Durnota usraelskich naókofcuf i załganie zachodnich żydo-mediów

.

światowy terrorysta nr 1.

Najpierw o usraelskich naókofcach…
Otóż kilku z nich z „renomowanego” óniwersytetu Princeton przeprowadziło badania i doszło do wniosku, że USrael nie jest już państwem demokratycznym.
.
„USA nie mogą już dłużej uważać się za ideał demokracji dla całego świata, ponieważ same nie są już państwem demokratycznym. Do takiego nieoczekiwanego wniosku doszli naukowcy z amerykańskiego uniwersytetu.
.
USA nie są już demokracją, ponieważ decyzje polityczne, podejmowane przez państwo, służą nie potrzebom obywateli, ale interesom niewielkiej grupy ludzi stanowiących tzw. elitę gospodarczą. Ten wniosek naukowców z Uniwersytetu Princeton niemiecka gazeta branżowa Deutsche Wirtschafts Nachrichten nazywa „szokującym”
http://pl.sputniknews.com/opinie/20150426/302248.html#ixzz3ZCw98G6P
.
Gdy przeczytałem tę „rewelację” o mało nie spadłem z krzesła! Ze śmiechu! „Amerykę odkryli” – krzyknąłem rechocząc na cały głos. Od wielu lat każdy jako tako rozgarnięty człowiek, choćby i półanalfabeta widzi, że USrael to folwark żydo-banksterów realizujący wytyczne płynące z gabinetów Rockefellera i Rothschilda, najczęściej via Grupa Bilderberg, Komisja Trójstronna czy Rada Stosunków Międzynarodowych (założona przez Rockefellera i Warburga już w 1921 roku). Po II wojnie jedynie JFK postawił się im i za to go ukatrupili.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozporz%C4%85dzenie_wykonawcze_11110
Ostatnie ćwierćwiecze, a zwłaszcza rozboje i bandyckie agresje USraela po zainscenizowanym przez CIA i Pentagon 11 września pokazały prawdziwą bandycką mordę tego narzędzia banksterów do podboju i zniewolenia świata. Od dziesięcioleci gołym okiem widać, że Biały Dom realizuje politykę żydowskiej elity finansowej szkodliwą dla mieszkańców USraela. Ten banksterski folwark nie tylko jest przez to niewypłacalnym bankrutem, nie tylko narasta tam bieda (prawie 50 milionów mieszkańców skazanych jest na talony żywnościowe), to jeszcze przepisy wprowadzone po 11 września (np. prawo dożywotniego więzienia bez sądów, wyroków i przedstawienia dowodów winy każdego mieszkańca, prawo do torturowania podejrzanych o „terroryzm”) konstytucję USraela czynią zwykłym papierem toaletowym. Duża część mieszkańców USraela ogłupiana mediami nie dostrzega, że ichnia „demokracja parlamentarna” to  nieudolnie zamaskowana dyktatura władców pieniądza – banksterów, którym służą dwie agenturalne partie – „demokraci” i „republikanie”. Które całkowicie zabetonowały scenę polityczną USraela. Jest to rzeczywista scena polityczna, na której występują jako główni aktorzy liderzy obu partii, kongresu i senatu. Tyle, że są to zwykłe arlekiny pociągane zza kulis sznureczkami przez animatorów. No i ważnym elementem fasadowej „demokracji” są żydo-media.
Słówko o nich…
Już pod koniec XIX wieku ówczesny dziennikarz NY Times John Swinton na bankiecie ku czci wolnej prasy powiedział:
.
„Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też – co się sprowadza do tego samego – za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc za szaleństwo wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!”
http://www.wprost.pl/ar/405185/Jestesmy-intelektualnymi-prostytutkami/
.
Owe sprostytuowanie intelektualne dotyczy obecnie oczywiście także dziennikarzy radiowych i telewizyjnych wszystkich ważnych i wpływowych rozgłośni i kanałów na całym zachodzie. Podobnymi sprzedajnymi prostytutkami – tyle że politycznymi – są marionetki polityczne. Te Obamy, Merkele, Camerony, Tuski, Komorowskie, Kalksteiny, Palikoty i inne. Są one kreowane przez załgane żydo-media na „polityków” dotąd, dokąd wiernie służą. Ci którzy nie chcą gorliwie służyć spadają w otchłań politycznego i medialnego niebytu.
Dobrze funkcjonowanie USraela i jego fasadowej „demokracji” opisał mój ulubiony satyryk George Carlin. Tutaj jest jedna z wielu jego wypowiedzi:
.

.
A tymczasem naókofcy „renomowanego” óniwersytetu w USraelu potrzebowali przeprowadzenia badań nad tym, co nawet półanalfabeci nie ogłupieni mediami widzą gołym okiem od dawna – USrael – ów „chorąży demokracji i wolności” jest państwem rządzonym przez małą klikę bogaczy. A 300 milionów zwykłych mieszkańców ma gów… do powiedzenia. Marionetki polityczne służą żydo-banksterom na szkodę całej reszty. I na nieszczęście dla świata.
.
Takiej durnoty i ślepoty spodziewać się można właśnie po naókofcach z USraela. Muszą badać to, co jest oczywiste i znane od dawna.
.
A teraz o załganych mediach. Nie wiem jak w USraelu, ale w Polsce i Niemczech ogromna ich większość albo milczy o owej „rewelacji”, albo ją przeinaczają czy wręcz jej zaprzeczają. Polskojęzyczny TOKfm pisze:
.
„Nie lamentujmy nad demokracją. Nigdy nie działała tak, jak powinna”
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,139265,15849588,Ameryka_jest_oligarchia__Zaskakujace_wyniki_badania_.html
.
Jest to oczywista brednia. W Usraelu nie ma ani odrobiny demokracji, choćby źle funkcjonującej.  Tam jest zwykła dyktatura żydowskiej lichwy. Lamentować należy właśnie nad tą dyktaturą i bandytyzmem USraela. A nie na „demokracją” której po prostu nie ma.
No i łże TOKfm o „zaskakujących” wynikach. Jakie zaskakujące? Są to rzeczy jak najbardziej oczywiste dla każdego jako tako rozgarniętego człowieka. Ale to jeszcze nic…
.
Na niemieckojęzycznej stronie Zeit Online intelektualne prostytutki próbują przekonać czytaczy, że w XIX wieku było jeszcze gorzej!!!

.https://opolczykpl.wordpress.com/wp-admin/post-new.php

„Nehmen wir nur die zweite Hälfte des 19. Jahrhunderts, das sogenannte Gilded Age. Da waren Superreiche noch echte Superreiche. Man sagt, Rockefellers Vermögen belief sich auf sage und schreibe zwei Prozent des gesamten Bruttoinlandsprodukts. Damit kann auch ein Bill Gates nicht mithalten. Die Industriebarone von damals hatten Washington so tief in der Tasche, dass die politische Korruption von einst heute noch legendär ist. Wenn jemals eine Oligarchie in Amerika möglich war, dann im Gilded Age.”

(Weźmy II połowę XIX wieku, tak zwany złoty (pozłacany) wiek. Wtedy superbogaci byli jeszcze naprawdę superbogaci. Mówią, że majątek Rockefellerów wynosił wtedy niewyobrażalne dwa procenty PKB (USraela). Nawet Bil Gates temu  obecnie nie dorównuje. Baronowie przemysłowi mieli wtedy Kongres w kieszeni, a korupcja tamntych czasów do dzisiaj jest legendarna. Jeśli kiedykolwiek oligarchia była możliwa w USraelu – to wtedytłumaczenie moje).
http://www.zeit.de/politik/ausland/2014-06/usa-oligarchie-kapital/seite-2
.
Mamy tutaj stek kłamstw i bzdur. I jeszcze więcej przemilczeń.Rockefellerowie wtedy (XIX wiek) nie mieli jeszcze żydowskiego FED-u i nie sprawowali nieograniczonej kontroli nad całym sektorem bankowym USraela. Ponadto nikt nie wie, jakim majątkiem dysponują obecnie. Te podawane oficjalnie kilka miliardów doców to są ich kieszonkowe. Oni mają pod sobą wszystkie banki, mają udziały (akcje) w setkach koncernów i korporacji na całym świecie i sami najprawdopodobniej nie wiedzą, ile bilionów dolców liczy ich majątek. Ale mają coś jeszcze ważniejszego – na usługach mają media, Biały Dom, Pentagon i NATO (do spółki z Rothschildami). No i CFR, Grupę Bilderberg i Komisję Trójstronną. I MFW, Bank Światowy, giełdy i inne międzynarodowe instytucje służące ich interesom. Bil Gates przy nich to zwykły chudopachołek i drobny dorobkiewicz.

Ponadto:

.
– w II połowie XIX wieku zniewalanie systemu bankowego, mediów, polityków i społeczeństwa dopiero się rozkręcało. Nie wszystko jeszcze było wtedy pod totalną żydo-banksterską kontrolą.
– w XIX wieku USrael nie miał baz wojskowych poza własnym terytorium. Obecnie ma je na całym świecie.  Wtedy, jeśli napadał, to na najbliższych sąsiadów (np. Meksyk). A nie jak w ostatnich dziesięcioleciach na kraje na wszystkich kontynentach. I nie prowadził wojen na kredyt, na krechę, dobijających budżet. A dzisiaj już tak. Przy czym na tych bandyckich wojnach zarabiają żydowskie banki i korporacje, a katastrofalne zadłużenie spada na barki oszukiwanych 300 milionów USraelitów. Oni na tych wojnach nie zarabiają nic. Oni harują coraz więcej i zarabiają coraz mniej. I jeszcze będą spłacali to zadłużenie.
.
Jak widzimy skurwione pismaki, intelektualne prostytutki niemieckojęzyczne żyły z siebie wypruwają, aby oczywistości naókofcuf usraelskich przedstawiane jako „rewelacje” dezawuować.
.
W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze na pewne porównanie. Otóż prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin cieszy się obecnie (od grubo ponad roku) poparciem w granicach 85 %. Oznacza to, że realizuje on politykę zgodną z wolą 85 % mieszkańców Federacji Rosyjskiej. Zgodnie z definicją demokracji mamy z nią do czynienia wtedy, gdy władza realizuje politykę zgodną z wolą większości mieszkańców. I to mamy właśnie w przypadku prezydenta Putina i Rosji. A mimo to prostytutki medialne i polityczne żydo-zachodu ryczą, że prezydent Putin jest tyranem i dyktatorem. I że w Rosji nie ma demokracji. Natomiast dyktatury całego żydo-zachodu, udrapowane w fasadowe „demokracje parlamentarne”, wszystkie w komplecie charakteryzują się tym, że rządzące nimi agentury/marionetki żydo-banksterów mają poparcie dla ich polityki wewnętrznej (np. dociskanie pasa) i zagranicznej (np. w sprawie sankcji przeciwko Rosji) znacznie poniżej 50 %. Tak jest w USraelu, Kanadzie, Francji, Niemczech, Wlk. Brytanii i na całym żydo-zachodzie. A mimo to przedstawiane są one przez żydo-media  jako rządy i kraje „demokratyczne”.
.
I na takim załganym, skurwionym żydo-zachodnim, w takim gnojowisku, burelu politycznym, medialnym i finansowym przyszło nam żyć.
.
A już całkiem na koniec – tego oto życzę bandyckiemu USraelowi…
.
Game over
.
.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga

Konstytucja 3 maja – jaka powinna być, aby mieć szansę uratowania ginącej Rzeczypospolitej

.

Constitution_of_May_3,_1791_by_Jan_Matejko

.

Największą zmorą (obok warcholstwa szlachty i liberum veto) ginącej Rzeczypospolitej był fanatyzm religijny garstki w sumie katolickiej szlachty, której do głów wbito (robota kleru i jezuitów – agentów Watykanu), że supremacja żydogennego katolicyzmu jest racją stanu i fundamentem Rzeczypospolitej. Stąd w konstytucji znalazł się zapis o katolicyzmie jako religii panującej. Drugim gwoździem do trumny był szowinizm polskiej szlachty, polszczącej na siłę Litwę i Ruś (Ukrainę), spychając na margines życia politycznego tych Litwinów i Rusinów którzy nie chcieli dać się spolszczyć. Rzeczypospolitą Obojga (w rzeczywistości wielu) Narodów szowiniści polscy przerobili na unitarne Królestwo Polskie. Nie pytali milionów Rusinów i Litwinów czy chcą być oni „Polakami”.

Trzecim gwoździem do trumy było to, że nie zrobiono nic, aby poprawić sytuację prawną, majątkową, społeczną i życiową chłopstwa stanowiącego ok. 70 % mieszkańców Rzeczypospolitej.

Kolejnym gwoździem do trumny było pozostawienie w łapskach kleru ogromnego majątku (1/5 ziem była w łapskach kk). 20 % podatku nałożonego na kler dla ratowania skarbu państwa, uchwalone przy okazji konstytucji, było stanowczo za mało. Kler należyło wywłaszczyć a majątek KK przeznaczyć na poprawę losu chłopów, wzmocnienie skarbu państwa, budowę silnej armii i oświatę. Podatkami na skarb państwa i wojsko należało też obciążyć mocniej szlachtę i magnaterię. Wszyscy oni mieli płacić proporcjonalnie do ich zamożności nawet do 20 % rocznego dochodu. Nie zrobiono też nic, aby handel, bankowość i dzierżawy (arendę) młynów, karczm, a nawet majątków ziemskich odebrać z żydowskich rąk.

.
Jak powinna wyglądać więc konstytucja 3 maja…

.
.
Preambuła
.

W odpowiedzialności wobec przeszłych pokoleń licznych oraz tych które po nas nastąpią widząc upadającą Rzeczypospolitą postanowiliśmy naprawić ją tak, aby była Domem, kochającą Matką i sprawiedliwym Ojcem traktującymi wszystkie swoje dzieci równo i tak samo. Nie może być tak, aby jedni byli lepsi a inni gorsi, aby jedni mieli prawa i przywileje oraz bogactwa a inni nie mieli żadnych praw i żyli w biedzie i poddaństwie. Rzeczypospolita nie jest własnością ani katolików, ani szlachty. Dla wszystkich jej odwiecznych mieszkańców ma być wspólną Rzeczą Polspolitą.
.

I – Równouprawnienie religijne

.

Mając na uwadze gorszące i psujące porządek w kraju tumulty religijne i spory pomiędzy wyznaniami od dwiesta lat zwłaszcza Rzeczypospolitą szarpiące uchwalamy i obwieszczamy, że wszystkie religie w Rzeczypospolitej są równoprawne i żadna nad inne wywyższana być nie może. Przywracamy zapisy Konfederacji Warszawskiej z roku 1573 które stanowily, aby „wolno było każdemu wedle sumienia jego wierzyć” i które gwarantowały „bezwarunkowy i wieczysty pokój między wszystkimi wyznaniami”. Każdego, kto przeciwko temu prawu wystąpi karać będziemy na gardle i majątku. Aby zaś w Sejmie i Senacie jakowych gorszących scen w związku z religią nie było odsuwamy od funkcji Senatorów i Posłów wszystkie osoby stanu duchownego. Ponadto zakazujemy w Sejmie i Senacie dyskusji i sporów na tematy religijne. Wiara i religia są sprawą prywatną każdego mieszkańca Rzeczypospolitej. Do polityki religii mieszać zakazujemy

.

II – Narody Rzeczypospolitej
.

Rzeczypospolita jest wspólnym Domem trzech głównych narodów – Polaków, Litwinów i Rusinów. Wszystkie te trzy narody są równoprawne. Językami urzędowymi Rzeczypospolitej są: w Koronie język polski, na Litwie litewski a na Rusi (Ukrainie) język ruski. Wszystkie urzędy w tych trzech prowincjach obsadane będą wyłącznie ludnością miejscową. A jako że od dawna napływają  z Litwy i Rusi skargi na coraz większy napływ ludności i szlachty polskiej uchwalamy i obwieszczamy, aby ludność polska żyjąca na Litwie i Rusi pamiętała, że Litwini i Rusini są tam gospodarzami we własnym domu. Ludność polska ma to uszanować pod karą gardła i majątku.
.

III – Stany Rzeczypospolitej

.

Panujące od wieków przekonanie, że szlachta jest czymś lepszym i może panować nad mieszczanami i chłopami jest zgubne dla Rzeczypospolitej. Wszyscy ludzie są z urodzenia równi i tacy sami. Niniejszym naprawiamy wielowiekową krzywdę jaka spotykała stany niższe i uchwalamy oraz obwieszczamy, że wszystkie stany zostają zrównane w prawach i obowiązkach. Aby chłopom w mozole pracującym od wieków na szlachtę ich trud wynagrodzić uchwalamy i obwieszczamy, że 3/4 majątków ziemskich każdy magnat i szlachcic ziemianin odda bez żądania zapłaty chłopom żyjącym na ich majątkach, tak aby mieli oni ziemię na własność i mogli na niej pracować na własną korzyść. Ziemianie nadal mogą zatrudniać chłopów do pracy na ich ziemi, ale muszą im za pracę godziwie płacić. Ze wszystkich dotychczasowych obowiązków i powinności na rzecz ziemian i kościoła wszyscy chłopi zostają natychmiast uwolnieni. Zobowiązani za to zostają do płacenia podatków proporcjonalnie do ich zamożności oraz do służby w wojsku, zwłaszcza w pospolitym ruszeniu.

Podobnie mieszczanie zostają zrównani w prawach ze szlachtą. Mają prawo nabywać ziemię, a ponadto mogą zajmować się handlem, arendą i rzemiosłem. Zobowiązani zostają równocześnie do płacenia podatków i służby wojskowej.
.
IV – Najjaśniejszy Król Rzeczypospolitej

.

Wybór monarchy jest sprawą wewnętrzną Rzeczypospolitej. Kandydatami mogą być wyłącznie rodowici mieszkańcy Rzeczypospolitej, bez względu na narodowość, religię i stan. Zbyt często obcy monarchowie bardziej zajmowali się interesami swojej dynastii niż Racją Stanu Rzeczypospolitej. W elekcję monarchy  nie może ingerować żadne państwo postronne, obcokrajowcy ani Watykan. Króla wybiera się dożywotnio. Jeżeli jednak oczekiwania mieszkańców król zawiedzie, zamiast jak wcześniej wywoływać rokosze czy zawiązywać konfederacje przeciwko królowi można będzie na Sejmie złożyć wniosek o odwołanie króla i wybór następcy.

Panowanie dziedziczne odrzucamy. Nie wiemy bowiem, czy potomek króla dorównywał będzie przymiotami ojcu. Ponadto dziedziczność tronu może sprawić, że król bardziej będzie myślał o dziedziczeniu tronu niż o dobru Rzeczypospolitej.
.

V – Sejm i Senat Rzeczypospolitej

.

Aby Rzeczypospolta sprawiedliwie rządzona była uchwalamy i obwieszczamy, że Sejm i Senat Rzeczypospolitej będą odbiciem jej mieszkańców. Zachowane mają być w nich proporcje narodów polskiego, ruskiego i litewskiego, proporcje wyznawców religii katolickiej, prawosławnej, luterańskiej, kalwińskiej, mahometańskiej a nawet pogańskiej, jako że lud na wsiach nadal czci prastarych bogów słowiańskich. Zachowana w Sejmie i Senacie ma być też proporcja równoprawnych stanów chłopskiego, mieszczańskiego i szlachty.

.

VI – Wojsko Rzeczypospolitej
.

Nauczeni złemi doświadczeniami przeszłości, kiedy to skarbiec Rzeczypospolitej pusty był, wojska tylko garstka bo szlachta nowych i większych podatków nie chciała, kościół wcale ich nie płacił, chłopstwo nie mogło bo nie miało z czego, a szlachta na pospolite ruszenie opieszale ściągała, dla obrony Rzeczypospolitej uchwalamy i obwieszczamy utworzenie stałej armii liczącej 200 tysięcy szabel, którą w okresach wojen podnosić będziemy w razie potrzeby nawet do 500 tysięcy szabel i dodatkowo zwoływanego obowiązkowego pospolitego ruszenia wszystkich stanów.

Aby utrzymać silną armię konieczną do obrony Rzeczypospolitej uchwalamy i obwieszczamy co nastąpuje:
– Wszyscy mieszkańcy Rzeczypospolitej mający jakiekolwiek dochody z uprawy ziemi, rzemiosła, handlu, dzierżaw i innych źródeł zobowiązani są płacić podatek proporcjonalny do ich dochodów.

– Do służby w wojsku zobowiązani są mężczyźni w sile wieku wszystkich stanów we wszystkich prowincjach. Jeśli zabraknie ochotników nabór będzie przymusowy i będzie trwał do uzyskania 200 tysięcy szabel.

– Kościołowi posiadającemu 1/5 ziem Rzeczypospolitej odbieramy wszystkie te ziemie. Do nauki religii, głoszenia ewangelii i naśladowania Jezusa taki majątek kościołowi potrzebny nie jest. 3/4 kościelnych ziem otrzyma mieszkające na nich chłopstwo. Pozostała 1/4 zasili skarb Rzeczypospolitej i przeznaczona będzie tylko na wojsko i oświatę.

– Na wypadek wojny podatki będą zwiększane, a wszyscy mężczyźni w sile wieku wszystkich prowincji i stanów gotowi muszą być na udział w pospolitym ruszeniu.

– Stanowiska w wojsku uzależnione będą od umiejętności, zdolności i wiedzy a nie od majątku i stanu.

.
VII – Sądy Rzeczypospolitej
.
Uchwalamy i oznajmiamy, że wszyscy rodowici mieszkańcy Rzeczypospolitej bez względu na narodowość, religię i stan są równi wobec prawa. Sądy roztrzygające sprawy karne i cywilne będą wyłącznie świeckie. Aby w sądach nie było stronniczości nie może sprawy pomiędzy katolikiem a prawosławnym prowadzić ani sędzia katolicki, ani prawosławny. Sprawy zaś pomiędzy chłopem a szlachcicem nie może prowadzić sędzia chłopski ani szlachecki. Zawsze musi być on postronny.
Szegółowa organizacja systemu sądowniczego uchwalona zostanie przez kolejny Sejm.

.
VIII – Oświata Rzeczypospolitej
.
Ponieważ ogromna większość mieszkańców Rzeczypospolitej nadal jest niepiśmienna utworzone zostaną z podatków szkoły dla wszystkich dzieci i młodzieży na terenie całego państwa. Ludność najbiedniejsza zwolniona będzie całkowicie z opłat. Jeśli dochody z ziem odebranych kościołowi oraz z podatków nie wykorzystanych na wojsko pozwolą na to, oświata będzie całkowicie bezpłatna dla wszystkich.

.
IX – Sprawa obcokrajowców
.
Wyznawcy religii mojżeszowej mieszkający od wieków na terenie Rzeczypospolitej od dawna korzystają z różnych przywilejów które niezgodne są z nowymi prawami Rzeczypospolitej. Przywileje sprzeczne z nowymi prawami i racją stanu Rzeczypospolitej niniejszym cofamy. Mogą oni nadal swobodnie wyznawać swoją religię. Ale ponadto podlegają oni we wszystkich sprawach karnych i cywilnych pod sądownictwo Rzeczypospolitej. Odebrany zostaje im monopol na handel, arendy i dzierżawę karczm i młynów. Za próbę zwalczania konkurencji w handlu karani będą na mieniu. Zabrania się im uprawiania lichwy wobec nieżydowskich mieszkańców Rzeczypospolitej. Mogą ją uprawiać tylko pomiędzy sobą. Zobowiązani zostają ponadto do płacenia podatków na zasadach obowiązujących wszystkich pozostałych mieszkańców. I jak wszyscy nieżydowscy mieszkańcy kraju muszą służyć w wojsku i brać udział na wypadek wojny w pospolitym ruszeniu. Nie może być tak, że posiadają tylko przywileje, monopole, że troszczą się tylko o własne interesy i nie odpłacają Rzeczypospolitej niczym za schronienie, jakiego w niej zażywają. Łamanie powyższych praw karane będzie na mnieniu i banicją bez prawa powrotu.
Także niemieccy mieszczanie żyjący w miastach Rzeczypospolitej traktowani będą podług tych samych zasad.
Wszyscy obcokrajowcy muszą ponadto nauczyć się języka urzędowego (polskiego, ruskiego lub litewskiego) prowincji Rzeczypospolitej w której mieszkają. W domach mogą szwargotać po swojemu, ale w życiu publicznym mają obowiązek używać języka urzędowego.
.

To wszystko uchwalamy i obwieszczamy w celu Ratowania Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – Ojczyźnie równoprawnych ludów, stanów i religii.
.
Uchwalone i obwieszczone dnia 3 maja 1791 roku.

.
.

Przypomnę w tym miejscu, że upadająca Rzeczypospolita jeszcze w 1791 roku była potencjalnie wystarczająco ludna i silna, aby odrodzić się, odzyskać ziemie zabrane jej w I rozbiorze i stać się państwem silnym i niezależnym. Przy mądrych reformach mogła wystawić nawet 2-3 milionową armię pospolitego ruszenia. To czego jej przede wszystki zabrakło to poczucia u  ogromnej większości jej mieszkańców tego, że są równoprawnymi obywatelami. W sumie rządziła nią sfanatyzowana i szowinistycznie nastawiona garsta polskiej szlachty. Która chciała Rzeczypospolitą przerobić na katolickie królestwo Polskie. Osiągnęli oni to właśnie w konstytucji 3 maja, umieszczając w niej jako zapisy konstytucyjne te właśnie najgorsze wady, na które cierpiała Rzeczypospolita. I które ostatecznie ją dobiły.
Osobiście nie mam pretensji do Targowiczan. Byli to Litwini i Rusini i nie chcieli być oni obywatelami królestwa Polskiego – „Polakami”.
.
Co dziwne, kk potępiał konstytucję 3 maja, choć czyniła ona państwo oficjalnie i konstytucyjnie katolickim. Ale zrobił to tylko z jednego, jedynego powodu – konstytucja nałożyła  na kościół podatek w wysokości 20 % dochodów. Wcześniej pasożytniczy kk mimo ogromnych bogactw nie płacił żadnych podatków. Rzeczypospolita ginęła, chłopstwo cierpiało wyzysk i nędzę, skarb państwa był pusty, a pasożytniczych klechów i zakonników było więcej niż wojska koronnego. 20 % podatku od pasożytniczego kleru było i tak o wiele za mało. Należało kościół całkowicie wywłaszczyć. „Co łaska” od owieczek dla tego pasożyta i tak było za dużo za szkody, jakie czynił.
.
Rzeczypospolita w roku 1791 teoretycznie była jeszcze do uratowania. Niestety durna skatoliczona i szowinistyczna szlachta polska próbowała „ratować” kraj tym, co go doprowadziło do upadku. Bo to fanatyzm katolicki i szowinizm polskiej szlachty, oraz jej przekonanie, że jest czymś szczególnym, lepszym „z urodzenia”, zwłaszcza od chłopstwa dobiły Rzeczypospolitą. O równouprawnieniu chłopstwa nikt wtedy nawet nie myślał. Choć ideę taką głosił już ponad dwa wieki wcześniej Andrzej Frycz Modrzewski (ocenzurowany przez kk):
.
W dziedzinie polityki Modrzewski był człowiekiem nadzwyczaj postępowym, a czasami nawet utopijnym w kontekście ówczesnego utartego i niewzruszalnego europejskiego kształtu politycznego. To właśnie Modrzewski rzucił jako pierwszy pomysł równości wobec prawa. Postulował zrównanie wszystkich grup społecznych (szlachty, mieszczaństwa i chłopstwa) w prawach.”
Niestety przez ponad dwa wieki do tępych skatoliczonych szlacheckich łbów nic nie dotarło. Własne przywileje, katolicyzm i szowinizm narodowy były dla nich ważniejsze niż ginąca Rzeczypospolita. Nie ma więc sensu świętować rocznicy szkodliwej konstytucji.
.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Dzień Flagi na Blogu Polskim

.

flaga

.

Dzień Flagi na Blogu Polskim

Uchwalenie Dnia Flagi na wniosek agentury PO uważam za hucpę – chodziło o to, aby dać Polakom święto flagi i dalej szabrować majątek narodowy i niszczyć państwo. PO siliła się na tani, teatralny patriotyzm.  Choć w sumie 2 maja 1945 roku polska flaga załopotała nad Berlinem.

.
flaga
.
W czasach PRL flagi państwowe umieszczane wszędzie na 1 maja 2 maja ściągano, aby nie łopotały 3 maja. Wtedy mnie to wściekało. Dzisiaj sam konstytucję 3 maja uważam za złą i antypolską.

.

Ale skoro mamy Dzień Flagi to chcę swoją flagę pokazać..

W języku niemieckim jest taki zwrot – „Flagge zeigen” – „pokazać flagę”. Oznacza on wypowiedzieć swoje zdanie, opinię.

No i właśnie – pokazuję swoją flagę…

Jestem za sojuszem Poski z Rosją.

.
flag-pins-poland-russia_9
.
Jestem za sojuszem państw słowiańskich.
.
Sobór wszechsłowiański
.
Popieram wolne Republiki Doniecką i Ługańską.
.
Rosja i Donieck

.
Popieram Syrię i jej prezydenta Asada.
.

Syria
.

Popieram wolną Palestynę.
.

Freedom_for_palestine-590x414
.

Uznaję USrael (folwark żydo-banksterów) za światowego bandytę i terrorystę nr 1.
.

USrael
.

Uznaję bandyckie NATO (militarna pięść żydo-banksterów) za organizacją terrorystyczną.
.

nato
.
Za największe zagrożenie dla świata uważam żydo-banksteryzm, NWO i jego agendy.
.
Bberg-2012-Chantilly-Virginia 3
.
Kocham Słowiańszczyznę, pogaństwo, Polskę i Rosję.

I biję brawo mieszkańcom Moskwy za ich pogodną manifestację 1-majową na rzecz pokoju i sprawiedliwości.

.

.

.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Dzień Pamięci Ofiar Rzymskiej Szubienicy

.

ogien2a

.

Pomysł obchodów Dnia Pamięci Ofiar „Chrystianizacji” popieram z całych sił. Tyle że powinniśmy w tym dniu – i w każdym innym dniu – pamiętać o wszystkich ofiarach buldożera jahwizmu a nie tylko o Słowianach.
.
Zbrodniczość żydo-chrześcijaństwa nikogo nie powinna dziwić. Ma ono za „pismo święte” żydowską księgę zbrodni .
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
Pamiętać powinniśmy zwłaszcza o tym, że wszystkich zbrodni krystowierstwa dokonywano głosząc miłość bliźniego, nieskończone miłosierdzie i dobroć żydowskiego bożka Jahwe oraz konieczność odpuszczania win. Czy można sobie wyobrazić jeszcze większą hipokryzję? Morza krwi wylane w imię „miłości bliźniego” i nieskończenie miłosiernego „boga”…
.
Prześladowania pogan zaczęły się już w IV wieku. Za Teodozjusza bandyty wielkiego przybrały rozmiary masowe i systemowe.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Teodozjusz_I_Wielki#Polityka_religijna
.
Wcześniejsze rzekome masowe prześladowanie krystowierców to wyssana za palca mitologia. Zdarzały się one sporadycznie, spowodowane były łamaniem prawa rzymskiego przez fanatyków jahwizmu i najczęściej zdarzały się „na własne życzenie”.
http://video.anyfiles.pl/Jezus.+Historia+chrze%C5%9Bcija%C5%84stwa.+M%C4%99czennicy./Ludzie/video/60466
.
Od IV wieku prześladowano oraz kneblowano także „heretyków”, filozofów, uczonych, „bezbożników” i wolnomyślicieli. Przykładem kneblowania niezależnych myślicieli było zamknięcie prawie tysiącletniej Akademii Platońskiej w roku 529.
Ponowne nasilenie prześladowań pogan nastąpiło w kraju Franków i podczas podbojów Karola bandyty wielkiego, który mieczem nawracał Franków, Galów, Celtów i Germanów. A nawet dobierał się do ziem Słowian. Potem Germanie to samo robili ze Słowianami. Także wzmocnienie pozycji papiestwa nasiliło ludobójczą i siłową „chrystianizację”. Bandycki Watykan ogłaszał m.in. krucjaty wymierzone w pogańskie ludy Europy środkowej i północnej.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata#Przeciw_poganom
Zdarzały się nawet krucjaty przeciwko zbuntowanym katolikom. Równie krwawe krucjaty wymierzone były w „heretyków” (przeciwko katarom czy husytom).
.
Pod płaszczykiem „chrystianizacji” kryły się podboje, grabieże, rzezie i zniewalanie wolnych ludów. Kolejną eskalacją ludobójczego „nawracania” była „chrystianizacja” obu Ameryk, która kosztowała życie dziesiątki milionów Indian. Nie wszystkich ich nawet zamordowano. Jeszcze więcej Indian ginęło od niewolniczej pracy w nieludzkich warunkach (Ameryka Łacińska). Milionami ginęli tak od głodu, wyczerpania i chorób.
Rzymska szubienica jej krwawe ślady zostawiła też w Azji, Afryce, Australii, Nowej Gwinei i Nowej Zelandii oraz na prawie wszystkich archipelagach oceanów Spokojnego i Indyjskiego. Wszędzie towarzyszyły jej śmierć, nieszczęścia, zniewalanie tubylców i ich bezwzględny wyzysk. Najbardziej prześladowano i zwalczano pogańską Wiedzę/Wiarę Przyrody. Dla wyssanych z palca żydowskich „prawd objawionych” była ona największym zagrożeniem. I dlatego niszczono święte gaje, kąciny i chramy. Oraz posągi symbolizujące pogańskich bogów. A także bezwzględnie eksterminowano kapłanów, żerców i szamanów rodzimych kultur. Oraz wszystkich stawiający jawny opór nowej fanatycznej nadjordańskiej religii.
.
Zbrodnicze zapędy przejawiał nie tylko katolicyzm. Wszystkie duże odpryski żydo-chrześcijaństwa miały i mają krew na rękach. Prawosławie tłumiło bunty ludności pod wodzą wołchwów. Ich samych nawet palono na stosach.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wo%C5%82chw
Natomiast w paleniu i mordowaniu czarownic protestantyzm przelicytował katolicyzm. W ludobójstwie Indian w Ameryce Północnej protestanci mieli co najmniej taki sam współudział jak katolicy. Niemniej to rzymski żydo-katolicyzm ze stojącymi na jego czele hersztami Watykanu – papieżami  – stworzył najgorszą, wielowiekową totalitarną instytucję zbrodni, ucisku i wyzysku. Papieże byli często podżegaczami do ludobójstwa i eksterminacji opornych.
.
Odzielny rozdział zbrodni żydo-katolicyzmu zapisał w Europie zakon krzyżacki.
.
Zbrodnie krystowierców dotknęły także Słowian. A ci bronili się długo. Licząc od państwa Samona, które odpierało zagony katolickich Franków do upadku Arkony upłynęło ponad pół tysiąclecia.
.
W tym dniu pamiętajmy o ofiarach krwawego tłumienia buntów antykościelnych w państwie pierwszych Piastów.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Reakcja_poga%C5%84ska

Pamiętajmy o obrońcach Retry/Radogoszczy
http://pl.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_%28gr%C3%B3d%29
.
Pamiętajmy o ofiarach krucjaty połabskiej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata_po%C5%82abska
.
I o obrońcach Arkony.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Arkona
.

Ale pamiętajmy też o wielu pokoleniach naszych przodków, którzy mimo terroru kk przez całe stulecia trwali przy Wiedzy/Wierze ojców. Tak, że mimo iż była ona tępiona przez kk, to jeszcze w XIX wieku masowo obecna była na polskiej wsi:

„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych”
http://pl.wikiquote.org/wiki/Zorian_Do%C5%82%C4%99ga-Chodakowski
.
Dzięki nim znamy nasze własne duchowe dziedzictwo, naszą własną rodzimą kulturę liczącą sobie wiele tysięcy lat i posiadamy własną słowiańską tożsamość. Nie staliśmy się duchowymi Żydami.

Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9128/ja-tez-jestem-zydem-duchowym

Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html

.

.

Czeć pamięci wszystkim ofiarom krwawej rzymskiej szubienicy!
.

.
opolczyk
.
.
precz z jahwizmem.
.
Ręce Boga

Zmierzch chciwego banksterskiego żydo-kapitalizmu i cywilizacji zachodu – czyli niech się święci 1 maja

.

Globalist-Jewish-Elite1) Lord Jacob de Rothschild. 2) His son Nathaniel. 3) Baron John de Rothschild 4) Sir Evelyn de Rothschild 5) David Rockefeller 6) Nathan Warburg 7) Henry Kissinger 8) George Soros 9) Paul Volcker 10) Larry Summers 11) Lloyd Blankfein 12) Ben Bernanke

.

statua-wolnoc59bci2.

nato

.

Na wstępie publikuję ciekawy tekst:
.
Alain de Benoist: Punkt zwrotny
.
Stulecia nigdy od razu nie nabierają charakteru wyznaczającego ich właściwe miejsce w historii. XX wiek nie rozpoczął się naprawdę aż do roku 1914. Czy wiek XXI będzie nazwany „stuleciem roku 2015”? Bez pretensji do przepowiadania przyszłości, która z definicji pozostaje dla nas nieznana, możemy spojrzeć na dzisiejsze wypadki, które pomogą nam nakreślić ogólną siatkę przyszłych wydarzeń. Jedno pozostaje pewne: nigdy wcześniej świat nie był tak niepewny, nigdy nie widzieliśmy takich wstrząsów na światowej szachownicy. W każdym ręku karty są przetasowywane w tę i z powrotem. Gdy nikną stare konflikty, nowe wciąż pojawiają się na horyzoncie. Jakie są ich główne siły napędowe?

Tło jest znane chyba wszystkim. Wśród głównych problemów nadchodzących dekad, co najmniej cztery okażą się kluczowe: nieuniknione wyczerpanie zasobów naturalnych; przyszłość międzynarodowych migracji i relacji międzyetnicznych; rozwój nowych typów pola walki (wojna o ropę i wojna o wodę, wojna w przestrzeni kosmicznej i wojna w przestrzeni cybernetycznej), planowane połączenie organizmów żywych i elektroniki. Co z resztą?

Czy XXI wiek będzie stuleciem Eurazji? Stany Zjednoczone obsesyjnie lękają się perspektywy sojuszu chińsko-rosyjskiego, jako preludium do ukonstytuowania się większego bloku kontynentalnego. Będąc zaangażowanymi w serię agresywnych geopolitycznych wojen, zrobią wszystko aby okrążyć Chiny i Rosję oraz wprowadzić Trans-Atlantycki „Wolny Handel” – porozumienie zaprojektowane by odciąć Europę od Rosji, by manipulować sztucznie cenami ropy. Uczynią to ze swoją zwyczajną brutalnością opartą na zasadzie „jeśli nie jesteś naszym wasalem, jesteś przeciwko nam”. Wydarzenia na Ukrainie, kraju będącym realnym geostrategicznym sworzniem Europy, już pomogły w reaktywacji Zimnej Wojny – która zresztą nigdy się, tak naprawdę, nie skończyła. Rewolucja Majdanu była od początku bardziej anty-rosyjska niż pro-europejska, ale to Amerykanie byli tymi, którzy ciągną z niej korzyści. USA są przygotowane na absolutnie wszystko w celu utrzymania swego statusu „niezbędnego mocarstwa”.

„De-Amerykanizacja Świata”

Rosja ze swojej strony usiłuje stworzyć nową geopolityczną oś z Pekinem i Teheranem, czynnik w wielobiegunowym balansie sił przeciwny dla atlantyckich posunięć. Chiny po długiej prokrastynacji nie kryją się dłużej z pragnieniem „de-amerykanizacji świata”. Jednak przyszłość Rosji, wielkiej choć wciąż kruchej potęgi, podobnie jak Chin, z ich własnymi sprzecznościami wewnętrznymi, pozostaje niepewna. Kraje Europy Wschodniej wciąż są niezdecydowane odnośnie drogi, którą mogą obrać – podobnie jak Niemcy usiłują zastąpić byłe ZSRR jako federacyjny czynnik w Europie Wschodniej i Środkowej.

Jesteśmy świadkami restrukturyzacji form dominacji światowej. USA ze swoimi giełdami, siłami zbrojnymi, językiem i przemysłem oraz kapitałem kulturowym pozostają wiodącą potęgą światową. Jednak ich wpływ ekonomiczny powoli się zmniejsza (udział w światowej produkcji przemysłowej zmalał od 45% w 1945 do 17,5% obecnie), z dolarem odpowiadającym dziś jedynie za jedną trzecią światowego handlu, w porównaniu z ponad połową w 2000 r. Proces „de-dolaryzacji” już się zaczął, jednocześnie na froncie monetarnym i w handlu surowcami energetycznymi. Rosja z Chinami, naśladowane przez kraje Trzeciego Świata, używają co raz większych ilości swoich narodowych walut do handlu oraz inwestycji. Projekt wymiany handlowej energią i surowcami bez użycia dolara jako środka wymiany, nabiera kształtu. Ponadto zakupy złota nabierają rozpędu. Nadejście nowej międzynarodowej waluty, mającej zastąpić dolara, wydaje się nieuniknione.

Całkowity dług publiczny USA osiągnął teraz oszałamiającą kwotę 60 trylionów dolarów (400% PKB, a więc sumy długu publicznego, długów prywatnych, korporacyjnych i domowych), która ze wszystkich powodów nie jest dłużej spłacalna. Inne państwa schwytane w otchłań długów, także balansują na krawędzi bankructwa. Europa jako wiodąca figura grupy wzrostu – jakkolwiek bez perspektyw na wzrost – wydaje się być bliska krachu. Kryzys 2008 r. był jedynie próbą generalną. Bańka rządowych obligacji wszystkich krajów OECD (Organizacji dla Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju) puchnie. Dzisiaj jest to ponad 100 trylionów dolarów długu oraz ponad 555 trylionów dolarów pochodnych. Co się stanie gdy ta bańka pęknie?

Samozniszczenie kapitalizmu

Sednem sprawy jest to, że kapitalizm stał się niezdolny do kontynuowania dalszego „rozwoju swojej logiki w ramach, które, jak na ironię, ukształtowała logika jego rozwoju” (F.Cousin). Aby utrzymać swój obniżający się poziom funkcjonowania, kapitalizm musi nieustannie zwiększać swoje zyski, to jest cały czas rozszerzać możliwości handlu. Jednak, aby zapewnić swobodny przepływ dóbr i towarów musi podnieść poziom produkcji co oznacza w konsekwencji obniżenie ilości pracujących ustanowionej poprzez system płac. Stąd wzrost ilości „ludzi zbędnych” – bezrobotnych. Jak sprzedać jeszcze więcej konsumentom którzy zarabiają coraz mniej? Jak postąpić wobec zerowych kosztów dodatkowych cyfrowych dóbr i usług? Kapitalizm stoi przed fundamentalnym problemem dewaluacji wartości kapitału. Ucieczka w system pożyczek i obniżenie jakości dóbr oraz pęd ku spekulacji finansowej i „derywaty” ma swoje ograniczenia. Model konsumpcji na kredyt zbliża się do końca. Po zniszczeniu wszystkiego, kapitalizm, niczym skorpion, zniszczy sam siebie.

Nasycenie rynku, eksplozja długu, tendencja spadkowa zysków, upadek Europy, rozprzestrzenianie się fałszywej świadomości, uruchomienie na poły chaotycznego procesu odejścia od cywilizacji – świat zdaje się zmierzać ku implozji i etapowi końcowemu. Czy oprócz wojny mamy inne wyjście?

Nie jest rzeczą bezsensowną myśleć, że wojna się zbliża i będzie to nowa wojna światowa. To nie będzie „zderzenie cywilizacji” (bowiem do tego potrzeba istnienia jakichś cywilizacji) czy wojna pomiędzy „Islamem” a „Zachodem”. Znowu będzie to wojna pomiędzy Wschodem a Zachodem. Ostatnia bitwa pomiędzy siłami Ziemi a siłami Morza, pomiędzy mocami kontynentalnymi a talassokratycznymi, pomiędzy systemem finansowym a zasadą realizmu. NATO, które stało się ofensywnym sojuszem wojskowym, służącym amerykańskim wojnom, pozostaje koalicją najbardziej zagrażającą światowemu pokojowi. Znak pojawił się, gdy Władymir Putin został nazwany przez Amerykanów głównym wrogiem. 4 grudnia 2014 r. Izba Reprezentantów przegłosowała rezolucję zmierzającą do deklaracji wojny przeciwko Rosji. Alternatywą jest wojna.

Źródło: 4pt.su
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Za: http://xportal.pl/?p=20517
.

.
————————————
.
.

Powyższy tekst mimo krytycznej wymowy napisany jest przy zachowaniu wielu wymogów poprawności politycznej. Nie informuje on o decydującej roli żydo-banksterów i ich agend (Grupa Bilderberg, Komisja Trójstronna i inne) w zniewoleniu zachodu. Autor pisze o polityce usraelskiej („amerykańskiej”) przemilaczając fakt, że USrael jest de facto folwarkiem żydowskiej finansowej sitwy i realizuje jej cele. Los mieszkańców USraela w realizacji tych planów kompletnie się nie liczy – a wręcz przeciwnie. Oni w planach żydo-banksterów po podbiciu całego świata też mają zostać zdepopulowani, wywłaszczeni i pozbawieni wszelkich praw.
.
Wiek XXI zaczął się 11 września 2001 inscenizacją obcej flagi – zniszczeniem trzech wież WTC i częściowo Pentagonu. Była to operacja CIA i Pentagonu kierowana przez Biały Dom, a zwalona na islamskich „terrorystów”. Był to też początek bandyckich agresji pod pretekstem „wojny z terrorem”. Był to również początek przyspieszonego ubezwłasnowalniania mieszkańców USraela i żydo-zachodu pod pretekstem troski o nasze bezpieczeństwo w obliczu „zagrożenia terroryzmem”.
.
Opis (w tekście) katastrofalnego, niewypłacalnego zadłużenia zniewolonego finansowo i politycznie przez żydo-banksterów zachodu (USraela z przyległościami, jewrounii i Australii) jest wynikiem przede wszystkim funkcjonowania bandyckiego systemu bankowego, w którym pieniądz produkowany jest z powietrza i puszczany w obieg jako dług (tzw. kredyty przyznawane przez banki). Bez zniszczenia tego bandyckiego systemu i unieważnienia wszelkich „długów” i „kredytów” w żydowskich bankach żydo-zachód oczekuje wyprzedaż banksterskiej sitwie wszystkiego w ramach” spłaty” owych „kredytów”. I to jest jeden z celów żydo-kapitalizmu bazującego na bandyckim systemie bankowym. Grabieżcy chcą przejąć na prywatną własność całą planetę. To trzeba koniecznie zmienić, gdyż inaczej zostaniemy niewolnikami właścicieli banków.
Nie jestem i nie byłem nigdy marksistą, komunistą czy socjalistą. Jestem realistą. Banki należy upaństwowić, banksterom należy odebrać monopol na kreację i kontrolę podaży pieniądza. Należy zlikwidować złodziejskie giełdy manipulowane zza kulis przez giga-oszustów. Należy upaństwowić wszyskie obce firmy i koncerny. Zyski z produkcji mają lądować w budżetach państw i być dzielone na całe społeczeństwa. Zasadne byłoby ustalenie maksymalnego stanu posiadania (np. stukrotna średniej krajowej). Wszystko powyżej niej powinno być upaństwowione. Chodzi o to, aby nie było garstki miliarderów i milionów biedaków. Ziemia potrafi zaspokoić potrzeby wszystkich ludzi. Ale nie jest w stanie zaspokoić ludzkiej chciwości. Ją należy piętnować, tępić i leczyć.
.
Niestety istnieje realne zagrożenie wojną. Zdychający pod ciężarem długów żydo-zachód czeka upadek. Będą mu towarzyszyć masowe bunty i protesty szybko biedniejących społeczeństw zachodnich. W tej sytuacji władcy żydo-zachodu – ci prawdziwi, ukryci za kulisami – będą w stanie wywołać dużą wojnę, aby na nią zwalić winę za narastającą biedę. I aby wprowadzić prawodawstwo wojenne w zniewolonych krajach zachodu. Są jeszcze i inne korzyści z wywołania przez nich wojny. Tak więc jest to rzeczywiście realne niebezpieczeństwo.
.

.
Rosja wojny nie potrzebuje ! USrael tak ! No i żydo-banksterzy. Bo załamanie się finansowe i gospodarcze żydo-zachodu przed podbiciem i zniewoleniem całego świata byłoby dla nich i ich NWO klęską.
Od nas samych zależy, czy damy się zapędzić jako mięso armatnie do tej wojny. Możemy po prostu odmówić w niej udziału. Niech żydo-banksterska swołocz i jej usłużni szabas-goje sami idą na front.
.
Przyznam się w tym miejscu, że katastrofalne zadłużenie żydo-zachodu wcale nie napawa mnie przerażeniem. Wręcz przeciwnie – im szybciej ta żydowska finansowa bańka pęknie, tym prędzej uwolnimy się z kajdan, w jakie nas żydowska lichwa zakuła. I może wtedy setki milionów durniów biorących udział w wyścigu szczurów i w wyborczych farsach zrozumie, jak zostali oszukani.

.
wyścig szczurów
.
1 maja od dawna jest świętem pracy. W wiekach XVIII, XIX a nawet XX robotnicy długo walczyli o prawa pracownicze, o godziwe wynagrodzenie i warunki pracy. Od co najmniej ćwierćwiecza w związku z masową prywatyzacją czego się tylko da na całym żydo-zachodzie poziom życia i bezpieczeństwa socjalnego dramatycznie się pogarsza. Nawet w krajach „najbogatszych”. Tam też narastające zadłużenie budżetów powoduje cięcie świadczeń socjalnych. Ale pauperyzacja żydo-zachodu nie dotyka wszystkich. Garsta wybrańców z dnia na dzień, z roku na rok jest coraz bogatsza. I z dnia na dzień, z roku na rok przybywa biednych, bezdomnych, pracującach za głodowe pensje. Tak nie musi być. Tak nie może być! Odbierzmy grabieżcom, co nagrabili.  Nie pozwalajmy nadal sią ograbiać.
.

Myślę, że z powodu narastającej biedy rozsądnie byłoby odkurzyć XIX-wieczne hasła robotników walczących o godne życie. Myślę też, że walka o nie nas nie ominie. Chodzi o to, aby ludzie uczciwie i rzetelnie pracujący żyli w poczuciu bezpieczeństwa socjalnego. I aby dla wszystkich starczyło miejsc pracy gwarantujących godziwe życie. Bez rolników i ludzi pracy zginiemy. Bez banksterów, oszustów giełdowych i menadżerów wielkich koropracji (zarabiających tyle co tysiące wykwalifikowanych rzemieślników) nie tylko damy sobie radę, ale wszystkim nam będzie żyło się o wiele lepiej i bezpieczniej Bo to ta garstka grabieżców krwiopijców przywłaszcza sobie owoce naszej pracy zostawiając nam ochłapy i resztki.
.

Na koniec polecam jeszcze krótki film – niestety tylko po angielsku (głos) i niemiecku (napisy) Podnieśmy się – powstańmy!
.

.

Niech się święci 1 maja – dzień pracy i walki o lepsze jutro.
.
.

opolczyk

.

.

precz z jahwizmem

.

.

Ręce Boga

Mały Wajdelota – Tomasz Zieliński

.

chrystianizacja Prus

.

Moja opowieść wydarzyła się przed wieloma wiekami, w krainach wypełnionych jeziorami i puszczami. Na ziemiach zwanych przez innych Prusami. Przyszedłem na świat wiele lat po strasznej wojnie. Wówczas to rycerze z krzyżem na płaszczach obrócili nasze, tętniące życiem, krainy w perzynę. Większość naszych wojowników oddała w walkach życie. Wspominamy ich, nie inaczej niż, jako świętych ludzi, którzy ofiarowali się dla nas. Do dziś jako duchy, przebywają między nami i wciąż opiekują się swoim ludem. W wyniku wspomianych walk, w mojej osadzie mieszkało niewielu dorosłych mężczyzn. Prawie wszyscy z nich mieli chociaż po dwie żony. Tak aby żadna z kobiet nie pozostała samotna.

Nasi wojownicy odznaczali się wyjątkowym męstwem. Nie znam żadnej bitwy w której siły byłyby równe. Zawsze zmagali się z wielokrotnie liczniejszym i zakutym w stal przeciwnikiem. Nasi chłopcy wielokrotnie wciągali zbrojnych w zasadzki, bagna lub jary aby z pomocą dzikiej puszczy wybić wroga. Bezszelestnie podchodzili do przeciwnika ze wszystkich stron. Rozdzielone oddziały porozumiewały się naśladując głosy zwierząt. Gdy podeszli blisko rozdzierający puszczę ryk niedźwiedzia był sygnałem do uderzenia!

 Przed bitwą nasz dowódca schodził z konia i prowadził wojowników ku chwale. W pozarastanym terenie konnica nie miała lekkiego życia. I dzięki temu tak długo stawialiśmy opór. Czasem na polanach nasza jazda wyposażona w małe koniki z pręgą na grzbiecie dawała niezły wycisk zakonnym. Tajną pruską bronią były płaskie szerokie podkowy do jazdy po bagnistym obszarze. Dzieki temu nasze wierzchowce nie grzęzły w trzęsawiskach.

Nasi wojownicy starannie się maskowali. Poubierani w skórzane ubrania i pomalowani doskonale zlewali się z otoczeniem. Poukrywani w zaroślach, w koronach drzew lub pod wodą czekali na dogodną dla siebie chwilę aby przeprowadzić uderzenie. Często rycerze przechodzili niemal na wyciągnięcie ręki obok nich i nic niepokojącego nie spostrzegali.  Przepuszczaliśmy najpierw konnych pancernych, później pieszych. Gdy ci zaleźli się głęboko w puszczy uderzalismy na ich tabory i dopiero po tym rozprawialiśmy się z wojskiem. Nie było innej rady. Na dziesięciu wrogów przypadał jeden Prus broniący naszych ziem. Wyposażony w kilka drewnianych pałek i niewielką tarczę. Pałki, zakończone stalowym pierścieniem, druzgotały kości wrogów. Rzucaliśmy nimi celnie.

Od sąsiadów, przez jakiś czas, mogliśmy sprowadzać: miecze, topory a nawet kusze. Jednak gdy wyzwoliliśmy się niemal całkowicie od zakonnej zarazy, nasi sąsiedzi przestali z nami handlować. Odwrócili się do nas plecami. Nasz bursztyn i skóry nic dla nich już nie znaczyły. Bez broni zaczęły się dla nas ciężkie czasy. Po pięćdziesięciu latach wojny nie było już nawet komu walczyć.

  Bardzo wiele opowiadano o naszej Znachorce. Jak ta stara kobieta dawniej pokonywała wrogów dzielnie, nawet bez broni w ręce. Zawsze gdy rycerze niszczyli naszą osadę Ona zostawała do końca na jej zgilaszczach. Nikogo się nie bała. Zwyciężcy znęcali się nad nią a później żądali jedzenia i picia dla siebie. Wszystko dzielnie znosiła. I czekała aż będą chcieli się posilić. Niby przestraszona i skulona czasem na kolanach wyszukiwała resztek pożywienia dla wojaków. Zmuszali ją aby wszystkiego najpierw sama spróbowała – tak mocno się bali. Oczywiście przynosiła im strawę a nawet wymiawiała, przy tym, cicho te słowa jak zaklęcia:

–          To ja dla ciebie go daję.

 Tak to rozumieli zbrojni, jednak każdy kęsk i cała woda były starannie zatrute. Znachorka mówiła nawet nazwę tego śmiertelnego ziela, które przynosiło zgubę jedzącym:

–          Tojad, dla ciebie go daję.

 Tym zwrotem prosiła ducha rośliny aby skutecznie jej pomógł. Sama znała odtrutkę a braciszkowie zakonni i ich pomocnicy ginęli w męczarniach. Dzieci Znachorki zabrała dawno temu wojna. Lecz ona sama w ten sposób odpłacała zamkowym za zgubę jej potomstwa.

 Miałem dziesięć lat gdy nasz świat wyglądał jeszcze tak jak wieki temu. Co prawda nas Wajdelota (czarownik) nie mieszkał już z nami w lauksie (osadzie) jednak przychodził tutaj często w odwiedziny i wspierał nas swoja wiedzą. Zawsze gdy tego potrzebowaliśmy.

.

Prusy 1

.

 Nasz najdzielniejszy wojownik Kugis nosił przydomek „Niedźwiedź”. To właśnie spotkanie z tym dzikim zwierzem wstrzymało na pewien czas jego barwne życie. Na jesieni zaczęło brakować nam jedzenia, wcześniej się to nie zdarzało jednak panowie z zamku przychodzili do naszych spichlerzy jak po swoje, czasem byli z nimi ich kapłani zabierający dziesięcinę niby dla swojego boga. Wspomniany dzielny młody człowiek wraz z kolegami ruszył, owej jesieni, w knieje na polowanie. Wzięli ze sobą tylko lekką broń na sarny. Zamierzali wrócić za kilka dni. Rozpierzchli się w gęstwinie aby nagonić zwierzynę, biegli po falowanym terenie pewnie przed siebie. Pomimo braku listowia nie wiadomo było nigdy co się czai za każdym pagórkiem. Sami też niczego złego się nie spodziewali – jak to młodzi. W jednym z takich zagłębień odpoczywał zraniony niedźwiedź. To właśnie na niego wpadł mój kolega. Dzikie stworzenia bywają nieobliczalne. Jedną łapą pogruchotał mu wszystkie pałki przytroczone do pasa a drugą rozciął mu skórę na plecach. Inni  młodzi myśliwi  zaraz nadbiegli i przy pomocy włóczni i strzał przepędzili misia. Niestety rany po niedźwiedziu okazały się brzemienne w skutkach.

 Rannego przynieśli trzymając za ręce i nogi dopiero późno w nocy. Znachorka kazała go położyć na twardej ławie i całego umyła, Rany wyglądały paskudnie: rozszarpane ciało na łopatce, krwawiąca głowa i pogruchotana noga. Dorośli przegonili dzieci pętające się pod nogami. Stara kobieta tego jednak nie mogła widzieć, była niemal ślepa. Powąchała rany. Wiedziała, że zakażenie było paskudne. My dzieci, chcieliśmy podejść jak najbliżej, jednak ja sam niewiele zobaczyłem.

 Ranny był nieprzytomny, charczał i płytko oddychał. Gorączka rozpalała jego ciało. Pobiegłem szybko po rodziców Kugisa. Wkrótce matka jego rodzona pojawiła się przy nim i pomagała w pielęgnacji. Przecierała go wodą, która mieszała się z jej łzami. Jednak z każdą chwilą, stan rannego się pogarszał. Jego ojciec stał z poważna miną, może się już z nim żegnał w myślach. Był twardym Prusem ale nie znał do końca serca matki. Ta podbiegła do niego szarpnęła go za dwie ręce i krzyknęła:

-Sprowadź natychmiast Wajdelotę! On jeden umie wyprosić ocalenie Kugisa u naszych Bogów. Ojciec stał chwilę zmieszany, nic jednak nie powiedział zabrał kilka cenniejszych rzeczy z domu, owinął w skórę niedźwiedzia i pobiegł do chaty Wajdeloty.

Tuż przed małym domkiem rozwiną swoje dary i zapukał do drzwi starca. Ujrzał go w drzwiach. Ten był już rytualnie ubrany, widocznie wcześniej się musiał przygotować. Wiedział po co jest ta nocna wizyta już za w czasu. A jednak to była prawda – umiał czytać w przyszłości. Schylił się nad przyniesionymi cennymi prezentami, otworzył małą zdobną szkatułkę i wyjął z niej pazury niedźwiedzi. Pokiwał głową ze zrozumieniem. Ojciec tylko zacisnął zęby. Nie musieli nic mówić. Zrozumieli się bez słów. Razem ruszyli szybkim krokiem do osady.

 Na miejscu wszyscy zgromadzeni odsunęli się. Wajdelota rzucił wzrokiem tam gdzie kiedyś stał nasz święty dąb. Jego twarz skamieniała. Wypuścił zawiniątko z ręki. Na miejscu drzewa pozostał jedynie gruby pień. Misjonarze kazali go porąbać i postawili tam swój krzyż ale niedawno nasi chłopcy z wioski ten znak zabrali aby nie denerwował uzdrowiciela. Wkrótce młodzież szybko przyniosła drwa i słomę aby rozpalić ogień. Ustawiliśmy gałęzie w wielki krąg. Do jego środka weszła starszyzna z Wajdelotą. Każdy z nich miał maskę zwierzęcia na twarzy. Wilki, lisy, rysie, niedźwiedź i tur okrążyli Kugisa. Niektórzy nosili nawet całe płachy ze skór dzikich zwierząt. Przyozdobione w co się tylko dało! Poprzeszywane amuletami. Tylko jedna Znachorka miała pomalowaną twarz. Nie chciała założyć maski. Całe to zgromadzenie wyglądało dla mnie, jak duchy lasu, które przyszły naprawić błąd swojego lekkomyślnego dziecka.

 Stali tak w kręgu ognia a Wajdelota głośno prosił naszych Bogów o pomoc, zza ognia sam wyglądał niczym zjawa. Mówił do nich w jakimś niezrozumiałym języku. A jeśli nawet mówił po prusku to zmieniał końcówki tak aby chyba tylko Bogowie go zrozumieli. Jego potężny głos zwoływał Duchy puszczy, przybywające na pomoc ze wszystkich stron. Przez dym i ognie jego wizerunek rozmywał się. Później starszyzna otoczyła rannego i razem intonowali różne pieśni. Byłem za mały i nie widziałem dokładnie co robili rannemu. Chyba go później położyli na brzuchu. Co jakiś czas wrzucano garść ziół i ziemi do ognia a ten dymił i zmieniał kolory – jakby odpowiadał na ich wołania. Stałem i tak patrzyłem na te języki ognia, jednak oczy kleiły mi się co raz mocniej i nie wytrzymałem. Obudziłem się dopiero rano w domu. Nad moją głową wisiała na sznurach kolebka młodszego brata. Zakołysałem nią lecz była pusta. Widocznie matka wzięła wcześniej bobasa ze sobą. Nikogo ze starszych w chacie nie było. Wybiegłem przez uchylone drzwi.

 Wszyscy zgromadzili się wokół rannego. Jego kończyny i głowę polewali chłodną wodą, tułów miał owinięty jasnym płótnem a ciało przykryte skórami aby nie zmarzł. Znachorka trzymała na nim rękę i jakby z lekka się uśmiechała przez swoje zmarszczki. W drugiej ręce dzierżyła świeżo wyrwane korzenie żywokostu. Wajdelota stał w oddali i przygotowywał różne mikstury. Jedna z matek cichutko śpiewała.

 Szturchnąłem jakiegoś młodego chłopaka i znacząco pokazałem głową na leżącego. Ten pokazał mi ręką na mały stołeczek, na którym leżał czysty nóż, kilka zakrwawionych drzazg i połamane pazury. Lekko klepnąłem młodego w plecy:

– Galdo, chodź nałowimy trochę ryb dla chorego, przydamy się!

Krzyknąłem i razem pobiegliśmy do rzeki. Nasze wędki stały w krzakach leszczyny tak jak je zostawiliśmy kilka dni temu. Nikt ich nie ruszał bo nie domyślał się, że taką sprytną wymyśliliśmy kryjówkę na nie. W południe wracaliśmy do domu z wiadrem pełnym maleńkich ryb. Chcieliśmy zrobić psikusa jednemu ze starszych chłopaków, który właśnie leżał na trawie i odpoczywał. Już go miałem chlusnąć zimną wodą ale w oddali, przez chwilę, zobaczyłem kątem oka biegnącego Laukego.

 Pobiegliśmy do niego ochoczo. Tak oto napotkaliśmy na polanie ucznia naszego Wajdeloty – mądrego chłopaka . Był starszy od nas o kilka lat. Chcieliśmy dowiedzieć się od niego jak nasz uzdrowiciel zdołał pokonać tak ciężką chorobę. Z początku Lauke nie chciał rozmawiać z pętakami. Ale w końcu dał się przekonać. Wstał i wyprostował się. Rzekł jakieś zaklęcie i zaczął wspominać jak każdy skrawek poszarpanego ciała owego nieszczęsnego Kugisa trzeba było przeszukiwać w celu znalezienia wszystkich pazurów, drzazg i innych obcych ciał. Każde wybrzuszenie i nierówność Wajdelota badał swymi opuszkami palców, jak najczulszymi narzędziami. Nie mógł niczego przeoczyć. Resztę organizmu, ów nieszczęśnik, miał całkiem zdrowe i tylko w miejscach uderzenia należało szukać przyczyny choroby. Wspominał z dumą działania swojego mistrza, w końcu zebranie wszystkich drzazg zabrało mu pół nocy. Nie chciał się łatwo poddać. Najmniejszy błąd czy przeoczenie oznaczałoby wyrok na Kugisa. Jeszcze raz Wajdelota okazał swą wielkość.

– A dla czego mówił tak aby go nikt nie zrozumiał?

Śpiewał dla Duchów naszych przodków w staro-pruskim, to był dawniej przecież ich język ojczysty. Natomiast z Bogami rozmawiał w myślach.

Komitywa nie trwała długo i znów podpadliśmy Laukemu.

A czy nas to ty umiałbyś uzdrowić?

Zaraz wam pozawiązuję wasze rozdwojone języki!

I uciekaliśmy co sił w nogach. Dzieciństwo ma jednak swoje beztroskie prawa. Oby tak zawsze było. Dni mijały a ja nie narzekałem.

 

 Cień ucznia Lauke

 Już z daleka dało się słyszeć głos naszego Czarownika:

– Ludzie moi drodzy, słuchajcie mnie! Dziś Lauke myślał o mnie a ja o nim. I tak wspólne myśli splotły się. W ten sposób wyjawił mi swoją ostatnią wolę. Jest śmiertelnie ranny i chce odejść w spokoju i samotności. Znajdziemy go łatwo na urwisku w zakolu rzeki. Leży tam na Matce Ziemi a ptaki śpiewają mu do snu. Abyście uwierzyli, że to wszystko co rzekłem jest prawdą u jego wezgłowia znajdziecie wbitą włócznię z proporcem a pod nogami miecz zdobyty na wrogu. Uszanujcie jego wolę i tam dziś nie idźcie. W raz z zachodem słońca odejdzie do Krainy Duchów.

 Następnego dnia przynieśli ciało naszego kolegi. We wsi dało się wyczuć ulgę. Matka Laukego nie płakała lecz miała nawet dumną minę. Tylko Wajdelota miał poważną twarz, nie mógł ukryć smutku. Jego ostatnia nadzieja odeszła wraz z tym chłopakiem. Jego jedynym uczniem. Wszyscy to czuli i wiedzieli. Zazwyczaj zmarłego trzymaliśmy przed domem długi czas. Nawet miesiącami. Był ochładzany i w ten sposób jego ciało nie ulegało rozkładowi. Prusowie znali wiele różnych sztuk. Panujący chrześcijanie zabronili nam tych odwiecznych praktyk. Ale palenia zmarłych tak łatwo nie da się nam wykorzenić.

Szybko ułożyliśmy stos i umieściliśmy na nim odświętnie ubranego Laukego. Jego brat wziął miecz, zgiął go rytualnie aby nikogo już nigdy nie zranił i cisnął do ognia. Płomienie strzelały pod niebo. Nikt nie pamiętał czy była to niedziela bo od niedawna tak kazano nam odmierzać dni. Jednak takiego ogniska nie dało się ukryć a do tego śpiewy i tańce! Dudnienie niosło się po horyzont. To mogło sprowadzić rycerzy z zamku zaniepokojonych powrotem dawnych tradycji. Matka Laukego nie pozwoliłaby na to. Wybiegła traktem „zamkowym” i szła tak pół nocy aż rankiem natrafiła na mnichów zmierzających do naszej wioski. Nie docenili mądrości tej kobiety. Zobaczcie jak skutecznie wyprowadziła ich w pole. Przed wyjściem ubrudziła nieco twarz popiołem i wysmarowała fartuch krwią. Z daleka ich pozdrowiła i machała ręką. Podbiegła i krzyknęła:

– Szlachetni panowie, w naszej osadzie zalęgło się złe: trzoda dostała krwistych plam a dzieciaki mdleją z gorączki. Tylko wasza mądrość i modlitwa może nas ocalić. Odskoczyli jak oparzeni i przez miesiąc nikt zamkowy do nas nie zaglądał.

 Pewnego razu, gdy wracałem do wioski zaczepił mnie nasz Wajdelota. Dał mi łuk. Mały, powyginany i bardzo mocny. W końcu ktoś ujrzał we mnie mężczyznę. Wkrótce strzelałem do pnia brzozy. Z bliska nawet celnie. Tylko z daleka za dobrze mnie nie szło. Wieczorem jeszcze raz spotkałem się z tym starcem, wyglądało to na przypadek. Zapytał czy zostanę myśliwym.

Tak jak mój ojciec – odparłem z dumą,

Bierz z niego przykład – to dobry człowiek!

Usiadł na pieńku i powoli dobierał słowa:

Masz 10 lat i jeszcze wszystkiego nie możesz pojąć, nasi ludzie walczą z wrogami od dawna, jednak nic na tym nie zyskaliśmy. Może zamiast bronią walczył byś głową? Masz słabe ręce – nie dorzucisz daleko włócznią czy pałką. Twoja lewa ręka nie blokuje się w łokciu, tak że łucznikiem dobrym też raczej nie zostaniesz. Zresztą wojownicy żyją bardzo krótko. W ziemi też nie lubisz się grzebać. Może chciałbyś poznać mądrość naszych przodków?

Zamurowało mnie. Chwilę milczałem a potem odparłem:

 – Nie wiem czy nie jestem za mały, mam 10 lat. Lauke zaczynał naukę gdy skończył 12. To chyba za wcześnie. Dla mnie.

Oczywiście, masz rację. Jednak jeśli zapamiętasz wszystko, to w swoim czasie  będziesz mógł zdobytą wiedzę wykorzystać. No to zgoda?

Zgoda!

I klasnął dłonią o swe udo.

 W ciągu krótkiego czasu dane mi było spotkać się ponownie z Wajdelotą. Tym razem ja też byłem odświętnie ubrany. Moi rodzice stali za mną dumni i wyprostowani. Wajdelota głośno zaintonował:

Jak wiecie mój uczeń Lauke wrócił do Krainy Duchów. Przeto dla Was wybrałem innego młodzieńca aby przekazać mu wiedzę naszych przodków. Nauczyć go naszych opowieści i zwyczajów. Pokazać mu naszą bogatą duchowość. To wszystko ma przekazać za wiele lat swojemu następcy a on swojemu aby nasze obyczaje i wiara trwały. Bo dopóki one trwają my trwamy.

Nic z tego nie rozumiałem ale byłem bardzo szczęśliwy. Obiecałem sobie w duchu, że dotrzymam słowa, obojętnie ile mnie to będzie kosztowało. Wydaje się, że byłem za młody aby to wszystko pojąć ale podjąłem wyzwanie. Tak to zaczął się dla mnie okres wytężonej pracy. Dla mnie i dla mojego ludu. Stary wytrwale przekazywał mi mądrości. I rzekł:

Wszystko co cię nauczyłem wkrótce sam wypróbujesz.

 Zebrałem się na odwagę i zagadnąłem starca:

Wajdeloto czy podczas ostatniego uzdrawiania rozmawiałeś z Duchami?

Owszem.

A czy to one uzdrowiły naszego Kugisa-Niedźwiedzia?

Tym razem wskazały mi tylko drogę, wielokrotnie otrzymywałem odpowiedź, że wszystko co potrzebuję do wyleczenia jest koło mnie. Nie było to zbyt jasne czy to jest kora brzozy czy korzeń tkwiący głęboko pod ziemią. Koło, jak wiesz, ma wiele znaczeń. Mógł to być równie dobrze inny człowiek. Czas naglił. Musiałem to wiedzieć bo jego akurat mieliśmy  naprawdę niewiele.

I wiedziałeś!

Nic nie powiedział. Widziałem tylko jak się uśmiechną nieznacznie. Był zadowolony, a jeszcze bardziej my wszyscy.

.

Prusy 2

.

 

Mądrości

 Po cichu podszedłem pod domek Wajdeloty, chciałem posłuchać o czym rozprawiają dorośli. Położyłem rękę mocno na twarzy aby nie wydać żadnego dźwięku. Mówili szeptem tak, że nie wiem kto co mówił. Były to obserwacje starszyzny i ich mądrości. A oto co dotarło do moich uszu:

 – Naszą płodną Matkę Ziemię, chcą zastąpić swoją jałową Marią dziewicą. Przesłuchują naszych ludzi kilka razy w roku. Jak to możliwe aby zwykłe dziewczę, które nie było boginią mogło urodzić boga? Nie pojmuję jak “ich” wiecznego i nieśmiertelnego boga mogli zabić zwykli ludzie? Dlaczego uważają, że człowiek jest zły i to oni mają za zadanie go poprawić. Dlaczego nie zmieniają na lepsze tych zbirów z zamku, tylko nas mieszkańców tej ziemi?

Ci mnisi nam tego nigdy nie wyjaśnią, to wszystko się nie trzyma kupy.

My rozmawiamy z naszymi Duchami i umiemy wiele wyjednać. Oni tylko klepią w kółko pacierze, których i tak nikt nie słucha, nikt na nie również nie odpowiada – taka jest ta ich niby to religia.

 Trzymałem się obydwoma rękoma za usta aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku ale zamyśliłem się i oparłem o drzwi. Te otwarły się z hukiem i wpadłem do środka. Wajdelota nie zmieszał się i błyskawicznie zmienił temat. Pokazał mi jakąś bryłkę:

 – Wiesz jak Mazowszanie zwą ten żółty ciężki metal?

Chyba To-Zło?

Złoto – mój chłopcze, widzisz jaką mądrość zawarli w tej krótkiej nazwie. Ten metal przynosi nieszczęście. Ludzie tracą przez niego rozum. Metal, z którego nie wykonasz ani broni ani narzędzi jest dla nich taki ważny.

 Wziął siekierę, którą dostał od Mazowszan, a może ją tam zdobył i porąbał swój talizman. Ten Krzyż równoramienny, który zawsze miał przy sobie. Myślałem, że chciał go zniszczyć, ale nie. Wręczył mi taki okaleczony krzyż, który już przestał być równoramienny i krzyknął:

Noś go na wierzchu aby Cię chronił!.

 Nie do końca go usłuchałem i przypiąłem go do rzemienia u paska. Wiele dni później gdy nadjechali obcy rycerze podniosłem ten krzyż do góry i krzyknąłem zaklęcie jakie nauczył mnie stary Wajdelota:

 -Kristos, Kristos!.

Oni tylko poparzyli na mnie i odjechali. Zostawili mnie i osadę w spokoju. Stary dał mi trochę swej mądrości, teraz zaczynałem to doceniać.

.

Wajdelota

.

 

 Odejście Wajdeloty

 Wilki przez całą noc ujadały do księżyca. Psy gryzły pętające je rzemienie. Rano słońce było jakby większe i bardziej krwawe niż poprzedniego ranka. Niby cisza a jednak niepokój przeszywał okolicę. Zbrojni rycerze jak zbójcy wbiegli o brzasku do naszej wioski.  Wajdelota zauważył ten niespodziewany atak, dorzucił słomy do wiecznie palącego się świętego ognia. Słup mlecznego dymu wystrzelił prosto w górę. Dając wymowny znak całej okolicy. W ten sposób od wieków jeden lauks ostrzegał sąsiadów o najeździe i wzywał pomocy.

 Rycerze w płaszczach pobiegli natychmiast za Wajdelotą. On pochodnią podpalał zapasy chrustu, słomę koło swojego domu i w końcu swoją chatę. Gryzący dym wypełnił powietrze, mało co było widać. Pamiętam jak widziałem go po raz ostatni, spojrzał na mnie przenikliwie i rozpłynął się w tej mgle jak duch.

 

 Początek drogi

.

Prusy 5

.

Później widziałem jak rąbali nasz święty gaj, w którym mieszkały Duchy i gdzie stary Wajdelota z nimi rozmawiał. Teraz stoi tam wielki krzyż. Nikt tam już nie chodzi. Oczywiście jak go nie zmuszają.

 Nadeszła zima. Stary znajomy Kugis, znów wdał się w jakąś rozróbę i przynieśli go o zmroku ciężko rannego. Przy nim była jego młodsza żona. Patrzyła po przybyłych błagalnym wzrokiem. Na mnie go jednak nie zatrzymała. Nie umiałem przecież leczyć. W środku mnie skręcało i było mi bardzo wstyd, że przez jakiś czas jeszcze nasi ludzie będą pozbawieni uzdrowiciela. A ja tak niewiele jeszcze wiedziałem. W tej osadzie nie było już Wajdeloty, który uratowałby tego dzielnego człowieka. Znachorka zniedołężniała ze starości, już nie chodziła a jej ręce były niesprawne. Jednak akurat w pobliżu byli mnisi i zgodzili się przyjść! Wszyscy z niecierpliwością ich oczekiwali, chcieli zobaczyć jak oni odprawiają te obce nam czary. Ich kapłan był całkiem młody i krótko ostrzyżony, wszyscy zastanawiali się czy podoła. W zasadzie mógłby być zaprzeczeniem naszego Wajdeloty. Miał on ze sobą metalowy krzyż i używał go do swoich zaklęć, mówił też w jakimś nieznanym języku. Ja w jego głosie słyszałem wiele wyrazów kończących się na s i przez to wydawał się ten język podobny do pruskiego.

 Modlił się długo i żarliwie, klękał i podnosił ręce ku niebu, położył krzyż na rannym, jednak jego czary chyba za dobre raczej nie były. Kugis pluł krwią, Kapłan nie przestawał, teraz zaczął śpiewać i wyciągnął jakąś książkę. Nie użył żadnych ziół, nie dotknął ran. Wieczorem oczy Kugisa zrobiły się szklane i twarz przybrała wyraz bólu i taką już została. Ksiądz z zamku powiedział, że taka jest wola jego boga aby ten młody wojownik odszedł do wieczności. Mnisi wzięli zapłatę i poszli sobie. Starsza żona Kugisa położyła głowę na jego piersi. W ręce trzymała dorosłą żmiję. Przystawiła ją do głowy ukochanego. Nie podnosiła głowy dopóki serce tego mężczyzny nie przestało bić. Przez całą noc słychać było szlochanie młodej kobiety.

 Dwa lata po tych wydarzeniach, gdy miałem już lat 12. Zamknąłem się sam w szałasie, musiałem przemyśleć pewne rzeczy. Siedziałem tak całą noc. Byłem głodny i już kleiły mi się oczy, ze zmęczenia, gdy na jawie zobaczyłem starego dobrego Wajdelotę, który rzekł stanowczo:

Dlaczego nie chcesz rozmawiać z naszymi duchami?   Już jesteś gotowy – idź do nich!

Duchy przecież nie mają ciała – broniłem się jednak mało skutecznie.

To im nie przeszkadza w rozmowie, idź na wzgórze! Wiedz, że czekają na Ciebie, nie ociągaj się!

Jego wzrok wymusił na mnie błyskawiczne posłuszeństwo. Wyprostowałem się nagle i ruszyłem przed siebie, niczego się już nie bałem. Wiele lat czekałem na tę chwilę.

Wracając zawitałem do naszego kowala i poprosiłem o narzędzia. Wziąłem ten metalowy krzyż Wajdeloty i teraz ja go porąbałem i wygładziłem. Przez to zrobił się mały ale w końcu wrócił mu dawny kształt. Stał się ponownie równoramienny. Cały dzień polerowałem go z zadziorów. Wieczorem zawiesiłem go na szyi i schowałem pod koszulą.

 Od tej chwili przez długie lata nasz lauks posiadał własnego Wajdelotę. Wiele razy Duchy mi pomogły, wiele przeszedłem ale się nie poddałem. Trudna droga, jak widać, była mi pisana. Tak działałem aby życie naszych ludzi było godne i wartościowe. Wszyscy czekaliśmy na nadzieję, którą miała przynieść nam przyszłość.

.

Prusy 3

.

 

Opowieść tą przelał na papier, urzeczony starożytnymi Prusami

 

Tomasz Zieliński 

.

.

 

**************************

.

.

Opowiadanie Tomasza opisuje zmierzch wolnego pogańskiego ludu Prusów. Spotkał ich okrutny los – ich ziemie zostały najechane i podbite przez jedną z najgorszych zaraz katolicyzmu – krzyżaków – czyli Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Ta zbrodnicza banda łączyła w sobie najgorsze cechy zarówno katolicyzmu jak i ducha niemieckiego – mściwość, fanatyzm, nawracanie mieczem, ogniem i siłą, eksterminacja opornych nowej fanatycznej nadjordańskiej religii połączone z niemieckim drangiem nach ost i narzucaniem niedobitkom podbitych ludów „pruskiej” (niemieckiej) dyscypliny.
Polacy powinni czuć się szczególnie odpowiedzialnymi za los jaki spotkał ludy Prusów, a zwłaszcza wybitych nieomal doszczętnie Jaćwińgów. Ja na szczęście po mieczu wywodzę się z Połabian, którzy spośród Słowian Zachodnich nadłużej opierali się rzymskiej szubienicy. I którzy do podboju Prusów ręki nie przyłożyli. I przeciwko którym skatoliczeni Piastowie także walczyli przyłączając się do bandyckich krucjat połabskich. Tak zrobił np. Mieszko III Stary (ten sam, który mennicę książęcą oddał w ręce żydowskie).
Skatoliczeni Piastowie gorliwie próbowali katoliczyć również ludy Prusów. Ogranizowali haniebne, bandyckie „krucjaty” przeciwko nim, także do spółki z nieludzkimi krzyżakami.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjaty_pruskie
Jest to jedna z najhaniebniejszych kart polskiej historii. W tych bandyckich krucjatach niejeden fanatyczny Piast tracił nawet życie. Tak było z Henrykiem Sandomierskim, który najpierw „bronił” Jerozolimy, a następnie najechał z innymi fanatykami nadjordańskiej dżumy Prusy, gdzie tę skatoliczoną gnidę ubito.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Sandomierski#Okoliczno.C5.9Bci_.C5.9Bmierci
.
Znamy z imienia kilku bohaterskich Prusów walczących o wolność ich ludu. Najbardziej znanym jest chyba Herkus Monte. To on był prawdziwym pierwowzorem  „Konrada Walenroda”. A nie jakiś Litwin, jak to przekręcił Mickiewicz. Litwini początkowo wspierający Prusów, po wielkim przegranym powstaniu antykrzyżackim, widząc Prusów w opresji najeżdżali ich ziemie, pomagając pośrednio krzyżactfu w podboju ich ziem. Nie dostrzegali ślepcy tego, że po Prusach przyjdzie kolej na nich.
.

O Herkusie Monte chciałem wielokrotnie napisać jakiś tekst upamiętniający tego wielkiego Prusa i poganina (w młodości skatoliczonego). Nigdy jednak nie znalazłem na to czasu. Polecam zatem opracowane przez innych autorów szkice o nim – i o innym wojowniku – Diwanie Klekinie – opublikowane na blogu Słowianina/Poganina – Admina Blogu Polskiego. W opracowaniu tym jest także mowa o wielkim powstaniu antykrzyżackim, które nieomal zakończyło się sukcesem. Niestety siepaczom i zbrodniarzom krzyżackim z pomocą ruszyli Niemcy, Piastowie, Czeci. Powstanie Prusów krwawo i brutalnie spacyfikowano topiąc ich opór w morzu krwi.
.
„Herkus Monte – Konrad Wallenrod Prusów / Diwan Klekin – Wódz Barcji
Ożywa legenda Herkusa Montego, pierwszego pogromcy Krzyżaków Herkus Monte uczynił więcej dla swojego ludu niż Robin Hood czy Wilhelm Tell dla swego – mówi Józef Burniewicz, olsztyński dziennikarz i historyk, twórca idei usypania pod Olsztynem wielkiego kopca, który będzie sławić Herkusa Montego, XIII-wiecznego pruskiego wojownika, bohatera walk z Krzyżakami. – Przez kilka lat rozbijał duże armie i wodził za nos najlepszych rycerzy średniowiecznej Europy. Trzeba oddać sprawiedliwość Prusom, narodowi, który żył na tych ziemiach i który w haniebny sposób unicestwiono – mówi Burniewicz.
Pomysł usypania kopca ożywił legendę Herkusa Montego. Wojownik stał się patronem jednej z warmińskich szkół podstawowych, miłośnicy tradycji rycerskich urządzają biesiady jego imienia, powstał nawet zespół rockowy Herkus Monte. Kościół patrzy na Herkusa niechętnym okiem. Hierarchowie olsztyńscy prosili Burniewicza przed trzema laty, by budowa kopca nie rozpoczęła się podczas obchodów millenium i męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Kto bowiem zabił naszego męczennika? Właśnie Prusowie. W świadomości przeciętnego Polaka Prusowie to ci, którzy nie chcieli przyjąć chrześcijaństwa, nie chcieli żyć według praw świata feudalnego i w dodatku napadali na nasze ziemie. To po to, by przeciwstawić się ich ekspansji, Konrad Mazowiecki sprowadził Krzyżaków.
(…)

.
diwan
.
Bartowie niewielki to był lud, ale solidarnie przyłączył się do Wielkiego Powstania Prusów. Z racji zajmowania się pszczelarstwem, cały ten lud nazwany został Barcją.
Do roku 1266 Diwan Klekine ze względu na szczupłość jego wojów, uczestniczył ze swoimi pruskimi sąsiadami we wszystkich wyprawach przeciwko krzyżakom.
Rok 1266 był dla niego tragicznym rokiem, w bitwie pod Kowalewem jak zwykle bardzo zaciętej i z przeważającymi krzyżackimi siłami, na polu chwały w walce o wolność Prusów, poległ Diwan Klekine wódz Bartów.
Bartowie nie wybrali następcy Diwana, natomiast nadal czynnie brali udział w powstaniu pod dowództwem wodzów swoich pruskich sąsiadów.
(…)
.
Powstanie.
Herkus Monte
.
Herkus pochodził z wybitnego rodu pruskiego Montemidów. Był synem księcia Natangów zamordowanego na polecenie wójta Mirabilisa, zakładnikiem i wyjątkowo utalentowanym wychowankiem krzyżackiej szkoły rycerskiej w Magdeburgu, bratem-rycerzem zakonu, który porzucił na wieść o zabiciu ojca. Przerażał Krzyżaków walecznością i odwagą, przede wszystkim jednak talentem strategicznym i taktycznym. Zdarzało się, że Herkus Monte przebrany za Krzyżaka organizował krzyżacką ekspedycję i wprowadzał ją w zasadzkę, z której nikt żywcem nie uchodził.
W liście do papieża Herkus Monte zapewniał, że większość ludu pruskiego jest ochrzczona, a inni też wkrótce się nawrócą. Skarżył się na wiarołomstwo i okrucieństwo Krzyżaków postępujących niechrześcijańsko z Prusami i wyjaśniał, że walka z nimi toczona jest tylko z tego powodu. Z końcowej części listu, w której Herkus Monte poddaje ziemie i ludy pruskie władzy papieża, wynika, że Prusowie zdecydowali się na utworzenie własnego, uznającego zwierzchnictwo biskupa Rzymu, scentralizowanego państwa.

Urban IV nie odpowiedział. Nałożył na Czechy, Morawy i polskie księstwa obowiązek wyprawy krzyżowej przeciw buntownikom. Opieszałość w wywiązywaniu się z tego obowiązku i nieskuteczność krzyżowców w starciach z powstańcami zmusiła papieża Klemensa IV do ogłoszenia w 1265 kolejnej krucjaty.

Krzyżowa hekatomba

Dowodzona przez margrabiego brandenburskiego Ottona III Pobożnego krucjata w 1266 została przez Prusów zdziesiątkowana i wycofała się. Rok później wkroczyła czesko-niemiecka, licząca dziesiątki tysięcy krzyżowców krucjata, którą dowodził król czeski Przemysł Ottokar II. Krzyżowcy uratowali Krzyżaków przed całkowitą zagładą. Powstańcy walczyli jeszcze osiem lat. W przeciwieństwie do Krzyżaków nie mogli liczyć na żadną pomoc. Szeregi wojów się przerzedzały. Ginęli kolejni wodzowie. Herkus Monte został w 1275 przez Krzyżaków podstępnie ujęty i powieszony pod Stabławkami (dziś w obwodzie kaliningradzkim), a po stwierdzeniu zgonu przebity mieczem – na wszelki wypadek. Powstanie dobiegło końca.

Odwet wzięty później przez Krzyżaków i krzyżowców na powstańcach, ich rodach i plemionach uznawany jest przez historiografów za jedną z najkrwawszych kart w dziejach ludzkości. Wraz z prawowitymi gospodarzami regionu unicestwiona została licząca wówczas grubo ponad dwa tysiąclecia nieznana dziś cywilizacja.

Gdyby powstanie zakończyło się sukcesem Prusów, a papież uznał racje zwycięzców, prawdopodobnie powstałoby ich silne, scentralizowane państwo, a wówczas dzieje Europy, zwłaszcza Polski i Niemiec, potoczyłyby się zupełnie inaczej.”
https://slowianin.wordpress.com/tag/herkus-monte/
.
Na dzieje Polski, Niemiec i Europy koszmarną czkawką odbiło się sprowadzenie w roku 1226 na Ziemię Chełmińską przez Konrada Mazowieckiego zbrodniczego krzyżactfa. III wieki krzyżacki topór wisiał nad państwem Piastów. Dopiero unia z Litwą zmieniła proporcję sił. W tym samym czasie cesarstwo niemieckie pod koniec średniowiecza rozpadło się na wiele konkurujących ze sobą państwek a ranga cesarza spadła do roli figuranta. W roku 1806 cesarstwo padło pod ciosami rzeźnika z Korsyki. Natomiast państwo krzyżackie powstałe na drodze ludobójstwa, podbojów, grabieży i zaboru ludom pruskim Ziem, po sekularyzacji w 1525 roku uwolniło się podstępnie z roli lennika Rzeczypospolitej w 1657 roku, przeobraziło się w gangsterskie księstwo a nastąpnie królestwo Prus, które najmocniej parło do rozbiorów Rzeczypospolitej. To pod egidą tego gangsterskiego/bandyckiego państwa utuczonego na krwi i rabowanej ziemi (najpierw przez krzyżactfo, później przez Hohenzollernów) dokonało się zjednoczenie Niemiec nazwanych II Rzeszą.

.
II rzesza
.

Jej „kontynuatorem” czuł się austriacki gefreiter, mieszaniec Hitler – twórca III Rzeszy.
Ileż nieszczęść uniknęłaby Polska (wcześniej Rzeczypospolita) gdyby nie skatoliczony fanatyk Konrad Mazowiecki i sprowadzeni przez niego ludobójcy i grabieżcy – krzyżacy. Ucisk w ich państwie był taki, że Związek Pruski wywołał bunt przeciwko krzyżakom i poprosił Kazimierza Jagielończyka o przyłączenie dużej części państwa krzyżackiego do Rzeczypospolitej. To z kolei wywołało wojnę trzynastoletnią i utratę przez krzyżactfo części zagrabionych wcześniej ziem.
.
Wracam do sprawy Prusów. Przypomnieć pragnę w tym miejscu jeszcze pełen bólu i nostalgii wiersz Johanesa Bobrowskiego (w moim tłumaczeniu):
.
Pieśń mam do zaśpiewania
Jaśniejącą od gniewnej miłości
Ciemną od żalu
Gorzką, jak łąkowe zioła
Mokrą jak na nadmorskim urwisku
Nagie sosny, szlochające
Od porannego wiatru na ugorach
Palącą przed wieczorem
Twój nigdy nie wyśpiewany
Upadek, kiedy utopiono nas w naszej krwi

Kiedyś, gdy każdy dzień
Przypominał radosną
dziecinną zabawę, świat marzeń
Lud
Czarnych lasów
Niepowstrzymanych rzek
piaszczystych lagun, morza!
Lud
Nocnych łowów
Stad zwierząt i letniej krainy
Lud
Perkuna i Pikolla
Ozdobionego wieńcem z kłosów Patrimpa
Wszystkich Swoich Bogów
Lud
Jak żaden inny był, lud radości!

Jak żaden, żaden inny! Śmierci
Lud
Przed obcego boga
Matką w pełnym zadyszki tańcu
Upadający
Jak przed jej nachalnym
Wojskiem maszeruje ona przejmując panowanie
Nad lasami. Jak szubienica jej syna
Przychodzi za nią.

Nazwy przypominają o Tobie
Rozdeptany ludu, zbocza pagórków
Rzeki, bez blasku, ale często
Kamienie i drogi
Pieśni wieczorne i baśnie,
Szelest jaszczurek wymawiają Twe imię
I jak woda i bagna
Dzisiaj robi to moja pieśń
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/01/elegia-o-ludu-prusow/
.
A swoją drogą – czyż to nie dziwne – Niemiec z polskim nazwiskiem Bobrowski i ja – z niemieckim nazwiskiem – oboje czujemy ogromny sentyment do pogańskiego ludu Prusów.
.

Na koniec jeszcze ciekawostka o tym, jak w podobny sposób krzyżackich ludobójców wybielają polskojęzyczny żydo- katolicki klecha prałat Roman Kneblewski i niemieccy szowiniści – miłośnicy II („pruskiej”) Rzeszy.
.

Najpierw klecha…
W dwóch filmikach ten fanatyczny jahwista żyły z siebie wypruwa, aby wybielić krzyżactfo.
.

.

.
Wg niego nawet wojny na śmierć i życie z zakonem to były tylko nieporozumienia w jednej katolickiej rodzinie, czy kłótnie pomiędzy (katolickimi) dziećmi. Łże przy tym, że były tylko dwie wojny z krzyżakami. A ich było co najmniej siedem:

.

Aż strach pomyśleć, jaki byłby los Królestwa Polskiego, gdyby pod Grunwaldem krzyżactfo rozbiło wojska polsko-litewskie i zabiło Jagiełłę. W podobny sposób wybielają zbrodnicze krzyżactfo szowiniści niemieccy. Na stronie wielbicieli II Rzeszy jest takie oto zdanie dotyczące właśnie państwa krzyżackiego:
.
„Ostpreußen, das ist die Jahrhunderte alte Geschichte eines gelungenen Zusammenwachsens unterschiedlicher Völkerschaften unter der Leitung des Deutschen Ordens.”
(Prusy Wschodnie to historia stuleci udanego współistnienia przeróżnych ludów pod kierownictwem niemieckiego zakonu).
http://freistaat-preussen.info/fakten-in-k%C3%BCrze/einige-worte-zu-preu%C3%9Fen.html
.
I ani słowa o grabieży ziemi, rzeziach, podstępnym mordowaniu elity Prusów, o tłumieniu buntów, zniewoleniu niedobitków, o siłowym „nawracaniu”, o wyzyskiwaniu podbitych ludów – a wszystko to pod płaszczykiem „chrystianizacji”. Dla niemieckich szowinistów te ziemie – zagrabiane ziemie Prusów – są „od zawsze niemieckie”. Bo kiedyś zbrodnicze krzyżactfo postawiło tam swojego buciora, niosąc ze sobą krwawą rzymską szubienicę, śmierć i niewolę. Nawet ubolewają, że po II wojnie te zagrabione przed stuleciami ziemie Niemcy utraciły i że zlikwidowano gangstersko-bandyckie „państwo pruskie”.
.
Co sprawia że polskojęzyczny klecha i niemieccy szowiniści na tę samą modłę wybielają zbrodnie siepaczy z krzyżami na płaszczach i tarczach?
.
Odpowiedź na to pytanie niech każdy da sobie sam.
.
.

opolczyk
.
.
precz z jahwizmem
.
.
Ręce Boga