Jeszcze raz o tzw. „szczepieniach ochronnych” – koniu trojańskim big pharmy i podległej jej współczesnej „naukowej” medycyny…

.


.
Prawda objawiona big pharmy i współczesnej „naukowej” medycyny głosi co następuje: szczepienia ochronne wyeliminowały choroby zakaźne i dają zaszczepionym gwarancję uniknięcia chorób zakaźnych, przeciwko którym się zaszczepili. Ludzi zachęca się, a nawet zmusza do szczepień, rzekomo dla ich własnego i dla wspólnego dobra…

.
.

Zacznę ten wpis od „obrazobórczego” stwierdzenia: nie trzeba być lekarzem, by móc wiedzieć, czy tzw. „szczepienia ochronne” wyeliminowały epidemie i dają  gwarację nie zapadnięcia na daną chorobę zakaźną. Wystarczy do tego znajomość kilku faktów oraz  zdrowy rozsądek i logika  – coraz rzadsze przymioty umysłu mieszkańców zachodu
.
Jakiś czas temu pewien znajomy, próbując przekonać mnie o dobroczynności szczepionek podrzucił mi poniższy link:
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-03-18/odra-20-km-od-polskiej-granicy-gwaltownie-wzrasta-liczba-chorych-na-bialorusi/
.
Czytamy w nim m.in.:
.
„24 przypadki zachorowań na odrę odnotowano w Wołkowysku – mieście leżącym 20 km od polsko-białoruskiego przejścia drogowego w Bobrownikach. W ciągu dziesięciu dni liczba chorych powiększyła się trzykrotnie. Według danych białoruskiego ministerstwa zdrowia 80 proc. chorych nie było zaszczepionych.”
(…)
Władze Białorusi: 80 proc. chorych nie było zaszczepionych
(…)
Lekarze zgadzają się, że obecna sytuacja wynika z odmowy szczepień (…)”
.
Jak to z odmowy szczepień? Przecież 20 % chorych było zaszczepionych, co logicznie wypływa ze stwierdzenia, że 80 % zaszczepionych nie było. Czyli reszta – 20 % – szczepiona była. A jednak zachorowali.
.
I tu mamy pierwszy ważny wniosek – szczepionki nie stanowią żadnej gwarancji, że osoby szczepione na daną chorobę nie zachorują.
.
Dalej…
.
Zapewne bezpośredni kontakt z chorymi na Białorusi miały setki innych osób, wśród nich także i nieszczepione przeciwko odrze, a jednak one nie zachorowały. Stąd wypływa kolejny wniosek, a raczej pewnik: brak szczepienia nie oznacza, że mając kontakt z osobą chorą koniecznie się zachoruje. O tym, czy to nastąpi, decydują inne czynniki, a nie niepoddanie się szczepieniu, które – jak widać po 20% zaszczepionych przeciwko odrze na Białorusi, a którzy zachorowali – nie daje absolutnie żadnej gwarancji uchronienia przed daną chorobą.
.
Dalej…
.
W tym miejscu przypomnę bardzo ważną historię opowiedzianą przez przez lekarza medycyny, przeciwnika szczepień, doktora Johana Loibnera. Pisałem o tym tu:
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/03/02/szczepienia-big-pharma-o-co-tu-chodzi/
.
Otóż zgodnie z tym, co dr Loibner opowiadał, Napoleon zarządził przeprowadzenie w całym wojsku swoistej „operacji medycznej” – wszystkim żołnierzom zdrapano na ręce/ramieniu naskórek i w ranę wcierano strupy chorych na czarną ospę. 80 % żołnierzy przeszło tę procedurę bez większego, często bez żadnego szwanku. Pozostali – 20 % – zmarli, lub zostali inwalidami. Ta cyniczna procedura miała jednak z punktu widzenie Napoleona jak najbardziej pragmatyczne i racjonalne założenia. Korsykanin obawiał się wybuchu groźnej epidemii czarnej ospy, która mogłaby doprowadzić do klęsk jego wojsk w planowanych kampaniach wojennych. Dzięki owej „operacji medycznej” wyeliminował z wojska żołnierzy ze słabym zdrowiem, mogących stanowić ogniska epidemii podczas działań wojennych.
.
I teraz zastanówmy się nad ową „operacją medyczną” Korsykanina. Zgodnie z prawdą objawioną big pharmy i współczesnej „naukowej” medycyny jedynie szczepionki dają gwarancję, że mając nawet bezpośredni kontakt z zarazkami choroby zakaźnej, nie zachorujemy na nią. Tu pomijam problem, czy wirusy, także czarnej ospy, istnieją czy nie. Słyszałem wypowiedzi renomowanych choć „niepoprawnych” lekarzy, którzy temu zaprzeczają. Niemniej, czy był to dsDNA-wirus czy nie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ospa_prawdziwa#Czynnik_etiologiczny), jakiś zarazek czy bakcyl czarną ospę wywoływał. Wszak u wszystkich chorych objawy były podobne, wręcz identyczne. Ale zgodnie z prawdą objawioną szczepionkowego lobby, ponieważ za Napoleona nie było jeszcze szczepionek przeciwko ospie, wszyscy żołnierze Napoleona – 100 % jego armii – po wtarciu im w rany na rękach zarazków ospy musieliby na nią zachorować. A jednak 80 % nie zachorowało, choć szczepieni nie byli.
.
Jedyny dopuszczalny i logiczny wniosek z tego faktu jest następujący – to nie szczepionka przciwko czarnej ospie sprawiła, że 80 % żołnierzy Korsykanina nie zachorowało po wtarciu im w rany na rękach zarazków czarnej ospy. Byli na tyle zdrowi, że nie zachorowali. I co więcej –  żadnych szczepionek przeciwko ospie nie potrzebowali.
.
Wniosek powyższy potwierdza uważna i logiczna analiza wszystkich znanych wielkich epidemii w Europie od czasów starożytnych. Z kronik rzymskich wiemy np., że wielka epidemia szalała w czasach Marka Aureliusza:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaraza_Antonin%C3%B3w
.
Polskojęzyczna wiki wspomina o niej niezwykle zdawkowo. Niemieckojęzyczna o wiele szerzej. Podaje nawet szacunkową ilość ofiar: w samym tylko imperium rzymskim, wg szacunków, zmarło na przeciągu całej tej epidemii siedem do dziesięciu milionów ludzi; stanowili oni więcej niż 5 % ludności. W niektórych centrach urbanistycznych zmarł prawdopodobnie co dziesiąty mieszkaniec. Największe straty przyniosła zaraza w szeregach wyczerpanych długotrwałymi wojnami legionów. Tylko zimą  168/169 straty w wojsku spowodowane zarazą były tak wysokie (w niektórych oddziałach do 1/3 ), że cesarz zmuszony był uzupełnienić legionony wyzwalanymi w tym celu niewolnikami, oraz odroczył zaplanowaną wcześniej ofensywę wojsk.
https://de.wikipedia.org/wiki/Antoninische_Pest#Folgen
.
Kolejna wielka epidemia nawiedziła imperium rzymskie w latach 250-271. Na jej skutek zmarło m.in. dwóch cesarzy, a w samej stolicy imperium, w Rzymie, w okresie największego jej nasilenia umierało dziennie do 5 tysięcy ludzi.
https://de.wikipedia.org/wiki/Cyprianische_Pest
.
Tak wysoka śmiertelność w Rzymie nie powinna nikogo dziwić. Epidemia ta wybuchła w czasach kryzysu cesarstwa, kiedy to w ciągu ok. 50 lat imperium miało ok. 60 cesarzy i uzurpatorów (z których bodajże tylko jeden zmarł śmiercią naturalną), nieustatnie trwały wojny domowe, upadła gospodarka, a w stolicy panowała bieda i brak rozdawnictwa żywności. Jeszcze większa zaraza nawiedziła Europę w czasach bizantyjskiego cesarza Justyniana (tego, który jako „pogańską” zamknął prawie tysiącletnią Akademię Platońską, a jej uczonych wypędził poza granice Bizancjum do Azji):
.
„Dżuma Justyniana – epidemia, która dotknęła Cesarstwo Bizantyńskie, w tym jego stolicę Konstantynopol, w latach 541–542 n.e.
Przyczyną epidemii mogła być dżuma dymienicza, która najprawdopodobniej wywołała również czarną śmierć w XIV wieku. Według ówczesnych historyków dżuma Justyniana miała niemal ogólnoświatowy zasięg, docierając do centralnej i południowej Azji, Afryki Północnej i Arabii, a w Europie aż do Danii na północy i Irlandii na zachodzie. Dżuma powracała w basenie Morza Śródziemnego z każdym pokoleniem, aż do ok. 750 r.
(…)
Dokładna liczba zmarłych pozostaje nieustalona. Współcześni badacze uważają, że w szczytowym okresie zaraza zabijała do 5000 ludzi dziennie w samym Konstantynopolu. Ostatecznie stała się ona prawdopodobnie przyczyną śmierci 40% wszystkich mieszkańców. Pierwsza fala dżumy uśmierciła jedną czwartą populacji wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego. Nowe fale pojawiały się w VI, VII i VIII wieku, często obejmowały mniejszy obszar i były mniej zjadliwe. Szacuje się, że wskutek dżumy Justyniana zmarło 100 milionów ludzi na całym świecie[3]. Niektórzy historycy, m.in. Josiah C. Russell (1958), sugerowali, że w latach 541–700 zmarło od 50 do 60% ludności Europy.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCuma_Justyniana
.
Największą jednak epidemią w Europie była ta z XIV wieku, nazwana czarną śmiercią.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_%C5%9Bmier%C4%87#Liczba_ofiar
.
Trudno jest oszacować ile milionów samych tylko Europejczyków padło jej ofiarą. Najłatwiej było liczyć ofiary w miastach. Podaję za wiki:
.
„Na Bliskim Wschodzie (w tym Iraku, Iranie i Syrii) wymarło ok. jednej trzeciej populacji[51]. W samym Egipcie czarna śmierć zabiła ok. 40% ludności[52]. W Paryżu wymarła połowa liczącej wówczas 100 tysięcy osób populacji. We Florencji w wyniku zarazy liczba ludności spadła ze 110–120 tysięcy w 1338 do 50 tysięcy w 1351. Zmarło co najmniej 60% ludności Hamburga i Bremy[53]. Przed 1350 w Niemczech liczba osad wynosiła około 170 000, a w 1450 – już o 40 000 mniej[54]. W 1348 zaraza rozpowszechniała się tak szybko, że zanim lekarze i władze były w stanie podjąć jakieś radykalniejsze działania, liczba ludności mieszkającej w Europie była już o jedną trzecią mniejsza. W zatłoczonych miastach ilość śmiertelnych ofiar czarnej śmierci bardzo często wynosiła ok. 50% ludności.”
.
Niestety wiki szerzy też demagogię: „Tymczasem wśród mnichów i księży śmiertelność była bardzo wysoka, gdyż opiekując się chorymi, sami się łatwo zarażali”. Chorymi opiekowali się dzień w dzień, przez całą dobę na okrągło, przede wszystkim najbliźsi – matki, żony, córki, ojcowie, bracia, synowie – a nie mnisi czy księża. Ci podczas tamtej zarazy niepotrzebnie straszyli ludzi głosząc publicznie, że zaraza jest bądź to karą boską, bądź to dziełem antychrysta, w każdym bądź razie jest zapowiedzią końca świata. Strach wywoływany tą kościelną propagandą powodował ogromny i długotrwały stes u „wiernych” wierzących w te wymysły i jeszcze bardziej osłabiał ich system immunologiczny. A że głoszący te religijne bzdury mnisi i księża sami w nie wierzyli – i oni osłabieni strachem przed „końcem świata”, „antychrystem” i „gniewem bożym” padali jak muchy.

.
Zaznaczyć tu należy jeszcze koniecznie, że podczas tej wielkiej zarazy nie wszyscy, którzy zachorowali, umierali; obok ok. 50 % ofiar śmiertelnych jakieś 30-40 % ludności zachorowała, ale nie nie zmarła. Była też najmniej liczna grupa, nawet w miastach i regionach o najwyższej śmiertelności, jakieś 10-20% mieszkańców, którzy nie zachorowali wcale.
.
Zapyta ktoś w tym miejscu – a co mają tamte epidemie ze szczepieniami? Otóż mają bardzo wiele wspólnego ze szczepieniami i  propagandą lobby szczepionkowego. Wszak propagowana przezeń prawda objawiona głosi, że jedynie szczepionki dają gwarancję uniknięcia chorób zakaźnych, zwłaszcza tych najbardziej zaraźliwych (jak ospa czy dżuma), jeśli delikwenci są zaszczepieni. A tymczasem podczas wszystkich wielkich epidemii, gdy ludzie dookoła umierali milionami, byli też i tacy – i to wcale niemało, którzy mając na codzień do czynienia z chorymi, umierającymi i stosami zwłok, nie będąc – co jest oczywiste – zaszczepieni, mimo to nie zachorowali.
.
Prawda objawiona big pharmy i szczepionkowego lobby głosi, że tylko szczepionki gwarantują odporność na choroby zakaźne. Gdyby tak rzeczywiście było, cała ludność Europy, z powodu braku wtedy szczepionek, podczas wielkich epidemii musiałaby wielokrotnie wymrzeć.
.
Tak więc na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat okresy wielu wielkich epidemii przeżyły miliony ludzi, którzy nie będąc zaszczepionymi i mając w okresach szalejących epidemii na codzień kontakt z zarazkami niezwykle zakaźnych chorób, nie zapadali na nie.  Nie szczepienia więc, a inne czynniki decydują o tym, czy dana osoba zapadnie na chorobę zakaźną czy nie.
.
Jednym z najważniejszych czynników gwarantujących zdrowie i odporność na choroby zakaźne jest właściwe odżywianie się. Gdyby w okresach tamtych wielkich epidemii pozostali mieszkańcy odżywiali się podobnie jak ci, co nie zachorowali – a więc gdyby nie głodowali (jak biedota), gorliwie nie pościli (jak religijni fanatycy) i nie przejadali się (jak zblazowane elity), tamtych wielkich epidemii po prostu by nie było.
.
Piewcy dobroczynności szczepień, głoszący, że to one wyeliminowały epidemie chorób zakaźnych ignorują niezwykle ważny fakt – szczepienia były wprowadzane w tym samym okresie, w którym następowały w warunkach życia przeciętnego mieszkańca zachodu wręcz rewolucyjne zmiany na lepsze. Dzięki długotrwałym strajkom wywalczyli robotnicy 8-godzinny dzień pracy. Nie musieli już harować, jak wcześniej 12-14 godzin dziennie. Wywalczyli urlopy wypoczynkowe, wcześniej nieznane. Wywalczyli też lepsze płace oraz ubezpieczenia społeczne – chorobowe i emerytalne. Już nie wisiało nad ich głowami widmo biedy i głodu w wypadku choroby czy starości. Wybitnie poprawiło się zaopatrzenie w żywność. Mięso czy masło jedzono nie tylko od wielkiego święta. Poprawiła się także ogromnie sfera higieny. Miasta ostatecznie w komplecie skanalizowano, budowano przestronniejsze, ogrzewane w ziemie, posiadające bieżącą wodę mieszkania. Nawet bardziej chorowici, bo i tacy byli nadal, nie byli na codzień narażeni na siedliska chorób, jakimi był powszechne wcześniej nielegalne miejskie wysypiska śmieci i fekaliów, przesiąkające do wód gruntowych i je skażające.
.
To właśnie te pozytywne zmiany warunków bytowych mieszańców zachodu wyeliminowały wielkie epidemie (do dzisiaj wybuchające, ale tylko tam, gdzie nadal panują nędza i głód). Większość z nich, dobrze odżywiana, wolna od widma głodu i nędzy, osiągnęła stan zdrowia i odporności na choroby zakaźne podobne do tych, jakie miało owych 80% żołnierzy Napoleona, których nie powaliło z nóg nawet wcieranie w rękę ze zdrapanym naskórkiem zarazków czarnej ospy. Reszta – bardziej chorowici, nie byli natomiast narażeni na nieustanny kontakt z siedliskami i wylęgarniami chorób, które zlikwidowano.
.
I tak oto wygląda prawda o szczepieniech – to nie one zlikwidowały wielkie epidemie. A winę za to, że obecnie powracają niektóre choroby zakaźne, jak krztusiec czy odra (a wrócą jeszcze tyfus, cholera, dżuma i czarna ospa, jeśli nic się nie zmieni) ponosi powszechne nieomal obniżenie zdrowotności mieszkańców krajów tzw. „wysoko rozwiniętych”, spowodowane przede wszystkim ogromnym wzrostem spożycia szkodliwych słodyczy oraz szkodliwej „śmieciowej” żywności. Słodycze wszystkie są szkodliwe, a im je się ich więcej, tym bardziej szkodzą. Przemysłowa obróbka żywności natomiast tak naprawdę jest katastrofą żywieniową. Nie ma w produkowanej przemysłowo żywności niczego wolnego od chemicznych konserwantów, emulgatorów i chemicznych substancji smakowych, przez co cała ta „żywność” to po prostu chemiczne koktaile. Jeśli nie powrócimy do naturalnej, zdrowej, wolnej od przemysłowej obróbki żywności, mimo szczepionek coraz więcej ludzi będzie zapadać na choroby zakaźne – nawet te, przeciwko którym zostali zaszczepieni.
.
Tu pozwolę sobie na pewną dygresję – nikogo nie namawiam do takiej czy innej diety. Każdy z nas powinien kierować się własnym rozumem. Niemniej polecam książkę austriackiego internisty Wolfganga Lutza pt: „Życie bez pieczywa” (znam ją z niemieckiego oryginału „Leben ohne Brot”). Tu jest krótka o niej recenzja:
.
O samej diecie niskowęglowodanowej i m.in. doktorze Lutzu popełniłem tekst w roku 2010 na nie istniejącym już moim blogu Poliszynela. Ale znaleźć go można do dzisiaj w sieci, np tu:
.
Główna wymowa tekstu zachowała do dzisiaj aktualność, choć pewne sformułowania obecnie bym zmienił, gdyż kilka kwestii dzięki pogłębionej w międzyczasie wiedzy widzę obecnie inaczej. Na pewno zmieniłbym nagłówek na „Czyli o wpływie judaizmu i i hebrajskiej biblii Tanach – „Starego testamentu” – na nasz „chleb codzienny”.” Dopiero w międzyczasie zrozumiałem, że fundamentem globalizmu i ukrytego za nim NWO jest właśnie żydowska biblia a nie Talmud:
.
Wyjaśnia też biblia, dlaczego elity żydowskie, polityczne i finansowe, są rasistami:
.
A także uzasadnia depopulację gojów:
.
„Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi i nie będziesz służył ich bogom, gdyż to byłoby sidłem na ciebie.”
.
Ale wracam do szczepionek i w tym miejscu podam krótki cytat z książki wydanej w roku 1991 przez Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich:
.
„Należy przestrzec przed zbyt pochopnym rozszerzaniem liczby szczepień, nawet u dzieci zdrowych. Obserwuje się bowiem, że bardzo młode dzieci, poddane silnym, wieloswoistym stymulacjom antygenowym (bakterie i pasożyty) wykazują cechy starzenia się odpowiedzi immunologicznej. Polegają one na zmniejszeniu reaktywności komórek T w stosunku do nowych antygenów oraz zwiększeniu stężenia immunoglobulin, przy jednoczesnym patologicznym ich rozszczepieniu. Zwiększa się wtedy ilość autoprzeciwciał, zmniejsza się ilość przeciwciał swoiście reagujących. Dalszym powikłaniem nadmiernej stymulacji immunologicznej, może być rozwój białaczek i chłoniaków wywodzących się z komórek B.”
.
.
.
Co więc zmieniło się na przestrzeni ostatnich niecałych 30 lat i doprowadziło do tego, że wtedy lekarze ostrzegali przed szczepionkami, a inni dzisiaj do nich zmuszają? Ano przede wszystkim to, że w roku 1991 big pharma dopiero zaczynała przejmować kontrolę nad już nie polską medycyną i systemem ochrony zdrowia. Obecnie nimi w pełni włada, przez co wykonują one jej dyrektywy i polecenia. Dzisiaj lekarzy głoszących to samo wyśmiewa się, stawia w szeregu głosicieli „teorii spiskowych”, lub pozbawia się ich prawa do wykonywania zawodu lekarza, a w szeregach „niezależnych” publicystów ożydza się ich pomówieniami o ich domniemanym żydowskim pochodzeniu.
.
Pozostaje jeszcze kwestia – czy szczepienia są w takim razie w ogóle potrzebne i czy uodporniają na choroby zakaźne czy nie. I choć nie jestem lekarzem, mogę pokusić się o odpowiedź i na te pytania.
.
A więc, jeśli ktoś posiada silny organizm, jest po prostu zdrowy (nie zapada np. na infekcje górnych dróg oddechowych, nie dolegają mu na przemian zatwardzenia i biegunki oraz bóle podbrzusza), taka osoba absolutnie nie potrzebuje szczepień. Można próbować celowo zakazić ją wcierając w ranę zarazki – i tak nie zachoruje (jak 80 % żołnierzy Napoleona). U osób ze słabszym zdrowiem, które od czasu do czasu chorują na różne choroby, szczepionka pomoże wytworzyć antyciała na daną chorobę, ale za cenę dalszego osłabienia organizmu koktailem szkodliwych, wręcz trujących substancji i metali ciężkich w niej zawartych. Ich ilość wzrasta w organizmie wraz z ilością przyjętych szczepionek powodując dalsze jego osłabianie. Ostatecznie może dojść do sytuacji, że fatalne odżywianie się (np. dużo coca coli i  śmieci z McDonald’sa) oraz nadmiar trucizn ze szczepionek tak dalece osłabią organizm, że nawet gdy dany człowiek był zaszczepiony przeciwko np. odrze – i tak na nią zachoruje. Przykłady widzieliśmy na Białorusi, choć i w zachodniej Europie oraz usraelu (usa) także mnożą się przypadki zachorowań osób szczepionych na daną chorobę. Ukrywane są jednak przed opinią publiczną, by nie niepokoić gojów i nie podrywać w nich zaszczepionej już im wiary w dobroczynność szczepionek.
.
Kolejną sprawą jest to, o czym pisało dwóch polskich lekarzy w roku 1991 – nadmiar antygenów może w dużym stopniu osłabiać organizm i wywoływać białaczkę i chłonniaki, czyli nowotwory złośliwe. I nie ma się czemu dziwić. Naszpikowanie organizmu współczesnego człowieka dziesiątkami antygenów przeciwko różnym chorobom, z zarazkami których to chorób zaszczepieni nie mają kontaktu sprawia, że antygeny, będące w sumie niepotrzebne i „bezrobotne”, znajdują sobie inne zajęcia – np. wywołują białaczki i nowotwory złośliwe. Czymś w końcu muszą się zająć.
.
Powyższy wpis pokazuje, że naprawdę nie potrzeba posiadać ogromnej wiedzy medycznej, by uzyskać pewność w kontrowersyjnej sprawie szczepionek – są dobre czy nie, wytępiły wielkie epidemie czy nie?
.
No i właśnie – jak mogły je wytępić, skoro szczepieni np. przeciwko odrze i tak na nią chorują…
.
Ostatnia sprawa w temacie szczepień jaką jeszcze poruszę to przyczyny i zamierzone cele kampanii pro-szczepionkowej, sponsorowanej przez właścicieli big pharmy i WHO.
.
1) A więc zapewne w grę wchodzą gigantyczne zyski generowane przez właścicieli big pharmy dzięki masowej produkcji szczepionek, choć nie jest to główną przyczyną i zamierzonym celem.
.
.
2) Zapewne jednym z ważnych celów szczepień jest osłabienie zdrowia gojów (patrz – wypowiedź lekarzy z książki) i zwiększenie występowania takich chorób jak białaczki i nowotwory złośliwe. Nie dość, że na ich „leczeniu” (głównie tzw. „chemioterapią”) zarabia big pharma kolejne biliony, to przeżywalność ponad 5 lat po poddaniu się „chemioterapii” wynosi tylko kilka procent „leczonych” – czytaj – faszerowanych chemią.
.
„Jednak prawdziwy wskaźnik skuteczności chemioterapii jest od tego znacznie niższy, bo krąży wokół 2% – pacjenci z rakiem mają więc tylko 2 % szansę na przeżycie dalszych pięciu lat lub dłużej jeśli zdecydują się na chemioterapię.”
.
Nawet jeśli przytoczony powyżej wskaźnik jest zaniżony i wynosi w rzeczywistości 5 a nawet 10 %, i tak chemioterapia to niezwykle dochodowa ubojnia pacjentów. Można więc spokojnie i bez obawy popełnienia pomyłki stwierdzić, że zarówno chemioterapia, jak i wywołujące nowotwory szczepienia są  narzędziami depopulacji.
.
3) Kampania proszczepieniowa i towarzyszące jej metody narzucania obowiązkowych szczepień decyzjami administracyjnymi służą budowie, przy zachowaniu pozorów demokracji, totalitaryzmu. To już nie rodzice decydują o tym – szczepić dziecko czy nie! I już nawet dorośli nie decydują o tym – mamy dać się zaszczepić czy nie! Zostaje to odgórnie im narzucone. A za stawianie oporu grożą kary, sądy a nawet więzienie. No i oczywiście odbieranie rodzicom opornym szczepieniu dzieci praw rodzicielskich.
Mówiąc krótko – kampania proszczepionkowa służy budowie systemu totalitarnego, przy zachowaniu propagandowej fasady demokracji.
.
.
Nasza przyszłość, jeśli się nie obudzimy – terror policji szczepionkowej…
.
Tak wygląda w moich oczach sprawa szczepień, zwanych „ochronnymi”. Są one koniem trojańskim big pharmy i podległej jej współczesnej „naukowej” medycyny.
.
Kampania proszczepionkowa służy budowie, a raczej wzmocnieniu już istniejącego zachodniego totalitaryzmu (w ramach NWO) i większemu zniewoleniu gojów (przymus szczepień). Docelowo pozbawieni zostaną prawa decydowania o sobie nawet w sprawach własnego zdrowia. W Polsce już tak jest, w Niemczech nasilają się głosy domagające się wprowadzenia szczepień przymusowych. Ponadto przy pomocy szczepień realizowany jest program depopulacji (zabijanie gojów na raty nowotworami – jednym z efektów nadmiaru szczepień). No i zarabia się przy tej okazji na durnych gojach biliony – za szczepionki i dodatkowe chemiotarapie.
.
Tylko głupi nie skorzystałby z takiej okazji – wydoić od gojów biliony, miliony ich samych przedterminowo wpędzić do grobów, a resztę trzymać terrorem w posłuszeństwie.
.
.
opolczyk
.
.
.

2 komentarze do “Jeszcze raz o tzw. „szczepieniach ochronnych” – koniu trojańskim big pharmy i podległej jej współczesnej „naukowej” medycyny…

  1. Pingback: Socjopaci doktoży(dzacze) Ziemiński i Głogoczowski w amoku podkopują siebie i swą robotę dla żydłactfa « Grypa666's Blog

  2. Pingback: Drowi Głogoczowskiemu ws. “„Grypa666” czyli medyczne – i anty-medyczne – usiłowania depopulacji świata” | Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina

Możliwość komentowania jest wyłączona.