Danser encore – sterowany majdan czy spontaniczny oddolny ruch…

Już wiem, dlaczego tak nie cierpię neonu24 – zbyt wiele tam jazgotu, bredni, dezinformacji i zwykłych wyssanych z palca insynuacji. Do typowych neonowych insynuatorów-dezinformatorów zaliczyć należy blogera ukrytego pod nickiem „Jan Paweł”. Jest on gorliwym, zaślepionym katolikiem, co jeszcze nie byłoby niczym nagannym, ale jego insynuacje pod adresem organizatorów i uczestników spontanicznych happeningów zwanych „Danser Encore” są absolutnie poniżej pasa.
https://gibson.neon24.pl/post/161887,europejski-majdan-zwany-niewinnie-danser-encore

Wygląda na to, że złości go fakt, iż ludzie zamiast w namordnikach siedzieć w kościołach, żebrać o miłosierdzie i dawać na tackę, tańczą na ulicach, placach, dworcach kolejowych i lotniskach. Przytoczę kilka jego cytatów:

„W ostatnim czasie w całej Europie, także i w Polsce pojawiło się bardzo niepokojące zjawisko, marketingowo nazwane Dancer encore.”

Otóż to zjawisko zaczęło się w grudniu 2020 (o tym za chwilę), przeskoczyło w międzyczasie Atlantyk i jest tańczone i śpiewane także poza Europą, a przede wszystkim tytuł „Danser encore” nie jest marketingiem a fragmentem pierwszej linijki refrenu: „(Nous on veut continuer à) danser encore, czyli „(chcemy) znowu tańczyć”. Danser encore znaczy po prostu znowu tańczyć.
„Jan Paweł” poddaje w wątpliwość spontaniczność tych happeningów:

„Polega ono na improwizowanych(?) występach grup muzycznych na np. kolejowych czy lotniskowych halach dworcowych, ale także na rynkach, placach czy plażach i wciąganiu do „zabawy”, tańca w takt rytmicznej muzyki przypadkowych, przede wszystkim młodych ludzi, przez mniejszą lub większą grupę tych, którzy to wszystko wcześniej zorganizowali.”

Myli się tu przede wszystkim w jednej sprawie – nie jest to wciąganie przede wszystkim młodych ludzi. Spontanicznie przyłączają się do muzyków ludzie wszystkich grup wiekowych, przy czym młodzieży jest najczęściej najmniej, gdyż jest ona najbardziej ogłupiona i przestraszona. Obejrzałem już co najmniej setkę filmów z Danser Encore z wielu krajów i miast i z tego co widziałem, przyciągane są przede wszystkim osoby dorosłe, w średnim wieku, także ludzie „starsi”. Młodzież jest w zdecydowanej mniejszości.
Dalej pisze „Jan Paweł”:


„Moje zwątpienie w to, czy są to przedsięwzięcia improwizowane, wynika stąd, że np. lotniska, dworce, ale i place większych miast są monitorowane i chronione, więc każda próba wniesienia tam sprzętu nagłośnieniowego, muzycznego i podłączenia tego sprzętu do istniejącej tam sieci elektrycznej, z całą pewnością jest przez służby widziana i… tolerowana?”

Na lotniskach i dworcach, zwłaszcza w dużych miastach, często widać pasażerów z różnymi bagażami, także instrumentami muzycznymi. Nie budzą więc oni automatycznie podejrzeń. Także i na ulicach i placach można niekiedy spotkać przechodniów z futerałem gitary, skrzypiec czy innego instrumentu muzycznego. Oni też nie wywołują automatycznie alarmu na policji. Natomiast głośniki i mikrofony działają także bez zasilania z zewnątrz. Wiem to, gdyż i my używany sprzętu nagłaśniającego podczas demonstracji i ma on zasilanie „własne”. I nie zawsze te występy są – jak sugeruje „Jan Paweł” – przez służby „tolerowane”. Wystarczy obejrzeć poniższy film z jednego z dworców w Paryżu:

Gdy kończy się występ, a muzycy i uczestnicy rozchodzą się w różne strony, ochroniarze (minuta 5:30) zaczynają pościg za pojedynczymi muzykantami. Jednego z nich (min 5:39) łapie kilku ochroniarzy. A tu inna migawka z Paryża spod siedziby francuskiego senatu:

Właśnie kończono śpiewać i tańczyć, gdy nadciągnęły watahy policji (od minuty 5:32) i rozpoczęły rozpędzać tłum tańczących i śpiewających. W tym wypadku policja zareagowała szybko i zdecydowanie – „chroniła” wszak ważny budynek publiczny. Na lotniskach i dworcach natomiast ochroniarzy/policji nie ma za wielu. Widząc duży tłum trzymają się z boku, a łapankę zaczynają już po zakończeniu „imprezy”. A że trwają te happeningi krótko, oddziały prewencji nie są w stanie dotrzeć na czas.
Tu dodam – w wielu migawkach widziałem w tle policyjne radiowozy. Tyle, że policja nie reagowała. No bo czemu miałaby reagować – nikt nie rozbija okien wystawowych, nie podpala samochodów i śmietników, nie urządza awantur i zadym. Taniec i śpiew działa nawet na policjantów „rozbrajająco” – głupio jest im rozpędzać tańczących ludzi. Niemniej po zakończeniu happeningów zapewne w niejednym przypadku policja wyłapuje pojedynczych uczestników. Niestety migawki w sieci kończą się najczęściej wraz z występem i o ewentualnych interwencjach policji czy służb nie wiemy. Widać to w innym nagraniu z paryskiego dworca w dniu 8 kwietnia: wprawdzie pod sam koniec kamera łapie dwóch policjantów (min. 56:01), ale zatrzymania muzyka widocznego w poprzednim filmie z tego występu już nie ma.

Ot i całe wyjaśnienie rzekomego „tolerowania” przez służby tych spontanicznych występów – ich interwencje najczęściej nie są nagrywane.
Dalej mamy kolejne insynuacje „Jana Pawła”:


„Skoro nie są to więc przedsięwzięcia improwizowane, to znaczy że są one organizowane, a w związku z tym, że są one powszechne w całej Europie, to mamy tutaj do czynienia z dobrze zorganizowaną akcją o dużym, można powiedzieć, kontynentalnym zasięgu.”

„Czy ci młodzi ludzie zastanawiają się nad tym, kto /co za tym stoi?”

„Powstaje więc pytanie, komu potrzebny jest kolejny majdan, do którego z całą pewnością ta sterowana anarchia doprowadzi, bo nie ulega wątpliwości, że mamy tutaj do czynienia z jakimiś sterowaniem w kierunku ogólnej anarchii.
Czy nie jest to więc czasami jedna z tych akcji „klocków lego”, które mają nam tu na tym świecie wprowadzić NWO?, które ma się wyłonić jako dobrodziejstwo, które wyprowadzi świat z anarchii?”

Czy ktoś naprawdę „za tym stoi”? I jak to się wszystko w ogóle zaczęło?

Autorem tekstu jest Kaddour Hadadi, muzyk.

Jego rodzice mieszkający we Francji pochodzą z Algierii:
https://de.wikipedia.org/wiki/Benutzer:Bfilmheld/Kaddour_Hadadi

Tu jest jego strona na pejsbuku:
https://www.facebook.com/hksaltimbanks

Jak sam to wyjaśnił, napisał piosenkę „Danser encore” podczas drugiego lockdownu, chcąc w ten sposób zwrócić uwagę na niszczenie lockdownem świata kultury. Wszak artyści – muzycy, tancerze, aktorzy teatralni – należą do grup zawodowych najbardziej dotkniętych totalitarnymi restrykcjami i „zamknięciami”. Przy czym nie przypuszczał on, że ta piosenka spotka się z aż tak ogromnym odzewem. Pierwsze oficjalne jej nagranie, jeszcze bez publiczności – przechodniów –  miało miejsce w Awinionie 10 grudnia 2020, a na pejsbuku pojawiło się 8 dni później:

Pierwsze „publiczne” jej wykonanie miało miejsce w Metz (https://pl.wikipedia.org/wiki/Metz) 5 stycznia 2021:

Znalazłem na pejsbuku samą piosenkę, bez obrazu, wrzuconą 16 stycznia 2021:

Podpis pod nią mówi, że „w całej Francji (a powiedziano nam, że już poza naszymi granicami) ludzie tę piosenkę śpiewają i tańczą”. Jest tam też link do „publicznego”, ale nielicznego jeszcze wtedy jej wykonania, przy niewielkiej ilości przechodniów, także z 16 stycznia (zwracam uwagąę na „babcie”, które dały się ponieść tańcowi – min. 1:55):

5 lutego, przy udziale jej autora, publicznie odśpiewano i odtańczono ją w Narbone:

Ale tak naprawdę piosenka „Znowu tańczyć” (Danser encore) wykonywana w miejscach publicznych przez różne grupy artystów popularna, przynajmniej na pejsbuku, stała się we Francji chyba dopiero w marcu. Tu mamy jeden taki film ze znanego nam już dworca kolejowego w Paryżu. Zwróciłem uwagę na służby przyglądające się podejrzliwie artystom (min: 3:41) oraz na dużą ilość biernych gapiów – stali w namordnikach, gały wlepione mieli  w muzyków, wykazywali zero pozytywnych reakcji:

A tu gra ją inny zespół, także w marcu, w Tuluzie:

Choć, jak zaznaczyłem, śpiewana była już wcześniej. Tu jest nagranie z „prywatnego”, nie w miejscu publicznym, jej wykonania przez sporą grupkę ludzi w lutym 2021 w Marsylii:

Prawdziwa „erupcja” popularności piosenki i rozlanie się jej na wiele krajów oraz wykonywanie jej w miejscach publicznych (dworce, lotniska, place, ulice) a także publikowanie filmów o tym na pejsbuku miało miejsce w początkach kwietnia – dzięki internetowi. Zaczęło się chyba od francuskojęzycznych kantonów Szwajcarii. Następnie podchwyciły ją Niemcy, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Belgia. Kaddour Hadadi wystąpił z nią w 1 maja Brukseli, gdzie jego występ zgromadził naprawdę duże tłumy ludzi:

Obecnie piosenka „Danser encore” jest światowym super-przebojem – ale tylko dla anty-covidowców. Nie ma dnia, by na pejsbuku nie zamieszczano nowych filmów z nią. Jest piosenką wolności.

Insynuacje „Jana Pawła”, jakoby za spontanicznymi akcjami śpiewania „Znowu tańczyć” ktokolwiek stał (w domyśle – twórcy NWO: „Czy nie jest to więc czasami jedna z tych akcji „klocków lego”, które mają nam tu na tym świecie wprowadzić NWO?”) to obrzydliwa potwarz. Gdyby stali za tym ci od NWO, piosenka w ciągu tygodnia, a nie w ciągu kilku miesięcy, rozlałaby się po świecie. Tu przypomnę historię sprzed 41 lat – powstanie Solidurności. Nie było wtedy internetu, pejsbuka, nie było „komórek” ani szajsfonów, a komitety założycielskie Solidurności w ciągu niewielu dni po zakończeniu strajków w Gdańsku powstały w całej Polsce. Była to właśnie sterowana odgórnie i za plecami Polaków operacja, mająca zakończyć się wyrwaniem Polski z Bloku Wschodniego i wydanie jej w łapska globalnej, lichwiarskiej sitwy. To był ogólnopolski pra-majdan i pierwsza na taką skalę sterowana zza granicy „kolorowa rewolucja”. Tutaj natomiast, przy piosence „Znowu tańczyć”, takiego sterowania nie było. A że artyści/muzycy, pozbawieni możliwości normalnego funkcjonowania, wyszli w końcu na ulice śpiewać i tańczyć – wcale mnie nie dziwi. Nie wiem też, gdzie „Jan Paweł” widzi tu „anarchię” („Powstaje więc pytanie, komu potrzebny jest kolejny majdan, do którego z całą pewnością ta sterowana anarchia doprowadzi”). Jest to jak najbardziej uprawnione i wręcz konieczne obywatelskie nieposłuszeństwo – a nie „anarchia”. I żaden „majdan”. Na majdanie prowokowano walki z milicją, palono opony:

A na koniec „prawy sektor” urządził masakrę zwaloną przez łże-media na milicję Janukowicza. A w ruchu „Znowu tańczyć” ludzie po prostu pokojowo śpiewają i tańczą:

Jaka to „anarchia”? I jaki „majdan”? Jest wręcz na odwrót – jest to z psychologicznego punktu widzenia świetna metoda walki z narzucanym nam NWO. I to z różnych powodów:

– Uczestnicy tych happeningów pokazują światu – i policji – że nie są warchołami, chuliganami ani zadymiarzami – chcą po prostu tylko tańczyć i śpiewać.
– Trudno też jest przypiąć im łatkę skrajnej prawicy czy lewicy, neofaszystów, antysemitów, czy wyznawców teorii spiskowych.
– Pokazują ponadto przechodniom, że można cieszyć się, tańczyć i śpiewać mimo kowidowego terroru i totalitarnych restrykcji.

Klasyczne demonstracje naturalnie też są nadal ważne. Tyle, że je, zwłaszcza gdy są duże i ogłaszane wcześniej, policja najczęściej stara się rozbijać. W tym celu ściągane są oddziały prewencji oraz policjanci z innych miast i regionów. Nawet demonstracje liczące kilka, kilkanaście tysięcy ludzi mogą zostać rozbite i spacyfikowane przez zmasowane siły policji dysponującej pałkami, gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Do pacyfikacji używana jest też policja konna i policjanci z psami.

No i ma jeszcze policja w ostateczności broń palną. Tylko wtedy, gdyby w wielu miastach równocześnie wyszły na ulice miliony, policja byłaby bezsilna. Ale na to na razie się nie zanosi. Happeningi „Znowu tańczyć” są świetnym uzupełnieniem klasycznych demonstracji, a ponadto może w końcu tańcem i śpiewem przyciągną większe rzesze ludzi do ruchu oporu i stawiania obywatelskiego nieposłuszeństwa. I – póki co – nie zanosi się na to, by te happeningi próbowano pacyfikować policją konną, psami, czy armatkami wodnymi.

Istotne jest to, że oficjalne, okupacyjne łże-media sprawę wolnościowych happeningów „Znowu tańczyć” nieomal kompletnie przemilczają. Nie ma o tym nic ani w tv, ani w „ważnych” gazetach. Łże-media po prostu o tym milczą. Bo – jak już wspomniałem – trudno tańczącym i śpiewającym przykleić łatki neonazistów, warchołów czy wyznawców teorii spiskowych. Okupant zapewne ma nadzieję, że ta śpiewana i tańczona oddolna rewolucja po prostu sama się „wypali”. I dlatego podległe mu łże-media o tym milczą. Choć znalazłem wzmiankę  o takim happeningu w Montrealu w kanadyjskim zeitungu:
https://www.thesuburban.com/news/city_news/international-flashmob-resparks-in-montreal/article_54651993-fa47-5854-8473-a748e399b087.html

Zeitung stara się pomniejszyć jego znaczenie. Pisze o grupce ok. 50 artystów, którym przyglądało się ok. 50 gapiów. Informuje też, że w połowie niedługiego spektaklu  pojawiła się policja i pod jego koniec gapiów rozgoniła. Nikomu nie wlepiono mandatu.
Patrzcie ludziska – jaka dobra jest ta kanadyjska policja – ludzie przyglądali się „nielegalnemu” happeningowi i nikt za to nie dostał nawet mandatu! O spałowaniu czy aresztowaniu kogokolwiek tym bardziej nie było mowy. A my narzekamy, że to jest totalitaryzm…

Pod koniec jego insynuacji pisze „Jan Paweł” tak: „Patrząc na to wszystko można popaść w głębokie zwątpienie, czy ten świat kiedykolwiek przejrzy jeszcze na oczy?”
A mnie ciekawi, kiedy to on przejrzy na oczy. Tylko w jednej sprawie miał rację, choć „na odwrót”, gdy pisał o młodzieży, młodych ludziach, że „żywioł ten jest bezmyślny, podatny na sterowanie…” Dokładnie tak – jest bezmyślny, podatny na sterowanie – przez propagandę okupanta. I dlatego młodzież w większości tępo i posłusznie nosi namordniki, unika anty-covidowych demonstracji, a także happeningów „Znowu tańczyć”. Przecież tam można się zarazić. I kto wie, co za podejrzane typki to organizują i za tym stoją.


W sprawie „Jana Pawła” i jego wpisu ciekawi mnie jedna rzecz – czy jest on naprawdę tylko taki głupi i zaślepiony, wysuwając swoje insynuacje pod adresem muzyków, czy też zrobił to służbowo…

Bazując na doktrynie katolickiej należy stwierdzić, że Jan Paweł popełnił ciężki grzech wysuwając insynuacje pod adresem artystów spontanicznie ogranizujących happeningi „Danser encore”, i że ich po prostu spotwarzył. A przecież dekalogowe przykazanie mówi „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Niech gnida pędzi do spowiedzi, gdyż w innym przypadku czeka go „piekło”. A tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, co głosił dobry pasterz w „dobrej nowinie”.

opolczyk

PS

Kaddour Hadadi pisze nadal i inne piosenki i wykonuje je z zaprzyjaźnionymi muzykami w miejscach publicznych. Tu jest jego inna piosenka z marca 2021:

Jest w niej m.in. o uwolnieniu z kaftanów bezpieczeństwa i o wolności, ale jest już mniej „rewolucyjna”.  Dla mnie i chyba dla wielu, wielu innych ludzi „Danser encore” nadal pozostaje światowym hymnem antytotalitarnego ruchu oporu i piosenką wolności…