Tzw. „szczyt” G 7 w zamku Elmau w niemieckim jewrobaraku. Oraz zlot Grupy Bilderberg kawałek obok, po drugiej stronie granicy…

.

Druck.

bilderberg-2015

.
Załgane me(n)dia nagłaśniają tzw. „szczyt” G7 mający odbyć się w dniach 7/8 czerwca 2015 w Bawarii. Pekursorem G7 było G6 powołane w 1975 roku (dwa lata po utworzeniu rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej). Rok później dołączyła Kanada i G6 stało się G7. Pod koniec lat 90-tych dołączono go G7 Rosję. Rok temu marionetki polityczne zachodu odwołały G7 w Soczi i urządziły alternatywny „szczyt” w Brukseli. Rosji nie zaproszono na to spotkanie. Była to „kara” za Krym. W sumie wyłączono z tego grona jednego jedynego rzeczywiście niezależnego polityka, męża stanu, Władimira Putina. Cała reszta uczestników G7 jest marionetkami globalnej banksterskiej sitwy.
G7 są przede wszystki spektaklem dla załganych mediów, które najpierw informują o oczekiwaniach związanych z kolejnymi „szczytami”, potem o samych „szczytach”, a po nich rozwodzą się o ich „znaczeniu” i podjętych „ustaleniach”. A w sumie spotkania te tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia. Na nich nie zapadają żadne wiążące decyzje. Uczestnicy G7 nie są decydentami a jedynie wykonawcami poleceń ich zakulisowych mocodawców. Przynajmniej w ostatnich latach zloty G7 (G8) zbiegały się czasowo ze zlotami Grupy Bilderberga. O tych drugich zlotach media żydo-zachodu od zawsze milczą. Jako ciekawostkę przypomnę w tym miejscu, że np. rządowa „putinowska” Russia Today informuje o nich już od kilku lat. W sieci znaleźć można relacje RT o Bilderbergach najpóźniej od roku 2009.  W Europie i na zachodzie tylko RT jako rządowa telewizja nie cenzuruje informacji o Bilderbergach. A zachodnie załgane media bredzą o braku wolności słowia i o cenzurze w rosyjskich mediach.

.

.

I to na zlotach Bilderberga przekazywane są marionetkom politycznym (bezpośrednio bądź za pośrednictwem „emisariuszy”) wytyczne na nadchodzący rok.

.
W tym roku „szczyt” G7 także zbiega się czasowo ze zlotem Bilderbergowców. G7 – 7-8 czerwca. Grupa Bilderberg 10-14 czerwca. Co ciekawe – także „lokalizacyjnie” są te zloty sobie bliskie. Z zamku Elmau (G7) do hotelu Interalpen (Grupa Bilderberg) w Austrii w linii powietrznej jest ok. 12-13 kilometrów.
.
Nagłaśnianie zlotów G7 służy w pierszej kolejności odwracaniu uwagi opinii publicznej zachodu od zlotów Grupy Bilderberga. Czytałem o przypadkach, gdy w latach 70-tych dziennikarzy chcących informować o zlotach Bilderbergów  zwalniano z pracy. I właśnie wtedy wymyślono G6/G7. Była to podrzucona mediom padlina – temat zastępczy. Aby dziennikarze mieli czym się zajmować a nie dociekali czym jest Grupa Bilderberga.
.
Należy jasno stwierdzić, że organizowanie spędów G7 jest idiotyczne. Marionetki te mogą przecież nie ruszając się z ich gabinetów organizować telekonferencje w tym samym gronie. Odpadałyby koszta, mobilizacja policji i straty materialne wywoływane przez manifestujących przeciwników globalizmu kierowanych często przez podstawionych prowokatorów. Ale w tym wszystkim chodzi właśnie o spektakl medialny i kanalizację nastrojów antyglobalistycznych. Niemieckojęzyczna telawiwzornia podała akurat, że koszta G7 w Elmau wyniosą 150 milionów € (wg różnych szacunków nawet do 350 milionów) a zaangażowanych w zabezpieczenie „bezpieczeństwa szczytu” jest do 30 tys. policjantów. Już to pokazuje, jak ważnym spektaklem me(n)dialnym jest taki „szczyt”. Chodzi w tym wszystkim o pokazanie jak „ważne” są marionetki w nim uczestniczące. A przecież Obama, Merkel, czy Cameron odejdą kiedyś na „polityczną emeryturę”. Natomiast Rockefellerowie i Rothschildzi nadal będą kierowali Grupą Bilderberga. I następcami Obamy, Merkel, Camerona.

.
Nie jest przypadkiem, że G7 przez lata zapraszała przedstawicieli Rosji. Zaczęło się to jeszcze w czasach wiecznie pijanego Jelcyna. Chodziło o wciąganie Rosji w układy polityczne ze zgnojonym przez żydo-banksterów zachodem. Przedstawiciele Rosji oczywiście korzystali z tych zaproszeń. Także w czasach Władimira Putina, który prze lata udawał spolegliwego. Choć wiedział, że do konfrontacji z bandyckim zachodem dojdzie. Odwlekał ten moment, aby Rosja była jak najlepiej na tę konfrontację przygotowana. I do tego czasu latał na G7 pozwalając zachodnim marionetkom na fotografowanie się z nim. Putin dodawał temu marionetkowemu gronu niezasłużonego splendoru.

.
Organizowanie G7 przy udziale marionetek politycznych jest więc zwykłą me(n)dialną hucpą. One nie są decydentami. A ponadto, jeśli chce się poważnie dyskutować o losach świata, to jakiekolwiek rozmowy bez udziału takich państw jak np. Rosja i Chiny czy też Indie są zwykłym biciem piany (w samych Indiach żyje więcej ludzi, niż we wszystkich krajach G7 razem wziętych).
.
Nagłaśnianiu zlotów G7 towarzyszą narastające od lat towarzyszące im masowe protesty antyglobalistów. Wczoraj w Monachium protestowało ponad 30-40 tysięcy ludzi.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20150605/474188.html

.
Dzisiaj (piątek 05.06) w Garmisch-Partenkirchen miały miejsce pierwsze przepychanki z policją.
http://www.ffh.de/bilder-videos/meController/Mediathek/meAction/index/meType/video/meTopic/g7-gegner-machen-mobil-demonstration-in-garmisch-partenkirchen.html

.
Zapewne dojdzie do większych rozrób i walk ulicznych. O ileż jednak rozsądniej byłoby organizowanie masowych protestów towarzyszących zlotom Grupy Bilderberga. Gdyby w okolicach hotelu Interalpen podczas zlotu Bilderbergów zademonstrowało 30-40 tys. ludzi trudno byłoby żydo-mediom to ukryć.
.
Zlotowi Bilderbergów towarzyszą jak zwykle zmasowane „środki bezpieczeństwa”. Tyle, że informacji o tym trudno znaleźć w oficjalnych załganych zachodnich mediach. Niemniej przecieki informacyjne mówią o pełnej mobilizacji tysięcy policjantów, wojskowych jednostek specjalnych (do walk z „terrorystami”), specjalistów od ładunków wybuchowych itp. No i tajnej policji, które wspólnie razem zabezpieczają i całkowicie odcinają od świata miejsce obrad światowej banksterskiej kliki.
.
Protestować przeciwko globalizmowi należy przede wszystkim tam tam, gdzie zbiera się światowa globalistyczna lichwa i jej wasale i podkomendni – przedstawiciele banków, koncernów, mediów, naukowców, polityczne marionetki, przedstawiciele NATO, jewrounii (UE), Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowej Organizacji Handlu, Światowej Organizacji Zdrowia czy FAO (Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa).
Tam właśnie należy protestować przeciwko globalizmowi i NWO.

Protesty takie są naturalnie organizowane od lat, ale daleko im do masowych protestów towarzyszących „szczytom” marionetek z G7. Tegoroczne akcje protestacyjne już są przygotowywane via internet w niemieckojęzycznej sieci:
http://bilderbergprotest2015.jimdo.com/

.
O skali protestów będę na dniach informował.
.

.
opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Mała Wielka Macedonia

.

Macedonia

.
Macedonia to małe państwo o powierzchni i liczbie ludności podobnej od województwa lubelskiego (Macedonia – 25 713 km², 2 065 770 ludności; województwo lubelskie – 25 122 km², 2 165 650 ludności). W maju tego roku władze Macedonii rozbiły spisek mający je obalić. Wcześniej od miesięcy w Macedonii trwało „rewolucyjne” wrzenie wymierzone w legalne władze. Sterowane było oczywiście to wszystko przez bandytów globalistów z USraela – światowego bandyty i terrorysty nr 1. Wydarzenia w Macedonii ginęły jednak w obliczu innych „ważniejszych” konfliktów – jak np. wojny w Syrii czy w Donbasie – agresji banderowskiej swołoczy na rosyjską ludność Republik Donieckiej i Ługańskiej, która nie chce być rządzona przez bandycką kijowską juntę.
.
Władze Macedonii bezpardonowo rozprawiły się z niedoszłymi zamachowcami. Informacje o tym podał m.in Sputnik:
.
W poprzednią sobotę, 9 maja, w Kumanowo, nieoficjalnej stolicy macedońskich Albańczyków, pracownicy organów porządkowych Macedonii zostali zaatakowani przez grupę bojowników. Podczas operacji specjalnej zginęło 8 policjantów, a 25 zostało rannych. Ze strony bojowników zginęło 14, a zatrzymanych zostało 30 osób. Wszystkim zatrzymanym przedstawiono zarzuty o terroryzm.

Z powodu incydentu w Kumanowie Macedonia błyskawicznie znalazła się w centrum uwagi prasy oraz jako temat dyskusji przywódców politycznych o jeszcze jednym potencjalnie niebezpiecznym źódle niestabilności w Europie. „Najważniejsza kwestia dla nas to obecne zamieszki w Macedonii i to, czy mogą się one rozprzestrzenić na inne rejony Bałkanów Zachodnich” – powiedział w Euronews prezydent Serbii Tomisław Nikolić.

Rosyjska gazeta „Wzgliad” cytuje słowa ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, znajdującego się pod koniec tego tygodnia z wizytą w Serbii i omawiającego sytuację w regionie z wiodącymi serbskimi politykami:

„Obiektywnie wydaje się, że wydarzenia w Macedonii rozwijają się na tle odmowy macedońskiego rządu przyłączenia się do polityki antyrosyjskich sankcji i na tle aktywnego poparcia, które Skopje wykazuje wobec planów budowy Tureckiego Potoku, przeciwko czemu występuje wiele osób w Brukseli i za Oceanem”.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20150516/389826.html#ixzz3cCKtpoxc
.
Na fali inscenizowanej w Macedonii z USraela „kolorowej rewolucji”, czy też „macedońskiego majdanu” miało dojść w Skopje do zamachu stanu – czyli coś podobnego, jak to było na jewromajdanie kijowskim. Szczegóły fałszywej „kolorowej jewrolucji” opisuje „Pracownia:
.
„Napięcie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją narasta na wielu frontach – chodzi między innymi o sytuację na Ukrainie, BRICS, sankcje czy strategię okrążania Rosji przez siły NATO. Zachód na tym nie poprzestaje i dalej napiera w kierunku rosyjskich granic. Ostatnio wyszedł na jaw najnowszy cel angloamerykańskiej kampanii destabilizacji – Macedonia.

W celu obalenia legalnie wybranego rządu macedońskiego, do akcji przystąpili George Soros i NATO; uruchomiono też zachodnią technologię „kolorowych rewolucji”. To gwarancja pozbawienia Macedończyków prawa do samostanowienia, tak jak pozbawione go są społeczeństwa wszystkich demokracji w zachodnim stylu (…).”
https://pracownia4.wordpress.com/2015/05/29/kolorowa-rewolucja-w-macedonii-w-tle-zachod-george-soros-i-nato/
.
Ta sama strona zamieszcza migawki z akcji policji przeciwko albańskim terrorystom/zamachowcom z mafii narkotycznej UÇK (WAK).
https://pracownia4.wordpress.com/2015/06/03/w-macedonii-udaremniono-zamach-stanu-planowany-przez-waszyngton/
.

.
Jak widzimy mała Macedonia postawiła się potężnemu bandyckiemu USraelowi i bandytom z NATO. Zduszenie w zarodku „kolorowej jewrolucji” i rozbicie zamachowców to jednak nie jest jeszcze ostateczne zwycięstwo. Bandyci zza oceanu nadal będą nękać władze Macedonii, aby wymusić na nich posłuszeństwo. Władze Macedonii powinny rozbić wszystkie „organizacje pozarządowe” finansowane zza granicy jako obcą agenturę działającą na szkodę państwa. Niemniej władze małej Macedonii pokazały, że nie poddają się ani roszczeniom, ani prowokacjom sterowanym z USraela bez walki. Za co Macedonia zasługuje na miano Wielka. Powinne uczyć się od niej tego samego agenturalne władze Polski i wszystkich zgnojonych jewrounijnych baraków. Tak się stawia czoła usraelskim bojówkom i prowokatorom.
.
A już tak na marginesie – coraz więcej krajów do niedawna posłusznych bandyckiemu USraelowi powoli zrywa się z łańcucha. Choćby Turcja – wasal NATO, która za wszelką cenę dąży do finalizacji „tureckiego potoku” – gazociągu rosyjskiego gazu idącego dalej na zachód.
.
Brawo Macedonio! Tak trzymać! Nie dajcie się zwasalizować bandytom z USraela!
.

.
opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Wojna w Donbasie – grupa dywersyjno-szturmowa Rusicz

.

rusicz1

.

Wojna obronna w Donbasie trwa nadal. Rosjanie wspierani przez ochotników zza granicy bronią się przed agresją banderowskich watah podległych bandyckiej kijowskiej juncie. Jednym z oddziałów bojowych jest grupa Rusicz. Tworzą ją głównie poganie wspierani przez zagranicznych ochotników – w tym z Polski. Walczą też w nim kobiety.
.

.

.

.
Zwłaszcza poniższy film wywołał we mnie wspomnienia. Pokazuje ćwiczenia z udziałem Bojowego Wozu Piechoty (BWP). Podczas służby w LWP byłem kierowcą takiej „pszczółki”. Eh, gdyby ze zdrowiem było u mnie  trochę lepszej to i ja BWP-em polowałbym na banderowców w Donbasie.
.

.
Więcej informacji i zdjęć dotyczących grupy Rusicz znajduje się pod tymi linkami.

Za nieustępliwe tępienie banderowskiej swołoczy Blog Polski wyraża grupie Rusicz najwyższe uznanie.
.

Na pohybel banderowskim watahom! Na pohybel bandyckiej kijowskiej juncie!
.

Sława Przodkom! Sława Słowianom! Sława Rusi!
.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Ofiary z ludzi u Słowian – krystowiercza perfidna propaganda

.

bogowie

.

Do tej pory nie poruszałem na blogu tego tematu w oddzielnym wpisie, choć parokrotnie w kilku tekstach krótko o tym wspominałem:
.
„W tym miejscu zaznaczam, że inny cytat tego samego kronikarza Thietmara jest zwykłą blagą i propagandą:

„… Niemy gniew bogów łagodzą  ofiary z ludzi i bydła …”

Słowianie nigdy nie składali ofiar z ludzi. Bogowie Słowian nie byli krwiożerczymi bestiami, jak nie przymierzając, Jahwe. Niemniej jahwiści wciąż o takowych „ofiarach” bredzili i bredzą chcąc wykazać wyższość ludobójczego żydo-chrześcijaństwa nad słowiańskim pogaństwem.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/16/wzgorze-i-kopiec-swarozyca-w-przemyslu/
.

„Przeprowadzone badania archeologiczne na kopcu potwierdziły składanie ofiar z ludzi. U podstawy kopca od strony północnej odkryto czaszki ludzkie i szkielety.”
.
Gdy za tysiąc lat archeolog nie znający zwyczajów w międzyczasie dawno już wymarłego żydo-chrześcijaństwa obok ruin spalonego wiejskiego kościoła lub cmentarnej kaplicy znajdzie zakopane tysiące ludzkich szkieletów i czaszek, być może wysunie przypuszczenie, że bożkowi chrześcijan – wisielcowi na dziwnej szubienicy – w ofierze składano tysiące ofiar, które grzebano w sąsiedztwie miejsca krwawego kultu.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/18/zamet-ze-swietym-ogniem-swarozycem/
.
Jak to więc było z tymi domniemanymi ofiarami z ludzi u Słowian? Otóż nie ma ani jednej wiarygodnej relacji jednego choćby naocznego (i wiarygodnego) świadka o takich ofiarach. Kroniki krystowierców zawierają wzmianki o takowych ofiarach, ale nie są to relacje naocznych świadków. Przy samych tych kronikach pamiętać należy także o tym, że były one bardziej propagandą kościelną, niż rzetelną relacją z opisywanych przez kronikarzy (najczęściej  na podstawie relacji z trzeciej ręki) wydarzeń. Parę takich krystowierczych relacji opisuje „Analityk” w tekście na Interii 360:
.
„Do jednego z elementów obrzydzania dawnych zwyczajów wydaje się należeć temat krwawych obrzędów Słowian. Jak najbardziej w literaturze kronikarskiej znajdujemy opisy składania chrześcijan i innych ludzi w ofierze bogom słowiańskim. Napisano o tym i w Żywotach Ottona z Bambergu, który w czasach Bolesława Krzywoustego chrystianizował Pomorzan, gdzie wspomniano o składaniu ofiar z niemowląt płci żeńskiej. Pisał o tym Thietmar, opisując jak Wieleci po zdobyciu grodu jego przywódcę złożyli w ofierze bogom za szczęśliwy powrót z wyprawy. Helmut z Brzozowa, dwunastowieczny duchowny i historyk opisywał, jak w Arkonie, świątyni poświęconej Świętowitowi składano w ofierze duchownych chrześcijańskich. Śmierć ponosili w sposób okrutny, gdyż wbijani byli na pal wprowadzany między pośladki i ruchem obrotowym wkręcany w skazanego, lub też przywiązywani do kołków wbitych w ziemię i uderzani drewnianymi kijami.”
http://interia360.pl/ciekawostki/artykul/ci-krwiozerczy-slowianie,66453
.
Wszystkie te relacje nie są niczym innym niż propagandą mającą w jak najgorszym świetle przedstawiać Słowian i ich pogaństwo. Dawały przede wszystkim pretekst i alibi do siłowego „nawracania” Słowian przez wieki stawiających opór hordom krystowierców – musimy ich nawrócić, bo są barbarzyńcami składającymi ofiary z ludzi. I nawet jeśli stosujemy metody siłowe, są one wobec barbarzyństwa Słowian usprawiedliwione.
Co do domniemanego barbarzyństwa Słowian – warto przytoczyć w tym miejscu cytat jednej z krystowierczych kronik. Jest to odpowiedź Wolinian dana biskupowi Ottonowi Mistelbachowi zapisana przez towarzyszącego mu kronikarza:
.
„U was, chrześcijan ucina się ludziom ręce i nogi, wyłupuje oczy, torturuje w więzieniach. U nas, pogan, tego wszystkiego nie ma, toteż nie chcemy takiej religii.”
.
Akurat pomawianie Słowian o barbarzyństwo i nieludzkie tortury przez krystowierców stosujących nagminie na masową skalę najwymyślniejsze metody tortur i okaleczania ludzi jest niewyobrażalnymi wręcz bezczelnością i załganiem. Sami torturowali, okaleczali i mordowali masowo opornych i podejrzewanych o nieprawomyślność i własną zbrodniczość przypisywali Słowianom.

Tutaj uwaga na marginesie…
Historia zna wiele przypadków, gdy pogańscy Słowianie pozwalali krystowiercom na ich terenach budować krystowiercze kościoły. Efekt był zawsze taki sam – gdy tylko przybytek ludobójczego Jahwe był gotowy natychmiast krystowiercy domagali się likwidacji pogańskich świątyń, usuwania posągów pogańskich bogów i wycinania świętych gajów. Często samowolnie wycinali święte drzewa i niszczyli posągi bogów. Za co spotykała ich kara ze strony pogan. Tyle, że była ona jak najbardziej zasłużona. Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną – na tereny już podbite przez rzymską szubienicę przychodzą poganie i proszą o możliwość zbudowania pogańskiej świątyni. Otrzymują zgodę, budują świątynię po czym zaczynają usuwać rzymskie szubienice w całej okolicy. Czysta fantazja…
Jest oczywiste, że jahwiści nigdy nie pozwoliliby poganom na ich terenie wybudowć pogańskiej świątyni. A samych pogan po prostu by spalili na stosie. A gdyby nawet jakiś „szalony” biskup pozwoliłby poganom na jego terenie wybudować pogańską świątynię, nigdy by oni nie nisszczyli symboli jahwizmu. Byli po prostu tolerancyjni. Dlatego pozwalali fanatykom rzymskiej szubienicy na swoim terenie stawiać przybytki do odprawiania nadjordańskich guseł. Jeśli dochodziło do konfliktów pogan z krystowiercami, to zawsze z powodu fanatyzmu krystowierców niszczących pogańskie świętości. I jeśli od czasu do czasu jakiegoś krystowiercę fanatyka ubito za beszczeszczenie słowiańskich miesc kultu – to widocznie fanatyk na to zasłużył. Niemniej była to kara a nie „ofiara” składana bogom.
.
Przytoczone wyżej przez Analizyka „relacje” absolutnie nie zasługują na uznanie ich za autentyczne. Przed Ottonem wielu innych krystowierców przybywało na Pomorze. I żaden nie zauważył ofiar z niemowląt płci żeńskiej składanych bogom. Napisano o tym w „Żywotach Ottona z Bambergu” już po jego śmierci w jednym zapewne celu – były to przygotowania do kanonizacji zasłużonego dla krystowierców biskupa, utrudnione tym, że jego akurat poganie nie ukatrupili („nie ofiarowali bogom”). Nie miał więc nimbu „męczennika”. Ale za jego zasługi dla nadjordańskiej dżumy zasługiwał na zrobienie go „świętym”. Musiał więc mieć jakieś zasługi. No i je wymyślono – nawrócił tysiące barbarzyńskich Słowian, tak złych jak diabły, bo nawet niemowlaki składali w ofierze ich „złym” bogom. I tym zasłużył na kanonizację.
Relacja Thietmara też niekoniecznie jest prawdzia. Dowódca obrony grodu mógł zginąć podczas walk. A jedynie jego zwłoki Wieleci złożyli u stóp posągu bogów, aby podziękować im za zwycięstwo. Thietmar przedstawił Wieletów jako barbarzyńców z jednego powodu – niemieccy katolicy ich nienawidzili. Pamiętali wiele porażek, a zwłaszcza sromotną klęskę pod Przecławą zadaną im właśnie przez Wieletów.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Przec%C5%82aw%C4%85
.
Także relacja o Arkonie jest zwykłym fałszerstwem. Arkona była otwarta dla obcych. Przybywali do niej przez wieki poganie z innych kręgów kulturowych jak i krystowiercy. I nikt nigdy nie zauważył składania tam krystowierczego kleru w ofierze Świętowitowi. Dopiero w XII wieku zauważył to i opisał Helmut z Brzozowa. A przecież gdyby to była prawda, już od najpóźniej X wieku powinny być o takich ofiarach relacje. Gdyż już wtedy pierwsze zagony krystowierców zapuszczały się na ziemie w pobliżu państwa Ranów. Dziwne, dlaczego Ranowie nie złożyli w ofierze Świętowitowi np. krystowiercę zbója i rzezimieszka Gerona. Przecież pamiętali o tym, że otruł on 30 zaproszonych na ucztę wodzów łużyckich i serbskich w 939 roku. Tak więc, gdy przybył do Arkony w 955 roku powinni go ubić i złożyć w ofierze Świętowitowi. A tego nie zrobili.
.
Ofiary z ludzi składane w wielu kulturach pogańskich są faktem (choć u Słowian ten zwyczaj był nieznany). Brało się to z ogromnej różnicy w postrzeganiu człowieka i jego miejsca w Przyrodzie. U pogan człowiek był częścią Natury. Nie był czymś szczególnym i wyjątkowym. U krystowierców człowiek był czymś szczególnym – stworzonym na obraz Jahwe, mającym panować nad Ziemią i Przyrodą. Niemniej mimo takiej różnicy w postrzeganiu człowieka to krystowiery mają na sumieniu nieprzeliczone miliony ofiar. Wprawdzie nie składali ofiar z ludzi w ichnich kościałach, ale w imieniu ich mściwego bożka Jahwe wymordowali tysiące razy więcej ludzi „ku chwale bożej” niż złożyli ich wszyscy poganie razem wzięci. W ostatecznym rozrachunku jest mało istotne, czy ludzi zabijano bogom w ofierze, czy „tylko” w imieniu bożka Jahwe. Ci drudzy także byli ofiarami tego krystowierczego bożka. A już palenie „heretyków” czy „czarownic” na stosie to były nieomal oczywiste ofiary całopalne składane w hołdzie żydowskiemu Jahwe i jemu domniemanemu synalkowi.  Nawet gdy tego tak nie nazywano. Bo jak to inaczej nazwać niż „ofiary całopalne” ku chwale nadjordańskich bożków?
.
Także wykopaliska archeologiczne nie potwierdzają w najmniejszym stopniu krystowierczej propagandy o ofiarach z ludzi u Słowian. Znajdywane w pobliżu słowiańskich miejsc kultu kości nie muszą być resztkami ofiar.
.
„W czasie zakrojonych na dużą skalę badań z okazji Tysiąclecia Państwa Polskiego na Wzgórzu Tumskim w Płocku prof. Szafrański znalazł czaszkę trzynastoletniej dziewczynki, która była częściowo rozbita. Nieopodal znaleziono kamienny tłuk, który określono jako narzędzie mordu rytualnego. Jednak w tym miejscu od XI wieku stała świątynia, a wokół takiej chowano zmarłych, zaś kości, które znajdowano przy ponownym pochówku w danym miejscu, składano w odrębnych, wspólnych zagłębieniach w ziemi. Obok tego miejsca stała kuźnia, a żercy (kapłani słowiańscy) żyjący, w odróżnieniu od chrześcijańskich, z pracy rąk własnych, często trudnili się leczeniem lub kowalstwem. Tłuków takich jak ten znaleziony używano w kuźniach do rozdrabniania rudy żelaza. Kuźnie do czasów znanych nam z powieści historycznych były miejscami udzielania pomocy medycznej. Usługi dentystyczne świadczyli właśnie kowale. Tak więc w świetle dzisiejszej wiedzy jest mało prawdopodobne, by na Wzgórzu Tumskim znaleziono ofiarę mordu rytualnego.
.
Jedynymi dziwnymi pochówkami, które można by posądzać o mogiły ofiar rytualnych, jakie znajdujemy na naszych ziemiach są pochówki, w których znajdujemy odciętą głowę i kończyny (przykładowo na stanowiskach w Jabłończycy Wielkiej pow. Byków (Pomorze) w okolicach Chojnic, Cedyni). A także topienie ofiar w bagnach. Znowu mogą być to ofiary jakiegoś rytuału, ale wiemy ze średniowiecza, że w taki sposób karano przestępców, w tym przestępstw głównych, jak zdrada księcia. Taką śmierć, poprzez odcięcie kończyn miał przecież ponieść św. Stanisław za zdradę księcia Bolesława Szczodrego.
.
Tak więc, cóż można powiedzieć na temat składania bogom ludzi w ofierze? Na pewno Słowianie składali bogom ofiary z plonów ziemi, ofiary ze zwierząt jak bydło czy owce. Jeśli zaś chodzi o ofiary z ludzi, nie możemy temu zaprzeczyć, ale dowodów na składanie takich ofiar po dziś dzień nie ma.”
http://interia360.pl/ciekawostki/artykul/ci-krwiozerczy-slowianie,66453
.

Archeolodzy powinni w pierwszym rzędzie przeprowadzić dokładne datowanie kości. Gdyż może się okazać, że pochodzą one z okresu krystowierczego a nie pogańskiego. Ponadto kości te mogły tam znaleźć się z różnych powodów – np. bitwy, obrony sanktuarium przed krystowiercami (kości pogan zabitych przez krystowierców) czy zwykłego pogrzebu. Mogli je też po prostu sami krystowiery podrzucić by nagłaśniać „barbarzyństwo” Słowian. Niemniej ciągle, gdy tylko w pobliżu miejsc pogańskiego kultu znalezione zostaną kości ludzkie jahwiści bredzą  o ofiarach składanych z ludzi przez Słowian. Choć przy ich kościołach często są cmentarze z tysiącami ludzkich szkieletów. Czyżby to też były ofiary składane Jahwe i Joszue? Osobiście mam nawet wątpliwości co do składania u Słowian ofiar ze zwierząt. Wyglądało to prawdopodobnie całkiem inaczej. Słowianie jak wiemy często świętowali. Każdemu świętu towarzyszyły uczty. Z ich okazji uroczyście zabijano zwierzęta, tłumacząc ich duchom powód dla którego muszą zostać zabite. Większość mięsa zjadano podczas uczty, a część składano bogom jako dar. Zabijanie zwierzęcia tylko jako ofiara dla bogów u Słowian było raczej nieznane.
.

Poganie poza tym mieli całkowicie inne podejście do zwierząt niż krystowiercy. Owszem, zabijali je (zarówno dzikie jak i hodowlane) ale traktowali zwierzęta jak istoty posiadające własnego ducha. I do duchów zabijanych zwierząt zwracano się z wyjaśnieniem im przyczyny zabicia. W wielu kulturach pogańskich wierzono, że duch tak zabitego zwierzęcia może odrodzić się w ciele ludzkim. Z drugiej strony wiele ludów pogańskich, m.in. Indianie wierzyli np. że dzielny wojownik może odrodzić się jako waleczny niedźwiedź, orzeł czy wilk. Podobnie było prawdopodobnie u Słowian. Oni szanowali zwierzęta, nawet gdy je zabijali. Zwierzęta totemiczne były wręcz czczone i ich zabijanie było zakazane. Natomiast dla krystowierców zwierzę to bydle bez ducha/duszy. Zwierzęta były i są dla nich „żywymi przedmiotami bez ducha”, dostarczycielami mięsa, mleka, skór itp. Nigdy nie były traktowane jako istoty czujące i posiadające własnego ducha – jak to było u pogan.
.
Możemy wskazać w tym miejscu różnice pomiędzy różnymi kulturami pogańskimi a krystowierstwem.
.
– Pogański Rzym było to imperium bazujące na podbojach i niewolnictwie. Patrycjatowi żyło się dobrze, niewolnikom niekoniecznie. O plebs rzymski dbał cesarz i bogaci patrycjusze bojący się tumultów i wybuchów niezadowolenia. Organizowano dla plebsu rzymskiego igrzyska i rozdawnictwo żywności. Podbijane ludy eksploatowano, ale nie rabowano im ich tożsamości, kultury i wierzeń. Krystowierstwo również bazowało na podbojach i niewolnictwie. Przy czym obok niewolników stworzyło warstwę pozbawionego praw i wolności pańszczyźnianego chłopstwa. Nie rozdawano mu jedzenia jak plebsowi rzymskiemu. To chłopstwo musiało żywić ciemiężycieli. Ponadto podbijanym ludom rabowano tożsamość, kulturę i wierzenia narzucając wszystkim kosmopolityczną sztampę rodem znad Jordanu.
.
– Imperium Mongołów było na ogół bardziej humanitarne niż łacinnicy. Dżingis-chan zabronił np. stosowania tortur w czasie, gdy krystowiercy stosowali je masowo. Mongołowie nie narzucali swej kultury podbijanym ludom. Krystowiercy swą antykulturę narzucali podbijanym ludom zawsze w pierwszej kolejności. Rabowali im nie tylko ziemie i wolność, ale i kulturę i tożsamość.
.
– Plemiona słowiańskie nie znały fanatyzmu, ucisku i prześladowań „innowierców”. To przyszło razem z krystowierstwem. Nie znano u Słowian nędzy obok bogactwa. To przyszło z krystowierstwem. Nie znano u Słowian nieuczciwości i złodziejstwa. To przyszło z krystowierstwem.
.
Nawet więc, jeśli w wielu kulturach pogańskich składano ofiary z ludzi, i tak górowały one pod wszystkimi względami nad krystowierstwem. Wolne były przede wszystkim od fanatyzmu i prześladowań religijnych. Ani jedna kultura pogańska nie stworzyła wielowiekowego fanatycznego totalitaryzmu pełnego prześladowań, tortur, stosów i rzezi na tle religijnym. Wszyscy poganie razem wzięci zabili wielokrotnie mniej ludzi w imię ich bogów –  łącznie z ofiarami im składanymi – niż krystowiercy w imię ich nadjordańskich bożków i idoli.
.
I jeszcze garść uwag odnoście kilku innych spraw poruszonych przez Analityka.
.
„Chrzest Mieszka i jego dworu w samym państwie Piastów praktycznie nie zmienił nic”
.
– Tzw. „chrzest” Mieszka to fikcja. Nie było go.
.
Gdyby był znalibyśmy jego datę, miejsce, „ojca chrzestnego” i biskupa udzielającego „chrztu” w tak wiekopomnym dla krystowierstwa momencie. No i Mieszko zostałby kanonizowany, albo przynajmniej otrzymałby przydomek „Wielki”, co wtedy było nagminne. Włodzimierz zdrajca kijowski za przyjęcie „chrztu” (Mieszko I żył wtedy jeszcze) został i „świętym” i „Wielkim”.
.
„Nową wiarę przyjęły elity oraz ludność podgrodzia i wiosek służebnych, większość mieszkańców jednak nadal wierzyło w dawnych bogów. Archeologia w tym okresie nie wykazuje gwałtownego upadku miejsc kultowych. To zjawisko pojawia się dopiero w pewnym stopniu za rządów Bolesława Chrobrego, kiedy siłą przymuszano poddanych do określonych zachowań. Jak opisuje w kronice Thietmar z Merseburga, za jedzenie mięsa w dni postne wybijano winnemu zęby.”
.
Za Chrobrego było jak za Mieszka – cały lud z uporem tkwił w pogaństwie. I trwało to jeszcze wiele wieków. Nadjordańskie gusła przez wieki były przez słowiański lud po prostu ignorowane. Nawet w miastach kwitło nadal pogaństwo, o czym świadczą fakty:
.
– XIII wiek – papieska bulla potępiająca pogańskie praktyki w mieście Krakowie.
– XV wiek – synod biskupów w Poznaniu potępia utrzymujące się na ziemiach polskich pogaństwo. Także Długosz w XV wieku potępiał nadal powszechne na ziemiach polskich pogańskie obchody Kupały.
–  XVIII wiek – zapiski pewnego klechy z roku 1720:
.
“…nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza) zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli….
.
– XVIII wiek – lustracja biskupia w Kałdusie (1793 rok):
.
„…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”
.
Słowianie oczywiście czcili naszych bogów a nie Bachusa czy Wenerę. Jahwistyczny biskup albo o tym nie wiedział, albo nie chciał wymieniać imion słowiańskich bogów. Faktem jest, że cała wieś katoliczona od ośmiu wieków nadal była czysto pogańska.
.
– XIX wiek – Zorian Dołęga Chodakowski odnajduje żywe, prastare pogańskie tradycje na wsi:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.
.
– XX wiek – pogańskie obchody Nocy Kupały na Opolszczyźnie (1937 rok).
.
Polski słowiański lud przez długie wieki trwał przy pogaństwie. Rzeczywiste stopniowe skatoliczenie jego to okres końcówki zaborów, sanacji, no i niestety PRL, gdzie kk wypromował się na obrońcę polskiego ludu przed „złą” ateistyczną bezbożną władzą. Jednak nim Polaków totalnie skatoliczono pojawiła się narastająca laicyzacja życia społecznego i pierwsze ruchy antykatolickie odwołujące się do kultury Słowian. Jak Zadruga Stachniuka założona w 1935 roku. Obecnie ruch pogański, rodzimowierczy rośnie w siłę a ludzi zainteresowanych słowiańską kulturą, tradycją i tożsamością przybywa.
.
 Wracam do tekstu Analityka:
.
„Bunty te nie do końca były buntami przeciw nowej religii, a raczej przeciw uciskom i podporządkowywaniu sobie wolnych kmieci przyzwyczajonych do wolności, samostanowienia, których pod pretekstem chrystianizacji przekształcano w chłopów pańszczyźnianych”
.
Bunty były zarówno przeciwko krystowierstwu jak i przeciwko uciskowi feudalnemu jakie krystowierstwo nisło ze sobą. Obie te rzeczy były nierozerwalnie ze sobą związane. Słowianie nie chcieli ani obcej niezrozumiałej dla nich religii, ani nieludzkich porządków społecznych, jakie ona niosła ze sobą. Kronikarze rzymskiej szubienicy najchętniej przemilczeliby owe bunty. A jednak Gall Anonim zmuszony był odnotować „Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym”. To świadczy o masowym buncie przeciwko obcemu krystowierstwu.
.
Wiki (z której Analityk przytoczył całe zdanie) próbuje także przedstawiać te bunty jako wymierzone przeciwko możnowładcom a nie przeciwko krystowierstwu:
.
„Z zachowanych przekazów wynika, że w 1038 roku, kiedy Czesi wkraczali do ogarniętej zamieszkami Polski, zastali nienaruszone świątynie w Krakowie, Gnieźnie i w innych miastach. Bunty te nie do końca były buntami przeciw nowej religii, a raczej przeciw uciskom i podporządkowywaniu sobie wolnych kmieci przyzwyczajonych do wolności, samostanowienia, których pod pretekstem chrystianizacji przekształcano w chłopów pańszczyźnianych.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska#Reakcje_poga.C5.84skie_.E2.80.93_kontrowersje_wok.C3.B3.C5.82_terminu
.
Ale niżej ta sama wiki przytacza Galla Anonima:
.
Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym”
.
A więc jednak był to bunt przeciwko katolicyzmowi. A to, że przetrwały kościoły w miastach o niczym nie świadczy. Słowianie po dawnemu żyli na wsiach i w małych osadach. I ich teren oczyścili z kleru i rzymskich szubienic oraz ew. kaplic i kościołów. Miasta zamieszkałe głównie przez niemiecki kler, niemiecką służbę i niemieckich osadników ich nie interesowały. To nie był ich świat. Dlatego też arcykatolicki Brzetysław mógł robić to, co katolicy najbardziej lubili – plądrować bogate miasta i grabić skarby zgromadzone przez innych. Najazd Czechów był zresztą jednym z elementów spacyfikowania zbuntowanej ludności – Czesi mieli kraj zniszczyć i osłabić, aby ułatwić później zdrajcy Kazimierzowi (który po ich najeździe wkroczył do kraju na czele ciężkozbrojnych niemieckich wojów ofiarowanych mu przez cesarza) przejęcie nad nim kontroli. Tyle że Brzetysław przy okazji obłowił się, próbując jednocześnie poza rabunkiem kosztowności przyłączyć do Czech Śląsk i Małopolskę. Ale ostatecznie to się jemu nie udało. Papiestwo i cesarstwo bały się wzrostu potęgi Przemyślidów i wolały Śląsk i Małopolskę widzieć w rękach zdrajcy Kazimierza, papieskiego i cesarskiego wasala.
.

Czy zainteresowanie dawnymi zwyczajami wyklucza z grona chrześcijan?
.
A kto przy zdrowych zmysłach chciałby być krystowiercą – „chrześcijaninem”? Analityk sam zresztą stwierdza – i słusznie – że „Właśnie w tym okresie narodził się mentalny obywatel Watykanu, który mieniąc się polskim patriotą ma w pogardzie naszą dawną kulturę i tradycję.”

.
I tak rzeczywiście jest – katolik to członek kosmopolitycznego nowego narodu wybranego, ze stolicą w Watykanie i korzeniami na Synaju i nad Jordanem. Polakiem jest tylko z nazwy. Duchowo jest Żydem.
.
Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html
.
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym
.
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem.
.
Ręce Boga

Andrzej Dziąba w łapskach mafii prokuratorsko-sądowniczej

.

dintojra

.

Jeden z moich internetowych znajomych – Andrzej Dziąba – od lat jest obiektem prześladowań i szykan mafii prokuratorsko-sądowniczej.
On sam opisuje historię ostatniego cyklu tych prześladowań za sprawą „świętej krowy” prokuratora Jarosa z Częstochowy.
http://nowapolska.neon24.pl/post/38305,zorganizowane-grupy-przestepcze-1
.
Wczoraj otrzymałem od niego (mailem na adres zbiorczy) skrótowy opis działania dintojry w tej sprawie:
.
„Andrzej Dziąba – zestawienie spraw karnych sądowych
Sąd  Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim i podległe mu sądy rejonowe.
.
1. VI K 145/09 Sądu Rejonowego w Radomsku –  prokurator Jan Jaros z Prokuratury rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie złożył na mnie doniesienie, że go znieważyłem podczas rozmowy telefonicznej. Wcześniej  Jan Jaros oskarżył mnie o kradzież również mojej własności podobno dużej wartości, w zastępstwie innej prokurator zarządził przymusowe doprowadzenie mnie na przesłuchanie, nie zawiadamiając mnie  w sposób właściwy, abym stawił się dobrowolnie, a w sprawie z mojego doniesienia o  popełnieniu przestępstw przez licznych funkcjonariuszy publicznych  w Częstochowie na moja szkodę, odmówił wszczęcia postępowania. Doniesienie Jana Jarosa zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej w Zawierciu i powierzono je prokurator Ewie Kozłowskiej. Od początku prokurator Ewa Kozłowska usiłowała wywrzeć na mnie presję. Odmówiłem składania zeznań. Ograniczyłem się jedynie do podania jej dostępnych numerów telefonów, z których korzystałem. Miałem nadzieję, że brak jakichkolwiek dowodów mojej winy poza  zeznaniem prokuratora Jana Jarosa sprawi, że prokurator Ewa Kozłowska nie sporządzi i nie skieruje do sądu aktu oskarżenia. Myliłem się jednak. Zostałem oskarżony z art. 226 kk, który zarówno w chwili zarzucanego mi czynu, a tym bardziej sporządzenia aktu oskarżenia i skierowania do sądu, był określony przez Trybunał Konstytucyjny jako niezgodny z Konstytucją.  Sąd Rejonowy w Częstochowie, do którego trafił akt oskarżenia postanowił w sprawie XI K 585/08 zwrócić się do Sądu Najwyższego  o przekazanie sprawy Sądowi rejonowemu w Radomsku. Istotnym powodem, na który powołał się ASR Paweł Betlejewski był fakt, że pokrzywdzony Jan Jaros nie przedstawił żadnego innego dowodu poza własnym zeznaniem bez udziału innych osób.  ASR Paweł Betlejewski wyraził się co prawda nie wprost, ale  w sposób sugestywny, że dostarczony mu akt oskarżenia opiera się na domniemaniach, a właściwie pomówieniach. Wcześniej zostałem przez niego skazany w sprawie III 631/04 tez z art. 226 kk. Sąd Najwyższy w Warszawie przychylił się do wniosku Sądu Rejonowego w Częstochowie i postanowił przekazać sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Radomsku (sygn. akt IV KO 87/08). W sprawie zapadł najpierw wyrok nakazowy, w który orzeczono grzywnę w wysokości 2.000 zł. Złożyłem sprzeciw od tego wyroku. W postępowaniu zwyczajnym ASR Anna Hanus – Klara odmówiła mi ustanowienia obrońcy z urzędu i możliwości nagrywania przebiegu posiedzenia Złożyłem wniosek o jej wyłączenie uzupełniając go o innych sędziów tego sądu. W trakcie rozpatrywania tego wniosku dopuszczono się prawnych nadużyć, gdyż sędzia podlegający wyłączeniu, rozpatrywał wniosek o wyłączenie. 22 lipca 2009 r. przy okazji posiedzenia w tej sprawie urządzono na mnie polowanie. Z inicjatywy funkcjonariuszy publicznych z  Częstochowy, wśród których wymieniam SSO Bogusława Zająca oraz prokuratora Jana Jarosa, zostałem zatrzymany przez Policję w Radomsku jako groźny przestępca. Okoliczności tego zatrzymania opisałem w doniesieniu skierowanym do Prokuratury Rejonowej w Radomsku oraz artykule p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze” (1).  Podobnych nadużyć dopuścił się Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim rozpatrujący merytoryczne zażalenia na wniosek o wyłączenie sędziów apelacji łódzkiej. W efekcie tych sądowych przepychanek o praworządny przebieg postępowania sądowego wydany został wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dopiero Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalski rozpatrujący moją apelację dopatrzył się błędu w kwalifikacji prawnej zarzucanego mi czynu. Zmienił kwalifikację z art. 226  na 216 kk . Musiał jednak zapytać prokuratora Janusza Omyłę, czy ten obejmuje ściganiem z urzędu, gdyż art 216 kk podlega pod tryb prywatno-skargowy. Oczywiście ten objął przedstawiony mi zarzut  pomimo tego, że nastąpiło przedawnienie karalności i z udziałem SSO   Tadeusza Węglarka, Stanisława Tomasika oraz Ireneusza Jelenia  doprowadził do skazania mnie na 12 miesięcy pracy społecznie – użytecznej (sygn. akt IV Ka 389/10).  Nie uczestniczyłem w postępowaniu apelacyjnym. Wyznaczony przez Sąd Apelacyjny w Łodzi adwokat z urzędu Wojciech Górski  do sporządzenia wniosku o wznowienie postępowania na wniosek strony , nie doszukał się takich powodów. Natomiast znalazł podstawę do sporządzenia i złożenia wniosku o wznowienie na wniosek z urzędu i taki wniosek złożył. Jednakże  w sprawie II AKo 26/11 Sądu Apelacyjnego w Łodzi SSA Marian Baliński, Izabela Dercz oraz del. SO Jacek Klęk wniosku o wznowienie postępowania na wniosek z urzędu nie uwzględnili, powołując się na art. 102 w związku z art. 101 kk  i rzekome wszczęcie przeciwko mnie innego postępowania z art. 226 par. 1 kk,  w którym 14 grudnia 2007 r. zapadło postanowienie o przedstawieniu mi zarzutu, doręczone podobno 29 kwietnia 2008 r. W uzasadnieniu nie ma więcej żadnych szczegółów. Jedynym postępowaniem z art. 226 kk, które wtedy się toczyło było to, które mi wytoczono w związku z doniesieniem prokuratora Jana Jarosa (1 Ds 1367/07 Prokuratury Rejonowej w Zawierciu). W postępowaniu Sądu Apelacyjnego w Łodzi mogło dojść do błędu lub manipulacji. Należy to sprawdzić i wyjaśnić.  W trakcie postępowania wykonawczego SSR Małgorzata Pijet na wniosek kuratora Jakuba Jarosza  zamieniła wyrok 12 miesięcy pracy społecznie – użytecznej na 180 dni aresztu. Na skutek wniesionego zażalenia Sąd Okręgowy w Częstochowie uchylił to postanowienie. Aktualnie toczy się postępowanie o odroczenie wykonania kary ograniczenia wolności z uwagi na mój stan zdrowia. Nieodpowiedzialne zachowanie prokuratora Jan Jarosa oraz dalsze działania funkcjonariuszy publicznych w Zawierciu, Radomsku, Piotrkowie Trybunalskim, Łodzi i Częstochowie są potwierdzeniem zorganizowanego charakteru  procederu, który uprawiają funkcjonariusze publiczni za społeczne pieniądze, niszcząc  pojedyncze jednostki, rodziny, większe wspólnoty,  Państwo Polskie i Naród. Temu wątkowi w moim życiu poświęciłem artykuł p.t. „Zorganizowane grupy przestępcze” (1).”                  .                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     Kosztowało go to już wiele zdrowia i nerwów. Operacja mafii prokuratorsko-sądowniczej absorbowała wiele sądów i prokuratorów, a wszystko dlatego, że zwykły szary Polak nie daje sobą pomiatać tzw. „wymiarowi sprawiedliwości”. Andrzej Dziąba coś tam w rozmowie powiedział obrażalskiemu prokuratorowi, który odmawiał wszczęcia postępowania przeciwko funkcjonariuszom  państwowym na oficjalny wniosek złożony mu przez Andrzeja Dziąbę. Podczas rozmowy telefonicznej w tej sprawie poczuł się „znieważony” i od tego czasu tzw. „wymiar sprawiedliwości” stał się narzędziem do szykanowania i prześladowania Andrzeja Dziąby za sprawą obrażonego prokuratora. Odbyło się w tej sprawie wiele posiedzeń różnych sądów, zaangażowanych było kilku prokuratorów, a wszystko obliczone jest na ukaranie obywatela tylko za to, że nie poddaje się on z należytą pokorą samowoli mafii prokuratorsko-sądowniczej. Za jedną rozmowę telefoniczną z kwietnia 2007 roku dintojra chce go na siłę wsadzić do więzienia. Procesy w tej sprawie ciągną się nadal. Dintojra nagina przy tym wszelkie możliwe przepisy i paragrafy Kodeksu Karnego i Kodeksu Postępowania Karnego.
.
Wczoraj otrzymałem od Andrzeja Dziąby kolejnego maila, w którym pisze on m.in.:

„Przesyłam scan wezwania na posiedzenie Sądu rejonowego w Częstochowie 11 czerwca 2015 r. w sprawie o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności oraz scan zarządzenia o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o zawieszenie postępowania wykonawczego. Złożyłem go w związku z toczącym się postępowaniem o wznowienie postępowania wykonawczego w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach.

Pani sędzia Dorota Kopeć błędnie analizuje sytuację, gdyż jest to pierwszy wniosek o wznowienie postępowania wykonawczego. Wcześniejsze wnioski dotyczyły postępowania zasadniczego i były składane w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Poza tym stwierdza, że ja nie zamierzam wykonać ani kary ograniczenia wolności, ani zarządzenia o pozbawieniu wolności sugerując mi wyraźnie, że naruszam tym samym prawo. A dlaczego sędzia Dorota Kopeć nie odnosi się w żaden sposób do jakości wyroku, który Sąd Rejonowy w Częstochowie usiłuje wykonać, oparty o brak dowodów oskarżenia, oskarżenie z art. 226 kk, który był niezgodny z konstytucją, skazanie najpierw z tego paragrafu, następnie w wyniku zmiany kwalifikacji z art 226 na 216 kk i objęciem przez prokuratora ściganiem z urzędu oraz skazanie pomimo przedawnienia karalności itd. Szczegółowo to opisałem w zestawieniu, którego fragment dotyczący tego wyroku załączam.

11 czerwca 2015 r. Sąd Rejonowy w Częstochowie musi czuć presję społeczną nie akceptującą wykorzystywania prawa w celach politycznych. Oskarżanie, skazywanie oraz wykonywanie wyroków opartych o kłamstwa, oszustwa i zdradę polskich interesów musi budzić stanowczy sprzeciw. Przyzwolenie na bezkarne prześladowanie może doprowadzić do tego, że nikt z nas nie będzie mógł czuć się bezpiecznie. Dlatego proszę  o dalsze zainteresowanie, zaangażowanie i pomoc.”

Zamieszczam jeszcze jego wezwanie do sądu i bzdurne, niezgodne z prawem „zarządzenie” sądu w tej sprawie.
.

SR w Cz-wie - wezwanie na posiedszenie 11.06.15 r 001
.
SR w Cz-wie - zarządzenie z 7.05.15 r. str. 1 001
.
SR w Cz-wie - zarządzenie z 7.05.15 r. str. 2 001
.

Na poniższe adresy sądów i prokuratur częstochowskich wysłałem maila jak następuje.
.
Sprawa prześladowań Andrzeja Dziąby przez mafię prokuratorsko-sądowniczą
.
14karnywyk@czestochowa.sr.gov.pl
sad_rejonowy@czestochowa.sr.gov.pl
prezes@czestochowa.so.gov.pl
czestochowa.polnoc@prokuratura.czest.pl
czestochowa.poludnie@prokuratura.czest.pl
okregowa@prokuratura.czest.pl
okregowa@prokuratura.czest.pl
.

Od lat z uporem godnym ważniejszej sprawy trwa prokuratorsko-sądownicza operacja szykanowania, gnębienia i prześladowania Andrzeja Dziąby za rzekomą „zniewagę” prokuratora podczas rozmowy telefonicznej. Już sam ten fakt jest absurdalny – bez względu na to, co szykanowany Andrzej Dziąba obrażalskiemu prokuratorowi powiedział sprawa ta nie kwalifikuje się do działań z udziałem tzw. „wymiaru sprawiedliwości”, gdyż dotyczy telefonicznej rozmowy dwóch ludzi odbytej bez świadków. Uporczywe ściganie i gnębienie Andrzeja Dziąby przez tzw „wymiar sprawiedliwości” tylko dlatego, że jakiś prokurator poczuł się podczas rozmowy telefonicznej bez postronnych osób „znieważony” jest wykorzystywaniem machiny prokuratorsko-sądowniczej do w sumie prywatnej „krucjaty” prokuratora Jarosa przeciwko Andrzejowi Dziąbie z wykorzystaniem sądów powszechnych. A przecież nie do takich działań wymyślono system wymiaru sprawiedliwości, który obecnie w Polsce jest jego karykaturą i szyderstwem z praworządności i poczucia sprawiedliwości. A prokuratorzy i sędziowie to nie święte krowy, którym obywatel nie ma prawa powiedzieć w oczy co o ich bezprawych działaniach myśli. Dość już samowoli prokuratorsko-sądowniczej!
Jako niezależny bloger i publicysta domagam się całkowitego i natychmiastowego zaprzestania sądowych szykan i prześladowań Andrzeja Dziąby. Sąd lepiej by zrobił, aby wziął pod lupę obrażalskiego prokuratora lub zajął się rzeczywistą przestępczością i wymierzaniem sprawiedliwości. A nie gnębieniem człowieka broniącego swych praw.
Sam na własnej skórze poznałem łamanie prawa przez sądy, łamanie przez nie kodeksów i paragrafów, dowolne naginanie ich, oraz fałszowanie protokołów posiedzeń sądu.
Dlatego wobec takiego bezprawia nie mogę milczeć.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/11/postepowanie-opolskich-sadow-cd/
.
O sprawie Andrzeja Dziąby pisze także Piotr Bein:

.

https://piotrbein.wordpress.com/2015/05/11/andrzej-dziaba-kontra-dintojra-potrzebuje-naszej-pomocy/

.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Propagandowe kłamstwa o Słowianach rodem z Niemiec w The Poland Times

.

sc582owianie

.

Niestety nie nadaje się on do opublikowania go, a jedynie do zdemaskowania zawartych w nim bredni. Autorem jego  jest Adam Sengebusch. Sili się on na „uczoność”, cytuje starożytnych historyków, ale wypisuje niedorzeczności o napływie Słowian na nasze ziemie w wiekach VII i VIII. Starożytni „historycy” nie wymieniali Słowian, bo tego terminu nie znali. A wiele wymienianych przez nich ludów (Wenedowie, Sarmaci, Dakowie, Panończycy a nawet Scytowie) to były ludy słowiańskie. Także Sklawinowie czy Antowie wymieniani przez Prokopiusza czy pseudo-Maurycjusza to też Słowianie. Ogromną przysługę sprawili Niemcom Piliniusz i Tacyt pisząc o Germanii. Tyle, że to co oni nazywali Germanią było Słowiańszczyzną Zachodnią. A Germanie była to mieszanina Słowian i napływowych Celtów i Skandynawów pomiędzy Renem a Łabą.  Dominującym żywiołem Europy środkowej opisanej przez Piliniusza i Tacyta jako „Germanii” byli Słowianie a nie Germanie. Osadnictwo słowiańskie sięgało Renu. To ze Słowianami Rzymianie walczyli, a nie z „Germanami”. Tyle, że wtedy tej nazwy jeszcze u łacinników nie używano. Nie wiadomo kto pierwszy użył słowa „Germanie”, ale w czasach Rzymskich była to mieszanina Słowian, Celtów i Skandynawów.
.
Mam zresztą ogromne wątpliwości co do autentyczności „dzieła” Tacyta. Tak się jakoś dziwnie przypadkowo złożyło, że jedyny rzekomo zachowany egzemplarz tego dzieła odnaleziono nagle w XV wieku w opactwie Hersfeld w Niemczech. Wcześniej nikt go w niemieckim opactwie nie zauważył, nikt o nim nie wiedział, aż nagle się „odnalazł”. Przypomnę w tym miejscu, że w klasztorach na masową skalę fabrykowano i fałszowano na korzyść kościoła dokumenty. Najbardziej znanym takim fałszerstwem jest tzw. „Donacja Konstantyna„. Czy niemieccy mnisi byli w stanie sfabrykować także „dzieło” Tacyta? Dawało ono niemieckim katolikom alibi do podboju słowiańskich ziem. Bazując na dziele Tacyta nie był to podbój a „powrót” na pradawne germańskie (czytaj – niemieckie) ziemie, odebrane Niemcom rzekomo przez Słowian we wczesnym średniowieczu. W tym miejscu należy przypomnieć wyniki badać szwajcarskich genetyków, którzy stwierdzili, że w Niemczech „germańskie geny” posiada ledwie 6 % Niemców. Słowiańskie zaś 30 %.
.
„Tylko sześć procent Niemców ma germańskie korzenie. Aż 30 procent Niemców pochodzi od Słowian.”
http://www.dw.de/w-niemczech-niewielu-german%C3%B3w/a-2971289
.

Największy odsetek stanowią potomkowie Celtów (40-50 %). Wcześniej haplogrupę celtycką (R1b) Niemcy uważali za germańską. Okazało się jednak, że „… w Irlandii, Szkocji, Walii, zachodniej Francji, gdzie mówimy o potomkach Celtów, występuje ona u około 80% mieszkańców.” Natomiast „...w krajach dziś uważanych za germańskie (Niemcy, Austria, Szwajcaria) haplogrupa R1b występuje u 40-50% mieszkańców.”
http://interia360.pl/artykul/gdzie-podziali-sie-germanie,52055
.
Ostatecznie nie wiem, jaką haplogrupę szwajcarscy genetycy przypisali „Germanom” , ale jak widać jest ich w Niemczech w sumie tylko garstka (6 %). Tak więc niemieckość nie ma nic wspólnego z germaństwem, a Germania nie była ziemiami zamieszkanymi przez domniemanych protoplastów Niemiec – Germanów.
.
Pisanie o Słowianach w oparciu o Tacyta a bez uwzględnienia genetyki jest nieporozumieniem. Genetycy z Torunia wykazali bezspornie, że Słowianie na naszych ziemiach żyją od co najmniej 4 tys. lat.
.
„Wbrew opinii części archeologów, Słowianie nie przybyli do Europy dopiero we wczesnym średniowieczu. Tak przynajmniej wynika z badań genetycznych zespołu badawczego prof. Tomasza Grzybowskiego z Collegium Medicum Uniwersytetu M. Kopernika w Bydgoszczy.
– Raczej skłanialibyśmy się ku autochtonizmowi Słowian, ale zastrzegając mocno, że cechy genetyczne wcale nie muszą być tożsame z charakterystyką kulturową właściwą dla tych populacji – mówi prof. Grzybowski w „Naukowym zawrocie głowy”.
Badania trwały prawie 10 lat. Naukowcy przebadali materiał genetyczny pobrany od 2,5 tys. osób z różnych populacji narodów słowiańskich.
Okazało się, że przodkowie niektórych z nich żyli w Europie już w epoce brązu  – czyli 4 tysiące lat temu, a może nawet już w Neolicie, siedem tysięcy lat temu.”
http://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/823726,Slowianie-byli-tu-zawsze-Archeolodzy-w-szoku
.
W rzeczywistości pierwsi Słowianie – (pra)Słowianie przybyli do Europy środkowej jeszcze wcześniej. Prakolebka Słowian mieściła się prawdopodobnie w Azji centralnej. Gdy kończyła się ostatnia epoka lodowa małymi grupkami (pra)Słowianie ruszyli na zachód, przeszli Ural i stopniowo zaludniali Europę środkową aż po Ren. Małe grupki dotarły na Skandynawię, inne na Bałkany, a niektóre za Ren i na Wyspy Brytyjskie. W sumie 2/3 kontynentu zdominowane zostały żywiołem słowiańskim. Do dzisiaj jeszcze występowanie słowiańskiej haplogrupy pokazuje zasięg prehistorycznego osadnictwa słowiańskiego w Europie.
.
słowiański gen
.
Tutaj jest jeszcze inna mapka w zasadniczych zarysach pokrywająca się z pierwszą mapką.
.
Frequency_of_R1a_in_Europe
.
Specjalna mutacja R1a1a7 sugeruje, że na terenach dzisiejszej Polski (pra)Słowianie byli już prawie 11 tys. lat temu:
.
„…w Polsce 10,7 tys. lat pojawiła się mutacja, której posiadacze co najmniej od tego czasu zamieszkują tereny dzisiejszej Polski. I właśnie stąd ta mutacja rozprzestrzeniała się na zewnątrz m.in. na Bałkany, do Grecji, na Kretę, gdzie występuje u 2-3% populacji. Prowadzone badania antropologiczne kultur zamieszkujących Polskę zdają się to potwierdzać.”
http://interia360.pl/artykul/gdzie-podziali-sie-germanie,52055
.
Inne grupy (pra)Słowian ruszyły z Azji na południe docierając do terenów obecnego Iranu (Persji). Na mapie nie ma zaznaczonej migracji Słowian do Indii, gdzie w wyższych kastach także dominuje „słowiańska” haplogrupa. Jeszcze w starożytności, na długo przed Piliniuszem i Tacytem na ziemie zajęte od tysiącleci przez Słowian napływać zaczęły z zachodu Celtowie. Przekraczali oni Ren i szli na wschód. Zaludnienie u Słowian było wówczas niewielkie, dużo było pustych obszarów i pokojowo nastawionych obcych Słowianie tolerowali obok siebie. Nie wszyscy jednak obcy byli pokojowo nastawieni. Niektórzy z nich trudnili się napadami i grabieżą. To w obronie przed nimi powstał ok. 3000 lat temu odnaleziony niedawno w Niemczech niedaleko Kemberg, w pobliżu Wittenbergi (Saksonia-Anhalt) gród obronny typu biskupińskiego.
.

„W miejscowości Kemberg, w pobliżu Wittenbergi (Saksonia-Anhalt), polsko-niemiecki zespół archeologów przebadał najdalej na zachód położony gród należący do społeczności kultury łużyckiej z epoki brązu i wczesnej epoki żelaza – poinformował PAP prof. Zbigniew Kobyliński, dyrektor Instytutu Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (UKSW).

Relikty grodu położone są na wschodnim skraju miasta. W terenie widoczne są jako niewielki, owalny pagórek otoczony podmokłymi łąkami. To tam w czasie wykopalisk archeolodzy znaleźli doskonale zachowaną wielowarstwową platformę wykonaną z desek i belek, tworzących zapewne podstawę wału chroniącego niegdyś osadę. Przed konstrukcją odkryto słupy wbite w piaszczyste podłoże, co może wskazywać na obecność ogrodzenia lub palisady.

Jak wyjaśnia prof. Louis Daniel Nebelsick, jeden z naukowców kierujących badaniami, odkrycie pochodzi z końca epoki brązu, z okresu między 1000 a 800 lat p.n.e., co stanowi najwcześniejsze uzyskane datowanie grodzisk typu biskupińskiego.

Grody typu biskupińskiego cechowała zwarta wewnętrzna zabudowa w postaci regularnie rozplanowanych domostw w równoległych rzędach. Przedzielały je ulice wyłożone deskami. Dodatkowy trakt komunikacyjny przebiegał po wewnętrznej strony umocnień – wałów o konstrukcji skrzyniowej otaczających osadę. Co ciekawe, archeolodzy nie natrafili dotąd w osadach typu biskupińskiego na konstrukcje, które wyróżniałyby się wielkością od innych i wskazywały na zamieszkiwanie przez przywódców i elitę.”
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,404204,archeolodzy-przebadali-relikty-grodu-typu-biskupinskiego-w-niemczech.html

.
Jest on starszy od grodu odkrytego w Biskupinie, co wskazuje na zagrożenie idące z zachodu.
.
„Na podstawie badań elementów konstrukcyjnych osiedla (drewnianych bali, zob. dendrochronologia) stwierdzono, że powstało ono najprawdopodobniej zimą 738 roku p.n.e. Założono je na podmokłej wyspie na jeziorze Biskupińskim (obecnie półwysep), o kształcie w przybliżeniu owalnym i powierzchni ok. 2 ha (w obrębie wałów mieściło się ok. 1,3 ha powierzchni). Wyspa wznosiła się 0,8 – 1,2 m ponad wody otaczającego jeziora. Gród biskupiński był zasiedlony przez 150 lat.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biskupin_%28stanowisko_archeologiczne%29
.
Cechą charakterystyczną tych dwóch grodów jest panujący w nich egalitaryzm. Ani jedno domostwo nie wyróżniało się okazałością od pozostałych. Co pokazuje, że wszyscy mieszkańcy grodu byli równi znaczeniem i majątkiem.
.
biskupin-1966-32
.
Pamiętając o badaniach genetyków można śmiało stwierdzić, że oba grody były słowiańskie i że mieszkańcy należeli do tej samej kultury. Widoczny u nich egalitaryzm dotrwał u niektórych plemion słowiańskich do czasów historycznych. Wiemy, że np. Wieleci aż do podboju ich ziem przez mściwych, zachłannych, niemieckich katolików nie znali instytucji księcia. Na codzień kierowała nimi starszyzna rodowa, najważniejsze decyzje podejmował wiec, a w przypadku wojen obierali sobie wodza/wodzów. Poza tym panowała u nich równość.
Część Celtów zaszła aż na tereny dzisiejszej Polski. Ale z powodu przyrostu ludności słowiańskiej zostali wyparci z czasem spowrotem. Część tylko pozostała stapiając się z ludnością słowiańską. Jedynie między Łabą i Renem Celtowie pozostali w sporej ilości. Doszły tam jeszcze grupki Skandynawów ciągnące od półwyspu Jutlandzkiego. I taką mieszaninę Słowian, Celtów i trochę Skandynawów Piliniusz i Cezar nazwali „Germanami”. Później – już w czasach podboju przez Franków tereny te zdominowała ludność celtycka, nazwana germańską. Choć domieszka Słowian była tam zawsze duża.
.
W artykule Sengebusz napisał:
.
„…a obszary na zachód i północny-zachód od Bugu dzierżyły z kolei plemiona w przeważanej mierze germańskie”
.
Jest to kompletna bzdura wymyślona przez niemieckich szowinistów. Już o tym powyżej pisałem. Wymyślili ten idiotyzm, aby niemiecki Drang nach Ost miał usprawiedliwienie – Niemcy tylko „odzyskują” ich „germańskie”  tereny odebrane im rzekomo przez napływowych Słowian. Bug był mniej więcej granicą między Słowianami wschodnimi i zachodnimi – a nie między Słowianami i Germanami. Podobnym idiotyzmem jest stwierdzenie:
.
„- bardzo niski poziom wczesnosłowiańskiej kultury materialnej, który w przypadku przyjęcia tejże lokalizacji jawi się jako trudny do zrozumienia lub wręcz niewytłumaczalny”
.
Jest to kompletna bzdura – Słowianie znali metalurgię brązu i żelaza. Byli świetnymi rzemieślnikami. Niestety ich kulturę materialną archeolodzy przypisują wszelkim innym możliwym ludom – np wymyślonym i nieistniejącym „Germanonm” a nie Słowianom. Bazowanie na wymysłach archeologów przy tematyce słowiańskiej to ślepa uliczka. Wykopują oni różne artefakty, skorupy, wyroby rękodzielnicze, narzędzia, odgrzebują stare belki, wały grodziska (i kości) dając znaleziskom nic nie mówiące nazwy jak kultura łużycka, przeworska, trzciniecka, ceramika sznurowa itp. A tymczasem wszystkie one są kulturą słowiańską. Nawet niemiecki Spiegel przyznał wysoką jakość materialnej kultury i rzemiosła Słowian (przypominając przy okazji także typowe propagandowe niemieckie bzdury o ich napływie we wczesnym średniowieczu):
.
„Niemieccy rzemieślnicy z kolei podglądali u Słowian technikę i sztukę. W znaleziskach ceramicznych z wczesnego średniowiecza w górnej Frankonii widać wyraźnie wpływy słowiańskie na kształty i ozdoby niemieckich wyrobów ceramicznych. Biżuteria, kolczyki ze srebra, korale ze szklanych paciorków, szklane pierścionki, bransolety ze srebra, diademy zdobione charakterystycznymi pętlami w kształcie litery S pokazują, że Słowianie byli obeznani w produkcji i używaniu biżuterii i ozdób w średniowieczu i nadawali ton modzie.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/09/niemiecki-spiegel-o-slowianach-polabskich/
.
Takiego mistrzostwa w rzemiośle żaden lud nie uczy się w ciągu jednego pokolenia. Zdobywane jest ono na przestrzeni wielu, wielu pokoleń. Zadaje też kłam katolickiej propagandzie, zgodnie z którą Słowianie to była prymitywna „dzicz” odziana w skóry i żyjąca nieomal na drzewach. I że dopiero katolicyzm przyniósł im kulturę. Katolicyzm na wieki zniszczył wcześniejszą wysoką słowiańską kulturę i rzemiosło. Wolnych Słowian zniewolono i zapędzono do pracy na możnowładców i kler. Zaganiano ich też do „pokuty”, „umartwiania się”, poszczenia” i oczywiście płacenia podatków. Wszystko to razem wzięte zniszczyło przepiękną kulturę i rzemiosło słowiańskie.
.
W artykule z The Poland Times jedynie fotografia Słowianek nadaje się  do tekstu o Słowianach (i dlatego zamieściłem ją na górze). Druga rycina przypomina bardziej chłopów pańszczyźnianych tyrających na pana lub kler, a nie wolnych Słowian. A gród na kolejnej rycinie nie jest słowiański, a krystowierczy.
.
grod-i-podgrodzie_68254
.
Widać w nim ekstra część dla kleru z kościołem, oraz zróżnicowanie społeczne typowe w krystowierczej Europie – odzielnie ekstra rezydencja dla władcy/możnowładcy, odzielna dla bogatszych mieszczan i odzielna dla biedoty/służby. Jak ogromna różnica jest między tym „stanowym” grodem krystowierców a egalitarnym grodem Słowiańskim. Następna rycina bardziej przypomina Celtów czy Galów (tych od Asterixa) niż Słowian. A mapka jest kompletnie zafaszowana.
.
Nie pojmuję, dlaczego wydawana dla polonii w USraelu gazeta The Poland Times publikuje tak niepoważne i okradające Słowian z należytego szacunku teksty. Działa tym na korzyść Niemiec dając im alibi do Drangu nach Ost. Autor – Adam Sengebusz – niech zajmnie się czymkolwiek innym, byleby nie pisaniem o historii Słowian.
.


.

.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga