Rzeźnia…

Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani

Akurat kończy się pierwsze półrocze 2021 w atmosferze niemiłosiernie nam panującego kowidowego totalitarnego NWO. Nadal też trwa szprycowy ubój ludzkości.
Przy czym nie powinniśmy zapominać o tym, że szpryce tak zostały spreparowane, by masowy pomór rozłożony był w czasie. Pojawiające się informacje o dotychczasowych poszprycowych powikłaniach i zgonach to tylko czubek góry lodowej światowego ludobójstwa. Masowe wymieranie zacznie się po miesiącach, a nawet latach. Spece na usługach światowej lichwy, banksterów, dobrze to zaplanowali. Za wzór posłużyły im trutki na szczury. Gdy zaczęto je produkować, działały szybko. Ale szybko zorientowano się, że szczury aż taki głupie nie były – gdy szczurzy „zwiadowca” skosztował trutki i krótko później padł, inne szczury omijały trutkę szerokim łukiem. Zastosowano więc trutki działające z kilkudniowym opóźnieniem. I dopiero wtedy inne szczury nie kojarzyły śmierci „zwiadowców” z wyłożoną trucizną. Dokładnie tak samo zaplanowano szpryce rzekomo na kowida, w rzeczywistości na „przeludnienie” – są trucizną, bronią biologiczną z opóźnionym działaniem.

Naturalnie, w zależności od stanu zdrowia depopulacyjne szpryce mogą zadziałać u wielu ludzi szybko, niekiedy nieomal natychmiast. Niestety łże-media przemilczają rzeczywistą, już występującą ilość zgonów i powikłań poszprycowych. Ale informacje o tym można jednak znaleźć. Izraelski komitet społeczny informował niedawno, że w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2021 usraelski system VAERS ujawnił 3049 raportów o zgonach ludzi zaszprycowanych.

„The American VAERS system reveals 3409 reports of mortality amongst vaccinated people in the United States in the first 4 months of 2021. This datum reflects a rise of thousands of percent from the annual average, which stood at 108 reports of post- vaccination mortality per year, whilst the difference in vaccination rate (in comparison to influenza vaccination) is less than 40%. In other words, more post-vaccination deaths have been recorded in the VAERS system during a single vaccination campaign than from all other vaccines combined over the preceding three decades.”
(Amerykański system VAERS ujawnia 3409 raportów o śmiertelności wśród zaszczepionych osób w Stanach Zjednoczonych w ciągu pierwszych 4 miesięcy 2021 roku. Data ta odzwierciedla wzrost o tysiące procent w stosunku do średniej rocznej, która wynosiła 108 raportów o śmiertelności po szczepieniu rocznie , natomiast różnica w liczbie szczepień (w porównaniu do szczepień przeciwko grypie) wynosi mniej niż 40%. Innymi słowy, w systemie VAERS zarejestrowano więcej zgonów poszczepiennych podczas pojedynczej kampanii szczepień niż w przypadku wszystkich innych szczepionek łącznie w ciągu ostatnich trzech dekad.)
https://piotrbein.net/2021/06/22/the-israeli-peoples-committee-report-of-adverse-events-related-to-the-corona-vaccine-may-2021-never-has-a-vaccine-injured-so-many/

Jest to więc więcej zgonów – i to tylko w okresie 4 miesięcy szprycowania ludzi rzekomo na kowida – niż było zgonów w usraelu po wszystkich innych szczepieniach  na przestrzeni ostatnich trzech dekad (30 lat). Natomiast na koniec maja Brian Gerrish, brytyjski niezależny publicysta, w rozmowie z Reinerem Füllmichem i Viviane Fischer poinformował, że na oficjalnej stronie oficjalnie brytyjskiej (w rzeczywistości rothschildowskiej) rządowej agencji do spraw leków MHRA (Medicines and Healthcare products Regulatory Agency) widnieje oficjalna informacja, iż od początku szprycowania wystąpiło (do maja 2021) 859481 lżejszych powikłań po szprycach oraz 1213 zgonów. Przy czym Gerrish (były oficer marynarki wojennej) podał też fakt, że owa agencja – MHRA – na swojej stronie w roku 2018 informowała, że zgłaszane jest do niej mniej niż 10 % zgonów i zaledwie 2 – 4 % lżejszych powikłań poszczepiennych. Bazując na tych danych można więc zakładać, że rzeczywista liczba lżejszych powikłań wyniosła w UK ponad 20 milionów, a liczba zgonów ponad 12 tysięcy. Niestety nie dysponuję dobrą polskojęzyczną wersją tej rozmowy. Można ją przeczytać po niemiecku:
https://www.ukcolumn.org/article/brian-gerrish-vor-dem-corona-ausschuss-die-wichtigste-technik-der-herrscher-ist-die

I po angielsku:
https://www.ukcolumn.org/article/brian-gerrishs-testimony-to-reiner-fullmich-our-oppressors-are-very-frightened-people

Jest też, niestety kulawa, wersja tłumaczona „z automatu”:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=https://www.ukcolumn.org/article/brian-gerrishs-testimony-to-reiner-fullmich-our-oppressors-are-very-frightened-people&prev=search&pto=aue

Tak więc nadal nie wiemy, ilu zaszprycowanych ludzi rzeczywiście już zmarło, tym bardziej, że ogromna większość poszprycowych zgonów zwalana jest a to na „choroby towarzyszące”, a to na niezdiagnozowanego przed szprycą świrusa, a to na rzekome nowe warianty fikcyjnego, nigdy w pełni nie wyizolowanegio osławionego covida-19. Ostatnio karierę w łże mediach jako straszak na idiotów robi „wariant Delta”. Delta to czwarta litera greckiego alfabetu. Nim bandyci dojdą do ostatniej  – omegi – 90 % ludz będzie już do piachu. Gdyż nie zapominajmy o tym, że szpryce depopulacyjne działają jak dobre trutki na szczury – a więc z opóźnieniem, by trute szczury nie wiązały masowego pomoru z podawaną im trutką.

Przy czym znacznie ważniejsze w powyższej rozmowie były wypowiedzi Briana Gerrisha o psychologicznych metodach manipulacji poddanymi stosowanymi przez rządców Wysp Rothschilda zwanych potocznie UK, Wlk. Brytanią czy wręcz Anglią. Istnieją dokumenty politycznych marionetek na żołdzie Rothschildów i City of London, w których szczycą się oni tym, że powszechnie mogą manipulować poddanymi tak, że rządzeni będą postępować oni tak jak chcą rządcy, nie zdając sobie najmniejszej sprawy z tego, że są w tak bezczelny sposób manipulowani. A nawet jeśli się zorientują, że postępują inaczej, nie będą wiedzieli – dlaczego:

At one particular point in that document—in fact, it’s at the bottom of page 66, if I remember correctly—the Government boasts that it can change the way people think and behave, and that people will not be aware that this has been done to them. But it adds the caveat that if they do realise that their behaviour is changed, they will not know how it was changed.

An einer bestimmten Stelle in diesem Dokument — wenn ich mich richtig erinnere, steht es unten auf Seite 66 — rühmt sich die Regierung, dass sie die Art und Weise, wie Menschen denken und sich verhalten, verändern kann und dass die Menschen nicht merken werden, dass solches mit ihnen gemacht wurde.
Aber sie fügt den Vorbehalt hinzu, dass, auch wenn man wohl merkt, dass sein Verhalten verändert worden ist, man nicht wissen würde, wie es verändert wurde.

W pewnym miejscu w tym dokumencie – jeśli dobrze pamiętam, znajduje się on na dole strony 66 – rząd chwali się, że może zmienić sposób myślenia i zachowania ludzi i że ludzie nie zdadzą sobie sprawy z tego, że to z nimi zrobiono. Dodane jest tam jeszcze zastrzeżenie, że jeśli ludzie nawet zdadzą sobie sprawę, że ich zachowanie się zmieniło, nie będą wiedzieć, jak do tej zmiany doszło.

Tak więc dla marionetek politycznych, najemników banksterów, poddani  – i to nie tylko na Wyspach Rothschilda – to po prostu „psy Pawłowa”. Choć tu muszę zaznaczyć, że nie wszystkie psy poddają się manipulacji i tresurze. Esej pt. „Bizantyjski pies” Waldemar Łysiak kończył słowami:

„A w ogóle.za całą tę gadaninę wystarczy jedno zdanie, które pojawia się ni stąd ni zowąd w „Notatkach malarskich” Jana Cybisa; „Były psy, u których Pawłowowi w żaden sposób nie udało się wywołać odruchów warunkowych — chwała pojęciu wolności”
http://andrzejb98cytaty.blogspot.com/2011/12/bizantyjski-pies-waldemar-ysiak-mw.html

Niestety zbyt mało jest nas – „ludzkich psów” – którzy nie dają się tresować i sobą manipulować…

Niestety…

Powyżej wspomniałem już o depopulacji. Wśród tzw. „kart iluminatów” jest jedna, mówiąca o tym w nieco zakamuflowanej formie jako o redukcji populacji:

Powie ktoś – a co mają te karty z rzeczywistością? Ano mają to, że np. operacje fałszywej flagi z 11 września 2001 widniały na tych kartach nim wieże WTC i Pentagon zaatakowano, zwalając winę na Al Kaidę:


https://opolczykpl.wordpress.com/2012/09/11/11-wrzesnia-2001-banksterski-zamach-na-wolnosc-swiata/

Jest też karta nazwana połączonymi katastrofami:

Półgłówki pisały, że może chodzi o atak na igrzyska w Londynie w 2012 roku i/lub o atak na mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce i na Ukrainie, dopatrując się w wieżyczce na karcie Big Bena bądź Pałacu Kultury:


„… jak wszystkie wcześniejsze z kart illuminati następna która jest do odkrycia to Combined Disaster, tylko ciężko jednoznacznie zweryfikować czy jest tam przedstawiony Big Ben z Londynu czy też Pałac kultury w Warszawie,na szczęście nie doszło wczoraj do ataku fałszywej flagi w Warszawie ale Euro jeszcze trwa i Igrzyska w Londynie również przed nami”
https://www.dailymotion.com/video/xroean

„Zdjęcia wież zegarowych Big Bena w Londynie, Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz karty “Combined Disasters” (Połączone Tragedie) z gry, która dziwnym trafem sprawdza się w geopolityce ostatnich lat jak proroctwo albo plan.”
http://tgstala.info/ostrzezenie-przed-wielkim-zamachem-w-2012-roku-w-europie/

Inne półgłówki sugerowały tylko Big Bena:

„Czyżby w trakcie olimpiady czekały nas kolejne zamachy terrorystyczne?
Zobaczymy…”

https://joemonster.org/art/19593

W rzeczywistości wieżyczka na karcie zdobi dom towarowy Waco w Tokio w dzielnicy Ginza:

The Wako store in Ginza at night, 2018


https://en.wikipedia.org/wiki/Wako_(retailer)

I wprawdzie Tokio nie zostało zaatakowane, a Ginza Waco nie uległ zniszczeniu, ale 11 marca 2011 miały miejsce w Japonii rzeczywiście połączone katastrofy – combined disasters: podmorskie trzęsienie ziemi, tsunami i katastrofa nuklearna w elektrowni atomowej w Fukushimie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/03/11/rocznica-ataku-stuxnetem-na-fukushime-1-w-japonii/

Ta karta została zagrana właśnie wtedy – 11 marca 2011 w Japonii…
Natomiast najmniejszej wątpliwości nie ma z kartą, którą światowa lichwa zagrała obecnie – jest to karta z obecną „epidemią – pandemią”:

Mamy na niej obecną totalitarną „nową normalność” – kwarantanny, namordniki, szpryce itp…

Tak więc i karta z redukcją populacji powinna być brana na poważne. Tym bardziej, że na tzw. „monumencie” w usraelskim stanie Georgia jest mowa o tym, by ludzkość utrzymywana była na poziomie poniżej 500 milionów:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5414

https://en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones

Wielkość granitowych płyt widać dopiero, gdy stoją przy nich ludzie:

I choć większość „przykazań” z tego monumentu w sumie brzmi rozsądnie, wisi nad nimi cień owych właśnie 500 milionów z pierwszego „przykazania”, co w połączeniu z „kartą iluminatów” zmusza do zastanowienia.

W tym miejscu pozwolę sobie na dygresję – kursują w sieci fotki tego „monumentu”, jednakże umiejscowione w Gruzji, zamiast w usraelskiej Georgii:

Jak durnym trzeba być, by z usraelskiej Georgii zrobić Gruzję? Dlaczego półgłówki imbecyle biorą się za rzeczy, do których się po prostu nie nadają.

I jeszcze jedna dygresja – znane są wypowiedzi wielu luminarzy, najemników światowych elit finansowych, od dawna głoszących konieczność zmniejszenia populacji ludzkiej. Sama idea jest naturalnie słuszna – jeśli nie zahamowany zostanie przyrost naturalny, to za kilka pokoleń na Ziemi nie będzie już miejsca dla nikogo i niczego poza ludźmi. Ale już zaplanowany przez elity sposób depopulacji – czyli ukryte pod przykrywką pandemii szprycowanie ludzi zabójczym koktajlem big pharmy budzić musi zdecydowany sprzeciw. Jednym z luminarzy, najemników banksterów, mówiących o depopulacji był zmarły niedawno mąż Elżbiety, książę Filip. Przed laty publicznie powiedział, że gdyby reinkarnacja była faktem, chciałby po śmierci inkarnować jako groźny wirus, by przyczynić się do radykalnego zmniejszenia ludzkiej populacji. Czy wobec tego nie byłoby sensowne, by w nazwach rzekomych nowych, rzekomo groźnych mutacji świrusa zamiast używać liter greckiego alfabetu („wariant Delta”) nazywać zmyślone świrusy imionami ludobójczych luminarzy: warianty Filipa, Gatesa, Fauciego, Sorosa, Trampka, Bidy, Merkel, Macrona czy Johnsona. Albo mutacje Rothschilda, Rockefellera, Morgana, Warburga, mutacje WHO, Bilderbergów itp.

Pewnie wyznawców Trampka zaskoczy to, że wymieniłem go wśród innych ludobójczych luminarzy – najemników banksterów. Ale przecież on sam niedawno w wywiadzie szczycił się tym, że to on nakazał dopuścić te ludobójcze szpryce.
https://www.naturalnews.com/2021-05-21-trump-vaccine-claims-credit-rushing-despite-risks.html

Tu jest tumaczenie „z automatu”, kulawe, ale można je zrozumieć:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=https://www.naturalnews.com/2021-05-21-trump-vaccine-claims-credit-rushing-despite-risks.html&prev=search&pto=aue

Tak więc w pełni zasługuje on na „wariant Trampka”.

Przypomnę tu jeszcze wypowiedź Jacquesa Attali z roku 1981:

“W przyszłości trzeba będzie znaleźć sposób na zmniejszenie populacji. Zaczniemy od ludzi starych, ponieważ gdy tylko przekroczą oni 60-65 lat, żyją dłużej niż produkują i drogo kosztują społeczeństwo. Potem zajmiemy się słabymi, następnie bezużytecznymi, którzy nic nie wnoszą do społeczeństwa, bo zawsze będzie ich coraz to więcej, a co najważniejsze, na końcu zabierzemy się za głupich. Pozbędziemy się ich, każąc im myśleć, że to dla ich własnego dobra. Nie będziemy w stanie przeprowadzać testów na inteligencję w stosunku do milionów ludzi, to nie jest możliwe! Znajdziemy coś lub spowodujemy coś; pandemię, która dotknie pewne warstwy społeczeństwa; prawdziwy lub nieprawdziwy kryzys gospodarczy; wirus, który uderzy w ludzi starych czy dorosłych – to nie ma znaczenia; słabi ulegną, bojaźliwi i głupi uwierzą we wszystko i będą prosić o wyleczenie ich. Zadbamy o to, aby zaplanować leczenie – leczenie, które stanie się rozwiązaniem (problemu). Selekcja idiotów dokona się więc samoczynnie: pójdą do rzeźni z własnej woli.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2021/05/15/nowy-wspanialy-totalitarny-covidowy-swiat/

Sytuacja na półmetku roku 2021 wygląda więc nieciekawie. Boję się myśleć, jaka będzie sytuacja na koniec tego roku. Tym bardziej, że opór przeciwko totalitaryzmowi – przynajmniej w Pforzheimie – maleje. W zeszłą sobotę była ostatnia sobotnia demonstracja w rynku. Jej organizatorzy już 2 tygodnie temu ogłosili, że zawieszają ich organizowanie. Twierdzili, że się już tylko ośmieszamy, że ludzie z nas się śmieją. Jest to niestety faktem i sam widzę i słyszę durne chichoty, gdy z naszymi plakatymi idziemy przez miasto. Tylko, że nigdy nie kierowałem się tym, co idioci o mnie myślą i mówią. Robię po prostu swoje – to co uważam za słuszne. W ostatnią sobotę protest zgłosił ktoś inny, ale na jego koniec zapowiedział, że zgłaszać go już nie będzie. Tak wyglądał ostatni sobotni protest na rynku:

Zawieszone zostały także środowe protesty. W zeszłą środę i dzisiaj/wczoraj na miejscu zbiórek byłem całkiem sam. Od kiedy zrobiło się ciepło, na wszystkie protesty chodzę w koszulce z napisem „Corona-Diktatur Nein, Danke!”:

Nadal zgłaszam poniedziałkowe protesty, choć pojawia się na nich ok. 10 osób. Są jeszcze sobotnie nocne protesty (od 21:00 do 24:00) ale i na nie przychodzi coraz mniej ludzi. W ostatnią sobotę było nas wszystkiego 12 osób.

Ten ostatni nocny protest zresztą zgłaszałem ja, gdyż Susanne, stała ich organizatorka, była w Wiedniu.

Malejący opór nie dziwi mnie – większość protestujących ma już po prostu dość. Są już zmęczeni protestami, które zamiast nasilać się, mają. No i chichoty idiotów siedzących w ulicznych kawiarenkach faktycznie mogą wpływać na morale protestujących. Tyle, że idioci śmiejący się z nas to ofiary psychologicznej manipulacji politycznych marionetek i łże-mediów, o czym wspominał Brian Gerrish. Rządcy sprytnie złagodzili totalitarny reżim, by sprawić wrażenie na „psach Pawłowa”, że wcale nie chcą totalitarnej dyktatury i gdy tylko jest to możliwe, łagodzą totalitarne zakazy i nakazy. Niestety „psy Pawłowa” nie myślą o tym, że pod pretekstem nowych rzekomo groźnych „wariantów” świrusa totalitarny reżim zostanie najpóźniej jesienią znów zaostrzony. I wtedy koniec będzie z obecną, chwilową „wolnością”. Zresztą – jaka to jest „wolność”? W sklepach, na dworcach, w autobusach i pociągach, w przychodniach, szpitalach i urzędach (o ile te ostatnie są w ogóle otwarte) nadal obowiązują namordniki. Nawet tych co mają zaświadczenia, że dali się zaszprycować. Owszem, w ulicznych kawiarenkach namordniki nie obowiązują – ale każdy klient musi podać dane personalne-kontaktowe: imię nazwisko adres, nr telefonu i datę – dzień i godzinę. W sklepach najczęściej to samo – nawet w tych, w których nie wymagane są kwity o testach czy szprycach, dane kontaktowe są obowiązkowe. A na drzwiach pralni chemicznej wyczytałem wczoraj coś, co mnie o mało nie powaliło z nóg. Była tam lista nakazów i zakazów. Zaczynała się nakazem, przymusem wręcz nałożenia namordnika przed wejściem do środka. Potem było kilka innych totalitarnych nakazów i zakazów. Ostatni z nich brzmiał: „Keine Diskussionen über Maskenpflicht” (żadnych dyskusji odnośnie przymusu namordników). A więc namordnik na ryj, morda na kłódkę – i wtedy wolno ci wejść do środka. Taką to mamy obecnie „wolność”. Niestety „psy Pawłowa” i z takiej żałosnej „wolności” się cieszą, wyśmiewając przy okazji garstkę protestujących.

Jak to się więc wszystko zakończy???

W ostatnią niedzielę na miejskim kąpielisku (pracuję tam ponownie, już szósty sezon, ale w tym roku tylko 2 razy w tygodniu) rozmawiałem ze znajomą nauczycielką. Rozmowa ta przeraziła mnie. Iris zapytała mnie, czy dałem się zaszprycować. Odpowiedziałem jej, że trującej szprycy nie dam sobie wstrzyknąć, co ją oburzyło – jakie trujące szpryce – te „szczepionki” są konieczne i ratują życie milionom. Dodała, że znała osobiście czterech Greków (Iris co rok na wakacje jeździ do Grecji) którzy zmarli rzekomo na świrusa. Próbowałem jej tłumaczyć, że pandemii nie ma i nie było, że świrusa covid-19 nie wyizolowano, że testy PCR absolutnie nie nadają się do diagnostyki, przez co nawet pozytywne o niczym nie świadczą, a ponadto że bez przeprowadzenia obdukcji – a tego się nie robi – nie można w żadnym wypadku podawać świrusa jako rzekomej przyczyny zgonu. Nie dotarło do niej absolutnie nic. Wyraziła za to zaniepokojenie, że po szprycach nie odczuła żadnych negatywnych reakcji, co ją martwi, gdyż słyszała, że brak negatywnych reakcji świadczy o osłabieniu systemu immunologicznego, przez co organizm nie reaguje na te szpryce. Gdyby wiedziała, u ilu tysięcy ludzi reakcją na szpryce były zakrzepy, zatory mózgu, zapalenie mięśnia sercowego i osierdzia i ile tysięcy zmarło wskutek reakcji organizmu na te szpryce, przestałaby się tym zamartwiać. Nie dociera do niej, że nawet brak jakiejkolwiek natychmiastowej reakcji na szpryce nie uchroni jej przed najgorszym – jak w przypadku trutki na szczury z opóźnionym działaniem. Te szpryce to jest po prostu broń biologiczna z opóźnionym zapłonem.
I pomyśleć, że Iris jest nauczycielką gimnazjalną, która „uczy” niemieckie dzieci i młodzież…
Czegoż ta zaślepiona i ogłupiona nauczycielka może ich nauczyć…

Zdecydowanie zwalniam z publikacjami na blogu. Pisać o czymkolwiek innym, gdy dokonywane jest na naszych oczach ludobójstwo w skali światowej, nie ma sensu. Ale pisać w kółko to samo także nie ma sensu. Zresztą – tym, którzy zrozumieli, którzy wiedzą, co jest grane, nie trzeba tego powtarzać. Natomiast bezrozumnym „psom Pawłowa” tłumaczenie czegokolwiek jest stratą czasu. Bo jak pozbawieni rozumu mieliby coś zrozumieć?

Czy, gdy okupant świata narzuci kolejny twardy lockdown, obudzi się wystarczająca ilość ludzi i wyjdzie na ulice? Nie wiem…


Jak się to wszystko skończy – także nie wiem. Niemniej kolejny już raz, jak katarynka, jak papuga powtarzam – walczmy o naszą wolność…

opolczyk