Czytelnia

.

Literatura słowiańska

.

Zorian Dołęga Chodakowski – prekursor i piewca Słowiańszczyzny, przez rodaków zapomniany

„O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”

.

Kazimierz Moszyński – etnolog i etnograf słowiański

„Kultura ludowa (materialna i duchowa) Słowian” – monumentalne (trzytomowe) dzieło

.

*****

.

Literatura ogólna

.

Nota o autorze: Izrael Szahak (Israel Shahak; ur. 28 kwietnia 1933 r. w Warszawie, zm. 2 lipca 2001 r. w Jerozolimie) – żydowski publicysta, krytyk judaizmu i szowinizmu żydowskiego, obrońca praw człowieka. Autor wielu książek na ten temat, w tym między innymi „Żydowskie dzieje i religia; Żydzi i goje – XXX wieków historii”. Był profesorem chemii na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

.

.

„Pani Izabela Litwin jest współautorką opracowania, które znakomicie wyjaśnia (nawet ekonomicznym analfabetom – jak ja do niedawna) mechanizmy stosowane przez finansjerę do ograbiania maluczkich. Uważam, że każdy szanujący się Słowianin powinien zapoznać się z tym opracowaniem – nie jest długie, a czyta się naprawdę świetnie.” – MrC

.

Reklamy

128 komentarzy do “Czytelnia

  1. Co sadzicie Opolczyku o tak zwanym personalizmie katolickim Stachniuka?

    Opcjonalny,

    sądzę (a nie „sądzimy” bo „nas” jest jeden) że Stachniuk w nosie miał tzw. „personalizm katolicki” – bzdurne teologiczne wymysły – jako że cały żydo-katolicyzm był dla niego szkodliwą wspakkulturą.

    opolczyk

    Polubienie

  2. Czy pierwsi Piastowie byli rzeczywiście bandytami, a ich państwo było podobne do dyktatury wojskowej?
    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/12/16/mafijne-poczatki-polski-czy-pierwsi-piastowie-byli-zwyczajnymi-gangsterami/

    Pajączek,
    na to, co pisze Janicki radzę uważać. Przyłapałem go na ewidentnych kłamstwach:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2019/01/03/antyhistoria-na-stronie-ciekawostek-historycznych-pl/

    Niemniej dużo z tego co pisze o Piastach to prawda. Była to rzeczywiście samozwańcza tyrańska dynastia, która brutalnym podbojem najpierw sąsiednich osad i grodów, a później plemion, stworzyła państwo piastowskie. Powołała i systematycznie powiększała „drużynę” książęcą – uzbrojonych zbirów. Służyli i do podboju kolejnych grodów czy plemion, ale i do terroryzowania i trzymania w posłuchu już podbitych. Czego Janicki nie napisał – identycznie powstało cesarstwo Karolingów, cesarstwo niemieckie i identycznie było wtedy w Danii, w Szwecji, u Czechów, na Węgrzech i na Rusi Kijowskiej. To co robili Piaści było wówczas europejskim „standardem”. Janicki pisze też oczywiste kłamstwa. Np to:

    ” Ziemia gnieźnieńska była w tym czasie regionem biednym, słabo zaludnionym i pozbawionym naturalnych surowców. Jej położenie miało właściwie tylko jedną zaletę – w ciągu kilku godzin konnej jazdy dało się dotrzeć do opływających w bogactwa, a jednocześnie pozbawionych silnych fortyfikacji osad i portów Pomorza.”

    Gniezno było wówczas najważniejszym grodem Polan ze względu na chram na świętym pogańskim Wzgórzu Lecha. Ziemia gnieźnieńska nie była uboga, a na pewno nie biedniejsza od Pomorza. Ludności miała też nie mniej niż Pomorze. A z Gniezna na Pomorze wtedy przeprawiać się końmi z powodu braku traktów trzeba było przez puszcze i bagniska. Trwało to kilka dni a nie kilka godzin. Zresztą z garstką łupieżców Piaści na Pomorze nigdy się nie zapuszczali. Dopiero gdy podbili wszystkich Polan i Lubuszan, Mazowsze i ziemię Sandomierską, odważyli się zaatakować Pomorze.

    Albo to: „Ziemie nad Obrą, które dotąd tętniły życiem, zamieniono w niemal bezludne pustkowie.”

    Nad Obrą dominowały puszcze i ogromne bagna i trzęsawiska, przez co tam właśnie zaludnienie było niewielkie. Ewidentnym kłamstwem jest i to o losie podbitych Obrzan:

    „Dziesiątki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zostało związanych lub zakutych w kajdany i zapędzonych do specjalnych obozów. Tam byli sprzedawani za srebro wareskim kupcom ze wschodu lub Żydom operującym na rynku niewolniczym w Pradze.”

    Piaści świetnie wiedzieli, że na sprzedaży w niewolę kogoś z własnych poddanych zarobią jeden jedyny raz. Natomiast z każdego poddanego ściągali całe życie daniny i powinności, co było znacznie korzystniejsze. Chcąc mieć wojsko liczące tysiące zbirów musieli mieć jak najwięcej poddanych, którzy wojsko musieli utrzymać. Więc brednią jest, że sprzedawali poddanych dziesiątkami tysięcy. Owszem – i oni brali udział w handlu niewolników. Ale sprzedawali tylko obcych, wziętych podczas „zagranicznej” wyprawy wojennej jeńców, jeśli uznali ich za nieprzydatnych do niewolniczej pracy u siebie. Z własnych poddanych, jeśli kogoś sprzedawali, to tylko pojmanych przywódców buntów, aby nie podburzali ludności kolejny raz.

    W sumie przeczytałem tylko kilka pierwszych akapitów tekstu janickiego. Dalej już nie czytałem, gdyż jego tekst to zwykła propagandówka – tym razem antypiastowska. Owszem, byli źli, byli tyranami i agresorami, ale niczym nie różnili się od wszystkich ówczesnych sąsiadów tworzących państwa. A własnych poddanych nie tylko nie sprzedawali masowo w niewolę, ale zabiegali o to, by mieć ich jak najwięcej, gdyż z pracy ich rąk mieli największe dochody. Sam nie jestem sympatykiem Piastów a wręcz przeciwnie. Ale to co pisze o nich Janicki to przynajmniej częściowo bzdury i wymysły.

    opolczyk

    Polubienie

  3. Wydaje mi się, że Słowianie raczej mieli pismo, ale czemu wikińskie sagi zachowały się, a pismo słowiańskie nie, skoro Skandynawia jak i ziemie słowiańskie były tak samo chrystianizowane?

    Słowianie oczywiście mieli pismo runiczne, ale podobnie jak wikingowie sag i jakichkolwiek innych książek nie pisali. U obydwu ludów dominującym był przekaz ustny. Sagi wikińskie spisane zostały dopiero w XIII i XIV wieku, długo po skatoliczeniu wikingów, Dani, Norwegii i Islandii:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Saga_(literatura)

    U nas wiele sag-legend spisał Kadłubek w jego kronice, tyle że nie jako sagi-legendy, a jako historia przedpiastowska.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dziękuję, ale nasuwa się pewna sprawa – wikińskie runy są bardziej zachowane od ewentualnych słowiańskich. W Skandynawii są kamienie runiczne o niepodważalnej wiarygodności, a wiarygodność słowiańskich runów jest podważana. Czy są znane przyczyny tego, że Skandynawia ma runy o niepodważalnej wiarygodności, a Słowianie nie mają runów o niepodważalnej wiarygodności? Oba regiony były tak samo chrystianizowane, więc powinna być ta sama sytuacja.

      Wojtek,
      przynajmniej część owych skandynawskich kamieni runicznych to dzieło krystowierców i chwali krystowiercze zasługi:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienie_runiczne_z_Jelling#Kamie%C5%84_Haralda_Sinoz%C4%99bego_(DR_42)

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamie%C5%84_runiczny_z_Dynna

      Inne – nazwijmy je – pogańskie kamienie, także pochodzą głównie z okresu krystianizacji Danii, Norwegii i Szwecji. Tyle że te pogańskie najczęściej służyły krystowiercom jako „materiał budowlany” ichnich kościołów – wmurowywano je w ściany lub w schody kościelne. Napisy większości z nich pokryte były przez wieki tynkiem i odkryte przypadkowo podczas remontów wieki później, często dopiero w XX wieku. Inne pogańskie kamienie runiczne były wywrócone napisami do ziemi i je też odnaleziono przypadkowo. Były i kamienie, których napisy zamazano smołą. Część z kamieni wmurowanych w ściany kościołów „uwolniono” i stoją teraz samodzielnie. Niektóre nadal są elementem ścian kościołów:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamie%C5%84_runiczny_z_ko%C5%9Bcio%C5%82a_w_Angarn

      Napisów kamieni z treścią krystowierczą, wmurowanych w kościoły nigdy nie zamazywano. A pogańskie kamienie runiczne przetrwały przypadkowo jako elementy murów kościołów. Podobnie bandyci zrobili z kamieniem Świętowita z Arkony:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_w_Altenkirchen#%E2%80%9EKamie%C5%84_%C5%9Awi%C4%99towita%E2%80%9D

      Tak więc nie epatuję się owymi kamieniami runicznymi wikingów, gdyż zbyt wiele z nich jest krystowierczych. Ponadto w Skandynawii nie było tyle buntów antykościelnych, co w państwie Piastów, przez co tych pogańskich kamieni nie niszczono. U nas po każdym antykościelnym buncie niszczono wszystko, co nosiło symbole i runy pogańskie, przez co u nas, jeśli takowe kamienie runiczne istniały, zostały zniszczone.

      opolczyk

      Polubienie

      • I tu nasuwa się refleksja, że skoro u wikingów nie było tylu antykościelnych buntów, co u Słowian, to znaczy, że Słowianie byli bardziej wierni swojej wierze niż Skandynawowie. Ale bardzo dziękuję za dyskusję.

        Wojtek – oczywiście, że Słowianie byli znacznie bardziej wierni swej wierze niż Skandynawowie. Tacy Goci żyjący w Skandynawii (Gotlandia) już pod koniec IV wieku byli krystowiercami odprysku ariańskiego i przetłumaczyli na swój język żydo-biblię:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Biblia_gocka

        Słowianie natomiast walczyli z krystowierstwem ponad sześćset lat, a i po narzuceniu im nadjordańskich guseł wywoływali bunty anty krystowiercze. Na Rusi np. jeszcze w XIII wieku palono na stosach wołchwów za wzniecanie antycerkiewnych buntów.

        I ja dziękuję za dyskusję

        opolczyk

        Polubienie

        • Chciałbym się odnieść do dyskusji z poprzednikiem i mam pytania dotyczące Słowian i Bałtów – czy Słowianie i Bałtowie składali ofiary z ludzi? Z tego co wiem, ofiary z ludzi występowały często, w Mezopotamii, w Ameryce (Aztekowie), a nawet w Europie u Germanów. Czy Słowianie i Bałtowie składali ofiary z ludzi? A drugie pytanie to czy Bałtowie mają takie same trudności w odtworzeniu swej wiary z powodu zniszczenia zabytków i ewentualnego pisma bałtyjskiego? Z tego co wiem, Litwa długo się opierała i dopiero w 1385 roku Jagiełło przyjął chrzest. Czy Bałtowie byli tak samo wierni swojej wierze, jak Słowianie? A paradoks wikingów to, że wojowniczy lud porzucił swe wierzenia, a raczej pokojowi Słowianie i Bałtowie trzymali się ich długo. A trzecie pytanie, to czy Słowianie i Bałtowie byli pokojowi, czy wojowniczy?

          Kotek

          Poruszone przez Ciebie problemy zasługiwałyby na oddzielny tekst. Tu odpowiem krótko:

          Składanie ofiar z ludzi u Słowian jest krystowierczą propagandą.
          https://opolczykpl.wordpress.com/2015/06/01/ofiary-z-ludzi-u-slowian-krystowiercza-perfidna-propaganda/

          Nie ma ani jednego niepodważalnego na to dowodu. Jak było u Bałtów – nie wiem. Oni mogli być bardziej narażeni na zwyczaje ludów koczowniczych i wojowniczych z północy i z Azji składających takie ofiary. Niemniej jakby nie było, gdyby policzyć ilość domniemanch ludzkich ofiar składanych przez wszystkich pogan na całym świecie z ilością ludzi, których w imieniu żydowskich „bogów” wymordowali krystowiercy, poganie byliby w tym porównaniu potulnymi barankami. Dla mnie nie ma większej różnicy między składaniem ofiar z ludzi znanym np. u Azteków a milionowymi ofiarami „ku chwale bożej”, jakie mają na sumieniu wyznawcy krzyża. Czyż palonych na stosach „heretyków” i „czarownic” nie powinniśmy uważać za całopalne ofiary z ludzi składane ku chwale żydowskim „bogom”?

          Pytanie drugie – niektórych Bałtów już nie ma. Jaćwingów wymordowano nieomal doszczętnie, i to niestety z ogromnym udziałem skatoliczonych Piastów. Podobnie było z ludem Prusów – przeżyły jedynie niedobitki u krzyżaków, w Koronie i na Litwie. Choć wiem, że są stowarzyszenia potomków Prusów, także w Polsce, kultywujące tradycje praojców. Jeśli idzie o np. Litwinów – czym był „krzest Litwy” za Jagiełły świadczy najlepiej list biskupa żmudzkiego do generała jezuitów napisany równo 200 lat po owym krzcie:
          „W wielkiej bardzo części mego biskupstwa nie ma nikogo, kto by się raz w życiu spowiadał, nikogo, kto by się raz komunikował, nikogo, kto byumiał pacierz lub znak krzyża św., nikogo, kto by miał jakąkolwiek wiadomość o tajemnicach wiary”

          W sprawie odrodzonego pogaństwa na Litwie polecam dobry tekst z „Racjonalisty”:
          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1499

          Tam nawet kilku posłów w litewskim parlamencie domaga się uznania pogaństwa oficjalnym „wyznaniem”, a organizacje pogańskie ostro walczą z rzymskimi szubienicznikami. Czytałem kiedyś o ostrym konflikcie dotyczącym jednego z miejsc byłego pogańskiego kultu, na którym stoi teraz kościół katolicki. Otóż poganie domagają się, aby udostępniono im podziemie kościoła lub wydzielony teren obok niego, by mogli na nim odprawiać prastare pogańskie obrzędy. Litewscy rodzimowiercy mają zdecydowanie więcej „ikry” niż większość naszych rodzimowierczych organizacji.

          Pytanie trzecie – u Słowian było różnie – plemiona żyjące na pograniczu żywiołu słowiańskiego i narażone bardziej na najazdy były na ogół bardziej wojownicze, niż plemiona osłonięte od najazdów. Te były bardziej rolnicze i pokojowe. Dobrym przykładem są plemiona północnego Połabia narażone na najazdy najpierw Karolingów a potem Wikingów, Niemców i Duńczyków. Były wyjątkowo wojownicze i najdłużej walczyły o wolność. Podobnie Pomorzanie zaprawieni w walkach z wikingami stawiali Piastom znacznie dłużej opór niż plemiona rolnicze Polan czy Goplan. Dopiero na trwałe rzymską szubienicę narzucił Pomorcom siłą Krzywousty na początku XII wieku. Także Mazowsze zaprawione w walkach z Prusami stawiało militarny opór, a po podziałe dzielnicowym jeszcze do XVI wieku starało się zachować własną odrębność polityczną.

          opolczyk

          Polubienie

          • Czy dawni Słowianie rzeczywiście nie opłakiwali zmarłych? A po drugie, czemu teraz się opłakuje zmarłych?

            Ludzie zawsze we wszystkich kulturach i epokach opłakiwali swych zmarłych, co jest w sumie zrozumiałe. Zwłaszczy gdy śmierć kogoś bardzo bliskiego następowała gwałtownie i niespodziewanie. Wprawdzie mężczyźni u Słowian byli wychowywani w duchu nie okazywania słabości, także płaczu, ale i oni, gdy ich nikt nie widział, zapewne nie raz płakali po stracie kogoś z najbiższych.
            Nie zmienia tego faktu nawet to, że Słowianie wiedzieli, iż duchy zmarłych odchodzą do Nawii. Utrata bliskiej osoby każdego normalnego człowieka napełnia bólem, łagodzonym naturalnie pewnością, że duch zmarłego żyje dalej w zaświatach.
            Tak więc obecnie nic się w tej sprawie nie zmieniło – ludzie jak dawniej opłakują zmarłych. Być może tylko różnicą jest to, że obecnie gorliwie wierzący krystowiercy opłakując swych zmarłych boją się, by ci nie trafili do „piekła”, co ich ból (i strach przed śmiercią w ogóle) może ogromnie pogłębiać.

            opolczyk

            Polubienie

            • Co do samego płaczu, nie widzę nic złego, gdy ktoś płacze. Nawet, gdy mężczyźni płaczą. Wiadomo, mężczyźni są fizycznie silniejsi od kobiet, ale uczuciowo i psychicznie niekiedy podobni lub nawet słabsi. Co prawda u wszystkich należy krzewić wytrzymałość, ale nie należy tępić naturalnej wrażliwości i płaczu. Indianie Hopi nawet to wiedzieli, a Indianie żyli zgodnie z naturą i nie byli zniewieściałymi ludźmi:
              „Nie bój się płakać. Łzy uwolnią twój umysł od smutnych myśli.”
              Indianie nie byli zniewieściałymi ludźmi, ale płacz był u nich normalny.

              I dlatego Indianom poświęciłem kilka ważnych wpisów na blogu, nazywając ich naszymi braćmi!

              opolczyk

              Polubienie

  4. Czytałem niedawno Alternatywną historię na tym blogu i przyznam, że jest naprawdę ciekawa. Ciekawe, jakby wyglądał taki świat, gdzie my żyjemy w limesie, a reszta świata poza nim. Ale mam wiele pytań do tej ciekawej wizji świata:
    1. Cytat: Zauważono bowiem, że jeśli młodzieży brak jest sensownych zajęć, dostaje niekiedy małpiego rozumu. Pracą w polu i we wszystkich fabrykach obarczono właśnie młodzież. – Czy to oznacza, że miała pracować jedynie młodzież, czy młodzież wykonywała lżejsze, pomocnicze prace np. po szkole, nie łamiące praw dziecka, czyli nie uciążliwe i pozostawiające czas wolny dla dziecka? Jeśli tak, to dobrze, bo młodzież też może pomagać. A po drugie, od którego roku życia dzieci wykonywały prace? A po trzecie, za pracę młodzież otrzymywała coś, np. dodatkowe jedzenie?
    2. Pieniędzy wewnątrz wspólnot nie używano. – Choć handel wymienny zamiast pieniędzy nie byłby taki zły, to jednak sprawia problemy – bo jak w handlu wymiennym wycenić np. komputer, grę komputerową, czy telewizor? Przyznam, że choć fascynuje mnie historia i kultura dawnych Słowian, to jednak lubię grać w gry komputerowe i dlatego się pytam o to. A inna sprawa to mieszkania (jak, kiedy i za co człowiek otrzymywał własne mieszkanie?) Po drugie, czy dzieci mogłyby normalnie uczestniczyć w wymianie handlowej, tak jak w naszej rzeczywistości mogą kupować w sklepach za pieniądze? Czy dzieci mogły także posiadać własne telefony, komputery, czy inne gadżety?
    3. Wytwarzana na wspólnej ziemi żywność dzielona była wg ilości członków rodzin. Wyroby z fabryk także. Jeśli ktoś chciał więcej, sam mógł sobie na własną rękę wyprodukować. – Czyli racjonowano żywność. Ale ja raczej lubię jeść dużo i jak bym chciał więcej, to mógłbym od tak skorzystać z dostępnych składników i sam sobie zrobić jedzenie? A w fabrykach w ogóle tworzono komputery, telefony, pralki, lodówki i inne, potrzebne do życia urządzenia elektroniczne i z nich korzystano? Bo jest w innym fragmencie, że Sławia w alternatywnej rzeczywistości nie była zacofana i wprowadzała technologie.
    4. Jak w ogóle traktowano dzieci? Czy były wolne od kar cielesnych? Bo kary cielesne to barbarzyństwo, co pan w innej dyskusji pisał, gdy ktoś zadał pytanie o nie. Ja mam taki sam pogląd.

    Kowal,

    Ad1) Pisząc o młodzieży miałem na myśli nie tylko nastolatków ale i dwudziesto- a nawet 30-latków. Nie byli wykorzystywani do prac pomocniczych – to starsi wykonywali prace pomocnicze. Ludzie wychowywani od dzieciństwa do wspólnej pracy, dla dobra wszystkich, wiedząc, że od niej zależy wspólne dobro, są zawsze ludźmi wartościowymi. Natomiast znudzona bezczynnością młodzież zawsze prędzej czy później zacznie jakieś wygłupy czy rozróby. Szkół takich jakie istnieją obecnie, nie było. To chory system „oświaty”. Sam pamiętam, jaką dla mnie udręką była szkoła i nudne kucie programu, który w większości mnie nie interesował. 99% posiadanej wiedzy zdobyłem poza szkołą, na własną rękę. Lata szkolne uważam za stracony czas. Uczyć można się dobrze tylko wtedy, gdy sam szukasz wiedzy. U Słowian wiedzę przekazywali młodszym starsi – nie tylko przy ogniskach podczas świąt, także w domach w długie jesienne i zimowe wieczory. Taka nauka jest o wiele lepsza i więcej zostaje w głowie.
    Do prac polowych wychodziła cała wspólnota, z kobietami i małymi dziećmi włącznie. Dzieci bawiły się pod opieką starszych, ale i bawiąc się pomagały w lżejszych pracach, naturalnie bez przymusu. Dzieci często same od siebie chcą naśladować starszych, „małpując” ich. I tak w formie zabawy uczyły się pracy na rzecz wspólnoty. Za pracę nie było żadnych dodatkowych nagród – jeść i pić podczas pracy mógł każdy do woli. Nagrodą zaś dla wszystkich były pełne spiżarnie oraz tańce i zabawa przy ognisku po skończonej pracy.

    Ad2) Wymiana i wycena np telewizora czy komputera nie jest problemem – np. ilość pracogodzin jest dobrym wymiernikiem. W naszym przypadku jedni produkowali obuwie, inni odzież, a jeszcze inni meble czy różne narzędzia na potrzeby całej wspólnoty. I każdy brał, ile potrzebował. W razie czego mógł sobie „po godzinach ” samemu to czy tamto wyprodukować – także komputer czy telewizor (ja też namiętnie gram w jedną jedyną grę komputerową – Zuma’s Revenge). W systemie, w którym ilość posiadanych tzw. „dóbr” materialnych nie jest wyznacznikiem „wartości” człowieka i nie decyduje o jego statusie społecznym, chciwość i rozliczanie się „do grosza” są nieznane. Każdy zgodnie z jego talentem i umiejętnościami tworzy przedmioty użytkowe dla siebie i innych, biorąc od innych ich wyroby.
    Mieszkań nie „otrzymywano”. Budową nowych domostw czy nawet dużych budynków zajmowała się cała wspólnota. Każdy chciał pomóc, bo wiedział, że i jego potomstwu też kiedyś wspólnota pomoże wybudować domostwo, gdy stare będzie dla wszystkich dzieci i ich rodzin za ciasne.
    Handel jako zawód wykonywany w celu osiągania zysków i powiększania własnego bogactwa był w Sławii nieznany. Wymiana towarów nie musi być „handlem” i targowaniem się o cenę. Handel to jeden z najgorszych wynalazków cywilizacji. Przez niego innych ludzi traktuje się wg ich portfela. Dokąd tego nie zrozumiemy, będziemy niewolnikami „dóbr” i „zysku”. A jako że handlu w Sławi nie było, dzieci w nim nie mogły brać udziału. I miały ciekawsze zajęcia niż telefony, komputery czy inne gadżety. Zabawa z rówieśnikami na łące, nauka strzelania z łuków u chłopców, plecenie wianków u dziewczynek, gonitwy, tańce i śpiewy lepiej rozwijają i uspołeczniają dzieci niż samotne ślęczenie przy komputerze. Przerażające jest obecnie to, że narasta ilość dzieci nie potrafiących nawiązywać koleżeńskich stosunków z rówieśnikami, nie potrafiących z nimi komunikować się inaczej niż telefonem czy komputerem. Rośnie pokolenie aspołecznych samotników. Tego w Sławi nie było.

    Ad3) Nie racjonowano żywności. Wszak w czasie wulkanicznej zimy mieli ogrom zapasów, z których żyli. Natomiast przy okazji zbiorów czy podziału mięsa po polowaniach dbano o to, by rodziny liczniejsze dostawały więcej niż rodziny mniej liczebne. Ale i tak wszyscy mieli zapasy.
    Odnośnie urządzeń technicznych – te które rzeczywiście ułatwiały życie, zwłaszcza prace czasochłonne, jak np. tkanie materiałów na odzież i pościel, były oczywiście wdrażane. Inne, jak np telewizory – złodzieje czasu – niekoniecznie. To zresztą pozostawało w gestii każdej wspólnoty – co i ile produkuje. Także elektryczność była w Sławii – ale bez dymiących kominów elektrociepłowni czy ochydnych wiatraków-straszydeł. Opatentowano małe turbinki wodne zanurzane w rzekach blisko dna, które nawet w zimie pod lodem wytwarzały prąd. A że było ich setki tysięcy i zaopatrywały wszystkie pobliskie wspólnoty, koszmarnie psujące krajobraz linie wysokiego napięcia nie istniały.

    Ad4) Dzieci u Słowian, podobnie jak i u Indian, były traktowane jako największy skarb. Kary cielesne były nieznane. Do siódmego roku życia były pod opieką matki. Później dziewczynki były przygotowywane przez matki i babki do ich przyszłej roli społecznej. Chłopcy w tym samym wieku, małymi grupkami, pod opieką mądrych piastunów/instruktorów były przygotowywane do ich przyszłych zadań w społeczności. Dzieci i w tym okresie nadal dużo bawiły się, ale była to już nauka w formie zabaw. No i przy każdej okazji pomagały dorosłym w pracach domowych, na polu i w lesie – naturalnie zgodnie z ich możliwościami. I naturalnie brały udział we wszystkich świątecznych obrzędach i zabawach przy ogniskach.

    Szczegóły dotyczące życia wypracowywała sobie zresztą każda wspólnota samodzielnie, kierując się wielowiekowym doświadczeniem własnym i wspólnot sąsiedzkich. Obowiązkowego dla wszystkich wzorca nie było.

    Tak to sobie wyobrażam.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Ale co do zabawy przy ognisku po skończonej pracy to naprawdę dobry pomysł. A skoro wielu produkował komputery, telewizory, to na pewno wielu ludzi uczono produkcji. Wiadomo, na pewno istniały grupy z wielu powodów z innymi zasadami i różnymi ulgami, np. osoby upośledzone umysłowo, ze spektrum autyzmu, niepełnosprawne ruchowo, a nawet leworęczni byli tolerowani (średniowieczni chrześcijanie niestety byli nietolerancyjni dla leworęcznych, a Słowianie byli tolerancyjni dla wszystkich, na pewno nawet leworęcznych).
      Jeszcze raz dziękuję za bardzo wyczerpującą odpowiedź.

      Polubienie

    • Mam inne pytanie. Czy jak rodzic/rodzice był/byli sprawcą/sprawcami przemocy domowej (fizycznej, np. kary cielesne, nawet „klapsy” lub psychicznej, np. obrażanie dziecka, czy krzyk bez dobrego powodu) był/byli jakoś izolowany/izolowani od dziecka? Bo skoro dziecko do 7 roku życia pod opieką matki, to gdy ojciec był zły, to zostawało przy matce w ogóle, a jeśli matka była zła, to dziecko było od początku przy ojcu, a jak ojciec i matka byli źli to dziecko trafiało pod opiekę starszych danej społeczności lub chętnej rodziny. Dobrze sobie to wyobrażam?

      Niepotrzebnie zmieniasz nick, Kowalu – w kokpicie widzę Twój IP.
      Złych rodziców nie było u Słowian. Współczesne obserwacje u dzikich Indian Amazonii pokazują, że złych ojców czy matek tam nie ma. Nie było ich i u dzikich, przedcywilizacyjnych Indian wielkich prerii, o których Franklin pisał:
      “Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”
      U Słowian było podobnie.
      Współczesna psychologia wie, że charakter człowieka kształtuje się w pierwszych latach życia. Jeśli dziecko otoczone jest w tym okresie bezwarunkową miłością, troską i poczuciem bezpieczeństwa, jako dorosły człowiek samo będzie umiało dawać miłość i troszczyć się o innych.
      Myślę, że ta odpowiedź wyczerpuje ten temat.

      opolczyk

      Polubienie

      • Dziękuję za odpowiedź, ta kwestia mnie męczyła. A czytałem także opowieści słowiańskie i są bardzo ciekawe. Bardzo ciekawa jest ta czeska o najazdach Niemców i jak Drogomira w opowieści wygnała niemieckiego kapłana.

        Drogomira to postać historyczna, a wypędzenie przez nią katolickich, niemieckich klechów to historyczny fakt. Naturalnie większość treści opowieści słowiańskich to moja fantazja – ale na bazie historycznych postaci i wydarzeń.

        opolczyk

        Polubienie

    • A jakie ci Słowianie posiadali wojsko?
      Który wariant jest prawidłowy:
      1. Istniała armia ochotnicza, w której służył każdy dorosły chętny niezależnie od płci. (najlepszy wariant)
      2. Istniała armia poborowa, w której służyli wszyscy dorośli niezależnie od płci, lecz istniały wyjątki (upośledzenie umysłowe, autyzm w cięższych postaciach, niepełnosprawność ruchowa, choroby psychiczne). (zły wariant, bo nie każdy chce być w wojsku)
      3. Istniała armia ochotnicza tylko dla dorosłych mężczyzn. (przeciętny wariant)
      4. Istniała armia poborowa, lecz służyli tylko dorośli mężczyźni, wyjątki takie same jak w punkcie 2. (wariant najgorszy, nie każdy chce być w wojsku, a druga wada to dyskryminacja mężczyzn, bo kobiety mają spokój od wojska i nie mają tyle do roboty i męczenia się, i nie muszą nic robić)
      5. Nie istniała armia, lecz w czasie wojny każdy dorosły niezależnie od płci dostawał uzbrojenie i szedł walczyć lub bronić terytorium. Wyjątki takie same, jak w punkcie 2. (wariant zły, bo lepiej mieć wyszkoloną armię, niż pospolite ruszenie)
      6. Nie istniała armia, lecz w czasie wojny każdy dorosły mężczyzna zostaje uzbrojony i idzie walczyć lub bronić terytorium. (wariant bardzo zły, bo pospolite ruszenie jest gorsze od wyszkolonej armii, a do tego kobiety nie muszą nic robić, a mężczyźni mają obowiązki i się wykrwawiają, czyli to dyskryminacja mężczyzn).

      Przed budową limesu, w razie agresji z zewnątrz, wszyscy zdolni do noszenia broni mężczyźni tworzyli armię. Na wyprawy odwetowe szli ochotnicy. W okresach pokoju wojsko (policja też) u Słowian nie istniało – było niepotrzebne. Po wybudowaniu limesu przez hebroidalnych wojny zakończyły się. Niemniej mężczyźni podczas polowań na grubego zwierza nadal ćwiczyli się w posługiwaniu orężem. W czasach nowożytnych wszyscy młodzi przechodzili okresowe szkolenia obsługi nowoczesnych broni.

      Kobiety w walkach nie brały udziału, choć i one były szkolone w obsłudze np. łuków a później karabinów – tak na wsjakij słuczaj. Nie była to „dyskryminacja” – bzdurny wymysł poprawności politycznej. Fizjologicznie i psychologicznie kobiety są inne niż mężczyźni, mają inne ważne role społeczne i do nich były przygotowywane. Mężczyźni jako silniejsi fizycznie walkę i obronę wspólnoty brali na siebie. W tym czasie kobiety opiekowały się domostwami, dziećmi, starszymi, chorymi i kalekami.
      Tak funkcjonuje normalna społeczność – każdy robi to do czego jest bardziej predysponowany.

      Myślę, Kowalu, że i ten temat jest wyczerpany.

      opolczyk

      PS
      Przy czym przypominam, że moj opis Sławii to utopia. Choć wiele z jej elementów ma ręce i nogi. I gdyby zostały wdrożone, świat byłby na pewno lepszy.

      Polubienie

      • I tu dziękuję. W sumie pan ma rację. Kobiety w czasie wojny mogą opiekować się potrzebującymi lub produkować żywność i uzbrojenie dla żołnierzy na froncie oraz mogą być sanitariuszkami i opiekować się rannymi żołnierzami. W sumie wolałbym żyć podobnie jak jest w tej alternatywnej historii, niż w świecie z wyścigiem szczurów. A mam pytanie w innej sprawie – czy szczepionki są dobre, a antyszczepionkowcy się mylą? Czytałem argumenty przeciwko antyszczepionkowcom i za szczepionkami, ale jest druga strona „barykady”, czy antyszczepionkowcy z wieloma potężnymi argumentami. Kto ma rację? A bez szczepionek jak można nabyć odporność? Kiedyś bez szczepionek ludzie umierali na choroby, które dziś leczymy lub ich nie ma (polio, odra, ospa). A przy okazji nasuwa się pytanie o medycynę w alternatywnej historii? Czy Słowianie w tej wersji historii wprowadzali unowocześnienia medyczne np. antybiotyki, antyseptyki czy właśnie szczepionki?

        O szczepieniach pisałem tu:
        https://opolczykpl.wordpress.com/2018/03/02/szczepienia-big-pharma-o-co-tu-chodzi/

        To ewidentne oszustwo odpowiedzialne za gwałtowny wzrost autyzmu i innych groźnych chorób. Gdyby rzeczywiście tylko szeczepionki były zabezpieczeniem przed chorobami zakaźnymi, to ludzkość wielokrotnie by już wymarła, nim je wynaleziono. Ale jak wiemy, nawet podczas największych średniowiecznych epidemii nie wszyscy zainfekowani umierali, a i nie wszysty zostali zaifekowani. Dlaczego?
        Higiena, dobre odżywienie (ukryte łamanie postów kościelnych i jedzenie tłuszczu), brak nadmiernego stresu z powodu strachu przed gniewm bożym i piekłem u „niedowiarków” – to były najważniejsze środki zapobiegawcze przed epidemiami. A nie szczepionki.
        Popatrz tu na to ogłupiające straszenie nawrotem odry:
        https://mamadu.pl/135663,odra-wraca-rosnie-liczba-zachorowan-przez-brak-szczepien

        I pisze tam: „Według danych resortu 80 proc. chorych nie było zaszczepionych.”
        Ale to oznacza, że 20 % było zaszczepionych – a jednak zachorowało. Czyli bzdurą jest, że szczepionki chronią przed chorobami zakaźnymi.

        opolczyk

        Polubienie

        • Co do postów, to one są złe. Rozumiem, zdrowe odżywianie się, ale posty prowadzą do niedożywienia. Ale ponawiam pytanie – czy Słowianie w pańskiej wersji historii rozwijali medycynę (antybiotyki, higiena, antyseptyki)?

          Higiena stała na b. wysokim poziomie u Słowian. Posiadali łaźnie (o czym pisali m.in. bizantyjscy pisarze) – rodzaj sauny, a od wiosny do jesieni wszystkim obrzędom towarzyszyły kąpiele w świętych jeziorach czy rzekach. Mieszkania okadzano dymem ziół, który nie tylko oczyszczał „aurę” domostw, ale i wypędzał insekty. Zdrowe odżywianie dopełniało reszty.

          Także medycyna naturalna stała u Słowian na b. wysokim poziomie. Antybiotyczne, przeciwzapalne właściwości ma wiele ziół i wywarów np z kory różnych drzew, korzeni czy bulw. Tak samo działanie antyseptyczne np. szałwii było Słowianom znane. Przy czym szamani i wiedźmy znali nie tylko medycynę, ale i psychologię. Zabiegi magiczne miały wszak i aspekty psychoterapii. Znana była też hipnoza i w razie konieczności była stosowana. Jeszcze przez wieki po narzuceniu krzyża korzystano z konieczności nawet na dworach władców z usług „bab znających”, które posiadały prastarą znajomość medycyny. To co dzisiaj nazywane jest ziołolecznictwem i medycyną naturalną w ogromnej większości bazuje na przechowanej na wsi medycynie Słowian.

          opolczyk

          Polubienie

          • A co do tego, że szczepionki powodują autyzm, to lekarz Andrew Wakefield prawdopodobnie okazał się oszustem (to on odpowiada za informację o szczepionkach i autyzmie). Pozbawiono go praw do wykonywania zawodu. Podobno płacił nawet dzieciom za próbki krwi. I wykryto konflikt interesów, on chciał wprowadzić własną szczepionkę, która miała rzekomo nie powodować autyzmu, lecz uodparniała tylko na jedną chorobę, a nie na trzy. Oczywiście, nie jestem zaślepionym fanatykiem i jestem otwarty na inne poglądy, a dyskusja z panem jest dobra, więc jeśli pan ma kontrargument obalający te tezy, niech go poda.

            Nie wiadomo czy oszustwem były badania Wakefielda czy śledztwo Briana Deera z The Sunday Times na obstalunek big pharmy. Myślę, że badania wielu innych lekarzy, jak choćby dr Majewskiej jednoznacznie wskazują na szczepionki jako powód epidemii autyzmu.
            https://dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/
            Lekarzy twierdzących to samo są już setki w wielu krajach. Lobby szczepionkowe natomiast powołuje się najczęściej na rzekome fałszerstwo Wakefielda nie podając żadnych kontrargumentów na badania setek innych lekarzy.
            Same statystyki demaskują szczepionki – przed ich wprowadzeniem autyzm występował b. rzadko. Obecnie najczęściej występuje w tych krajach, gdzie szczepionek jest najwięcej. Przy czym w Brazyli np. wśród dziko żyjących Indian autyzm jest nadal praktycznie nieznany, a w cywilizowanych miastach, gdzie są szczepienia autyzm występuje masowo – także u ludności indiańskiej.

            opolczyk

            Polubienie

  5. Opolczyku,wizja ciekawa,choć utopijna.Obawiam się,że taka izolacja nie doprowadziłaby do niczego dobrego,przykładem niech będzie Albania za czasów rządów Envera Hodży lub Kambodża Pol Pota.
    -Jak wyobrażasz sobie rozwój technologii,bez dostępu do np.ropy naftowej,rud żelaza i metali kolorowych,którymi nas Matka Ziemia nie obdarowała?(no,może oprócz miedzi).Za co i od kogo kupowalibyśmy te surowce,jeżeli nikt nie uznawałby naszego państwa?
    – Skoro w tym społeczeństwie miałoby nie być pieniędzy,to kto i za jakie wynagrodzenie wykonywałby niewdzięczne, brudne i niebezpieczne zajęcia np.konserwacja systemów kanalizacyjnych? Starszyzna wyznaczałaby tych ludzi? Mało prawdopodobne,żeby ktoś sam,z własnej woli wybrał taką robotę.
    -Jaka musiałaby być maksymalna liczba ludności na tym obszarze,żeby dla każdej wspólnoty wystarczyło ziemi uprawnej? Co w przypadku jej wyjałowienia,bądź konieczności innego wykorzystania,np pod budownictwo? Co w przypadku nadmiernego wzrostu liczby ludności w jakiejś wspólnocie? Przymusowe przesiedlenia,czy kontrola urodzeń?
    -Co z ludźmi chcącymi zdobyć wykształcenie,jeżeli zakładasz brak systemu oświaty-mało prawdopodobne,aby ktoś wykształcił się na inżyniera słuchając dziadka przy ognisku.
    Z całym szacunkiem,ale nie sądzę,żeby życie w takim oblężonym obozie było szczęśliwe.

    Oczywiście, że moja wizja jest utopią, choć całkiem utopijna nie jest.
    Izolacjonizm chiński zaowocował rozwojem technik i technologii, które o wiele wieków, a niekiedy o tysiąclecie wyprzedzała resztę świata, w tym zachód. Jeśli izolacjonizm służy ochronie przed szkodliwymi wpływami z zewnątrz, niekoniecznie kończy się to Albanią czy Pol Potem.
    Ropę zastępuje i to znakomicie, oraz bez szkodliwych skutków ekologicznych, konopia
    https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/11/rzecz-o-konopii-indyjskiej-cudownej-roslinie/
    Samochody można napędzać alkoholem etylowym, którego produkcja przemysłowa jest tania.
    https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/auto-na-alkohol-czyli-produkcja-biopaliw-w-brazylii/dz6n1w7

    Kupcy docierali do Sławi – pisałem o tym. W zamian za tutejsze wyroby przywozili potrzebne produkty i towary, także surowce. A że produkcja masowa, zwłaszcza z zaplanowanym psuciem się towarów po kilku latach była nieznana, to i zapotrzebowania na wiele surowców nie było.

    Niewdzięczne prace wykonywali wszyscy zdolni do pracy mężczyźni, starszyzny nie wyłączając (ona nie dyrygowała a świeciła przykładem) wg grafiku – podobnie jak klatki schodowe w spółdzielczych blokach sprzątają wg grafiku lokatorzy. Ludzie od dzieciństwa wychowywani w duchu pracy na rzecz dobra wspólnoty nie mają z tym problemów.

    Antykoncepcja znana była już w starożytności – naturalnie bez pigułek made in big pharma.
    https://www.fakt.pl/hobby/historia/antykoncepcja-w-starozytnosci-i-to-jaka/r173j9h
    W ostateczności, gdy zagrażało przeludnienie, lub gdy wahnięcie klimatyczne powodowało kłopoty z pożywieniem, starszyzna mogła nakazywać aborcję. I nie jest to barbarzyństwo – barbarzyństwem jest bezmyślne płodzenie dzieci i skazywanie je na głód i biedę.

    Wyjałowienie gleby nie grozi w przypadku utrzymywania populacji na rozsądnym poziomie oraz nawożenia ziemi rok w rok obornikiem. A tego było pod dostatkiem

    „Wykształcenie” to wieloznaczny termin – taki Sokrates, który był nauczycielem i ojcem duchowym najważniejszych szkół filozoficznych w Atenach sam był analfabetą – bez formalnego wykształcenia. A jak ktoś w Sławi koniecznie chciał być doktorem, profesorem czy inżynierem magistrem – to szedł na drugą stronę limesu i włączał się do wykształceniowego wyścigu szczurów.

    Obóz nie był „oblężony” – reszta świata udawała, że limesu i Sławi nie ma. Nikt ich nie oblegał. A oni żyli sobie własnym rytmem – po swojemu. I niejeden, który z ciekawości poszedł na drugą stronę, szybciutko wracał „do lasu”, gdyż cywilizacyjna bezwzględna i chciwa dżungla była dla niego przerażająca.

    opolczyk

    Polubienie

    • Opolczyku,dzięki za wyczerpującą odpowiedź,ale mam jedno „ale”.Masz rację,pisząc,że wykształcenie to wieloznaczny termin-i przede wszystkim-pojęcie względne. Lepiej być myślącym nieukiem,niż wykształconym tłukiem…Ale praw fizyki nie da się oszukać(a więc praw Przyrody,które fizyka tylko opisuje).Bez znajomości prostych działań matematycznych nie rozwiążemy równania kwadratowego,a bez tego nie obliczymy prostej całki. A stąd jeszcze daleka droga do obliczenia wytrzymałości konstrukcji mostu kolejowego,albo zaprojektowania przyjaznej dla środowiska elektrowni.Nasi przodkowie nie znali matematyki,fizyki i chemii,ale na tamte czasy nie było im to potrzebne.Świat jednak idzie do przodu- nie mam tu na myśli wyścigu szczurów,a rozwój nauki i techniki-,więc Słowianie musieliby wykształcić kadry,które zapewniłyby należyte funkcjonowanie wspólnoty. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego,że kształcenie „na siłę” młodego człowieka wbrew jego zdolnościom i chęciom nie ma sensu.Nie ma też sensu to,co obecnie się w Polsce wyrabia-tysiące ludzi kończą studia z papierkiem mgr-a wartym mniej niż świadectwo ukończenia rolniczej zawodówki w latach 70-tych.Z kolei ci zdolniejsi też nie tworzą postępu naukowego<> ani technicznego,bo większość zakładów to montownie w obcych rękach.

      —-

      Misza, dla mnie fundamentalną sprawą jest odpowiedź na pytanie – czy nauka i postęp techniczny jako takie mają więcej plusów czy minusów. Co dały ludzkości całki, czy równania kwantowe? Bez mechaniki kwantowej nie byłoby głowic jądrowych i Hiroshimy. Bez całek nie można obliczyć trajkoterii rakiety dalekiego zasięgu ani orbity dla satelity szpiegowskiej.
      Parę miesięcy temu wrzuciłem artykuł z Fokusa pt „Mądrość dzikich plemion”:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2018/09/23/jesienna-rownonoc-slowianskie-plony/

      One nie znają całek, równań kwantowych, nie budują mostów ani elektrowni (nawet tych ekologicznych). Są zdrowsi, szczęśliwsi, panują u nich lepsze stosunki międzyludzkie, także w rodzinach:

      I wszystko to bez nauki, techniki i tzw. „postępu” – tak cywilizacyjnego jak i technicznego.
      Cały ten cywilizacyjny postęp uważam za ślepą uliczkę ludzkości. Jego motorem były zawsze zbrojenia (aby efektywniej zabijać i podbijać innych), chciwość, wola zapanowania na Przyrodą i uczynienia Jej i Ziemi sobie poddanymi. Nawet o badaniach kosmicznych często mówi się „podbój kosmosu”. Podbój! Nie badanie go a podbój. Dokąd człowiek jest zwierzęciem nie potrafiącym panować nad własną agresją i niskimi pobudkami, dotąd postęp techniczny i nauka będą wykorzystywane przez cyników i psychopatów przeciwko innym ludziom. Obecnie banksterskie elity planują w celu totalnej kontroli gojów czipowanie ludzkiego bydła roboczego. Bez techniki i nauki byłoby to niemożliwe.
      Taki postęp naukowy i techniczny odrzucam – bo niesie z sobą więcej złego niż dobrego.

      opolczyk

      Polubienie

      • Czuję, że muszę się znów wtrącić. Mimo, że postęp technologiczny przyniósł wiele złych rzeczy np. broń atomowa, która może być wykorzystana z wiadomą szkodą dla ludzkości. Ale jednak jakaś oświata jest potrzebna:
        1. Trzeba budować budynki. Bez architektów człowiek nie zbuduje budynków poza lepiankami i ziemiankami. Potrzeba też jakichś fachowców, by budowali jakieś trwalsze budynki mieszkalne. Potrzeba ogrzewania zimą i bieżącej wody dostarczanej wodociągami.
        2. Są potrzebni lekarze. Choć ziołolecznictwo i medycyna naturalna są czymś dobrym, i mogą faktycznie leczyć wiele chorób. Ale niekiedy potrzebne są leki. Więc potrzebni są lekarze. Znachorzy mogą istnieć, ale nie należy ignorować konwencjonalnych sposobów. Dowodem są wiele śmierci w czasie leczenia przez znachora. A po drugie taki znachor nie uleczy choroby psychicznej. Tu musi zainterweniować psychiatra. Mogą istnieć zaburzenia, które nie są chorobami, na przykład ADHD, nieco podobne do tego ADD, upośledzenie umysłowe, czy nawet wielokrotnie wymieniany w naszych dyskusjach autyzm. Tu są potrzebni psychologowie. Choć to nie lekarze sensu stricto, ale jednak udzielają pomocy takim osobom. Osoba z upośledzeniem umysłowym może mieć wiele trudności w życiu bez jakiejkolwiek pomocy. Tak samo osoba z ADHD luADD może być narażona na niezrozumienie z powodu nadpobudliwości, a osoba z autyzmem może mieć trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie bez pomocy psychologa.
        3. Potrzebni są prawnicy. Co jak co, ale nawet związek plemion musi mieć jakieś prawo, by zapobiec niepokojom społecznym, czy przestępczości. Wiadomo, w plemionach jest mniejsza przestępczość, bo nie ma przestępców gospodarczych, narkotykowych, czy nawet złodziei, ale zabójcy, gwałciciele, pedofile, czy nawet sprawcy jakiejkolwiek przemocy niezwiązanej z zabijaniem, czy gwałtami mogą niestety istnieć. Więc musi istnieć prawo, więzienia oraz jakaś policja lub inna podobna służba utrzymująca porządek i bezpieczeństwo. Wiadomo, prawo nie może być surowe, ani zbyt łagodne, bo swoboda człowieka kończy się na swobodzie i prawach drugiego człowieka (nawet dziecka, kary cielesne wobec dzieci są upośledzoną formą wychowania, jeśli to można w ogóle nazwać wychowaniem).
        Co do szkół religijnych jakiejkolwiek religii, to każda religia jest sama odpowiedzialna za zasady i formy kształcenia, więc temat pomijam, jakby co.
        To są argumenty za istnieniem jakiegokolwiek systemu oświaty.
        Oczywiście, jak już wcześniej pisałem, jestem otwarty na inne poglądy, więc jeśli pan ma kontrargumenty na każdy punkt, to niech się pojawią w dyskusji.

        Kowal, dalszej dyskusji nie będzie. Nie mam czasu na odbijanie piłeczki. To ostatni przepuszczony w tym temacie Twój komentarz. Masz prawo propagować cywilizację i postęp, ja mam prawo widzieć to inaczej. Zresztą, aby dyskutować na argumenty należy je mieć. Pisałeś o medycynie. Zapomniałeś o jednej sprawie – ogromna większość nękających obecnie Polaków i mieszkańców zachodu chorób to tzw. „choroby cywilizacyjne”. Nie byłoby cywilizacji, nie byłoby tych chorób. I owszem, zdarzają się przypadki śmierci u ludzi leczonych niekonwencjonalnie czy przez znachorów. Ale w szpitalach pod troskliwą opieką lekarzy w samej tylko Polsce umierają setki tysięcy chorych. I jakoś nikt o to do medycyny nie ma pretensji…
        Taka to zresztą medycyna…

        To już koniec dyskusji

        opolczyk

        Polubienie

        • Andrzej,

          „Masz prawo propagować cywilizację i postęp, ja mam prawo widzieć to inaczej. Zresztą, aby dyskutować na argumenty należy je mieć”

          jak dla mnie trafiłeś w samo sedno, bo podtrzymywanie degeneracji nie będzie stanowiło rozwiązania problemu.
          Słowianie (mam tu oczywiście na myśli tych, którzy tak żyli), jak wiemy, potrafili żyć w sposób, który nie był aż tak szkodliwy dla nich samych oraz ich Domu i Matki (Ziemi) o czym wielokrotnie już pisałeś (podając tego przykłady). Tacy Słowianie posiadali więc cechy i świadomość, która odróżniała ich od degeneratów przybranych tylko w „ludzkie skóry”.
          Nauka i technika jest czymś wtórnym w odniesieniu do podmiotu – nie następuje jakiś tam samoistny „rozwój” nauki i techniki zupełnie bez ludzkiego udziału. Dzida > pistolet > bomba; lepianki > wieżowce – możemy powiedzieć, że nastąpił rozwój oraz rozwój techniczny i naukowy, ale co nam z tego skoro jest to tylko wynik degeneracji i rezultatem będzie dalsza degeneracja. Owszem, potrzebujemy też wiedzy jak żyć, żeby np. nie chorować itd, ale nie takich „cywilizacyjnych rozwiązań”, które nas i nasze otoczenie nadal degenerują. Dlatego uważam, że masz rację, to poszło w złą stronę.
          Bo czy jedynym rozwiązaniem problemu przetrwania, rozwoju i obrony jest stanie się, czy bycie degeneratem w „ludzkiej skórze”? Jeśli mielibyśmy przestać być sobą i stać się degeneratami w „ludzkich skórach” żeby te cele osiągnąć to byłoby to tak, jakby ci „wyżej” rozwinięci zniszczyli nasze ciała swoimi bombami, bo w obu przypadkach następuje koniec naszego, takiego właściwego, życia tutaj.
          Nieraz ludzie używają takiego argumentu, że te pogańskie kultury widocznie były „liche” i „prymitywne” skoro nie przetrwały, zostały podbite, i pozostały po nich dzisiaj jedynie jakieś skorupy itp. Owszem, dawnych plemion, pruskich, jaćwieskich dzisiaj już nie ma, ale to nie znaczy, że życie tych ludzi było na marne. Przynajmniej walczyli z agresorami, i w przyszłości nie zdegenerowali by się (ich szacunek do Przyrody był autentyczny). Ich ciał co prawda już nie ma (ciała agresorów też się w końcu skończyły, a i współcześnie nie pomoże nam na to żadna technologia i nauka przyrodnicza), ale wciąż istnieje ich bardzo wyraźne i szczególne przesłanie dla Słowian i ludzi odwołujących się do Słowiańszczyzny: Byliśmy bezlitośnie eksterminowani przez krystowierców, przez degeneratów ubranych w „ludzkie skóry”. Nawet same pozostałości ich kultury stanowią wymowne świadectwo tego co reprezentowali sobą przedstawiciele tej ponoć „wyższej cywilizacji”, czy innej, która jest im podobna. No właśnie, co osiągnęli agresorzy, kim byli? Degeneraci ocalili dalszą degenerację. Moim zdaniem tacy agresorzy podkładają tylko fundament pod dalszą degenerację.

          Sława!

          Mirek,

          nic dodać, nic ująć.

          Sława!

          opolczyk

          Polubienie

  6. Mam pytanie – który ustrój polityczny z demokracji jest lepszy? – demokracja pośrednia znana ze starożytnego Rzymu i większości państw europejskich, w tym Polski (z wyjątkiem Szwajcarii, gdzie jest demokracja bezpośrednia i Watykanu), czy demokracja bezpośrednia, która jest w Szwajcarii, prawdopodobnie cechowała wiele pogańskich plemion przedchrześcijańskiej Europy, oraz była w starożytnej Grecji, choć niekiedy przeradzała się w tyranię lub oligarchię, a Sparta w ogóle miała inny ustrój.
    P.S.
    Czy monarchia dziedziczna jest pańskim zdaniem dobra? Według mnie nie, bo po pierwsze jest niesprawiedliwa, bo na przykład pan, czy ja nie mielibyśmy szans na rządzenie, bo nie jesteśmy w dynastii, nawet jeśli mamy szczytne cele, a np. jakiś młokos będzie rządził, bo jest urodzony w odpowiedniej rodzinie, a jest zwykłą gnidą.
    Po drugie, na słowiańskiej ziemi władcy byli wybierani przez ludność i byli odwoływani, gdy zaczęli dbać tylko o siebie i byli złymi ludźmi, więc trzymajmy się ustrojowej tradycji naszych dawnych przodków. Ale jakie jest pańskie zdanie?

    W wielu wpisach poruszałem sprawy o które pytasz.
    Współczesna zachodnia tzw. „demokracja pośrednia” to nieudolnie zakamuflowana dyktatura agenturalnych partii wypromowanych przez media służące jak i te partie interesom żydo-banksterów. W Szwajcarii demokracja bezpośrednia to też już tylko dekoracja – w referendach lokalnych rozstrzyga się sprawy trzeciorzędne. Sprawy kluczowe są poza ich zasięgiem a Szwajcaria osiodłana została tak sami żydo-banksteryzmem i służy jego interesom. Demokracja starożytnej Grecji była kulawa – większość mieszkańców była z niej wyłączona, a oligarchia i tak miała decydujący głos w obsadzaniu najważniejszych stanowisk dzięki kupowaniu głosów biedoty.
    Wszelkie systemy stanowe, a więc i monarchię całkowicie odrzucam.
    U Słowian natomiast przez tysiąclecia nie była znana instytucja władcy – księcia czy kniazia. Pojawiła się ona u Słowian późno i była przejęciem obcego modelu. Ale istniały plemiona, które instytucji księcia nigdy nie wprowadziły – jak np. plemiona Związku Wieleckiego. Model społeczny Słowian – pełna autonomia lokalnych wspólnot jest najbardziej sprawiedliwym systemem społecznym i politycznym oraz najlepszym lekarstwem na żydo-banksterski globalizm i NWO.

    opolczyk

    Polubienie

    • A czy ten limes z tej wersji historii byłby możliwy do zbudowania ze względów praktycznych? Bo jeśli to był pojedynczy limes, to byłby on bardzo rozległy i nie wiem, czy państwa spoza Sławii sfinansowałyby go razem i czy wszystkie państwa zgodziłyby się na to. Z praktycznych względów raczej mogło powstać kilka limites (liczba mnoga od słowa limes).

      Przecież ten limes to fikcja. Nie widzę sensu przeciągania tej dyskusji.

      opolczyk

      Polubienie

  7. Teraz z innej beczki:
    Czytałem ostatni artykuł i uważam, że jest prawdziwy. Rusofobia jest według mnie głupia, a USA nie należy ufać. Polska powinna iść w stronę innych Słowian, najbardziej w stronę silnej Rosji, która nie jest wasalem USA, a nawet mieli haki na Trumpa, z tego co wiem. A po drugie żydowskie roszczenia są po prostu nieuczciwe i łamią prawo międzynarodowe (!), bo Polska (PRL) w 1960 wypłaciła 40 mln dolarów rządowi Stanów Zjednoczonych za przejęte mienie.
    Poza tym Polska wypłacała odszkodowania za przejęte mienie wielu państwom, jak wynika z artykułu, ale mowa jest o Żydach i USA.
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/12/29/powojenne-odszkodowania-polski-wobec-zachodu/
    A wielu Żydów było w Stanach Zjednoczonych, więc niech kierują żądania odszkodowań do rządu USA. Szkoda, że nikt z rządu nie ma „jaj” i się nie postawi, i nie przypomni o tym, że Polska ze swojej strony zrobiła wszystko.
    Wyrazy solidarności!

    Kowal,
    rusofobia jest nie tylko szkodliwa – jest samobójstwem. Bandyci chcą w Polsce zainstalować głowice jądrowe. Po co? Aby z Polski na wypadek wojny usraela z Rosją utworzyć strefę skażenia radioaktywnego uniemożliwiającego armii rosyjskiej ew. uderzenie na Berlin, Paryż i Londyn. My mamy być mięsem armatnim usraelitów i ich mocodawców.
    Roszczenia żydowskie wszystkie są bezprawne, zwłaszcza te dotyczące tzw. „mienia bazspadkowego”. W przypadku wyginięcia całej rodziny mienie wg prawa międzynarodowego przechodzi na własność państwa, a nie żydowskich roszczeniowców. Odszkodowania, o których pisałeś, władze PRL wypłaciły przede wszystkim za znacjonalizowane mienie przedwojennych kapitalistów – sanacja wszak promowała kapitalizm i ściągała zachodnich, głównie żydowskich kapitalistów.
    Roszczeniowcy natomiast domagają się odszkodowań za mienie prywatne „polskich” żydów. Ale ponieważ byli oni oficjalnie obywatelami polskimi, żadne odszkodowania żydowskim roszczeniowcom się nie należą. Majątek bezpotomnych rodzin przypada w każdym wypadku państwu, na terenie którego „bezpotomni” żyli, a nie żydowskim organizacjom. Niestety, stanie agentury rządzącej Polską u boku usraela i Izraela sprawia, że Polska rozkradana jest nie tylko przez prywatyzację, kapitalizm i bandycki system bankowy, ale i przez tych szabrowników-roszczeniowców. I dokąd będziemy pod wpływami politycznymi usraela, dotąd roszczeniowcy żydowscy będą wysuwali kolejne roszczenia.

    opolczyk

    Polubienie

    • Co prawda, mienie bezpotomne przechodzi na własność państwa, ale co z mieniem potomnym? Nie „odbijam piłeczki”, ale jestem laikiem w temacie reprywatyzacji, dlatego pytam się o mienie potomne (gdzie istnieją spadkobiercy).

      Jeśli idzie o mienie prywatne (z wyłączeniem latyfundiów, zakładów przemysłowych i pałacy arystokratów) czyli o zwykłe domy mieszkalne to właścicielom narodowości polskiej mieszkających w Polsce powinny być zwrócone. Tyle że i oni powinni skarbowi państwa lub byłym lokatorom zrównoważyć koszta utrzymywania ich przez poprzednie dziesięciolecia w stanie przydatnym do użytku (remonty, wielokrotne malowanie ścian i stolarki itp). Obcym, czy mieszkającym za granicą nie należy się nic. A kto z nich ma pretensje, niech składa je prywatnie potomkom funkcjonariuszy żydo-komuny, którzy nacjonalizację po wojnie wprowadzili.

      opolczyk

      Polubienie

      • Racja. Prawo własności jest święte, ale obcy właściciele niech kierują roszczenia do swoich krajów, ewentualnie Żydzi w Stanach Zjednoczonych niech kierują roszczenia do tamtejszego rządu, a od Polski wara, bo Polska swoje zrobiła (łączne odszkodowania dla wszystkich, którzy stracili mienie wynosiły 2 mld (!) dolarów, a Polska była państwem zniszczonym po wojnie. Ale tu chodzi o mienie potomne, bezpotomne trafia do rządu Polski.
        I dziękuję za dyskusję, tu mamy podobne zdanie.

        Polubienie

      • A po drugie Żydzi po wojnie mogli uczciwie przyjechać i pomagać Polakom w odbudowie budynków, a nie nagle teraz, gdy Polacy już swoje zbudowali jedynie z pomocą ZSRR.

        Polubienie

  8. Inne pytanie – co pan myśli o kryzysie w Wenezueli (inflacja, bieda), o prawdopodobnej tyranii Maduro (tłumił siłą protesty opozycji) i o tym, że pojawił się nowy tymczasowy prezydent Wenezueli, którego dzisiaj Polska uznała za legalnego?

    Jako odpowiedź polecam tekst Pawła Jaworskiego.
    https://wolnemedia.net/wenezuelski-gambit/

    Guaido to wtyka CIA. W Wenezueli nie było „biedy” i „tyranii”. Znam kilkadziesiąt powojennych puczy i „kolorowych rewolucji” przeprowadzonych przez CIA w dziesiątkach państw Azji, Afryki, Europy i Ameryki „łacińskiej”. To co się dzieje teraz w Wenezueli to kolejny pucz sterowany z Faszyngtonu przystrojony w przejęcie władzy przez „demokratyczną opozycję”.

    opolczyk

    Polubienie

  9. @ Wenezuela – polecam komentarz adevo 06.02.2019 03:54:51 (drugi na stronie)

    http://orbo.neon24.pl/post/147549,viva-la-venezuela-jankee-go-home#comment_1530018

    Jaworski napisał 90% prawdy a reszta to konfabulacja…

    Model społeczny w państwach Ameryki Łacińskiej to zamożna neokolonialna elita i morze często przeraźliwego ubóstwa. Tak było również w Wenezueli do czasów Chaveza, który jako pierwszy to zmieniał.

    Kryzys za kadencji Maduro miał miejsce, co obniżyło poparcie dla niego, ale był to raczej skutek działalności globalnego „głębokiego państwa” a nie błędnych decyzji Maduro. On nie miał przecież interesu strzelać sobie w kolano, skoro jego siła wynikała z poparcia ludu (był następcą Chaveza).

    Taki kryzys to zwykle jest skutek działalności globalnego „głębokiego państwa”. Tak było w PRL i na początku 3RP, tak było w Libii Kadafiego, tak było w Związku Radzieckim i Rosji, tak jest teraz w Iranie. Zawsze tak samo…

    Metro,
    wścieka mnie bandycki imperializm usraela i to co chcą zrobić z Wenezuelą. Ale jako że nie mam najmniejszego na to wpływu, nie poruszam tej sprawy na blogu. Zresztą mamy problemy u siebie i to nie mniejsze, choć innego rodzaju – nieustające żydowskie roszczenia i wściekły antypolonizm.

    opolczyk

    Polubienie

  10. O artykule pana Wałacha, ale w trybie ad personam.

    Nazwisko „Walach” czy „Wallach” znajduje się w „Jewish Family Names and Their Origins: An Etymological Dictionary”: https://books.google.pl/books?id=_dQP4nHgyVUC&pg=PA812&lpg=PA812&dq=family+walach&source=bl&ots=APACiQM9AN&sig=ACfU3U17uSPzeY9udgV0u2EqHs-Yzu5YSg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiNvOnAza_gAhXxkIsKHQ3SAJcQ6AEwFHoECAIQAQ#v=onepage&q=family%20walach&f=false
    Pisane bywa również przez „V”.

    W anglojęzycznej Wikipedii jest sporo osób o tym nazwisku, listę rozpoczyna Benjamin Wallach: https://en.wikipedia.org/wiki/Wallach_(disambiguation)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Walach
    i po polsku: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82ach_(nazwisko)
    Okazuje się że nawet generał Wilecki to Wałach (nie wiedziałem).
    Dużo więcej jest „Wallachów” z dwoma „L”. Jest tam chociażby sowiecki dyplomata Maksim Litwinow urodzony jako מאיר חנוך וולך-פינקלשטיין Enoch Meyer Wallach-Finkelstein (https://pl.wikipedia.org/wiki/Maksim_Litwinow).
    Mamy tam nawet oskarowego aktora, Eliasza Wallacha: https://pl.wikipedia.org/wiki/Eli_Wallach
    Przynajmniej część tej rodziny musi być zamożna, ufundowali jakieś stypendium dla przyszłych amerykańskich zbrodniarzy wojennych: http://www.thehill.org/wallachmilitaryscholarship

    Metro,
    bez względu na pochodzenie tego nazwiska i na korzenie Wałacha napisałbym to, com napisał, nawet gdyby miał od czubka głowy do pięt czystą słowiańską haplogupę. Oceniałem nie człowieka i jego pochodzenie, a jego brednie. Choć przyznam się szczerze, że w pierwszym momencie, jako żem choleryk, w trybie ad personam, zatyułowałem wpis „Katolickie antypogańskie i antysłowiańskie brednie i kłamstwa wykastrowanego osła”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82ach

    Dopiero gdy minęła mi złość, wstawiłem w miejsce wykastrowanego osła jego nazwisko i skupiłem się na krytyce merytorycznej.

    opolczyk

    Polubienie

    • Andrzej, napisałeś „ad rem” to dopisałem „ad personam”.

      Sam tego nie wymyśliłem, ale kiedyś wyczytałem tą myśl w komentarzy u Maruchy. Szło to mniej-więcej tak: „nie potrafię tego wyjaśnić, ale wszyscy gorliwi katolicy, z którymi się zetknąłem w życiu, okazali się być żydami”.

      Teraz to do mnie dociera, chrześcijaństwo to ichnia broń psychologiczna. Bogiem jest żyd, który żąda absolutnego posłuszeństwa w zamian za nieweryfikowalne „życie wietrzne” czy „zbawienie”.

      Turbolechia to ubecka dywersja. Do pełnego turbolechickiego cyrku brakuje mi tylko twierdzenia że Słowianie są jednym z zaginionych plemion Izraela.

      Czy nikt jeszcze na to nie wpadł?

      Metro – a jakże – Szydłowski bredził w kilku filmach, że Słowianie to jedno z zaginionych plemion Izraela.
      Z UB turbolechia raczej nie ma nic wspólnego – tę brednię wymyślił Michalkiewicz (ubeckie rzygowiny) – także uny.
      Jeśli już, to jest to robota obecnej agentury Mossadu lub jednej z jego „polskich ” przybudówek (ABW, CBA, CBŚ). Lub świadoma dywersja kk (opus dei).

      opolczyk

      PS
      A Marucha/Wierzchowski to także gorliwy katolik, tyle że „przedsoborowy”. Jak myślisz – też uny? Bo ja mam takie właśnie wrażenie

      Polubienie

  11. ///A Marucha/Wierzchowski to także gorliwy katolik, tyle że „przedsoborowy”. Jak myślisz – też uny? Bo ja mam takie właśnie wrażenie///

    Trochę na ten temat myślałem i wrzucam swoją hipotezę:

    1. Słucham i oglądam katolickiego pisarza Eugene Michaela Jonesa. To naprawdę inteligentny człowiek, choć turbokatolik. No cóż – nikt nie jest doskonały. Doskonały jest tylko „Bóg” (judeokatolicki) 🙂

    Nie wiem czy kojarzysz jego książkę „Libido dominandi” (https://www.youtube.com/watch?v=0wLBqnZNqK4) i to jest naprawę błyskotliwa diagnoza wybranego fragmentu (pod)kultury Imperium Judeoanglosaskiego. Cenię Jonesa właśnie za odwagę intelektualną, mało kto ten temat porusza. Przywołuję tą książkę dlatego że w niej Jones nie dotyka sfery swoich urojeń religijnych.

    Parę tygodni czy miesięcy temu Jones opowiadał o jakichś prądach intelektualnych z końcówki XX wieku, naprawdę nie pamiętam konkretów. Wspomniał o jakimś opiniotwórczym miesięczniku i jego redaktorze, który po ~20 latach od zakończenia publikacji zdobył się na refleksję w rodzaju: „wiecie – ten miesięcznik (który wydawałem) to chyba była operacja specjalna CIA”.

    To jest bardzo subtelna sfera, redaktor, który niby powinien wiedzieć, po paru dekadach doszedł do wniosku że był manipulowany przez mistrzów w fachu. Takie przytułki jak strona „Gajowego Maruchy” to na pewno są operacje specjalne, ale nie muszą o tym wiedzieć osoby, które prowadzą te strony. Internetem jeszcze łatwiej manipulować niż papierem.

    2. Czy Marucha jest „uny”? Preferuję najprostsze wyjaśnienie (brzytwa Ockhama). Sądzę że to jest naprawdę szczery katolik, taki od Kolbego czy Rydzyka, co już umie pisać i czasami nawet czytać ze zrozumieniem. Podobno pracował w SB, takie plotki gdzieś wyczytałem. Więc jakoś inteligentny musiał być.

    Wiadomo jednak że Marucha nie czytał „Pisma świętego” i ma na jego temat nikłe pojęcie. On po prostu kocha „pana Jezusa”. Pewnie kojarzysz takich ludzi i poziom umysłowości, który prezentują.

    Sądzę że on jest naprawdę szczery w swojej katolickiej gorliwości, kocha „pana Jezusa” a niedoskonałości „Kościoła świętego” przypisuje modernizmowi i Vaticanum Secundum. Może mieć takie poglądy bo nie zna „Pisma świętego” i historii Polski, Europy czy świata. To jednak Słowianin.

    3. Teraz próba wyjaśnienia umysłowości Maruchy. Pewnie znasz ten temat bo mieszkasz za granicą, ja sam miałem takie objawy więc piszę trochę z autopsji.

    Mam wrażenie że większość aktywnych czytelników „Gajówki” to emigranci, mieszkańcy USA, Kanady czy Australii. To emigracja lat 80-tych.

    Emigrantom po jakimś czasie zaczyna dokuczać choroba sieroca i objawem tej choroby jest idealizacja kraju dzieciństwa i wielu przejawów życia w tym kraju.

    Przeglądając kiedyś Internet natknąłem się na ten kanał: https://www.youtube.com/user/truckerhiob

    Ten pan jest zawodowym kierowcą, mieszka w którejś Karolinie, a jednym z samochodów, który posiada jest Fiat 126p. Na filmikach pokazuje się w koszulkach z wielkim symbolem rzymskiej szubienicy czy z różańcem na szyi. Prowadzi też stronę: http://katolik.us/

    Posiadanie Fiata 126p w Stanach Zjednoczonych jest może i sympatyczne ale wiadomo że obiektywnie to był kiepski samochód. On ma Fiata dlatego że tęskni za krajem dzieciństwa. W tym nie ma nic złego, ale sądzę że jego dewocja to również objaw tęsknoty za Polską.

    Marucha bardzo długo mieszkał poza Polską i sądzę że jego dewocja również jest objawem choroby sierocej, dokładnie w tym samym stylu. Podobne towarzystwo pisze u niego komentarze.
    Mimo wszystko czytam u niego artykuły bo robi jakąś prasówkę, ale mało rozumie. Wrzuca(ł) dużo artykułów ze Sputnika a nie wiedział, że Sputnik prowadzi w Polsce Jerzy Urban. On po prostu mało rozumie. Nie dopatruję się tutaj wątków koszernych.


    Metro,

    no cóż, faktem jest, że Wiechowski to gorliwy katolik, przez co jest przynajmniej żydem duchowym, jak Terlikowski i inni, którzy się do duchowego żydostwa przyznają. Faktem jest też, że należy do garstki katolików – sympatyków Rosji, przez co – i tu masz rację – raczej odpada ich żydostwo biologiczne. Myliłem się więc w tej sprawie. Niemniej szkody jakie wyrządza Wiechowski gorliwą propagandą żydo-katolicyzmu i kultu Joszue są wymierne.

    Tu pewna ciekawostka – jak wiesz, używam niekiedy zwrotu „katodebile”. Wymyślił go pe.1984 (pewnie go pamiętasz), admin tych blogów:
    https://ptto.wordpress.com/
    https://palmereldritch1984.wordpress.com/
    https://myslnarodowa.wordpress.com/

    W czasach gdy był aktywny w sieci, utrzymywaliśmy bliski kontakt meilowy. On podrzucał mi różne perełki nt kk. Np to miałem od niego:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/

    No i kiedyś Palmer „odkrył” w sieci Maruchę. Napisał do mnie o tym i był przekonany, że Wiechowski ma zadatki na dobrego polskiego narodowca, gdyż poza żydo-katolicyzmem miał (z tym się zgadzałem) „zdrowe” poglądy. Ostrzegłem mimo to Palmera, że to strata czasu, że Wiechowski z żydo-katolicyzmu nie zrezygnuje. Ale Palmer się uparł i był przekonany że zrobi z Wiechowskiego dobrego narodowca. Pisał u niego kilka miesięcy komentarze, podsyłał mi linki z jego dyskusji z Maruchą, a ja czekałem. No i po paru miesiącach Palmer napisał do mnie, wyraźnie rozgoryczony, mniej więcej tak: miał Pan rację, ten Marucha to zwykły katodebil, nic do jego łba w sprawie konieczności rezygnacji z promowania katolicyzmu szkodliwego dla sprawy narodowej, nie dociera.
    I tak skończyły się próby Palmera zrobienia z Wiechowskiego polskiego narodowca, dla którego interes narodowy jest na pierwszym a nie na drugim, po żydo-katolicyzmie, miejscu. A ja dostałem przy okazji od Palmera nowy termin odnośnie katolactfa – katodebile.

    opolczyk

    Polubienie

    • Może jest i tak, jak Ty uważasz. Jego dewocja to przejaw judejskiej manii religijnej. Tacy ludzie wiedzą, że chrześcijaństwo to judaizm dla gojów. Ale ja to tłumaczę bez takiego założenia.

      Niezależnie od jego afiliacji kulturowych jego strona internetowa z całą pewnością cieszy się opieką, przy czym on sam nie musi sobie z tego zdawać sprawy. Po prostu ma sprawdzonych przyjaciół co dużo doradzą i pomogą w razie potrzeby. Pewnie tak to działa w praktyce.

      Znalazłem właśnie potwierdzenie tego, co pisał Ravage. Rabin(?) Pinchas Połoński mówi właśnie, że chrześcijaństwo to wprowadzenie do judaizmu dla złych i występnych gojów. Mówi że ten „Chrystus” to alegoria Izraela. Niesłusznie skazany, zamordowany i złożony do grobu zmartwychwstaje aby zdobyć władzę nad całym światem. Cała ta religia służyła włączeniu gojów w judejski plan urządzenia świata.

      Widać że to ma ~700k wejść, co oznacza, iż Rosjanie oglądają takie rzeczy. Jeszcze całkiem nie zdurnieli. To chyba kawałek z ich telewizora, miło wiedzieć że istnieje na świecie telewizja która wrzuca takie rzeczy.

      Polubienie

    • Wiechowski żarliwie nienawidzi muzułmanów i często daje wyraz swojej fobii. Tutaj jakiś głupiutki artykuł, który niedawno wrzucił: https://marucha.wordpress.com/2019/02/16/dlaczego-muzulmanie-nie-gina-w-zamachach/

      Jeśli to świadomy agent, to oczywiście promuje takie bzdury z premedytacją. Ale ja myślę że on po prostu nienawidzi islamu bo islam to (wydumany) wróg „pana Jezusa” a muzułmanie są napuszczani na (post)chrześcijan i odwrotnie. On dał się napuścić, może zresztą jakiś Somalijczyk mu porysował samochód albo coś gorszego?

      Artykuł jest tak głupi, że nawet jego komentatorzy zwrócili na to uwagę. Jemu nie przeszkadza 🙂

      Jego strona na pewno jest narzędziem policji politycznej, ale sądzę że on sam jest na tyle naiwny, że nie musi o tym wiedzieć.

      Metro,

      no właśnie – po takich tekstach widać, jaki Wiechowski jest katolicyzmem odurniony.
      Nie widzi, że to gwiazda Dawida szczuje krzyż na półksiężyc i zaciera jej kosmate łapska.

      opolczyk

      Polubienie

  12. Andrzej, wrzucam trzy wrażenia dotyczące Twojego tekstu „Ruch wielkiej Słowiańszczyzny w wydaniu Mieczysława Cenina…”

    1. Mam wrażenie że Czesi generalnie mają Polaków w pogardzie, w dużym stopniu z przyczyn religijnych.

    Czesi to najbardziej ateistyczny naród na świecie, ~80% z nich identyfikuje się jako ateiści. Ten fakt ma oczywiście historyczne uzasadnienie, a początek ich ateizmu należy zapewne łączyć z męczeńską śmiercią księdza Jana Husa w Konstancji. To zdarzenie nie poszło w zapomnienie, rocznica spalenia księdza Husa jest w Czechach świętem państwowym, dniem wolnym od pracy. Poważna sprawa.

    Czechów niesłychanie odpycha katolicyzm, w tym polski fanatyczny katolicyzm. Mają Polaków z tego powodu za tryglodytów. Z tego co wiem Czesi uważają się za „lepszych” Słowian, czego uzasadnieniem mogą być nawet Twoje zdjęcia, Hradczany wyglądają o wiele okazalej od Wawelu a Kraków czy Warszawa to prowincjonalne miasta w porównaniu z europejską Pragą. Czechy to od ponad stu lat jedno z centrów przemysłowych Europy. Na pewno nie poddadzą się przewodnictwu kołtunów klęczących pod rzymską szubienicą.

    Cenin po prostu nas okłamuje, tak mu pewnie kazali w Nowym Jorku czy w Londynie, skąd dostaje rozkazy. Cała gadka o Trójmorzu to zwykłe popłuczyny po Piłsudskim.

    2. Rosjanie mają inną „narrację” dotyczącą rozbiorów. Rosja nie uczestniczyła w rozbiorach ziem etnicznie polskich. Uczestnictwo Rosji w rozbiorach to kontynuacja procesu „zbierania ziem ruskich” przez Moskwę, zapoczątkowanego jeszcze przez Rurykowiczów (Wasyl III i Iwan IV Groźny).

    Po trzecim rozbiorze granica Rosji częściowo pokrywała się z późniejszą linią Curzona, Warszawa należała do Prus a Lublin do Austrii: https://prawy.pl/wp-content/uploads/2014/10/prawy.pl_images_3rozbior.jpg

    Późniejsze Królestwo Polskie to owoc zwycięstw Rosji nad Bonapartem, okupacji Paryża i Kongresu Wiedeńskiego. Wtedy zresztą Aleksander I potraktował Polaków, którzy walczyli z Rosją, nad wyraz wspaniałomyślnie, zakładając im polskie państwo w unii personalnej z Rosją. Tak mały zasięg terytorialny Królestwa Polskiego wynikał z oporu Prus i Austrii, które bardzo obawiały się jakiejkolwiek polskiej państwowości i kontestowały powstanie Królestwa. Z drugiej strony – Katarzyna II Wielka zakończyła „zbieranie ziem ruskich” na ówczesnym etapie i Aleksander nie miał powodu odwracania tego procesu.

    3. Przed „Solidarnością” widomym aktem zdrady Polski było „Orędzie biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim” z 1965 roku (https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/oredzie-niem_18111965.html) gdzie biskupi wspominali o „poczdamskich terenach zachodnich”.

    Przed tym zdradzieckim listem przypomniałbym unię brzeską z 1596 roku, która stanowiła deklarację wojny rzymskich katolików przeciwko prawosławnym Rusinom I Rzeczypospolitej. Unia brzeska podkopała lojalność Rusinów wobec Warszawy i uzasadniała „zbieranie ziem ruskich” przez władców Moskwy. Warszawa oferowała Rusinom głównie prześladowania religijne, przecież nie we własnym interesie.

    W naszych warunkach od tysiąca lat Kościół katolicki to po prostu agent interesów niemieckich i rzymskich, fanatyczny wróg Rosji, a orędzie biskupów z 1965 roku jest widomym tego faktu dowodem. Gomułka powinien ich powiesić za zdradę.

    Polubienie

    • Metro,

      Sprawa Czech i Czechów…

      Celowo napisałem ostrożnie o nich, że nie uważają się za gorszych Słowian. Ich stosunek do Polsków niemniej znam. Mam znajomego, który mieszkał tuż przy czeskiej granicy. Skarżył się, że Czesi traktowali go i innych Polaków z góry, jak głupków. Pracowałem też z Czechem (tu w Niemczech), dużo rozmawialiśmy. Pochwalił mnie nawet za to, że nie jestem jak inni znani mu Polacy, głupim katolikiem. O Czechach wspominał też Jaruzelski w jego książce „Stan wojenny dlaczego”. I przyznał, że gdy w międzywojennej Polsce była bieda, smród, brud i ubóstwo, Czechy w tym samym czasie należały do najwyżej uprzemysłowinych terenów Europy o najwyższym standardzie bytu materialnego.
      Jest więc oczywiste, że to co Cenin bredził o zgodzie Czechów na „polskie przywództwo” to idiotyzmy i co najwyżej pobożne życzenia rusofobów – piewców międzymorza i trójkąta jerozolimsko-wyszehradzkiego. Chcieliby Czechów pociągnąć za sobą w ich wyprawie na Moskala.

      Sprawa rozbiorów…

      Rosyjską narrację rozbiorową znam, choć dziwny w tym jest fakt, że to Niemka kontynuowała scalanie ruskich ziem. Sam fakt pozostaje faktem – w zaborze rosyjskim nie było ani metra kwadratowego etnicznych polskich ziem. Tymi podzielili się Prusacy i Austriacy. A mimo to za zaborcę „polskich ziem” uważa się przede wszystkim Rosję. Faktem jest też, że Aleksander I wydarł Prusom i Austrii część polskich etnicznych ziem i stworzył z nich Kongresówkę, z własnym sejmem, konstytucją, walutą i polskim językiem urzędowym. Nawet Uniwersytet Warszawski powstał z jego woli. I gdyby nie durnie „partyjoci” – ci od powstania listopadowego – przynajmniej ta część polskich ziem mogła dalej się rozwijać, czekając na dogodny moment, jakim później okazała się I wojna światowa. Polska jako kongresówka mogła do niej dotrwać w dobrej kondycji i odrodzić się w 1918 jako już całkiem niepodległe państwo mając znacznie lepsze warunki startu do niepodległości. Dużo łatwiejsze byłoby też wtedy odebranie pokonanym monarchiom zaborczym (Prusom i Austrii) reszty etnicznych polskich ziem.
      Komizmem historycznym jest to, że zawłaszczona przez katolików pieśń „Boże coś Polskę” powstała na cześć cara Aleksandra. Po 1918 (przerobiona jednak przez katolactfo, które usunęło z niej cara) konkurowała nawet do roli hymnu państwowego z mazurkiem Dąbrowskiego. A w czasach PRL często była śpiewana przez wściekle antyrosyjską opozycję.
      Pamiętam, jak śpiewaliśmy ją w obozie internowanych, a później na comiesięcznych „mszach za ojczyznę”. Brałem w nich udział nie jako katolik a jako zadeklarowany opozycjonista. I tak pieść napisana na cześć rosyjskiego cara stała się „pieśnią patriotyczną” wrogów Rosji. Jaja jak berety…

      Sprawa zdrad kościoła…

      Gdyby spisać je wszystkie drobnym maczkiem – od pierwszych Piastów do dzisiaj – niejednej skóry wołowej by zabrakło. Ja wymieniłem tylko kilka.
      A co się tyczy unii brzeskiej – przede wszystkim wywołała ogromny zamęt na prawosławnej Rusi/Ukrainie. Rozbiła jedność samych Rusinów, a unitom zaoferowała jedynie pogardę ze wszystkich stron. Bo dla katolactfa unici nadal nie byli pełno- i równoprawnymi katolikami, a co najwyżej kalekimi bizantyjskimi „katolikami” pasledniewo sorta. Dla prawosławnych zaś byli zdrajcami i renegatami. Ale taki właśnie był plan jezuitów – rozbić jedność prawosławia, by potem je dobić.
      Natomiast co się tyczy listu biskupów – oczywiście, że była to zdrada i powinni zawisnąć. Ale jakie byłoby wtedy aj waj, jaka to zła jest ta komuna. Gomułka wiedział o tym i dlatego nie zawiśli na latarniach. Powinien ich jednak przynajmniej wypędzić z Polski. I tego też nie zrobił. Przez co zdrajcy dalej jedli „polski chleb” (czytaj – polskie szynki i polędwice – bo tego im nigdy nie brakowało) i dalej knuli przeciwko państwu i Polakom.

      Polubienie

  13. Re: Wymysły „słowiańskie” na „niezależnej” – głupota, biznes czy V kolumna….

    Andrzej, nie wiem czy Ci ten fragmencik wypowiedzi Zagórskiego umknął, ale on sam kiedyś się ujawnił. Przypomina o tym kolega, który nosi Judenhut. Tutaj 13 minut na temat, dobry poziom: https://polskatuba.pl/upload/videos/2019/02/DuVbjkPgS1rZPyAhXG7N_14_8ad31999b679576531baea415a047b65_video.mp4

    Zagórski był oficerem politycznym LWP, bo „tata był w wojsku”. Znasz te realia, oficerów politycznych nie brano z łapanki. Jego „tata (co) był w wojsku” był kwatermistrzem – to typowa posada starszych braci, wiadomo że takiemu człowiekowi front nie grozi. Oni okupowali zaplecze. W kwatermistrzowstwie można było uczciwie się nakraść. Zagórski musi mieć koszerne korzenie, inaczej by nie trafił do politruków.

    Zagórski nie BYŁ oficerem politycznym. On JEST oficerem politycznym.

    Z pewnością to osobny temat, ale te wszystkie „kanały alternatywne” na YouTube to zwykła „kontrolowana opozycja”. Przypominam słowa świętego Władimira Lenina: „najlepszy sposób na kontrolowanie opozycji to stanąć na jej czele”. To babilońska czy egipska mądrość, tysiące lat doświadczeń.

    Nie wiem czy tytuł Twojego tekstu to rzeczywiste pytanie czy tylko zabieg stylistyczny. Jeśli pytanie, to naprawdę nie ma wątpliwości, nie tylko w przypadku Zagórskiego. Ale akurat Zagórski cały czas pracuje w resorcie (Ministerstwo Prawdy), tyle że obecnie w strukturach pozapaństwowych.

    Metro,
    akurat bez kolegi, czuba w Judenhut wiem, co wiem. Nie oceniam Zagórskiego po zawodzie jego ojca, a po tym co on sam robi.
    Podpadł mi od początku, gdy pierwszy raz słuchałem „niezależnej”. Nie tykałem go jednak, bo takich telawiwzorni w sieci jest jak nasr..
    Ale nie mogę milczeć z powodu jego arcyszkodliwej działalności polegającej na kolporowaniu pseudosłowiańskich bredni.

    Powtarzam jeszcze raz – nie oceniam nikogo po domniemanym czy faktycznym pochodzeniu (znam uczciwych „starszych braci w wierze”), ani po zawodzie ojca (czy matki), a nawet zawodzie samego petenta. Oceniam po tym co sam robi.

    opolczyk

    Polubienie

    • Wykwitła ostatnio inicjatywa biznesowa pomysłu Mariana Nosala, który z grubej rury strzelił i proponuje Uniwersytet Słowiański w nowomowie określany Wiednicą, gdzie indziej nazywany też Zjazdem. Jak zwał, tak zwał, w każdym razie sprawa jest komercyjna. Bilet na imprezę to circa about 600-700 złotych od łebka za dwa dni „wykładów” (od 9.00 do 18.00, uwzględniając niezbędne antrakty), dodatkowo we własnym zakresie koszty noclegu, wyżywienie etc. Żaden z wykładowców historykiem nie jest, ale nie w tym rzecz, bo „każdy śpiewać może, jeden lepiej, drugi gorzej”. Jako wykładowcy wystąpią:
      1. bajkopisarz / scenarzysta Czesław Białczyński (który wielce polityczny jest) , 2. nie ukończony archiwista, aktualnie prowadzi indywidualne interesy – Maciej Bohdanowicz, 3. gawędziarz od Sasa do Lasa w kwestii genetyki w związku z publikacjami Davidskiego – prawnik Adrian Leszczyński.
      Cz. Białczyński będzie nauczał w zakresie „Słowiańskiej Baji” oraz o lesie.
      M. Bohdanowicz zagłębi się w dywagacjach językoznawczych oraz naukach na temat ciałopalenia w kontekście „kultur słowiańskich i odsłowiańskich” (interesujące są zwłaszcza ”kultury odsłowiańskie”). A. Leszczyński rozprawiać będzie w zakresie Germanów Wschodnich i Słowian Zachodnich a także przedstawi „genetyczne nowinki”. Impreza zapowiada się zatem przaśnie, ale z przytupem biznesowym.

      Mirek,

      o tym „zjeździe-uniwersytecie” pisałem niedawno tu:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/03/bialczynski-spolka-na-manowcach-rusofobii/

      Nadmienić przy tej biznesowej imprezie należy, że Nosal, Białczyński i Leszczyński (nie wiem jak jest z Bohdanowiczem) to przede wszystkim piewcy turbolechickiej szajby.

      opolczyk

      Polubienie

    • Jeśli chodzi o pisemka cadyka Pazia vel Pazika, w których używany jest nagłówek „The Reserve Bank of Poland”, to jest tam wątek kryminalny. Pisałem o tym tutaj: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/11/20/wybor-kandydatow-na-prezydenta-przez-zwiazek-narodowo-patriotycznych-sil-rosji/#comment-56043

      Używanie nazwy „bank” czy „kasa” przez inny podmiot niż prawdziwy bank, naprawdę wiąże się z poważnymi kłopotami. Nie jest przypadkiem że np. ostatni geniusz polskojęzycznej bankowości, pan Plichta, nigdy tymi terminami się nie posługiwał. Art 171 par. 3 Prawa bankowego jest zwykle rygorystycznie egzekwowany dlatego, że rządząca mafia nie chce „podważać zaufania” do piramidy finansowej zwanej systemem bankowym.

      Cadyk Paź, skoro wystawia takie dokumenty i nie siedzi w więzieniu, to musi znajdować się pod ochroną policji politycznej. To samo dotyczy pana Nikodemowicza i chrabiego Potockiego. Oni się tam podpisali a na jednym z pism widnieje pieczęć kancelarii Sejmu z datą 17 lipca 2017 roku. Kwity te funkcjonowały w obrocie, nie miały charakteru prywatnego.

      Manipulowanie prądami kulturowymi, tworzenie religii czy ideologii, to rutynowe działanie policji politycznej. Będziemy ich często spotykać.

      Metro,

      u mnie też przecież dyskutowaliśmy o wątku kryminalnym w związku z owym „reserve bank of Poland”- I doszliśmy do wniosku, że tamci powinni siedzieć. A włos z głowy im nie spadł. Przez co widać, że stoją za tym „nasze” służby – przybudówki Mosadu.

      opolczyk

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s