I jeszcze raz Radogoszcz…

Czyżby była to Radogoszcz?

Ta sprawa nie schodzi mi z głowy – czyżby pozostałości grodu w Mölln, o czy pisałem ostatnio na podstawie newsu ze strony Ronny Krügera była od wieków poszukiwaną Ragodoszczą?
https://opolczykpl.wordpress.com/2021/10/24/czyzby-wreszcie-zlokalizowano-radogoszcz-retre-redarow/
.
Co pisał wcześniej autor o tym grodzie? Aby to znaleźć, należy wejść na stronę startową https://slawenburgen.hpage.com/ i na lewym panelu bocznym wkliknąć się na Mecklenburg-Vorpommern:

Następnie należy wkliknąć się na Mecklenburg-Vorpommern Orte A-M:

I tam prawie na samym dole znajdziemy Mölln:

 

Opis jest długi i nie będę go całego tłumaczył. Kto chce, może go skopiować i wrzucić do automatycznego tłumacza. Pisząc go Ronny Krüger nie utożsamiał jeszcze tego grodu z Radogoszczą, a przynajmniej o tym nie wspomniał w opisie. Pisze natomiast, że od roku 2002 odwiedzał to miejsce wielokrotnie. Nazywa teren grodu pomnikiem ziemnym (Bodendenkmal). Opisuje wygląd resztek wału, otoczenia grodu i jeziora. Pontonem opływał brzeg jeziora wzdłuż wału szukając resztek mostów. Jezioro jest mocno zamulone, głębokości 0,5 – 1 metr i powoli zanika. Autor podważa wnioski archeologa Volkera Schmidta, który prowadził tam badania w roku 1988, jakoby gród był dwuczłonowy (gród i podgrodzie), czego nie potwierdzają ani naoczne oględziny, ani nowsze zdjęcia przy pomocy laserowego skanera. Niemniej  Volker Schmidt podczas wykopalisk znalazł duże ilości potłuczonej ceramiki, kości zwierzęcych, a nawet ostrogę i klucz. Przytacza za to Ronny Krüger odkrycia dokonane podczas wstępnych oględzin przez dwóch archeologów: Felixa Biermanna i Rainera Szczesiaka (niestety bez podania daty oględzin). Na marginesie nadmienię, że i ten drugi archeolog poszukuje Radogoszczy-Retry:
.

Otóż odkryli obaj ci archeolodzy resztki pali mostu prowadzącego z grodu na południe przez rzeczkę Lühmbach, które datowali dendrologicznie na lata ok. 916 i 924 n.e. Odkryli także  – tu nie wiadomo, czy był to most, czy tylko wyłożona dechami droga – idącą na wschód od grodu, na razie jeszcze niedatowaną dendrologicznie. No i znaleźli resztki – nie wiadomo, mostu przez jezioro czy tylko pomostu do cumowania łodzi – na zachód od grodu, datowany na rok ok. 944.
W sumie miałoby więc to grodzisko trzy wejścia. Autor zaznacza, że część wałów jest dobrze zachowana, choć już nie wysoka, sięgająca do 2-3 metrów. Duży fragment południowo-wschodniego rogu został jednak całkowicie zniwelowany, a wnętrze grodu dodatkowo zasypane czy wypełnione ziemią – prawdopodobnie wykorzystywane było później (XVIII-XIX wiek) rolniczo. Wnętrze grodu wygląda obecnie jak orne wcześniej pole. Duża część ziemi z wałów rozsypana została też na obecne łąki na południe i południowy wschód od grodu, będące wcześniej bagniskiem. Chodziło zapewne o zrobienie z bagniska łąki do wypasu bydła. Przytoczył też autor obszerny opis tego grodziska autorstwa Friedricha Lischa z roku 1859. Lisch pisał, że gród ten jest bardzo duży i większy od innych znanych mu grodów słowiańskich. Wtedy jeszcze wnętrze grodu było niżej położone niż obecnie, przez co z wnętrza nie było nic widać ponad wałami. Ale już wtedy wnętrze było zasypywane ziemią, gdyż Lisch stwierdził kilka jej różnych warstw sypanych jedna na drugiej. W miejscu gdzie wał był już rozkopany, Lisch stwierdził ślady po spalonych domach znajdujące się kilka stóp pod ziemią. Odnalazł ponadto dużą ilość potłuczonych naczyń słowiańskich, kości zwierzęcych i innych „staroci”. Zauważył też, że zdobienia na potłuczonych naczyniach, w kształcie falistych linii, mają nieco subtelniejszy charakter niż podobne im, zwykle odnajdywane w innych grodach. No i wspomniał o znalezionym kawałku rogu jelenia.
.

Czy wszystkie te znaleziska razem wzięte uzasadniają postawienie stwierdzenia, iż chodzi w tym przypadku faktycznie o Radogoszcz? Jak na tamte czasy gród był bardzo duży, zdobnictwo znalezionych potłuczonych naczyń miało „nieco subtelniejszy charakter” niż w innych grodach – czyżby ze względu na świątynię Swarożyca? No i ten kawałek rogu jelenia. Według Thietmara świątynia w Radogoszczy stała na fundamencie ze zwierzęcych rogów. I jeszcze te trzy bramy? O nich wspominał w kontekście Radogoszczy Thietmar. Tylko – czy aby ten właśnie zapisek Thietmara jest w tej sprawie wiarygodny? To zależy. Ogromna większość słowiańskich grodów  – i nie tylko na Połabiu – posiadała w tamtym okresie (X-XI wiek) zazwyczaj tylko jedną bramę wjazdową. I jest to zrozumiałe – bramy wjazdowe były „piętą Achillesa” ówczesnych grodów – najłatwiej było je agresorom strzaskać taranami czy katapultami i wedrzeć się przez nie do środka. Grody z dwiema bramami były już znacznie rzadsze. Grodów z trzema bramami z tamtego okresu nie znalazł dotąd chyba nikt – poza grodem w Mölln, jeśli zostanie to potwierdzone gruntownymi badaniami. I nie wspominał o takim grodzie nikt – poza Thietmarem w odniesieniu do redarskiej Radogoszczy. Tu nadmienić należy, że diecezja Thietmara obejmowała także tereny słowiańskie, podbite wcześniej  przez zbója Gerona i wielu jej mieszkańców, Słowian, potajemnie zapewne odwiedzało Radogoszcz. Sam zaś Thietmar znał na tyle przynajmniej jedno z narzeczy Połabian, że podawał etymologiczne znaczenie wielu słowiańskich imion i nazw grodów. I pewnie docierały do jego uszu relacje jego słowiańskich poddanych o wyglądzie Radogoszczy. Sam też zapewne wiedział, że ówczesne słowiańskie grody posiadały zazwyczaj tylko jedną bramę wjazdową, a jednak opisując Radogoszcz wspomniał o trzech.
W sieci znaleźć można wiele rekonstrukcji i szkiców rekonstrukcyjnych ówczesnych słowiańskich grodów. Zazwyczaj widać na nich tylko jedną bramą wjazdową. Znacznie rzadziej dwie. Z trzema  żadnego.


.
„Relację” Adama z Bremy o dziewięciu bramach naturalnie należy między bajki włożyć. Ten kierownik szkoły katedralnej w Bremie nie tylko mieszkał daleko od granic terenów słowiańskich i być może nie widział na własne oczy ani jednego Słowianina, a ponadto to, co o Słowianach pisał, były to tylko rzeczy zasłyszane, a przez niego odpowiednio ubarwione. W porównaniu do opisanego przez niego  domniemanego wyglądu Radogoszczy relacja Thietmara wydaje się o wiele bardziej rzeczowa – i wiarygodna.
.
Jak zatem stwierdzić, czy grodzisko Mölln to na pewno właśnie Radogoszcz? Konieczne byłyby dokładniejsze prace wykopaliskowe. Na szczęście takie są planowane! Poinformował mnie o tym Ronny Krüger. Zaraz po opublikowaniu wpisu „Czyżby wreszcie zlokalizowano Radogoszcz/Retrę Redarów…?” napisałem do niego list. Adres pocztowy znalazłem na jego stronie w rubryce Impressum. Zapytałem go w liście o zamieszczonego ostatnio newsa: czy są jakieś nowe wyniki badań i czy podana przez niego informacja, że jego zdaniem jest to Radogoszcz, jest na 100 % pewna. Ronny odpisał mi e-pocztą. Niestety nie było ostatnio żadnych nowych badań, niemniej on sam doszedł do takiego wniosku. Przytoczył też szereg argumentów, częściowo tych z newsa. Przy okazji podesłał mi kilka szkicowych map tego grodu, zapewne starych, pokazujących półwysep z grodem oblany z trzech stron wodą, a także zdjęcia zrobione tam, na miejscu, przez niego. Tak wyglądają przesłane mi szkice:

Zwróciłem uwagę na to, że na wszystkich widać wyraźnie kształt półwyspu, na którym zaznaczano to grodzisko, oblane z trzech stron wodą. Obecnie na zdjęciu satelitarnym widać, jak mocno cofnęła się linia brzegowa jeziora i tam, gdzie kiedyś była woda, obecnie jest już ląd:

Swój szkic Ronny sporządził więc na podstawie starych map, a nie na podstawie dzisiejszej linii brzegowej jeziora:

Podesłał mi też zdjęcia zrobione przez niego na przestrzeni szeregu lat i w różnych porach roku. Niektóre pokazują wał grodu widziany z zewnątrz:

 

Inne pokazują widok z wału na na jezioro, na wnętrze grodu i otaczające go łąki:

Na poniższym zdjęciu strzałkami zaznaczył Ronny przebieg ziemnego wału, po którym prowadził most na południe:

A tu widok fragmentu tego wału z bliska:

Co najważniejsze, Ronny Krüger poinformował mnie, że ma bardzo dobry kontakt z archeologiem Felixem Biermannem, który jego zdaniem jest najlepszym archeologiem niemieckim w tematyce słowiańskiej,  i że tamten planuje już wkrótce (bald) przeprowadzić prace wykopaliskowe właśnie tam – w grodzie Mölln. I że sam Ronny będzie brał w tych pracach udział. Być może więc już w przyszłym roku rozpoczną się tam wykopaliska. Zapewne nie będą łatwe – sama powierzchnia grodu wynosi ok. 1,7 hektara. Do tego prace utrudniać będzie nasypana na przestrzeni wieków w nim ziemia. Niemniej przy pomocy nowoczesnych urządzeń możliwe będzie „prześwietlenie” całego terenu. I jeśli odkryta zostanie w obrębie grodu  pozostałość większej budowli mogącej mieć charakter sakralny, a wykopaliska w tym miejscu tenże charakter potwierdzą, będzie to niewątpliwie świątynia Swarożyca w redarskiej Radogoszczy. I oby tak było…
.
Mam nadzieję, że będę na bieżąco informowany przez Ronny Krügera o znaleziskach. Kto zresztą wie – może i na kilka dni sam tam podskoczę, choć ode mnie do Mölln jest spory kawałek drogi:

.

.
Na koniec wyrażam nadzieję, że archeolog dr Felix Bierman wraz z całym zespołem i wspomagający ich Ronny Krüger będą mogli ostatecznie ustalić, czy gród Mölln to poszukiwana od wieków redarska Radogoszcz-Retra ze świątynią Swarożyca. Wyrażam im też podziękowanie za ich zaangażowanie w badaniach pozostałości po Słowianach Połabskich. Oby w Polsce też byli archeolodzy i pasjonaci równie intensywnie zajmujący się badaniem pozostałości po naszych pogańskich przodkach…
.
opolczyk

.
.
PS
.
Gwoli ścisłości zamieszczam jeszcze pełny opis grodu Mölln ze strony Ronny Krügera:
.
„Etwa 600 m nördlich der Dorfkirche von Mölln (Gemeinde: Mölln, Landkreis: Mecklenburgische Seenplatte) liegen die insgesamt gut erhaltenen Überreste einer slawischen Niederungsburg. Das Bodendenkmal (Fundplatz: Mölln 1) trägt heute die Flurbezeichnungen „Seeberg”, „Seewall” oder einfach nur „Burgwall”. Wie man noch im modernen Laserscanbild erkennen kann, handelte es sich um eine bis zu 200 m große Wallbefestigung (NW-SO) in ehemaliger Insel- oder Halbinsellage am heute stark verlandeten „Möllner See”. Bereits im Jahre 1859 erkundete der mecklenburgische Altertumsforscher Friedrich Lisch den Burgwall und beschrieb seine Form damals als „längliches Viereck”, was allerdings nicht der Realität entspricht. Die Burgform ist eher spitzoval bis birnenförmig und erreicht eine Ausdehnung von etwa 1,75 ha. Im Jahre 1988 kam es zu einer archäologischen Ausgrabung unter der Leitung von Dr. Volker Schmidt (1942-2002). Er legte einen kleinen Schnitt auf dem Burgareal an und konnte dort neben Keramikscherben und Tierknochen sogar einen Reitersporn sowie einen Schlüssel bergen. Interessanterweise bezeichnete Volker Schmidt den Burgwall abschließend als zweigliedrige Befestigung, bestehend aus Vor- und Hauptburg. Eine Zweigliedrigkeit ist heute aber weder vor Ort, noch im modernen Laserscanbild zu erkennen. Die slawischen Erbauer errichteten die große Burg auf einer natürlich geschützten Talsandinsel, die im Norden, Westen und Süden vom „Möllner See” umgeben war. Ob auch das heute östlich der Burg liegende Wiesengelände zur Slawenzeit zum „Möllner See” gehörte, entzieht sich meiner Kenntnis. Auf der alten Wiebekingschen Flurkarte des Jahres 1786 wird dieses Areal bereits als feuchte Wiese dargestellt. Bei meinen unzähligen Besuchen seit dem Jahre 2002 konnte ich dort viele kleine Muscheln beobachten, die auf ein zeitweise überflutetes oder stark versumpftes Areal hindeuten. Der „Möllner See” befindet sich seit dem 18. Jahrhundert in einem starken Verlandungsprozess. Im Sommer 2003 habe ich die Seeseiten des Burgwalls mit dem Schlauchboot erkundet, um eine ehemalige Zugangsbrücke zu finden. Diese konnte ich zwar nicht nachweisen, dennoch konnte ich feststellen, dass der „Möllner See” heute nur noch ein sehr flaches und stark verschlammtes Gewässer von 0,5 bis 1,0 m Tiefe darstellt. Leider wurde der Burgwall bereits im 19. Jahrhundert als Erdentnahmestelle genutzt. Schon Friedrich Lisch berichtete, dass ein damaliger Pächter Erde zur Wiesenverbesserung entnommen hatte. Dadurch ist besonders der südöstliche Bereich des Bodendenkmals abgetragen worden. Auch die erhöhte Burginnenfläche stellt sich heute als stark zerpflügt und uneben dar. Bis zur Mitte des 19. Jahrhunderts war der Burgwall noch sehr gut erhalten, denn Lisch beschrieb die Wallanlage als noch so hoch, dass man in der Burg stehend nicht über die Wallanlage blicken konnte. Vermutlich wurde der erhaltene Burgwall in der Neuzeit landwirtschaftlich beackert, wodurch die Innenfläche aufgehöht und verfüllt wurde. Dennoch ist das Bodendenkmal nach außen noch bis zu 3 m hoch erhalten geblieben und schon aus der Ferne als Burgwall erkennbar. Vom Burgareal stammen etliche Oberflächenfunde, u.a. Keramikscherben der „Menkendorfer”, „Fresendorfer”, „Teterower” und „Vipperower” Art. Frühslawische und frühdeutsche Keramiküberreste sind nicht vorhanden. Die Befestigung dürfte demnach in der ersten Hälfte des 10. Jahrhunderts entstanden sein und wurde mindestens bis in das 11., vielleicht sogar noch frühe 12. Jahrhundert mehrmals ausgebaut. Mit einem finalen Durchmesser von bis zu 200 m war die Inselburg von Mölln ein bedeutender Herrschaftssitz im Lande der „Tollenser”. Der Archäologe Dr. Volker Schmidt vermutete, dass auf der Inselburg von Mölln ein hoher „Tollenserfürst” residierte, dem auch die etwa sechs Kilometer weiter nördlich liegende Insel im „Kastorfer See” gehörte. Auf der Insel im „Kastorfer See” lag vom 10. bis 11./12. Jahrhundert ein befestigter Marktort mit überregionalem Handel. Der „Möllner See” war in der Slawenzeit noch see- oder sumpfartig mit dem „Kastorfer See” verbunden. Interessant ist weiter auch die Frage, ob der Burgwall von Mölln einen hölzernen Brückenzugang zum südlichen Festland besaß. Noch heute ist ein schwach erhaltener Erddamm vor Ort erkennbar, der von der Inselburg in einem Bogen in Richtung Mölln verläuft. Ob es sich hier aber um einen neuzeitlichen oder slawischen Zugangsweg handelt, muss letztendlich die moderne Archäologie klären. Interessant ist jedoch, dass die Archäologen Felix Biermann und Rainer Szczesiak bei einer Erkundung des Burgwalls im Vorfeld hölzerne Brückenstümpfe beobachten konnten. Sie befanden sich im heute begradigten „Lühmbach”, der vom Südende des „Möllner Sees” in Richtung des Ortes Gevezin verläuft. Zwei von ihnen geborgene Brückenpfähle ergaben die Dendrodaten von um/nach 916 und 924. Damit ist eine südliche Brückenverbindung (Fundplatz: Mölln 16, ca. 300 bis 350 m lang) zur Inselburg zumindest für die erste Burgphase belegt. Am ehemaligen Brückenbeginn der „Südbrücke” lag im 13./14. Jahrhundert ein kleiner frühdeutscher Turmhügel. Er ist gut erhalten und wird als „Hexenberg” bezeichnet. Interessanterweise gab es wohl noch zwei weitere Brücken- oder Bohlenwege zur slawischen Burganlage. Die sogenannte „Ostbrücke” (Fundplatz: Mölln 3) führte vom Burgwall in Richtung Osten zu den etwa 400 m entfernt liegenden Uferhöhen. Dieser Ostzugang konnte auf etwa 150 m Länge aufgedeckt werden. Ob es sich hier um eine Brücke oder eher um einen Bohlenweg handelte, kann bisher nicht abschließend geklärt werden. Da Dendrodaten aus dieser „Ostbrücke” bisher nicht vorliegen, ist ein Zusammenhang mit der slawischen Inselburg noch nicht bestätigt. Eine weitere, bisher nicht sichere Brückenanbindung lag im Westen des Burgwalls am heutigen Seerand. Das einzige Dendrodatum dieser „Westbrücke” ergab ein Fälldatum von um/nach 944. Ob diese „Westbrücke” nur einen Anlegesteg für Boote darstellte, oder doch über den ganzen See führte, muss die moderne Archäologie klären. War die Insel- oder Halbinselburg von Mölln im Ursprung eine kleine mittelslawische Burg aus der ersten Hälfte des 10. Jahrhunderts, die in der spätslawischen Zeit zu einer großen Fortifikation umgebaut wurde? Weiter interessant ist der heutige Ortsname. Mölln soll sich vom slawischen ableiten und soviel wie „trübes Wasser” bedeuten. Diese Begebenheit könnte sich auf den Möllner See beziehen, der heute nur noch ein flaches, verschlammtes Gewässer darstellt. Auch zur Slawenzeit kann dieser See nicht sehr tief gewesen sein. Zum Abschluss möchte ich nun den ausführlichen Bericht von Friedrich Lisch aus dem Jahre 1859 vorstellen, als er das Bodendenkmal besuchte:
.
„Nördlich vom Hofe Mölln erstreckt sich eine weite und zum Teil sumpfige Wiesenfläche, in welcher feste Flächen und Wege liegen, gegen den See; diese Lage ist ganz den slawischen Vorburgen gleich, welche sich so häufig finden. Am Ende dieser Wiesenfläche erstreckt sich der Burgwall mit drei Seiten in den See. Diese Lage ist der Lage der großen slawischen Burgen von Bisdede im Gutower See, bei Güstrow und bei Schwerin ganz ähnlich. Der Burgwall von Mölln  bildet ein regelmäßiges längliches Viereck, welches ungefähr 1500 Ruthen Oberfläche hat. Auf dem äußeren Rande umher steht ein breiter Wall von ungefähr 5 Fuß Höhe, welcher an der Außenseite mit dem Burgwalle in ziemlich steiler Neigung in den See fällt. Im Innern ragt der Ringwall so hoch über die vertiefte innere Fläche empor, daß man von innen nicht über den Wall sehen kann, daß also die Menschen und die Wohnungen bis zum Dache durch diesen Ringwall vollkommen geschützt waren. Das ganze Ansehen gleicht vollkommen den größeren Burgwällen des Landes, z. B. den Burgwällen von Mecklenburg (Burgwall Dorf Mecklenburg bei Wismar), der freilich größer ist, von Bisdede, Ilow, Werle u.s.w.. Jedoch muß man den Burgwall von Mölln einen sehr großen Burgwall nennen. Der ganze Burgwall ist von zusammengetragener Erde aufgeschüttet. Da derselbe zur Wiesenverbesserung jetzt abgetragen werden soll, und damit am Eingange schon ein ansehnlicher Anfang, der jedoch noch nicht bis zu dem Raume innerhalb des Ringwalles reicht, gemacht ist, so lässt sich klar erkennen, wie die verschiedensten Erdschichten übereinander liegen. Es kam sogar eine ganze Schicht von kleinen Muscheln vom Seeufer zu Tage. Ungefähr 4 Fuß tief unter der Oberfläche kam eine ganze Schicht von großen Kohlen zum Vorschein, welche ohne Zweifel von abgebrannten Gebäuden am Eingange herrühren, welche beim Brande in die Kellerräume gestürzt sind. Was aber besonders den schlagendsten Beweis gibt, ist die große Menge von slawischen Gefäßscherben, Tierknochen und Altertümern, welche überall auf der Oberfläche zu finden sind. Bei jedem Schritt finden sich schon auf der Oberfläche unzählige Scherben von Gefäßen, welche alle ohne Ausnahme mit zerstampftem Granit durchknetet und am Rande mit den bekannten wellenförmigen Linien der letzten Slawenzeit verziert sind. Die Verzierungen auf allen diesen Scherben haben einen etwas feineren Charakter, als gewöhnlich. Scherben von Gefäßen des christlichen Mittelalters waren gar nicht zu finden, und da der Burgwall bei der Beackerung wegen der ungewöhnlich guten Erde gar nicht gedüngt wird, so waren auch keine Reste der neueren Zeit zu finden. Der Burgwall von Mölln ist daher einer der größten, am besten erhaltenen und an Altertümern am ergiebigsten im ganzen Lande. Bei der Untersuchung wurden in kurzer Zeit eine große Menge charakteristischer Scherben, ein abgesägtes Stück Hirschhorn, ein tönerner Spindelstein (Spinnwirtel) und viele Tierknochen aller Art gefunden. Vorher war beim Abgraben ein zerbrochenes Gefäß gefunden, in welchem viele kleine Stücke Bernstein gelegen hatten, von denen noch ungefähr 25 Stücke vorhanden sind. Am Aufgange fand sich an einer niedrigen Stelle nahe am See unter der Erdoberfläche der Ziegelfußboden einer neueren Wohnung, welche hier seit Menschengedenken Fischer aufgeführt hatten. Zwei menschliche Gerippe, welche am Aufgange eingegraben waren, gehörten offenbar ebenfalls den neueren Zeiten an. Wenn es nun nach dem Vorgetragenen auch keinen Zweifel leidet, daß die an dem See des Hofes Gädebehn bei Mölln liegende große slawische Burg die Hauptburg eines Landes oder Gaues „Gotebant” ist, so wird es doch willkommen sein, wenn diese Annahme urkundlich bewiesen wird. Es wird in einigen alten Urkunden ausdrücklich gesagt, daß mehrere östlich und nordöstlich an Gädebehn grenzende Güter im Lande „Gotebant” lagen. Nach einer Urkunde schenkte am 21. Dezember 1303 der Fürst Nicolaus von Werle dem Kloster Ivenack zehn Hufen im Dorfe Pinnow im Lande „Ghotebende”. Das Dorf Pinnow grenzt östlich an Gädebehn. Im Jahre 1249 verlieh der Herzog Wartislav von Pommern dem Kloster Reinfelden den in Pommern an der Grenze liegenden Hof Mönchhusen im Lande „Gotebant” mit den dazu gehörenden Dörfern Wildberg, Wolkow und Reinberg, welche an das Dorf Gotebant grenzten und beschreibt genau die Grenzen derselben, welche östlich bis gegen die Stadt Altentreptow, nördlich bis an das Dorf Schorssow und westlich bis in den See von Kastorf gingen. Nach diesen genauen Bestimmungen wird sich die Lage des Landes Gotebant auch nach den Grenzen der umherliegenden Länder ziemlich genau bestimmen lassen. Im Süden grenzte das alte Land Wustrow, die spätere Vogtei Penzlin, der Klosterort Broda mit den nördlich davon liegenden Dörfern Wulkenzin, Weitin, Chemnitz u.s.w. gehörte schon zur Vogtei Stavenhagen. Es leidet also keinen Zweifel, daß das alte Land „Gotebant” seine Burg bei dem jetzigen Hofe Gädebehn zwischen Stavenhagen und Neubrandenburg hatte und sich um diese Burg erstreckte. Der Ort Gädebehn wird in alten Zeiten auch größer und bevölkerter gewesen sein, da in einer Urkunde von 1326 noch ein Pfarrer von Gotebant als Zeuge vorkommt.”