Człowiek miarą wszechrzeczy…

.


.
Znanych jest wiele sentencji wychwalających człowieka. Ot choćby ta z tytułu wpisu – człowiek miarą wszechrzeczy. Ale jeśli porównamy wielkość człowieka do jednej z tysięcy ogromnych hałd śmieci, jakie usypał – dzieła jego rąk – (fotka powyżej) to człowiek wygląda przy niej na małą, niewiele znaczącą istotę. Jedynie jeśli  zmierzymy jego miarę  ilością produkowanych śmieci – jest faktycznie gigantem. Znana jest też sentencja: człowiek – to brzmi dumnie. Gdy patrzę na fotkę płonącej prywatnej składnicy starych opon samochodowych myślę, że bardziej by pasowała tu sentencja: człowiek – to brzmi durnie.
.


.
Właściciel tej hałdy kilkadziesiąt lat zbierał stare opony samochodowe wierząc, że kiedyś zarobi na nich jako na surowcu wtórnym. Uzbierał ok. 42 milionów starych opon. Chętnych na ten „surowiec” jednak nigdy nie znalazł. W końcu sterta zapaliła się od uderzenia pioruna. Paliła się miesiąc. Kilkadziesiąt lat zbierania starych opon w nadziei zysku poszło z dymem.
Człowiek nazywany bywa koroną stworzenia czy też ukoronowaniem ewolucji. W religiach abrahamowych stworzony został nawet rzekomo na obraz bogów (w oryginale żydo-biblia zaczyna się słowami: „Na początku bogowie stworzyli niebo i ziemię”; Jahwe – jedyny bóg Izraela – miał być jednym z nich). Gdy jednak oglądam przykłady działalności człowieka, odnoszę wrażenie, że co najwyżej mógł zostać stworzony na obraz bezmyślnego demona zniszczenia i jest ślepą uliczką ewolucji.
.


.
Istota niszcząca bezmyślnie własne środowisko naturalne dąży do samozagłady, jest wręcz na nią skazana.
.
Obok pochlebnych sentencji o człowieku są i niepochlebne. Zdaniem de Chamforta np. „Trzeba połknąć co rano ropuchę, aby nie czuć obrzydzenia przez resztę dnia, kiedy się go ma spędzić wśród ludzi“. Kto więc ma rację? Oczywiście, że obie strony. Bo są ludzie i ludzie, wspaniali i potwory, mądrzy i głupi, szlachetni i zwyrodniali zbrodniarze. A jakich ludzi jest obecnie najwięcej w dobie nowej globalnej totalitarnej religii koronoizmu, koronowierstwa, koronojaństwa czy jak ją tam nazwiemy? Bo cała ta fałszywa pandemia nosi wszelkie znamiona religii objawionej. Jak one w komplecie od A do Z została wyssana z palca, zmyślona, ale przedstawiana jest jako „słowo objawione” i jako jedynia jedynie prawdziwa prawda. Ma swoje niepodważalne dogmaty (panuje śmiertelnie groźna pandemia, grasuje śmiertelnie groźny wirus, konieczne są zamknięcie (lockdown), kwarantanny, izolacje, namordniki, odstępy, unikanie ludzi, dezynfekowanie rąk, szczepienia, zakazy demonstracji, godziny policyjne, zamknięte granice itp.) Ma swoje przykazania boże (noś namordniki, zaszczep się, nie podawaj nikomu ręki, utrzymuj odstępy 1,5 m.), ma wykaz grzechów śmiertelnych (poddawanie w wątpliwość istnienia pandemii i covida-19, podważanie wiarygodności testów PCR i liczby rzekomych infekcji i zgonów, nienoszenie namordników, podawanie ręki znajomym, nieprzestrzeganie nakazanych odstępów, udział w protestach itp). Ma swoich proroków prorokujących ilość zgonów i kolejne fale pandemii, ma swoich misjonarzy, kapłanów i arcykapłanów (pracowników łże mediów, sprzedajnych naukowców na żołdzie big pharmy i marionetki polityczne). Ma swój „Watykan” i „papieża” – WHO i Billa Gatesa (pachołka banksterów). Ma swoje „msze święte” – kolejne konferencje prasowe marionetek politycznych ogłaszających kolejne przedłużenia zamknięcia i ewentualne zmiany totalitarnych zarządzeń. Ma i swoje rytuały – nakładanie i zdejmowanie namordników, dezynfekowanie rąk, witanie się „łokciami” itp.
.


.
Ma też wrogich sobie heretyków, innowierców, wręcz „pogan” odrzucających wiarę w Covida-19, w pandemię, głoszących ponadto, że owe „szczepienia” to zbrodnia przeciwko ludzkości. Najbardziej upodabnia koronoizm, koronojaństwo do religii objawionych, abrahamowych to, że jest narzędziem do trzymania poddanych strachem za pysk i wymuszania na nich posłuszeństwa „przykazaniom”, za łamanie których zastrasza się ich „gniewem bożym” i „piekłem” (śmiercią na świrusa) oraz karze mandatami a nawet procesami. Posłusznym (noszącym namordniki i dającym wstrzyknąć sobie koktajl big pharmy) obiecuje zbawienie – ochronę przed infekcją i powrót do „nowej normalności”.
.
Ma też naturalnie swojego boga – podobnie fikcyjnego i zmyślonego jak abrahamowy Jahwe/”Bóg Ojciec”/Allah. Jest nim zły i groźny bóg Covid-19. Jest on bogiem zniszczenia, panem życia i śmierci.

Ma koronojaństwo i swojego zbawiciela – jest nim mRNA w koktajlu big pharmy zwanym „szczepionką”.
.
Jak odnosi się do nowej, globalnej religii banksterów przeciętny człowiek? Tu zaznaczyć należy, że nawet kk, udający w czasach PRL „obrońcę ludu” przed „złą” komuną, okazał się agenturą banksterów i gra wyznaczoną mu koronojańską rolę:

.

.

Otóż obserwując to, co dzieje się od roku, stwierdzić należy, że przeogromna większość ludzi jest bezdennie głupia. Być może część z nich nie do końca wierzy w pandemiczną „apokalipsę”, ale ze strachu przed „podpadnięciem” i ewentualnymi karami milczy i potulnie podporządkowuje się narzucanym totalitarnym zarządzeniom. Co mnie najbardziej jednak przeraża, to bezmyślność w poddawaniu się totalitarnym nakazom. Podam kilka przykładów:
.
– Tu, gdzie mieszkam, przez kilka miesięcy obowiązywał nakaz noszenia namordników na ulicach w ścisłym centrum miasta, ale poza nim tego obowiązku nie było i nadal nie ma. A tymczasem poza tamtą „strefą zakazaną” jakieś 95% przechodniów i tak łazi wszędzie w namordnikach, mimo iż takiego nakazu nie ma i za brak namordnika nie muszą obawiać się jakichkolwiek kar czy szykan. A jednak te koszmarne namordniki noszą. Po co?
.


.
– Na własne oczy widziałem ludzi na rowerach, czy biegających po parkach, a nawet w lesie – w namordnikach. Czy istota myśląca, nawet gdyby rzeczywiście panowała pandemia – biegałaby po pustym lesie, daleko od innych w namordniku? A już gdy widziałem fotki ludzi pływających w namordnikach, ogarniało mnie osłupienie. Czyż można być durniejszym?
.


.
– A już najbardziej przeraża mnie widok rodziców tresujących własne małe dzieci do roli posłusznego niewolnika:
.

.
Przecież oni z własnych dzieci robią psychiczne i emocjonalne kaleki.
.


.

Jak to jest, że gatunek posiadający niezwykle skomplikowane mózgi, dzięki którym przynajmniej potencjalnie posiada zdolność do logicznego myślenia, do odróżniania bzdur, bajek i kłamstw od faktów, dał się tak ogłupić i zastraszyć. Co dało Oświecenie i obowiązkowy system oświaty? Dlaczego miliony i miliony nie potrafią samodzielnie i logicznie myśleć? Dlaczego nie dostrzegają narzucanego im niewolnictwa? Co gorsza – nie tylko nie potrafią korzystać z własnych mózgów, to jeszcze zatracili instynkt samozachowawczy. Nawet ameby czy pantofelki, pierwotniaki, nie posiadające w ogóle mózgów i systemu nerwowego, zachowują się w sytuacji zagrożenia rozsądniej.
.
.
Gdy idę ulicą i widzę wszędzie dookoła zastraszonych nieszczęśników w namordnikach, czuję się jak zadżumiony lub nienormalny. Wiem, że w pewnym wyższym sensie wszyscy jesteśmy braćmi. Ale gdy widzę tych zamaskowanych niewolników, czuję się jak jedynak, wręcz sierota. Jak dotrzeć do tych ludzi? Jak uwolnić ich z paraliżującego ich umysły strachu? Patrząc na namordnikowców przewalających się ulicami zrozumiałem też głębszą przyczynę, dla której od prawie roku systematycznie biorę udział we wszystkich protestach w Pforzheimie (początkowo raz, od jesieni 3 razy w tygodniu) – tam spotykam normalnych ludzi, myślących, takich jak ja, bliźnich, braci
.
W ostatnią sobotę w skali całego świata w marszach wolności wzięło udział przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście milionów ludzi. Ale przy prawie 8 miliardach Ziemian był to niestety tylko znikomy ułamek. Za to już prawie 250 milionów zastraszonych nieszczęśników dało sobie wstrzyknąć koktajl big pharmy nafaszerowany zmutowanym mRNA. Czy obudzą się kolejne miliony, setki milionów i wyjdą na ulicę? Jak to wszystko się skończy? Czy gatunek, który nie korzysta z mózgu i zatracił instynkt naturalny ma szansę przetrwać? Czy obudzi się, odrzuci koronojaństwo i pokona banksterski globalizm? Nie wiem…
.
Nadzieja umiera na końcu. Nadal jej nie tracę. Choć do reszty rozczarowałem się człowiekiem cywilizowanym. Dzicy i ludy przedcywilizacyjne nigdy by nie dały się do tego stopnia ogłupić i zniewolić garstce zwyrodnialców…
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Tak jak odczuwam wstręt do wychodzenia na ulice pełne namordnikowców, tak samo odczuwam wstręt do czytania napływających do mnie zewsząd nowych koszmarnych informacji o dalszych postępach i zwycięstwach koronojaństwa. Chyba na jakiś czas zamilknę, bo pisać w kółko o tym samym nie ma sensu, a inne sprawy w obliczu tego, co się dzieje, trącą banalnością.
.
.
.