Mam już dość tych kowidowych bredni…

Niestety nie tylko łże-media sieją panikę rzekomej groźnej, śmiertelnej „pandemii”. Kolportują te brednie także różni „niezależni” i rzeczywiście niezależni, tyle że naiwni. Kolportują te brednie i przeciwnicy ludobójczych szpryc bezczelnie zwanych „szczepionkami” – nie chcą tych szpryc twierdząc, że są groźniejsze niż mityczny SARS-COV2. Otóż mają rację, że są one groźne, gdyż są w rzeczywistości bronią biologiczną, są narzędziem depopulacji, tak wymarzonej przez ideologów i liderów NWO – banksterską, lichwiarską sitwę. Ale mylą się powtarzając propagandowe brednie o rzekomej pandemii i o rzekowym świrusie SARS-COV2 – nie ma ani pandemii, ani tego świrusa…

Ostatnio kilkakrotnie podsyłano mi poniższe brednie:

„W pełni zaszczepieni pracownicy służby zdrowia przenoszą 251 razy więcej wirusów i stanowią zagrożenie dla nieszczepionych pacjentów i współpracowników (…)
Badanie wykazało, że osoby zaszczepione są nosiecielami w nozdrzach 251 razy więcej wirusów COVID-19 w porównaniu z osobami nieszczepionymi (…).”
http://medycyna-komorkowa.com/w-pelni-zaszczepieni-pracownicy-sluzby-zdrowia-przenosza-251-razy-wiecej-wirusow-i-stanowia-zagrozenie-dla-nieszczepionych-pacjentow-i-wspolpracownikow-335/

A dlaczego nie 251 i pół raza? Albo 249 i trzy czwarte raza? Jakoś dziwnie wyliczyli te 251 razy. W tym steku bzdur ludobójcza szpryca nazywana jest „szczepionką” a nie zastrzykiem śmierci i jeszcze twierdzi się, że łagodzi owa „szczepionka” objawy zakażenia. I są jeszcze brednie o „wariancie delta” – straszaku dla naiwniaków i ślepców. W sumie zadaniem tych bredni wobec rosnącego oporu przeciwko szprycom jest nie tylko utrzymanie, ale i wzmocnienie strachu przed picdemią, przed świrusem, przed wariantem deltą, sreltą i kolejnymi – alfabet grecki ma jeszcze duuużżżooo liter. Mamy się więc nadal bać, tym bardziej  że owe „szczepionki” niestety zawiodły i przed deltą, sreltą i omegą nas nie uchronią. Czyli lockdowny, namordniki i co tylko jeszcze nadal będą konieczne. Paniali goje?
Nadal będą konieczne lockdowny i namordniki! I sanitarne segregacje! I kwarantanny też!

A durnie to kolportują myśląc, że walczą z fałszywą pandemią i z kowidowym totalitaryzmem, oraz że cokolwiek „demaskują”. A już całkiem ostatnio – wczoraj – na Bacologii Baca opublikował tekst „Spartakusa”, który także posuwa brednie o picdemii i świrusie – pisze o „pandemii”, że jest i pisze o SARS-CoV-2, że istnieje.

https://bacologia.wordpress.com/2021/09/28/list-od-spartakusa/

Ludzie, kochani – obudźcie się !!!

Nie ma i nie było nawet przez sekundę pandemii świrusa ani samego świrusa, któremu wymyślono tajemniczo brzmiącą nazwę SARS-CoV-2
Picdemia-plandemia istniała i istnieje tylko w łże-mediach i tylko dzięki testom PCR, które absolutnie nie nadają się do diagnostyki. 99/9 % materiału genetycznego pobieranego podczas testów w jamie ustnej i nosowej to materiał genetyczny osoby poddającej się tym oszukańczym testom. Ponadto testy PCR stworzono do namnażania materiału genetycznego – fragmentów DNA – do celów badawczych, a nie do celów diagnostycznych. No i testy PCR namnażają tylko fragmenty DNA. A wirusy DNA nie posiadają , posiadają tylko RNA. Ale dlatego właśnie testy PCR stosuje się do „diagnozowania” świrusa, gdyż dzięki nim marionetki polityczne okupanta świata mogą dowolnie żonglować liczbą rzekomych „infekcji” i rzekomych zgonów na świrusa. Robi to zaś się po to, by zastraszać naiwniaków i ślepców i zastraszonym zrabować wolność oraz zapędzić ich do ludobójczych szpryc. A że naiwniacy i ślepcy stanowią ogromną większość populacji (80-90%) na całym odmóżdżonym, odurnionym i wygodnickim zachodzie, oszustwo się udało! Choć tu należy przyznać, że ilość ludzi przeciwnych szprycom jest znacznie większa. Nawet wielu z tych, którzy wierzą w picdemię, nie chce tych szpryc. Na szczęście!

Nie ma więc i nie było ani pandemii, ani groźnego koronawirusa SARS-CoV-2. Wymyślono je, by nimi zastraszyć ludzi i strachem zmusić ich do uległości i posłuszeństwa.  I do zaszprycowania się śmiercionką. Tę metodę manipulacji  – sianie strachu – stosują elity od tysiącleci. Dokładnie po to samo wymyślono „piekło”, którym straszył w ewangeliach nawet „dobry pasterz” (że tam – w piekle – będzie płacz i zgrzytanie zębów), by straszakiem piekła wymusić na owieczkach uległość i posłuszeństwo. Picdemia koronaświrusa jest takim samym wymysłem i fikcją jak piekło. Choć rzeczywistą pandemię mamy faktycznie – pandemię kłamstw, strachu, dezinformacji i totalitarnych restrykcji.

Jeszcze krótko o ludobójczych szprycach. Nie wnikam w to, czy ich śmiertelne skutki wywołuje wstrzyknięte, genetycznie zmanipulowane mRNA, wymuszające produkcję białka kolczastego, czy także już mityczny grafen. Faktem jest, że są to szpryce ludobójcze. W sieci pojawił się długi raport, którego autorami są David John Sorensen i Władimir Zelenko:
https://de.scribd.com/document/526093394/The-Vaccine-Death-Report

Raport pisze o milionach ciężkich powikłań poszprycowych (udary mózgu, niewydolność serca, zakrzepy krwi, drgawki, stany zapalne mózgu i rdzenia kręgowego, zagrażające życiu alergiczne reakcje, choroby autoimmunologiczne, zapalenia stawów, poronienia, bezpłodność, szybko pojawiające się osłabienie mięśni, głuchota, ślepota, narkolepsja, katapleksja) i o ogromnej już ilości poszprycowych zgonów – idą już co najmniej w setki tysięcy, jeśli nie w miliony. Tyle że zwalane są a to na nowe warianty świrusa, a to na „choroby towarzyszące”. Po kolejnych szprycowych dawkach – trzeciej, czwartej itd ilość ciężkich powikłań i zgonów będzie narastać. Ale nie ma się czemu dziwić – wszak te szpryce są naprawdę narzędziem depopulacji. Przeciwko nim, a także przeciwko całej tej fałszywej picdemii i totalitaryzmowi narzuconemu nam pod jej pozorem, po zastraszeniu nią ogromnej większości populacji musimy wspólnie, ramię w ramię walczyć o wolność i nasze prawa ludzkie i obywatelskie.

Jeden ze znajomych nie był zadowolony z tego, że ostatnio poparłem prezydenta Siemianowic Śląskich Rafała Piecha. Przecież to katolik, wyznawca nadjordańskich bredni. Odpisałem mu, że ludzi aktywnie i czynnie stawiających opór kowidowemu zniewoleniu jest tak mało, że bez katolików nie damy rady. O żydowskiego bożka możemy z nimi się spierać nadal, ale obecnie walczyć o wolność musimy razem z nimi. Sami nie damy rady.

I tak to widzę – każdy kto daje odpór kowidowemu faszyzmowi jest dla mnie sojusznikiem: katolik, protestant, prawosławny, muzułmanin, judaista, ateista, agnostyk, „lewak”, „prawiczek”, „Prawdziwy Polak”, turbolechita, kosmopolita, monarchista, anarchista – a nawet i satanista, pederasta, cyklista i płaskoziemiec. Gdy pokonamy narzucony nam totalitaryzm, nadal będziemy mogli się spierać między sobą. Obecnie jednak musimy stać ramię w ramię przeciwko wiszącemu nad naszymi głowami szprycowemu katowskiemu toporowi globalnej sitwy. Prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech ma rację – Polska Jest Jedna. A od siebie dodam –  ludzkość też jest jedna. I nasz świat też jest jeden. Stąd przeciwko globalnej lichwie stojącej za fikcyjną pandemią musimy stanąć ramię w ramię z każdym, kto chce z nią walczyć, bez względu na narodowość, religię, kolor skóry i poglądy. Gra toczy się o nasze życie i o przyszłość dla nas i kolejnych pokoleń.

Walczmy o naszą wolność!

 

opolczyk

PS

I jeszcze króciutka migawka z ostatniej poniedziałkowej demonstracji w Pforzheimie. Trwają one bez przerwy co tydzień już od roku:

3 komentarze do “Mam już dość tych kowidowych bredni…

  1. Pingback: Wzorcowa nieduża manifa z wydźwiękiem – Grypa666

  2. Pingback: Uczta niewiedzy – Piotr Bein's blog Piotra Beina

  3. Pingback: Mam już dość tych kowidowych bredni… | WIERNI POLSCE

Możliwość komentowania jest wyłączona.