Noc Kupały, Kupalnocka 2020, prastare, słowiańskie, pogańskie święto…

.


.

Dosyć wyjątkowo w tym roku Kupalnocka wypada już 20 czerwca, o godz. 23:44. Noc Kupały była i jest świętem typowo solarnym, związanym z letnim przesileniem Słońca. Obchodzona była więc w najdłuższym dniu i najkrótszą noc w roku. Ze wszystkich świąt słowiańskich była najbardziej chyba świętem radosnym, a nawet nieco „swawolnym”.
.
.
Nie można się temu jednak dziwić – ciepła pora roku, zapach roślin i kwiatów, śpiewy ptaków i brzęczenie owadów nastrajały świętujących radością. Podczas obchodów niejedna para młodych wyznawała sobie miłość i później związywała się na całe życie.
.
.
Pary młodych urywały się do lasu, ale nie po to, by szukać kwiatu paproci. Nocą kwiaty nie kwitną…
.

.

Obrzędy Kupalnocki obchodzono zawsze w pobliżu wody – czy to nad rzeką, czy nad jeziorem.
.
.
.
Po kąpieli  i po złożeniu żertwy ku czci bogom następowała uczta, a potem tańce i śpiewy aż do białego rana.
.
.
.
.

.
Jednym z najważniejszych „atrybutów” obrzędów było naturalnie ognisko. Tańce i śpiewy przy nim były główną częścią uroczystości. Pito przy tym piwo, miód pitny, nie stroniono i od różnych „ziół”, przez co niejeden z tańczących wpadał w trans. I tak jak Przyroda dookoła tętniła pełnią życia, tak samo tętniące pełnią życia i radości było to święto. A młode niezamężne dziewczyny puszczały na wodą uplecione wianki w nadziei, że zostaną wyłowione przez oblubieńców…
.
.

.
Obrzędy Kupalnocki odzwierciedlały główną cechę kultury Słowian – afirmację życia, radość z życia. Kulturze tej obce było cierpiętnictwo, umartwianie się, pokuty, posty, odmawianie sobie prawa do radości, by przypodobać się ponurym bogom. U Słowian takich bogów nie było. Zderzenie z chrześcijaństwem stanowiło dla Słowian prawdziwy szok. Narzucało ono przymusowe posty, posypywanie głów popiołem, żebranie na kolanach o miłosierdzie, umartwianie się, kajanie przed obcymi mściwymi bożkami. Przez całe wieki Słowianie stawiali temu przymusowi opór. Długosz, który zmyślił nazwę tego święta nazywając je „Stadem” ubolewał, że 500 lat po sprowadzeniu kleru do Polski lud nadal po staremu świętował Noc Kupały „przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się, oraz inne miłosne pienia…”.
.

Chcąc wytępić to święto i związaną z nim afirmację życia i radości, kościół próbował zdublować je własnym – tzw. „Nocą świętojańską” ku czci galilejskiego żyda Jana, zwanego „chrzcicielem”. Udało mu się to tylko wobec tych, którzy zatracili słowiańską tożsamość i stali się katolikami. Niemniej pamięć o prasłowiańskiej Kupalnocce nigdy nie została wyparta z świadomości Polaków i wielu z nich powróciło do pogańskiej Kupalnocki, odrzucając jej katolicką podróbę.
.
Niech się święci Kupalnocka, święto pełne radości, tańca i śpiewu, święto afirmacji życia…
.
.
.
opolczyk
.
.
.