Dokąd poczucie humoru w narodzie nie ginie – nie jest on stracony – Krzysztofa Kornatowicza reklamacja w sprawie świątecznych życzeń…

.


.
Dokąd poczucie humoru w narodzie nie ginie – nie jest on stracony…

.
Krzysztof Kornatowicz z Gdańska, drobny przedsiębiorca – rzemieślnik-artysta, doprowadzony sądownie domiarami na ZUS i podatkami nieomal do ruiny, od lat mój dobry internetowy znajomy, na kilka adresów rozesłał e-list zatytułowany „REKLAMACJA – z serii Opowieści Wigilijnych”.
Była to jego odpowiedź kilku osobom na składane mu przez nich życzenia świąteczne. Mnie przesłał jego odpowiedź do wglądu:
.


.
Drodzy znajomi, koleżanki i koledzy, przyjaciele – składam reklamację na Wasze życzenia. Tak bawić się nie będziemy! Przecież Wasze życzenia, które mi ślecie za darmochę, bo nic was one nie kosztują, w ogóle nie działają. Nawet Wasze życzenia „zdrowia”, no, sorry Gregory, ale też ni chu chu. Latem okazało się że moje ‚normalne’, codzienne ciśnienie wynosi 190 na, na ileś tam barów, aż mnie nie chcieli wypuścić z przychodni przez godzinę, usiłując je zbijać różnymi zastrzykami, pigułami, i ch.. wie czym jeszcze?! Mogli mnie w tym czasie podstępem zaszczepić na covida i teraz nie zdechnę w planowanej od pradawna przez Boga porze!!!
A zatem, nawet życzenia zdrowia, co żeście mi słali przed świętami rzekomego Narodzenia Pańskiego, też się nie ziściły – brać muszę codziennie piguły na nadciśnienie, a to przecie nie jest oznaka zdrowia. A JA MAM ZALEDWIE 65 LAT!
A moja ekonomia, co żeście mi życzyli w ubiegłym roku, aby wreszcie się poprawiła?! Już na wiosnę, a więc zaledwie 3 „miesiączki” po Waszych życzeniach umarła mi mama, moja jedyna żywicielka, co żem na jej emeryturze, niczym na ekonomicznej kroplówce, jako ten tonący brzytwy się trzymający na desce jakiejś na oceanie, dyndał przez 2 lata – to co?! To była ta poprawa ekonomii z Waszych życzeń?! A COVID, CO MI ŻNIWA WIELKANOCNE ROZPIEPRZYŁ,TO TEŻ SŁUŻYŁO MOJEJ EKONOMII?! Tak się bawić nie będziemy!
Kilka dni temu również składaliście mi , w zasadzie te same, bo innych widocznie nie znacie, życzenia, no i co? Ano już się zaczyna ich „spełnianie”! Bombki poszły tak se – ani się cieszyć, ani wieszać z rozpaczy. Do tego paniusia w szpileczkach, z ładnymy, wymalowanymy pazuramy, nakazała Krzysiaczkowi (jak mi jego jest żal) bezwzględnie, nieodwołalnie rozebrać dwa zainstalowane kiermasze w galerii do rana, zaraz po zakończeniu sprzedaży (kończę o 21:00), choć po świętach galerie będą nieczynne przez kilka tygodni i pośpiechu nie było. Tak też paniusia nie reagująca na moje prośby, poszła sobie świętować Boże Narodzenie, a Krzysiaczek biedny do drugiej w nocy wywoził sam te coraz cięższe regały, łącznie było tego aż trzy kursy do warsztatu, gdzie je naprędce zwalałem. Jak ja się kurwa, w tym 65 roku żywota mego natargałem, to coś okropnego! A przecie jeszcze kilka godzin temu Wyście żeście składaliście mi takie dobre życzenia.
W dniu Wigilii umęczonym strasznie, niewyspanym, próbowałem na czas tu jakoś świątecznie ogarnąć, dogotować dosprzątać, no i ubrać choinkę, jak nakazuje tradycja ojców – nie udało się.  Ponieważ, jak właśnie teraz sobie zdałem sprawę, jestem jakimś tam perfekcjonistą, to świąteczne sprzątanie i przygotowywanie potrwało dużo dłużej, niż myślałem, że potrwa – na ubranie choinki nie stało ani sił, ani czasu, bo była i tak już 20-ta. To, z kim spędziłem Wigilię pominę milczeniem.
I gdzie podział się te Wasze życzenia? Gdzie?!
Składam zatem oficjalną reklamację. Ponieważ od lat Wasze życzenia sie w ogóle nie sprawdzają, proszę mi następną razą życzyć wszystkiego najgorszego – abym wpadł pod tramwaj, aby mi łapy i nogi poobcinało, abym ciężko zachorował, aby mnie komornicy schrupali, abym jutra nie doczekał, aby mi kobyła i krowa zdechły, abym w życiu nie zaznał miłości, aby mi kućka nie stawała, abym grosza na chleb nie zarobił – za takie życzenia będę Wam bardzo wdzięcznym, wiedząc, że życzycie mi, jak zawsze, z całego serca, i wiedząc, jak te Wasze życzenia się sprawdzają.
Dziękuję bardzo, bardzo dziękuję za uwagę – WESOŁYCH ŚWIĄT ŻYCZĘ, jak zawszę (aż się boję zaczynać nowy rok, z tymi Waszymi życzeniami).
.
.
Odpisałem Krzysztofowi Kornatowiczowi tak:
.
Kornat,
.
I dlatego nie wysłałem Panu życzeń świątecznych. Niemniej teraz nadrabiam:
.
A więc życzę wszystkiego najgorszego – abyś wpadł pod tramwaj, aby Ci łapy i nogi poobcinało, abyś ciężko zachorował, aby Ciebie komornicy schrupali, abyś jutra nie doczekał, aby Ci kobyła i krowa zdechły, abyś w życiu nie zaznał miłości, aby Ci kućka nie stawała, abyś grosza na chleb nie zarobił…
.
Pozdrawiam!
.
as
.
A tak na marginesie – Szczodrych Godów!
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/12/20/szczodre-gody-2020/
.

Może pogańskie życzenia lepiej zadziałają...
.
.
Jego odpowiedź otrzymałem szybciutko:
.
Bardzo dziękuję za ten eksperyment. Chyba coś drgnęło, bo właśnie zostałem zaproszony do przyjaciół na drugi dzień świąt. Może te  pogańske na mnie podziałają. A zatem i Panu życzę Szczodrych Godów!
.
.
Wymianę e-listów pomiędzy mną a Kornatem podesłałem mojemu przyjacielowi. Piotrkowi Beinowi z Kanady. Napisał do nas tak:
.
.
Publikuję.
.
Pyszny chumor muchomorowy na hanukę! Żydłactfo boki pozrywa 🙂
Dorzucam do życzeń: niechaj kućka w żadną kapućkę nie pasuje :)))
.
Skoro Dobra śp. Mama odeszla w Lepszy Świat (zapewne na „covida”?) wydoroślij, Sieroto Kornacie 🙂 
Utwórz witrynę jak pyskacze patry-jotyczni, zainstaluj zrzutkę przez appy zrzutkowe (do wyboru do koloru) i daj spokój z żydlacką ustawką pracy na morawicków. Jak dotąd wszystko co opisałeś ze swej podsiębiorczości, to właśnie to. Masz charyzmę i swój, oryginalny dla publiki styl. Humoreski, manifestyt czy manify, będzie wzięcie — prorokuję i chętnie zareklamuję. 
.
Zapytaj Dr Wojtkowiak, czy nie potrzebowałaby gamonia do swej pracy… kto wie. Poszukuje ludzi bez dyplomów, bo mądrzejsi. Talenta przeprowadzkowe i fioł perfekcji może też wchodzą w rachubę…
.
Chrystus Się Rodzi! 
nic więcej nie „życzę”, gdyż wiem… 🙂 
.
.
Dokąd poczucie humoru w narodzie nie ginie – nie jest on stracony…
.
.
opolczyk
.
PS
.
Korespondencja nasza na tym się nie zakończyła. Krzysztof Kornatowicz wyraził zgodę na publikację jego „reklamacji”, ale pod jednym warunkiem:
.
UWAGA! Proszę adresy mailowe moich przyjaciół nie wykorzystywać do powielania w lisach, bo większość z nich nie jest polityczna. Przez nieuwagę ich nie ukryłem. Gdyby w nieskończoność krążyły w pogawędkach narodowych, miałbym duże nieprzyjemności.
.
Piotrek Bein odpisał zwięźle:
.
Jasne.
.
Krótko po tym poinformowałem obu:
.
Opublikowałem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/12/25/dokad-poczucie-humoru-w-narodzie-nie-ginie-nie-jest-on-stracony-krzysztofa-kornatowicza-reklamacja-w-sprawie-swiatecznych-zyczen/
😀
.
.Na co Piotrek napisał:
.
najlepszy prezent jaki mogłeś dać, Andrzej.
Oszczędziłeś mi redagowania.
.
Odpisałem:
.
Piotrusiu,
.
cała przyjemność po mojej stronie…
.
Choć nasza wdzięczność należy przede wszystkim Kornatowi – za jego arcywspaniały „wisielczy” humor!
Jeszcze raz Wam Obu – Szczodrych Godów!
.
Dyskusję zakończył Krzysztof Kornatowicz słowami:
.
To ja dziękuję za uznanie mojej czcionki, w opisie rzeczywistości.
.
.
.
.
.

 

1 komentarz do “Dokąd poczucie humoru w narodzie nie ginie – nie jest on stracony – Krzysztofa Kornatowicza reklamacja w sprawie świątecznych życzeń…

  1. Pingback: Nie wyszło ze świńską grypą, to zrobili covida « Grypa666's Blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.