Głos Błotniaka z Bronnej Góry w obronie Wigierskiego Parku Narodowego…

Akurat otrzymałem e-pocztą od Błotniaka z Bronnej Góry poniższy tekst. Można go przczytać na jego stronie:
http://dziupla-blotniaka.blogspot.com/2021/04/wpn.html

Błotniak zaczął pisać go w kwietniu 2021, po czym parokrotnie go uzupełniał i aktualizował. Ostatniej aktualizacji – „Podzwonne” dokonał 15 września. Oto ten tekst w całości:

 

W.P.N.

Niegdyś skrót ten oznaczał inicjały Wigierskiego Parku Narodowego. Nie trzeba było długo czekać na tych literek dezaktualizację. Jako samozwańczy strażnik W.P.N. dokonałem oto odszyfrowania tych inicjałów. Otóż oznaczają one: Walne Plądrowanie Natury.

Jestem tu już blisko pół wieku. Jednak w najgorszych snach nie umiałem przewidzieć tego dzieła zniszczenia w zadekretowanym fałszerstwie odpowiedzialności za powierzone sobie dziedzictwo. A więc kiedy trzeba głos podnieść w bezinteresownej obronie unikalnych wartości krajobrazowych – słychać jedynie pisk myszy schowanej za kamieniem, zdrętwiałej ze strachu. Albo, co najwyżej, szeptem wypowiedziane wezwanie do dyplomatycznych zabiegów, które zwyczajnie śmierdzą pobożnym kunktatorstwem.

W takich okolicznościach przyrody odbywa się przebudowa chronionej z założenia Natury na miejski śmietnik. Bo takie marzenia są realizowane wśród samorządowych włodarzy: miasto nad Wigrami i zabudowa wigierskich wzgórz z widokiem na jezioro, czyli sadzawkę, w której gromadzą się suwalskie ścieki. Ale tego przecież nie będzie widać.

Już wcześniej poczyniono odpowiednie przygotowania. Piękną graficzną tablicę przy siedzibie Parku zniesiono, by w to miejsce dać szkaradnie żałosny piktogram o turystycznej treści, który  nijak się  ma do rzeczywistości i do funkcji parku narodowego.

Patrzajcie tedy, co się w waszym kraju wyrabia.

Zanim…

W trakcie…
(jesień 2020)


12 maja, godz. 13
Chujnia w budowie


17 maja, samo południe

28 maja
Pracuje koparka i wielkie ciężarówki wywożą ziemny urobek z opróżnionego wnętrza wzgórza. Jako ekwiwalent wlano w ten dół grobowy „wiejskiej  chałupy” setki ton betonu. Dlatego są i tacy – zaszokowani skalą – którzy nazwali tę budowlę atomowym bunkrem. Sztuczny nasyp piękno Natury zakonserwuje i poprawi dla przyszłych pokoleń, a i pamięci pomoże przetrwać  o ubogaconej na plandemii konowalskiej profesji. Jest to też dobre miejsce na parking lub lądowisko dla helikoptera.

EPITAFIUM
Chujnia Konowalska
Tak oto dotarłem w moim reportażu do dnia 1 lipca 2021 roku. Nie ma już co ratować ani nagabywać o niezbywalne wartości. Byle gnom okazuje swoją przewagę i zamiata usilnie rzecz pod dywan. Czy to jest wynik banalnej korupcji, czy też dość powszechnego zgłupienia, nepotyzmu, znieczulicy, tumiwisizmu, zmęczonego zobojętnienia, buty, prostactwa i arogancji – nie umiem rozsądzić, bo też jedynym moim narzędziem jest tylko stalówka. Wszakże hołduję jednak uporczywie rosyjskiemu przysłowiu: co zostało zapisane piórem – nie wyrubiesz nawet toporem! I mam ku temu historyczne uzasadnienia.

Tak więc Chujnia wciąż ma się dobrze. Poślicy i poślice, senatorianie, prezydęcik, premierycy, ministranci, wojewodowie, starostowie, wójtowie i dyrektorianie mają Polskę w swej przepastnej zbiorowej rzyci, gdzie wszelka myśl musi ulec zagładzie, jako i ten prastary krajobraz.

 Popełniona została tedy zbrodnia na wigierskich wzgórzach przy pełnej akceptacji tzw. Wigierskiego Parku Narodowego, a więc tej atrapy, która przez blisko trzydzieści lat karmiła fikcję: albowiem prawie zaraz po powstaniu Wigierskiego Parku Narodowego rozpoczęło się jego niszczenie. A przecież parkowi biuraliści sami pisali, że na terenie Parku mogą powstawać tylko obiekty służące przyrodzie i w dopuszczalnej (dorzecznej) skali. Wiele więc tu opowieści, ale ja tymczasem  postuluję, aby zbudować przed siedzibą WPN (Walne Plądrowanie Natury) staropolskie dyby. Ażeby każdy, kto by chciał, mógł kopnąć w tyłek figuranta usadowionego na dyrektorskim sedesie, który tego dzieła zniszczenia dokonał. I niech mi nikt nie mówi, że przesadzam. Taki mamy akurat klimat…

A teraz trochę cytatów:

„Park narodowy to obszar chroniony i wydzielony ze względu na charakteryzujące go szczególne walory przyrodnicze, naukowe czy kulturowe. Wyjątkowość parku narodowego polega na tym, że jest zachowany w stanie naturalnym lub w niewielkim stopniu zmienionym przez działalność człowieka. Celem ochrony tego typu terenów jest zachowanie w jak najlepszym stanie walorów krajobrazowych.” (…) W artykule 8 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku czytamy, że na terenie parku narodowego „ochronie podlega CAŁA PRZYRODA I WALORY KRAJOBRAZOWE”.

„Pieczę nad parkiem narodowym sprawuje dyrektor, do którego obowiązków należy kierowanie realizacją ochrony parku.”

A tymczasem?

Tymczasem, i to od lat,  rozpuszczane są pogłoski i miarodajne stwierdzenia, że życie na terenie Parku jest nie do zniesienia, bowiem Park utrudnia wymianę nawet zgniłej krokwi w dachu lub sztachety w płocie. Takie brednie są rozpuszczane wśród ludu, by za tą zasłoną realizować sny uporczywych  kretynów. Tak więc spychacze, koparki, betoniarki, wielkie samochody zwożące materiały budowlane, wywożenie budowlanych śmieci do lasu, miażdżenie polnych dróg i ich asfaltowanie i betonowanie „ażeby się nie kurzyło”, zwożenie tysięcy ton żużlu dla zasypania nadbrzeżnych podmokłych lasanków, dewastacja naturalnej rzeźby terenu, wycinka starodrzewu i budowlana architektoniczna schizofrenia – to obrazki parkowej niebanalnej codzienności, a to tylko część listy. Także i w ten sposób Monstrum w każdej odsłonie zostawia po sobie zafajdaną rzeczywistość.

Tak umiera Rzeczpospolita pośród swoich oprawców i grabarzy!

Stara droga przed powstaniem W.P.N.

Kilka lat później…,”bo drzewa podnosiły asfalt”.

A to materiał ekologiczny do reperacji polnych dróg na terenie W.P.N.

PODZWONNE
Jest 15 dzień września 2021. Przed kilku dniami 50 wielkich ciężarówek zakończyło wreszcie wywożenie sztucznego nasypu z wydrążonego wzgórza nad Wigrami. Składali ten urobek na terenie WuPeeNu, czyli tzw. Wigierskiego Parku Narodowego – gdzie się dało, byleby blisko. Musi meteor walnął w  Dyrektoriat za wstawiennictwem  Matki Boskiej, reprezentowanej przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością  Huszczy&Borejszy. Ci dyrektorialni faceci blisko rok marszczyli Freda doskonaląc swoją przydatność na zajmowanych stanowiskach, które okupują prawem kaduka. Ta grabież Narodowego Dziedzictwa nie powinna odejść w zapomnienie. Nie tracę więc ufności, że  Nikczemność i kunktatorska podłość prędzej czy później staną przed trybunałem wolnej i Najjaśniejszej  Rzeczypospolirej.

 

XXXXXXXXXXXXXX

W pełni podzielam oburzenie Błotniaka wobec wandalizmu ekologiczno-przyrodniczego dokonywanego w Wigierskim Parku Narodowym, na domiar złego dokonywanego przez tych, którzy z urzędu powinni chronić jego Przyrodę.
Niestety obraz niszczenia Przyrody w Wigierskim Parku Narodowym jest miniaturą sytuacji w Polsce także w odniesieniu do mieszkańców, ludzi. Marionetki polityczne okupanta z równą zażartością  powalają szprycami Polaków, jak rządcy parku powalają jesiony. Pisał o tym Błotniak tu:

„Muzeum Wigier wzbogaciło się właśnie o nowe bezcenne nabytki. Są to zerżnięte w ostatnich dniach przy siedzibie tej szacownej instytucji mocarne jesiony. Bo, jak to powszechnie wiadomo, martwe drzewo jest szczególnie żywe (…)”

 

.
Jedynie uzasadnienie było odwrotne: jesiony powalono, bo rzekomo były „chore”, natomiast Polaków powala się śmiercionośnymi szprycami, by rzekomo chronić ich przed chorobą.
.
Tak więc przybywa w Polsce szczepanów zaszprycowanych śmiercionkami i przybywa powalonych zdrowych drzew. Jeśli nic się nie zmieni, z Polski prędzej czy później pozostanie prawie bezludna ekologiczna pustynia. Czy jak to powiedział pewien klasyk – chuj, dupa i kamieni kupa…
.
opolczyk
.