Naiwność ludzka nie zna granic – czyli o domniemanym związku 5G z koronaświrusem…

.

.

Na pocztę mailową wciąż otrzymuję „informacje” o tym, że tak naprawdę „pandemię” koronawirusa  i infekcje nim wywołuje sieć 5G. Bo mapy pokazujące sieć 5G i miejsca największych ognisk „pandemii” pokrywają się. Ten fejk już od początku, gdy tylko łże-media zaczęły straszyć nas „śmiertelną pandemią”, zagościł w środowiskach niezależnych i antysystemowych. Wiatru w żagle dał tym wymysłom agent CIA, Robert D. Steele, na którego powoływali się później domorośli „badacze” i „znawcy” przedmiotu:
.

.
Nikt z powołujących się na niego nie zastanowił się jednak nad sprawą zasadniczą – na ile wiarygodny jest ten agent CIA, jeśli się wie, że sama CIA jest mistrzynią kłamstw, prowokacji i mistyfikacji. Podobne brednie i wymysły kolportują znane w sieci „autorytety” jak David Icke (a raczej Icek) czy Banjamin Fulford, wykreowany na znawcę globalizmu przez Rockefellera, który w tym celu udzielił mu wywiadu. W Polsce przoduje w głoszeniu tych bredni chyba agenturalna „Niezależna” Zagórskiego, zapraszająca do siebie nawet osoby cierpiące na manię prześladowczą, jak np. Ewa Pawela.
.
Dlaczego piszę, że są to brednie. Otóż najbardziej podstawową, elementarną wręcz sprawą jest to, że nie ma żadnej pandemii, a nawet epidemii. Sprawa jest oczywista – gdyby WHO nie zmieniło w 2009 roku wcześniejszej definicji pandemii, nie byłoby jej ze względu na niezwykle znikomą, choć i tak fałszowaną i niewyobrażalnie zawyżaną „śmiertelność” rzekomo zainfekowanych. W chwili gdy to piszę, według oficjalnych statystyk zmarło na świrusa na świecie rzekomo 298 tys. osób.

.

.

A przecież zwykła sezonowa, coroczna grypa zabija więcej – nawet do 700 000. I nikt nie świruje, nie zamyka całych państw. 298 tys. zgonów na 7,8 miliardów ludzi na świecie to coś około 0,0038%. Z głodu umiera więcej ludzi. I w wypadkach samochodowych. Nie mówię już o zgonach na raka czy chorobach krążenia – te idą w miliony. I cicho jest o tym…
.
„Pandemia” COVID-19 nie atakuje dróg oddechowych i płuc – atakuje mózgi…
.
Dalej…
.
Od czasu, gdy prezydent Tanzanii zakpił sobie z testów na koronaświrusa, wszystkim powinno być wiadome, że statystyki są lipne, tak samo jak lipne są owe testy. Otóż nakazał on stosowanymi powszechnie testami sprawdzić rośliny, owoce, zwierzęta, a nawet olej silnikowy. Badanym obiektom nadano imiona ludzkie, po czym testy odesłano do laboratorium w celu ich zbadania. I okazało się, że nawet owoce chore były na korona wirusa. Stąd śmiało można powiedzieć, że i tynk na ścianie ma koronawirusa:
.

.
Najbardziej fałszowane są statystyki zgonów – nawet ofiary wypadków są testowane i dzięki lipnym testom zaliczane do ofiar „pandemii”. A ponieważ za sprawą lipnych testów reagujących na prawie wszystko nikt poważny nie może wiarygodnie stwierdzić, gdzie i ile jest infekcji niegroźnym w sumie wirusem (o ile faktycznie istnieje), zbieżność infekcji domniemanym wirusem COVID-19 z siecią 5G istnieje tylko w głowach tych, którzy w to wierzą.
.
Choć tu muszę zaznaczyć, że istnieje korelacja sieci 5G z lipnymi testami na koronaświrusa. Masztów 5G nikt nie stawia na pustyni, czy na odludziu a w dużych skupiskach ludzi. I tam też przeprowadza się najwięcej lipnych testów. Tak więc istnieje istotnie pewna korelacja między masztami 5G a ilością przeprowadzanych lipnych testów, reagujących na upartego i na tynk na ścianie. Ale że pandemii nie ma i nie ma wiarygodnych danych o rzeczywistych zachorowaniach na koronawirusa – nie ma możliwości wykazania jakiejkolwiek korelacji między rzeczywistymi infekcjami „wirusem z Wuhan”, o ile w ogóle występują, a siecią 5G.
.
Taką samą brednią są stwierdzenia, że to nie wirus z Wuhan, a maszty 5G wywołują objawy przypisywane świrusowi. Bo skoro wszystkie statystyki są lipne, tak samo jak lipne są testy, dzięki którym te statystyki się produkuje, nikt nie jest w stanie udowodnić, że w pobliżu anten 5G występują faktycznie częściej objawy grypopodobne, przypisywane mylnie świrusowi z Wuhan. One występują tylko w fałszowanych statystykach, a nie w realu.
.
Straszenie technologią 5G trwa nadal i to przy pomocy niewyobrażalnie infantylnych „dowodów”. Ostatnio furorę w sieci robi film, w którym gołębie rzekomo atakują antenę 5G:
.

.
https://wolnemedia.net/ptaki-atakuja-nadajniki-5g/
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ptaki-atakuja-nadajniki-5g
https://forumemjot.wordpress.com/2020/05/14/ptaki-atakuja-nadajniki-5g/
.
Film ten ponadto, o czym dowiedziałem się od znajomych, kolportowany jest masowo na tzw. portalach (mediach, sieciach) społecznościowych – w tym i na pejsbuku. Rzecz w tym, że:

.
– Nie wiem, czy ta antena jest w ogóle już włączona, a jeśli tak – czy jest to 5G.
– Dlaczego gołębie nie atakowały anten 2G, 3G i 4G, skoro i one emitują szkodliwe (choć oczywiście nie „ludobójcze”) promieniowanie elektromagnetyczne?
– Choć kilkakrotnie oglądałem tę migawkę, nie dostrzegłem czegokolwiek w zachowaniu gołębi, co by można nazwać „atakiem”. Widać jest, jak gołębie próbują zerwać jakieś wiszące druty czy linki. Ale to nie jest „atak” a być może zbieranie materiału na gniazdo.
– Gołębie nie są ptakami walecznymi, wojowniczymi. Ich naturalnym odruchem w obliczu jakiegokolwiek zagrożenia czy niebezpieczeństwa jest ucieczka. Gdyby więc uznały antenę 5G za niebezpieczną, po prostu by odleciały.
– A może dla gołębi jest ta antena „miejską toaletą” i latają do niej, by się „załatwić”…?
.
Pokazałem ten film córce. Nie zastanawiała się ani sekundy – przecież one by zwiały, gdyby antena była dla nich groźna – powiedziała.
Nic dodać, nic ująć…
.

Nie wiem, kto (imiennie) sporządza mapki „udowadniające” pokrywanie się anten 5G i wzmożonych infekcji świrusem z Wuhan. Nie wiem kto (imiennie) jako pierwszy rozpuszczać zaczął wymysły, jakoby infekcje w obecnej „pandemii” (której nie ma) były dziełem nie świrusa, a anten 5G. Nie wiem kto (imiennie) wymyśla takie brednie, jak te o „atakach” gołębi na anteny 5G. Ale wiem, po co jest to robione obecnie. Po to, aby „niezależni” i „antysystemowi”, oraz rzeczywiście niezależni i antysystemowi walczyli z 5G, a nie z powszechnym zniewoleniem i narzuconym totalitaryzmem. Bo czy to nie dziwne, że ktoś walczy teraz z 5G, a to, że mu nakazano nosić namordnik, zakazano odwiedzin ze strony dalszej rodziny, przyjaciół i znajomych oraz przyjmowania ich u siebie, gdy nie może wyjechać na zwykły urlop, gdy policja rozpędza brutalnie grupy ludzi upominających się o swoje prawa, gdy bankrutują dziesiątki tysięcy małych przedsiębiorstw, będących ostatnim bastionem małego potencjału produkcyjnego w polskich rękach, gdy nadciąga katastrofa gospodarcza, ogromne bezrobocie i nędza – tamci walczą z antenami 5G.
.
Nagłaśnianie obecnie domniemanego ludobójczego działania 5G i zaciąganie ludzi do walki z nim to stara i znana taktyka wojenna – skierować należy uwagę wroga na atrapy (np. anteny 5G) i niech walczy z nimi. A w tym czasie można go zajść od tyłu, zaatakować i pokonać. W sytuacji, gdy nastąpił atak na najbardziej podstawowe prawa obywatelskie i ludzkie, gdy zrobiono z Polski więzienie, zapędzanie ludzi do walki z 5G to nie tylko szczyt głupoty – to akt szkodnictwa, gdyż odciąga uwagę od konieczności walki z narzuconym nam pod płaszczykiem „pandemii” totalitaryzmem i niebezpieczeństwami jak najbardziej realnymi, które niesie ze sobą.
.
.
opolczyk
.
PS
.
Przypadek Szwajcarii najlepiej obrazuje całkowity brak związku 5G z koronaświrusem.
Liczba ludności Szwajcarii  wynosi nieco ponad 8,6 miliona mieszkańców:
https://de.wikipedia.org/wiki/Schweiz
.
W Szwajcarii dostęp do technologii 5G ma 90 % mieszkańców:
.
„Swisscom und Sunrise bieten bis zu 90 Prozent der Bevölkerung einen Zugang zu einem 5G-Netz.”
https://www.nzz.ch/wirtschaft/5g-6-fragen-und-antworten-ld.1458960
.
„Wir bauen 5G gleichzeitig in der Stadt, auf dem Land und überall dazwischen. Schweizweit profitieren bereits 90% der Bevölkerung von 5G.”
https://www.swisscom.ch/de/about/unternehmen/portraet/netz/5g.html?campID=shortcut_5g
.
W związku z głoszonymi apokaliptycznymi wizjami, że to 5G wywołuje chorobę zwalaną na świrusa, z ciężkimi powikłaniami płuc włącznie, 90 % Szwajcarów musiałoby być chorymi, a wielu ciężko chorymi na świrusa. A tymczasem na dzień wczorajszy, 8:00 rano, na 8,6 milionów mieszkańców, przy dostępie 90 % z nich do 5G oficjalnie potwierdzonych infekcji było w Szwajcarii 30 463. Zgonów 1589.
.
.
.