O święcie Welesa – i o wilkach…

.

Święto Welesa w Gromadzie MIR, 16 lutego 2019

.

W lutym każdego roku różne grupy rodzimowiercze obchodzą Święto Welesowe – święto ku czci boga Welesa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99to_Welesa
.
Wśród rodzimowierców nie ma zgodności co do tego, kiedy powinno być obchodzone i stąd różne grupy obchodzą je w różnym terminie.
Jest to niestety święto słowiańskie znacznie mniej popularne i nagłaśniane w internecie, niż o wiele bardziej znane święta solarne – Szczodre Gody, Jare Gody, Kupalnocka czy Plony. Z tego powodu mało jest w internecie informacji o obchodach tego pogańskiego, słowiańskiego święta:
https://www.picuki.com/tag/Welesowe
https://rkp.org.pl/kalendarz
https://sw-ke.latest.facebook.com/events/1042215492788857/
.
Korzystnie na tym tle wypada święto Welesa zorganitowane przez Dom Kultury Świt w Warszawie, mające bogaty program obrzędowy, informacyjno-edukacyjny i muzyczny:
https://dkswit.com.pl/swieto-welesa-15-02-2020/
.
Oby więcej było takich inicjatyw…
.
Tu jeszcze przypomnę króciutką migawkę z obrzędów Welesowych z roku 2018 u Ślężańskich Rodzimowierców:
.

.

Na temat samego Welesa i jego atrybutów zdania też są podzielone. Są tacy, którzy widzą w nim głównie patrona bydła i bogactw (myślę, że to naleciałość chciwego bogactw chrześcijaństwa). Według innych był przede wszystkim patronem Nawii – zaświatów. A także patronem magii. Niekiedy wiązany jest z Księżycem. Kiedyś znalazłem (niestety już usuniętą z internetu) legendę czy mit o walce Swarożyca i Welesa, synów Swaroga, boga nieba (sklepienia niebieskiego). Wojna pomiędzy nimi trwała długo i nieomal zniszczyła Ziemię. Wtedy mądry Swaróg pogodził skłóconych braci – Swarożycowi oddał pieczę nad Słońcem, a Welesowi nad Księżycem, przez co bracia przestali walczyć ze sobą, zamieniając się na niebie.
Niekiedy Weles przedstawiany jest z wilczą głową, gdyż potrafi wcielać się w wilki (a także w niedźwiedzie):
.


.
I ma to sens – skoro jest patronem Księżyca, przy którym wilki wyją w nocy:
.


.
Naturalnie nie wyją do Księżyca-Welesa, a do współbraci. Lub wilczy kawalerowie do wilczych panien…
.
Zauważyłem przy tym, że rodzimowiercy nie wiążą Święta Welesowego z wilkami. A tymczasem na takie powiązania wskazją pewne teksty w internecie. Podesłał mi jeden z nich znajomy, Heniek. Zamieszczam go w całości:
.
.

Luty, czas wilka i Welesa
.


.

Po starosłowiańsku na wilka mówiono Luty Zwier (srogi zwierz), wyrażenie to ma identyczny źródłosłów, co słowo luty. Wiemy ze źródeł starożytnych, że święta wilcze obchodzili Etruskowie i Pelazgowie pod nazwą Luperkaje. Wilcze plemiona i bractwa istniały u Scytów, Daków, Indoariów oraz w Iranie, gdzie plemię takie nosiło nazwę Warakaszi. Zdaniem Herodota proto-słowiańscy Neurowie słynęli z tego, że zamieniali się w wilki. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że Ukrainę w średniowieczu i wiekach późniejszych uznawano za krainę ludzi-wilków, a obszar Litwy, Łotwy Białorusi, uchodził za największe skupisko opowieści ludowych o wilkołakach.
.
Z zapisków starożytnych wynika, iż w połowie lutego obchodzono wilcze ceremonie, które miały charakter inicjacji do zbrojnych klanów młodych wojowników i tajnych bractw wojowniczych. Elementem tych obchodów były biegi nagich młodzieńców, którzy przechodzili inicjację oraz rytuał przemiany w wilka. Niektóre źródła wspominają, iż tym świętom towarzyszyły tańce zbrojne. Kulminacją obrzędu inicjacyjnego w trakcie Luperkajów było uderzenie w nagie ramię lub czoło adepta, mieczem umazanym we krwi i mleku. Być może akt ten dotrwał do czasów średniowiecza, zachowany w formie pasowania na rycerza, czyli inicjacji z giermka, młodzieńca, na pełnoprawnego wojownika.
.
Z czasem przemiana w wilka została zepchnięta do kultury ludowej jako wilkołactwo. Warto zwrócić uwagę na pewien wątek z Czech, gdzie wilkołactwo uważano, za odejście z życia społecznego, osamotnienie. Z kolei O. Kolberg notował, że w Wielkopolsce występował obrzęd wstępowania młodego adepta do grupy kosiarzy. Adept taki nazywany był wilkiem, a cała grupa uczestników – wilczym stadem, stąd do dziś znane powiedzenie „płacić frycowe” co nawiązuje do inicjacji kosiarza.
.
Wilcze plemiona słowiańskie znajdowały się na Połabiu. Do takich można zakwalifikować Wieletów, Luciców/Lutyków, być może Wagrów mieszkających w południowej części Półwyspu Jutlandzkiego. Od Thietmara wiemy, że plemię Luciców obchodziło w lutym wilcze święto, jak twierdzi biskup merseburski na cześć boga Plutona/Februusa. Oba bóstwa związane są ze światem umarłych. Co więcej u Etrusków Februus, był głównym bóstwem w wilczych obrzędach Luperkajów, które obchodzono 14-15 lutego. Stąd można wnioskować, że Thietmar opisując święto lutowe u Luciców odnosił się do ich święta klanowego, ale także święta związanego z bóstwem świata podziemnego.
.
Wskazywałoby to, że święta wilcze na Słowiańszczyźnie podobnie jak u Etrusków czy Pelazgów odbywały się w połowie lutego i były powiązane z inicjacją młodych wojów, mężczyzn. Wysoce prawdopodobnym wydaje się także to, że wilczemu świętu towarzyszyły obrzędy inicjacyjne, powiązane z bóstwami światów podziemnych, Welesem na wschodzie czy Flinsem na zachodnim obszarze Słowiańszczyzny. Założenie takie wydaje się być w pełni logiczne, ponieważ obrzędy związane z przejściem przez śmierć są kluczowe dla bycia wojownikiem.
.
W podaniach ludowych dawnej Litwy i Łotwy przetrwały opowieści o wilku jako wysłanniku do świata podziemnego. Na takie znaczenie przemiany w wilka nakierowuje nas opowieść ludowa na Łotwie, gdzie rytuał ten mógł także mieć charakter misteriów związanych z umiejętnością przejścia przez proces śmierci. Analogie tego rodzaju znajdujemy w praktykach szamańskich, w których zamiana w wilka jest rytuałem o charakterze inicjacji szamańskiej. W podaniu łotewskim adept dzięki zabiegom szamana odradza się jako wilk, po czym wyprawia się po ziarno życia do krainy śmierci. Współcześnie w kulturze słowiańskiej nie zachowały się rytuały związane z przejściem przez śmierć, zachowały się natomiast w kulturach pokrewnych Słowianom.
.
Po chrystianizacji Słowiańszczyzny Welesowe, Wilcze Święto zostało przetransformowane, do dwóch świąt chrześcijańskich. Pierwsze z nich to św. matki Boskiej Gromnicznej, pierwotnie określane mianem Święta Obrzezania Pańskiego. W kościele katolickim i protestanckim obchodzone 2 lutego, lecz w obrządku prawosławnym, celebruje się je 14 lutego.
.
A zatem Wilcze Święta nadchodzą, 14 lutego będziemy obchodzić Święto Wilcze, Święto Welesa i wołchów. Wilk to po rosyjsku wołk (вольк), szaman/kapłan to Wołch (волх), nie trudno zatem zauważyć, że pokrewieństwo językowe z imieniem Weles jest jednoznaczne. Z pewnością te trzy symboliczne aspekty lutowego święta nie są przypadkowe.
.
Od kilku dekad w imię postmodernizmu i kultury konsumpcyjnej, 14 lutego nie oddajemy czci Welesowi, lecz Zakochanym… w konsumpcji. Walentynki to popkulturowa moda. Kolejny dziejowy akt desakralizacji kultur tradycyjnych, wywodzący się z tego samego obszaru kulturowego, który chrystianizował pierwotne święta słowiańskie.
.
Diana i Rafał
.
Za: http://prazrodla.pl/index.php/2020/02/04/luty-czas-wilka-i-welesa/
.
.
Pierwsza moja uwaga dotyczy dat. Autorzy piszą: „… u Etrusków Februus, był głównym bóstwem w wilczych obrzędach Luperkajów, które obchodzono 14-15 lutego” i „14 lutego będziemy obchodzić Święto Wilcze, Święto Welesa i wołchów”.
Etruskowie mogli obchodzi wilcze obrzędy 14-15 lutego dopiero od roku 46 p.n.e., kiedy to z polecenia Cezara wprowadzono „szywny” kalendarz roczny z 12 sztucznymi miesiącami, wypełniającymi cały rok, w którym miesiąc luty rok w rok wypadał w tym samym czasie. Cezar poczuł się zmuszony do tej reformy, gdyż w roku 46.p.n.e (gdy był dożywotnim dyktatorem) miesiąc odpowiadający „kalendarzowemu” grudniowi był w miesiącu odpowiadającym wrześniowi:
.
„Powodem reformy kalendarza było rozregulowanie się wcześniej stosowanego księżycowego kalendarza rzymskiego, w wyniku czego w 46 p.n.e. kalendarzowy grudzień wypadał we wrześniu.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarz_julia%C5%84ski#Reforma_kalendarza
.
Wcześniej Etruskowie obchodzili wilcze święto w okresie odpowiadającym lutemu w kalendarzu juliańskim, co niekoniecznie miało miejsce w miesiącu o nazwie luty, który mógł wypaść wiosną, latem czy jesienią – a nie w zimie.
Wilcze święto było zapewne związane z rują u wilków, która najczęściej zaczyna się właśnie w lutym wedługg obecnego kalendarza. Stąd i Walentynki – komercyjne „święto” zakochanych wypada właśnie w lutym – na wzór „zakochanych” wilków. U Słowian (zwłaszcza u Wieletów/Lutyków/Wilków) wilcze święto wypadało w środku mroźnej zimy, co odpowiadało obecnemu lutemu. Ale że u nich miesiąc oznaczał rzeczywisty Miesiąc – Księżyc – i trwał od nowiu do nowiu (lub od pełni do pełni), dlatego ich zimowy miesiąc luty nie pokrywał się dokładnie z lutym kalendarza juliańskiego (po reformie w XVI wieku zwanego gregoriańskim). Wilcze święto u Słowian obchodzone było zapewne podczas drugiej lub trzeciej pełni Księżyca po zimowym przesileniu – Szczodrych Godach. Datę 14 luty przypisano mu już po podboju Słowiańszczyzny przez krystowierstwo i narzuceniu Słowianom kalendarza juliańskiego. Wcześniej było to święto ruchome obchodzone podczas jednej z pełni Księżyca w środku zimy.
.
Piszą też Diana i Rafał:
.
„Od Thietmara wiemy, że plemię Luciców obchodziło w lutym wilcze święto, jak twierdzi biskup merseburski na cześć boga Plutona/Februusa.”
.
Thietmar oczywiście kłamał wiążąc wilcze święto Wieletów/Lutyków/Luciców/Wilków (wszystkie te nazwy są zamienne – tak nazywano plemiona Związku Wieleckiego) z „podziemnymi” Plutonem/Februusem – bogami z panteonu rzymskiego i etruskiego. Nie chciał widocznie wymienić imienia słowiańskiego boga Welesa. Nie tylko on tak robił. W lustracji biskupiej we wsi Kałdus na Ziemi Chełmińskiej z roku 1793 czytamy:
.
“…nieliczni mają zwyczaj uczestniczyć w […] nabożeństwie, cały zaś lud, w tych najwięcej prawowierną religię obrażających czasach, częściowo składa ofiary Bachusowi w dolinie wsi Kałdus, a częściowo Wenerze w sąsiednim gaju. Dlatego z takiego też powodu, jak i zniszczenia niniejszej kaplicy, musiał kult zostać przeniesiony do chełmińskiego kościoła parafialnego.”
.
Autor albo nie znał już, albo znał, ale nie chciał wymieniać imion bogów słowiańskich czczonych nadal przez ludność Kałdusu (w czasach wczesnopiastowskich był to ważny gród: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ka%C5%82dus#Historia). Przykład Kałdusu pokazuje fiasko tzw. „chrystianizacji” ludności polskiej wsi jeszcze pod koniec XVIII wieku. Kałdus nie był wsią wyjątkową i pogaństwo na polskiej wsi po ponad ośmiu wiekach katoliczenia jej nadal miało się dobrze.
.
Największe zastrzeżenie mam do istnienia rzekomego zachodniosłowiańskiego boga Flinsa:
.
„Wysoce prawdopodobnym wydaje się także to, że wilczemu świętu towarzyszyły obrzędy inicjacyjne, powiązane z bóstwami światów podziemnych, Welesem na wschodzie czy Flinsem na zachodnim obszarze Słowiańszczyzny”.”
.
Wymyślił go, lub nadał Welesowi zmyślone imię Flins niejasnego pochodzenia pod koniec XV wieku niemiecki urzędnik i pisarz Konrad Bothe:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Flins
.
Nie było u Słowian takiego boga. Mylą się też autorzy pisząc:
.
„Po chrystianizacji Słowiańszczyzny Welesowe, Wilcze Święto zostało przetransformowane, do dwóch świąt chrześcijańskich. Pierwsze z nich to św. matki Boskiej Gromnicznej, pierwotnie określane mianem Święta Obrzezania Pańskiego. W kościele katolickim i protestanckim obchodzone 2 lutego, lecz w obrządku prawosławnym, celebruje się je 14 lutego.”
.
Chrześcijańskie święto „Matki Boskiej Gromnicznej” nie było nigdy „Świętem Obrzezania Pańskiego” z prostej przyczyny –  w IV wieku (353 rok n.e.) w celu zdublowania pogańskiego święta rzymskiego ku czci Mitry –  niepokonanego boskiego Słońca – kościół arbitralnie ustalił urodziny nadjordańskiego „zbawiciela” na 25 grudnia i od tamtego czasu w tym dniu świętuje tzw. „Boże narodzenie”. Zgodnie zaś z ewangelią „Łukasza” w ósmym dniu po urodzeniu rodzice zanieśli go do świątyni jerozolimskiej , gdzie go obrzezano i nadano mu imię.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie_Pa%C5%84skie
.

.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_napletek

.
Tak więc od IV wieku do II soboru watykańskiego „Święta Obrzezania Pańskiego” obchodzone było przez krystowierców w Nowy Rok – 1 stycznia. Dopiero zapoczątkowana podczas Vaticanum II reforma liturgii, z niewiadomych powodów (być może by nie nagłaśniać więcej faktu obrzezania „mesjasza”) zmieniła nazwę święta na „Uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi”.
.
Reformy liturgicznej nie uznał „beton katolicki” (tzw. „ryt rzymski”), który nadal świętuje w Nowy Rok obrzezanie Joszue/Jezusa. Natomiast 2 luty w liturgii katolickiej był od IV wieku dniem „Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny”. Nazwę i tego święta w ramach reformy posoborowej zmieniono na „Ofiarowanie Pańskie”. Wspomniany już katolicki beton – „ryt rzymski” nadal świętuje 2 lutego „Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny”.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ofiarowanie_Pa%C5%84skie
.
Rzecz jest w tym, że Miriam i jej mąż byli ortodoksyjnymi żydami – wyznawcami judaizmu. A zgodnie z nim i tzw. „prawem mojżeszowym” każda kobieta podczas porodu ulega „zanieczyszczeniu” – staje się „nieczysta”. I dlatego 40 dni po porodzie musi poddać się obrzędowi „oczyszczenia”. A przy okazji „oczyszczenia” Miriam dokonano jeszcze „ofiarowania” Joszue żydowskiemu Jahwe.
I to właśnie świętują chrześcijanie 2 lutego – „oczyszczenie” zgodnie z zasadami judaizmu Miriam – matki Joszue. I w tym przypadku zmiana nazwy tego święta w liturgicznym kalendarzu katolickim nosi znamiona zacierania śladów bezpośrednich powiązań judaizmu i chrześcijaństwa, a w tym konkretnym przypadku poddawania się Miriam – matki chrześcijańskiego „zbawiciela” czysto judaistycznym obrzędom „oczyszczenia”. Nie ma więc już w liturgii czysto judaistycznego „Oczyszczenia” Miriam, a bardziej neutralne „Ofiarowanie Pańskie”, czy też „Matki Boskiej Gromnicznej”. Sama nazwa „Gromniczna” niewykluczone że jest próbą zdublowania nie Wilczego święta Słowian, a kultu Perperuny – towarzyszki Peruna – tego od burz, grzmotów i błyskawic.

.
Niewątpliwie zaś rację mają autorzy – Diana i Rafał – pisząc o święcie wilków u Słowian. Przynajmniej u tych rzeczywistych wilczych plemion – u Wilków-Wieletów-Lutyków obrzędy te miały miejsce. I zapewne patronował im Weles, bóg Nawii i magii, przybierający niekiedy postać wilka
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Wilki zasługują na oddzielny wpis. U ludów pogańskich niekiedy czczone, przez chrześcijaństwo wyklęte. I chyba się za niego zabiorę, choć materiał do opracowania jest przeogromny. Tu podaję kilka tylko ciekawych linków:
.
.
.