Czytelnia

.

Literatura słowiańska

.

Zorian Dołęga Chodakowski – prekursor i piewca Słowiańszczyzny, przez rodaków zapomniany

„O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”

.

Kazimierz Moszyński – etnolog i etnograf słowiański

„Kultura ludowa (materialna i duchowa) Słowian” – monumentalne (trzytomowe) dzieło

.

*****

.

Literatura ogólna

.

Nota o autorze: Izrael Szahak (Israel Shahak; ur. 28 kwietnia 1933 r. w Warszawie, zm. 2 lipca 2001 r. w Jerozolimie) – żydowski publicysta, krytyk judaizmu i szowinizmu żydowskiego, obrońca praw człowieka. Autor wielu książek na ten temat, w tym między innymi „Żydowskie dzieje i religia; Żydzi i goje – XXX wieków historii”. Był profesorem chemii na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

.

.

„Pani Izabela Litwin jest współautorką opracowania, które znakomicie wyjaśnia (nawet ekonomicznym analfabetom – jak ja do niedawna) mechanizmy stosowane przez finansjerę do ograbiania maluczkich. Uważam, że każdy szanujący się Słowianin powinien zapoznać się z tym opracowaniem – nie jest długie, a czyta się naprawdę świetnie.” – MrC

.

Reklamy

200 komentarzy do “Czytelnia

  1. Co sadzicie Opolczyku o tak zwanym personalizmie katolickim Stachniuka?

    Opcjonalny,

    sądzę (a nie „sądzimy” bo „nas” jest jeden) że Stachniuk w nosie miał tzw. „personalizm katolicki” – bzdurne teologiczne wymysły – jako że cały żydo-katolicyzm był dla niego szkodliwą wspakkulturą.

    opolczyk

    Polubienie

  2. Czy pierwsi Piastowie byli rzeczywiście bandytami, a ich państwo było podobne do dyktatury wojskowej?
    https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/12/16/mafijne-poczatki-polski-czy-pierwsi-piastowie-byli-zwyczajnymi-gangsterami/

    Pajączek,
    na to, co pisze Janicki radzę uważać. Przyłapałem go na ewidentnych kłamstwach:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2019/01/03/antyhistoria-na-stronie-ciekawostek-historycznych-pl/

    Niemniej dużo z tego co pisze o Piastach to prawda. Była to rzeczywiście samozwańcza tyrańska dynastia, która brutalnym podbojem najpierw sąsiednich osad i grodów, a później plemion, stworzyła państwo piastowskie. Powołała i systematycznie powiększała „drużynę” książęcą – uzbrojonych zbirów. Służyli i do podboju kolejnych grodów czy plemion, ale i do terroryzowania i trzymania w posłuchu już podbitych. Czego Janicki nie napisał – identycznie powstało cesarstwo Karolingów, cesarstwo niemieckie i identycznie było wtedy w Danii, w Szwecji, u Czechów, na Węgrzech i na Rusi Kijowskiej. To co robili Piaści było wówczas europejskim „standardem”. Janicki pisze też oczywiste kłamstwa. Np to:

    ” Ziemia gnieźnieńska była w tym czasie regionem biednym, słabo zaludnionym i pozbawionym naturalnych surowców. Jej położenie miało właściwie tylko jedną zaletę – w ciągu kilku godzin konnej jazdy dało się dotrzeć do opływających w bogactwa, a jednocześnie pozbawionych silnych fortyfikacji osad i portów Pomorza.”

    Gniezno było wówczas najważniejszym grodem Polan ze względu na chram na świętym pogańskim Wzgórzu Lecha. Ziemia gnieźnieńska nie była uboga, a na pewno nie biedniejsza od Pomorza. Ludności miała też nie mniej niż Pomorze. A z Gniezna na Pomorze wtedy przeprawiać się końmi z powodu braku traktów trzeba było przez puszcze i bagniska. Trwało to kilka dni a nie kilka godzin. Zresztą z garstką łupieżców Piaści na Pomorze nigdy się nie zapuszczali. Dopiero gdy podbili wszystkich Polan i Lubuszan, Mazowsze i ziemię Sandomierską, odważyli się zaatakować Pomorze.

    Albo to: „Ziemie nad Obrą, które dotąd tętniły życiem, zamieniono w niemal bezludne pustkowie.”

    Nad Obrą dominowały puszcze i ogromne bagna i trzęsawiska, przez co tam właśnie zaludnienie było niewielkie. Ewidentnym kłamstwem jest i to o losie podbitych Obrzan:

    „Dziesiątki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zostało związanych lub zakutych w kajdany i zapędzonych do specjalnych obozów. Tam byli sprzedawani za srebro wareskim kupcom ze wschodu lub Żydom operującym na rynku niewolniczym w Pradze.”

    Piaści świetnie wiedzieli, że na sprzedaży w niewolę kogoś z własnych poddanych zarobią jeden jedyny raz. Natomiast z każdego poddanego ściągali całe życie daniny i powinności, co było znacznie korzystniejsze. Chcąc mieć wojsko liczące tysiące zbirów musieli mieć jak najwięcej poddanych, którzy wojsko musieli utrzymać. Więc brednią jest, że sprzedawali poddanych dziesiątkami tysięcy. Owszem – i oni brali udział w handlu niewolników. Ale sprzedawali tylko obcych, wziętych podczas „zagranicznej” wyprawy wojennej jeńców, jeśli uznali ich za nieprzydatnych do niewolniczej pracy u siebie. Z własnych poddanych, jeśli kogoś sprzedawali, to tylko pojmanych przywódców buntów, aby nie podburzali ludności kolejny raz.

    W sumie przeczytałem tylko kilka pierwszych akapitów tekstu janickiego. Dalej już nie czytałem, gdyż jego tekst to zwykła propagandówka – tym razem antypiastowska. Owszem, byli źli, byli tyranami i agresorami, ale niczym nie różnili się od wszystkich ówczesnych sąsiadów tworzących państwa. A własnych poddanych nie tylko nie sprzedawali masowo w niewolę, ale zabiegali o to, by mieć ich jak najwięcej, gdyż z pracy ich rąk mieli największe dochody. Sam nie jestem sympatykiem Piastów a wręcz przeciwnie. Ale to co pisze o nich Janicki to przynajmniej częściowo bzdury i wymysły.

    opolczyk

    Polubienie

  3. Wydaje mi się, że Słowianie raczej mieli pismo, ale czemu wikińskie sagi zachowały się, a pismo słowiańskie nie, skoro Skandynawia jak i ziemie słowiańskie były tak samo chrystianizowane?

    Słowianie oczywiście mieli pismo runiczne, ale podobnie jak wikingowie sag i jakichkolwiek innych książek nie pisali. U obydwu ludów dominującym był przekaz ustny. Sagi wikińskie spisane zostały dopiero w XIII i XIV wieku, długo po skatoliczeniu wikingów, Dani, Norwegii i Islandii:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Saga_(literatura)

    U nas wiele sag-legend spisał Kadłubek w jego kronice, tyle że nie jako sagi-legendy, a jako historia przedpiastowska.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dziękuję, ale nasuwa się pewna sprawa – wikińskie runy są bardziej zachowane od ewentualnych słowiańskich. W Skandynawii są kamienie runiczne o niepodważalnej wiarygodności, a wiarygodność słowiańskich runów jest podważana. Czy są znane przyczyny tego, że Skandynawia ma runy o niepodważalnej wiarygodności, a Słowianie nie mają runów o niepodważalnej wiarygodności? Oba regiony były tak samo chrystianizowane, więc powinna być ta sama sytuacja.

      Wojtek,
      przynajmniej część owych skandynawskich kamieni runicznych to dzieło krystowierców i chwali krystowiercze zasługi:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienie_runiczne_z_Jelling#Kamie%C5%84_Haralda_Sinoz%C4%99bego_(DR_42)

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamie%C5%84_runiczny_z_Dynna

      Inne – nazwijmy je – pogańskie kamienie, także pochodzą głównie z okresu krystianizacji Danii, Norwegii i Szwecji. Tyle że te pogańskie najczęściej służyły krystowiercom jako „materiał budowlany” ichnich kościołów – wmurowywano je w ściany lub w schody kościelne. Napisy większości z nich pokryte były przez wieki tynkiem i odkryte przypadkowo podczas remontów wieki później, często dopiero w XX wieku. Inne pogańskie kamienie runiczne były wywrócone napisami do ziemi i je też odnaleziono przypadkowo. Były i kamienie, których napisy zamazano smołą. Część z kamieni wmurowanych w ściany kościołów „uwolniono” i stoją teraz samodzielnie. Niektóre nadal są elementem ścian kościołów:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamie%C5%84_runiczny_z_ko%C5%9Bcio%C5%82a_w_Angarn

      Napisów kamieni z treścią krystowierczą, wmurowanych w kościoły nigdy nie zamazywano. A pogańskie kamienie runiczne przetrwały przypadkowo jako elementy murów kościołów. Podobnie bandyci zrobili z kamieniem Świętowita z Arkony:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_w_Altenkirchen#%E2%80%9EKamie%C5%84_%C5%9Awi%C4%99towita%E2%80%9D

      Tak więc nie epatuję się owymi kamieniami runicznymi wikingów, gdyż zbyt wiele z nich jest krystowierczych. Ponadto w Skandynawii nie było tyle buntów antykościelnych, co w państwie Piastów, przez co tych pogańskich kamieni nie niszczono. U nas po każdym antykościelnym buncie niszczono wszystko, co nosiło symbole i runy pogańskie, przez co u nas, jeśli takowe kamienie runiczne istniały, zostały zniszczone.

      opolczyk

      Polubienie

      • I tu nasuwa się refleksja, że skoro u wikingów nie było tylu antykościelnych buntów, co u Słowian, to znaczy, że Słowianie byli bardziej wierni swojej wierze niż Skandynawowie. Ale bardzo dziękuję za dyskusję.

        Wojtek – oczywiście, że Słowianie byli znacznie bardziej wierni swej wierze niż Skandynawowie. Tacy Goci żyjący w Skandynawii (Gotlandia) już pod koniec IV wieku byli krystowiercami odprysku ariańskiego i przetłumaczyli na swój język żydo-biblię:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Biblia_gocka

        Słowianie natomiast walczyli z krystowierstwem ponad sześćset lat, a i po narzuceniu im nadjordańskich guseł wywoływali bunty anty krystowiercze. Na Rusi np. jeszcze w XIII wieku palono na stosach wołchwów za wzniecanie antycerkiewnych buntów.

        I ja dziękuję za dyskusję

        opolczyk

        Polubienie

        • Chciałbym się odnieść do dyskusji z poprzednikiem i mam pytania dotyczące Słowian i Bałtów – czy Słowianie i Bałtowie składali ofiary z ludzi? Z tego co wiem, ofiary z ludzi występowały często, w Mezopotamii, w Ameryce (Aztekowie), a nawet w Europie u Germanów. Czy Słowianie i Bałtowie składali ofiary z ludzi? A drugie pytanie to czy Bałtowie mają takie same trudności w odtworzeniu swej wiary z powodu zniszczenia zabytków i ewentualnego pisma bałtyjskiego? Z tego co wiem, Litwa długo się opierała i dopiero w 1385 roku Jagiełło przyjął chrzest. Czy Bałtowie byli tak samo wierni swojej wierze, jak Słowianie? A paradoks wikingów to, że wojowniczy lud porzucił swe wierzenia, a raczej pokojowi Słowianie i Bałtowie trzymali się ich długo. A trzecie pytanie, to czy Słowianie i Bałtowie byli pokojowi, czy wojowniczy?

          Kotek

          Poruszone przez Ciebie problemy zasługiwałyby na oddzielny tekst. Tu odpowiem krótko:

          Składanie ofiar z ludzi u Słowian jest krystowierczą propagandą.
          https://opolczykpl.wordpress.com/2015/06/01/ofiary-z-ludzi-u-slowian-krystowiercza-perfidna-propaganda/

          Nie ma ani jednego niepodważalnego na to dowodu. Jak było u Bałtów – nie wiem. Oni mogli być bardziej narażeni na zwyczaje ludów koczowniczych i wojowniczych z północy i z Azji składających takie ofiary. Niemniej jakby nie było, gdyby policzyć ilość domniemanch ludzkich ofiar składanych przez wszystkich pogan na całym świecie z ilością ludzi, których w imieniu żydowskich „bogów” wymordowali krystowiercy, poganie byliby w tym porównaniu potulnymi barankami. Dla mnie nie ma większej różnicy między składaniem ofiar z ludzi znanym np. u Azteków a milionowymi ofiarami „ku chwale bożej”, jakie mają na sumieniu wyznawcy krzyża. Czyż palonych na stosach „heretyków” i „czarownic” nie powinniśmy uważać za całopalne ofiary z ludzi składane ku chwale żydowskim „bogom”?

          Pytanie drugie – niektórych Bałtów już nie ma. Jaćwingów wymordowano nieomal doszczętnie, i to niestety z ogromnym udziałem skatoliczonych Piastów. Podobnie było z ludem Prusów – przeżyły jedynie niedobitki u krzyżaków, w Koronie i na Litwie. Choć wiem, że są stowarzyszenia potomków Prusów, także w Polsce, kultywujące tradycje praojców. Jeśli idzie o np. Litwinów – czym był „krzest Litwy” za Jagiełły świadczy najlepiej list biskupa żmudzkiego do generała jezuitów napisany równo 200 lat po owym krzcie:
          „W wielkiej bardzo części mego biskupstwa nie ma nikogo, kto by się raz w życiu spowiadał, nikogo, kto by się raz komunikował, nikogo, kto byumiał pacierz lub znak krzyża św., nikogo, kto by miał jakąkolwiek wiadomość o tajemnicach wiary”

          W sprawie odrodzonego pogaństwa na Litwie polecam dobry tekst z „Racjonalisty”:
          http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1499

          Tam nawet kilku posłów w litewskim parlamencie domaga się uznania pogaństwa oficjalnym „wyznaniem”, a organizacje pogańskie ostro walczą z rzymskimi szubienicznikami. Czytałem kiedyś o ostrym konflikcie dotyczącym jednego z miejsc byłego pogańskiego kultu, na którym stoi teraz kościół katolicki. Otóż poganie domagają się, aby udostępniono im podziemie kościoła lub wydzielony teren obok niego, by mogli na nim odprawiać prastare pogańskie obrzędy. Litewscy rodzimowiercy mają zdecydowanie więcej „ikry” niż większość naszych rodzimowierczych organizacji.

          Pytanie trzecie – u Słowian było różnie – plemiona żyjące na pograniczu żywiołu słowiańskiego i narażone bardziej na najazdy były na ogół bardziej wojownicze, niż plemiona osłonięte od najazdów. Te były bardziej rolnicze i pokojowe. Dobrym przykładem są plemiona północnego Połabia narażone na najazdy najpierw Karolingów a potem Wikingów, Niemców i Duńczyków. Były wyjątkowo wojownicze i najdłużej walczyły o wolność. Podobnie Pomorzanie zaprawieni w walkach z wikingami stawiali Piastom znacznie dłużej opór niż plemiona rolnicze Polan czy Goplan. Dopiero na trwałe rzymską szubienicę narzucił Pomorcom siłą Krzywousty na początku XII wieku. Także Mazowsze zaprawione w walkach z Prusami stawiało militarny opór, a po podziałe dzielnicowym jeszcze do XVI wieku starało się zachować własną odrębność polityczną.

          opolczyk

          Polubienie

          • Czy dawni Słowianie rzeczywiście nie opłakiwali zmarłych? A po drugie, czemu teraz się opłakuje zmarłych?

            Ludzie zawsze we wszystkich kulturach i epokach opłakiwali swych zmarłych, co jest w sumie zrozumiałe. Zwłaszczy gdy śmierć kogoś bardzo bliskiego następowała gwałtownie i niespodziewanie. Wprawdzie mężczyźni u Słowian byli wychowywani w duchu nie okazywania słabości, także płaczu, ale i oni, gdy ich nikt nie widział, zapewne nie raz płakali po stracie kogoś z najbiższych.
            Nie zmienia tego faktu nawet to, że Słowianie wiedzieli, iż duchy zmarłych odchodzą do Nawii. Utrata bliskiej osoby każdego normalnego człowieka napełnia bólem, łagodzonym naturalnie pewnością, że duch zmarłego żyje dalej w zaświatach.
            Tak więc obecnie nic się w tej sprawie nie zmieniło – ludzie jak dawniej opłakują zmarłych. Być może tylko różnicą jest to, że obecnie gorliwie wierzący krystowiercy opłakując swych zmarłych boją się, by ci nie trafili do „piekła”, co ich ból (i strach przed śmiercią w ogóle) może ogromnie pogłębiać.

            opolczyk

            Polubienie

            • Co do samego płaczu, nie widzę nic złego, gdy ktoś płacze. Nawet, gdy mężczyźni płaczą. Wiadomo, mężczyźni są fizycznie silniejsi od kobiet, ale uczuciowo i psychicznie niekiedy podobni lub nawet słabsi. Co prawda u wszystkich należy krzewić wytrzymałość, ale nie należy tępić naturalnej wrażliwości i płaczu. Indianie Hopi nawet to wiedzieli, a Indianie żyli zgodnie z naturą i nie byli zniewieściałymi ludźmi:
              „Nie bój się płakać. Łzy uwolnią twój umysł od smutnych myśli.”
              Indianie nie byli zniewieściałymi ludźmi, ale płacz był u nich normalny.

              I dlatego Indianom poświęciłem kilka ważnych wpisów na blogu, nazywając ich naszymi braćmi!

              opolczyk

              Polubienie

          • motyla noga, czytam bloga od dłuższego czasu, a dopiero teraz trafiłem do działu gdzie można podyskutować.
            Ostatnio wyczytałem w jednej książeczce (zmierzch Peruna), że zachowała się korespondencja papieża Jana XXII do księcia Gedymina, w której dziękował za opiekę roztoczoną na Niemcami (wówczas był to synonim katolika) i prosił o dalszą. Myślę że gdyby Litwini (ostatnie pogańskie państwo w Europie) byli tak rządni krwi jak to przedstawiają niektórzy, to papież nie rozmawiałby z „ludojadami”. Wychodzi na to, że dzisiejsi tzw. „mężowie opatrznościowi” pokroju G.Brauna mówiąc o pogańskich ofiarach z ludzi posługują się średniowieczną krzyżacką propagandą.

            Narożniak,

            oczywiście, że brednie Braunów & katodebilnej spółki to żydo-katolicka propaganda.
            Gedyminowi współczuję. W czasach gdy był kniaziem, rok w rok ruszały na Litwę, zwłaszcza na Żmudź, krzyżackie „rejzy” – najazdy.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Rejza
            Aby wreszcie mieć spokój, Gedymin zamierzał faktycznie dla pozoru się okrzcić. Popierał to Łokietek dążący do sojuszu antykrzyżackiego z Litwą. Tyle, że krzyżacy robili wszystko, łącznie z podżeganiem buntów pogańskich na Litwie, by do jej krztu nie dopuścić, bo wtedy straciliby pretekst „nawracania” do prób dalszego jej podboju.

            opolczyk

            Polubienie

  4. Czytałem niedawno Alternatywną historię na tym blogu i przyznam, że jest naprawdę ciekawa. Ciekawe, jakby wyglądał taki świat, gdzie my żyjemy w limesie, a reszta świata poza nim. Ale mam wiele pytań do tej ciekawej wizji świata:
    1. Cytat: Zauważono bowiem, że jeśli młodzieży brak jest sensownych zajęć, dostaje niekiedy małpiego rozumu. Pracą w polu i we wszystkich fabrykach obarczono właśnie młodzież. – Czy to oznacza, że miała pracować jedynie młodzież, czy młodzież wykonywała lżejsze, pomocnicze prace np. po szkole, nie łamiące praw dziecka, czyli nie uciążliwe i pozostawiające czas wolny dla dziecka? Jeśli tak, to dobrze, bo młodzież też może pomagać. A po drugie, od którego roku życia dzieci wykonywały prace? A po trzecie, za pracę młodzież otrzymywała coś, np. dodatkowe jedzenie?
    2. Pieniędzy wewnątrz wspólnot nie używano. – Choć handel wymienny zamiast pieniędzy nie byłby taki zły, to jednak sprawia problemy – bo jak w handlu wymiennym wycenić np. komputer, grę komputerową, czy telewizor? Przyznam, że choć fascynuje mnie historia i kultura dawnych Słowian, to jednak lubię grać w gry komputerowe i dlatego się pytam o to. A inna sprawa to mieszkania (jak, kiedy i za co człowiek otrzymywał własne mieszkanie?) Po drugie, czy dzieci mogłyby normalnie uczestniczyć w wymianie handlowej, tak jak w naszej rzeczywistości mogą kupować w sklepach za pieniądze? Czy dzieci mogły także posiadać własne telefony, komputery, czy inne gadżety?
    3. Wytwarzana na wspólnej ziemi żywność dzielona była wg ilości członków rodzin. Wyroby z fabryk także. Jeśli ktoś chciał więcej, sam mógł sobie na własną rękę wyprodukować. – Czyli racjonowano żywność. Ale ja raczej lubię jeść dużo i jak bym chciał więcej, to mógłbym od tak skorzystać z dostępnych składników i sam sobie zrobić jedzenie? A w fabrykach w ogóle tworzono komputery, telefony, pralki, lodówki i inne, potrzebne do życia urządzenia elektroniczne i z nich korzystano? Bo jest w innym fragmencie, że Sławia w alternatywnej rzeczywistości nie była zacofana i wprowadzała technologie.
    4. Jak w ogóle traktowano dzieci? Czy były wolne od kar cielesnych? Bo kary cielesne to barbarzyństwo, co pan w innej dyskusji pisał, gdy ktoś zadał pytanie o nie. Ja mam taki sam pogląd.

    Kowal,

    Ad1) Pisząc o młodzieży miałem na myśli nie tylko nastolatków ale i dwudziesto- a nawet 30-latków. Nie byli wykorzystywani do prac pomocniczych – to starsi wykonywali prace pomocnicze. Ludzie wychowywani od dzieciństwa do wspólnej pracy, dla dobra wszystkich, wiedząc, że od niej zależy wspólne dobro, są zawsze ludźmi wartościowymi. Natomiast znudzona bezczynnością młodzież zawsze prędzej czy później zacznie jakieś wygłupy czy rozróby. Szkół takich jakie istnieją obecnie, nie było. To chory system „oświaty”. Sam pamiętam, jaką dla mnie udręką była szkoła i nudne kucie programu, który w większości mnie nie interesował. 99% posiadanej wiedzy zdobyłem poza szkołą, na własną rękę. Lata szkolne uważam za stracony czas. Uczyć można się dobrze tylko wtedy, gdy sam szukasz wiedzy. U Słowian wiedzę przekazywali młodszym starsi – nie tylko przy ogniskach podczas świąt, także w domach w długie jesienne i zimowe wieczory. Taka nauka jest o wiele lepsza i więcej zostaje w głowie.
    Do prac polowych wychodziła cała wspólnota, z kobietami i małymi dziećmi włącznie. Dzieci bawiły się pod opieką starszych, ale i bawiąc się pomagały w lżejszych pracach, naturalnie bez przymusu. Dzieci często same od siebie chcą naśladować starszych, „małpując” ich. I tak w formie zabawy uczyły się pracy na rzecz wspólnoty. Za pracę nie było żadnych dodatkowych nagród – jeść i pić podczas pracy mógł każdy do woli. Nagrodą zaś dla wszystkich były pełne spiżarnie oraz tańce i zabawa przy ognisku po skończonej pracy.

    Ad2) Wymiana i wycena np telewizora czy komputera nie jest problemem – np. ilość pracogodzin jest dobrym wymiernikiem. W naszym przypadku jedni produkowali obuwie, inni odzież, a jeszcze inni meble czy różne narzędzia na potrzeby całej wspólnoty. I każdy brał, ile potrzebował. W razie czego mógł sobie „po godzinach ” samemu to czy tamto wyprodukować – także komputer czy telewizor (ja też namiętnie gram w jedną jedyną grę komputerową – Zuma’s Revenge). W systemie, w którym ilość posiadanych tzw. „dóbr” materialnych nie jest wyznacznikiem „wartości” człowieka i nie decyduje o jego statusie społecznym, chciwość i rozliczanie się „do grosza” są nieznane. Każdy zgodnie z jego talentem i umiejętnościami tworzy przedmioty użytkowe dla siebie i innych, biorąc od innych ich wyroby.
    Mieszkań nie „otrzymywano”. Budową nowych domostw czy nawet dużych budynków zajmowała się cała wspólnota. Każdy chciał pomóc, bo wiedział, że i jego potomstwu też kiedyś wspólnota pomoże wybudować domostwo, gdy stare będzie dla wszystkich dzieci i ich rodzin za ciasne.
    Handel jako zawód wykonywany w celu osiągania zysków i powiększania własnego bogactwa był w Sławii nieznany. Wymiana towarów nie musi być „handlem” i targowaniem się o cenę. Handel to jeden z najgorszych wynalazków cywilizacji. Przez niego innych ludzi traktuje się wg ich portfela. Dokąd tego nie zrozumiemy, będziemy niewolnikami „dóbr” i „zysku”. A jako że handlu w Sławi nie było, dzieci w nim nie mogły brać udziału. I miały ciekawsze zajęcia niż telefony, komputery czy inne gadżety. Zabawa z rówieśnikami na łące, nauka strzelania z łuków u chłopców, plecenie wianków u dziewczynek, gonitwy, tańce i śpiewy lepiej rozwijają i uspołeczniają dzieci niż samotne ślęczenie przy komputerze. Przerażające jest obecnie to, że narasta ilość dzieci nie potrafiących nawiązywać koleżeńskich stosunków z rówieśnikami, nie potrafiących z nimi komunikować się inaczej niż telefonem czy komputerem. Rośnie pokolenie aspołecznych samotników. Tego w Sławi nie było.

    Ad3) Nie racjonowano żywności. Wszak w czasie wulkanicznej zimy mieli ogrom zapasów, z których żyli. Natomiast przy okazji zbiorów czy podziału mięsa po polowaniach dbano o to, by rodziny liczniejsze dostawały więcej niż rodziny mniej liczebne. Ale i tak wszyscy mieli zapasy.
    Odnośnie urządzeń technicznych – te które rzeczywiście ułatwiały życie, zwłaszcza prace czasochłonne, jak np. tkanie materiałów na odzież i pościel, były oczywiście wdrażane. Inne, jak np telewizory – złodzieje czasu – niekoniecznie. To zresztą pozostawało w gestii każdej wspólnoty – co i ile produkuje. Także elektryczność była w Sławii – ale bez dymiących kominów elektrociepłowni czy ochydnych wiatraków-straszydeł. Opatentowano małe turbinki wodne zanurzane w rzekach blisko dna, które nawet w zimie pod lodem wytwarzały prąd. A że było ich setki tysięcy i zaopatrywały wszystkie pobliskie wspólnoty, koszmarnie psujące krajobraz linie wysokiego napięcia nie istniały.

    Ad4) Dzieci u Słowian, podobnie jak i u Indian, były traktowane jako największy skarb. Kary cielesne były nieznane. Do siódmego roku życia były pod opieką matki. Później dziewczynki były przygotowywane przez matki i babki do ich przyszłej roli społecznej. Chłopcy w tym samym wieku, małymi grupkami, pod opieką mądrych piastunów/instruktorów były przygotowywane do ich przyszłych zadań w społeczności. Dzieci i w tym okresie nadal dużo bawiły się, ale była to już nauka w formie zabaw. No i przy każdej okazji pomagały dorosłym w pracach domowych, na polu i w lesie – naturalnie zgodnie z ich możliwościami. I naturalnie brały udział we wszystkich świątecznych obrzędach i zabawach przy ogniskach.

    Szczegóły dotyczące życia wypracowywała sobie zresztą każda wspólnota samodzielnie, kierując się wielowiekowym doświadczeniem własnym i wspólnot sąsiedzkich. Obowiązkowego dla wszystkich wzorca nie było.

    Tak to sobie wyobrażam.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Ale co do zabawy przy ognisku po skończonej pracy to naprawdę dobry pomysł. A skoro wielu produkował komputery, telewizory, to na pewno wielu ludzi uczono produkcji. Wiadomo, na pewno istniały grupy z wielu powodów z innymi zasadami i różnymi ulgami, np. osoby upośledzone umysłowo, ze spektrum autyzmu, niepełnosprawne ruchowo, a nawet leworęczni byli tolerowani (średniowieczni chrześcijanie niestety byli nietolerancyjni dla leworęcznych, a Słowianie byli tolerancyjni dla wszystkich, na pewno nawet leworęcznych).
      Jeszcze raz dziękuję za bardzo wyczerpującą odpowiedź.

      Polubienie

    • Mam inne pytanie. Czy jak rodzic/rodzice był/byli sprawcą/sprawcami przemocy domowej (fizycznej, np. kary cielesne, nawet „klapsy” lub psychicznej, np. obrażanie dziecka, czy krzyk bez dobrego powodu) był/byli jakoś izolowany/izolowani od dziecka? Bo skoro dziecko do 7 roku życia pod opieką matki, to gdy ojciec był zły, to zostawało przy matce w ogóle, a jeśli matka była zła, to dziecko było od początku przy ojcu, a jak ojciec i matka byli źli to dziecko trafiało pod opiekę starszych danej społeczności lub chętnej rodziny. Dobrze sobie to wyobrażam?

      Niepotrzebnie zmieniasz nick, Kowalu – w kokpicie widzę Twój IP.
      Złych rodziców nie było u Słowian. Współczesne obserwacje u dzikich Indian Amazonii pokazują, że złych ojców czy matek tam nie ma. Nie było ich i u dzikich, przedcywilizacyjnych Indian wielkich prerii, o których Franklin pisał:
      “Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”
      U Słowian było podobnie.
      Współczesna psychologia wie, że charakter człowieka kształtuje się w pierwszych latach życia. Jeśli dziecko otoczone jest w tym okresie bezwarunkową miłością, troską i poczuciem bezpieczeństwa, jako dorosły człowiek samo będzie umiało dawać miłość i troszczyć się o innych.
      Myślę, że ta odpowiedź wyczerpuje ten temat.

      opolczyk

      Polubienie

      • Dziękuję za odpowiedź, ta kwestia mnie męczyła. A czytałem także opowieści słowiańskie i są bardzo ciekawe. Bardzo ciekawa jest ta czeska o najazdach Niemców i jak Drogomira w opowieści wygnała niemieckiego kapłana.

        Drogomira to postać historyczna, a wypędzenie przez nią katolickich, niemieckich klechów to historyczny fakt. Naturalnie większość treści opowieści słowiańskich to moja fantazja – ale na bazie historycznych postaci i wydarzeń.

        opolczyk

        Polubienie

    • A jakie ci Słowianie posiadali wojsko?
      Który wariant jest prawidłowy:
      1. Istniała armia ochotnicza, w której służył każdy dorosły chętny niezależnie od płci. (najlepszy wariant)
      2. Istniała armia poborowa, w której służyli wszyscy dorośli niezależnie od płci, lecz istniały wyjątki (upośledzenie umysłowe, autyzm w cięższych postaciach, niepełnosprawność ruchowa, choroby psychiczne). (zły wariant, bo nie każdy chce być w wojsku)
      3. Istniała armia ochotnicza tylko dla dorosłych mężczyzn. (przeciętny wariant)
      4. Istniała armia poborowa, lecz służyli tylko dorośli mężczyźni, wyjątki takie same jak w punkcie 2. (wariant najgorszy, nie każdy chce być w wojsku, a druga wada to dyskryminacja mężczyzn, bo kobiety mają spokój od wojska i nie mają tyle do roboty i męczenia się, i nie muszą nic robić)
      5. Nie istniała armia, lecz w czasie wojny każdy dorosły niezależnie od płci dostawał uzbrojenie i szedł walczyć lub bronić terytorium. Wyjątki takie same, jak w punkcie 2. (wariant zły, bo lepiej mieć wyszkoloną armię, niż pospolite ruszenie)
      6. Nie istniała armia, lecz w czasie wojny każdy dorosły mężczyzna zostaje uzbrojony i idzie walczyć lub bronić terytorium. (wariant bardzo zły, bo pospolite ruszenie jest gorsze od wyszkolonej armii, a do tego kobiety nie muszą nic robić, a mężczyźni mają obowiązki i się wykrwawiają, czyli to dyskryminacja mężczyzn).

      Przed budową limesu, w razie agresji z zewnątrz, wszyscy zdolni do noszenia broni mężczyźni tworzyli armię. Na wyprawy odwetowe szli ochotnicy. W okresach pokoju wojsko (policja też) u Słowian nie istniało – było niepotrzebne. Po wybudowaniu limesu przez hebroidalnych wojny zakończyły się. Niemniej mężczyźni podczas polowań na grubego zwierza nadal ćwiczyli się w posługiwaniu orężem. W czasach nowożytnych wszyscy młodzi przechodzili okresowe szkolenia obsługi nowoczesnych broni.

      Kobiety w walkach nie brały udziału, choć i one były szkolone w obsłudze np. łuków a później karabinów – tak na wsjakij słuczaj. Nie była to „dyskryminacja” – bzdurny wymysł poprawności politycznej. Fizjologicznie i psychologicznie kobiety są inne niż mężczyźni, mają inne ważne role społeczne i do nich były przygotowywane. Mężczyźni jako silniejsi fizycznie walkę i obronę wspólnoty brali na siebie. W tym czasie kobiety opiekowały się domostwami, dziećmi, starszymi, chorymi i kalekami.
      Tak funkcjonuje normalna społeczność – każdy robi to do czego jest bardziej predysponowany.

      Myślę, Kowalu, że i ten temat jest wyczerpany.

      opolczyk

      PS
      Przy czym przypominam, że moj opis Sławii to utopia. Choć wiele z jej elementów ma ręce i nogi. I gdyby zostały wdrożone, świat byłby na pewno lepszy.

      Polubienie

      • I tu dziękuję. W sumie pan ma rację. Kobiety w czasie wojny mogą opiekować się potrzebującymi lub produkować żywność i uzbrojenie dla żołnierzy na froncie oraz mogą być sanitariuszkami i opiekować się rannymi żołnierzami. W sumie wolałbym żyć podobnie jak jest w tej alternatywnej historii, niż w świecie z wyścigiem szczurów. A mam pytanie w innej sprawie – czy szczepionki są dobre, a antyszczepionkowcy się mylą? Czytałem argumenty przeciwko antyszczepionkowcom i za szczepionkami, ale jest druga strona „barykady”, czy antyszczepionkowcy z wieloma potężnymi argumentami. Kto ma rację? A bez szczepionek jak można nabyć odporność? Kiedyś bez szczepionek ludzie umierali na choroby, które dziś leczymy lub ich nie ma (polio, odra, ospa). A przy okazji nasuwa się pytanie o medycynę w alternatywnej historii? Czy Słowianie w tej wersji historii wprowadzali unowocześnienia medyczne np. antybiotyki, antyseptyki czy właśnie szczepionki?

        O szczepieniach pisałem tu:
        https://opolczykpl.wordpress.com/2018/03/02/szczepienia-big-pharma-o-co-tu-chodzi/

        To ewidentne oszustwo odpowiedzialne za gwałtowny wzrost autyzmu i innych groźnych chorób. Gdyby rzeczywiście tylko szeczepionki były zabezpieczeniem przed chorobami zakaźnymi, to ludzkość wielokrotnie by już wymarła, nim je wynaleziono. Ale jak wiemy, nawet podczas największych średniowiecznych epidemii nie wszyscy zainfekowani umierali, a i nie wszysty zostali zaifekowani. Dlaczego?
        Higiena, dobre odżywienie (ukryte łamanie postów kościelnych i jedzenie tłuszczu), brak nadmiernego stresu z powodu strachu przed gniewm bożym i piekłem u „niedowiarków” – to były najważniejsze środki zapobiegawcze przed epidemiami. A nie szczepionki.
        Popatrz tu na to ogłupiające straszenie nawrotem odry:
        https://mamadu.pl/135663,odra-wraca-rosnie-liczba-zachorowan-przez-brak-szczepien

        I pisze tam: „Według danych resortu 80 proc. chorych nie było zaszczepionych.”
        Ale to oznacza, że 20 % było zaszczepionych – a jednak zachorowało. Czyli bzdurą jest, że szczepionki chronią przed chorobami zakaźnymi.

        opolczyk

        Polubienie

        • Co do postów, to one są złe. Rozumiem, zdrowe odżywianie się, ale posty prowadzą do niedożywienia. Ale ponawiam pytanie – czy Słowianie w pańskiej wersji historii rozwijali medycynę (antybiotyki, higiena, antyseptyki)?

          Higiena stała na b. wysokim poziomie u Słowian. Posiadali łaźnie (o czym pisali m.in. bizantyjscy pisarze) – rodzaj sauny, a od wiosny do jesieni wszystkim obrzędom towarzyszyły kąpiele w świętych jeziorach czy rzekach. Mieszkania okadzano dymem ziół, który nie tylko oczyszczał „aurę” domostw, ale i wypędzał insekty. Zdrowe odżywianie dopełniało reszty.

          Także medycyna naturalna stała u Słowian na b. wysokim poziomie. Antybiotyczne, przeciwzapalne właściwości ma wiele ziół i wywarów np z kory różnych drzew, korzeni czy bulw. Tak samo działanie antyseptyczne np. szałwii było Słowianom znane. Przy czym szamani i wiedźmy znali nie tylko medycynę, ale i psychologię. Zabiegi magiczne miały wszak i aspekty psychoterapii. Znana była też hipnoza i w razie konieczności była stosowana. Jeszcze przez wieki po narzuceniu krzyża korzystano z konieczności nawet na dworach władców z usług „bab znających”, które posiadały prastarą znajomość medycyny. To co dzisiaj nazywane jest ziołolecznictwem i medycyną naturalną w ogromnej większości bazuje na przechowanej na wsi medycynie Słowian.

          opolczyk

          Polubienie

          • A co do tego, że szczepionki powodują autyzm, to lekarz Andrew Wakefield prawdopodobnie okazał się oszustem (to on odpowiada za informację o szczepionkach i autyzmie). Pozbawiono go praw do wykonywania zawodu. Podobno płacił nawet dzieciom za próbki krwi. I wykryto konflikt interesów, on chciał wprowadzić własną szczepionkę, która miała rzekomo nie powodować autyzmu, lecz uodparniała tylko na jedną chorobę, a nie na trzy. Oczywiście, nie jestem zaślepionym fanatykiem i jestem otwarty na inne poglądy, a dyskusja z panem jest dobra, więc jeśli pan ma kontrargument obalający te tezy, niech go poda.

            Nie wiadomo czy oszustwem były badania Wakefielda czy śledztwo Briana Deera z The Sunday Times na obstalunek big pharmy. Myślę, że badania wielu innych lekarzy, jak choćby dr Majewskiej jednoznacznie wskazują na szczepionki jako powód epidemii autyzmu.
            https://dziecisawazne.pl/masowe-szczepienia-nie-sa-potrzebne-rozmowa-z-prof-maria-dorota-majewska/
            Lekarzy twierdzących to samo są już setki w wielu krajach. Lobby szczepionkowe natomiast powołuje się najczęściej na rzekome fałszerstwo Wakefielda nie podając żadnych kontrargumentów na badania setek innych lekarzy.
            Same statystyki demaskują szczepionki – przed ich wprowadzeniem autyzm występował b. rzadko. Obecnie najczęściej występuje w tych krajach, gdzie szczepionek jest najwięcej. Przy czym w Brazyli np. wśród dziko żyjących Indian autyzm jest nadal praktycznie nieznany, a w cywilizowanych miastach, gdzie są szczepienia autyzm występuje masowo – także u ludności indiańskiej.

            opolczyk

            Polubienie

  5. Opolczyku,wizja ciekawa,choć utopijna.Obawiam się,że taka izolacja nie doprowadziłaby do niczego dobrego,przykładem niech będzie Albania za czasów rządów Envera Hodży lub Kambodża Pol Pota.
    -Jak wyobrażasz sobie rozwój technologii,bez dostępu do np.ropy naftowej,rud żelaza i metali kolorowych,którymi nas Matka Ziemia nie obdarowała?(no,może oprócz miedzi).Za co i od kogo kupowalibyśmy te surowce,jeżeli nikt nie uznawałby naszego państwa?
    – Skoro w tym społeczeństwie miałoby nie być pieniędzy,to kto i za jakie wynagrodzenie wykonywałby niewdzięczne, brudne i niebezpieczne zajęcia np.konserwacja systemów kanalizacyjnych? Starszyzna wyznaczałaby tych ludzi? Mało prawdopodobne,żeby ktoś sam,z własnej woli wybrał taką robotę.
    -Jaka musiałaby być maksymalna liczba ludności na tym obszarze,żeby dla każdej wspólnoty wystarczyło ziemi uprawnej? Co w przypadku jej wyjałowienia,bądź konieczności innego wykorzystania,np pod budownictwo? Co w przypadku nadmiernego wzrostu liczby ludności w jakiejś wspólnocie? Przymusowe przesiedlenia,czy kontrola urodzeń?
    -Co z ludźmi chcącymi zdobyć wykształcenie,jeżeli zakładasz brak systemu oświaty-mało prawdopodobne,aby ktoś wykształcił się na inżyniera słuchając dziadka przy ognisku.
    Z całym szacunkiem,ale nie sądzę,żeby życie w takim oblężonym obozie było szczęśliwe.

    Oczywiście, że moja wizja jest utopią, choć całkiem utopijna nie jest.
    Izolacjonizm chiński zaowocował rozwojem technik i technologii, które o wiele wieków, a niekiedy o tysiąclecie wyprzedzała resztę świata, w tym zachód. Jeśli izolacjonizm służy ochronie przed szkodliwymi wpływami z zewnątrz, niekoniecznie kończy się to Albanią czy Pol Potem.
    Ropę zastępuje i to znakomicie, oraz bez szkodliwych skutków ekologicznych, konopia
    https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/11/rzecz-o-konopii-indyjskiej-cudownej-roslinie/
    Samochody można napędzać alkoholem etylowym, którego produkcja przemysłowa jest tania.
    https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/auto-na-alkohol-czyli-produkcja-biopaliw-w-brazylii/dz6n1w7

    Kupcy docierali do Sławi – pisałem o tym. W zamian za tutejsze wyroby przywozili potrzebne produkty i towary, także surowce. A że produkcja masowa, zwłaszcza z zaplanowanym psuciem się towarów po kilku latach była nieznana, to i zapotrzebowania na wiele surowców nie było.

    Niewdzięczne prace wykonywali wszyscy zdolni do pracy mężczyźni, starszyzny nie wyłączając (ona nie dyrygowała a świeciła przykładem) wg grafiku – podobnie jak klatki schodowe w spółdzielczych blokach sprzątają wg grafiku lokatorzy. Ludzie od dzieciństwa wychowywani w duchu pracy na rzecz dobra wspólnoty nie mają z tym problemów.

    Antykoncepcja znana była już w starożytności – naturalnie bez pigułek made in big pharma.
    https://www.fakt.pl/hobby/historia/antykoncepcja-w-starozytnosci-i-to-jaka/r173j9h
    W ostateczności, gdy zagrażało przeludnienie, lub gdy wahnięcie klimatyczne powodowało kłopoty z pożywieniem, starszyzna mogła nakazywać aborcję. I nie jest to barbarzyństwo – barbarzyństwem jest bezmyślne płodzenie dzieci i skazywanie je na głód i biedę.

    Wyjałowienie gleby nie grozi w przypadku utrzymywania populacji na rozsądnym poziomie oraz nawożenia ziemi rok w rok obornikiem. A tego było pod dostatkiem

    „Wykształcenie” to wieloznaczny termin – taki Sokrates, który był nauczycielem i ojcem duchowym najważniejszych szkół filozoficznych w Atenach sam był analfabetą – bez formalnego wykształcenia. A jak ktoś w Sławi koniecznie chciał być doktorem, profesorem czy inżynierem magistrem – to szedł na drugą stronę limesu i włączał się do wykształceniowego wyścigu szczurów.

    Obóz nie był „oblężony” – reszta świata udawała, że limesu i Sławi nie ma. Nikt ich nie oblegał. A oni żyli sobie własnym rytmem – po swojemu. I niejeden, który z ciekawości poszedł na drugą stronę, szybciutko wracał „do lasu”, gdyż cywilizacyjna bezwzględna i chciwa dżungla była dla niego przerażająca.

    opolczyk

    Polubienie

    • Opolczyku,dzięki za wyczerpującą odpowiedź,ale mam jedno „ale”.Masz rację,pisząc,że wykształcenie to wieloznaczny termin-i przede wszystkim-pojęcie względne. Lepiej być myślącym nieukiem,niż wykształconym tłukiem…Ale praw fizyki nie da się oszukać(a więc praw Przyrody,które fizyka tylko opisuje).Bez znajomości prostych działań matematycznych nie rozwiążemy równania kwadratowego,a bez tego nie obliczymy prostej całki. A stąd jeszcze daleka droga do obliczenia wytrzymałości konstrukcji mostu kolejowego,albo zaprojektowania przyjaznej dla środowiska elektrowni.Nasi przodkowie nie znali matematyki,fizyki i chemii,ale na tamte czasy nie było im to potrzebne.Świat jednak idzie do przodu- nie mam tu na myśli wyścigu szczurów,a rozwój nauki i techniki-,więc Słowianie musieliby wykształcić kadry,które zapewniłyby należyte funkcjonowanie wspólnoty. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego,że kształcenie „na siłę” młodego człowieka wbrew jego zdolnościom i chęciom nie ma sensu.Nie ma też sensu to,co obecnie się w Polsce wyrabia-tysiące ludzi kończą studia z papierkiem mgr-a wartym mniej niż świadectwo ukończenia rolniczej zawodówki w latach 70-tych.Z kolei ci zdolniejsi też nie tworzą postępu naukowego<> ani technicznego,bo większość zakładów to montownie w obcych rękach.

      —-

      Misza, dla mnie fundamentalną sprawą jest odpowiedź na pytanie – czy nauka i postęp techniczny jako takie mają więcej plusów czy minusów. Co dały ludzkości całki, czy równania kwantowe? Bez mechaniki kwantowej nie byłoby głowic jądrowych i Hiroshimy. Bez całek nie można obliczyć trajkoterii rakiety dalekiego zasięgu ani orbity dla satelity szpiegowskiej.
      Parę miesięcy temu wrzuciłem artykuł z Fokusa pt „Mądrość dzikich plemion”:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2018/09/23/jesienna-rownonoc-slowianskie-plony/

      One nie znają całek, równań kwantowych, nie budują mostów ani elektrowni (nawet tych ekologicznych). Są zdrowsi, szczęśliwsi, panują u nich lepsze stosunki międzyludzkie, także w rodzinach:

      I wszystko to bez nauki, techniki i tzw. „postępu” – tak cywilizacyjnego jak i technicznego.
      Cały ten cywilizacyjny postęp uważam za ślepą uliczkę ludzkości. Jego motorem były zawsze zbrojenia (aby efektywniej zabijać i podbijać innych), chciwość, wola zapanowania na Przyrodą i uczynienia Jej i Ziemi sobie poddanymi. Nawet o badaniach kosmicznych często mówi się „podbój kosmosu”. Podbój! Nie badanie go a podbój. Dokąd człowiek jest zwierzęciem nie potrafiącym panować nad własną agresją i niskimi pobudkami, dotąd postęp techniczny i nauka będą wykorzystywane przez cyników i psychopatów przeciwko innym ludziom. Obecnie banksterskie elity planują w celu totalnej kontroli gojów czipowanie ludzkiego bydła roboczego. Bez techniki i nauki byłoby to niemożliwe.
      Taki postęp naukowy i techniczny odrzucam – bo niesie z sobą więcej złego niż dobrego.

      opolczyk

      Polubienie

      • Czuję, że muszę się znów wtrącić. Mimo, że postęp technologiczny przyniósł wiele złych rzeczy np. broń atomowa, która może być wykorzystana z wiadomą szkodą dla ludzkości. Ale jednak jakaś oświata jest potrzebna:
        1. Trzeba budować budynki. Bez architektów człowiek nie zbuduje budynków poza lepiankami i ziemiankami. Potrzeba też jakichś fachowców, by budowali jakieś trwalsze budynki mieszkalne. Potrzeba ogrzewania zimą i bieżącej wody dostarczanej wodociągami.
        2. Są potrzebni lekarze. Choć ziołolecznictwo i medycyna naturalna są czymś dobrym, i mogą faktycznie leczyć wiele chorób. Ale niekiedy potrzebne są leki. Więc potrzebni są lekarze. Znachorzy mogą istnieć, ale nie należy ignorować konwencjonalnych sposobów. Dowodem są wiele śmierci w czasie leczenia przez znachora. A po drugie taki znachor nie uleczy choroby psychicznej. Tu musi zainterweniować psychiatra. Mogą istnieć zaburzenia, które nie są chorobami, na przykład ADHD, nieco podobne do tego ADD, upośledzenie umysłowe, czy nawet wielokrotnie wymieniany w naszych dyskusjach autyzm. Tu są potrzebni psychologowie. Choć to nie lekarze sensu stricto, ale jednak udzielają pomocy takim osobom. Osoba z upośledzeniem umysłowym może mieć wiele trudności w życiu bez jakiejkolwiek pomocy. Tak samo osoba z ADHD luADD może być narażona na niezrozumienie z powodu nadpobudliwości, a osoba z autyzmem może mieć trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie bez pomocy psychologa.
        3. Potrzebni są prawnicy. Co jak co, ale nawet związek plemion musi mieć jakieś prawo, by zapobiec niepokojom społecznym, czy przestępczości. Wiadomo, w plemionach jest mniejsza przestępczość, bo nie ma przestępców gospodarczych, narkotykowych, czy nawet złodziei, ale zabójcy, gwałciciele, pedofile, czy nawet sprawcy jakiejkolwiek przemocy niezwiązanej z zabijaniem, czy gwałtami mogą niestety istnieć. Więc musi istnieć prawo, więzienia oraz jakaś policja lub inna podobna służba utrzymująca porządek i bezpieczeństwo. Wiadomo, prawo nie może być surowe, ani zbyt łagodne, bo swoboda człowieka kończy się na swobodzie i prawach drugiego człowieka (nawet dziecka, kary cielesne wobec dzieci są upośledzoną formą wychowania, jeśli to można w ogóle nazwać wychowaniem).
        Co do szkół religijnych jakiejkolwiek religii, to każda religia jest sama odpowiedzialna za zasady i formy kształcenia, więc temat pomijam, jakby co.
        To są argumenty za istnieniem jakiegokolwiek systemu oświaty.
        Oczywiście, jak już wcześniej pisałem, jestem otwarty na inne poglądy, więc jeśli pan ma kontrargumenty na każdy punkt, to niech się pojawią w dyskusji.

        Kowal, dalszej dyskusji nie będzie. Nie mam czasu na odbijanie piłeczki. To ostatni przepuszczony w tym temacie Twój komentarz. Masz prawo propagować cywilizację i postęp, ja mam prawo widzieć to inaczej. Zresztą, aby dyskutować na argumenty należy je mieć. Pisałeś o medycynie. Zapomniałeś o jednej sprawie – ogromna większość nękających obecnie Polaków i mieszkańców zachodu chorób to tzw. „choroby cywilizacyjne”. Nie byłoby cywilizacji, nie byłoby tych chorób. I owszem, zdarzają się przypadki śmierci u ludzi leczonych niekonwencjonalnie czy przez znachorów. Ale w szpitalach pod troskliwą opieką lekarzy w samej tylko Polsce umierają setki tysięcy chorych. I jakoś nikt o to do medycyny nie ma pretensji…
        Taka to zresztą medycyna…

        To już koniec dyskusji

        opolczyk

        Polubienie

        • Andrzej,

          „Masz prawo propagować cywilizację i postęp, ja mam prawo widzieć to inaczej. Zresztą, aby dyskutować na argumenty należy je mieć”

          jak dla mnie trafiłeś w samo sedno, bo podtrzymywanie degeneracji nie będzie stanowiło rozwiązania problemu.
          Słowianie (mam tu oczywiście na myśli tych, którzy tak żyli), jak wiemy, potrafili żyć w sposób, który nie był aż tak szkodliwy dla nich samych oraz ich Domu i Matki (Ziemi) o czym wielokrotnie już pisałeś (podając tego przykłady). Tacy Słowianie posiadali więc cechy i świadomość, która odróżniała ich od degeneratów przybranych tylko w „ludzkie skóry”.
          Nauka i technika jest czymś wtórnym w odniesieniu do podmiotu – nie następuje jakiś tam samoistny „rozwój” nauki i techniki zupełnie bez ludzkiego udziału. Dzida > pistolet > bomba; lepianki > wieżowce – możemy powiedzieć, że nastąpił rozwój oraz rozwój techniczny i naukowy, ale co nam z tego skoro jest to tylko wynik degeneracji i rezultatem będzie dalsza degeneracja. Owszem, potrzebujemy też wiedzy jak żyć, żeby np. nie chorować itd, ale nie takich „cywilizacyjnych rozwiązań”, które nas i nasze otoczenie nadal degenerują. Dlatego uważam, że masz rację, to poszło w złą stronę.
          Bo czy jedynym rozwiązaniem problemu przetrwania, rozwoju i obrony jest stanie się, czy bycie degeneratem w „ludzkiej skórze”? Jeśli mielibyśmy przestać być sobą i stać się degeneratami w „ludzkich skórach” żeby te cele osiągnąć to byłoby to tak, jakby ci „wyżej” rozwinięci zniszczyli nasze ciała swoimi bombami, bo w obu przypadkach następuje koniec naszego, takiego właściwego, życia tutaj.
          Nieraz ludzie używają takiego argumentu, że te pogańskie kultury widocznie były „liche” i „prymitywne” skoro nie przetrwały, zostały podbite, i pozostały po nich dzisiaj jedynie jakieś skorupy itp. Owszem, dawnych plemion, pruskich, jaćwieskich dzisiaj już nie ma, ale to nie znaczy, że życie tych ludzi było na marne. Przynajmniej walczyli z agresorami, i w przyszłości nie zdegenerowali by się (ich szacunek do Przyrody był autentyczny). Ich ciał co prawda już nie ma (ciała agresorów też się w końcu skończyły, a i współcześnie nie pomoże nam na to żadna technologia i nauka przyrodnicza), ale wciąż istnieje ich bardzo wyraźne i szczególne przesłanie dla Słowian i ludzi odwołujących się do Słowiańszczyzny: Byliśmy bezlitośnie eksterminowani przez krystowierców, przez degeneratów ubranych w „ludzkie skóry”. Nawet same pozostałości ich kultury stanowią wymowne świadectwo tego co reprezentowali sobą przedstawiciele tej ponoć „wyższej cywilizacji”, czy innej, która jest im podobna. No właśnie, co osiągnęli agresorzy, kim byli? Degeneraci ocalili dalszą degenerację. Moim zdaniem tacy agresorzy podkładają tylko fundament pod dalszą degenerację.

          Sława!

          Mirek,

          nic dodać, nic ująć.

          Sława!

          opolczyk

          Polubienie

  6. Mam pytanie – który ustrój polityczny z demokracji jest lepszy? – demokracja pośrednia znana ze starożytnego Rzymu i większości państw europejskich, w tym Polski (z wyjątkiem Szwajcarii, gdzie jest demokracja bezpośrednia i Watykanu), czy demokracja bezpośrednia, która jest w Szwajcarii, prawdopodobnie cechowała wiele pogańskich plemion przedchrześcijańskiej Europy, oraz była w starożytnej Grecji, choć niekiedy przeradzała się w tyranię lub oligarchię, a Sparta w ogóle miała inny ustrój.
    P.S.
    Czy monarchia dziedziczna jest pańskim zdaniem dobra? Według mnie nie, bo po pierwsze jest niesprawiedliwa, bo na przykład pan, czy ja nie mielibyśmy szans na rządzenie, bo nie jesteśmy w dynastii, nawet jeśli mamy szczytne cele, a np. jakiś młokos będzie rządził, bo jest urodzony w odpowiedniej rodzinie, a jest zwykłą gnidą.
    Po drugie, na słowiańskiej ziemi władcy byli wybierani przez ludność i byli odwoływani, gdy zaczęli dbać tylko o siebie i byli złymi ludźmi, więc trzymajmy się ustrojowej tradycji naszych dawnych przodków. Ale jakie jest pańskie zdanie?

    W wielu wpisach poruszałem sprawy o które pytasz.
    Współczesna zachodnia tzw. „demokracja pośrednia” to nieudolnie zakamuflowana dyktatura agenturalnych partii wypromowanych przez media służące jak i te partie interesom żydo-banksterów. W Szwajcarii demokracja bezpośrednia to też już tylko dekoracja – w referendach lokalnych rozstrzyga się sprawy trzeciorzędne. Sprawy kluczowe są poza ich zasięgiem a Szwajcaria osiodłana została tak sami żydo-banksteryzmem i służy jego interesom. Demokracja starożytnej Grecji była kulawa – większość mieszkańców była z niej wyłączona, a oligarchia i tak miała decydujący głos w obsadzaniu najważniejszych stanowisk dzięki kupowaniu głosów biedoty.
    Wszelkie systemy stanowe, a więc i monarchię całkowicie odrzucam.
    U Słowian natomiast przez tysiąclecia nie była znana instytucja władcy – księcia czy kniazia. Pojawiła się ona u Słowian późno i była przejęciem obcego modelu. Ale istniały plemiona, które instytucji księcia nigdy nie wprowadziły – jak np. plemiona Związku Wieleckiego. Model społeczny Słowian – pełna autonomia lokalnych wspólnot jest najbardziej sprawiedliwym systemem społecznym i politycznym oraz najlepszym lekarstwem na żydo-banksterski globalizm i NWO.

    opolczyk

    Polubienie

    • A czy ten limes z tej wersji historii byłby możliwy do zbudowania ze względów praktycznych? Bo jeśli to był pojedynczy limes, to byłby on bardzo rozległy i nie wiem, czy państwa spoza Sławii sfinansowałyby go razem i czy wszystkie państwa zgodziłyby się na to. Z praktycznych względów raczej mogło powstać kilka limites (liczba mnoga od słowa limes).

      Przecież ten limes to fikcja. Nie widzę sensu przeciągania tej dyskusji.

      opolczyk

      Polubienie

  7. Teraz z innej beczki:
    Czytałem ostatni artykuł i uważam, że jest prawdziwy. Rusofobia jest według mnie głupia, a USA nie należy ufać. Polska powinna iść w stronę innych Słowian, najbardziej w stronę silnej Rosji, która nie jest wasalem USA, a nawet mieli haki na Trumpa, z tego co wiem. A po drugie żydowskie roszczenia są po prostu nieuczciwe i łamią prawo międzynarodowe (!), bo Polska (PRL) w 1960 wypłaciła 40 mln dolarów rządowi Stanów Zjednoczonych za przejęte mienie.
    Poza tym Polska wypłacała odszkodowania za przejęte mienie wielu państwom, jak wynika z artykułu, ale mowa jest o Żydach i USA.
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/12/29/powojenne-odszkodowania-polski-wobec-zachodu/
    A wielu Żydów było w Stanach Zjednoczonych, więc niech kierują żądania odszkodowań do rządu USA. Szkoda, że nikt z rządu nie ma „jaj” i się nie postawi, i nie przypomni o tym, że Polska ze swojej strony zrobiła wszystko.
    Wyrazy solidarności!

    Kowal,
    rusofobia jest nie tylko szkodliwa – jest samobójstwem. Bandyci chcą w Polsce zainstalować głowice jądrowe. Po co? Aby z Polski na wypadek wojny usraela z Rosją utworzyć strefę skażenia radioaktywnego uniemożliwiającego armii rosyjskiej ew. uderzenie na Berlin, Paryż i Londyn. My mamy być mięsem armatnim usraelitów i ich mocodawców.
    Roszczenia żydowskie wszystkie są bezprawne, zwłaszcza te dotyczące tzw. „mienia bazspadkowego”. W przypadku wyginięcia całej rodziny mienie wg prawa międzynarodowego przechodzi na własność państwa, a nie żydowskich roszczeniowców. Odszkodowania, o których pisałeś, władze PRL wypłaciły przede wszystkim za znacjonalizowane mienie przedwojennych kapitalistów – sanacja wszak promowała kapitalizm i ściągała zachodnich, głównie żydowskich kapitalistów.
    Roszczeniowcy natomiast domagają się odszkodowań za mienie prywatne „polskich” żydów. Ale ponieważ byli oni oficjalnie obywatelami polskimi, żadne odszkodowania żydowskim roszczeniowcom się nie należą. Majątek bezpotomnych rodzin przypada w każdym wypadku państwu, na terenie którego „bezpotomni” żyli, a nie żydowskim organizacjom. Niestety, stanie agentury rządzącej Polską u boku usraela i Izraela sprawia, że Polska rozkradana jest nie tylko przez prywatyzację, kapitalizm i bandycki system bankowy, ale i przez tych szabrowników-roszczeniowców. I dokąd będziemy pod wpływami politycznymi usraela, dotąd roszczeniowcy żydowscy będą wysuwali kolejne roszczenia.

    opolczyk

    Polubienie

    • Co prawda, mienie bezpotomne przechodzi na własność państwa, ale co z mieniem potomnym? Nie „odbijam piłeczki”, ale jestem laikiem w temacie reprywatyzacji, dlatego pytam się o mienie potomne (gdzie istnieją spadkobiercy).

      Jeśli idzie o mienie prywatne (z wyłączeniem latyfundiów, zakładów przemysłowych i pałacy arystokratów) czyli o zwykłe domy mieszkalne to właścicielom narodowości polskiej mieszkających w Polsce powinny być zwrócone. Tyle że i oni powinni skarbowi państwa lub byłym lokatorom zrównoważyć koszta utrzymywania ich przez poprzednie dziesięciolecia w stanie przydatnym do użytku (remonty, wielokrotne malowanie ścian i stolarki itp). Obcym, czy mieszkającym za granicą nie należy się nic. A kto z nich ma pretensje, niech składa je prywatnie potomkom funkcjonariuszy żydo-komuny, którzy nacjonalizację po wojnie wprowadzili.

      opolczyk

      Polubienie

      • Racja. Prawo własności jest święte, ale obcy właściciele niech kierują roszczenia do swoich krajów, ewentualnie Żydzi w Stanach Zjednoczonych niech kierują roszczenia do tamtejszego rządu, a od Polski wara, bo Polska swoje zrobiła (łączne odszkodowania dla wszystkich, którzy stracili mienie wynosiły 2 mld (!) dolarów, a Polska była państwem zniszczonym po wojnie. Ale tu chodzi o mienie potomne, bezpotomne trafia do rządu Polski.
        I dziękuję za dyskusję, tu mamy podobne zdanie.

        Polubienie

      • A po drugie Żydzi po wojnie mogli uczciwie przyjechać i pomagać Polakom w odbudowie budynków, a nie nagle teraz, gdy Polacy już swoje zbudowali jedynie z pomocą ZSRR.

        Polubienie

  8. Inne pytanie – co pan myśli o kryzysie w Wenezueli (inflacja, bieda), o prawdopodobnej tyranii Maduro (tłumił siłą protesty opozycji) i o tym, że pojawił się nowy tymczasowy prezydent Wenezueli, którego dzisiaj Polska uznała za legalnego?

    Jako odpowiedź polecam tekst Pawła Jaworskiego.
    https://wolnemedia.net/wenezuelski-gambit/

    Guaido to wtyka CIA. W Wenezueli nie było „biedy” i „tyranii”. Znam kilkadziesiąt powojennych puczy i „kolorowych rewolucji” przeprowadzonych przez CIA w dziesiątkach państw Azji, Afryki, Europy i Ameryki „łacińskiej”. To co się dzieje teraz w Wenezueli to kolejny pucz sterowany z Faszyngtonu przystrojony w przejęcie władzy przez „demokratyczną opozycję”.

    opolczyk

    Polubienie

  9. @ Wenezuela – polecam komentarz adevo 06.02.2019 03:54:51 (drugi na stronie)

    http://orbo.neon24.pl/post/147549,viva-la-venezuela-jankee-go-home#comment_1530018

    Jaworski napisał 90% prawdy a reszta to konfabulacja…

    Model społeczny w państwach Ameryki Łacińskiej to zamożna neokolonialna elita i morze często przeraźliwego ubóstwa. Tak było również w Wenezueli do czasów Chaveza, który jako pierwszy to zmieniał.

    Kryzys za kadencji Maduro miał miejsce, co obniżyło poparcie dla niego, ale był to raczej skutek działalności globalnego „głębokiego państwa” a nie błędnych decyzji Maduro. On nie miał przecież interesu strzelać sobie w kolano, skoro jego siła wynikała z poparcia ludu (był następcą Chaveza).

    Taki kryzys to zwykle jest skutek działalności globalnego „głębokiego państwa”. Tak było w PRL i na początku 3RP, tak było w Libii Kadafiego, tak było w Związku Radzieckim i Rosji, tak jest teraz w Iranie. Zawsze tak samo…

    Metro,
    wścieka mnie bandycki imperializm usraela i to co chcą zrobić z Wenezuelą. Ale jako że nie mam najmniejszego na to wpływu, nie poruszam tej sprawy na blogu. Zresztą mamy problemy u siebie i to nie mniejsze, choć innego rodzaju – nieustające żydowskie roszczenia i wściekły antypolonizm.

    opolczyk

    Polubienie

    • Ciekawostka w tym temacie. Czesław Białczyński tak oto z buta traktuje Kopko-Orlickiego za nieprawomyślność i wątpliwości co do przywództwa tegoż Białczyńskiego oraz w kwestii „sojuszu Polska-USA-Izrael:: „Wiele razy wprowadził mnie pan już w osłupienie, nie będę przypominał tych wstydliwych tematów, gdzie doszedł pan do ściany i zaprzeczył jakimkolwiek swoim „wolnościowym” poglądom czy stwierdzeniom głoszonym wcześniej. To wychodziło zawsze w ważnych dla Ruchu Wolnych Ludzi momentach, np powołania własnej reprezentacji do Sejmu i głosowania na określony Ruch (Kukiza), stosunku forumowiczów Rodzimowierców do trolli katolickich na tym blogu, czy w kwestiach islamistów, a ostatnio sojuszu Polska-USA-Izrael …”.
      Jaki to jest „sojusz” z takiej czy innej przyczyny wychwalany przez Białczyńskiego i na czym mają polegać te „wolnościowe poglądy” widać aż nadto. Sponiewierawszy Kopko – Orlickiego, daje temuż jeszcze z liścia na odchodnym, gdyż jak stwierdza:: „Teraz znowu staje pan przed ścianą w kwestii powołania Uniwersytetu. I tej próby niestety moim zdaniem nie zalicza pan pozytywnie”.. Czyli Kopko – Orlicki stał się persona non grata, wrogiem osobistym Cz. Białczyńskiego.

      Mirek,

      Kopko/Orlicki kiedyś próbował i u mnie się produkować. Przy czym otwarcie głosił, że jest krystowiercą, tyle że nie-katolikiem. Ale po trzech komentarzach dostał szlaban. Przytulił go Białczyński i nawet publikował jego rusofobiczne teksty. Tyle, że Kopko jest b. przebiegłym dezinformatorem i przynajmniej w kilku sprawach był znacznie b. umiarkowany niż Białczyński. Kiedyś Kopko wywołał burzę – pewnie się zapomniał i Polaków u Białczyńskiego nazwał gojami. A Białczyński go bronił. Poinformował mnie o tym „Zprowokowany”, który wcześniej był ślepym wyznawcą Białczyńskiego:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2014/05/29/blog-polski-zostaje-tymczasowo-zawieszony/comment-page-1/#comment-80944

      Białczyński w jego rusofobicznym zaślepieniu idzie w zaparte, ale to mnie cieszy. Nie tylko traci czytelników, ale nawet byłego przydupasa Kopkę. Sam do siebie odstręcza innych.

      opolczyk

      Polubienie

  10. O artykule pana Wałacha, ale w trybie ad personam.

    Nazwisko „Walach” czy „Wallach” znajduje się w „Jewish Family Names and Their Origins: An Etymological Dictionary”: https://books.google.pl/books?id=_dQP4nHgyVUC&pg=PA812&lpg=PA812&dq=family+walach&source=bl&ots=APACiQM9AN&sig=ACfU3U17uSPzeY9udgV0u2EqHs-Yzu5YSg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiNvOnAza_gAhXxkIsKHQ3SAJcQ6AEwFHoECAIQAQ#v=onepage&q=family%20walach&f=false
    Pisane bywa również przez „V”.

    W anglojęzycznej Wikipedii jest sporo osób o tym nazwisku, listę rozpoczyna Benjamin Wallach: https://en.wikipedia.org/wiki/Wallach_(disambiguation)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Walach
    i po polsku: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82ach_(nazwisko)
    Okazuje się że nawet generał Wilecki to Wałach (nie wiedziałem).
    Dużo więcej jest „Wallachów” z dwoma „L”. Jest tam chociażby sowiecki dyplomata Maksim Litwinow urodzony jako מאיר חנוך וולך-פינקלשטיין Enoch Meyer Wallach-Finkelstein (https://pl.wikipedia.org/wiki/Maksim_Litwinow).
    Mamy tam nawet oskarowego aktora, Eliasza Wallacha: https://pl.wikipedia.org/wiki/Eli_Wallach
    Przynajmniej część tej rodziny musi być zamożna, ufundowali jakieś stypendium dla przyszłych amerykańskich zbrodniarzy wojennych: http://www.thehill.org/wallachmilitaryscholarship

    Metro,
    bez względu na pochodzenie tego nazwiska i na korzenie Wałacha napisałbym to, com napisał, nawet gdyby miał od czubka głowy do pięt czystą słowiańską haplogupę. Oceniałem nie człowieka i jego pochodzenie, a jego brednie. Choć przyznam się szczerze, że w pierwszym momencie, jako żem choleryk, w trybie ad personam, zatyułowałem wpis „Katolickie antypogańskie i antysłowiańskie brednie i kłamstwa wykastrowanego osła”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wa%C5%82ach

    Dopiero gdy minęła mi złość, wstawiłem w miejsce wykastrowanego osła jego nazwisko i skupiłem się na krytyce merytorycznej.

    opolczyk

    Polubienie

    • Andrzej, napisałeś „ad rem” to dopisałem „ad personam”.

      Sam tego nie wymyśliłem, ale kiedyś wyczytałem tą myśl w komentarzy u Maruchy. Szło to mniej-więcej tak: „nie potrafię tego wyjaśnić, ale wszyscy gorliwi katolicy, z którymi się zetknąłem w życiu, okazali się być żydami”.

      Teraz to do mnie dociera, chrześcijaństwo to ichnia broń psychologiczna. Bogiem jest żyd, który żąda absolutnego posłuszeństwa w zamian za nieweryfikowalne „życie wietrzne” czy „zbawienie”.

      Turbolechia to ubecka dywersja. Do pełnego turbolechickiego cyrku brakuje mi tylko twierdzenia że Słowianie są jednym z zaginionych plemion Izraela.

      Czy nikt jeszcze na to nie wpadł?

      Metro – a jakże – Szydłowski bredził w kilku filmach, że Słowianie to jedno z zaginionych plemion Izraela.
      Z UB turbolechia raczej nie ma nic wspólnego – tę brednię wymyślił Michalkiewicz (ubeckie rzygowiny) – także uny.
      Jeśli już, to jest to robota obecnej agentury Mossadu lub jednej z jego „polskich ” przybudówek (ABW, CBA, CBŚ). Lub świadoma dywersja kk (opus dei).

      opolczyk

      PS
      A Marucha/Wierzchowski to także gorliwy katolik, tyle że „przedsoborowy”. Jak myślisz – też uny? Bo ja mam takie właśnie wrażenie

      Polubienie

    • Metro, nie wystarczy znaleźć nazwiska w takim indexie. Np. masz w nich czysto polskie nazwiska jak Kowalski. Nazwiska moich WSZYSTKICH ożydzaczy są tam 🙂
      Ustalenie pochodzenia to żmudny proces dla każdego przypadku, badanie OSOBISTEJ historii, nie tylko po nazwisku, bo ono zmienia się np. z małżeństwem.
      Dobrze Ci odpowiedział Opolczyk. Zbyt wielu Polaków skupia się na nazwisku i na tej podstawie ożydza, bez wzgl. na POCZUCIE narodowości u pomawianego. Z drugiej strony, pełno jest rdzennie polskich osób, którym daleko do patriotyzmu polskiego. Co m.in. tu dyskutujecie odnośnie katodebili i popaprańców „słowiańskich”.

      Polubienie

    • Zapomniałeś jeszcze dodać o masowej zmianie nazwisk za Bieruta. To jest akurat ważne.

      Samo nazwisko nie wystarcza, sam znam „Kowalskich” działających w aparacie niesprawiedliwości, już nie w pierwszym pokoleniu. To żydzi bez cienia wątpliwości.

      Masz oczywiście rację, że samo nazwisko to zbył mało. Ale w przypadku pana Wałacha znamy:
      (1) żydowskie nazwisko,
      (2) profesję – dziennikarstwo, oraz
      (3) „orientację religijną” – judeokatolicyzm.

      Żeby przeprowadzić w miarę kompletne badanie, warto byłoby ustalić zawody wykonywane przez rodziców czy dziadków, tak aby sięgnąć do 2RP. Ale wiemy dużo, na tyle dużo że nie mam wątpliwości. Jeśliby p. Wałach był Słowianinem z żydowskim nazwiskiem (co przecież jest możliwe), to dlaczego wykonuje żydowski zawód i lansuje żydowską religię?

      Zetknąłem się kiedyś z dziennikarzami z Radia Maryja, w czasach kiedy nazwa telewizji p. Rydzyka była jeszcze ustalana. Wtedy tego nie rozumiałem, potem się zorientowałem że to radykalnie żydowskie towarzystwo. Polonia Christiana czy Myśl polska to są tego samego rodzaju judeochrześcijańskie publikatory z podobnym personelem.


      Metro,

      odnośnie „Polonii christiana” – pełna zgoda. Co do”Myśli polskiej” – fifty-fifty. Obok oczywistych katodebili jak Wielomski („Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”) piszą tam też mądrzy ludzie. Przejrzyj choćby kilka tekstów o Rosji – zero wpływów judeo-krystowierczych i żydowskich:
      http://www.mysl-polska.pl/taxonomy/term/7

      opolczyk

      Polubienie

  11. ///A Marucha/Wierzchowski to także gorliwy katolik, tyle że „przedsoborowy”. Jak myślisz – też uny? Bo ja mam takie właśnie wrażenie///

    Trochę na ten temat myślałem i wrzucam swoją hipotezę:

    1. Słucham i oglądam katolickiego pisarza Eugene Michaela Jonesa. To naprawdę inteligentny człowiek, choć turbokatolik. No cóż – nikt nie jest doskonały. Doskonały jest tylko „Bóg” (judeokatolicki) 🙂

    Nie wiem czy kojarzysz jego książkę „Libido dominandi” (https://www.youtube.com/watch?v=0wLBqnZNqK4) i to jest naprawę błyskotliwa diagnoza wybranego fragmentu (pod)kultury Imperium Judeoanglosaskiego. Cenię Jonesa właśnie za odwagę intelektualną, mało kto ten temat porusza. Przywołuję tą książkę dlatego że w niej Jones nie dotyka sfery swoich urojeń religijnych.

    Parę tygodni czy miesięcy temu Jones opowiadał o jakichś prądach intelektualnych z końcówki XX wieku, naprawdę nie pamiętam konkretów. Wspomniał o jakimś opiniotwórczym miesięczniku i jego redaktorze, który po ~20 latach od zakończenia publikacji zdobył się na refleksję w rodzaju: „wiecie – ten miesięcznik (który wydawałem) to chyba była operacja specjalna CIA”.

    To jest bardzo subtelna sfera, redaktor, który niby powinien wiedzieć, po paru dekadach doszedł do wniosku że był manipulowany przez mistrzów w fachu. Takie przytułki jak strona „Gajowego Maruchy” to na pewno są operacje specjalne, ale nie muszą o tym wiedzieć osoby, które prowadzą te strony. Internetem jeszcze łatwiej manipulować niż papierem.

    2. Czy Marucha jest „uny”? Preferuję najprostsze wyjaśnienie (brzytwa Ockhama). Sądzę że to jest naprawdę szczery katolik, taki od Kolbego czy Rydzyka, co już umie pisać i czasami nawet czytać ze zrozumieniem. Podobno pracował w SB, takie plotki gdzieś wyczytałem. Więc jakoś inteligentny musiał być.

    Wiadomo jednak że Marucha nie czytał „Pisma świętego” i ma na jego temat nikłe pojęcie. On po prostu kocha „pana Jezusa”. Pewnie kojarzysz takich ludzi i poziom umysłowości, który prezentują.

    Sądzę że on jest naprawdę szczery w swojej katolickiej gorliwości, kocha „pana Jezusa” a niedoskonałości „Kościoła świętego” przypisuje modernizmowi i Vaticanum Secundum. Może mieć takie poglądy bo nie zna „Pisma świętego” i historii Polski, Europy czy świata. To jednak Słowianin.

    3. Teraz próba wyjaśnienia umysłowości Maruchy. Pewnie znasz ten temat bo mieszkasz za granicą, ja sam miałem takie objawy więc piszę trochę z autopsji.

    Mam wrażenie że większość aktywnych czytelników „Gajówki” to emigranci, mieszkańcy USA, Kanady czy Australii. To emigracja lat 80-tych.

    Emigrantom po jakimś czasie zaczyna dokuczać choroba sieroca i objawem tej choroby jest idealizacja kraju dzieciństwa i wielu przejawów życia w tym kraju.

    Przeglądając kiedyś Internet natknąłem się na ten kanał: https://www.youtube.com/user/truckerhiob

    Ten pan jest zawodowym kierowcą, mieszka w którejś Karolinie, a jednym z samochodów, który posiada jest Fiat 126p. Na filmikach pokazuje się w koszulkach z wielkim symbolem rzymskiej szubienicy czy z różańcem na szyi. Prowadzi też stronę: http://katolik.us/

    Posiadanie Fiata 126p w Stanach Zjednoczonych jest może i sympatyczne ale wiadomo że obiektywnie to był kiepski samochód. On ma Fiata dlatego że tęskni za krajem dzieciństwa. W tym nie ma nic złego, ale sądzę że jego dewocja to również objaw tęsknoty za Polską.

    Marucha bardzo długo mieszkał poza Polską i sądzę że jego dewocja również jest objawem choroby sierocej, dokładnie w tym samym stylu. Podobne towarzystwo pisze u niego komentarze.
    Mimo wszystko czytam u niego artykuły bo robi jakąś prasówkę, ale mało rozumie. Wrzuca(ł) dużo artykułów ze Sputnika a nie wiedział, że Sputnik prowadzi w Polsce Jerzy Urban. On po prostu mało rozumie. Nie dopatruję się tutaj wątków koszernych.


    Metro,

    no cóż, faktem jest, że Wiechowski to gorliwy katolik, przez co jest przynajmniej żydem duchowym, jak Terlikowski i inni, którzy się do duchowego żydostwa przyznają. Faktem jest też, że należy do garstki katolików – sympatyków Rosji, przez co – i tu masz rację – raczej odpada ich żydostwo biologiczne. Myliłem się więc w tej sprawie. Niemniej szkody jakie wyrządza Wiechowski gorliwą propagandą żydo-katolicyzmu i kultu Joszue są wymierne.

    Tu pewna ciekawostka – jak wiesz, używam niekiedy zwrotu „katodebile”. Wymyślił go pe.1984 (pewnie go pamiętasz), admin tych blogów:
    https://ptto.wordpress.com/
    https://palmereldritch1984.wordpress.com/
    https://myslnarodowa.wordpress.com/

    W czasach gdy był aktywny w sieci, utrzymywaliśmy bliski kontakt meilowy. On podrzucał mi różne perełki nt kk. Np to miałem od niego:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/

    No i kiedyś Palmer „odkrył” w sieci Maruchę. Napisał do mnie o tym i był przekonany, że Wiechowski ma zadatki na dobrego polskiego narodowca, gdyż poza żydo-katolicyzmem miał (z tym się zgadzałem) „zdrowe” poglądy. Ostrzegłem mimo to Palmera, że to strata czasu, że Wiechowski z żydo-katolicyzmu nie zrezygnuje. Ale Palmer się uparł i był przekonany że zrobi z Wiechowskiego dobrego narodowca. Pisał u niego kilka miesięcy komentarze, podsyłał mi linki z jego dyskusji z Maruchą, a ja czekałem. No i po paru miesiącach Palmer napisał do mnie, wyraźnie rozgoryczony, mniej więcej tak: miał Pan rację, ten Marucha to zwykły katodebil, nic do jego łba w sprawie konieczności rezygnacji z promowania katolicyzmu szkodliwego dla sprawy narodowej, nie dociera.
    I tak skończyły się próby Palmera zrobienia z Wiechowskiego polskiego narodowca, dla którego interes narodowy jest na pierwszym a nie na drugim, po żydo-katolicyzmie, miejscu. A ja dostałem przy okazji od Palmera nowy termin odnośnie katolactfa – katodebile.

    opolczyk

    Polubienie

    • Może jest i tak, jak Ty uważasz. Jego dewocja to przejaw judejskiej manii religijnej. Tacy ludzie wiedzą, że chrześcijaństwo to judaizm dla gojów. Ale ja to tłumaczę bez takiego założenia.

      Niezależnie od jego afiliacji kulturowych jego strona internetowa z całą pewnością cieszy się opieką, przy czym on sam nie musi sobie z tego zdawać sprawy. Po prostu ma sprawdzonych przyjaciół co dużo doradzą i pomogą w razie potrzeby. Pewnie tak to działa w praktyce.

      Znalazłem właśnie potwierdzenie tego, co pisał Ravage. Rabin(?) Pinchas Połoński mówi właśnie, że chrześcijaństwo to wprowadzenie do judaizmu dla złych i występnych gojów. Mówi że ten „Chrystus” to alegoria Izraela. Niesłusznie skazany, zamordowany i złożony do grobu zmartwychwstaje aby zdobyć władzę nad całym światem. Cała ta religia służyła włączeniu gojów w judejski plan urządzenia świata.

      Widać że to ma ~700k wejść, co oznacza, iż Rosjanie oglądają takie rzeczy. Jeszcze całkiem nie zdurnieli. To chyba kawałek z ich telewizora, miło wiedzieć że istnieje na świecie telewizja która wrzuca takie rzeczy.

      Polubienie

    • Wiechowski żarliwie nienawidzi muzułmanów i często daje wyraz swojej fobii. Tutaj jakiś głupiutki artykuł, który niedawno wrzucił: https://marucha.wordpress.com/2019/02/16/dlaczego-muzulmanie-nie-gina-w-zamachach/

      Jeśli to świadomy agent, to oczywiście promuje takie bzdury z premedytacją. Ale ja myślę że on po prostu nienawidzi islamu bo islam to (wydumany) wróg „pana Jezusa” a muzułmanie są napuszczani na (post)chrześcijan i odwrotnie. On dał się napuścić, może zresztą jakiś Somalijczyk mu porysował samochód albo coś gorszego?

      Artykuł jest tak głupi, że nawet jego komentatorzy zwrócili na to uwagę. Jemu nie przeszkadza 🙂

      Jego strona na pewno jest narzędziem policji politycznej, ale sądzę że on sam jest na tyle naiwny, że nie musi o tym wiedzieć.

      Metro,

      no właśnie – po takich tekstach widać, jaki Wiechowski jest katolicyzmem odurniony.
      Nie widzi, że to gwiazda Dawida szczuje krzyż na półksiężyc i zaciera jej kosmate łapska.

      opolczyk

      Polubienie

    • Doczytałem. Ten kierowca-dewota prowadzący kanał „Trucker Hiob” nazywa się Piotr Jaskiernia i mieszka w Charlotte w Karolinie Północnej.
      Oglądnąłem jego nowy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=0Bd_KCWpY6g
      choć tylko z wyłączonym dźwiękiem i zwiększoną prędkością. Po czwartej minucie rączki układają mu się w charakterystyczny znak, taki jak wykonują tutaj kanclerz Hitler czy kanclerzyca Merkel: https://i.pinimg.com/236x/4d/8b/0b/4d8b0ba01666c07726ffc1bcca7a2698–illuminati-signs-illuminati-conspiracy.jpg
      Oczywiście pan Jaskiernia robi to niezgrabnie i chyba trochę się wstydzi. Ale robi.
      Podobno na YouTube trwa rzeź niewiniątek. Rebe Gugle wprowadza różne procedury mające na celu wyeliminowanie nieprawomyślnych kanałów i pozostawienie wyłącznie kontrolowanej opozycji.
      Przy wyświetlaniu filmików YT po prawej stronie pojawia się kolumna sugerowanych filmików. Tam będą się znajdować wyłącznie filmy prawomyślne z promowanych kanałów.
      Domyślam się że pan Jaskiernia otrzymał propozycję, którą w chrześcijańskiej mitologii można opisać w klimatach „zaprzedania duszy diabłu”, co on zrobił, i stąd dziwne znaki, które wykonuje dłońmi. Dzięki temu jego kanał przetrwa a może nawet będzie promowany.
      Jeśli jakiś kanał ma wiele tysięcy wyświetleń i nie jest wycinany – to będzie oznaczać, że należy, co najwyżej, do kontrolowanej opozycji. Takie czasy nadchodzą.

      Polubienie

  12. Andrzej, wrzucam trzy wrażenia dotyczące Twojego tekstu „Ruch wielkiej Słowiańszczyzny w wydaniu Mieczysława Cenina…”

    1. Mam wrażenie że Czesi generalnie mają Polaków w pogardzie, w dużym stopniu z przyczyn religijnych.

    Czesi to najbardziej ateistyczny naród na świecie, ~80% z nich identyfikuje się jako ateiści. Ten fakt ma oczywiście historyczne uzasadnienie, a początek ich ateizmu należy zapewne łączyć z męczeńską śmiercią księdza Jana Husa w Konstancji. To zdarzenie nie poszło w zapomnienie, rocznica spalenia księdza Husa jest w Czechach świętem państwowym, dniem wolnym od pracy. Poważna sprawa.

    Czechów niesłychanie odpycha katolicyzm, w tym polski fanatyczny katolicyzm. Mają Polaków z tego powodu za tryglodytów. Z tego co wiem Czesi uważają się za „lepszych” Słowian, czego uzasadnieniem mogą być nawet Twoje zdjęcia, Hradczany wyglądają o wiele okazalej od Wawelu a Kraków czy Warszawa to prowincjonalne miasta w porównaniu z europejską Pragą. Czechy to od ponad stu lat jedno z centrów przemysłowych Europy. Na pewno nie poddadzą się przewodnictwu kołtunów klęczących pod rzymską szubienicą.

    Cenin po prostu nas okłamuje, tak mu pewnie kazali w Nowym Jorku czy w Londynie, skąd dostaje rozkazy. Cała gadka o Trójmorzu to zwykłe popłuczyny po Piłsudskim.

    2. Rosjanie mają inną „narrację” dotyczącą rozbiorów. Rosja nie uczestniczyła w rozbiorach ziem etnicznie polskich. Uczestnictwo Rosji w rozbiorach to kontynuacja procesu „zbierania ziem ruskich” przez Moskwę, zapoczątkowanego jeszcze przez Rurykowiczów (Wasyl III i Iwan IV Groźny).

    Po trzecim rozbiorze granica Rosji częściowo pokrywała się z późniejszą linią Curzona, Warszawa należała do Prus a Lublin do Austrii: https://prawy.pl/wp-content/uploads/2014/10/prawy.pl_images_3rozbior.jpg

    Późniejsze Królestwo Polskie to owoc zwycięstw Rosji nad Bonapartem, okupacji Paryża i Kongresu Wiedeńskiego. Wtedy zresztą Aleksander I potraktował Polaków, którzy walczyli z Rosją, nad wyraz wspaniałomyślnie, zakładając im polskie państwo w unii personalnej z Rosją. Tak mały zasięg terytorialny Królestwa Polskiego wynikał z oporu Prus i Austrii, które bardzo obawiały się jakiejkolwiek polskiej państwowości i kontestowały powstanie Królestwa. Z drugiej strony – Katarzyna II Wielka zakończyła „zbieranie ziem ruskich” na ówczesnym etapie i Aleksander nie miał powodu odwracania tego procesu.

    3. Przed „Solidarnością” widomym aktem zdrady Polski było „Orędzie biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim” z 1965 roku (https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/oredzie-niem_18111965.html) gdzie biskupi wspominali o „poczdamskich terenach zachodnich”.

    Przed tym zdradzieckim listem przypomniałbym unię brzeską z 1596 roku, która stanowiła deklarację wojny rzymskich katolików przeciwko prawosławnym Rusinom I Rzeczypospolitej. Unia brzeska podkopała lojalność Rusinów wobec Warszawy i uzasadniała „zbieranie ziem ruskich” przez władców Moskwy. Warszawa oferowała Rusinom głównie prześladowania religijne, przecież nie we własnym interesie.

    W naszych warunkach od tysiąca lat Kościół katolicki to po prostu agent interesów niemieckich i rzymskich, fanatyczny wróg Rosji, a orędzie biskupów z 1965 roku jest widomym tego faktu dowodem. Gomułka powinien ich powiesić za zdradę.

    Polubienie

    • Metro,

      Sprawa Czech i Czechów…

      Celowo napisałem ostrożnie o nich, że nie uważają się za gorszych Słowian. Ich stosunek do Polsków niemniej znam. Mam znajomego, który mieszkał tuż przy czeskiej granicy. Skarżył się, że Czesi traktowali go i innych Polaków z góry, jak głupków. Pracowałem też z Czechem (tu w Niemczech), dużo rozmawialiśmy. Pochwalił mnie nawet za to, że nie jestem jak inni znani mu Polacy, głupim katolikiem. O Czechach wspominał też Jaruzelski w jego książce „Stan wojenny dlaczego”. I przyznał, że gdy w międzywojennej Polsce była bieda, smród, brud i ubóstwo, Czechy w tym samym czasie należały do najwyżej uprzemysłowinych terenów Europy o najwyższym standardzie bytu materialnego.
      Jest więc oczywiste, że to co Cenin bredził o zgodzie Czechów na „polskie przywództwo” to idiotyzmy i co najwyżej pobożne życzenia rusofobów – piewców międzymorza i trójkąta jerozolimsko-wyszehradzkiego. Chcieliby Czechów pociągnąć za sobą w ich wyprawie na Moskala.

      Sprawa rozbiorów…

      Rosyjską narrację rozbiorową znam, choć dziwny w tym jest fakt, że to Niemka kontynuowała scalanie ruskich ziem. Sam fakt pozostaje faktem – w zaborze rosyjskim nie było ani metra kwadratowego etnicznych polskich ziem. Tymi podzielili się Prusacy i Austriacy. A mimo to za zaborcę „polskich ziem” uważa się przede wszystkim Rosję. Faktem jest też, że Aleksander I wydarł Prusom i Austrii część polskich etnicznych ziem i stworzył z nich Kongresówkę, z własnym sejmem, konstytucją, walutą i polskim językiem urzędowym. Nawet Uniwersytet Warszawski powstał z jego woli. I gdyby nie durnie „partyjoci” – ci od powstania listopadowego – przynajmniej ta część polskich ziem mogła dalej się rozwijać, czekając na dogodny moment, jakim później okazała się I wojna światowa. Polska jako kongresówka mogła do niej dotrwać w dobrej kondycji i odrodzić się w 1918 jako już całkiem niepodległe państwo mając znacznie lepsze warunki startu do niepodległości. Dużo łatwiejsze byłoby też wtedy odebranie pokonanym monarchiom zaborczym (Prusom i Austrii) reszty etnicznych polskich ziem.
      Komizmem historycznym jest to, że zawłaszczona przez katolików pieśń „Boże coś Polskę” powstała na cześć cara Aleksandra. Po 1918 (przerobiona jednak przez katolactfo, które usunęło z niej cara) konkurowała nawet do roli hymnu państwowego z mazurkiem Dąbrowskiego. A w czasach PRL często była śpiewana przez wściekle antyrosyjską opozycję.
      Pamiętam, jak śpiewaliśmy ją w obozie internowanych, a później na comiesięcznych „mszach za ojczyznę”. Brałem w nich udział nie jako katolik a jako zadeklarowany opozycjonista. I tak pieść napisana na cześć rosyjskiego cara stała się „pieśnią patriotyczną” wrogów Rosji. Jaja jak berety…

      Sprawa zdrad kościoła…

      Gdyby spisać je wszystkie drobnym maczkiem – od pierwszych Piastów do dzisiaj – niejednej skóry wołowej by zabrakło. Ja wymieniłem tylko kilka.
      A co się tyczy unii brzeskiej – przede wszystkim wywołała ogromny zamęt na prawosławnej Rusi/Ukrainie. Rozbiła jedność samych Rusinów, a unitom zaoferowała jedynie pogardę ze wszystkich stron. Bo dla katolactfa unici nadal nie byli pełno- i równoprawnymi katolikami, a co najwyżej kalekimi bizantyjskimi „katolikami” pasledniewo sorta. Dla prawosławnych zaś byli zdrajcami i renegatami. Ale taki właśnie był plan jezuitów – rozbić jedność prawosławia, by potem je dobić.
      Natomiast co się tyczy listu biskupów – oczywiście, że była to zdrada i powinni zawisnąć. Ale jakie byłoby wtedy aj waj, jaka to zła jest ta komuna. Gomułka wiedział o tym i dlatego nie zawiśli na latarniach. Powinien ich jednak przynajmniej wypędzić z Polski. I tego też nie zrobił. Przez co zdrajcy dalej jedli „polski chleb” (czytaj – polskie szynki i polędwice – bo tego im nigdy nie brakowało) i dalej knuli przeciwko państwu i Polakom.

      Polubienie

  13. Re: Wymysły „słowiańskie” na „niezależnej” – głupota, biznes czy V kolumna….

    Andrzej, nie wiem czy Ci ten fragmencik wypowiedzi Zagórskiego umknął, ale on sam kiedyś się ujawnił. Przypomina o tym kolega, który nosi Judenhut. Tutaj 13 minut na temat, dobry poziom: https://polskatuba.pl/upload/videos/2019/02/DuVbjkPgS1rZPyAhXG7N_14_8ad31999b679576531baea415a047b65_video.mp4

    Zagórski był oficerem politycznym LWP, bo „tata był w wojsku”. Znasz te realia, oficerów politycznych nie brano z łapanki. Jego „tata (co) był w wojsku” był kwatermistrzem – to typowa posada starszych braci, wiadomo że takiemu człowiekowi front nie grozi. Oni okupowali zaplecze. W kwatermistrzowstwie można było uczciwie się nakraść. Zagórski musi mieć koszerne korzenie, inaczej by nie trafił do politruków.

    Zagórski nie BYŁ oficerem politycznym. On JEST oficerem politycznym.

    Z pewnością to osobny temat, ale te wszystkie „kanały alternatywne” na YouTube to zwykła „kontrolowana opozycja”. Przypominam słowa świętego Władimira Lenina: „najlepszy sposób na kontrolowanie opozycji to stanąć na jej czele”. To babilońska czy egipska mądrość, tysiące lat doświadczeń.

    Nie wiem czy tytuł Twojego tekstu to rzeczywiste pytanie czy tylko zabieg stylistyczny. Jeśli pytanie, to naprawdę nie ma wątpliwości, nie tylko w przypadku Zagórskiego. Ale akurat Zagórski cały czas pracuje w resorcie (Ministerstwo Prawdy), tyle że obecnie w strukturach pozapaństwowych.

    Metro,
    akurat bez kolegi, czuba w Judenhut wiem, co wiem. Nie oceniam Zagórskiego po zawodzie jego ojca, a po tym co on sam robi.
    Podpadł mi od początku, gdy pierwszy raz słuchałem „niezależnej”. Nie tykałem go jednak, bo takich telawiwzorni w sieci jest jak nasr..
    Ale nie mogę milczeć z powodu jego arcyszkodliwej działalności polegającej na kolporowaniu pseudosłowiańskich bredni.

    Powtarzam jeszcze raz – nie oceniam nikogo po domniemanym czy faktycznym pochodzeniu (znam uczciwych „starszych braci w wierze”), ani po zawodzie ojca (czy matki), a nawet zawodzie samego petenta. Oceniam po tym co sam robi.

    opolczyk

    Polubienie

    • Wykwitła ostatnio inicjatywa biznesowa pomysłu Mariana Nosala, który z grubej rury strzelił i proponuje Uniwersytet Słowiański w nowomowie określany Wiednicą, gdzie indziej nazywany też Zjazdem. Jak zwał, tak zwał, w każdym razie sprawa jest komercyjna. Bilet na imprezę to circa about 600-700 złotych od łebka za dwa dni „wykładów” (od 9.00 do 18.00, uwzględniając niezbędne antrakty), dodatkowo we własnym zakresie koszty noclegu, wyżywienie etc. Żaden z wykładowców historykiem nie jest, ale nie w tym rzecz, bo „każdy śpiewać może, jeden lepiej, drugi gorzej”. Jako wykładowcy wystąpią:
      1. bajkopisarz / scenarzysta Czesław Białczyński (który wielce polityczny jest) , 2. nie ukończony archiwista, aktualnie prowadzi indywidualne interesy – Maciej Bohdanowicz, 3. gawędziarz od Sasa do Lasa w kwestii genetyki w związku z publikacjami Davidskiego – prawnik Adrian Leszczyński.
      Cz. Białczyński będzie nauczał w zakresie „Słowiańskiej Baji” oraz o lesie.
      M. Bohdanowicz zagłębi się w dywagacjach językoznawczych oraz naukach na temat ciałopalenia w kontekście „kultur słowiańskich i odsłowiańskich” (interesujące są zwłaszcza ”kultury odsłowiańskie”). A. Leszczyński rozprawiać będzie w zakresie Germanów Wschodnich i Słowian Zachodnich a także przedstawi „genetyczne nowinki”. Impreza zapowiada się zatem przaśnie, ale z przytupem biznesowym.

      Mirek,

      o tym „zjeździe-uniwersytecie” pisałem niedawno tu:
      https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/03/bialczynski-spolka-na-manowcach-rusofobii/

      Nadmienić przy tej biznesowej imprezie należy, że Nosal, Białczyński i Leszczyński (nie wiem jak jest z Bohdanowiczem) to przede wszystkim piewcy turbolechickiej szajby.

      opolczyk

      Polubienie

      • Bilet w cenie 600-700 złotych? Chcą zarobić diengi! Wiadomo kto to robi, oni się podpisali.
        Słowianie, gdyby dysponowali jakąś cenną wiedzą, którą należałoby się podzielić ze wspólnotą, zrobiliby to za darmo, ewentualnie według formuły zwrotu kosztów zewnętrznych. Bilet nie mógłby kosztować setek złotych.

        Mój ulubiony cytat z (momentami) piekielnie błyskotliwego Karola Marksa (https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/w_kwestii_zydowskiej.htm):

        Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. Pieniądz poniża wszystkich bogów człowieka i zamienia ich w towar. Pieniądz jest ogólną, samą w sobie ukonstytuowaną wartością wszystkich rzeczy. Pozbawił on zatem cały świat – świat ludzi jak i przyrodę – jego właściwej wartości. Pieniądz jest wyobcowaną od człowieka istotą jego pracy i jego bytu; ta obca istota ma go w swej mocy, on zaś zanosi do niej modły.
        Bóg żydowski stał się świeckim bogiem, stał się bogiem świata. Weksel jest rzeczywistym bogiem żydowskim, bóg zaś – tylko iluzorycznym wekslem.

        Polubienie

    • Jeśli chodzi o pisemka cadyka Pazia vel Pazika, w których używany jest nagłówek „The Reserve Bank of Poland”, to jest tam wątek kryminalny. Pisałem o tym tutaj: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/11/20/wybor-kandydatow-na-prezydenta-przez-zwiazek-narodowo-patriotycznych-sil-rosji/#comment-56043

      Używanie nazwy „bank” czy „kasa” przez inny podmiot niż prawdziwy bank, naprawdę wiąże się z poważnymi kłopotami. Nie jest przypadkiem że np. ostatni geniusz polskojęzycznej bankowości, pan Plichta, nigdy tymi terminami się nie posługiwał. Art 171 par. 3 Prawa bankowego jest zwykle rygorystycznie egzekwowany dlatego, że rządząca mafia nie chce „podważać zaufania” do piramidy finansowej zwanej systemem bankowym.

      Cadyk Paź, skoro wystawia takie dokumenty i nie siedzi w więzieniu, to musi znajdować się pod ochroną policji politycznej. To samo dotyczy pana Nikodemowicza i chrabiego Potockiego. Oni się tam podpisali a na jednym z pism widnieje pieczęć kancelarii Sejmu z datą 17 lipca 2017 roku. Kwity te funkcjonowały w obrocie, nie miały charakteru prywatnego.

      Manipulowanie prądami kulturowymi, tworzenie religii czy ideologii, to rutynowe działanie policji politycznej. Będziemy ich często spotykać.

      Metro,

      u mnie też przecież dyskutowaliśmy o wątku kryminalnym w związku z owym „reserve bank of Poland”- I doszliśmy do wniosku, że tamci powinni siedzieć. A włos z głowy im nie spadł. Przez co widać, że stoją za tym „nasze” służby – przybudówki Mosadu.

      opolczyk

      Polubienie

  14. Powiem krótko dziękuję Ci opolczyku że jesteś i piszesz ten blog którego czytam od bardzo dawna …byle tak dalej wszystkiego dobrego

    Słowianin,

    Tobie też życzę wszystkiego dobrego.

    opolczyk

    Polubienie

  15. Do najnowszego wpisu Opolczyka chciałem dorzucić kamyczek do ogródka, właśnie skazano w Australii arcybiskupa katolickiego za pedofilię (po raz pierwszy w historii Australii), ale nie otworzył tam Opolczyk komentarzy, więc linkuję tutaj https://www.msn.com/en-au/news/australia/cardinal-george-pell-vatican-treasurer-found-guilty-of-child-sexual-assault/ar-BBU4CSB?ocid=spartanntp

    A tak przy okazji, i z innej beczki, skoro już tu jestem: czy nie wydaje się panom kolegom, że my również błądzimy podobnie jak zdrowo szurnięci turbo-lechici? Ja nie zajmuję się tak szczegółowo etnorgafią słowiańską jak Opolczyk, ale mam zainteresowania naukowe nazwijmy je paleo-socjologiczne. Gdyż to jest droga, mim zdaniem, do prawidłowego wyjaśniania współczesnego polskiego społeczeństwa. Otóż w toku moich studiów, a studiuję temat ustawicznie, więc nie zamykam się na wiedzę, i nie twierdzę, że już ostatecznie poznałem całą prawdę, jednak na dziś dochodzę do przekonania, że Opolczyk i reszta tu zgroamadzonych, prawdopodobnie zgubiła pewne fakty na drodze dochodzenia do prawdy o naszych przodkach.

    Ja lubię chronologię, i nie sposób nie zacząć zastanawiania się nad naszą słowiańską drogą od początku, czyli od odkryć paleontologów i paleoantropologów. Pewne dane zgromadziłem tu https://socjologiakrytyczna.wordpress.com/2010/08/12/kreacjonisci-musza-odejsc-w-nieslawie/

    Dalej, skacząc w naszych dziejach do ostatniego zlodowacenia (ok. 12 tys. lat temu) antropolodzy donoszą, że społeczności ludzkie obok szamanizmu, czyli oddawania czci siłom i elementom otaczającej bezpośrednio ludzi przyrody (wiatry, pioruny, woda w jeziorach, itd.) zaczęli też spoglądać ze zdumieniem w nocne niebo pełne dziwnych światełek. Ta pierwsza ludzka ciekawość skupiła się na obiekcie największym, bo najbliższym, czyli na księżycu. Na tym etapie ludzkiego rozwoju społeczno-politycznego mamy więc społeczności lunarne (księżycowe). Epoka lodowcowa, to są społeczeństwa lunarne. Moim zdaniem, Słowianie zatrzymali się na tym etapie. Zatrzymali się… bo mogli, bo taki ekosystem w którym żyli pozwalał im na to. To były społeczności egalitarne, pokojowe i wyciszone w swej egzystencji, gdzie biologiczne cechy kobiety były na społecznym piedestale (brzemienność, poród, krwawienie miesiączkowe, itd.) Jest pełno artefaktów, figurek, mitów i legend opisujących życie tych lunarnych społeczności. Słowianie żyli ukryci przed światem w bezpiecznych miejscach, w gęstych lasach, mokradłach. Wodność (od wody), kobiecość, spokój i bezpieczeństwo dominowały w społeczno-politycznym życiu. Poza księżycem nie dostrzegali innych planet na nieboskłonie. Po prostu z wysokiej gęstwiny drzewnej w której żyli jest niemożliwym prowadzić bardziej zaawansowane obserwacje planetarne, które mogli już bez problemu prowadzić ich kuzyni żyjący na euroazjatyckich stepach. Ród i krew ta sama, ale środowisko życia już zgoła odmienne.

    Ci ze stepów właśnie stali się społecznościami solarnymi (słonecznymi), wojowniczymi. Ogień, topór, męstwo i elitaryzm są na piedestale. Tu jest archeologicznie widoczna wyraźnie materialna i technologiczna ścieżka rozwoju od neolitu, przez epokę brązu, żelaza, itd. A więc ci Euroazjaci (wszyscy wciąż o męskiej haplogrupie R1), podzieleni później poprzez kolejne okresy historyczne na Sumerów, Ariów, Scytów, Sarmatów, Irańczyków (Persów), Hettytów, Mitani, Daków, Traków, Celtów, itd. lista nazw jest cholernie długa i obszar ich ekspansji dotyczy całej planety, ich kurhany są dziś znajdywane tak w obecnej Szkocji, jak i w obecnej Japonii. Ślady ich obecności są w Nowej Zelandii, na Wyspach Wielkanocnych, obecnym Peru i nie wiem, czy jest miejsce gdzie ich nie było(?). Ich najbardziej znany solarny znak, czyli swastyka, roznieśli ze sobą wszędzie po świecie. Swastyka jest symbolem wiedzy astralnej tych ludzi. Na stepach mogli studiować bez problemu ruch planet, oraz Ziemi względem nich na tle widocznej gołym okiem jednego z ramion naszej spiralnej galaktyki, czyli Drogi Mlecznej (której jesteśmy częścią). Tak powstała ludzka astrologia, astro-teologia, wszystkie mity, legendy wokół których ustalono porządek społeczno-politycznego życia ludzi na planecie Ziemia łącznie z biblią, tym znienawidzonym (i słusznie) plagiatem (do tego zmanipulowanym) wiedzy planetarnej naszych starożytnych przodków.

    Reasumując: Solarne symbole jak swastyka, swarożyca (późniejsza przeróbka swastyki) nie przynależą do Słowian – ludów lunarnych. Tereny obecnej Polski były zamieszkane przez lądolód, a potem scytyjskie (irańskie) ludy solarne, do których należą Galowie/Celtowie, częściowo Germanie, Wikingowie, wszyscy znani archeologom głównie z okresu materialnej epoki brązu. Prawdą jest, że pierwsze kulturowe wytrącanie Słowian z błogiego lunarnego życia zaczęli irańscy wojowniczy Scytowie. A stało się to w momencie, kiedy ludy ugro-fińskie (niekorzystne zmiany klimatyczne są podawanym powodem) spod górnego Uralu zaczęły od V wieku naszej ery napierać sukcesywnie od Wschodu na siedliska Bałtów i Słowian. Jak dotarli do Laponii to wyrżnęli niemal wszystkich mężczyzn, zajmując przy lapońskich kobietach swoje miejsce. To wypchnęło Słowian w exodusie ludów VI wieku n.e. na dawne historyczne tereny pasterskich wędrujących Scytów Europy Centralnej. I to był ten okres kiedy Słowianie dopiero wtedy zapoznali się ze swastyką, swarożycą, wojną, cierpieniem, bezwzględnością, wodzami, nierównością społeczną, niewolnictwem, itd., czyli życiem i społecznym wojennym porządkiem ludów solarnych, na pastiszowej biblii siłą wciskaną do gardła kończąc.

    Demaskator

    Sprawa 1) Cieszy mnie że wreszcie w Australii degenerata duszpastucha zapudłowali. Czekam kiedy u nas klechy, prałaty i biskupy pójdą za kratki.

    Sprawa 2) Nie chcę się rozpisywać, ale gdy cofał się lodowiec, to przez wiele wieków lasów nad Wisłą I Wartą nie było. One narastały powoli. Słowianie w epoce lodowcowej jeszcze tu nie mieszkali – z moich badań wynika, że przyszli tu za cofającym się lodowcem z południowej Syberii.

    Z pewnością Księżyc, Miesiąc, był u Słowian ważny na nieboskłonie, ale znacznie ważniejsze było życiodajne Słońce. Nie jest przypadkiem, że cztery najważniejsze święta Słowian były solarne, nie lunarne. Nie przypuszczam więc, że Swarożycę/Kołowrót Słowianie przejęli późno od „ludów solarnych”. Zresztą Księżyc był i u nich ważny. Zwróć uwagę, że u np Rzymian kalendarz był solarno-lunarny ze sztucznymi miesiącami wypełniającymi rok. Nawet kalendarz muzułmański pustynnych Arabów jest solarno-lunarny.

    Tak więc wydaje mi się, że podział na ludy lunarne i solarne jest sztuczny.

    Aha – nie wiem czy czytałeś o tym: podczas wykopalisk na wzórzu w Płocku, obecnie skatoliczonym, w przeszłości pogańskim wzgórzu kultowym, odkryto ślady czy resztki po wkopanych w ziemię palach, których usytuowanie wskazuje na to, że służyły do wyznaczania dni równonocy i przesileń słonecznych. A więc i u Słowian, na wzgórzach, na których wycięto część lasu możliwe były obserwacje nieba. I Słowianie znali je dobrze. Także zapewne i planety, widoczne zwłaszcza w noce bezksiężycowe. Tyle, że nie miały one kultowego znaczenia jak Słońce i Księżyc.

    opolczyk

    Polubienie

    • Noż Panowie, na Swaroga!

      Jest cała masa rzeczy, których nie ruszono, a które zasługują na poważne zbadanie (dokumenty historyczne w tych krajach, które współdzieliły wydarzenia związane z „naszym podwórkiem”, szerzej zakrojone badania archeologiczne, kk robi problemy z dostępem do pewnych miejsc), ale w końcu czego innego mamy spodziewać się po takich „elitach”, jakie tu mamy. Nie mówiąc już o tym, co zawierają watykańskie archiwa.
      Naukowy obraz przeszłości przekazuje nam czasami naprawdę konkretne rzeczy, ale to nie znaczy, że nie należy go jednocześnie traktować adekwatnie do tego czym faktycznie jest… Ja zwracam uwagę również na fakt, że żaden obecny badacz nie może „skoczyć” do minionych czasów i dokonać tam naukowych badań. Siłą rzeczy dzisiejsi badacze tworzą więc pewien model na podstawie obecnie dostępnych im danych, czyli nie jest to badanie czegoś na bieżąco w tamtych czasach (badają to tylko na taki sposób, na jaki są w stanie). I nie chodzi mi tu o negowanie jakiś „faktów naukowych”, ale o nie nadawanie im takiego znaczenia, jakiego one nie posiadają. U Słowian – co też jest faktem – Słońce i Księżyc wchodzi w rachubę (z przewagą na Słońce w kultowym kontekście, o czym już wspomniałeś Andrzeju) i popieram to, co napisałeś: „dla mnie nadal jest to szufladkowanie i przypinanie etykietek nie mających nic wspólnego z rzeczywistością”.
      Również do Teorii Wielkiego Wybuchu i Teorii Ewolucji podchodzę tak jak one na to zasługują… Dokonywanie obserwacji za pomocą tych naszych „zmysłów materialnych” jest jak najbardziej możliwe, co nie znaczy, że jednocześnie poznajemy dzięki nim jakąś prawdę o rzeczywistości, która wykracza poza te zmysły. Jeżeli opieramy się tylko na tych zmysłach to uzyskujemy tylko to, co one są nam w stanie przekazać – na tej podstawie powstaje naukowy model i opis. Owszem, są też tacy ludzie (wśród nich również naukowcy), którzy są scjentystami, ale jest to ich prywatne podejście, bo same nauki przyrodnicze są od tego wolne.
      Wiem, że niektórym kreacjonistom TE jawi się jako „ateistyczna” i dlatego próbują ją obalać jakąś czasami pseudonauką, ale nauki przyrodnicze (ich częścią jest TE) „ateistycznymi” nie są, bo skoro nie są w stanie badać tego, czego nie sięgają (np. boga/bogów) to tego nie badają.
      Jeżeli ktoś będzie rozumiał kiedy nauka nadal pozostaje nauką, czyli czymś, co nie zaprzecza duchowości (i nie stanowi żadnego zagrożenia dla jego duchowości) to wtedy nie zostanie on oszukany przez jakiegokolwiek oszustów, którzy będą próbowali użyć nauk przyrodniczych dla potwierdzenia jakiś swoich własnych nienaukowych stwierdzeń, czy pomysłów.

      „Michael Cremo i Richard Thompson (…) znaleźli dowody działalności ludzkiej w warstwach geologicznych datowanych na miliony lat”

      Ciekawe, czy oni faktycznie udowodnili, że te dowody i ich uzyskanie spełniły wszystkie naukowe kryteria a mimo to „środowisko naukowe” tego nie uznało. Nie wiem też, jakie tak naprawdę, są ich motywacje. Być może próbują uzyskać to, że nawet nauka „potwierdza” to, co mówią te pisma w które oni wierzą. Załóżmy na chwilę, że dowiedliby naukowo pewnych rzeczy, o których mówią te „ich” pisma i co potem, żegnajcie te rzeczy, które są wspaniałe w Słowiańszczyźnie i będziemy musieli przyjąć ich religijny system, bo inaczej będziemy nienaukowymi ciemniakami? Nawet jeśli kreacjoniści obaliliby teorię WW i TE to nie będzie to i tak stanowiło żadnego dowodu na prawdziwość tego, co oni głoszą. Albo chcą dowieść, że nauka nas oszukuje… W czym na Strzyboga?! Że powstaliśmy z materii lub pochodzimy od małp? Nauka jakieś zmysłowe doświadczenie opisuje pewnym mianem np. „człowiek” i co wtedy, my przestajemy już być sobą, czyli świadomą własnego istnienia istotą, która doświadcza czegoś, co nazywa swoim ciałem (ale nim nie jest, bo ciało to nie jest samoświadomość, tylko to, co ta samoświadomość doświadcza) i jesteśmy tym naukowym opisem naukowca, „kością”, „genem”?

      Mirek

      Polubienie

      • Metro,

        „Mirek – w działalności naukowej, w każdym razie w nauce białych ludzi, przed zabraniem głosu w jakiejś sprawie przyjmuje się, że należy zapoznać się z całym dostępnym dorobkiem innych naukowców, którzy w tej dziedzinie przeprowadzili badania i podzielili się ze światem swoimi spostrzeżeniami”

        Nie należy także pomijać, jak się do tego dorobku podchodzi, czy podejścia dokonuje się w ramach nauk przyrodniczych (trzeba brać pod uwagę metodologię naukową, naturalizm metodologiczny) czy w ramach filozofii. Nie wiem z jakich powodów znaleziska, które opisywał Cremo w swojej książce nie zostały uznane. Czytałem za to „Wywiad z Michaelem Cremo” znaleziony na stronie paranormalium pl
        Cremo pisze:
        „Wraz z Richardem Thompsonem zacząłem wtedy badać wedyjskie opisy historii człowieka. Według nich, ludzie obecni byli na Ziemi już dziesiątki, a nawet setki milionów lat temu. Pomyśleliśmy, że jeżeli opisy te są prawdziwe, powinny istnieć empiryczne dowody na ich poparcie. Oczywiście gdy zajrzałem do współczesnych podręczników archeologii, żadnych tego rodzaju dowodów nie znalazłem. Jednak na tym nie poprzestałem. Podjąłem badania całej historii archeologii. Odkryłem, że w ciągu minionych stu pięćdziesięciu lat archeolodzy dokonali bardzo licznych znalezisk, zgodnych z wedyjskimi opisami obecności człowieka w niezwykle odległej przeszłości”.

        No i już wszystko widać jak na dłoni. Chodzi o to, że nawet gdyby włączono te znaleziska do naukowej TE (po dokonaniu pewnej modyfikacji całego modelu) to nadal nie potwierdzało by to „wedyjskich opisów historii człowieka”. Zgodność byłaby pozorna.
        Zapewnie Cremo i Thompson stwierdzenia tych pism przyjmują za prawdę i dla nich mówią one o tym, co naprawdę kiedyś było (takie dosłowne miliony lat temu). Cóż, Cremo odszukał pewne dane z historii archeologii, żeby użyć ich dla swoich celów światopoglądowych, jednak owe dane (załóżmy, że są w porządku) rozumiane na sposób naukowy, nie dowodzą niczego z takiej realnej przeszłości, bo naukowy model nic o takiej nie mówi. Naukowiec nie może niczego naukowego wiedzieć o takiej realnej przeszłości, bo nie może jej zbadać i nie bada. Jej już nie ma, więc na podstawie dzisiejszych obserwacji tworzony jest model (a w nim jakiś wskaźnik „czasu” licząc w tył od dzisiaj aż do WW). Dlatego nawet nie wiadomo czy w przeszłości ewolucja w ogóle miała miejsce. TE nie mówi nic o początkach człowieka rozumianego w tak ontologicznym sensie jak to mówią jakieś pisma. Nie ma więc potrzeby przeciwstawiania temu alternatywnych ontologicznych koncepcji powstania człowieka, bo to nie filozofia vs filozofia. Nie słyszałem o tym, że nauki przyrodnicze starają się badać strukturę rzeczywistości, tak jak filozofia, Nie wiemy, że nasze zewnętrzne zmysły w ogóle jej dotykają, że to jest ta taka jedyna i prawdziwa rzeczywistość. Jeżeli naukowemu modelowi nie nada się ontologicznego statusu, czyli takiego który wypowiada się o ontologicznej prawdziwości tegoż modelu to nauka w takim układzie będzie ontologicznie obojętna. To czyni z nauki właśnie naukę. W nauce przedstawia się pojęcie „człowiek”, które ma charakter opisowy połączony relacją z innym opisem: „Człowiek” > „Ssak” > „Kręgowiec” wszystko to sprowadza się wyłącznie do jakiegoś opisu a nie do ontologicznego wyjaśnienia. Jeśli nauka już mówi o „materii” to nie wyjaśnia czym, jako byt, jest „materia” a jeśli by do tego doszło, to stałaby się filozofią.

        Owszem, jeśli jakimś typom uda się wrobić, wmusić ludziom, że nauki przyrodnicze to jakiś tam ontologiczny pogląd, to właśnie wtedy nas rozegrają. Takie rzeczy już się odbywały w historii np. Lenin, inteligentny inaczej, uroił sobie: „Program nasz opiera się całkowicie na naukowym, i to właśnie materialistycznym światopoglądzie”. On sam sobie to uroił, nie nauka, która nie wspiera ateizmu ani teizmu. Cremo i Thompson również próbują zideologizować naukę przyrodniczą – wychodzi na to, że dla nich nauka to taki światopogląd, który może potwierdzić twierdzenia ich pism; wg mnie ośmieszają się tylko. Dlatego ja uważam, że takie scjentystyczne podejście ludzi do nauk przyrodniczych (TE, WW) i ich ideologizowanie to błąd. Tak to widzę. Do Hovinda się nie odnoszę, bo to dla mnie taki już totalny odlotowiec.

        Mirek

        Polubienie

    • Mirek – w działalności naukowej, w każdym razie w nauce białych ludzi, przed zabraniem głosu w jakiejś sprawie przyjmuje się, że należy zapoznać się z całym dostępnym dorobkiem innych naukowców, którzy w tej dziedzinie przeprowadzili badania i podzielili się ze światem swoimi spostrzeżeniami.
      Oczywiście nie jesteśmy naukowcami, a na pewno nie jesteśmy naukowcami zajmującymi się „historią naturalną” i nas tego rodzaju obowiązek nie dotyczy. To tylko niezobowiązująca dyskusja i sam nie spełniłem tego obowiązku. Niemniej – jeśli zabieramy głos w jakiejś sprawie, to powinniśmy wiedzieć, co kluczowi naukowcy w tej sprawie ustalili. Jeśli jest kilka alternatywnych stanowisk, to wypadałoby zapoznać się z ich ustaleniami. W każdym razie taki jest ideał.
      Moja tematyka biologii nie dotyka, więc mam w tej dziedzinie mgliste pojęcie. Teorii ewolucji uczyłem się w szkole i uaktualniłem swoją wiedzę podczas rozmów ze studentami czy absolwentami biologii. Nie dostarczyli nowych mądrych argumentów wspierających teorię ewolucji oprócz „dowodu” z podobieństwa organizmów, co przecież nie jest żadnym dowodem makroewolucji. Škody, Audi i Volkswageny również są do siebie podobne a jako dominujące wyjaśnienie istnienia takich pojazdów i ich ewidentnego podobieństwa powszechnie przyjmowana jest hipoteza kreacjonistyczna.
      W oficjalnej pseudonauce alternatywne koncepcje powstania człowieka podzielono według linii: EWOLUCJONIZM versus KREACJONIZM, co moim zdaniem jest tylko zaciemnianiem zagadnienia. Rozgrywają nas dialektycznie. Sądzę że nie o to w tym wszystkim chodzi, choć swojego poglądu nie potrafię uzasadnić, w każdym razie nie będę tego robił tutaj chociażby ze względu na szczupłość miejsca.
      Jako alternatywny pogląd na „historię naturalną” przyjąłem właśnie „Zakazaną archeologię” Cremo i Thompsona. Publicznie dostępna książka (ok. 500 stron) to popularny skrót ich naukowego opracowania o dwukrotnie większej objętości. Ta książka została przez oficjalną pseudonaukę przemilczana (George Orwell: najskuteczniejszą metodą kłamstwa jest przemilczenie). Cremo i Thompson twierdzą że współcześni ludzie żyją na ziemi miliony lat bo w warstwach geologicznych datowanych na miliony lat znaleziono świadectwa ludzkiej działalności. Są też naukowcy którzy dworują sobie chociażby z kolumny geologicznej i dowodzą, że parę tysięcy lat temu wydarzyła się na świecie katastrofa kosmiczna, Wielki Potop, która radykalnie zmieniła obraz Ziemi. Rzekome „miliony lat” to często tylko tygodnie czy lata. To tłumaczy Kent Hovind, choć miesza to ewangelicznym chrześcijaństwem:

      Jeżeli ciekawi Ciebie czy Cremo i Thompson coś udowodnili, to po prostu przeczytaj ich książkę Zapewniam Ciebie, ze jeśli interesujesz się tą tematyką, to nie będzie czas stracony. Jest zresztą sporo materiałów nawet na YT pod hasłem „zakazana archeologia”.
      Teorii wielkiego wybuchu nie trzeba chyba obalać, ponieważ nikt jej nie udowodnił. Teoria wielkiego wybuchu to po prostu filozofia spekulatywna, dokładnie jak mit o stworzeniu świata z Księgi Rodzaju „Pisma świętego”, z pierwszego rozdziału albo z drugiego, jak pierwszy komuś nie pasuje. Chyba że się mylę (co przecież może się zdarzyć) – wtedy uprzejmie poproszę o dowód tej teorii, bo najwyraźniej mi umknął.
      Teoria ewolucji to również czysta filozofia spekulatywna, bez cienia dowodu. Dogmatem w tej uczonej teorii jest właśnie (makro)ewolucja gatunków, co nie wymaga udowodnienia (czyżby?). Nawet Darwin odczuwał potrzebę znalezienia dowodu, którego jemu brakowało, a za taki uznawał postulowane istnienie „brakującego ogniwa” pomiędzy małpami a człowiekiem. Żadnego ogniwa nie znaleziono, no chyba że mowa o Australijczykach, których Brytole poddali brutalnej eksterminacji jako podludzi. Oczywiście w sprawie braku dowodu zachodzenia makroewolucji mogę się mylić – wtedy uprzejmie poproszę o dowód, bo najwyraźniej mi umknął.
      Jeżeli uważasz obydwie te teorie za naukę, to TAK – nauka z całą pewnością Cię oszukuje!
      Cremo&Thompson oraz Hovind prezentują swoje własne wyjaśnienia „historii naturalnej”. Pomijają oni pewne istotne artefakty (najskuteczniejszą metodą kłamstwa jest przemilczenie), które jednak uparcie istnieją. Są to chociażby wydłużone czaszki: https://www.google.com/search?q=prolonged+skulls&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjO_Jas-e7gAhXywosKHSpYCSgQ_AUIDigB&biw=1536&bih=760
      Oficjalne wyjaśnienie istnienia takich obiektów to zniekształcenia czaszek dokonywane w dawnych cywilizacjach. Takie wyjaśnienie oczywiście jest umiarkowanie wiarygodne. Dzisiaj można zniekształcać czaszki dziecięce, ale takie zniekształcenia nie doprowadzą do zwiększenia objętości mózgoczaszki, tylko zmienią jej kształt. Starożytne artefakty ewidentnie mają o wiele większe mózgoczaszki od współczesnego homo sapiens. Oficjalna pseudonauka po prostu sobie z tą tematyką nie radzi, chyba nie dotknęli jej również Cremo&Thompson czy Hovind.
      Nie chodzi tylko o mózgoczaszki humanoidów. W różnych miejscach na ziemi odkryto całe szkielety o wielkości znacząco odbiegającej od szkieletów współczesnych ludzi: https://www.google.com/search?biw=1536&bih=760&tbm=isch&sa=1&ei=On6AXN-KE7CRmwWQtbrYCQ&q=giant+skeletons&oq=giant+skeletons&gs_l=img.12…0.0..25653…0.0..0.0.0…….0……gws-wiz-img.vwr-m5f8Kv0
      Istnienie takich artefaktów jest również przemilczane przez oficjalną pseudonaukę a także przez Cremo&Thompsona (chyba, piszę z pamięci, lata po lekturze ich książki). Hovind pewnie by przytoczył bajkę o Dawidzie i Goliacie, „Pismo święte” wspomina o większych humanoidach.
      Osobiście nie spotkałem się z żadną przekonującą teorią pochodzenia człowieka, która obejmowałaby te wszystkie zjawiska, choć oczywiście nie twierdzę, że taka teoria nie istnieje. Może istnieć a ja o niej nie wiem. Wiem jednak z całą pewnością że oficjalna pseudonauka zawiera istotne luki w tej dziedzinie i nie zasługuje na poważne traktowanie. Toteż poważnie jej nie traktuję.

      Polubienie

  16. „gdy cofał się lodowiec, to przez wiele wieków lasów nad Wisłą I Wartą nie było” – prawda, ale wtedy i Słowian też tam nie było. Wtedy byli tam wojowniczy Świderianie (oryginalnie z uralskiego Ałtaju), protoplaści Ariów, jak podałem w linku o kreacjonistach wyżej. Ludy lunarne są faktem, mogę zasypać linkami z prezentacjami antropologów o tym, niestety są w j. angielskim. Podział nie jest sztuczny, na solarne i lunarne, ten podział jest naukowy. Protoplaści Słowian musieli zawsze trzymać się bezpiecznych obszarów zamkniętych, więc najpierw były to jaskinie łańcucha górskiego Uralu a potem przeskoczyli w knieje i mokradła. Nie mogło być inaczej moim skromnym zdaniem. Zostawiam was z tym do przemyślenia i dalszych poszukiwań 😉

    —-

    Demaskator,
    myślę, że nie ma sensu tego przeciągać. Znam wiele tez i teorii antropologów, które okazały się błędne. A już do anglosaskich specjalnego zaufania nie mam. Może celowo chcą przedstawić Słowian jako ludy ciemności, księżyca. I mogą nazywać ich sztuczny podział na ludy solarne i lunarne naukowym – dla mnie nadal jest to szufladkowanie i przypinanie etykietek nie mających nic wspólnego z rzeczywistością.
    Naturalnie każdy z nas ma prawo szukać odpowiedzi i powoływyć się na różne cudze badania i teorie. Mnie anglosaska naukowa wersja kompletnie nie przekonuje. Rosyjscy badacze np widzą to całkowicie inaczej. A do nich jako do Słowian mam większe zaufanie.
    Niemniej szukać będę nadal…

    opolczyk

    Polubienie

  17. Dorzucam swój kamyczek.

    Moim zdaniem Demaskator popełnia błąd przyjmując całą współczesną pseudonaukową narrację na poważnie. „Oni” używają języka naukowego, ale często jest to ględzenie oparte na taniej dogmatyce. Tak jest zwykle w przypadku geologii, historii naturalnej, teorii o pochodzeniu człowieka.

    Teoria ewolucji i teoria „wielkiego wybuchu” to tylko dogmaty bez cienia dowodu. Teoria wielkiego wybuchu jest niemożliwa w kontekście tego, co wiemy o metafizyce. COŚ nie może powstać z NICZEGO.
    Jeśli chodzi o ewolucję, to często myli się mikroewolucję i makroewolucję.
    Mikroewolucja to dostosowywanie się organizmów do warunków otoczenia z możliwym dziedziczeniem nabytych cech przez potomstwo. To dzieje się ciągle i nikt tego nigdy nie kwestionował. Tak powstała złota rybka (to karp) czy rasy psów.
    Makroewolucja to przemiana jednego rodzaju zwierzęcia w drugi w ramach postulowanej mikroewolucji, która ma zmienić rodzaje zwierząt. Nikt nigdy tego nie zaobserwował ani nie udowodnił, że kiedykolwiek to zaszło. To tylko postulat. Cała nowoczesna teoria ewolucji jest zbudowana na dogmacie, dokładnie tak jak teoria o powtórnym przyjściu „pana Jezusa”.

    Pokrewieństwo pomiędzy gatunkami czy rodzajami zwierząt nie jest żadnym dowodem makroewolucji. Przytoczę przykład z techniki. Są takie samochody jak Volkswagen. Wiele części z tych aut jest takich samych czy podobnych jak w Audi czy Škodzie. Co więcej, silniki Volkswagena są instalowane w japońskich autach. Silniki Diesla Fiata są montowane na całym świecie. Samochody są podobne, składają się z tych samych „klocków”. Czy to dowodzi, że wyewoluowały ze wspólnego przodka?
    Oczywiście nie. W przypadku pochodzenia i powstawania samochodów większość z nas zgodzi się z teorią kreacjonizmu. „Stwórcy” samochodów składają je z tych samych klocków, mieszają klocki, tak po prostu jest łatwiej.
    Słyszałem chrześcijanina, który używał argumentu o podobieństwie gatunków jako wsparcia dla teorii kreacjonizmu. „Pan Bóg” miał stworzyć zwierzęta i ludzi z tych samych materiałów, dzięki czemu mogą się wzajemnie jeść i podtrzymywać życie. Prawda jest taka że obserwowane podobieństwa biologiczne nie są żadnym argumentem na rzecz którejkolwiek teorii.

    Ile lat ma człowiek? Michael Cremo i Richard Thompson https://media.merlin.pl/media/300×452/000/003/739/56ba576130493.jpg opierając się na dogmatyce hinduizmu a nie teorii ewolucji (bo to jest również dogmatyka!), znaleźli dowody działalności ludzkiej w warstwach geologicznych datowanych na miliony lat. Takie artefakty są przed nami ukrywane a ważną rolę pełni tutaj Smithsonian Institution. Nie tylko mitologia, która w wielu miejscach na świecie wspomina o smokach, sugeruje że ludzie żyli na ziemi równocześnie z dinozaurami https://i.ytimg.com/vi/2CponPpBcYk/hqdefault.jpg.

    Oficjalna teoria wyjaśniająca powstanie ropy naftowej ze sprasowanych ciał dinozaurów nie trzyma się kupy. Największe pole naftowe Saudów ma kilkadziesiąt kilometrów sześciennych objętości. Czy ziemia byłaby wstanie wyżywić tyle zwierząt? A olbrzymie pokłady ropy mamy na Malajach, w Arktyce, na Syberii, w Afryce, w Ameryce Południowej, także Północnej. Tyle dinozaurów żyło na ziemi? Czy to jest możliwe? Rosjanie nie wierzą w tą teorię, uważają ropę za mineralny „sok ziemi” produkowany w jej głębszych warstwach.

    Miliony lat a może tysiące lat? Z grenlandzkiego lodowca wydobywa się wraki samolotów, które zatrzymały się się tam w 1942 roku a dzisiaj znajdują się 70 metrów pod powierzchnią (https://www.smithsonianmag.com/smart-news/wreck-wwii-fighter-plane-will-be-unearthed-from-greenland-glacier-180970141/). Według konwencjonalnego datowania, dla którego jedna warstwa zlodowaciałego śniegu to jeden rok, samoloty zostały unieruchomione wiele tysięcy lat temu, bo ilość warstw nad nimi to właśnie tysiące. Tak głupia jest akademicka pseudonauka!

    Teoria młodej ziemi jest lansowana zwykle przez chrześcijańskich kreacjonistów, ale ma w sobie racjonalne pierwiastki. Dużo formacji geologicznych, które widzimy na świcie, nie ma „miliony lat” a najprawdopodobniej jest pozostałością jakiejś dużo młodszej katastrofy kosmicznej: https://i.pinimg.com/originals/bf/d6/fc/bfd6fc34b0f24f12718c0fab46a6e1d0.jpg
    Wielki Kanion to po prostu gigantyczna kałuża, z której po kilku tygodniach uciekła woda: http://darlyne1980.d.a.pic.centerblog.net/o/750db868.jpg

    Podobnie formacje w mikroskali można zaobserwować po większej budowie zaatakowanej przez ulewę. Nie „miliony lat” a tygodnie – to znacznie prostsze i dużo bardziej wiarygodne wyjaśnienie.

    Rozważania o społecznościach leśnych – lunarnych i stepowych – solarnych, to zwykła filozofia spekulatywna. Ludzie, którzy mieszkają w lasach, nadal mieszkają na łąkach czy polanach. Domy powstają ze ściętych drzew. Słowianie, nawet jak mieszkali w lasach, musieli widzieć niebo. Poza tym przepływ wiedzy wśród szamanów funkcjonował od zawsze i odległości setek czy tysięcy kilometrów nie stanowiły przeszkody. Tyle że zamiast transportu kołowego funkcjonowały konie czy łodzie. Daty 22 czerwca czy 25 grudnia są naprawdę ważne dla ludzi, którzy nie mają prądu elektrycznego i żyją uzależnieni od przyrody. Oni musieli to wiedzieć i rozumieć, inaczej by nie przetrwali.

    Jeśli odrzucimy niepotwierdzony racjonalnie dorobek pseudonauk akademickich na temat pochodzenia ziemi i życia na ziemi (teoria wielkiego wybuchu, teoria ewolucji) to naprawdę niewiele nam zostaje. Sama chronologia staje się wątpliwa.

    Niedawno natknąłem się na wideo Varga Vikernesa w którym wspomniał on o teoriach wyjaśniających życie w germańskiej mitologii. Vikernes mówi że dla pogan czas ma kształt koła, od narodzin do śmierci. Czas jest kołem, wraca do punktu wyjścia, a nie linią z początkiem i końcem. Dlatego poganie nie mieli mitu o „stworzeniu świata” czy o „Armageddonie”. Ludzie byli zawsze na ziemi a próba wyjaśnienia tego fenomenu to filozofia spekulatywna. Współczesna akademicka pseudonauka to hodowla mitów, dokładnie jak judeochrześcijaństwo.

    Polubienie

  18. @ nyja999 | 08/03/2019 o 23:01

    Wrzucam to osobno bo tekst jest wtedy szerszy a zrobił się długi.

    1. Nie ma czegoś takiego jak „obiektywna metodologia naukowa” czy „obiektywna nauka”. Przed podejściem do pracy naukowej każdy człowiek jest już wyposażony w pewne fundamentalne założenia dotyczące rzeczywistości. Nauki prowadzone są w ramach kultur, które wyposażają naukowców w odpowiednie założenia, których nawet nie trzeba sobie uświadamiać. Dlatego istnieje nauka islamska, chrześcijańska, wedyjska, żydowska, itp. Chodzi o światopoglądowe założenia dotyczące badanego świata.
    Teoria ewolucji [TE] czy wielkiego wybuchu [WW] to jakieś pomysły wywodzące się z judejskiego materializmu, zakładające istnienie jedynie świata materialnego, https://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_(filozofia). Według naturalizmu, w tym TE, nie ma nic poza materią, a coś „niematerialnego” mogłoby przecież wpływać na kształt materii, na proces „ewolucji” (makroewolucja to tylko postulat TE).
    Nie masz racji że TE tylko opisuje np. kręgowce, po prostu kataloguje organizmy typu: „Człowiek” > „Ssak” > „Kręgowiec”, ponieważ ona twierdzi że kręgowce „wyewoluowały” z jakichś „mniej złożonych” organizmów, powstały z jakichś mutacji generycznych z „prymitywnych” organizmów i te mutacje się jakoś utrwaliły w magiczny sposób w procesie doboru naturalnego, co jest tylko postulatem bez cienia dowodu. TE twierdzi że proste kręgowce były wcześniej, „miliony lat temu”, potem ssaki a na końcu człowiek. A Cremo&Thompson dowodzą, że to jest nieprawda, ponieważ ślady ludzkiej obecności również znajdowane są w warstwach sprzed „milionów lat”. TE narzuca swoje ideologiczne założenia już w samym opisie „prostych organizmów” i „złożonych organizmów”, w rzeczywistości wszystkie organizmy są złożone ponieważ każda komórka jest skomplikowana, o czym Darwin nie wiedział. TE ignoruje istnienie niematerialnej świadomości („duszy”), która jest przecież faktem u ludzi i innych zwierząt. Bruce Lipton twierdzi że to właśnie niematerialna świadomość prowadzi materialną ewolucję (chyba mikroewolucję) organizmów (https://www.youtube.com/watch?v=iW2Ereo1SGU). Cała judeoanglosaska nauka to po prostu przejaw zastosowania konkretnej naturalistycznej ideologii.

    Przyjmując współczesną metodologię naukową niemożliwe jest dojście do wniosku, że np. „badania” nad szczurami w laboratoriach czy ludźmi w jakichś grupach to tortury, dlatego że naturalistyczny pogląd na świat sam w sobie odrzuca istnienie metafizycznego Dobra i Zła, Harmonii, podobnych uniwersaliów. Naturalizm to ideologiczne założenia dotyczące rzeczywistości, które oczywiście narzucają pewną praktykę prowadzenia badań (https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia).
    Niemalże wszyscy naukowcy sobie tego nie uświadamiają ponieważ są ofiarami zawężającej horyzonty intelektualne, ogłupiającej edukacji, która niesłychanie utrudnia prowadzenie metafizycznych (poza-fizycznych) rozważań. Cremo&Thompson, choć Amerykanie, odrzucili judeoanglosaski materializm, przyjęli alternatywny światopogląd hinduski i dlatego są zdolni do prowadzenia takich badań.
    Powtarzam: NIE MA OBIEKTYWNEJ NAUKI. To co powszechnie jest uważane za naukę obiektywną, to po prostu nauka judeanglosaska, oparta na judejskiej ontologii, działająca według reguł judeoanglosaskiej epistemologii. Ludzie uważają ją za obiektywną ponieważ nie uświadamiają sobie jej naturalistycznych założeń, zapewne z powodu kiepskiej jakości edukacji, której zostali poddani i silnej presji propagandowej.
    NIE MA OBIEKTYWNEJ NAUKI, takie tortury to przejaw judeoanglosaskiego naturalizmu:


    Oni ucięli rękę małpce żeby dobrać się do jej nerwów. Oni wierzą że ten szczur, także koń, małpka czy człowiek, to tylko skomplikowane bioroboty bez własnej woli, indywidualności czy „duszy”.
    Przypuszczam że żadni naukowcy spoza kultury judejskiej nigdy by tego rodzaju badań nie prowadzili, chociażby dlatego że ocierają się wtedy o ontologiczne Zło. Wiemy zresztą że Judeoanglosasi prowadzą takie badania na szczurach czy małpach w celu opracowania metod kontroli ludzi. Chodzi im o sterowanie ludzkimi niewolnikami jak tymi szczurami w terrarium. Poza judaizmem to chyba nikt nie ma takich ambicji (przypuszczenie).

    2. W metodologii naukowej przyjmuje się, że aby obalić jakąś teorię naukową wystarczy przedstawić fakty, które istnieją, a nie mogą zostać przez nią wyjaśnione, podważają samą istotę proponowanego wyjaśnienia. Nie trzeba przedstawiać alternatywnej teorii. Cremo&Thompson to zrobili pokazując artefakty, produkty działalności humanoidów, według konwencjonalnej nauki datowane na „miliony lat”. Według TE wtedy nie mogło być na ziemi homo sapiens i innych humanoidów zdolnych do wytworzenia podobnych przedmiotów. A te przedmioty istnieją, dlatego wiemy że TE to nieprawda, oni ją obalili.
    „Zakazana archeologia” Cremo&Thompsona została przemilczana dlatego że ich ustalenia podważają TE, która jest przedmiotem WIARY. Powtarzam: to jest WIARA (przeświadczenie o prawdziwości danego sądu bez możliwości jego rozumowego udowodnienia). Cremo&Thompson udowodnili istnienie artefaktów, które według TE nie powinny istnieć. Te artefakty są chowane po muzeach czy prywatnych kolekcjach. Naukowiec, który zacznie w tym szperać, straci dotacje, pracę, itp. Tak wygląda przymus wyznawania TE w praktyce (wyżej wspomniany Lipton musiał odejść z uniwersytetu gdy zaczął twierdzić, że to niematerialna świadomość kieruje materialną ewolucją).
    Alternatywne wyjaśnienie istnienia artefaktów z „zakazanej archeologii” Cremo przedstawił w innej książce: https://cf2-taniaksiazka.statiki.pl/images/popups/EB8/purana01.jpg

    3. Nie będę nadmiernie reklamował Hovinda ponieważ nie jestem wielbicielem ewangelicznego chrześcijaństwa. Hovind jednak ma przygotowanie naukowe i sam gdzieś na początku lojalnie wyjaśnia swój światopogląd: TE oparta jest na WIERZE (fakt). Ja (Hovind) posługuję się rozumem ale wierzę w biblijny przekaz dotyczący pochodzenia ziemi i człowieka (stworzenie przez Jahwe 6 tysięcy lat temu).
    To jest dużo uczciwsze podejście niż stanowisko judeoanglosaskiej nauki, ponieważ ona ukrywa swoje ontologiczne założenia pod maską rzekomego obiektywizmu.
    Wykłady Hovinda mają pewnie ponad 10 godzin, teraz dla odświeżenia włączyłem sobie „Kłamstwa w podręcznikach” gdzie on wyjaśnia, w którym miejscu w naszej edukacji dotyczącej TE mamy do czynienia z fałszerstwami, które mają przedstawić TE jako obiektywną, naukową. Hovind był nauczycielem, pewnie większość argumentów, które przekonały Ciebie do TE, jest poruszona przez niego w tym właśnie wykładzie. Polecam. Po prostu dałeś się oszukać. Podręczniki biologii zwyczajnie kłamią, dlatego ludzie wierzą że TE to obiektywna nauka.
    Poruszaliście temat ostatniego zlodowacenia. Zwłaszcza w XIX wieku, choć także teraz w Jakucji, zdarza się znajdować zlodowaciałe mamuty, których mięso po rozmrożeniu nadawało się do spożycia przez psy zaprzęgowe (http://www.national-geographic.pl/uploads/media/default/0001/88/ca13b3090a3bf0f54198ad05a6deb103a8328d20.jpeg). Kiedyś to były znaleziska masowe. Zwierzęta te nie były nadgnite, często udawało się ustalić co one jadły przed śmiercią, ponieważ pokarm nie został strawiony przez kwasy żołądkowe. Gdyby ówczesne globalne ocieplenie nadchodziło stopniowo, takie znaleziska nie byłyby możliwe bo zwierzęta stopniowo zmieniałyby trasy wędrówkowe i nie zostałyby zaskoczone przez nagły chłód. Hovind, po skonsultowaniu się ze specjalistami z chłodnictwa, mówi że mamuty musiały zostać nagle zaatakowane temperaturą w rejonie -170°C, aby zamarznąć „na nogach” bez trawienia treści żołądkowych czy nadgnicia organów wewnętrznych. To łatwo obliczyć, bo ciało utrzymuje ciepłotę przez ileś godzin a rozpoczęcie gnicia wymaga jakiegoś czasu. Jeśli gnicie nie zostało rozpoczęte, to znaczy że zewnętrzna temperatura musiała być odpowiednio niska, nastąpiło gwałtowne wychłodzenie tkanek. Zjawisko to wykorzystuje się w każdej przemysłowej chłodni. Temperatura -170°C raczej nie jest naturalna dla ziemi. Przecież zamarznięte mamuty to dowód katastrofy kosmicznej sprzed tysięcy lat! Oczywiście nie musi to mieć związku z żadnym semickim Noe czy Jahwe, choć akurat Hovind w to wierzy. On jednak odróżnia obiektywną naukę od wiary, co w środowisku naukowym jest niesłychaną rzadkością.
    Widziałem gdzieś kiedyś inne, wolne od ewangelicznego chrześcijaństwa przedstawienie „teorii nowej ziemi”, niestety nie pamiętam gdzie. W każdym razie „teoria nowej ziemi” to po prostu wyjaśnienie kształtu ziemi w oparciu o założenie o kosmicznej katastrofie sprzed tysięcy lat, niezależne od biblijnego kreacjonizmu. W wielu przypadkach jest ona o wiele bardziej logiczna niż „miliony lat” z TE, tłumaczy także w inny sposób istnienie artefaktów przywołanych przez Cremo&Thompsona (nie „miliony lat” a tysiące).
    Tutaj na pewno nie były to „miliony lat” tylko dni czy tygodnie: http://i.imgur.com/TkUfxOb.jpg, http://ianjuby.org/newsletters/tennpoly-viss.jpg.
    Teorie o katastrofach kosmicznych, także w czasach historycznych, promował żydowski naukowiec Immanuel Wielikowski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Immanui%C5%82_Wielikowski). On oczywiście nie wierzył w bzdurne „cuda” z „Pisma świętego”, przeciwnie, starał się znaleźć dla nich racjonalne wyjaśnienie. Teoria nowej ziemi i poszukiwanie katastrof kosmicznych z przeszłości, choćby „Wielkiego Potopu”, nie ma merytorycznego związku z kreacjonizmem.

    4. NAUKI NIE SĄ RACJONALNE. Mechanizm „narracji” współczesnej nauki w odniesieniu do „historii naturalnej” to po prostu znajdowanie potwierdzenia dla obowiązujących teorii i ignorowanie i ukrywanie faktów, które im zaprzeczają. Tak się stało w przypadku „Zakazanej archeologii” Cremo&Thompsona, ale dotyczy to również wyżej pokazanych pni, które przebijają warstwy geologiczne sprzed „milionów lat”, wydłużonych czaszek (https://www.google.com/search?q=elongated+skulls&hl=pl&authuser=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&sqi=2&ved=0ahUKEwi2t5fS-fXgAhWMXbwKHf-GAIwQ_AUIDigB&biw=1536&bih=760), zamarzniętych mamutów czy szkieletów wielkich humanoidów. Najskuteczniejszą metodą kłamstwa jest przemilczenie.
    W teorię ewolucji musisz WIERZYĆ (wiara to przeświadczenie o prawdziwości danego sądu bez możliwości jego rozumowego udowodnienia).

    Kończę ponieważ to jest koszmarnie długie. Na kolana albo na ramię ładuje mi się ciągle kot, jego zachowanie jest przejawem autentycznego przywiązania, miłości. Żaden prymitywny judeoanglosaski degenerat nie powie mi, że zwierzęta nie mają niematerialnej świadomości, „duszy”. Howgh.

    Polubienie

    • Metro,

      w nauce nie da się całkowicie usunąć subiektywnego czynnika, bo to naukowiec decyduje, a nie nauki przyrodnicze za niego, do czego użyć wyników badań, jaki nadać kierunek tym badaniom. Pisałem już, że te nauki to tylko narzędzie. Po co mnie uświadamiasz skoro ja do tego w pewien sposób nawiązywałem pisząc o typach, którzy próbują wypaczać nauki przyrodnicze, przerabiając, czy ukazując je, jako coś, czym one nie są. Pisałem o naukach przyrodniczych (TE, WW) w ich ścisłym sensie. Mimo, że naukowcy doświadczają subiektywnie (mogą mieć różne światopoglądy religijne, czy filozoficzne), to w swoich badaniach opierają się na obiektywności, która polega na intersubiektywności:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Intersubiektywna_kontrolowalność
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

      Ja nie pisałem o naturalizmie filozoficznym tylko o naturalizmie metodologicznym w naukach przyrodniczych – nie bierze się do badań, czegoś, czego nie można badać metodami nauk przyrodniczych. A nie branie tych rzeczy nie oznacza automatycznie, że nauki przyrodnicze „naukowo” udowodniły i dlatego wykluczyły istnienie np. nadprzyrodzonych bytów, czy niematerialnych zjawisk. To Ty twierdzisz, że TE coś nam ideologicznie narzuca oraz ignoruje niematerialną świadomość, czyli właśnie tą niedostępną materialnym zmysłom a przez to właśnie tym badaniom nauk przyrodniczych (subiektywną świadomość własnego istnienia). Naukowo to badane są tylko przejawy świadomości.

      Nie znam też przykładu pracy naukowej, naukowo udowadniającej, że cała istniejąca Rzeczywistość jest jedynie materialna, pracy która oczywiście przeszła pomyślnie proces Peer review (Recenzja naukowa), znasz przykład takiej pracy to podaj. Nie twierdzę jednocześnie, że nie ma wśród naukowców ludzi, którym się uroiło, że nauki przyrodnicze naukowo właśnie to potwierdzają, czy ich ateistyczny światopogląd. Na swój prywatny użytek mogą nawet próbować to wkręcać innym, ale w naukach przyrodniczych nie liczy się czyjaś prywatna absurdalna filozofia.

      „TE twierdzi że proste kręgowce były wcześniej, „miliony lat temu”, potem ssaki a na końcu człowiek”

      No i co z tego, że tak nawet twierdzi. W modelu da się opisać nasze zmysłowe obserwacje. Tworzy się więc model w postaci Drzewa filogenetycznego. To jest „prawda” naukowa, czyli „prawda” modelu a nie „prawda o rzeczywistości” wychodząca poza nauki przyrodnicze, poza zmysły (poza te zmysły dzięki którym opisujemy tyle, ile jesteśmy w stanie opisać). Poza tym Darwin dał tylko naukowe podstawy TE i nie we wszystkim miał nawet tę „naukową” rację. Bruce Lipton może mieć rację, ale nie da się tego przenieść na grunt nauk przyrodniczych. A „artefakty” muszą przejść pozytywnie przez Peer review. Może zostało to zmanipulowane ze strony środowiska naukowego, a może wypaczyłoby metodę naukową i dlatego nie zostało uznane, nie wiem. Kreacjoniści też podkładali rzekomo „autentyczne” znaleziska. Odlotowcy są po obu stronach.
      Nie wierzę w ontologiczną TE. TE to wirtualny model, wcale nie musiała się zdarzyć w przeszłości. Nikt mi nie wkręci, że tak kiedyś naprawdę było, bo udowodnić naukowo się nie da. Także spoko.
      Hovind wierzy w taką, a nie inną, interpretację biblijnego przekazu, jego wiara jego problem. Nawet nie chcę wiedzieć jak on tłumaczy, że znajdowane są nawet ocalałe fragmenty DNA mamutów, ale identyczne dinozaurów to już nie. Nie jestem w stanie słuchać tego, co on wygaduje. Nie wierzę w biblijny przekaz i zwyczajnie mnie on „nie kręci”. Jeżeli z tym Hovindem pisałeś naprawdę na poważnie to jestem w szoku.
      Na pohybel degeneratom „naukowym”, czyli wykręcającym naukę!
      Dziękuję za rozmowę.

      Mirek

      A ja w odniesieniu do dyskusji o TE polecam fragment książki Roberta A Monroe o „luszu”:
      https://astromaria.wordpress.com/lusz/

      Ten „Ktoś” z książki Monroe oczywiście z żydo-biblijnym Jahwe nie ma nic wspólnego. Nie wybrał sobie żadnego „narodu wybranego”. Wszyscy jesteśmy dla niego producentami luszu…

      opolczyk

      Polubienie

      • Andrzej,

        kto wie, co tam siedzi we Wszechświecie…
        A Metro ma rację, wśród naukowców są degeneraci, którzy wykręcają nauki przyrodnicze, czy używają ich do ohydnych czynów, dlatego na pohybel im.

        Mirek

        Polubienie

    • //Pisałem o naukach przyrodniczych (TE, WW) w ich ścisłym sensie.//
      Albo pisałeś o naukach przyrodniczych albo o TE czy WW. Albo rybka albo akwarium.
      Przyjmując TE jako choćby roboczą teorię, musisz założyć że rodzaje zwierząt podlegają makroewolucji w ten sposób, że losowe odstępstwa genetyczne odbiegające od wzorca w jakiś sposób, w drodze doboru naturalnego utrwalają się tworząc nowe odmiany zwierząt. To wszystko dzieje się wyłącznie na poziomie materialnym, ponieważ TE nie dopuszcza istnienia niematerialnej świadomości, która mogłaby przecież w ten proces ingerować.
      Czy ktoś kiedyś udowodnił albo chociaż uprawdopodobnił istnienie takich mechanizmów? Od czasów Darwina, który to opisał jako POSTULATY, nic chyba się nie w tej dziedzinie nie zmieniło. To są tylko postulaty bez cienia dowodu.
      Albo piszesz o metodzie naukowej i nauce, albo o TE czy WW (WW to zupełna głupota). TE to po prostu filozofia spekulatywna, rozprawy na temat TE powinny leżeć na półce obok prac naukowych na temat: którego dnia tygodnia nastąpiło Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny.

      //Nie znam też przykładu pracy naukowej, naukowo udowadniającej, że cała istniejąca Rzeczywistość jest jedynie materialna, pracy która oczywiście przeszła pomyślnie proces Peer review (Recenzja naukowa), znasz przykład takiej pracy to podaj.//
      Mam wrażenie że odwracasz kota ogonem. Cała judeoanglosaska nauka oparta jest na DOGMACIE o wyłącznie materialnej naturze wszechświata. Na tym dogmacie oparta jest TE. Nikt tego tematu nie poruszy bo większość naukowców jest zbyt głupia, poza tym jest to temat politycznie niepoprawny. Pracy udowadniającej wyłącznie materialną naturę wszechświata nie ma bo to jest DOGMAT Judeoanglosasów. Dogmatu nie da się udowodnić, to wstępne założenie.

      Przywołałem wyżej Bruce’a Liptona, który do rozważań na temat ewolucji włącza niematerialną świadomość. On był uniwersyteckim biologiem i musiał opuścić uniwersytet. Tak działa kontrola umysłów wśród naukowców. Bruce naruszył DOGMAT.
      Jeśli – jak uważasz zapewne – nie ma takiego dogmatu, to dlaczego nie ma prac naukowych w rodzaju wpływu niematerialnej świadomości na ewolucję? Liptona za próbę napisania czegoś takiego wyrzucili. Świadomość mogłaby przecież ingerować w postulowaną ewolucję i 150 lat pisania taniej ewolucyjnej dogmatyki poszłoby do kosza.

      Ty nie pisałeś o naturalizmie filozoficznym, za to ja pisałem. TE czy WW to po prostu emanacja judejskiego materializmu, zakładająca nieistnienie niematerialnej świadomości. I nie ma to nic wspólnego z niemożnością badania zjawisk niematerialnych metodą naukową.
      Wspomniałem o następnej książce Cremo: https://cf2-taniaksiazka.statiki.pl/images/popups/EB8/purana01.jpg
      W tej książce, szósty rozdział, Cremo przypomina badania prowadzone w Europie jeszcze w XIX wieku nad niematerialną świadomością. Chodzi o mesmeryzm i generalnie „wywoływanie duchów”. Takie badania przeprowadzali naukowcy z udziałem mediów, które to media potrafiły „wywoływać duchy” włączając w to materialne znaki obecności „duchów” (niematerialnej świadomości). Z badan były sporządzane protokoły i generalnie to wszystko było przeprowadzane według procedur naukowych, często przez czynnych, uznanych naukowców. To wszystko się skończyło po I WŚ, ale chyba nie dlatego, że nie da się prowadzić w tej dziedzinie badań.
      W każdym razie w tych badaniach udowodniono, że założenie o wyłącznie materialnej naturze świata jest fałszywe. Choćby dlatego wiemy że TE, oparta na judeoanglosaskim materialiźmie, jest fałszywa. Skoro świadomość istnieje, to domyślamy się że ona kieruje zmianami biologicznymi. Cały darwinizm do kosza.

      „TE twierdzi że proste kręgowce były wcześniej, „miliony lat temu”, potem ssaki a na końcu człowiek”
      //No i co z tego, że tak nawet twierdzi.//
      To spekulacje bez cienia dowodu. Ponadto wiemy, że istnienie mnóstwo dowodów obalających te spekulacje, bo kości ludzi i innych humanoidów są znajdowane w tych samych warstwach co kości dinozaurów, tylko że te znaleziska są ukrywane (Cremo&Thompson). Jeślibyś konsekwentnie posługiwał się metodą naukową, to doszedłbyś do wniosku że TE to bzdura. Kości ludzkie znajdowane obok kości dinozaurów niszą ideę drzewa filogenetycznego.

      //Poza tym Darwin dał tylko naukowe podstawy TE i nie we wszystkim miał nawet tę „naukową” rację.//
      Darwin był teologiem i dał dogmatyczne podstawy dla nowej ideologii. Żadnych dowodów nie przedstawił, żadnych dowodów jego teorii nie znaleziono (postulowane „brakujące ogniwo”) a znaleziono mnóstwo dowodów, które jego postulaty obalają (choćby Cremo&Thompson). Darwinizm to bzdury.

      Wracam do Hovinda. Mam do niego szacunek za jego deklarację że wierzy w dogmatykę biblijną. On rozumie że to jest dogmatyka, taka sama jak dogmatyka TE (genetyczne mutacje + dobór naturalny tworzą nowe rodzaje zwierząt). TE to dogmatyka, bez cienia dowodu. Obdarzę szacunkiem każdego ewolucjonistę, który to przyzna, ale chyba takich nie ma…
      Moim zdaniem dałeś się oszukać kupując narrację o „naukowości” TE. Od czasów Darwina to tylko tania dogmatyka.

      Polubienie

  19. Witam. Jak to jest z nazwa slowianie w języku angielskim? Wielu ludzi twierdzi ze nazwa ta pochodzi od slowa niewolnik czyli slave albo slaves = niewolnicy. Z tego co mi wiadomo slowianin po angielsku pisze się slav lub slavs = slowianie

    Przede wszystkim Słowianie piszemy z dużej litery. Wymysły jakoby nazwa Słowian pochodziła od „niewolników” są niepoważne i kolportowane przez ludzi niepoważnych i nienawidzących Słowian. Słowianie sami się tak nazywali: Słowianie – ludzie znający, rozumiejący „Słowo” (mowę). Natomiast termin sklave pochodzi z greckiego skyláo (ludzka zdobych wojenna) i oznaczało branie do niewoli ludzi podczas wojny w celu sprzedaży ich jako niewolników. Za sprawą zhellenizowanego Rzymu wiele zwrotów greckich, także z mitologii greckiej weszło na stałe do wszystkich języków europejskich, jak choćby prometeizm, komleks Edypa, czy puszka Pandory. I tak samo było z ludzkim łupem wojennym – skyláo. Niestety ignoranci dopatrują się w sklave, wywodzącemu się z greckiego skyláo, terminu Slave – Słowianin, aby poniżać i obrażać Słowian. A tymczasem poza przypadkowym podobieństwem nic te terminy nie łączy. Tak samo jak podobne do siebie wyrazy bark – barak czy klasa-kasa, poza jedną dodatkową literą, nic nie łączy, choć brzmią podobnie. Oznaczają coś kompletnie innego.

    opolczyk

    Polubienie

  20. Nie wiem, jak zacząć.

    Szanowny Pan Opolczyk swoim, od lat, piśmiennictwem wyjaśnił raczej jak, a nie gdzie, błądziła
    dusza. Ona zawsze była słowiańska, a ja nie wiedziałem, że jest właśnie taka. On mi zdjął zaćmę z tej części mojej świadomości. Za co Mu chwała i wieczna sława.

    Ale nie ma być o Opolczyku.
    Ma być o „tu i teraz” i dlaczego to „tu i teraz” jest utopione w koszernym gównie.

    Rozprawki, rodem z liceum, nigdy nie były moją mocną stroną, ale język polski – matczyny(sic!) –
    jego jak najlepsza znajomość, jest moją dumą i honorem. (o języku polskim może jeszcze coś napiszę, ale nie w tym wpisie).

    Dlatego zacznę tak:

    Ktoś gdzieś, całkiem niedawno, napisał w internetach:

    „Korporacjonizm jest też gospodarczą podstawą faszyzmu i narodowego socjalizmu.”

    Cóż…
    „Kwadratową” (patrz: pismo kwadratowe) nowomowę, jej przekłamania i przeinaczenia znaczeń, zwłaszcza fundamentalnych, trzeba prostować a słowom przywracać właściwe dlań znaczenia.

    I tak:
    Korporacjonizm to szczytowe osiągnięcie kapitalizmu na drodze do globalizmu/komunizmu.. Zaś KOMUNIZM to szczytowe osiągnięcie i GŁÓWNY CEL do którego dąży KAPITALIZM.
    Fundamentem i osnową dla kroczenia kapitalizmu do komunizmu jest żydowska DEMOKRACJA (INNEJ NIE MA!).

    FASZZYM ZAŚ TO CHWILOWE ZAWIROWANIE KAPITALIZMU NA DRODZE DO KOMUNIZMU, w związku z zagrożeniem dla tej „drogi” ze strony (tu, UWAGA!) narodowego socjalizmu.
    Narodowego socjalizmu, którego pojęcie jest NIEWŁAŚCIWIE używane wobec niemieckiej III Rzeszy Hitlera!
    W III Rzeszy pojawił się właśnie FASZYZM, we Włoszech Benita Mussoliniego też, i obecnie mamy przypudrowany i skrojony na miarę początku XXI wieku faszyzm w UE i skrajny w USraelu. Jewropejski dopiero się „rozkręca”…

    Narodowy socjalizm zaś był systemem krajów RWPG, w tym Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

    Hitlerowska Niemcownia była zaś kapitalistyczno (finanasowanie) – komunistyczna (zbrodnicze zarządzanie „zasobami ludzkimi”). i została powołana, by z narodowym socjalizmem WALCZYĆ a nie go tworzyć!!!

    O tow. Hitlerze.
    No więc tak. Towarzysz Hitler był narzędziem między-narodowych (tych prawdziwych) KOMUNISTÓW, i był przez nich zaprojektowany, „wystrugany” i opłacony.

    W jednym celu.
    Tym CELEM BYŁO POZBYCIE SIĘ JÓZEFA STALINA i przywrócenie na terenie „ZSRR”, czyli na obszarze słowiańskiej(!) Rosji prawdziwego komunizmu!!!

    Komunizmu, który miał biologicznie eksterminować ludzką – ale tylko słowiańską! – część świata zamieszkującą ten kawałek Ziemi, czyli mówiąc wprost: komunizm miał na celu (jako cel główny, odwieczny) rozwiązanie kwestii słowiańskiej i przejęcie (jako skutek uboczny, ale pożądany) bogactw ziem słowiańskich. (jak miał to naprawić tow. Hitler patrz: Generalplan Ost).

    Problem w tym, że towarzysz Hitler trochę się zerwał ze smyczy, i nie dość, że Stalina nie pokonał, i zbrodniczego, prawdziwego – pierwotnie zaplanowanego dla Rosji i reszty „niezachodnich” czyli słowiańskich narodów – komunizmu nie przywrócił, to jeszcze pokąsał rękę, która go stworzyła i wykarmiła. Ale nie nie! Nie żydów. Swoich mocodawców Hitler nie kąsał. Co najwyżej odrobinę parchatej żydowskiej biedoty z krain słowiańskich.

    Kąsał rękę czyli ogólnie tzw. Zachód, ale głównie chodziło o Wyspy Rothschilda, bo nawet nie o Francję a USA już wcale, bo te jeszcze można powiedzieć, „nie istniały”.

    Nie było też mowy kąsaniu przez Hitlera żydów. Żydzi byli członkami wysokich struktur SS, NSDAP, itd.
    W ZSRR do czasu Czystek urządzonych przez Józefa Stalina Żydzi zajmowali pod 95% komunistycznych stanowisk w najważniejszych strukturach aparatu państwowego, czyli w resortach siłowych, plus stanowiska lukratywne, zajmowane przez nich „tradycyjnie” – niezależnie od „ustroju” – czyli media, medycyna, prawo, dziennikarstwo.

    Owszem, jakaś część żydowskiej biedoty (jak już wyżej napisałem) została przez KOMUNISTYCZNY (ze względu na główne cele) aparat III Rzeszy zlikwidowana, ale to w celach propagandowych, w drodze do projektowanego od minimum końca XIX-w. „Przedsiębiorstwa Hologram.”.

    Wracając do tematu porażki towarzysza Hitlera:
    Nie ma tego złego, co by na „dobre” – czyli na jeszcze gorsze – nie wyszło.

    Dzięki istnieniu towarzysza Hitlera mamy obrżydzone (to poprawna pisownia słowa wynikająca z historycznie umocowanego słowotwórstwa – obecnie nazywa się to „etymologią”) do szczętu na przykład: starożytny solarny symbol Szczęścia Swastykę, mamy obrżydzony system zwany „narodowym socjalizmem” (w Niemcowni Hitlera nie było żadnego narodowego socjalizmu – jak już wyżej zostało wyjaśnione – tylko SZOWINISTYCZNY komunistyczny kapitalizm) i wiele wiele innych rzeczy zostało przeflancowane znaczeniowo „do góry nogami”, no i powstała nowa religia. Religia przedsiębiorstwa HOLOGRAM.

    A cele komunizmu, te których nie udało się zrealizować ani bandzie kryminalistów Lejby Bronsztajna vel. „Trockiego”, ani tow. Hitlerowi, realizowane są nadal przez tych samych animatorów. Unia Europejska, multikulturalizm, szczepionki, śmieciowe żarcie, itd. Dość dobrze jest to omówione w wykładzie niejakiego dr. Ratha zatytułowanym „Polityczne perspektywy UE”. Z tym że dr Rath jako Niemiec trzyma się z dala od nazwania po imieniu prawdziwych planistów tego o czym mówi.
    W wykładzie omówione są tylko narzędzia, wysoko postawione marionetki.

    Chyba wystarczy. Z tym, że powtórzę:

    Narodowy socjalizm był systemem krajów RWPG w tym Polski Rzeczpospolitej Ludowej.
    NIE MA NIC wspólnego z tzw. nazistami, bo w Niemcowni Hitlera nie było socjalizmu, tak jak go obecnie nie ma w przodujących, postępackich, najszybciej kroczących do komunizmu krajach, takich jak Szwecja, Belgia, czy Francja

    NS to bardzo zdrowy system, oczywiście ma swoje dolegliwości, niedoskonałości, bo na tym świecie nie ma nic doskonałego, ale fakt, że prawdziwiczyli, żydowscy, KOMUNIŚCI boją się go do tego stopnia, że do walki z nim przed laty aż wystrugali z szekli Hitlera i podpalili świat – mówi sam za siebie.

    To tyle na razie. Jeśli to Sz. Opolczyk opublikuje, to skrobnę jeszcze parę słów o „demokracji”, różnicach między gospodarkami demokratyczno-kapitalistyczną, czyli żydowską, a narodową w nurcie socjalistycznym, o starożytnej (starszej niż czasy faraona, którego Mo(j)sze(sz) okradł – ale nie mylić z hasbarską „lechią”, a także o tym, jak to język polski jest bezpośrednim spadkobiercą prastarego, starożytnego języka prasłowiańskiego.

    Pozdrawiam wszystkich Czytelników i Czytelniczki a szczególnie serdecznie Pana Metro. 🙂


    Kocimir Lilith

    Zastanawiałem się, czy zaakceptować Twój komerntarz. Moje wątpliwości dotyczą dwóch niezwykle ważnych spraw.
    1) To co piszesz, utożsamiając globalizm z komunizmem jest oczywistym absurdem, demagogią, dezinformacją i po prostu nieprawdą:

    „Korporacjonizm to szczytowe osiągnięcie kapitalizmu na drodze do globalizmu/komunizmu.. Zaś KOMUNIZM to szczytowe osiągnięcie i GŁÓWNY CEL do którego dąży KAPITALIZM”

    Piszesz też o żydo-bolszewizmie stalinowskim. Otóż żydo-bolszewizm Stalina nie miał nic wspólnego z komunizmem – wycierał sobie nim gębę, podszywał się pod niego, ale komunizmem nie był. Majątek narodowy ZSRR był własnością aparatu partyjnego a nie własnością ogółu społeczeństwa. No i jeszcze był ten krwawy terror…
    Teoretycznie komunizm to system bezklasowy oparty o brak własności prywatnej i wspólnotę majątkową. Bazując na tej definicji można zaryzykować stwierdzenie, że wspólnoty słowiańskie w czasach przedkrystowierczych były naturalnymi „komunami” – bezklasowymi wspólnotami opartymi o wspólnotę majątkową. Wszak wtedy u Słowian ziemia uprawna i zwierząta hodowlane były wspólną własnością każdej wspólnoty. Istniała wprawdzie własność osobista, ale nie prywatna – a to jest istotna różnica (termin prywatyzacja pochodzi z łacińskiego privare i oznacza rabunek, przywłaszczenie sobie czegoś – np. ziemi uprawnej).

    Celem współczesnego globalizmu jest przejęcie na prywatną własność całej planety oraz przerobienie niedobitków depopulacji na wywłaszczone ze wszystkiego ludzkie bydło robocze, harujące na właścicieli Ziemi. Co ma to wspólnego z komunizmem?
    Ja np. życzyłbym sobie wcielenia w życie przynajmniej niektórych założeń komunizmu – upaństwowienia banków, głównych gałęzi gospodarki i jak największej części majątku narodowego – po to, aby był własnością wspólną wszystkich Polaków a nie garstki żydowskich prywaciarzy.
    Nie wypisuj więc bzdur utożsamiających globalizm z komunizmem, ani tego, że kapitalizm do niego dąży. Kapitalizm jest całkowitym przeciwieństwem komunizmu. Tu dodam jeszcze, że jesteśmy komunizmem straszeni po to, aby nie przyszło nam na myśl domaganie się np. upaństwowienia czy uspołecznienia banków i gospodarki.

    2) Wspomniałeś o fikcyjnej postaci z żydo-biblii – Mojżeszu, że rzekomo okradł Egipt:

    „o starożytnej (starszej niż czasy faraona, którego Mo(j)sze(sz) okradł”

    Przyjmij do wiadomości, że nawet ucziciwi naukowcy żydowscy otwarcie przyznają, iż Mojżesz (Mo(j)sze(sz)) to postać fikcyjna – wyssana z palca.

    „Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli,…”
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/

    W jakim celu kolportujesz ten żydowski, wyssany z palca, mit jako fakt historyczny?

    Nie mam nic przeciwko komentarzom, ale demagogii oraz ewidentnego mylenia pojęć (utożsamianie komunizmu z kapitalizmem czy globalizmem) na blogu nie toleruję.

    Na koniec dodam – żydo-bolszewizm był tworem żydowskiej lumpen-inteligencji, która podszywając się pod hasła komunizmu chcciała dorwać się do władzy i bogactw Rosji. I taki to był ten żydo-bolszewicki pseudo-„komunizm”.

    opolczyk

    Polubienie

    • Jakieś trzy razy czytałem tekst przed wysłaniem i nie rozumiem skąd w nim teraz tyle drobnych błędów związanych z szeroko rozumianą interpunkcją : odstępy między wyrazami, źle umiejscowione znaki przestankowe itp. … Ot! cały wordpress …

      Polubienie

    • Po krótce:

      Hitler nie napadł Związku radzieckiego z powodu, że ZSRR był komunistyczny, a dlatego ŻE od momentu przejęcia władzy przez Józefa Stali komunistycznym być przestał!!!

      Gdyby w ZSRR nie pojawił się Stalin, to i nie byłoby Hitlera!!!
      NIE BYŁBY POTRZEBNY żydowskim komunistom zza Wielkiej Kałuży. Józef Stalin zaprzepaścił ich – co najmniej – kilkudziesięcioletnie starania i miliardy $zekli w dzieło LIKWIDACJI SŁOWIAN!!!

      Innymi słowy: Hitler NIE WALCZYŁ Z KOMUNIZMEM. III Rzesza Hitlera walczyła ze Związkiem Radzieckim, ŻEBY KOMUNIZM PRZYWRÓCIĆ! Komunizm, którego CELEM GŁÓWNYM BYŁA I JEST LIKWIDACJA NARODÓW SŁOWIAŃSKICH!

      Hitler i Zachód tę walkę przegrali. Zachód teraz za to ponosi karę; kulturowa obca imigracja, bezrobocie, postępujące idiocenie Europejczyków itd.
      Pewnie znów musiałbym to wyjaśniać, ale to temat na książkę. Ale z drugiej strony stare polskie przysłowie mówi: „mądrej głowie dość dwie słowie” i z tego powodu ten mój wpis.

      Po krótce:

      Przed Stalinem panował w ZSRR taki sam żydo-bolszewizm jak i za niego.
      Za Wielką Kałużą panowali żydo-banksterzy, żydo-kapitaliści a nie żydowscy komuniści.
      Stalin niczego nie zaprzepaścił – jego terror kosztował życie dziesiątek milionów Słowian – Rosjan. A i Polaków miał na sumieniu kilkaset tysięcy. Przyznać mu trzeba uczciwie zasługę pokonania żydo-hitlerowców i zakończenie mordowania przez nich Polaków milionami. Ale słowiańskim wojem Stalin nie był. Nie wykluczam, że był tzw. górskim żydem:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydzi_g%C3%B3rscy

      O pozostałych sprawach już dyskutowaliśmy. Likwidację państw słowiańsckich chce żydo-globalizm a nie komunizm. Sam komunizm to pozbawienie władzy żydowskiej lichwy nad światem i dlatego jest zwalczany.

      Powtórzę jeszcze raz – załóż własny blog i tam możesz sobie nazywać żydo-kapitalizm komunizmem. Mnie do tego nie przekonasz.

      opolczyk

      Polubienie

      • Zatem powiadasz Opolczyku, że przed Stalinem, i od Niego, Związek radziecki to ten sam komunizm?…
        Ciekawe…

        Polecam piśmiennictwo osoby o nicku „Pszek” z poniżej linki

        https://prawda2.info/viewtopic.php?t=16086

        P.S. Widzę tu – na blogu od czasu mojej ostatniej wizyty – więcej komentarzy, do których chciałbym się odnieść, ale niestety nie mam czasu.

        P.S.2. Dlaczego zalecasz mi, Drogi Opolczyku zakładanie własnego bloga? Czytuję Twoje piśmiennictwo od około 5 lat i jak sięgam swoją pamięcią, jeszcze chyba żadnemu swojemu komentatorowi tego nie zalecałeś…
        Z bólem serca po raz kolejny stwierdzam, że zarosłeś Opolczyku przaśną słomą i tańcami nad jeziorem… (kto wytapiał meta; w dymarkach, kto sprzedawał „rzymianom” bursztyn via Kalisz (Calisia)?
        Słowianie to nie tylko ognisko Kupały i kurne chaty typu (nomen omen) „Biskupin”…
        Może kiedyś o tym napiszę. Może u Ciebie, a może gdzie indziej. Kto wie?…

        Żeby była jasność: tzw, wielka czy tam mała, Lechia, to według mnie żydowska CHUTZPAH mająca na celu ośmieszyć i zdeprecjonować ruch odrodzenia słowiańskiej świadomości wśród polskich Gojów. (wymyślone to zostało w tym samym kibucu, co „płaska ziemia”).
        Ale coś tam w „kominie łka i zawodzi tęsknie o prastarych czasach”… Starszych, niż Twoja słomiana, przaśna Słowiańszczyzna. Dużo, DUŻO, strasza.

        P.S.2. Z całego serca pozdrawiam Pana Metro.

        Kociomirze,

        ani za, ani przed Stalinem nie było w ZSRR komunizmu. Był żydo-bolszewizm. Ten przed nim był nawet bardziej zbrodniczy, choć wpływ na to miała przynajmniej częściowo wojna domowa, interwencja zachodu i opór cerkiewnego ludu oraz carskiej inteligencji.

        Pszeka znam. Gdy prowadziłem blogi Poliszynela zaglądał do mnie.

        Założenie blogu zalecałem Przemexowi, choć mówiąc półżartem, z innych powodów niż zalecam to Tobie. Lubię spokój na blogu. Nie mam czas na niekończące się dyskusje. Dlatego zaproponowałem Tobie, abyś założył blog i to co wrzucasz u mnie w komentarzach publikował u siebie.

        O dymarkach świętokrzyskich i metalurgii u Słowian dopiero co pisałem:
        https://opolczykpl.wordpress.com/2019/03/16/wstepny-szkic-do-kompendium-wiedzy-o-slowianach/

        O szlakach bursztynowych też wspominałem wielokrotnie. Czytasz nieuważnie co piszę. Niemniej przaśna słoma i tańce nad jeziorem nadal były w kulturze Słowian istotne, a były bardziej charakterystyczne i bardziej powszechne dla niej niż dymarki czy bursztyn.

        W jednym zgadzamy się w zupełności:

        „tzw, wielka czy tam mała, Lechia, to według mnie żydowska CHUTZPAH mająca na celu ośmieszyć i zdeprecjonować ruch odrodzenia słowiańskiej świadomości wśród polskich Gojów. (wymyślone to zostało w tym samym kibucu, co „płaska ziemia”).”

        opolczyk

        Polubienie

  21. Widać, nie jestem tu mile widziany.
    Opolczyku, proszę skasuj ten pokreślony wpis, bo raz, że nie jest kompletny. A dwa to po prostu już nie wiem co myśleć.

    Metro! Ratuj!!!

    Poprzedni pokreślony komentarz skasowałem. Nie jesteś niemile widziany. Po prostu nie zgadzam się z tym co piszesz.

    opolczyk

    Polubienie

    • Dopiero teraz znalazłem wezwanie Kocimira do ratunku, ale nie będę tego robił. Z dwóch powodów: (1) Opolczyk nawet nie udaje, że to jest otwarte forum dyskusyjne. Puszcza wypowiedzi, które akceptuje. To jest powód formalny. (2) Powód merytoryczny jest taki, że poniekąd się z Opolczykiem zgadzam. Dokładnie: uważam że Kocimir błądzi, choć wyjaśniłbym jego błąd w zupełnie inny sposób.

      Uważam że Kocimir nadmiernie koncentruje się na metkach typu: „komunizm”, „kapitalizm”, „narodowy socjalizm”, itp. To są wszystko metki służące do ogłupiania złych i występnych gojów, to ideologiczne narzędzia do podboju świata. Istotę planu wyjawił kilkadziesiąt lat temu Mieczysław Biegun:

      Pan Biegun był ateistą, nie wierzył w Jahwe, ale gorąco wierzył że nieistniejący Jahwe obiecał żydom Palestynę, co uzasadniało zbrodnie dokonywane przez Bieguna na palestyńskich Arabach. To co powiedział ateista Biegun – program bezwzględnej supremacji rasowej – jest wyrażane przez rabinów w języku religijnym, a nawet częściowo przez samego Jezusa „Chrystusa”, co wykazałem na tej stronie.

      Kocimir nadmiernie koncentruje się na metkach, a samo „Pismo święte” uczy, aby tego nie robić. Powołam się na 32 rozdział Księgi Wyjścia (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=83). W tym rozdziale (oczywiście ani przez sekundę nie twierdzę że to się zdarzyło naprawdę, rozmawiamy o literaturze) Mojżesz schodzi z góry, gdzie rozmawiał z Jahwe, wyposażony w tablice z dziesięcioma przykazaniami. Po zejściu z góry Mojżesz widzi lud świętujący wokół złotego cielca, wzywa Lewitów i wspólnie mordują „trzy tysiące mężów”.

      Mojżesz wymordował tysiące ziomali a jednym z przykazań, które przyniósł z góry było „Nie zabijaj” (podobno: nie morduj). Czy ktoś widzi tutaj niekonsekwencję? Czy znalazłby się śmiałek, który zarzuciłby prorokowi Mojżeszowi hipokryzję? Oczywiście NIE. Wiemy że nie można tego zrobić!
      Jeśli można mi tą myśl wyrazić, to po prostu: „w rzeczywistości słowa znaczą co innego niż znaczą”. Inne jest znaczenie tekstu dla wtajemniczonych a inne dla profanów. W rzeczywistości słowa znaczą co innego niż znaczą, dlatego Mojżesz może jednocześnie zakazywać mordowania i wymordować tysiące ziomali – i nie ma w tym żadnej niekonsekwencji czy hipokryzji.

      W kontekście komunizmu myśl tą rozwinąłem w komentarzu, który wisi na sieci od 1 grudnia 2018: https://zygmuntbialas.wordpress.com/2018/11/30/o-dekomunizacji-tym-razem-szczerze-30-11-2018/#comment-17318
      Tam Ikulalibal pisze że komunizm to tylko „społeczna własność środków produkcji”, i że dekomunizacja czyli reprywatyzacja, już się w Polsce dokonała. Ja, nauczony przez Mojżesza że „w rzeczywistości słowa znaczą co innego niż znaczą”, dowodzę że żydowski termin „komunizm” ma kilka znaczeń. W głębszym znaczeniu nie ma sprzeczności pomiędzy „społeczną własnością środków produkcji” i „likwidacją klas społecznych” a wszechwładzą żydowskiej biurokracji i sklepami za żółtymi firankami. Komunizm, jak kapitalizm czy globalizm, to judejska ideologia, która ma doprowadzić do celu jasno wyłożonego niedawno przez ateistę Mieczysława Bieguna, a tysiące lat wcześniej przez boga Jahwe. W rzeczywistości słowa znaczą co innego niż znaczą.

      Właśnie z tego powodu uważam abstrakcyjne dyskusje o komunizmie, globalizmie, socjalizmie narodowym i międzynarodowym, za kontrproduktywne. A taką właśnie konwencję narzuca Kocimir. To strata czasu, powoduje nieporozumienia bo każdy te terminy inaczej rozumie, i nie dziwię się irytacji Opolczyka.

      Jeśli chodzi o Józefa Stalina, to uważam że daliśmy się żydom wkręcić. Stalin został przez nich zamordowany, wtedy trwała na Kremlu autentyczna walka na śmierć i życie (chociażby strzelanina wywołana przez marszałka Żukowa kwartał po zabójstwie Stalina, podczas posiedzenia Politbiura, Uszkujnik, „Paradoksy historii”) i Stalin był śmiertelnym (dosłownie!) przeciwnikiem globalistycznych żydów. On ich ograł i dlatego oni go demonizują, zrzucają na Stalina odpowiedzialność za swoje własne zbrodnie. Zawsze tak robili, w taki sam sposób demonizują również Hitlera.

      Faktem jest że Putin jest obecnie porównywany do Stalina, ale robią to zarówno przeciwnicy Putina, liberałowie (=żydzi), jak i zwolennicy Putina:

      W rzeczywistości Stalin całkiem skutecznie walczył z żydobolszewią i założył nowoczesne państwo radzieckie. Gdyby osoba z takimi horyzontami jak Stalin, wyposażona w taki geniusz organizacyjny, porządziła jeszcze ze dwadzieścia lat, myślę że wszyscy byśmy to odczuli i każdy z nas by go ciepło wspominał.
      Prawdziwy „terror stalinowski”, tzn terror którzy rzeczywiście nadzorował Józef Stalin, dotyczył nie mas radzieckich, a elit żydobolszewii, które zdziesiątkował za rzeczywiście popełnione zbrodnie radziecki aparat sądowniczy po przejęciu przez Stalina władzy. W tym dziele pięknymi zgłoskami zapisał się wybitny polski prokurator Andriej Wyszyński, który potrafił torturować żydomasonów dokładnie według treści masońskich przysiąg. Podsądnych łobuzów zawsze się torturuje, to samo robili Judeoanglosasi chociażby w Norymberdze. Żydów okrucieństwa uczy samo „Pismo święte”.
      W Polsce tradycyjnie nieprzychylnie patrzymy na Stalina gdyż ZSRR zainstalował w Polsce żydokomunę. Zapominamy, że to była właśnie ówczesna bezalternatywna klasa rządząca w Imperium, z którą sam Stalin inteligentnie walczył, a rzekoma alternatywa, „(nie)rząd londyński” była obciążona tym samym wirusem, w podobnym, jeśli nie większym stopniu.

      Wiedzę na temat prawdziwego Stalina i historii w rosyjskiej interpretacji upowszechnia Ikulalibal: http://www.neon24.pl/comments/11848,ikulalibal. Daje on też dostęp do oryginalnych stron rosyjskich.

      W rzeczywistości słowa znaczą co innego niż znaczą. Dlatego powinniśmy stosować narzędzie analityczne zwane brzytwą ojca Ockhama, poruszać się na jak najniższym stopniu abstrakcji, nie używać nowomowy, w tym terminów „komunizm”, „socjalizm” i podobnych. Jeżeli je używamy, to należałoby je zdefiniować, bo mają one naprawdę dużo znaczeń, każdy inaczej je interpretuje.

      Polubienie

      • Metro,
        poruszyć chcę tylko jedną sprawę:

        (1) Opolczyk nawet nie udaje, że to jest otwarte forum dyskusyjne. Puszcza wypowiedzi, które akceptuje. To jest powód formalny

        Powiem tak – nie wiem czy kiedykolwiek prowadziłeś własny blog. Spróbuj zrobić to. Zobyczyłbym z chęcią, ile sam będziesz „komentarzy” kasował – w przypadku gdyby Twój blog stał się w „niezależnym” środowisku poczytny. Gdy zablokowałem w grudniu 2014 roku (po zawale) komentarze, było ich już ok 85 000. Przepuściłem z nich jakieś 12 000. Reszta to był spam, bełkot, demagogie, bzdury i propaganda jahwizmu-żydzizmu. I obelgi. Wyzywano mie od ruskich kurw i szamt, od żydomasonów, szwabskich szmuli walczących z „prawdziwą wiarą” itp. Czy Ty akceptowałbyś takie „komentarze”? Od zablokowania bieżących komentarzy (w grudniu 2014) do dzisiaj miałem już „tylko” ok .10 000 , z czego zaakceptowałem ok 40%. Reszta szła do „ścieków”. Nie dbam o to, że mam opinię „cenzora”. Wielokrotnie otrzymywałem pochwały za to, że moje forum wolne jest od bzdur, demagogii, bełkotu i żydłackej propagandy. Nie byłoby takie, gdybym i w komentarzach nie stosował uparcie „brzytwy Ockhama”.
        Jednego możesz być pewien – poważnych, rzeczowych i merytorycznych komentarzy – nawet jeśli z ich treścią się nie zgadzałem – nie kasowałem NIGDY. W takich wypadkach zawsze podejmowałem polemikę.
        I tak pozostanie u mnie na zawsze – poważne, rzeczowe i merytoryczne komentarze, nawet jeśli z nimi się nie zgadzam – nigdy nie będą przeze mnie kasowane. Chyba że poziom demagogogii w nich przekroczy granicę mojej tolerancji. Niemniej wszystkim krytykantom mojego cenzorstwa proponuję założenie własnych blogów. Sami zobaczą, że bez kasowania bzdur i bełkotu nie obejdą się. A jeśli będą przepuszczać wszystkie komentarze, ich forum będzie szambem i gnojowiskiem pełnym bzdur i demagogii, na których prostowanie zabraknie im czasu.

        Polubienie

        • „Powiem tak – nie wiem czy kiedykolwiek prowadziłeś własny blog. Spróbuj zrobić to. Zobyczyłbym z chęcią, ile sam będziesz „komentarzy” kasował – w przypadku gdyby Twój blog stał się w „niezależnym” środowisku poczytny. Gdy zablokowałem w grudniu 2014 roku (po zawale) komentarze, było ich już ok 85 000. ”

          To wszystko to i tak nic wobec odwiecznych 6 milionów…

          Czy to nie Metro czasem pisał na na „wiernych1” o tej odwiecznej żydowskiej postawie CIERPIĄCEJ OFIARY?….

          Metro, pisałeś? Czy nie pisałeś?
          I jak jest? „Kali ukraść – dobrze…”

          O „odwiecznych 6 milionach” pisałem tu:
          https://opolczykpl.wordpress.com/2015/04/26/ogarnia-mnie-zlosc-gdy-slysze-slowo-holokaust/

          opolczyk

          Polubienie

      • Opolczyk, oczywiście zdaję sobie sprawę że dla utrzymania poziomu komentarzy musisz przesiewać komentarze. Wszystkie strony które znam, muszą to robić. Dlatego nie mam do Ciebie o to żadnej pretensji.

        Nie jesteś pierwszą osobą, która mnie namawia do założenia bloga. Raz nawet byłem blisko, zakładałem na Neon24. Trochę nietypowo – zacząłem od przeczytania regulaminu. A tam piszą że nie dopuszczają do logowania przez serwer proxy. Dlaczego? Przecież względy bezpieczeństwa załatwia zwykłe hasło. Takie strony jak Neon24 to po prostu emanacje policji politycznej, oni w ten sposób gromadzą dane, inwigilują nieprawomyślnych, itp.
        Mam wyżej ustawiony próg wrażliwości niż większość ludzi, dlatego nie mam bloga. Poza tym, jak wiesz lepiej ode mnie, to wymaga systematycznej pracy na wysokim poziomie. Ja zaś – nawet jak coś napiszę – to zbyt rzadko aby uzasadniało to zakładanie odrębnej strony. Obydwa powody w koniunkcji powodują, że się nie palę, choć kiedyś może się to zmienić.
        Nie słuchasz, nie oglądasz, ale może słyszałeś o facecie o nazwisku Max Igan. Max ma dość popularny kanał na YT. Traktuję go jako prawdziwego opozycjonistę a nie przebierańca z policji politycznej. Igan powiedział ostatnio coś niegłupiego, mianowicie jak wprowadzą już Znamię Bestii w jakiejś formie, to wtedy do zaliczenia każdego figuranta do grupy prawomyślnych czy nieprawomyślnych (do gazu) wezmą pod uwagę CAŁĄ DOTYCHCZASOWĄ AKTYWNOŚĆ W INTERNECIE. Temu właśnie służyło udostępnienie internetu i indywidualne konta z hasłami. Dlatego unikam miejsc, w których wymagane jest logowanie. Igan głupi nie jest, takie monitorowanie dzieje się na okrągło w czasie rzeczywistym.
        Nigdy nie wiesz na jakiego idiotę trafisz. Kiedyś na stronie WPS1 administrator Paziem ujawnił adresy elektroniczne dyskutantów, które rzekomo są poufne: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/08/01/judaistyczne-uwarunkowanie-nauki-w-realizowanym-nwo-nowym-swiatowym-porzadku-cz-3-z-3-logosu-i-mizologosu-czlowiekowiska/comment-page-2/#comment-116209
        To wszystko razem powoduje że bloga nie mam i nie kroi się żaden w dającej się przewidzieć przyszłości.

        Nie wiem dlaczego, ale ten komentarz i jego kopia wylądowały w spamie. Jeden wrzuciłem na blog, drugi, identyczny skasowałem.

        opolczyk

        Polubienie

      • //Czy to nie Metro czasem pisał na na „wiernych1” o tej odwiecznej żydowskiej postawie CIERPIĄCEJ OFIARY?….//

        Naprawdę nie pamiętam. Natomiast teraz, nie odczytując aluzji, wrzucę parę zdań, bo wiedzę w tym zakresie chyba pchnąłem do przodu. Najpierw parę uzupełnień do bardzo wyczerpującego temat artykułu Opolczyka. Jednak „holokaust” to temat niewyczerpany…

        1. Opolczyk pisze że chyba w każdym kraju europejskim, teraz wiemy że na pewno oprócz Rosji – świeży wyrok SN, za kwestionowanie „holokaustu” idzie się do więzienia. Ten los spotkał między innymi chyba już 90-letnią Ursulę Havenbeck.

        Podobno w Niemczech zwyczajowa liczba więźniów politycznych to ~1300 osób, z czego sporo osób siedzi za „holokaust”. Są w tym kraju jeszcze bohaterowie, także w spódnicach.

        2. Do 2WŚ dążyły elity żydowskie, zresztą dokładnie jak do 1WŚ i teraz. Żydowskie dzieci w Palestynie uczy się w szkołach że obydwie wojny światowe miały sens, były uzasadnione. Celem 1WŚ była Deklaracja Balfoura (osoba adresata daje pojęcie o prawdziwej hierarchii władzy):

        i przyspieszenie osadnictwa żydowskiego w Palestynie, a celem 2WŚ było skłonienie żydów do emigracji do Palestyny i powstanie państwa syjonistycznego. No cóż, wróbelki ćwierkają że celem 3WŚ ma być zdobycie przez państwo syjonistyczne pozycji rządzącego państwa świata w miejsce odchodzących w niebyt Stanów Zjednoczonych.

        3. Podobno Adolf Eichmann był żydem. Znał hebrajski. Tutaj, na stronie Żydowskiej Agencji Telegraficznej (https://www.jta.org/1961/04/21/archive/eichmann-claims-he-had-many-jewish-relatives-says-he-is-no-jew-hater) mówi się że „miał wielu żydowskich krewnych”, co może być miękkim przyznaniem, że faktycznie był żydem. Zwykły Niemiec raczej nie zna hebrajskiego:
        https://forum.axishistory.com/download/file.php?id=75641&sid=8aeadb00b71ca4395e34a3a8d17aaca0

        Faktem jest infiltracja NSDAP przez żydów i współpraca nazistów i syjonistów. Obydwie grupy chciały przesiedlić rokujących nadzieje żydów z Europy do Palestyny a reszty się pozbyć (to drugie to syjoniści, naziści mogli wszystkich wysiedlić). I to się stało, a realizował tą operację między innymi Adolf Eichmann. 3Rzesza wspierała migrację żydów i dostarczała im broni. Eichmann został porwany do Izraela dlatego, że żydzi bardzo chcieli kontrolować jego zeznania, bo miał wiedzę, która mogłaby środowiska syjonistyczne nieco skompromitować. To syjoniści byli zainteresowani likwidacją biedoty żydowskiej, której nie chcieli w Palestynie i faktycznie kilkaset tysięcy żydów, biedoty, tej wojny nie przeżyło. Eichmann wiedział za dużo.

        4. Jeśli chodzi o ustaszy, to ich wyczyny są bardzo podobne do wyczynów banderowców. JP2 beatyfikował kapelana ustaszy, biskupa Pavelica, i planował beatyfikację kapelana banderowców, biskupa Szeptyckiego. Podobno kardynał Wyszyński uprosił JP2 o zaniechanie niebiańskiego awansu dla Szeptyckiego.

        5. Auschwitz był przedsięwzięciem publiczno-prywatnym. Rzesza Niemiecka dostarczała pracowników dla fabryk Interessengruppe Farben, która prowadziła tam produkcję zbrojeniową. IG Farben była jedną z największych organizacji gospodarczych świata, była zdominowana przez kapitał żydowski. Tatuaże więźniom Auschwitz i Auschwitz Birkenau wykonywała firma International Business Machines z Nowego Jorku (IBM), kapitał żydowski, itd.

        Tutaj udział IBM w działalności obozu zakłamuje Franz Piper, dyrektor Konzentrationslager Auschwitz: http://auschwitz.org/muzeum/aktualnosci/ibm-w-auschwitz-w-obozie-nie-bylo-maszyn-biurowych-holleritha-,297.html

        Prawda jest taka że Niemcy nie dysponowali wówczas tak zaawansowaną technologią obróbki danych i biuro IBM znajdowało się na terenie obozu, zostało zamknięte dopiero w 1944 roku gdy w USA wprowadzono wobec 3Rzeszy sankcje gospodarcze.

        6. A teraz o okultystycznym/psychologicznym wymiarze „holokaustu”, co mogłem napisać na WPS ale nie pamiętam.

        W każdym kodeksie karnym znajduje się norma pozwalająca na zabicie człowieka bez żadnej kary. Chodzi o zabójstwo w samoobronie. Poza tym osobie działającej w samoobrocie dużo się wybacza. To dlatego żydów wychowuje się właśnie jako wieczne ofiary, które muszą się bronić. To dlatego „holokaust” jest tak ważny, to religia uzasadniająca ich agresję wobec świata.

        Z drugiej strony, „narody ziemi” które wierzą w „holokaust” mają zaszczepione poczucie winy oraz przyzwolenie na żydowską hucpę, „bo przecież oni tyle wycierpieli i muszą się bronić”. „Holokaust” to wyrafinowała broń psychologiczna. Jednocześnie uzbraja żydów i rozbraja „narody ziemi”. „Holokaust” tworzy agresywny i ekspansywny żydowski egregor i rozbraja egregor „narodów ziemi”. Pewnie dlatego jest tak ważny.

        7. To co pisze pszek na Prawda2 jest bardzo podobne do tekstów Ikulalibala na Neon24. Warto poczytać, na Prawda2 jest tego więcej. Pisanina pszeka przypomniana przez Kocimira daje pojęcie o stopniu zakłamania historii ZSRR i Rosji.

        Polubienie

  22. Spróbuję jeszcze raz, bo mi zależy. Nie po to spędziłem łącznie z sześć godzin, żeby przemyśleć, co chcę napisać, a następnie po opublikowaniu tego, nie móc odpisać na komentarz.

    Jeśli się nie uda, to całkowicie rezygnuję z pisania komentarzy na blogach opartych na worpressie.

    OPOLCZYK:
    „1) To co piszesz, utożsamiając globalizm z komunizmem jest oczywistym absurdem, demagogią, dezinformacją i po prostu nieprawdą:”
    JA:
    Z mojego punktu widzenia NIE JEST absurdem. Globalizm JEST WŁAŚNIE komunizmem – prawdziwym, żydowskim, komunizmem, – takim jaki zakładał dla Słowian Lejba Bronsztajn (pseudonim operacyjny:Trocki) z żydowską bandą, czyli obozem koncentracyjnym dla Ludzkości. I jest, mimo całego szacunku jakim Pana darzę, proszę, by się Pan wystrzegał jednoznacznych stwierdzeń typu: „jest po prostu nieprawdą”. Operujemy w sferze filozofii socjologicznej, w której nikt, powtarzam NIKT, nie ma praw do Prawdy!
    OPOLCZYK
    „Korporacjonizm to szczytowe osiągnięcie kapitalizmu na drodze do globalizmu/komunizmu.. Zaś KOMUNIZM to szczytowe osiągnięcie i GŁÓWNY CEL do którego dąży KAPITALIZM”
    Piszesz też o żydo-bolszewizmie stalinowskim. Otóż żydo-bolszewizm Stalina nie miał nic wspólnego z komunizmem – wycierał sobie nim gębę, podszywał się pod niego, ale komunizmem nie był. Majątek narodowy ZSRR był własnością aparatu partyjnego a nie własnością ogółu społeczeństwa. No i jeszcze był ten krwawy terror…”

    JA:
    Słowem się nie zająknąłem o „terrorze stalinowskim” (mam zamiar napisać o tym jakiś para-artykuł)
    Oczywistym jest, że Józef Stalin z komunizmem nie miał nic wspólnego, bo ten żydowski ludobójczy twór zwalczał do końca swych dni (patrz: piśmiennictwo Albina Siwaka).
    Całkiem nieprzypadkowo zachodnia żydowska (innej nie ma) demokracja porównuje Włodzimierza Putina do Józefa Stalina; obaj mierzą się z tym samym problemem nie tylko w skali swego kraju. Żydowskim problemem. I tak jak Józef Stalin nie miał z nimi lekko, bo Rosja żydami napchana jak keks rodzynkami, tak jeszcze gorzej ma W.W. Putin.

    OPOLCZYK:
    Teoretycznie komunizm to system bezklasowy oparty o brak własności prywatnej i wspólnotę majątkową. Bazując na tej definicji można zaryzykować stwierdzenie, że wspólnoty słowiańskie w czasach przedkrystowierczych były naturalnymi „komunami” – bezklasowymi wspólnotami opartymi o wspólnotę majątkową. Wszak wtedy u Słowian ziemia uprawna i zwierząta hodowlane były wspólną własnością każdej wspólnoty. Istniała wprawdzie własność osobista, ale nie prywatna – a to jest istotna różnica (termin prywatyzacja pochodzi z łacińskiego privare i oznacza rabunek, przywłaszczenie sobie czegoś – np. ziemi uprawnej).

    JA:
    TEORETYCZNIE to ja z moim kotem mamy średnio po trzy nogi…
    Komunizm, to wynalazek ŻYDOWSKI wynaleziony w celu likwidacji Słowiańszczyzny, co w innej publikacji postaram się dowieść (o ile będzie mi tutaj pozwolone).
    Komunizm to talmudyzm dla Gojów. Nowożytna wersja NIEBA z aniołkami!!!
    Wspólnota u późnych Słowian była SOCJALIZMEM rodzinnym, szerzej PLEMIENNYM, a jeszcze szerzej, w nowoczesnym języku NARODOWYM (nie mylić z szowinizmami!).

    OPOLCZYK:
    Celem współczesnego globalizmu jest przejęcie na prywatną własność całej planety oraz przerobienie niedobitków depopulacji na wywłaszczone ze wszystkiego ludzkie bydło robocze, harujące na właścicieli Ziemi. Co ma to wspólnego z komunizmem?

    JA:
    Jak to co ma wspolnego z komunizmem??? Toż właśnie ten cel „przejęcie na prywatną własność całej planety […]” jest istotą KOMUNIZMU! Jak tam pustynny demon jahve obiecywał parchom o ziemi poddanej i wszystkim, co na niej jest?…

    OPOLCZYK:
    Ja np. życzyłbym sobie wcielenia w życie przynajmniej niektórych założeń komunizmu – upaństwowienia banków, głównych gałęzi gospodarki i jak największej części majątku narodowego – po to, aby był własnością wspólną wszystkich Polaków a nie garstki żydowskich prywaciarzy.

    JA:
    To oczywiste, że byś sobie Szanowny Opolczyku takich spraw życzył. Ja także. Tyle, że to nie są założenia komunistyczne. To jest SOCJALIZM – narodowy-plemienny socjalizm!!! (Zwróć uwagę, że żadne z państw RWPG nie nazywało się „komunistycznym”!!! Tylko… no… jakim?…)
    Ja wiem, że Ty się boisz jasz jak ognia z Szeolu wszelkich „nacjonalizmów” ale rodzina jako najmniejsza komórka społeczna, to też nacjonalizm. W swych okolicach rodzina przeradza się w plemię – a jakże nacjonalistyczne, inaczej by nie przetrwało – a później w naturalny sposób w coś, co można nazwać Gminą, Województwem, w końcu Państwem.

    OPOLCZYK:
    Nie wypisuj więc bzdur utożsamiających globalizm z komunizmem, ani tego, że kapitalizm do niego dąży. Kapitalizm jest całkowitym przeciwieństwem komunizmu. Tu dodam jeszcze, że jesteśmy komunizmem straszeni po to, aby nie przyszło nam na myśl domaganie się np. upaństwowienia czy uspołecznienia banków i gospodarki.

    JA:
    Szokuje mnie, jak bardzo jesteś, Opolczyku, zainfekowany żydowską NOWOMOWĄ.
    Globalizm to nowoczesne określenie komunizmu ORYGINALNEGO (takiego jaki wprowadzał żyd Bronsztajn ze swoją bandą żydowskich kryminalistów w Rosji). Termin „komunizm” nowoczesnym lemingon źle się kojarzy, więc parchata, talmudyczna nowomowa stworzyła pojęcie „globalizm”. A to jest dokładnie TO SAMO: zawłaszczenie świata, bo tak demon jahve „obiecał” plemieniu „wybranemu”.!!!

    OPOLCZYK:
    Wspomniałeś o fikcyjnej postaci z żydo-biblii – Mojżeszu, że rzekomo okradł Egipt:
    „o starożytnej (starszej niż czasy faraona, którego Mo(j)sze(sz) okradł”
    Przyjmij do wiadomości, że nawet ucziciwi naukowcy żydowscy otwarcie przyznają, iż Mojżesz (Mo(j)sze(sz)) to postać fikcyjna – wyssana z palca.
    „Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli,…”
    https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
    W jakim celu kolportujesz ten żydowski, wyssany z palca, mit jako fakt historyczny?

    JA:
    Niczego nie kolportuję, choć w tym micie znamiennie opisany jest TALMUDYCZNY, odwracający znaczenia język. W obecnej narracji, to Mo(j)sze(sz) uciekł przed TYRANIĄ faraona, a uciekając okradł Egipcjan z dóbr kosztownych, CO BYŁO MIŁE BOGU!!! Czyż nie?
    A przecież, gdy się wczytać w żydowskie mity wyssane z dupy parchatego wielbłąda, to raczej Mojszesz zdradził władcę Egiptu faraona, któremu robił za doradcę (dokładnie tak jak na przestrzeni wieków parchy to robiły u boku polskich – mniej lub bardziej – królów), a następnie ze zrabowanymi kosztownościami Egiptu zwiał z pomocą demona jahve przez Morze Czerwone.
    Mylę się?

    OPOLCZYK:
    Nie mam nic przeciwko komentarzom, ale demagogii oraz ewidentnego mylenia pojęć (utożsamianie komunizmu z kapitalizmem czy globalizmem) na blogu nie toleruję.

    JA:
    Z całym szacunkiem, Opolczyku.
    Nadużywasz słów. O demagogii nie ma mowy z mojej strony. Ja tylko odkłamuję talmudyczną narrację!

    OPOLCZYK:
    Na koniec dodam – żydo-bolszewizm był tworem żydowskiej lumpen-inteligencji, która podszywając się pod hasła komunizmu chcciała dorwać się do władzy i bogactw Rosji. I taki to był ten żydo-bolszewicki pseudo-„komunizm”.<<

    JA:
    Cóż. Żydzi i Syjonizm są tak bogaci, że bogactwa to na obrzezany uj im…
    Celem żydostwa jest wymazanie z powierzchni ziemi Słowian. Tak by żaden ślad po Słowianach nie został. Ani na mapach ani w książkach, ani w ludzkiej pamięci.
    I najpewniej mają ku temu dobry powód, że tak od wieków dążą do tego celu.
    Ja mam swoje przypuszczenie oparte o poszlaki, jakie poznałem na przestrzeni ostatnich 35 lat badania tego żydowskiego syfu.
    Czy pozwolisz się nimi podzielić, to zależy od Ciebie.
    Bo wszak, być może, to co piszę, to "demagogia".

    Kocimir Lilith

    Niestety naprawdę nie mam czasu na dyskusję (czy raczej odbijanie piłeczki). Odpowiadam w telegraficznym skrócie: Twoja argumentacja odnośnie komunizmu-globalizmu-kapitalizmu jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Piszesz:

    „Komunizm, to wynalazek ŻYDOWSKI wynaleziony w celu likwidacji Słowiańszczyzny”

    Twórcą „komunizmu naukowego” był Marks. O Słowiańszczyźnie nie pisał ani Słowem. Przeczytaj jego manifest
    https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1848/manifest.htm
    i co pisał w kwestii żydowskiej.
    „Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. Pieniądz poniża wszystkich bogów człowieka i zamienia ich w towar. Pieniądz jest ogólną, samą w sobie ukonstytuowaną wartością wszystkich rzeczy. Pozbawił on zatem cały świat – świat ludzi jak i przyrodę – jego właściwej wartości. Pieniądz jest wyobcowaną od człowieka istotą jego pracy i jego bytu; ta obca istota ma go w swej mocy, on zaś zanosi do niej modły.
    Bóg żydowski stał się świeckim bogiem, stał się bogiem świata. Weksel jest rzeczywistym bogiem żydowskim, bóg zaś – tylko iluzorycznym wekslem.
    Pogląd na przyrodę, zrodzony pod panowaniem własności prywatnej i pieniądza – to prawdziwa pogarda, faktyczne poniżenie przyrody, która wprawdzie istnieje w religii żydowskiej, ale tylko w urojeniu.
    (…)
    Gdy społeczeństwu uda się znieść empiryczną istotę żydostwa, handel i jego przesłanki, z tą chwilą Żyd stanie się niemożliwy, ponieważ zabraknie przedmiotu dla jego świadomości, ponieważ subiektywna baza żydostwa – praktyczna potrzeba – nabędzie cech ludzkich i zniesiony zostanie konflikt między indywidualnym, konkretnym bytem człowieka a jego bytem gatunkowym.
    Społeczna emancypacja Żydów jest emancypacją społeczeństwa od żydostwa.”
    https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/w_kwestii_zydowskiej.htm

    Jego komunizm był wymierzony w lichwę i chciwych pobratymców.

    Piszesz:

    „Zwróć uwagę, że żadne z państw RWPG nie nazywało się „komunistycznym”!!! Tylko… no… jakim?…”

    Sam wiesz, że oficjalnie tłumaczono to tak – socjalizm jest etapem przejściowym do komunizmu. W socjalizmie były jezcze klasy społeczne – klasa robotnicza, chłopska i inteligenci. W komunizmie one miały zniknąć. A przy tym partia w ZSRR miała w nazwie przymiotnik „komunistyczna”.

    Piszesz:

    „Cóż. Żydzi i Syjonizm są tak bogaci, że bogactwa to na obrzezany uj im…”

    Nie wszyscy Żydzi są i byli bogaci. Nie zapominaj o milionowych rzeszach biedoty żydowskiej, brudnej, niedomytej, zawszonej. Nią i jej losem żydowscy banksterzy nigdy się nie przejmowali. Też była stadem baranów do golenia, a gdy trza było – mięsem armatnim.
    Bogactwo natomiast pożądają oni z dwóch powodów – po pierwsze Mamon jest ich rzeczywistym bogiem, a po drugie za niego mogą wykupić na prywatną własność całą planetę, po czym pieniądz gojom i tak odbiorą podatkami i odsetkami.

    Kończę bo zajęty jestem innymi sprawami. Może Metro podyskutuje z Tobą. Ale na komunizm jako cel globalizmu mnie nie nabierzesz – komunizm to wspólnota, także majątkowa. Globalizm to Ziemia jako prywatna własność garstki żydo-banksterów i ich pociotów. To dwie całkowicie sprzeczne rzeczy.

    opolczyk

    Polubienie

    • Bardzo przepraszam, że się nie odzywałem.
      Po pierwsze mam obecnie mało czasu, a po drugie – ważniejsze – moja każdorazowa wizyta na stronach takich jak ta, bardzo wykańcza mnie psychicznie. Wszechobecne żydzizmy w telawivzorni, w radiowych polskojęzycznych gadzinówkach, jakie atakują zewsząd powodują, że i tak krew wrze wystarczająco. Chciałoby się na nabrać otuchy, gdzieś. Na przykład w miejscu takim jak tu, u Opolczyka. No ale nie sposób. Poziom zażydzenia Ojczyzny jest tak potężny, że z każdego miejsca cuchnie nadjordańskim szambem. I proszę mnie źle nie zrozumieć! Nie insynuuję Opolczykowi bycia parchatą agenturą (bo jeśli On by też, to kurwa, już nic w polskim internecie nie zostanie!), chodzi mi tylko o to, że tu też rozprawia się o upodleniu polskiego Państwa przez żydowskie szumowiny. I nie mogę mieć tego za złe. Bo tak trzeba.
      Tylko ja już nie wytrzymuję. I tak jestem kłębkiem nerwów. Gdzie nie spojrzysz, nie posluchasz, tam talmudyczna koszer gadka – zakłamana, odwracająca znaczenia słów, antypolska, gadka (niebawem o tym napiszę – a tak na szybko: przydrożna reklama w moim regionie: „masło SZCZODRZE robione”!!! KURWA!!! – po jakiemu polskiemu to jest? Chyba takiego palskawego uczą na uniwersytecie w nad Jordanem…).
      Dlatego, nawet gdy mam czas, to rzadko zaglądam na patriotyczne (na palcach jednej ręki można policzyć, a i to palców za dużo) strony internetowe.

      Mam natchnienie na tekst o żydowskiej demokracji. Tylko nie wiem, czy Sz. Opolczyk puści?…
      Jeśli jeszcze dziś odpowie, że puści, to napiszę. Jeśli nie odpowie, to wolę posiedzieć z moimi kotami po raz fyfdziesiąty czytając moją ukochaną, polską powieść narodową. „Lalkę” Wielkiego Pisarza Bolesława Prusa, niż pisać do wirtualnej „szuflady”.

      Nie pojmuję jednego – piszesz, że masz dość żydzizmów, ale chcesz mi podrzucić tekst o żydo-demokracji. Czyli powiększysz ilość żydzizmu w sieci i na moim blogu.

      opolczyk

      Polubienie

      • To nie jest sprzeczne.
        Jestem żydzizmami, a raczej zażydzeniem, świata bardzo zmęczony. Bardzo.
        Dlatego często nie mam sił zaglądać na strony takie jak Twoja, Opolczyku.
        Żeby nie pogłębiać swojego wkurwu. Tu, u Ciebie, widać że świat bez parcha mógłby być, – ba! – na pewno byłby lepszy. I ja to wiem, tylko ostatnio wolę uciec od tego wszystkiego, bo szczerze mówiąc, nie widzę ratunku dla Polski i Polaków.
        A jednak mimo wszystko uważam, że wiem tak dużo, że moim obowiązkiem – jako Polaka Słowianina – jest podzielić się tym z moimi Krajanami. Dlatego chcę napisać ten tekst o żydowskiej (innej NIE MA!) demokracji. Chociaż mnie to znów wykończy na kilka dni.



        Kocimir
        Odpowiadam najpierw na ten Twój poprzedni długi komentarz:

        A więc – blog jest mój i ja decyduję o czym piszę. A że mam czytelników którzy chcą wpisów i o żydoglobalizmie, i o żydo-krystowierstwie – więc i o tym będę nadal pisać. Nie podoba Ci się – nie zaglądaj tu.

        Teraz odpowiedź na ten komentarz:

        Załóż sobie blog i tam możesz pisać o czym chcesz. Tylko, z tego co widzę, najbardziej nurtują Ciebie sprawy parchów. Tak więc i on nie będzie strefą wolną od żydzizmu.
        A co się tyczy współczesnej „demokracji” – nazywajmy ją po imieniu – demokratura.
        Demokracja była – u Słowian…
        Ja też nie widzę ratunku dla Polski i Polaków. Ale nie rozdzieram szat, nie lamentuję. Do zatonięcia prowadzić będę „dziennik pokładowy”.

        opolczyk

        PS
        Nie cierpisz żydzizmów. To dlaczego masz w nicku drugi człon Lilith – imię wykasowanej pierszej żony żydobiblijnego Adama?

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Lilith

        Polubienie

        • Rozumiem…

          Wobec tego na wszelki wypadek zachowałem postać strony, wraz z moimi oczekującymi na akceptację komentarzami, do pliku PDF. Bo przecież, gdy Ciebie Opolczyku nie będzie…, to mogłaby się na przykład przydarzyć „nieoczekiwana” awaria tej sekcji worpressa, albo-co-podobnego…

          Jak to mawiał Wielki Józef Stalin: „Ufaj, ale kontroluj”.

          Pozdrawiam serdecznie.

          P.S. A o de(mono)kracji żydowskiej (innej nie ma!) napiszę, gdy znajdziesz więcej czasu 🙂



          Niepotrzegnie zapisywałeś stronę. Gdy uznam, że nie chcę Twoich komentarzy, uważając je za dezinformacje i celowe mieszanie terminologii – powiadomię Ciebie, że dostajesz szlaban.
          Jeśli chcesz pisać o żydo-demokraturze w podobnym stylu (mieszając komunizm z żydo-kapitalizmem) to z góry zastrzegam – możesz to zrobić bez łaski na własnym blogu. Ja czegoś takiego nie opublikuję.

          Pozdrawiam serdecznie

          opolczyk

          Polubienie

  23. Czy Żydzi posiadają lub posiadali jakąkolwiek religię poprzedzającą judaizm (coś jakby proto-judaizm), będącą równoważnikiem pogaństwa słowiańskiego?
    (równoważnikiem w sensie, że też pogaństwo)

    Przed wymyśleniem judaizmu wszystke plemiona semickie były pogańskie. Z tego co wiem, we współczesnym Izraelu istnieją grupy rodzimowiercze, pogańskie, odrzucające judaizm i odwołujące się do przedżydowskiej, przedjudaistycznej tożsamości i wierzeń pogańskich.

    opolczyk

    Polubienie

    • Najstarsze plemiona semickie i do tego bardzo sławne we współczesnej archeologii, to Akadyjczycy, którzy przejęli od Ariów cywilizację Sumeru. Najsłynniejszy i najstarszy starożytny artefakt literatury pięknej na piśmie, to epos o Gilgameszu rodem z Sumeru, ale znany nam współczesnym właśnie z semickiego akadyjskiego źródła. Ci sami semiccy Akadyjczycy po „rozwaleniu” od środka Sumeru, poprowadzili na jego cywilizacyjnych szczątkach miasto-państwo znane katolikom pod nazwą Babilon. Władcy Babilonu na kulturowej i religijnej pożywce Ariów z Sumeru, pozmieniali sobie nazwy, pokopiowali elementy kulturowe na swój akadyjski język i wg swojego selekcyjnego uznania, i w dalszym procesie historycznym synkretycznie wszyscy wylądowaliśmy w wieku XXI z rzymską synkretyczną biblią wg żydowskiej narracji i z żydowskim nazewnictwem z ręką w politycznym nocniku. Wszystkie te metafory i biblijne ewangelie są alegoriami i personifikacjami o ruchu planet na ziemskim gwiezdnym niebie obserwowanym od zarania ludzkości. Taka jest tożsamość i korzenie tych wszystkich religii, czyli zodiak (ta nazwa jest akurat nowa i grecka) i starożytna astrologia, czyli astroteologia. Tu też mogę was zarzucić linkami, ale wiedza jest w języku angielskim, więc nie jest mile tu widziana, jak wcześniej oznajmił nam tu Opolczyk, że tylko rosyjskie „autorytety” i rosyjskie prezentacje mają wartość naukową i wiedzotwórczą na tym blogu.

      Demaskator,

      trochę przesadzasz. Korzystam z różnych źródeł, także z angielskojęzycznych, ale nie traktuję ich jako wyroczni. A w sprawach Słowian Angole i usraelici są wybitnie stronniczy.
      Anglosasi są w ogóle zarozumiali i aroganncy. Uważają swoją anglosaską naukę, (anty)kulturę i cywilizację za najmądrzejsze, najwyższe, najlepsze i najpiękniejsze. Przypomnę Ci osławione „odkrycie” w Piltdown – fragmenty czaszki okrzyknięte szczątkami „Człowieka świtu”. Odkrywcy sugerowali, że to na Wyspach Brytyjskich pojawił się pierwszy praprzodek homo-sapiensa, a przynajmniej antenat białej rasy.
      Tak więc nie mam nic przeciwko linkom angielskojęzycznym, ale nie są i nie będą dla mnie wyrocznią, zwłaszcza w sprawach dotyczących Słowian.

      opolczyk

      Polubienie

      • Demaskator,
        napisałeś:

        „Taka jest tożsamość i korzenie tych wszystkich religii, czyli zodiak”

        Obawiam się, że nadal nie pojąłeś istoty i celu żydobiblii Tanach (krystowierczego „Starego Testamentu”).
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Tanach#Kanon

        Nie ma ona nic wspólnego z zodiakiem. Autorzy żydobiblii mieli zodiak w nosie. Owszem, przywłaszczyli sobie wiele z obcych mitologii (np. potop, czy „Mojżesza” – Sargona), ale najważniejszym, głównym wątkiem i fabułą żydobiblii jest wyssana z palca historia „narodu wybranego” i samo „wybraństwo” wyznawców judaizmu jako „narodu wybranego”. Pisałem o tym tu:

        „Tanach/Stary Testament to po prostu udrapowana w pismo święte rasistowska ideologia narodu wybranego, gloryfikacja rasistowskich czystek etnicznych prowadzonych z czynną pomocą i z woli Jahwe, opisy wyczynów psychopatycznego Jahwe, oraz ciągłe straszenie jego wyznawców mrożącymi krew w żyłach katastrofami i karami za nieposłuszeństwo. I obietnice zesłania mesjasza, który zbuduje Wielki Izrael panujący nad wszystkimi wrogami. I takie to sadystyczno-makabryczne wymysły nazywane są pismem świętym.”
        https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-czym-jest-rzeczywiscie/

        To był główny cel żydobiblii – wyssane z palca przez zakompleksionych kapłanów Jahwe „wybraństwo” wyznawców judaizmu podnieść do rangi sakralnej, do „woli bożej”.

        Drugim równie istotnym dla kapłanów motywem wyssania z palucha żydobiblii było trzymanie wyznawców w ślepym posłuszeństwie. Przez to biblijny Jahwe był strasznym, okrutnym satrapą i tyranem karzącym za najmniejsze nieposłuszeństwo lub choćby tylko powątpiewaniem najwymyślniejszymi karami i plagami.

        Tym jest żydo-biblia, a nie zodiakiem. To podniesiona do rangi sacrum rasistowska ideologia wybraństwa.
        Myślę, że powinienieś spróbować ten bełkot jednak przeczytać w całości. Wtedy sam to zrozumiesz.

        Polubienie

        • PS

          Ważnymi wątkami żydobiblii to kult złota i bogactwa. Widać to już w opisie stworzenia raju:

          „A złoto owej krainy jest znakomite; tam jest także wonna żywica i kamień czerwony.”
          rdz 2, 12

          Jest w niej kult lichwy:

          „Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał”

          Pwt 15, 6

          Jest samouczek okradania i oszukiwania gojów – z pomocą „najwyższego”. Widać to w „historii” Abrahama w Egipcie, gdzie na tyłku żony dorobił się majątku:
          https://opolczykpl.wordpress.com/2012/07/17/slowo-boze/

          Widać to po przy tzw. „wyjściu z niewoli egipskiej”:

          “Synowie Izraela uczynili według tego, jak im nakazał Mojżesz, i wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób [Izraelici] złupili Egipcjan.”

          Wj 12, 35-36

          Innym ważnym wątkiem jest nieustanne wynoszenie się żydów ponad gojów:

          “Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.”
          Rodzaju 17, 8

          „Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.”
          Powtórzonego prawa 7, 2

          „…wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi”

          Pwt 28, 1

          „Niech synowie Syjonu radują się swym Królem,
          Niech chwała Boża będzie w ich ustach,
          a miecze obosieczne w ich ręku:
          aby dokonać pomsty wśród pogan
          i karania pośród narodów;
          aby ich królów zakuć w kajdany,
          a dostojników w żelazne łańcuchy
          by wypełnić na nich pisany wyrok.”

          Ps 149 1-8

          “I stawią się obcy, aby paść wasze owce, a cudzodziemcy będą waszymi oraczami i winiarzami, a Wy będziecie nazwani kapłanami Pana, sługami naszego Boga mianować was będą ; zużyjecie bogactwa narodów i w ich sławę odziewać się będziecie.”
          Izajasza 61, 5-6

          “Tak mówi Pan Bóg: “Oto skinę ręką na pogan i między ludami podniosę mój sztandar. I odniosą twych synów na rękach, a córki twoje na barkach przyniosą. I będą królowie twymi żywicielami, a księżniczki ich twoimi mamkami. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich nóg.“

          Izajasza 49, 22-23

          “Przyjdą do Ciebie i będą twoimi; chodzić będą za tobą w kajdanach; na twarz przed tobą będą padać i mówić do ciebie błagalnie.”
          Izajasza 45, 14

          “Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…”
          Jub. 32, 18-19

          Tym jest żydo-biblia – nie zodiakiem.

          Polubienie

        • Drogi Opolczyku, wszystko się zgadza co napisałeś. Tylko, że pytanie czytelnika było, nie jaki był/jest cel żydo-biblii, czym ona jest, itp., tylko „(…) Czy Żydzi posiadają lub posiadali jakąkolwiek religię poprzedzającą judaizm (coś jakby proto-judaizm), będącą równoważnikiem pogaństwa słowiańskiego?” Zatem rozpisałeś się jakby nie na temat 😉 Za pisanie wypracowań nie na temat stawiano dwóję na j. polskim w mojej podstawówce, czy w twojej było inaczej 😉

          Ale, skoro zalinkowałeś swój artykuł o Tanah, przeczytałem go, i tylko jeden fragment stamtąd ma sens do topic’u poruszonego przez czytelnika lub czytelniczkę (Górka). Oto on: „(…) Sam Jahwe albo został wymyślony i utożsamiony z ugaryckim El…od El wywodzi się kult Jahwe”, i tylko w tym miejscu, moim skromnym zdaniem jesteś na dobrym tropie, gdyż El jest semicką/akadyjską nazwą dla fenickiego kultu saturna. Kult ten później przejęli po Fenicjanach też Rzymianie. Skoro jednak linki angielskie są akceptowane, to proszę https://en.wikipedia.org/wiki/Saturn_(mythology) i cytat stamtąd: „(…) The potential cruelty of Saturn was enhanced by his identification with Cronus, known for devouring his own children. He was thus used in translation when referring to gods from other cultures the Romans perceived as severe; he was equated with the Carthaginian god Ba’al Hammon, to whom children were sacrificed, and to Yahweh, whose Sabbath was referred to as Saturni dies, „Saturn’s day,” in a poem by Tibullus, who wrote during the reign of Augustus; eventually this gave rise to the word „Saturday” in English”

          W zasadzie najlepszym linkiem dla czytelniczki byłby ten link z Encyklopedii Britannica https://www.britannica.com/topic/Syrian-and-Palestinian-religion

          Ale żeby zrozumieć problem kultu Saturna współcześnie w polityce światowej i światowej popkulturze, to godziny można przeoglądać na YouTube w wersji angielskiej https://www.youtube.com/results?search_query=saturn+gods+and+symbolism

          A zatem, mam nadzieję Opolczyku, że udało mi się ciebie przekonać, że judaizm i jego talmudyczne książeczki, z książkami tory, i reszty tych „dzieł” tanahowych mają swoją praprzyczynę w planetarnej teologii właśnie, czyli tu akurat z jedną planetą Saturn i jego starożytnym przed-żydowskim (bo fenickim/kananejskim) kultem. Fenicjanie/Kananejczycy, to był lud semicki, odprysk od wcześniejszych Akadejczyków po przejęciu Sumeru.

          Saturn, grecki Kronos (od niego mamy słowo chronologiczny, pojęcie czasu), ale i podłość, bezwzględność we współczesnej kulturze. Dzień święty dla wyznawców Saturna, to Sobota właśnie, bo judajczycy są ukrytymi wyznawcami Saturna/Kronosa. Wielu z nich może nawet o tym nie wiedzieć, bo są już inne nazwy ale rdzeń tradycji ten sam.

          Drogi Demaskatorze,

          na pytanie Górki odpowiedziałem prawidłowo nie wnikając w szczegóły („Przed wymyśleniem judaizmu wszystke plemiona semickie były pogańskie. Z tego co wiem, we współczesnym Izraelu istnieją grupy rodzimowiercze, pogańskie, odrzucające judaizm i odwołujące się do przedżydowskiej, przedjudaistycznej tożsamości i wierzeń pogańskich”). Ostatnia moja odpowiedź nie dotyczyła jego a ciebie – a raczej tego co pisałeś o zodiaku.

          Najbardziej widocznym we współczesnej polityce kultem jest kult Mamona. Saturn ma od tego odwracać uwagę. Nie udało więc się tobie mnie przekonać o planetarnej teologii judaizmu i żydo-biblii. Jahwe jako wymyślony abstrakcyjny stworzyciel pozbawiony został wcześniejszych pogańskich atrybutów, przez co w judaizmie nie ma nic wspólnego z zodiakiem czy Saturnem. Gadki o tym to wpuszczanie gojów w kanał i ślepą uliczkę.

          Judajczycy są wyznawcami Mamona, siebie – „narodu wybranego”, Jahwe, judaizmu i syjonizmu. Doszukiwanie się w ich wymysłach pogańskich treści Saturna/Kronosa to strata czasu.

          Na tym kończę tę dyskusję.
          Pa, buźka.

          opolczyk

          PS
          wydaje mi się, że próbujesz „zintelektualizować” judaizm i nadać mu głębsze treści. W rzeczywistości jest to prymitywny szowinizm, rasizm, chciwość i żądza panowania nad gojami. I nic więcej

          Polubienie

          • A jeszcze dla ciekawości podrzucę wam człowieka, który twierdzi, że judaizm powstał w X w. n.e. jako pomysł podrzucony przez Templariuszy, choć nie naukowiec, ale znany od dziesięcioleci alternatywny badacz na Zachodzie, (j. angielski) https://www.youtube.com/watch?v=xmP1V1CIihU W zalinkowanym artykule o Tanah zamieściłeś Opolczyku ilustrację „Ostatnia Wieczerza”. A czy kiedykolwiek w życiu w pogoni za PRAWDĄ spotkałeś się z interpretacją, że daVinci przedstawił tam cztery pory roku i dwanaście personifikacji zodiaku i Jezus jako Słońce na ekliptyce (stół wieczerny)? Trzy pierwsze postacie od lewej to znaki zodiaku: Baran, Byk, Bliźnięta, czyli WIOSNA. Dalej mamy Lato kończące się zodiakiem Panny, siedząca obok Jezusa symbolizującego Słońce, itd.
            Leonardo był masonem i znał wiedzę starożytnych ze Wschodu, oraz ich stelarne (planetarne) kulty. Kluczem wytrychem do zrozumienia wszystkiego co w polityce, czyli religii, jest SYNKRETYZM. Reszta to fabuła, teatr dla ubogich. Nie interpretujcie biblii, i innych religii dosłownie, słowo po słowie. To dekodowanie powinno być jak interpretacja wiersza na języku polskim (wszyscy chodziliście do szkoły podstwowej przecież), czyli próbowaliście odpowiadać na pytanie zadane przez nauczyciela: co poeta miał na myśli(?).

            Uparty jesteś Demaskatorze…
            Jak mógł judaizm powstać dopiero w X wieku, skoro już taki Marcjon odrzucał Tanach jako zbyt żydowską w I połowie II wieku, za co go wywalono na zbity pysk z rzymskiej sekty:
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcjon

            O wyznawcach judaizmu wspominają zresztą starożytne kroniki greckie i rzymskie. A co się tyczy da Vinci i jego „Ostatniej wieczerzy” – to była tylko i wyłącznie jego interpretacja, bądź przypisywana mu taka właśnie interpretacja. Z rzeczywistą żydowską wieczerzą paschalną z jewangelii (zakładając, że nie jest wyssana z palca) interpretacja zodiakalna nie ma nic wspólnego. Judaistyczna pascha była „świętem” związanym z „wyjściem z niewoli egipskiej” i z zodiakiem nie miała i nie ma nic wspólnego.
            Naprawdę – zacznij stosować brzytwę Ockhama…

            opolczyk

            Polubienie

            • Dlatego namawiałem cię do postudiowania antropologii, dodatkowo namawiam cię do postudiowania religioznawstwa. W tym przypadku jak postudiujesz Braminizm (Indie) to zobaczysz pierwowzór judaizmu (kiedy jeszcze żadne ptaki o żydach nawet nie ćwierkały) https://en.wikipedia.org/wiki/Historical_Vedic_religion tam też była grupa wybrana przez Boga, tam był też szowinizm i społeczny podły system kastowy jakiego do dzisiaj świat po tym nie widział. Żydzi ze swoim judaizmem to tylko marna kopia synkretyczna braminizmu. Planety i zodiak są kluczem i synkretyzm jest drogą do zrozumienia. Ale widzę, że na dzisiaj nikt nikogo nie przekonał 😉 Dajmy czas na przemyślenia.

              PS. Czytałem Głogoczowskiego kiedyś również, o Mamonie itd. Ale pora Opolczyku otworzyć się na nowe nieznane ci jeszcze spojrzenie. Co ci szkodzi…, chociaż na tydzień? 😉

              I znów trafiłeś kulą w płot. Antropologią zajmowałem się. Religioznawstwem nadal się zajmuję. Sam pisałem o „zapożyczeniach” judaizmu m.in. z hinduizmu i że to z niego wzięli ideologię nieczystych gojów wzorując się na dalitach:
              https://pl.wikipedia.org/wiki/Dalit

              Istnieją jednak oczywiste różnice między żydowskim „wybraństwem” a wybraństwem np Ariów czy braminów. Hinduscy bogowie nie nakazywali Ariom-braminom masowych czystek etnicznych gojów ani nie obiecywali im władzy nad całym światem. Także instytucja gojów jest inna niż dalitów. Dalitami gardzono, ale ich potrzebowano do wykonywania „nieczystych” ale koniecznych prac. Nikt nigdy nie nawoływał do ich eksterminacji. Z gojami w judaizmie jest już inaczej. Mają być w większości wytępieni, a tylko niewielka ich resztka ma pozostać przy życiu jako bydło robocze.
              Ideologia „wybraństwa” była cechą zwyrodnieniową spotykaną w każdej cywilizacji, z tym że w różnym natężeniu (nieznana była za to w kulturach przedcywilizacyjnych – np u Słowian). Judaizm tę ideologię podniósł jednak do skrajności niespotykanej w żadnej innej cywilizacji. Choć faktem jest, że pomysły te podpatrzył w innych cywilizacjach – ale o tym wspominałem wielokrotnie.
              Zreztą z tego powodu odrzucam jakiekolwiek „powinowactwo” kultury Słowian z rasistowską cywilizacją hinduizmu, oraz jakiekolwiek „pokrewieństwo” wierzeń Słowian z hinduskimi Wedami.

              opolczyk

              Polubienie

            • To widocznie ta twoja ockhamowa brzytwa (w której tak się zakochałeś) za dużo tnie z twojego pola widzenia, iż pomimo studiowania tej tematyki nie pozwala ci dostrzec prostego równania (na dole), oraz że judaizm nie jest starożytny. To nowożytny produkt (dlatego była mowa o X w n.e.) bandy rzymskich cwaniaków, motywowany politycznie. Nie było nigdy w realu (w starożytności) żadnego Israela, to akronim (zlepek) z nazw egipskiej bogini księżyca (Is)is + egipskiego boga słońca (Ra) oraz palestyńskiego/fenickiego boga Saturna (El),to był koncept teoretyczny, dopiero Rodszyld zmaterializował go po IIWŚ. Nie było też żadnego języka hebrajskiego (był fenicki kananejski), ani Hebrajczyków (zbliżoną nazwą Egipcjanie określali semickich bezrobotnych uchodźców szukających nielegalnie pracy na terenie egipskiego państwa, coś jak teraz Meksykanie/Latynosi nachodzący USA, albo Afrykanie Europę). Nie było żadnego Salomona, ani jego świątyni. Itd. itp. To wszystko jest wymyślone w czasach nowożytnych, za rzymskich czasów papieskich.
              To wszystko jest polityczna propaganda sterowana przez Rzym w czasach nowożytnych. Judaizm to marketingowy eklektyczny religijny koncept na potrzeby bliskowschodniej polityki Rzymu, jak bigos na polskich stołach, gdzie gospodynie wrzucają do niego wszystkie resztki z ostatnich dni, nawet tygodni, które znajdą na stole czy lodówce, by się nie zmarnowało. Ale tak jak głównym składnikiem bigosu jest zawsze kapusta, tak głównym składnikiem bigosowego judaizmu jest fenicki kult saturna i indyjski braminizm.

              Saturn + Brahma + wyselekcjonowane egipskie wątki religijne z Bliskiego Wschodu + trochę księżyca (święta judaistyczne zaczynają się zawsze od 18:00 kiedy ukaże się księżyc) = Judaizm

              Zapewniam ciebie, że nie wycinam brzytwą niczego istotnego, a jedynie to co zaciemnia obraz.
              Znam wiele różnych krążących w sieci wymysłów, także odnośnie judaizmu, ale zapewniam ciebie, że powstał w Palestynie w starożytności, a nie w X wieku. Rzymu nie lubię, ale wmawianie mi że to on wymyślił judaizm, to strata czasu.
              A co się tyczy daty żydowskich świąt – jakoś musieli je ustalać. Kalendarz juliański wtedy jeszcze nie istniał. Istniały za to różne kalendarze solarno-lunarne. Judaiści taki właśnie sobie „zapożyczyli” od pogan i wyznaczali daty świąt w zależności od 1, 2 lub 3 pełni Księżyca po określonym solarnym przesileniu lub równonocy. Obchody zaczynali zawsze od zachodu Słońca z prostej przyczyny – nie znali pojęcia doby kończącej się o 24:00. U nich dzień kończył się o zachodzie Słońca i wtedy też zaczynał się następny – także ten świąteczny. Nie miało to nic wspólnego z Księżycem – podczas nowiu jest przez jakieś 3-4 dni niewidoczny. To jak mogliby wtedy wiedzieć, że pora „świętować”?
              Ponadto gdybyś znał trochę astronomię, wiedziałbyś, że księżyc b. rzadko wschodzi o 18:00. Poobserwuj niebo. Zobaczysz, że znacznie częściej Księżyc wschodzi bądź na długo przed 18:00, bądź równie często długo po 18:00. Nie jest to dobry czasomierz godzinowy do rozpoczynania o 18:00 świętowania.

              opolczyk

              Polubienie

            • Dość sceptycznie odnoszę się do osiągnięć judeoanglosaskiej nauki, w tym religioznawstwa czy antropologii. Cała humanistyka to w każdej cywilizacji po prostu rozwinięcie ideologii narzucanej przez Grupę Trzymającą Władzę. Nie podzielając fascynacji Demaskatora judeoanglosaską nauką przyznaję mu rację w sprawie braminizmu. Częściowo oczywiście.

              Rozmawiałem kiedyś z bardzo ciemnoskórym Hindusem, dalitą, Tamilem, o teologii. Dalici, niedotykalni, to oczywiście ofiary kastowego systemu hinduizmu. Ów Tamil, absolwent studiów teologicznych, powiedział mi, że według ich wierzeń jasnoskórzy bramini, którzy przybyli do Indii i narzucili tą religię, byli żydami. To oczywiście tylko ustna historia czy legenda uciskanego ludu. Ale rzeczywiście rzucają się w oczy podobieństwa pomiędzy judaizmem a braminizmem. Na pewno braminizm nie jest pierwotny wobec judaizmu, co zdaje się twierdzić Demaskator. Podobieństwa jednak mogą być nieprzypadkowe. Trudno uwierzyć, że w Starożytności żydzi do Indii nie dotarli czy się nimi nie interesowali, skoro przejęli rządy w Persji (Księga Estery).

              Poniżej oficjalna mapa żydowskich szlaków handlowych sprzed tysiąca lat:

              Oni byli wszędzie i wszędzie realizowali swój mesjański plan.

              Metro,
              przy braminizmie trzymajmy się chronologii. Rasistowski ario-braminizm jest o wiele starszy niż judaizm (lekko licząc o 2 tys. lat).
              Wprawdzie plemiona semickie, kochające handel, złoto i pieniądze żyły od tysiącleci w Palestynie – daleko nie musimy szukać – Fenicjanie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Fenicja#J%C4%99zyk_fenicki), ale nie istniał do ok. V wieku p.n.e rasistowski judaizm, jego ideologia „narodu wybranego” i Tanach. Judaizm wymyślili kaplani pogańskiego wcześniej Jahwe dopiero po tzw. „niewoli babilońskiej”. To dopiero po niej przerobili pogańskiego Jahwe na abstrakcyjnego, mściwego, „jedynego boga Izraela” i zaczęli pisać żydo-biblię od Tory począwszy.
              Tak więc rasistowscy ario-bramini nie mogli korzystać z judajskich wzorców, gdyż one jeszcze nie istniały gdy ario-braminizm powstawał. To judaiści korzystali z bramińskich wzorców, podnosząc je do rasizmu ekstremalnego, propagującego masowe ludobójstwo „nieczystych” gojów.

              Oni byli wszędzie i wszędzie realizowali swój „mesjański” plan – ale jako judaiści dopiero od V wieku p.n.e.

              A co się tyczy judeoanglosaskiej nauki – pełna zgoda.

              opolczyk

              Polubienie

            • //Rasistowski ario-braminizm jest o wiele starszy niż judaizm (lekko licząc o 2 tys. lat).//

              Oczywiście masz rację. Chodzi jednak o konwencjonalne datowanie, które może być obciążone dużymi … błędami.
              Doskonale wiemy, że według mezopotamskich kronik tamtejsi królowie panowali przez setki lat. Historycy nie wiedzą co z tym począć, przyjmują kroniki za prawdziwe oprócz danych chronologicznych.
              Wiemy również że konwencjonalne datowanie budowli staroegipskich również jest kontestowane. Jeśli chodzi o to, co się działo tysiące lat temu, to po prostu niewiele wiemy. Wśród historyków panuje wiele fałszywych konwencji prowadzących do absurdalnych wniosków. Dlatego argument o dłuższej historii braminizmu niż judaizmu w konwencjonalnej historiografii nie jest dla mnie rozstrzygający. Tamile – byli dalici, mogą po prostu wiedzieć więcej, w każdym razie z takim podaniem osobiście się zetknąłem.

              Polubienie

  24. O kulcie „żołnierzy wyklętych”

    Tam jest jeszcze jeden aspekt, który teraz nam umyka bo wiemy, co stało się później, a w tym kontekście raczej – co się nie stało.
    Podczas 2WŚ przywódcy „wolnego świata” liczyli, że po wojnie ZSRR podporządkuje się Nowemu Jorkowi i Londynowi, co miało zapewne doprowadzić do ogłoszenia Nowego Porządku Świata już po tamtej wojnie. Oni liczyli, że Stalin podporządkuje się w taki sposób, jak w latach 90-tych zrobił to Jelcyn. Roosevelt, jak jeszcze żył w trakcie wojny, to już był wkręcany przez otaczających go żydów jako nowy „pan świata”.

    Stalin rozwiał ich nadzieje, po wojnie zaczął prowadzić niezależną politykę, ku konsternacji żydowskich elit Nowego Jorku czy Londynu, ale także Moskwy. Po wojnie, na skutek ustrojowych rozwiązań z 1941 roku, był wyposażony w dyktatorskie kompetencje i z nich korzystał.
    Stalin nie chciał realizować na swojej strefy okupacyjnej planu ludobójstwa Niemców (Kaufman Plan), co kreowało realne ryzyko, że głodni Niemcy z Zachodu zechcą uciekać do radzieckiej strefy okupacyjnej. Pewnie z powodu wolty Stalina ten naród dzisiaj istnieje. W bloku sowieckim wprowadzono pieniądz wolny od długu, co jest drastycznym naruszeniem dogmatów „Pisma świętego”. Dlatego mieliśmy „obszary płatnicze”. To wszystko skończyło się „żelazną kurtyną” Churchilla i zimną wojną.

    Te wszystkie napięcia pomiędzy dawnymi aliantami bardzo mocno podgrzewały oczekiwania następnej wojny „wolnego świata” z ZSRR. „Żołnierze wyklęci” w to właśnie wierzyli w latach 40-tych. Dołączam świadectwo tych czasów, to wywiad z polskim zbrodniarzem wojennym generałem Borem-Komorowskim.
    Wywiad jest z 1951 roku. Dwóch amerykańskich dziennikarzy ma, jak widać, niezły ubaw, traktują Komorowskiego jak małpę. Generał w 3:45 wyraźnie się ożywia na wspomnienie o nowej wojnie.

    W przypadku nowej wojny ci „żołnierze wyklęci”, i w sumie Polacy, mieli być użyci w taki sam sposób, jak dzisiaj żydobanderowcy i generalnie Ukraińcy. W każdym razie, skoro Komorowski tak ożywił się na wspomnienie o nowej wojnie w 1951 roku, to tym bardziej musiały być takie oczekiwania silne w latach 40-tych. Poniekąd tym „żołnierzom” trudno się dziwić, bo żydowski desant który objął władzę w Polsce w 1944 roku, raczej nie był sympatyczny.

    Polubione przez 1 osoba

  25. Re: Judaizm, krystowierstwo…

    Status nie-żydów jako podludzi jest wielokrotnie potwierdzony w Talmudzie – o czym dużo osób wie, ale pochodzi wprost z „Pisma świętego” – z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Mówi o tym dokładnie wiersz 31 w 34 rozdziale Księgi Ezechiela.

    W Biblii Tysiąclecia Ez 34:31 brzmi (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=738):
     
    31 A wy, owce moje, jesteście owcami mego pastwiska, Ja zaś Bogiem waszym» – wyrocznia Pana Boga. 
     
    Trudno w oparciu o ten wiersz dojść do wniosków, które przedstawili rabini w Talmudzie, którzy na ten wiersz się powołują. Zaglądnijmy do przekładu sprzed czterystu lat, do Biblii Jakuba Wujka (http://biblia-online.pl/Biblia/JakubaWujka/Ksiega-Ezechiela/34/1): 

    31. A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście, a ja PAN Bóg wasz, mówi PAN Bóg.
     
    To brzmienie jest znacznie bardziej rzetelne, wystarczy porównać je z każdą inną wersją językową. Biblia Tysiąclecia bezwstydnie sfałszowała to zdanie.
    W Talmudzie to jest tłumaczone przykładowo w taki sposób: kontakt z ciałami nieboszczyków powoduje nieczystość rytualną. Dlatego kontakt z żydowskim cmentarzem powoduje nieczystość. Ale kontakt z cmentarzem gojów już nie, ponieważ goje nie są ludźmi, i uzasadniane to jest właśnie odwołaniem do Ez 34:31.
     
    Tak tłumaczy Baba Mezia 114b (http://halakhah.com/babamezia/babamezia_114.html):
     
    For it has been taught: R. Simeon b. Yohai said: The graves of Gentiles do not defile, for it is written, And ye my flock, the flock of my pastures, are men;  only ye are designated ‚men’.
     
    Nauczano” R. Simeon b. Yohai mówił: kontakt z grobami pogan nie bezcześci ponieważ jest napisane, A wy, trzody moje, trzody pastwiska mego, ludzie jesteście; tylko wy jesteście nazwani ludźmi.

    Tylko żydzi są ludźmi – to jest napisane wprost w „Piśmie świętym” i rozwinięte w Talmudzie. Takie rozumienie „Pisma świętego” przyjmował również Jezus „Chrystus”. Ewangelia Mateusza 15 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=258):

    21 Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. 
    22 A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». 
    23 Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami!» 
    24 Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». 
    25 A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi!» 
    26 On jednak odparł: «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom». 
    27 A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów». 

    «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom» – porównać nie-żydów do psów mógłby każdy przyzwoity rabin, choć dzisiaj raczej porównuje się do bydła.

    Oczywiście Jezus mówił też o Samarytaninie, sugerując że nie-żydzi również mają status ludzi. Tutaj jednak wprost uznał Kaananejczyków za psów. Jezus w wielu aspektach swojego nauczania, które do nas dotarły, był nieprawomyślnym reformatorem, jednak nie da się ukryć że reformował judaizm, pozostawał w żywym kontakcie z jego fundamentami.

    Metro – Samarytanie byli Semitami, pobratymcami Izraelitów. Natomiast Kanaanejczycy byli gojami, poganami. I dlatego Joszue przyrównał ich do psów.

    opolczyk

    Polubienie

  26. Opolczyku moim zdaniem popelniles blad w tekście „czy slowianin oznacza niewolnik”
    Otóż w języku angielskim slowianin nie pisze sie slave (czyt. slejv) jak twierdzi wielu ludzi i dlatego utozsamiaja slowian z niewolnikami bo slave to rzeczywiście niewolnik. Slowianin to z angielskiego slav (czyt. slav) tak samo slavic = slowianski albo slavs = slowianie a nie slaves = niewolnicy.

    Angielskiego nie znam. Opierałem się głównie na języku niemieckim gdzie są Sklave (niewolnik) i Slave (Słowianin).
    Jeślim zrobił błąd w odniesieniu do j. angielskiego – przepraszam.

    opolczyk

    Polubienie

  27. Re: Haracz w sulistrowickiej farsie ….

    Opolczyk, wiedzę o funkcjonowaniu aparatu niesprawiedliwości należy upowszechniać. Ichnie dyrektywy są bardzo czytelne, co przypomina ksiądz Justyn Bonawentura Pranajtis w książce „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim”: http://wsercupolska.org/wsp1/images/Chrze%C5%9Bcijanin%20w%20talmudzie%20%C5%BCydowskim.pdf

    str 150-151

    III. NALEŻY SZKODZIĆ W SĄDACH

    1. Dla skazania sądem chrześcijanina, godzi się żydowi użyć wszelkiego rodzaju oszustwa, kłamstwa, a nawet krzywoprzysięstwa. |100—101|
    Talmud, traktat Baba kamma 113a: «Nauka mówi: Gdy Izraelita i goj przyjdą na sąd, jeśli możesz uwolnić go (żyda) według praw Izraela, uwolnij; skarżącemu zaś gojowi powiedz, że tak nakazują nasze prawa. Jeżeli zaś (można uwolnić żyda) według praw narodów ziemi, uwolnij i powiedz: takie są wasze prawa. Jeżeli ani jedno, ani drugie nie jest możliwe, niech działa przeciw niemu (gojowi) podstępnie, jak chce r. Iszmael. Rabbi Akiba zaś utrzymuje, że nie należy działać podstępnie, aby przypadkiem nie znieważyć Imienia (Boga Błogosławionego, gdyby żyd został przyłapany na podstępie).» *) Że tak rzeczywiście należy rozumieć to sprostowanie r. Akiby, poucza wyjaśnienie na marginesie do tego miejsca: «Niema wcale znieważenia Imienia (Najwyższego), kiedy (goj) nie zauważy, że on (żyd) kłamie.» **)

    A nieco dalej, Talmud, traktat Baba kamma 113b, Tosefta: «Niema profanacji Imienia (Boga), gdy np. (żyd) kłamliwie mówi spadkobiercy (gojowi): „dałem (jakąś rzecz) twemu ojcu; on zaś umarł“ (ty przeto mi ją oddaj); byleby tylko goj nie wiedział, że (żyd) wyraźnie kłamie.» *)

    2. Żyd może także krzywoprzysięgać ze spokojnem sumieniem. [101—102]
    Talmud, traktat mały Kalla 1b (str. 18): «Powiedziała jemu: przysięgnij mi. Przysiągł rabbi Akiba swojemi wargami, lecz w sercu swojem natychmiast tę przysięgę unieważnił.» Potem tamże nazwany został rabbi Akiba wielkim, jako ten, któremu sam Bóg wyjawił swoją tajemnicę! Podobne miejsce znajduje się w Szebuot hagahot 6d, r- Aszera: «Jeżeli prefekt miasta wezwie ich (żydów) do przysięgi, że nie uciekną ani nie wyprowadzą kogoś z miasta, mogą postępować chytrze (krzywo przysięgać), myśląc w sobie, że nie wyjdą dzisiaj, albo że nie uprowadzą kogoś z miasta tylko dzisiaj.»

    Ksiądz Pranajtis, który najprawdopodobniej zmarł jako męczennik za swoją wiarę, mówił prawdę. Baba kamma 113a, ostatni akapit (http://halakhah.com/babakamma/babakamma_113.html):

    (…) it was taught: ‚Where a suit arises between an Israelite and a heathen, if you can justify the former according to the laws of Israel, justify him and say: ‚This is our law’; so also if you can justify him by the laws of the heathens justify him and say [to the other party:] ‚This is your law’; but if this can not be done, we use subterfuges to circumvent him.  This is the view of R. Ishmael, but R. Akiba said that we should not attempt to circumvent him on account of the sanctification of the Name. Now according to R. Akiba the whole reason [appears to be,] because of the sanctification of the Name, but were there no infringement of the sanctification of the Name, we could circumvent him!

    Poprawione tłumaczenie maszynowe, do porównania z tekstem Pranajtisa (on tłumaczył z hebrajskiego oryginału):

    (…) Nauczano: „Jeśli zachodzi spór między Izraelitą a poganinem, jeśli możesz usprawiedliwić pierwszego zgodnie z prawami Izraela, usprawiedliw go i powiedz: „To jest nasze prawo”; jeśli możesz usprawiedliwić go prawami pogan, usprawiedliw go i powiedz [drugiej stronie] „To jest wasze prawo”; ale jeśli nie da się tego zrobić, używamy podstępów, aby go oszukać. To jest pogląd R. Ismaela, ale R. Akiba powiedział, że nie powinniśmy próbować go oszukiwać z powodu uświęcenia Imienia. Teraz według R. Akiby cały powód [wydaje się być] z powodu ochrony Imienia, ale gdyby nie było naruszenia uświęcenia Imienia, moglibyśmy go oszukać!

    Polubienie

  28. Czy całkowita legalizacja marihuany (całkowita, czyli nie tylko medycznej, ale rekreacyjnej, jak alkohol) byłaby dobra?


    Oczywiście że byłoby to dobre. Jestem nie tylko za całkowitą legalizacją marihuany – jestem za jej rehabilitacją. I za rehabilitacją cudownej rośliny . konopii indyjskiej:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/11/rzecz-o-konopii-indyjskiej-cudownej-roslinie/

    Nawet wiki, do której obiektywizmu często można mieć wątpliwości, niczego groźnego na niekorzyść marihuany nie pisze:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Marihuana#Zagro%C5%BCenia

    Jest o wiele mniej szkodliwa niż choćby legalny alkohol, nieznane są śmiertelne przypadki przedawkowania, a i tzw „potencjał uzależnienia” jest niższy niż przy alkoholu czy kawie, a o wiele niższy niż przy nikotynie czy narkotykach „twardych”.

    Jest skandalem i spiskiem wpływowych lobby to, że marihuana została zdelegalizowana i nadal jest prawie wszędzie nielegalna.

    opolczyk

    Polubienie

  29. Czy komunizm (w czystej formie zaproponowanej przez Marksa, nie ten stalinowski) jest dobry? Z tego co wiem, to plemiona słowiańskie podzielały pewne cechy z komunizmem (brak własności prywatnej, równość, brak bogatych obok biednych).


    Górski

    mniej więcej tak to właśnie widzę, choć Marksa znam pobieżnie. Niemniej z założenia komunizm to doktryna (cytat z PWN) „postulująca zbudowanie społeczeństwa bezklasowego, opartego na społecznej własności środków produkcji i równym podziale dóbr”.
    A tak właśnie funkcjonowały wspólnoty słowiańskie – nie było u nich podziału klasowego/społecznego na rządzących i poddanych, na bogatych i biednych a *środki produkcji” (ziemia uprawna) była własnością całej wspśólnoty. Natomiat systemy powstałe rzekomo w oparciu o Marsa – bolszewizm w ZSRR, maoizm w Chinach i ich odpryski to nie był komunizm i stąd nazywanie ich komunizmem jest oczywistym błędem. Niemniej współczesna propaganda tak właśnie robi – by zohydzić komunizm i by nie przyszło nam do głowy np. upaństwowienie banków i kluczowych gałęzi gospodarki.

    opolczyk

    Polubienie

    • Jeszcze 2 pytania –
      1. Co jest lepsze – armia zawodowa, armia poborowa, gdzie mężczyźni mają obowiązek służby wojskowej, czy armia poborowa, gdzie zarówno mężczyźni i kobiety mają obowiązek służby wojskowej? Dla mnie najlepsza jest armia zawodowa, lecz można wprowadzić obowiązkowe szkolenie wojskowe (bez musztry, lecz głównie obsługa broni, pierwsza pomoc itp.) dla 18-letnich zdrowych mężczyzn i kobiet, ale tylko szkolenie w postaci np. comiesięcznych, kilkumiesięcznych wyjazdów szkoleniowych przez rok lub 2 lata. Armia poborowa jest zła, w obu modelach. Model, gdzie tylko mężczyźni mają obowiązek służby wojskowej dyskryminuje mężczyzn, bo kobiety mają wolność wyboru. Drugi model jest sprawiedliwy, lecz i tak sam w sobie jest zły, bo armia powinna być zawodowa. Ważnym argumentem jest to, że żołnierze zawodowi na pewno są bardziej entuzjastycznymi żołnierzami, ponieważ służą z własnej woli, a poborowi będą mniej chętni walczyć za kraj, bo zostali zmuszeni do służby wojskowej wbrew swojej woli.
      2. Jakie jest pańskie stanowisko na temat aborcji?

      Ad1) Armia musi mieć zawodową kadrę oraz szerokie rzesze „pospolitego ruszenia” – czyli w praktyce wszystkich zdolnych do obsługi broni mężczyzn. Dla nich wystarczy jednorazowy pobór i intensywne szkolenie przez 3-6 miesięcy, a później raz – dwa razy do roku (sobota i niedziela) szkolenia i ćwiczenia na strzelnicy. Broń w zapieczętowanych szafach metalowych powinni mieć Polacy w domach – na wypadek niespodziewanej agresji.
      Kobiety z walk osobiście wyłączam. Tu nie idzie o „dyskryminację” mężczyzn. Kobiety mają inne zadania – opieka nad dziećmi, starcami, chorymi i rannymi a także praca na zapleczu w czasie, gdy mężczyźni walczą. U Słowian i Indian kobiety nie brały udziału w walkach i wojnach. Miały inne obowiązki na „tyłach”. Myślę, że to było słuszne i logiczne.

      Ad 2) Tylko i wyłącznie kobieta wciąży ma prawo decydować, czy ma urodzić dziecko czy nie. Narzucanie w tej sprawie jakicholwiek zakazów i nakazów to totalitaryzm.
      Rola państwa może się ograniczyć co najwyżej do tego, by stworzyło takie warunki socjalne, aby kobiety chciały rodzić, nie bojąc się nędzy. Ważna jest w tej sprawie i edukacja seksualna – naturalnie wyważona, nie nachalna i w odpowiednim wieku – powiedzmy od 11-12 roku życia, gdy zaczyna się przeciętnie dojrzewanie płciowe dzieci. Ważna jest też sprawa dostępu do możliwie szerokiego i możliwie taniego asortymentu środków antykoncepcyjnych. Im więcej antykoncepcji tym mniej aborcji.

      opolczyk

      Polubienie

    • (- – -)

      Komentarz usunięty.

      Kocimir – przegiąłeś pałę. Tak możesz pisać na własnym blogu!

      „No bo mnie szlag trafi zaraz!!!”

      Szarogęsić się u mnie nie pozwolę nikomu. Ani wydawać poleceń („Czytać wpisy Pszeka.”).

      Załóż własny blog i tam możesz pisać co chcesz o Stalinie, Marksie i komunizmie. I cytować Pszeka
      U mnie, dokąd nie skończysz ze Stalinem i komunizmem, masz szlaban.

      opolczyk

      Polubienie

  30. Re: wyścig szczurów

    To jest fajny obrazek, pokazuje „narrację” narzucaną szczurom i przyczyny ewentualnego zwątpienia czy dezorientacji:

    Jeśli jeden obraz zastępuje tysiąc słów, to jaką wymowę mają ruchome obrazki? Pewnie jeszcze większą.

    Bolaszaje spasiba Metro,

    rysunek i film dorzuciłem do wpisu.

    opolczyk

    Polubienie

  31. Dwa pytania –
    1. Czy Baszszar al-Asad to rzeczywiście dyktator, który ciemięży Syryjczyków i używał broni chemicznej?
    2. Czy Protokoły Mędrców Syjonu to faktycznie oszustwo stworzone przez agenta carskiej Ochrany?


    Siwek,

    przyznam się, że pytania są dość naiwne.

    Ad1) Baszszar al-Asad został wybrany w legalnych, odpowiadających zachodnim standardom wyborach prezydenckich. Ma poparcie większości mieszkańców Syrii. Owe domniemane „ataki bronią chemiczną” były albo kreacjami medialnymi albo/i operacjami faszywej flagi zwalanymi na niego. Asad nie miał najmniejszego powodu do gnębienia ludności cywilnej Syrii.

    2. Gdyby agent carskiej ochrany chciał skompromitować środowiska żydowskie w Rosji, sporządziłby kilka „donosów” o tym, że planują zamach na cara, a nie wymyślałby obszernych „protokołów”, które cechują się dobrą znajomością słownictwa i mentalności żydowskiej, ich stosunku do gojów i ich planów zdobycia dominacji nad gojami. Wiele z tego, co w nich pisze jest obecnie na naszych oczach realizowane.

    Myślę, że taka odpowiedó jest wysrtarczająca…

    opolczyk

    Polubienie

  32. Re: Co słychać na Dzikich Polach

    Andrzej, nie łódź się że to Ukraina ma być miejscowym „Izraelem bis”. Im chodzi przynajmniej o zestaw Polska+Ukraina, być może z Pribałtyką i czekającą na „ścięcie” Białorusią. Żydzi ciągle inwestują wiele w ruchy wywrotowe na Białorusi, Biełsat to tylko przykład.

    O tym, że chodzi o Polskę+Ukrainę, lojalnie informował nas już przed dekadą santo subito rebe Adam Michnik: http://www.fronda.pl/a/polska-i-ukraina-jednym-panstwem-to-marzenie-michnika,3383.html?page=2&amp;, https://kresy.pl/wydarzenia/michnik-chce-polsko-ukrainskiego-panstwa/

    Tą samą ideę, pod nazwą „Wielkiej Sławii” wrzucali chyba kiedyś jacyś koszerni narodowcy, przykład: https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/02/06/narodowa-republika-slowianska-slowiania/

    Czy im wyjdzie? Chyba za wcześnie oceniać. Pewnie chcą podzielić Polskę i Ukrainę, dać Niemcom Ziemie Odzyskane według formuły granic z 1914 lub 1938 roku, na Ukrainie odpuścić kawałek Noworosji i z musu – Krym. Ale realizują ten plan. Cała polityka wspierania żydobanderowskiej Ukrainy przez 3RP i (staranie reżyserowana) emigracja milionów Ukraińców do Polski to właśnie realizacja tego planu. Pamiętajmy także o akcji Lecha Kaczyńskiego z 2008 roku, który we współpracy z Saakaszwilim chciał wciągnąć Polskę w wojnę z Rosją. Z Ukrainą prawie im się udało w 2014 roku, w każdym razie wojnę domową już mają. W tą wojnę domową chcieli wkręcić także Wojsko Polskie, sondowali kadrę oficerską czy zechce walczyć w Donbasie. Kaczyńscy mają prawo powrotu do Palestyny dokładnie jak Michnik, ci ludzie ciągle ten plan realizują.

    Metro,

    o tym, że idea wymierzonego przeciwko Rosji międzymorza nadal jest aktualna, a nawet popierana przez pseudo-słowianofili nie tak dawno pisałem.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/03/bialczynski-spolka-na-manowcach-rusofobii/
    https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/06/aneks-do-miedzymorza/

    Na Ukrainie zależy banksterom przede wszystkim dlatego, że ma długą granicę z Rosją. Nadal też istnieje dla nich realne niebezpieczeństwo, że Ukraińcy w końcu ockną się i zwrócą w stronę Rosji. I stąd Izrael-bis ma dla nich takie znaczenie – skolonializowanie Ukrainy do tego stopnia, by już nigdy więcej nie zwróciła się w stronę Rosji. To, że chcą stworzyć państwo polsko-ukraińskie z ich punktu widzenia jest b. ważne. Do obecnego rozbicia i skłócenia społeczeństw w Polsce i na Ukrainie doszedłby bezpośredni i codzienny konflikt polsko-ukraiński. A takie skłócenie mieszkańców takiego „państwa” gwarantowałoby im bezpieczne rządy rozbitym i skłóconym bydłem roboczym. Jeśli globalizm nie padnie wkrótce na pysk, to czeka nas jeszcze Judeo-polo-ukraina.

    opolczyk

    Polubienie

    • Szanowny Metro poruszył bardzo ważną sprawę.

      Pisywałem o tym w różnych miejscach internetu od dawna. Od kilku lat. Nigdy moje ostrzeżenia nie były odbierane poważnie. Najdelikatniej rzecz ujmując Polacy pukali się w czoło, a polskojęzyczna chasbara rechotała szydząc, lub opluwała mnie ile parchatej śliny w pysku starczało.

      A parchom chodzi właśnie o to, żeby przejąć polskie tereny tereny przedwojenne. Czyli środkowowschodnią Polskę (zachodnia i południowa „wróci” do Rzeszy tym razem z numerem IV), zachodnią UPADlinę (chcieli więcej ale W.W.P. pokazał im „faka”), i tak jak pisze Szanowny Metro także Pribałtikę oraz Białoruś. Są symptomy, że Łukaszenko „mięknie”, niestety.

      Z tych terenów ma powstać już nawet nie Polin, bo ta już jest (strażnik łojów chanukowych w Pałacu Namiestnikowskim oficjalnie używa tej plugawej nazwy) tylko Nowa Judea – państwo żydo-chazarskie. Bo na uj im Palestyna tak naprawdę. Klimat do dupy, piachy, pustynie, wrogie otoczenie. Tereny, o których mowa, jawią się wręcz krainą mlekiem i miodem płynącą w porównaniu do okolic Negev.
      Tylko ci Słowianie na przeszkodzie stoją.

      Dlatego parchy od wieków starają się rozwiązać „kwestię słowiańską”. Komunizm (Bronsztajna/Kaganowicza/Berii) miał takie zadanie, Hitler miał wyznaczone takie zadanie. Itd.
      Wydaje się, że obecnie parchacizna jest tak blisko „ostatecznego” rozwiązania tej kwestii, jak jeszcze nigdy nie była. Do tego polskie bydło rzeźne dobrowolnie i z ochotą (jako „suwerenni” (od rozumu) demokratyczni Wolacy idzie radośnie pod żydowski obrzędowy nóż

      Tyle, że nawet gdyby Polacy oddali swój kraj parchom dobrowolnie i w całości, to to i tak żydów nie zaspokoi.
      ZWYCIĘSTWO nad znienawidzonymi Słowianami (w szczególności Polakami) MUSI ZOSTAĆ UŚWIETNIONE KONSUMPCJĄ MACY. I to nie byle jakiej.
      Ta maca musi zostać podlana KRWIĄ Gojów-Polaków. Krew Ukraińców od 2014 roku już robi za przyprawę. Czas na Polską krew.
      I ona niebawem popłynie.

      Świadczą o tym ruchy polskojęzycznych rządów w sprawie UPAdliny. Od 2014 roku te plugawe rządy uprawiały politykę wchodzenia w dupę żydo-banderowcom, żeby wywołać wściekłość tych nielicznych, jeszcze posiadających resztki rozumu, Polaków.
      Teraz od kilku miesięcy te same polskojęzyczne ścierwa „patriotycznie” przypominają jednak o banderowskich zbrodniach na Wołyniu.
      Myślicie, że nabrali rozumu? Że to z polskiego patriotyzmu wynika?
      Nie. Oni rozumu nigdy nie stracili. To po prostu kolejny etap mający na celu wywołać lokalną wojnę między Polakami a banderowcami. Podobno jest tych neo-bandersynów w Polsce już ponad 4 miliony. Do pacyfikacji milionowego miasta wystarcza 2-3 tysiące uzbrojonych i zdeterminowanych ludzi. Czy muszę mówić więcej.
      Do tego dochodzi to, że gdy parchy wydadzą UPAdlińcom rozkaz „rezania Lachiw”, to Polacy nie będą mieli czym się bronić.
      Polskie jednostki wojskowe (raczej to co z nich zostało) pilnowane są przez żydowskie firmy ochroniarskie. Stany magazynowe na czas „W” w broni osobistej (krótkiej i długiej) i amunicji do niej zapewne już dawno zostały sprzedane a te które zostały żydzi rozdadzą UPAdlińcom.

      Nie wierzycie? Pukacie się w czoło?…
      Pukajcie się dalej…

      Polubienie

      • Kocimr,
        czekałem aż ktoś ci odpowie. Nie doczekałem się. Wobec czego odpowiadam sam.
        Po kolei…

        Już pisałem ci, że jeśli żydo-bolszewizm chcesz nazywać komnunizmem, załóż własną stroną. Tam możesz pisać, co chcesz.
        Sprawa nr. 2.
        Nie ma „polskich ziem przedwojennych”. Kolportując te brednie wpisujesz się w brednie niemieckiej i banderowskiej hasbary upominających się o „niemieckie ziemie wschodnie” i „ukraińskie ziemie zachodnie”.
        Etniczne polskie ziemie nie sięgały nigdy za linię Bugu. Owszem, podbój tych ziem zaczął się w czasach Kazimierza III (tego od żydówki Esterki), ale nie były to ziemie etnicznie polskie, a rusińskie. Sama nazwa Lwowa pokazuje to wystarczająo – założył je ruski kniaź i dał mu imię swojgo syna – Lwa. U Polan imę Lew było nieznane. Lwów nie jest polskim miastem. Tak samo, jak nie jest poskim miastem Wilno – historyczna stolica Litwy. Te miasta zosostały spolszczone, tak samo jak zniemczone zostały Wrocław, Szczecin, Gdańsk i Opole…
        Trzymajmy się więc faktów…-
        Oczywiście masz rację, że żydostwo chcec stworzyć międzymorze z ziem polskich, ukraińskich, białoruskich i bałtyckich. Ale ziem ruskich nie nazywaj „polskimi”. Polski szowinizm niewiele nam pomoże. A wręcz przeciwmnie – wywoła jednie wrogość u wschodnich sąsiadów – u Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. I naturalnie u Rosjan.
        Czy chcesz z nimi wszystkimi zatargu??? Jeśli tak – to w imię czego? I czy to wpłynie pozytywnie na polską rację
        stanu?

        Polubione przez 1 osoba

      • Oczywiście nie ma „polskich ziem przedwojennych”. To pojęcie jest używane w celu uniemożliwienia porozumienia Polaków z Białorusinami (pomijam Ukraińców w tej chwili, tam panuje szaleństwo). Nieprzypadkowo jedna z żydowskich telewizji patr-idiotycznych ma takie logo:

        Nieprzypadkowo Konrad Rękas zaangażował się kiedyś w budowę organizacji, której zadaniem miało być „odzyskiwanie” polskiej (?) własności na Ukrainie (http://powiernictwokresowe.pl/).

        Nie przesadzajmy z tą wyjątkowością Polski. Oni „budują Jerozolimę” w każdym kraju. Podobno mają wykupiony pokaźny kawałek Patagonii, ich jest Australia, NZ, mnóstwo wysp na Pacyfiku i wiele różnych miejsc. Na serio liczyli na Krym. Ich jest chociażby centrum Paryża.

        Na pewno istnieje „kwestia słowiańska”. Słowian trudno przerobić na bezmyślnych niewolników, jak np. udało się to zrobić ze Skandynawami czy Holendrami. Ale Francuzów również trudno zniewolić,czego dają dowody co niedziela od prawie pół roku.

        Nie sądzę aby żydzi chcieli odpuścić Palestynę. Jerozolima ma znaczenie mityczne, pełni ważną rolę w ich ideologii, patrz chociażby rozdział 60-61 Księgi Izajasza (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=532). Ten program jest realizowany na naszych oczach.

        Błędem jest, moim zdaniem, celebrowanie nienawiści do Ukraińców. Jest tam na pewno grupa banderowców po szkoleniu wojskowym u żydobanderowców typu Kołomojskiego, ale olbrzymia większość tych ludzi jest zupełnie normalna. Oni musieli uciekać z kraju, w którym grupy, które zdobyły władzę w wyniku przewrotu, wywołały wojnę domową. Ludzie z Charkowa czy Kijowa nie mają żadnych związków z banderyzmem.

        Metro.

        ze wszystkim co napisałeś (zabrzmi to jak za komuny w Sejmie) zgadzam się w 100 %.

        Zapędzanie durniów do „odzyskania polskich kresów” legitymizuje niemieckie roszczenia do „ziem utraconych” i jedynie co sprawia, to zamęt i kłótnie o granice. Cokolwiek złego myślę o Stalinie – to co zrobił z granicami i masowymi „przesunięciami” ludności polskiej i niemieckiej było jak najbardziej słuszne. Polska wróciła na jej właściwe miejsce w Europie.

        Wyjątkowość Polski to wymysł powstały w okresie zaborów, wymyślony przez pieprzniętych polskich „mesjanistów”. Uznali Polaków za „naród wybrany” i ta brednia nadal jest kolportowana. Dla okupanta zachodu Polska jest tylko jednym z podbitych krajów, w niczym nie wyjątkowym. I wcale nie jest planowana na nową Jerozolimę, bo ze wzgórza w Jerozolimie, mającego dla żydostwa znaczenie symboliczne, mośki i icki nie zrezygnują. Owszem – Polska ma znaczenie strategiczne – na osi Wschód Zachód jest strefą buforową i platformą do ataku na Rosję. Na tym kończy się jej wyjątkowość.

        Oczywiście że istnieje „kwestia słowiańska”. Opowiedzenie się Polaków po stronie Rosji byłoby dla globalistów porażką. Przez to Rydzyki i Michniki szczują Polaków na Rosję.

        Sam wielokrotnie podkreślałem, że większość Ukraińców nie jest ani wściekle antypolska, ani wściekle antyrosyjska. Niestety władzę przejęła w Kijowie agentura żydowsko-banderowska. Normalizacja stosunków polsko ukraińskich jest możliwa. Warunkiem tego jest dojście do władzy w Polsce normalnych Polaków, a na Ukrainie normalnych Ukraińców. I uznanie przez obie strony za niernaruszalną i naturalną granicę na Bugu.

        opolczyk

        Polubienie

      • Re: „odzyskiwanie polskich kresów”

        Pomijając kwestię Prus Wschodnich, to obecna wschodnia granica Polski jest ustalona na korzyść Polski. Na mapie z XIX wieku widziałem, że Białystok leżał dokładnie na granicy osadnictwa polskiego i ruskiego. Zresztą nawet dzisiaj widać inny typ starszego budownictwa od zachodu i wschodu tego miasta. Teraz się to wymieszało, ale Białystok to było żydowskie miasto dokładnie na granicy Polski i Rusi. A dzisiejsza granica leży ~50km na wschód od miasta.
        Hajnówka jest białoruskim miasteczkiem a należy do Polski. Brześć był żydowskim miasteczkiem na Rusi a teraz jest na granicy. To samo z Hrubieszowem, to żydowskie miasteczko na Wołyniu. Ruskie osadnictwo zaczynało się tuż za Zamościem, a teraz wołyński Hrubieszów należy do Polski. Peremyśl również był żydowskim miasteczkiem na Ukrainie, a teraz jest na granicy. Do Akcji Wisła Bieszczady były ewidentnie ruskie. Także mrzonki banderowców o Ukrainie od Kubania bo Krakiw mają pewne merytoryczne uzasadnienie, przynajmniej jeśli chodzi o Krakiw 🙂
        Prawda jest taka, że granice wyznaczone przez Józefa Stalina według kryterium etnicznego były z korzyścią dla Polski, zwykle przesunięte na wschód o 20-50km. Takiemu wyznaczeniu granic towarzyszyły paskudne wysiedlenia, ale ta bardzo wysoka cena pozwoliła osiągnąć spokój. Nie powinniśmy wysiłku z lat 1940-tych teraz marnować.
        W 1931 roku był ostatni w 2RP spis powszechny:

        Powyższą interpretację potwierdza współczesna mapa:

        Re: „Polska Chrystusem narodów”

        Znam tą sprawę jeszcze z interpretacji katolickiej, ona chyba dodaje smaku całemu problemowi.
        Otóż Jezus „Chrystus” to, jak wiadomo, „Syn Boży”, taka bosko-ludzka hybryda. Jego ofiara na szubienicy w Jerozolimie, z powodu jego hybrydziego statusu, jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Porównywanie kogokolwiek czy czegokolwiek do „Chrystusa”, szczególnie w kontekście jego śmierci, jest w chrześcijaństwie zakazane, to coś jak świętokradztwo czy samo świętokradzwo. Zresztą jest to sfera tabu w kulturze. Nikt przecież nie mówi np: „dostałem wpierd#ol jak Jezus”, „zakrwawiony jak Jezus” czy podobnie. To jest kulturowe tabu.
        A tutaj niby „Polska Chrystusem narodów”. I nie jest to świętokradztwo? Żaden biskup nie zgłosił sprzeciwu? Dużo wyjaśniają kulturowe afiliacje Adama Mickiewicza: http://www.jhi.pl/psj/Legion_zydowski_Adama_Mickiewicza
        Mickiewicz i to całe towarzystwo to była żydomasoneria, oni manipulowali religią w celu sprowokowania Polaków do wojny z Rosją. Czterysta-dwieście lat temu zrobili z Polakami to samo, co teraz robią na Ukrainie. Pewnie już to wrzucałem, ale ciągle mnie fascynuje sposób, w jaki szkoła wyprała nam mózgi…

        Re: Ukraińcy

        To żydzi prowadzą projekt wywołania wojny pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Efektowny przykład:

        Nie powinniśmy dać się skłócić. Tylko „oni” na tym zyskają.

        PS.
        Bez merytorycznej okazji, ale fajną mapkę znalazłem. Najczęściej używany DRUGI język w 2RP. Robi wrażenie 🙂

        Mapka oczywiście jest trochę zafałszowana. Fioletowy obszar dominacji jidysz powinien dotyczyć tylko miast i miasteczek, bo miasta były żydowskie a wieś polska, tam generalnie nie było problemu „drugiego języka”. No ale wiadomo kto mapkę zrobił i po co. Tak się buduje „Izrael bis”.

        Polubienie

  33. Re: palenie książek

    BBC Fake News mogła porównywać akcję palenia książek przez gdańskiego klechę do akcji z 3Rzeszy. Nie mówią że w Niemczech palili książki, które w ogóle nie powinny zostać wydane – plugawą żydowską literaturę. Zresztą to całe porównanie to zwykła żydowska histeria. Jak widzę to Wiesława z Vancouver precyzyjnie odebrała i wzmocniła mem z parszywej propagandy.

    Tymczasem książki niszczy się ciągle, zawsze tak było. Wiemy że największa na świecie Biblioteka aleksandryjska płonęła bodajże cztery razy. Książki są nośnikami idei, a jeśli idee przeszkadzają, to niszczy się, oprócz ludzi, także ich nośniki.

    Książki zawsze się niszczyło. Żydzi podnoszą larum, jak ktoś poza nimi pali książki (np. 3Rzesza), a sami robią to samo. Eustace Mullins opowiadał, że niemiecki przekład jego książki „Secrets of the Federal Reserve” był pierwszą powojenną książką, która w Niemczech trafiła na przemiał, bodajże w 1954 roku. Wcześniej oczywiście nie niszczyli książek nie dlatego, że byli tak dobrzy, tylko że sami wyrzucili książki z 3Rzeszy na przemiał i całkowicie kontrolowali niemiecki przemysł poligraficzny. Książka Mullinsa nie została spontanicznie spalona, tylko trafiła na przemiał na rozkaz podporządkowanej żydom biurokracji. Efekt jest ten sam.

    W bibliotekach co jakiś czas (15 lat?) przeprowadza się rotację stanów książek. Teraz wartościowe stare pozycje są wyrzucane, idą na przemiał, zastępowane są plugastwem, które aktualnie się wydaje. Osoby, które znają realia rynku księgarskiego z PRLu chyba wiedzą, że wtedy książek było mniej, ale dużo było wartościowych, teraz wydawane jest właśnie plugastwo, zwykle zawinięte w kolorowy papierek (g#wno w kolorowym opakowaniu). I to plugastwo trafia do bibliotek, stare książki idą na przemiał. Przemiał to właśnie odpowiednik palenia książek w wykonaniu bezdusznej parszywej machiny biurokratycznej. Efekt jest ten sam.

    Następna sprawa to cyfryzacja. To również dzieje się na naszych oczach. Bardzo trudno znaleźć antyjudejskie książki np. z XIX wieku w wersji cyfrowej, a było ich sporo. One pewnie są digitizowane, ale nie są udostępniane. To robi na największą skalę prywatna instytucja poza jakąkolwiek kontrolą, rebe Gugle. Promowane jest za to szeroko dostępne plugastwo. Cyfryzacja książek to proces, przy okazji którego stare, niewygodne dla reżimu książki, również są niszczone, „palone” nie na ulicach, a właśnie w ramach działalności niewidzialnej biurokracji. Efekt jest ten sam.

    Bez oceny akcji klechy z Gdańska sam uważam że książki J.K. Rowling nadają się właśnie do spalenia. To narzędzia wojny ideologicznej, obok „orientacji seksualnych”. Harry Potter uczy dzieci czarnej magii – używania magicznych sztuczek do realizacji swoich egoistycznych celów, bez oglądania się na dobro bliźnich, nawet na ich szkodę. Kiedyś uczyło się dzieci istnienia obiektywnego Dobra i Zła oraz nakazu, aby traktować bliźnich w taki sposób, jak sami chcemy być traktowani. W chrześcijańskiej narracji te książki rzeczywiście promują satanizm, nie chodzi jednak o chrześcijaństwo, książki Rowling promują idee społecznie destrukcyjne, „wojnę wszystkich ze wszystkimi”. Te książki są nośnikami destrukcyjnych społecznie idei, nie powinno ich być, a jak już są, to powinny zostać zniszczone.

    Powyższe uwagi nie mają związku z hecą wyprawioną przez gdańskiego klechę. On po prostu zrobił hecę dla podtrzymania ducha swoich owieczek i baranów. Nie ma co jednak ulegać histerii kreowanej przez parszywych kłamców z BBC Fake News, lepiej bez emocji spróbować spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście.

    Metro,

    narrację BBC kompletnie pominąłem, przypominając za to „tradycje” kościelne palenia ksiąg już od najpóźniej IV wieku. Nie czytałem książek J.K. Rowling i nie wiem na ile są złe, niemniej na pewno o wiele gorzej oddziałowuje na umysły ludzi żydo-biblia i to ona najbardziej zasługiwałaby na spalenie.
    Tekst Wiesi zamieściłem głównie z tego względu, że wspomniała m.in. o odradzającej się słowiańskiej braci, które to odrodzenie i ona popiera.

    opolczyk

    Polubienie

    • Jeśli chodzi o książki Rowling, też nie czytałem. Oglądnąłem za to jeden z filmów, ekranizację jej książki. Gówniarze latali tam na miotłach, najlepsza nazywała się Nimbus 2000. Widzę że latające miotły są ciągle dostępne w handlu:

      „Pan Jezus” uczył: „będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Oczywiście on tego nie wymyślił. To samo pisali Egipcjanie w Księdze umarłych setki lat przed nim, w plemionach (także) słowiańskich ta zasada również była stosowana. Rowling podważa sens tej zasady, uczy ślepej realizacji własnych zachcianek po trupach.

      Podobno demonstracje przeciwko tej książce (czy serii książek) były organizowane nie tylko w Polsce (u nas mało kumające „mohery” pod auspicjami rebe Rydzyka) ale właśnie w katolickich okolicach Niemiec, Austrii czy Szwajcarii. Tam ludzie pewnie rozumieli o co w tym chodzi. „Harry Potter” to wojna kulturowa, bardzo groźna dlatego, że skierowana przeciwko bardzo plastycznym dzieciom. Te książki wbijają im do głów społecznie destrukcyjne paradygmaty zachowań.

      Jeśli nie jesteś zainteresowanym sprawą antropologiem, książki nie przeczytasz bo szkoda Ci czasu, ale film możesz oglądnąć. Tam chodzi o czarną magię. Określenie „czarna magia” nie ma merytorycznego związku z chrześcijaństwem, chodzi o magię, która ma na celu wyrządzenie innym szkody (dlatego „czarna”). Jak się domyślasz, magia, zwłaszcza czarna, to specjalność pewnego plemienia. To oni spopularyzowali te książki swoim marketingiem, udał im się wywołać ogólnoświatową histerię.

      Nie neguję tezy, że „Pismo święte” nadaje się do spalenia, być może jest pierwsze na liście. Ale książki Rowling również powinny na tej liście wylądować. Jej książki (podobno była tylko „słupem”, to dzieło służb specjalnych) są jednak czytane przez poddające się manipulacji dzieci, dlatego są bardzo szkodliwe. „Pismo święte” to narzędzie (jedno z narzędzi) judaizmu, spalenie samych książek nie rozwiąże problemu [Ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk…].

      Talmud był palony w Europie wielokrotnie – z jakim skutkiem?

      Metro,

      prawdę mówiąc to ogromna większość współczesnej „literatury” zasługuje na przemiał. Mam też wątpliwości, czy Harry Pottera czytały przede wszystkim dzieci.
      Gówniarzeria dzisiaj kocha komputery i gry komputerowe. Do książej jej nie ciągnie. To chyba dorośli szukali w tych książkach odskoczni od rzeczywistości, marząc o czarodziejskich mocach. Filmów z nim też nie oglądałem, ale pokaż dobry film kręcony ostatnio w jewrejskim holyłudzie? Zresztą bardziej szkodliwe dla dzieciarni i młodzieży są „wojenne” gry komputerowe, w których setkami zabijasz „wrogów”.
      Albo to – czy taka audycja w telawiwzorni nie jest gorsza od filmów o Harry Potterze?

      https://vod.tvp.pl/video/ziarno,zydzi-nasi-starsi-bracia-w-wierze,23348930

      A tv nadal jest bardziej popularna niż książki.

      opolczyk

      Polubienie

  34. Jakie jest podejście pogaństwa do współżycia przed i po ślubie? Czytałem na anglojęzycznej stronie, że pogaństwo uważa, że współżycie jest naturalne i nie zakazuje go przed ślubem. Jak też pogaństwo zapatruje się na śluby, skoro można współżyć przed i po ślubie, tzn. jakie funkcje w pogaństwie ma ślub? Czy nieślubne dzieci były uważane przez pogan za bękarty?
    P.S. Oczywiście nie próbuję nikogo „nawracać”, ale się po prostu pytam.

    Brzózka,

    B. dobre pytania!
    Współżycie seksualne przed ślubem nie było u pogan/Słowian czymś „grzesznym”. W końcu Kupalnocka była „instytucjonalnym” świętem inicjacji seksualnej młodzieży. Stosunków seksualnych przedmałżeńskich nie zakazywano i nie potępiano. Natomiast śluby były po to, aby para, która się „dobrała”, dobrze wspólnie wychowała spłodzone dzieci. Obojętnie czy spłodzone przed-, czy po ślubie. O ślubach słowiańskich będzie u mnie jutro na blogu.
    Pojęcie bękartów to wymysł głównie krystowierczy – wymyślony po to, by małżeństwu zawartemu na ołtarzach Jahwe nadać znaczenie wyjątkowe. Tylko „ślubne” potomstwo miało prawo do spadku i dziedziczenia. A ponadto pojęcie „dziecka z nieprawego łoża” uniemożliwiało bękartom papieży, kardynałów, biskupów i klechów roszczeń majątkowych wobec ojców – byli wszak „bękartami” – dziećmi z „nieprawego łoża”…

    opolczyk

    Polubienie

  35. Re: Jak car Aleksander II wyzwolił chłopów w Królestwie Polskim…

    //Pytaniem pozostaje kwestia, czy umieszczenie pomnika cara Aleksandra II w Częstochowie, przed klasztorem jasnogórskim, a więc centralą kultu maryjnego w Polsce, było prowokacją czy nie?//

    Wcale nie musiało chodzić o jakiekolwiek szyderstwo.

    Po pierwsze: Matka Boska Częstochowska to ruska ikona. Tutaj w towarzystwie podobnych ikon: http://www.lublin.cerkiew.pl/ikony.php?id=0&id_n=12
    To wszystko to ta sama bizantyjska konwencja estetyczna. Malowaniem (pisaniem) ikon rządzą szczegółowe dyrektywy dotyczące umiejscowienia poszczególnych postaci, koloru szat, itp. Oczywiście różne klasztory wypracowują własne style, ikony pisze się od setek lat, stąd też różnice. Ale wszystkie bizantyjskie ikony są podobne. Można porównać częstochowską ikonę z odpowiednikami z Loudres czy Fatimy. Tam to są figury a nie obrazy, i w zupełnie innej konwencji. Widać różnicę.
    Oni próbują ukryć pochodzenie częstochowskiej ikony z oczywistych względów, dzisiaj Matka Boska Częstochowska najprawdopodobniej jest agentką Putina. Ludzie, którzy zdawali sobie sprawę z pochodzenia częstochowskiej ikony mogli zupełnie inaczej patrzeć na pomnik cara pod klasztorem.

    Po drugie: w XIX wieku papieże generalnie nie prowadzili konfrontacyjnej polityki wobec Cesarstwa Rosyjskiego, rozumieli naturę modernizmu, kto go zainicjował i sponsorował i generalnie uważali cara za sojusznika. W cesarstwie działały chyba trzy lub cztery katolickie wyższe seminaria duchowne, jedno w Petersburgu. Ustawienie pomnika cesarza pod katolickim klasztorem wcale nie musiało być żadną prowokacją ponieważ papieże nie prowadzili otwartej wojny z prawosławiem.
    Symptomatyczna jest reakcja papieży na Powstanie listopadowe czy styczniowe. Oni rozumieli o co w tym chodzi i wówczas masonerii nie wspierali.

    Po trzecie: w tamtych czasach turystyka, zwłaszcza chłopska, była umiarkowanie rozwinięta (ujmując sprawę delikatnie). Jedyną formą turystyki, w której chłopi masowo uczestniczyli, była turystyka pątnicza, religijna. Stąd umieszczenie pomnika chłopskiej wdzięczności w Częstochowie, największym polskim centrum turystyki religijnej, wydaje się być logiczne.

    Metro,

    wszystko co napisałeś to racja. Ale urzędnicy carscy znali mentalność polskiego katolactfa. Im nie chodziło o papiestwo, a o szydzenie z „polskich” katolików – patrzcie – tu stoi nasz car, prawosławny, przed waszym „najświętszym” katolickim klasztorem, waszej katolickiej „Jerozolimy”.

    opolczyk

    Polubienie

  36. Czy u dawnych Słowian istniały różnice majątkowe między ludźmi? Jeśli tak, to w jakim stopniu i kto był uprzywilejowany, jeśli jest to znane?

    Belka,
    odpowiedź na to pytanie daje choćby archeologia. Odkryto wiele słowiańskich grodów typu „biskupińskiego”. Charakteryzują się tym, że wszystkie domostwa były podobnej wielkości i o podobnym „standardzie”. Ani jedno nie wyróżniało się wielkością czy czymkolwiek świadczącym o wyższej zamożności jego mieszkańców.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Biskupin_(stanowisko_archeologiczne)

    opolczyk

    Polubienie

  37. Re: Wielka Lechia istniała naprawdę…

    Te wszystkie zdjecia przedstawiajace rekonstrukcje tych metropolii to czysty FAKE. Wystarczy poszukac na Google Images co one tak naprawde przedstawiaja – starozytne budowle Mezopotamia, Babilon, Egipt, Troja.

    Oneness,
    myślałem, żeś mądrzejszy…
    Popatrz na datę tego wpisu (1 kwietnia – prima aprilis) i przeczytaj ten:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2019/04/02/odnosnie-wpisow-o-plaskiej-ziemi-i-wielkiej-lechii/

    I stuknij się palcem w czoło…

    opolczyk

    Polubienie

  38. Re: Powrót do słowiańskiej tożsamości

    Niemalże równocześnie i zapewne niezależnie poniekąd podobne uwagi, u niego o pustce duchowej/ideologicznej, zamieścił na swoim blogu Zbigniew Jacniacki: http://zbigniew1108.neon24.pl/post/148477,diagnoza-choroby-smutku-czy-jest-lekarstwo

    Chrześcijaństwo po prostu się zgrało, nikt poważny nie zmobilizuje się do działania w imię realizacji chrześcijańskiej mitologii. Pan Ryzyk próbował ostatnio przy okazji śmierci żydowskiego prezydenta Polski wyprawić „mohery” z kijami na Moskwę i nie udało się. Miejmy nadzieję że nikomu już się nie uda.

    To właśnie chrześcijaństwo walnie przyczyniło się do obecnego kryzysu cywilizacji a najpierw do powstania tej cywilizacji, do świata w którym staliśmy się żydowskimi niewolnikami. To chrześcijaństwo uczy że oni są „narodem wybranym”, ich mitologia organizuje cały świat materialny i niematerialny, w rzeczywistości może są paskudni, ale jak się ochrzczą, to już stają się porządni. A przecież to nieprawda.

    Chrześcijaństwo się zgrało i żyjemy w czasach pustki ideologicznej. Są oczywiście wykolejeńcy wyznający feminizm, antropogeniczne globalne ocieplenie czy podobne ideologie, ale te nowe żydowskie uniwersalistyczne religie nie mają chyba dostatecznej zdolności mobilizacji mas.

    Chrześcijaństwo kiedyś posiadało zdolność do mobilizacji mas. Podobno to był jeden z kluczowych powodów wykreowania religii opartej na mitach o Jezusie na religię Cesarstwa Rzymskiego 1700 lat temu. Religia ta posiadała unikalną cechę mobilizacji fanatyków gotowych umrzeć bolesną śmiercią w imię „Chrystusa”, co oczywiście zwróciło uwagę rzymskiej administracji, która ze zrozumiałych powodów chciała wykorzystać tą fanatyczną energię w celu budowy czy konsolidacji Imperium. Nawet im się udało, ale religia chyba podlega zjawisku znanemu jako „cykl życia produktu”. Chrześcijaństwo się już zgrało, co ładnie ilustruje tekst opublikowany przez Zbigniewa Jacniackiego.

    Protokół XVI deklaruje w jednym miejscu: „zniszczymy wszelkie formy autoidentyfikacji grupowej oprócz naszej własnej”. Autoidentyfikacje w oparciu o polskość zniszczyli, a w każdym razie przejęli. Dzisiaj santo subito rabini Michnik, Kaczyński, Morawiecki, uważają się za Polaków. Odbudowa, oczyszczenie polskości w dzisiejszych warunkach nie ma chyba sensu. Mamy za to Słowiańszczyznę, jedną z jaśniejszych stron takiego wyboru jest przynależność do większej grupy ponadnarodowej. Jesteśmy tam młodszymi braćmi, narodem znacznie mniej zniszczonym kulturowo przez strasznych braci są Rosjanie i to Moskwa w Słowiańszczyźnie jest naturalnym liderem.

    Potrzebna jest nam zdolność do mobilizacji do zbiorowego wysiłku, którą 1700 lat temu miało chrześcijaństwo. Lew Gumilow określał tą energię jako „pasjonarność”. Do wyzwolenia takiej energii potrzebna jest dobra NADRZECZYWISTOŚĆ, bo same obrzędy rodzimej religii sprawy nie załatwiają (o nadrzeczywistości: http://www.kulturaswiecka.pl/node/1091). Niby mamy fundamenty obrzędowości przed-chrześcijańskiej. Kościół katolicki, a jeszcze bardziej prawosławny, mają wysokiej jakości obrzędowość z korzeniami w Egipcie sprzed tysięcy lat – i co z tego? To nie wystarcza. Potrzebujemy dobrej autoidentyfikacji grupowej z dobrą nadrzeczywistością, która będzie źródłem energii do życia i rozwoju. W Polsce i polskości jej nie znajdziemy bo polskość nam ukradli. Stoimy na rozdrożu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s