Czytelnia

.

Literatura słowiańska

.

Zorian Dołęga Chodakowski – prekursor i piewca Słowiańszczyzny, przez rodaków zapomniany

„O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”

.

Kazimierz Moszyński – etnolog i etnograf słowiański

„Kultura ludowa (materialna i duchowa) Słowian” – monumentalne (trzytomowe) dzieło

.

*****

.

Literatura ogólna

.

Nota o autorze: Izrael Szahak (Israel Shahak; ur. 28 kwietnia 1933 r. w Warszawie, zm. 2 lipca 2001 r. w Jerozolimie) – żydowski publicysta, krytyk judaizmu i szowinizmu żydowskiego, obrońca praw człowieka. Autor wielu książek na ten temat, w tym między innymi „Żydowskie dzieje i religia; Żydzi i goje – XXX wieków historii”. Był profesorem chemii na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

.

.

„Pani Izabela Litwin jest współautorką opracowania, które znakomicie wyjaśnia (nawet ekonomicznym analfabetom – jak ja do niedawna) mechanizmy stosowane przez finansjerę do ograbiania maluczkich. Uważam, że każdy szanujący się Słowianin powinien zapoznać się z tym opracowaniem – nie jest długie, a czyta się naprawdę świetnie.” – MrC

.

Reklamy

228 komentarzy do “Czytelnia

  1. Dzisiaj pierwszy dzień lata i z tego co wiem Noc Kupały? Jeśli tak, to wszystkiego najlepszego!

    Marek, zgadza się, dzisiaj jest Kupalnocka. Akurat wyświetlił się o tym wpis.
    Dzięki za życzenia i nawzajem!

    opolczyk

    Polubienie

  2. Czy pańskim zdaniem cesarz Julian Apostata, który porzucił chrześcijaństwo, usiłował je znieść i przywrócić w Rzymie dawną religię był dobry, czy zły?

    Przede wszystkim był mądry. Widział do jakiego fanatyzmu i skrajnej nietolerancji prowadziło krystowierstwo.

    opolczyk

    Polubienie

  3. Czy takie dziedziny, jak astrologia (horoskopy itp.), wróżby i leczenie przez szeptuchy/szeptunów są prawdziwe?

    Jarek,

    astrologią i wróżbami nigdy głębiej się nie zajmowałem, nie mogę więc miarodajnie się wypowiedzieć, czy coś jest na rzeczy. Choć przypuszczam, że osoby o uzdolnieniach parapsychologicznych intuicyjnie mogą z horoskopów czy wróżb coś faktycznie trafnego „wyczytać”. Niestety w tych dziedzinach jest masa oszustów żerujących na naiwności ludzkiej. Na nich należy uważać.
    To samo dotyczy szeptuch i szeptunów. Istnieją oni rzeczywiście i potrafią prastarymi metodami leczyć. Ale i oszustów udających szeptuchy i szeptunów też nie brakuje. Tych można rozpoznać – gdy najpierw mówią o zapłacie a nie o leczeniu, należy od razu zrezygnować z ich „usług”. Tak samo, jeśli ich metody nie przynoszą żadnej widocznej poprawy – należy szukać innych.

    opolczyk

    Polubienie

  4. Czy prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka jest dyktatorem? Wypuszczony z aresztu za kaucją Mateusz Piskorski napisał książkę „Białoruś: model państwa i gospodarki”, czyli jak widać popiera Białoruś. Z drugiej strony prezydent Białorusi jest oskarżany o udział w zamordowaniu kilku opozycjonistów, a wielu uważa go za dyktatora, nawet zespół Big Cyc zrobił kiedyś o nim nieprzychylną mu piosenkę.

    Filip

    polityków, którzy nie są marionetkami żydo-banksterów, zachodnia propaganda zawsze nazywa „dyktatorami”. A tymczasem Łukaszenka ma poparcie zdecydowanej większości Białorusinów i uchronił Białoruś od zrobienia z niej jewrounijnego baraku.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2012/02/28/brawo-bialorus-brawo-prezydent-lukaszenka/
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/08/12/obiecywano-nam-juz-druga-japonie-czy-druga-irlandie-a-moze-tak-zrobmy-druga-bialorus/

    opolczyk

    Polubienie

  5. W ramach podążania za FAKTAMI (Prawdą) i edukowaniem publiki, pozwolę sobie na kilka uwag do najnowszego wpisu Opolczyka: https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/08/istniejemy-troche-dluzej-niz-od-roku-966/

    Wszystko ładnie pan tam, p. Andrzeju, podsumował i wyjaśnił, jednak poza czterema kwestiami, które tam wyłapałem. Drobnymi oczywiście w stosunku do całej słusznej wymowy tekstu, ale dla 100% rzetelności skoryguję je, jeśli pan pozwoli. Poniżej cztery cytaty z pana wypowiedzi, do których załączam mój komentarz:

    1. „(…) Ariami nazwano odłam Słowian” – powinno być, Ariami nazwano odłam Euroazjatów, nie Słowian. To ci Euroazjaci spod Uralu, byli przodkami Słowian i Ariów. Obydwie nazwy są kulturowe, a nie biologiczne. Słowianie, utworzyli swoją kulturę (zwyczaje, formę życia społecznego) na mokradłach dorzecza rzeki Prypeć, Dniestr i Dniepr, na ich środkowych odcinkach. To te mokradła były fundamentem i czynnikiem, że dawni Euroazjaci z okolic Uralu stali się Słowianami w Europie Centralno-Wschodniej. Dlatego nie było im potrzebne koło ani koń w tych warunkach przyrodniczych, dlatego nie stworzyli kultury wojennej, a dzieci nie wychowywali na wojowników, tylko na rybaków rzecznych i jeziornych.

    2. „(…) Koło znane było tu najwcześniej, ale wykorzystywane było tylko w celach pokojowych – do transportu płodów rolnych z pobliskich pól czy ściętych pni do budowy domostw” – nie jest to prawdą. Koło, jak nadmieniłem już wyżej wymyślone zostało na terenie obecnej Mandżurii w obecnych Chinach, przez Ariów a w zasadzie ich wschodniego odłamu: Tocharian. Do Europy wynalazek ten przywędrował wieki, wieki później z potomkami tych ludzi,kiedy haplogrupa męska R1a konwertowała z czasem w haplogrupę R1b, wtedy zaczynamy mówić o kulturach kurhanów, kulturze Halsztackiej z centrum w Alpach Północnych, kulturze Yamnaja na obecnej Ukrainie, kulturze ceramiki dzwonowej w europie Zachodniej. Koń ujeżdżany i hodowany wraz z wozem na kołach, przybył z tocharyjskich/aryjskich stepów Azji Środkowo-Wschodniej. Słowianie na mokradłach Prypeci nie mieli też żadnych płodów rolnych. Zbierali jedynie runo leśne i łowili ryby. Nie ścinali pni. Żyli w lekkich konstrukcyjnie szałasach pozbieranego po lesie gałęzi poszycia i wiatrołomów.

    3. „(…) zwłaszcza łączenie Słowian z grabieżczymi Scytami i Sarmatami raczej szkodzi Słowiańszczyźnie, niż jej pomaga” – faktem archeologicznym jest, iż istniała Kultura Przeworska na naszych obecnych ziemiach i to ona naturalnie połączyła resztki Słowian, Scytów i Sarmatów oraz ich pozostałości kultur w jedną całość, co dało początek pierwszym państwowościom jak ta w Nitrze, jak ta na Morawach z Krakowem włącznie. Potem na ich szczątkach pod germańskim nadzorem i know-how z Rzymu powstały obecne Polska, Czechy, Słowacja.

    4. „(…) ukazanie ciekawych rzeczy, jakie działy się na terenie osadnictwa słowiańskiego (a nie „polskiego”) na ziemiach słowiańskich już 7 tys. lat temu.” – to nie było osadnictwo słowiańskie, ale Indoeuropejskie, o których wspomniałem już wyżej. Polecam rzucić okiem na rozkład haplogroup w obecnej Europie, to pozwala zrozumieć z jaką mieszanką mamy i mieliśmy do czynienia.

    Pozdrawiam,
    Demaskator.

    Demaskator,

    kopii kruszyć nie zamierzam, ale…

    Ad 1) Gdy Ariowie odłączyli się od reszty, ów lud eroazjatycki był już w pełni Słowianami.

    Ad 2) Koło w Mandżurii było jeszcze mniej potrzebne niż Słowianom u nas. Bardziej przydatne byłyby dla nich sanie.

    Ad 3) W okresie kultury przeworskiej nie było „resztek” Słowian. Słowianie byli w niej dominującą grupą etniczną.

    4) Nie przypadkiem haplogrupa R1 a1 a7 (mówił o tym prof. Grzybowski) wytworzyła się na naszych ziemiach ok. 7 tys. lat temu. I wtedy budowano też te różne kręgi obrzędowe. Tyle, że aby grupa R1 a1 a7 mogła się tu wytworzyć, musiała być wcześniej ogólna R1a. Słowianie przyszli na nasze ziemie za cofającym się lodowcem i szybko stali się grupą dominującą.

    Pozdrawiam

    opolczyk

    Polubienie

    • Ah, widzę, zamiast sięgnąć i sprawdzić samemu, czy słusznie pana skorygowałem, to pan woli właśnie te kopie kruszyć ze mną, nie edukując się dalej. Czyżby wolałby pan spocząć na laurach? 😉 Kochany, tu trzeba edukować się do samej śmierci 😉 Z każdym rokiem są nowe odkrycia przecież.

      Ad. 1 pominę, bo już szkoda mi słów, tak jesteś pan uparty, ale postudiować antropologii to się już panu nie chce – rozumiem, nie zna pan angielskiego.

      Ad. 2 Mapa zasięgu lodu z ostatniego zlodowacenia https://www.youtube.com/watch?v=Cwh47VuXFM0 , które zaczęło się 120 tys. lat temu, ale 20 tys. lat temu (i ztego okresu jest ta zalinnkowna mapa) zaczęło wszystko topnieć powoli, za następne 10 tys. lat temperatura globalna podniosła się o 3,5 stopnia i większość lodu zanikła powodując zatopienia nisko leżących gruntów. Zatem proszę teraz spojrzeć jak daleko geograficznie leży Mandżuria od tego lądolodu, zatem o jakich saniach tu mowa?

      Ad. 3 To że ilościowo przeważali Scytów, nie znaczy, że nie były to resztki. To był czas, kiedy już wszyscy się wykrwali w wojnach i kiedy zarazy jak dżuma już dawno skonsumowały swe ofiary. Czasy Kultury Przeworskiej były nowym otwarciem, nowym startem w Europie Wschodniej. Scytowie choć w mniejszości jednak wciąż byli liderami z know-how w tych nowych mieszanych społecznościach.

      Ad 4, nie zna pan angielskiego, ale rozumiem, że zna pan niemiecki, więc dlaczego nie poczyta pan (a przecież ma pan tam jeden z lepszych ośrodków badawczych nad DNA – Instytut Plancka) na czym polegają te populacyjne badania haplogropup? Ja poczytałem, więc mówię panu, że genetyk nie jest w stanie powiedzieć na jakim terenie geograficznym dana mutacja w DNA miała miejsce. Zatem skoro wyczytał pan u Grabowskiego, coś przeciwnego, to musi pan zmienić źródło wiedzy. Ma pan pod nosem światowych ekspertów, a sięga pan po polską miernotę.

      Genetyk może tylko określić czasowy interwał między mutacjami, oraz porównać same mutacje między sobą (i je zindeksować, pokatalogować). Do niczego więcej się genetyk populacyjny nie nadaje. Dlatego zachodnie ośrodki badawcze, mając kasę, tworzą liczne zespoły badawcze, a w nich jest geolog, antropolog fizyczny, antropolog kulturowy, językoznawca, archeolog, paleontolog, inżynierowie różnych dyscyplin technicznych, itd. Wschodni naukowcy z braku pieniędzy, niestety odstają w badaniach, gdyż nie mogą takich zespołów tworzyć w każdym jednym projekcie.

      Demaskator,

      już kiedyś toczyliśmy dyskusję nt „nauki” anglosaskiej, anglojęzycznej. Sam kiedyś korzystałem z jej publikacji (choć nie znam angielskiego, ale są tłumaczenia). Wymysły „naókowców” zachodu służą polityce i załganej narracji historycznej mającej wykazać wyższość zachodu i kultury zachodniej nad Wschodem. Przez co przestałem z nich korzystać. To samo dotyczy „nauki” niemieckiej, także tej made in Instytut Plancka. Służy ona interesom politycznym i narracji allochtonicznej.
      Słuchałem kiedyś prelekcji niemieckiego naukowca o tym, jak na zachodzie (także w Niemczech) cenzuruje się naukę i te badania i odkrycia, które są „nieprawomyślne”. Nie tylko w antropologii, nawet w fizyce:

      Jeśli zna pan niemiecki – polecam.
      Dla mnie zespół badawczy prof. Grzybowskiego to nie „polskie miernoty”, a poważni i obiektywni naukowcy. A i sam prof. Grzybowski wyraźnie wyjaśnił, po czym poznać, gdzie dana haplogrupa się pojawiła.
      Dalszej dyskusji nie przywiduję…

      opolczyk

      Polubienie

  6. Z racji pojawienia się Demaskatora, który – z tego co pamiętam – jest na tyle zafascynowany judeoanglosaską pseudonauką, że wierzy w teorię ewolucji, przypominam się w sprawie tejże teorii. Uzasadnieniem tego wpisu jest kawałek, który niedawno znalazłem na YT poświęcony właśnie teorii ewolucji.

    Pewnie nikt z nas nie czytał prac Darwina (przymierzam się, ale jak to z przymierzaniem…) a John Taylor Gatto czytał. Opolczyk umieścił na swoim blogu mój tekst „Cywilizacja jako hodowla ludzi” a okazuje się, że tutaj Gatto wprost mówi, że cała teoria ewolucji to właśnie teoria hodowli ludzi, i co więcej, o to właśnie chodziło Darwinowi:

    Gatto mówi, że Darwin był „obłędnie bogaty” co oczywiście wskazuje na żydowskie pochodzenie. Cała (judeo)anglosaska arystokracja ma takie geny i oni mają bardzo rasistowskie spojrzenie na świat, co wprost wynika z „Pisma świętego”, dokładnie to prorok Ezechiel mówi, że to „oni” są ludźmi (Ez 34:31, http://biblia-online.pl/Biblia/JakubaWujka/Ksiega-Ezechiela/34/1):

    ////A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście, a ja PAN Bóg wasz, mówi PAN Bóg.////

    Święci rabini w Talmudzie wyjaśniają, że w tym wersie brakuje jedynie słowa „TYLKO WY ludzie jesteście” i dopiero wtedy tekst staje się zrozumiały (Baba Mezia 114b, przypis 5, http://halakhah.com/babamezia/babamezia_114.html). Przypominam, że według judejskiej doktryny Mojżesz na Synaju otrzymał od pustynnego demona Jahwe prawo pisemne (Torę) i prawo ustne, które potem przybrało formę Talmudu. Takie umocowanie mają wyjaśnienia zapisane w Talmudzie.

    W kontekście znajomości tych meandrów judejskiej doktryny cała teoria ewolucji i rasistowskie wyczyny Imperium Brytyjskiego, Stanów Zjednoczonych czy Anglosasów generalnie (Australia!) i Izraela nabierają innego znaczenia. A teoria ewolucji to po prostu pseudonaukowa przykrywka dla realizacji rasowych obsesji mających źródło w starożytnym „Piśmie świętym”.

    Gatto mówi, że Darwin za przykład podludzi znajdujących się na najniższym szczeblu uznawał Irlandczyków, co nie powinno być dla nas pocieszeniem. Po prostu nie miał wiele do czynienia ze Słowianami. Gdyby miał, to pewnie uznałby Słowian za takich samych podludzi jak Irlandczycy, z tych samych powodów. Sprawa jest chyba ciekawa i uzasadnia samodzielne studiowanie dzieł Darwina…

    W każdym razie teoria ewolucji to rasistowska ideologia ubrana w pseudonaukowy język, mająca źródło w „Piśmie świętym”.

    Metro,

    co do judeoaglosaskiej nauki, zwłaszcza obecnej – pełna zgoda. Jest ideologią a nie nauką. Niemniej Darwina tak całkiem w czambuł nie potępiam. Wiele z tego, co pisał ma ręce i nogi. Jego teoria bliższa jest rzeczywistości niż żydo-biblijny kreacjonizm, zgodnie z którym demon pustynny pan buk Jahwe w gotowej i ostatecznej formie stworzył wszystkie rośliny, zwierzęta i człowieka. Mutacje mają miejse, co wykryli także gwenetycy. I te powolne narastające mutacje odpowiedzialne są za powolną ewolucję gatunków.

    opolczyk

    Polubienie

  7. Andrzej, biologia to nie moja tematyka, więc czuję się niepewnie. Ale w XIX wieku nikt już nie przejmował się „Pismem świętym” i Kościołem rzymskokatolickim, no może oprócz parafian. To już były czasy po rewolucji we Francji, kiedy Kościołowi przetrącony został kręgosłup. Ostatnim państwem chrześcijańskim była wówczas Rosja, reszta to żydomasoneria.

    Wcześniej wersja o stworzeniu z Księgi Rodzaju, rozdziału 1 czy 2 (są wzajemnie sprzeczne) to była po prostu była ideologia władzy i akurat w kontekście darwinizmu jako konkurencyjnej ideologii władzy, to akurat bardziej mi się podoba wersja z „Pisma świętego”. Bo w tej wersji jednak każdy człowiek to stworzenie boże, a darwinizm w tym kontekście to darwinizm społeczny, czyli walka o byt, wojna wszystkich ze wszystkimi, teraz wyścig szczurów. Darwinizm społeczny – jako ideologia – to jednak totalne barbarzyństwo.

    Dyskutowaliśmy już o tym. Wyróżniamy MIKROewolucję i MAKROewolucję. Ta pierwsza to dostosowywanie się gatunków do otoczenia i dziedziczenie tego dorobku przez potomstwo, w odpowiednich okolicznościach. To wszyscy zawsze wiedzieli i nikt tego nie kwestionował. Krokodyle są słodkowodne a w australijskich namorzynach słonowodne, po prostu się przyzwyczaiły do słonej wody bo musiały i potomstwo to odziedziczyło. Wielbłądy zabrane z Arabii do Mongolii czują zimno i rośnie im inna sierść i potomstwo to dziedziczy. W podobny sposób przystosowywały się psy czy bydło. Taki mechanizm. Ten mechanizm badało wielu biologów już w starożytności, choć najbardziej znany jest Lamarck czy Łysenko. Wyczytałem że złotą rybkę Chińczycy wytworzyli z karpia już dwa tysiące lat temu, więc musieli mieć biologię na wysokim poziomie. Organizmy się dostosowują do otoczenia i potrafią to dostosowanie dziedziczyć, doskonale o tym wiemy i zawsze wiedzieliśmy. To wszystko wyjaśnia prawdziwa biologia, oparta na obserwacji rzeczywistości a nie na tępej dogmatyce, biologia sprzed czasów szarlatańskiego teologa Karola Darwina.

    Jeśli chodzi o MAKROewolucję, a więc zmianę rodzajów zwierząt z jednych w inne, na dodatek bardziej złożone, to dowodów na potwierdzenie takiej tezy jest tyle samo, co dowodów potwierdzających zmartwychwstanie „pana Jezusa”. Karol Darwin miał wykształcenie teologiczne i tutaj użył metody właśnie z teologii czy filozofii spekulatywnej. Darwin niby obserwował dostosowanie się do otoczenia różnych gatunków żółwi czy ptaków na Galapagos, ale to były obserwacje z zakresu MIKROewolucji a on bezpodstawnie ekstrapolował mechanizm spekulując o MAKROewolucji. Nikt tego nigdy nie udowodnił, włączając samego Darwina. To bzdura.

    Ewolucjoniści mówią że poszczególne rodzaje zwierząt są do siebie podobne i to jest dowód ewolucji. A ja słyszałem jednego chrześcijańskiego wykładowcę, co mówił że podobieństwo organizmów jest dowodem stworzenia, bo „Pan Bóg” używał jednego szablonu dla ułatwienia sobie pracy. Prawda jest taka że ogólne podobieństwo organizmów niczego nie dowodzi.

    Ewolucja jest ważna bo to jest ideologia obozu władzy. Judeoanglosasi tłumaczą ludobójstwo w Amerykach, w Afryce, w Australii, a teraz w Afganistanie czy Iraku tym, że oni są bardziej „rozwinięci”. Zawsze były wojny i zawsze w wojnach wygrywali obiektywnie lepsi, czyli oni, więc nie ma żadnego problemu. Jak żydowscy farmaceuci infekowali ospą koce dla Indian czy Australijczyków, to była po prostu „walka o byt”. Lepszy zwyciężył. U nich teoria ewolucji to religia, a jest to wariant judaizmu.

    Pytanie o pochodzenie człowieka to zawsze pytanie polityczne i przygotowaniem na nie odpowiedzi zajmują się zwykle kapłani-szarlatani. Odpowiedź na to pytanie to jeden z fundamentów „nadrzeczywistości”. Pamiętamy przecież bzdury wypisywane przez Marka Głogoczowskiego w sprawie szczepionek, a on się o biologię otarł o tyle, że znał jakichś żydowskich biologów-szarlatanów z Kalifornii czy z Francji. To pewnie byli ludzie administrujący tą religią. Jak pisał Głogoczowski cytując jakoby jednego z tych szarlatanów, „biologia to metafizyka”. I jest to prawda o tyle, że oni tworzą religię, „nadrzeczywistość”, pseudonaukowe uzasadnienie porządku społecznego. W tym sensie „Pismo święte” i teoria ewolucji to po prostu alternatywne wyjaśnienia i uzasadnienia porządku społecznego. Dlatego są ważne.

    Polubienie

    • Metro,

      w telegraficznym skrócie.

      Z tego co wiem, to Darwina wściekle atakowali przede wszystkim anglikanie (protestanci). U nich żydo-biblia nadal była w jego czasach jedyną prawdą objawioną. Natomiast kk przezornie milczał, choć sam też nadal jak pijany płotu trzymał się kreacjonizmu. Darwin nigdy nie pisał o „darwinizmie społecznym” a nawet odcinał się od takich pomysłów. Wspominał w jego pracach o przypadkach pomagania sobie nawzajem przez różne zwierzęta, o ich socjalnych zachowaniach. A więc nie pisał tylko o walce o byt i o selekcji naturalnej. Choć i te jego spostrzeżenia są jak najbardziej słuszne. Natura jest jednak bezwzględna. Jedna lwica np. co rok rodzi młode – od dwóch do pięciu. W ciągu 10 lat ok 30. Za życia jednej generacji lwów ich liczba powinna wzrosnąć 30 razy. A tak nie jest. Dlaczego? Selekcja i walka o byt. Przyżywa i osiąga dorosłość oraz rozmnaża się niewielki % wszystkich zwierząt wszystkich gatunków.

      Ewolucja w skali makro dlatego jest niezauważalna, gdyż przebiega powoli. Jeśli w jakimś gatunku wyizoluje się mała grupka, mikrozmiany genetyczne w jej obrębie po wystarczająco długim okresie sprawią, że wytworzy się nowy gatunek, choć często podobny do gatunku wyjściowego. Popatrz – konie i osły mogą się krzyżować, bo miały wspólnego przodka. Ale ich potomstwo najczęściej jest już bezpłodne. Gdy izolacja pomiędzy nimi potrwa jeszcze z wystarczająco długo, różnice genetyczne pomiędzy nimi wzrosną tak, że już nie będą mogły mieć wspólnego, choćby bezpłodnego potomstwa. To samo jest z lwami i tygrysami. Ich geny coraz bardziej się oddalają i jeśli nie wybijemy wszystkich lwów i tygrysów, w przyszłości już nie będzie możliwości wyhodowania legrysów ani tyglewów:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Legrys

      Tak więc ewolucjoinizm jest dla mnie o wiele bardziej logiczny i prawdopodobny niż żydo-biblijny kreacjonizm, który jest po prostu bzdurny.

      Polubienie

      • Andrzej,

        „Tak więc ewolucjoinizm jest dla mnie o wiele bardziej logiczny i prawdopodobny niż żydo-biblijny kreacjonizm, który jest po prostu bzdurny”

        Tyle, że i temu ewolucjonizmowi nie powinno się nadawać większego znaczenia niż ma – jest opisem obserwacji dokonanym w utworzonym modelu (no i pozostaje tym nawet wtedy, gdy jakieś żydowskie, czy jakiekolwiek inne typy, próbują nam wmawiać coś innego, paplając o jakiejś np. „prawdzie o rzeczywistości”). Bo w imię czego, anglosaskiej, czy jakiejś innej pseudonauki? [pytanie retoryczne]
        Oczywiście nie twierdzę, że Ty nadajesz temu jakieś większe znaczenie.
        Co prawda kreacjonizm nie jedno ma imię, ale mniemam Andrzej, że masz na myśli ten, który odrzuca właśnie np. powstawanie nowych gatunków.
        Zresztą i tak nie uważam się ani za swoje ciało ani za swój „organizm” (nauka), żeby mi ktoś coś innego mógł wmówić (bo naukowo udowodnić się nie da).

        Mirek

        Polubienie

        • Mirek,

          nawet jeśli pozostaniemy przy kreacjonizmie, świat zwierząt istnieje już setki milionów lat i w międzyczasie wszystkie wykreowane przez Logos/Bogów/Kosmiczny Umysł żywe istoty całkowicie za sprawą powolnych mikromutacji zmieniły swój wygląd, a izolowane grupy wytworzyły powoli i stopniowo nowe gatunki.
          Problemem w badaniu tego zagadnienia jest przerażająco niewielka ilość odkopywanych kości, jak i niemożliwość jednoznacznego często ich zakwalifikowania. Gdyby ludzkość nagle wymarła i za jakiś czas kosmici wykopaliby np. szkielet białego koszykarza z usraelskiej ligi NBA (2.30 wzrostu) oraz szkielet np. pigmeja (1, 40 wzrostu), o nieco innym kształcie czaszki i proporcjach ciała, być może uznaliby te szkielety za szczątki różnych gatunków hominidów. Z drugiej strony, gdyby znaleźli niekompletne szkielety np. zebry i konia, być może uznaliby je za jeden gatunek, choć tak nie jest.

          Kreacjonizm twierdzący, że gatunki powstały w gotowej i ostateznej formie jest naprawdę bzdurny. Ewolucja to fakt, a DNA jest tego dowodem.

          Oczywiście, że nie przywiązję do tego naukowego problemu szczególnej wagi. Człowiek to przede wszytkim duch, a nie ciało – materialny pokrowiec – który wielokrotmnie zmieniamy, nim osiągniemy duchowy poziom zwalniający nas z konieczności kolejnych inkarnacji na Ziemi. Niemniej jako zagadnienie choćby tylko teoretyczne jest to sprawa ciekawa. A zdobywanie wiedzy też jest jednym z celów naszej ludzkiej egzystencji. Kto wie, nie jest skazany na ślepą wiarę.

          Polubienie

          • Andrzej,

            „nawet jeśli pozostaniemy przy kreacjonizmie”

            Nie, nie, ja nie jestem kreacjonistą, ale i nauce nie nadaję takiego znaczenia jakiego ona nie ma. Z naukowego punktu widzenia jestem Człowiekiem (Homo sapiens) i ja to akceptuję ponieważ rozumiem, że nauka (ta taka nie pseudo) tym samym nie wyjaśniła mi kim naprawdę jestem oraz nie mówi mi poprzez to, że jestem tym ciałem, czy organizmem. A kto uznaje Scjentyzm ten na pewno nie wie, czy nie rozumie, że robi błąd.
            Po prostu musiałem się upewnić, także dziękuję.

            Sława!

            Mirek,

            a więc wszystko jasne. Rozumiemy się.

            Sława!

            opolczyk

            Polubienie

  8. 1. Osobiście przyjmuję założenie, że człowiek nie jest zdolny do wyjaśnienia pochodzenia świata czy nawet swojego własnego. Dlatego dyskusja między kreacjonizmem a ewolucjonizmem (tym w wydaniu Darwina) jest dla mnie jałowa. W obydwu stanowiskach funkcjonują dogmaty o dość dyskusyjnej wartości, więc całość to spór religijny.

    Słyszałem Varga Vikernesa co tłumaczył pogańskie podejście do zagadnienia pochodzenia świata i człowieka z mitologii Gotów, on powiedział coś w stylu „świat istniał zawsze” i wyjście poza ramy tej tezy zwykle wymaga przyjęcia głupich założeń quasi-religijnych, jak u kreacjonistów czy ewolucjonistów. „Świat istniał zawsze”.

    Pytanie człowieka o pochodzenie świata jest trochę podobne do pytania krowy o to samo. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności krowa polegnie na tym pytaniu. Krowa zresztą pewnie polegnie na pytaniu o pochodzenie obory. Obora istniała zawsze.

    Próby wyjaśnienia pochodzenia świata są po prostu żałosne, jak teoria wielkiego wybuchu. Przecież COŚ nie może powstać z NICZEGO. To po prostu bzdury. O wiele mądrzejsze jest przyjęcie tezy że obora istniała zawsze.

    2. MAKROewolucja jest dlatego niezauważalna, albo dlatego że wolno przebiega, albo dlatego że nie istnieje. Ponieważ nikt jej nie udowodnił, to przyjmuję za bardziej prawdopodobną drugą wersję. Brzytwa Ockhama.

    To, co opisałeś, to ciągle MIKROewolucja, bo tygrys i lew to jednak ciągle ten sam rodzaj zwierząt, koty. To samo koń i osioł, podobne bydlątko kopytne. MAKROewolucja to np. przekształcenie się kręgowców z bezkręgowców czy płazów z ryb. Chociaż pokazują ryby, co w błocie potrafią czołgać się używając płetw jako odnóży, to jednak ciągle ryby. Nie ma żadnych „form pośrednich” które miałyby być dowodem MAKROewolucji postulowanej przez Darwina. Już od 150 lat szukają i ciągle nic.

    Poza tym nie ma żadnej chronologicznej hierarchii, od prostszych organizmów do bardziej złożonych. Kości ludzkie i małpie są przemieszane z kośćmi dinozaurów i jakichś domniemanych UFOludków (https://www.google.com/search?q=elongated+skulls&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiK2ozoyrLjAhXFnFwKHScXCFsQ_AUIECgB&biw=1536&bih=760), a fałszowaniem tych znalezisk na całej Ziemi zajmuje się Smithsonian Institution.

    3. To co mówił Gatto jest o tyle cenne, że on wspomniał o społecznej przynależności Darwina do judeoanglosaskiej arystokracji. Oni mają specyficzny punkt widzenia na społeczeństwo, uważają siebie za ludzi a resztę za motłoch, bydło które ma im służyć. Dobrze oddają to nazwy izb angielskiego parlamentu, Izba Panów i Izba Gminu. Ten kraj jest ciągle zorganizowany na sposób feudalny, tam nawet nie było uwłaszczenia chłopów.

    Karierę darwinizmu zawdzięczamy nie tyle Karolowi Darwinowi ile Thomasowi Huxleyowi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Thomas_Henry_Huxley), który był dużo ważniejszy od Darwina i zaangażował się w promocję jego książki jako alternatywy dla „Pisma świętego”. Alternatywy dla „Pisma świętego” jako podstawy ideologii Grupy Trzymającej Władzę, jako fundamentu „nadrzeczywistości”. Z Wikipedii:

    ///Był obrońcą i propagatorem darwinizmu, a także pionierem kierunku ewolucyjnego w naukach zoologicznych. Twierdził, że proces ewolucji dotyczy również człowieka („Stanowisko człowieka w przyrodzie”). Adwersarz biskupa Oksfordu Samuela Wilberforce’a w słynnej debacie oksfordzkiej z 1860 roku pomiędzy ewolucjonistami a kreacjonistami. Przez złośliwych zwany buldogiem Darwina.///

    Nazwisko „Huxley” może się kojarzyć z pierwszym dyrektorem UNESCO Julianem czy z pisarzem Aldousem, i słusznie. To szczyty judeoanglosaskiej arystokracji. To właśnie Thomas Huxley przepchnął swoim zaangażowaniem i stosunkami zamianę „Pisma świętego” na teorię ewolucji w roli ideologii Grupy Trzymającej Władzę w Imperium Judeoanglosaskim.

    Z teorii ewolucji jako podstawy „nadrzeczywistości” wynika wprost, że człowiek nie ma nieśmiertelnej duszy i żadnej nadprzyrodzonej godności, co mogłoby wynikać z „Pisma świętego”, ale jest tylko „zbiorem molekuł”. Sama świadomość to tylko elektrochemiczna aktywność mózgu i nic więcej. Jest to teoria zupełnie materialistyczna. To właśnie Huxley wypromował darwinizm społeczny, nakaz bezpardonowej walki o byt jako paradygmat zachowania w społeczeństwie.

    Rzeczywiście mamy do czynienia z dostosowaniem się człowieka do zmieniającego środowiska, ale czy to jest ewolucja czy dewolucja – nie potrafię powiedzieć. To, co stało się z (nie tylko) Amerykanami w ciągu ostatniego wieku, sugeruje że jest to jednak dewolucja.

    4. Natura jest bezwzględna, ale generalnie wśród zwierząt jednego gatunku, zwłaszcza jednego plemienia, obowiązuje jakaś nieodgadniona kombinacja paradygmatu współpracy i paradygmatu współzawodnictwa. Jak widzę mrówki, pszczoły, dziki czy inne zwierzęta hiper-społeczne, to one jednak ze sobą głównie współpracują, walczą czy współzawodniczą ze sobą tylko momentami. Darwinizm społeczny jako rzekoma kopia zachowań zwierząt to bzdura.

    Metro,

    i tak wróciliśmy do punktu wyjścia. Pamiętasz spór Heraklita z Parmenidesem? Pierwszy twierdził, że panta rhei – wszystko płynie – wszystko się zmienia. Drugi – na odwrót – twierdził, że byt jest niezmienny, wieczny, nie ma początku ani końca, a zmiany są pozorne, złudzeniem.
    Myślę, że na tym możemy zakończyć tę dyskusję. Nawet protokołu rozbieżności spisywać nie będziemy.

    opolczyk

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s