Jak  Wkrzanie po mistrzowsku drewniane mosty budowali…

.


.
Pamiętam jeszcze z przedszkola taką zabawę, której towarzyszyła piosenka, zaczynająca się tak: Jawor, jawor, jaworowi ludzie, co wy tu robicie? Budujemy mosty dla pana starosty…
.
Wkrzanie, plemię połabskie mieszkające nad Wkrą (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wkra_(rzeka_w_Niemczech)), było mistrzami w budowie drewnianych mostów – dla siebie, nie dla „pana starosty”. O tym świadczą nadal prowadzone podwodne badania archeologiczne na jeziorze Oberuckersee (https://de.wikipedia.org/wiki/Oberuckersee). Jego długość to ok. 5 km, szerokość 1,6 km. Jest na nim wyspa, obecnie mocno zarośnięta drzewami:
.


.
Wcześniej tyle drzew na niej nie było. Do połowy lat 70 XX wieku miejscowa ludność wypasała na wyspie owce dowożone łodziami, co zapobiegało jej zalesieniu. Tak wyspa wyglądała w roku 1909:
.


.
Wyspa już wcześniej zamieszkana była przez Wkrzan, ale gród obronny powstał na niej dopiero pod koniec X wieku.
.
Tu jeszcze dygresja – Olsztynianin podaje, jakoby były to tereny Redarów lub Warnów:
.
„Najdłuższy most obecnie znany  Słowianie przeprowadzili z grodu na wyspie Fergitz (gród Radarów lub Warnów) w Brandenburgii na jeziorze  Oberuckersee (Warnitz  nad tym jeziorem  to stare  Warsitze, siedziba Warnów) i miał długość 2200 metrów!”
https://www.photoblog.pl/olsztynianin/175791332/grody-slowianskie-w-germanii.html
.
Nie wiemy, jak brzmiała słowiańska nazwa tej wyspy. Na pewno nie Fergitz, gdyż jest to nazwa wioski położonej na brzegu jeziora, wymieniona po raz pierwszy w dokumentach dopiero w roku 1354. Warnitz to także mała miejscowość na drugim brzegu jeziora, powstała dopiero w XIV wieku.
.


.
Po raz pierwszy wymieniona jest w dokumentach w roku 1332 w związku z nieistniejącym już klasztorem cystersów, powstałym w jeszcze innym miejscu nad jeziorem, na terenie wsi Seehausen. Zarówno sama miejscowość Seehausen jak i klasztor cystersów po raz pierwszy wzmiankowane są w roku 1250. Z biegiem czasu cystersi zakładali dla klasztornych poddanych chłopów kolejne wsie i jedną z nich wzmiankowaną po raz pierwszy w roku 1332 była Warsize, dzisiejsze Warnitz. Czy nazwa ta miała cokolwiek wspólnego z Warnami wątpię, choć tak podaje niemiecka wiki pod hasłem Warnitz:
.
„Der Sundewit Warnaes erinnert an den Stamm der Warnen, der dort gelebt hat.[3] Warnitz wird erstmals als Warsize in einem Schutzbrief der Herzöge Otto I. und Barnim III. von Pommern für das Kloster Seehausen genannt, der in Stettin am 1. September 1332 ausgestellt wurde.”
https://de.wikipedia.org/wiki/Warnitz_(Oberuckersee)#Geschichte
.
W innym miejscu niemiecka wiki, tym razem poprawnie, pisze o Wkrzanach (Ukranen) a nie o Warnach:
https://de.wikipedia.org/wiki/Ukranen
.
Niemieccy archeolodzy uważają, że budowa silnego grodu na wyspie pod koniec X wieku związana była z powstaniem Słowian Połabskich z roku 983 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_S%C5%82owian_po%C5%82abskich). Rzucając wyzwanie niemieckiemu cesarstwu, zapewne liczyć się musieli z nasilonymi najazdami. Niewykluczone jednak jest moim zdaniem, że budowa silnego grodu związana była też z ekspansjonistyczną polityką Piastów. Już Mieszko I zajął Lubusz po drugiej stronie Odry. Ponadto zarówno on, jak i przez pierwsze lata panowania jego syn Chrobry wielokrotnie wspierali niemieckie najazdy na północne Połabie. Sami też uprawiali politykę terytorialnej ekspansji i podbojów. Wkrzanie czuli się zapewne zagrożeni z dwóch stron. Jak by nie było, na wyspie mieszkańcy wybudowali silnie obwarowany, podłużny gród, którego długość wynosiła ok. 165 metrów:
.


.
Obwarowanie grodu, ziemno-drewniane, zwieńczone potężną drewnianą palisadą, było typowo słowiańskie. Niestety do dzisiaj, poza zarośniętym drzewami wałem ziemnym nic z grodu nie pozostało. Gród istniał gdzieś do końca XII wieku. Został celowo podpalony. Najprawdopodobniej było to tak: po zakończeniu fanatycznej, bandyckiej krucjaty połabskiej (https://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata_po%C5%82abska) tereny Wkrzanów podbite zostały przez księstwo pomorskie, którego słowiańscy władcy dali się już wcześniej skatoliczyć. No i sami zaczęli zwalczać pogaństwo u Wkrzanów. Istniejącą wcześniej osadę pogańską zwaną osadą Przemysława, dzisiejszy Prenzlau, położoną nad niedalekim, większym jeziorem na Wkrze (https://de.wikipedia.org/wiki/Unteruckersee) uczynili ważnym osrodkiem administracji. Po raz pierwszy wzmiankowany jest Prenzlau w roku 1187 w dokumencie „Stephanus sacerdos Prinzlauiensis”. Stephanus był katolickim księdzem i już w roku 1188 donosił, że w mieście istnieje rynek, kościół i jedna z trzech mennic władców pomorskich, co świadczy o znaczeniu tego miasta. No i jest b. prawdopodobne, że władze kościelne i świeckie obawiały się, że silny gród na wyspie na sąsiednim jeziorze może stać się ostoją, matecznikiem pogaństwa podbitych Wkrzanów. Nakazały więc ludności opuszczenie grodu, po czym podpalono domy i drewniane fortyfikacje. Nastąpiło to ok. roku 1200. Pożar był ogromny, a żar spowodował powstanie czegoś na wzór szlaki, czy raczej pumeksu, a co wieki później nazwano pływającymi kamieniami ( „Schwimmsteine”) i zabierane było nielegalnie przez ludność i turystów jeszcze w XX wieku. Ale coś jeszcze pozostało po tamtym grodzie, co do dzisiaj zadziwia niemieckich archeologów. Otóż wyspa była połączona z brzegami jeziora dwoma mostami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ich rozmiary. Na poniższym szkicu widać położenie obu mostów:
.


.
Trudno jest dzisiaj ocenić, który z nich był trudniejszy do budowy. Dłuższy most miał długość 2200 metrów, choć zbudowany był na podwodnym grzbiecie, na którym głębokość jeziora nie przekraczała 3 metry. Ten podwodny grzbiet widać jeszcze dzisiaj na zdjęciach satelitarnych:
.


.
Niemniej długość mostu – ponad dwa kilometry – jest rzeczywiście imponująca. Drugi most był krótszy, miał „zaledwie” 400 metrów długości, za to zbudowany był w miejscu, gdzie jezioro miało 17-18 metrów głębokości. Na poniższej grafice widać profil dna jeziora w miejscu, gdzie był ten drugi most. Na fioletowo zaznaczona jest głębia:
.


.
Od lat zrzeszenie niemieckich archeologów podwodnych bada pozostałości tych dwóch mostów. Zamieszczam fotki podwodnych pali:

.

.

Archeolodzy wykorzystują nie tylko płetwonurków:
.

.


.
Ale i sonary oraz nowoczesne aparaty podwodne przypominające raje:
.

.


.
I nazywają te mosty, każdy z osobna, legendarnym, sławnym mostem słowiańskimim. Podpis pod poniższym zdjęciem nazywa go „legendär”,  a tekst sławnym mostem słowiańskim: „berühmte Slawenbrücke„:
.


.
Tu zamieszczam jeszcze migawkę filmową z prac podwodnych niemieckich archeologów:
.

.
Na wstępie widać pięko wyspy, później nurków, a pod koniec podwodne pale – pozostałości po moście Wkrzanów. Niestety nie wiemy, kiedy i jak  same mosty uległy zniszczeniu. Wiemy za to na pewno, że istniały, o czym świadczą przetrwałe do dzisiaj podwodne pale. Dla mających dostęp do pejsbuka zamieszczam jeszcze ciekawą animację długiego mostu:

.

https://it-it.facebook.com/vubb.de/videos/569989863764891/

.

A tak wyobrażał sobie krótszy most Felix Biermann:
.

.
Niemieccy badacze nadal zastanawiają się, jak Słowianie te mosty zbudowali, a nad rozmachem tych prac nie opuszcza ich podziw:
.
„Schon Ende der 1990er-Jahre haben Taucher mühsam versucht, die gesamte rund zwei Kilometer lange Strecke zwischen dem Seehausener Ufer und der Insel zu vermessen. Unter Wasser ist das aber ein schwieriges Unterfangen, zumal die Slawen eben schon vor 1000 Jahren eine logistische Meisterleistung zuwege brachten und sogar Höhenunterschiede im Seeboden von bis zu 18 Metern überwanden. Der einst betriebene Riesenaufwand stellt die Fachwelt immer noch vor Rätsel.”
.
(Już pod koniec lat 90 tych płetwonurkowie próbowali z mozołem dokonać pomiarów całość ponad dwukilometrowego mostu pomiędzy brzegiem jeziora w Seehausen a wyspą. Pod wodą jest to jednak trudnym przedsięwzięciem, choć Słowianie już przed tysiącem lat dokonali logistycznego mistrzostwa, pokonując nawet różnice poziomu dna jeziora sięgające 18 metrów. Ich ówczesny ogromny nakład pracy nadal jest dla fachowców zagadką.)
https://www.moz.de/archaeologie-teufelsrochen-im-oberuckersee-49082974.html
.
Tu przyznam się szczerze, że sam jestem zdziwiony tym, że mieszkańcy wyspy postawi dwa mosty. Przecież tylko jeden, którykolwiek z nich, w zasadzie by im wystarczył. Tym bardziej, że budowa tylko jednego z nich, któregokolwiek, czy to ze względu na długość, czy na głębokość jeziora była już wyzwaniem i niewiarygodnym przedsięwzięciem. A tymczasem zbudowali dwa i budowali je praktycznie równocześnie. Według badań dendrologicznych najstarsze dotychczas zbadane pale z obu mostów pochodzą  z lat 991 (długi most) i 1001 (most „krótki”). Przy czym mosty były później poprawiane/naprawiane, gdyż w „krótkim” znaleziono pale pochodzące z roku 1177/78.
.

Kończąc ten wpis muszę jeszcze podzielić się pewnym spostrzeżeniem: odnoszę wrażenie, że w Niemczech zainteresowanie zniszczoną przecież przez Niemców słowiańską kulturą Połabia jest chyba większe niż w Polsce. Wystarczy tylko porównać obszerność wpisów o Wkrzanach w obu wikipediach:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wkrzanie
https://de.wikipedia.org/wiki/Ukranen

To samo dotyczy też np. Niklota:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Niklot
https://de.wikipedia.org/wiki/Niklot
.
O nim niemiecka wiki pisze o wiele obszerniej niż polska.
Zaangażowanie niemieckich archeologów w badania pozostałości po Słowianach cieszy. I ich podziw dla osiągnięć Słowian. A dla wielu katolików w Polsce Słowianie była to dzicz, bez kultury, mieszkająca chyba nawet na drzewach, którą to dopiero katoliccy misjonarze krzyżami pozrzucali na ziemię, nauczyli ich mowy, dali im kulturę i rzemiosło. A tymczasem tysiąc lat temu Słowianie budowali mosty, jakich w tamtych czasach nie potrafili budować krystowiercy, i które dzisiaj jeszcze wywołują podziw u niemieckich archeologów..

.

opolczyk
.
PS
.
Pisząc powyższe korzystałem z informacji i zdjęć z różnych stron internetowych, także ze strony Ronny Krügera, który pisał o owym grodzie i mostach u siebie:
.


.
https://slawenburgen.hpage.com/

.

.

.

1 komentarz do “Jak  Wkrzanie po mistrzowsku drewniane mosty budowali…

  1. Pingback: Prof. Roman Zieliński do PANofcuf o genetycznej „szczepionce” i testach PCR « Grypa666's Blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.