Prezydent Łukaszenka a fałszywa „pandemia”…

.
Niedawno komentator o nicku „Kazik” napisał u mnie na blogu, że prezydent Łukaszenka wywiesił białą flagę – cytuję fragment jego komentarza:
.
„Niestety prezydent rozczarował. Półtora roku się opierał, ale ostatecznie 9 X wywiesił białą flagę. Mam zdjęcia z dziś Łukaszenki z maską podczas rozmowy z Białorusinami. Zbieram większą ilość tych fotek i zamieszczę w najbliższych dniach, aby się nie rozdrabniać. Rozczarowanie spore bo padł ostatni Mohikanin. Z tego, co widać ludzie nie protestują i chodzą w namordnikach.”
.
Łże-media faktycznie podały informację o tym, że ministerstwo zdrowia Białorusi narzuciło namordnikowy totalitaryzm:
.

„Ministerstwo zdrowia poinformowało w piątek, że od 9 października na Białorusi obowiązywać będzie noszenie masek i zachowanie bezpiecznego dystansu w miejscach publicznych, między innymi w sklepach, urzędach, transporcie.”
https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/bialorus-od-9-pazdziernika-obowiazkowe-noszenie-masek-w-miejscach-publicznych,498241.html

.
Skomentowałem to tak:
.
„Białoruś postrzegana jest jako oaza wolności i normalności na tle światowego kowidowego obozu koncentracyjnego. A tu takie coś…
Nie wiem, czy Łukaszenka uległ naciskom wrogich mu sił wewnętrznych i zewnętrznych, czy dał się zastraszyć lub kupić. Martwi mnie to tym bardziej, że antytotalitarne i antyszprycowe protesty na wszystkich kontynentach narastają. Białoruś wolna od kowidowego terroru mogłaby być wzorcem dla protestujących na całym świecie. A tu nagle wprowadzono w niej kowidowy zamordyzm.”
.
A tymczasem pojawiła się w sieci informacja o tym, jak łukaszenka zrugał ministrów za wprowadzenie kowidowych obostrzeń:
.
(…) Oto bowiem, silny przywódca odkrywa, że niektórzy jego podwładni, wbrew obowiązującemu prawu, wprowadzili irracjonalny reżim maskowy (taki na wzór innych państw). W świetle kamer odpowiedzialny za obostrzenia minister został publicznie zrugany, a dosadnych uwag Łukaszenki wysłuchał pokornie stojąc na baczność (…).
.
Tymczasem Łukaszenka dowiedział się, że w jego państwie niektórzy urzędnicy wdrożyli coś na wzór „terroru maseczkowego”. Bardzo się tym oburzył i wytknął winowajcom, że skoro do prezydenta można swobodnie przyjść bez maski, to jakim prawem podnieśli wrzawę w całym kraju i zmobilizowali milicję do egzekwowania maskowego reżimu, nie oszczędzając nawet kobiet. W związku z tym przywódca Białorusi zwrócił się do szefa MSW: „Ostrzegałem. Nie masz nic do roboty? Dlaczego łamiesz prawo? Nie mamy takiego prawa”. Po czym zapytał: „Z kim ty pogrywasz?
(…)”
.
Można by więc zaistniałą na Białorusi sytuację skomentować tak: minister zdrowia oraz minister spraw wewnętrznych samowolnie, bez wiedzy prezydenta wprowadzili zamordystyczne zarządzenia, ale gdy dowiedział się o nich prezydent Łukaszenka, wezwał ich na dywanik, zrugał i nakazał te zarządzenia odwołać. Mam jednak wątpliwości co do tak prostego i wydawałoby się logicznego wyjaśnienia. Otóż nie wierzę, że owi ministrowie ot tak, po prostu wydali powyższe zarządzenia, gdyż musieliby się obawiać takiej właśnie reakcji prezydenta. Dlaczego więc takie zarządzenia wydali? Otóż pamiętali, że przymus namordników wprowadzono na Białorusi w listopadzie ubiegłego roku i wtedy Łukaszenka nikogo za to nie zrugał:
.
„Od dziś we wszystkich regionach maseczki są wymagane w miejscach publicznych. W ciągu ostatniej doby w kraju wykryto oficjalnie 1309 nowych przypadków zakażenia Covid-19.”
https://belsat.eu/pl/news/bialorus-obowiazek-noszenia-maseczek-w-calym-kraju/
.
Wydaje mi się, że Łukaszenka po prostu odegrał pewien spektakl: pozwolił na wprowadzenie namordnikowego reżimu, odczekał 10 dni, po czym zrugał dwóch ministrów, pokazując w ten sposób, jak dba o praworządność i „wolność wyboru” dla Białorusinów. Nadal gra rolę niezależnego i suwerennego prezydenta. Ale w moim przekonaniu tylko gra – o tym za chwilę
Tytuł artykułu Agnieszki Piwar także uważam za przesadzony: Łukaszenka raz walczy z psychozą świrusa, a raz ją wspiera. Białoruskie gazety publikowały zdjęcia Łukaszenki, na których był w namordniku, a otaczający go pracownicy szpitala przypominali kosmonautów:
.
.
A jeszcze wcześniej, w kwietniu 2020, prezydent Łukaszenka odwiedził dużą fabrykę „Sławianka”, w której gwałtownie wzrosła produkcja namordników. Zalecił produkcję namordników i na eksport. Przed picdemią na Białorusi produkowano 60 tys. namordników dziennie. W kwietniu 2020 już ponad 2 miliony. Dziennie! Czy to nie było nakręcaniem psychozy?
.
.
I cóż z tego, że wielokrotnie powtarzał Łukaszenka, że na koronawirusa najlepszy jest kieliszek wódki i gra w hokeja – podobne zdjęcia w białoruskich gazetach na Białorusinów zastraszanych picdemią przez białoruskie łże-media i łże-urzędników muszą wywoływać poczucie zagrożenia: nasz Batko każe szyć namordniki, nasz Batko w namordniku i kombinezonie, a obok niego lekarze jak kosmonauty – widocznie ta pandemia jednak jest groźna!
.
W porównaniu do ogromnej większości marionetek politycznych (Trampek, Bida, Johnson, Macron, Merkel, Morawicek i im podobni) prezydent Łukaszenka wypada naturalnie o niebo lepiej. Ale w porównaniu do nieżyjącego już prezydenta Tanzanii Johna Magufuli wypada jednak karykaturalnie.
.
Odnoszę wrażenie, że prezydent Łukaszenka gra, ale tylko gra obrońcę wolności: kto chce, niech nosi namordnik, kto nie chce, ma prawo nie nosić namordników; kto chce się zaszprycować, jego sprawa, kto nie chce – ma takie prawo. Niemniej jest to tylko pozowanie na obrońcę wolności. Co mogę i muszę zarzucić prezydentowi Łukaszence, podobnie zresztą jak i prezydentowi Putinowi? Otóż wystarczy porównać ich do zmarłego w podejrzanych okolicznościach prezydenta Tanzanii Johna Magufuli.
.
John Magafuli już wiosną 2020 najpierw ośmieszył testy PCR, następnie zakazał ich stosowania do diagnostyki, zakazał publikacji lipnych, bazujących na testach PCR statystyk rzekomych kowidowych infekcji i zgonów, zakazał też sprowadzenia do Tanzanii podejrzanych szpryc zwanych szczepionkami. I zapewne dlatego zginął.
.
Prezydent Łukaszenka ma możliwość dostępu do rzetelnych informacji. Ma możliwość wypytania poważnych, renomowanych, nieprzekupnych lekarzy, wirusologów i specjalistów od testów PCR i od nich dowiedzieć się prawdy. A ponieważ fałszywa picdemia od ponad 1,5 roku jest tematem nr 1 w światowej polityce – powinien, jako suwerenny prezydent, już dawno to sprawdzić. I wtedy wiedziałby, że picdemia świrusa to oszustwo. I wiedziałby, że testy PCR absolutnie nie nadają się do diagnostyki. I że owe szpryce na bazie mRNA, obojętnie jakiej produkcji, to nie szczepionki a śmiercionki. I wtedy jako suwerenny prezydent powinien:
– zakazać stosowania testów PCR
– zakazać publikowania w mediach statystyk rzekomych infekcji i rzekomych zgonów na świrusa,
– zakazać sprowadzania podejrzanych szpryc i wstrzykiwania ich własnym obywatelom.
.
Powie tu ktoś – takie zakazy byłyby ograniczeniem wolności wyboru dla mieszkańców Białorusi. Jest jednak wręcz odwrotnie – wolność wyboru mają tylko osoby w pełni poinformowane, te, które wiedzą, że nie ma picdemii, że testy PCR nie nadają się absolutnie do diagnostyki, i że owe szpryce na bazie mRNA nie tylko nie są szczepionkami, ale wręcz groźną bronią biologiczną. I tylko osoby posiadające tę wiedzę, wolne od strachu, posiadają rzeczywistą wolność wyboru. Ludzie zastraszeni fałszywą picdemią, bombardowani branymi z sufitu statystykami infekcji i zgonów, przekonywani, że śmiercionki są wybawieniem i ratunkiem, nie mają wolności wyboru – za nich wybiera strach, w który ich wpędzono.
.
I z czymś takim mamy niestety do czynienia i na Białorusi.
.
Niestety nie znam realiów białoruskich, odnoszę jednak wrażenie, że dużo ludzi w białoruskich mediach, instytucjach publicznych i państwowych – i to na kierowniczych stanowiskach –  z różnych powodów dało się wciągnąć w narrację picdemii. Czy robią to tylko z głupoty, czy być może chcą się przypodobać zachodowi, czy też wręcz są jego agenturą – nie wiem. Niemniej za milczącym przyzwoleniem Łukaszenki używają testów PCR do diagnostyki świrusa, publikują lipne, zastraszające ludność statystyki rzekomych kowidowych infekcji i zgonów, zamawiają szpryce i organizują punkty szprycowania. A prezydent Łukaszena na to wszystko przyzwala. Wydaje mi się, że wie on, iż nie może przekroczyć pewnej „czerwonej linii”. Owszem, może sobie pozwolić na ironiczne wypowiedzi o świrusie, choć od czasu do czasu musi pokazać się w namordniku. Może pozwolić sobie na zruganie tego czy tamtego ministra. Ale nie może sobie pozwolić na wstrzymanie lipnych testów PCR, wstrzymanie zastraszania ludności picdemią i lipnymi statystykami rzekomych kowidowych infekcji i zgonów przez białoruskie „niezależne” jak i państwowe łże-media i ministerstwo zdrowia, ani na wstrzymanie szprycowania ludności. Wtedy czekałby go los co najmniej Janukowycza, wypędzonego z Ukrainy, czy wręcz los prezydenta Tanzanii.
.
Postępuje więc prezydent Łukaszenka – tak to odbieram – w myśl zasady: panu bogu świeczkę i diabłu ogarek: ruga ministrów, wyśmiewa koronaświrusa (wódka i hokej najlepszym lekarstwem), ale nie robi nic, by wstrzymać stosowanie testów PCR do diagnostyki fikcyjnego świrusa, publikowanie lipnych statystyk infekcji i zgonów, a przede wszystkim szprycowanie śmiercionką własnych rodaków, Białorusinów.
.
Szacunku do niego nabrałbym, gdyby publicznie, przed kamerami, powiedział do Białorusinów mniej więcej tak: nie ma żadnej pandemii koronawirusa, testy PCR absolutnie nie nadają się do diagnostyki, publikowane statystyki kowidowych infekcji i zgonów to oszustwo, szpryce na bazie mRNA nazywane szczepionkami są groźnym, szkodliwym, zabójczym wręcz preparatem. Niestety zasięg moich kompetencji i mojej władzy nie pozwala mi na zablokowanie ani propagandowych kłamstw, ani sprowadzania tych zabójczych preparatów. Duża część białoruskiego aparatu państwowego, publicznego i mediów bierze udział w pandemicznym globalnym szwindlu i tego nie mogę zmienić. Niemniej ostrzegam was, rodaków, Białorusinów – nie ma picdemii, nie wierzcie statystykom i nie dajcie się zaszprycować.
.
Wtedy nazwałbym go wielkim przywódcą. I sam bym wtedy napisał, że walczy z psychozą…
.
.
opolczyk
.