Katolicki fanatyzm, zaślepienie i pogarda dla kultury własnych przodków u „bogobojnych” Kaszubów – na szczęście nie wszystkich…

.


.
W roku 2010 w gminie Linia na Kaszubach (powiat wejherowski) otworzono jako atrakcję turystyczno-przyrodniczą szlak rowerowy o długości 85,6 km o nazwie „Poczuj kaszubskiego ducha”, wiodący przez 13 wsi (tablica poniżej):

.

.

W każdej z wiosek postawiono po jednej rzeźbie przedstawiającej różne duszki/duchy/ z mitologii kaszubskiej w oparciu o opracowanie Aleksandra Labudy pt: „Bogowie i duchy naszych przodków. Przyczynek do kaszubskiej mitologii”. Autorami rzeźb jest Jan Redźko. Pod poniższym linkiem są wyszczególnione wszystkie te rzeźby:
.
„Zwiedzanie rozpoczęliśmy w Strzepczu, gdzie stoi Grzenia – duch snu i sennych marzeń. Jego władzy podlegają nie tylko ludzie, ale też wszystkie żywe stworzenia. Senne marzenia to efekt czarów Grzeni, który ze śpiących ciał wyprowadza dusze i pokazuje im to, co było lub nastąpi w przyszłości. W najmłodszym sołectwie w gminie Linia Lewinku stoi Pùrtk – demon swarów i kłótni. Jego obecność poznać można po smrodzie, dlatego wierzono, że Pùrtk mieszka w śmieciach lub gnoju. Głównym zajęciem Pùrtka są psoty. Mylono go ze Smãtkiem, ale ten drugi jest bardziej niebezpieczny, bo umie łączyć chytrość z przebiegłością. Pikòn – złośliwy demon zsyłany przez czarownice, sprawca kołtuna i ułomności gnębiących ludzi znajduje się we wsi Lewino. Następnie udaliśmy się do wsi Smażyno, gdzie stoi Bòrowô Cotka – opiekuńczy duch borów. Broni leśne zwierzęta i ptaki. Szczególną opieką otacza też dzieci, które chroni przed czarownicami. Staruszka, jaką jest Borowa Ciotka, daje rodzicom w lesie orzechy i słodycze dla grzecznych dzieci. We wsi Pobłocie stoi dobrotliwy duszek sprowadzający na świat ciszę i łagodny szum. Szëmich mieszka w lesie i na co dzień śpiewa swym cichym głosem drzewom i leśnym stworzeniom. Miłoszewo wieś, której nazwa pochodzi od imienia Miłosz, leży we wschodniej części gminy, przy dawnym brodzie do Mirachowa. We wsi stoi duch tajemnic – Damk, który opiekuje się milczkami i odludkami. Na Kaszubach obawiano się milczków i ludzi nieznających się na żartach, przypisując im kontakty z Damkiem. W sołectwie Kobylasz-Potęgowo stoi duch Lubiczk – opiekun miłości i seksu. Wierzono, że Lubiczka wzajemnie przekazują sobie zakochani, a duch sprawia, iż nie mogą już żyć bez siebie. W siedzibie władz gminy i największej miejscowości południowej części powiatu wejherowskiego – Lini stoi demon Rétnik mamiący ludzi muzyką. Atakuje muzykantów, podtykając im zaczarowane instrumenty lub czarując ich własne. Szczególnie aktywny jest w poście i adwencie, gdy nie urządza się zabaw. We wsi Niepoczołowice stoi zły duszek Nëczk, kaszubski wodnik, żyjący w morzu, jeziorach i rzekach. Przypisuje się mu tworzenie na jeziorach wirów i niebezpiecznych dla pływaków prądów wodnych. We wsi Zakrzewo, której nazwa pochodzi od jej położenia – za krzakami stoi Jigrzan – opiekun zabaw i tańców, który dawniej odpowiadał za uroczystości ku czci Słońca, światła i ognia. Jego świętem jest Sobótka, gdy na wzgórzach pali się ognie, a ludzie świętują najkrótszą noc w roku. We wsi Kętrzyno stoi Wëkrëkùs – samotny duszek, opiekun tych, którzy umieją się jedynie nabijać z innych lub ich przeżywać. We wsi Osiek stoi Jablón – demon mieszkający w sadach i opiekujący się drzewami, krzewami owocowymi oraz ogrodami. Jest domniemanym sprawcą kradzieży owoców i warzyw. Przypisuje mu się, że zsyła na ludzi pokusę, by sięgnąć po cudze owoce. Wędrówkę zakończyliśmy w rodzinnej wsi w Tłuczewo, gdzie mieszkają córki A. Labudy. Naprzeciwko ich domu rodzinnego, króluje Pólnica – piękna bogini pól. Wyobrażano ją sobie jako wyjątkowo urodziwą dziewczynę, która przystrojona w wianek na koniu latem objeżdżała pola, doglądając, czy rośliny dobrze rosną. Nieszczęściem jest jednak spotkać Pólnicę – jej uroda urzeka każdego mężczyznę, który później z tęsknoty marnieje i umiera.”
http://bckgw.pl/archiwum/www.bpgw.org.pl/indexba3a.html?s=akt&id=357

.
.
Podobny, krótszy opis z kilkoma fotkami znajdziemy tu:
.

.
https://fifitravel.pl/poczuj-kaszubskiego-ducha/
.
Prezentuję poniżej zdjęcia części zdobiących kaszubski szlak rowerowy rzeźb. Znalazłem je pod poniższymi linkami.
http://nefre.bikestats.pl/1453856,SZLAK-POCZUJ-KASZUBSKIEGO-DUCHA.html
http://monica.bikestats.pl/1453015,92016-Szlakiem-kaszubskich-duchow.html
.
Nie wiem, czy nie naruszam praw autorskich, ale sprawa jest naprawdę ważna (o tym za chwilę):
.

.

.

.

.

.

.

.

.

.


.
Na trasie szlaku znajdziemy jednak wiele – i to zapewne znacznie więcej niż owych 13 pogańskich rzeźb – przydrożnych krzyży i „kapliczek”. Są przy nim i katolickie kościoły:
.

.

.

.

.

.

.

.


.
Nie są one jednak w niczym związane z kulturą kaszubską. Są symbolami kosmopolitycznego katolicyzmu. Znajdziemy podobne nie tylko na Kaszubach i w całej Polsce, ale i we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Brazylii czy na Filipinach. A nawet w Papui Nowej Gwinei:

.

.

.

.http://www.parafiabrzezce.pl/galeria/galeria-4

.

Przejeżdżając obok nich – krzyży, „kapliczek” i kościołów nie czuje się „kaszubskiego ducha”…

Zamęt wokół rzeźb zaczął się w ubiegłym roku, gdy niektóre z nich, najbardziej zniszczone przez deszcze i wiatry, musiano czasowo usunąć, by poddać je renowacji. I wtedy nagle część katolickich mieszkańców gminy, niewykluczone, że podburzona przez miejscowego proboszcza, naraz zaprotestowała przeciwko ich ponownemu ustawianiu na poprzednich miejscach. Są i tacy, którzy domagają się usunięcia wszystkich tych rzeźb na zawsze :
.
„Część parafian w kaszubskiej gminie przeciwna pogańskim figurom. „Demony”
.
Na szlaku turystycznym „Poczuj kaszubskiego ducha” podziwiać można było przez lata 13 drewnianych rzeźb przedstawiających postaci z kaszubskiej mitologii. Warunki atmosferyczne sprawiły, że rzeźby trzeba było odnowić. Część chrześcijan mieszkających w gminie Linia nie zgadza się jednak na ich powrót.
(…)
Na przestrzeni lat rzeźby zaczęły próchnieć, więc w 2019 roku zaczęły znikać ze wsi. Artysta Jan Redźko rozpoczął renowację. W międzyczasie zaczęły pojawiać się głosy, aby rzeźby nie wracały na swoje miejsca. Jak pisze „Rzeczpospolita”, za inicjatora protestu uważa się ks. Kozioła, mimo że on sam mówi, że inicjatywa wyszła od jego parafian.
(…).”
.
Całość do przeczytanie jest tutaj:
https://podroze.onet.pl/polska/pomorskie/szlak-poczuj-kaszubskiego-ducha-konflikt-mieszkancow-gminy/q7ywpcw
.
Tu z góry pragnę pogratulować postawy Pani Wójt Bogusławie Engelbrecht, która podczas posiedzenia władz gminy w sprawie tychże rzeźb zapewniła, iż gmina nadal będzie wspierać projekt szlaku i dalszej obecności na nim pogańskich rzeźb.
.
Brawo Pani Wójt – tak trzymać. Nie wolno ustępować w promowaniu lokalnej kultury, także tej pogańskiej, przed widzimiesię grupki katolickich nadgorliwców i proboszcza.
.
Na tym w zasadzie mógłbym ten wpis zakończyć, ale ustosunkuję się jeszcze do „argumentów” proboszcza i jego owieczek, przeciwnych ponownemu ustawienie na szlaku odremontowanych pogańskich rzeźb. Pisze więc ks. dr Sławomir (piękne słowiańskie imię) Kozioł, proboszcz z Rozłazina:
.
„Nikt nie kwestionuje, z jakich korzeni wyrastamy na Kaszubach i w całej Polsce. Wyrastamy z korzeni pogańskich. Pamięć o tamtych czasach jest potrzebna na zasadzie ciągłości kultury. Miejsce dla tych dawnych, pogańskich pamiątek jest w muzeach, skansenach i ośrodkach etnograficznych.”
.
Na tej samej zasadzie można by rzec, że miejsce dla rzeźb katolickiego idola Joszue/Jezusa jest tylko w kościołach, a ściślej mówiąc nawet tylko w Galilei i Judei, gdzie żył, nauczał i reformował judaizm.
.
„Stawianie ich w przestrzeni publicznej, w miejscach codziennego życia i pracy jest formą bałwochwalstwa i świadomym lub nie, oddawaniem kultu świątkom, bożkom.”
.
Nikt nikomu nie każe „żegnać ” się przed tymi pogańskimi rzeźbami „znakiem krzyża świętego”, klękać przed nimi, modlić się do nich czy oddawać im cześć. Są po prostu świadectwem istnienia na Kaszubach przez tysiące lat wcześniejszej, przedchrześcijańskiej, autochtonicznej, słowiańskiej kultury. Dlaczego tylko katolickie krzyże i kapliczki mają „zdobić” (czy raczej szpecić) wiejski krajobraz Kaszub. Czy katowskie narzędzie, jakim był krzyż można nazywać ozdobą krajobrazu?
.


.
A co się tyczy bałwochwalstwa – przypomnę  ks. doktorowi Sławomirowi Koziołowi, że zgodnie ze Starym Testamentem, który dla niego jest „Pismem świętym”, bałwochwalstem jest czynienie jakichkolwiek podobizn (obrazów i rzeźb) czegokolwiek co jest na niebie, na ziemi czy w wodach pod ziemią i oddawanie im pokłonów:
.


.
Kościoły katolickie pełne są takich bałwochwalczych obrazów, rzeźb i bałwochwalczych praktyk. Także mieszkania katolików. Sami są bałwochwalcami, uprawiają bałwochwalstwo na okrągło, ale stawianie pogańskich rzeźb, będących jedynie atrakcją turystyczną, a nie obiektami kultu, kłujące ich w oczy, nazywają „bałwochwalstwem”. Choć nikt przed nimi nie klęka i nie modli się do nich. Jest to więc ewidentne odwracanie kota ogonem.
Tu jeszcze dodam, że przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwo przestrzegało biblijnego zakazu czynienia jakichkolwiek obrazów, rzeźb czy wizerunków nawet samego Joszue/Jezusa. Dopiero gdy zostało zalegalizowane, chcąc ogromne rzesze pogan przyzwyczajonych do pogańskich świątyń pełnych rzeźb, posągów i malowideł oraz mozaik przciągnąć do własnych kościołów, podstępnie odrzuciło drugie przykazanie dekalogu i zaczęło samo tworzyć rzeźby i obrazy swoich idoli. Później parokrotnie pojawiały się ruchy przeciwne temu pogańskiem skądinąd zwyczajowi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ikonoklazm), niemniej w katolicyzmie bałwochwalczy kult obrazów i rzeźb pozostał do dzisiaj. O tym, że ma korzenie pogańskie i że łamie „drugie przykazanie boże”, usunięte arbitralnie z katolickiej wersji dekalogu, choć widoczne w każdym egzemplarzu katolickiej biblii, ogromna większość katolików nie wie. Kler wie o tym oczywiście, ale milczy. Bądź pokrętnie próbuje to tłumaczyć. Fakt jest jednak faktem – katolicki Stary Testament zabrania czynienia obrazów i rzeźb – i to osobiście przez Jahwe. Łamanie tego przykazania jest właśnie bałwochwalstwem. I to właśnie bałwochwalstwo, zakazane w „Piśmie świętym” praktykują katolicy na codzień. A nas – pogan – których biblijne przykazania nie obowiązują, nazywają „bałwochwalcami”…
.
No i nieładnie jest nazywać duchy i duszki naszych przodków pogardliwie „bożkami”. Bo w czym byli gorsi od biblijnego Jahwe, zapędzającego np. Izraelitów do masowych rzezi i czystek etnicznych, oraz grabieży majątków całych królestw obcych ludów, których jedyną „winą” było to, że byli gojami?
https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
U Słowian, w tym i u Kaszubów, tak mściwego, krwiożerczego i niesprawiedliwego boga, a raczej bożka, nie było.
.
„Świat szatana jest realny i niestety jego działanie widać we współczesnym świecie. Cieszę się że w Osieku moi parafianie to rozumieją i zdecydowali, że nie chcą żadnej pogańskiej rzeźby.”
.
No cóż, świat szatana jest realny tylko dla tych, którzy w ten wymysł judaistycznej mitologii (szatana) wierzą. Choć w tym przypadku faktycznie widać działanie jakiegoś złego ducha – być może właśnie szatana. Bo tylko szatańską intrygą nazwać można to, że ludzie burzą się przeciwko ich własnej prastarej kulturze, przeciwko duszkom i demonom (dobrym i złym) z kaszubskiej, słowiańskiej mitologii – ich własnej. I że wolą jakichś sadystycznych lub cierpiętniczych idoli i bożków z mitologii zrodzonej nad Jordanem, gardząc własnymi duszkami.
.
Przytoczę jeszcze słowa jednej z parafianek przeciwnej rzeźbom:
.
„Jak relacjonowała „Rzeczpospolita”, mieszkanka gminy powoływała się na pierwsze przykazanie „nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną.”
.
Pomijam tu fakt, że nie było „niewoli egipskiej,” „wyjścia z Egiptu” i „wędrówki po Synaju”, podczas której zgodnie z biblią Jahwe rzekomo wręczył Mojżeszowi kamienne tablice z Dekalogiem. Nawet uczciwi izraelscy naukowcy te wymysły dementują:
.
” Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
Otóż owa parafianka powinna wiedzieć, że w tej biblijnej wymyślonej haggadzie Jahwe nadał dekalog tylko żydom-Izraelitom. Tylko im! I tylko ich obowiązywało to przykazanie. Wszak poprzedzało je stwierdzenie: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”. Czy Polaków, Kaszubów, Słowian Jahwe wywiódł z egipskiej niewoli? Oczywiście, że nie! Tak więc to przykazanie obowiązuje jedynie wyznawców Jahwe i judaizmu. Ponadto powinna owa parafianka wiedzieć, że Joszue/Jezus, uważany przez katolików za boga, („drugą osobę boską”) jest w rozumieniu biblijnego dekalogu „cudzym bogiem” – jest bogiem chrześcijan, nie-żydów, gojów. Oddawanie mu boskiej czci jest sprzeczne z cytowanym przez nią pierwszym przykazaniem bożym. Ono dozwala czcić tylko i wyłącznie Jahwe. Tak więc i ona je łamie. A ponadto łamie i drugie przykazanie, bo pewnie ma w domu „święte” obrazki, całkowicie zakazane przez drugie przykazanie z „Pisma świętego”. Niech więc łamacze przykazań przestaną czepiać się pogańskich rzeźb, pokazujących jedynie to, że przed chrześcijaństwem istniała na Kaszubach własna, bogata, pogańska kultura. A już całkiem na koniec w tej kwestii przypomnieć należy, że biblijny Jahwe i ewangeliczny Jezus/Joszue dla nas – Polaków – są właśnie cudzymi bogami. Za sprawą Mieszka I przynieśli ich kult na nasze ziemie obcy misjonarze, zwalczający przy tym naszych własnych, prastarych, swojskich, wolnych od mściwości bogów. Dlaczego więc tylu katolickich Polaków czci obcych bogów zamiast własnych?
.
Natomiast smutkiem napełniło mnie to, z jaką pogardą owa parafianka (w przeszłości określenie kobiety bez ogłady, wykształcenia, zacofanej, ograniczonej (https://sjp.pl/parafianka) wypowiadała się o tych rzeźbach:
.
Kogo szukamy? Czego bronimy? Czy nie ulaliśmy sobie złotego cielca, żeby go czcić i bronić? Jakich wartości bronimy na wjazdach do naszych wsi, gdy przed naszymi domami mają czuwać jakieś symbole głupoty, kłótni, waśni, szyderców, wyśmiewców? Szkaradztwa chcemy umieścić w naszych wioskach”
.
Złotymi katolickimi cielcami, w myśl Dekalogu z katolickiego Pisma Świętego Startego Testamentu są: kult Jezusa/Joszue, Miriam/Maryi, apostołów, świętych i relikwii. To są „złote cielce” czczone i wielbione przez katolików. Symbolem kłótni i waśni może być właśnie figura „Chrystusa Króla” ustawiona w miejscu Jablona, opiekuna drzew, krzewów owocowych, sadów i ogrodów. W jednej z jego ewangelicznych nauk czytamy:
.
„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.”
(Mt 10, 34-36)
.
I ta nauka – niestety – sprawdza się od 2 tysiący lat. W jeszcze innej też nie nawołuje do harmonii i zaniechania kłótni i waśni:
.
„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.”
(Łk 14,26)
.
A na pytanie jej: kogo szukamy i czego bronimy odpowiem – własnej kultury i własnej tożsamości. A nie tych powstałych nad Jordanem. I czyż to nie ona sama jest szydercą i wyśmiewcą kultury przodków, w obronie której ginęli oni z rąk krzewicieli chrześcijaństwa, a którą ona nazywa szkaradztwami?
.
Zaprawdę zaprawdę powiadam wam, jeśli szatan istniałby rzeczywiście, jego dziełem byłoby wzbudzenie takiej pogardy, odrazy i nienawiści do kultury własnych przodków, jakie u tej parafianki widać gołym okiem.
.
.
opolczyk
.
PS

.
I jeszcze jedna sprawa – zgodnie z „Onetem” w miejscu zabranej do renowacji rzeźby przedstawiającej opiekuna sadów, Jablóna, z inicjatywy proboszcza Kozioła ustawiono figurę „Chrystusa Króla”.
.
„Jak podaje „Rzeczpospolita”, w miejscowości Osiek zamiast figury Jablona – opiekuna ogrodów i sadów, dzięki staraniom proboszcz postawiono figurę Chrystusa Króla.”
.
Jest to jednak zwykły nonsens. W ewangeliach znajdziemy taki opis:
.


.
Mt, 21, 18-22
.
Jak można nazwać domniemanego „cudotwórcę” Jezusa/Joszue na podstawie tego opisu? Wszak mógł zrobić inny cud – skoro przemieniał wodę w wino, cudownie rozmnażał ryby i chleby, uzdrawiał chorych i wskrzeszał umarłych – czyż nie mógł sprawić, by drzewo w mgnieniu oka zakwitło i dało dojrzałe owoce? Mógł. A jednak zniszczył on to drzewo, sprawiając, że natychmiast uschło. Po tym widać, że nie był miłośnikiem Przyrody, Natury, a wręcz przeciwnie – był jej niszczycielem, przyrodniczym szkodnikiem, wręcz wandalem. Zastąpienie rzeźby opiekuna sadów Jablóna figurą przyrodniczego szkodnika jest po prostu nonsensem. A na dodatek świadectwem zwykłej ignorancji i głupoty…
.
Link powyższego wpisu wysłałem na dostępne w sieci adresy władz gminy Linia:
kancelaria@gminalinia.com.pl
rada@gminalinia.com.pl

.

Na koniec dziękuję Mirkowi (Nyja999) za powiadomienie mnie o działaniach katolickich fundamentalistów sprzeciwiających się pogańskim rzeźbom.

.

.

.