Globalna sitwa zaatakowała Boliwię – czyli rzecz o naprawdę Wielkim Evo Moralesie…

.
.

W Boliwii światowa lichwa łapskami Waszyngtonu i lokalnych białych katolickich szabas-gojów dokonała puczu, zamachu stanu, kolorowej rewolucji, czy jak to nazwiemy…

.
Urzędujący od prawie  14 lat lat prezydent Evo Morales w pierwszej turze kolejnych już wyborów wyprzedzał kontrkandydata opłacanej z Waszyngtonu opozycji (o tym później) o co najmniej 10 %. Jej przywódca, marionetka i wasal Waszyngtonu i światowej lichwy, Carlos Mesa, nie uznał porażki i wezwał opozycję do protestów. Niestety opozycję poparło dowództwo wojska i policji. Pucze wojskowe mają niestety niechlubną tradycję w Boliwii  – na przestrzeni niespełna 200 lat jej państwowości było ich prawie 190, choć naturalnie nie wszystkie zakończyły się sukcesem. Przedostatnim  puczystą był generał Banzer Suárez, z pochodzenia Niemiec, który przy pomocy puczu wspieranego przez usa doszedł do władzy w roku 1971:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hugo_Banzer_Su%C3%A1rez#Dyktator_Boliwii
.
Trudno byłoby wymienić wszystkie pucze na całym świecie, w których maczał łapska Waszyngton. W 1953 roku CIA przekupiła elitę wojskową w Iranie, dzięki czemu operacja fałszywej flagi krypt „Ajax” zakończyła się obaleniem demokrytycznie wybranego premiera Mosaddeqa, „winnego” nacjonalizacji ropy naftowej:
https://de.wikipedia.org/wiki/Operation_Ajax
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_stanu_w_Iranie_(1953)
.
W podobny sposób CIA przeprowadziła pucz w Gwatemali w roku 1954:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_stanu_w_Gwatemali
.
I w Chile w roku 1973:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pucz_w_Chile_(1973)#Rola_USA_w_puczu
.
Władze Rosji mają oczywiście rację – to co się stało w Boliwi to wyreżyserowany przewrót:
https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/612550,rosja-boliwia-zamieszki-evo-morales.html
.
Od siebie dodam – zamach stanu w Boliwii był wyreżyserowany według wzoru z Serbii (obalenie prezydenta Milosewicza), Libii, Ukrainy czy Syrii (tam Rosja jednak uratowała urzędującego nadal prezydenta Asada). Oburzyło mnie natomiast obrzydliwe pomówienie pod adresem Evo Moralesa, autorstwa RAM, opublikowane na neonie:
.
„Zauważmy na koniec, że jak na niezłomnego wojownika antyimperialistycznego – spakowanie się i wyjazd do Meksyku zajęły Evo Moralesowi niewiele czasu.”
http://ram.neon24.pl/post/151631,evo-morales-i-biale-zloto-boliwii
.
Tekst z tym haniebnym pomówieniem opublikowała także, bez sprostowania go, strona WPS:

.

A przecież łatwo jest zrozumieć, że prezydent Morales, widząc nadciągającą nad Boliwię katastrofalną krwawą wojnę domową, wolał ustąpić i opuścił kraj chroniąc się w Meksyku.
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/boliwia-prezydent-evo-morales-zrezygnowal-podal-sie-do-dymisji,984365.html
.
Bandyci ze szczytu światowej lichwy i ich płatna agentura w Waszyngtonie i Boliwii nie liczy się z ofiarami puczu:
https://pl.sputniknews.com/polityka/2019111711371017-liczba-ofiar-smiertelnych-podczas-protestow-w-boliwii-siegnela-23-osob-sputnik/
.
Ważne jest dla nich, by ponownie zdobyć kontrolę nad Boliwią. Ofiar miało być zresztą o wiele więcej. W tym miejscu zacytuję fragmenty artykułu z Russia Insider (tłumaczenie google, poprawione przez Metro, wytłuszczenie moje):
.
„(…)
Partie opozycyjne – kierowane przez neoliberalnego Carlosa Mesę i koreańskiego pastora ewangelicznego Chi Hyuna Chunga – protestowały przeciwko wynikom wyborów pod koniec października, kiedy Evo Morales zdecydowanie wygrał z przeciwnikami w pierwszej turze głosowania, z większością 48% głosów. Generał Williams Kaliman opowiedział się po stronie opozycji i zdecydowanie „wezwał” Moralesa do rezygnacji. Nazwisko Kalimana sugeruje, że może on należeć do niewielkiej, ale wybitnej rosyjskiej i tureckiej społeczności żydowskiej w Boliwii, która wyemigrowała do kraju na początku XX wieku.
.
Morales, zdecydowany krytyk światowego żydostwa, który rządził jako ekonomiczny nacjonalista, od lat był celem spisków pochodzących z Waszyngtonu. Specjaliści od zmiany reżimu żyda Carla Gershmanna w National Endowment for Democracy (NED) wydali w 2018 roku prawie 1 milion dolarów na szkolenie propagandystów i wzmocnienie pozycji probiznesowych w opozycji do Evo w tym kraju. NED prowadzi podobne projekty poświęcone obaleniu rządów Nikaragui, Kuby i Wenezueli.
.
Podanym powodem żądania rezygnacji Evo jest fakt, że w ostatnich wyborach wystąpiły „nieprawidłowości wyborcze”. Organizacja Państw Amerykańskich wysunęła to twierdzenie, ale nie przedstawiła żadnych dowodów. Niezależne badania wykazały, że nie było żadnych oszustw.
.
Prawda jest taka, że opozycja, pomimo całej swojej brutalności, po prostu nie miała wystarczającego poparcia społecznego, aby pokonać Moralesa w potencjalnej powtórce i planowała siłą przejąć władzę siłą przed powtórzeniem głosowania.
.
Planowane podporządkowanie
.
Ujawnione nagrania ujawnione przez boliwijską prasę ujawniają spisek głębszy niż zwykłe konspiracje organizacji pozarządowych (NGO). W nagraniu boliwijscy urzędnicy wojskowi i działacze antyrządowi mówią szczerze o ich zmowie z lokalną ambasadą USA i rozkazach wydanych im przez kongresmenów Teda Cruza, Marco Rubio i skorumpowanego demokratycznego senatora Boba Menendeza.
.
Plan zilustrowany przez urzędników wojskowych i działaczy przeciw Moralesowi polegał na zbombardowaniu domów zwolenników Moralesa i wykorzystaniu sił zbrojnych i policji do przeprowadzenia zbrojnego powstania. Wygnany prawnik Carlos Sanchez Berzain, został określony jako zwiadowca, który miał w swoim posiadaniu duże fundusze przeznaczone na wywołanie wojny domowej.
.
Morales, który nie ma związków z resortami siłowymi jak Assad czy Maduro, wybrał inną opcję – wygnanie do Meksyku. Może to spowodować, że jego napastnicy nie uruchomią tych planów.
.
Długa historia tajnych operacji
.
Rząd USA był wrogo nastawiony do Moralesa od czasu, gdy dyplomatę Philipa Goldberga wydalono za knucie spisku mającego na celu obalenie rządu.
.
Najbardziej kontrowersyjnym epizodem w tajnej wojnie było uwięzienie przez boliwijskie państwo brooklyńskiego żyda Jacoba Ostreichera w 2012 roku. Ostreicher, którego uważa się za agenta CIA, został przyłapany na praniu pieniędzy w kraju z przeznaczeniem na nieznane cele. Zamiast pozwolić, by lokalny wymiar sprawiedliwości osądził podejrzanego, CIA przeprowadziła operację śmiałej ucieczki i przemyciła Ostreichera z powrotem do Stanów Zjednoczonych.
(…)”
https://russia-insider.com/en/politics/jewish-army-chief-us-embassy-overthrow-bolivias-indigenous-president-defying-diktats-world
.
Evo Morales wiedział o groźbie krwawej wojny domowej wiszącej nad Boliwią. Widział, co bandyci zrobili w Syrii i w Libii. Widział też od 2014 roku, jak niszczono sankcjami gospodarkę zaprzyjaźnionej Wenezueli, stawiającej opór „demokratyzatorom waszyngtońskim”.  W zamieszkach prowokowanych przez opłacaną z Waszyngtonu „opozycję” ofiary śmiertelne zamieszek w Wenezueli idą już w setki, których „opozycja” i zachód wcale nie liczą. Dla nich liczy się wyłącznie zwycięstwo „prawicowego” kapitalizmu. Przy czym trzon wojska w Wenezueli stał po stronie legalnych władz Maduro. Natomiast w Boliwii dowództwo wojska i policji (biali, mniej czy bardziej gorliwi chrześcijanie) natychmiast poparło opozycję – także białą i chrześcijańską. Evo Morales wiedział, że ludności indiańskiej grozi rzeź, jeśli będzie się upierał przy swoim urzędzie. Chcąc oszczędzić rzezi rdzennej ludności Boliwii – ustąpił.
Przy czym myli się Eric Striker z Russia Insider w przynajmniej jednej sprawie („Rząd USA był wrogo nastawiony do Moralesa od czasu, gdy dyplomatę Philipa Goldberga wydalono za knucie spisku mającego na celu obalenie rządu”). Waszyngton nienawidził Evo Moralesa od początku, gdy jeszcze jako opozycyjny polityk stanął na czele protestów, które zmusiły marionetkę Waszyngtonu i wielkiego kapitału, Gisberta, do ustąpienia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Carlos_Mesa_Gisbert
.
Już wcześniej Evo Morales brał, jak miliony innych Indian, czynny udział w „wojnie o wodę”:
.
„Prywatyzacja wody w Boliwii została wymuszona przez Bank Światowy. W 1997 roku oznajmił on władzom, że jeśli nie sprywatyzują wodociągów w Cochabambie, La Paz i El Alto, nie udzieli im pożyczki na rozwój gospodarki wodnej. Celem miało być zapewnienie mieszkańcom Boliwii dostępu do wody pitnej i kanalizacji. Skutek był jednak odwrotny, w samym El Alto odcięto od wody prawie 208 tysięcy ludzi. W 1999 roku rząd Boliwii sprywatyzował wodociągi miasta Cochabamba. Po sprzedaniu firmie Bechtel (działającej w ramach konsurcjum Aguas del Tunari) publicznej elektrowni wodnej w mieście Cochabamba ceny wody natychmiast wzrosły, o 200 procent. W kraju, gdzie pensja minimalna wynosiła mniej niż 60 dolarów, wiele osób otrzymało rachunek za wodę opiewający na 20 dolarów. Firma pobierała nawet opłaty za wodę deszczową zbieraną w beczkach przy domu i za wodę w studniach. Wybuchła ,,wojna o wodę’’ (guerra del aqua), mieszkańcy miasta masowo wyszli na ulice, byli zabici i ranni. Ogłoszono strajk generalny. Bechtel został zmuszony opuścić kraj. W 2000 roku prywatyzację wody unieważniono.”
http://www.woda.edu.pl/artykuly/prywatyzacja_wody/
.
Wątki „wojny o wodę” pokazane są w filmie „Nawet deszcz”:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nawet_deszcz.
.
Oglądałem go w całości. Zamieszczam jego „zwiastun”:
.

.
Tu jeszcze pewna dygresja – Evo Morales nie miał dobrej prasy także u gorliwych polskich katolików z Frondy:
https://www.fronda.pl/a/w-boliwii-wladza-propaguje-idee-marksistowskie-w-czystej-postaci,29901.html
.
Walkę Indian o ich prawa i zabiegi o to, by dochód narodowy był sprawiedliwiej dzielony, a państwo nie było własnością zachodnich korporacji, nazywają „marksizmem”. Ciekawe czy popierają prywatyzację wody? Wszak dokąd jest „państwowa”, cuchnie to „marksizmem” i „socjalizmem”. Katolickie zaślepienie jest rzeczywiście niewyobrażalne – lepiej niech ludność autochtoniczna głoduje i cierpi, niż by kraj był „marksistowski” czy „socjalistyczny”.
.
Zachodnia załgana narracja medialna nazywa Evo Moralesa „dyktatorem”. „Dyktatorami” byli i są w tej narracji wszyscy, którzy nie byli/są ulegli wobec Waszyngtonu i stojącej nad nim światowej lichwy – Putin, Łukaszenka, Havez, Maduro, Asad, Kaddafi, Husajn, Milosewicz i wielu innych. W rzeczywistości to Waszyngton, na obstalunek wielkiego kapitału i globalnej lichwy obalał i obala demokrytycznie wybieranych prezydentów, osadzając w ich miejsce uległe sobie marionetki.
.
W Boliwii istniał podstawowy konflikt na kilku poziomach:
– biali, potomkowie najeźdźców, kolonizatorów i okupantów kontra ludność autochtoniczna – indiańska,
– ludność miejska, głównie biali kontra ludność wiejska, w zasadzie sami Indianie,
– chrześcijanie – głównie biali kontra powierzchownie „zchrystianizowani” Indianie.
.
Do czasu prezydentury Moralesa w polityce i w miastach Boliwii dominowali biali – potomkowie najeźdźców-okupantów. Indian traktowali nieomal jak podludzi. Dobrze pokazuje to wpis z 2013 roku na twitterze (obecnie chyba już skasowany) pełniącej chwilowo obowiązki prezydenta Boliwii białej chrześcijańskiej zdziry, Jeanine Áñez:
.


.
Oznacza on (tłumaczenie Metro): „Marzę o Boliwii wolnej od rdzennych satanistycznych obrzędów, miasto nie jest przeznaczone dla Indian, którzy powinni się udać na wyżyny lub do Chaco!”
.
Chaco to zapewne prawie bezludna kraina Gran Chaco:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gran_Chaco
.

Tym cytatem zdzira Áñez pokazała stosunek białych chrześcijan – okupantów – do rdzennej ludności indiańskiej – ma się wynieść na wyżyny, do Chaco, na odludzia, na drzewa. Miasta zaś, polityka i bogactwa Boliwii mają być domeną i własnością białych. Najśmieszniejsze i typowo chrześcijańskie jest nazwanie przez nią rdzennych pogańskich obrzędów indiańskich „satanistycznymi”. A przecież u pogańskich Indian Szatan nie był znany. To chrześcijanie wierzą w jego istnienie, przez co sami są „satanistami”.
.
Tu nadmienię, że prezydent Morales faktycznie ciągle odwoływał się do przedkolumbijskiej, przedchrześcijańskiej tradycji Indian boliwijskich. Brał nawet udział w czysto pogańskich modlitwach o wodę podczas długotrwałych susz:

.

.

.

Niewykluczone, że szamani biorący  z nim udział w tym rytuale są oficjalnie „katolikami”.  Zresztą – tak wyglądają ludowe stroje boliwijskich, indiańskich „katolików”:

.

.

.

.

Dodać tu należy koniecznie, że mimo nadal wściekle prowadzonej przez białych chrystianizacji Indian w Boliwii (patrz – atrykuł z Frondy), ich chrześcijańskość jest niezwykle powierzchowna. Owszem, czczą żydowskich idoli – Joszue/Jezusa czy Miriam/Maryję, ale czynią to w typowo indiański, nieomal czysto pogański sposób. Ale co (z punktu widzenia białych katolików) gorsze, nadal oddają cześć prastarym indiańskim bogom, zwłaszcza Matce Ziemi i odprawiają nadal, obok galilejskich guseł w kościołach, prastare obrzędy pogańskie. Z inicjatywy Evo Moralesa wprowadzone zostało w Boliwii czysto pogańskie Prawo Matki Ziemi, uznane jako Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi nawet przez ONZ:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowy_Dzie%C5%84_Matki_Ziemi
.
Ogromnie wzmocniło ono prastare, pogańskie korzenie kultury Indian w Boliwii. Wprowadzenie Prawa Matki Ziemi w Boliwii gorąco powitałem tu na blogu:

.
„Takiej rewolucji nie zrobiliby Boliwijczycy, gdyby dominowała u nich nadjordańska dżuma. Rewolucja boliwijska jest de facto powrotem do starego, pogańskiego porządku świata. Takiego, o jakim ja pisałem wielokrotnie. A ponieważ wygląda na to, że wprowadzane pogańskie Prawo Matki Ziemi ma szerokie poparcie społeczne, tak więc  chrześcijaństwo stanowi w Boliwii jedynie kulturową naleciałość z okresu konkwisty o znikomym znaczeniu. Istnieje duża szansa, że szybko zniknie całkowicie z tego Duchem pogańskiego kraju.

Z całego serca pozdrawiam Boliwijczyków. Tak trzymać – Bracia Indianie!

Czytając tekst opracowany przez exignoranta oczami wyobraźni widziałem i Polskę, z której wygoniono agenturę banksterów, jahwizm zepchnięto do kruchty i wprowadzono Prawo Matki Ziemi.
Wiem wiem – póki co jest to marzenie ściętej głowy…

Ale pomarzyć przecież można!

https://opolczykpl.wordpress.com/2014/05/18/zrobmy-u-nas-slowianska-druga-boliwie/
.
Wprowadzenie tego prawa było w sumie odrzuceniem dominującej od wielu wieków na prawie całym świecie antykultury zrodzonej nad Jordanem, z jednym z jej najgorszych i najbardziej katastrofalnych dla ludzkości przykazań z żydowskiej biblii: czyńcie Ziemię sobie poddaną. Ogłoszenie Prawa Matki Ziemi było pierwszym krokiem w kraju oficjalnie zdominowanym przez żydogenne chrześcijaństwo, zwłaszcza katolicyzm, w kierunku powrotu do starego porządku świata – pogańskiego, przedżydowskiego. W którym dominują wartości pogańskie a nie żydowskie czy żydogenne. I to właśnie za to tak znienawidzili go biali katolicy w Boliwii oraz „Mekka” światowego kapitalizmu – usa z Waszyngtonem i jego mocodawcami (światową lichwą) na czele. I długo czekali i przygotowywali obecny pucz, chcąc mieć pewność, że zakończy się sukcesem.
.
Mimo insynuacji RAMa z neonu24, mimo wściekłej nagonki na niego ze strony katolickiej Frondy, mimo jego upadku i radości z tego faktu „sił postępu i demokracji”, Juan Evo Morales Ayma był i będzie dla mnie Wielkim Człowiekiem. A to, że tak szybko ustąpił, tym bardziej godne jest uznania. Wiedział, że opór Indian byłby znacznie większy, gdyby on pozostał w kraju. Nie chciał wydać na rzeź tysięcy jego zwolenników, rdzennych Indian, prawowitych właścicieli Boliwii. którzy mimo to nadal giną zabijani przez wojsko i policję, zdominowane przez białych, mniej czy bardziej gorliwych katolików.

.

.

.
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/boliwia-starcia-zwolennikow-moralesa-z-wojskiem-i-policja,986044.html
.

Inna rzecz – gdyby Morales został w Boliwii i dostał się w łapska puczystów, najprawdopodobniej zostałby zamordowany. Natomiast żyjąc, nawet na emigracji, może nie tylko kierować ruchem oporu ale i liczyć – gdyby nastały bardziej sprzyjające warunki – na powrót i kontynuację prowadzonego wcześniej programu.
Obalając prezydenta Evo Moralesa bandytom udało się – jak narazie – nie tylko przejąć bogactwa naturalne Boliwii, ale i powstrzymać na terenach wcześniej podbitych przez żydogenne ideologie i religie (kapitalizm i chrześcijaństwo) odrodzenie się starego, przedżydowskiego, pogańskiego porządku świata, którego symbolem dla mnie był Evo Morales i wprowadzone przez niego Prawo Matki Ziemi. Wprawdzie i w Polsce widać ślady tego odrodzenia, choćby w ruchu rodzimowierczym, pogańskim, ale do zdobycia rządów w Polsce jest temu ruchowi jeszcze daleko. W Boliwii zdobył on władzę właśnie w osobie Evo Moralesa.

.
Jako prezydent nie miał Evo w kraju słynącym z zamachów stanu i puczy łatwego życia. Naciskany był przez skrajne siły, zwane potocznie „lewicą” i „prawicą”. Skrajna lewica zarzucała mu np. że nie przeprowadził do końca nacjonalizacji ropy i gazu. I faktycznie tego nie zrobił, narzucając jednak obcym korporacjom obowiązek odprowadzania do skarbu państwa 70 % zysków. Wiedział, że każda jego decyzja może wywołać protesty czy to z „lewa” czy z „prawa”. Bardziej obawiał się tych drugich, wiedząc, że poprze je biała kadra wojska i policji. To pod naciskiem białej chrześcijańskiej opozycji, nie chcąc dać jej pretekstu do puczu, zgodził się na budowę autostrady przez dziewiczą dżunglę, co wywołało protesty tamtejszej ludności indiańskiej.
https://wolnemedia.net/proby-zablokowania-wielkiego-marszu/
https://wolnemedia.net/policja-brutalnie-rozbila-marsz-indian/
.
Wykorzystała to opozycja i za jej sprawą policja brutalnie rozbiła marsz. Chodziło naturalnie o zdyskredytowanie Evo Moralesa w oczach Indian i pozbawienie go ich poparcia. Liczono nawet na doprowadzenie do puczu już wtedy. Evo Morales wielokrotnie musiał uginać się przed pomysłami białych chrześcijańskich „postępowców”, którzy ciągle zarzucali mu, że nie dba o „postęp” i „rozwój gospodarczy” Boliwii. A on wiedział, że szukają tylko pretekstu do puczu. I choć chciał przede wszystkim chronić Przyrodę i Matkę Ziemię przed cywilizacyjną dewastacją, ciągle był zmuszany przez białą opozycję do cywilizacyjnych, technicznych i przemysłowych ustępstw. Ostatecznie pretekstem do puczu stała się zmiana jego decyzji odnośnie eksploatacji litu, o czym wspomniał na neonie24 RAM. Prezydent Morales, nie będąc chemikiem, nie miał pojęcia o znaczeniu litu dla baterii do samochodów z napędem elektrycznym. Podpisał więc niekorzystną dla Boliwii umowę z firmą ACISA produkującą m.in baterie do samochodów elektrycznych „Tesli”. Gdy zrozumiał znaczenie litu i to, że został przez tę firmę po prostu oszukany, umowę odwołał chcąc jej renegocjacji. I to dało prestekst wasalskiej wobec Waszyngtonu opozycji do puczu.
.
Tu pozwolę sobie na dygresję odnośnie Nikoli Tesli…
.
Ten genialny wynalazca, wyprzedzający jego pomysłami i wynalazkami epokę, zmarł w bardzo podejrzanych okolicznościach wskazujących na jego zabójstwo. Co ciekawsze, prawdopodobnie ostatnią osobą, która widziała go żywego, był jeden z klanu Bushów (późniejszych prezydętów) – Prescott. Zaginęły też jego notatki, a zwłaszcza tzw. „czarny notatnik” liczący kilkaset stron. Krótko później zresztą w imieniu władz usa wszystkie pozostałości po nim, także pozostałe zapiski, skonfliskowane zostały przez usraelski urząd o nazwie Alien Property Custodian. Ile skradziono przy tej okazji jego patentów, zgłaszanych później przez podstawione „słupy” – tego nie dowiemy się nigdy.
I traf chciał, że do obalenia prezydenta Evo Moralesa pretekstem był lit do baterii samochodów Tesli…
Dziwnymi drogami podąża historia bandyckiego zachodu…
.
Ale wracam do prezydenta Moralesa…

Na pewno dowartościował on Indian i uczynił ich prawnymi i realnymi współgospodarzami kraju, choć cały czas groziło to buntem białych – potomków najeźdźców i okupantów Boliwii, uważających ją za swoją własność. Odwoływał się do pogańskiej kultury, co także groziło buntem białych, o wiele bardziej gorliwie katolickich niż powierzchownie skatoliczeni Indianie. Cały okres jego rządów było to balansowanie na linie między „lewicą”, a „prawicą”, między Indianami a białymi. A jednak dokonał rzeczy wcześniej w Boliwii niewyobrażalnych – nie sprawdzałem, jak z tym było w XIX wieku, ale w XX wieku nie było ani jednego prezydenta Boliwii wybranego w demokratycznych wyborach dwa razy z rzędu. A wielu dochodziło do władzy w wyniku zamachów stanu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prezydenci_Boliwii). Tymczasem jego wybrano trzy razy z rzędu, co pokazuje, że cieszył się rzeczywistym poparciem większości Boliwijczyków (przez co opozycja tak długo zwlekała z puczem), wygrał też zdecydowanie I turę czwartych wyborów. I dopiero wtedy, po wieloletnich przygotowaniach, wasalska wobec Waszyngtonu, biała, głównie katolicka opozycja, obaliła Wielkiego Prezydenta Boliwii.
.
Niemniej w moich oczach największą jego zasługą było ogłoszenie Prawa Matki Ziemi odrzucającego judejskie ideologie.

.
I za to tak go cenię i uważam za Wielkiego Człowieka.
.
Po kilkunastu latach, gdy wreszcie w okupowanej i wyzyskiwanej od XVI wieku przez białych Boliwii rodzima ludność stała się współgospodarzem kraju, biała, chrześcijańska mniejszość, rasistowska swołocz (patrz – wpis zdziry Jeanine Áñez na twitterze), podniosła łby i znów chce przejąć pełną kontrolę nad okupowaną wcześniej przez nią Boliwią. Gdy widzę, co biali tam wyrabiają, wstydzę się tego, że też jestem biały…
.
.
opolczyk
.
.
PS
Polecam i to – wreszcie coś wolnego od załganej „prawicowej” propagandy:
https://strajk.eu/boliwia-policja-strzela-do-ludzi-rigoberta-menchu-i-roger-waters-przeciw-rasistowskiej-dyktaturze-wideo/
https://strajk.eu/boliwia-coraz-wiecej-przemocy-na-ulicach-socjalistyczna-burmistrzyni-brutalnie-zaatakowana/

.
A także to:
.
Anez marzy o Boliwii wyzwolonej z indiańskich rytuałów
.

„Evo wracaj!” – wielki tłum zwolenników obalonego prezydenta Boliwii Evo Moralesa skandował te słowa idąc z El Alto do La Paz, zanim nie rozpędziła go policja i wojsko zainstalowanej przez Amerykanów dyktatury.

(…)

Marzę o Boliwii wyzwolonej z satanicznych, indiańskich rytuałów. Miasta nie są dla Indian. Niech wracają w Andy, lub Chaco” – bezprawna „prezydent” Añez kasuje hurtowo swe tweety, ale trochę zostało. Skrajnie prawicowa rasistka i fanatyczna katoliczka łączy faszystowskie poglądy z feminizmem, by nadać sobie bardziej progresywny wizerunek: broni kobiet, jeśli nie są Indiankami. „Biblia wróciła do Pałacu” ogłosiła triumfalnie, co było życzeniem białej, prawicowej opozycji z Santa Cruz de la Sierra

.

.
https://wolnemedia.net/boliwia-zrywa-stosunki-dyplomatyczne-z-wenezuela/
.
W powyższym przypadku widać, do jakiego stopnia katolicy są użytecznymi idiotami i szabas-gojami światowej lichwy….

.

Na koniec dodam jeszcze, że w okresie rządów Evo Moralesa bezrobocie spadło z prawie 8 % do 4,4%, minimalne wynagrodzenie wzrosło trzykrotnie, a zakres biedy sięgający przed nim 60 % ludności zmiejszył się do 35%.
https://southfront.org/who-is-ousted-bolivian-president-evo-morales/

.
Choć dla Indian i tak najważniejsze było to, że wreszcie stali się pełnoprawnymi obywatelami i współgospodarzami w ich własnym kraju.

.

.

.

1 komentarz do “Globalna sitwa zaatakowała Boliwię – czyli rzecz o naprawdę Wielkim Evo Moralesie…

  1. Pingback: Socjopaci doktoży(dzacze) Ziemiński i Głogoczowski w amoku podkopują siebie i swą robotę dla żydłactfa « Grypa666's Blog

Możliwość komentowania jest wyłączona.