Patriotyzm tzw. „ruchu narodowego” a patriotyzm polski…

https://opolczykpl.files.wordpress.com/2018/12/patriotyzm.jpg?w=660&h=440

.

Do napisania poniższych rozważań skłoniły mnie dwa powody – migawka z ostatniego tzw. „marszu niepodległości” zatytułowana: „Varsovie & Patriotisme”:
.

.
Oraz pytanie jednego ze znajomych: dlaczego władze PRL, a konkretnie mówiąc Władysław Gomułka zorganizował obchody tysiąclecia Polski w roku 1966? Czyżby i on uważał za początek państwa Polskiego „chrzest” Mieszka?
.

Do tzw. „marszów niepodległości” i ich podejrzanego „patriotyzmu” od samego początku podchodziłem sceptycznie i to z kilku powodów:
.

– Nie świętuje się niepodległości w kraju zwasalizowanym przez Brukselę i bandyckie NATO.
– Jeśli już – to pod hasłami walki o odzyskanie niepodległości, a nie pod bzdurnymi hasłami jak np to:
.


.
– Tzw. „ruch narodowy” jest ruchem pseudo-patriotycznym, katolickim, ruchem katolickich fundamentalistów. A przecież katolicyzm z patriotyzmem nie ma nic wspólnego – judeogenny katolicyzm jest religią kosmopolityczną, katolicy sami definiują się jako „nowy naród wybrany” obejmujący katolików na całej Ziemi, mają „stolicę” w Watykanie, a „ziemię świętą” w Izraelu-Palestynie. Co więc jest w katolicyzmie polskiego i patriotycznego? Służba interesom kościoła czy kult żydowskich idoli i bożków?
– Datę 11 listopada dla tego święta ustaliła sanacja tak, by kojarzyło się ono nierozłącznie z Selmanem vel Piłsudskim i przejęciem przezeń władzy z rąk powołanej przez Niemców „Rady regencyjnej”. Zasługi Selmana dla odzyskania niepodległości, a tym bardziej dla II RP są b. wątpliwe, przez co datę 11 listopada jako datę święta odzyskania niepodległości po prostu uważam za obraźliwą dla Polaków:
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/07/10/szkic-o-selmanie-vel-pilsudskim-i-o-sanacji/
.
Odcinam się więc zdecydowanie od tzw. „ruchu narodowego”, od tzw. „marszów niepodległości” i od ich podejrzanego „patriotyzmu”. O wiele bardziej cenię patriotyzm choćby towarzysza „Wiesława” – Władysława Gomułki, który dla tzw. „narodowców” to nie tylko „zły” komuch, ale i „bezbożnik”, ateista zwalczający kościół.
.

Na blogu wielokrotnie pisałem, że okres PRL, z pominięciem lat 1944-1956 czyli okresu tzw. żydo-komuny, był dla zwykłego szarego, „szeregowego” Polaka najlepszym okresem całego tysiąclecia polskiej państwowości, licząc ją od pierwszych Piastów. Choćby tu:
.
„Takiego bezpieczeństwa socjalnego zwykły szary Polak nie posiadał nigdy wcześniej i nigdy później. Powoli ale systematycznie poprawiał się byt zwykłego Polaka. Bezrobocie było wyrazem obcym. Szpitale nie bankrutowały, nie miały „limitów”. I miliony dzieci jeździły na kolonie letnie i obozy harcerskie.”
.
I tu:
.
„Ale za to nieznane było w niej bezrobocie. I nie wyrzucano z mieszkań tysiącami na ulice ludzi, emerytów i całych rodzin, które nie miały pieniędzy na czynsz. Fabryki budowano a nie zamykano. Organizowane przez państwowe zakłady kolonie letnie obejmowały miliony dzieci. I nawet dzieci z najuboższych rodzin chłopskich i robotniczych miały szansę „awansu społecznego” – mogły bezpłatnie kończyć studia i zostać inżynierami, lekarzami, adwokatami czy profesorami. Takiego bezpieczeństwa socjalnego, jaki istniał w czasach PRL, przeciętny „szary” Polak nie posiadał nigdy wcześniej i nigdy później”
.
I teraz jeszcze raz to powtórzę: nigdy wcześniej i nigdy później przeciętny Polak nie posiadał takiego bezpieczeństwa socjalnego jak w latach 1956-1989. Bezrobocie było nieznane; nie wyrzucano nikogo z mieszkania na ulicę, jeśli nie miał na czynsz; istniał bezpłatny system opieki zdrowotnej oraz bezpłatny system oświaty; dzieci z najuboższych nawet rodzin robotniczych i chłopskich miały możliwość awansu społecznego, bezpłatnych studiów i zostawania inżynierami, lekarzami, prawnikami. Wiele milionów dzieci rok w rok korzystały z bezpłatnych kolonii letnich. Ja sam przez cały okres „podstawówki” (1965-1973) rok w rok jeździłem za darmo na 3-tygodniowe kolonie letnie. Tego nie było przed PRL-em i nie było po gabieżczej  tzw. „transformacji”. A w sprawie polityki monetarnej, pieniężnej (emisja pieniądza) PRL była państwem całkowicie suwerennym. Tę monetarną suwerenność utraciła II RP tuż po puczu tzw. „sanacji” (1926) oddając kreację pieniądza sprywatyzowanemu w międzyczasie bankowi polskiemu, bezczelnie nazywanemu „Narodowym”.

https://nikander.neon24.pl/post/146026,26-pazdziernika-dzien-zdrady-narodowej
.
I stąd sanacja, chcąc coś budować – choćby Gdynię – musiała w prywatnym banku zaciągać kredyty na ogromne lichwiarskie odsetki. Władze PRL same emitowały pieniądz, nie zadłużając się do czasu Gierka w prywatnych bankach.
Owszem, nie była PRL państwem suwerennym. Niemniej Władysław Gomułka wywalczył od władz ZSRR znacznie większy zakres autonomii w polityce wewnętrznej, niż ma go III RP/Polin – bilderbergowsko-banksterska Bruksela ciągle narzuca swoje widzimisię. Owszem, w PRL stacjonowały wojska ZSRR. Ale ich zadaniem było m.in. gwarantowanie nienaruszalności zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie. Obecne dzisiaj w Polsce żołdactwo z us-armee nie będzie walczyło o polski Szczecin, Wrocław czy Gdańsk. No i w Bloku Wschodnim Polska była najważniejszym z państw satelickich, była „pierwsza bo bogu” – po ZSRR. W jewrounii jest drugorzędnym barakiem, daleko za Niemcami, Francją czy Włochami. A one same są politycznymi, a przede wszystkim militarnymi wasalami usraela. Polska więc stoczyła się do pozycji drugorzędnego wasala, popychadła „ważniejszych” wasali.
.
Ale wracam do Władysława Gomułki i postawionego mi pytania: dlaczego zarządził tak uroczyste obchody 1000 lecia Państwa Polskiego w roku 1966? Czyżby uważał, że Polska powstała w 966 roku przez „chrzest” Mieszka?
.
Polityka towarzysza „Wiesława” wobec kk była jednoznaczna – uważał on, zresztą całkowicie słusznie, „polski” kk za agenturę obcą, za delegaturę obcego tworu zwanego „Stolicą apostolską” czyli Watykanu. Nie jest przypadkiem, że Watykan dopiero w roku 1972 zaakceptował powojenną granicę Polski na Odrze i Nysie (RFN za sprawą Gomułki uznała ją wcześniej – w grudniu 1970) tworząc nową sieć diecezji. Dłuuugo „następcy Piotra” w Watykanie deliberowali, co z tą zachodnią granicą zrobić – zaakceptować, czy nie. To Władysław Gomułka wdrożył ostateczne wywłaszczenie kk z gruntów ornych. Po wojnie kościołowi od razu wszystkich gruntów nie odebrano – wielu proboszczy posiadało nadal wielohektarowe pola, obrabiane przez owieczki – naturalnie za „bóg zapłać”. Gomułka zlikwidował też przyklasztorne przedszkola (uczęszczałem do takiego jako „młodszak”). No i wyrzucił ze szkół tzw. „religię” czyli kościelno-katolicką indoktrynację. Gdy zaczynałem pierwszą klasę 1 września 1965 roku, szkoły były już wolne od tego ciemnogrodu. Wiedział ponadto doskonale Gomułka, że kk szykuje ogromne obchody tzw. „milenium”. Wyszyński, agent Watykanu, ogłosił wszak już 9 lat wcześniej tzw. „wielką nowennę” mającą przygotować owieczki na kościelne „milenium” czyli tysiąclecie „chrztu” Mieszka, którego z największym prawdopodobieństwem nie było:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
https://opolczykpl.wordpress.com/2021/08/21/mieszko-i-perfidny-nigdy-nie-ochrzczony-czyli-o-tym-jak-nadal-historycy-preparuja-nasza-historie-pod-dyktando-kosciola-katolickiego/
.
Władze państwowe widziały te przygotowania i same wystartowały własny program obchodów tysiąclecia, podczas których podkreślano, że państwo do władza i ludność, społeczeństwo, naród – a nie kościół i „chrzest”. Jednym z wdrożonych państwowych programów obchodów tysiąclecia była budowa ponad tysiąca szkół noszących imię „Tysiąclatek”. Jedną z nich wybudowano w Kluczborku – była to szkoła podstawowa nr 5 im. Emilii Plater. Dzisiaj jest „szkołą publiczną” (nie mylić z domem publicznym). Wkliknąłem się na jej „portal” internetowy. Ani słowa o tym, że to jest szkoła „Tysiąclatka”, a na zdjęciach widziałem twarzyczki uczniów w namordnikach. No i to pranie mózgów w związku z 11 listopada: uczniowie obchodzą to „święto” w namordnikach, przynajmniej ich część; na ścianie zaś wisi rzymska szubienica! Rzygać się chce na widok takiej „oświaty publicznej”.

.
.
No i właśnie – władze państwowe widząc zmasowane przygotowania kk do obchodów „milenium chrztu” postanowiły urządzić własne obchody 1000-lecia. I trzeba przyznać, że wypadły one imponująco. Kulminacyjnym ich punktem była Defilada Tysiąclecia w Warszawie. Tu jej 10-minutowy skrót:
.

Zwróciłem uwagę na komentarze po filmem, a przejrzałem jakieś 100 od góry – i wszystkie są pozytywne. A niektóre piękne. I faktycznie – z takiej Polski mogliśmy być DUMNI! Czyż ta parada nie była o wiele piękniejsza i bardziej patriotytczna od katolickiego „marszu niepodległości”?
.
Ultrakatoliccy „narodowcy” dobrze by zrobili, gdyby sobie obejrzeli tamtą defiladę i zobaczyli, jak wyglądały parady wojskowe w tak pogardzanej przez nich „komunistycznej” PRL. Ja – gdyby PRL przywrócono – natychmiast powróciłbym do Polski. Tamtą Paradę Tysiąclecia oglądałem naturalnie w telewizji. W Kluczborku 22 lipca 1966 także był uroczysty pochód – znacznie bardziej uroczysty niż pochody pierwszomajowe. Pamiętam jeszcze dobrze jedną rzecz – na dużej przyczepie ustawiona była makieta zwieńczona gniazdem orlim z siedzącym na nim orłem. Było to nawiązanie do legendy o Lechu, Rusie i Czechu: w jednej z jej wersji Lech zobaczył orle gniazdo na starym dębie i postanowił w tym miejscu założyć swój gród nazwany Gnieznem – od orlego gniazda. Legenda ta opowiada o legendarnym powstaniu Polski  bez udziału kk i bez wątpliwego „chrztu” Mieszka, co podkreślić miała tamta makieta. W rzeczywistości państwo piastowskie powstało kilkadziesiąt lat wcześniej, a nie w roku 966. „Polski” kościół obchodził milenium fikcyjnego chrztu, a władze państwowe Tysiąclecie Państwa Polskiego. Nie ma bowiem wątpliwości co do tego, że pierwszy raz zaczęto o państwie Mieszka wspominać w kronikach i dokumentach w latach 60-tych X wieku. A więc wtedy już istniało, przez co organizacja obchodów tysiąclecia przez władze świeckie była jak najbardziej uzasadniona. No i nie pozostawiono tych obchodów w łapskach pazernego kleru.
Jakiej chciałbym wbrew ultrakatolickim „narodowcom” Polski? – Takiej – słowiańskiej, a nie żydo-katolickiej:
.
I takiego życzę jej patriotyzmu:
.
I takiego hymnu:
.

.
„Narodowcy” znów z „marszu niepodległości” zrobili procesję religijną:
.
.
Czyż nie dociera do nich, że państwo związane konkordatem z Watykanem nie może być w pełni niepodległe, gdyż toleruje na specjalnych warunkach V kolumnę obcego tworu politycznego. I czyż zrozumieją, że kk od ponad tysiąca lat jest pasożytem na tkance państwa i narodu. Prawdziwy patriotyzm powinien chcieć uwolnić państwo spod jarzma rzymskiej szubienicy:
.
.
A nie ją państwu narzucać. Ich patriotyzm jest naprawdę bardzo wątpliwej jakości. Chcą Polski przybitej do krzyża, przykutej łańcuchem do Watykanu. Czyż tak ma wyglądać miłość do ojczyzny?
I już na koniec, wracając do migawki z Defilady Tysiąclecia – oglądałem ją już wielokrotnie. I od czasu do czasu do niej chętnie wracam. To były czasy!  To była Polska!
.
Niestety – była…
.
opolczyk
.