Chrześcijaństwo – żydowski matrix – czyli szopka do kwadratu…

.

 

???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

.

Nie wytrzymałem. Gdy widzę panujące odmóżdżenie na kilku kontynentach spowodowane żydowskim matrixem o nazwie chrześcijaństwo, aż mnie trzęsie.

Dzisiaj krystowiercy świętują „objawienie pańskie”  zwane popularnie świętem trzech króli. To, że nie piszę nazw tych świąt dużymi literami spowodowane jest tym, że nie mam zamiaru okazywać szacunku idiotyzmom i żydowskim wymysłom.
Nawet załgana po dziurki w nosie wiki względnie obiektywnie ujawnia fakt, że historyczność owych trzech mędrców/magów/króli jest b. wątpliwa. Czyli po prostu, że są wyssani z palca!

.

Ta wyssana z palca przez oszusta ewangelistę bajka ma za zadanie wykazać, że Joszue był kimś nadzwyczajnym, skoro jego urodzeniu towarzyszyła niezwykłej jasności gwiazda i skoro hołd złożyli mu pogańscy mędrcowie. Przerobiono ich później na króli, aby tym bardziej podnieść rangę żydowskiego „mesjasza”. Już w okresie tzw. „bożego narodzenia” w telawiwzorni (polsko- i niemieckojęzycznej) leciało kilka programów publicystycznych poświęconych tzw. „gwieździe betlejemskiej”.  Z przerażeniem stwierdziłem (kolejny zresztą już raz) że tymi bredniami udało się krystowiercom zainteresować nawet astronomów, którzy odtwarzali widok nieba sprzed dwóch tysięcy lat szukając odpowiedzi na to, co ujrzeli trzej „mędrcy ze wschodu” i za czym udali się rzekomo w ich wędrówkę do Betlejem. Zastanawia mnie, dlaczego ani jeden astronom nie popukał się w czoło mówiąc, że gdyby nawet owa „gwiazda” nie była wymysłem anonimowego żydowskiego jewangelisty, to mędrcy nigdy by za nią nie wyruszyli w drogę. Mogliby to zrobić tylko durnie i nigdzie by nie doszli idąc za ową gwiazdą.

Tu uwaga na marginesie  – o mędrcach wspomina (nie wymieniając ich liczby) tylko jewangelia „Mateusza”. Jej autor jest nieznany – imię „Mateusz” dano mu, aby owieczkom sugerować, że był on jednym z „apostołów”. Tak naprawdę nie wiadomo kim ten jewangelista był (choć z najwyższym prawdopodobieństwem był Żydem), nie wiadomo gdzie, kiedy (z najwyższym prawdopodobieństwem długo po śmierci wszystkich „apostołów”) i jakim językiem jewangelię napisał – a mimo to jest ona uznana za objawione słowo boże. Wyssane z palca przez podstępnego Żyda.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewangelia_Mateusza#Autorstwo
.

Wracam do mędrców i do gwiazdy betlejemskiej. Dlaczego uważam, że gdyby owa gwiazda nie była wymysłem to i tak mędrcy nigdy nie wyruszyliby w drogę za nią. Otóż takie idiotyzmy można opowiadać ignorantom i wierzącym. Ale nie ludziom myślącym. A tym bardziej przypisywać ich mędrcom. Ja wprawdzie mędrcem nie jestem, ale idiotą też nie, a ponadto jako astronom amator niezliczone godziny nocne spędziłem na obserwacjach nieba i stąd wiem, że poza Gwiazdą Polarną wszystkie inne gwiazdy poruszają się pozornie na niebie, powoli ale ciągle wskazując inny kierunek. Za ten pozorny ruch gwiazd odpowiedzialność ponosi ruch obrotowy Ziemi wokół własnej osi. Dla uproszczenia pisać będę o ruchu gwiazd – przy czym nie zapominajmy, że to Ziemia się obraca wokół własnej osi co sprawia wrażenie ruchu gwiazd. Ruch ten nie jest przypadkowy, a przewidywalny i stały. I tak gdy staniemy na biegunie północnym zauważymy, że wszystkie gwiazdy poza Polarną wiszącą prostopadle nad głową krążą wokół niej równolegle do horyzontu. Jedne wyżej zataczając mniejsze koła, inne niżej zataczając większe. Ale ani jedna nie znika za horyzontem. Pokazuje to poniższa animacja.
.

Zirkumpolar_ani
.
Identycznie jest na biegunie południowym – wszyskie gwiazdy krążą tam równolegle do horyzontu. Przy czym pamiętać powinniśmy, że z bieguna północnego nie widać ani jednej gwiazdy widocznej z bieguna południowego i na odwrót. Natomiast na równiku widzimy wszystkie gwiazdy nieba północnego i południowego. Tyle że wszystkie wschodzą i zachodzą zataczając łuki na niebie. Na średnich szerokościach geograficznych część gwiazd krąży wokół biegunów nie znikając za horyzontem, inne wschodzą i zachodzą. Im dalej od równika na północ lub południe tym więcej gwiazd krążących i tym mniej wschodzących i zachodzących. Ale wszystkie (poza gwiazdą Polarną na niebie północnym) ciągle przesuwają się po niebie.
.
ruch pozorny gwiazd
.

I teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy mędrcami, mieszkamy gdzieś w okolicach Bliskiego Wschodu i odkryliśmy nową niezwykle jasną gwiazdę na niebie. Tyle, że jako mędrcy wiemy, że zmienia ona ciągle położenie na niebie. Albo krąży wokół bieguna północnego, albo wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie. Tę drugą ewentualność pokazuje mój odręczny szkic.
.

tyle jest dróg
.

Czy będąc mędrcami ruszylibyśmy w drogę za taką gwiazdą? Przecież wiemy, że będziemy chodzili w kółko, lub tam i spowrotem. I że nigdzie nie dojdziemy. Jedynie, jeśli owa gwiazda pojawiłaby się tuż obok Gwiazdy Polarnej zawsze wskazywałaby ten sam kierunek – północ. Ale wtedy idąc za nią doszlibyśmy na biegun północny a nie do Betlejem. Jedynie więc skończone głupki ruszyliby za takim „przewodnikiem” jak domniemana „gwiazda betlejemska”.

Takim samym idiotyzmem jest to, że zatrzymała się ona nad stajenką w Betlejem. Coś takiego może zrobić np. helikopter. Jeśli zawiśnie powiedzmy 100 metrów nad jakimś punktem, to obojętnie z której strony będziemy na niego patrzeć wskaże nam miejsce, nad którym wisi. Ale nie gwiazda. Gwiazdy  są tak wysoko, że z różnych miejsc obserwacyjnych „wiszą” nad różnymi miejscami. Obserwowany w tym samym momencie w Zakopanem i w Tanzanii Księżyc wisieć będzie jednocześnie (w Zakopanem) nad Giewontem i nad (Tanzania) Kilimandżaro. Jeśli (jak owi domniemani mędrcy) przejedziemy na wielbłądzie kilometr dalej gwiazda będzie wisiała już nad innym miejscem. Zresztą nie musimy popędzać wielbłąda. Jeśli zrobimy krótki popas gwiazda sama przesunie się na niebie (Ziemia kręci się ciągle) i zawiśnie nad czymś innym. Tak więc żadna gwiazda (poza Polarną, wiszącą prostopadle nad biegunem północnym) nie jest w stanie wskazać konkretnego miejsca na Ziemi.

Reasumując – jedynie trzech głupków mieszkających w Betlejem miałoby szansę dojść do stajenki idąc za gwiazdą. A to dlatego, że kręciliby się idąc za gwiazdą tam i spowrotem lub w kółko. I gdyby ze zmęczenia stanęli akurat przypadkowo pod właściwym kątem ujrzeliby gwiazdę nad stajenką. Ale za godzinę wskazywałaby ona już inne miejsce. Pomijam to, że narodziny w Betlejem to też wyssana z palca bajka. Jewangeliści wymyślili ją, aby urodziny żydowskiego „mesjasza” dopasować do starotestamentowego „proroctwa” Micheasza (postać wyssana z palca jak prawie cały tzw. „stary testament”) o Betlejem, gdzie narodzić się ma żydowski król: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności.” Kreując Joszue/Jezusa na idola i „mesjasza” dla nieobrzezanych gojów oszuści jewangeliści dopasowywali jego życiorys do różnych żydowskich wyssanych z palca „proroctw” starego testamentu. Podobnie jak wymyślone brednie o trzech królach, wyssane z palca w jewangeliach jest prawie wszystko – cuda idola, jego „nauki”, jego „cudowne poczęcie” i „zmartwychwstanie”. Wszystko wyssano z palca po to, aby przydać mu wymiar nadczłowieka – posłańca plugawego Jahwe, psychopaty i ludobójcy, przerobionego na nieskończenie miłosiernego „boga ojca”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/

.

Jedynie obrzezanie w ósmym dniu i śmierć (ale bez „zmartwychwstania”) odpowiadają zapewne życiorysowi pierwowzoru. Na którego za jego życia nabrać dała się tylko garstka galilejskiej biedoty – zakładając, że owa garstka uczniów i apostołów to też nie wyssane z palca bajki. Widocznie jego cuda i nauki nie były zbyt przekonujące. Dopiero gdy do dzieła wzięli się podstępni jewangeliści, nawymyślali bozi Jezusickowi cudów i nauk i podrzucili tego nieudacznika gojom stał się on idolem miliardów odmóżdżonych krystowierców. Żydzi naturalnie wiedzieli, że to oszustwo i dlatego ten rzekomy „cudotwórca” nigdy nie zdominował ich tradycyjnego judaizmu. Oni nadal czekają na ich „prawdziwego” mesjasza. Choć mądrzejsi z nich wiedzą, że żydowska biblia to wyssane z palca brednie. Nie było „wybraństwa”, nie ma Jahwe i nie będzie „mesjasza”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/

.

Ale ich podstęp udał się – podrzucony poganom żydowski idol do tego stopnia ogłupił krystowierców, do tego stopnia zżydził ich mentalność i kulturę, że dzisiaj na prawie całym świecie dwa największe i najważniejsze święta to tzw. „boże narodzenie” i „wielkanoc” – oba związane z tym Żydem. Czy nie jest to przerażające – miliardy ludzi dostaje szajby świętując urodziny jakiegoś Żyda sprzed 2 tys. lat. I tytułują bo „bogiem”, „chrystusem”. Co śmieszniejsze – data jego urodzin jest znana z dokładnością do ok. 10 lat. Nikt nie zna dokładnego roku, tym bardziej miesiąca, a jeszcze tym bardziej dnia jego urodzin. A mimo to je świętują jako wielkie i radosne święto. I od daty jego domniemanych urodzin dzielą czas na przed nim i po nim. Tak jakby było to najważniejsze wydarzenie ludzkości. Podobnie szajbują krystowiercy na tzw. „wielkanoc” świętując jego wyssane z palucha „zmartwychwstanie”. W sumie tzw. „boże narodzenie” miało za zadanie zdublować pogańskie święto zimowego przesilenia, a „wielkanoc” równonoc wiosenną. Znaczenie tych świąt związanych z Żydem pokazuje rozmiar sukcesu żydowskiego matrikxu – podstępu z galilejskim włóczykijem, podrzuconym Rzymowi jako „mesjasz” i „zbawiciel”, na koniec przerobionym na „boga” i „syna bożego”. Nawet dzisiejsze „święto” – wyssany z palca hołd złożony przez nieistniejących „trzech mędrców” w niektórych krajach jest świętem państwowym i dniem wolnym od pracy. Krystowiercy świętują więc „mędrców” wyssanych z palca przez żydowskiego oszusta nazwanego „Mateuszem”. Istnieją nawet u katolików czczone ich „relikwie”.  Czy można sobie wyobrazić jeszcze większy stopień zdebilenia? Pokazuje to jednak potęgę „wiary” – tępej, ślepej, bezrefleksyjnej. Aż strach bierze, gdy się widzi, że miliardom ludzi można wcisnąć każdą bzdurę, każdy idiotyzm. I oni uwierzą w każdy idiotyzm, byleby podparty był jakimś „autorytetem”. Pokazuje to też zdolność Żydów to tworzenia fikcji, do wymyślenia matrixu zdolnego ogłupić miliardy i utrzymującego się przez tysiąclecia.

Co jeszcze…

W wielu krajach urządzane są szopki i „jasełka”. I zawsze występują tam trzej mędrcy/królowie. Czy nie jest to prawdziwa szopka do kwadratu? Czy nie powinni występować w niej trzej durnie krążący w kółko Macieju za „gwiazdą betlejemską”?

Jak długo jeszcze te żydowskie brednie będą ogłupiały, zżydzały i zażydzały mentalność, świadomość i kulturę miliardów ludzi na wszystkich kontynentach?

.

.

opolczyk

.

.

PS
Jako odtrutkę od powyższych żydogennych treści zamieszczam trzy przepiękne słowiańskie pieśni:
.

.
O Drzewa, które widzicie
O Drzewa, które słyszycie
Pamiętajcie, pamiętajcie…
W Waszych korzeniach słowiańska krew
W zielonych liściach odwieczny śpiew
W nasionach waszych,krwawej historii szept
Zasieją w sercach wolności zew

Dokąd uciekać,
Gdzie mam się schronić,
Przed ognia stosem krwawej pogoni?
Ty, który bólem złamać mnie chcesz
Nie wyrwiesz z serca świętości mej
Nigdy nie poddam się woli twej
I nie wyrzeknę się wiary mej!

Duch mój tańczyć będzie wiecznie,
Na tych łąkach na tym wietrze.
W kłosach zbóż ujrzysz me spojrzenie,
W szumie rzeki me westchnienie.

Duch mój tańczyć będzie wiecznie,
Na tych łąkach na tym wietrze.
W kłosach zbóż ujrzysz me spojrzenie.
W szumie rzeki me westchnienie

Duch mój tańczyć będzie wiecznie,
Na tych łąkach na tym wietrze.
W kłosach zbóż ujrzysz me spojrzenie,
W szumie rzeki me westchnienie.

Duch mój tańczyć będzie wiecznie,
Na tych łąkach na tym wietrze.
W kłosach zbóż ujrzysz me spojrzenie,
W szumie rzeki me westchnienie.
.

.

Ziemio ma Ziemio
Matko wszelkiego stworzenia
Odkryj przed nami
Historię swego istnienia
Nieś ją wietrze nieś wszystkim ludziom
Niech ich serca wreszcie się zbudzą
Nieś ją wietrze nieś wszystkim ludziom
Niech ich serca wreszcie się zbudzą

Ziemio ma Ziemio
Praojcowie nasi tu żyli
W zgodzie z Przyrodą
Rytmen Słońca i Księżyca żyli
W gwiezdne noce z ogniem tańczyli
Mądrość Bogów Słowian dzierżyli
W gwiezdne noce z ogniem tańczyli
Mądrość Bogów Słowian dzierżyli

Ziemio ma Ziemio
Krew moja z Twoją się splata
Płynie wciąż płynie
Od źródła po krańce świata
Nieś mnie Ziemio nieś poprzez życie
Znacz mi drogę serca swego biciem
Nieś mnie Ziemio nieś poprzez życie
Znacz mi drogę serca swego biciem
Nieś mnie Ziemio nieś poprzez życie
Znacz mi drogę serca swego biciem
Nieś mnie Ziemio nieś poprzez życie
Znacz mi drogę serca swego biciem

Ziemio ma Ziemio
Matko wszelkiego stworzenia

.

Z pewnym wahaniem wklejam i tę przepiękną rosyjską pieśń w wykonaniu Nataszy Morozowej. Z pewnym wahaniem, bo niepotrzebnie zaśmiecono ją dwoma jahwistycznymi migawkami (cerkiew, popi i „święte” obrazki z żydowskimi idolami). Ci parszywi jahwiści z ich żydowskim kultem wszędzie się wpierd… i potrafią spieprzyć nawet taką przepiękną pieśń.

.

.

.

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Szczodrych Godów…

.

szczodre_kartka.

rodos-141-2

.

Z okazji naszego słowiańskiego pogańskiego Święta Godowego wszystkim – przyjaciołom, sympatykom, zawistnikom, nienawistnikom i wrogom – blog polski życzy pomyślności i radości.

Szczodrych Godów! Niech wszystkim nam Bogi Darzą!

opolczyk

Legenda Stanisława Wyspiańskiego – Tomasz Zieliński

.

1a. Maksymilian Piotrowski, Smierc Wandy, 1859

.

Młodszymi laty wielokrotnie powracałem do Makbeta. Nigdy nie traktowałem go tylko jako kolejną lekturę, lecz dbałem o przygotowanie właściwego nastroju podczas czytania. W tym to czasie puszczałem cichutko w tle utwory, które śpiewała Enya, przeważnie w staro-irlandzkim. Celtycka legenda i celtycka muzyka wypełniała dawnymi laty me serce. Z tęsknotą i nadzieją zaglądałem w naszą literaturę by znaleźć podobne dzieło, które osadzone byłoby w legendarnych czasach. Pokazywałoby wczesne  średniowiecze, jeszcze niemal całkowicie pogańskie, gdzie duchy i zjawy przebywałyby pomiędzy śmiertelnikami. Tam gdzie królowałyby czary, których skutki można by było dotknąć i zobaczyć.

Jedna z naszych narodowych legend opowiada o dzielnej królowej Wandzie, która gromiła wrogów a jej żywot był związany z rzeką. Piękna i mądra córka Kraka ma swoje poczesne miejsce w polskim sercu. Znamy różne wersje tej opowieści jednak Wyspiański uczynił z tej legendy arcydzieło. Z niewiadomych przyczyn jego akurat wizji niemal nikt nie zna. Stanisław własnym wysiłkiem wydał swą sztukę pod nazwą „Legenda”. Chciał aby trafiło pod strzechy do jak największej grupy rodaków. Utwór ten jest jak najbardziej pogański. Jego akcja obraca się niemal całkowicie w sferze duchowej. Niestety utwór ten był zbyt ambitny i nie znalazł zrozumienia u XIX wiecznych odbiorców.

.

kopiec

kopiec Wandy 1827r.

Stanisław nie rezygnował. Po czterech latach, po „Legendzie”, napisał dzieło swego życia: „Wesele” dokładnie z tym samym przesłaniem, dokładnie w tym samym klimacie – jednak bardziej komercyjne, bardziej zrozumiałe. Wplótł też pewne elementy chrześcijańskie i ludowe aby współcześni odbiorcy mieli jakieś punkty odniesienia. To był strzał w 10.

 

Aby zrozumieć ten poemat należałoby przywołać dawne wierzenia naszych przodków jak również ich zwyczaje. Ich postrzeganie świata – tak odległe od naszego. Inne podejście do spraw nadprzyrodzonych i inny sposób na rozwiązywanie problemów:

 

Łopuch [17]

Jeśli klątwę przysięże,

Śmierć ją sama dosięże,

 

[23]

Już się naród z lęku uspokoi;

Już zmory zaklęciem przegania;

 

Takie wartości i obyczaje były wówczas potrzebne do prawidłowego życia społeczeństwa. Można kogoś obłożyć klątwą ale nie bezkarnie, jest to miecz z dwoma ostrzami, z których jedno jest zawsze skierowane na rzucającego. Nasi przodkowie nie wierzyli w coś co nie można byłoby sprawdzić. Drugi cytat uświadamia nam, że lekarstwem na złe duchy jest zaklęcie. Kto o tym dziś pamięta? Nie wspominając już o takich umiejętnościach. Poranna mgła spowijająca dolinę, nieznane dźwięki i zjawiska atmosferyczne to była widoma sprawa działalności Duchów. Wróżenie czyli spoglądanie w przyszłość było dawniej taką oczywistością, że w tej opowieści posiada ją większość postaci. Zupełnie zwykły utopiec zwierz Koźlak, przerażonym głosem, niemal jak jasnowidz przekazuje mimowolnie przyszły los Wandy [94].

 

Wielobóstwo i czczenie Przyrody, było zawżdy codziennością. Bo cała natura wraz z żyjącymi stworzeniami była przepojona boskością. Wszędzie mieszkał ten życiodajny, święty pierwiastek.

.

święcone gady

Święcone gady

 

[17]

Czyli z Bogiem rozmawia piorunem?

 

[32]

A Poświst za nim gra:  (podkręca liry)

Za Leszym gnają chłopy: (podkręca liry)

A ty bywał, jak o Leszy, mocarny

 

Wanda modląca się do Bogini Żywi [18]

 

Mój ojciec ofiar Tobie przeczył

Zabijał święte gady,

krwawym ołtarzom Twym złorzeczył

wycinał święte sady.

.

witeź

Witeź Krak – przerosły krzakiem koralu, wszystkim trzem Krakom koral przyniósł zgubę, Koralem ozdobiony był Żmijowy miecz, od którego zginęli obaj synowie Kraka. Na starym Kraku wyrok wykonał krzew koralu po wodą. Jego mocy oparła się jeno Kralica.

Dopóki tak się będzie dziać, jak widziała to Wanda, – to ta niby cywilizacja ciągle będzie się panoszyć i nas deptać. Ludzie i pozostałe stworzenia będą nieszczęśliwi i nie będą nawet świadomi czemu tak się dzieje.

 

Wanda

Pierwotnie dzieło owo nosiło tytuł „Wanda” jednak tuż przed wydaniem autor zmienił go na „Legenda”. To miała być nasza pierwsza najważniejsza Legenda. Tak jak Brytyjczycy zwą Makbeta, po prostu – Sztuką. I wszyscy wiedzą o którą z nich chodzi. Kim jest owa Wanda? Czy może naszą dawną Królową? A tutaj Wyspiański odszedł od utartego wzorca i jego Wanda jest Rusałką-Czarodziejką. Nawiązuje to do naszych dawnych wierzeń, zwalczanych już w średniowieczu. Dopiero w 1570r. panosząca się tu obca religia wymieniła Wandę wraz z innymi naszymi Boginiami min. Dziewanną i Marzanną. Możecie to znaleźć w ich książce: „Postępek prawa czartowskiego” (1570r.) str. 97.  http://storage.lib.uchicago.edu/pres/2009/pres2009-0427.pdf

Wanda jest istotą wodną, władającą siłami tego żywiołu. Wanda-Woda trafia na dwór królewski jako przybrane dziecko. Wzrasta tam korzystając ze wszystkich dobrodziejstw przynależnych jej wysokiemu stanowi. Jest ona pełnoprawnym dzieckiem Kraka. Chociaż dla Duchów pozostanie na zawsze córką króla Wiślan i Rusałki. Jest jednocześnie istotą ludzką i duchową. Łączącą moce obydwu tych światów.

Wanda [26]

Ja jestem wodnej wzięta sile

i wodnej dziewki dziecko.

Łopuch [36] wspomina słowa młodszego syna Kraka

 

tyś jest rusalna wodna,

o ciebie się upomni woda”.

Wiedźma [50]

  1. Matusia cię podrzuciła

pod wawelski gród;

czas byś do nas powróciła

do wiślanych wód

.

Wodnik i Rusałka

Wodnik z lewej i Rusałka z prawej

 

Całe życie Wandy jest naznaczone powrotem do Wisły.  Bo tam jest jej miejsce. Ona jest tą Żywą Rzeką. Wodą Życia. Jako czarodziejka jest potomkinią – spadkobierczynią mocy, naszej Pramatki – Żywi – Pani Bóg, która ma tak wielką moc, że nawet plącze Pioruny. W Świecie Duchowym Wyspiańskiego też, jak widać, panuje Matriarchat. Żywia nieco ponad Perunem. Kralica pięknie się do Niej zwracała w modlitwach i została natychmiast wysłuchana!

Wanda [19] prosi o moc Boginię Żywię:

 

Jest-li to prawdą, – żem twa córa,

że moce we mnie drzemią,

niech piorun rzuci Twoja chmura

klnę ogniem, wodą, ziemią.

(daleki rum grzmotów)

 

Modlitwa ta jest bardzo długa i nie będę jej przytaczał w całości. Zainteresowanych kieruję do książki. Jeszcze nie tak dawno uczyłem się różnych języków Dzikich Ludzi aby usłyszeć prawdziwą, skuteczną modlitwę skierowaną do Bóstwa. Taką, która byłaby wysłuchana i przyniosła zamierzony skutek. Bo te nieskuteczne „protezy” to każdy z nas zna. Wanda pokazała jak to robić sprawnie. I to po polsku.

Nieco później rzuciła klątwę na wrogów. Warto też zapamiętać jak ona to zrobiła. Może ta klątwa ich nie zabiła lecz poraziła i obezwładniła na pewien czas. Witezianka zauroczyła ich. To wystarczyło, by zyskać nieco czasu na zorganizowanie obrony grodu.

.

Wanda

Związana Wanda przeznaczona na ofiarę. Myśli o ucieczce, lecz nie może tego zrobić bo jej postać nie ma odpowiednich stóp. Te znajdują się dalej. Wanda pochyla się nad wodą aby ta zechciała jej pomóc. Dalej leżą jeszcze jej siostry – Rusałki. To one mają ją wysłuchać.

 

 W nocy związana Wanda prosi Wodę-Wisłę o pomoc. Zasypia zmartwiona, nie doczekawszy się rychłego ocalenia. Jednak jej prośby zostały tej samej nocy spełnione przez orszak Wiślan. Żywych istot, które dawniej zabrała woda. Czyli ci ludzie i zwierzęta nie umarli gdyż nadal żyją tylko w odleglejszym „wodnym świecie”. Tak to widzieli nasi przodkowie. I w to wierzyli, że nie ma końca życia. To było dla nich wielkie pocieszenie w każdej dramatycznej sytuacji. Wiele lat temu w mojej rodzinie też jedno ukochane pacholątko zabrała rzeka, dopływ Wisły. Było to podczas wiosennych roztopów, gdy rzeka Bzura rozlała się wyjątkowo szeroko po łąkach. Dzieci wesoło pobiegły się bawić nad swoją rzeką. Jedno z nich już nigdy nie wróciło. Rodzice wiele lat po nim rozpaczali. Gdyby przyjęli punkt widzenia naszych przodków nie zamartwiali by się niepotrzebnie. Nie niszczyliby sobie i innym życia.

 

Pacholę [57]

Co pchną, to padnę na czworaki

W skrzek żabi oślizgujący

Kalam dłonie

Rusał [57]

Przypomina mu się, jak tonie.

.

pacholę

Pacholę, siedzące na krawędzi Wądołu

 

Utopione dziecko, teraz już mały Wodnik nadal ma podobne kłopoty jak brzdąc w naszym ziemskim świecie.

.

 rusałki

Rusałki z dziećmi, śpiące na grobli

 

 

Później, w czasie snu, Wanda zdążyła zabrać od Wiślanki czarodziejski wieniec, który dawał jej nadludzką moc. Jego działanie było jednak obwarowane licznymi wymaganiami. Tak trzykrotnie dostojnie zaklina Wandę owa darczyni wianka:

 

[73]

W komorze się strój,

słoneczka się bój;

niech nie ujrzy słonko

żeś ty dziwożonką,

wianeczek nie twój…

 

Słońce jest wyrocznią w tej sprawie. Bogiem, który może pozbawić mocy niepokorną istotę. I pewnie tak zrobi. Wcześniej, za młodu, Wanda szykował czarodziejski miecz, tak by został wzbogacony, nasycony i oświecony mocą Boga magii Welesa.

 

Łopuch [39]

„Welesie świeć,

jak świetli miecz

kralica złotobrewa,

jak świetli miecz i śpiewa:

„Welesie świeć,

.

miecz

Owo narzędzie zbójeckie – miecz porany o krzemiony, w prawym górnym rogu kończy się jego rękojeść. Gdyby nie wyraźny jelec to można by pomyśleć, że to przewrócony krzyż.

 

Poświęciła swe ziemskie życie aby przez jeden dzień mieć nadludzką siłę. To dzięki tej mocy oswobodziła swój naród spod pańskiego buta. To dzięki niej zapanował spokój. Powrót do pradawnego porządku bez władców i króli, zawitało Szczęście – czyli:

 

 

Matriarchat

Wanda: [19]

Ślubuję zamek w proch rozwalić,

Gdy jutro w Sławie wrócę!

[26]

w proch zamek ten się spali,

….

Z grodu ostaną jeno rumy

gdzie pycha ma siedlisko.

….

Piękniejsze wasze kurne chaty,

niż zamku pyszne dwory.

.

wiejskie chaty

Chaty w Grębowie 1900r. (S.W.)

 

Sama nie chciała władzy i korony, bo zwyczajne, proste życie w osadzie ma największą, dla niej, wartość. I taką przyszłość wyznaczyła dla własnego Ludu.

 

Zwycięstwo Wandy jest poczwórne:

 

–          Jako czarodziejka zaklęciami odrzuciła wroga od bram grodu, dając chwilową przewagę Polanom.

–          Wynagrodziła Przyrodzie jej zniszczenia – przez likwidację panoszącej się po krainie monarchii,

–          Zamknęła tyranię Kraka nad ludem. Przerwała dynastię. Uwolniła naród od ciemiężcy – niszczyciela dawnych praw i zwyczajów. Za karę sam Krak został oraczem w podwodnej krainie. Z króla chłop. Zupełnie odwrotnie niż w przypadku Piasta-Kołodzieja.

–          Pokonała militarnie wrogów zewnętrznych rozdając broń swojemu Ludowi i stając na czele wojsk. Przeciwnicy wraz ze tym jasnowłosym dowódcą zostali starci na proch:

 

[97]

a witeź biały kona sam,

a biały witeź kona

 

Dopiero po wypełnieniu tych licznych zadań powróciła do swego Wodnego domu. Gotowa. Świadoma. Spełniona.

 

[51]

Spłyną klęski, jako woda,

Wróci złoty mir;

 

 Żmij

Nie tylko Wanda została zaczarowana w tym dziele, również Smok awansował do grona nieziemskich postaci. To on jest świętym gadem – Żmijem. To on przynosi równowagę światu ziemskiemu wypełniając lukę pomiędzy duchami wody a ludźmi.

 

Śmiech [37]

Na skałach gad ma leże,

Do jaskiń zstępu strzeże”.

Łopuch [37]

Na światło gad się zwleka
Z jamy, z czeluści
Ku wodzie;

.

jaskinia

Śmiech [38]

wezmę Żmijowy miec,

pójdę wkiedy na skały,

 

To tego gada wygnał lub unicestwił Krak, co spowodowało katastrofę dla jego królestwa.

.

głowa żmija

Głowa Żmija – gada, strzegącego skarbu zakrytego głazem

 

 

Pomost przez dwa dzieła czyli: Legenda i Wesele

 

Obie książki Wyspiańskiego są wspaniałe. „Wesele” i „Legenda” niby odległe od siebie w czasie a jednak bardzo podobne. To są nasze epopeje narodowe. Poukrywano w nich te same wartości.  Utwór „Legenda” odnosi się do tajemnego święta, jest to niemalże boska interwencja:

 

[78]

Jarowitowa sprawa

W przeddzień rusalnych świąt.

.

Legenda makieta

Stanisław Wyspiański – Legenda – makieta dekoracji 1904r

 

„Wesele” opisuje obrzęd ku czci przodków – Dziady. Tu każdy Duch, zostaje przywołany z zaświatów i przynosi cząstkę swej mocy i wiedzy. Ponadto przemawiają do mnie, przeplatające się, piękne słowa klucze, w obu dziełach te same, jednak inaczej brzmiące. To są mocne, wymowne hasła.

 

Pierwsze z nich, nie-polskie:  [L 23, 32] kuszcze  kuszcz   [W] kuszcze. W legendzie stanowią jedynie ozdobę dzieła. Wplecione niby przypadkiem zwroty pożyczone od innych Słowian. W Weselu jest inaczej Wernyhora – Wysłannik z Ukrainy używa tego ukraińskiego słowa „trzaskają kuszcze” i gdy się szybko czyta te wspomniane słowo brzmi ono jak „kusze”. Nie ważne czy łamią się te kusze czy tylko miotają bełty. Była to prawdziwa niebezpieczna broń. Wcześniej Wernyhora wspominał walki i kazał szykować oręż. Podobieństwo nie było tu przypadkowe. Wieloznaczność czyha na każdym kroku.

 

Jasny Koń – jary koń to nasza słowiańska jARKONa. W „Legendzie” jest szczegółowo opisany i należy do Boga Jarowita – niosącego wieczną młodość i szczęście. W późniejszym Weselu opis zwierzęcia jest bardziej szczątkowy: pozostała jedynie maść, podkowy i czaprak. Wiadomo, że należy do nadludzkiej istoty lecz ciężko domyśleć się do kogo? Mnie się nie udało odgadnąć. Jednak Jarowit – Młody Bóg przenika i symbolizuje tę młodą epokę. Młodą Polskę. Młodą, piękną, silną i zdrową. Taką jak była ponad 1000 lat temu (dla Wyspiańskiego była to oczywiście Małopolska). Nie jakiś tam smutny XIXw, brudne miasta i biedne chłopstwo. Obdarte z resztek człowieczeństwa. Wyspiański nie tylko wycofał się na wieś ku ludowi. Nie tylko starał się odrodzić Wiarę Słowiańską. Lecz aby dopełnić ten obraz, cofnął się także myślami w czasie aby odkryć prawdę.

 

Tak jak dla Indian świętym symbolem jest pióro – dla nas od tysięcy lat jest róg. Szczególnie ten rytualny złoty róg.

 

Legenda [75]

Róg złoty chyciła dłonią

i zawój przez kark przerzuca

 

Wesele

Złoty róg

Na jego rycerny głos

spotężni się Duch

podejmie Los

 

Wszyscy wiedzę, jak się o skończyło

Kajsim zabył złoty róg

 

Nieulękniona Wanda użyła tego magicznego, zaklętego narzędzia – z porażającym skutkiem.

 

Legenda [79]

Cóż nie znają lęku,

Że idą po dźwięku?

Czy nie znają trwóg,

Skoro dźwięknął róg?

 

W Legendzie róg brzmi po wielokroć, pierwszy raz rażony czarami Ritgier ogłasza nim odwrót wojsk, drugi raz Wanda zbiera cały naród do boju. W końcu królowa Wanda gra na rogu aby jej otworzono wrota wodnego grodu.

 

W Weselu zabrakło tego, mrożącego krew w żyłach, dźwięku. Nikt z ludzi nie zdążył użyć Rogu, nie doszło do powołania Zboru. Ta opowieść jest nam bliższa, bardziej realistyczna. W „Legendzie” kilkadziesiąt razy pada słowo Wesele. Celowo. Po tym wiadomo było, że któraś kolejna sztuka Wyspiańskiego też będzie nosić taki tytuł. Oczywiście w Weselu też pada to słowo podobną ilość razy.

 

W Legendzie udało się zebrać ludzi. Powołać Zbór [65,81]. Zjednoczyć lud pod wspólnym sztandarem. Dokonała tego niezwykła kobieta – Witezianka. Bez Łopucha i Śmiecha nie byłoby tego dzieła, to oni podkręcają lirę, to z ich ust dowiadujemy się o tle wydarzeń. To oni wywlekają na wierzch skrywane tajemnice. Dwaj gędźce są czarownikami ale nie obnoszą się z tym mocno. Dodatkowo Łopuch to po rosyjsku łopian. Jak się czegoś przyczepi to nie ma zmiłuj. Jest jeszcze jeden niewidzialny zły duch znany jako Smęt  [L 33], dla kontrastu wspomina o nim Śmiech. W Weselu został przegoniony przez „Ucznia Czarnoksiężnika” Jaśka. Oczywiście w obu dziełach nie mogło zabraknąć Chochoła.

W Legendzie piękna Wanda czekała na swoje wesele, lecz jeż życzenie się nie spełniło:

 

Wanda [26]

Czekałam, przyjdą po mnie swaty

Nikt nie śmiał ponieść ku mnie wolę,

nikt kralki wziąć za żonę

 

 

Makbeta czytałem zawsze do połowy, gdy kończył się zaczarowany świat i zaczynała się brudna polityka – zamykałem książkę. „Legendy” nigdy tak nie potraktowałem. Ona jest piękna do końca. Wanda wreszcie wraca do swej wodnej krainy, do Świata Duchów Wody. Dla nas ludzi wygląda to na śmierć. Kres ziemskiej wędrówki. Dla niej jest to powrót do Świata, do którego zawsze należała, tego pięknego, wiecznego, Dobrego – Duchowego.

 

Wanda [42,43]

o falo moja ty wiślana,

ty, co tam płyniesz w dole;

o przyjdź i weź mnie ukochana.-

.

Wisła

A to jest przesłanie Stanisława Wyspiańskiego do swego Narodu, przesłanie to jawi się w wielu jego dziełach pisanych i malowanych. Oto ono umieszczone pod koniec Legendy:

 

Żegnaj królowo dawnych wieków,

hej dawnych lat wesele,

bywajcie bory czarnych smreków,

Królewscy przyjaciele!

 

Tej dawnej wiary trza nam leków,

W prastarych puszcz kościele.

Niech szczęście wróci!

.

sosna

Stanisław Wyspiański – Słowiański Czarownik, zdążył ocalić to co dla nas najważniejsze. Sława Mu po wsze czasy!

 

Spisał to wszystko, wychowany nad Bzurą i Wisłą, Tomasz Zieliński

 

Dla dociekliwych: w nawiasach kwadratowych zawarłem numery stron z Legendy wydanej w 1925r. Chciałem aby opis Legendy zilustrowany był przez obrazy Wyspiańskiego. Na środku malowidła „Skarby Sezamu” jest parów z błękitną wodą – to Wądół. Jest on skołatanym sercem Wandy a ten obraz ukazuje jak lustro kłębowisko jej myśli. Wyspiański tworzył „Skarby Sezamu” i „Legendę” w tym samym czasie.

Cały obraz poprzeplatany jest licznymi korzeniami, drewno jest miękkie i ciepłe. Węże już się tak dobrze nam nie kojarzą. Może nie są takie złe? Wszak te istoty są dziećmi Przyrody. Co ciekawe już po wystawieniu Stanisław przemalował nieco swoje dzieło. Niestety przez lata uległo ono powolnemu niszczeniu i wiele szczegółów i barw zatarło się z czasem. Obecnie wygląda zupełnie inaczej niż chciał tego autor.

.

Skarby Sezamu

Skarby Sezamu 1897r. (S.W.)

.

***************

.

Legenda o Wandzie należy do najbardziej znanych legend z okresu nim na nasze ziemie przywleczono fanatyczne nadjordańskie gusła. Ma przez to dla nas wielką wartość – dotyczy czasów pogańskich, w których zdaniem katolickiej propagandy na naszych ziemiach mieszkała w lasach dzicz bez własnej kultury i tożsamości. Imię Wandy i opowieści o niej przekazywano sobie ustnie przez wiele pokoleń, zanim wymieniona została przez katolickich kronikarzy. Pisał o Wandzie Kadłubek, Długosz, wspomina o niej „Kronika Wielkopolska”. Aż dziw bierze, że fałszerze historii spod znaku krzyża nazywani „kronikarzami” Wandy nie skatoliczyli. Na szczęście nie mogli tego dokonać – Wanda żyła zbyt wcześnie – na długo zanim nad Wisłą pojawiła się rzymska szubienica. Choć przerobili ją na księżniczkę czy królową oraz „dziewicę”. Pojawia się naturalnie pytanie – czy Wanda to postać historyczna? Odpowiem otwarcie – nie wiem. I nie mam najmniejszej możliwości, aby to sprawdzić. Gdybym potrafił kontaktować się z duchami przodków zapytałbym ich o Wandę. Ale tego nie potrafię. Uważam zresztą, że nie jest istotne czy Wanda żyła naprawdę. Legenda może wywierać mocniejszy wpływ na świadomość ludzi niż autentyczna historia. W pozytywnym, ale i w negatywnym sensie. Negatywny wpływ żydowskich legend o jakichś „prorokach” i „mesjaszach” widzimy do dzisiaj gołym okiem na całym świecie – miliardy wierzą w żydowskiego „mesjasza” i modlą się do żydowskich bożków. Ja wolę nasze legendy –  o Wandzie, Lechu Czechu i Rusie, Piaście Kołodzieju, Popielu, Wyrwidębie i Waligórze, Syrence Warszawskiej, Warsie i Sawie, Bazyliszku, czy o kwiecie paproci związanym z Kupalnocką. I parę innych legend. Bo są nasze, stanowią nasze nasze dziedzictwo kulturowe. Odróżniać je należy od legend skatoliczonych lub w całości wymyślonych przez jahwistów. Do pierwszej z tych kategorii należą np. skatoliczone wersje legendy o Giewoncie i śpiących rycerzach, którzy na dźwięk dzwonu Zygmunta pod wodzą skatoliczonego Chrobrego (który stłumił siłą pierwszy antykościelny bunt i nakazał wybijać zęby poddanym łamiącym narzucone przez kk przymusowe „posty”) ruszą na ratunek Polsce.
http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/legenda-o-spiacych-rycerzach

Do drugiej kategorii należy wściekle katolicka anty-legenda o Ślęży, wymyślona przez parszywych jahwistów. Widząc wielkie znaczenie Ślęży dla pogańskich Słowian jakiś parszywiec katolik wymyślił idiotyzmy, jakoby pod Ślężą znajdowało się wejście do piekła – królestwa Lucyfera. Chodziło naturalnoie o zastraszenie ludności; o to, aby świętą pogańską górę Ślężę omijano w starchu przed „diabłami” szerokim łukiem.
http://legendy-polskie.cba.pl/?p=30

Wracam do Wandy…
Nie przypuszczam, aby Wanda była postacią całkiem wyssaną z palca. Nasi przodkowie przy ogniskach nie przekazywaliby z pokolenia na pokolenie kłamstw i wymysłów. Pierwowzór Wandy zapewne istnial. Choć nie była ona księżniczką. Myślę, że była to wielka szamanka, wiedźma, szeptunka potrafiąca leczyć i uciszać burze. I stąd cieszyła się u Wiślan taką sławą. Pamięć o niej przekazywano następnie z pokolenia na pokolenie. Katoliccy kronikarze z pogańskiej szlachetnej wiedźmy przerobili ją na księżniczkę. U Kadłubka nie zmarła rzucając się do Wisły. Pokonała najeźdźcę, „tyrana lemańskiego”, po czym panowała długo, do końca życia pozostając „dziewicą” (jahwistyczna szajba związana z rzekomym „dziewictwem” żydówki Miriam/Maryi). Także przerobienie Wandy na księżniczkę to wpływ jahwizmu. U Słowian w okresie pogańskim/plemiennym władców nie było. Instytucja księcia/króla panującego autokratycznie nad poddanymi to właśnie negatywne wpływy jahwizmu na strukturę społeczną i państwową u Słowian. W Wiśle każe się Wandzie utopić „Kronika Wielkopolska” i tę wersję – Wanda, która Niemca nie chciała i dlatego utopiła się w Wiśle – nagłośnił później Długosz. W czasach Wandy Niemców jeszcze nie było. A nawet gdyby byli pod Kraków nie mieli szans dotrzeć. Zbyt wiele bitnych słowiańskich plemion stałoby im na drodze. Natomiast w czasach Kroniki Wielkopolskiej i Długosza cesarstwo niemieckie i niemiecki arcykatolicki zakon krzyżaków zagrażały już ziemiom polskim. I stąd wielką pogańską szamankę przerobiła katolicka propaganda na księżniczkę/królową Wandę, która nie chciała Niemca.

Dramatu Wyspiańskiego o Wandzie nie znam i nie czytałem. Nie jest on zresztą znany i popularny. Nawet wiki nie wymienia go w wykazie dramatów Wyspiańskiego. Zapewne dlatego, że jest zbyt pogański.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wyspia%C5%84ski#Dramaty_Wyspia.C5.84skiego

Czy Wyspiański chciał dotrzeć nim pod strzechy? Podejrzewam, że bardziej dotrzeć chciał do komnat i salonów. Na wsi w jego czasach pogańskich zwyczajów i obrzędów nadal było pełno. Lud pamiętał jeszcze pogańskie obrzędy i imiona słowiańskich „bogów zapomnianych”. To w miastach kk wytępił pamięć o pogańskich czasach i tam dramat Wyspiańskiego mógłby pamięć tę przywrócić. A ponadto – jak dramat Wyspiańskiego miał trafić pod strzechy przy ogromnym nadal analfabetyzmie polskiej wsi w jego czasach?

Tutaj dygresja…

Krystowiercy zachwalając ich nadjordańskie gusła twierdzą często, że katolicyzm przyniósł Polsce piśmiennictwo i oświatę. Jak to wyglądało naprawdę? Otóż piśmiennictwo katolickie służyło do:

–  preparowania/fałszowania historii. To jahwiści wymyślili tzw. „chrzest Polski” i wymazali z naszej historii Bolesława Zapomnianego. I oczerniająco wspominali o tzw. „reakcjach pogańskich”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska

– katolicka propaganda preparowała kłamstwa o „zasługach” kk dla państwa i ludności.

– Krystowiercy fabrykowali fałszywki z nadaniami i przywilejami dla kk. Metoda była prosta – ponieważ poza klerem w czasach wczesnych Piastów nikt nie potrafił czytać i pisać, tym bardziej po łacinie, po śmierci władcy kler prezentował jego następcy rzekome dokumenty powstałe za panowania poprzednika z nadaniami i przywilejami dla kk. I w ten sposób wyłudzał kler coraz większe majętności i wpływy na państwo.

„Kościół katolicki raz wślizgnąwszy się do Polski szybko powiększał swoją własność. Fałszerstwa dokumentów, przywilejów i nadań książęcych należały do zwyczajowych praktyk.Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku trzy, podrobionych na imiona książąt zaś siedemnaście” (wg: Wojciech Kętrzyński, Studia nad dokumentami XII wieku, Kraków 1891, s. 107). Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Polski dotycząca obejmuje 150 pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego materialnym interesie sfałszowane.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/07/katolicyzm-a-polska-racja-stanu/

– Tzw. „oświata” w wykonaniu kk była zwykłą ogłupiającą indoktrynacją. Ponadto miała marginalny zasięg – jeszcze w XVIII wieku, u schyłku Rzeczypospolitej, ponad 90 % jej mieszkańców było analfabetami. Sytuacja zaczęła poprawiać się pod zaborami (zaborcy bardziej dbali o oświatę niż wcześniejsi władcy Rz’plitej i kler), ale analfabetyzm nadal był powszechny. Także II RP nie uporała się z nim do końca. To dopiero „zła” komuna w ciągu pierwszego dziesięciolecia po wojnie zlikwidowała w Polsce analfabetyzm. Wcześniej kk przez 1000 lat nauczył czytać i pisać ledwo kilka % Polaków. Komuna w ciągu dekady więcej więc zrobiła dla oświaty niż kk przez całe milenium. Przypomnę jeszcze, że na fali kontrreformacji kk zwalczał niezależną oświatę widząc w niej zagrożenie. To katolicy zlikwidowali w roku 1638 Akademię Rakowską  poziomem nauczania przewyższającą wszystkie katolickie szkoły i uniwersytety. To kk ocenzurował dzieło Frycza Modrzewskiego (kler wiedział, że ciemnota jest fundamentem nadjordańskiej wiary:
.
„Wbrew tytułowi pierwsze wydanie traktatu, które ukazało się w Krakowie w Drukarni Łazarzowej, objęło jedynie trzy księgi, tj. De moribus (O obyczajach), De legibus (O prawie) i De bello (O wojnie), ponieważ wskutek działalności cenzury Kościoła katolickiego[2], której obowiązki pełniła Akademia Krakowska[2], księgi De ecclesia (O Kościele) i De schola (O szkole) zostały skonfiskowane a następnie zniszczone z osobistego polecenia bpa Stanisława Hozjusza[2]. Ocenzurowaniu uległ także fragment dotyczący krytyki zwierzchnictwa papieskiego nad Polską, cyt. Papieże…podstawiając wszystkim nogi do całowania, każą wypełniać swoje rozkazy i polecenia, jakby one pochodziły z tajemnych planów bożych…i zapomniawszy o tym, że są tylko ludźmi, pragną, by im przyznawano tytuły i cześć niemal boską[3].

Na ostatniej stronie, noszącej datę 25 czerwca 1551, Modrzewski zamieścił wyjaśnienie, że „dziwne losy przeszkodziły” w opublikowaniu wszystkich ksiąg”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Commentariorum_de_Republica_emendanda_libri_quinque

Pierwsze pełne wydanie dzieła Modrzewskigo po polsku (1953 rok) to także zasługa „złej” komuny. Nie znamy miejsca pochówku tego wizjonera i myśliciela. W czasie gdy zmarł przez Koronę przewalała się fala wściekłych tumultów cmentarnych, podczas których katolicki motłoch bezcześcił groby i zwłoki „heretyków”. Rodzina Frycza obawiając się o jego grób pochowała go potajemnie w nieznanym miejscu. Do dzisiaj Frycz Modrzewski spoczywa gdzieś w bezimiennej mogile.

Dodam w tym miejscu jeszcze, że Słowianie mieli pismo runiczne, ale nie używali go do pisania ksiąg. Była w tym wielka ich mądrość. Wiedzę przekazywali ustnie i zawsze w taki sposób, aby była dopasowana do możliwości zrozumienia jej przez odbiorcę. Ponadto wiedzieli, że prawdziwa wiedza i mądrość zawarta jest w Księdze Natury. W księgach pisanych przez ludzi zawrzeć można wprawdzie wiedzę, ale nie mądrość. A księgi pisane przez podstępnych oszustów przynosić mogą tylko zło, nieszczęścia i ogłupienie ludzi. Czego np. żydowska biblia jest najlepszym przykładem. Ostatni starożytny mędrzec grecki Sokrates też o tym wiedział. To on powiedział, że gdy wymyślono pismo i zaczęto pisać księgi zakończyła się epoka mędrców i nastały czasy mędrków/mądralińskich. Którzy mają wiedzę, ale brak im mądrości. Bo wiedza książkowa i mądrość nie są synonimami.
Sokrates był analfabetą. Jego uczeń Arystokles znany bardziej jako Platon przekazał nam wiedzę o Sokratesie. Sam Platon mędrcem już nie był. Był piśmiennym filozofem.

Wizja Wyspiańskiego  – Wanda jako rusałka, nimfa wodna, jest dla mnie przyjemniejsza niż Wanda jako księżniczka dziewica samobójczyni. Po prostu jest bardziej słowiańska, pogańska. Najważniejszy jednak przekaz Wyspiańskiego dotyczy odbudowy przez Wandę prastarego, pogańskiego, wolnego od tyrańskiej władzy księcia porządku życia Słowian. Przy czym odnoszę wrażenie, że pod postacią Kraka ukrył Wyspiański także skatoliczonych Piastów, Jagielonów i królów elekcyjnych. Wszak napisł:

Tej dawnej wiary trza nam leków,
W prastarych puszcz kościele.

Dawna wiara – czyli pogaństwo (od którego odeszli wszyscy monarchowie z pocztu Matejki) jest w oczach Wyspiańskiego, Tomka Zielińskiego i moich lekarstwem na duchową degrengoladę Polaków. To samo dotyczy powrotu do czci wobec Przyrody – prastarych puszcz.
To przesłanie, tę mądrość zawartą w dramacie Stanisława Wyspiańskiego należy propagować. Aby mogła kiedyś zostać wcielona w życie…
.

.
opolczyk

.

.

precz z jahwizmem.

.

Ręce Boga

Zanim zejdę ze sceny…

.

rogalin_027

.

Zapowiedziany ostatnio tekst Tomka Zielińskiego opublikuję w najbliższym czasie, ale poniższy tekst pozostanie na czołówce blogu. Postanowiłem na koniec podsumować swoją publicystykę. Zajmowałem się w niej geopolityką (ze szczególnym uwzględnieniem spisku żydo-banksterów), sprawami polskimi oraz naturalnie Słowiańszczyzną, a zwłaszcza propagowaniem słowiańskiej kultury i tożsamości. No i propagowałem sojusz polsko-rosyjski. Dużo pracy poświęciłem odkłamywaniu historii.
.
Jest oczywiste, że głównym zagrożeniem dzisiejszego świata jest żydo-banksterski globalizm. Nie tylko ograbia nas bandyckim systemem bankowym, nie tylko wyzyskuje i okrada nas żydo-kapitalizmem, przerabiając nas w tanią niewolniczą siłę roboczą. Zapędził nas do wyścigu szczurów w którym mamy dwa wyjścia – zdechnąć z głodu lub z przepracowania. Przy okazji jesteśmy podstępnie depopulowani przeróżnymi wynalazkami globalistów od wyrobów big pharmy począwszy na GMO i zatruwanej celowo śmieciowej „żywności” skończywszy. Nie jest to depopulacja spektakularna, nie przypomina wybuchu bomby atomowej, ale działa tak samo skutecznie. Tylko że w sposób powolny i zakamuflowany.
.
Jest oczywiste, że Polska jest pod okupacją, że jest zniewolona, zgnojona i rozszabrowana. Wybrańcom, niekoniecznie Polakom, żyje się w niej dobrze. Bogacą się. Polacy natomiast w swej masie biednieją. Niestety okupantowi udało się aktywną politycznie część społeczeństwa (ok. 50 %) rozbić, skłócić i zapędzić ich do popierania agenturalnych partii politycznych służących okupantowi i obcym niepolskim interesom (interesom żydo-banksterów, Telawiwu, banksterskiego Waszyngtonu i bilderbergowskiej banksterskiej Brukseli). Wyznawców PiS i PO szczuje okupant na siebie nawzajem. Bo wie, że skłóconym narodem łatwiej jest rządzić i manipulować. To samo dotyczy wyznawców pozostałych agenturalnych mafii politycznych – całej bandy czworga i jej odprysków. Albo szczuje nas okupant na Rosję – bo stoi ona żydo-banksterom na drodze do podboju świata. Zapędza ponadto okupant Polaków na różne fałszywe barykady. Np. do walki z „postkomuną”, której od dawna nie ma. Zaślepienie u wielu Polaków jest przerażające – walczą z „postkomuną” choć to żydo-kapitalizm rozgrabił Polskę i choć w komunie nie było bezrobocia a szpitale nie bankrutowały. Katolików zaciąga okupant na fałszywe barykady obrony wiary, kościoła, tzw. „wartości chrześcijańskich”, krzyży i innych żydłackich pierdół. Albo do walki (modne ostatnio) z uchodźcami i rzekomo grożącą Polsce i Europie „islamizacją”. Ta taktyka jest  przejrzysta – gwiazda Dawida szczuje krzyż na półksiężyc i zaciera jej kosmate łapska. Niestety zaślepienie katolactfa i ich niewolnicze przywiązanie do nadjordańskiej dżumy są tak wielkie, że jak bydło pchają się na stawiane przez okupanta fałszywe barykady. Owszem są wśród katolików tacy, którzy walczą, a przynajmniej udają, że walczą z globalizmem czy syjonizmem. Ale jeśli więcej czasu poświęcają na obronę żydogennego krystowierstwa oraz na krystowierczą propagandę, to marny z nich przeciwnik żydo-globalizmu. A zresztą – zamiana żydo-globalizmu na żydo-katolicyzm nie jest rozwiązaniem problemów Polski. Co za różnica, czy Polska będzie przykuta łańcuchem do rydwanu żydo-banksterów czy do żydogennego Watykanu? Polska ma być Polską, a nie prowincją kościelną. A katolicyzm to kult żydowskości, to kosmopolityczna żydogenna ideologia nowego narodu wybranego. Nie narodu polskiego a nowego narodu wybranego składającego się z katolików na całym świecie. Z centralą w Watykanie i „ziemią świętą” nad Jordanem. I żydówką robiącą za „królową Polski”.
.
Ilość propagandy krystowierczej, zwłaszcza katolickiej jest przerażająca. Jeszcze bardziej przerażające jest to, że katolicy żydowskie brednie „objawione”, wyssane z palca przez oszustów uważają nie tylko za prawdę objawioną, ale za szczyt polskości i patriotyzmu. Nie dociera do nich, że kult żydowskości nie ma z polskością, a tym bardziej z patriotyzmem nic wspólnego. I tak się składa, że wiele stron propagujących fundamentalizm katolicki uchodzi za „patriotyczne” i „polskie”. Choć są tubą propagandową żydogennego katolicyzmu.
.
Akurat podrzucono mi tekst z „wolnejpluskwy” pt: „Na drodze do Antychrysta. Mechanizmy judaizacji chrześcijaństwa”.
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/na-drodze-do-antychrysta-mechanizmy-judaizacji-chrzescijanstwa-2015-11

.

Nie mam zamiaru demaskować wszystkich bredni w tym tekście. Skupię się na kilku najważniejszych. Już stwierdzenie z tytułu – „judaizacja chrześcijaństwa” – jest idiotyczne. Krystowierstwo/chrześcijaństwo jest judaistyczne/żydowskie od samych korzeni; jest kultem żydowskich bożków i idoli, kultem żydowskiej biblii, kultem żydowskich proroków i apostołów. Jest po prostu kultem żydzizmu. Jak można coś tak żydowskiego jak krystowierstwo jeszcze „zjudaizować”? Tylko obrzezany rozumek może coś takiego wymyślić. A zaraz potem kolejna brednia:
.
„Dokładnie pół wieku temu wewnątrz Kościoła Katolickiego nastąpił przewrót, który zapoczątkował zatwierdzenie wewnątrz katolicyzmu żydowskiej herezji.”
.
Katolicyzm – całe zresztą chrześcijaństwo/krystowierstwo powstało jako „heretycka” sekta judaizmu. Wszak idol krystowierców – obrzezany cieśla z Galilei był wyznawcą judaizmu. Owszem, nie był ortodoksem, ale był wyznawcą żydowskiego pustynnego demona Jahwe. Jewangelie są w ogromnej większości wyssane z palca, ale wykreowana przez nie postać żydowskiego mesjasza niezaprzeczalnie jest wyznawcą judaizmu. Obrzezany cieśla świętował np. żydowski szabat i chodził podczas szabatu do synagog (wstęp do nich mieli tylko wyznawcy judaizmu):
.
„W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi „
(Łk 4, 16)
.
Tak więc Joszue świętował szabat, choć potępiał surowe, wymyślone przez faryzeuszy przepisy szabatowe. Obchodził też inne żydowskie święta – np. tzw. „ostatnia wieczerza” była niczym innym niż żydowską, judaistyczną wieczerzą paschalną. No i unikał pogan, nie-żydów. Przytoczę dwa cytaty z jewangelii obrazujące jego stosunek do pogan:

.
„Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.”
(Mt 10,5-6).
.
Drugi cytat – sprawa poganki proszącej go o uzdrowienie córki:
.
„Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela… Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucać psom.”
(Mt 15,24-26).
.
W tej wypowiedzi obrzezany cieśla Żydów przyrównał do dzieci, pogan do psów. Czy to nie pachnie rasizmem mesjasza zbawiciela? No i jak wiemy początkowo do sekty obrzezanego cieśli należeli tylko obrzezani Izraelici – czyli po prostu Żydzi. Obchodzili też oni początkowo wszystkie żydowskie święta. Dopiero oszust Szaweł/Paweł przeforsował przyjmowanie do sekty nie-żydów. I to on jest twórcą krystowierstwa/chrześcijaństwa – „zreformowanego” judaizmu zaadoptowanego dla nieobrzezanych pogan.
.
Kolejne brednie to to:
.
„nastąpiła rewizja nauki chrześcijańskiej i przejście hierarchii katolickiej do oddawania czci żydowskiemu Bogu”
.
Tzw. „nauki chrześcijańskie” to bzdurne wyssane z palca dogmaty. Oraz  np. zalecenia Augustyna, aby pogan opierających się „nawracaniu” mordować, byleby robić to „z miłością”. A nauką Tomasza z Akwinu było m.in. nawoływanie do eksterminacji „heretyków”.
.
„Heretycy popełniają grzech, z powodu którego zasłużyli sobie nie tylko na to, by zostali karą klątwy wyłączeni z Kościoła, lecz także usunięci ze świata karą śmierci.”
.
Ciekawe też są jego nauki o kobietach:
.
„Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”
.
„Kobiety są błędem natury… z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu… są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny… Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest mężczyzna.”
(Tomasz z Akwinu)
.
A już kosmiczną bzdurą jest to o „oddawaniu czci żydowskiemu Bogu”. Wszak katolicki „bóg-ojciec” to nie kto inny jak żydowski starotestamentowy Jahwe. Nawet myślący ćwierćinteligent nie miałby co do tego wątpliwości – wystarczy mu przeczytać w jewangeliach opis wypędzenia przez żydowskiego mesjasza, idola krystowierców, kupców ze świątyni w Jerozolimie. Joszue zarzucił im, że z „domu mego ojca robicie tarowisko”. Jak wiemy świątynia w Jerozolimie była świątynią żydowskiego Jahwe. I to ją nazwał Joszue „domem mego ojca”. Czyli żydowski Jahwe był jego ojcem. Jest więc bogiem-ojcem katolactfa. A tymczasem niektórzy gorliwi katolicy twierdzą, że ich „bóg-ojciec” to nie żydowski Jahwe. Inny opis w jewangeliach opisuje (naturalnie wyssane z palca) tzw. „przemienienie pańskie” – kiedy to Joszue trzem wybranym uczniom ukazał się rzekomo w towarzystwie dwóch największych żydowskich proroków tzw. „Starego Testamentu” – Mojżesza i Eliasza („Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim”. Mt 17, 2-3). Tę bajkę jewangeliści wymyślili oczywiście po to, aby podnieść rangę galilejskiego włóczykija. Przez to właśnie, że objawia się w towarzystwie największych starotestamentowych proroków. Intencja tego wymysłu jest jednoznaczna – przedstawić należy Joszue jako osobę posłaną jak Mojżesz i Eliasz przez żydowskiego Jahwe. Ta wymyślona scenka zadaje też kłam propagandzie wielu wstydzących się żydowskości chrześcijaństwa krystowierców, jakoby pomiędzy Starym a Nowym Testamentem nie było żadnych związków. A Mojżesz i Eliasz w towarzystwie Joszue w jewangeliach to co? To nie związek Starego i Nowego żydowskiego Testamentu? I przedstawienie Joszue jako wysłańca Jahwe jak Mojżesz i Eliasz?
.
A już zwykłą farsą i parodią jest to, co z Mojżeszem wyprawiają niektórzy gorliwi katolicy. Taki np. „Marucha” opublikował tekst Johna Kamińskiego pt: „Pierwsze żydowskie kłamstwo: fabrykacja Starego Testamentu o tym, że Izraelici byli niewolnikami w Egipcie”.
https://marucha.wordpress.com/2015/04/02/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie/
.
Ten sam tekst opublikowała oczywiście i „wolna pluskwa”.
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie-2015-03
.
Akurat to, że tzw. „niewola egipska”, „wyjście z Egiptu”, „wędrówka po pustyni Synaj” i zresztą ogromna większość starego testamentu są żydowską blagą jest prawdą. Przyznają to m.in. także uczciwi żydowscy naukowcy:
.
„Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
Radość katolików z tego, że niewola egipska, wędrówka po pustyni i Mojżesz to wyssanane z palca żydowskie kłamstwa i brednie stawia ich przed koniecznością wytłumaczenia – skąd się wziął w takim razie ich dekalogdziesięć przykazań bożych – będących fundamentem krystowierstwa? W żydo-biblii stoi przecież jak byk, że otrzymał go Mojżesz po ucieczce z Egiptu. Ale jej przecież nie było! I samego Mojżesza też nie było. Tak więc opis otrzymania dekalogu na Synaju wyssany jest z palca. Jak i „przemienienie pańskie” z jewangelii! Joszue nie mógł pokazać się w towarzystwie Mojżesza, bo ten jest postacią fikcyjną, wyssaną z palca. A jednak w jewangeliach występuje. I w nie katolactfo ślepo i tępo wierzy. I jeszcze ta rzecz jest zastanawiająca – Kamiński pisze wszak: Żydzi kłamią. Zawsze kłamali, i zawsze będą kłamać. No dobra – ale jewangelie też pisali Żydzi. Którzy zdaniem Kamińskiego kłamią. Zawsze kłamali, i zawsze będą kłamać. Co więc zrobić z tymi co pisali jewangelie? I listy apostolskie?
.
Nie mają więc katolicy powodów do zadowolenia, że Żydzi kłamią. Zawsze kłamali, i zawsze będą kłamać, gdyż w ten sposób sami podważają wiarygodność ich żydowskiego Nowego Testamentu.
.
Wrócę jeszcze do bzdurnego tekstu z wolnej pluskwy („Na drodze do Antychrysta. Mechanizmy judaizacji chrześcijaństwa”). Opisuje on trudne kontakty między żydami – wyznawcami judaizmu – a Żydami duchowymi – katolikami. Jedno jest pewne – do końca świata (lub do wyginięcia żydowskich religii abrahamowych) żydzi i katolicy będą między sobą wiedli spory o obrzezanego cieślę, sorry – o „chrystusa”, o to, kto jest jedynie prawdziwym narodem wybranym (żydzi czy katolicy) i kto posiada monopol na jedynie prawdziwą prawdę objawioną. Choć jak wiemy żydo-biblia to stek bzdur i wymysłów. Na dodatek zbrodniczych i rasistwoskich.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/08/06/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.

Sama ideologia „wybraństwa” jest rasistowsko-szowinistycznym wymysłem zaprzeczającym zresztą doktrynie nieskończenie dobrego i sprawiedliwego boga. Jeśli żydowski/katolicki bóg/bóg ojciec jest nieskończenie dobry i sprawiedliwy to kocha on wszystkich ludzi tak samo. I wszystkich tak samo traktuje. I nikogo, żadnego człowieka ani „narodu” sobie nie „wybrał”. Bo gdyby to zrobił nie byłby nieskończenie dobry i sprawiedliwy! Jest to proste, zrozumiałe i logiczne. I tylko w zaczadzonych łepetynach ogłupionych żydowską biblią i „naókami” kościoła może funkcjonować obok siebie „naród wybrany”, zapędzany przez biblijnego Jahwe do masowych rzezi i czystek etnicznych i tenże zbrodniczy niesprawiedliwy Jahwe jako nieskończenie sprawiedliwy i dobry bóg ojciec. Choć gołym okiem widać, że sprawiedliwy nie jest. Nawet Joszue został posłany „tylko do zaginionych owiec z domu Izraela”. A nie do pogan! Taka jest ta nieskończona sprawiedliwość boża…
.

Stosunki żydowsko-katolickie przez wieki były napięte. Żydzi – w sumie słusznie – krytykują katolików za wielowiekowe prześladowania Żydów. Ale jest to tylko połowa prawdy. Powinni się cieszyć, że katolicy nie traktowali ich jak heretyków czy pogan. Bo wtedy ani jeden Żyd nie pozostałby w katolickiej Europie przy życiu. Kolejną sprawą jest to, że sami Żydzi gardzili katolikami co najmniej tak samo, jak katolicy nimi. Tyle że wtedy katolicy byli u władzy. Gdyby w średniowiecznej Europie religią dominującą był ortodoksyjny judaizm to katolicy byliby prześladowani, mordowani, nawracani lub wypędzani. Fanatyzm i nietolerancja katolicyzmu były typowe dla żydowskich religii abrahamowych, wywodziły się z judaizmu i jego fanatyzmu i nietolerancji. Katolicy –  żydzi duchowi – fanatycznie prześladowali wszystkich niekatolików. Podobnie judaizm będący religią państwową prześladowałby wszystkich nie-żydów, wszystkich, którzy nie byliby wyznawcami ortodoksyjnego judaizmu. Tak jest „uroda” a raczej koszmarna morda wszystkich odprysków żydowskich/żydogennych religii abrahamowych z judaizmem na czele.
.

Katolicy naturalnie mają prawo wierzyć w ich ukochane żydowskie brednie. I w wymysły doktrynerów i teologów zwane „naukami kościoła”. Ale odmawiam im prawa do prezentowania katolicyzmu jako polskości i patriotyzmu. Nie dam się też nabrać na jakiekolwiek brednie o rzekomych zasługach kk dla Polski. Upadek wielkiej Rzeczypospolitej to największa „zasługa” fanatycznego katolicyzmu dla naszego państwa. Kolejną jest zrabowanie katolikom słowiańskiej tożsamości i kultury. Następną uczynienie wolnych myślących ludzi niewolnikami kruchty i bzdurnych dogmatów. I taśmowa produkcja fanatyków z okaleczoną strachem przed piekłem i gniewem bożym psychiką. I wpędzanie ich w poczucie winy i niegodności.

Przez wieki katolicyzm był zbrodniczy i totalitarny. Był fundamentem feudalizmu, wyzysku, ucisku i masowych prześladowań wszystkich, którzy odważyli się myśleć odrobinę inaczej i o tym mówili.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/20/koszmarna-morda-katolicyzmu-2/
.
Zajmowanie uwagi Polaków pierdołami i bzdurami typu – „chrystus” jest prawdziwym bogiem, „nowy testament” to „słowo boże”, katolicyzm to jedyna jedynie prawdziwa prawda objawiona – jest sabotażem i działaniem na szkodę państwa polskiego. I ogłupianiem Polaków.
Sytuacja Polski jest tragiczna, Polska ginie, a katolactfo ogłasza co chwilę jakieś idiotyczne krucjaty różańcowe czy kolejne zabiegi o intronizację żydowskiego włóczykija jako „króla Polski”. I kolejne batalie o macice, in vitro, w obronie kk, wiary, krzyży itp.
Polska potrzebuje mądrych, rozsądnych i myślących ludzi. A nie palantów tępo i bezrefleksyjnie wierzących w żydowskie brednie. Zaciąganych ciągle na fałszywe barykady.
Polska ginie, a dla katolactfa ważniejsza jest obrona wyssanej z palca przez oszustów nadjordańskiej dżumy duchowej, obrona żydogennego kościoła, rzymskiej szubienicy i bzdurnych „wartości chrześcijańskich”.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/10/20/wartosci-poganskie-i-wartosci-chrzescijanskie/
.
I jeszcze chcą oni, aby ich podziwiać za patriotyzm i polskość.
.
W tym miejscu poświęcę jeszcze kilka słów sprawie czarnego pijaru masonerii. Temat jest ważny, gdyż w katolickiej/krystowierczej propagandzie masoni przedstawiani są jako największe zło i największe zagrożenie dla świata. Nadmienię, że katolicy wielokrotnie okrzykiwali mnie masonem (a także Żydem, komuchem, bolszewikiem – no bo nie kocham żydo-katolicyzmu). Są tacy katolicy, którzy twierdzą, że to masoni zorganizowali NWO i jemu przewodzą. Są to oczywiste bzdury. O początkach masonerii wiemy niewiele z oczywistych powodów. Masoneria głosiła hasła braterstwa, równości, potępiała feudalizm, wyzysk biedoty, potępiała fanatyzm religijny i prześladowania religijne – przez co sama była zwalczana i prześladowana. Stąd organizowała się w tajne loże. Owszem, pewna część masonów, zwłaszcza tych z najwyższym wtajemniczeniem dała się wciągnąć w żydo-banksterski spisek. Ale ogromna większość masonów byli to poczciwi ludzie, widzący otaczające ich zło. Pracowali nad tym, aby to zło usunąć. Do dzisiaj hasła masonerii są w sumie dobre i godne poparcia – równość wszystkich ludzi, braterstwo, wolność od fanatyzmu, praca nad samym sobą. Są one dla mnie o wiele bardziej sympatyczne, niż żydo-katolickie brednie o piekle, wiekuistym potępieniu, wniebowstąpieniu, nieomylności papieża, nowym narodzie wybranym i ślepym posłuszeństwie „naókom” kościoła. Masoneria miała duże zasługi w epoce Oświecenia. To m.in. ona angażowała się w humanizację barbarzyńskiego jahwizmu, to ona potępiała fanatyzm religijny i prześladowania ludzi z powodów religijnych. To ona pomogła w odebraniu Watykanowi potęgi politycznej, co zaowocowało końcem inkwizycji i tortur stosowanych wobec „heretyków” i „bezbożników”. I to ona zaangażowana była w publikowanie dzieł przez wieki zakazanych przez kk. I gdy porównamy ilość ofiar krystowierstwa i masonerii, ilość cierpień jakie obie te formacje przysporzyły ludzkości to wtedy okazałoby się, że masoneria w porównaniu do kk była organizacją dobroczynną i humanistyczną. W przeciwieństwie do mrocznego, mściwego, zbrodniczego i totalitarnego katolicyzmu. A mimo to w propagandzie katolickiej masoneria to największe zło jakie spotkało ludzkość, to dzieło szatana. Choć tak „szatańskim” i zbrodniczym tworem jak krystowierstwo masoneria nigdy nie była.
.
A teraz jeszcze trochę o PRL i komunizmie, gdyż temat ten ciągle powraca w publicznych debatach, w publikacjach i w mediach. Nigdy nie byłem komunistą czy marksistą. A przez ostatnich kilka lat życia w PRL jako zadeklarowany antykomunista i wróg systemu miałem non stop SB na karku. Z całą gamą SB-eckich metod umilania życia opozycjonistom – rewizje w domu, zatrzymania, zwijanie z domu czy z pracy na przesłuchania, podsłuch zainstalowany w mieszkaniu, nasyłanie szpicli w ramach SOR itp. I długo jeszcze po upadku PRL nadal byłem antykomunistą. Dopiero zapoznanie się z żydo-globalizmem i żydo-kapitalizmem spowodowało, że zrewidowałem swoje poglądy na PRL i komunizm/socjalizm. Oczywiście, że wiele ideologicznych wymysłów było w PRL złych i idiotycznych. I że zbrodnie żydokomuny należy piętnować i potępiać. Ale z drugiej strony – nigdy wcześniej i nigdy później zwykły szary Polak nie posiadał takiego bezpieczeństwa socjalnego jak w PRL. Brak bezrobocia, darmowe lecznictwo, darmowa oświata, brak eksmisji i wyrzucania ludzi z mieszkań na bruk, brak bankrutujących fabryk i szpitali. Dzisiaj miliony Polaków mogą o takim bezpieczeństwie jedynie marzyć. Najbardziej kontrowersyjny w historii PRL jest okres żydo-komuny czyli lata 1944-1956. Podesłano mi jakiś czas temu film o jednym z „żołnierzy antykomunistycznego podziemia”:
.

.
Obejrzałem go i zadałem sobie takie oto pytania: jak by wyglądała Polska, gdyby po wojnie wszyscy Polacy wykopali sobie bunkry w lesie i w nich się ukrywali? Kto by ich żywił? Kto by zaopatrywał ich w odzież? Kto by odbudowywał kraj z ruin? Kto by budował domy, fabryki, szkoły i szpitale? Kto by leczył chorych? Kto by uprawiał ziemię i zbierał zboża? I gdzie miałyby rodzić się dzieci – w lesie w bunkrach? I gdzie by chodziły do szkoły?
.
Jest sprawą oczywistą, że władza narzucona Polsce po wojnie przez ZSRR nie cieszyła się popularnością i zaufaniem Polaków. Ale ogromna większość Polaków przyjęła to jako zło koniczne. I starała się jako tako normalnie żyć. Włączyła się przede wszystkim w odbudowę kraju, choć ta kierowana była przez niechcianą władzę.  Zmienić ten stan rzeczy było wówczas zresztą po prostu niemożliwe – „sojusznicy” z zachodu pod koniec wojny kolejny raz Polaków, mówiąc wulgarnie po prostu „wydymali”. Znalazła się jednak wtedy w kraju – w sumie garstka – „niezłomnych”, którzy postanowili z narzuconą Polsce władzą walczyć. Było to oczywiste szaleństwo. Zachód nie miał najmniejszego zamiaru walczyć ze Stalinem o wolną Polskę. „Niezłomni” nie patrzyli na to, że wojna kosztowała Polskę utratę milionów obywateli, że wiele miast było zniszczonych, że należało kraj odbudowywać i dla niego pracować. Oni wybrali destrukcję. W imię wpojonych im haseł. Władza (żydo-komuna) zareagowała na zbrojne podziemie niezwykle brutalnie – zwalczała je, stosowała bestialskie tortury, mordowała ludzi związanych z podziemiem (lub podejrzewanych o takie związki) tysiącami. Ale ja zadawałem sobie już parokrotnie pytania – jak by wyglądał okres powojenny, gdyby podziemie zbrojne wcale nie zaistniało i nie podjęło walki z narzuconą przez ZSRR władzą? Czy represje byłyby wtedy takie same? I czy zginęłoby wtedy tylu Polaków? A może to właśnie zbrojne podziemie niepotrzebnie prowokowało UB do tylu zbrodni i takiego barbarzyństwa? Wszak żadna władza, nawet najbardziej wyrozumiała nie będzie tolerowała napadania na jej przedstawicieli przez zbrojne podziemie. A tak wyglądała właśnie walka zbrojnego podziemia – zasadzki i zabijanie funkcjonariuszy partyjnych i państwowych. I napady na komisariaty MO i UB. Oraz „likwidowanie” tzw. „kolaborantów”.  I każdego, kogo uważano za komunistę, a który akurat napatoczył się pod rękę. Pomijam marginalne w sumie sprawy jak bandyckie napady „partyzantów” na ludność cywilną.
.

Większość zbrojnego podziemia tego oczywiście nie robiła. Ale i te incydentalne przypadki dodatkowo rozjuszały władze. Uprawnione więc są pytania o to, czy zakres represji ze strony żydo-komuny byłby taki sam, gdyby podziemie zbrojne nie zaistniało?
.
O ile mam spore wątpliwości co do tego, czy walka w tamtych okolicznościach z UB i MO była bardziej patriotyzmem czy bardziej zwykłym samobójczym szaleństwem, o tyle znacznie większe wątpliwości mam wobec tych sytuacji, gdy zbrojne podziemie zabijało np. geodetów dzielących ziemię obszarników pomiędzy chłopów, a nawet i samych chłopów za to, że tę ziemię przyjmowali? Czy był to patriotyzm i walka o wolną Polskę, czy bezmyślny bandytyzm? I jak ocenić tych żołnierzy wyklętych, którzy podczas okupacji  „stali z bronią u nogi” (dotyczy to głównie formacji NSZ) i nie walczyli czynnie, nie zabili ani jednego okupanta z Wehrmachtu czy SS, a czynną walkę zbrojną rozpoczęli dopiero po wojnie. Wtedy, gdy kraj należało odbudowywać ze zniszczeń, a nie kontynuować rozlew krwi po wojnie, która kosztowała tyle polskiej krwi.
.
Przyznam się szczerze, że dobrze rozumiem tych desperatów – sam byłem wychowywany w podobnym duchu i karmiony byłem podobnymi hasłami jak oni. Ale czy wychowywanie Polaków w duchu samobójczego patriotyzmu, w duchu walki na straconych pozycjach, bez szans na zwycięstwo, w imię opacznie pojętego honoru ma sens? Czy jest to patriotyzm czy raczej szkodzenie polskiej racji stanu? Wszak ci co poszli wtedy niepotrzebnie do piachu żywi mogliby Polsce bardziej się przydać.
.
Jeszcze wiele czasu upłynie, nim będziemy w stanie oceniać okres żydokomuny bez nadmiaru emocji. Być może nie będzie wtedy tak jaskrawego podziału – patrioci czyli żołnierze zbrojnego podziemia i zdrajcy, czyli ci, którzy wykonywali polecenia władz.
.
Co ciekawe – ani jeden wielbiciel „wyklętych” ani razu nie odpowiedział mi rzeczowo na moje konkretne pytania – co namacalnego i dobrego  Polsce i Polakom dała walka „wyklętych”? Czy dzięki nim żyło się wtedy Polakom lepiej? Czy Polska była dzięki ich walce bogatsza, lepiej rządzona? Czy Polacy byli bezpieczniejsi?A Polska bardziej suwerenna i wolna?
No i właśnie  – co konkretnego i namacalnego wyklęci dali Polsce? W czym leżą ich zasługi? Czy aby nie głównie w tym, że UB bardziej zaciekle zabijała i torturowała w swoich katowniach złapanych i aresztowanych?
.
Podobnie przewartościowałem swój stosunek do Armii Czerwonej. I ja nazywałem ją okupantem. Nawet kiedyś podczas przesłuchania na SB (1983 rok) pomnik wdzięczności żołnierzom Armii Czerwonej w kluczborskim rynku nazwałem „pomnikiem symbolizującym sowiecką okupację”. Eh – jaki byłem wtedy zaślepiony i głupi. Dzisiaj widzę to diametralnie inaczej. Gdyby w roku 1944 od wschodu nie nadeszła Armia Czerwona, to zanim do Polski dotarłby front zachodni Polaków już by nie było. Zostaliby wymordowani przez hitlerowców i banderowców. Niedobitki wywieźliby Niemcy pod Ural. To Armia Czerwona przerwała milionowy ubój Polaków i wypędzenia Polaków z naszych etnicznych ziem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenia_Polak%C3%B3w_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej_dokonane_przez_Niemc%C3%B3w
.
To, że dzisiaj nad Wisłą i Odrą brzmi polska mowa jest zasługą żołnierzy Armii Czerwonej. O tym nie zapominajmy.
.
I na koniec – nie zapominajmy o tym, że jesteśmy Słowianami.
.

.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

Blog polski wita PrzemexBlog w polskiej blogosferze !

.

http://gravatar.com/avatar/3db232ecba4c50cfcfc44b8caa573ecf?size=400px

.

Parokrotnie podsuwałem Przemexowi we wcześniejszych dyskusjach pomysł założenia własnego blogu. Nawet nie zorientowałem się, że zrobił to już w czerwcu tego roku. I choć parokrotnie zamieszczał on linki a nawet teksty z mojego blogu dopiero dzisiaj pierwszy raz WordPress przepuścił do komentarzy w moim kokpicie link tekstu Przemexa, w którym umieszczony był link mojego tekstu o ukraińsko-tureckich knowaniach przeciwko Rosji.

A więc Przemex – witamy w polskiej blogosferze!

Oto link do tego blogu:
https://przemex.wordpress.com/

Umieściłem go też w blogrollu na bocznym panelu.

Przemex jest świetnie zorientowany w geopolityce, żydo-globalizmie, żydo-banksteryzmie i historii. Tępi jahwizm zdecydowanie i bezpardonowo. No i jest zdecydowanym zwolennikiem sojuszu polsko-rosyjskiego.

Wszystkim polecam jego blog!

A ja spokojnie mogę pomyśleć o ostatecznym przejściu na publicystyczną „emeryturę”. Jeszcze tylko mam do opublikowania tekst Tomka Zielińskiego o dramacie „Legenda” Wyspiańskiego. A potem „emerytura”. Przemex działa. U niego dezinformacje, brednie, propagandowe kłamstwa i katodebilizm nie przejdą!

Niniejszym życzę Przemexowi powodzenia i wielu dobrych tekstów. O to, że będzie trzymał za pysk dezinformatorów i jahwistów jestem spokojny.
.

.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Ukraińsko-tureckie knowania przeciwko Rosji…

.

isis_usa

.

Nie jest zapewne dziełem przypadku, że na przestrzeni kilku zaledwie dni miały miejsce dwa wydarzenia mające zaszkodzić Rosji.

W ostatni piątek bandyci związani z kijowską juntą na południu Ukrainy wysadzili w powietrze linie wysokiego napięcia dostarczające prąd Krymowi. Była to wyjątkowo prymitywna próba odegrania się na mieszkańcach Krymu za to, że chcieli oni powrotu Krymu do Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie chciano tym bandyckim ekscesem przysporzyć kłopotów władzom Rosji, zajętym obecnie walką z państwem islamskim. Bandyci wysadzając w powietrze linie wysokiego napięcia zapewne liczyli też na ponowne wciągnięcie Ukrainy w centrum uwagi załganych mediów i marionetek politycznych bandyckiego banksterskiego zachodu. I tutaj spotkał ich zawód. Zachód zajęty jest bardziej inscenizowanym przez zachodnie służby teroryzmem i Ukraina takimi bandyckimi akcjami nie ma szans na przebicie się na pierwsze strony gazet. Bandyci piromani liczyli też zapewne na aprobatę przez zachodnich sponsorów ich bandytyzmu wymierzonego w rosyjską ludność Krymu. I tu dostali kopa w tyłek. Gorliwie wspierający dotąd politycznie bandycką juntę kijowską Berlin potępił sprawców wysadzenia linii energetycznych nazywając to przestępstwem.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151123/1492745/Krym-prad-odciecie-Niemcy.html

.
Bandyci z kijowa propagandowo sami sobie strzelili w kolano. A Krym jakoś da sobię radę bez kijowskiego prądu. Może nawet dzięki tej prowokacji Krym znacznie prędzej podłączony zostanie do sieci energetycznej Federacji Rosyjskiej uzyskując niezależność energetyczną od Ukrainy. A ona straci kolejne źródła dochodu.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151122/1487235/krym-ukraina-prad.html
.

Kolejnym wydarzeniem wymierzonym w Rosję było dzisiejsze zestrzelenie przez siły zbrojne Turcji rosyjskiego myśliwca zwalczającego ISIS. Jeden z rosyjskich pilotów zginął w wyniku tego – także bandyckiego – tureckiego ataku. Tym bardziej bandyckiego, gdyż myśliwiec rosyjski nie naruszył przestrzeni powietrznej Turcji.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151124/1500689/dane-su24-granica-turcja.html

.
Przy tej okazji natychmiast nasuwa się pytanie – czy Turcja walczy z „państwm islamskim” czy z Rosją? Władze Turcji rżną głupa twierdząc, że nie wiedziały do kogo strzelały:
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151124/1503978/ankara-su24-ostrzal.html
.

Czy ci idioci myślą, że się wyłgają? Wszak ISIS nie posiada własnego lotnictwa. Tak więc ów myśliwiec mógł należeć tylko do krajów rzeczywiście (Rosja, Syria) lub pozornie (USrael, Francja) walczących z ISIS. Przy czym, jeśli Turcja faktycznie byłaby zainteresowana walką z „państwem islamskim”, otworzyłaby dla rosyjskich i syryjskich samolotów bojowych korytarze  w swojej przestrzeni powietrznej. Turcji jednak tak naprawdę zależy na upadku prezydenta Asada i pogrążeniu Syrii w totalnym chaosie, gdyż Ankara marzy o aneksji syryjskich  terenów przygranicznych. Militarne wsparcie rosyjskie udzielone prezydentowi Syrii burzy te imperialne mrzonki Ankary. No i stąd frustracja i zestrzelenie rosyjskiego myśliwca. Frustrację Turcji pogłębi zapewne odcięcie się USraela od tego ataku.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151124/1500814/su24-usa-turcja.html

.

Także bandyckie NATO nie stoi murem za Turcją i mizdrzy się w stronę Rosji.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151124/1504128/nato-kontakty-rosja-turcja.html
.

Minister Ławrow w trybie natychmiastowym odwołał planowaną na jutro podróż do Turcji. Całkiem słusznie.

Turcji jednak należałaby się jakaś solidniejsza nauczka. Naturalnie atak na nią byłby szaleństwem, gdyż oznaczałoby to wojnę z NATO. Zresztą Rosja nie zamierza być agresorem. Myślę, że rosyjskie samoloty przelatujące w pobliżu granicy z Turcją powinny zastosować technologię radioelektroniczną do paraliżowania sił zbrojnych Turcji.
http://pl.sputniknews.com/swiat/20151124/1500948/rosja-syria-su24.html

.
To wystarczy, aby tureccy bandyci przestali strącać rosyjskie samoloty walczące z terrorystami z ISIS – tworem USraela.
https://pracownia4.wordpress.com/2014/09/20/ukryte-pochodzenie-isis/
.
A uczucie bezsilności, niemożność odpalenia rakiet, unieruchomione radary i komputery itp „usterki” wywołane rosyjską technologią radioelektroniczną byłyby dla usraelskich wasali z Ankary największym upokorzeniem.
.
Rosjo – nie daj się! Jesteśmy z Tobą!
.
.

opolczyk
.

.

PS

Osobom znającym język rosyjski polecam jeszcze ciekawy artykuł mówiący o tym, kto handluje ropą kupowaną od państwa islamskiego:
http://worldcrisis.ru/crisis/2131463

Zamieszczam na koniec otrzymany mailem przetłumaczony naistotniejszy jego fragment:

.

„Mało znany jest fakt iż dramatyczne obniżenie cen ropy na świecie zbiegło się jesienia ubiegłego roku z pojawieniem się taniej ropy, sprzedawanej po cenach dumpingowych przez ISIS. Najciekawsza jest odpowiedź na pytanie – jakie firmy przez tak długi czas kupowały ropę od terrorystów… Prawdopodobnie chodzi o Glencores, Vitols, Trafiguras, Nobel i Mercurias…
Ciekawe jest, ile jeszcze minie czasu zanim ktoś nie zada pytania o to kto łamie prawo dotyczące finansowania terroryzmu i dlaczego pewne rządy mogą to czynić bezkarnie. Wszak ci pośrednicy-paserzy są doskonale znani NSA, CIA i Pentagonowi…”
.

A Biały Dom rżnie głupa i udaje, że walczy z islamskim państwem.
.
.
precz z jahwizmem.
.
Ręce Boga