Dwie rocznice…

Nie zapomniałem naturalnie o 1 września – rocznicy wybuchu II wojny światowej, choć wobec zagrożeń obecnych i losu, jaki teraz szykuje Polakom obecny okupant, tamte wydarzenia sprzed 82 lat tracą jednak na ważności. No i tamtą okupację Polacy w większości jednak przeżyli. Niemniej historię swojego kraju należy znać, a ta nadal jest fałszowana przez udających Polaków rządców naszego kraju.
II wojna światowa i ponad 5-letnia okupacja niemiecka była dla Polaków jednym z najtragiczniejszych okresów w naszej historii. Można by ją próbować porównywać tylko chyba z potopem szwedzkim, z najazdami mongolsko-tatarskimi w XIII wieku, czy – w odniesieniu do naszych praprzodków z okresu wczesnopiastowskiego – z krwawą pacyfikacją antykościelnego buntu z roku 1038, krwawo stłumionego najpierw przez nasłanego przez niemiecki kler czeskiego Brzetysława, a później dobitego przez pół-Niemca Kazimierza, który na czele hufca ciężkozbrojnych niemieckich żołdaków wkroczył od zachodu przejmując w wykrwawionym państwie piastowskim władzę jako cesarski lennik.
O II wojnie napisano już tysiące politycznie poprawnych książek i podręczników, wyprodukowano tysiące politycznie poprawnych filmów dokumentalnych – ale całej prawdy w nich nie ma. Oficjalna historia przemilcza, kto i dlaczego popychał Hitlera do napaści na ZSRR (a po drodze musiał najpierw „rozdeptać” Polskę). I tylko półgębkiem i nieoficjalnie mówi się, kto finansował NSDAP i kampanie wyborcze Hitlera. I kto przekonał Hindenburga, by tego austriackiego gefreitera zrobił kanclerzem.

Tu tylko przypomnę jedną z depesz ambasadora II RP w Waszyngtonie, Jerzego Potockiego, z dnia 21 listopada 1938, który streścił rządowi sanacyjnemu wypowiedź usraelskiego dyplomaty Williama Bullitta:

„Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a  Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję.  Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów  nie jest  dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji.”

Proszę zwrócić uwagę na ten fragment „i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją”. O tym, że na drodze do ZSRR leży przeszkadzająca Hilterowi Polska, Bullit nawet nie wspomniał. Jest jeszcze inna, dłuższa depesza ambasadora Potockiego z 12 stycznia 1939, w której pisze m.in. :

„Przy tym ujęto całość w misterną robotę: stworzono Roosevelt’owi podstawy do aktywizacji polityki zagranicznej Stanów i do stwo­rzenia tą drogą olbrzymich zasobów militarnych dla przyszłej rozgrywki wojennej, do której żydzi świata dążą z całą świadomością.”
https://www.bibula.com/?p=41045

Czy gdzieś w podręcznikach szkolnych znajdują się informacje o tym że do II wojny światowej żydzi świata dążyli z całą świadomością?
Nie chcę, by ktoś sobie pomyślał, że wybielam Hitlera i zwalniam go z odpowiedzialności za II wojnę światową i za niemieckie zbrodnie. Absolutnie nie jest to moim zamiarem. Był zbrodniarzem i psychopatą. Uwierzył w niemiecką „aryjskość” i w „rasę panów”. Marzył o zrealizowaniu znanych już wcześniej planów o Lebensraumie na wschodzie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Lebensraum). Miał szajbę na punkcie ezoteryki i chyba ona zrobiła z niego psychola. Przywłaszczył sobie pogański święty symbol – swastykę – i splugawił ją. Dlatego, na szczęście, nie przyniosła ona  jemu i jego „tysiącletniej” Rzeszy szczęścia. Nie było jednak to przywłaszczenie przypadkowe. U hinduskich Ariów swastyka była świętym symbolem. No i aby podkreślić „aryjskość rasy panów”, przywłaszczył sobie swastykę. Z drugiej strony obierając patronem NSDAP Albrechta Niedźwiedzia, jednego z dowódców zbrodniczej kurucjaty połabskiej, eksterminatora Słowian, niejako określił program polityczny NSDAP – eksterminację Słowian i budowę na ich ziemiach Lebensraumu.
Hitler sam parł do wojny, ale bez „przyjacielskiej” pomocy wielkiego kapitału i banków, będących już wówczas od dawna w łapskach banksterów, nie zostałby kanclerzem. Winę za II wojnę ponoszą i oni. Czy też raczej – przede wszystkim oni – bez nich i ich pieniędzy NSDAP pozostałaby marginalną partią, a Hitler drugorzędnym „politykiem” gardłującym w bawarskich piwiarniach.
Pamiętając o ofiarach II wojny światowej nie powinniśmy tracić z oczu tych, którzy do niej się przyczynili, wspierając ogromnymi pieniędzmi NSDAP i Hitlera.
Powinniśmy się ponadto cieszyć, że Armia Czerwona powstrzymała Wehrmacht, a następnie popędziła go aż do Berlina. Gdyby została na wschodzie rozbita, los Polaków i innych narodów słowiańskich byłby tragiczny. Bo nim by od zachodu „alianci” uderzyli na III Rzeszę, 80 % Polaków i dziesiątki milionów Słowian innych narodowości mogłoby już nie żyć. Zachodni „alianci” niezbyt się spieszyli z desantem w Normandii. Dokonali go w sierpniu 1944, ale tylko dlatego, że Armia Czerwona dochodziła wtedy już do Wisły. No i zachodni „wyzwoliciele” obawiali się, że mogłaby dobijać Niemców nad Atlantykiem. A do tego nie mogli dopuścić. I stąd zrobili D-Day 6 sierpnia 44.
Wiem, że od dawna trwają próby obarczenia winą za wybuch II wojny Stalina i ZSRR. Faktem jest że przyjął propozycję Hitlera i że na jego polecenie Mołotow podpisał 23 sierpnia pakt z Ribbentropem. No i głosi się, że bez tego paktu Hitler nie uderzyłby na Polskę. A więc winę za wybuch wojny ponosi Stalin i ZSRR.
Nie wiem, dlaczego Hitler miałby bać się ataku na Polskę w pojedynkę. Przewaga Wehrmachtu była miażdżąca. Zabiegał jednak o pomoc Stalina, by Polskę pokonać możliwie szybko przy możliwie najmniejszych stratach własnych. Na Francję, uchodzącą za kraj posiadający wówczas najsilniejszą armię lądową, uderzył sam, bez pomocy. I też ją pokonał. Tak więc Polski nie miał potrzeby się obawiać.
Nie bronię i nie rozgrzeszam Stalina, ale przypomnę, że wcześniej proponował on sanacji obronny układ militarny przeciwko Niemcom, który sanacja odrzuciła. Gdy Hitler zaproponował mu udział w napadzie na Polskę i ówczesne polskie „kresy wschodnie” w nagrodę, propozycję przyjął. Była to dla niego łatwa zdobycz terytorialna, odsuwająca ponadto od Moskwy granicę zachodnią o dobre 300 kilometrów jeszcze dalej na zachód. Przy czym Stalin był cwaniakiem – od początku niemieckiej agresji nie odpowiadał na nalegania Hitlera, by natychmiast wywiązał się z zobowiązań i uderzył od wschodu na Polskę. Stalin wiedział o pakcie sanacji z Anglią i Francją. Wiedział, że zobowiązane były na wypadek agresji na Polskę wypowiedzieć Niemcom w ciągu 3 dni wojnę, a w ciągu 2 tygodni po jej wypowiedzeniu ruszyć od zachodu z militarną pomocą. No i Stalin czekał. 3 września „alianci” zachodni – Anglia i Francja – wypowiedziały Hitlerowi wojnę. Stalin czekał dalej. Dopiero, gdy 2 tygodnie od wypowiedzenia przez aliantów wojny Hitlerowi, 17 września, doniesiono mu, że „alianci” nie ruszyli palcem w obronie Polski, wydał rozkaz: wpierjod. Była to jedna z najłatwiejszych zdobyczy Stalina.
Próby zwalenia na niego i na ZSRR odpowiedzialności za wybuch II wojny są zwykłym oszukańczym odwracaniem uwagi od jej rzeczywistych sprawców.
.
Tyle o 1-szym września – rocznicy wybuchu II wojny światowej…
.
Drugą rocznicą było zakończenie strajku w stoczni gdańskiej i podpisanie tzw. „porozumień sierpniowych” 31 sierpnia 1980 roku. Głównym aktorem tamtego wydarzenia był Bolek z „matką boską” w klapie i dało ono początek „Solidarności” a raczej Solidurności.
Niestety będąc młodym i naiwnym dałem się nabrać na tego żydowsko-watykańskiego konia trojańskiego. Gdybym był krystowiercą, powiedziałbym teraz: moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Ale jako poganin mówię po prostu: byłem młody, naiwny i dałem się oszukać. Polsko – wybacz mi tę ogromną pomyłkę…
.
I tyle na temat ostatnich ważnych rocznic.
.
opolczyk