Małe jest piękne…

.


.
Tytuł poniższego wpisu zapożyczyłem z książki E. F. Schumachera „Małe jest piękne”:
.


.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/193052/male-jest-piekne-spojrzenie-na-gospodarke-swiata-z-zalozeniem-ze-czlowiek-cos-znaczy
.

Autor poddał krytyce kapitalizm, konsumpcjonizm, wielkie koncerny i zakłady przemysłowe, produkcję masową i pogoń już nie tylko za zyskiem, ale za jego maksymalizacją za wszelką cenę. Także za cenę instrumentalizacji człowieka, która obecnie jest faktem i nazywana jest wyścigiem szczurów.
.
.

https://opolczykpl.wordpress.com/2019/03/25/wspolczesny-wyscig-szczurow/
.
Książkę tę polecam każdemu. Sam czytałem ją w roku 1982 i to w niecodziennych okolicznościach – w obozie internowanych w Nysie. Książka wywarła na mnie silne i trwałe wrażenie. Przez co, choć wtedy nadal pozostałem wrogiem systemu PRL, nigdy nie stałem się piewcą kapitalizmu i „wolnego rynku” – których wspólnym mianem jest zysk-wyzysk – a nie człowiek.
.


.
Wielokrotnie zasypywano moją pocztę mailami z linkami o tym, że Polska to najbogatsze państwo na świecie – ze względu na złoża surowców naturalnych:
.
http://ruch-obywatelski.com/pieniadze/polska-najbogatszym-krajem-swiata-gdyby-nie-sprzedajna-wladza/
https://forumemjot.wordpress.com/2016/02/10/polska-jest-najbogatszym-krajem-swiata-o-te-zloza-toczy-sie-iii-wojna-swiatowa-polecam/
.
Dobrze, że autor tekstu  z pierwszego linku przynajmniej zastrzegł się, że jest to „bogactwo” potencjalne („Zapewne niewielu z Was jest świadomych, że Polska jest potencjalnie najbogatszym krajem Europy a nawet i świata. Nasze bogactwa kryją się głęboko pod ziemią…”). Bo i faktycznie – złoża surowców i minerałów ukryte niekiedy kilka kilometrów pod ziemią są „bogactwem” tylko potencjalnym. Koszt ich wydobycia, a zwłaszcza zniszczenie przy tej okazji środowiska naturalnego, będącego naszym największym Bogactwem Naturalnym, może być strzeleniem sobie w kolano. Ponadto autorzy obydwóch tekstów, pisząc, że złoża w Polsce są największe na świecie ignorują oczywiste fakty – złoża na terenie Polski w porównaniu do złóż choćby Syberii są raczej formatem „kieszonkowym”. W drugim tekście już w tytule pisze, tyle że ze znakiem zapytania („Polska jest najbogatszym krajem świata!!! O te złoża toczy się III wojna światowa? |POLECAM!”), że o polskie złoża toczy się III wojna światowa. Otóż dla władców pieniądza (banksterów) znacznie ponętniejsze są właśnie choćby złoża Syberii. I jeśliby III wojna światowa miała toczyć się wyłącznie o złoża, to prędzej o rosyjskie, syberyjskie, niż o polskie –  ich „kieszonkowe” wydanie.
.
Tu pewna dygresja – niedawno opublikowałem informację o protestach przeciwko wysprzedaży obcym polskich złóż i poparłem te protesty:
https://opolczykpl.wordpress.com/2020/02/18/protest-obywatelskiego-komitetu-obrony-polskich-zasobow-naturalnych/
.
Jakkolwiek jestem przeciwnikiem wściekłego patroszenia i wybebeszania Matki Ziemi w pogoni za zyskami osiąganymi z eksploatacji złóż, jeśli jednak już mają być wydobywane, to zyski z ich wydobycia powinny trafiać do budżetu państwa, a z niego do Polaków, a nie do obcych kieszeni.
.

Wracam do obydwu linków o polskich złożach. Ich autorów i propagatorów cechuje w moim przekonaniu przede wszystkim bezmyślność, a także przekonanie, że „bogactwa” spod powierzchni ziemi należy eksploatować po to, byśmy byli bogatsi. O zniszczeniach środowiska naturalnego, spowodowanych rabunkową eksploatacją złóż, nawet gdyby tę rabunkową eksploatację robili Polacy a nie obcy, autorzy nie zająknęli się ani słówkiem. Czy bogacenie się za wszelką cenę jest słuszne?
.
.
A całkiem niedawno mailem podesłano mi link z tekstem zatytułowanym „Suwalskie złoża warte więcej niż złoto całego świata…” Jest tam taki fragment:

.
„W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2,3 tys. metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych! Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad – jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt – magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD! A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że „… zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata…”.
http://blogmedia24.pl/node/48835
.

W artykule autorka wspomina wprawdzie o protestach ekologów (jak najbardziej słusznych), niemniej przede wszystkim rozbudza chciwość: pisze o „skarbach” („…właśnie nadszedł najwyższy czas, by schylić się po suwalski skarb”), o „drugim Kuwejcie” („Już byśmy tu drugi Kuwejt mieli”) i o bogactwie („A tytan i wanad to skarb, który może zapewnić bogactwo”). Mielibyśmy zaś przede wszystkim ogromną ekologiczną dziurę. Suwalszczyzna to naprawdę przepiękny pod względem przyrodniczym zakątek Polski. Czy warto ją dziurawić, przekopywać, patroszyć i niszczyć jej piękno dla pierwiastków ukrytych głęboko pod powierzchnią ziemi? Jest w sieci wiele linków ze zdjęciami Suwalszczyzny – tu jeden z nich:
.
Suwalszczyzna, ze względu na dużą ilość lasów i jezior, ma ogromne walory przyrodnicze. I to jest jej największym Bogactwem Naturalnym. Jest piękna wiosną, latem, jesienią i zimą…
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Człowiek współczesny, zwłasza ten wychowany w  judeogennej, opartej o biblię cywilizacji zachodu, który uważa siebie za pana Przyrody („…abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” – 1 mojżeszowa 1, 28) zapomniał, że jest tylko częścią Przyrody – i to nie najważniejszą – a nie jej panem i właścicielem. Przyroda świetnie da sobie radę bez człowieka. Człowiek bez niej, gdy ją zniszczy, zginie. Zrobienie z Suwalszczyzny obszaru przemysłowego to chory pomysł. Więcej – to zwykły ekologiczny i przyrodniczy wandalizm, którego motorem napędowym jest chciwość. Wydobycie złóż z głębokości 850 metrów do 2,3 kilometra pod ziemią zniszczy Przyrodę Suwalszczyzny całkowicie. Ziemia zostanie podziurawiona szybami kopalń i oszpecona ogromnymi hałdami, pokryta zostanie siecią nowych linii kolejowych, dróg dojazdowych i linii energetycznych. Piękny obszar przyrodniczy zmieni się w przemysłowy śmietnik i ekologiczną pustynię. Zwłaszcza jeśli na miejscu wybuduje się huty i różne zakłady im towarzyszące.

.
.
.
.
.
.
.
.
Same hałdy pogórnicze mogą być bombami ekologicznymi:
.
.
.
Czy nie wystarczy już zniszczeń ekologicznych na Śląsku? Czy nie lepiej na Suwalszczyźnie postawić na małą, ekologiczną turystykę? Wszak lasy, jeziora, względnie czyste powietrze, rzeki i jeziora są jej rzeczywistym Bogactwem Naturalnym.
.
Las na receptę
.
W różnych krajach coraz więcej lekarzy jako lekarstwo przepisuje spacery w lesie „na receptę”. Pierwsza była chyba Japonia:
.
Za nią poszły inne kraje, w tym Finlandia:
.
Czy nie można by na Suwalszczyźnie stworzyć sieci kwater prywatnych, małych pensjonatów i leśnych „sanatoriów”? Znajdą się ludzie, którzy wybiorą  spacery w lasach….
.
.
….niż tłok masowej turystyki. Na zdjęciach poniżej – ścisk turystyczny na ulicy w Gdańsku i na hiszpańskiej plaży.
.
.
.
Czy w takim ścisku rzeczywisty wypoczynek i relaks są możliwe? Oczywiście że nie. Na szczęście powoli ale stale rośnie liczba ludzi odrzucających snobistyczną turystykę masową, wybierając tą małą, ekologiczną. Oni już zrozumieli że małe jest piękne. Mała ekologiczna turystyka, gdyby ją na Suwalszczyźnie rozpropagować, dałaby wprawdzie mniej pieniędzy niż kopalnie, ale nie zniszczyłaby jej największego bogactwa – Przyrody.
.
Z różnych okazji składamy sobie nawzajem życzenia. I zazwyczaj życzymy sobie na pierwszym miejscu zdrowia, a następnie szczęścia (zdrowia, szczęścia…). Dalej jest różnie – a to powodzenia, a to radości z żony/męża/ dzieci. Niekiedy w życzeniach są i pieniądze (zdrowia, szczęścia, pieniędzy). Niemniej i w tym przypadku szczęście jest zawsze przed pieniędzmi – i jest od nich niezależne. Czyli że można być szczęśliwym, nawet wtedy, jeśli nie ma się dużo pieniędzy.

.

.

Przypomina mi się pewna opowiastka francuskiego roztargnionego geografa Paganela z książki Juliusza Verne’a „Dzieci kapitana Granta”. Być może trochę niedokładnie ją przytoczę, gdyż czytałem ją w VI lub VII klasie podstawówki (1971 lub 1972). A więc był pewien bogaty młodzieniec, który mimo bogactwa był nieszczęśliwy. Wypytywał różnych ludzi o to, jak zdobyć szczęście. Wreszcie pewien starzec-mędrzec powiedział mu: jeśli chcesz być szczęśliwy, zamień się koszulami ze szczęśliwym człowiekiem. Młodzieniec objeździł wszystkie znane mu dwory królów i książąt. Nie znalazł jednak wśród nich szczęśliwych ludzi. Smutny, wręcz przygnębiony wracał po długich poszukiwaniach do własnego pałacu. I nagle doleciał do niego wesoły śpiew. Był to śpiew wieśniaka idącego za pługiem. Bogacz podszedł do wieśniaka i zapytał go, czy jest szczęśliwy. Tamten odrzekł, że tak. – Zamień się ze mną twoją koszulą – zaproponował wtedy poszukiwacz szczęścia. – Koszulą? Nie mam jej panie
.
Opowiasta ta zapewne jest przesadzona, jednak ma w sobie jądro prawdy – bogactwo szczęścia nie gwarantuje i nie zawsze, w wręcz prawie nigdy go nie daje. Zalecany przez starożytnych stoików umiar, świadome ograniczanie własnych potrzeb, by łatwo było je zaspokoić, trzymanie w ryzach chciwości to najlepsza droga do szczęścia, a przynajmniej do spokojnego życia.
.
.
Miałem znajomego, który ciągle powtarzał, że ktoś, kto nie potrafi cieszyć się z szarego codziennego życia, kogo nie cieszą małe codzienne rzeczy – taki ktoś nigdy nie będzie szczęśliwy. On dobrze wiedział, że małe jest piękne
.
.
.

Tu przypomnę jeszcze artykuł z Fokusa z lipca 2018 roku zatytułowany „Mądrość dzikich plemion”:

.
.

.

.
Badania naukowców wśród dzikich plemion żyjących w tropikalnych lasach pokazały, że owi „dzicy” mądrością życiową znacznie górują nad człowiekiem cywilizowanym, który goniąc za szczęściem, najczęściej utożsamianym z bogactwem, materialnym poziomem życia i ilością nagromadzonych „dóbr”, samego siebie skazuje na nieszczęście. Ci dzicy doskonale wiedzą, że małe jest piękne. Nie pożądają luksusowych rezydencji, nie gromadzą „bogactw”, nie potrzebują samochodów, komputerów, telewizorów, smartfonów, kart kredytowych i szaf pełnych ciuchów. I wprawdzie ich życie codzienne i codzienna walka o byt pełne są znoju, mają czas na odpoczynek i różne obrzędowe tańce i zabawy.
.
.
.
.
.
.
.
Ich przykład pokazuje dobitnie, że mądrość nie jest synonimem wiedzy. Tej ostatniej – wiedzy naukowej, książkowej pełne są biblioteki, leksykony i encyklopedie świata cywilizowanego. Ale brak mu mądrości. Zatracił ją, gromadząc wiedzę i „bogactwa”; zatracił instrukcję życia zgodnego z Naturą. Przez co zatracił życiową mądrość dzikich.
.
Tu należy jeszcze przypomnieć, że nasi pogańscy przodkowie przez tysiąclecia posiadali tę właśnie życiową mądrość – żyli w harmonii z Przyrodą, nie pragnąc nad nią zapanować. Wolni też byli od chciwości i gromadzenia przeróżnych zbędnych i zniewalających psychikę człowieka „dóbr”. Ich życie codzienne także było pełne znoju i trudu. Nie tylko zdobywanie pożywienia było mozolne. Własnoręcznie, bez maszyn, musieli wytwarzać dla siebie wszystko – budować domy, wyrabiać odzież, narzędzia, sprzęt domowy. Wszystko to robili własnoręcznie i bez zapłaty. A mimo to byli ludem szczęśliwym, o czym świadczy duża ilość świąt w ich rocznym kalendarzu.
.
A także typowa dla Słowian w okresie przedchrześcijańskim, pogańskim, afirmacja życia. U Słowian nie było świąt i obrzędów ponurych. Coś w rodzaju katolickiej sado-masochistycznej „drogi krzyżowej” było u Słowian nie do pomyślenia. A także umartwianie się i przymusowe posty mściwemu Jahwe ku upodobaniu i uzyskaniu „przebaczenia” i „zbawienia” było w ich kulturze niemożliwe. Wszystkim ich świętom towarzyszyły tańce, śpiew i uczty.
.
.
.
.
.
Współczesny cywilizowany człowiek wiele może nauczyć się od dzikich ludów, nadal żyjących na Ziemi, ale i od naszych pogańskich, słowiańskich przodków, zanim zostali ucywilizowani przez chrześcijaństwo. Oni posiadali mądrość życiową, znali instrukcję – jak żyć. Wiedzieli, że małe jest piękne.
.
.
.
A tego właśnie brakuje chciwej, niszczącej środowisko naturalne cywilizacji, zwłaszcza obecnej: przemysłowo-techniczno-banksterskiej…
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Polecam jeszcze rozmowę Geralda i Nenneke – dwóch postaci z serialu Wiedźmin, odcinek 8, od minuty 34:44 do minuty 39:01:
.
Niezwykle rzadko można w filmach natknąć się na podobnie mądre myśli, jak te, wypowiadane przez kapłankę bogini Melitele – Nenneke (świetna rola Anny Dymnej).
Telewizja, we właściwych rękach, mogłaby być naprawdę dobrym medium edukacyjnym, a nie siewcą propagandy, strachu i degrengolady…
.
.
.