Ciekawy blog…

.


.
Postanowiłem jednak zareklamować oddzielnym wpisem blog Wiesława Liźniewicza. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, o tym blogu poinformował mnie „Metro”. Napisał do mnie:
.
Andrzej,
.
Zobacz, gosciu fajne teksty pisze: https://bb-i.blog/
.
Blog powstal niedawno, w lipcu tego roku. Do tej pory przejrzałem kilka tekstów. Są dobre, choć autor popełnia jednak błędy. Np. krótki tekst pt: „Nic nowego” kończy tak:
.
„Teodor Jeske-Choiński w swojej książce “Historia Żydów w Polsce” pisze: “Julian Ochorowicz twierdzi, że w etyce egipskiej, w ‘Księdze Umarłych’, znajdują się najwyraźniej sformułowane przykazania, ‘których część później ogłosił Mojżesz Żydom, zastosowawszy je do warunków uciekającego z Egiptu ludu i do potrzeb z jego charakteru wynikających.’
.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Mojżesz czerpał ze źródeł wiedzy egipskiej. Był przecież mężem Egipcjanki, Sefory, córki kapłana, i jako zięć i uczeń egipskiego mędrca, miał dostęp do tajemnic jego wiedzy.”
https://bb-i.blog/2019/07/05/nic-nowego/
.
Tymczasem Mojżesz to postać fikcyjna, co wykazali izraelscy naukowcy:
.
„Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.
.
Telawiwski dziennik „Ha´aretz” opublikował poważny artykuł znanego archeologa, autora dzieł o historii starożytnego Bliskiego Wschodu, prof. Zeeva Herzoga, który twierdzi, że sto lat badań archeologicznych w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii nie potwierdza biblijnego opisu wydarzeń. Poważne autorytety z tej dziedziny, archeolodzy i historycy, powiadają niemal jednogłośnie, że w kołach naukowych od dawna dyskutowane są rozbieżności między archeologicznymi wykopaliskami a tekstem Księgi nad Księgami. – Niestety, wokół wniosków, które należałoby wysnuć, panuje ogólna zmowa milczenia – twierdzi prof. Israel Finkelstein z uniwersytetu w Tel Awiwie. – Społeczeństwu trudno jest rozstać się z mitami, które przez liczne pokolenia kształtowały jego światopogląd.
.
Jednym z najbardziej wiarygodnych źródeł historycznych są egipskie papirusy i inne wykopaliska znad Nilu. Żadne z nich nie wspomina ani niewolniczej pracy Żydów, ani fascynujących dziejów Mojżesza. Starożytni Egipcjanie wspominali jedynie obcych pasterzy, którzy w okresach suszy wędrowali ze swoją trzodą na pastwiska w delcie Nilu. W Księdze Wyjścia znajdujemy szczegółowe sprawozdanie zarówno z pertraktacji Mojżesza z faraonem jak i z wędrówki Izraelitów przez pustynię Synaj, w drodze do Ziemi Obiecanej. Mimo iż archeolodzy brytyjscy, amerykańscy i niemieccy usilnie szukali od połowy XIX stulecia jakichkolwiek śladów tej wędrówki, nie dokopali się niczego. Nie udało się również ustalić, gdzie znajduje się Góra Synaj, na szczycie której Jahwe przekazał Mojżeszowi kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami.
(…)
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
Tu jeszcze od siebie dodam – opisane w żydo-bibli powierzenie przez jego matkę Mojżesza jako niemowlęcia wodom Nilu w koszyku z trzciny uszczelnionym żywicą i smołą to zwykły plagiat z legendy o Sargonie:
.
„(…) Narodziny i dzieciństwo Sargona znane są tylko z legendy, która mówi, że został on zrodzony w Azupiranu (mieście Szafranu) przez niepokalaną dziewicę – kapłankę, która ułożyła niemowlę w trzcinowym koszyku uszczelnionym asfaltem i powierzyła nurtom rzeki. Dziecko zostało odnalezione przez człowieka odpowiedzialnego za nawadnianie ogrodów, imieniem Akki (Aqqi), który wychował je na ogrodnika. Wkrótce bogini Isztar uczyniła z Sargona króla Akadu. Legenda ta (bardzo przypominająca losy Mojżesza) pochodzi prawdopodobnie z czasów króla Asyrii Sargona II z VIII wieku p.n.e. lub późniejszych, a więc powstała ok. 1600 lat po czasach Sargona Wielkiego.
(…)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sargon_Wielki
.
Faktycznie w tzw. „Dekalogu” są zwroty wzięte z egipskiej księgi zmarłych:
http://www.archiwum-tajemnic.pl/teologia/600-moj%C5%BCesz,-dziesi%C4%99%C4%87-przykaza%C5%84-i-wp%C5%82ywy-egipskie.html
.
A w biblijnym tzw. „prawie mojżeszowym” znajdziemy zwroty żywcem zerżnięte z Kodeksu Hammurabiego – np. „oko za oko, ząb za ząb”.  Autorzy żydowskiej biblii pełnymi garśćmi czerpali z dorobku innych ludów i cywilizacji.
.
Tu pozwolę sobie na dygresję. Jedno z dekalogowych przykazań rzekomo otrzymanych od Jahwe i przekazanych przez Mojżesza ludowi wybranemu mówi „nie kradnij”. A przecież krótko wcześniej w tejże biblii, przy okazji wyssanego z palca „wyjścia z Egiptu” czytamy:
.
“Synowie Izraela uczynili według tego, jak im nakazał Mojżesz, i wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób [Izraelici] złupili Egipcjan.”
Wj 12, 35-36
.
Jahwe usposabia Egipcjan życzliwie do żydowskich niewolników, ci u Egipcjan pożyczają złoto srebro i szaty, po czym w nocy uciekają. Tu jeszcze dodam – a ekspedycję karną faraona, ścigającą złodziei, tenże Jahwe wytopił w Morzu Czerwonym. Z pomocą Jahwe okrali więc żydzi Egipcjan. A chwilę później Jahwe daje im przykazanie – nie kradnij? Toż to się kupy nie trzyma!
Jeszcze większą wątpliwość budzi przykazanie „nie zabijaj”. Jak wiemy z biblii, znudzeni oczekiwaniem na Mojżesza Izraelici uczynili sobie posąg cielca (egipskiego Apisa) i oddawali mu pokłony. Gdy wracający ze szczytu góry z tablicami po pachą Mojżesz to zobaczył, rozbił tablice, po czym wydał z polecenia Jahwe rozkaz:
.
“I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: “Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego”. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów”
Wj 32, 27-28
.
A co z przykazaniem nie zabijaj? Zresztą, już po powtórnym otrzymaniu od Jahwe tablic z dekalogiem – z przykazaniem nie zabijaj – wielokrotnie z rozkazu tegoż Jahwe (a często z jego czynną pomocą) eksterminowali Izraelici całe królestwa w Kanaanie. Opisy tych czystek etnicznych w postaci cytatów z biblii opublikowałem tu:
https://opolczykpl.wordpress.com/biblia-ksiega-zbrodni-2/
.
To po co więc było to przykazanie – nie zabijaj? Jest też przykazanie „nie cudzołóż”. Dziwne to, bo gdy Sara, żonka protoplasty „narodu wybranego”, Abrama/Abrahama, za sprawą męża w Egipcie cudzołożyła w łożu Faraona, nie tylko nie spotkała jej kara, a wręcz przeciwnie – dzięki jej cudzołożeniu ona i Abraham dorobili się ogromnego majątku. Oboje – sutener żony i cudzołożnica nie ponieśli żadnej kary. Ukarany został za to niczemu niewinny faraon, który nie wiedział, że Sara jest żoną Abrahama:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/07/17/slowo-boze/
.
Wygląda na to, że cudzołożenie w czasach Abrahama nie było jeszcze grzechem. Lub, że nie było grzechem, kiedy „wybrańcy” Jahwe cudzołożeniem osiągali zyski na gojach.
Kolejna sprawa –  prawo mojżeszowe (będące rozwinięciem „przykazań bożych”) nierząd karało śmiercią. Ale też nie zawsze. Rzeź mieszkańców Jerycha ominęła nierządnicę Rachab i jej rodzinę:
.
Nierządnicę Rachab, dom jej ojca i wszystkich, którzy do niej należeli, pozostawił Jozue przy życiu. Zamieszkała ona wśród Izraela aż po dzień dzisiejszy, ponieważ ukryła wywiadowców, których wysłał Jozue, by wybadali Jerycho”
Joz 6, 17-21
.
Jedynie więc nierządnica Rachab z rodziną, w nagrodę za zdradę swoich i służenie Izraelitom ocalała. Ta metoda stosowana jest do dzisiaj – kto zdradza swoich i służy im, ten biedy nie zazna.
.
Krystowiercy i żydzi (wyznawcy judaizmu) twierdzą, że dekalog był pierwszym kodeksem etycznym/moralnym w historii. Jest to oczywista nieprawda. Owe „przykazania boże” były jakby wstępem do prawa mojżeszowego, które na kartach „Księgi wyjścia” podane jest bezpośrednio po „Dekalogu”, oraz ponownie w „Księdze powtórzonego prawa”. Prawo mojżeszowe dotyczyło różnych aspektów życia, niekiedy było wręcz śmieszne i małostkowe, ale zawierało również kary za uczynki sprzeczne z dekalogiem i go łamiące. Tak więc łamanie owych przykazań było surowo karane sankcjami wyszczególnionymi w „prawie mojżeszowym”. Był więc „Dekalog” uzupełniony prawem mojżeszowym w sumie kodeksem karnym (z sankcjami spisanymi w prawie mojżeszowym), przez co z etyką/moralnością nie miał nic wspólnego. Bo jeśli ktoś nie kradnie, nie cudzołoży czy nie zabija tylko dlatego, gdyż grożą za to sankcje, wcale nie jest człowiekiem etycznym/moralnym.
Tanach, żydowską biblię, będącą równocześnie krystowierczym „Starym testamentem” nazwać można bez przesady żydowskim samouczkiem mówiącym o tym, jak traktować gojów, jak ich oszukiwać, okradać, jak nagradzać tych, którzy żydom służą zdradzając swoich. Jej uzupełnieniem i rozwinięciem w tych kwestiach jest Talmud. Z tą różnicą jedynie, że Talmud nie zawiera opisów zmyślonych zdarzeń, a zwięzłe krótkie orzeczenia (https://www.salon24.pl/u/prognozydocenta/839783,n-i-e-dla-talmudyzacji-polskiego-prawa). Ale wszystkie te orzeczenia za podstawę mają biblijne zmyślone „wydarzenia”. Gdyby w niej nie było opisów, w których żydzi bezkarnie z pomocą Jahwe oszukują, wyzyskują, okradają a nawet masowo mordują gojów/pogan, nie byłoby tych orzeczeń w Talmudzie.
.
To tyle odnośnie fikcyjnego Mojżesza, biblii i tekstu „Nic nowego”.
Ale nie kończę wątku o blogu Wiesława Liźniewicza. Ciekawy jest też jego tekst pt: „Polska czy Polin”. Jest w nim dużo informacji, które najkrócej określić można tak: Żydzi w Polsce/Polin „wczoraj i dziś”.
.
https://bb-i.blog/2019/08/26/polska-czy-polin/
.
Mało kto wie o podanej tam informacji, że po wizycie ekipy Tuska w Jerozolimie:
.
„W czerwcu 2011 roku premier Donald Tusk skierował do wojewodów tajne zarządzenie, by w trybie administracyjnym oddawali „mienie żydowskie” zgłaszającym się „spadkobiercom”, nie mającym dokumentów umożliwiających przeprowadzenie postępowania sądowego.”
https://bb-i.blog/2019/08/26/polska-czy-polin/
.
Nie powinno nas dziwić takie postępowanie Tuska. Jak podał dziennik Arutz Sheva: „…dziadek Donalda Tuska był polskim Żydem, służącym w armii Hitlera”. A o Kwaśniewskim/Stolzmanie autor napisał:
.
„Kwaśniewski, naciskany przez żydowskie lobby, zawetował przyjętą przez Sejm 11 września 2001 roku ustawę reprywatyzacyjną, bo ograniczała ona osoby z niej korzystające do polskich obywateli.”
.
Od siebie dodam – a w Jedwabnem publicznie i bezczelnie przeprosił pobratymców w imieniu Polaków o zbrodnię, z którą Polacy nie mieli nic wspólnego.
.


.
Odnośnie zaś zaszłości historycznych pisze autor:
.
„Książę wielkopolski Mieszko III Stary (1122-1202) przekazał Żydom dzierżawę ceł granicznych i prawo ustalania ich wysokości. Może ktoś zapytać: dlaczego ci pierwsi władcy byli tak szczodrzy wobec obcych a tak surowi wobec swoich? Tamtym władcom, podobnie jak współczesnym, zawsze brakowało pieniędzy. Musieli pożyczać.”
.
Tu dodam – Mieszko III Stary oddał też żydom (wtedy byli wspólnotą religijną a nie narodem we współczesnym tego słowa znaczeniu) mennicę książęcą w dzierżawę. I to za jego „kadencji” pojawiło się po raz pierwszy u Piastów zjawisko tzw. „psucia pieniądza” – monety ze srebra zawierały po prostu coraz mniej kruszcu, niż zawierać powinny.
https://bitcoin.pl/pieniadz-w-polsce-piastowie/
https://www.rp.pl/artykul/120753-Blogoslawienstwo-Mieszkowi.html
.
Tu nasuwają się pytania: kto wpadł na pomysł psucia pieniądza – Mieszko, czy dzierżawcy mennicy? I ile im Mieszko z zysków z tego procederu odpalał? No i czy mając dostęp do mennicy i srebra nie dorabiali sobie na boku, bez wiedzy księcia, np rozcieńczając srebro cyną?
.
Jedynie duże zastrzeżenia mam do akapitu odnoszącego się do okresu powojennego:
.
„Okres powojenny to czas całkowitej dominacji Żydów w Polsce. Nastąpiło połączenie sił Żydów przedwojennych z KPP i tych przybyłych wraz z Armią Czerwoną. Używając języka zapaśniczego, można by powiedzieć, że Żydzi uchwycili Polaków w podwójnym nelsonie. Ta dominacja trwa od 1948 roku, od powstania PZPR, do 1956 roku. Po śmierci Stalina w 1953 roku rozpoczyna się w łonie PZPR walka frakcyjna „żydów” z „chamami”, czyli frakcji „Puławy” z frakcją „Natolin”. Nie wszyscy „puławianie” byli pochodzenia żydowskiego. Byli wśród nich dawni PPS-owcy. m.in. Józef Cyrankiewicz, Henryk Jabłoński, Oskar Lange, Adam Rapacki. We frakcji „Natolin” nie było osób pochodzenia żydowskiego. Od 1956 do 1968 postępuje marginalizacja frakcji puławskiej zakończona marcem 1968 roku. Frakcja natolińska dominuje w życiu politycznym PRL-u. Po 1957 roku Żydzi zaczynają penetrować niektóre Kluby Inteligencji Katolickiej i występują jako ugrupowanie pod nazwą „lewicy laickiej”. W 1976 roku powstaje KOR, do którego trafiają resztki „puławian”. Mamy więc pod postacią KOR-u kontynuację Bundu. Rządy Gierka można uznać za rządy narodowo-komunistyczne i jako takie nie mogły długo trwać. Żydzi wykorzystali „Solidarność” do odbudowania swoich wpływów. Szybko pojawili się w Stoczni Gdańskiej „doradcy” typu Geremka i jemu podobni. Stan wojenny był tylko etapem na drodze do Okrągłego Stołu. Wśród doradców NSZZ „Solidarność” ponad 80% stanowili Żydzi, więcej niż po stronie rządowej. Cały ten Okrągły Stół to praktycznie układ Geremek – Jaruzelski. W Magdalence doszło więc do historycznego pojednania „żydów” z „chamami” kosztem narodu polskiego. Kiszczak przekazał władzę żydokomunie w zamian za ochronę „chamów” przed lustracją, dekomunizacją i rozliczeniem ich zbrodni.”
.
Ja oceniam ten okres w kilku aspektach całkiem inaczej.
.
„Okres powojenny to czas całkowitej dominacji Żydów w Polsce (…). Ta dominacja trwa od 1948 roku, od powstania PZPR, do 1956 roku.”
.
Dominacja żydowska nie zaczęła się dopiero od 1948 roku i utworzenia PZPR. Już pod koniec 1944, po depeszy gen. Berlinga do Stalina, w której pisał, że przysłana przez niego do Polski „międzynarodówka trockistów” morduje Polaków, właśnie owa „międzynarodówka” doprowadziła do „zesłania” go do Moskwy na studia.
.
„Od 1956 do 1968 postępuje marginalizacja frakcji puławskiej zakończona marcem 1968 rok.”
.
Marginalizacja szerokiego zaplecza frakcji puławskiej po marcu 68, który był żydowską prowokacją wobec Gomułki, uległa jeszcze nasileniu. To właśnie na fali marca 68 władze usuwały z funkcji i stanowisk w partii, wojsku, SB, szkolnictwie uniwersyteckim itp. tysiące Żydów, a nawet pozwoliły im na opuszczenie Polski, czego jednak skutkiem była utrata polskiego obywatelstwa. Lech Kalkstein/Kaczyński przywrócił obywatelstwo polskie 15 tysiącom tamtych „wychodźców”!
http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/warto-przeczyta/2584-stracilismy-przyjaciela
.
Obszerniej o marcu 68 pisałem tu;
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/03/09/marzec-1968/
.
Tu pozwolę sobie na obszerniejszą dygresję odnośnie tzw. „zakrętów” historii w dziejach PRL. Kto z „patriotów” nie zna tych dat: czerwiec 56, marzec 68, grudzień 70, czerwiec 76, sierpień 1980. Zacznę ich analizę nie pokolei, a od czerwca 76, gdyż dzięki książkom A. Siwaka ten „zakręt” jest najlepiej znany. A. Siwak pisał o czerwcu 1976 tak (tu uwaga – w tekście podana jest błędna data 11 czerwca 1978 rok; naturalnie był to rok 1976):
.
“(…) 4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy “przeginają” niepotrzebnie temat.
.
Absorbowały mnie sprawy związków zawodowych, problemy budownictwa i praca mojej brygady. Dlatego nie analizowałem informacji otrzymanej od przyjaciela i nie przywiązywałem dużej wagi do tego tematu. Ten jednak dał mi kolejną notatkę, z której wynikało, że 4 marca 1972 roku ponownie zwołano Centralny Komitet Żydów w Polsce. W czasie tego spotkania zajmowano się osobami narodowości polskiej, zajmującymi kluczowe stanowiska w administracji państwowej, partyjnej i wojskowej.
.
Najogólniej rzecz biorąc Żydzi podzielili ludzi sprawujących władzę na swoich i obcych. Postanowiono odsuwać od władzy i z życia społecznego ludzi nieżyczliwych Żydom. Nadal jednak dość chłodno odnosiłem się to tych wiadomości. Poważnie zainteresowałem się sprawą dopiero po otrzymaniu kolejnej informacji mówiącej o nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium Centralnego Komitetu Żydów, w dniu 11 czerwca 1978 roku, w którym zasiadały osoby, które jednocześnie pełniły wysokie funkcje w polskim rządzie i w Biurze Politycznym PZPR. Rozpatrywano tam sprawę podwyżek cen na artykuły żywnościowe, w tym mięsne aż o 80%. W czasie obrad tego żydowskiego prezydium padły tam słowa: “Trzeba potrząsnąć drzewem, żeby spadły zepsute owoce”. Tymi “zepsutymi owocami”, które chciano strząsnąć z drzewa mieli być Gierek i Jaroszewicz.
.
Wytypowane zostały zakłady, w których dojdzie do rozruchów, a więc będzie to “Ursus” i radomski “Walter” oraz “Naftoremont”. Oszołomiony tą informacją z początku nie mogłem uwierzyć, że możliwe jest takie manipulowanie załogami robotniczymi. Jednak po dwóch dniach słyszę w Sejmie jak Premier Jaroszewicz mówi: Mięso i jego przetwory zdrożeją o 69%, a drób o 300%, oraz, że towarzysz Pierwszy Sekretarz Edward Gierek popiera te podwyżki.
.
Następnego dnia po wystąpieniu Premiera Jaroszewicza, tj. 25 czerwca dochodzi do fali strajków i protestów w Radomiu, Ursusie i Płocku. 26 czerwca odbywa się telekonferencja Edwarda Gierka z Pierwszymi Sekretarzami Komitetów Wojewódzkich PZPR. Gierek mówi: “Uważam, że w ciągu dnia jutrzejszego i w poniedziałek muszą odbyć się we wszystkich miastach wojewódzkich masowe wiece. Nawet po sto tysięcy ludzi, muszą to być ludzie dobrani. W oparciu o dobrany materiał muszą towarzysze powiedzieć, że nie popierają metod chuligańskich i narzuconej woli niewielkich grup. Towarzysze, jest to potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze. Jeśli tego nie zrobicie to będę musiał się zastanowić.”
http://www.bibula.com/?p=19583
.
Streszczę powyższe, gdyż świetnie obrazuje to metody żydowskich prowokacji:  w 1976 roku Żydzi (po obaleniu Gomułki w 1970 roku odzykali już wiele stanowisk w partii i rządzie) przekonali Gierka i Jaroszewicza do konieczności wprowadzenia dużej podwyżki cen. Ale wcześniej już wytypowali zakłady, w których ma dojść do strajków i protestów. Po ogłoszeniu podwyżki żydowscy prowokatorzy w wyznaczonych zakładach faktycznie wywołali w nich strajki.
Marzec 68 był oczywiście taką samą ich prowokacją wymierzoną w Gomułkę, tyle że wykorzystano do niej naiwnych studentów. Nie powiodła się, powtórzono więc ją na szerszą skalę, ale tym razem z wykorzystaniem robotników, w grudniu 1970. To nie było spontaniczne wystąpienie polskich robotników – to była żydowska prowokacja. Tym razem udała się – Gomułka musiał ustąpić ze stanowiska I sekretarza PZPR. Taką samą prowokacją były przelewające się już w czerwcu i lipcu 1980 strajki, ukoronowane sierpniowym strajkiem w stoczni gdańskiej i powstaniem żydowsko-watykańskiego konia trojańskiego – Solidarności (o tym za chwilę).
Nie posiadam natomiast żadnych wiarygodnych informacji dotyczących czerwca 56. Być może był faktycznie polskim patriotycznym zrywem. Ale nie wykluczam możliwości, że celowo został sprowokowany. Jak wiemy, w ZSRR za Chruszczowa, po 1953 roku nastąpiła liberalizacja i „destalinizacja” (czyli odżydzenie systemu władzy). W PRL, rządzonym wówczas nadal przez żydo-komunę, gdzieś od 1955 roku represje nieco zelżały, a nawet zaczęto, choć powoli i pojedynczo, wypuszczać przedterminowo z więzień skazanych na długoterminowe kary więzienia członków opozycji  i zbrojnego podziemia. Do władz docierały nasilające się w różnych środowiskach w Polsce głosy o konieczności liberalizacji systemu na wzór ZSRR. Nasiliły się one po „tajnym referacie” Chruszczowa (https://dzieje.pl/aktualnosci/tajny-referat-chruszczowa-o-kulcie-jednostki-i-zbrodniach-stalina-0) i po śmierci Bieruta (marzec 1956), zmarłego (otrutego?) w Moskwie. Nie jest wykluczone, że chcąc nie dopuścić do „destalinizacji” w Polsce, żydo-komuna sprowokowała czerwiec 56, po czym urządziła krwawą jatkę, by Polakom wybić „destalinizację”, czyli odżydzenie władz, z głów. Niestety nie wiem, który z tych domysłów jest bliższy prawdy.
.
Dziwi mnie natomiast, jak niewielu Polaków pamięta jeden z dwóch najważniejszych „zakrętów historii” PRL, zrobiony przez Polaków. Mam na myśli „zakręt”, który wyniósł do władzy niedawnego więźnia żydo-komuny, Władysława Gomułkę, czyli tzw. „polski październik” 1956. Na wielkim wiecu w Warszawie Władysław Gomułka mówił o Polsce, patriotyzmie i socjalizmie. Niejednego zdziwić może to właśnie, że Gomułka mówił o patriotyzmie i socjalizmie. Otóż bycie socjalistą nie wyklucza bycia patriotą. W tym samym tekście (Polska czy Polin) czytamy:
.
„Poseł Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysław Niedziałkowski odpowiedział Grunbaumowi:
.
Stanowczo, zupełnie kategorycznie, z całym spokojem i zupełnie czystym socjalistycznym sumieniem odrzucamy wszystkie te koncepcje, które chciałyby z Państwa Polskiego uczynić wspólną własność Polaków i Żydów (…). Zachować musimy konieczną zasadę ogólną, iż Państwo Polskie jest państwem tylko polskim.”
.
Jak widzimy, można być patriotą polskim i socjalistą równocześnie! Tu jeszcze chcę zwrócić uwagę na ogrom tłumów w Warszawie wtedy, w październiku 1956:
.


.
Dorównywały tłumom podczas tzw. „pielgrzymki” Wojtyły w 1979 na tym samym Placu Defilad.
Dokonania Gomułki dla Polski są niewątpliwe. Wywalczył dla niej duży zakres autonomii od ZSRR, przynajmniej w polityce wewnętrznej. Stopniowo wycinał „puławian”. Wypłacił rządom zachodnim, zwłaszcza władzom usraela odszkodowania za znacjonalizowane po wojnie majątki będące w II RP w obcych rękach. U schyłku rządów doprowadził do ratyfikacji przez władze RFN traktatu uznającego nienaruszalność granicy na Odrze i Nysie (Watykan dopiero z poślizgiem dwóch lat także uznał ten traktat za obowiązujący i „przerobił” wcześniejszy kształt kościelnych diecezji, oraz powołał nowe, „polskie” diecezje na Ziemiach Odzyskanych). Za Gomułki przyspieszenia nabrało budownictwo mieszkaniowe, ponadto budowano tysiącami szkoły, szpitale, zakłady pracy. I to dopiero za niego ostatecznie zapędzono kościół do krucht: ze szkół usunięto tzw. „lekcje religii”, zlikwidowano (uprawiające indoktrynację wśród dzieci) przyklasztorne przedszkola (sam miałem pecha chodzić do takiego przez rok), odebrano też kruchcie wszystkie majątki ziemskie. Z opowiadań żony wiem, że jeszcze w czasach jej dzieciństwa duże obszary pól między wioskami Bogacica i Wierzchy (pod Kluczborkiem) były własnością kościoła. „Obrabiali” je parafianie – miejscowi rolnicy, naturalnie za „bóg zapłać”. No i Gomułka nie zadłużył Polski u banksterów na ani jednego dolara. A że trzymał opozycję za pysk – bardzo dobrze. Inaczej mielibyśmy albo żydowską „transformację” dużo wcześniej, albo interwencję wojsk Układu Warszawskiego na wzór tych z Węgier czy z Czechosłowacji.

.

Drugim natomiast polskim zakrętem historii było – i tu narażę się na wściekłą nagonkę ze strony wielu „patryjotów” – wprowadzenie stanu wojennego i rozbicie żydowsko-watykańskiego konia trojańskiego, podrzuconego naiwnym Polakom – Solidarności. Tak naprawdę Solidarność była pierwowzorem i chyba pierwszą „kolorową rewolucją”. Opisał to admin „Polskiej myśli narodowej”:
.
Tu nadmienię, że konsultował on m.in. ze mną sprawy dotyczące Solidarności.

.
Wracam do cytowanego fragmentu tekstu:
.
„Rządy Gierka można uznać za rządy narodowo-komunistyczne i jako takie nie mogły długo trwać.”
.
Znacznie bardzie za rządy narodowo-komunistyczne, a raczej narodowo-socjalistyczne (komunizmu w PRL nie było nigdy), należy uznać epokę Władysława Gomułki. Dbał o interes Polski, a jednocześnie – jak w przemówieniu z października 1956 – bronił socjalizmu (a nie komunizmu). Natomiast Gierek, choć chciał rzeczywiście dobra Polski, był po prostu naiwny. Z podpuszczenia żydowskich doradców dał się wciągnąć w konszachty z zachodem, uzależniając gospodarkę od dostaw zachodnich komponetów do produkcji w fabrykach budowanych za pożyczki zaciągane na tymże zachodzie. Nie znał się na ekonommi i akceptował (podsuwane mu przez żydowskich doradców) nierealistyczne inwestycje, które zamiast przynosić budżetowi zyski, przynosiły straty: realizacja ich przeciągała się ponad „zaplanowany” czas, nigdy nie osiągały obiecywanego poziomu produkcji, a za komponety zachodnie trzeba było płacić w „twardej walucie”, przez co konieczne były kolejne pożyczki. To właśnie ta tak typowa dla epoki Gierka „strategia przyspieszonego rozwoju” w oparciu o zachodnie kredyty, licencje i komponenty do produkcji doprowadziła do kryzysu 1980 roku: ponieważ wiele inwestycji, zamiast zysków przynosiły straty, w celu spłat zachodnim bankom narastających odsetek coraz bardziej zwiększano sprzedaż produktów krajowych przeznaczonych pierwotnie na rynek wewnętrzny za granicą, nawet za bezcen, przez co brakować zaczęło ich w polskich sklepach. Oto i tajemnica tamtego kryzysu.
Tu jeszcze jedna dygresja – oglądałem kiedyś w niemieckiej tv program publicytyczny właśnie o (ogromnie zachwalanej przez niemieckich narratorów) Solidarności. Wypowiadało się w nim wielu ówczesnych tuzów opozycji (praktycznie sami koszerni), ale i przedstawicieli władz (m.in. premier z okresu „transformacji”, „reformator partyjny”, Żyd Rakowski  – uczestnik Magdalenki i okrągłego stołu). Był i gen. Jaruzelski. I powiedział m.in. tak – na powstanie Solidarności ogromny wpływ miała „pielgrzymka” Wojtyły z czerwca 1979. I tu w pełni z nim się zgadzam – ta „pielgrzymka Wojtyły, pupilka CIA…
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/04/07/santo-subito-jp-nr-2-pupilek-cia/
.
… a zwłaszcza jego osławione słowa na Placu Zwycięstwa („niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”) wywołały wrzenie we wszystkich środowiskach katolickich i opozycyjnych. A najbardziej atmosferę podgrzewały wtyki i organizacje żydowskie, jak KOR. Równo rok po tej „pielgrzymce” wybuchły w Polsce pierwsze strajki. Władze, nauczone doświadczeniami z „zakrętów” z 1970 i 1976 godziły się na wszystkie roszczenia ekonomiczne i socjalne gasząc strajk za strajkiem. Ale wciąż wybuchały nowe. Zapewne niektóre z nich były spontaniczne, wywołany przez polskich robotników. Ale były inne, prowokowane przez żydowski desant. W końcu doszło do strajku w stoczni gdańskiej. I ten nieomal został zakończony w trzecim dniu, gdy komitet strajkowy dogadał się z dyrekcją. Ale wtedy „delegaci” z innych zakładów (wśród nich byli właśnie prowokatorzy) zaprotestowali i zażądali strajku solidarnościowego, w interesach innych zakładów. Bolek natychmiast się zgodził, anulowano ugodę z dyrekcją i strajkowano dalej. To wtedy wymyślono owe słynne postulaty w liczbie 21 (cieszyłbym się, gdyby te ekonomiczne i socjalne z nich były realizowane obecnie), stawiające władze praktycznie pod murem. I tak powstała żydowsko-watykańska Solidarność. Co było dalej, wiemy – z miesiąca na miesiąc narastał konflikt między władzami PRL a wierchuszką „S”. Kraj zaczęły szarpać strajki ostrzegawcze i okupacyjne. Niekiedy o błachostkę strajkowały całe regiony. Następowała też widoczna radykalizacja wierchuszki „S”. Określenie „ekstrema” w stosunku do niej nie jest eufemizmem. Końcówka roku 1981 to był stan ogromnego napięcia i nastrojów konfrontacyjnych. Zaczęto organizować w dużych zakładach pracy (huty, kopalnie, stocznie) tzw. „straże robotnicze” uzbrajane w łomy, drewniane pałki i łańcuchy. Wielu młodych Polaków radykalizowały oraz dolewały oliwy do ognia różne biuletyny i gazety związkowe (m.in znany wówczas w całej Polsce „Wolny związkowiec” wydawany przez „S” Huty Katowice). W grudniu 81 po posiedzeniu Komisji Krajowej S w Radomiu napięcie było trudne do wytrzymania. Wtedy naprawdę wystarczyłaby durna prowokacja z którejś ze stron, by doszło do wybuchu, który mógłby skończyć się rozlewem krwi wielokrotnie większym niż grudzień 70 i czerwiec 56 razem wziętych.

.

Dla milionów Polaków ogłoszony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 stan wojenny był szokiem. Ale dla milionów innych, wolnych od radykalizmu związkowego, był ulgą – napięcie ostatnich miesięcy zniknęło. Najprawdopodobniej uratował on Polskę od krwawych zamieszek, wręcz wojny domowej. Solidarność została wtedy faktycznie nieomal całkowicie spraraliżowana. Wprawdzie wybuchły w różnych zakładach strajki, ale te władze bezkompromisowo złamały.
.

Tu pozwolę sobie na wątek osobisty. Gdy powstawała Solidarność miałem 22 lata. Mieszkałem w małym powiatowym miasteczku. Od początku aktywnie włączyłem się w działania „S”, choć pozostałem do końca zwykłym szeregowym jej członkiem. W roku 1981, gdy narastał konflikt z władzami PRL, głośno optowałem za bezwzględną konfrontacją z nimi. Byłem fanatycznym antykomunistą, wrogiem PRL oraz nienawidziem ZSRR i Rosjan. No i naturalnie Jaruzelskiego i Kiszczaka. Po ogłoszeniu stanu wojennego, jeszcze w grudniu 1981 zostałem internowany. Zwolniono mnie w lipcu 1982. Po wyjściu na wolność naturalnie włączyłem się w działalność opozycyjną. Od sierpnia 1982 kluczborska SB inwigilowała mnie w ramach kwestionariusza ewidencyjnego (KE) krypt. „Antyk” (skrót od antykomunista), a od września 1985 w ramach sprawy operacyjnego rozpracowania (SOR) krypt. „Idealista”. Zakosztowałem w tamtych latach różnych uszczypliwości ze strony SB – podsłuch mieszkaniowy, rewizje w mieszkaniu (u matki też), „zwijanie” mnie z mieszkania czy z miejsca pracy na przesłuchania (wezwania na SB na tzw. „rozmowy” wyrzucałem jako wypełnione niezgodnie z KPK do kosza) itp. W celu inwigilacji mnie SB ekstra werbowała w kręgu moich znajomych szpicli (jest o tym w kwitach IPN). W jednym z nich z 1985 roku pisze, że byłem „operacyjnie kontrolowany przez 5 osobowych źródeł informacji”.
.
Potrzebowałem wielu lat, by wyrwać się z zaczadzenia i kultu Solidarności. Radykalnie zmieniłem też mój stosunek do PRL, generała Jaruzelskiego (Kiszczaka też) oraz do Rosjan.
.
Wracam do tekstu „Polska czy Polin”:
.
„Stan wojenny był tylko etapem na drodze do Okrągłego Stołu.”
.
Widzę to inaczej. Jaruzelski wcale do owego „stołu” nie dążył. A Solidarność rozbił, bo faktycznie jej wierchuszka dążyła do konfrontacji. Tu przytoczę opinię, niestety już nieżyjącego, Albina Siwaka o generale:
.
„Wracając do Jaruzelskiego, to jestem pewien, że on miotał się pomiędzy Moskwą, gdzie przecież zdobył zaufanie, a Zachodem, dla którego trzymał Rakowskiego, a którego zadaniem było utrzymanie łączności i wiarygodności. Potwierdzeniem tego może być fakt, że również w swoim otoczeniu miał dwie grupy, jedną promoskiewską i drugą prozachodnią. W głębi duszy marzył o Polsce lewicowej i socjaldemokratycznej, związanej z Moskwą ze względu na granicę zachodnią. Przy tym pragnął też Polski, w dużym stopniu niepodległej. Często, między wierszami, takie snuł marzenia i myślę, że był czas, że w nie wierzył i liczył, że to on stanie na czele tych przemian. Te marzenia znajdowały też potwierdzenie w innych źródłach, ale okazało się, że przeszkody okazały się zbyt duże i okazały się nie do pokonania (…).”
.
O jakich to przeszkodach mówił A. Siwak?
Myślę, że pierwszą i najważniejszą  z nich była ta, że żydowskie frakcje w PZPR i opozycji dążyły solidarnie!!! do tego samego – chciały wykluczyć z władz Polaków, przejąć całkowitą władzę nad Polską, wyrwać ją z Bloku Wschodniego i podporządkować Tel Awiwowi  i Faszyngtonowi – co osiągnęły w 1989 roku, a czego pierwszym dowodem był aktywny udział „nowych” władz w operacji „Most”: (https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Most). Pomogła żydowskim „magdalenkowcom” w tym naturalnie i gorbaczowowska głasnost i pierestrojka.
.
Tu przedstawię pewne kalendarium:
– Lata 1982-1985 – stopniowe łagodzenie przez władze PRL restrykcji i represji wobec opozycji, na ile pozwalał na to rozwój sytuacji wewnętrznej.
– Marzec 1985 – Nowo wybranego na szefa KPZR Gorbaczowa odwiedzają w Moskwie Rockefeller i Kissinger. Obiecują wpłynąć na złagodzenie sankcji, oferują pomoc finansową na reformy, ale w zamian oczekują m.in. na doprowadzenie do liberalizacji w Polsce i oddanie w sejmie 1/3 miejsc opozycji/Solidarności.
– Lato 1985 – Gen. Jaruzelski zwyczajowo spędza urlop na Krymie. Odwiedza go tam Gorbaczow i informuje o zamiarach wdrożenia głasnosti i pierestrojki (Jaruzelski mówił o tym w jednym z wywiadów, już po tzw. „transformacji”). Nalegał też u generała o dalsze złagodzenie kursu wobec opozycji (mogło to łagodzić sankcje usraela nałożone na ZSRR właśnie za stan wojenny w Polsce).
– Druga połowa 1985 – władze przestają złapanych na kolportażu opozycjonistów karać więzieniem. Za kolportaż grożą już tylko grzywny.

– 1986 – Dzięki zachwalanej na zachodzie pierestrojce „reformatorska”, żydowska frakcja w PZPR czując „wiatr w żaglach” wyrzuca A. Siwaka z Biura Politycznego.
– 1987 – Na fali pierestroji Rakowski zostaje członkiem Biura Politycznego. Powoli ale nieustatnie na niekorzyść Polaków zmieniają się proporcje na szczytach PZPR
– Kwiecień-maj 1988 – Pierwsza fala strajków, którą Jaruzelski rozkazał spacyfikować siłami ZOMO.
– 1 maja 1988. Gen. Jaruzelski w przemówieniu podczas pierwszomajowych uroczystości mówi m.in: „Socjalizmu będziemy bronić tak, jak broni się niepodległości”.

– Lipiec 1988 – Polskę odwiedza Gorbaczow. Poufnie informuje władze (publicznie i oficjalnie zrobił to rok później), że ZSRR odrzuca tzw. „doktrynę Breżniewa”, mówiącą o ograniczonej suwerenności państw Bloku Wschodniego i prawie ZSRR do interwencji w każdym z nich w wypadku zagrożenia socjalizmu. Frakcja żydowska w PZPR reprezentowana przez Rakowskiego naturalnie także o tym się dowiaduje.
– Lipiec 1988 – jeszcze podczas wizyty Gorbaczowa w Polsce wybucha druga fala strajków. W sierpniu rozlewają się one na wiele zakładów (huty, kopalnie stocznie). Tym razem nie dochodzi do pacyfikacji.
– 26 sierpnia 1988 – Gen. Kiszczak w przemówieniu w tv wyraził gotowość do rozmów z opozycją.
– 28 sierpnia 1988 – Podczas obrad plenum KC PZPR pod naciskiem „reformatorów” z Rakowskim na czele zapada decyzja o podjęciu rozmów z opozycją.
– 31 sierpnia 1988 – Pierwsze spotkanie gen. Kiszczaka z Bolkiem.
– Wrzesień 1988 – Rakowski zostaje premierem. Zaczyna wdrażać „reformy” torujące drogę „wolnemu rynkowi” (robił to i jego poprzednik, Messner w latach 1985-1988, ale znacznie ostrożniej).
– A potem już była Magdalenka z udziałem i błogosławieństwem obserwatorów kościoła katolickiego, rzekomo „polskiego”. I z menorą…
.


.
A jeszcze później był „okrągły stół”. Tu przypomnę, że były I sekreterz PZPR z Gdańska, Tadeusz Fiszbach, powiedział o nim, że na 57 jego uczestników (chodziło mu o obrady plenarne a nie o „podstoliki”) doliczył się tylko 10 Polaków (W Magdalence proporcja była podobna). Kim była reszta – wiadomo…
Pod tym linkiem są nazwiska uczestników obrad plenarnych owego „stołu”. Dociekliwym proponuję zgaduj zgadulę – zgadnijcie  kto z tej listy jest/był Polakiem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%85g%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_(Polska)#Uczestnicy_obrad_plenarnych
.
Wielokrotnie spotykałem się z opinią krążącą w środowiskach „antysystemowych” i „narodowo-patriotycznych”, że generałowie Jaruzelski i Kiszczak byli żydowskimi wtykami i dlatego za wydanie Polski Żydom w 1989 roku nie spotkała ich żadna kara. Pozwolono im spokojnie i bezkarnie żyć na uboczu polityki. Nie zgadzam się z tą opinią. W spokoju (względnym, bo ciągano obu po sądach) pozostawiono ich z innego powodu. O tym za chwilę. A teraz zapytam – jakie mieli szanse przeciwstawić się parciu do władzy żydowskich „reformatorów” partyjnych i „opozycjonistów”, którzy (jedni lub/i drudzy) mieli poparcie czy to w Moskwie, czy na zachodzie, w Watykanie i w szerokich kręgach sympatyków „S”. Nienawidziła ich żydowska frakcja w PZPR, SB i wojsku. Nienawidziła ich Solidarność, cała zresztą opozycja. Wrogo ustosunkowany był do nich „polski” kościół (przesycony potomkami żydowskich przechtów) oraz Watykan z Wojtyłą na czele. No i cały zachód, który od wprowadzenia stanu wojennego gnębił Polskę sankcjami, co ogromnie utrudniało postawienie gospodarki na nogach. No i przede wszystkim, po odwołaniu doktryny Breżniewa przez Gorbaczowa stracili nadzieję na ewentualne wsparcie z Moskwy. Oczywiście, że mogli próbować stawiać opór do końca. Tyle, że prawdopodobnie skończyłoby się to krwawą „rewolucją” jak ta w Rumunii, gdzie w ciągu kilkunastu dni w grudniu 1989 roku zginęło ponad 1100 osób. W Polsce ofiar podobnej „rewolucji” mogłoby być więcej.

Wtedy, w latach 1985-89 roku rozwój sytuacji w ZSRR i na zachodzie, a mających wpływ na sytuację w Polsce był taki, że generałowie zostali niejako postawieni pod ścianą.
.
Zacytuję w tym miejscu pewien komentarz z neonu24. Zaznaczam, że nie ja jestem jego autorem – zostałem zbanowany na neonie po dyskusji pod moim tekstem, zamieszczonym przez Zygmunta Białasa na jego neonowym koncie w styczniu 2016 roku. Oto ten komentarz:
.
„Oszalałeś człowieku ?
Solidaruchy sterowane przez CIA i inne zachodnie służby w tym Watykan z JPII na czele rozwalały Polskę od 1980r a nawet wcześniej ale bez powodzenia (1970, 1976..)
To była dobrze zorganizowana agresja na Polskę wspierana przez lokalną V kolumnę żydowską oraz masy lokalnych pożytecznych idiotów sterowanych poprzez ambony.
.
Okrągły stół był tylko uzgodnionym z agresorami (z Rockeffelerem) aktem poddania po przegranej obronie Polski przed zachodnią grabieżą.
Od tego momenty rozpoczęła się masowa grabież Polski.
.
Kiszczak i Jaruzelski byli stroną przegraną…a nie sprawczą..
Poddali Polskę bo następnym krokiem globalnych bandytów miał być scenariusz Syryjski…
Jaruzelski bronił Polski tak długo jak mógł i poddał Polskę by uniknąć wielkiego rozlewu krwi.
To najlepsza z możliwych strategii dla Polski w warunkach wsparcia wrogów przez lokalnych pożytecznych idiotów.”
https://wps-neon24-pl.neon24.pl/post/142530,solidarnosc-byla-operacja-specjalna-cia#comment_1442282
.
Nic dodać, nic ująć…
.
W tym miejscu jeszcze jedna dygresja, bo wspomniałem o sankcjach wprowadzonych przeciwko Polsce po ogłoszeniu stanu wojennego…
.
Wszyscy jako tako zorientowani w polityce światowej wiedzą, dlaczego usrael tak gnębi sankcjami Wenezuelę, Iran, Koreę Płn., Syrię, Rosję, a wcześniej Libię, Irak, a jeszcze wcześniej Serbię Milosewicza.

A jeszcze wcześniej Polskę Jaruzelskiego i Kiszczaka…
.
Nic nowego…
.
Wracam do tekstu:
.
„Wśród doradców NSZZ „Solidarność” ponad 80% stanowili Żydzi, więcej niż po stronie rządowej.”
.
Tu odsyłam czytelników do wypowiedzi Tadeusza Fiszbacha:
https://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie-przypisane/co-polska-zawdziecza-zydom-cz3
.
A sam uważam, że podział owych 10 Polaków przy żydo… sorry, okrągłym stole był mniej więcej równy – po 5 po każdej stronie.
.
„W Magdalence doszło więc do historycznego pojednania „żydów” z „chamami” kosztem narodu polskiego.”
.
W Magdalence dogadali się „żydzi z żydami” wiedząc, że „chamy” stoją „pod ścianą”. Doszło więc tam do wyeliminowania „chamów” z wpływu na politykę. A przy okrągłym stole „żydzi” z obu stron uzgodnili, że będą wybory, w których Solidarność może (na początek, by nie drażnić Moskwy, a zwłaszcza jej kręgów militarnych) uzyskać 150 miejsc w sejmie. Czyli pi razy oko 1/3 miejsc. I tu przypomnę wizytę Rockefellera i Kissingera w Moskwie w 1985 roku. Czego oczekiwali od Gorbaczowa? Oddania „polskiej” opozycji 1/3 miejsc w sejmie. Magdalenka i okrągły stół były realizacją planu globalistów wobec Polski.
.
„Kiszczak przekazał władzę żydokomunie w zamian za ochronę „chamów” przed lustracją, dekomunizacją i rozliczeniem ich zbrodni”
.
Po kolei…
.

W Magdalence i przy okrągłym stole nie było już żadnej żydokomuny. Wszak to żydowska frakcja PZPR parła do reform ustrojowych, a rząd Rakowskiego gwałtownie wprowadzał ustawy otwierające drzwi dla żydo-kapitalizmu, szabru gospodarki i wywłaszczenia z majątku narodowego polskich gojów. Oni, dokąd istniała taka konieczność, jedynie udawali wiernych socjalizmowi, by móc zajmować stanowiska w PZPR, rządzie, ministerstwach itp.. Ale gdy poczuli, że zbliża się koniec PRL, odrzucili kamuflaż i gorliwie wprowadzali kapitalizm, prywatyzację i „wolny rynek”. W tym szli ręka w ręką z żydowską opozycją.
Dalej – polskch „chamów” nie trzeba było chronić przed lustracją. Na Jaruzelskiego i Kiszczaka w archiwach SB nie było nic. Ich SB nie miała prawa szpiclować. Lustracja mogła za to zdemaskować wielu „herosów” opozycji. Tu przypomnę pewną historię z tamtego okresu: pamiętam krótkie wystąpienie Szechtera vel Michnika w tzw. „sejmie kontraktowym”, domagającego się pełnej lustracji. Powiedział, że nie może tak być, że teczki są dostępne dla Służby Bezpieczeństwa, a niedostępne dla społeczeństwa (ten anty-Polak udawał obrońcę interesu społecznego). Ale gen. Kiszczak zrobił mu psikusa. W kwietniu 1990 za jego zgodą powstała tzw. „tajna komisja Michnika” (byli w niej jeszcze Holzer, Kroll i Ajenkiel). Przez 2,5 miesiąca Michnik buszował po teczkach SB i prawie nie wychodził z archiwum. Na koniec, gdy komisję zlikwidowano, a jego zapytano o dokumenty SB, powiedział (wersja oficjalna), że archiwa SB powinny zostać zamurowane na co najmniej 50 lat. Wg wersji nieoficjalnej powiedział, że to SB-ckie gówno należałoby spalić. Co takiego więc wyczytał on w archiwach SB, że chciał ich zamurowania lub spalenia? Nietrudno jest zgadnąć. W w teczkach wielu czołowych opozycjonistów były zapewne informacje, że byli „opozycjonistami” na licencji SB czy wręcz, że byli TW. A to by im chluby nie przyniosło. Były też zapewne informacje o kontaktach wielu z nich z przedstawicielami Izraela. Zapewne były też informacje o tym, gdzie podziały się pieniądze płynące z zagranicy (sam Watykan wysłał kościelnymi kanałami już po zdelegalizowaniu Solidarności co najmniej 100 milionów dolców). No i były też w dokumentach SB informacje dotyczące spraw „obyczajowych”, mogące także kompromitować idoli wielkiej Solidarności i wielkiej opozycji. Stąd Michnik i wielu innych „opozycjonistów” nie chcieli lustracji. I tylko cwańsi z nich, wiedząc, że i tak kompromitujące ich kwity nie wypłyną, bo zostały spalone lub ukryte (bądź wyjątkowo byli faktycznie  „czyści”) lustracji się domagali, wiedząc, że nic im nie grozi.
Nie chciała lustracji i hierarchia kk, poufnie poinformowana o tym, jak wielu przedstawicieli kleru, a nawet biskupów było tajnymi współpracownikami. Nie chciała lustracji także żydowska frakcja strony rządowej. Ojcowie, stryjowie, czy starsi bracia zbyt wielu z nich w latach 1944-1956 służyło w aparacie terroru żydo-komuny (to samo dotyczyło niejednego z żydowskich opozycjonistów). Nie zależało więc takim jak Stolzman, Borowski czy Szechter na rozliczeniach ani lustracji ich krewnych.
.
Ale były jeszcze ważniejsze powody niedopuszczenia do pełnej lustracji. Chodziło o uchronienie tych tajnych współpracowników, którzy wraz ich oficerami prowadzącymi, pozytywnie zweryfikowanymi SB-kami, od teraz pracującymi w nowej bezpiece, UOP-ie, przejęci zostali przez „nowy układ” i służyli nowym panom. Podobnie było zresztą ze służbami wojskowymi. Tu zacytuję fragment innego komentarza z Neonu24:

.
„Brak weryfikacji służb wojskowych PRL-u po 1989 roku był wynikiem tego, że zostały one „odwrócone na nowy układ”, jak to wyjaśniał szef CIA M.Zalewskiemu, na początku prezydentury Wałęsy politykowi Porozumienia Centrum i sekretarzowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z filmowcem Jerzym Zalewskim, co ten utrwalił w swojej książce pt. „Dwa kolory” :
.
(…)Czego dowiedziałem się w Ameryce – tak ma być. Drugą lekcję otrzymałem, kiedy byłem w BBN i kiedy rozmawiałem z szefem CIA, który też mi powiedział, że tak ma być: „Zostawcie tych agentów, zostawcie tych szpiegów, wszyscy jak mieli być odwróceni, to zostali odwróceni, pracują na rzecz nowego układu. Zostawcie to w świętym spokoju. Wszystkie wasze pomysły są pomysłami idealistów, którzy nie rozumieją układu. Tak ma być.(…).”
https://wps-neon24-pl.neon24.pl/post/142530,solidarnosc-byla-operacja-specjalna-cia#comment_1442299
.

Ten komentarz demaskuje przy okazji wymysły  Macierewiczów/Singerów, Michalkiewiczów, Sumlińskich i im podobnych o rzekomej ruskiej razwiedce WSI. WSI została, naturalnie po oczyszczeniu jej z „niepewnych ludzi” w całości przejęta przez „nowy system”. Do owych „niepewnych ludzi” należał, niestety zmarły niedawno, mój przyjaciel, były kapitan kontrwywiadu LWP, autor artykułu, pod którtrym znajduje się powyższy komentarz – Michał Jarzyński (https://opolczykpl.wordpress.com/2019/05/29/pozegnanie-michala-jarzynskiego/). Podobnie też przejęto agenturę pozytywnie zweryfikowanych SB-ków. Przez co nie można było jej „lustrować”.
Gdyby nie zrobiono weryfikacji SB, rozwiązano ją, a UOP założono od zera, na początku nie posiadałby on żadnych szpicli donoszących na współobywateli. A „nowa władza” bardzo chciała wiedzić, o czym rozmawiają pomiędzy sobą polskie goje. Dlatego „pozytywnie” zweryfikowano ok. 10 tysięcy SB-ów gotowych gorliwie służyć nowym panom. Ich wianem wniesionym do UOP była ich agenturalna siatka. Jej ślady dokładnie wyczyszczono w archiwach SB.
Trwająca od 1989 roku „wojna o teczki”, zwłaszcza z początku  – tak to widzę obecnie – była to głównie ustawka mająca odwracać uwagę spoleczeństwa od spraw o wiele ważniejszych – od szabrowania majątku i afer takich jak afera FOZZ czy afera ART-B. Częściową późniejszą lustrację przeprowadzono – tyle że po oczyszczeniu archiwów SB z teczek, których Polacy oglądać nie powinni (powody podałem powyżej). Tyle, że zrobiono z niej i tak farsę – tzw. „sądy lustracyjne” nieomal taśmowo wielu byłych  udokumentowanych TW uznawały za „nieagentów”.
To po co taka lustracja?
.
A co się tyczy dekomunizacji – ją w sumie przecież zrobiono – sprywatyzowano – czytaj – rozszabrowano majątek narodowy, PZPR rozwiązano, SB też. No i teraz mamy zachodnie „wolność i demokrację”. Ja wszakże wolałbym przynajmniej częściową rekomunizację. Przynajmniej w odniesieniu do banków. Mają być państwowe jak za PRL. I mają jak wtedy, kreować pieniądz i puszczać go w obieg nie jako dług. Bo to właśnie kreacja pieniądza z powietrza, puszczanego w obieg w postaci długu do spłacenia (tzw. „kredyty” w bankach) i to z odsetkami jest głównym narzędziem banksterów do okradania gojów i wpędzania całego zachodu w niewypłacalne zadłużenie. Po to by za długi przejąć wszystko na prywatną własność. Włącznie z „żywym inwentarzem”. Naturalnie tym, który przeżyje depopulację.
.
Rozliczenie zbrodni powinne być jak najbardziej przeprowadzone. Niestety to „nowa władza” wypuszczała z Judeopolonii żydowskich zbrodniarzy – takich jak Salomon Morel:
.
Nie tylko pozwolono mu wyjechać do Izraela, to jeszcze do śmierci wypłacano mu emeryturę. A dla odwracania uwagi od podobnych spraw po sądach ciągano generałów: Jaruzelskiego, a jeszcze częściej Kiszczaka. A jakie to oni „zbrodnie” popełnili?
Widząc, że wierchuszka Solidarności prze ku konfrontacji, że organizowane są „straże robotnicze” zbrojone w łomy i łańcuchy, przecięli ten wrzód. Wprowadzili stan wojenny i zawiesili, a później zdelegalizowali wichrzycielski związek. Pewnie, że szkoda górników z Wujka i wielu innych ofiar późniejszych. Ale to górnicy z Wujka złamali obowiązujące od 13 grudnia 1981 roku prawo. Gdyby się mu podporządkowali, gdyby nie atakowali ZOMO-wców łomami i łańcuchami, tamci nie musieliby strzelać.
Ofiara z życia górników z Wujka poszła niestety na marne. Wierzyli w szczytne hasła Solidarności. Myśleli że walczą o lepszą, wolną Polskę. Nie wiedzieli, że tak naprawdę walczą o zrobienie z PRL Judeopolonii-Polin.
.
Pozostaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie – dlaczego generałowie Kiszczak i Jaruzelski nie wylądowali z długoletnimi wyrokami w więzieniach za ich „zbrodnie”? Choć ciągano ich po sądach, a wobec gen. Kiszczaka zapadały nawet wyroki. Otóż myślę, że wielu z „herosów” Solidarności obawiało się, że gen. Kiszczak ukrył najbardziej kompromitujące ich dokumenty z teczek SB  – te, które widział Szechter i chciał je zamurować czy spalić. I że zagrożony pójściem do więzienia je ujawni. Dlatego nawet wtedy, gdy zapadały na niego wyroki po 4 lata więzienia, „niewidzialna ręka” za każdym razem tak kierowała wyrokiem, że generała wypuszczano do domu. Ani jednego dnia nie spędził w więzieniu.
.
A tak naprawdę przed sądami powinni wylądować ci, co popychali wtedy tysiące takich naiwniaków jak ja – i jak tych z „Wujka” – do konfrontacji z władzami PRL. To na ich konto idą wszystkie ofiary śmiertelne opozycji pomiędzy 1981 a 1989 rokiem. A przede wszystkim – to oni są winni zbrodni popełnionej na Polsce – zrobienie z niej Judeopolonii – Polin.
.
.
opolczyk
.
.
.