Na łonie Natury – szlakiem starych drzew…

.

.

Tym razem zamieszczam wpis niejako relaksacyjny, całkowicie wolny od polityki. Będzie głównie o starych Dębach i Lipie…
.
Znajomy, Darek, któremu zawdzięczam m.in. relację z tegorocznej Rękawki (https://opolczykpl.wordpress.com/2019/04/24/migawki-z-rekawki/) podesłał mi kolejną relację, tym razem z jego wakacyjnej wyprawy na Pomorze, którą można by nazwać szlakiem starych drzew – Dębów i Lipy. Podesłał też załączone zdjęcia:
Oto, co do mnie napisał:
.
„(…)
W tym roku udało mi się wraz z żona i córką pojechać na wakacje nad morze, a że lubimy odwiedzać miejsca mające ciekawą historię to udaliśmy się na pomorze zachodnie – Wolin i okolice. Skupię się jednak na tym, o czym wspominałem wcześniej – nasze wspaniałe stare Dęby….i jedna Lipa. Jak już widziałeś na zdjęciach wcześniejszych – posiadam w kuferku kawałki kory takich dębów jak najstarszy w Polsce – Dąb Bolesław z Bagicza czy Dąb Prastary znajdujący się w miejscowości Wapnica. Swoją drogą, zobacz jak ma pięknie skręcony pień.
.
.
.
Znajduje się tam również Dąb Perun, którego posiadam żołędzie. Z Dębem Prastarym wiąże się dość smutna historia ponieważ próbowano go spalić.
.
.
.
Kiedy pojawiliśmy się na miejscu i zacząłem robić zdjęcia  – mieszkańcy wyrośli jak spod ziemi i do nas z pytaniami skąd, po co, dlaczego itd. Jeden z mieszkańców opowiedział, że podpalono go przypadkiem, kiedy to jacyś alkoholicy zostawili niedopałki papierosa….tyle że był on wtedy zabetonowany od środka. Bardzo dziwna atmosfera szczególnie po tym, jak spostrzeżono na mojej piersi figurkę Świętowita – przesyłałem Ci również Jego zdjęcia. Udało mi się podnieść z ziemi kawałek kory Prastarego co bardzo mnie cieszy. Kawałek dalej – może 100 metrów – rośnie Dąb Perun – tyle, że na ogrodzonej posesji
.
.
… a właściciele niestety nie byli zainteresowani rozmową z nami na temat wejścia na teren posesji i zrobienia kilku zdjęć. Cóż – udało mi się tylko kilka żołędzi zebrać przekładając rękę pod ogrodzeniem. Zrobiłem też tylko 2 zdjęcia bo atmosfera z chwili na chwile była coraz gęściejsza.
Z Wapnicy pojechaliśmy do miejscowości oddalonej ok 2 km – Lubin. Rośnie tam również piękny i okazały Dąb lecz nie ma nadanego imienia.
.
.
Rośnie tam za to przepiękna ogromna Lipa o imieniu Babki Proszalne.
.
.
.
Podwójny pień i bardzo rozrośnięta korona. Rośnie na terenie kościoła ale wejść można żeby się z nią „przywitać”. Jej korę również podniosłem z ziemi i ma swoje miejsce w kuferku. Po chwilowym przystanku w jej cieniu poszliśmy pospacerować po lesie – zaczyna się ok 50m od kościoła. Jakież było nasze zdziwienie gdy okazało się, że tuż za granicą lasu znajduje się….cmentarz. Jak widać na zdjęciach – właściwie jego pozostałości. Matka Natura z każdą chwilą pochłania go bardziej. Mogiły bez żadnych imion czy choćby znaków umożliwiających identyfikację ale przypuszczam, że to jeden z ewangelickich cmentarzy więc…..jak można o niego dbać, choć jest tak blisko kościoła.
.
.
.
Wróciłem do kościoła aby zapytać proboszcza, jednak przez zamkniętą kratę usłyszałem tylko – ” nie powinno mnie to interesować”. Cóż…prawdziwie chrześcijańskie podejście do bliźniego.
Oczywiście podczas pobytu tak blisko Bagicza – ok 45km – nie mogliśmy nie odwiedzić tego, który widział i słyszał najwięcej. Dąb Bolesław.
.
.
.
.
Tak na marginesie – wyjątkowo nie trafione imię. Czyż to nie Chrobry wybijał zęby, łamał członki i mordował pogan, którzy choćby w postu nie przestrzegli w jeden dzień ? Może nie Chrobry a jego ludzie ale przecież z jego polecenia. Nieważne. Są Dąb Bolesław….bardzo bolesny widok – zresztą widać czemu na zdjęciach. Spoczywa już powalony przez wiatr. Podobno jego korzenie podważyła rosnąca tuż obok brzoza. Teraz oboje spoczywają jedno przy drugim wtuleni jak kochankowie. Możesz zobaczyć również na zdjęciach. Przyznam, że boli patrzenie na tego, który pamięta ostatnie prawie 800 lat, a który nie zapamięta już nic więcej. Na szczęście znalazłem miejsce pod ogrodzeniem, gdzie dało się przecisnąć rękę – nie bez drobnych obrażeń ale co tam – i pożegnać „starego Przyjaciela”. Podniosłem również kawałek kory – tak Jego jak i brzozy i teraz spoczywają razem w jednej przegródce kuferka.
A kuferka strzegą Dawni Bogowie. Mokosz…Swaróg….Perun i Weles. Taki mój kawałek Słowiańskiego świata w moim mieszkaniu.
.
.
.
.
Nie jeden zapyta czy jestem jakimś maniakiem lub daje się porwać modzie. Nie nie jestem. Najzwyczajniej w świecie jet mi to bliskie i takie naturalne dla mnie, że nie zastanawiam się nawet nad tym. To jest takie….moje.
Podczas tych wakacji miałem okazję podziwiać inne wiekowe drzewa – jak chociaż dwa Platany rosnące obok latarni morskiej w Świnoujściu. Są piękne jednak….dąb czy lipa….. jakoś tak głęboko we mnie są zakorzenione.
Wiem, że opis jest bardzo chaotyczny ale starałem się jak mogłem 🙂
Pozdrawiam
Dariusz
.
.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
.
Serdecznie dziękuję Darkowi za jego relację i zdjęcia! Jak widać po nich, urlop/wczasy można wykorzystać i po to, aby nawiązać bliższy kontakt z Naturą/Przyrodą i słowiańską kulturą przez urządzenie wycieczki szlakiem prastarych drzew. Tu dodam (o czym Darek napisał mi w innym mailu), że figurki bogów strzegących kuferka z korą Dębów to prezent od jego żony i córki. Brawo obie Białki/Panie! To prawdziwie słowiańska, piękna postawa.
.
Do relacji Darka dodam kilka uwag od siebie. Dąb Prastary faktycznie został podpalony w 2015 roku – i chyba nie był to przypadek. W Polsce była cała seria podpaleń starych Dębów. „Napoleona” podpalano kilka razy, ostatecznie i „skutecznie” podpalono go w 2010 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_Napoleon). Dąb Cygański spłonął w 2012 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_Cyga%C5%84ski). „Chrobry” także był podpalany kilkakrotnie, ostatni raz w 2014 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_Chrobry). A „Mieszko” podpalony został w tym roku – 2019 (https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_Mieszko_I). Podpalenie „Prastarego” wpisuje się w ten schemat.
A kim mogą być podpalacze? Ważną wskazówką jest to, że poganie, Słowianie czcili i czczą stare dęby i nigdy ich nie podpalali.
.
Natomiast wspomniany przez Darka Dąb Bolesław zwalony został przez wichurę w 2016 roku.
.
Zamieszczam kilka jego fotek, gdy jeszcze stał i jedną, gdy już powaliła go wichura:
.
.
.
.
.
Nie wnikam w spory, czy „Bolesław” miał 800, czy tylko 400 lat. Był Dębem nazywanym u nas „pomnikowym”. W czasach pogańskich byłby Dębem Świętym, a nie tylko „pomnikiem przyrody”. Oczywiście, że nadanie mu imienia Bolesław ku upamiętnieniu Chrobrego to hipokryzja i zwykłe cyniczne szyderstwo. Wszak to właśnie „Chrobry” nakazał masowo rąbać i palić święte gaje i święte dęby. Był wściekłym prześladowcą słowiańskiej kultury, wierzeń i tożsamości. Wiki zachwala go np. za założenie w 1000 roku biskupstwa w Kołobrzegu. Szkoda, że nie dodała, iż tego biskupa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinbern) Pomorzanie wypędzili ok. roku 1007. A z nim okupacyjne wojska Chrobrego, zrzucając w ten sposób zależność od skatoliczonych Piastów. Jeszcze cały wiek, trzy-cztery pokolenia, żyli jako wolni poganie, do czasów innego Bolesława, kolejnego piastowskiego sługusa rzymskiej szubienicy, Krzywoustego, który Pomorze najechał, podbił i narzucił mu nadjordańskie gusła.
.
A swoją drogą – gdy oglądam na zdjęciach pokrytego mchem i powoli murszejącego, powalonego przez wichurę „Bolesława”
.
.
…widzę w nim alegorię powalonego przez krystowierczą wichurę historii Bolesława Zapomnianego (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/231607,1,zniknal-wmrokach-sredniowiecza.read), wymazanego z naszej historii decyzją biskupów. Jedynego Bolesława z dynastii piastowskich renegatów (i w ogóle jedynego Piasta), który pozostał wierny Słowiańskim Bogom. Za co właśnie nam go z historii wymazano.
.
O incydencie z cmentarzem protestanckim i odpowiedzi otrzymanej przez Darka („nie powinno to go interesować”) powiem krótko – widać, jakie to „wartości krześcijańskie” mają katolicy. Natomiast o nieomal wrogiej wobec niego postawie mieszkańców przy Dębie Prastarym mogę powiedzieć ze smutkiem – oto do czego prowadzi „krystianizacja” – wywołuje u skatoliczonych ludzi podejrzliwość, wręcz wrogość do własnej kultury i własnych korzeni. Hoduje duchowych rozbitków i renegatów…
.
Ale wracam do Dębów…
.
Choć rosną w Polsce „dęby pomnikowe”, nie mogą równać się z Dębem rosnącym na Północnym Połabiu, na terenie wschodnich Niemiec. Niestety nie ma On imienia (w Niemczech drzewom nie są one nadawane). Ale jako pierwszy okaz Natury w historii Niemiec  uznany został MONUMENTEM PRZYRODY. I faktycznie jest monumentalny. Liczy sobie ok. 850-900 lat. Jako młody dąbczak pamięta więc ostatnie lata wolnej połabskiej Słowiańszczyzny. Na wyskości ok. 1,5 metra obwód jego pnia wynosi ok. 12 metrów, a średnica ok. 4 metry. Pień nie ma żadnych ubytków. Jest zdrowy i silny – jak Słowianin…
.
.
.
.
Moim marzeniem jest, aby przyszłe pokolenia Polaków doczekały też takich Dębów. I aby w ich cieniu odprawiane były prastare, słowiańskie obrzędy. A także, by nie były stare Dęby „pomnikami przyrody”, a po prostu  Świętymi Dębami
.
.
opolczyk
.
.
PS
.
Od innego znajomego otrzymałem zdjęcie jego „Kupiszcza” w jego gabinecie:
.
.
Są w nim posążki Swaroga, Peruna i Welesa.
Kultura słowiańska nie ginie…
.
.
.