Co też Pawłowi Ziemińskiemu strzeliło do głowy…

Zaskoczyły mnie zamieszczone przez Pawła Ziemińskiego dwa obszerne, tasiemcowe wręcz, nudne i załgane teksty pragnące udowodnić, że państwo piastowskie było najpierw prawosławne:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2021/05/14/w-kwestii-pierwotnego-prawoslawia-polski/
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2021/05/17/walka-prawoslawia-z-latynizmem-w-polsce/

Oba są kompletnie załgane i są przykładem namolnej prawosławnej propagandy, chcącej udowodnić, jakoby państwo Piastów i ogólniej cała Słowiańszczyzna pierwotnie przyjęły nadjordańskie krystowierstwo w wersji bizantyjskiej, prawosławnej, a dopiero później za sprawą knowania łacinników państwa Piastów i Przemyślidów wpadły w łapska łacinników. Przy okazji gloryfikowani są podstępni szantażyści Cyryl i Metody nazywani „apostołami Słowian”. Ich metody „nawracania” nie można wszak nazwać inaczej niż szantaż i zastraszanie. Otóż „nawracanych” Słowian przekonywali do prawosławia mniej więcej tak: jeśli nie przyjmiecie dobrowolnie od nas nowej wiary, po nas przyjdą inni i nawrócą was siłą i mieczem. Tak brzmiała w ich ustach nadjordańska „dobra nowina”. Tu należy jeszcze zaznaczyć, że do państwa wielkomorawskiego trafili ci szantażyści właściwie przypadkowo. Mojmirowice wcześniej już przyjęli krystowierstwo w wersji łacińskiej:

„Księstwo morawskie jest wzmiankowane w źródłach po raz pierwszy w 822. Od 830 pojawia się imię księcia Mojmira I. Według źródeł utrzymywał przyjazne kontakty z państwem Franków, formalnie uznawał zwierzchnictwo cesarza Ludwika I Pobożnego[3]. Wspomagał misję łacińskich księży wysyłanych na Morawy z Pasawy. W 831 został ochrzczony przez biskupa Pasawy Reginhara[3][4].”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mojmir_I

Następca Mojmira, Rościsław, wypędził z Moraw wschodniofrankijski kler nasłany przez wschodnifrankijskich (niemieckich) biskupów, chcąc uniezależnić się od państwa wschodniofrankijskiego (późniejszych Niemiec), po czym zwrócił się do papieża o przysłanie mu innych, nie niemieckich „misjonarzy”. Papież jednak zignorował tę prośbę, wobec czego Rościsław poprosił o to samo bizantyjskiego cesarza. I ten wysłał mu Cyryla i Metodego – prawosławnych szantażystów.
Stworzoną przez nich słowiańskojęzyczną liturgię nazywa się „rytem słowiańskim”, „liturgią słowiańską” czy „słowiańskim obrządkiem”. Był to jednak nadal ryt, liturgia i obrządek nadjordański, były to nadjordańskie gusła, tyle, że odprawiane w języku słowiańskim, co było wrednym podstępem, gdyż miało „nawracanym” szantażem Słowianom  sugerować, że kult nadjordańskich idoli jest jak najbardziej „słowiański”.

Dowody na to, jakoby poprzednicy Mieszka przyjęli prawosławie, są takie same, jak „dowody” na płaską Ziemię czy  „Wielką Lechię” – czyli żadne. Są tylko wymysłami prawosławnych propagandystów. I nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że słowiańska ludność do nadjordańskich guseł i idoli w wersji bizantyjskiej, prawosławnej, cerkiewnej, chętnie się garnęła i dobrowolnie je przyjmowała. Natomiast są niezbite dowody na to, że ludność słowiańska prawosławie gremialnie odrzucała – i to przez długi czas. Grigorij Olechowski, którego propagandowe wymysły opublikował Ziemiński, „zapomniał” najwidoczniej o buntach ludności Rusi przeciwko prawosławiu i cerkwi, o których zdawkowo wspominał w latopisie Nestor. Pierwszy z większych buntów na „prawosławnej” Rusi wybuchł w Suzdalu w roku 1024. Były bunty w Biełoziersku, Połocku, a nawet w Kijowie. Trzy pokolenia po „chrzcie Rusi” w roku 980, w Nowogrodzie w roku 1071 podczas antyprawosławnego, antycerkiewnego buntu ludności gremialnie opowiedziała się po stronie dowodzącego buntem wołchwa – słowiańskiego szamana. Po stronie popów opowiedział się tylko kniaź Gleb, jego dwór  – i jego drużyna, co nie dziwi, gdyż była na jego żołdzie. Niemniej cała ludność opowiedziała się po stronie  wołchwa nawołującego do obrony słowiańskich bogów i zwyczajów. Glebowi udało się jednak stłumić to powstanie siłą. Po kolejnym powstaniu w roku 1078 zmuszony został do ucieczki, podczas której go ubito:
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%BB%D0%B5%D0%B1_%D0%A1%D0%B2%D1%8F%D1%82%D0%BE%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D0%B8%D1%87_(%D0%BA%D0%BD%D1%8F%D0%B7%D1%8C_%D0%BD%D0%BE%D0%B2%D0%B3%D0%BE%D1%80%D0%BE%D0%B4%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9)

A tu tłumaczenie powyższego linku „z automatu”:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=ru&u=https://ru.wikipedia.org/wiki/%25D0%2593%25D0%25BB%25D0%25B5%25D0%25B1_%25D0%25A1%25D0%25B2%25D1%258F%25D1%2582%25D0%25BE%25D1%2581%25D0%25BB%25D0%25B0%25D0%25B2%25D0%25B8%25D1%2587_(%25D0%25BA%25D0%25BD%25D1%258F%25D0%25B7%25D1%258C_%25D0%25BD%25D0%25BE%25D0%25B2%25D0%25B3%25D0%25BE%25D1%2580%25D0%25BE%25D0%25B4%25D1%2581%25D0%25BA%25D0%25B8%25D0%25B9)&prev=search&pto=aue

Tu natomiast tłumaczenie opisu tamtego powstania pogańskiego z roku 1071:
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=ru&u=https://ru.wikipedia.org/wiki/%25D0%2593%25D0%25BB%25D0%25B5%25D0%25B1_%25D0%25A1%25D0%25B2%25D1%258F%25D1%2582%25D0%25BE%25D1%2581%25D0%25BB%25D0%25B0%25D0%25B2%25D0%25B8%25D1%2587_(%25D0%25BA%25D0%25BD%25D1%258F%25D0%25B7%25D1%258C_%25D0%25BD%25D0%25BE%25D0%25B2%25D0%25B3%25D0%25BE%25D1%2580%25D0%25BE%25D0%25B4%25D1%2581%25D0%25BA%25D0%25B8%25D0%25B9)&prev=search&pto=aue

A jeszcze później, w roku 1227 (prawie 2,5 wieku po prawosławnym „chrzcie” Rusi) w Nowogrodzie spalono żywcem czterech wołchwów, o czym też wspominają stare ruskie kroniki. Jedyną winą spalonych było to, że nadal trwali przy słowiańskiej kulturze.

Niestety nie jest przypadkiem, że piewcy prawosławia te fakty historyczne przemilczają, fałszując w ten sposób obraz tamtych czasów. W tym procederze, a także w krwawym tłumieniu antycerkiewnych powstań i w wściekłym zwalczaniu kultury słowiańskiej prawosławie niczym nie różniło się od katolicyzmu. Oba te odpryski krystowierstwa były nienawidzącymi się bliźniakami nadjordańskiego chowu, równie gorliwie tąpiącymi słowiańską kulturę.

Dla duchowości Słowian wybór między katolicyzmem a prawosławiem był jak wybór między dżumą a tyfusem plamistym. A dla kultury słowiańskiej jak wybór między szubienicą a szafotem.

Nie wiem, czemu Ziemiński opublikował tę załganą prawosławną propagandę. Sympatię wobec Białorusinów i Rosjan można okazać w inny sposób. Niechęć wobec łacinników także. Na szczęście poczytność WPS nie jest aż tak duża, by publikacja prawosławnej propagandy wywoła ogólnopolską katolicką „rekonkwistę” i ogólnopolską akcję „obrony wiary” przed zakusami prawosławnych heretyków i uzurpatorów. Niemniej publikowanie podobnych tekstów może wywołać lokalne „wojny religijne” katolików z propagatorami prawosławia toczonymi na papierze i może zaganiać katolików na fałszywą barykadę „obrony wiary i kościoła”, co jest nam teraz tak potrzebne jak kąpielówki zimą na Antarktydzie. Do tego doszło niestety na neonie pod drugą prawosławną propagandówką, zamieszczoną tam przez „stanislava”:
https://wps.neon24.pl/post/161869,walka-prawoslawia-z-latynizmem-w-polsce

A mnie obrzydzenie bierze, gdy czytam lub słucham sporów o to, czy u Słowian pierwszy był nadjordański, żydogenny katolicyzm, czy nadjordańskie żydogenne prawosławie. Już prawie 9 lat temu w odniesieniu do tego linku – http://www.cyrylimetody.marianie.pl/nawrocenie.htm – z tekstem prawosławnej wściekle antysłowiańskiej propagandy pisałem o tym tak:

„(…) Tępota i zaślepienie jahwistów są wręcz niepojęte. Zamiast wstydzić się ich własnego fanatyzmu, prymitywizmu i własnej zbrodniczej historii żydłactwo kłóci się między sobą o to, który odprysk (katolicyzm czy prawosławie) pierwszy zaczął zażydzać Ducha naszych przodków.
I tak katolicy chcą, aby najstarszym na naszych obecnych ziemiach kościołem żydo-chrześcijańskim była ichnia katolicka kaplica w Poznaniu.
Ale bizantyjczycy upierają się, że do Polski przypałętało się jako pierwsze prawosławie, zwane obrządkiem wschodnim.
Na wielu religijnych wątkach bizantyjczycy próbują wysunąć się przed watykańczyków w sporze o to, skąd jako pierwszy przywleczony został do nas jahwizm (zwalczający na przestrzeni wielu wieków Słowiańszczyznę) – z Rzymu czy z Konstantynopola. Przy czym obie strony sporu o palmę pierwszeństwa w niszczeniu własnych korzeni stosują prymitywny anachronizm bredząc o chrzcie Polski lub o chrześcijaństwie w Polsce w czasach, gdy Polski jeszcze nie było.
(…)
Inną sprawą jest to, że gdy bizantyjczycy docierali na nasze ziemie, to formalnie obrządki wschodni i łaciński nadal były jednym kościołem. Schizma pomiędzy nimi nastąpiła w roku 1054. Tak więc prawosławni i katoliccy jahwiści wiodą spór (o ich domniemaną zasługę w pierwszeństwie zażydzania Polski) dotyczący okresu, gdy oba owe odpryski jahwizmu oficjalnie były nadal jeszcze jednością.
Mnie osobiście obrzydzeniem i przerażeniem napełnia ów spór. Czy rzeczywiście powodem do dumy i zaszczytu może być to, który z tych odprysków żydzizmu ma większe „zasługi” w zażydzaniu Ducha Słowiańszczyzny? Tych tępaków-fanatyków-renegatów należałoby wyekspediować na półwysep Synaj i/lub nad Jordan. Tam jest ich miejsce.

Od miesięcy trzymam w „archiwum” pewien obrzydliwy tekst wynoszący pod niebiosa „zasługi” prawosławia w niszczeniu Słowiańszczyzny:

Proszę zwrócić uwagę na te parszywe, załgane, poniżające Słowiańszczyznę propagandowe sformułowania:

„Jednym z najważniejszych wydarzeń, które należy przypisać wpływowi Bizancjum, jest nawrócenie Słowian i ludów z nimi spokrewnionych. Wydarzenie to ma tym większe znaczenie, że zbiega się z wyjściem tych ludów z pierwotnego barbarzyństwa i z wejściem ich do cywilizacji.”

„Jest rzeczą zupełnie naturalną, że Kościół zainteresował się tymi jeszcze barbarzyńskimi ludami.”

Otóż żydłacy-jahwiści sami byli prymitywną, odmóżdżoną i barbarzyńską dziczą, niszczyli przepiękną kulturę, nieśli śmierć, ucisk, wyzysk i fanatyzm i uważają to jeszcze za wielką zasługę! I na dodatek za misję cywilizacyjną!
(…)”

https://opolczykpl.wordpress.com/2012/10/28/tysiacletnie-niszczenie-slowianszczyzny-zakonczone-porazka/

Tu koniecznie należy przypomnieć tak katolikom, jak i prawosławnym, że pierwszymi u Słowian – od wielu tysiącleci – byli Mokosz, Swarożyc, Swaróg, Perun i inni słowiańscy bogowie. A nie nadjordańskie idole – Jahwe, Joszue, Miriam i judejskie apostoły. I że nie było wtedy u Słowian fanatyzmu, prześladowań religijnych, terroru, ucisku niewolnictwa, feudalizmu i pańszczyzny. To wszystko pojawiło się razem z krystowierstwem. I dlatego zdecydowanie te nadjordańskie wymysły odrzucam.

Po co publikuje te prawosławne wymysły Ziemiński na stronie WPS, a „stanislav” na neonie – naprawdę nie wiem. Jedno jest dla mnie pewne – nie są te prawosławne z nadjordańskim rodowodem propagandówki w jakikolwiek sposób korzystne, potrzebne i „na czasie”.

Na koniec dodam jeszcze to – na szczęście i w Rosji są ludzie, pamiętający rolę cerkwi w zwalczaniu i niszczeniu słowiańskiej kultury. W utworze Arkony pt: „Slavsia, Rus” jest taka zwrotka (podję polskie jej tłumaczenie):

Oj, tak, mateczko,
Nocko Swarogowa,
Ukryj zamierzchłe nakazy ojców
Przed okiem
czarnego, okrutnego wroga
W gąszczu świętych lasów.


Kim był ten czarny okrutny wróg? Była to prawosławna czarna sotnia:


Tępiła i niszczyła kulturę Słowian, narzucała Słowianom nadjordańskie gusła i nadjordańskich idoli, siłą tłumiła antycerkiewne bunty, paliła obrońców słowiańskiej kultury i tożsamości żywcem na stosach.


Czy Polacy powinni ten fanatyczny,  zbrodniczy odprysk nadjordańskiego krystowierstwa tak zachwalać i gloryfikować?

opolczyk