Słowiański zew

.

Moja ulubiona pieśń – apel, zew, alert, pobudka!

Od czasu do czasu koniecznie należy ją posłuchać.

.

.

Słowiańszczyzna budzi się z mrocznego, długiego, koszmarnego snu pełnego „rzymskich szubienic” i obcych idoli jahwizmu znad Jordanu.

opolczyk

.

Reklamy

563 komentarze do “Słowiański zew

  1. Dziękuje za nowy wpis i odpowiedzi na moje pytania w nim zawarte.
    Fajnie, że mój komentarz także pojawił się w tym wpisie 🙂

    A teraz do rzeczy. Faktycznie widzę, że Słowianie często grzebali zmarłych w procesie kremacji przez spalenie. Przy czym nie było jako takiej głębokiej żałoby, bo naturalnie uważali że zmarłemu lepiej będzie w Nawii. Choć pewnie dokładnych relacji z takich rzeczy nie ma, nic się nie zachowało.
    Z tymi zasługami chrześcijaństwa się zgadzam, plusika żadnego nie ma. Bajki i żydokłamstwa od początku do końca.
    Kwartalnika „Słowianić” nie znałem, może faktycznie warto będzie kupić.

    No cóż, jak dla mnie Słowianie byli trochę naiwni i zbyt bardzo wierzyli w ludzi. Taka księga naprawdę w obecnych czasach byłaby mega przydatna. Papier jednak przyjmie pewną treść już na zawsze, a słowa ulecą w powietrzu. Fajnie byłoby poczytać taką księgę i zobaczyć np jak Słowianie przewidywali pogodę czy zasady ich kodeksu czy nakazu postępowania. Choć w obecnej sytuacji i amerykańskim HAARP, to zjawiska pogodowe zmieniły sie strasznie. No cóż, poganie chyba myśleli że z ojca na syna ustne tradycje i przekazy będą trwać wiecznie. Nie przewidzeli gniewu, mieczy i okropnego okrucieństwa ze strony obcej religii. Katolicy mogą dziś pokazać swoją biblię. I choć to załgane kłamstwa i bajki żydowskie, to przeważająca liczba ludzi w te żydowskie bajki objawione wierzy…Ale dosyć już o tej księdze bredni, którą w kilku artykulach kapitalnie zdemaskowałeś np. tu – https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-czym-jest-rzeczywiscie/

    Cywilizacja jednak ma też swoje niewątpliwe plusy, które pominąłeś i choćby wodociągi, możliwość skorzystanie z ciepłej toalety zamiast załatwiania się w krzakach, to już duże coś.
    Ale fakt, zdanie „czyńcie Ziemię sobie poddaną” wyrządziło przyrodzie i wciąż wyrządza olbrzymie szkody. Szkoda ze nie umiemy mądrze z niej korzystać. Np. mordujemy miliony zwierząt, jemy je, a ich odchody zanieczyszczają rzeki czy wody gruntowe mieszkańcom ogromych ferm. Nasza żądza i chęć „nachapania się” są przerażające.
    Handel towarami to mądry handel, pieniądz oparty na towarach ok, ale drukowanie pieniędzy bez pokrycia i niesamowita nierównośc społeczna to rak naszych czasów. W tym ujęciu Słowiańska kultura rzeczywiscie było lepsza, ale chyba przyrost naturalny ludności musiał wymusić te zmiany, zmiany w złym kierunku. Greckie czy Rzymskie budowle rzeczywiście cieszą oko, ale masz rację – gdyby robiono ankietę wsród robotników harujących całe dnie, to oni na pewno nie byliby zadowoleni z tego faktu. Co innego gdy cała społeczność robi coś dobrowolnie dla wspólnego dobra, taka mała komuna.

    „Wielka Lechia” to rzeczywiscie jakiś wymysł i szkoda sie nią zajmowac i o niej pisać.
    Mitologią i legendami słowiańskimi szczerze mnie zaskoczyłeś! Nie miałem o niej pojęcia. Legendy i bajki słowiańskie to byłoby coś! I na pewno trafiły by w gusta młodszych odbiorców. A starsi mogliby je czytać swoim dzieciom, a wiadomo że dzieci najłatwiej zarazić jakimś tematem poprzez bajki i opowieści. Gorąco Ci kibicuje (i na pewno nie tylko ja) w tym pomyśle.

    Co do myslowianie.pl to krótko przejrzałem – http://www.myslowianie.pl/my-slowianie-cyfrowa-prenumerata/ I jak dla mnie piszą ciekawie. Stoją na Putinem, nie uprawiają głupiej Putinofobii. Skąd jednak obok pisania o Słowianach wzięła im sie ta pisanina i poparcie dla krystowierców, naprawdę nie wiem. Kończę przydługi komentarz i chciałbym na koniec zapytać: jak być i można być Słowianinem w dzisiejszym świecie? W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej i społecznej. Masz może jakiś artykuł o tym na blogu? Zgłębianie naszej pogańskiej, pięknej tradycji i kultury to myślę podstawa. Branie udziału w społecznych inicjatywach społecznych, miejskich, osiedlowych – także. Ale choćby w pazurach żydokapitalizmu nie jest to łatwe. Co sądzisz na ten temat?

    Polubione przez 2 ludzi

    • Luki

      Tytuł tego artykułu powinien brzmieć „Kuchnia staropolska” a nie „Potrawy pierwszych Słowian”. O nich Hanna i Paweł Lis nie mają pojęcia. Zresztą sami sobie w kilku miejscach zaprzeczają i są po prostu niekonsekwentni, nie odzielając wyraźną cezurą Słowian z okresu pogańskiego od zniewolonych Słowian z okresu żydo-katolickiego – wszystkich wrzucili do jednego wora.
      Na uwagę zasługuje zwłaszcza jeden cytat:

      „Z pomocą przyszła etnografia. Zgodnie z badaniami kultura słowiańska aż do XIX w. przetrwała w sposób niezmieniony w najniższych warstwach społeczeństwa.”

      O tym sam wielokrotnie pisałem – na polskiej wsi („w najniższych warstwach społeczeństwa”) „kultura słowiańska” – czyli pogaństwo przetrwało do XIX wieku. Ale już następne zdanie jest świadectwem ignorancji P. Lisa:

      „Można założyć, że kuchnia najuboższych to było to, co jadali Słowianie – mówi Paweł Lis.”

      Jest to kompletny absurd. XIX-wieczny chłop, odwalający pańszczyznę, miał na własny użytek kawałeczek ziemi i z tego co zebrał i uchował odbierano mu jeszcze dziesięcinę. Rodzina chłopska żyła wtedy w biedzie, częściej jeszcze w nędzy i jadła tylko to, co na kawałeczku ziemi zebrała i czego jej nie odebrano. Tak więc jej kuchnia zdecydowanie różniła się od kuchni wplnych pogańskich Słowian, których nikt nie ograbiał.

      A tu podam przykład ich niekonsekwencji:

      „Słowianie jadali mało dziczyzny, bo już od okresu wczesnopolskiego władza książęca polowania w lesie objęła ius regale.”

      A jak było w okresie przed-„wczesnodpolskim” P. Lis nie powiedział. Wiemy, że w okresie wczesnopolskim wolnych wcześniej Słowian przerobiono w poddanych żydo-katolickich Piastów, którzy zabronili im polować w lasach. I dlatego jedli mało dziczyzny. W czasach pogańskich mięso, zwłaszcza dziczyzna, była ważnym, być może nawet dominującym składnikiem posiłków. Jak wiemy lasy pokrywały wtedy ogromną większość obszaru dzisiejszej Polski i były pełne zwierzyny. Słowianie szybko zauważyli, że mięso na znacznie dłużej zaspakaja głód niż warzywa i owoce, a nawet potrawy zbożowe. Każdy może się o tym zresztą sam przekonać – wystarczy na śniadanie jednego dnia zjeść pół kilograma owoców, warzyw i chleba a drugiego dnia pół kilograma mięsa. Głód drugiego dnia odczuje się znacznie później niż pierwszego. Drugim ważnym elementem przemawiającym za dziczyzną było to, że wszyscy zdolni do łowów w dowolnej osadzie myśliwi w ciągu kilkunastu dni łowów byli w stanie upolować tyle zwierzyny, że jedzenia mieli dla całej osady na miesiące. Aby wagowo na polu zebrać tyle samo plonów, nakład czasowy wynosił miesięce. I stąd polowania na żubry, tury, niedźwiedzie, jelenie i dziki były u Słowian niezwykle popularne. Pomijam już to, że skóry, futra, rogi i kości upolowanych zwierząt były dla Słowian ważnymi surowcami. Rośliny strączkowe Słowianie oczywiście znali. Ale wiedzieli też, że większa ich ilość powoduje wzdęcia. I dlatego jadali je jedynie jako smakowy dodatek.

      Tak więc artykuł z wysokich obcasów kompletnie mija się z tytułem – o kuchni pierwszych Słowian nie mówi nic. Praktycznie wszystko, co opisuje to kuchnia poddanych żydo-katolickich władców, wywłaszczonych z ziemi, pozbawionych prawa do polowań, zmuszanych do danin i pańszczyzny, wpędzonych w biedę.

      A teraz jeszcze odnośnie Twojego poprzedniego komentarza…

      Nie uważam, by Słowianie byli naiwni. Byli uczciwi i prostolinijni – i to ich zgubiło. Sami nie znając oszustw, nie byli w stanie właściwie reagować na podstępy i oszustwa krystowierców. Nie wykluczam, że już pod krystowierczą okupacją spisywać zaczęli na skórach, płótnie, tabliczkach glinianych czy deseczkach ich wiedzę, mitologię i zwyczaje. Rzecz w tym, że krystowiercy, zwłaszcza po każdorazowym buncie antykościelnym, niszczyli zaciekle wszystko co im wpadło w łapska, a na czym widzieli pismo runiczne. Mordowali też przywódców buntów – żerców, wiedźmy. Przez co naszym przodkom pozostał tylko przekaz ustny. Możemy być dumni z nich, że mimo wielowiekowych represji i ucisku przez tyle stuleci przekaz przetrwał.

      Przewidywanie pogody znane było we wszystkich kulturach przedcywilizacyjnych – ludzie żyjący co dzień na łonie Przyrody po prostu to potrafili.

      Nie twierdziłem nigdy, że cywilizacja to wyłączne i absolutne zło. Niektóre techniczne wynalazki cywilizacyjne były dobre. Jednak generalnie cywilizacja przyniosła degenerację ludzkości widoczną obecnie gołym okiem. Wodociągi mogliby zresztą wymyślić i Słowianie – gdyby okazały się konieczne. U Słowian też był postęp „techniczny” – np ulepszanie metalurgii czy ceramiki. Przy czym wodociągi w Europie, po załamaniu się starożytnego Rzymu, na kilkanaście wieków popadły w zapomnienie. Przez całe średniowiecze i początki nowożytności miasta w krystowierczej Europie były pozbawione (do XIX wieku) kanalizacji i wodociągów. Cuchnęło w nich latem do tego stopnia (przez wieki fekalia wylewano przez okna na ulice), że wszyscy bogatsi uciekali do podmiejskich posiadłości.

      Pieniądz oparty na towarach byłby ok, pod warunkiem, że nie staje się wartością samą w sobie, że jego gromadzenie nie staje się celem samym w sobie, a o statucie społecznym nie decyduje jego ilość w skrzyni czy na koncie. Nie mam jednak pewności, czy na dłuższą metę w warunkach degenerującej człowieka cywilizacji byłoby to w ogóle możliwe.

      Co do strony myslowianie.pl – no właśnie – ten ich krystowierczy amok niweluje to, co piszą dobrze. Ale czytać można i należy wszystko – tylko nie we wszystko należy wierzyć.

      Pytasz – jak być i można być Słowianinem w dzisiejszym świecie? I masz rację, że w pazurach żydo-kapitalizmu, (dodam – zbudowanym na żydo-krystoowierstwie) nie jest to łatwe. Na szczęście renesans słowiańskiej kultury jest już zjawiskiem szerokim. O nim pisałem wielokrotnie, choćby tu:

      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/16/wsrod-slowian-wsrod-swoich-u-siebie/

      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/12/17/renesans-slowianskiego-ducha/

      Odpowiedź sam już sobie dałeś: „Zgłębianie naszej pogańskiej, pięknej tradycji i kultury to myślę podstawa. Branie udziału w społecznych inicjatywach społecznych, miejskich, osiedlowych – także.”

      Tu dodałbym – można też zaangażować się w działalność którejkolwiek grupy rodzimowierczej istniejącej w pobliżu. Można też próbować założyć u siebie własną. Ponadto nadal ważne jest demaskowanie żydo-katolicyzumu jako rzekomego fundamentu naszej tożsamości.

      Za odkatoliczanie legend, baśni i bajek słowiańskich na razie się nie zabiorę. Wolałbym zresztą, aby tym zajął się ktoś inny. Fascynatów Słowiańszczyzną nie brakuje. Ja na bliżej nieokreślony czas zawieszam zresztą z kilku względów (m.in sprawy rodzinne i zdrowie) publicystykę. Jestem zmęczony i wypalony. Nawet cyklu opowieści słowiańskich teraz nie dokończę. Wrócę do nich później.

      Polubienie

      • Fakt, masz rację jeśli chodzi o tą rzekomą kuchnię Słowian. Powinni byli to bardziej wyszczegółowić i napisać coś typu „Kuchnia Słowian w okresie do XV wieku” lub coś w tym stylu. Jednym zabroniono polowań, więc siłą rzeczy mięsa, a właściwie dziczyzny – było u nich naturalnie mniej. Na pewno książka mogłaby być lepiej dopracowana i bardziej wiarygodna, gdyby autorzy bardziej pochylili się nad tym co opisałeś. Kuchnia naszych przodków to obszerny temat, a autorzy tego nie uwzględnili.
        Co do pół kilograma mięsa to przesada, bo wątpie że tyle by dali radę zjeść na śniadanie. Ale na pewno było to ważne źródło białka. Tu chyba się trochę różnimy, bo ja zwolennikiem mięsa nie jestem. I obecnie badania raczej wprost mówią o tym że im więcej mięsa, tym więcej chorób, a przetworzone mięso to już ścierwo najgorszego typu. Za to badacze, naukowcy i lekarze pochylają się i popierają więcej roślin strączkowych w diecie. Ty widziałem jednak jesteś zwolennikiem diety Kwaśniewskiego. No cóż, to nie blog o odżywianiu, więc kończę ten temat.

        Tak, uczciwość na pewno im nie pomogła w starciu z żydobajkami i ich okrutnymi przedstawicielami. Krystowierstwo bardzo nie lubiło konkurencji i tak jest zresztą po dziś dzień.

        Będę musiał znaleźć taką grupę na Podkarpaciu lub Lubelszczyźnie. Żydokatolicyzm faktycznie trzeba demaskować, to nie jest nasze i nigdy nie było. Przywleczona dżuma wymyslona 1000 kilometrów stąd. Nie dla naszych ludów. Obca i żydowska, szkodliwa dla ciała (liczne posty, nie mycie się itp) i dla ducha (fałszywe przekonania o bogu, kult biedy i cierpienia, kult strachu i zerowej własnej samooceny).

        Rozumiem to, sam jestem właścicielem dwóch blogów i czasem człowiek musi odpocząć od tego wszystkiego. Ty zresztą widziałem prowadzić tego bloga od lutego 2012, a więc równo 6 lat i 2 miesięcy. I zgaduję, że zamieściłeś tu lekko ponad kilkaset swoich postów. To naprawdę coś. Jest co czytać i zgłębiać. Cóż mogę napisać, niech Twój ulubiony Swarożyc (mój także) da Ci siłę i pomyślne rozwiązanie Twoich spraw zdrowotnych i rodzinnych!


        Co do skeczu. Nie mamy drugiego takiego Carlina, a szkoda. Kabarety polskie są sredniej jakości i raczej mają rozśmieszyć widza, a nie skłonić go przy okazji do myślenia.
        Carlin to robi, bo to genialny i mądry komik, który przejrzał i wszystkie religie, jak też system bankowo-polityczny. I nie boi się tego przekazywać na scenie. Wie, że żydki trzymają nas podstępnie, że mają korporacje, banki, telewizję i gazety. I usłużnych polityków na zawołanie.
        Carlina uwielbiam szczególnie za skecz o religii, jak też za kultowe powiedzonko „keep the religion to thyself”, czyli „zachowaj swoją religię dla siebie”, czego katolicy w Polsce mogliby sie nauczyć, narzucając innym swoje krzyże, publiczne drogi krzyżowe czy procesje bożego ciała.

        Wesele u ortodoksów to żadne zaskoczenie, jeśli ktoś mniej więcej wie co w trawie piszczy. Kobieta w izrealu ma status coś jak zwierzę, no może lekko wyżej. Słyszałem, że w autobusach też jeżdżą oddzielnie od mężczyzn i ogólnie ich sytuacja jest taka, że niejedna feministka złapałaby się za głowę. Zresztą – http://www.listyznaszegosadu.pl/kto-najbardziej-na-swiecie-lamie-prawa-kobiet-izrael-odpowiada-onz
        Kobieta w judaizmie nie ma zbyt wielu praw, żydki są sprytne. Filmik z rytmiczną, wpadającą w ucho muzyką. Nie powiem, skoczna 🙂
        Panna młoda jak słup soli, innych nie widać, ale niczego więcej nie oczekiwałem. To nam – gojom, żydzi nakazują ustawić kobietę na pierwszym miejscu. Dać im maksymalną ilość praw i zniwelować obowiązki. To żydowskie hollywood produkuje tysiące ogłupiających komedii romantycznych, gdzie faceci przepisują z „miłości” cały swój majątek. Dla nas gojów robią takie debilne filmy, a sami swoje wiedzą. Wiedzą, że kobiety głupieją mając tak dużo praw w społeczeństwie. Że starają sie gdy są niepewne, niepewne przyszłości. Wtedy dbają o męża i o jego los. A co pokazują durnym gojom? Że nic tak nie uszczęśliwi kobiety jak przepisany na nią cały majątek. Nowe auto, futro, meble.
        Zresztą wystarczy zobaczyć co te pejsate cwaniaki mają napisane w Torze, a co wymyślili dla nas gojów. U nich bogactwo to boże błogosławieństwo. W Biblii dla gojów prędzej wielbłąd przejdzie przez… No właśnie. U nich kult wiedzy i pracy od młodości. A dla gojów przekonania jaka to bieda i cierpienie są dobre, „nadstaw drugi policzek”, „pokorni i cisi zdobędą ziemie”. Ale my nic nie zdobywamy, mamy ulice, a oni kamienice. Oni władają pieniądzem, bo uczeni są od małego dobrych przekonań. Nam wcisnęli niekorzystne i wciskają po dziś dzień.

        ——

        Luki

        Na moim blogu opublikowanych jest ponad 840 tekstów, z czego moich jest ponad 800. W sumie był to ogrom pracy – tysiące i tysiące godzin czytania, szperania po źródłach, szukania w sieci i pisania.

        Sprawa Kwaśniewskiego…
        Bardziej cenię Wolfganga Lutza.
        http://www.dietaketogeniczna.org/zycie-bez-pieczywa-dieta-bez-weglowodanow-w-leczeniu/

        Jego książkę w oryginale po niemiecku (Leben ohne Brot) mam w domu. Kwaśniewski, jak podejrzewam, zapoznał się z jego metodą, dorobił sobie ideologię, że dietę tłustą znalazł w żydo-biblii (tzw. „dieta kapłańska”) i opublikował jako własny wynalazek.
        Lutz odwołuje się do zdrowego rozsądku, popartego wykopaliskami. Człowiek jako gatunek przez cały okrers paleolitu odżywiał się głównie mięsem. Owszem, wykopywał różne bulwy, korzonki, żuł ziarna traw, a w naszych szerokościach geograficznych latem i wczesną jesienią jadł trochę owoców i jagód, choć miał w tym wielu konkurentów (ptaki, niedźwiedzie, wiewiórki, myszy). Ale gdzieś od listopada aż do maja jego jedynym praktycznie pożywieniem było mięso. Latem zresztą też – korzonki, ziarna traw i owoce były tylko dodatkami. Przez kilkaset tysięcy lat metabolizm człowieka jako gatunku całkowicie nastawił się na mięso i zwierzęcy tłuszcz jako główne składniki diety. Wynalezienie rolnictwa to sprawa najwyżej ostatnich 10 tys. lat, a na naszych ziemiach jakiś 6-7 tys. Przy czym początkowo zboża uprawiane były głównie jako pasza na zimę dla zwierząt hodowlanych. Jak myślisz – dlaczego w wykopanych szkieletach ludzi z paleolitu nie znaleziono oznak osteroporozy a w uzębieniu ani jednego przypadku próchnicy zębów? Próchnica zębów pojawiła się u człowieka w neolicie – wszędzie tam, gdzie mięso zaczęto zastępować zbożem.
        Aby metabolizm człowieka jako gatunku przestawił się z tłuszu zwierzęcego i mięsa na węglowodany jako główny składnik diety – bez skutków ubocznych zwanych nomen omen chorobami cywilizacyjnymi – potrzeba kilkadziesiąt tysięcy lat. W międzyczasie człowiek musi na nie chorować. Takie są prawa biologii i tego nie przeskoczymy.

        Nie agituję za żadną dietą – każdy jest panem samego siebie i ma prawo sam decydować, co je. Ale dyskutując o dietach trzymajmy się biologii, biochemii, także genetyki (odpowiedzialnej m.in za metabolizm dostosowany do mięsa i tłuszczu na przestrzeni setek tysięcy lat) a nie ideologii. Zresztą, mięso nie jest konieczne – w zupełności zastąpić je mogą jajka, zwłaszcza żółtka, oraz tłuste sery, tłusta śmietana i masło.
        Niemniej masz rację – o kuchni dyskutować nie będziemy.

        opolczyk

        Polubione przez 1 osoba

      • Andrzej

        „Nie uważam, by Słowianie byli naiwni. Byli uczciwi i prostolinijni – i to ich zgubiło. Sami nie znając oszustw, nie byli w stanie właściwie reagować na podstępy i oszustwa krystowierców”.

        Moim zdaniem Słowianie po prostu byli sobą (ci, którzy takimi byli i pozostali) i uważam, że życie i umieranie będąc „istotą ludzką” a nie jakimś ścierwem w ludzkiej skórze nie jest naiwnością. Krystowiercy są ponadto straszeni wiecznym piekłem, a ktoś taki (i przekonany, że istnieje tylko jedno życie) jest skłonny zrobić wszystko byle ocalić skórę.

        Polubienie

  2. Skecz – śmiać się czy zaciskać pięści…

    Podesłano mi poniższy skecz:

    Niestety nie było mi do śmiechu, gdy go oglądałem, choć muszę przyznać, że bezmyślnego pożeracza chleba skecz może rozbawić – „Żyd Jankiel” demaskuje i ośmiesza całą „polską” scenę polityczną. Dokopał wszystkim po równo, nawet Ruskim.

    Mnie jednak od początku nie bawiło to, że to akurat „Żyd Jankiel” opowiada Polakom, jakie miernoty nimi rządzą, choć z nim samym są one za „pan brat”. Zirytowało mnie, że Polacy na widowni śmieją się, gdy „Jankiel” natrząsa się z tego, jak Polacy robieni są w konia – wszak „Jankiel” przyznaje (ok. 50 sekundy), że inni nauczyli się od niego, aby na talerzu było mało, ale kosztowało. Tak jest niestety nie tylko w żydowskich restauracjach, ale i w sklepach – z roku na rok za coraz więcej pieniędzy można dostać coraz mniej śmieciowej (gównianej), wręcz szkodliwej żywności. A publika – zamiast się wkurzyć i wyjść na ulice, aby rozwalić wszystkie instytucje okupanta – śmieje się, wiwatuje wręcz i bije „Jankielowi” brawo. Ograbiani cieszą się, że „Jankiel” się przyznał, że za jego sprawką są ograbiani. Czyż można być durniejszym?

    Nie zabrakło i obowiązkowej rusofobii, gdy „Jankiel” mówi (min. 2:24), że nie chce, aby go Putin w obronie ruskich zaatakował (choć logicznie rzecz biorąc to właśnie usunięcie ruskich pierogów – w ich obronie – powinno atak Rosji wywołać). Cel tej wstawki był oczywisty – Polacy mają uważać Rosję za potencjalnego agresora.

    Najgorzej wypadł „Jankiel” w innej sprawie. Jego skecz jest nie tylko zbyt powierzchowny, ale utrwala jeszcze matrix polityczny – np. domniemaną walkę POsraelitów z PiSraelitami (Tusk martwi się spadkiem poparcia w konkurencji z PiSraelem, a Kalkstein i PiS żyją nienawiścią – w domyśle – przeciwko Tuskowi i POsraelitom). Tymczasem rasowy satyryk zagląda za kulisy i ujawnia to, co tam jest ukrywane. Tak robił genialny Carlin:

    Powinien więc „Jankiel” opowiedzieć o tym, że „prawica” i „lewica”, Kalkstein, Tusk, Sikorski, Korwin Goldberg, Palikot i SLD to jedna i ta sama szajka grająca przeciwko Polsce i Polakom, służąca tym samym mocodawcom. A tego nie powiedział. Jest więc tylko rozśmieszaczem bezmyślnej widowni, takim sobie pajacem, a nie rasowym satyrykiem.
    Tu nadmienię, że w szyderczym wierszyku 4 miesiące po Smoleńsku o tym właśnie pisałem:

    (…)
    Popychać ich będziemy w bój na barykady
    utworzymy z polactfa katoli-brygady
    Będą walczyć nie o krzyż a o Kaczpomniki
    Pomogą nam w tym Rydzyk, mohery i PiS-niki.
    A czego głupie polactfo nie wie, nie pojmuje
    PO to też nasz agent, to nasze płatne szuje.
    Zaślepione polactfo będzie się kotłować
    a my będziem Polin grabić i szabrować.
    Nim się ten motłoch skapnie co tutaj jest grane.
    Polska przestanie istnieć. Będzie żydostanem.

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/08/16/pomnikowanie-polski-andrzej-szubert/

    Jak narazie wszystko, co wtedy napisałem wypełnia się co do joty. Polskę pomnikują Kalksteinem,









    a kotłowaniny na fałszywych barykadach inscenizowanej walki POsraela z PiSrselem, lewicy z prawicą, jasnogrodu z ciemnogrodem, zwłaszcza w okolicach wyborczych fars, trwają nieustannie. A Polskę rozszabrowano i stała się żydostanem. O tym niestety „Jankiel” nie powiedział.

    Tragikomiczne jest też to, że dobre 50 % oglądaczy tego skeczu w następnej farsie wyborczej poprze ośmieszane przez „Jankiela” marionetki polityczne okupanta.

    Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz – pomijam to, że takie skecze mają stwarzać pozory „wolności słowa” w Judeopolonii. Jaka ona jest przekonalibyśmy się, gdyby „Jankiel” przed tak liczną publiką i przy lecących kamerach powiedział, że „6 milionów” to fikcja wymyślona w celu wyłudzenia Izraela. Zastanawia mnie to, czy takie skecze nie mają jeszcze jednej ważnej dla okupanta funkcji – choć jest to mało prawdopodobne, ale mogłoby się zdarzyć, że frustracja i gniew u Polaków przekroczy masę krytyczną i miliony w sposób niekontrolowany przez agenturę i prowokatorów wyjdą na ulicę. Takie skecze, kabarety, gdzie „satyrycy” drą szmaty z Tusków i Kalksteinów i reszty są metodą spuszczania pary z kotła – polskie bydło robocze na widowni uśmieje się, ucieszy, że ktoś tym z góry tak dokopał i rozejdzie się do domu. A następnego dnia posłusznie ponownie włączy się do wyścigu szczurów, który nie ma mety.

    A jedynymi jego zwycięzcami są jego organizatorzy – żydo-banksterzy – którzy sami nie biorą w nim udziału.

    Na koniec, zamiast skeczu (choć ktoś nieświadomy mógłby to za skecz wziąć) podaję przykład kultury judaistycznej – wesele u ortodoksów:

    Jedyną kobietą na sali – i to w charakterze „rekwizytu” – jest nieszczęsna pani młoda. Nie może nawet zatańczyć. Ma po prostu stać jak słup soli, podczas gdy patriarchalne samce świętują jej zamążpójście. Innym kobietom/podludziom/służebnicom pańskim wstęp jest wzbroniony. Propaganda zachodnia ostro krytykuje traktowanie kobiet w islamie. O tym, jak są traktowane w ortodoksyjnym judaizmie, milczy.
    Gdy oglądałem pierwszy raz ten film, przypomniał mi się dowcip: Żyd pyta Czecha – czemu organizujecie Dni morza (https://czechrepublic.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/131582,dni-morza-w-pradze-2014.html)
    skoro nie macie do morza dostępu.
    Czech odpowiada – skoro wy organizujecie Dni kultury żydowskiej, my możemy organizować Dni morza…

    Polubienie

  3. Pingback: Andrzej Szubert: Skecz – śmiać się czy zaciskać pięści… | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  4. Witam i Pozdrawiam
    Blog czytam od około dwóch lat – dziękuję za niego.
    Czekam na kolejne tematy.
    Czytam wypowiedzi i wydaje mi się że czasami brak słowiańskiej prostoty.
    Postaram się coś napisać – może się uda.
    Swarogniew

    Witam i pozdrawiam

    opolczyk

    Polubienie

  5. Rząd Bawarii zbyt mądry nie jest – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23352988,nakaz-wieszania-krzyzy-w-urzedach-polacy-w-sondazu-powiedzieli.html

    Ale co u nas w kraju sie dzieje, to już przechodzi ludzkie pojęcie – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23349559,w-warszawie-intronizowali-jezusa-na-krola-polski-sam-pan-jezus.html?order=najfajniejsze#opinions

    Żydowski cieśla nawet nie wiadomo czy istniał a tu takie jaja… Coś komicznego.


    Ale tym świrom, czubom, katodebilom wali w dekiel – przecież intronizacja żydka nieboszczyka Joszue już była w 2016 roku:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2016/11/20/katodebilna-hucpa-po-polsku-czyli-galijejski-nieboszczyk-zyd-joszue-krolem-iii-a-moze-juz-iv-rzydopospolitej/

    Czyżby duszpastuch Małkowski jej nie uznał i intronizuje Joszeę na własną rękę? A może liczy na to, że będzie „ziemskim namiestnikiem” obrzezanego cieśli?
    Ciekawsza sprawa jest z Bawarią i oświadczeniem bawarskiego katodebilnego żondu uznającego krzyż za symbol tożsamości i dziedzictwa kulturowego Niemiec.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23352988,nakaz-wieszania-krzyzy-w-urzedach-polacy-w-sondazu-powiedzieli.html

    Dla polskich katodebili krzyż/rzymska szubienica to symbol polskości (tylko pod krzyżem tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem). Dla niemieckich katodebili – jak się okazuje też – rzymska szubienica to symbol tożsamości niemieckiej (tylko pod krzyżem z żydowskim wisielcem Niemcy są Niemcami a Niemiec jest Niemcem).
    Oby tylko z tego nie zrobiła się wojna religijna o monopol na krzyż – czy jest symbolem polskości czy niemieckości…

    opolczyk

    Polubienie

  6. Pingback: Manifesto grunwaldzkie — pomoże czy zaszkodzi Polakom? | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

  7. „Przerwa w przerwie – dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…”

    Andrzej, przeczytałem tą Twoją wymianę ze „Zbigiem”. Odlot.
    Tylko kilka słów komentarza (nie dla dyskusji), przepraszam, że zawracam Ci tym głowę.
    Moim zdaniem „Zbig” zdaje się nie zauważać, że to tzw. „powiązanie” Polski z kato-religią było czymś wymuszonym, więc tylko zaślepieni katole mogą się tym „powiązaniem” szczycić, zachwalać je, uważać za coś chwalebnego, boskiego.

    „Zbig” pisze: „pytanie, co dalej z tą duszą”.
    – Skoro jest to najważniejsza sprawa to niech wprost się wyrazi, czy za tą kato-religią wierzy w wiekuiste (dosłownie) „potępienie”, czy nie – a może „Zbig” sam nie wie w co wierzy, czy ma wierzyć? Wiara w boga karzącego dosłownie wiekuistym „potępieniem” to już nawet nie wiara w bajkę, to wiara w horror i boga-potwora.

    „Zbig” pisze: „Rozmawiajmy o stanach faktycznych”
    – ze współczesnych czasów, jednym z przykładów jest Rwanda…
    W kwestii PRL to nikt tu nie chwali „ogłupiania” albo systemu totalitarnego, ani komunizmu jako jakiejś najlepszej filozofii życia. Poza tym, czy „Zbig” wierzy, że kk wyeliminowałby zupełnie podziemie aborcyjne? Pytanie retoryczne.

    „Zbig” pisze: „Pan mi wygląda na chorego z nienawiści do religii czy Boga”
    – Ta religia ze względu na jej przekaz (specyficznego rodzaju) jest religią degeneratów – dzięki niej nadal nimi pozostają (przyjmując nawet, że dzięki niej niektórzy mogli, pod jakimiś pewnymi względami, stać się nieco lepszymi niż dotychczas byli). Robiąc więc z niego jakiś „najlepszy przekaz” i „jedyny prawdziwy”, podtrzymują ten stan rzeczy.

    Sława!


    Mirek, z dalszej dyskusji ze „Zbigiem” zrezygnowałem. Prowadziłem wcześniej z nim kilka dyskusji, ale głowę ma zabitą żydo-katolicką dogmatyką i nadjordańskimi bzdurami.

    Sława!

    opolczyk

    Polubienie

  8. „850 lat temu padła Arkona – ostatni bastion wolnej Słowiańszczyzny…”

    Kamień ofiarny Świętowita wmurowany w mur żydo-katolickiego kościoła w Altenkirchen to symbol hańby dla tej żydo-katolickiej religii (choć jej wyznawcy mogą uważać inaczej).
    „Kapliczka” Mokoszy – przepiękna sprawa!
    Fajny dałeś przykład z tą murszejącą rzymską szubienicą, która w końcu musi zaniknąć.

    Sława bohaterskim obrońcom Arkony!

    Sława podtrzymującym słowiańską kulturę i tożsamość!

    ps. Pozdrawiam też przy okazji Kaza i Przemexa!

    Polubienie

  9. Przerwa w przerwie – dlaczego Polska nie może być żydo-katolicka…

    O jednym, mam wrażenie mało eksponowanym, aspekcie chrześcijaństwa. To trochę refleksja po przeczytaniu tego teksu: http://zygumntbalas.neon24.pl/post/143927,francis-wlascicielem-amerykanskiej-duszy-zawsze-byl-izrael

    Ńiewolnictwo w Nowym Świecie było zjawiskiem zdominowanym przez żydów (w sumie to żadna niespodzianka, oni są najbardziej „przedsiębiorczy”). A „żywy towar”, „czarnuchy”, były importowane z Afryki, ciągle byli wyznawcami tamtejszych plemiennych religii. Właściciele niewolników dążyli do jak najszybszego pozbawienia ich własnej kultury, języka, oraz do narzucenia kultury obcej kultury nadzorowanej przez właścicieli niewolników. Jednym z elementów tej obcej kultury była religia, CHRZEŚCIJAŃSTWO.

    Dlaczego właściciele niewolników chcieli, aby ich czarny inwentarz stał się chrześcijanami? Gdyby właściciele niewolników również byli chrześcijanami, można by odwołać się do chrześcijańskiej mitologii twierdząc że właściciele chcieli aby duszyczki ich czarnych bydlątek także doznały „zbawienia”. Tylko że żydzi (zupełnie słusznie) „zbawienie” własne i innych mają w pąpie. A mimo to chrzcili swój czarny inwentarz i wysyłali do niego klechów. Dlaczego?

    Jak spojrzy się na konstrukcję tej religii, zwłaszcza w kontekście jej rozwoju, to chrześcijaństwo ukazuje się jako religia niewolników. Nakazuje bezwzględne posłuszeństwo władzy (święty Szaweł), wysyła swoich szpiegów wyszukujących najbardziej intymne informacje (spowiedź), nadzoruje styl życia, itp.
    Z całą pewnością żydowscy właściciele niewolników rozpowszechniali tą religię wśród czarnego inwentarza dlatego, że ułatwiała administrowanie „czarnuchami”.
    Moim zdaniem to temat mało zbadany i wyeksponowany.

    Polubienie

    • Motto:”Pan moim pasterzem,nie brak mi niczego,
      Na łąki zielone prowadzi mnie…bee..beee..”
      Chrześcijaństwo zakłada,że jego wyznawcy są bezwolnymi owcami,które mają podążać za swoim pasterzem nie znając sensu i celu.To wynika nawet z popularnych piosenek religijnych. Żywy inwentarz w gospodarstwie ma swoją rolę-ma przynosić gospodarzowi zysk przy jak najmniejszych nakładach,a jak przyjdzie odpowiedni moment,to owieczka trafia do rzeźni.Jest to faktycznie religia niewolników,tzw.”pasterze”mówią o tym otwarcie,a zaślepione „owieczki” beczą zgodnym chórem potwierdzając swój status.Dzisiaj nie ma niewolnictwa(tego w XIX-wiecznym rozumieniu),ale miliony ludzi na całym świecie nadal uważają się za żywy inwentarz,często się nawet nad tym nie zastanawiając.

      Polubienie

    • W papistowskiej interpretacji nazywa się to formalnie „Patrimonium Sancti Petri”, Ojcowizna świętego Piotra, który jakoby przekazał władzę nad całą Ziemią każdemu biskupowi Rzymu.
      Chrześcijaństwo zostało wybrane jako rządząca religia Imperium Rzymskiego właśnie dlatego, że nadawała się na ideologię programującą lud na ciemnych niewolników. I taki jest właśnie chrześcijański ideał: władza oświeconej elity nad ciemnym ludem. To dlatego teraz obserwujemy promocję kołtuństwa i ciemnoty na wszystkich polach, już od przedszkola albo i wcześniej (szczepionki).

      Dzisiaj może nie ma już niewolnictwa FORMALNIE, ale jedynie formalnie. Zresztą, jakby się uważnie przyjrzeć, to niewolnictwo istnieje.
      Nawet z formalnego punktu widzenia właścicielem ciała każdego Polaka jest państwo, w sytuacji podbramkowej Transplant Sp. z o.o. może każdego Polaka zabić i rozdysponować nerki, wątrobę, oczy i inne przydatne organy według zapotrzebowania.
      Praca za dwa tysiące w Bedronce czy Tesko na śmieciówce formalnie nie jest niewolnictwem, jednak tylko formalnie. W rzeczywistości takie stosunki społeczne to reaktywacja społeczeństwa stanowego, a stan najniższy to właśnie niewolnicy czy pół-niewolnicy.

      W każdym razie dziedzictwo chrześcijaństwa to właśnie ideał władzy: oświecona elita rządząca kołtuńskim ludem. I to jest chyba najszkodliwsze dziedzictwo chrześcijaństwa.

      Polubienie

      • Metro,

        najbardziej pożądaną z punktu widzenia właścicieli niewolników formą niewolnictwa jest taka, w której niewolnik nie tylko nie uświadamia sobie swojego niewolniczego statusu, ale sam, mówiąc obrazowo, z gorliwością poprawia sobie na szyi łańcuch i chce być przykuty nim do pana – w tym wypadku do kościelnej kruchty. Takiego niewolnika nie potrzeba pilnować, ani zmuszać batem do posłuszeństwa. I nie szuka taki możliwości ucieczki i wyzwolenia. Ba – własne dziecko przyniesie do krztu, by przykuto i je łańcuchem duchowego zniewolenia do „matki kościoła”.
        Jest dla mnie oczywiste, że cesarstwo przyjęło krystowierstwo z powodów czysto praktycznych. Bajki o tym, że Konstantyn ujrzał krzyż na niebie i usłyszał słowa pod tym znakiem zwyciężaj to wyssana z palca krystowiercza mitologia. Cesarstwo bazujące na podbojach i niewolniczej pracy miało poważne problemy, wręcz sypało się. Pomijam już zagrożenia z zewnątrz na ogromnie rozciągniętych granicach. Co trochę wybuchały bunty podbitych ludów w różnych prowincjach, bunty niewolników, brak było scalającej podbite ludy wspólnej idei/ideologii, a w boskość cesarzy nikt na poważnie nigdy nie wierzył, zwłaszcza po okresie kryzysu III wieku, gdy na przestrzeni ok. 50 lat Rzym miał coś z 60 „boskich” cesarzy i antycesarzy wybieranych i mordowanych przez legionistów. Konstantyn zauważył przydatność krystowierstwa, popularnego głównie wśród niewolników i biedoty, gdyż nakazywało ślepe posłuszeństwo nie tylko liderom/ideologom sekty, ale i „ziemskim” panom, a także cesarzowi, którego władza rzekomo pochodziła z woli żydowskiego/krystowierczego „boga” Jahwe (Joszue nie miał wtedy jeszcze statusu „współistotnego ojcu boga”).

        Ironia losu sprawiła, że cesarz chcąc ratować upadające cesarstwo zalegalizował ideologię/religię, którą Szaweł wymyślił i podrzucił Rzymowi, aby okupanta Palestyny osłabić nią i doprowadzić do jego upadku.

        Kolejna ironia losu – Rzym upadłby i bez krystowierstwa, bo już wcześniej był na krawędzi upadku. Zalegalizowane przez Konstantyna a następnie ogłoszone przez Teodozjusza jedyną legalną i dozwoloną religią krystowierstwo nie uchroniło Rzymu przed upadkiem.

        Następna ironia losu – co gorsza, krystowierstwo przetrwało upadek Rzymu, panowało nadal w Bizancjum, później zainfekowało państwo Frankonów i odtworzone najpierw przez Karola a później niemieckich cesarzy zachodnie cesarstwo. Wydało też dzięki fałszywkom państwo kościelne i papieży uważających się za najwyższą władzę na Ziemi. W dobie kolonialnych podbojów krystowierstwo rozwleczone zostało na wszystkie kontynenty.

        Zniewolenie duchowe widoczne gołym okiem w krystowierstwie wynikało z cynicznie wymyślonej doktryny – straszono owieczki piekłem obiecując zbawienie za cenę ślepego posłuszeństwa zwierzchności. Działało to u „nawróconych” przez długie wieki znakomicie – dla wielu owieczek osiągnięcie „zbawienia” kosztem ślepego posłuszeństwa wobec zwierzchności i wyrzeczania się wszystkich życiowych uciech i przyjemności było jedynym celem ich ziemskiej egzystencji. Dopiero oświecenie i postępująca na jego fali laicyzacja zaczęły wpływy tego niewolniczego zabobonu zmniejszać. Ale nadal jeszcze zniewala umysły milionów.

        A już największą ironią losu, bardzo symboliczną i wymowną jest noszenie na złotym lub srebrnym łańcuszku przez wielu gorliwych krystowierców małych krzyżyków/rzymskich szubienic na szyi. Nawet nie wiedzą, że są faktycznie duchowo łańcuchem przykuci do nich.

        —-

        Misza

        Najśmieszniejsze w kontekście jewangelicznych przypowieści o dobrym pasterzu jest to, że wierzące owieczki nie zastanawiają się nad jedną istotną sprawą – nawet NAJLEPSZY pasterz żyje z owieczek – goli je na wełnę, doi na mleko i sery, a co jakiś czas albo sprzedaje do rzeźni jedną z nich, albo sam zabija na mięso. A z obdartej ze swojej owieczki skóry ma kożuszek „pasterski”.

        Polubienie

      • O tym, że wprowadzenie przez Konstantyna „wolności religijnej” (nigdy czegoś takiego nie było i nie ma) to był pierwszy etap uznania chrześcijaństwa za oficjalną religię Imperium, to chyba sam pisałem, być może nawet u Ciebie.

        Decyzja elit Imperium prowadzonych wówczas przez Konstantyna była jak najbardziej racjonalna. Tak – chodziło o znalezienie nowej scalającej Imperium ideologii. Na korzyść Konstantyna jako człowieka przemawia fakt, że dał się ochrzcić dopiero na łoży śmierci, i to w obrządku ariańskim będącym herezją chrześcijaństwa głównego nurtu (które sam wytworzył Soborem w Nicei).

        Nie zgodzę się z tezą, że przyjęcie tej ideologii nie pomogło upadającemu Imperium. Wręcz przeciwnie, chrześcijaństwo dało Imperium nowego ducha, formalnie Imperium upadło dopiero w 1453 roku (albo i nie upadło bo także tureccy sułtanowie uznawali się za kontynuatorów Imperium Rzymskiego). Bizancjum to było właśnie chrześcijańskie Imperium Rzymskie. Bizancjum to chyba najdłużej funkcjonujące imperium znane w historii. Nawet jeśli nie funkcjonujące najdłużej, to długo, bo ponad tysiąc lat. To oczywiście nie jest jakimś wielkim osiągnięciem czy zasługą bo każde imperium żyje z wyzysku ludu, eksploatuje jego ciemnotę. Temu udało się naprawdę długo.

        Wspomniałeś o świętym Szawle. Kolejna ironia losu to fakt, że cuchnący gnat, który wymyślił święty Szaweł i podrzucił Rzymowi aby przyspieszyć jego upadek, trzysta lat później został tak gruntownie przekształcony przez elity Cesarstwa, że zapewnił mu rządzącą ideologię przez milenium i pozwolił trzymać żydów jako tako pod kontrolą. Ten casus pokazuje że demoniczny geniusz żydów jest więc możliwy do opanowania. Historia jest pełna takiej ironii 🙂

        Jak to piszę to naszła mnie refleksja o tym, jak perfidną i doskonale dopracowaną ideologią sprawowania władzy było to chrześcijaństwo. Oczywiście najbliższe temu rzymskiemu chrześcijaństwu jest prawosławie, najprawdopodobniej to które używa w liturgii języka greckiego, arabskiego czy koptyjskiego (tam są nawet papiści używający koptyjskiego). Aby opanować umysły prostego ludu, nadać mu sens istnienia w społeczeństwie, wytworzyć to społeczeństwo i odpowiednią hierarchię władzy, potrzebne są śmieszne kitle, głupie czapki, kadzidełka, świeczki, teatralne gesty i wielogłosowe śpiewy zza kotary (chodziłem do cerkwi to wiem). Dzisiaj to już wyblakło bo jest Hollywood i telewizja, które używają takich samych narzędzi tylko bardziej udoskonalonych. W każdym razie homo sapiens z pewnością nie jest istotą racjonalną. Władzę zdobędzie ten, kto kontroluje najskuteczniejsze instrumenty kontroli świadomości społecznej.

        Metro,
        a ja nadal zastanawiam się, o co elicie chodziło, gdy Konstatnyn zalegalizował krystowierstwo jako religię równoprawną z pogaństwem. I nie szło raczej o znalezienie nowej scalającej imperium ideologii, gdyż w czasach Konstantyna w imperium krystowierców było nie więcej niż 10 % i nie była prowadzona przez niego przymusowa krystianizacja. Pogańskim Rzymianom nikt krystowierstwa wtedy nie narzucał, więc nie scalało ono ideologicznie imperium. Być może elity chciały usunąć tarcia i napięcia na linii krystowiercy-poganie, gdyż takie z powodu fanatyzmu krystowierców istniały. Niestety tu się elity przeliczyły, gdyż zalegalizowani krystowiercy stali się jeszcze bardziej bezczelni i zuchwali i jeszcze gorliwiej urządzali antypogańskie tumulty. Być może Konstantyn liczył na to, że zalegalizowani krystowiercy uznają go za „swojego” cesarza i będą mu posłuszni?
        Niestety chyba nigdy nie dowiemy się, co Konstantyn i elity chciały osiągnąć legalizując krystowierstwo. Wiemy za to jak to się skończyło – krystowierstwo od czasu Teodozjusza stało się jedyną państwową religią.

        Sprawa imperium i Rzymu. Wprowadzenie krystowierstwa nie uratowało Rzymu, który ostatecznie padł w V wieku i kiedy rozpadła się zachodnia część imperium. Przetrwała wschodnia część (faktycznie scalona krystowierstwem) ale nie zachodnia z Rzymem. Samemu Bizancjum dużo brakowało do potęgi wcześniejszego imperium. Choć były okresy jego ekspansji terytorialnych, okresowo nawet podbili część Półwyspu Apenińskiego, niemniej przez większą część bizantyjskiego milienium częściej traciło ono terytoria niż je zdobywało. I nawet w okresie największego zasięgu terytorialnego daleko było Bizancjum do wcześniejszego Imperium Rzymskiego. A w końcu stało się prowincją Imperium Osmańskiego z konkurencyjnym islamem jako religią państwową .
        Wiem, że Bizancjum uważało się za kontynuatora Rzymu. Tak samo uważał się cesarzem rzymskim Karol, a później cesarze niemieccy. Dla mnie jednak Rzymem nie było ani Bizancjum, ani późniejsze zachodnie rachityczne podróby powołujące się na Rzym dla dodania sobie prestiżu. Krystowiercze Imperium Rzymskie z Rzymem jako stolicą padło w V wieku i krystowierstwo go nie uratowało. Pozostały po nim wschodnie strzępy bez Rzymu i późniejsze zachodnie podróby ze stolicą w Akwizgramie. I Watykan (wcześniej Lateran i państwo kościelne).

        Sprawa Szawła – faktycznie przez dobre tysiąc lat po tym, gdy judaiści ostatecznie na długo stracili kontrolę nad wymyślonym przez nich krystowierstwem, byli przez własnego cuchnącego gnata trzymani za pysk. Wypędzano ich co trochę z jednego miejca na inne, urządzano im pogromy oraz usiłowano szantażem i karami „nawracać”, przez co zresztą sami krystowiercy stworzyli w swoim łonie żydowską V kolumnę udającą „nawróconych”. Niemniej – jak mówi przysłowie – ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. A kto się obecnie śmieje? Co była kolebką współczesnego żydo-globalizmu i NWO – krystowiercza Europa. Watykan jest obecnie wasalem żydo-banksterów, a katolicy z NATO napadają na muzułmańskie kraje w interesie żydowskim. No i krystowiercy na wszystkich kontynentach modlą się do żyda Joszue, żydówki Miriam i żydowskiego Jahwe szukając u nich miłosierdzia i zbawienia.

        Szaweł Paweł może być zadowolony – jego podstęp przynosi obecnie owoce. A wręcz klęskę urodzaju…

        Współczesnemu cywilizowanemu człowiekowi, oczywiście z wyjątkami, daleko jeszcze jest do homo sapiens – istoty rozumnej. I dlatego mega oszuści i mega zbrodniarze panują nad większością obszaru naszej planety.

        opolczyk

        Polubienie

      • ///a ja nadal zastanawiam się, o co elicie chodziło, gdy Konstantyn zalegalizował krystowierstwo jako religię równoprawną z pogaństwem.///

        Czytałem tą historię we wschodniej, greckiej czy prawosławnej interpretacji. Uważam że ta interpretacja jest lepsza. W zachodniej interpretacji zakłamuje się i przemilcza tą historię od dawna, kiedyś w celu:
        – ukrycia paskudnych korzeni papizmu (że Wieka Schizma z 1054 roku to była jednak schizma zachodnia a nie wschodnia), oraz
        – ukrycia nie mniej paskudnych korzeni cesarstwa Karola Wielkiego (to był uzurpator, Cesarstwo Rzymskie cały czas funkcjonowało, miało stolicę w Konstantynopolu, Karol nie musiał i nie mógł niczego przywracać).
        Odróżnianie Bizancjum (greckiego chrześcijańskiego Cesarstwa Rzymskiego) od Cesarstwa Rzymskiego jako takiego to właśnie przejaw tej manipulacji.

        To co teraz (w tym kontekście pewnie błędnie) nazywamy „pogaństwem” to była religia państwowa Cesarstwa Rzymskiego. Było wielu bogów o specjalizacji terytorialnej, plemiennej, etnicznej albo/lub merytorycznej (np. bóg handlu) ale to Cesarz był namiestnikiem tych wszystkich bogów na ziemi czy bogiem na ziemi. To Cesarzowi należało oddawać boską cześć, był to obowiązek z którego zwalniano żydów (oni mają własnego boga – pieniądz). Cesarz był bogiem czy boskim namiestnikiem, decyzje Cesarza miały przez to sankcję metafizyczną. To właśnie była ideologia spajająca Imperium, to „pogaństwo”. Właśnie to „pogaństwo” znajdowało się w II czy III wieku w fazie starczego uwiądu. Nikt nie wierzył w tych bogów i dlatego nikt nie wierzył, że Cesarz ma niebiański mandat do sprawowania władzy przyznany przez tych nieistniejących bogów. Dlatego elity cesarstwa poszukiwały nowej ideologii państwowej. Wybrano chrześcijaństwo podobno dlatego, że produkowało sporo fundamentalistów czy fanatyków, co zupełnie na poważnie oddawali życie za swojego boga w trakcie akcji pacyfikacyjnych czy – jak to później nazwano – prześladowań (choć oczywiście później literatura propagandowa znacznie zwiększyła liczbę tych fanatyków zwanych już wtedy męczennikami).

        Otóż podobno Konstantynowi chodziło właśnie o zmianę religii. Chodziło im o taką religię, która jakoś pozwoli spożytkować ten religijny fanatyzm w celu budowy organizacji państwowej. Oni doskonale wiedzieli że zmiana religii nie jest możliwa do przeprowadzenia w ciągu pięciu czy dwudziestu lat, wymagać to musi pokoleń. Ale „wolność religijna” (nigdy czegoś takiego nie było i ciągle nie ma) to tylko pierwszy krok do zmiany rządzącej religii.

        Edykt o wolności religijnej to 311/313 rok. Był to eksperyment wprowadzony w niektórych prowincjach. Jak się udało, to został rozszerzony. Tak się zawsze robi. Wszystkie instrumenty manipulacji społecznej, którymi jesteśmy poddawani, zostały już przetestowane gdzie indziej. Zostały przetestowane i zadziałały, tylko my o tym nie wiemy.

        Sobór Nicejski to 325 rok. Sobór był prowadzony pod nadzorem elit Cesarstwa, nie było to przecież wydarzenie spontaniczne. Chodziło o wykształcenie doktryny, która stanie się religią Cesarstwa. Przed soborem sekt chrześcijańskich było bez liku, popularny był arianizm (który uznany został po Soborze za herezję), jakieś obłąkane sekty co faktycznie mordowały dzieci i piły ich krew, byli też chrześcijanie-nudyści, itp. Po Soborze, który skodyfikował doktrynę, niekoszerne sekty chrześcijańskie również zaczęły być tępione.

        „Chrześcijanie stali się bardziej bezczelni i zuchwali” to niecała prawda. Taki terror nie mógłby funkcjonować bez przyzwolenia rzymskiej administracji. W każdym dobrze urządzonym państwie administracja ma monopol na stosowanie przemocy, w każdym razie istnieje taki postulat. Nawet mafie, zorganizowane grupy przestępcze, zwykle działają z upoważnienia wysoko postawionych ludzi z administracji, tylko że to powiązanie jest ukrywane. Wtedy rzymska administracja chciała przyspieszyć zmianę rządzącej religii i dlatego mogła prowokować czy tylko tolerować terror wprowadzany przez (nad)gorliwych chrześcijan. Pomijanie czynnej czy biernej roli rzymskiej administracji jest tutaj błędem.

        ///Sprawa imperium i Rzymu. Wprowadzenie krystowierstwa nie uratowało Rzymu, który ostatecznie padł w V wieku i kiedy rozpadła się zachodnia część imperium./// 

        Grecka interpretacja jest inna. Imperium Rzymskie przetrwało do 1453 roku, choć do jego dziedzictwa przyznawali się tureccy sułtanowie czy rosyjscy cesarze. Imperium faktycznie utraciło władzę na Zachodzie, na mniej rozwiniętych gospodarczo terenach Cesarstwa i w Italii ale w Konstantynopolu funkcjonowało jeszcze przez tysiąc lat. To sukces.

        Oni mówią że bajka o „wschodnim” i „zachodnim” Imperium Rzymskim to tylko kłamstwo mające dać legitymizację dla rzekomego „odrodzenia” „zachodniego” cesarstwa przez Karola Wielkiego. W rzeczywistości była to zwykła uzurpacja.

        ///Współczesnemu cywilizowanemu człowiekowi, oczywiście z wyjątkami, daleko jeszcze jest do homo sapiens – istoty rozumnej. I dlatego mega oszuści i mega zbrodniarze panują nad większością obszaru naszej planety.///

        Ja myślę raczej że CZŁOWIEK NIE JEST ISTOTĄ RACJONALNĄ. Ważny jest dla nas instynkt moralny a to jest przecież, przynajmniej pozornie, zupełnie nieracjonalne. Odczuwanie metafizycznego dobra czy zła to przecież jakiś irracjonalny, para-zwierzęcy instynkt.

        Poza tym jesteśmy istotami społecznymi, takimi co mogą żyć tylko w społeczeństwie, jak mrówki czy pszczoły. Jakaś racjonalność istnieje na poziomie tej grupy, a często trudno ją odczytać na poziomie jednostki.

        W walce o władzę czy utrzymanie władzy nie stosuje się chyba takich pojęć jak Dobro czy Zło. Istnieje cel – utrzymanie/zdobycie władzy – i on uświęca środki. Ludzie z zewnątrz patrzą na te środki używane do zdobycia czy utrzymania władzy jako oszustwa czy zbrodnie, ale sekty walczące o władzę postrzegają to zupełnie inaczej. Nie ma w tym nic złego, oczywiście tylko wtedy kiedy to my rządzimy 🙂

        Pewnie jakaś ważna granica została przekroczona przy okazji zmiany organizacji społecznej z plemienia na państwo (miasto).

        Metro,

        myślę, że powinniśmy zakończyć dyskusję o tym, czy Bizancjum było Rzymem. Niech każdy pozostanie przy swoim. Grecka czy prawosławna interpretacja tej historii jest także stronnicza. Tym bardziej nie wnikam w przepychanki Wschodu i Zachodu o to, kto był „schizmatykiem”. Typową cechą wszystkich żydowskich/żydogennych religii są takie właśnie spory – kto jest „prawowitym dzierżawcą jedynej jedynie prawdziwej prawdy objawionej”, a kto „heretykiem” czy „schizmatykiem”.
        Nie wydaje mi się, aby Rzymianie nie wierzyli w swoich pogańskich bogów i przez to zwątpili w boskość cesarza. Elity po prostu zorientowały się, że próba zaszczepienia kultu boskości cesarza dziesiątkom podbitych ludów nie udała się i dlatego Pax Romana sypie się. No i wtedy szukały gorączkowo innego „spoiwa”. Tyle, że gdy je znaleźli, pojawił się inny problem – o ile elity szybko przyjęły, kierując się pragmatyzmem, nadjordańską religię/ideologię, o tyle prosty lud z uporem trwał przy starych bogach. To od ludu italskiego, od prostych wieśniaków z uporem broniących się przed krystowierstwem wzięła się nazwa poganie – ci co nie chcą dać się „nawrócić”.
        Tu zresztą widać analogię do państwa Piastów – elita z pragmatycznych powodów dała się okrzcić, a lud z uporem trwał przy starych bogach, wywołując kilka razy bunty antykrystowiercze.
        Jest faktem, że Bizancjum przetrwało całe tysiąclecie. Tyle, że wcale mnie to nie cieszy. Przetrwało tak długo, gdyż elity ogłupiły i zniewoliły duchowo poddanych infekując ich umysły krystowierstwem – religią dla niewolników. Jest oczywiste, że z punktu widzenia elit krystowierstwo (obojętnie – wschodnie czy zachodnie) jest świetnym narzędziem do zniewalania poddanych. Ale z punktu widzenia zniewalanych poddanych jest po prostu nieludzkim systemem robiącym z nich niewolników. Przez co i Bizancjum nie jest państwem z mojej bajki. A gdy sobie przypomnę, jak na Rusi Kijowskiej dwa wieki po narzuceniu jej przez Rurykowiczów prawosławia palono na stosach wołchwów, przywódców antycerkiewnych buntów, to czuję do prawosławia i jego kolebki odrazę. Było zbrodnicze, fanatyczne i niszczycielskie. I też robiło z ludzi duchowych niewolników. Dlatego nie mam zamiaru dywagować, czy i w czym było Bizancjum lepsze od cesarstwa niemieckiego czy papiestwa. Wszystkie te twory były szkodliwe i wszystkie je potępiam i odrzucam.

        opolczyk

        Polubienie

      • ////Tu zresztą widać analogię do państwa Piastów – elita z pragmatycznych powodów dała się okrzcić, a lud z uporem trwał przy starych bogach, wywołując kilka razy bunty antykrystowiercze.////

        Dlaczego Piastowie przyjęli chrześcijaństwo? Działał tutaj jakiś uniwersalny mechanizm, bo stosowano wobec nich metodę kija i marchewki tak jak wobec innych przywódców państwowych czy plemiennych w Europie i na całym świecie. Kij to wojna, wyprawa krzyżowa, a marchewka to status „pomazańca bożego” w państwie, które zostało ochrzczone. Personel nowego boga posłuszeństwo księciu narzucał jako obowiązek religijny. Tak nauczał święty Szaweł, co nie do końca jest zgodne z przesłaniem Jeszu, co zauważył kiedyś chociażby Jan Hus czy Thomas Müntzer (o ile jest coś takiego, jak spójne przesłanie bękarta Jeszu, co jest już tezą dyskusyjną).

        Generalnie to Słowianie stosowali ustój plemienny w którym przywódca plemienia nie ma, co do zasady, jakiegoś specjalnie uprzywilejowanego statusu w stosunku do wiecu. Wiec mógł nawet go odwołać. Ten książę (choć to błędny termin w tym kontekście) był raczej pierwszym wśród równych, w plemieniu nie było jakichś szokujących nierówności społecznych.

        W państwie Mieszka mogło być już inaczej, Mieszko miał swoją drużynę zawodowych zbójów. Utrzymanie grupy zawodowych zbójów zmieniało państwo, narzucało konieczność prowadzenia agresywnej polityki zagranicznej, gdyż z czegoś trzeba było tych zbójów utrzymać. Jakiekolwiek łupy zdobywane na sąsiadach musiały być upłynniane, co wymagało kontaktów z żydami, handlarzami międzynarodowymi (wtedy istniały już „korporacje ponadnarodowe” choć mniej zinstytucjonalizowane: https://de.wikipedia.org/wiki/Radhaniten). Oczywiście wojna jest kosztowna, jak żydzi i wojna to kosztowna broń z daleka i na kredyt, a więc i lichwa, dokładnie jak dzisiaj. Domyślam się że ta drużyna zawodowych zbójów lojalnych wobec wodza zmieniała status społeczny Mieszka, oddalała od szeregowego wyborcy z wiecu i przekształcała go w coś w rodzaju pana feudalnego.

        Dopiero teraz dociera do mnie ta prawda z całą bolesną ostrością, ale instytucja pieniądza międzynarodowego w Eurazji (na pewno w Grecji, pewnie wszędzie) została wprowadzona i jest od prawie samego początku administrowana przez żydów (byli Fenicjanie, potem też może jakieś małe wyjątki). Pieniądz, finansyzacja stosunków społecznych, jest zarazem ichnią metodą zdobycia władzy nad światem. „Globalizacja” to właśnie ich polityka od samego początku. Jak Mieszko, lub jego poprzednik, założył drużynę zbójów, to musiał ich wykarmić zapewne permanentnie dokonując napadów na sąsiadów i sprzedając ich jako niewolników. Lokalnym centrum handlu niewolnikami była czeska Praga. Mieszko musiał mieć swoich Hofjuden co zapewniali pożyczki, dostęp do żydowskiej sieci wywiadowczej, do artykułów handlu międzynarodowego (luksus + broń), to pewnie Hofjuden sterowali jego polityką. W zamian żądali prawa łupienia poddanych, zapewne głównie lichwą. No i oczywiście to Hofjuden wymuszali agresywne wojny bo lichwę spłacano łupami wojennymi. To uniwersalny mechanizm.

        Nowa religia narzucała ustrój quasi-niewolniczy, stosunki społeczne oparte na dominacji „elity władzy” na którą składała się administracja, aparat przemocy i drużyna zawodowych zbójów oraz funkcjonariusze nowej religii. Nie ma nawet decydującego znaczenia czy był ten „chrzest Polski” rozumiany jako jedno zdarzenie, bo niewątpliwie miała miejsce „reakcja pogańska”, a była ona właśnie reakcją na wprowadzanie nowego ustroju inspirowanego chrześcijaństwem. Książę nie był już pierwszym wśród równych, był namiestnikiem boga na ziemi, a niedogodności życia w zwiększonym ucisku miało wynagrodzić nieweryfikowalne „zbawienie” czy życie wietrzne po śmierci.

        Widać że wprowadzanie chrześcijaństwa było na rękę żydom, o czym pisał Marcus Eli Ravage. Ich wymarzony ustrój to właśnie ustrój niewolniczy czy feudalny z masą posłusznych, wypranych z mózgów zombie. „Pismo święte” narzuca żydom zdobycie władzy nad światem jako obowiązek religijny. Ich bóg to z jednej strony bóg plemienny, z drugiej strony bóg mający ambicję rządzić całą ziemią. Popularyzacja judejskiej mitologii z Abrahamem czy Mojżeszem, przeprowadzana przez chrześcijaństwo i islam, była koniecznym etapem zdobywania władzy nad światem według tego scenariusza. Ta mitologia od początku narzucała specjalny status żydów zarówno w chrześcijaństwie jak i w islamie, co na pewno nie było bez znaczenia. Dzisiaj dowiadujemy się, że tylko żydzi są ludźmi, co dużo społeczeństw (głównie Zachód) przyjmuje ze zrozumieniem 🙂

        Cała ta cywilizacja, wszystkie cywilizacje, to coraz bardziej bezwzględne niewolnictwo. Stojący za rogiem czip RFID wszczepiany pod skórę i brak możliwości przeżycia bez dostępu do pieniądza to ostateczne efekty jej rozwoju przez tysiąclecia.

        Tam pewnie chodziło o to, że człowiek jest zdolny do wytworzenia dużo więcej niż potrzebne jest mu do utrzymania siebie i rodziny. Grupa, która narzuci porządek społeczny zmuszający ludzi do niewolniczej pracy, jest w stanie przechwycić całą „wartość dodatkową” i wykorzystać ją do swoich celów. Oczywiście do subtelnego zarządzania niewolnikami jest potrzebna dobra ideologia (chrześcijaństwo) i kilka magicznych sztuczek, chociażby z pieniądzem, który umożliwiając podział pracy ma siłę zwielokrotniania wydajności każdego niewolnika. Jak się to skombinuje z postępem technologicznym, to rzeczywiście można podbić całą ziemię. Mało osób uświadamia sobie że ten szalony postęp technologiczny nie jest spontaniczny, ma źródła w wierzeniach religijnych, jest bezwzględnie wymuszany, jego rozwój jest reżyserowany w określonym kierunku – zawsze chodzi o centralizację władzy.

        Polubienie

    • Luki
      Przyznam się, że z dziką satysfakcją czytam podobny skowyt katolactfa. Oznacza on nasze zwycięstwo a ich klęskę. Ci turbokatole naprawdę wierzą w katolickie wymysły o tym, że od tysiąca lat Polak to katolik, a Polska to kraj nadjordańskich guseł i żydowskich idoli, bez których zginie. W ich obrzezanych ślepą wiarą w nadjordańskie wymysły łepetynach nie może się pomieścić to, że po tysiącu latach oficjalnie panującego między Odrą a Bugiem krystowierstwa pogaństwo mogłoby jeszcze istnieć. Byli pewni, że wyginęło ono już w X wieku. A tu masz babo placek – pogaństwo odradza się. I przez to ten ich skowyt, gorzkie żale i rozdzieranie szat – czyli miód na moje pogańskie serce.
      Turbokatole nie dostrzegają znaków czasu – nie zauważyli, że coraz więcej Polaków nie tylko nie wierzy już w te ich wymysły, gusła, zabobony i idoli, ale że mają ich po prostu dość. I wolą taniec, zabawę i śpiewy przy kupalnym ognisku niż klęczenie przed rzymską szubienicą i modlenie się do beznapletkowego „zbawiciela” o zmiłowanie i miłosierdzie. Ludzie wybierają afirmację życia w miejsce umartwiania się, poszczenia i kajania przed żydowskimi bożkami. I jest to całkiem naturalne w sytuacji, gdy kk nie posiada władzy politycznej, nie ma na usługach państwa będącego jego świeckim ramieniem i nie dysponuje sankcjami pozwalającymi mu bezkarnie i brutalnie tępić i prześladować pogaństwa. W warunkach dobrowolności prędzej czy później wszyscy ludzie wybiorą zabawę przy ognisku w miejsce klęczenia przed rzymską szubienicą z żydowskim wisielcem.

      Polubienie

  10. @ Tonący brzytwy się łapie, czyli chrabja Potocki jako wazeliniarz i dupoliz Albina Siwaka…

    To spotkanie chrabiego Potockiego z Albinem Siwakiem kręcone przez UBeka Berdowicza to pewnie próba zapożyczenia autorytetu Siwaka przez Potockiego. Choć oczywiście Albin Siwak cieszy się szacunkiem u bardzo ograniczonego grona odbiorców, co zaznaczasz.

    Piszesz że to krok rozpaczliwy bo chrabia Potocki lansuje tezę że PRL to byt „nielegalny” (czy coś w tym rodzaju) a on to legalna władza z 2RP co przyjedzie na białym koniu, przywróci prawo i zaprowadzi porządek i generalnie będzie dobrze. Albin Siwak to jednak PRL, ta lepsza bo polska strona PRLu. Widać tu wyraźną sprzeczność – co podnosisz.

    Czy ten różowy obraz 2RP lansowany przez chrabiego nie chwycił wśród internetowej widowni? Chciałbym w to wierzyć, brytyjscy historycy twierdzą że 2RP to było ostatnie feudalne państwo Europy i we wrześniu 1939 roku zniknął w Europie feudalizm. Na pewno 2RP była to porażka kulturowa i gospodarcza a wrzesień 1939 to to tylko widowiskowa ilustracja tej prawdy.

    Obawiam się raczej że Twoja analiza demaskująca rozpaczliwą próbę chrabiego pożyczenia trochę autorytetu od Albina Siwaka jest zbyt subtelna dla przeciętnego oglądacza YouTube. Mało kto dostrzeże sprzeczność, o której piszesz, no chyba że przeczyta Twój tekst…

    Ten stylizowany na Adolfa Dymszę aktor – co to sprawia wrażenie że umie jeść zupę widelcem i uwierać go będzie ziarnko grochu leżące pod łóżkiem, jak na prawdziwego hrabiego przystało – ma eksploatować przekonanie: „jest kiepsko, lepiej już było a chrabia przywróci nam porządki z czasów, kiedy było lepiej.”

    Lepiej podobno było w tej mitycznej 2RP, ale lepiej było także w PRL, co trochę ludzi pamięta. To dlatego chrabia został sfilmowany z Albinem Siwakiem. I tyle ma wystarczyć oglądaczowi YouTube. 2RP i Albin Siwak to ta „lepsza przeszłość” z którą koleguje się chrabia, której powrót ma zapewnić jak wygra wybory.

    Czy chrabia jednak traci czy nie zdobywa naiwniaków i cała operacja związana z jego wylansowaniem upada?

    Nawet nie wiem czy to ma znaczenie. Jak rozumiem, chrabia jest kreowany na nowego Kukiza, takiego antysystemowca z certyfikatem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jak nie chwyci chrabia, to wymyślą kogoś innego, pewnie pracują nad wieloma pajacykami. Zresztą zawsze w odwodzie pozostaje Kukiz.

    Ogólna zasada funkcjonowania kandydatów w kampanii wyborczej mówi: „używać komunały i składać obietnice bez pokrycia”. Kto będzie lepszy, ten wygra. Tak to działa od ponad dwustu lat. Chrabia czy nie chrabia, nawet jako lider opozycji wygra kandydat MBP. Nawet jak przejdą ludzie bez certyfikatu z MBP, co podobno zdarzyło się ostatnio we Włoszech, to MBP ma inne instrumenty aby przywrócić swoje porządki. Ten system nie przewiduje rozwiązania politycznego.

    Polubienie

  11. https://pl.sputniknews.com/swiat/201807188407619-Sputnik-szaman-Syberia/

    Zagadkowy człowiek w śmiesznym ubraniu, uderzający w bęben, zaklinacz duchów i znachor – tak wyobrażamy sobie szamana. Wielu mieszkańców Syberii nadal wierzy w moc miejscowych wróżbitów i czarnoksiężników. I mało kto wie, jakie szokujące fakty skrywają czasem magiczne rytuały szamanów.

    Atak epilepsji

    Arktyczna histeria to psychopatyczne schorzenie, na które narażeni są mieszkańcy Syberii i Dalekiej Północy z racji wielu obiektywnych czynników, takich jak niskie temperatury, mała gęstość zaludnienia, niedobór witamin itp.
    Szwedzki religioznawca Oke Olmarks (1911-1948) uważał szamanizm za jaskrawy przejaw arktycznej histerii, kiedy człowiek przechodzi ataki epilepsji. Chory uważa swoje halucynacje za kontakt z duchami i wierzy we wszystko, co nadprzyrodzone. Jedyną rzeczą, jaka odróżnia zwykłych psychopatów od szamana, jest to, że może on kontrolować ataki, wywoływać je umyślnie z pomocą szczególnych technik.

    Śmierć za rezygnację z szamanizmu

    Jeśli duch przodków wyznaczył człowieka na szamana, to musi on przyjąć swoje przeznaczenie lub umrzeć. Wśród narodów Syberii uważa się, że przed opanowaniem umiejętności jasnowidza i uzdrawiacza człowiek przeżywa tak zwane „szamańskie kruszenie”. To niewytłumaczalna choroba, z której można się wyleczyć dopiero wtedy, gdy się wejdzie w kontakt z duchami.
    Dla wielu ludzi przeżywane wizje stają się prawdziwym szokiem, który burzy ich percepcję świata, przewartościowuje plany życiowe. Rezygnacja z szamanizmu oznacza dla takiej osoby prędką śmierć.

    Ślub z bóstwem lub duchem

    W swojej książce „Szamanizm: archaiczne techniki ekstazy” rumuński historyk i filozof Mircea Eliade (1907-1986) napisał, że szamani często zawierają rytualne małżeństwa z różnymi bóstwami lub duchami-opiekunami. Szamani są przekonani, że wstępują w relacje seksualne z mieszkankami innych wymiarów, będąc w stanie transu.

    Były przypadki, kiedy taka właśnie mistyczna żona żądała od szamana rozwodu, jeśli był żonaty przed uzyskaniem magicznych zdolności. I śmiertelni mężowie nie umieli sprzeciwić się woli „niebiańskich” dam.
    Szamanizm przewiduje też seksualne kontakty z duchami. To kamień węgielny tego rodzaju wierzeń.

    Narkotyki dla ekstazy

    Zwykle w celu wejścia w trans szaman musi wykonać zaledwie kilka monotonnych uderzeń w bęben i oddać się tańcu rytualnemu, ale w celu zwiększenia ekstazy stosuje dodatkowe środki. Z reguły narkotyki. Jada więc grzybki halucynogenne, wdycha odurzający dym, pali specjalne mieszanki.

    Szamani wykorzystują na szeroką skalę narkotyczne upojenie, żeby wejść w kontakt z duchami i przepowiadać. Tego rodzaju substancje pomagają lepiej nastroić się na odbiór nadprzyrodzonego świata i jego mieszkańców.
    Zmiana płci i „przemiana” w kobietę

    Wśród Kamczadałów, Czukczów, Koriatów i przedstawicieli co poniektórych innych narodów Syberii można spotkać szamanów transwestytów. Częściej mężczyźni „przemieniają się” w kobiety, choć zdarza się, że szamanki zaczynają ubierać się i zachowywać jak przedstawiciele płci przeciwnej. Takie osoby mogą wstępować w małżeństwa, które dziś nazywamy związkami partnerskimi.
    Przeobrażenie mężczyzny szamana w kobietę nosi nie rytualny, lecz realny charakter. Z tym że bez poddawania się operacji zmiany płci. I wszystko, rzecz jasna, z rozkazu duchów, które jawiły się w czasie zaklinania. Przy czym niektórych szamanów na tyle odraża myśl o czymś takim, że wolą ze sobą skończyć.

    Polubienie

    • Przemex,
      nie jestem pewien, czy wszystko co Sputnik pisze o szamanizmie i szamanach jest do końca sprawdzone i obiektywne. Odnoszę wrażenie, że za tą publikacją mogą stać „cerkiewni”, zarówno z redakcji Sputnika jak i spoza niej. Wścieka ich odradzający się (obok tożsamości słowiańskiej, przed-żydo-prawosławnej) szamanizm i stąd go dyskredytują. Zresztą ocena szamanizmu z punktu widzenia człowieka cywilizowanego, a tym bardziej krystowierczego, zawsze będzie wypaczona.
      Jeśli idzie o szamanizm prehistoryczny to kto wie, czy nie dzięki szamanom przetrwał nasz gatunek.

      Jakieś 100 tys. lat temu żyło na naszej planecie nie więcej niż kilka, kilkanaście tysięcy ludzi rozbitych na nieliczne grupki. A życie nie było wtedy łatwe – ogromna ilość drapieżników polowała na ludzi, miały miejsca zmiany klimatyczne i katastrofy naturalne powodujące głód i towarzyszące mu choroby. Wybuch superwulkanu w dzisiejszej Indonezji 70 tys. lat temu o mało nie unicestwił ludzkości głodem:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Toba_(jezioro)

      Tak jak to najprawdopodobnie zrobił z Człowiekiem Neandertalskim „włoski” superwulkan:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Pola_Flegrejskie

      Przetrwanie ludzkiego gatunku wisiało wielokrotnie na włosku. I kto wie, czy gatunek homo sapiens nie przetrwał właśnie dzięki szamanom potrafiącym intuicyjnie (czy jak ktoś woli – dzięki kontaktom z duchami) odnaleźć miejsca korzystne do osiedlenia, gdzie żywności nie brakowało. I którzy potrafili leczyć chorych.

      Ja osobiście mam wielki szacunek dla szamanów – z wyłączeniem udających ich hochsztaplerów – bo i takich nie brakuje.
      Nie wykluczam więc, że opisy „szamanizmu” ze Sputnika dotyczą w dużej części takich właśnie oszustów, żerujących na ludzkiej naiwności.

      Polubione przez 1 osoba

      • Sputnik jest platformą medialną, która zaczyna przypominać pod niektórymi względami nasze media głównego nurtu.

        Widać że mają parcie na poszukiwanie i publikowanie przyciągających czytelnika sensacji, plotek, itp.

        Dlatego to co czasem publikują traktuję z przymrużeniem oka.

        Polubienie

  12. Przeczytałem Twój tekt o szczepionkach. WPS znowu wrzucił sofistę Głogoczowskiego, wywiązała się dyskusja. W komentarzach są takie statystyki:

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/07/10/logos-i-mizologos-w-historii-czlowiekowiska/#comments
    Sporo bardzo fajnych wykresów demaskujących religię fanatyków przymusowych szczepień. Dużo zalezy od kraju czy choroby, ale generalnie trend był chyba jasny, śmiertelność chorób zakaźnych zaczęto obniżać wiele dekad przed wprowadzeniem szczepionek. Co ważne: są na ten temat twarde dane statystyczne.

    Metro, dziwię się ludziom z WPS, że promują Głogoczowskiego i jego wymysły. Ale nie mój cyrk i nie moje małpy.
    A o tym, że epidemie i śmiertelność chorób zakaźnych wyeliminowano długo przed szczepieniami, wiem od dawna.
    Zresztą pisałem o tym w tekście, o którym wspomniałeś.

    opolczyk

    Polubienie

    • Domyślam się co WPS wyprawia. Jest takie pojęcie w psychologii „Gaslighting”, termin pochodzi od tytułu jakiegoś holyłódzkiego filmu.

      https://www.odkrywamyzakryte.com/gaslighting/
      https://de.wikipedia.org/wiki/Gaslighting

      Termin jest może mało znany ale technika jest powszechnie stosowana. Chodzi o to, aby manipulowanemu obiektowi wmówić wyjaśnienie jakiegoś fragmentu rzeczywistości, które jest sprzeczne z doświadczeniem życiowym tudzież z obrazem dostarczanym przez zmysły. Manipulowany obiekt zaczyna powątpiewać w swoją zdolność do obserwacji i logicznego rozumowania, tym samym staje się bezradny i zaczyna polegać na opiniach przedstawianych przez manipulanta.

      Klasycznym przykładem stosowania tej techniki, który mi przychodzi do głowy, jest dogmat o transcendentacji z Kościoła katolickiego. Dogmat mówi że ksiądz potrafi przemienić wino i naleśnika w „ciało i krew Chrystusa”. To się naprawdę dzieje, nawet jak nic nie widać. Jak w to nie wierzysz to jesteś „be”, bo wszyscy wokół wierzą.

      To jest właśnie gaslighting. Chodzi o to, że jeśli w to uwierzysz, to znacznie bardziej prawdopodobne jest, że uwierzysz w kolejną bzdurę, którą biskup czy klecha kiedyś sprzeda, bo oni posiadają takie umiejętności, których rozumem wyjaśnić się nie da. Już raz powątpiłeś w swój rozum i zmysły, zrobisz to kolejny raz.

      To właśnie robi WPS a mistrzem ceremonii jest Głogoczowski. Jak uwierzysz w brednie Głogoczowskiego, to złamiesz swój kręgosłup, zaufanie do własnych zmysłów i rozumu, potem również będziesz bardziej polegać na wyjaśnieniach oferowanych przez WPS.

      Tylko czemu oni to robią? To słowiańska tradycja? Śmiem wątpić.

      Polubienie

    • Dużo się wyjaśniło w tej głupiej sprawie. Fragmenty zeznań Głogoczowskiego:
      _________________________
      https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/08/01/judaistyczne-uwarunkowanie-nauki-w-realizowanym-nwo-nowym-swiatowym-porzadku-cz-3-z-3-logosu-i-mizologosu-czlowiekowiska/#comment-114542

      Ukończył fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1965 roku. Pracował w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w latach 1966–1967. Po wydarzeniach marcowych 1968 roku wyjechał z Polski. Pracował w Uniwersytecie Kopenhaskim w latach 1968–1969. Ukończył geofizykę na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley w 1969 roku i uzyskał tytuł magistra. W tejże uczelni pracował w latach 1970–1972. Zajmował się badaniami nad genetyką populacyjną i teorią ewolucji wraz z francuskimi badaczami: zoologiem Pierre-Paulem Grassé’m oraz Albertem Jacquardem na uniwersytetach w Genewie i Paryżu. W 1979 roku otrzymał stypendium rządu francuskiego na Université de Paris VII Diderot.

      https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/08/01/judaistyczne-uwarunkowanie-nauki-w-realizowanym-nwo-nowym-swiatowym-porzadku-cz-3-z-3-logosu-i-mizologosu-czlowiekowiska/#comment-114734

      Fakt jest, że jako i taternik i fizykochemik wychowałem się w środowisku w dużej mierze arystokratyczno-żydowskim – i w dodatku jeszcze chłopsko-góralskim.
      _________________________

      „Po wydarzeniach marcowych 1968 roku wyjechał z Polski.” Kto wtedy wyjeżdżał z Polski? Wyjechał i na dodatek trafił na uniwersytet, czy nawet na uniwersytety. Wychował się „w środowisku w dużej mierze arystokratyczno-żydowskim”.

      On wszystko sam napisał. Sam się zdemaskował w ramach swojego upodobania do narcyzmu – idiota. Na dodatek zdemaskował WPS. Gang Olsena.

      Metro

      Gwoli ścisłości – Głogoczowski w Polsce studiował filozofię a nie fizykę. Chwalił mi się też kiedyś, że to on przemawiał na wiecu na uniwersytecie warszawskim w marcu 68, gdy zaczynała się żydowska prowokacja przeciwko Gomułce i że Ozjasz Goldberg (JKM) podszywał się pod tamto jego wystąpienie.

      Nie oceniam ludzi po „korzeniach” – znam osobiście w pełni zasymilowanych „górali synajskich” kochających Polskę i broniących polskiej racji stanu.

      Głogoczowskiego ceniłem kiedyś za jego artykuły demaskujące usraelską anty-kulturę i bandytyzm. Ale to już przeszłość. Pierwszy ostry zatarg z nim miałem tuż po kijowskim jewrosradanie, gdy MG zaczął pluć na Putina, że albo żydowska wtyka, albo tchórz bojący się uderzyć na Ukrainę w obronie Donbasu, i że po jakiemuś tam Putin oznacza „kurwę”. Ja broniłem Putina i jego polityki nieinterweniowania militarnego w Donbasie, do czego usrael chciał go sprowokować. Głogoczowski publicznie nazwał mnie wtedy kretynem i krakał, że banderowcy latem 2014 rozwalą Donbas a jesienią tego samego roku odbiją Krym.
      W następnych latach parokrotnie pytałem go, kiedy wreszcie banderowska swołocz kijowska ten Krym odbije i kto z nas wyszedł ostatecznie na kretyna.

      Ze dwa lata temu zwróciłem mu uwagę, że wypisuje idiotyzmy nt żydo-biblii – w paru tekstach twierdził, że żona Abrahama, Sara, zaraziła faraona rzeżączką. Podesłałem mu artykuł izraelskich naukowców demaskujących żydo-biblię Tanach (krystowierczy tzw. „Stary Testament”) jako fikcję i wymysły:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/

      Tak więc on powinien wiedzieć, że ta żydobiblijna haggada o Abrahamie to zwykły wymysł. A on tymczasem robi z siebie idiotę biorąc te żydowskie brednie na poważnie, przez co utwierdza czytaczy w przekonaniu, że żydo-biblijne brednie to prawdziwe wydarzenia historyczne. I jeszcze bawi się w lekarza stawiając na odległość w czasie i przestrzeni „diagnozę” rzeżączki.

      Ostatnią prywatną dyskusję mailową miałem z nim jesienią ub roku. Zaczęło się od tego, że on strasznie zachwalał Arystotelesa w jednym z tekstów. Przypomniałem mu, że sam kiedyś zacytował Sokratesa, który stwierdził, że gdy wynaleziono pismo dobiegła końca epoka mędrców, których zastąpili mędrkowie i mądralińscy. I że Arystoteles ta taki młaśnie mądraliński, gdybacz. A Wtedy Głogoczowski na poważne próbował mnie przekonać, że geocentryzm Arystotelesa jest odpowiadający rozumowi, obserwacjom i logice. Twierdził wręcz, że nie ma żadnego dowodu na to, że Ziemia krąży wokół Słońca a nie na odwrót. I takie brednie wygłaszał mi fizyk z Berkeley. Wtedy ostatecznie zerwałem z nim kontakt.

      Głogoczowski ośmiesza się zachwalając big pharmowskie szczepionki. Nie wim, czy jest to wynikiem jego głupoty, czy taką ma misję. Nie wiem też, dlaczego przekonywał mnie do geocentryzmu – czy sam jest idiotą, czy ma misję przekonywania innych do różnych idiotyzmów.

      Dziwi mnie, że WPS w ogóle go publikuje (u mnie jego maile z najnowszymi jego tekstami lądują w spamie i więcej na nie nie odpowiadam). Wszak, gdy Dylak przejął pierwotną stronę WPS i wywalił z kokpitu i listy autorów Kosiura i Ziemińskiego (tak, że musieli zakładać nową stronę WPS), Głogoczowski przyłączył się do Dylaka i pisał oraz nadal pisze na tej zawłaszczonej przez Dylaka stronie WPS. Tu dodam, że choć Dylak pełnił na WPS rolę głównego admina, ale sam nie opublikował ani jednego własnego tekstu. Przejmując stronę WPS okradł Ziemińskiego i Kosiura z ich dorobku publicystycznego. Głogoczowski będący jednym z autorów na WPS przyłączył się wtedy do złodzieja tej strony – Dylaka. A teraz Ziemiński i Kosiur włączyli go jako autora u siebie. Choć Głogoczowski nadal pisze u złodzieja strony WPS Dylaka.
      To już nie banda Olsena, to istna HUTZPA w wykonaniu Ziemińskiego i Kosiura.

      opolczyk

      Polubienie

    • Gwoli ścisłości, te cytaty z Głogoczowskiego znalazłem w jakimś komentarzu wrzuconym na stronie WPS w sobotę koło południa, ale widzę że już tego komentarza nie ma. 🙂
      Jeżeli studiował filozofię a nie fizykę, to konfabuluje na temat własnego życiorysu. Jakoś mnie to nie dziwi, jak przeczytasz jego komentarze na tej stronie, to autor sprawia wrażenie narcyza cierpiącego na poważny kompleks wyższości, bezczelnie wrzucającego prostackie manipulacje erystyczne.

      „Nie oceniam ludzi po pochodzeniu” – jest taka narracja. Doczepiłem się do pochodzenia dlatego że
      (1) Głogoczowski sam je ujawnił (to przecież cytaty), oraz
      (2) w sprawie szczepionek ewidentnie, bezczelnie promuje interesy Judy.

      „Nie oceniam ludzi po pochodzeniu” – jeśli nie czytałeś, gorąco polecam esej Rivero Olivera „Żydowska strategia” (pewnie ~50 stron):
      https://wolna-polska.pl/wiadomosci/prof-revilo-p-oliver-zydowska-strategia-2013-02
      https://wolna-polska.pl/wiadomosci/revilo-p-oliver-zydowska-strategia-cz-2-2013-02

      Oliver to był jakiś uczony gość w Ameryce zmarły parę dekad temu, ten tekst jest dobry, mimo że obciążony obcą mi kulturą intelektualną (dał mi do myślenia).
      Przypomniał mi się ten tekst dlatego, że Oliver z podziwem wypowiada się o rasowej spójności żydów. Stawia tezę, że oni NIGDY (tzn. ekstremalnie rzadko) nie zdradzają interesów rasy, nawet w sytuacji, gdy goje uznali ich za odszczepieńców. W takich sytuacjach rzekomi odszczepieńcy zwykle realizują bardziej złożoną żydowską taktykę, niezrozumiałą dla gojów.

      Dzisiaj modelowym przykładem takiego „dobrego żyda” jest Norman Finkelstein, który demaskuje „przemysł holokaustu”. Tylko że Finkelstein nigdzie nie kwestionuje samego „holokaustu” co oczywiście głupim gojom zupełnie nie przeszkadza! W ten sposób Finkelstein jest właśnie pozornym odszczepieńcem, konsekwentnie realizuje interesy swojej rasy, jest doskonałym przykładem zjawiska o którym pisał Oliver.

      Głogoczowski tłumaczył Izraela Szamira, chwalił się znajomością z Szamirem. Szamir ma być „dobrym żydem”, odszczepieńcem. Tymczasem wiem z niepublicznych źródeł, że Szamir trzyma mocno z żydami, w rzeczywistości nie jest żadnym odszczepieńcem. Ma po prostu bardziej złożoną misję. Zresztą czy odszczepieńcowi pozwoliliby mieszkać w Tel-avivie? Podobno mieszka trochę w Palestynie a trochę w Szwecji. Poza tym – czy może być skutecznym dziennikarzem człowiek, który poszedł na ścieżkę wojenną z żydami? A Szamir dużo wie, skąd? W świetle powyższych deklaracji Głogoczowskiego jego promocja Szamira jako odszczepieńca nabiera sensu.

      Być może w świetle rozważań Olivera misja Głogoczowskiego (i nie tylko) nabiera tego samego sensu?

      Nie chcę bardziej brnąć w ocenę życiorysu Głogoczowskiego chociażby dlatego, że nie ujawniam nazwiska. Symptomatyczne jest że autor pisujący u Dylaka pisuje także u Kosiura&Ziemińskiego.

      Zgadzam się całkowicie z Twoją konkluzją, to HUCPA!

      Polubienie

      • Metro, będę się maksymalnie streszczał, gdyż omówienie problematyki żydowskiej to materiał na grubą książkę.
        Owa rasowa spójność żydów (opisywana przez Olivera) to już historia. Tak było, nim powstał Izrael, a zwłaszcza gdy żydów/Żydów wypędzano z różnych krajów. Dzisiaj spójne są już tylko elity finansowe, syjonistyczne i część religijnych rasistów, jak ten rabin:
        „Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że „goje rodzą się po to, by służyć Żydom”. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do… zwierząt pociągowych – pisze „Rzeczpospolita.”
        https://opolczykpl.wordpress.com/2015/08/06/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/

        Przytoczony przez Ciebie Finkelstein jest właśnie zaprzeczeniem spójności rasowej żydów – demaskuje oszustwo „przedsiębiorstwa holokaust”. Sam przyznasz, że jest lepszy od tamtych szubrawców. A że wierzy w holokaust? Ile setek milionów gojów na zachodzie też w tę haggadę wierzy? Hannah Arendt demaskująca kolaborację judenratów z aparatem ucisku III Rzeszy w „zagładzie” też wierzyła w „zagładę”. Co nie umniejsza jej zasług w nagłaśnianiu i piętnowaniu żydowskiej kolaboracji z III Rzeszą.
        Dalej…
        Jak zapewne wiesz, istnieją w Izraelu, jak i w diasporze żydowskie organizacje potępiające politykę władz Izraela wobec Palestyńczyków. To kolejny przykład rozkładu spójności rasowej. No i żeby było śmieszniej – istnieją ortodoksyjne odpryski judaizmu nie uznające w ogóle Izrael za legalne państwo żydowskie. Te świry czekają na ichniego mesjasza, który ma odbudować Eretz Israel. No więc gdzie tu jest owa spójność. No i dodajmy jeszcze to, że przeciętnego zjadacza chleba w Izraelu na codzień dręczą różne bolączki – np. drożyzna, niskie zarobki itp.
        https://fakty.interia.pl/swiat/news-izrael-wielkie-demonstracje-przeciwko-drozyznie,nId,904856

        Były nawet miasteczka namiotowe na bulwarze Rothschilda w Telawiwie w proteście przeciwo władzom:

        „Najpierw funkcjonariusze przystąpili do likwidacji namiotów na bulwarach Ben-Guriona oraz Nordau, a także w parku Lewinskiego. Potem zabrali się za centralne miejsce protestów, czyli bulwar Rotszylda. Przez wiele tygodni ten kilkukilometrowy, najbardziej reprezentacyjny bulwar miasta był zastawiony niemal w całości przez namioty.”

        https://wiadomosci.onet.pl/swiat/izrael-wladze-likwiduja-miasteczka-namiotowe-w-tel-awiwie/11g7q

        No i co trochę wybuchają strajki:

        2003 rok – Strajk generalny w Izraelu:
        https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/strajk;generalny;w;izraelu,102,0,58982.html

        2007 rok – Izrael: Rozpoczął się strajk generalny
        https://fakty.interia.pl/swiat/news-izrael-rozpoczal-sie-strajk-generalny,nId,823696#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

        2012 rok – Izrael: strajk generalny paraliżuje kraj
        https://www.bankier.pl/wiadomosc/Izrael-strajk-generalny-paralizuje-kraj-2483837.html

        2017 rok – Koncern Teva zwolni 4 tys. ludzi. Strajki w całym Izraelu
        https://praca.wnp.pl/koncern-teva-zwolni-4-tys-ludzi-strajki-w-calym-izraelu,313147_1_0_0.html

        No więc gdzie jest ta oliverowska spójność żydowskiej rasy? Dla żydowskich elit mieszkańcy Izraela to też owieczki do golenia w czasie pokoju i mięso armatnie na wypadek wojny.

        Tragizm sytuacji zachodu polega na tym, że skupiające ułamek Żydów elity (żydobanksterzy, syjoniści, sekty typu Chabad Lubawitsch oraz organizacje jak Światowy Kongres Żydów, ADL, AIPAC i „przedsiębiorstwo holokaust”) posiadają ogromne wpływy i praktycznie rządzą całym zachodem, a nawet są de facto jego właścicielami.

        I jeszcze słówko o zasymilowanych Żydach. Wspominając o nich nie miałem na myśli Finkelstaina, bo on nie jest „zasymilowany” – nadal czuje się Żydem, choć w sprawie roszczeń przedsiębiorstwa holokaust popiera Polaków. Nie miałem też na myśli żydowskich POP-ów (pełniących obowiązki Polaków), tych wszystkich PiSraelskich „Prawdziwych Polaków” służących interesom pobratymców. Zdarzają się rzeczywiście, choć należałoby ich nazywać chyba byłymi Żydami, tacy, którzy odrzucili świadomie tożsamość żydowską i faktycznie czują się Polakami.

        Tu na marginesie wspomnę o pewnej dziwnej hybrydzie tożsamościowej – polsko-żydowskiej – o jakiej pisał Andrzej Szczęśniak w jego książce Judeopolonia. Otóż wspominał on o Polakach wyznania mojżeszowego, którzy protestowali przeciwko planom utworzenia pod egidą Niemiec Judeopolonii rządzonej przez Żydów, a także potępiali środowiska żydowskie próbujące przeszkodzić utworzeniu w 1918 roku II RP. Byli oni za utworzeniem suwerennej Polski rządzonej przez Polaków.
        I czuli się Polakami, choć nadal byli wyznawcami judaizmu, przez co z automatu byli członkami żydowskiego wyssanego z palca „narodu wybranego”. Byli więc taką dziwną tożsamościową hybrydą – i Polakami i „narodem wybranym”. Ale nie ich miałem na myśli pisząc o „zasymilowanych”. Znam rzeczywiście kilku ludzi, którzy etnicznie są Żydami (mają żydowskich przodków po stronie ojca i/lub matki), a którzy rzeczywiście całkowicie się zasymilowli i służą polskim interesom.

        W tym miejscu możesz być spokojny – nie jestem naiwniakiem, którego można tak łatwo oszukać. Znam chyba wszelkie możliwe metody kamuflowania się żydowskich wtyk udających zasymilowanych, a potajemnie służących interesom rasy. Tych kilku znajomych zasymilowanych „byłych” Żydów znam na tyle dobrze, że gwarantuję za ich uczciwość i propolskość.

        Polubienie

      • Andrzej, różnimy się w interpretacji paru przykładów, które podałem ja i Ty.
        Chciałem napisać inaczej, ale jeszcze raz przeczytałem życiorys Finkelsteina w Wikipedii i daję ze 40% szans że masz rację. Pewnie Oliver trochę przesadza. Ale wrzucam fragment z jego eseju dla zilustrowania jego rozumowania:

        ///Większość Żydów nienawidzi Benjamina Freedmana, który ujawnił kilka dobrze znanych fragmentów Talmudu i innych żydowskich ksiąg, których pokorni Goje nie powinni czytać w jego książkach Fakty to fakty [Facts Are Facts] i Ukryta tyrania [The Hidden Tyranny]. Freedman, podobnie jak wielu Żydów, którzy pokropili się wodą święconą i doszli do wysokich stanowisk w różnych kościołach chrześcijańskich w średniowieczu i w czasie reformacji i kontrreformacji, ściągnął na siebie jadowitą nienawiść wielu Żydów.
        Kiedy spotkałem go wiele lat temu, powiedział mi, a zakładam, że szczerze, iż pewnego dnia wraz z żoną byli w windzie bardzo drogiego apartamentowca w Nowym Jorku, gdzie wtedy mieszkali, i do windy weszli bardzo bogaci Żydzi mieszkający w tym bloku, pluli na niego i jego żonę, by tym typowo żydowskim gestem pokazać swoją dezaprobatę. Ale Freedman nie zamierzał zdradzać swojej rasy; wręcz przeciwnie, był przekonany (wydaje się że błędnie), że pod względem rasowym był typowym Żydem, podczas gdy większość Żydów, którzy byli Turko-Mongołami przebierającymi się za Żydów i sprytnie doprowadzili do zdominowania żydowskiej rasy, której na pewno nie miał zamiaru deprecjonować, a na pewno nie zdradzać. Odwrotnie, uważał, że kosztem wielkiego poświęcenia, chronił własny naród przed represjami, które pewnego dnia mogą go dotknąć.///

        Nawet w Nowym Jorku zdarzają się demonstracje pobożnych żydów przeciwko syjonizmowi i tworowi syjonistycznemu. Ci pejsaci żydzi w czarnych płaszczach twierdzą że syjonizm to gwałt na judaizmie, oni dosłownie uwierzyli w antyczne ezoteryczne teksty nakazujące na oczekiwanie na wyśnionego „mesjasza”. Dyskutowałem o tym kiedyś z jednym żydem, który się zetknął z tym środowiskiem (https://www.youtube.com/user/108morris108).
        On (Maurice Herman) twierdził, że rozmawiał z takimi żydami podczas jakiejś antysyjonistycznej demonstracji jak żyd z żydem. Goje to zwierzęta, powinny służyć żydom a żydzi mają podbijać świat przy pomocy lichwy bo tak nakazał ich bóg. Z syjonistami spierają się tylko o METODĘ „nadejścia epoki mesjańskiej” a nie o CEL (panowanie nad światem), przynajmniej na obecnym etapie.
        Widziałem też film na YouTube, jakiś przyjezdny żyd w Palestynie pytał różnych ludzi na ulicy o „kontrowersyjne” fragmenty Talmudu. Robił to w religijnej dzielnicy, gdzie miał szansę spotkać ludzi znających Talmud. Używał hebrajskiego (bardzo ważne). Ludzie mieli różne opinie o państwie w którym żyli, ale jak się otwierali w dyskusji to oczywiście potwierdzali, że „rasowy” program dominacji nad światem jest ciągle ważny. Spierają się tylko o METODY, a nie o CELE.

        Pozostałe Twoje przykłady – te strajki – to jakieś banalne protesty społeczne które mogą się zdarzyć wszędzie, one nie podważają tezy o rasowej spójności żydów. Termin „rasowa spójność żydów” nie oznacza, że oni się nie kłócą między sobą. Przeciwnie, oni zawsze się między sobą żarli, często żarliwie, co zresztą niejednokrotnie odbywało się z wielką korzyścią dla nas. „Rasowa spójność żydów” oznacza, że mogą się żreć między sobą, ale jeśli w jakimś sporze uczestniczą goje, to oni zawsze przybierają wspólny front przeciwko gojom zawieszając wzajemne spory. Tak to rozumiem.

        „Polacy wyznania mojżeszowego”, o których wspominasz, to oczywiście zwykła ściema. To żydzi, z syjonistami będą się tylko spierać o metody, a nie o cele. Judaizm to ideologia, program zdobycia władzy nad światem.

        Nie przyszłoby mi do głowy oskarżanie Ciebie o naiwność w tej sprawie, naszła mnie teraz refleksja po przeczytaniu pyskówki pod tekstem Głogoczowskiego na stronie WPS. On sam mnie sprowokował do przeczytania jego życiorysu. Teraz jak widzę ten życiorys, twórczość i zachowanie to widzę przed oczyma typowego reprezentanta „środowisk arystokratyczno-żydowskich” jak sam Głogoczowski się określił, podobnego trochę to pajaca JKM, z którym wspominał kolegowanie się w pamiętnym 1968 roku. Dochodzę do wniosku że z takimi „elitami” Polska nie ma racji bytu. Ta cywilizacja musi upaść i to jest chyba jedyny ratunek. Angażowanie się w sprawy społeczne w tradycyjnej formule (np. wybory) to głupota a sam projekt WPS to najpewniej czyjaś prowokacja, bo ten system nie przewiduje rozwiązania politycznego.

        Metro,
        o tym, że elity żydowskie (bez względu na to czy są to globaliści, syjoniści czy judaistyczni rasiści) uważają gojów za bydło i chcą nad nimi i światem panować piszę od dawna. Tu się zgadzamy co do joty. Czy zwykli żydowscy zjadacze chleba w Izraelu i w diasporze mają te same plany i czy je realizują – wątpię. Nie wszyscy Izraelici są bezmyślnym bydłem wierzący elitom i realizującym jej cele.
        Myślę, że na tym możemy zakończyć tę dyskusję.

        opolczyk

        Polubienie

  13. Szczypior, bój się Peruna, jeszcze tu cię nie było?! Dostałem cynk, że przyleciałeś do Andrzeja z płaczem na skargę, bo cię wywalili ZiemKosie za opluskwianie Głogoczowskiego.

    Polubienie

    • Metro to jest ten stary szczypior maruda sprzed lat? .To on tu zawitał ? . Koniec świata .

      Metro zagląda tu czasem. Marudą bym go nie nazwał – mówi do rzeczy.

      opolczyk

      Polubienie

  14. Witam wszystkich! Andrzej całkiem Super jest Twój posąg Świętowita! Ja też bym takiego chciał !!! ))))))

    Podeślij mi klocki lego to Ci takiego zrobię ))))))

    opolczyk

    Polubienie

    • A ile kilogramów klocków trza było b na taki sam jk u Ciebie???? Twojemu bym tylko dodał podstawkę typu płaski cokół )))) Pozdro

      Mój posąg waży ok. 15 kg. O podstawie/cokole myślę – jak dokupię klocków, to dorobię.

      opolczyk

      Polubienie

  15. „Słowianie – serial Smarzowskiego wciąż w planach
    Wojciech Smarzowski nie schował swojego pomysłu o serialu historycznym do szuflady. Wiemy co dzieje się z tym projektem. (…)
    Otóż realizacja tej produkcji jest cały czas w planach. Obecnie poszukiwani są inwestorzy, którzy mogliby finansować serial, by mógł on wiernie pokazać czasy dawno minione. Zważywszy na to, że serial ma pokazywać wiele narodów to poszukiwania inwestorów nie ograniczają się tylko do Polski. Być może będzie to produkcja międzynarodowa z potencjałem wyświetlania na innych rynkach.
    Serial Słowianie ma być produkcją historyczną rozgrywającą się przed chrztem Polski, by pokazać że przed tym wydarzeniem też tu byliśmy. Nie pojawiliśmy się znikąd.”.

    Mirek, też czekam na ten serial. Oby tylko trzymał się realiów, a nie propagandy krystowierczej o „złych, dzikich żyjących na drzewach poganach” czy z drugiej strony turbolechickich bredni o imerium lechickich Ario-Słowian.

    opolczyk

    Polubienie

  16. http://xportal.pl/?p=34158 Ronald Lasecki: Zakazać „Kleru”!

    Jakiś czas temu przez Rosję przetoczyła się ożywiona debata wokół filmu „Matylda”, przedstawiającego uznanego za świętego przez Rosyjski Kościół Prawosławny cara Mikołaja II jako cudzołożnika. Drobna część polskiej prawicy, wolna od upośledzenia na punkcie Rosji, wyrażała wówczas co najmniej zrozumienie dla prawosławnych konserwatystów sprzeciwiających się wyświetlaniu w kinach Rosji tej bluźnierczej i w jakiejś przynajmniej mierze pornograficznej produkcji.

    Dziś nasz kraj stoi przed podobnym jak wtedy Rosja wyzwaniem, w związku z wejściem na ekrany polskich kin antykatolickiego filmu „Kler”, a jednak nie padł dotychczas w naszym kraju bodaj ani jeden głos domagający się niewprowadzania, czy też zdjęcia z ekranów filmu Smarzowskiego.

    Nie oceniać, a zakazać

    Jak zawsze w takich przypadkach, opiniotwórcze środowiska liberalne przedstawiające same siebie jako inteligenckie, podzieliły Polaków na „tych, którym film się podobał, oraz tych, którzy go nie oglądali”, insynuując w ten sposób, jakoby manierą katolickich konserwatystów było ocenianie filmu którego wcześniej nie oglądali. W tę zastawioną przez liberałów sieć złapać się dało wielu znanych mi ludzi prawicy, którzy na film się do kina wybrali po to by później pisać jakieś silące się na „obiektywność” i „sprawiedliwe ważenie racji” jego recenzje czy analizy.

    Problem z „Klerem” nie leży jednak bynajmniej w jego ocenie. Katolik oceny takiej w ogóle nie powinien dokonywać, bo też nie powinien zasilać kasy producentów, idąc na film do kina lub oglądając go na płatnym kanale w internecie. Pytaniem jakie powinien zadać sobie katolik nie jest pytanie o wartość filmu, tylko o to, czy powinien on trafić na ekrany polskich kin. Odpowiedź na takie właściwie postawione pytanie nie zależy natomiast bynajmniej od wartości filmu. Wartość filmu nie ma dla odpowiedzi na to pytanie żadnego znaczenia.

    Niesprawiedliwe pomówienia

    Pytanie o dopuszczalność „Kleru” jest pytaniem o sprawiedliwość przedstawionej w nim krytyki Kościoła rzymskokatolickiego. Został On zaś tam przedstawiony jako interesowna klika i przytułek dla życiowych wykolejeńców. To krytyka na poziomie Jerzego Urbana i wydawanego przez niego tygodnika. Katoliccy księża są w tej wizji co do jednego chciwymi złodziejami, skorumpowanymi zdziercami, rozpustnikami, pedofilami, pijakami, karierowiczami. Tym, co pobudza ich do działania jest wyłącznie popęd „stołka, kiesy i rozporka”.

    To oczywiście wizja karykaturalna, niesprawiedliwa i krzywdząca. Studiowałem na katolickim uniwersytecie gdzie większość moich wykładowców była równocześnie księżmi; mam kilku znajomych księży pełniących posługę parafialną jak i w różnych formach i w rożnym stopniu zaangażowanych w działalność naukową, publicystyczną i społeczną; znam lub znałem też kilku byłych lub obecnych seminarzystów – w tym jednego, który ostatecznie księdzem nie został. Do żadnego z tych przypadków nie pasuje wulgarna karykatura Smarzowskiego, żaden z moich znajomych związanych z kapłaństwem nie zetknął się też z podobną patologią.

    Z tego rodzaju przekłamaniami mieliśmy zresztą do czynienia już w poprzednich filmach Smarzowskiego, bo choćby „Drogówka” prezentuje Policję jako podobnie przegniłą instytucję, podczas gdy tam naprawdę nie jest bynajmniej codziennością egzekwowanie przez patrole w samochodach seksu oralnego.

    Anatomia kłamstwa: patologiczny margines jako norma

    W tak niezróżnicowanym i ujednoliconym wewnętrznie społeczeństwie jak społeczeństwo demoliberalne, poziom moralny większości grup zawodowych odzwierciedla zazwyczaj poziom moralny ogółu społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że grupy te zasilane są przez napływ ludzi takich samych, jak wszyscy inni członkowie takiego społeczeństwa. W Kościele katolickim ta przeciętna najpewniej odchyla się zresztą nieco na korzyść kapłanów, bo Kościół prowadzi selekcję kandydatów pod kątem ich kwalifikacji moralnych, analogicznie jak w Policji odchyla się zapewne nieco na korzyść policjantów pod względem kwalifikacji fizycznych, bo akurat Policja weryfikuje kandydatów pod tym właśnie kątem.

    Skoro jednak kadry Kościoła tworzą „ludzie tacy jak my”, którym – zgodnie ze sloganem reklamowym filmu Smarzowskiego – „nie jest obce nic, co ludzkie”, to zadajmy sobie pytanie, czy my wszyscy jesteśmy, lub choćby nawet czy znaczący odsetek z nas jest pedofilami, skorumpowanymi draniami obdzierającymi bliźnich z ostatniego grosza, nepotami i karierowiczami, rozpustnikami i pijakami, chciwcami łasymi na świecidełka, dwulicowymi oszustami? Śmiem twierdzić, że nie.

    Przeciętny Kowalski nie zdradza żony, nie obmacuje córeczki sąsiadów, nie domaga się łapówek, nie żyje od pijatyki do pijatyki. Pewnie niektórym z nas czasami się takie upadki zdarzają. Pewnie większości zdarzają się upadki mniej spektakularne – od nieskromnych uwag lub spojrzeń, po podbieranie małżonkowi pieniędzy z portfela. Księżom zapewne też się to zdarza. Któryś może podbierać z tacy. Któryś przeglądać niewłaściwe strony w internecie. Do pedofilii, płodzenia bękartów i jeżdżenia maybachami kupionymi za pieniądze parafian jako powszechnego standardu zachowań jednak od czegoś takiego daleko.

    Taka manipulacja, polegająca na prezentowaniu marginalnej patologii jako elementu rzekomo powszechnego i nieodłącznego istocie danej instytucji społecznej to strategia bardzo często stosowana przez „wolnościowców”. Pionier rewolucji seksualnej Alfred Kinsey przedstawił purytańskie obyczajowo społeczeństwo USA połowy XX wieku jako społeczeństwo dwulicowych hipokrytów w ukryciu uprawiających wszelkie formy nierządu. Marksistowscy krytycy rodziny już od połowy XIX w. przedstawiali tę instytucję społeczną jako gniazdo przemocy, patologii seksualnych i merkantylizacji uczuć ludzkich.

    Każda instytucja oczywiście rzeczowej i uczciwej krytyce podlegać powinna, by podtrzymać działanie jej mechanizmów samonaprawczych. Wiele instytucji, w tym również dzisiejszy Kościół rzymskokatolicki, jeszcze bardziej zaś purytańska kultura erotyczna i rodzina burżuazyjna, są instytucjami pod wieloma względami spaczonymi i wybrakowanymi. Krytyka konstruktywna powinna jednak zmierzać do eliminowania wypaczeń a nie niszczenia instytucji i prowadzić nas ku wyższym formom świadomości i zorganizowania, a nie ściągać w dół. Czyli na przykład prowadzić ku pogłębionej świadomości metafizycznej, ku tradycyjnej rodzinie i ku tradycyjnej kulturze erotycznej, a nie ku materialistycznemu hedonizmowi i indywidualistycznemu nomadyzmowi społecznemu.

    Reguła Vianney’a

    „Kler” jest zatem paszkwilem na kler. Reżyser-ateista, scenarzysta-protestant, jak i niektórzy przynajmniej aktorzy bynajmniej tego nie ukrywają, przyznając się do tęsknot za dekatolicyzacją Polski. Zarazem wszyscy asekuracyjnie podkreślają, że nie chodziło im o uderzanie w wiarę, lecz jedynie w korporację kapłańską. Czy rozdzielenie tych dwóch sfer jest jednak rzeczywiście możliwe?

    Święty Kościoła Katolickiego Jan Maria Vianney powiedział że „Kiedy chce się zniszczyć religię, zaczyna się od ataków na kapłanów, bo tam, gdzie nie ma kapłana, nie ma już ofiary i religii”. Miał rację, bo w Kościele katolickim kult ma charakter publiczny, zaś hierarchicznie ustrukturyzowany stan kapłański jest czynnikiem go organizującym i uprawomocniającym. Zniszczenie autorytetu kapłanów w oczywisty sposób podważyć będzie musiało prawowitość kultu i cały Kościół katolicki.

    Czy się to zaś komuś podoba czy nie, katolicyzm jest dziś jedynym lewarem wynoszącym Polaków ku metafizyce, ponad wspomniane wyżej popędy „brzucha, kiesy i rozporka”. Rodzimowierstwo słowiańskie, prawosławie, islam, gnoza itp. mogą spełniać pozytywną rolę w odniesieniu do jednostek, ale w skali społecznej są w Polsce zjawiskami peryferyjnymi lub wręcz marginalnymi, tak więc nie one są alternatywą dla katolicyzmu. Jedyną rzeczywistą alternatywą dla Kościoła rzymskokatolickiego jest dziś w naszym kraju liberalny permisywizm.

    Jeśli ktoś dziś zatem z sekciarskich powodów zwalcza w Polsce katolicyzm, popierając dystrybucję „Kleru”w imię „właściwszej” swoim zdaniem drogi duchowej, to powinien sobie uświadomić, że w zwalczanym przez siebie katolicyzmie zwalcza nie tylko tę konkretną religię i ten konkretny Kościół ale „światopogląd teistyczny”w ogóle, sprzyja zaś nie wzrostowi własnej denominacji, lecz dalszemu pogrążaniu się przez Polaków w materialistycznym bajorze zachodniego demoliberalizmu. Gdy już nasz naród całkiem w tym bagnie utonie, to nie będą go interesowały ani protestantyzm, ani ezoteryzm, ani w ogóle jakakolwiek metafizyka.

    Film „Kler” nie jest przenikliwą krytyką Kościoła, która mogłaby stać się katalizatorem twórczej w Nim dyskusji i Jego moralnego oczyszczenia. Jest paszkwilem na Kościół, który ma poderwać zaufanie wiernych do swoich duchowych pasterzy. Paszkwilem przy tym prymitywnym, bo nie silącym się nawet na pogłębioną analizę fenomenu religii i kapłaństwa, a idącą po najmniejszej linii oporu – śladem rynsztokowych antyklerykalnym pamfletów: „księża to pazerni chciwcy, rozpustnicy, sybaryci i zboczeńcy, co to płodzą bękarty, pławią się w luksusach i macają ministrantów”. Do kompletu brakuje chyba tylko mordowania Żydów i kolaboracji z nazistami (bo motyw kolaboracji z komunistycznymi służbami już jest).

    Reguła Novalisa

    Mamy zatem uderzenie w Kościół, poprzez uderzenie w Jego kapłanów. Religia tymczasem to jeden z filarów Państwa. Jak już sobie wyjaśniliśmy, w naszym kraju jest to chrześcijaństwo rzymskokatolickie. Obok Wojska Polskiego, Policji, Służby Cywilnej i Służby Zagranicznej, Kościół rzymskokatolicki powinien być filarem Państwa Polskiego. Niezależnie od tego, jak wcześniej wspomnieliśmy, jest On dla przytłaczającej większości członków naszego narodu jedyną realnie dostępną drogą do Boga. W tym sensie katolicyzm należy do istoty dzisiejszej polskiej wspólnoty politycznej i jest jej duchowym rdzeniem.

    Państwo Polskie powinno go zatem jako taki chronić. Ochrona duchowo-intelektualnego centrum wspólnoty politycznej przed korodującym je wpływem zewnętrznego środowiska materialnego (w tym przypadku permisywnego demoliberalizmu) należy do podstawowych zadań „strażników”, tak więc w naszym przypadku Państwa i jego funkcjonariuszy. Skuteczne spełnianie tej funkcji warunkuje również samo trwanie wspólnoty politycznej, bo jak trafnie podsumował Novalis, „Państwo i Kościół trzymają się razem i padają razem”. Państwo tożsamościowe, tak więc w naszym dzisiejszym kontekście Polska Katolicka, powinno zatem film Smarzowskiego objąć zapisem cenzorskim i nie dopuścić do jego wyświetlania (1).

    Zwróćmy uwagę, że produkcja oczerniająca wymienione dwa akapity wyżej węzłowe służby państwowe, taka jak na przykład wspomniana wcześniej „Drogówka” lub „Dom zły”- też w reżyserii Smarzowskiego, w PRL miały by zapewne poważne problemy z cenzurą, a całkiem prawdopodobne jest, że wręcz w ogóle nie mogłyby zostać nakręcone, ani tym bardziej być wyświetlane. Komuniści byli antychrześcijańskimi materialistami, stąd też podobną ochroną nie otaczali Kościoła. Sami nie wytworzyli jednak nigdy ideowego rdzenia wokół którego w naturalny sposób mogłaby się porządkować wspólnota polityczna. PRL i sam ruch komunistyczny w Polsce uległy rozkładowi, gdy tylko zabrakło im zewnętrznego protektora.

    Wychodząc dziś poza ograniczenia przez dziesięciolecia narzucane Polsce przez komunistów opierających się na Moskwie, nie powinniśmy jednak burzyć tego co w Polsce Ludowej było dobre, lecz skorygować te elementy tak, by przywrócić im ich właściwą treść i formę, usuwając wpływy komunistycznego materializmu. Takim pozytywnym dziedzictwem PRL była niewątpliwie cenzura. Smarzowski postawił w swoim filmie tezę, że po zrzuceniu komunistycznej skorupy, wystawiona na wpływ katolickiego kleru III RP ewoluuje ku czemuś w rodzaju „katolickiego PRL”. Kierunek myślenia reżysera jest całkiem słuszny, choć oczywiście jego diagnoza rzeczywistości i ocena takiej tendencji jest już zupełnie niesłuszna.

    Gdyby „katolicki PRL” miał oznaczać zachowanie wysokiego społecznego prestiżu Wojska Polskiego, Policji Państwowej, zachowanie cenzury obyczajowej i politycznej, patriotycznej kultury politycznej, wspólnotowego charakteru społeczeństwa i wytwórczego charakteru gospodarki oraz państwowego monopolu jej strategicznych gałęzi, do tego zaś merytokratyczny sposób wyłaniania władzy i jej autorytarny charakter, to należałoby projektowi takiemu kibicować. Dekomunizacja powinna wtedy polegać na wyzbyciu się antykatolicyzmu i materialistycznego progresywizmu, a także na oczyszczeniu aparatu i procedur państwowych z partyjnej nomenklaturowości i „parlamentarno-komitetowej” niewydolności ustrojowej, korektę zaś w kierunku wspomnianych wyżej merytokracji i wzmocnienia autorytetu władzy.

    Egzorcyzmować demony Wolności, Demokracji i Wolnego Rynku

    Taki „katolicki PRL” byłby w zasadzie „chińską” drogą transformacji politycznej, którą poszły wszystkie wolne dziś od demoliberalizmu dawne państwa bloku wschodniego. Była to jedyna wówczas słuszna droga. Nasz kraj poszedł, niestety, inną drogą. Nie bez asysty polskiego Kościoła katolickiego, który przeprowadzał nas ku demoliberalizmowi i kapitalizmowi. Dziś z Polski Ludowej niemal nic nam już nie zostało. Coraz mniej też w nas polskiego katolicyzmu. Ćwierćwiecze demoliberalizmu i kapitalizmu zaszkodziły Kościołowi katolickiemu w Polsce, a zatem również naszemu narodowi, bardziej niż półwiecze ateistycznego komunizmu.

    To powinno nauczyć czegoś Polaków i polski Kościół. Wolność to trucizna. Demokracja to kłamstwo. Wolny rynek to rządy Szatana. Jak powiedział Charles Maurras, „La démocratie, c’est le mal, la démocratie c’est le mort!”. Dziś ta nieświęta trójca demonów „Wolności, Demokracji i Wolnego Rynku” stanęła z filmem „Kler” przeciwko prawdziwej Trójcy Świętej i Jej oddanym sługom w osobach kapłanów. Polscy katolicy, zarówno duchowni jak i świeccy, nie powinni dłużej dawać tym demonom zwodzić naszego narodu ku duchowej przepaści. Demony Wolności, Demokracji i Wolnego Rynku należy z Polski egzorcyzmować.

    Na początku lat 90-tych przez wiele miast naszego kraju przetaczały się demonstracje, na których zrażeni demoliberalnymi i kapitalistycznymi reformami demonstranci wołali „Komuno, wróć!”. Dziś nastała pora, by przed kinami wyświetlającymi „Kler” pojawiły się demonstracje, na których wznoszono by okrzyki „Cenzuro, wróć!”.

    Ronald Lasecki

    1. Na poparcie w tym miejscu zasługują ci wszyscy wójtowie, burmistrzowie i samorządowcy, tacy jak na przykład prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski, którzy dokładają starań, by w ich miastach i gminach „Kler” nie był wyświetlany. W tym realizuje się prawdziwa podmiotowość społeczności lokalnych silnych swą wiarą i tożsamością.

    Przemex, było do przewidzenia, że film Smarzowskiego wywoła wściekłość katolactfa. Gdy katolactfo wymyśla obrzydliwe brednie o niekatolikach – to dobrze. Ale gdy im przypnie się szpilę, to oo razu wrzeszczą, że to niedopuszczalny atak na „świętą wiarę” i „święty kościół”. „Kler” zapewne nie jest całkiem obiektywny, gdyż są duszpastuchy niepijące, nie bądący pedofilami. Ale zgnilizna, chciwość i pazerność w kościele to jednak codzienność, zamiatana przez katolicką propagandą pod dywan. Dobrze więc, że Smarzowski ten film zrealizował.

    opolczyk

    Polubienie

    • W sumie to jeszcze filmu „Kler” nie oglądałem, ale na pewno go obejrzę.
      I zgoda, że nie wszystkie duszpastuchy są chciwe, zboczone, itp. Ale z drugiej strony to Ci normalni i przyzwoici są nie wiele mniej szkodliwi. W ogóle to uważam, że im więcej brudu i im więcej złych rzeczy się dzieje w tej instytucji tym lepiej dla nas. Ludziom spadną klapki z oczu. Ten cały dzisiejszy ruch desperacko próbujący reformować KRK, oczyszczać z wszelkiego brudu i poprawiać jego wizerunek na zgodny z naukami cieśli z nad Jordanu uważam wręcz za szkodliwy.

      Polubienie

    • Przemex, dzięki. Byłem w kinie, widziałem. Wstrząsający film, i potrzebny.
      A autor artykułu to ma chyba Polaków za idiotów, którzy sami nie potrafią zdać sobie sprawy, że nie wszystkie duszpastuchy są pedofilami, pijakami itd. (nie o obronę krk i duszpastuchów mi tu chodzi). Autor rozmawiał ze Smarzowskim i wie, jaką wizję krk chciał przedstawić? Bez takiej wiedzy o tym, czy reżyserowi chodziło o przedstawienie patologii w krk, czy o cały krk jest to tylko opinia autora i na tej opinii buduje on te swoje tezy zawarte w artykule.

      „Mamy zatem uderzenie w Kościół, poprzez uderzenie w Jego kapłanów.”

      Co za brednie i odwracanie kota ogonem, jeśli już, to sami kapłani (ci zdegenerowani) uderzają w krk. Tak jak piszesz Andrzej, chcą swoje brudy zamieść pod dywan.

      Sława!

      Polubienie

      • Mirek i Przemek

        A wiecie co mnie najbardziej śmieszy – wściekłą nagonką na „Kler” i Smarzowskiego katolactfo jedynie wzbudziło ogromne zaineresowanie filmem. W pierwszy weekend do kin na „Kler” poszło prawie milion widzów. Jest to absolutny rekord kinowy w PL.

        https://newonce.net/2018/10/kler-pobil-rekord-film-smarzowskiego-z-najlepszym-otwarciem-wszechczasow/

        Katolactfo zamiast nagonką film zochydzić jedynie go spopularyzowało.

        Polubione przez 2 ludzi

        • To jest przykład braku myślenia z ich strony. Najpierw coś robią, potem długo, długo nic, a potem dopiero ewentualne myślą. Ten sposób postępowania przekładają na sprawy państwa. I mamy efekt w postaci upadku dziejowego Polski.

          Polubienie

          • http://xportal.pl/?p=34155
            Artur Zawisza: Widziałem „Kler”

            Nikt nie spodziewał się, że będzie to film życzliwy wierze i Kościołowi. W końcu znamy reżysera Smarzowskiego i jego ciemne spojrzenie na otaczający go świat. Tym światem jest Polska, ponad tysiąc lat temu ochrzczona, zabudowana chrześcijańskimi świątyniami i pełna przydrożnych kapliczek. Jedna z tych kapliczek odgrywa niemałą rolę w filmie jako niemy świadek dramatycznych wydarzeń.

            Jednak nie można po prostu zlekcewazyć tego filmu, skoro już stał się wydarzeniem społecznym. W całym kraju sale kinowe zapełniane są w komplecie do ostatniego miejsca. Gdy oglądałem w swoim czasie „Smoleńsk” czy niedawno oba filmy o Dywizjonie 303 (akurat oba niezłe!), niestety, tego nie doświadczyłem. Dla mnie osobiście było to wręcz przykre doświadczenie, bo stojąc wśród widzów „Kleru”, czułem się jak w obcym świecie, patrząc ze zmartwieniem na twarze sympatyków filmu, a raczej z takimi miałem do czynienia.

            To napisawszy, napiszę, że „Kler” nie będąc filmem wybitnym, nie jest jednak filmem banalnym. Co do zasady odnosi się wielodziesięciotysięcznej grupy społecznej, jaką stanowią XX- i XXI-wieczni księża i zakonnice. Taka liczna i zróżnicowana grupa siłą rzeczy ma swoją dynamikę psychospołeczną, wewnętrzne hierarchie i rytuały oraz na pewno obfituje w dramatyczne i niejednoznaczne ludzkie historie. Ktoś powie, że mamy świetny film dramatyczny o duchownym zatytułowany „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. To akurat bardzo dobry film, wolny od taniej propagandy i pięknie ukazujący historię męczennika za wiarę i ojczyznę. A jednak nie każdy duchowny jest bł. Popiełuszką… I doprawdy szkoda, że żaden z katolickich dziennikarzy czy redaktorów nie napisał scenariusza do mądrego filmu o trudnych wyzwaniach kapłanów i ich niekiedy powikłanych losach!

            Scenariusz napisał jednak protestant i razem z ateistycznym reżyserem zrobili film, który może wciągać widza. Co prawda, reżyser nie zawsze stanął na wysokości zadania i niektóre wątki się rwą, inne są niejasne, a niektóre sceny wręcz wydumane. Nie zmienia to postaci rzecz, że film się ogląda i czeka, co dalej może się stać. Stan kapłański pokazany jest w nim jako archipelag bez mała rozbitków życiowych kierowanych z kurii na sposób mafijny. Intryga filmu odsłania się z wolna, gdyż księżowskie i biskupie losy toczą się niezależnie, ale w końcu splatają się w jedno i następuje tragiczna kulminacja. Scena końcowa filmu jest poruszająca (choć może trochę tandetnie wykonana od strony scenograficznej), natomiast jej przesłanie jest bardzo ostre. W tej wizji Polska wolna od komunizmu staje się katolickim PRLem, a ksiądz Kukuła jest nowym Ryszardem Siwcem – znanym nam z dożynek na Stadionie X-lecia. Analogia jest fałszywa, lecz ukazana bardzo dobitnie i na tym, jak zawsze, polega efekt Smarzowskiego.

            Reżyser nie mógł jednak całkowicie abstrahować od rzeczywistości, więc w sposób bardziej lub mniej zamierzony, dał widzom co najmniej kilka scen w istocie katolickich. Chyba najbardziej przejmująca jest ta bardzo krótka, w której ksiądz Trybus spogląda na obraz Madonny z Dzieciątkiem i pod wpływem tego widoku postanowia ocalić życie nienarodzonego dziecka, co czyni z poświęceniem i uporem. Dramaturgii dodaje fakt, iż jest to jego dziecko… Tenże sam ksiądz na widok wdowy z sierotami decyduje się przyznać do przestępstwa, na które nie było świadków ani dowodów i które nigdy nie wydałoby się. Zaskoczony młody policjant na nocnym dyżurze, a jednocześnie parafianin księdza, znajduje się w sytuacji tragikomicznej i wręcz groteskowej wraz ze swoim słoikiem z zupą. Z kolei ksiądz Kukuła z reguły chodzi w sutannie, towarzyszącej mu także w ostatniej scenie, i zawsze klęka przed Najświętszym Sakramentem, nawet w zupełnie pustym kościele. Obaj prowincjonalni księża żyją właściwie w biedzie, ledwo wiążąc koniec z końcem, i to też ważny aspekt tego filmu. Kontrastuje to z diabolicznym księdzem Lisowskim i jego krakowskim apartamentem, ale ubogość wiejskiej i małomiasteczkowej parafii jest aż nadto widoczna. To bardzo zaskoczy tropicieli „zamożnych plebanów”, jakich w naszym kraju nie brakuje.

            Kłopotliwa jest kluczowa postać biskupa Mordowicza. Zagrany z brawurą przez 70-letniego Gajosa mógłby ostrzegać przed pychą wyższego duchowieństwa, gdyby nie pewna gruba przesada. Można wyobrazić sobie biskupa bardzo biegłego (i przebiegłego) w rozgrywkach politycznych i biznesowych, można wyobrazić sobie biskupa dysponującego plikami banknotów w plastikowych siatkach w ramach jakiegoś rodzaju szarej strefy, można nawet wyobrazić sobie biskupa rugającego rozmówców telefonicznych soczystymi przekleństwami (łącznie z barwnym: „do chuja karmazyna!”), ale nie sposób wyobrazić sobie biskupa wzrastającego w polskim Kościele w czasach kardynałów Wyszyńskiego i Wojtyła, który byłby klientem rzymskich prostytutek i to tych o bardziej specyficznych umiejętnościach. Prawdopodobieństwo psychologiczne pęka jak bańka mydlana, a wątek „towarzysza prosiaczka” jest bardzo ważny do puenty filmu, który na tym zafałszowaniu traci większość wiarygodności.

            Zasługą natomiast Smarzowskiego jest pójście pod prąd politycznej poprawności w kwestii skutków komunizmu rzutujących na polską rzeczywistość po 1989 roku. Znaczący okazuje się wątek SB-eckich prześladowców Kościoła, którzy wikłając księży agenturalnie za czasów PRL, monetyzują te uwikłania w Polsce kapitalistycznej. Dwaj odrażający biznesmeni to nie żadni przedsiębiorcy korzystający z szansy dawanej przez wolną Polskę, a przedstawiciele par excellence układu, czyli PRL-owskich służb kolonizujących gospodarczo III RP za pomocą szantażu, groźby i przemocy.

            No i wreszcie pedofilia… W „Klerze” okazuje się ona ukrytą sprężyną wielu ludzkich motywacji i czynów. Co prawda, Smarzowski pokazuje przykład fałszywego oskarżenia i w tym kontekście kościelna ostrożność przed zbyt szybkim osądzaniem okazuje się trafna, ale co do zasady reżyser oskarża Kościół o pratykowanie i ukrywanie pedofilii. Oczywiście zawsze zagadkowe jest, jak liberałowie i permisywiści łączą sympatię dla postępującej swobody seksualnej z rygoryzmem wobec tego jednego zboczenia, ale dla Kościoła to mała pociecha. Problem jest trudny, bo jedni źródeł kościelnej pedofilii szukają w tradycyjnej hierarchiczności i tzw. parafiańszczyźnie, a inni wręcz przeciwnie – w postępach postępu i dostosowywaniu Kościoła do tzw. świata. Reżyser dosyć bezrefleksyjnie zajmuje pierwsze stanowisko i kreśli grubą kreską obraz katolickich pedofilów, choć w końcu ostrze wymierzone jest w najbardziej negatywnego bohatera, o którym można sądzić, że jest wrzodem na ciele Kościoła.

            Smarzowski nie byłby sobą, gdyby nie pokazał tego wszystkiego dosadnie. Scena z jednego z plakatów filmowych jest bardzo brutalna, bo przecież biskup i dwunastu księży z kieliszkami wódki to oczywista parodia Ostatniej Wieczerzy. Ksiądz Trybus jest bardo pomysłowy w swych przygodach alkoholowych i wszędzie ma zręczny schowek na półlitrówkę lub małpkę – lodówka, kancelaria parafialna czy zakrystia! Tenże sam ksiądz jest jednak erudytą biblijnym i zna dokładny adres każdego cytatu biblijnego, co budzi podziw jego konfratrów… Dziewczyna dająca alibi księdzu to scena melancholijna, biskup cwałujący po błocie to widok na pewno do zapamiętania, a widelec wbijany w eleganckiej restauracji w dłoń złego przez jeszcze gorszego to cały Smarzowski!

            Nie reklamuję „Kleru”, choć i bez mojej recenzji obejrzą go setki tysięcy czy pewnie ponad milion widzów. Nie pomoże to misji ewangelizacyjnej Kościoła ani prawicy w październikowych wyborach samorządowych. Rzeczą jednakowoż wiernych jest rozumieć naturę zarzutów wysuwanych wobec duchowieństwa, dyskutować z nimi na racjonalnym i rzetelnym poziomie oraz wyrażać wiarę in unam, sanctam, catolicam et apostolicam Ecclesiam

            Komentarze:

            5 komentarzy
            Paweł
            2 października 2018 o 15:33 · Odpowiedz
            urbanowsko-geobbelsowski syf.

            Pomyślmy co by się stało gdyby zamiast o księżach był taki film o rabinach? Chyba już by była interwencja zbrojna.

            Marcin
            2 października 2018 o 06:51 · Odpowiedz
            Trzeba było ostrzec na początku że są spojlery……

            Przemuś Lewak
            2 października 2018 o 00:06 · Odpowiedz
            „Oczywiście zawsze zagadkowe jest, jak liberałowie i permisywiści łączą sympatię dla postępującej swobody seksualnej z rygoryzmem wobec tego jednego zboczenia”
            Bo pedofilii czy gwałtu niczym nie da się usprawiedliwić i na nic straszenie liberałami czy permisywistami. Jeżeli ktoś tego nie pojmuje i zrównuje np z homoseksualizmem to współczuje mu i mam szczere obawy zwłaszcza jak jednocześnie jest zwolennikiem kar cielesnych, kary śmierci (sadyzm) i lubi wydawać cenzurki moralne innym osobom w intymnych relacjach podchodząc do nich rygorystycznie (fiksacja, natręctwa) to nie rozumie wagi problemu czym jest gwałt na dziecku. Ja widzę różnice miedzy związkiem dorosłych ludzi np. Jerzego Waldorffa z Mieczysławem Jankowskim a skur… gwałcącym dziecko nie ważne jakiej płci i nie ważne kto to robi. Tępy antyklerykalizm a’la Urban nic nie wnosi merytorycznie.

            Piger Henricus
            2 października 2018 o 18:53 · Odpowiedz
            Mam dla ciebie ”tęczowy” Przemusiu przykrą wiadomość – ruchy LGTB i feministyczne służą jak podgotowka do legalizacji ”międzypokoleniowej intymności” :

            https://www.salon24.pl/u/szygiel/542006,feminizm-i-pedofilia-ukryta-przeszlosc

            – a w kolejce czeka swoboda dla zoofilii, nekrofilii itd. – jeśli w ”posthumanistycznej” perspektywie ocipiałych ”obrońców zwierząt” i współczesnej lewicy kwestionuje się wyróżniony status człowieka, który stoi za tabuizacją ww. ”aktywności seksualnych” tj. ohydnych zboczeń [ póki co… ] to w sumie czemu nie ? Niemożliwe – ? A jakby ktoś nam powiedział jeszcze dekadę-dwie temu, że serio problemem grzanym nad Wisłą będą takie oczywiste absurdy jak ”małżeństwa jednopłciowe” czy posiadanie przez pederastów dzieci tylko byśmy stuknęli się w głowę, a dziś… szkoda gadać.

            Oberschlesier
            7 października 2018 o 11:38 · Odpowiedz
            Po pierwsze: z tego, że pedofilia czy gwałt jest wielkim złem, nie wynika, że pedalstwo jest mniejszym (takie przesłanie zdaje się płynąć z twojego komentarza.) I jedno i drugie jest złem, i jedno i drugie powinno być karane śmiercią. No tak, ale tu znów mamy kolejny problem, bo kara śmierci czy kary cielesne to dla ciebie „sadyzm”. Aha, czyli mam rozumieć, że cała zdrowa część ludzkości od najdawniejszych czasów to byli i są sadyści? (bo kara śmierci i kary cielesne od najdawniejszych czasów uważane były za normę we wszystkich prawie tradycyjnych kulturach, natomiast homoseksualizm, który dla ciebie jest rzeczą normalną, był uważany od zawsze rzecz chorą i nienormalną. Dupa jest od srania – zakaz pedałowania.). Ładny masz stosunek do swych przodków. No, ale to jest typowe dla modernisty, któremu się wydaje że jest mądrzejszy od wszystkich pokoleń, które były przed nim, wszak on reprezentuje POSTĘP. Zresztą co do kary śmierci i kar cielesnych to odrzucenie tych rzeczy wynika w głównej mierze z duchowej impotencji, mentalnej kastracji, jakiegoś chorego, zniewieściałego pacyfizmu, ogólnie mówiąc odrzucenia męskości, rzeczy straszliwie szkodliwych dla każdej wspólnoty, bo każda opiera się na uzupełnianiu się wartości męskich i kobiecych i odrzucenie, któregoś z tych zespołów wartości ma dla niej katastrofalne skutki.
            Po drugie: Zawisza jest w błędzie, w liberalizmie nie ma żadnego rygoryzmu wobec pedofilii. Gdyby był, to pedofile dyndaliby na sznurach, a nie wychodzili po paru latach na wolność, po odsiedzeniu śmiesznie niskich wyroków. Raczej odwrotnie: już teraz w liberalnych parapaństwach istnieją partie domagające się legalizacji pedofilii, lewica już teraz zaczyna mówić o walce również z „pedofilofobią”, postulaty adekwatnego karania pedofilów (śmiercią) są już traktowane jako mowa nienawiści.
            Po trzecie: istnieje ścisły związek między postępującą swawolą seksualną, liberalizmem, permisywizmem, rozluźnieniem obyczajowym, wszechobecną pornografią i spornografizowaną popkulturą itd. a plagą pedofilii. Kto tego nie widzi powinien udać się do okulisty.
            Po czwarte: co do zabawnych tekstów w stylu: „lubi wydawać cenzurki moralne innym osobom w intymnych relacjach podchodząc do nich rygorystycznie (fiksacja, natręctwa)” czy to znaczy, że wg ciebie sprzeciw wb np. pedalstwa czy cudzołóstwa jest wyrazem „fiksacji” albo „natręctw” 😀 Znów: ten sam problem cała zdrowa część ludzkości od najdawniejszych czasów musiała i musi w takim razie być „fiksatami”, albo „natrętami”.

            Polubienie

            • http://xportal.pl/?p=34158

              Komentarze:

              5 komentarzy
              Takie Fakty
              7 października 2018 o 18:34 · Odpowiedz
              „Do żadnego z tych przypadków nie pasuje wulgarna karykatura”, niestety mi pasuje. Primo były już , na szczęście, ordynariusz diecezji elbląskiej wsławił się procesem sądowym, pozwanym prze osobę prywatna o zwrot pożyczonych pieniędzy . Wiele razy widziałem go w mojej parafii! Dwa lata bodaj później znowu z promilami , prowadząc samochód doprowadził do wypadku drogowego, sic!
              Wikary w naszej parafii został przeniesiony do parafii w Nowym Stawie. Podpadł prokuratorowi za molestowanie ministranta, został zawieszony przez biskupa elbląskiego i w końcu sam się zawiesił na plebanii na sznurze!
              Takie życie. Filmu nie oglądałem, więc się w tym temacie nie wypowiadam, piszę o faktach jakimi są!

              Bałakiriew
              6 października 2018 o 00:04 · Odpowiedz
              Dlaczego zakazywać? Wciąż nie wiem. Nie przekonało mnie ani jedno zdanie w tym tekście (choć autor umie pisać, czytałem wiele jego bardzo ciekawych tekstów). Może dzieciom należałoby zakazywać. Dorosłym: nie. Niech pełnoletni sami osądzą. Tym bardziej katolicy – którym ich wiara i jej pasterze towarzyszą cały czas, dzień po dniu. Wiedzę „jak jest”, więc posiadają. Kwestia druga: między Urbanem a Klerem/Kościołem jest taka różnica, że sporo zarabiają, ale to Urban płaci podatki. Kler – nie.

              wyklucznik
              5 października 2018 o 20:50 · Odpowiedz
              „Pogrążanie się przez Polaków w materialistycznym bajorze zachodniego demoliberalizmu”, co jest wg. autora bezprośrednim następstwem propagowania rzeczonego filmu ma też drugą stronę medalu. To jest też krok w stronę ewolucji kulturowej, bo do ludzkiej świadomości dociera powoli, że to, co ogranicza nie jest dobre i jedyne słuszne. Owszem, katolicyzm jest na poziomie instytucjonalnym swoistym lewarem ku metafizyce, ale to metafizyka, która gdy została wpojona naszemu narodowi, doprowadziła do jego upadku (historiozofia Stachniuka nie doczekała się z tego co wiem skutecznej krytyki).
              Sam niedługo – po 2 latach – ochrzczę syna, bo nie chcę walczyć z wiatrakami i odzywa się we mnie tęsknota do znalezienia swojej przestrzeni życiowej w kraju „ojców” wbrew wszelkim utrudnieniom, oraz zwyczajnie dlatego, że sam niekiedy chciałbym być prostym, poczciwym tradsem katolickim, ale to wbrew Poznaniu (czyt. Wiedzy, lub też gnozie).
              Ten film, choć go nie oglądałem i nie wiem czy obejrzę, bo nie mam ochotę na faszerowanie się błotem psychicznym, nie jest byle paszkwilem na kościół, ale obrazuje zjawisko, które swoją częstotliwością podważa autorytet instytucji KK. W każdym zawodzie zdarzają się ludzie prawi i gówniaki, ale w kapłaństwie jak i w policay siłą mechanizmu urobu społecznego przeważa ten drugi. Zresztą nie chodzi o proporcje. Bronicie czegoś, co trzyma waszą ideę, Naród w ryzach, ale z uwagi na kolektywizm myślowy nie dostrzegacie, że katolicki światopogląd, jeśli mocno wcielony, straszliwie odziera odbiór rzeczywistości z pełniejszego jej spektrum. Każdy człowiek ogląda projekcję albo wytwarza swój tunel rzeczywistości, a tunel rzeczywistości dewoty to jak patrzenie na świat przez przylbicę z wąskim szparami na oczy.
              Pozdrawiam serdecznie.

              Paweł
              5 października 2018 o 16:45 · Odpowiedz
              Pełna zgoda co do zakazu tego goebbelsowskiego szamba!
              Ale cenzura to by się pojawił od razu gdyby ktoś tak przedstawił żydów lub muzułmanów! Oj wtedy to by lewactwo piało z oburzenia!!

              Sarkazm
              4 października 2018 o 20:39 · Odpowiedz
              Oprócz cenzury to jeszcze palenie na stosie należałoby wprowadzić.

              Przemex, o filmie „Kler” napiszę coś w przyszłym tygodniu. O procesie Urbana zresztą też.

              opolczyk

              Polubienie

  17. No witam, co prawda na razie tylko rzuciłem okiem (ledwie parę ustępów), ale już widzę, że w tekście Polacy, Lachy/Lechici/, Sarmaci, Scytowie, Ariowie… o co tu chodzi? „turbosłowianie” zostali wzorcowo rozjechani na miazgę 🙂
    Tylko że ja ten komentarz chciałem dodać tam, ale się nie dało 😦

    Polubienie

    • Komentarze grzanka są moderowane, a na WPS czy u Przemka z automatu puszczają. Smutek 😦

      Grzanku kochany – u mnie wszystkie komentarze są moderowane. Nawet Przemka. Przyczyna jest prosta – niekiedy nie ma mnie przy kompie kilka dni. Gdybym wyłączył moderację, to żydowiery przerobiliby mi blog na miejsce schadzki czcicieli Jahwe i obrzezanego cieśli.
      I stąd pełna moderacja. Ale możesz być pewien, że Twoje komentarze, choć z „poślizgiem”, na pewno zatwierdzę.

      opolczyk

      Polubienie

      • Jeśli po tym tekście, turbolechici nadal będą usiłowali argumentować za bzdurami autorów takich jak wyżej wymienieni, to nie pozostaje nic innego jak zaszufladkować ich razem z piewcami teorii płaskiej Ziemi.

        Polubienie

        • Grzanek, dla mnie turbo-lechici i ci od płaskiej Ziemi to od początku ten sam sort. Tak samo ślepi i głupi.
          Nie pisałem ostatniego tekstu do nich, bo tak ślepo wierzą w imperium Lechii, że nic ich nie przekona, że to bujda. Tak jak wyznawców Jahwe i Joszue nic nie przekona, że to żydowskie bajki.
          Jeśli dla kogoś to pisałem, to dla tych zdezorientowanych, co słuchają i czytają turbo-lechitów, ale do końca też nie są przekonani.
          Do nich, jeśli trafią na ten tekst, mam nadzieję dotrze, że są przez Bieszka & spółkę robieni w balona.

          Polubienie

  18. „Rola kościoła katolickiego w dziejach Polski…”

    Kolejny znamienity artykuł po „Polacy, Lachy/Lechici/, Sarmaci, Scytowie, Ariowie… o co tu chodzi?” Dobrze, że o tym wszystkim wciąż przypominasz Andrzej.

    „I do przyniesienia Słowianom kultury aspiruje kk. Zapomina o tym, że Słowianie posiadali przepiękną, mającą wiele tysiącleci, kulturę. Na dodatek własną, tworzoną przez setki pokoleń. Cechowały ją afirmacja życia, radość z życia, szacunek do Przyrody, szacunek oddawany przodkom i bogom, wspólnotowa solidarność, równość, egalitaryzm i wolność.”

    Wiemy, że ten szacunek musiał z czegoś wynikać – właśnie ze słowiańskiej kultury, która przejawiała się w życiu codziennym takich Słowian. Przeciętny krystowierca często nawet nie jest świadomy tego, jak bardzo szkodzi sobie i innym poprzez rodzaj życia, jaki prowadzi. Krystowierstwo odcięło współczesnych potomków Słowian od ich słowiańskich przodków, czyli od tych Przodków, dzięki którym ten szacunek oraz te wartości byłyby zachowywane (oczywiście tego szacunku nie należy utożsamiać tylko z oddawaniem czci, szacunek to również odpowiedni sposób życia) Zdewastowanie Ziemi osiągnęło stan krytyczny (to nie jest odpowiedni sposób życia dla społeczeństw, które chcą uchodzić za „światłe”), w zastraszającym tempie jest to kontynuowane – ogrom zła, jaki został dokonany i dalej ma miejsce, dokonuje się m.in. dzięki tej antykulturze właśnie poprzez to, że ona odcięła nas od tej słowiańskiej kultury. Niestety bardzo wielu współczesnych, tzw. „cywilizowanych” ludzi, ma takie pojęcie o Słowiańszczyźnie, że jest Ona dla nich utożsamiana wyłącznie z jakimś prymitywizmem – antykultura o to dba. Oczywiście najpierw owieczkom się wpaja, że to nie żydzi/Żydzi dają im religijną koncepcję, ale sam bóg się im pojawił, więc skoro to „sam” bóg „mówi”, że to jest „naj” a nie oni żydzi/Żydzi, to jakże by można z tym się sprzeczać – pamiętajmy, że w istnienie boga się wierzy. Antykultura warunkuje emocjonalnie od małego i niektórzy ludzie, mimo że intelektualnie mogą dostrzegać w niej (koncepcji religijnej) jakieś absurdy, to z tych psychologicznych względów trzymają się kurczowo tej przedstawionej im przez żydów do wierzenia judeo-krystowierczej koncepcji. Wiary w istnienie nie da się uniknąć, ale należy baczyć, od kogo, i jakie, koncepcje się przyjmuje – widzimy, co się stało dzięki tej nie słowiańskiej „kulturze”. Ta antykultura pokazała, co wyrugowała i jakie skutki to przynosi.

    Sława!

    Polubienie

  19. „Opary absurdu i demagogii – Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych”

    Tak. „Misjonarze”, i PiSrael na temat „Niezłomnych Tłumiących” itd. będą raczej cicho, sza.
    Wielce mówiący też cytat z zalinkowanego przez Ciebie art. „Dzień Pamięci Ofiar Kościoła Katolickiego i Chrystianizacji Słowian”:

    „Już sam fakt, że władca Polski musiał przyjąć jakiś obrządek religijny by usankcjonować swoje rządy w oczach zachodnich władców daje do myślenia”.

    Kato-narodofcy, czy inni krystowiercy, potępiający to jak wprowadzili komunizm i co zrobili komuniści z Polską i uważający za słuszne odsunięcie ich pogrobowców od stanowisk, przywilejów, polityki, wpływu na państwo Polskie, tego samego już nie zastosują wobec dzisiejszych krystowierców – przecież ich poprzednicy w wierze doprowadzili do powstania „wyłącznie” katolickiej (wyłącznie według nich) Polski i do wprowadzenia obcej Słowianom (nie chcieli tego) ideologii religijnej również przymusem, podstępnie i krwawo.

    Sława!

    Polubienie

  20. Witam,
    po necie krążą dziwne spiskowe teorie odnośnie pana dobrego znajomego. Czy mógłby się pan do nich ustosunkować albo poprosić pana Jarzyńskiego by rozwiał wątpliwości blogerów na blogu bruska na jakim zwykł czasami pisywać.

    thx

    // wiadomość jedna z problematycznych //

    ( https://kodluch.wordpress.com/2018/10/19/19-10-2018-syria-1112-dzien-sprzatania-swiata/#comment-55309 )

    Jeszcze wątek Michała Jarzyńskiego. Ten wczorajszy jego wpis był też niepodobny do niego. (…)
    Moim zdaniem można już teraz przyjąć za pewnik, że Michał Jarzyński został zgarnięty przez służby specjalne i siedzi w więzieniu albo już nie żyje.

    // wiadomość do jakiej się odnosi //

    https://kodluch.wordpress.com/2018/10/17/17-10-2018-syria-1110-dzien-sprzatania-swiata/#comment-55150

    Mój przyjaciel, Michał Jarzyński, nie został „zgarnięty” przez służby, choć wiem że miał z nimi problemy. Służby próbowały wielokrotnie i różnymi metodami wpłynąć na niego. Michał sam zresztą rozwiał wątpliwości u Bruska pisząc:

    „Po prostu zwolniłem tempo i znacząco zmniejszyłem aktywność internetową oraz trochę zmieniłem zainteresowania.”

    Potwierdzam to. Michał z upływem czasu coraz mniej zajmuje się polityką a więcej czasu poświęca na sprawy duchowe-metafizyczne-transcendentalne. I w moim przekonaniu robi słusznie – życie to nie tylko polityka…

    opolczyk

    Polubienie

  21. „Medialne i społeczne „trzęsienie ziemi” w związku z filmem „Kler”…”

    „Wracając do filmu „Kler” – niestety nie był on w stanie wyraziście unaocznić jeszcze jednej, chyba najważniejszej i najgorszej patologii krystowierstwa (…) ślepej, tępej i bezrefleksyjnej wiary w nadjordańskie wymysły, żydowskie „pismo święte” i „nauki kościoła” upstrzone bzdurnymi dogmatami”

    Tak, to jest problem, bo równocześnie całe tabuny apologetów od wieków „żyły sobie wypruwają” (jak to fajnie ujmujesz), aby tak zinterpretować to co jest w tych judeo-krystowierczych przekazach, żeby wyznawcy to łykali (np. jak są jakieś absurdy to przekonać owieczki, że tutaj „pismo mówi” coś innego). Rozrosła się ta sekta ponad miarę.
    Mam również nadzieję, że Wojtkowi Smarzowskiemu powiedzie się filmowa realizacja historii o Słowianach z uwzględnieniem tych ważnych wątków, o których wspomniałeś – dążyli oni (poprzednicy „w wierze” dzisiejszych krystowierców) do unicestwienia słowiańskiej kultury, bo dla nich była to m.in. wiara w jakieś demony itd.
    „Kler” przebił już „Avatara” (w ilości widzów) i być może przegoni „Ogniem i mieczem”.

    Sława!

    Polubienie

    • Mirek,

      popatrz jak katolactfo próbuje ośmieszać Wojtka Smarzowskiego. Jest taki gówniarz, Korczarowski, prowadzący „emisję”. Nadmienię (a wiem to od niego samego) że jego studio kosztowało ok. 30 tys. zł. i że pomagali mu je nazbierać m.in Braun i Michalkiewicz. Po czym widać jaką misję ma „emisja”.
      Podrzucono mi jedną z ostatnich produkcji „emisji”. Na marginesie dodam, że widać w niej jak na dłoni patologię krystowierczą o której wspomniałem – efekt ślepej, tępej i bezrefleksyjnej wiary w nadjordańskie wymysły. Uczestnik dyskusji Patlewicz to przykład katoliciego zombie z totalnie obrzezanym rozumem. Jest do tego stopnia durny, że nawet nie dostrzega, jaki jest durny. Ale to tylko tak na marginesie…

      Gówniarz Korczarowski ok. godz 1:24:40 najpierw napomknął o turbolechitach, a następnie stwierdził, że Smarzowski zapytany o jego następny film rzekomo powiedział, że „może zrobię coś o tym, że Polska przed chrztem też istniała”:

      Jak wiemy Smarzowski powiedział tak, cytuję:

      „Być może następna historia będzie o Słowianach – opowieść o tym, że przed chrztem też byliśmy…”

      A przecież jest ogromna różnica między tym co on faktycznie powiedział, (że Słowianie byli przed chrztem, bo byli i to wiele tysięcy lat) a tym co imputuje mu Korczarowski (że Polska była przed chrztem. Tu pomijam już to, że państwo Mieszka nie było jeszcze Polską a państwem polańskim, piastowskim – co najwyżej proto-polskim).
      Jest to przykład ordynarnej, nachalnej manipulacji w wykonaniu katolackiej gnidy Korczarowskiego – wspomina o turbosłowianach, po czym przeinacza wypowiedź Smarzowskiego stawiając go w jednym szeregu z turbolechickimi świrami typu Bieszk czy Szydłowski.

      I tak wygląda katolicka „prawda” o Smarzowskim w wykonaniu turbokatola Korczarowskiego.

      Polubienie

      • Andrzej, mocne.
        Korczarowski, Patlewicz stanowią doskonały przykład na to w jaki sposób krystowierstwo jest patologią paraliżującą rozum, jak o tym pisałeś, no bo oni już chyba tak utożsamiają się z polakatolictwem, że jak usłyszą „przed chrztem też byliśmy” (mimo, że wypowiedź odnosi się do Słowian) to dla nich to wtedy oznacza „my polakatolicy byliśmy” (a więc i Polska, ta ich polakatolicka). No więc albo są głupcami, albo mają już tak sprane mózgi, że są w stanie bez problemu posuwać się w żywe oczy do tak ordynarnej manipulacji.

        Polubienie

  22. @ Rola kościoła katolickiego w dziejach Polski…

    Dwie sprawy:

    1. Nie potrafię znaleźć źródła poniższej tezy, ale od zawsze zagadkowa jest zwłoka wojsk króla Jagiełły po wygranej bitwie pod Grunwaldem w obleganiu Malborka. Od bitwy do przybycia do Malborka minął tydzień mimo że odległość jest niewielka, Malbork był po bitwie zupełnie bezbronny i bardzo łatwo można go było zająć całkowicie likwidując pruskie państwo Zakonu Braci Szpitalników Domu Niemieckiego w Jerozolimie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny.

    Jagiełło zwlekał. Podobno przyczyną było ostrzeżenie nuncjusza papieskiego, który towarzyszył Jagielle. Na zwycięzcę tej bitwy obstawiano wojska Najświętszej Panienki, Zakon był również faworytem Rzymu. Wynik jednak był inny i papież chronił interesy swoich pupili grożąc Jagielle organizacją wyprawy krzyżowej, jeśli ten zaatakuje Zakon. Jagiełło był świeżym chrześcijaninem i dlatego nie mógł zlekceważyć ostrzeżenia papieża. Dlatego przybył pod Malbork z celowym opóźnieniem, jak tam zorganizowano już obronę.

    Problem państwa Zakonu pod wezwaniem Najświętszej Panienki rozwiązał dopiero Józef Stalin w 1944 roku, a to chyba tymczasowo, bo Niemcy są do tych terenów przywiązani i trudno ukryć, że dążą do ich odzyskania (po tylu wiekach kolonizacji trudno im się zresztą dziwić). Można więc powiedzieć że dzięki zwłoce Jagiełły problemu Prus Wschodnich nie udało się rozwiązać do dzisiaj.

    2. Unia brzeska z 1596 roku.

    Od czasów zdobycia Konstantynopola przez Osmanów największym państwem prawosławnym stała się Ruś. Wtedy to Księstwo Moskiewskie i później Rosja stały się światowymi opiekunami prawosławia. Córka cesarza rzymskiego Zofia ożeniła się z Iwanem III w 1472 roku, nastąpił wówczas transfer know-how z Konstantynopola do Moskwy i moskiewscy książęta zaczęli promować termin „Trzeci Rzym” na określenie Moskwy. Moskwa była „Trzecim Rzymem” do 1917 roku.

    Zniszczenie prawosławia to mokry sen biskupów Rzymu od co najmniej tysiąca lat. Znamy wiele spisków, które Rzym uknuł bądź w nich uczestniczył właśnie w celu osłabienia czy zniszczenia najważniejszych ośrodków prawosławia. Podobno jednym z nich było wyszkolenie Mahometa, który miał zdobyć Jerozolimę i przekazać ją Rzymowi, ale to tylko spekulacje (faktycznie Jerozolimę zdobył, ale zapomniał ją przekazać). Takimi spiskami były z całą pewnością – między innymi – wyprawy krzyżowe. Podczas czwartej rzeczywiście krzyżowcom udało się zdobyć Konstantynopol i okupować go kilkadziesiąt lat.

    Unia brzeska była katolicką intrygą obliczoną na osłabienie prawosławia, na podporządkowanie go Rzymowi. Nieodległe dymitriady to ciąg dalszy realizacji tego programu. Unia doprowadziła do odbierania Cerkwi klasztorów i samych cerkwi, mniej lub bardziej zorganizowanych i krwawych protestów wiernych i pacyfikacji tego oporu, wprowadziła czasami gorącą czasami zimną wojnę religijną, która trwała aż do 1795 roku, do spektakularnej śmierci samego państwa.

    Realizacja unii brzeskiej prowadziła do walki z ludnością prawosławną, która mieszkała na większości ziem Korony i Litwy, sprowadziła prawosławnych formalnie do ludzi drugiej kategorii. Pamiętamy że prześladowania ludności prawosławnej były podnoszone podczas największej wojny domowej, Powstania Chmielnickiego.

    WPS wrzucił fajny materiał, wypowiedź rosyjskiego historyka o Polsce: https://www.youtube.com/watch?v=wMXk61gjw4c

    Igor Szyszkin przypomina, że systemowe prześladowania ludności prawosławnej w Rzeczypospolitej były polityczną racją wszystkich wojen Rosji z Rzeczypospolitą od pierwszego cara Michała Romanowa do Katarzyny II Wielkiej, która współuczestniczyła w pogrzebaniu tego państwa. Rok 1795 to udany koniec polityki „zbierania ziemi ruskiej”, wówczas zachodnia granica Rosji zatrzymała się na, zgrubsza, późniejszej Linii Curzona (http://poszukiwania.pl/media/products/7ee4a701b2c6ce8064b66dd5f5c254be/images/thumbnail/big_cropped_img_slider.jpg).

    Unia brzeska, która realizowała wyłącznie cele rzymskiej biurokracji religijnej, doprowadziła do permanentnej (gorącej bądź uśpionej) wojny religijnej na większości terytorium państwa i znacząco przyczyniła się do pogrzebania tego państwa w 1795 roku.

    Polubienie

    • Metro,

      sprawa nr 1:

      W mojej ocenie zwłoka w obleganiu Malborka (a potem nieudolne oblężenie i odstąpienie od niego) nie miały wiele wspólnego z interwencją nuncjusza papieskiego, choć faktem jest, że ówcześni papieże, zwłaszcza za złoto otrzymywane z Malborka, popierali krzyżaków. Niemniej :
      – Jagiełło nie ustraszył się nawet klątwy i w jego wojskach walczyli przeciwko krzyżakom poganie (Tatarzy) jak i „shizmatycy” (prawosławni i husyci),
      – w czasie bitwy pod Grunwaldem u łacinników było jednocześnie trzech papieży (Benedykt XIII, Grzegorz XII i Jan XXIII), których bardziej zajmowała walka z rywalami o papieski tron i obrzucanie się nawzajem klątwami, niż bitwa grunwaldzka.

      Wydaje mi się, choć nie mogę tego udowodnić, że sprytny Jagiełło z premedytacją nie rozwalił państwa krzyżackiego z powodów oczywistych – gdyby Malbork i zakon padły – po co byłby potrzebny polskim możnowładcom litewski poganin, niedawno z konieczności okrzczony, na krakowskim tronie? Z kronik wiadomo, że nawet po krzcie Jagiełło, już panujący na Wawelu, nadal kultywował różne pogańskie zabiegi magiczne, co mu zarzucali katoliccy duszpastuchowie.
      Jagiełło wiedział, że jedynie dalsze istnienie zakonu zmusi polskich możnowładców do trwania w unii z Litwą, co jemu gwarantowało tron a nawet ewentualne trwanie na nim jego dynastii. Wiedział ponadto, że po upadku unii wznowią się wojny Polski z Litwą, która dodatkowo miała do czynienia z drugiej strony z rosnącym w siłę księstwem moskiewskim i byłaby wzięta w dwa ognie. Wobec czego unia z Koroną była Jagielle potrzebna.

      I tu powiem otwarcie tak – uważam, że gdyby Jagiełło rozwalił krzyżackie państwo do końca, unia polsko litewska by się rozpadła, najpóźniej tuż po jego śmierci. A wtedy Korona nadal walczyłaby jak wcześniej z Litwą na wschodzie, a na zachodzie i południu napierana byłaby przez Niemców (Luksemburczyka i Brandenburgów). W tym przypadku niewykluczone, że wobec tych zagrożeń oraz nadal istniejących tendencji odśrodkowych w Koronie (rywalizacja Wielkopolan z Małopolanami, wojny domowe w Wielkopolsce w latach 1352-58 i 1382-85) losy Królestwa Polskiego byłyby niezbyt ciekawe a może nawet niezbyt długie. A tak dzięki podstępowi Jagiełły (oszczędzenie zakonu) w ramach unii z Litwą Korona przeżyła dwa wieki rozkwitu. Upadek jej zaczął się od unii lubelskiej, wygaśnięcia dynastii jagiellońskiej i sprowadzenia do państwa jezuitów, co nastąpiło mniej więcej w tym samym czasie. Od tego momentu wojujący katolicyzm rozpoczął trwające dwa wieki dobijenie Rzeczypospolitej.

      Zgadza się też, że Niemcy (choć nie wszyscy) nadal marzą o odzyskaniu „ziem utraconych”. Mentalność niemiecką w tej sprawie ukształtował jak mi się wydaje, żydo-katolicyzm średniowiecznego cesarstwa niemieckiego. Bo patrz – ziemie gdzie kiedyś Niemiec postawił buciora, uważa on za od zawsze i na zawsze niemieckie. To samo jest z żydo-katolicyzmem – wszystkie ziemie które okupował, nawet nieproszony, uważa za od zawsze i na zawsze katolickie.

      2 – unia brzeska

      Oczywiście że była to intryga katolicka sterowana z Rzymu, przeprowadzana łapskami miejscowych jezuitów i żydo-katolickiego kleru Rz’plitej, mająca osłabić cerkiew a przez to i Rosję, w której cerkiew wspierała tron.
      Pełna zgoda i na stwierdzenie, że prowadzona przez katolactwo na terytorium Rz’plitej wojna religijna przeciwko innowiercom (nie tylko przeciwko prawosławnym, ale i protestantom) doprowadziła do upadku szlacheckiej Rzeczypospolitej. Wielokrotnie w różnych tekstach o tym pisałem i to podkreślałem.
      Natomiast całkowicie odrzucam przypuszczenia jakoby „wyszkolenie Mahometa” było intrygą papieską przeciwko prawosławiu.
      Mahometowi Koran pisali żydowscy rabini, wściekli, że krystowierstwo podrzucone Rzymowi w celu jego rozwalenia, zajęło Palestynę. Pisałem kiedyś o tym tak:

      „Ale parę wieków później, ku zgrozie potomków Gameliela i Pawła chrześcijaństwo podrzucone Gojom bumerangiem wróciło jako okupant do samej Palestyny.
      Stało się to już po tym, gdy poganin Konstantyn zgonił do Nicei biskupów nowej wiary rozkazując im demokratyczne przegłosowanie dogmatu o boskości Joszue. Co biskupi potulnie uczynili. Po przeniesieniu stolicy imperium do Konstantynopola Palestyna stała się – o zgrozo – prowincją chrześcijańskiego imperium bizantyjskiego. Na świętej ziemi Izraelitów zaczęto stawiać bałwochwalcze świątynie Joszue.

      Nowa wiara podsunięta rzymskim Gojom wyrwała się Izraelitom kompletnie spod kontroli. Zaczęła podbijać coraz większe tereny. Okazała się ona bezwzględna i brutalna nawet dla nieortodoksyjnych jej wyznawców, których po prostu mordowano jako heretyków. Mały światek Izraelitów utonął w potopie wymyślonego przez nich dla Gojów chrześcijaństwa. Zaczęło ono podbijać świat semickich plemion arabskich. Aby ograniczyć rozprzestrzenianie się tej wrogiej wobec Izraelitów wiary analfabecie Mahometowi podpowiedziano utworzenie konkurencyjnego wobec chrześcijaństwa islamu. Złośliwi twierdzą nawet, że sury napisane rzekomo własnoręcznie przez proroka islamu napisali mu w rzeczywistości rabini. Islam nie był początkowo popularny a arabskiego proroka wyśmiewano. Za srebrniki Sanhedrynu zrobiona kampania popularyzacji Mahometa sprawę uratowała. Jahwistyczny islam stał się religią potomków Ismaela – Arabów.

      Koran głosił, że bóg Abrahama i Mojżesza odwrócił swe oblicze od narodu wybranego za zafałszowanie przez niego jego woli. A ze względu na zabijanie przez Izraelitów kolejnych proroków – ostatniego w kolejce Joszuę (idola chrześcijaństwa) – Allah wybrał Mahometa, potomka Ismaela, syna Abrahama, do odnowienia i ogłoszenia niezafałszowanej prawdy objawionej.
      Tym razem plan Sanhedrynu powiódł się lepiej. Kolejna religia “objawiona” wymyślona przez Izraelitów dla Arabów rzeczywiście stała się przeciwnikiem nr 1 poprzedniej “religii objawionej” wymyślonej przez Izraelitów dla Rzymian. Od tamtego czasu obie “młodsze” religie abrahamiczne – chrześcijaństwo i islam walczą i konkurują ze sobą. A Gwiazda Dawida zza kulis pociąga za sznureczki. Chrześcijaństwo do tego stopnia zostało przykute do rydwanu Izraelitów, że obecnie napada i okupuje jeszcze nie zwasalizowane przez Izraelitów państwa muzułmańskie.”

      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/03/historia-naturalna-religii-monoteistycznych/

      Papiestwo w czasach Mahometa nie było w stanie uknuć takiej intrygi, gdyż było za słabe i miało prawie zerowe znaczenie. Zachodnie cesarstwo legło w gruzach i rozpadło się na dziesiątki państewek, a wpływy biskupa Rzymu, pozbawionego wsparcia silnego władcy świeckiego, przez trzy wieki nie wykraczały poza sam Rzym. Znaczenie papiestwa jako siły politycznej zaczęło się dopiero od połowy VIII wieku (gdy islam już od ponad wieku istniał), kiedy to z poparciem Frankona Pepina Krótkiego utworzone zostało państwo kościelne (ok. 755 rok), wspierane przez Franków i wzajemnie ich wspierające. Wzmocniła jeszcze znaczenie papiestwa fałszywka nazwana „Donacją Konstantyna”
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna

      Dopiero wtedy papiestwo zdolne było do międzynarodowych intryg i konkurowania z Bizancjum. Wcześniej nie, bo było za cieńkie w uszach.

      Polubienie

  23. „Co słychać w szumie drzew…”

    Andrzej, Twój tekst przypomniał mi artykuł, który kiedyś czytałem: „Przodkowie w koronach drzew”.
    Margit Bohdalek – szamanka przeprowadzała warsztaty, gdzie jednym z ćwiczeń, dla uczestniczących, było przywoływanie przodków, właśnie dzięki energii drzew oraz przy pomocy ich korzeni czerpanie potrzebnej do tego energii z Ziemi (ćwiczenia były udane). Jak konkluduje Autorka: „Jednak brak energetycznej łączności pomiędzy Ludźmi a Ziemią powoduje, że prowadzimy życie coraz bardziej nieświadome, wciąż od nowa powtarzając te same lekcje historii”.
    Wyznawcy hebrajskich bożków podejmowali próby całkowitego wyrugowania słowiańskiej kultury i myślę, że tego typu zaślepieńcy, oddani ślepo nadjordańskiej dżumie, skutecznie wyrugują samych siebie z tej planety.

    ps. Dziękuję za wspomnienie o Strzybogu, Temu który jak wiesz, stałymi wiatrami kieruje. Jego syn Pogwizd (jest też Poświst) to Władca Bryzy (uwielbiam morską bryzę).

    „Słowiańskie Święto Przodków – Dziady…”

    Nadjordańskie „dziady” (te o pejoratywnym zabarwieniu) nie mogą znieść popularności pogańskiej Rękawki.
    Dołączam się do Twego oddania szczególnej czci dla Tych, którzy stawiali opór fanatykom spod znaku krzyża. Chwała i sława im wszystkim!

    Sława!

    Polubienie

    • Mirek,

      szamanka, o której piszesz, ma oczywiście rację. We wszystkim! I o energii drzew i że „brak energetycznej łączności pomiędzy Ludźmi a Ziemią powoduje, że prowadzimy życie coraz bardziej nieświadome, wciąż od nowa powtarzając te same lekcje historii”. Cywilizacja oderwała nas od korzeni. Naszych własnych i od korzeni drzew. Pamiętasz dwa artykuły, które mi niedawno podrzuciłeś – „Mądrość dzikich plemion” i ” „Jak leczy nas las”…

      …a o których wspomniałem tu:

      https://opolczykpl.wordpress.com/2018/09/23/jesienna-rownonoc-slowianskie-plony/

      To wszystko razem zazębia się, uzupełnia i daje jedną logiczną całość. To jest mądrość, którą znały i posiadały dzikie ludy – także Słowianie. I stąd były u nich święte drzewa i święte gaje, wściekle wycinane przez nadjordańskich szubieniczników. Oni faktycznie sami siebie wyrugują z Ziemi na której są ciałem obcym, wirusem. Oby jak najprędzej.

      A to, że „Nadjordańskie „dziady” (te o pejoratywnym zabarwieniu) nie mogą znieść popularności pogańskiej Rękawki” – bardzo mnie cieszy. Ich wścieka popularność Rękawki dodatkowo w kontekście santo subito. Kraków wszak w ich propagandzie to „miasto JP nr2”. I Krakowianie powinni na kolanach modlić się do „świętego okna” świętego ich (a nie naszego) papieża…

      …na (w ich propagandzie „słynnej”) ulicy Franciszkańskiej:

      https://www.polskieszlaki.pl/okno-papieskie-w-krakowie.htm

      A nie przywracać wściekle zwalczane przez tysiąc lat pogańskie radosne obrzędy i zabawy.

      Sława!

      Polubienie

  24. „Blog Polski kontra jedna ze stron internetowej żydo-biblii…”

    „Ale admina strony nonpossum.pl prawda o zbrodniach Jahwe i jego „ludu wybranego” nie wyzwoliła a zabolała, przez co ukrył ją – nie nie – nie pod korcem, jak w jewangelicznej przypowieści, a pod psalmem 150 wychwalającym psychopatcznego Jahwe”.

    Andrzej, to dla mnie jest właśnie główny punkt, pokazuje w jaki sposób krystowiercy potrafią walczyć o tę „swoją prawdę” w którą wierzą. Czyżby wstydzili się swoich prymitywnych pustynnych korzeni, czy co. Pokazuje też tę ich manię narzucania, czy przedstawiania tego, jako takiej jedynej prawdziwej prawdy i najlepszej – natomiast tamte prymitywne wierzenia nomadów o ich plemiennym bożku kiepski PR im robią, więc muszą „odpowiednią” interpretację do tego dorobić i podawać do wierzenia. Krystowiercy wierzą, ale jednocześnie „wiedzą”, że to Słowian koniecznie trzeba było krystianizować bo błądzili. Próbują innych niejako skazać wręcz na to, że najlepszym przekazicielem (żydogennych koncepcji religijnych) jest dla nich Żyd/żyd (czy w ogóle jacyś tam nomadzi pustynni) a przecież to nie Słowianie byli tymi, którzy chcieli kompletnie wyrugować katolicyzm*

    *Współcześni krystowiercy nadal próbują obrzydzić Słowiańszczyznę, czy zepchnąć w nicość poprzez różne chwyty. Np. najnowsze przykłady jakie znalazłem (youtube) to niejaki Karoń i Krajski (jakiś trend nam się chyba tworzy), którzy całą Słowiańszczyznę próbują sprowadzić do wyłącznie takiej kultury w której to Słowianie innych Słowian sprzedawali w niewolę na kolosalną skalę i to na terenach obecnej Polski (a rzekomy „chrzest 996” miał ich od tego losu uratować). Nieważne, że bizantyjczycy z VI i IX w. (Maurycy, Leon) inaczej Słowiańszczyznę charakteryzowali, czyli nie można przypisywać tego całej Słowiańszczyźnie, czy kompletnie całej słowiańskiej kulturze. Ibrahim ibn Jakub pisał głównie o Czechach – a nie o całej Słowiańszczyźnie jakby chciał Karoń.

    Sława!

    Polubienie

    • Mirek,

      no właśnie to, jak krystowierca nonpossumus walczy „o prawdę” zirytowało mnie. Zamieszcza taki żydo-biblię, pewnie licząc na to, że jeśli ktoś tam zajrzy, to tylko na bajki o „dobrym pasterzu”. Ale gdy ktoś wyciąga mroczne sprawki psychopatycznego Jahwe – no to nie nada – należy to skasować, ukryć pod załganym psalmem.
      Stosunek krystowierców do Słowian jest tak nienawistny z jednego powodu – Słowianie przez ponad 6 wieków czynnie, a potem jeszcze 10 wieków biernie opierali się żydogennym gusłom znad Jordanu. I choć Słowianie faktycznie nie chcieli krystowierstwa czy katolicyzmu wyrugować – ale z uporem przez wieki bronili przed nim własnej kultury i własnych bogów.

      Krajskiego nie jestem w stanie słuchać dłużej niż minutę – totalny bełkot. Karonia kiedyś próbowałem słuchać – wtedy pieprzył o „neomarksizmie” rzkomo odrodzonym w jewrounii. Karoń nie zauważył tylko, że Marks postulował państwowe banki i państową gospodarkę, a w jewrounii wszystko sprywatyzowali. To jaki to neomarksizm?

      To co ględził o niewolnictwie to oczywiste bzdury. Niech zajrzy właśnie choćby do kronik Pseudo Maurycego. U Słowian w okresie pogańskim niewolnictwo było absolutnie nieznane. Pojawiło się wraz z krystowierstwem. Tak więc owi Słowianie, o których pieprzy, byli to de facto katoliccy renegaci.
      I patrz – dlaczego ta gnida nie zacytuje ichnich apostołów z ichniego „nowego testamentu”, nakazujących niewolnikom ślepe posłuszeństwo ich właścicielom? I dlaczego nie powie, że jeszcze w roku 1866 watykańska tzw. „Konngregacja wiary” orzekła, że niewolnictwo nie jest sprzeczne z ichnim „pismem świętym”?
      Faktem jest że katolicka Praga była w X i XI wieku ważnym ośrodkiem handlu niewolnikami (relacje Ibrahima ibn Jakuba właśnie jej dotyczą, choć u skatoliczonych Piastów także istniał, choć w mniejszym zakresie, niewolniczy biznes).
      O moralnośco katolickiej z tamtego okresu najlepiej świadczy postawa ówczesnego praskiego biskupa Vojtecha, później kanonizowanego i wykreowanego na „patrona Polski”. Dwukrotnie wypędzano go z Czech, a przyjęcia go po raz trzeci ówczesny książę czeski papieżowi otwarcie odmówił. Konflikt dotyczył handlu niewolników. Vojtech sprzeciwiał się sprzedawaniu niewolników okrzczonych „poganom”, a naprawdę muzułmanom – kupcom arabskim. Nie przeszkadzało mu natomiast sprzedawanie okrzczonych niewolników okrzczonym właścicielom. A tym bardziej nie interesował go absolutnie handel niewolnikami nieokrzczonymi. Tylko sprzedaż okrzczonych nieokrzczonym go wściekała i o to popadł w konflikt z możnowładcami czeskimi, w komplecie katolikami, którzy z handlu niewolników (podatki) ciągnęli zyski.

      Sława!

      Polubione przez 1 osoba

      • „Słowiańszczyzna a niewolnictwo – brednie katolickiego propagandysty Karonia…”

        Andrzej,
        dzięki, świetna też uwaga z tą zasadą: „łapcie złodzieja”.

        „A co robił kościół w XVI wieku, gdy arcykatolickie Hiszpania i Portugalia, a później i Francja dziesiątki milionów Indian w Ameryce – nomem omen – Łacińskiej przerobiły na niewolników i tak ich traktowały”

        Istnieje wersja, o której usłyszałem dość dawno temu w jakiejś audycji, że „dzielny” Francisco Pizarro wraz z dominikańskimi braciszkami ofiarowali Atahualpie – dla jego generałów i żołnierzy – beczki z zatrutym winem, dokonując okrutnego masowego ludobójstwa. Jest to dla mnie bardziej prawdopodobne niż ta „oficjalna” (konkwistadorska zresztą) wersja, która mówi, że jakoby garstka tych ścierw dorwała władcę Inków, bo dała sobie radę z jego tysiącami żołnierzy. Na polskojęzycznych stronach nic nie znalazłem na ten temat. Francuzi mieli opublikować list do króla Francji napisany przez świadka tego ludobójstwa. Niestety przez google znalazłem tylko coś takiego: „According to *Blas Valera, the conquest of Peru had been illegal and had to be rolled back, since it was based on a criminal act: Pizarro’s poisoning of Atahualpa’s generals on the eve of the massacre of Cajamarca, November 16,1532.”. Czyli byłoby to typowe mafijne, bandyckie działanie, a potem korzystanie z profitów – ludzi, ziemi, zasobów.

        Katole w ogóle lubią siebie wybielać, argumentują czasami, że podbój Ameryki Południowej – przez „cudowną” „cywilizację łacinską” – miał doprowadzić do wytworzenia się tam wielu państw posiadających własną kulturę, szkoły, lecznictwo itd. Natomiast podbój Ameryki Północnej miał być według tej argumentacji dokonany przez „złych protestantów”, czyli tylko przez taką odmianę religii żydowskiej (bo tą „dobrą”, i nieodżydowską, ma być ta katolicka, he, he, a od kogo to nieżydzi dostali), no bo w tamtej Ameryce (Północnej) to przecież nastąpiła depopulacja i rezerwaty dla Indian, więc ma z tego wynikać, że oni, katole, są „tymi dobrymi”.
        Oni (kler), nawet jeśli, dajmy na to, nie pobrudzą sobie rąk tak bezpośrednio, i są rzekomo pod tym względem „czyści”, to jednak później bez żadnych skrupułów korzystają ze skutków dokonywanych ludobójstw, czy innych ochydnych czynów, pasą się na nich. Nie chodzi zresztą tylko o kler katolicki i tą religię – obrazek na końcu Twoich tekstów, ten z wrzucaniem do kosza symboli tych trzech religii jest naprawdę niezły. Myślę, że tego „duchowego” życia i spojrzenia nie dostarczają tylko te religie.

        Sława!

        Mirek – sam wiesz, że w podboju Ameryki Płn. katolicy także mieli swój udział, tyle że nie zawsze, jak w Kanadzie dominujący.
        https://www.tygodnikprzeglad.pl/jak-cywilizowano-indian/

        W usraelu „tylko” rywalizowali w eksterminacji Indian z dominującymi protestantami, ale i w nim katolików nigdy nie brakowało. Obecnie stanowią prawie 1/4 ludności.

        Sam też wiesz, skąd w Ameryce łacińskiej – tej katolickiej – tylu jest Czarnych, a jeszcze więcej mulatów. Indianie łacińskiej Ameryki padali jak muchy nie tylko od chorób przywleczonych przez krystowierców i nie tylko podczas ich rzezi, gdy się bronili lub buntowali. Padali z wyczerpania od niewolniczej pracy na plantacjach. I dlatego kilka wieków i do Ameryki łacińskiej, tej katolickiej, pobożnej i świątobliwej dostarczano czarnych niewolników. Ile milionów z nich też poszło do piachu – nie wiadomo. Choć i oni potrafili się buntować:
        https://www.focus.pl/artykul/jak-niewolnicy-stworzyli-wlasne-panstwo-w-brazylii

        Dzisiaj cieszącym oko reliktem owej niewolniczej, zbrodniczej historii katolicyzmu w Ameryce Łacińskiej są ponętne mulatki na karnawale w Rio.

        Sława!

        Polubienie

  25. Katole płaczą, że komuniści ich krzywdzą, a tymczasem jest to tylko powtórzenie sytuacji sprzed 2 tys. lat. Karoń to potwierdza, choć nie wiem, czy zdaje sobie sprawę z konsekwencji własnych słów, myślę, że nie za bardzo:
    https://inqbus.wordpress.com/2018/04/02/jaja-wielkanocne-czyli-dwa-slowa-o-sukcesie-chrzescijanstwa-c-d/
    pod tekstem jest komentarz z filmem Karonia, gdzie potwierdza on moją tezę : )

    Inqbus,

    Karoń to przede wszystkim dureń i kompletny ignorant, nie mający nawet mglistego pojęcia o historii. O tym, że krystowiecy prześladowali wszystkich spoza ich sekt przez ponad 1,5 tysiąca lat, krystowiercy milczą. A gdy odbierano im wpływy polityczne (np. w PRL) i zapędzano do krucht kościelnych, ryczeli i nadal ryczą o „krzywdach”. O setkach milionów ofiar, jakie krystowierstwo ma na sumieniu i o wiekach ucisku, terroru, zniewolenia i krzywd w cieniu rzymskiej szubienicy nie pamiętają.

    opolczyk

    Polubienie

  26. To nie jest tak, że oni nie mają pojęcia o historii – oni, czyli ludzie pokroju Karonia czy Brauna, po prostu realizują pewną linię ideologiczną a prawda mało ich obchodzi. Braun twierdzi na przykład, że gdyby nie chrześcijaństwo, nasi przodkowie siedzieli by dalej na drzewach, bo dopiero mnisi nauczyli ich roli i rzemiosła. To są ewidentne kłamstwa, ale wygłaszane w ramach pewnej misji. Chrześcijaństwo zawsze opierało się na kłamstwie i nic się pod tym względem nie zmieniło.
    Należy to po prostu nagłaśniać, co jest świetnie robione od lat na tym blogu.
    Pozdrawiam!

    Polubienie

    • Inqbus,

      oczywiście że tacy demagodzy jak Karoń czy Braun mają za zadanie uprawianie załganej, zakłamanej propagandy przedstawiającej krystowierstwo jako wspaniały dar dla świata i Polski. Tyle że Karoń to rzeczywiście dureń nie mający pojęcia o sprawach, w których zabiera głos. Braun jest bardziej oczytany, choć jeszcze bardziej ślepo katolicki. I dlatego programowo bredzi o pogańskich Słowianach siedzących na drzewach, którym rzekomo dopiero żydo-katolicyzm przyniósł kulturę i postęp.
      Na szczęście wpływy katodebilnych propagandystów, żydo-katolicyzmu oraz kk słabną i coraz więcej owieczek zrywa się z łańcucha ślepej wiary w nadjordańskie brednie.

      Pozdrawiam

      Polubienie

  27. Witam,

    w 1970 roku w październiku lub listopadzie miało miejsce zdarzenie kiedy piorun uderzył w tzw Skałę Peruna (zamontowany metalowy krzyż na jej szczycie) co w środowiskach słowiańskich wzięto za omen powrotu słowiańskich bóstw odrodzenia się słowiańskiej wiary.

    Kojarzy pan może dokładną datę i miejsce tego zdarzenia?

    thx



    Witaj Ktosiu, dawno tu nie zaglądałeś…

    Skała o którą pytasz, skatoliczona na „skałę z krzyżem” znajduje się na wzgórzu w miejscowości Nielepice (powiat krakowski). Prosty lud jeszcze w czasie zaborów (nim wieś totalnie skatoliczono) nazywał ją Skałą Peruna, gdyż często biły w nią pioruny. Rósł tam też prastary dąb (drzewo Peruna) pod którym przez wieki mieszkańcy składali dary Perunowi. W końcu dąb zrąbali szubienicznicy, a nazwę skały przekrzcili w 1874 roku na „…z krzyżem”.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ska%C5%82a_z_Krzy%C5%BCem_(Nielepice)

    Rzymska szubienica o którą pytasz była już trzecią zniszczoną przez Peruna. Poprzednie też zniszczył. Tę trzecią rozwalił 12 listopada 1970 – w czwartek. Ciekawostką jest, że po niemiecku czwartek to Donnerstag – dzień Pioruna, dzień Gromu.

    W 1971 roku krystowiercy postawili tam kolejną drewnianą rzymską szubienicę zabezpieczoną piorunochronem. Ale zmurszała. W 2010 postawili więc kolejną, już piątą z rzędu – ohydne metalowe monstrum magalomańsko wielkie, dwukrotnie wyższe od samej skały. Szubienicznicy urządzają teraz tam ichnie procesje, także sado-masochistyczną „drogę krzyżową”. Nawet wspinaczkowe ścieżki skatoliczyli („dziecięca krucjata”, „królestwo niebieskie”).

    Kiedyś tę skałę odkatoliczymy. A rzymską szubienicą zajmnie się sam Perun. On to potrafi.

    opolczyk

    Polubienie

      • Około 4.20 na niebie na wschodzie jakieś 15* nad ziemią widać Ledę. Jak leci i świeci.

        Sprawdź na stronach astronomicznych czy to nie jest Wenus. Akurat niedawno po kilk tygodniech niewidoczności z powodu dolnej koniungcji jest teraz Gwiazdą Poranną, widoczną przed wschodem Słońca. Jeśli to Wenus, to nawet przy pomocy unieruchomionej jako tako silnej lornetki zauważysz jej sierp.

        opolczyk

        Polubienie

        • Wiem, że to (oficjalnie) „wenus” co ma zakończyć wszelki temat jako „brzytwa spiskowa” ale
          –ta gwiazda się świeciła jak miniaturowe słońce o wielkości 4 typowych najjaśniejszych gwiazd na niebie.
          –nie ma medialnych doniesień o „wyjątkowo jaśniejącej wenus na niebie”
          –wenus jako planeta nie powinna świecić i to w ogóle, jest otoczona szczelną gazową absorbującą światło atmosferą…. przynajmniej tak nauka w atlasach twierdzi, chyba że kłamie
          –wraz z jej pojawieniem na sputniku jest istny zalew informacji o „nibiru jakie ma 16 grudnia eksplodować”
          –niedawno „rząd” zrobił wrzutkę medialną o „nadchodzącej katastrofie humanitarnej w polin”…. z powodu „zalania Polski tsunami” czyli tym co przewidywał Nostradamus czyli czymś co „spadnie do Atlantyku”
          https://szybkiplik.pl/download/cfe946457d166c15afa746ddc2df4ff4.html

          do tego jest jeszcze innych „nienormalnych” przesłanek ze to ten obiekt w tym ta data o jaką Pana pytałem….Idzie nowe…

          takie mam przeczucie…. żeby nie powiedzieć „kobiecą intuicję. 😉

          ale astronomem nie jestem…. więc głowy za to nie dam… tylko wicią rzucam.. ;p

          Ktosiu, wszystkie planety powinny świecić – tyle że światłem odbitym. I tak rzeczywiście jest. Jasność planety zależy od albedo (współczynnik odbijanego światła), wielkości i odległości planety od Ziemi i Słońca. Wenus zawsze b. jasno świeci, choć w koniunkcji dolnej – jak teraz – jaśniej niż w górnej. Nie ma więc powodu, by media o tym donosiły.
          Szajba z Nibiru była już w 2012 roku, ale była tylko szajbą. Nie wiem co za palanty ją odgrzewają. Nostradamusem nie zajmuję się. Często zaraz po nim idzie żydo-apokalipsa biblijna. Są poważniejsze sprawy.

          opolczyk

          Polubienie

    • Cześć Wszystkim! Co za dziadostwo aby tak spaskudzić takie piękne miejsce/-skałę Perunową/ . Na Ślęży też ufundowali jakieś barany takie samo g…./Stoi już trochę czasu/ (((( Aż rzygać się chce . Pozdrawiam

      Arek

      A Łysica to co? A Wzgórze Lecha w Gnieźnie to co? A Góra Peruna skatoliczona na „św. Annę” to co?
      A Góra Polanowska to co?
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/11/16/swieta-poganska-gora-w-polanowie-i-wspolczesna-furia-ponownego-jej-katoliczenia/

      Czy wiesz, ile jest takich pięknych pogańskich miejsc obwieszonych rzymskimi szubienicami lub pokrytych kościołami i klasztorami?

      Pewnie, że rzygać się chce. I aż ręce człowieka świerzbią, żeby…
      Więcej nie powiem, bo dostanę paragraf za nawoływanie do czynów karalnych.

      opolczyk

      Polubienie

  28. Andrzej,
    i dlatego Cię namawiam, żebyś jednak podał info n.t. cytowania Twoich tekstów, czyli z podawaniem przez danego cytującego źródła i Autora.

    Mirek – właśnie to zrobiłem – na samej górze panelu bocznego umieściłem tę informację:

    Korzystanie z tekstów lub ich fragmentów z tego blogu do przedruku, cytowania czy odczytywania tak w internecie jak i w realu jest mile widziane. Proszę jedynie o każdorazowe podanie zródła tekstu czy jego fragmentu, czyli wymienienie nazwy mojego blogu i tytułu tekstu.

    opolczyk

    Polubione przez 1 osoba

    • Tego nie trzeba zamieszczać, bo utwierdza to w przekonaniu polactfo, że jeśli nie ma takiej notki, to można kraść.
      Przyszywajcie przy kieszeni swej „Kraść portfela mego — zabraniam.”

      A jednak zamieściłem taką notkę – choćby po to, aby tacy jak MK nie wykręcali się, że nie było zastrzeżenia.

      opolczyk

      Polubienie

  29. Witam p. Andrzeju. Poprosiłem p. Wojtka Olszańskiego o komentarz pod pana wpisem: „Gasnąca (betlejemska?) gwiazdo Olszański – łapska precz od Swarożycy…” . Problem w tym, że usunął pan tam opcję komentowania, więc p. Wojciech nie ma szansy tam się obronić. Zatem, nieśmiało zasugeruję, iż może dobrze byłoby tę opcję tam przywrócić. Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    • Demaskator,

      ekstra dla Olszańskiego nie będę aktywizował komentarzy. Może odpowiedzieć na którymś z czynnych do komentowania wątków, a ja obiecuję, że umieszczę jego komentarz pod tekstem o nim. Ale wątpię, czy odpowie. Gdy napisałem o nim „W co gra Wojciech Olszański”, wysłałem mu meilem link. Nie odpowiedział ani słowem. Ten obecny link „…łapska precz od Swarożycy” umieściłem pod kilkoma filmami jego stowarzyszenia. Bo to nie jest tak, że obgaduję za plecami. Może więc tam odpowiedzieć. Może wreszcie nagrać oddzielny film i w nim się odnieść do mojego tekstu. Ale wątpię czy to zrobi. Należy do tych, którzy nie odpowiadają na merytoryczne zarzuty. Gdy np. u Międlara pod jego bredniami o wielkiej katolickiej Polsce napisałem komentarz, Międlar nie odezwał się ani słowem:
      https://jacekmiedlar.pl/2017/03/27/wzniesmy-wielka-katolicka-polske/#comment-2489

      Tacy jak oni są silni w gębie, ale tylko wtedy, gdy otoczeni są wyłącznie wielbicielami. Gdy trafią na rzeczową krytykę, milczą.
      Tak więc nie przypuszczam, aby Olszański zamierzał odpowiedzieć. Gdyby to jednak zrobił – obiecuję, że jego odpowiedź umieszczę pod tekstem o nim.

      Polubienie

        • Demaskator,

          za próbę mediacji dziękuję, choć wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie. No i właśnie – jak można dyskutować z kimś, kto używa takich „argumentów”:

          „I nie będze mi opolczyk zakazywał co mi wolno a co nie…moge go po starosłowiańsku napaść i wpierdol spuścić jak mi sie uda”

          Albo to

          „Dlaczego kurwa jebany opolczyk nie przywoł mojego filmu ” Chłostra” albo „Dudnią drogi ciągną opce wojska”

          O tym, że Olszański jest antyusraelski i antyNATOwski wspomniałem przecież. Tyle, że nie jest sztuką krytykować usrael. Ja też to robiłem pisząc o nim, że to światowy bandyta i terrorysta nr 1.
          https://opolczykpl.wordpress.com/2015/11/13/brawo-rosja-swiatowy-bandyta-i-terrorysta-nr-1-usrael-rzucony-na-kolana/

          Dla mnie ważniejsze jest to, co on nadal bredzi o rebe Rydzyku:

          „Uważam dzieło O.Rydzyka za wielkie osiągnięcie i mimo tzw.mądrości etapu jest straszliwym viosem dla zydostwa i kładzenia fundamentu pod Kościół Narodowy”

          Jaki „kościół narodowy” ma ten typek na myśli? Krystowierstwo jest żydogenne, to kult żydzizmu. I tu właśnie widać jego misję – chce przybić Polskę do jakiegoś żydogennego kościoła, hehehe – „narodowego”.

          W mojej ocenie z takim jak on nie ma sensu dyskutować. Pod przykrywką nacjonalizmu (jego cytat: jestem nacjonalistą polskim i tylko interes narodowy polski mnie obchodzi) bredzi o żydogennym „kościele narodowym” i nadal wielbi wielkie dzieło ojca Tadeusza. Ten typek jest skończony.

          Dla mnie ten dzień nie jest smutny. Olszański kolejny raz pokazał jego prawdziwą gębę – to wulgarny, ordynarny typ, używający rynsztokowego języka, nadal pod płaszczykiem nacjonalizmu zapędzający Polaków do żydogennego krystowierstwa.

          Polubienie

          • A tak na marginesie – polskojęzyczne katolactwo ma już „kościół narodowy”. A nawet kilka – do wyboru, do koloru, nawet na emigracji:

            https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskokatolicyzm#Systematyka_Ko%C5%9Bcio%C5%82%C3%B3w_polskokatolickich

            Tu kilka z nich:

            Polski Narodowy Kościół Katolicki, PNKK
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_Narodowy_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Katolicki

            Katolicki Kościół Narodowy w Polsce
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Katolicki_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Narodowy_w_Polsce

            Kościół Polskokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Polskokatolicki_w_Rzeczypospolitej_Polskiej

            Polski Narodowy Katolicki Kościół w Rzeczypospolitej Polskiej (PNKK w RP)
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_Narodowy_Katolicki_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_w_RP

            Tak więc katolactfo ma już „kościoły narodowe” i to kilka. Tylko, że jakoś nie potrafią się ze sobą dogadać i połączyć. Każdy z nich uważa tylko siebie za prawdziwie narodowy. To po co jeszcze kolejny kościół narodowy św. Olszańskiego pod wezwaniem rebe Rydzyka?

            Katolactfu naprawdę bije w dekiel…

            Polubienie

          • „nadal pod płaszczykiem nacjonalizmu zapędzający Polaków do żydogennego krystowierstwa (…) Nie plugaw jej”

            I dla mnie to właśnie to – z ICH strony – wciąż będzie tworzyć problem dla nie-krystowierczych Polaków. I te brednie o „wyłącznie” katolickiej Polsce…

            „I nie będze mi opolczyk zakazywał co mi wolno a co nie”

            Andrzej, według mnie on totalnie nie rozumie, że nie chodzi tu tylko o samo zakazywanie mu korzystania z tego symbolu, tylko właśnie o to plugawienie jej – w ten sposób – przez niego (Al nie zna historii?).
            A skoro to według niego w porządku, to przystaje on więc na to, że i jego katolickie, czy krystowiercze symbole mogą być również plugawione bez żadnego sprzeciwu z jego strony i nie będzie miał oporów.

            Sława!

            Polubienie

            • Pod filmem Olszańskiego przy jego komentarzach pod moim adresem dałem odpowiedź:

              Andrzej Opolski
              vor 1 Sekunde
              Olszański, cieszy mnie odpowiedź, jaką dałeś demaskatorowi. A wiesz dlaczego – bo zdemaskowałeś się sam.
              Wszystkie twoje zarzuty są bzdurne. Nie traktowałem ciebie wybiórczo – wszak wspomniałem, że jesteś antyusraelski, antyNATOwski i antyukro-banderowski. Tyle, że ja przed tobą, nim zabłysłeś na yt, nazywałem usrael światowym bandytą i terrorystą nr 1. I to wielokrotnie. O „akcie 447” nie pisałem z jednego powodu – pyszczenie o nim było stratą czasu, skoro wiadome było, że usraelski knessejm zwany kongresem i tak go przegłosuje. Zresztą, polityczną bieżączką coraz mniej się zajmuję. A nabijanie sobie popularności pyszczeniiem w sprawach i tak przegranych to nie mój styl.
              Co się tyczy gwiazdy betlejemskiej – nie sugeruję tym, żeś żyd. Czyżbyś katoliku zapomniał wasze kolędy: „dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem”, albo „przybieżeli do Betlejem pasterze”. Gwiazda betlejemska oznacza, żeś katolik a nie żyd. A że katolicyzm jest żydogenny (sam przyznasz, że Betlejem nie leży w Polsce a w kraju nad Jordanem) to inna sprawa.
              Co do husarii – jakoś te ich krzyżyki/rzymskie szubienice nie uratowały Rz’plitej szlacheckiej, katolickiej przed upadkiem.
              Skoro nie pomogły, gdy Rz’plita była, jak na ówczesne czasy, ogromna, to i dzisiaj nie pomogą. Biblijny żydowski Jahwe ma Polskę w tyłku. A katolickie idole, Joszue i Miriam, najwidoczniej też. Polska ginie a te żydowskie idole, intronizowane przez katolactfo, milczą.
              Słowiańska pogańska Swarożyca naprawdę nie pasuje do żydo-katolicyzmu. Kupisz nią co najwyżej garstkę tzw. „słowiańskich katolików” (mieszających słowiańskość z żydo-katolicyzmem) i być może poniektórych turbolechitów, takoż krystowierców.
              Ale twoja gwiazda – właśnie betlejemska, katolicka, gaśnie. Zaglądałem na filmy twojego „frontu” – popularość ich jest minimalna.
              Stajesz się rzeczywiście z supernowej białym karłem, gasnącą betlejemską gwiazdą.
              I nawet Swarożyca ci nie pomoże. Nie plugaw więc jej przyczepianiem jej do żydo-katolicyzmu.
              Podziwiam też twój wykwintny katolicki język. Ja jestem poganinem, ale takich zwrotów nie używam nawet wobec wrogów.
              aby mnie jebać
              kurwavopolczyk mnie kurwa od betlejemskich jebanych gwiazd wyzywa
              Zajebie mu za to przy okazji bo chuj sugeryje żem żyd
              Dlaczego kurwa jebany opolczyk
              ma ból dupy ze mną ale kurwa w sprawie Actu 447 opolczyk milczy

              Piękny polsko-katolicki język. I pięknie pokazuje, jakie są naprawdę te wasze reklamowane „wartości krześcijańskie”.

              Odpowiedzi nie oczekuję, zaglądać tu więcej nie będę. Nie czuję się dobrze w… rynsztoku…

              Polubienie

            • Mirek,

              i w tym właśnie sęk – on nie chce zrozumieć, że plugawi Swarożycę. To tak, jak ja bym ichni mały krucyfiks, zniekształcony lub do góry nogami zawiesił na moim posągu Świętowita.

              https://opolczykpl.files.wordpress.com/2018/09/p1020207.jpg?w=661&h=&zoom=2

              Natychmiast uszłyszelibyśmy katolickie aj waj, że kto to widział, że to świętokradztwo i obraza uczuć religijnych. Ale gdy oni to robią z naszymi symbolami – to wszysto jest OK!

              Olszański odpisał na mój komentarz:

              Aleksander Jabłonowski
              vor 1 Stunde
              @Andrzej Opolski Opolczyk nie wierzę, zże nie możesz żyć bez Jabłonowskiego….:))) człowieku ja nigdy nie epatowałem nikogo swoim chrześcijaństwem….zapamietaj – ja nigdy nie byłem inteligentem….kurwa nikt tego nie chce przyjąć do wiadomości ! Ty jesteś inteligent i to Twój problem…a ja jestem pastuch i faszysta i nigdy nie udawałem nikogo innego….nie mam inteligenckich ambicji….boje się że Ty tego nie rozumiesz….ja Ci jestem kurwa do czegoś potrzebny ??? Ja Ci kurwa w czymś zagrażam?? Twojej pozycji wśród tzw. Rodzimowierców….??? Olej mnie …. a masz problem to zadzwoń ja nie mam jebanych inteligenckich fusów….579 912 400…..pozdrawiam :)))

              Nadal słownictwo rynsztokowe, ale już układny się zrobił. Za bluzgi (kurwa, jebany, chuj) nie przeprosił, a za to napisał „pozdrawiam”.
              Typowo katolickie zachowanie.
              Odpowiadać naturalnie nie będę, bo jak napisałem mu, w rynsztoku nie czuję się dobrze.
              I taki typek chce uchodzić za patriotę, prowadzącego rodaków do „wielkiej Polski”. Aż strach pomyśleć, jak by ona wyglądała…

              Polubienie

  30. Andrzej,

    Karoń ripostuje w filmiku: „Karoń u Roli o turbosłowianach, szczycie klimatycznym (…)”.
    Od 29:07 Karoń:

    „ten przykład (…) załóżmy, że on jest uzasadniony (…) dotyczy niewolnictwa, że tak powiem własnego, własnego.
    Natomiast to o czym ja mówiłem, to o czym ja mówiłem, dotyczy tego procederu, który polegał na tym, że cudzoziemscy handlarze niewolników przyjeżdżali na te tereny i zabierali stąd transporty słowiańskich niewolników złapanych i związanych w pęczki przez słowiańskich łowców niewolników (…) ale to nie dotyczyło niewolnictwa funkcjonującego na naszych terenach, niektórzy mówią na terenach Polski, jakiej Polski? Gdzie Polska? W tamtych latach Polska? (…) Ci Słowianie, którzy tutaj mieli takie możliwości łapali innych Słowian (…)”.

    Zobaczmy co w poprzednim filmiku imputował Karoń. W filmiku: „Krzysztof Karoń i jego najnowsza książka! (…)” twierdził (wypowiedzi od 33 min) m.in. tak:

    „No i teraz jest właśnie kwestia do jakich źródeł i do jakiej kultury, chce wrócić pan Smarzowski, bez względu na to, czy wie, czy nie. (…) To ja państwu teraz wytłumaczę o jaką kulturę chodzi. (…) Jedni Słowianie drugich Słowian, łapali, walili w łeb, ogłuszali, pakowali w pęczki, zakładali kajdany i czekali aż przyjedzie taki, taki figo fago z banku JP Morgan, ówczesnego, sypnie kasą i potem będzie ich, i teraz on ich będzie pędził na półwysep Iberyjski najpierw przez tereny Słowiańszczyzny, i co Słowianie? Reagowali? Nie reagowali (…)
    Dlaczego ten proceder zamierał? No własnie tylko z jednego, jedynego powodu, że Mieszko przyjął chrzest (…), ale on włączając się do tego Zachodniego idiomu musiał zacząć przestrzegać pewnych reguł”.

    Moim zdaniem Karoń jasno imputuje swoim odbiorcom to, że ktoś kto dzisiaj odwołuje się do Słowiańszczyzny (do tego co łączy się ze Słowianami) pragnie powrotu takiej „kultury” o jakiej on mówi.
    A może Karoń chce się licytować?
    On nie ma chyba pojęcia co wyprawiali i wyprawiają krystowiercy. Już zapomniał, że krystowierstwo niejednokrotnie było agresorem dla innych religii? „Kultura” że ho ho.

    Sława!

    Mirek,
    Karoń już dostał po łapach za kolportowane brednie. Teraz nie powiedział nic nowego. To zwykły katolacki łgarz. Tyle, że tym razem już nie bredził, że kk zabronił handlu niewolnikami.

    Sława!

    opolczyk

    Polubienie

  31. Andrzej, ano dostał.
    Dodałem to, żeby niektórzy nie myśleli, że jak my lub każdy kto odwołuje się do Słowiańszczyzny namawia do jakiejś stagnacji umysłowej, kulturalnej, naukowej czy duchowej.

    ps. Abstrahując już od tego niewolnictwa to Karoń w innym filmiku stwierdził: „(…) zaznaczam, chrześcijaństwo stworzyli Żydzi, którzy odeszli od tego plemiennego Judaizmu no i przyjęli tę nową naukę (…) w każdym razie takie były źródła tego”.

    Zresztą szkoda więcej słów, do opętanych „jedynie-słusznością, jedynie-prawdziwością” krystowierczych wierzeń i tak nic nie dotrze.



    Mirek,
    Na krystowierczą szajbę nie ma sposobu. Dotknięci nią sami muszą się ocknąć. Jeśli się próbuje ich przekonywać, że wierzą w brednie, wywołuje to u nich odruch obrony. I wtedy wszystkie argumnenty odrzucają. Jedynie, gdy sami, z własnej woli zaczną szukać wypowiedzi krytycznych, coś może do nich dotrzeć. Ale na siłę krystowierców nie wyprostuje się. Szkoda na to czasu.

    opolczyk

    Polubienie

    • Spory z nieukami, dyletantami i dogmatykami takimi jak Karoń (to człowiek bez szkoły, zupełnie pozbawiony kompetencji i kwalifikacji w tematach jakie porusza, nagłaśnia i publikuje) mają też swój pozytywny oddźwięk. Mnie dla przykładu zmotywowały do napisania eko-manifestu minarchistycznego z zapisem sporu z Polakiem-katolikiem, czyli Karoniem
      https://socjologiakrytyczna.wordpress.com/2017/11/19/eko-minarchizm-manifest/
      Pozdrawiam rodaków walczących z polskim milionowym klubem: „nie wiem, więc się wypowiem” 😉

      Tacy jak Karoń wszystko wywracają na opak. Bredził o niewolnictwie u Słowian, ludu najbardziej antyniewolniczego, a kk akceptujący niewolnictwo prze XIX wieków, wykreował na instytuję zwalczającą niewolnictwo. Na rzeczową i merytoryczną dyskusję z takimi jak on nie ma szans. Niemniej demaskowanie ich bredni jest konieczne.

      opolczyk

      Polubienie

      • Andrzej,

        „Tacy jak Karoń wszystko wywracają na opak. Bredził o niewolnictwie u Słowian, ludu najbardziej antyniewolniczego, a kk akceptujący niewolnictwo prze XIX wieków, wykreował na instytuję zwalczającą niewolnictwo”

        Dokładnie. Krystowiercy, czyli ci już skrystianizowani (ci już „nie dzicy”), zaczęli korzystać z żydów/Żydów, żeby tylko móc dalej ten proceder uprawiać. Zresztą Karoń nie podał żadnego bezspornego dowodu (dotyczącego zwłaszcza zupełnie wszystkich Słowian polskich, czyli wszystkich tych z terenów obecnej Polski) tylko bez ogródek stwierdził, że to Słowianie stanowili podstawę („tak było, bo tak było”).

        „Rzecz o rzymsko-katolickiej „rodzimej wierze”…”

        Mikłaszewski nie zająknął się ani słowem o tym, że krystowiercy się nie patyczkowali – rugowali przemocą poprzednią kulturę duchową słowiańskich ludów zamieszkujących na obecnych terenach Polski i indoktrynowali nowym kultem, czy to się komuś podobało, czy nie. To właśnie krystowiercy wielokrotnie pokazywali/pokazują, że są raczej przedstawicielami diabelskiego kultu. Takie artykuły jak Mikłaszewskiego też można wpisać w ten trend. To pisał chyba jakiś dzieciak, i to porządnie sfanatyzowany.

        Z dedykacją dla opiekuna Mikłaszewskiego sparafrazuję innego „rodzimowiercę” zwanego Natankiem: „Jeśli twoje dziecko tworzy takie artykuły, to wiedz, że coś się dzieje”.

        Dziękuję też Arkowi.

        Sława!

        Polubienie

  32. Dzień Dobry Wszystkim! Tylko przypomnieć bym chciał ,że na Ślęży 22.12.018. odbędą się Szczodre Gody . Wszyscy mile widziani . Sława !!!

    Arek – wszyscy mile widziani – za wyjątkiem szubieniczników. Ja 22 grudnia wezmę udział w pogańskich obrzędach w Pforzheimie.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2017/12/22/poganskie-obrzedy-zimowego-przesilenia-w-pforzheimie/

    Jak się uda, wrzucę kilka fotek na blog. Na Ślężę mam ciut za daleko.

    opolczyk

    Polubienie

  33. > Rzecz o rzymsko-katolickiej „rodzimej wierze”…
    > Gdyby tak jakaś pogańska strona napisała – palić kościoły – pewnie na sucho by jej to nie uszło.

    Przypominam postać Varga Vikernesa, który spalił dwa kościoły w Norwegii i musiał za to odsiedzieć. Historia Varga jest w ogóle pouczająca, ma swój kanał na YT i warto go posłuchać.

    Ingbus, znam z sieci Vikernsa. Pochwalam jego anty-krystowiercze poglądy, ale nie metody działania…

    opolczyk

    Polubienie

  34. Zapraszam w Łysogóry

    Łysiec Łysica święte miejsce
    Czarne wrony się zleciały
    Łysogórskie zbocza rozorały
    Czarne krzyże jak sztylety powbijały.
    Łysiec Łysica święte miejsce
    Masy tępe klaszczą w spętane ręce
    Wczoraj ścinały Jodły
    Rąbiąc Matki serce
    Łysiec Łysica święte miejsce
    Z bielmem na ślepiach kradną
    Łzy Makoszy ze Słowian strugi
    Nie pomoże zabijają moc znakiem krysta
    Łysiec Łysica święte miejsce
    Strach wron wielki straszą, łaszą
    Klasztorne twierdze patrzą
    Łysiec Łysica święte miejsce
    Lecz prawych Słowian coraz więcej
    Kreślą znak Swasty obmywając oczy ręce
    Łysiec Łysica święte miejsce

    Pozdrawiam
    Fajnie że blog na pełnych obrotach.

    Polubienie

  35. Dotyczy: domniemany chrzest Polski

    Przeczytałem książkę: https://www.imperiumromanum.edu.pl/ksiegarnia/dzieje-wschodnich-rzymian/ i chciałem utrwalić tudzież podzielić się wrażeniami z lektury.

    Na stronie 374 autor twierdzi, że w 966 roku miał miejsce chrzest Mieszka. Jak zauważyłeś, nie ma po nim śladów w archeologicznych artefaktach i w piśmiennictwie. Autor tłumaczy dlaczego: chrzest ten odbył się w obrządku wschodnim i był przeprowadzony przez funkcjonariuszy podporządkowanych patriarchatowi konstantynopolitańskiemu. Z tezą tą spotkałem się wcześniej w innych publikacjach z kręgów kultury, nazwijmy to, bizantyjskiej.

    FAKTY:
    Wiemy że w IX wieku potęgą polityczną w regionie stało się Państwo Wielkomorawskie, które swoim zasięgiem obejmowało Śląsk i Małopolskę (https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/48/Great_Moravia_Svatopluk.jpg/1200px-Great_Moravia_Svatopluk.jpg). W państwie tym chrześcijaństwo, za zgodą władz, wprowadzali misjonarze Cyryl i Metody, podporządkowani Konstantynopolowi, choć współpracujący z Rzymem (to było przed Wielką Schizmą). Świadectwem zasięgu tego państwa i chrystianizacji z tego kierunku są pozostałości zabytków kultury, dzisiaj powiedzielibyśmy prawosławnej, na Śląsku, w Wiślicy czy Krakowie. Trudno przypuszczać, że murowane czy kamienne ślady prawosławnej kultury powstały tam bez akceptacji władzy politycznej.

    W IX-X wieku obszar zachodniej Słowiańszczyzny w interesującym nas regionie stał się obiektem ataku ze strony Gotów/zachodnich Franków/Germanów/Niemców (nie jestem pewien, który z tych terminów jest najlepszy, w rezultacie używam ich w dużym stopniu wymiennie), którzy posługiwali się organizacją polityczną NOWEGO cesarstwa rzymskiego (to cesarstwo było uzurpacją Karola Wielkiego i papieża Leona III) oraz religijną organizacją stopniowo przejmowanego przez Franków, poczynając od VIII wieku, papiestwa. Proces przejmowania papiestwa był stopniowy, różni papieże uprawiali różną politykę, ważna jest oczywiście koronacja Karola na cesarza w 800 roku i Wielka Schizma w 1054 roku. W interesującym nas czasie, pod koniec X wieku, pogrążone w moralnym upadku papiestwo było już „ich” (w zachodniej historiografii nie spotkałem się z wątkiem przejmowania przez Franków papiestwa, co musiało mieć miejsce, jeszcze pod koniec X wieku na Półwyspie Apenińskim żyło kilkadziesiąt tysięcy wschodnich mnichów zorganizowanych w klasztorach wschodniego typu, dużo z nich było uciekinierami z Azji Mniejszej, Sycylii, Kalabrii i Afryki zajmowanych w różnych okresach przez barbarzyńskich Gotów czy Arabów tudzież innych najeźdźców).

    Nie budzi wątpliwości fakt, że Czesi, a także Ślązacy czy Małopolanie mieli pierwsze kontakty z misjonarzami chrześcijańskimi, którzy posługiwali się w liturgii językiem starobułgarskim (cerkiewno-słowiańskim) a nie łaciną, opracowali alfabet dla tego języka i dysponowali „Pismem świętym” przetłumaczonym na ten właśnie język. Z oczywistych względów takie chrześcijaństwo było dużo bardziej przyjazne dla Słowian. Autor książki twierdzi że w Tyńcu do czasów króla Kazimierza Jagiellończyka nabożeństwa odbywały się właśnie w języku starobułgarskim. Pieśń „Bogurodzica” to ma być pieśń z tradycji wschodniej. W starych modlitewnikach kleru mają się znajdować modlitwy do Cyryla i Metodego, ich pochodzenie z Rzymu również jest mało prawdopodobne. Słynna „Matka Boska Częstochowska” to ewidentnie ruska ikona, jest podobna do setek innych greckich i ruskich ikon (http://www.lublin.cerkiew.pl/ikony.php?id=0&id_n=12).

    Oficjalna historiografia twierdzi, że Mieszko ochrzcił się (w domyśle: z dworem) w 965 lub 966 roku za namową swojej żony, Dąbrówki z Przemyślidów. Mieszko miał przyjąć chrzest z Czech bojąc uzależnienia od Niemców. Kiedy taki ruch miałby sens? Tylko wtedy, gdyby w Czechach funkcjonowałaby administracja kościelna niezależna od wpływów wrogich i zaborczych Niemców. W tym właśnie czasie tereny obecnych Czech i Polski były obiektem niemieckiej ofensywy, używającej w tej wojnie zarówno instytucji cesarstwa jak i papiestwa. Obecność chrześcijaństwa na tych ziemiach, zwłaszcza w Czechach, na Śląsku czy w Małopolsce, jest jednak o co najmniej jeden wiek starsza i jest związana z promocją chrześcijaństwa obrządku słowiańskiego, wprowadzonego przez Cyryla i Metodego, z Konstantynopola.

    Wyrazem niemieckiej ekspansji była chociażby działalność niemieckiego biskupa czeskiego pochodzenia Adalberta, w Polsce zwanego mylnie i raczej żartobliwie „świętym Wojciechem”. Adalbert (to imię jest prawdziwe, przybrał je na cześć swojego patrona, biskupa Magdeburga) w Pradze forsował rządy podporządkowanej Niemcom rzymskiej biurokracji religijnej, co ostatecznie udało się osiągnąć w 982 roku, a można powiedzieć że ostatecznie „dosięgła go ręka sprawiedliwości” pod Gdańskiem, gdzie był zajęty niszczeniem świętego gaju Prusów. W każdym razie sama postać i cała działalność (nie)świętego Adalberta to fragment germańskiego „drang nach Osten”.

    WERSJA PRAWOSŁAWNYCH:
    Mieszko ochrzcił się w 965-966 roku, kiedy Praga była ciągle biskupstwem obrządku wschodniego (co jest faktem), używającym w liturgii języka starobułgarskiego, posługującym się „Pismem świętym” przełożonym na ten właśnie język dzięki alfabetowi opracowanemu przez greckich misjonarzy. Wtedy właśnie Niemcy toczyli walkę o podporządkowanie Pragi, co ostatecznie udało się osiągnąć w 982 roku, a uczestniczył w tym niemiecki biskup Adalbert (tzw. „święty Wojciech”).
    Mieszko Stary, jak to było w zwyczaju patriarchatu konstantynopolitańskiego, ochrzcił siebie i dwór, bez przymusowego chrztu ludu.
    Po tym chrzcie Germanie przejęli wpływy w tym rejonie Europy (Czechy, Polska) i zlikwidowali chrześcijańską administrację Konstantynopola i zastąpili są administracją kontrolowanego przez siebie Rzymu.

    CO Z TEGO WYNIKA
    Przyjęcie chrztu z Pragi w obrządku wschodnim miało polityczny sens w sytuacji Mieszka. Niemcy, nie kwestionując samego chrztu, byli zainteresowani niszczeniem wszelkich jego pozostałości. Taka, wydawałoby się niekonsekwentna, polityka Kościoła katolickiego dotycząca chrztu Mieszka wynikała z dwóch przesłanek:
    -> po pierwsze, ujawnienie chrztu władcy w obrządku słowiańskim, wschodnim, podważa samą prawomocność i ciągłość rzymskiej władzy kościelnej w Polsce, dlatego należało niszczyć wszelkie pozostałości po chrzcie w obrządku wschodnim;
    -> po drugie, samo zaistnienie tego chrztu (nawet gdyby był to tylko fakt „prasowy” a nie rzeczywisty) pomaga odciągnąć uwagę od rzeczywistego katolickiego chrztu Polski, którym było utopione we krwi, a nie podlane „święconą” wodą, przeprowadzone przez Niemców ludobójstwo na Słowianach w ramach tłumienia „reakcji pogańskiej”. To był prawdziwy chrzest Polski, wykorzystany był wówczas jako pacynka nieznający żadnego słowiańskiego języka niemiecki zakonnik piastowskiego pochodzenia, książę Kazimierz Odnowiciel.
    -> z powodu ostatecznego zwycięstwa Niemców Mieszko Stary nie został rzymskim „świętym”, chciał przecież Rzym „oszukać”;
    -> reakcją „Polaków” (tutaj termin umowny) na rzymską/germańską chrystianizację była „reakcja pogańska”, a reakcją Niemców – utopienie słowiańskiego powstania we krwi i pełniejsze podporządkowanie kraju Niemcom. Katolicka biurokracja religijna stała się niemiecką agenturą. Tak jest do dnia dzisiejszego. Piszący te słowa zna przykład Trójmiasta. Przez cały okres PRLu Watykan nie uznawał przyłączenia Gdańska do Polski. Pomiędzy Sopotem a Gdynią, w poprzek aglomeracji, istniała granica biskupstwa gdańskiego i pelplińskiego, dokładnie jak przed 1945 rokiem.

    CZY TO MA ZNACZENIE?
    W największym skrócie, bo to robi się długie. Wrogiem nie jest chrześcijaństwo jako takie (oczywiście nie chcę go promować). Religia to narzędzie. Wrogiem są Niemcy/Goci/Germanie, którzy posługują się rzymskim katolicyzmem. To oni wykazują niezmienną agresję nawet wobec chrześcijan. W 1204 roku to właśnie oni, w sojuszu z międzynarodowymi żydami, zdobyli i splądrowali chrześcijański Konstantynopol (chodzić miało o egzekucję długu cesarza rzymskiego wobec Wenecji). W 1242 roku to Rycerze Chrystusa i Rycerze Najświętszej Panienki zorganizowali wyprawę krzyżową na zupełnie chrześcijańskich Rusinów i – na szczęście – polegli na jeziorze Pejpus. Potem wielokrotnie takie próby miały miejsce, brali w nich udział także Polacy (dymitriady, Bonaparte) a ostatnia próba odbyła się w 1941 roku. Tam do walki podżegał biskup polowy Wermachtu Franz Justus Rarkowski.

    Rzymska religia jest tylko ideologicznym narzędziem zgrupowania interesów, które się nim posługuje. Formalną głową tego zgrupowania interesów jest dzisiaj królowa brytyjska. Należy ona do rodziny von Sachsen-Coburg und Gotha, i jeśli ma męskie przyrodzenie, to jest ono obrzezane (w Londynie funkcjonuje oficjalne stanowisko mohela dworu królewskiego). To zgrupowanie interesów dysponuje dzisiaj o wiele szerszym arsenałem broni, niż aktualnie szczerbaty rzymski katolicyzm. Mają „wolny handel”, wszystkie korporacje, rządzą podażą pieniądza i kursami walutowymi, Hollywoodem, wszystkimi mediami i mniej lub bardziej formalnie są właścicielami ponad połowy ziemi.

    Przypuszczam, że przyjęcie chrześcijaństwa pod koniec X wieku w tym rejonie Europy było dziejową koniecznością, zrobili to wszyscy którzy przetrwali, tego wymagała ówczesna fala globalizacji. Ludy słowiańskie, które przyjęły chrześcijaństwo z Konstantynopola, zachowały znacznie więcej swojego przedchrześcijańskiego dziedzictwa i chyba nie jest to przypadek. Chyba największym europejskim plemieniem/narodem, które zbiorowo nie przyjęło chrześcijaństwa (ewentualnie innej religii „abrahamowej”), są Czeremisi, ale oni mieszkają daleko i funkcjonowali pod ochronnym parasolem Rosji, która najprawdopodobniej nigdy nie stosowała ludobójstwa jako metody kolonizacji/ewangelizacji, w przeciwieństwie do Gotów/Franków/Germanów, którzy stosowali ją, jeśli nie zawsze, to zwykle.

    PODSUMOWANIE
    Ta interpretacja historii dużo wyjaśnia. Pan Rydzyk, szczując Polaków na Rosję, robi to samo co pan Skarga ponad 400 lat temu. Dzisiaj oni to samo robią z Ukraińcami czy dokładniej z Chachłami. Chcą zniszczyć największe państwo słowiańskie posługując się słowiańskim, dokładnie polskim i ukraińskim mięsem armatnim. Nie pierwszy raz. Zresztą na Ukrainie również wywołują wojnę religijną (Patriarchat Konstantynopola od XIX wielu jest placówką całkowicie kontrolowaną przez City of London Corporation, dlatego Kijów otrzymał teraz autokefalię), teraz tworzą konflikt wewnątrz prawosławia.

    Chciałbym powiedzieć że katolicyzm to dzisiaj papierowy tygrys, choć niestety tak jeszcze nie jest. Ale katolicyzm to tylko narzędzie. Prawdziwy wróg jest gdzie indziej.

    Metro – na Swarożyca i Mokosz – zlituj się…

    Nie wnikam w spory między wyznawcami żydo-prawosławia i żydo-katolicyzmu o „pierwszeństwo” ich odprysku na dzisiejszych ziemiach Polski. I w wymysły autora cytowanej przez Ciebie książki:
    „Autor tłumaczy dlaczego: chrzest ten odbył się w obrządku wschodnim i był przeprowadzony przez funkcjonariuszy podporządkowanych patriarchatowi konstantynopolitańskiemu.”
    To byłyby dokumenty w Konstantynopolu razem z datą, miejscem krztu, a ponadto Mieszko byłby wtedy świętym prawosławnym, jak Rurykowicz:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_I_Wielki

    Katoliccy kronikarze twierdzą, że Mieszko okrzcił się w odprysku rzymsko-łacińskim, ale i na to nie ma dowodów. Gdyby faktycznie się okrzcił, to dali by mu przynajmniej przydomek „wielki”. Najprawdopodobniej, gdyby jego krzest nie był fikcją, zostałby i przez łacinników kanonizowany. A tymczasem na sarkofagu jego syna (Chrobrego) o Mieszku pisało „perfidny” (z perfidnego ojca i wierzącej matki).

    Dalej…
    Mapka Wielkomoraw narysowana jest z głowy na podstawie domysłów. Nie ma niepodważalnych dowodów na to, że kraje Wiślan i Ślężan były jego trwałą częścią. Kohorty Świętopełka zapewne najeżdżały te ziemie, ale czy je trwale podbiły – nie wiadomo. Ani czy na trwałe zakorzeniło się tam żydo-prawosławie. Nawet jeśli pod naciskiem renegata Świętopełka postawiono tam kilka cerkwi, po upadku Wielkomoraw na przełomie IX i X wieku, bez silnej władzy centralnej żydo-prawosławie musiało w ciągu jednego dnia zaginąć. Słowianie – jak wiemy – i żydo-prawosławia nie kochali. Cyryl i Metody w misjonowaniu używali szantażu i strachu (jak nie przyjmiecie krystowierstwa po dobroci od nas, to przyjdą inni i nawrócą was siłą). Na prawosławnej Rusi, mimo obowiązującego tam – hehehe – „obrządku słowiańskiego” bunty antycerkiewne trwały kilka wieków. Jeszcze w XIII wieku wołchwów po wzniecanych przez nich buntach palono na stosach.

    Zostawmy więc walkę o „pierwszeństwo” na ziemiach Polski żydo-katolikom i żydoprawosławnym. Niech się walą po mordach. Są to krystowiercze bzdury. Pierwszeństwo zresztą ma Słowiańszczyzna, a nasi przodkowie odrzucali zdecydowanie i żydogenne prawosławie i żydogenny katolicyzm.

    Amen – hihihi

    opolczyk

    Polubienie

    • Ad meritum: Włodzimierz Rurykowicz został świętym za chrzest i chrystianizację kraju w obrządku wschodnim. Zresztą ciekawe, piszą że jest świętym w obydwu odpryskach chrześcijaństwa (https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_I_Wielki).
      To drugie, chrystianizacja dla Konstantynopola, w Polsce nie miało miejsca ze względu na dywersję Rzymu. Konstantynopol nie musi tego ujawniać bo jego siła jest żadna, nie ma żadnych instrumentów upowszechniania propagandy. Moskwa też nie musi tego robić, po co? Oni ten region po prostu sobie odpuścili tysiąc lat temu.
      Na najwyższym szczeblu obydwie konkurencyjnie hierarchie mają jakąś bazową wspólnotę interesów związaną z eksploatacją urojeń religijnych związanych z postacią „Chrystusa” i rozumieją, że ujawnianie takich konfliktów podważa „imidż” obydwu hierarchii i wiarygodność samego „Chrystusa”.

      Co się stało w 965/966 roku w Gnieźnie (o ile coś się stało), jest tylko odpryskiem ówczesnej sytuacji w Pradze. Jeśli faktycznie dopiero w 982 roku papiści przejęli praskie biskupstwo, to przedstawiona wersja nabiera sensu. Moim zdaniem to w Pradze należałoby szukać odpowiedzi, czy ta wersja jest prawdziwa.

      Już tłumaczę Ci o co mi chodziło.
      Chodziło mi o zdefiniowanie płaszczyzny zbliżenia z Ruskimi, bo tylko w Ruskich widzę jakąś nadzieję. Przy okazji Ruskich, kiedyś dyskutowaliśmy o „holokauście”: https://treborok.wordpress.com/sad-najwyzszy-rosji-powiedzial-zydowskiemu-klamstwu-nie-pomimo-rezolucji-onz-w-sprawie-holocaustu/?preview=true


      Metro, a Ty dalej swoje…

      Rurykowicz jest „świętym” prawosławnym i katolickim dlatego, że kanonizowano go przed tzw. „wielką schizmą wschodnią” (1054). Przed nią wszyscy „święci” byli wspólni. I nie przypuszczam, by w walce o prestiż (imidż) prawosławni by odpuścili, gdyby krzest Miszka faktycznie był i to po bizantyjsku. Ale na to nie ma żadnych dowodów. Zresztą, na krzest łaciński też nie ma. Tyle, że sam widzisz – taka propaganda prawosławna istnieje. Za wszelką cenę chcą sobie Miszka dopisać do swojej sekty.
      Dalej…
      Gdyby „coś” (krzest Mieszka) zaszło w Gnieźnie (albo w Poznaniu, na Ostrowiu Lednickim, w Pradze czy Ratyzbonie – bo i te miejsca są podawane jako miejsce domniemanego krztu Mieszka) w 960/964/965/966/967- bo wszystkie te daty padają w „kronikach” – to i on powinien zostać kanonizowany jak Rurykowicz i byłby „świętym” katolickim i prawosławnym – bo do 1054 roku „święci” byli wspólni.

      Dobrym przykładem tego jest czeski Wacław, osadzony na tronie Pragi po stłumieniu przez Niemców (w tym i arcybiskupa mogunckiego) czeskiej rebelii pogańskiej w 924 roku. Był niemiecką i łacińską marionetką a „czeski” kościół był wtedy częścią archidiecezji mogunckiej. Kanonizowali go łacinnicy, ale jest i świętym prawosławnym.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_I_%C5%9Awi%C4%99ty

      Nie wiem, skąd wziąłeś datę 982 jak przejęcie Pragi przez papistów. Wtedy „tylko” biskupem Pragi został pierwszy nie-Niemiec – Wojtech. Przed nim biskupem był łacinnik, mnich benedyktyński Thietmar
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Thietmar_z_Pragi

      Wielkomorawy od początku podlegały pod papiestwo. Pierwszy mojmirowic był łacinnikiem:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Mojmir_I

      Do czasów Świętopełka Morawy były częścią archidiecezji mogunckiej. Dopiero Świętopełk postatowił stworzyć „własną” prowincję kościelną. Pisał w tej sprawie dwukrotnie do Rzymu o przysłanie mu biskupa i utworzenie diecezji morawskiej. Ale Rzym zajęty był wtedy walkami o papieski tron. No i dopiero na skutek milczenia Rzymu Świętopełk wysłał prośbę do Konstantynopola i natychmiast przysłano mu Cyryla i Metodego. Po akceptacji ich „misji” przez papieża Metody został pierwszym biskupem Moraw. Ale jeszcze za życia Świętopełka łacinnicy przypuścili kontratak i ostatecznie po jego śmierci bizantyjczyków wyrugowali. Po upadku Wielkomoraw Czechy się usamodzielniły, ale nadal podlegały pod łacinników i nie miały własnego biskupstwa do 973 roku. Potem miały – ale nadal łacińskie, podległe pod arcybiskupstwo mogunckie, a biskup praski był sufraganem mogunckiego arcybiskupa.

      Wsjo na ten temat…

      O „holokauście” faktycznie rozmawialiśmy – co o nim myślę, napisałem tu:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2015/04/26/ogarnia-mnie-zlosc-gdy-slysze-slowo-holokaust/

      Zbliżenia z Rosją i ja pragnę. Ale nie na płaszczyźnie żydogennych religii i za cenę merdania ogonem przed cerkwią, że tak, nasz Miszko okrzcił się po bizantyjsku, tylko potem łacinnicy wszystko zafałszowali.

      opolczyk

      Polubienie

  36. > W zasadzie powinienem zacząć od kwestii historyczności samego Joszue/Jezusa – istniał czy nie (bo są tacy, którzy uważają go za postać fikcyjną)

    Historyczność postaci zwanej Jezusem można łatwo zakwestionować za pomocą argumentu logicznego. Nie trzeba za bardzo wgłębiać w źródła historyczne, choć oczywiście warto znać podstawy – u siebie na blogu podałem kilkanaście ksiażek które omawiają temat i jak ktoś chce, to łatwo znajdzie źródła, najlepiej zacząć od Earla Doherty.
    Ale argument logiczny jest moim zdaniem lepszy i zamyka sprawę. Wygląda następująco;
    – Wydarzenia opisane w Ewangeliach nie miały miejsca. Nie było rozmnożenia chleba i ryb, chodzenia po wodzie, umarli nie wstawali masowo z grobów itd. Gdyby tak było, pozostałyby liczne relacje, bo masowe wstawanie z grobów jest sprawą raczej niecodzienną. Jeśli ktoś twierdzi inaczej MUSI to udowodnić, a będzie z tym mały problem.
    – Skoro tak, to postać zwana Jezusem miała inne przygody, inny życiorys, inne cechy, niż postać opisana w Ewangeliach.
    – Skoro tak, była to po prostu jakaś inna postać. Nie wiadomo jaka. Może wymyślona od zera. Może był to jakiś cieśla, kupiec, rybak itd. Mógł nawet nie nazywać się Jezus. Jeśli istniał, był kimś innym, a takich były miliony w historii. Jakiś inny facet, który złapany za rękaw powiedziałby „To nie mnie szukacie”. Ewangeliczny Jezus jest fikcją, a inny Jezus (popularne imię), nas nie interesuje.
    Tyle.

    Polubienie

    • Inqbus,

      jest jeszcze inne wytłumaczenie logiczne – postać Joszue jest autentyczna i niektóre fakty z jego życiorysu podane w ewangeliach są prawdziwe – np. to, że zadarł ze świątynią i uczonymi w piśmie, przez co został skazany przez Sanhedryn na karę śmierci, a wykonanie wyroku wymuszono na Piłacie. Natomiast cała reszta ewangelii – te wszystkie cuda – zostały wymyślone w jednym celu – Szaweł/Paweł miał podrzucić niewielką sektę Joszue Rzymowi, by doprowadzić go do upadku. Pisał o tym biograf Rothschildów Ravage, chyba w 1929 roku (przytaczam fragment tłumaczenia):

      „Lecz nie zostawiliśmy was w spokoju. My wzięliśmy was w ręce i ściągnęliśmy z was piękna i wspaniała tkankę którą stworzyliście i zmieniliśmy cały kierunek waszej historii. Podbiliśmy was jak zadne z waszych imperiów nie było w stanie podporządkować sobie Afryki lub Azji. Zrobiliśmy to bez pocisków, bez krwi, bez wrzawy, bez jakiejkolwiek siły. Zrobiliśmy to wyłącznie dzięki potędze naszego ducha, idei i przy pomocy propagandy.

      Zrobiliśmy z was ochoczych, nieświadomych nosicieli naszej misji dla całego świata, całego dzikiego świata i do niezliczonych jeszcze nie narodzonych przyszłych pokoleń. Niezupełnie rozumiejąc co my wam czynimy, staliście się powszechnymi agentami naszej rasowej tradycji, niosąc nasza ewangelie do niezbadanych jeszcze zakątków ziemi. Nasze plemienne prawa dały wam podstawy do wszystkich waszych świętych konstytucji i systemu prawnemu. Nasze legendy i ludowe opowiadania są świętą tradycją, kołysanką dla waszych dzieci. Nasi poeci wypełnili wasze hymny i modlitewniki. Nasza narodowa historia stała się niezbędna częścią nauk dla waszych pastorów, księży i naukowców. Nasi królowie, nasi mężowie stanu, nasi prorocy, nasi rycerze są waszymi bohaterami. Nasz starożytny mały kraj jest wasza Ziemia Świętą. Nasza naturalna literatura jest wasza Świętą Biblią. To co nasi ludzie myśleli i nauczali stało się nierozerwalną kanwą wplecioną w każde wasze przemówienie i tradycje tak ze nikt nie może być nazwanym wykształconym jeśli nie zna naszej rasowej spuścizny.

      Żydowscy rzemieślnicy, żydowscy rybacy są waszymi nauczycielami i waszymi świętymi z niezliczonymi wyrzeźbionymi postaciami w niezliczonych katedrach wzniesionych dla ich pamięci. Żydowska panna jest waszym ideałem macierzyństwa i kobiecości. Żydowski zbuntowany prorok jest centralna figura w waszych religijnych modlitwach. My zlikwidowaliśmy waszych idoli, odstawiliśmy wasza rasowa spuściznę i zastąpiliśmy ja naszym bogiem i naszymi tradycjami. Żaden podbój w historii nie może by nawet porównywalnym z tym czystym i sprawnym opanowaniem was!

      Jak to uczyniliśmy? Nieomal przez przypadek. Prawie dwa tysiące lat temu daleko w Palestynie nasza religia zaczęła popadać w rozkład i materializm. Handlarze zawładnęli Świątynią. Zdegenerowani, samolubni kapłani skorumpowali naszych ludzi i obrastali w majątek. Potem wyłonił się młody patriota-idealista, który obiegał teren nawołując do odnowienia wiary. Nie miał on zamiaru ustanowienia nowego kościoła. Tak jak inni prorocy przed nim, jedynym jego celem było oczyścić i rewitalizować starą wiarę. Zaatakował kapłanów i wyrzucił handlarzy z świątyni. To spowodowało konflikt z panującymi stosunkami i jego filarami, które podtrzymywały ten stan. Władze rzymskie, które okupowały państwo, obawiając się rewolucyjnej agitacji jako politycznej akcji zamierzającej do pozbycia się ich, zaaresztowały go, przeprowadziły sąd i skazały go na śmierć przez ukrzyżowanie, co było normalna forma egzekucji w tych czasach. Zwolennicy Jezusa z Nazaretu, głównie niewolnicy i biedni robotnicy w swoim smutku i zawiedzeniu, odwrócili się od świata i stworzyli braterstwo biernych pacyfistów. Dzielili pamięć swojego ukrzyżowanego lidera i żyjąc w komunie. Byli oni po prostu nowa sekta w Judei, bez siły i przyszłości, nie pierwszą i nie ostatnią.

      Dopiero po zniszczeniu Jerozolimy przez Rzymian ta nowa sekta stała się widoczna. Patriotyczny Żyd imieniem Paul lub Saul zrodził ideę powalenia rzymskich mocy przez zniszczenie dotychczasowych morale rzymskich żołnierzy przez doktrynę miłości i nie stawiania oporu, która to głosiła mała sekta żydowskich chrześcijan. Stał się on apostołem Gentiles ( Gentile – nie obraźliwa nazwa nie-Żydów w przeciwieństwie do „goim”. przyp.- ww.) który to dotychczas był jednym z najbardziej aktywnych i prześladowanym członkiem grupy. Wykonał swoja prace tak dobrze, ze w ciągu 4 wieków wielkie imperium, które podporządkowało sobie Palestynę razem z połową świata, stało się ruiną i prawo które wyszło z Syjonu stało się oficjalną religią Rzymu.
      To był początek naszej dominacji w świecie, tylko początek.(…)
      Koniec jest jeszcze bardzo daleko. W dalszym ciągu panujemy nad wami. (…)”

      https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

      Naturalnie każdy ma prawo mieć własne zdanie w tej sprawie i każdy może twierdzić, że Joszue to postać wymyślona. Ja uważam że istniał, tyle że w ewangeliach został niewyobrażalnie upiększony – po to właśnie, by robił za „zbawiciela” u gojów. Dlatego twierdzę, że 95 % ewangelii to wymysły. Ale 5 % prawdy w nich jest – był taki galilejski żyd – Joszue, był nieudolnym reformatorem judaizmu, ukatrupiono go, po czym postanowiono wykreować go na idola dla gojów i jego kultem rozwalić Rzym. Podstęp udał się jeszcze lepiej niż planował Szaweł – prawie cały świat zżydzono kultem tego galilejskiego włóczykija, wykreowanego gojom na „zbawiciela”.

      Oczywiście masz prawo nadal uważać Joszue za postać fikcyjną.

      Polubienie

  37. A ode mnie takie streszczenie:
    Nic nie usprawiedliwia istnienie na naszych ziemiach katolicko żydowskiej „religii”.

    Wioska klęczących (Nauka wiary krysta);(Jak powstawała szlachta)

    Panie być to nie może – tu pod twym bokiem Sodoma, Gomora!
    A co to klecho – a wsteczniki.
    Pachołki twe niewolniki
    Skaczą przez ogień, tańczą pod Dębem
    Dary a dobra i jadło ze śpiewem tam niosą bezbożniki jedne.
    Niemiło tańczyć na głodno.
    Przecie kropieni byli – list kreślę niech cie książę zetnie.
    Stój sąd zrobimy może cię zadowolimy
    Klękać, klękać mają gdy oczy me spotkają.
    Ta wioska to Stryje moje me Kurhany –
    nie klękaliśmy przed naszymi Bogami.
    Stój sąd zrobimy może cię zadowolimy
    Wioskę otoczcie sądy zrobimy boskie
    Klękajcie – nie klękli, nie klękli.
    Zadowól, zadowól krysta.
    Łamcie im nogi
    Ja odwracam głowy.
    Klecho co z żonami a dziatkami.
    Niegodne to by żona stała i dziecko gdy mąż na kolanach.
    Łamcie nogi wszystkim, wszystkim
    Od Kurhanu do kołyski.
    Tak mego pana ucieszymy.
    Czyń wojów niemców ci zostawię.
    A połamię – tak połamię
    A potem im nastawię
    Tak nastawię, że z kolan nikt więcej nie wstanie.

    1000 lat katolicko żydowskiego szkolenia.
    Nie wiara to a otchłań wielka.
    Zmieńmy to – może trzeba jeszcze raz złamać i złożyć jak trzeba – nie wiem.

    Pozdrawiam

    Swarogniew,

    gdyby katolicy tylko nogi mieli połamane…
    Oni mają przetrącone kręgosłupy i obrzezane mózgi. Są kompletnie niezdolni do samodzielnego myślenia. Nie muszą zresztą nad niczym się zastanawiać – doktryna uczy co dobre, co złe, co można i należy robić, a czego nie. Pełny komfort psychiczny – zwolnienie z konieczności myślenia i z ponoszenia odpowiedzialności za własne życie – przecież robię to, czego uczy kościół.

    Pozdrawiam

    opolczyk

    Polubienie

  38. Dotyczy: Biblia – czym jest rzeczywiście…

    Marcus Eli Ravage ma oczywiście całkowitą rację. Przy czym nie chodzi tutaj tylko o jakieś abstrakcyjne wyjaśnienie, o narzucenie pogańskim ludom żydowskiej mitologii i żydowskiej wizji świata, co umożliwiało dalszą manipulację i sterowanie wyznawcami „religii abrahamowych”. Chrześcijaństwo, a dokładniej katolicyzm, znacznie konkretniej przysłużyły się sprawie „emancypacji żydów” czy raczej sprawie zdobycia przez nich władzy nad światem, co z pewnością jest właśnie materializacją narzucenia żydowskiej wizji świata.

    W rzymskim katolicyzmie istnieje doktryna „Sicut Judaeis” (https://de.wikipedia.org/wiki/Sicut_Judaeis) która ustanawia wszystkich żydów poddanymi, własnością biskupa Rzymu. Każdy, kto odebrał żydowi mienie czy w jakikolwiek sposób zaszkodził interesom żydów, narażał się na ekskomunikę, co kiedyś wtedy naprawdę dotkliwą i destrukcyjną karą. Żydzi to może złodzieje, wyzyskiwacze i skrytobójcy, ale to oni dali światu „zbawiciela”. Takie było oficjalne uzasadnienie „Sicut Judaeis”.

    W haśle po angielsku są daty, kiedy kolejni papieże potwierdzali tą encyklikę „swoją pieczątką”. Miało to miejsce wiele razy w trakcie wielu stuleci, co tylko potwierdza ważność tej doktryny dla „Kościoła świętego” i państw chrześcijańskich.

    „Sicut Judaeis” to był niesłychanie ważny przywilej, potwierdza on trwającą ponad tysiąc lat symbiozę Kościoła rzymskiego z żydami. Z takiej ochrony, jaką papieże przyznali żydom, nie mogli korzystać poganie, schizmatycy czy heretycy.

    Tysiąc lat temu żydzi byli obecni wszędzie, w całej Eurazji (https://de.wikipedia.org/wiki/Radhaniten). Największą władzę zdobyli jednak w państwach katolickich i protestanckich (protestantyzm to bękart katolicyzmu). Pewnie miała na ten fakt wpływ polityka narzucona przez biskupów Rzymu swoim owieczkom, w tym ochrona żydów jako podopiecznych biskupa Rzymu.

    Metro,
    stosunki kk i papiestwo z żydami to złożony problem. Były wprawdzie papieskie dekrety „Sicut Judaeis”, ale było i to, że owieczki nazywały starszych braci w wierze narodem bogobójców, odpowiedzialnym za ukrzyżowanie ich idola. I były masowe wypędzenia żydów z różnych ultra-katolickich krajów z furtką „nawrócenia” – kto się „nawróci” może zostać. A tak na marginesie – wyprawa Kolumba zbiegła się z wypędzeniami pobratymców z Hiszpanii i Portugalii. Nie wykluczone, że szukał morskiej drogi do „Indii Zachodnich”, aby tam mogli osiedlać się wyganiani pobratymcy.

    Gorsze dla współczesnego świata było to, że papiści, przez wieki zabraniający własnym owieczkom lichwy, zezwalali na nią żydom. To dzięki papiestwu wyrosły potężne żydowskie klany banksterskie. Resztę znamy.

    Protestantyzm to raczej spóźniony bękart judaizmu. Odrzucał naukę kk, głosił powrót do żydo-biblii. Katolicka propaganda, że za Lutrem stali żydzi jest prawdopodobna. Tyle że za katolicyzmem też stali tacy sami żydzi, tyle że 15 wieków wcześniej.

    Reformacja i wyniszczające, fanatyczne wojny katolików i protestantami były prawdziwem El Dorado dla żydowskich banksterów – finansowali na lichwiarski procent oba zwalczające się odpryski krystowierstwa błyskawicznie rosnąc w silę. A katolickie i protestanckie goje, zajęci wojnami o dominację nad przeciwnikiem, nawet nie zauważyli, kiedy żydowscy banksterzy założyli im chomąto na karki i zaprzęgli ich do żydo-banksterskiego pługa. I dlatego obecnie wszyscy orzemy żydowski zagon zachodu za michę żarcia.

    opolczyk

    Polubienie

    • ///obecnie wszyscy orzemy żydowski zagon zachodu za michę żarcia.///

      🙂 🙂 🙂

      Niemniej premier Morawitzky uważa, że ciągle dostajemy za dużo. Przy okazji Morawitzky’ego, spójrz na to: https://de.wikipedia.org/wiki/Morawitzky_(Adelsgeschlecht)

      Ad meritum: masz oczywiście absolutną rację. Był kij i marchewka, zawsze tak jest. W angielskim tekście hasła znajduje się treść samej bulli w jej oryginalnej formie z ~1120 roku. Moim zdaniem robi wrażenie (poprawione tłumaczenie Gugla):

      ——————–

      „[Żydów] nie powinny spotykać żadne uprzedzenia: my, z łagodności pobożności chrześcijańskiej, i zachowując ustalenia naszych poprzedników szczęśliwej pamięci, Biskupów Rzymskich Kaliksta, Eugeniusza, Aleksandra, Klemensa, przyjmujemy ich [żydów] prośbę i dajemy im tarczę Naszej ochrony.

      Albowiem ustanawiamy prawo, według którego żaden chrześcijanin nie może przymusić [żyda], nie chcącego albo odmawiającego, przemocą, do doprowadzenia do chrztu. Jeśli jednak którykolwiek z nich spontanicznie i ze względu na wiarę przylgnie do chrześcijan, gdy jego wybór stanie się oczywisty, niech zostanie chrześcijaninem bez żadnych oszczerstw. W rzeczywistości nie uważa się za prawdziwego chrześcijanina tego, który przyjął chrzest chrześcijański w inny sposób niż spontaniczny i dobrowolny.

      Żaden chrześcijanin nie powinien dopuszczać się możliwości… aby zranić ich [żydów] lub przemocą odebrać ich własność, lub zmienić dobre obyczaje, które mieli do tej pory w jakimkolwiek regionie, gdzie zamieszkują.

      Poza tym, w celebrowaniu ich własnych uroczystości, nikt nie powinien im przeszkadzać w żaden sposób, z kijami czy kamieniami, ani nikt nie powinien próbować wymagać lub wyłudzać od nich usług, których wykonania nie są winni, z wyjątkiem tych, które zostały im nakazane w przeszłości.

      …. Niniejszym ustanawiamy … że nikt nie powinien ośmielać się uszkadzać ani niszczyć żydowskiego cmentarza, ani, aby zdobyć pieniądze, ekshumować zwłok po ich pogrzebie.

      Jeśli jednak ktokolwiek dokona takiej próby, znając wydźwięk tego dekretu, uczynić coś przeciwko niemu … niech będzie ukarany karą ekskomuniki, chyba że naprawi swoje zachowanie, dokonując równoważnego zadośćuczynienia.”

      ——————–

      Wikipedia: Bulla została potwierdzona przez wielu papieży, w tym Aleksandra III, Celestyna III (1191-1198), Innocentego III (1199), Honoriusza III (1216), Grzegorza IX (1235), Innocentego IV (1246), Aleksandra IV (1255), Urbana IV (1262), Grzegorz X (1272 i 1274), Mikołaja III, Marcina IV (1281), Honoriusza IV (1285-1287), Mikołaja IV (1288-92), Klemensa VI (1348), Urbana V (1365), Bonifacego IX (1389), Marcina V (1422) i Mikołaja V (1447).

      Polubienie

  39. Andrzej,

    ten artykuł to znakomity przykład bezprzykładnej nikczemności krystowierców, bo poprzez to przywłaszczanie pogańskich zwyczajów sami pokazują, jakimi są degeneratami – dzięki temu obnażają się sami, co ohydnego zrobili.
    Pokazują sami, jacy są perfidni, jak potrafią osaczać innych choćby przez wmawianie im dziwacznych naók wbijających w poczucie winy, w strach przed odejściem ze szpon tej sekty. Wychodzi na to, że teraz w imię wiary jakimś anonimowym żydom nie-żydzi mają się bać. Dla mnie to jakiś absurd, żeby ludzie dawali sobie wmówić, że niewiara w żydowskie koncepcje religijne jest równoznaczna z niewiarą w nauki, które są duchowe.
    Fajnie, że to pokazałeś Andrzej.

    „Pogański Święty Ogień Zimowego Przesilenia w Pforzheimie…”

    „Powyższe zdjęcie jest ważne z jednego powodu”

    Krystowiercy w swojej masie (i liderach) mogli np. współistnieć sobie pokojowo z pogańskimi Słowianami polskimi – z terenów obecnej Polski (choć to wydaje się wątpliwe zważywszy na te ich krystowiercze naóki), ale wybrali inną drogę, drogę hańby.

    Sława!

    Polubienie

    • Mirek,

      krystowiercy nie mieli wielkiego wyboru. „Nawracanie” siłą często przynosiło odwrotne skutku, a ich doktryna była dla większości pogańskich ludów odpychająca. „Nawracanie” bez użycia siły szło powoli. Gdy Konstantyn zalegalizował krystowierstwo, w imperium było ok. 10 % krystowierców. Czyli przez trzy wieki udało się łapaczom dusz złowić ledwo co dziesiątego mieszkańca imperium – i to w ogromnej większości niewolników i biedotę, któym doktryna obiecywała niebo po żmudnym życiu. Teodozjusz pod koniec IV wieku dekretami zdelegalizował pogaństwo i „herezję”, ale „nawracanie” nadal szło powoli. Największy opór w samej Italii stawiała ludność wiejska, nie zdemoralizowana życiem miejskim. To od niej pochodzi termin „poganie”. A że krystowierstwo było w sumie ponure – opowieści o Joszue, łamanie się jego „ciałem” i picie jego „krwi, a ponadto umartwianie się, by przebłagać żydowskich bożków – na to zbyt wielu chętnych nie było. I dlatego właśnie, aby uatrakcyjnić żydowierstwo, już w połowie IV wieku krystowiercy zaczęli przywłaszczać sobie pogańskie święta i wiele zwyczajów i obrzędów, aby dać poganom poczucie, że żydowierstwo podobne jest do ich pogańskich wierzeń.

      Pokojowe współistnienie krystowierców z poganami było niemożliwe, gdyż krystowierstwo doktrynalnie, z założenia, chciało wytępić wszystkie wierzenia pogańskie, a pogan albo „nawrócić”, albo wytępić. Nie zapoominaj o pierwszym przykazaniu żydowskiego dekalogu – nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
      Krystowiercy nie mogli nie zwalczać pogaństwa. I o ile poganie, także Słowianie, tolerowali obok siebie krystowierców, pozwalali im obok siebie się osiedlać, a nawet budować ichnie kościoły, zawsze kończyło się to tak – ledwo krystowiercy wybudowali ichni kościół, natychmiast chcieli pogan „nawracać”, burzyć ich chramy i wycinać święte gaje – no bo jest to z żydowierczego punktu widzenia „bałwochwalstwo”. Na koegzystencję z gorliwymi katolikami liczyć nie można.
      Nie zapominaj o piromanach podżegaczach z Tenete traditiones, którzy nawoływali do spalenia pogańskiej świątyni we Wrocławiu, gdy tylko pojawiła się informacja o takim zamiarze. My ich możemy tolerować – oni nas nie zaakceptują NIGDY.

      Polubienie

      • Andrzej,

        „krystowiercy nie mieli wielkiego wyboru”

        Jak widać, anonimowi żydzi/Żydzi potrafili też robić użytek z różnych socjotechnicznych sztuczek.

        „już w połowie IV wieku krystowiercy zaczęli przywłaszczać sobie pogańskie święta”

        O Trygławie! Wkurza mnie właśnie to nadawanie żydogennego znaczenia pogańskim zwyczajom i kulturze.

        „ledwo krystowiercy wybudowali ichni kościół, natychmiast chcieli pogan „nawracać”, burzyć ich chramy i wycinać święte gaje – no bo jest to z żydowierczego punktu widzenia „bałwochwalstwo”.”

        Tak, tak, i nie tylko to – jakiś czas temu kupiłem i czytałem „Mity, kult i rytuał. O duchowości nadbałtyckich Słowian” – stąd i inny przykład:

        „Kronikarze chrześcijańscy z chęcią podkreślali, iż poganie w odróżnieniu od chrześcijan czczą stworzenie ponad Stwórcę”

        Za to teraz – dzięki tej swojej wyłącznej wierze w „stwórcę” – krystowiercy sobie „poprawili” byt: zdewastowana, zaśmiecona, niemal zniszczona ekologicznie Matka Ziemia.

        „Krystowiercy nie mogli nie zwalczać pogaństwa”

        W odniesieniu do celu i dzięki odpowiednio sformułowanej doktrynie to tak, ale to ich nie usprawiedliwia. Jak wiesz, oni nie bronili się przed Słowianami, którzy im narzucali słowiańskie koncepcje, to oni – krystowiercy – byli agresorami. Oczywiście teraz krystowiercy są „pokojowi” bo mają wyłamane kły i pazury – myślę, że można tolerować, ale jedynie tych, do których autentycznie dotrze, co z nimi jest nie tak, bo inaczej zawsze mogą coś odwalić (jeżeli oni sami siebie nie potrafią kontrolować to znaczy, że potrzebują kontrolowania zewnętrznego – na ich własne życzenie – przez ludzi świadomych).

        ps. „ten artykuł” – chodziło mi tu o artykuł: „Ile jest katolickości w świętach „bożego narodzenia”, w „wigilii” i w związanych z nimi zwyczajach i obrzędach…”.

        Mirek

        Polubienie

  40. Andrzej,

    „O historii Polski w kleszczach turbolechitów i turbołacinników…”

    Jaś: „utrwalone wielowiekową kulturą materialną i duchową naszych przodków, zapisaną na chlubnych kartach historii”

    Dla tego typu polakatolików, zapewne tymi przodkami są jedynie ci krystowierczy.
    Jeżeli tak jest, to niestety (dla takich jak oni) przodkami Polaków (słowiańskimi) są przecież także ci, którzy już po tej – uznawanej przez takich polakatolików – „krystjanizacji Polski” byli nadal sprzedawali w niewolę przez krystowierców oraz tacy, którzy po owej krystjanizacji się buntowali, i występowali przeciw temu nowemu (opresyjnemu) porządkowi rzeczy, i ci którzy mówili krystowierstwu „nie”, no i tacy, co nigdy tak naprawdę nie przyjęli krysta – w dodatku na ich krwawicy krystowiercy się upaśli i urośli w siłę aż do dzisiaj.
    Można się więc i do takich naszych słowiańskich przodków, jak to wskazałem, odwoływać, bo i tacy też byli. Polakatolicy przecież odwołują się (może wybrali tylko do tych po XVIII w.) do jakiś tam wybiórczo wybranych przez siebie, skoro to robią to niech nie krytykują za to innych.

    Andrzej: „są „patriotami” żydo-katolicyzmu…”

    Co gorsza zdają się nie widzieć zła związanego właśnie z tym, że kiedyś banda jakiś zbójów przejęła tereny obecnej Polski wraz z ludnością a następnie ustaliła sobie, że od teraz będzie to żydo-katolicki kraj i narzucała ludziom inną religię, wymazywała im pamięć o poprzedniej kulturze duchowej oraz niszczyła ich słowiańską tożsamość.
    Co ciekawe, sam żydo-katolicyzm głosi: „nikogo więc wbrew jego woli nie wolno do przyjęcia wiary przymuszać” ale ci „patrioci” (są tacy narodofcy) często bredzą o Polsce mającej być tylko żydo-katolicką, i innej dla nich nie ma. Czyli tacy jak oni będą na różne sposoby wymuszać na innych (choćby na własnych dzieciach) bycie żydo-katolikami, szerzyć propagandę np. poprzez zakodowywanie innym swoich skrzywionych wizji, wywieranie presji.
    Dla mnie tacy „patrioci” są w prostej lini pogrobowacami tych krystowierczych drani, którzy podbijali pogańskich Słowian i w podły sposób utrwalali żydo-katolicyzm.

    Mirek

    Polubienie

    • Andrzej Bardzo Ci Dziękuję ! Sława Tobie i Sława Wszystkim w Twój Blog zaglądającym! Następne święto nasze odbędzie się na Raduni w 02.02.2019 ! Tzw Welesowe . Oczywiście Zapraszam wszystkich kochających Wiarę naszych Pradziadów i Prababek . Sława Bogom !


      Arek, jak wiesz, mam daleko do Was. Nie dam rady podskoczyć. Ale zróbcie migawkę w lutym i podrzuć mi ją na blog lub meilem. Z chęcią ją zamieszczę. I pozdrów ode mnie całą Twoją grupę.

      Sława Bogom!

      opolczyk

      Polubienie

      • Andrzej myślę ,że jakiś filmik z tego Naszego Święta się zostanie to nie omieszkam Ci go podesłać ! Szkoda ,że ze Święta Dziadów Ci nie podesłałem wtedy ale jak b ktoś był zainteresowany to na YT moja grupa rodzimowiercza ma tam więcej takiego typu migawek,oczywiście zapraszam do obejrzenia i jak ktoś chciał się tematem zainteresować to mamy na fb stronę która nazywa się Ślężańscy Rodzimowiercy !

        Andrzeju może za kilka dni jak wszystko pójdzie to dam Ci znać /Ale po konsultacji z Żercą Gromady-Ja będę chciał przedsięwzięcie nagłośnić/ o naszych planach co do tej góry-miejscu do Obrzędów ,pewnie „ktoś” z tego powodu to chyba nie będzie happy?! . Jak spotkam się 02.02.019 z Gromadą to przekażę Twoje pozdrowienia )))) Sława Bogom . Pozdrawiam Wszystkich -Sława !!!!

        Polubienie

      • Arek,

        w tym roku miałem zamówiony w sklepie w Polsce kalendarz ścienny „Bogowie Słowian 2018”, taki z każdym miesiącem osobno. Nie powiem, że był zły, ale ten Wasz jest „poręczniejszy” – cały rok na jeden rzut oka z zaznaczonymi najważniejszymni świętami. I jeszcze są fazy księżyca, co przy często pochmurnym niebie też jest plusem.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s