Czy poganie/rodzimowiercy propagują turbo-germańską wizję Słowiańszczyzny ?

.


.
Całkiem przypadkowo trafiłem w sieci na artykuł Tomasza J. Kosińskiego, na jego turbolechickiej stronie Slavia Lechia, pt. „Ubecka, czy żydo-katolicka Wielka Lechia, czyli Patlewicz kontra Opolczyk”.
http://slavia-lechia.pl/ubecka-czy-zydo-katolicka-wielka-lechia-czyli-patlewicz-kontra-opolczyk-id118
.
Już sam tytuł jest właściwie manipulacją imć p. Kosińskiego, sugeruje bowiem, jakobym prowadził w tej sprawie polemikę z Patlewiczem. A tego nigdy nie było. I choć i owszem, wymieniłem jego nazwisko wśród innych prokościelnych, czy wręcz gorliwych fundamentalistów katolickich, zwalających propagowanie „wielkiej Lechii” na UB, nazywając je ubeckimi rzygowinami, z samym Patlewiczem nigdy nie polemizowałem. A to sugeruje tytuł: „…czyli Patlewicz kontra Opolczyk”.
.
W sumie powinienem odczuć postawienie mnie przez imć p. Kosińskiego w jednym szeregu z Patlewiczem jako ujmę czy wręcz obrazę. Tamten bezrefleksyjnie podchwycił wymysły Michalkiewicza o ubeckich rzygowinach, ja je natomiast zdemaskowałem, pisząc – zgodnie zresztą z prawdą – że są to rzygowiny kościelno-kronikarskie. Bo gdyby „kronikarze” kościelni nie wymyślali przedmieszkowych władców nieistniejącej nigdy Lechii, Bieszk i & (bez względu na to, czy byli agentami SB, czy nie) nie mieliby „dowodów” na ów niepoważny wymysł kościelnych kronikarzy.
Niemniej z drugiej strony imienne wymienienie mnie jako „turbogermańskiego” wroga „Imperium Lechii”, w którą imć p. Kosiński ślepo wierzy (http://slavia-lechia.pl/imperium-lechickie-nie-bzdura-id100), świadczyć może o tym, że jego wyznawcy, także i on, uznają mnie za tak groźnego przeciwnika, iż należy mnie „zdemaskować” – czytaj  – w jakikolwiek sposób ośmieszyć czy opluskwić. Bo inaczej nie można określić np. imputowanie mi, że to co piszę idealnie wpisuje się w turbogermańską narrację wrogów dziedzictwa Słowiańszczyzny:
.
„Opolczyk, jako zadeklarowany rodzimowierca (…) idealnie wpisując się w turbogermańską narrację wrogów dziedzictwa Słowiańszczyzny, na której obrońcę się kreuje.”
.
Imć p. Kosinski widocznie cierpi na egipską lub kurzą ślepotę. Jego tekst „demaskujący” mnie jako domniemanego propagatora turbogermańskiej narracji opublikował w grudniu 2019. Podał w nim kilka linków z mojego blogu, czyli na niego zaglądał. A mimo to nie zauważył, że dwa miesiące przed jego tekstem demaskowałem turbogermańską, allochtoniczną wersję historii, propagowaną przez prof. Krawczuka:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/10/19/pochodzenie-slowian-czy-profesor-aleksander-krawczuk-allochtonista-ma-racje/
.
Wcześniej też podobne allochtoniczne wymysły demaskowałem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/05/26/propagandowe-klamstwa-o-slowianach-rodem-z-niemiec-w-the-poland-times/
.
Ani razu nie dałem się nabrać na „germańską”, allochtoniczną wersję historii. Wielokrotnie wrzucałem na blogu informacje o  wynikach badań zespołu prof. Grzybowskiego.
.

.
https://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/823726,Slowianie-byli-tu-zawsze-Archeolodzy-w-szoku
.
Tak więc twierdzenie turbolechity imć p. Kosińskiego, że to co piszę wpisuje się w  turbogermańską narrację, jest oczywistym zmyśleniem, wręcz kłamstwem. Wydaje się, że dla imć p. Kosińskiego każdy, kto zaprzecza istnieniu „Imperium Lechii” automatycznie jest „turbogermaninem”. Nie dociera do niego to, że ktoś może odrzucać jako wymysły jedno i drugie – turbogermańską teorię allochtoniczną i jeszcze bzdurniejszy od niej, bo całkowicie bezpodstawny wymysł o „Imperium Lechii”.
I na tym mógłbym powyższy wpis zakończyć, gdyż już wykazałem, że nie propaguję „turbogermańskiej wizji dziejów”,  czym udowodniłem, że imć p. Kosiński po prostu kłamie w tej sprawie. Niemniej zdecydowałem się na zdemaskowanie wszystkich większych kłamstw i wymysłów imć p. Kosińskiego. Przede wszystkim dlatego, że ośmieszają one Słowiańszczyznę.
Nie jest to tylko moje zdanie – wielu rodzimowierców widzi to podobnie:
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Turbos%C5%82owianie
.
Prawdą jest, że turbosłowian czy turbolechitów utożsamia się z rodzimowiercami/poganami. Widać to było wyraźnie u ultra-turbo fundamentalisty katolickiego G. Brauna, który publicznie powiedział kiedyś:
.
„szanowni poganie (…) i wy czciciele prasłowiańszczyzny, wielkiej Lechii, Swarożyca i Peruna…!”
.
Odpowiedziałem mu w oddzielnym tekście, że poganie, czciciele Peruna i Swarożyca, z turbolechickimi świrami nie mają nic wspólnego:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/07/03/katoliku-grzegorzu-braun-poganie-odrobili-lekcje-z-historii-pora-na-ciebie/
.
Do „turbogermańskiej”, „skompromitowanej i nazistowskiej” teorii allohtonicznej zalicza też imć p. Kosiński mówienie o niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego Słowian:
.
„Wielu takich niedouczonych rodzimowierców nadal uznaje skompromitowaną, nazistowską teorię Kossinny o allochtonizmie Słowian i ich niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego.”
.
Jak widać, jest on wyznawcą przekonania, że cywilizacja to koniecznie coś wyższego, lepszego i pozytywnego w porównaniu do kultur przedcywilizacyjnych. Czyli im wyższa cywilizacja, tym lepsza. I tu właśnie się myli. Słowianie u schyłku wolnej Słowiańszczyzny byli ludem przedcywilizacyjnym, wiejskim, żyjącym w bliskim kontakcie z Naturą, w przeciwieństwie do cywilizacji opartej o ludność miejską, oderwaną od Natury i po prostu wynaturzoną. Ale dzięki temu słowiański żywioł wolny był wtedy jeszcze od wszystkich wynaturzeń ówczesnych cywilizowanych Niemiec. Nie było u Słowian typowych dla Niemiec w ówczesnych czasach takich (typowo judaistyczno-chrześcijańskich) cywilizacyjnych wynaturzeń jak fanatyzm religijny, nawracanie siłą, ogniem i mieczem, zapędy imperialistyczne (podboje coraz to innych ziem i ludów), scentralizowana autokratyczna władza, podział na garstkę rządzących, bogatych i uprzywilejowanych oraz na masy poddanych, przypisańców, rzesze biedoty i żebraków. Nie było u nich ucisku i wyzysku poddanych, nieznane było niewolnictwo, powszechne w cywilizowanych Niemczech. O tym, że Słowianie mogą być właśnie z tego dumni, że wolni byli od cywilizacyjnych wynaturzeń, niedawno pisałem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/12/07/z-czego-moga-byc-dumni-slowianie/
.
Natomiast Niemcy raczej powinni się wstydzić tego, jak zbrodniczym, niesprawiedliwym i wynaturzonym było ich ówczesne cywilizowane państwo.
.
W tym miejscu muszę jeszcze zaznaczyć, że imć p. Kosiński wykazuje przynajmniej tyle rozsądku, że ostrzega przed fałszywką zwaną „Kroniką Prokosza”, która dla większości turbolechitów jest Pismem świętym starego lechickiego testamentu. Jak na turbolechitę – jest więc wyjątkiem.
http://slavia-lechia.pl/kilka-slow-t-kosinskiego-o-kronice-prokosza-id94
.
Ale i bez tej fałszywki ślepo wierzy w Imperium Lechii. Przyznać mu należy też rację, gdy ujawnia motywy katolików zwalczających czy ośmieszających, słusznie zresztą, wymysły o Imperium Lechii. I ja o tym nieraz pisałem. Wg narracji historycznej katolickich fundamentalistów przed Mieszkiem słowiańska dzicz, odziana w skóry, mieszkała w puszczy, być może nawet na drzewach. I wtedy przyszli ściągnięci przez Mieszka misjonarze, krzyżami postrącali Słowian z drzew, nauczyli ich mowy i dali im cywilizację. Wyssane z palca Imperium Lechii nie mogło więc istnieć. I w tym fundamentaliści katoliccy mają rację – Imperium Lechii to oczywisty bzdurny wymysł. Ale kłamią już, głosząc np., że kościół przyniósł Słowianom oświatę, czy że poddani Mieszka chętnie się nawracali i błyskawicznie stali się gorliwymi katolikami. Natomiast mają rację głosząc, że kościół przyniósł cywilizacyjny postęp.
.
Zacznę od oświaty…
.
Oczywiście że piśmiennictwo łacińskie przyszło do państwa Piastów wraz z kościołem. Tyle że do XIV wieku nawet zdecydowana większość władców piastowskich, nie mówiąc już o poddanych, byli analfabetami. Przez co musieli trzymać na dworach pasożytniczy kler. A ten piśmiennictwo wykorzystywał po swojemu:
.
“Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku trzy, podrobionych na imiona książąt zaś siedemnaście” (…). Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Polski dotycząca obejmuje 150 pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego materialnym interesie sfałszowane.”
(Wojciech Kętrzyński, Studia nad dokumentami XII wieku, Kraków 1891).
.
Do XIV wieku nie istniała u Piastów ani jedna szkoła publiczna dostępna dla ludzi świeckich. Istniały tylko szkoły kościelne. A gdy powstały już szkoły publiczne, były tak drogie, że tylko bogatych stać było na „edukację”. Wziąłem ją w cudzysłów, gdyż ówczesne szkolnictwo, nawet w odniesieniu do tzw. „nauk wyzwolonych” było bardziej indoktrynacją religijną niż edukacją. U schyłku Rz’plitej szlacheckiej analfabetyzm w państwie przekraczał 90 %. To jaką to „oświatę” przyniósł kościół Polsce?
.
Co się tyczy nawracania poddanych – prowadzone było metodą (tu cytuję Scytkę): „kup pan cegłę”. Tym, którzy tego nie kojarzą wyjaśniam: po wojnie drobni bandyci w ciemnych zaułkach zaczepiali przechodniów. W ręku trzymali cegłówkę wziętą z kup gruzów zniszczonych budynków. I ją właśnie „oferowali” przechodniom: kup pan cegłę”. A kto nie chciał jej „kupić”, dostawał nią w głowę.
Ten proceder uwieczniła w filmie „Ewa chce spać” kinematografia polska z okresu PRL, tyle, że w tej scenie przechodzień w głowę cegłą nie oberwał, bo sam był jeszcze większym bandytą:
.


.
I taką to właśnie metodą – kupcie cegłę – „nawracano” Słowian” i w ogóle wszystkich pogan, Indian zresztą też:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/11/28/o-ludobojstwie-indian-na-marginesie-dnia-dziekczynienia/
.
A kto nie chciał „cegieł kupować” – szedł pod topór lub miecz. O tym jednak propagandyści kościelni milczą, a nawet wręcz temu zaprzeczają. Wg nich poddani Mieszka nawracali się na ochotnika i bez żadnych gróźb. A gdy im się przypomni antykościelne bunty, zaprzeczają mówiąc, że były to bunty antyfeudalne. Częściowo mają rację, ale tylko częściowo – wszak to kościół był wówczas fundamentem i filarem feudalizmu. Tak więc każdy bunt antyfeudalny był i buntem antykościelnym:
.
„Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”
Nestor, ruski kronikarz
.
Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”
Gall Anonim
.
Jak widać, jeśli pozostaniemy przy metaforze cegieł, przymuszani do ich „kupowania” poddani w państwie Piastów owe cegły odrzucali, a nawet walili nimi w głowy „handlarzy cegieł”. O tym jednak kościelni propagandyści nam nie powiedzą.
.
Natomiast postęp cywilizacyjny faktycznie kościół przyniósł ze sobą. Tyle że było nim nieznane wcześniej u Słowian niewolnictwo, pańszczyzna, dziesięciny, wyzysk, ucisk i masy biedoty oraz żebraków, wcześniej także u pogańskich Słowian nieznanych („…nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku” – Helmold). Tak więc postęp cywilizacyjny z jego mrocznymi stronami faktycznie kościół przyniosł do państwa Piastów, przez co upodobniło się ono do cywilizowanego cesarstwa. Czy należy to uznać jednak za zasługę – zostawiam do osądu czytelnikom…
.
Tu wracam do imć p. Kosińskiego…
.
Otóż nie tylko mnie, ale większość rodzimowierców pomawia on o „turbogermanizm”, a ponadto obraźliwie nazywa ich (ze mną włącznie) „niedouczonymi”:
.
„Wielu takich niedouczonych rodzimowierców nadal uznaje skompromitowaną, nazistowską teorię Kossinny o allochtonizmie Słowian…”
.
Zobaczmy więc, co pisze on, douczony i wyuczony, np. o Chrobrym – domniemanym cesarzu:
.
„Bolesław Chrobry był Świętym Cesarzem Rzymskim po śmierci Ottona III, który już na Zjeździe w Gnieźnie desygnował go na swojego następcę wkładając mu na głowę cesarską koronę w obecności wszystkich biskupów polskich i niemieckich. Chrobry piastował ten urząd do roku 1014, czyli przez 12 lat. W tym okresie wojował z królem Niemiec Henrykiem II, który nie mógł się pogodzić z tym, że to nie on jest Cesarzem.
(…)
W chronologii cesarzy rzymskich lata 1002-1014 są puste. Wikipedia nie podaje dlaczego po śmierci Ottona III nie koronowano od razu na Cesarza nowego króla Niemiec jakim został Henryk II.
.
To jeden z wielu przykładów zakłamywania historii przez pangermańskich historyków chrześcijańskich.”
http://slavia-lechia.pl/boleslaw-wielki-cesarzem-id25
.
No cóż… Podobnej naiwności dawno nie spotkałem, nawet wśród turbolechitów. Imć p. Kosiński powinien spojrzeć w chronologii cesarskiej np. na lukę pomiędzy Henrykiem III a Henrykiem IV (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_cesarz_rzymski). Wynosiła ona 28 lat (1056-1084).
Jak widać, luki w panowaniu koronowanych cesarzy zdarzyły się nie tylko Henrykowi II. Jego luka w koronacji na cesarza wyniosła „tylko” 12 lat. Luki kilku czy kilkunastoletnie w wiekach X – XII były wręcz zasadą. Za to do wyjątków należały przypadki koronacji kolejnych cesarzy w tym samym roku, gdy umierali poprzednicy. U niemieckich cesarzy do końca XII wieku tylko jeden został koronowany na cesarza w roku śmierci poprzednika – był nim Otto II.
.
Ważniejszą jednak sprawą jest – czy Chrobry był faktycznie cesarzem, jak twierdzi imć p. Kosiński? Otóż, gdyby był on choć trochę douczony, wiedziałby, że koronacji na cesarza mógł wtedy dokonać tylko i wyłącznie papież. Koronacja na cesarza była niezwykle ważną polityczno-religijną  ceromonią, nieomal obrzędem. Dokonywano jej wówczas w Rzymie, na Lateranie, w obecności licznych możnowładców świeckich i hierarchów kościelnych. Ponadto o koronację cesarską mógł się ubiegać tylko kandydat, będący już koronowanym królem Niemiec. Taka była wówczas obowiązująca procedura. Tak więc Otto III nie miał prawa koronować Chrobrego na cesarza, gdyż nie był papieżem. A ponadto Chrobry nie był niemieckim królem. Pusty gest Ottona był tylko i wyłącznie pustym gestem bez żadnych następstw. Sam Chrobry zresztą nigdy nawet nie próbował wysuwać pretensji do tytułu niemieckiego cesarza. Bo i on znał ówczesne procedury. A sam gest Ottona można wytłumaczyć w dwojaki sposób:
– Chrobry faktycztnie mu zaimponował i Otto widziałby w nim chętnie swojego następcę jako cesarza, choć wiedział, że nie może go nim koronować i że nie uda mu się przeforsować za swojego życia koronacji Chrobrego na króla Niemiec. Był to po prostu gest sympatii wobec Chrobrego.
– Otto na uczcie za dużo miodu pitnego wypił i po pijanemu, w typowym pijackim rozrzewnieniu „skumplował” się z Chrobrym, nakładając mu swoją koronę na głowę. Byłby to więc tylko przejaw pijackiego rozrzewnienia Ottona.
.
Jak by jednak nie było – gest ten był tylko pustym gestem bez żadnych prawnych następstw – nawet sam Chrobry nie uważał się nigdy za niemieckiego cesarza. Twierdzenie więc przez imć p. Kosińskiego, że Chrobry był cesarzem w latach 1002 -1014 jest po prostu dowodem jego ignorancji i niewiedzy. A w ramach korepetycji powiem mu, dlaczego Henryk II koronował się tak późno. Najpierw walczył z wewnątrzniemiecką opozycją, prowadząc równocześnie wojnę z Chrobrym
(https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-niemiecka_(1002%E2%80%931005)
.
W jej trakcie musiał na krótko interweniować we Włoszech, gdzie królem ogłosił się Arduin.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arduin_z_Ivrei
.
Nie miał jednak czasu na wyprawę do Rzymu, gdyż musiał wracać na „front wschodni” (wojna z Chrobrym). Dodatkowo w Rzymie w roku 1001 władzę przejął kolejny z Krescensjuszy, wrogo nastawiony do Niemiec (sympatyzował z Bizancjum). Obsadzał tron papieski kolejnymi posłusznymi mu papieżami (Jan XVII i Sergiusz IV), zakazując im koronacji Henryka II na cesarza. Dopiero po jego śmierci (1012 r.) sytuacja w Rzymie stała się dla Henryka II korzystniejsza. I gdy podpisał z Chrobrym kolejny rozejm (1013 r) oraz uładził wszystkie zaległe sprawy w Niemczech, w październiku 1013 wyruszył do Rzymu i tam został w lutym 1014 koronowany na cesarza.
Aha – a klątwą Chrobrego obłożył arcybiskup gnieźnieński – Gaudenty. Wspomniał o tym zdawkowo w jego kronice Gal Anonim, nie podając jednak przyczyny klątwy.
.
„Istnieje również podana przez Galla Anonima informacja o tym, że z nieznanego powodu arcybiskup obłożył klątwą ziemie Polski.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Radzim_Gaudenty#Arcybiskup_Gnie%C5%BAnie%C5%84ski
.
Owym „nieznanym powodem” była najprawdopodobniej zgwałcona i uprowadzona  przez Chrobrego z Kijowa ruska księżniczka – Przedsława:
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/klatwa-ruskiej-ksiezniczki-dlaczego-arcybiskup-gaudenty-przeklal-polske/7l8cghc
.
A wracając jeszcze do cesarskich koronacji – długa zwłoka w koronacji np. Henryka IV spowodowana była wieloletnim jego konfliktem z ówczesnym papieżem Grzegorzem VII. Niby poszło o inwestyturę, czyli o to, kto z nich, papież czy cesarz, ma prawo mianowania nowych biskupów. W rzeczywistości spór dotyczył tego, czy papież stoi nad cesarzem, czy cesarz nad papieżem. Henryk nie ustępował żądaniom Grzegorza, sobie przyznając prawo mianowania biskupów. Grzegorz w reakcji na to odmawiał mu koronacji na cesarza. Zmusił go nawet klątwą do upokorzenia się (słynna „droga do Kanossy”). Ostatecznie Henryk przekonał część wrogich Grzegorzowi niemieckich i włoskich biskupów do obwołania papieżem arcybiskupa Wilberta, który przyjął imię Klemensa III i bez oporu koronował Henryka IV na cesarza.
Krętymi drogami chodziła historia średniowiecznego chrześcijaństwa. I tylko ignorant może sądzić, że koronacje kolejnych cesarzy następowały automatycznie i bez żadnych przeszkód po śmierci poprzedników.
.
A teraz przyjrzyjmy się – jakie to dowody przedstawia imć p. Kosiński na istnienie „Imperium Lechii”.  Zacznę od ostatniego – otóż znalezione w żydo-biblii krótkie słowo – Lehi – ma wg niego (i innych turbolechitów) odnosić się do Lechii.
.
„Polemika dotyczy faktu, że w Biblii zostało użyte słowo ‚lehi’ (לחי), a nie ‚lechi’, czy ‚lechia’. Słowo ‚lehi’ ma znaczyć po hebrajsku ‚szczęka’. A miejsce potyczki miało zostać nazwane Ramat-Lehi, tłumaczone na Wzgórze Szczęki.”
http://slavia-lechia.pl/imperium-lechickie-nie-bzdura-id100
.
Pomijam tu kompletnie jakiekolwiek wybiegi lingwinistyczne i próby tłumaczenia owego nieszczęsnego lehi czy lechi. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Znajdziemy wszak wyrazy, nazwy, słowa, zwłaszcza krótkie, w różnych językach podobne do wyrazów polskich. Wystarczy zmienić, dodać lub usunąć jedną literę i takich wyrazów znajdziemy setki – we wszystkich językach świata. Często nawet nie potrzeba niczego w nich zmieniać – polski kot (zwierzę) to po niemiecku… ekskrementy; polski wir (wodny czy powietrzny) to niemiecki zaimek osobowy „my”; polski war (wrzątek) to angielska wojna; polski ser to hiszpański bezokolicznik być; a polska rata (część spłacanego długu) po hiszpańsku to szczur. Jeszcze więcej znajdziemy wyrazów podobnych: np. niemiecki zakręt – kurve – podobny jest do polskiego wulgaryzmu (…).
Czy można więc brać na poważnie stwierdzenie, że znalezione w grubachnej żydo-biblii słowo lehi, przypadkowo podobne do wyrazu Lechia, jest dowodem na Imperium Lechii? Gdybyśmy przysłowiowej małpie dali maszynę do pisania, też pewnie kiedyś przypadkowo by wystukała lehi czy nawet lechia. Czy i to byłoby dowodem na istnienie wymyślonego przez turbolechitów Imperium?
A już całkiem na marginesie – wiara imć p. Kosińskiego w to, że infantylna haggada o Samsonie, który oślą szczęką miał zabić tysiąc Filistynów, a jego siła kryła się w nieobciętych włosach, najlepiej świadczy o jego totalnej naiwności. Pomijam już to, że usiłuje on za wszelką cenę (więcej o tym później) przerzucić pomost i połączyć Słowiańszczyznę z judaizmem, polskość z żydowskością. Akcja wszak żydobiblijnych wymyślonych wojen żydowskich z Filistynami toczona była na Bliskim Wschodzie. I tam właśnie imć p. Kosiński sugeruje istnienie Imperium Lechii.
.
Kolejnym „dowodem” turbolechitów i imć p. Kosińskiego jest „jasnogórski poczet” książąt i królów Polski:
.


.
Przy czym zwracają głównie uwagę na władców przedmieszkowych, legendarnych – czytaj – „zmyślonych”:
.
„Ciekawostką jest, że ten obraz, pochodzący z połowy XVIII wieku, przedstawia 14 władców przed Mieszkiem I, co może tylko potwierdzać, że do zaborów Lach, Krak, Wanda czy Popiel nie byli uważani za postacie legendarne, ale uznawano ich oficjalnie za dawnych – co prawda pogańskich – władców Polski, skoro ich wizerunki widniały na ścianie największego polskiego sanktuarium obok królów chrześcijańskich.”
http://slavia-lechia.pl/jasnogorski-poczet-wladcow-polski-id12
.
(Tu tylko nadmienię, że wg innych turbolechitów część lechickich wymyślonych władców, urzędujących bezpośrednio przed Mieszkiem, było także chrześcijanami, tyle że prawosławnymi – bizantyjskimi – a nie, jak pisze imć p. Kosiński – poganami. Może by tak turbolechici uzgodnili w końcu wspólną spójną wersję?)

.
Zastanówmy się więc, jaką wartość historyczną ma ów „jasnogórski „poczet? Bo mnie np. dziwi, że jego autor pomylił w jednym ważnym miejscu chronologię (drugi rząd od dołu, trzy pierwsze portrety z lewej strony): Kazimierza III, ostatniego Piasta, wsadził między Ludwika Węgierskiego a jego córkę Jadwigę, choć Kazimierz był królem przed Ludwikiem, a nie po nim. Brakuje też w poczcie Anny Jagiellonki. A była ona przecież królową – tak jak uwzględniona na tym malowidle Jadwiga. Dlaczego obcy eksport – Hedwig alias Jadwiga jest w poczcie, a Anna Jagielonka, obwołana jako Król Piast, w poczcie jest pominięta? Tym bardziej, że jest w nim jej mąż – Batory. Tyle że jego koronowano jako „męża królowej” i to ona wtedy była, przynajmniej nominalnie, królem (królową) Polski. W poczcie brakuje i Bezpryma z okresu pierwszych Piastów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bezprym). A przecież i on, choć przy pomocy obcych, doszedł do władzy i był księciem państwa Piastów. No i nie ma w nim współwładców. A tych było kilku. Np. Zbigniew, starszy przyrodni brat Krzywoustego, który był przynajmniej przez kilka lat równorzędnym i równoprawnym współwładcą wraz z Krzywoustym (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_(polski_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99). Dlaczego nie ma go w jasnogórskim poczcie? Największym jednak mankamentem owego pocztu jest jego środkowy rząd, w którym autor umieścił wizerunki książąt krakowskich z okresu rozbicia dzielnicowego. Zaznaczyłem ich białą kreską:
.


.
Rzecz w tym, że umieścił ich jedenastu, a było ich wtedy dziewiętnastu. Początkowo z pocztem jest w tym rzędzie wszystko w porządku – pokazuje kolejno i zgodnie z faktami Władysława Wygnańca, Bolesława Kędzierzawego, Mieszka Starego i Kazimierza Sprawiedliwego. Na nim jednak kończty się rzetelność pocztu. Po „Sprawiedliwym” niesprawiedliwie zaczyna przeskakiwać, omijając po kilku kolejnych książąt krakowskich, zamieszczając wizerunki tylko niektórych z pozostałych. Każdy może sobie to sprawdzić. W sumie ośmiu krakowskich książąt autor pocztu po prostu pominął. Czym kierował się umieszczając jednych, pomijając drugich – nie wiadomo. Niemniej fakt jest faktem – część krakowskich książąt z okresu rozbicia dzielnicowego „jasnogórski poczet” ujmuje, część (ośmiu) nie.
Tak więc już w odniesieniu do okresu historycznego, udokumentowanego, ów „poczet” ma niedopuszczalne luki i błędy. Natomiast w odniesieniu do przedstawionych na nim czternastu władców przedmieszkowych należy zapytać – dlaczego jest ich akurat tylu i czy są jakiekolwiek dowody na ich istnienie. Otóż dowodów na ich istnienie nie ma żadnych, a jest ich czternastu, bo tyle podawały ich kroniki Długosza i Wolskiego. Ale gdyby autor pocztu korzystał z Kroniki Anonima, byłoby ich czterech. Na podstawie Kroniki Kadłubka byłoby ich jedenastu, wg Kroniki Wielkopolskiej trzynastu, a wg Kroniki Bielskiego osiemnastu. To, że autor pocztu arbitralnie namalował ich czternastu nie jest absolutnie żadnym dowodem na to, że istnieli, nawet, jeśli kronikarze kościelni – ówczesna „elita intelektualna” – w nich wierzyli. Tyle, że prawie każdy podawał ich różną ilość i niekiedy różne imiona, oraz odmienne okresy ich panowania:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legendarni_w%C5%82adcy_Polski
.
Reasumując – „jasnogórski poczet” książąt i królów z historycznego punktu widzenia ma wartość zerową. I pewnie dlatego wisi w sali jasnogórskiego klasztoru, by nie kłuł w oczy historyków. Owieczki  niczego złego w nim się nie dopatrzą. Wszak ich znajomość historii jest zazwyczaj poniżej zera. Odzwierciedla więc ów poczet jedynie pełne ahistorycznych błędów wyobrażenie o władcach Polski ich autora – i nic więcej.
.
Teraz jeszcze krótko o wartości historycznej list owych „legendarnych władców Polski” spisanych przez kościelnych „kronikarzy”…
.
Otóż wydaje się, że jedynie imiona przodków Mieszka podane przez Anonima mogą być prawdopodobne i wiarygodne, choć władcami Polski nazwać ich nie można, nie tylko dlatego, że państwo pierwszych historycznych Piastów tej nazwy jeszcze nie nosiło. W czasach Krzywoustego, gdy Anonim pisał jego kroniki, prawdopodobnie w przekazie ustnym imiona przodków Mieszka były jeszcze pamiętane i wspominane. Tyle że „państwo” jakim władał ojciec Mieszka I (czy zwał się Siemomysł czy nie) było wielkości kilku dzisiejszych powiatów. Archeolodzy odkryli ślady pożarów z roku ok. 940 m.in. w Poznaniu i Gnieźnie. Wskazują one, że w tym właśnie czasie (rok ok. 940) kilka blisko leżących obok siebie grodów (Poznań, Gniezno, chyba i Bnin) zostały doszczętnie spalone, po czym natychmiast wybudowano na tych samych miejscach nowe grody, tyle że większe i o innym kształcie. To wtedy właśnie ojciec Mieszka zaczął podbijać sąsiednie grody i narzucać im swą władzę. Jeśli więc jego „państwo” – kilka pobliskich grodów – nazwiemy Polską, to był faktycznie legendarnym władcą owej maleńkiej „Polski”. Natomiast syn Piasta, Siemowit, pradziad Mieszka, jeśli nazwiemy go władcą Polski, to obejmowała ona Giecz i okoliczne łąki. Jedynie chyba Popiel (którego niby myszy zagryzły) to z kadłubkowego pocztu postać raczej fikcyjna, legendarna.
.
Kolejny kościelny „kronikarz”, Kadłubek, przepisał od Anonima owych czterech władców i dorzucił do nich jeszcze siedmiu. Skąd wziął o nich informacje? Z sufitu celi klasztornej, w której ową „kronikę” pisał. Dyskusyjne jest w niej np. to, czy znana była wcześniej legenda o Wandzie, która za Niemca wyjść nie chciała, czy i ją Kadłubek sam wymyślił? Fantazji mu nie brakowało. To on wymyślił zwycięskie wojny Leszka I z Aleksandrem Macedońskim i Leszka III z Cezarem. Korzystał też z różnych „pierwowzorów”. Np. opis sposobu, w jaki żydo-biblijny Daniel zabił smoka babilońskiego przeniósł do jego kroniki, w której synowie Kraka w podobny sposób zabili smoka wawelskiego:
.
„wziął tedy Daniel smoły, łoju i sierści, ugotował to razem, zrobił ciasto i dał w paszczę smoka. Smok zjadłszy rozpękł się.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Smok_wawelski#Kronikarze_z_XIII_i_XIV_wieku
.
Dlugosz przejął wszystkich władców wymienionych przez Kadłubka, choć niektórym z nich zmienił imiona, oraz dodał trzech nowych. Trzeba przyznać jednak uczciwie, że w kilku przypadkach „zracjonalizował” wymysły Kadłubka. Odrzucił np. jego wymysły o zwycięskich wojnach Leszka I z Macedończykiem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszko_I) oraz Leszka III z Cezarem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszko_III).
A dlaczego to zrobił? Ano, w jego czasach istniała już Akademia Krakowska, do której ściągnięto zapewne różne kopie starożytnych kronik. Ponadto młodzi szlachcice z bogatych rodów jeździli już wtedy na studia do Padwy czy Bolonii. A tam starożytnych kronik, także o wojnach Macedończyka czy Cezara, nie brakowało. Ale nie było w nich wzmianek o wojnach jednego i drugiego ze słowiańskimi Leszkami – i Długosz o tym wiedział. Dlatego te najbardziej absurdalne wymysły Kadłubka stonował. Niemniej i on zajmował się np. sprawą smoka wawelskiego, którego istnienie potwierdził. No i właśnie – jaką wartość historyczną mogą mieć „kroniki” kościelnych „kronikarzy”, w których spierają się oni np. o to – kto zabił smoka wawelskiego – Krak, czy jego synowie:
.
„Związany z Krakowem Jan Długosz, w spisanych w drugiej połowie XV wieku Rocznikach polskich, nadał opowiadaniu o smoku dużą rangę.
(…)
W dalszej części opowiadania Długosz oparł się na wersji zapisanej w Kronice książąt polskich. Smok został więc zabity przez samego Kraka, któremu wdzięczni mieszkańcy nadali tytuł „oswobodziciela ojczyzny”.
(…)
Długosz oraz Maciej z Miechowa byli pierwszymi autorami, którzy krakowskiego potwora nazwali smokiem. Wcześniej, między innymi w tekstach Kadłubka jest on nazywany całożercą (holophagu).”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Smok_wawelski#Jan_D%C5%82ugosz
.
Czy można więc traktować poważnie jako wiarygodne informacje historyczne to, co Długosz obok wymysłów o smoku wawelskim wypisywał o przedmieszkowych domniemanych władcach? To samo dotyczy wszystkich pozostałych kościelnych „kronikarzy”, którzy owe listy przedmieszkowych władców publikowali, dodając czy ujmując władców, zmieniając niektórym imiona i dowolnie podając czasy ich domniemanego panowania. Mają one z punktu widzenia historycznego wartość po prostu zerową. Są dowodem wyłącznie na fantazję owych „kronikarzy”.
.
Równie załganym i ahistorycznym „argumentem” turbolechitów wraz z imć p. Kosińskim jest sprawa owej nieszczęsnej tablicy z kolumny Zygmunta w Warszawie. Tenże „argument” powtarza on w kilku tekstach:
.
„Kolejną lechicką bzdurą ma być twierdzenie, że „Zygmunt III Waza był 44 królem Polski”. Taka informacja domyślnie wynika z napisu na kolumnie tego władcy w Warszawie. Krytycy tej informacji twierdzą, że napis dotyczy Zygmunta, ale jako 44 króla Szwecji, co wynika z jego pozycji na liście szwedzkich władców. Jednak tak się składa, że w ówcześnie przedstawianych pocztach władców Polski, też wychodziło, że jest 44 z kolei. Na Poczcie jasnogórskim jest 45-tym.”
http://slavia-lechia.pl/imperium-lechickie-nie-bzdura-id100
.
A w tekście o Patlewiczu i o mnie, pod adresem tego pierwszego pisze:
.
„Dalej próbuje „obalić” dowody na istnienie Lechii, powtarzając oklepane bzdury w stylu, że na kolumnie Zygmunta III Wazy jest informacja o tym, że był on 44 królem Szwecji (nic takiego nie ma na tej tablicy), a nie Polski, zapominając, że w tamtym okresie w kronikach akurat podawano poczty królów polskich obejmujące 44-45 władców.”
.
Tu zamieszczam jeszcze cały ów „sporny napis”:
.
„Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie moskiewskie zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk, złamał pod Chocimiem potęgę Turcji, panował przez czterdzieści cztery lata, czterdziesty czwarty z szeregu królów, dorównał w chwale wszystkim lub całą chwałę [sam] ogarnął”
.
A więc…

Patlewicz powtarza faktycznie – tyle że nie są to „oklepane bzdury” – fakt, że napis na tablicy kolumny: „czterdziesty czwarty z szeregu królów odnosi się do Zygmunta Wazy jako króla Szwecji a nie Polski. Wcześniej na tablicy jest wszak napisane o nim: „z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji” . I był rzeczywiście czterdziestym czwartym królem Szwecji, co widać zresztą w poczcie ich władców:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Szwecji#Wazowie
.
Tu jeszcze pewne wyjaśnienie – pierwszą osobą, która ten turbolechicki wymysł Szydłowskiego zdemaskowała (że niby na tablicy pisze, iż Zygmunt był 44 królem Polski) byłem ja:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/10/07/glupota-ludzka-nie-zna-granic-czyli-kolejna-wpadka-turbolechity-pawla-szydlowskiego/
.
I to ja podałem jako pierwszy, że Zygmunt III Waza był czterdziestym czwartym królem Szwecji, co jest zresztą oczywistą i udowodnioną prawdą. Nie są to więc „oklepane budury”. A to że katolicy, którzy najchętniej spaliliby mnie na stosie, zaglądają na mój blog, by się dokształcić i powtarzają później, co napisałem, to już inna sprawa. Dodam tu jeszcze, że gdy wkliknąłem się na turbolechicką stronę „Tajne archiwum Watykanu”, pod artykułem o wymysłach Szydłowskiego było już kilkadziesiąt komentarzy:
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/10/31/napis-na-kolumnie-zygmunta-dokumentuje-ze-zygmunt-iii-waza-jest-44-krolem-polski-wiec-mieszko-nie-moze-byc-naszym-pierwszym-wladca/
.
Włączyłem się do dyskusji i wrzuciłem link mojego tekstu demaskującego wymysły Szydłowskiego. I wtedy nagle zapanowała tam konsternacja. Ale na krótko. Admin tej świrniętej strony usunął wszystkie komentarze spod wpisu, łącznie z moimi, po czym dopisał pod wymysłami Szydłowskiego własny komentarz:
.
„Tak się składa, że Zygmunt III Waza był zarówno 44. królem Polski, jak i 44. królem Szwecji….” bla bla bla….
.
Oczywiście, że fragment: „panował przez czterdzieści cztery lata” odnosi się do niego jako „z mocy wolnej elekcji króla Polski”. Ale rzeczony fragment: „czterdziesty czwarty z szeregu królów” odnosi się do niego, jako „z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – króla Szwecji”. A że cały ten łaciński napis jest w sumie nieskładny i pomieszany to inna sprawa. W żadnym jednak wypadku napis „czterdziesty czwarty z szeregu królów” nie może odnosić się do niego jako elekcyjnego króla Polski – i to z kilku fundamentalnych powodów:
.
1) Gdyby odnosić się miał do niego jako króla Polski, napis musiałby brzmieć „czterdziesty czwarty z szeregu władców” lub „czterdziesty czwarty z szeregu książąt i królów”. Wszak większość władców piastowskich koronowanymi królami nie było. A rozróżnienie między księciem a królem było zawsze ważne, zwłaszcza dla królów, gdyż ich status był wyższy i ważniejszy niż status książąt. Nigdy król Polski, Władysław Waza, aspirant dodatkowo do tytułu króla Szwecji i autor napisu na tablicy ku czci ojca, nie nazwałby królami np. dzielnicowych książątek krakowskich, władających jedynie kawałkiem podzielonego państwa Piastów.
.
2) W czasach Władysława było b. trudne ustalenie, którym z kolei królem był Zygmunt III Waza. A jeszcze trudniej, którym był władcą licząc obok królów także książęta/księciów piastowskich. Zbyt wiele było wtedy sprzeczności i niejasności nawet w odniesieniu do władców historycznych. Czy na przykład powinien Władysław zaliczyć do szeregu królów Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta? Wszak wspomina o jego istnieniu Kronika Wielkopolska:
.
„Gdy umarł [Mieszko II] w roku pańskim 1033, nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządzał swej matce wiele zniewag. Matka jego, pochodząca ze znakomitego rodu, nie mogąc znieść jego niegodziwości, zabrawszy maleńkiego syna swego Kazimierza, wróciła do ziemi ojczystej do Saksonii, do Brunszwiku, i umieściwszy tam syna dla nauki, miała wstąpić do jakiegoś klasztoru zakonnic. Bolesław zaś z powodu srogości i potworności występków, których się dopuszczał, źle zakończył życie i choć odznaczony został koroną królewską, nie wchodzi w poczet królów i książąt Polski:”
.
No i właśnie – zaliczyć miał go Waza go do szeregu królów Polski – czy nie? A co zrobić z Wacławem III Przemyślidą? Wszak po śmierci koronowanego na króla Polski ojca przejął  władzę. Tyle, że po roku został zamordowany i nawet do Polski nie dojechał. Zaliczć go do szeregu polskich królów czy nie? Wiki go nie zaliczyła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Polski#Przemy%C5%9Blidzi_%E2%80%93_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99ta_krakowscy
.
Niemniej nominalnie nim był. I co zrobić z Anną Jagiellonką. Poczet „jasnogórski” ją pominął. Ale przecież i ona była Królową Polski – jak Jadwiga:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Polski#W%C5%82adcy_elekcyjni_Rzeczypospolitej_Obojga_Narod%C3%B3w
.
A co zrobić z domniemanymi władcami legendarnymi? Którą ich listę, z której kroniki, uznać za prawdziwą? Tu był jeszcze jeden problem. Waza wiedział, że tytuł monarczy „król” wywodzi się od imienia Karola nazwanego „wielkim”. Nie powinno się więc tym tytułem nazywać przynajmniej tych domniemanych legendarnych władców, którzy rzekomo rządzili krajem przed Karolem, gdyż nie byli królami. Nosili inne tytuły, ale nie królów.
.
Którym więc, do jasnej cholery, królem Polski był w rzeczywistości Zygmunt III Waza?
.
A więc – jeśli policzymy tylko królów historycznych, udokumentowanych, z pominięciem Bolesława II „Zapomnianego” i Wacława III Przemyślidy, a uwzględnimy Annę Jagiellonkę – był dwudziestym z szeregu królów Polski. Jeśli dodamy „Zapomnianego” i zabitego po roku Przemyślidę – był królem dwudziestym drugim. I jeśli nawet dorzucimy do tego jako królów najdłuższy legendarny poczet Bielskiego (18 władców) – byłby czterdziestym z szeregu królów. A nie czterdziestym czwartym! Musiałby więc Władysław dorzucić jeszcze czterech dodatkowych zmyślonych królów lub czterech rzeczywistych władców, którzy królami nie byli – choćby Mieszka I, półniemca „Odnowiciela”, Hermana i Krzywoustego. No ale oni nie byli królami – a tak pisze na tablicy. A ponadto – jeśli dorzuć miał Waza kilku książąt – dlaczego nie wszystkich, łącznie ze współwładcami i książątkami dzielnicowymi. Byłby wtedy Zygmunt III – i to bez legendarnych władców – czterdziestym piątym w szeregu książąt i królów Polski. Bez współwładców (Ottona, Dytryka, Mieszka Bolesławowica i Zbigniewa) byłby czterdziestym pierwszym. A gdyby do nich wszystkich (ze współwładcami włącznie) dorzucił jeszcze legendarnych władców z pocztu Bielskiego, byłby sześćdziesiątym trzecim w szeregu władców – co świadczyłoby o starożytności Polski. Gdyby dorzucił legendarnych tylko 14, jak w poczcie jasnogórskim, byłby władcą nr 59 – pięćdziesiątym dziewiątym w szeregu książąt i królów (tu zwracam uwagę na to, że taką nazwę nosi ów jasnogórski obraz: poczet książąt i królów – a nie tylko poczet królów).
Jak byśmy więc nie liczyli poskich władców:
.
– samych tylko historycznie udokumentowanych królów,
– ich wszystkich z dowolną listą władców legendarnych,
– historycznie udokumentowanych królów i książąt, ze współwładcami czy bez nich, nazywając księciów królami,
– historycznych królów i księciów (ze współwładcami czy bez nich) z dowolną listą władców legendarnych,
.
… nigdy nie uzyskamy dla Zygmunta III Wazy liczebnika czterdziesty czwarty z szeregu polskich królów. Chyba że celowo dobierzemy taką liczbę legendarnych władców, a z listy historycznej wyrzucimy tylu, by wyszło owe czterdzieści cztery. Tylko czy to miałoby sens?
.
Skąd więc wziął Władysław Waza owe „czterdziesty czwarty z szeregu królów”. Z historii Polski nijak tego wziąć nie mógł. Za to u Szwedów było inaczej. Odrzucili oni legendarnych i półlegendarnych królów, choć mieli ich o wiele więcej:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mityczni_kr%C3%B3lowie_Szwecji
.
Mieli fantazję ci Szwedzi, nie ma co mówić. „Nasi” kronikarze” do pięt im nie dorastali. Niemniej w czasach reformacji ich historycy, uwolnieni spod władzy kościelnej, zrobili z ich pocztem porządek. Odrzucili wszystkich legendarnych, a nawet półlegendarnych królów i rzeczywisty poczet rozpoczęli od ostatniego z nich – pierwszego udokumentowanego historycznie władcy – Eryka Zwycięskiego. Przy czym należy zwrócić uwagę, że kolejne liczebniki porządkowe przydzielali tylko władcom koronowanym – królom. Oprócz nich w poczcie władców szwedzkich znajdziemy regentów. Oni też byli władcami, rządzili jak królowie, ale królami nie byli. Im nie przypisywano kolejnych liczebników porządkowych. Tu widzimy kilku z nich:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Szwecji#Bonde_2
.
Dzięki zaprowadzonemu porządkowi z pocztem każdy szwedzki król wiedział, którym z kolei jest królem. Zygmunt III Waza figuruje w poczcie szwedzkim jako król czterdziesty czwarty (choć z regentami włącznie władców Szwecji do jego czasów było więcej). Tak więc Władysław IV Waza, syn Zygmunta, nie musiał szperać w księgach i kronikach. On wiedział, że jego ojciec był czterdziestym czwartym z szeregu królów. Oczywiście królów Szwecji. I to – wg niego i napisu – z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa. O tym, że Zygmunta sami Szwedzi zdetronizowali i wypędzili, na tablicy Władysław nie napisał. A wykonał ją właśnie przede wszystkim po to, by pokazać światu, że oni – katoliccy Wazowie – wypędzeni ze Szwecji, nadal roszczą sobie pretensje do szwedzkiej korony.
Od siebie dodam jeszcze w tym miejscu – i byli wybierani na królów Korony głównie za sprawą intryg Watykanu i „polskiego” kleru. Plan był taki – siłami Rzeczypospolitej wypędzeni Wazowie pokonają Szwecję, osiądą ponownie na szwedzkim tronie i ponownie przykują Szwecję do rydwanu rzymskich papieży. Po to wybierano ich na królów Polski. Tron Rzeczypospolitej był igraszką i narzędziem do prowadzenia własnej polityki dla papieży i kościoła. Jednym ze skutków tych politycznych gier papiestwa polskim tronem był szwedzki potop.
.
Jak więc powyżej wykazałem – jakbyśmy nie liczyli, Zygmunt III Waza nie mógł być i nigdy nie był czterdziestym czwartym z szeregu królem Polski. Natomiast w sposób bezsprzeczny był czterdziestym czwartym królem Szwecji i o tym mówi właśnie ów napis na jego kolumnie w Warszawie. Tak więc upada kolejny „ważny” „dowód” turbolechity imć p. Kosińskiego & spółki o tym, że Zygmunt Waza był czterdziestym czwartym królem Polski, co oznaczałoby, że władcy legendarni istnieli rzeczywiście. Istnieli – ale tylko w kościelnych kronikach.
.
A co się tyczy Zygmunta jako władcy nr 45 w „jasnogórskim poczcie” – gdyby malarz nie skasował ośmiu z dziewiętnastu książąt krakowskich z okresu rozbicia dzielnicowego, byłby władcą nr 53. Gdyby zaś malarz namalował ich wszystkich, ale tych legendarnych namalowałby wg Kadłubka lub Bielskiego, miałby wtedy odpowiednio numery 51 lub 59.
Podobnie ma się rzecz z owymi niemieckimi „kronikami” – jeśli ich autorzy przepisywali z „kronik” Kadłubka, Długosza czy Bielskiego równie niechlujnie poczty polskich królów, jak ich namalowano na „jasnogórskim poczcie”, na którym autor arbitralnie wymyzywał władców rzeczywistych, a umieszczał wymyślonych, to faktycznie mogło wyjść u Niemców, że Zygmunt był 44 lub 45 królem Polski. Tylko – jaką wartość mają takie wybiórcze „kroniki”, arbitralnie pomijające rzeczywistych władców i dodające fikcyjnych, przepisywane z niepoważnych „kronik” piszących o smoku wawelskim?
Odpowiedź jest jednoznaczna – mają wartość zerową.
.
Teraz jeszcze ustosunkuję się krótko do kilku innych zarzutów i wymysłów imć p. Kosińskiego pod moim adresem.
.
„Wszystkich katolickich kronikarzy piszących o Lechii i Lechitach należałoby uznać zatem za ruskich, rosyjskich, sowieckich, czy obecnie – Putinowskich agentów.”
.
W czasach Kadłubka i Długosza kościół był politycznym suwerenem łacińskiej Europy i „Ruskim” nie służył. Niemniej był agentem – agentem judaizmu – tyle że nieświadomym. Wszak to on rozwlókł po całym świecie rasistowskie zbrodnicze wymysły nazwane „pismem świętym” w którym Jahwe obiecuje „domowi Izraela” panowanie nad wszystkimi narodami świata:
.
„…wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi (…). Pan sprawi, że twoi wrogowie, którzy powstaną przeciw tobie, zostaną pobici przez ciebie (…). Wtedy zobaczą wszystkie narody ziemi, że imię Pana zostało wezwane nad wami, i będą się ciebie lękały (…). Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki. Pan umieści cię zawsze na czele, a nie na końcu…”
Powtórzonego prawa 28, 1-13
.
„Cudzoziemcy odbudują twoje mury,
a ich królowie będą ci służyć,
gdyż w moim gniewie cię uderzyłem,
lecz w mojej łaskawości nad tobą się zlituję.
I twoje bramy będą stale otwarte,
ni w dzień, ni w nocy nie będą zamykane,
aby można było sprowadzić do ciebie
skarby narodów pod wodzą ich królów.
Bo naród i królestwo, które tobie nie będą służyć, zginą,
i takie narody będą doszczętnie wytępione.”
Izajasza, 60, 10-12
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/10/09/oskarzam-biblie-o-mowe-nienawisci/
.
I gdyby kościół nie rozwlókł po całym świecie żydobiblii – kto by znał dzisiaj bajki o Adamie, Ewie i gadającym wężu w raju? Kto by coś słyszał o Noe, Mojżeszu, Salomonie i Dawidzie? Tylko wyznawcy judaizmu i garstka specjalistów od historii dziwnych mitologii różnych ludów.
Kościół był faktycznie nieświadomym agentem judaizmu…
.
„Póki co, publicyści z obu końców kija zgodnie plują na Wielką Lechię i jej zwolenników”
.
Nie „pluję” – po prostu demaskuję te brednie. I co najwyżej je ośmieszam:
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/04/01/wielka-lechia-istniala-naprawde/
.
„A przecież to tylko zwykła koncepcja historyczna”
.
Jaka „historyczna”? Aby nią być, musiałyby istnieć, już nawet nie dowody, ale przynajmniej jakieś choć odrobinę wiarygodne poszlaki istnienia owego „Imperium”. A tych po prostu nie ma. Ani lingwinistyczna żonglerka „udowadniająca” że żydobiblijne lehi to Lechia, ani wybiórcze, „obrzezane” z rzeczywistych władców „poczty jasnogórskie” czy te z niemieckich „kronik”, ani wymysły Kadłubka & spółki podające różną ilość władców, ze zmienianymi dowolnie imionami i okresami ich rzekomego panowania, pisanych w myśl zasady: każdy …uj na swój strój, ani tablica na kolumnie Zygmunta – wszystko to nie jest nawet „cieniutkimi” poszlakami mającymi dowodzić istnienie Imperium Lechii. Są to po prostu bzdurne wymysły prezentowane przy pomocy naciągania faktów.
.
„Ten poziom agresji wobec Wielkolechitów jest zastanawiający, bo to przecież nie nowa koncepcja, a w dawnych czasach ani Kadłubek, ani ks. W. Dębołecki, S. Szukalski czy wielu innych historyków i badaczy do niej się odwołujących nie doświadczyło takiej nagonki z różnych stron.”
.
W czasach Kadłubka czy Dębołęckiego oponentów palono na stosach, a przynajmniej okaleczano. Szukalski miał fanów, którym imponowały jego wymysły, ale miał i zdecydowanych krytyków, stukających się palcem w czoło przy czytaniu jego wymysłów. Tylko kto będzie szukał w starych książkach czy przedwojennych gazetych ich miażdżących krytyk tego świra? Takich, gdy wolno było krytykować, bo nie groził za to stos – krytykowano zawsze. I tak jest i obecnie. No i przede wszystkim wśród turbolechitów nie ma historyków! Są „badacze” – od siedmiu boleści i naciągania faktów.
.
„Opolczyk, jako zadeklarowany rodzimowierca, sączy jad na Kościół, Żydów, Wielkolechitów…”
.
Jestem poganinem a nie rodzimowiercą:
https://opolczykpl.wordpress.com/jestem-poganinem/
.
Nie sączę jadu na nikogo. Owszem – demaskuję szkodliwość i zbrodniczość kk, oraz jego bzdurną załganą propagandę. Jeśli idzie o Żydów, demaskuję zbrodnie i oszustwa oraz wściekłą oszukańczą antypolską propagandę konkretnych żydowskich środowiski i elit, a nie Żydów jako takich. Wręcz przeciwnie – publikowałem u siebie maile otrzymywane od Żydów broniących Palestyńczyków, z którymi utrzymuję mailowe, przyjacielskie stosunki :
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/26/jewish-voice-for-peace-zydowska-organizacja-w-obronie-palestynczykow/
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/12/24/glos-sprawiedliwego-o-sytuacji-palestynczykow/
.
Tak więc oskarżenie, że sączę jad na Żydów jest po prostu bzdurny i wyssany z palca. Wiem nawet dlaczego mnie o to niejeden oskarża – komuś zależy na tym, by zrobić ze mnie wściekłego „antysemitę”.

Tylko – jaki ze mnie „antysemita”, skoro wspólnie z żydowską organizacją popieram semickich Palestyżńczyków?

A co się tyczy „Wielkolechitów” – ich wymysły po prostu demaskuję. A że robię to dobrze, to oni, jak np. imć p. Kosiński, sączą na mnie jad.
.
„Cz. Białczyńskiego nazywa „agentem banderyzmu w Polsce”, J. Bieszka i P. Szydłowkiego – „turbosłowiańskimi szurami”
.
Czesław gorliwie propagandowo wychwalał i wspierał neobanderowską swołocz kijowską, odpowiedzialną za masakrę w Kijowie, Odessie i za ludobójstwo na Rosjanach w Noworosji. A robił to dlatego, że oni, jak i on, nienawidzą Putina i Rosji. Zaś Bieszka i Szydłowskiego nazywałem  – gdyż nimi są – turbolechickimi świrami a nie „szurami”. Ani razu nie użyłem w stosunku do nich określenia „szury”.
.
„Poglądy Opolczyka wyraźnie widać w polemice z Adrianem Leszczyńskim, któremu zarzuca, że: „Powołuje się on na cały szereg „kronik” krystowierców, którzy byli przede wszystkim propagandystami, bajkopisarzami i mataczaczami, a często wręcz fałszerzami historii. Wszystkie kroniki krystowiercze mają nieomal zerową wartość historyczną. Autorzy ich nie opisywali rzeczywistości i historii a tworzyli własną – krystowierczą – tworzyli krystowierczy matrix.”
.
Ale przecież to fakt – „kroniki” z katolicką propagandą plus z opowieściami o smoku wawelskim mają nieomal zerową wartość historyczną.
.
„Dalej ten nienawidzący kleru bloger dodaje: „Każdy, kto szuka prawdy w kronikach krystowierców powinien mieć świadomość tego, że były one przede wszystkim krystowiercząpropagandą! Nadjordańską dżumę przedstawiały jako jedyną jedynie prawdziwą prawdę objawioną, a rasistowskie i zbrodnicze wymysły biblijne jako pismo święte i nieomylne słowo boże…”
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/09/29/biblia-ksiega-zbrodni-2/
https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
.
No cóż – owo „pismo święte” jest faktycznie zbrodniczymi i rasistowskimi wymysłami. To jest po prostu fakt – co dokumentują zamieszczane przeze mnie cytaty z żydo-biblii. A kleru nie nienawidzę – po prostu nim gardzę. Za to, że tymi zbrodniczymi i rasistowskimi wymysłami ogłupia ludzi, oraz że kupczy „zbawieniem” strasząc ogłupionych nieszczęśników „piekłem i „gniewem bożym”.
.
„Długosza nazywa Opolczyk „obłąkanym fałszerzem historii”, a jego „Roczniki” określa, jako „załganą, wyssaną z brudnego palucha jahwistyczną propagandą”. Odsyła przy tym do swoich antykatolickich i antybiblijnych artykułów na swoim blogu, który dumnie nazywa „polskim”.”
.
Długosz był faktycznie obłąkanym fałszerzem historii. Podam konkretny przykład – o domniemanym chrzcie Mieszka…
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/

.

…nawet najbliżsi mu czasowo „kronikarze” prawie nic nie pisali, bo nic o tym nie wiedzieli – nawet gdzie i kiedy miał ów domniemany chrzest mieć miejsce. Krążyły jedynie plotki spisywane przez „kronikarzy”, wg których chrzest miał mieć miejsce rok po ślubie Mieszka z Dobrawką, a wg innych trzy lata po tym ślubie. Ale ponadto żadnych innych „szegółów” o owym mitycznym chrzcie ówczesne „kroniki” nie podawały. Obszerniejsze, choć oczywiście wyssane z palca relacje o owym chrzcie, odpowiadające potrzebom propagandowym kościoła, pojawiły się dopiero u „naszych” kronikarzy począwszy od Anonima. Ale Długosz jego absurdalnymi wymysłami przelicytował wszystkich:

.
„Kiedy odpowiedź ta doszła do Polski, książę Polski Mieczysław zebrawszy liczną radę, pytał się, co mu należy czynić, a wobec różnych zdań swoich wielmożów, spodobało mu się rzecz przełożyć na dzień następny. Ale nocy następnej Opatrzność Boska, ulitowawszy się nad utrapieniem długo błądzących Polaków, natchnęła podczas spoczynku księcia Polski Mieczysława i większość jego doradców i poleciła im władczym rozkazem, aby postawionego sobie warunku nie zlekceważyli i aby zapewnili odtąd szczęście królestwu przez przyjęcie wiary. Poruszyło to objawienie o księcia Polski, i dostojników, i zgodnie podjęli uchwałę o przyjęciu religii chrześcijańskiej[17].
.
W Polsce było wielu książąt, dostojników i wielmożów, którzy mocno odradzali przyjęcie wiary chrześcijańskiej, jedni mówili, że wiara chrześcijan jest podejrzana, inni że jej przepisy będą za trudne, inni, że nie jest dobrze pogardzić dobrodziejstwem tradycji ojcowskiej i wolne karki zginać pod jarzmo wiary dotąd nieznanej. Te jednak i inne liczne sprzeciwy łatwo rozwikłała Opatrzność Boska, która darzy zbawieniem królów, ulitowawszy się nad udręką długo błądzących Polaków, natchnęła ich zgodą i czcią dla chrześcijańskiej religii, aby nie stali się przedmiotem pogardy Czechów i innych ludów, gdyby ją odrzucili[18].
(…)
Od tej pory cały kraj polski wszedł w służbę świętej wiary katolickiej (…).”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest_Polski#Roczniki_D%C5%82ugosza
.
Chyba nikt poważny nie może mieć wątpliwości, że były to wyssane przez Długosza z palca propagandowe brednie. Już pod koniec XVIII wieku owe wymysły Długosza poddawano w wątpliwość. Akurat wtedy upadła Rz’plita, przez co kościół stracił możliwość kontroli nad historią i historykami. Ostatnią brednię zaś („Od tej pory cały kraj polski wszedł w służbę świętej wiary katolickiej”) przez głupotę zdemaskował on sam. Najpierw pisze, że pół tysiąca lat wcześniej cały kraj poszedł w służbę „świętej wiary katolickiej”, a w innym miejscu użalał się, że choć od chrztu Mieszka upłynęło już 500 lat, nadal w Polsce utrzymywały się pogańskie obrzędy:
.
„…odprawiano zaś je przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia, klaskania i uczynki przy równoczesnym przywoływaniu wspomnianych bogów i bogiń z zachowaniem rytuału.”
.
Ale jak mogły w jego czasach utrzymywać się pogańskie obrzędy, skoro 500 lat wcześniej „cały kraj polski wszedł w służbę świętej wiary katolickiej”. Długosz w jego „kronice” po prostu kreował wizję katolickiej Polski zgodnie z wymogami kościoła, a nie w zgodzie z faktami. I wszędzie tam, gdzie wymagał tego interes kościoła, po prostu historię fałszował. Choć niekiedy zmuszony był pisać prawdę – jak tą o nadal utrzymującym się nad Wisłą pogaństwie. Nie pisał zresztą w tej sprawie nic nowego – wszak synod biskupów w Poznaniu w roku 1420 także publicznie i otwarcie potępił nadal utrzymujące się w Polsce pogaństwo. Nie mógł więc i Długosz tego przemilczeć. A mojego blogu nie nazywam „dumnie” polskim, a po prostu polskim. Wszak piszę po polsku i często o polskich sprawach. Jeśli zaś piszę np. o polityce światowej, to zawsze z mojego, polskiego punktu widzenia.
.
„Opolczyk przypomina nam, że „poważni uczeni, historycy i archeolodzy, także izraelscy, jednoznacznie twierdzą, że żydowska biblia Tanach, czyli krystowierczy „Stary Testament” to zwykłe wymysły i bajki.”
.
Przecież to jest faktem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
„Nasz antyklerykał szyderczo pyta…”
.
Nie jestem i nigdy nie byłem „antyklerykałem”. Klasyczny „antyklerykalizm” głosi mniej więcej coś takiego: w zasadzie chrześcijaństwo jest fajne i dobre, ale ten kler psuje wszystko. Przez co antyklerykałowie domagają się jedynie usunięcia kleru od wpływu na życie społeczne i polityczne. Dla mnie zaś kler jest tylko wytworem arcyszkodliwego i arcyogłupiającego chrześcijaństwa. Złe i katastrofalne dla ludzkości jest ono same w sobie, a nie jego wytwór – kler. Jestem więc nie „antyklerykałem” a zdecydowanym przeciwnikiem chrześcijaństwa jako takiego. Obojętnie czy z klerem, czy bez. To ono ogłupiło i nadal ogłupia miliardy ludzi, a ponadto totalnie zżydziło biblijnymi wymysłami i kultem żydowskich idoli i samej żydowskiej biblii kulturę wszędzie tam, gdzie doszło.
.
„Jedyną racją jest chyba to, że obaj panowie mają swoje fobie i działają w interesie bliskich im środowisk religijno-politycznych.”
.
Nie mam żadnych fobii, za to imć p. Kosiński ma fobię na moim punkcie – co widać po jego wpisie. Ponadto kieruję się wiedzą rozumem, rozsądkiem i faktami. I działam wyłącznie we własnnym imieniu.
.
„…wystraszone wzrostem zainteresowania naszym dziedzictwem i próbą poszukiwania własnej tożsamości narodowej”
.
Jakim dziedzictwem? – Bzdurnymi wymysłami o nieistniejącym nigdy lechickim „Imperium”. I jaka to własna tożsamość narodowa – wiara w te bzdurne wymysły, szukane zresztą w okolicach Jordanu?
Naszą prawdziwą, słowiańską tożsamość,” propaguję ja, a nie nie turbolechickie świry. Podaję dla przykładu garść linków z mojego blogu. Ale jest u mnie setki wpisów o kulturze  i tożsamości słowiańskiej – a nie o świrniętych wymysłach o domniemanym Imperium Lechii.
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/10/21/szkic-o-zyciu-codziennym-slowian/
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/11/30/prastare-korzenie-debow-w-czolpinie-odsloniete-przez-morze-metafora-naszych-kulturowych-korzeni/
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/02/07/sleza-oczami-fantoma/
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/10/16/na-lonie-natury-szlakiem-starych-drzew/
.
To pokazuje, że idea Wielkiej Lechii ma charakter antysystemowy”
.
Jaki „antysystemowy”? Po prostu halucynacyjno-debilny. Jest chorobliwą mrzonką zakompleksionych „wielkolechitów”, lub fałszywą barykadą, mającą ogłupiać i dodatkowo skłócać i tak już skłóconych Polaków.
.
Teraz jeszcze omówić chciałbym kolejny rzekomy „dowód” na istnienie domniemanego Imperium Lechii. Mam na myśli nazywanie Polaków przez obcych Lachami czy Lechitami a Polski Lechistanem. Rzeczywiście są to fakty. W krótkim cytacie kroniki Nestora, który już przytoczyłem, pisał on o Piastach/Polanach per Lachy:
.
„Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”
.
Skąd wzięła się więc ta nazwa? Wg turbolechitów naturalnie od pierwszego władcy – założyciela Imperium Lechii. wymienionego m.in. w „kronikach” wielkopolskiej, długoszowej i Bielskiego. Choć nie wspominają o Lechu ani Anonim, ani nawet Kadłubek. U tego ostatniego pierwszym „królem” pra-Polaków był Krak (Graccus):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legendarni_w%C5%82adcy_Polski#W_kronice_Wincentego_Kad%C5%82ubka_(XIII_w.)
.
O samej tej legendzie wiki pisze co następuje:
.
„Legenda zapisana została pierwszy raz po łacinie w tzw. Kronice polsko-węgierskiej, datowanej przez historyków na rok 1222. Jej treść obejmuje czasy sięgające X wieku; z lat panowania króla węgierskiego Władysława I Świętego[2]. Kronika relacjonuje podróż trzech słowiańskich książąt: Czecha, Lecha i Rusa, którzy z terenów dawnej Chorwacji, gdzie znajdowało się słowiańskie państwo Karantania, udali się na północ i zapoczątkowali najpierw Państwo wielkomorawskie, a później nowe państwa słowiańskie: Czechy, Polskę oraz Ruś[2]. „
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lech,_Czech_i_Rus
.
Wydaje mi się, że nazwa Lachów czy Lechitów wywodzi się właśnie z legendy o Lechu, Czechu i Rusie. Nie wiadomo wprawdzie, kto i kiedy ją wymyślił, choć ciekawe w niej jest to, że dwóch z braci nazwał Rusem i Czechem. I tak nazywały się powstałe wcześniej niż państwo Piastów Ruś i Czechy. Co jeszcze ciekawsze – nie ma w poczcie Przemyślidów, nawet tych legendarnych, oraz w poczcie Wielkomorawian władcy o imieniu Czech:
https://cs.wikipedia.org/wiki/P%C5%99emyslovci#Seznam_vl%C3%A1dnouc%C3%ADch_P%C5%99emyslovc%C5%AF
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Legendarni_Przemy%C5%9Blidzi
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_wielkomorawscy
.
Podobnie jest z Rusinami: nie ma w poczcie ich pierwszych władców pierwszego ruskiego księstwa Rusa:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Rusi_Kijowskiej#Pierwsi_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99ta_kijowscy_(legendarni)
.
Wszystko wskazuje więc na to, że legendę wymyślono, gdy już istniały Ruś i Czechy, a imiona Rusa i Czecha dobrał autor legendy właśnie od nazw tych państw. I co dziwne – imion męskich Czech i Rus nie ma najprawdopodobniej ani w Czechach, ani u Rusinów/Rosjan. Zostały wymyślone tylko na potrzeby tej legendy. Ale co jest w takim razie z Lechem, Lechitami-Lachami i Lechistanem?
Wydaje się, że autor legendy, znający już Ruś i Czechy, wiedział też, że gdzieś nad Wartą powstaje kolejne państwo, które nazwy jednak nie znał. Nie wiedział jak nazywają je jego władcy i mieszkańcy. Ale słyszał być może coś o dziadku Mieszka, Lestku czy Leszku. I na chybił trafił do legendy obok Rusa i Czecha wsadził Lestka, skracając i lekko zniekształcając jego imię. I tak w legendzie obok Rusa i Czecha pojawił się Lech. Być może też w kręgu autora nazywano Polan bez pytania ich o zgodę po prostu Lachami. Wszak różne ludy i plemiona obdarzały inne ludy i plemiona wymyślonymi przez siebie nazwami. U Rusinów nazwa ta przyjęła się od razu i dlatego tak nazywali Piastów /Polan:
.
„Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”
.
Wskazywałoby to, że legenda o Rusie, Czechu i Lechu tam właśnie powstała. Nazwa Lachy przetrwała na Rusi/Ukrainie przez wieki, przez co podczas powstań kozackich polską szlachtę nazywano nadal Lachami. A polskie szlachcianki Laszkami. Od Rusinów nazwę tę w różnych podobnych do siebie formach: Lachy, Lechici, Lechistan, przejęli ich sąsiedzi. I stąd jest ta nazwa szeroko rozpowszechniona. Legenda ta znana była i u Czechów. I stąd znajdziemy i u nich wzmianki o Lechu. Ale chodzi w nich o tegoż właśnie Lecha z legendy o trzech założycielach trzech słowiańskich państw.
Jedynie w przypadku państwa Piastów/Polan legenda się nie „sprawdziła” – nie nazwali oni swojego państwa Lechią. Ale nie ma się czemu dziwić – nazwa Czech i Rusi nie pochodziła od imion Czech i Rus. To imiona te w legendzie pochodziły od nazwy tych państw. Gdyby autor legendy słyszał coś o Piaście, lub „pożyczył” sobie nazwę plemienia Polan, być może w legendzie byłby zamiast Lecha Piast lub Pol.
Jakby nie było, Piaści/Polanie nie nazwali swojego państwa Lechią, mimo że owa legenda była u nich znana. Nawet Kadłubek nie umieścił Lecha na jego liście legendarnych władców. Dopiero ktoś po nim zauważył brak owego Lecha z legendy i dopisał go na czele listy władców legendarnych. Ale i wtedy szlachta nie poczuła się Lechitami. Woleli być „Sarmatami”. I tylko obcy nadal z uporem nazywali „sarmatów” Lachami i Lechistanem. Niemniej fakt, że tak właśnie nas nazywali, nie jest absolutnie żadnym dowodem na historyczność Lecha z legendy założycielskiej o trzech słowiańskich państwach. Jest tylko i wyłącznie dowodem na to, że używana na Rusi nazwa Lachy przejęta została i przez inne nacje i państwa.
.
I tak wyglądają „dowody” imć p Kosińskiego, Wielkolechity, dotyczące istnienia Imperium Lechii.
.
Na koniec poruszyć muszę jeszcze pewną drażliwą kwestię. Jest nią przerzucanie na siłę przez imć p. Kosińskiego pomostu pomiędzy polskością a żydowskością, między słowiańskością a judaizmem, żydzizmem, hebraizmem czy jak to nazwiemy. Jest to nieomal stawianie znaku równości między Polską a Polin. Każdy kto przeczyta choćby te dwa poniższe jego teksty, chyba przyzna mi rację:
.
„Może też idea powrotu Żydów do macierzy, czyli do Polin, nie odnosi się tylko do czasów pośredniowiecznych, ale wcześniejszych. Dla ścisłości słowo „Polin” po hebrajsku i w języku jidysz oznacza „Polska”, ale również „tutaj odpoczniesz”.
http://slavia-lechia.pl/przejscie-polakow-przez-morze-czerwone-id26
.
„Betlejemska ciekawostka. Nazwa Betlejem oznacza wg Wikipedii dom chleba od bet (Dom) i lehem (chleb). Samo słowo chleb pochodzi od leh, często pisane także lechem, jak to było pierwotnie. Lechem czyli chleb pochodzi od Lech, czyli od Boga. W modlitwie chrześcijan chociażby jest Chleba powszedniego daj nam dzisiaj. Słowo lech jakimś dziwnym trafem w wielu językach oznacza Pan, Bóg. Choćby w arabskim, leh, lah oznacza bóg. Dlatego ten bóg oznacza Al lah.
.
Zatem Betlechem równie dobrze można przetłumaczyć jako dom Boga (Lecha), ewentualnie bez turbosłowiańskich naleciałości – dom Pana Boga (…).
http://slavia-lechia.pl/betlejem-domem-boga-lacha-id27
.
No i właśnie – dlaczego imć p. Kosiński tak namolnie łączy i brata słowiańskość z żydowskością? Czyżby pod przykrywką „Wielkolechity” na tym właśnie polegała jego misja?
.
.
opolczyk
.
.

PS
.

Zanim zdecydowałem się na napisanie powyższego tekstu, zapytałem kilku znajomych o ich opinię – czy powinienem odpisać na tę zaczepkę czy nie. Ich zdania były różne – przytaczam fragmenty z nich w kolejności otrzymawania opinii.
.
Wiesia:
… mnie też chodzi grdyka jak patrzę na idiotów bez mózgu, wtedy wyłazi ze mnie bogini Kali  … ale to ostatnie podrygi zdychającej ostrygi…. szkoda na nich atramentu i maniciurów…. jak spotka ich opcja „ignor” będą bardziej cierpieć….
.
Piotr:
Oni na pewno by chcieli, więc odpowiada się asymetrycznie. Twoja decyzja, są sprawy ważniejsze dla Polaków i świata.
Może służby, probują odwlec Cię od ważnych spraw?
Lechia to projekt służbowy, a służby te służą komu?
.
Mariusz:
chociaż warto wykazywać cudze błędy, to o wiele cenniejsze jest wskazywanie dobrej drogi
.
Heniek:
tyle glupoty w tym artykule, ze nie wiadomo czy sie smiac, czy plakac nad ” polska” glupota. Ja osobiscie mam wrazenie, ze ten „niezalezny badacz” Kosinski jest przez kogos wynajety i ma za zadanie poprzez historyczne klamstwa sklocic Polakow. Taki wpis pisze osoba, ktora nie ma zadnego pojecia i historycznej wiedzy albo pracuje dla kogos, kto ma jakis tajemniczy cel …….. (…)
Nie do przyjecia jest obrazanie Ciebie w tresci tego wpisu. Andrzej, nie chce Ciebie do niczego namawiac, ale ja no Twoim miejscu dalbym temu „niezaleznemu” ostro popalic. Reszte sobie sam dopowiedz.
.
Stach:
Dobre pytanie.
Sądzę,że tak.
Zostałeś „wywołany …..” zatem skomentuj „to zjawisko” jak to widzisz.
(…)
Ludzie,a może bardziej bioroboty,widzą jedynie swój punkt widzenia czy plemienne interesy,które to „różne pastuchy”kreują i wykorzystują.
Wot’ taka to duma z człowieczeństwa.
Coraz bardziej – smutno mi boże ale Ty nie odpuszczaj,jak możesz……
.
Scytka:
Nie wiem jak można stawiać Ciebie w jednym szeregu z katolikiem. To już świadczy o mentalności tej osoby.
.
Po przeczytaniu tego:
http://slavia-lechia.pl/betlejem-domem-boga-lacha-id27
http://slavia-lechia.pl/przejscie-polakow-przez-morze-czerwone-id26
.
Scytka dodała:

zapoznałam się z tym tekstem,  żydostwo jest w ciągłym natarciu.
(…)

To jest o wiele gorsze niż przypuszczałam. Ta Slavia Lechia jest żydowskim brukowcem i nie ma nic wspólnego ze słowiańską Polską. Kosiński to oszołom i pierwszy wróg Polski. To żyd nad żydy!! Nagina słowa, całe teksty, obcina tak, by pasowało żydom do udowodnienia , że Slavia.(??!!)..ziemia obiecana… no właśnie… Slavia , jak w tytule, to jest żydowska ziemia łącznie z Polin…

.
Po rozważeniu otrzymanych opinii zdecydowałem się imć p. Kosińskiemu powyższym wpisem odpowiedzieć…
.
.
.