Polska i Dojczlandia w dobie paniki fałszywej pandemii – maj 2020 – porównanie…

.


.
W Warszawie 7 maja miał miejsce protest przedsiębiorców.
.

.
W nocy z 7 na 8 maja grupkę protestujących pod siedzibą Moraw-icka policja spacyfikowała:
.

.
https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Strajk-przedsiebiorcow.-Policja-zatrzymala-wszystkich-protestujacych-pod-KPRM-WIDEO

.

Mimo to 8 maja odbył się kolejny protest:
.


.
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-05-08/strajk-przedsiebiorcow-protestujacy-zjezdzaja-do-warszawy/
.
Nigdzie niestety nie znalazłem wiarygodnych danych o ilości protestujących. Oceny sięgają od kilkuset do kilku tysięcy. Poza tym miały miejsce protesty „transgranicznych” medyków:

.

https://d-art.ppstatic.pl/kadry/k/r/ac/87/5eb5073d07dbc_o_medium.jpg

.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-protest-transgranicznych-pracownikow-ochrony-zdrowia-medyk-t,nId,4484537
.
Ich nie objęło zezwolenie na przekraczanie granicy z Dojczlandią bez przymusowej kwarantanny przyznane po masowych protestach m.in w Zgorzelcu ponad 2 tygodnie temu innym grupom zawodowym:
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/04/29/pandemia-jest-falszywa-ale-nwo-prawdziwe/
.
No i był jeszcze niezbyt liczny protest branży turystycznej w Świnoujściu:
.


.
https://podroze.onet.pl/polska/zachodniopomorskie/koronawirus-w-polsce-manifestacja-branzy-turystycznej-w-swinoujsciu/mt4yfwm
.
Poza tym nie znalazłem w sieci więcej informacji o protestach w Polsce. A w dotychczasowych uczestniczyli przedstawiciele konkretnych „branż”, walczących raczej tylko o swoje interesy – czego naturalnie nie potępiam, gdyż każdy ma prawo o nie dbać. Niestety masowe demonstracje przygraniczne sprzed ponad dwóch tygodni…
.

.


.
…nie były kamyczkiem wywołującym lawinę. Także protesty przedsiębiorców, z których pierwszy miał miejsce 31 marca, takiej lawiny nie wywołał. Niestety…
.
A jak to wygląda w Dojczlandii? Otóż, gdybym chciał opisać wszystkie demonstracje i protesty w samym tylko maju, wyszłaby z tego gruba broszura. Ale tu podam kilka konkretnych przykładów.
Tak wyglądał protest przeciwko totalitarnym zakazom i nakazom w Monachium 17 kwietnia:
.

.


.

https://www.br.de/nachrichten/bayern/verwaltungsgerichtshof-erlaubt-demonstration-fuer-grundrechte,RwQ44iZ

.
A tak wyglądał wczoraj:
.


.
https://www.merkur.de/lokales/muenchen/stadt-muenchen/muenchen-coronavirus-lockerungen-demo-polizei-zahlen-infizierte-news-13745384.html
.
Totalitarne władze zezwoliły na 80 uczestników. Przyszły tysiące. Według oficjalnych danych 3 tysiące – a więc zapewne 4-5 tysięcy. A tak wyglądała pierwsza demonstracja w Stuttgarcie 3 tygodnie temu, zorganizowana w centrum miasta:
.

.

.


.
https://www.stuttgarter-zeitung.de/inhalt.coronavirus-in-stuttgart-mehrere-dutzend-teilnehmer-bei-demo-gegen-beschraenkungen.72d67c0b-adb0-455f-943f-c016f409c33d.html
.
Tak natomiast wczorajsza:
.


.
https://www.swr.de/swraktuell/baden-wuerttemberg/stuttgart/demo-auflagen-100.html

Odbyła się ze względu na oczekiwaną ilość protestujących w innym już miejscu, gdzie zazwyczaj urządzany jest na przełomie września i października wielki ludowy festyn (w tym roku odwołany z powodu na fałszywej „pandemii”)
.


.
W Berlinie w pierwszej i drugiej demonstracji 28 marca i 4 kwietnia na placu Róży Luksemburg wzięło udział po ok. 50 osób. 11 kwietnia było ich już kilkaset. Ale w maju zaczęły się demonstracje i w innych punktach Berlina. Spontaniczna, bez powiadomienia policji, a więc „nielegalna” demonstracja pod Reichstagiem odbyła się 6 maja:
.


.
Także i wczoraj miała tam miejsce kolejna demonstracja, zakończona aresztowaniami (ponad 30 osób):
.


.
8 maja na placu Róży Luksemburg, obstawionym przez setki policjantów do demonstracji policja dopuściła jedynie dozwoloną (50) liczbę uczestników. Podobnie było 9 maja, gdy odbył się tam protest medytacyjny:
.

.
Za to całkowicie zaskoczyła policję „nielegalna” i niezapowiedziana demontracja na Alexanderplatzu, gdzie policja miała pełne łapska roboty:

.


.

.
Już wcześniej blokowała dojścia do placu Alexandra:
.

.
Co jednak ważniejsze, protesty przeciwko totalitarnym nakazom i zakazom rozlały się na kilkadziesiąt co najmniej miast. Wymienię te, o których wiem: Stuttgart, Berlin, Dortmund, Drezno, Flensburg, Hamburg, Heidelberg, Köln, Monachium, Frankfurt, Brema, Pirna, Würzburg, Kempten, Kiel, Greifswald, Nürnberg, Lübeck, Karlsruhe, Erfurt, Gera, Biberach, Krumbach, Ofenburg i Memmingen. Przypadkowo znalazłem też info o protestach w Bad Salzungen (nawet nie wiedziałem, że takie miasto istnieje):
https://www.mdr.de/thueringen/mitte-west-thueringen/erfurt/widerstand-zwanzigzwanzig-bewegung-demo-corona-thueringen-100.html
.
No i w Pforzheimie. Wczoraj była u nas ponownie demonstracja, w której oczywiście wziąłem udział. Łże-media wpadają w panikę – tym razem prawdziwą:

https://www.tagesschau.de/inland/corona-demos-103.html

https://www.t-online.de/nachrichten/deutschland/id_87851546/deutschlandweit-tausende-demonstrieren-gegen-corona-regeln.html

https://www.br.de/nachrichten/deutschland-welt/zahlreiche-proteste-gegen-corona-einschraenkungen,RxBZwEy

https://www.dw.com/de/bundesweite-demonstrationen-gegen-corona-auflagen/a-53381621

.

Na siłę przy tym robią z protestujących ludzi kompletnie nieodpowiedzialnych, na dodatek nieomal kryminalistów, świadomie łamiących panujące tu obecnie bezprawie zwane prawem. No i wszędzie węszą wpływy a to radykalnej lewicy, a to neofaszystów, kłamców oświęcimskich i niepoważnych wyznawców teorii spiskowych. Niemniej same łże-media przyznają, że policja – ale i politycy (czytaj – marionetki polityczne) tracą już kontrolę nad rosnącą lawinowo falą protestów.

W rzeczywistości wszystkie protesty związane z koronawirusowym oszustwem są „bezpartyjne”, nie organizowane przez jakąkolwiek partię, choć zwolennicy różnych partii, od skrajnej lewicy po skrają prawicę też biorą w nich udział. Ale to nie oni nadają ton. W protestach biorą udział lewicowcy, prawicowcy, obojętni politycznie, bezpartyjni, młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, protestanci, katolicy, niewierzący, agnostycy, muzułmanie (a w Pforzheimie jeden poganin), ludzie wszystkich zawodów. W protestach brak jest obrony partykularyzmu i interesów jakiejkolwiek partii czy „branży” lub grupy zawodowej. Podstawowymi żądaniami jest zniesienie totalitarnych zakazów i nakazów oraz przestrzeganie przez władze konstytucyjnych praw obywatelskich. Drugim ważnym elementem protestów jest sprzeciw przeciwko przymusowym szczepieniom. I to jest w sumie cały już „polityczny” program tych protestów. Niestety łże-media celowo robią wszystko, by wszystkich protestujących deprecjonować, oczerniać i pomawiać o niestworzone rzeczy.

.

Jak się to wszystko zakończy, czy policja zacznie strzelać i czy do pacyfikacji protestów wykorzystają władze Dojczlandii  wojsko, a nawet „braterską pomoc” z zewnątrz, z krajów w których protesty są słabe lub żadne – nie wiem. Ale muszę przyznać, że Niemcy, a przynajmniej rosnąca ich liczba – uczestnicy protestów –  odrobili lekce z historii. Bo podczas wielu demonstracji przypominany jest rok 1933, gdy Hitler po dojściu do władzy narzucać zaczął z miejsca totalitaryzm, przy dużej bierności społeczeństwa. I stąd nawoływania, by nie powtórzył się tu rok 1933.

.

Nachodzi mnie przy tym pewna refleksja. Wielokrotnie w różnych publikacjach czytałem różnych polskich samochwalców – jaki to wspaniały naród jesteśmy – my Polacy.  I jak to kochamy wolność. Ileż to razy zrywaliśmy się do powstań (kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, wielkopolskie, śląskie, warszawskie), do konfederacji i rokoszy, a także do protestów przeciwko władzom PRL (tzw. „zakręty” historii: 1956, 1968, 1970, 1976, 1980-81). Ale – zapytam ich – co jest z dzisiaj? Ilu Polaków walczy z totalitaryzmem jawnie nam narzuconym? Co gorsza zdarzają się też przypadki kundlizmu – ujadania ze strony osób „niezależnych” na protestujących. Za to pełno jest donosicieli, a także „policjantów na ochotnika”, ryczących na tych, którzy wychodą na dwór bez namordniów. I jakoś nie widać, by szykowało się jakieś powstanie i bardziej powszechna walka z narzucanym nam totalitaryzmem. Niemniej nadal wielu uważa nas, Polaków, za naród nie potrafiący żyć na kolanach, ciągle i ciągle walczący o wolność. Choć obecnie całkowicie mija się to ze stanem faktycznym.

Niemcom natomiast przypisuje się osobowość raczej pokornych obywateli. No bo wiadomo – przyzwyczajeni są do pruskiego drylu i pruskiej dyscypliny. Przez co są posłuszni władzy zwierzchniej. A tymczasem są oni (rosnąca ich ilość) bardziej czuli na punkcie wolności, niż ogromna większość Polaków.

.

I proszę mi nie zarzucać, że kalam własne gniazdo. Piszę, co czuję i co myślę…

.

Choć tak bardzo chciałbym się mylić…

.

.

opolczyk
.

PS

.
Na koniec jeszcze info na temat „wiarygodności” testów koronawirusa. Otrzymałem je dwoma kanałami – od Metro w komentarzu i od znajomego, Heńka, mailem.

.

.

https://rositha13.wordpress.com/2020/05/09/papayas-des-grauens/

.
Rzecz w tym, że prezydent Senegalu postanowił przetestować wiarygodność testów na koronawirusa. I tak –  pozytywne wyniki otrzymano w Senegalu w przypadku różnych zwierząt, roślin, owoców, a nawet oleju silnikowego. Olej silnikowy też był chory na koronaświrusa. I pozytywnie testowane owoce, rośliny i zwierzęta.

.
I jak tu się nie dziwić, że tyle testów na świecie wypada pozytywnie?

.

 

PPS

.

I jeszcze migawki z wczorajszych protestów w Norymberdze i Kolonii (ta druga jest długa):

.

.

.
.

.

.