwajmy brak skrępowania ciężarem zmartwień.

Niczym astronauta spacerujący po księżycu poczujmy subtelną, ale radosną sprężystość swoich kroków,.

Kiedy dotykamy, nie dotykajmy przedmiotów jak robot sięgający po narzędzie. Róbmy to tak, jakby energia emanowała z naszej dłoni, dotykając obiektu, który sam jest źródłem światła.

Światło nie znajduje się tylko w nas, ale wszędzie wokół. Nawet jeśli absolutne światło jedności istnieje poza koncepcjami czy wyobrażeniami, możemy na względnym poziomie odczuwać czy wyobrażać je sobie jako subtelnie widoczne w powietrzu wokół nas, w naszym zwyczajnym otoczeniu. Każdy nasz ruch i myśl może łączyć nas ze światem światła. Nawet poruszenie palcem może być radością, świętem oraz grą światła i energii.

Podobnie jak w przypadku medytacji na światło, bycie świadomym światła w życiu codziennym może niekiedy przejawiać się niepokojem czy uczuciem unoszenia się. Powinniśmy wówczas wyobrażać sobie, że światło w całym naszym ciele albo tylko w stopach jest ciężkie. Odczuwajmy, że ciało nie może się unieść i że nasze stopy mocno stąpają po solidnym gruncie.

Powinniśmy rozpoznać, czy dane ćwiczenie odpowiada naszej osobowości i możliwościom. Niektórzy mogą mieć trudności z utrzymaniem kontaktu z własnymi prawdziwymi uczuciami. Możemy nie być przygotowani na tego rodzaju praktykę życia codziennego. Jeśli czujemy się spięci i zamknięci, znaczy to, że wykonujemy ją w niewłaściwy sposób. Jeśli natomiast czujemy się roztargnieni czy nadmiernie pobudzeni, zwróćmy się ku bardziej wyciszającej praktyce czy po prostu zajmijmy się czymś innym.

Adepci medytacji często pytają, czy dane ćwiczenie lecznicze jest dla nich odpowiednie albo czy wykonują je we właściwy sposób. Uczucie odprężenia i otwartości powinno być naszym przewodnikiem. Świadczy ono o tym, że praktyka przebiega prawidłowo.

Utrzymywanie świadomości światła jest jednym ze sposobów wzbudzania leczniczej energii. Istnieje wiele innych metod. Aktywność fizyczna wprowadza doskonałą równowagę w nasze życie i aktywizuje energię. Piesze wycieczki, wykonywanie ćwiczeń hatha jogi lub innych, taniec i śpiew – wszystko to celebruje życie i niesie zdrowie.

 

Tulku Thondup – Uzdrawiająca moc umysłu

.

.

*****

.

Linki nadesłane przez Mezamira:

http://nama-hatta.pl/articles.php?article_id=212

http://kazwid.w.interia.pl/wedyzm.htm

http://forum.medytacja.net/viewtopic.php?t=9176&p=126397

http://slowianin.wordpress.com/2012/06/29/duchowosc-slowian-kazimierz-moszynski-1887-1959-mezamir-snowid/

http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_5/1232099448/

http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_5/1232099490/

http://a.bongaruda.pl/biuletyn/publikacje/garuda_11/1232110813/

http://biblioteka.nama-hatta.pl/poza_narodzinami/pnis.htm

http://biblioteka.nama-hatta.pl/reinkarnacja/rei.htm

http://myelvenkingdom.tumblr.com/

.

*****

.

Nie zapominajmy o tym, że Wedy mają wspólne korzenie ze Słowiańszczyzną. Jest to więc w pewnym sensie i nasza tradycja…

opolczyk

.

.

114 thoughts on “Wedy a Słowiańszczyzna

  1. Kultura Wedyjska i etniczne zwyczaje

    Pytanie: Pewne osoby porównują Kulturę Wedyjską z powszechnie używanymi zwyczajami w Indiach, jednakże, Indie były pod znaczącym wpływem Muzułman. Czy mógłyś to skomentować?

    HDG: Mówimy o wpływach Muzułman nie po to aby oczerniać, pomniejszać tę religię, ale raczej po to aby pokazać że pewne indyjskie zwyczaje, które wielu wielbicieli spostrzega jako wieczne wedyjskie normy, faktycznie pochodzą z niewedyjskiej kultury. Oto kilka przykładów:

    1. Pożywienie: standardowe ofiarowanie dla Bóstw w ISKCON-ie, pochodzi ze Środkowego Wschodu. Halava oznacza „słodycz” w języku arabskim.

    2. Ubiór: Kurta jest słowem perskim (teraźniejszy Iran), i ta długa koszula którą niektórzy przyjmują jako „Ubiór oddania czy wielbicieli” pochodzi z muzułmańskiej kultury.

    3. Język: Hindi, narodowy język Indii, jest pełen arabskich i perskich słów. Wskazuje to na znaczący poziom wpływów kulturowych.

    4. Muzyka: Muzułmańscy muzycy stali się wybitni na polu indyjskiej muzyki klasycznej. Akademia Badawcza Sangeet, która skupia się na indyjskiej muzyce klasycznej stwierdza: „Indyjska muzyka rozwinęła się poprzez złożone oddziaływania pomiędzy różnymi ludźmi z różnych ras i kultur ponad kilka tysięcy lat temu. W tradycji muzycznej w której przeważa improwizacja, i zapisana muzyczna notacja, używana (skeletal) muzyka przeszłych generacji jest nieuchronnie stracona.”

    5. Architektura: Tutaj również zauważamy wiele obcych wpływów, szczególnie kultury muzułmańskiej.

    6. Sztuka: Podobnie jak Północno-europejskie i amerykańskie kultury często opisywały Jezusa mającego kaukaskie, lub nawet skandynawskie ciało, wiec inne kultury, zawierając indyjską, personifikują wizerunki świętych osób. Na przykład, praktycznie każdy znany obraz Narady Muniego, w Indiach czy w ISKCON-ie,opisuje mędrca z brązowymi lub ciemnymi włosami, kolor włosów spotykany w Indiach. Jednak Śrimad Bhagavatam stwierdza że Narada Muni jest blondynem (SB10.70.32). W tym przypadku , artyści, wielbiciele nakładają indyjski rodzaj ciała na mędrca, który pochodzi ze starożytnej indo-europejskiej kultury. Prabhupad wyjaśnia że kultura wedyjska jest indo-europejską kulturą w swoich znaczeniach do Bhagavatam 1.12.24 oraz 4.20.26, jak również w wykładach z Bhagawad-Gity 8.1.66, 1.4.67, 8.24.68, i 4.21.76: i w jego wykładach z Bhagavatam 11.6.70, 7.25.71, 5.7.73, i 5.19.75, jak również w różnych miejscach i czasie. Ponownie, oryginalna „kultura wedyjska” nie jest kulturą Indii, ale kulturą Indo-Europejską.

    Chociaż ktoś może argumentować że India najlepiej zachowała oryginalną kulturę wedyjską, nadal dwa istotne punkty: Nie mamy dowodów wedyjskich troski (concern) z normalizowaniem etnicznych detali takich jak ubiór, architektura, kuchnia etc. Znajdujemy bardzo poważną troskę o ustanowienie duchowych zasad takich jak varnashrama-dharma i , ostatecznie czysta miłość do Kryszny. Jest wiele historycznych dowodów że same Indie zawsze były etnicznie (porous) skłonne do poważnego obcego oddziaływania na jej etniczne zwyczaje.

    http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=520

    Lubię to

  2. Zaproszony na Uniwersytet w Portland tybetański przywódca wygłosił przemówienie, w którym opowiadał na temat wszechświata i miejsca w nim człowieka. Ku zaskoczeniu słuchaczy cześć jego wypowiedzi dotyczyła istot pozaziemskich.

    Zwykle tematyka taka nie gości na oficjalnych spotkaniach, dlatego to, co mówił Dalajlama jest co najmniej zaskakujące. Stwierdził on, że wielkie spotkanie z pozaziemska cywilizacją nie jest daleko. Lama zachęcał studentów, aby przygotowali się do tego momentu.
    “Wkrótce będziemy podejmowali gości z innej galaktyki. Są to takie same osoby. Może mają nieco inny wygląd, ale w rzeczywistości są tacy jak my. To są czujące istoty. Musimy zrozumieć, że obcy są istotami, które czują w taki sam sposób jak my, nawet jeśli różnią się wyglądem” – powiedział Dalajlama

    To interesujące, że Dalajlama zakłada, iż istoty te są jednocześnie różne od nas i tak podobne. Można podejrzewać, że obcy, gdy już się pojawią, będą na tyle różni od nas, że mogą nawet budzić odrazę. Gdyby doszło do pierwszego kontaktu nic już nie będzie takie jak dawniej. Bez wątpienia dzień ten zostanie zapamiętany, jako data graniczna dla ludzkości, która już zawsze będzie wyznaczała czas przed i po jego wystąpieniu.

    Spotkanie z przedstawicielami obcej cywilizacji może zmienić wszystko. Realny byłby zarówno scenariusz zakładający wielki rozwój naszego społeczeństwa osiągnięty dzięki technologii obcych, jak i tragiczne zniewolenie i podbój całej planety. Na szczęście nikt nie wie na razie, kiedy może dojść do pierwszego kontaktu, ale pozostaje mieć nadzieje, że ludzkość będzie na to gotowa.

    Źródło: innemedium.pl/wideo/dalajlama-wezwal-aby-sie-przygotowac-spotkanie-obcymi

    Lubię to

  3. Filip said, on 13 Luty 2014 at 19:54

    “Słońce jest jaźnią całego świata.
    Ze Słońca rodzą się, zaiste, żywe istoty.
    Ze Słońca ofiara, Deszcz (Pardżanja = Perkun), pożywienie i dusza.
    Pokłon Ci Aditjo, Synu Bezkresu!
    Ty jesteś naocznym sprawcą czynów,
    Ty jesteś naocznym Brahmanem – tym który się rozszerza,
    Ty jesteś naocznym Wisznu – tym, który przenika,
    Ty jesteś naocznym Rudrą – tym, który gromki dźwięk wydobywa,
    Ty jesteś naocznym Ryczem (Rygwedą) – hymnem pochwalnym,
    Ty jesteś naocznym Jadżusem (Jadżurwedą) – hymnem ofiarnym,
    Ty jesteś naoczną Samą (Samawedą) – hymnem-pieśnią,
    Ty jesteś naocznym Atharwanem (Atharwawedą) – hymnem-zaklęciem.
    Ze Słońca rodzi się Wiatr,
    Ze Słońca rodzi się Ziemia,
    Ze Słońca rodzą się Wody,
    Ze Słońca Ogień się rodzi.
    Ze Słońca Przestwór i kierunki w przestrzeni się rodzą,
    Ze Słońca Bogowie – świetliści się rodzą,
    Ze Słońca Wedy powstają,
    Zaiste, takie właśnie Słońce, tę oto tarczę rozpala.
    Tamto Słońce to Bahman, który się rozszerza,
    Słonce jest wewnętrzną strukturą człowieka –
    umysłem, rozumem, świadomością, tożsamością,
    Słońce zaiste jest tchnieniem życiowym, które wszędzie się rozchodzi,
    i tchnieniem życiowym, które integruje,
    i tchnieniem życiowym, które w górę płynie,
    i tchnieniem życiowym, które do dołu ciągnie,
    i głównym tchnieniem życiowym.
    Słońce zaiste jest słuchem i tym, co czuć pozwala przez skórę,
    i wzrokiem, i tym, czym smak się czuje, i tym, czym zapachy,
    Słońce zaiste jest dźwiękiem i tym, czego się dotyka,
    barwy postacią, smakiem i zapachem,
    Słonce zaiste jest mową i ręką, i nogą,
    i tym, dzięki czemu można się rozmnażać,
    i tym, czym nieczystości wydalać,
    Słonce jest zaiste i mówieniem, i braniem, i przemieszczaniem,
    i wytwarzaniem, i radością,
    Pełne radości, pełne mądrości, pełne rozróżniania jest Słońce!

    Pokłon Słońcu-Mitrze – Przyjacielowi Miłemu
    Pokłon Słońcu-Bhanu – który blaskiem świeci,
    Chroń mnie przed śmiercią!

    Pokłon Świetlistemu, Świata przyczynie!

    Ze Słońca powstają stworzenia
    i pod opieką są Słońca,
    W Słońcu się rozpuszczają
    i to, co jest Słońcem jest tym, czym jest ‘ja’ we mnie.

    Okiem naszym jest Savitar – Stwórca,
    i okiem naszym jest Słońce – to, które jest w górze.
    Niech Stwórca okiem nas obdarzy.

    Słońca wiedzę mamy, Tysiąc-promiennego dumamy,
    Niech więc nas Słońce obudzi.

    Ostatnie dwa wersety to tzw. Surja Gajatri – czyli najświętsza medytacja Słońca…

    Jeśli ktoś chce się u mnie uczyć sanskrytu, to zahęcam do dołączenia od 28 lutego we wtorki w godzinach 18:00 – 21:00 na cykl spotkań z sanskrytem (do 3 czerwca). Nauka na takich właśnie tekstach z recytacją i z uwzględnieniem naszych wspólnych korzeni z Hindusami. Moim konikiem jest wywodzenie słów polskich z sanskryckich i wskazywanie na ogromne podobieństwo i historyczne związki. http://www.vivaswan.pl/pl/node/197

    Acha, jeszcze zamieściłem swoje rozważania na temat kultu Słońa w indiach: http://www.vivaswan.pl/pl/node/194

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.