Nie biorę udziału w okupacyjnej farsie wyborczej…

.
.
Zbliża się kolejna okupacyjna farsa wyborcza, tym razem do knessejmu i knessenatu. Do niedawna pocztę zalewały mi nawoływania do udziału w tej farsie i głosowania na naiwny polityczny plankton tzw. „antysystemowy”. Piszę „tzw. antysystemowy”, bo i on naszpikowany jest agenturą wpływu, a ponadto użytecznymi idiotami i samozwańczymi „zbawcami narodu”, mającymi najczęściej zero pojęcia o polityce i zerowe szanse na fotel w knessejmie, ale mimo to chcącymi po prostu dorwać się do knessejmowego koryta. Ostatnio nieco się uspokoiło po odrzuceniu przez tzw. „komisję wyborczą” od udziału w farsie ponad 60 komitetów politycznego planktonu „antysystemowego” i po wycofaniu przez Konrada Daniela jego komitetu (1Polska) z tej farsy.
.
Tu jeszcze dygresja na temat Konrada Daniela i jego decyzji. Uważam go za politycznego naiwniaka. On rzeczywiście wierzył, że udział w tej farsie stworzonej przez niego zbieraniny (1Polska) może coś zmienić. A była to faktyczna zbieranina tysięcy ludzi o poglądach i programach często całkowicie się wykluczających. Można samemu to sprawdzić przeglądając strony „reprezentantów”: (https://1polska.pl/reprezentanci). Niemniej uważam, że zrobił słusznie wycofując się z tej farsy. I to nie dlatego, że  okupant podrzucił mu do tej zbieraniny swój desant. Sama formuła 1Polska (brak jakiejkolwiek weryfikacji zgłaszających się do niej ludzi) była już niepoważna i wręcz była zachętą i zaproszeniem dla desantu agentury wpływu. Agitacja wyborcza, różne spotkania, konferencje i dyskusje kosztowały Konrada ogrom sił i czasu. A na koniec i tak nie przekroczyłaby 1Polska tzw. „progu wyborczego” (5%). Zostałaby im frustracja, rozgoryczenie i… szukanie winnych poniesionej klęski.
Konrad Daniel zrobił słusznie wycofując się z tej farsy.
.
Start „antysystemowej” niszy w farsie wyborów do knessejmu przypomina mi zwyczaj panujący bodajże do połowy XVIII wieku w królestwie Kalikut w Indiach – co dwanaście lat każdy męski mieszkaniec Kalikutu z warstwy (warny) kszatrijów (rycerstwa – hinduskiej „szlachty”) miał prawo zabić króla i zająć jego miejsce na tronie. Sęk był w tym, że pretendenci do tronu musieli przedrzeć się do stojącego na wysokim tarasowatym wzgórzu króla bronionego przez czterdzieści tysięcy żołnierzy. Szanse mieli naturalnie zerowe (jak u nas nisza „antysystemowa” rozbita na dziesiątki mikrogrupek). A jednak co dwanaście lat grupki pretendentów zbierały się i każda z nich po kolei szła po pewną śmierć. Tu podaję za Waldemarem Łysiakiem z jego książki MW, rozdział „Stos Sardanapala” – przykładowo w roku 1683 poległo łącznie 55 pretendentów do tronu.
.
Takie same szanse na zdobycie władzy w farsie wyborczej ma polityczny plankton „antysystemowy”…
.
Aby w ogóle liczyć się w farsie wyborczej i mieć szansę na konkurowanie z agenturalnymi mafiami politycznymi okupanta należy:
.
– posiadać silne zaplecze organizacyjne na terenie całej Polski, we wszystkich miastach,
– posiadać zasoby finansowe na kamanię,
– posiadać własne media o ogólnopolskim zasiągu lub równoprawny dostęp do mass-mediów okupanta,
– dotrzeć do milionów Polaków i przekonać ich, by na antysystemowców głosowali.
.
Polityczny plankton „antysystemowy” nie spełnia żadnego z tych warunków. Tak więc zabierganie przez ów plankton o jeden czy kilka foteli, bo na więcej i tak nie mają nawet teoretycznych szans, to po prostu strata czasu. Bo nawet zdobycie przez nich 50 czy wręcz 100 foteli w knessejmie niczego nie zmieni. Samoobrona A. Leppera miała ich ponad 50. I co zdziałała?
Okupant (Polski i całego zachodu) dysponuje wypracowanymi metodami rozwalania nieagenturalnych partii, które startują lub nawet przedarły się do lokalnego knesetu (metody te od od dawna wypracował i przetestował na zachodzie). Antysystemowcy musieliby zdobyć od razu absolutną większość i jeszcze liczyć na to, że tzw. sąd najwyższy pod byle pretekstem nie unieważni wyborów. Musieliby mieć większość także w knessenacie, a także swojego prezydenta, gdyż okupacyjny prezydęt będzie wetował ich ustawy. A ponadto muszą mieć tysiące przygotowanych i pewnych ludzi do obsadzenia wszystkich kluczowych stanowisk we wszystkich rządowych i państwowych instytucjach wyższych i niższych szczebli, będących narzędziem sprawowania władzy nad Polakami – we wszystkich ministerstwach, sądach, prokuraturach, służbach, policji, wojsku, mediach (telawiwzornii i gazetach), bankach, spółkach z udziałem skarbu państwa, urzędach wojewódzkich itp. Obecnie wszystkie kluczowe stanowiska w tych instytucjach od dawna są w koszernych rękach. Jeśli więc nawet po ewentualnym zwycięstwie w farsie wyborczej nie obsadzi się wszystkich tych kluczowych stanowisk pewnymi ludźmi, administracyjna agentura tam ulokowana będzie w stanie sabotować niechciany przez nią polski rząd.
.
Margines „antysystemowy”, nawet gdyby się zjednoczył, nie ma zaplecza organizacyjnego w całej Polsce, nie ma ogólnopolskich mediów, nie ma dostępu do żydo-mediów, nie ma wystarczającej kasy na kampanię i nie ma tysięcy wyszkolonych ludz do obsadzenia nimi wszystkich kluczowych stanowisk w istytucjach rządowych i państwowych. I stąd jego udział w wyborczej farsie jest stratą czasu. Nawet gdyby udało się całemu „antysystemowemu” marginesowi-planktonowi zjednoczyć, oczyścić szeregi z agentury wpływu, użytecznych idiotów i nawiedzonych „zbawców narodu”, nie mają szans na odzyskanie Polski drogą „parlamentarną”.
.
Naiwniacy – nie po to okupant zainstalował w Polsce, przerobionej w 1989 roku na Polin, przetestowaną już i dopracowaną na zachodzie, demokraturę parlamentarną, czyli dyktaturę mafii politycznych służących interesom okupanta, by dać sobie odebrać władzę w wyborczej farsie. Jest to po prostu niemożliwe. Polskę można odzyskać nie w farsie wyborczej, a wychodząc milionami na ulice. Choć na razie i na to się nie zanosi.
.
I nie jest tak, że okupant musi fałszować wyniki fars wyborczych. Fundamentem demokratury parlamentarnej  w Polin nie jest terror, nie jest fałszowanie wyborczych fars. Jej fundamentem jest durnota milionów Polaków, ogłupianych mass mediami od Szechtera/Michnika po rebe Rydzyka, głosujących na agenturalne mafie polityczne. To jest prawdziwą ostoją okupacyjnego systemu – wmówienie milionom Polaków, że mamy „wolną Polskę”, że mamy demokrację, że PiSrael, POsrael i ich poprzednicy oraz obecne klony i odpryski to partie polskie. I że jest dobrze, a będzie lepiej.
.
Tu należy przyznać, że w porównaniu z taką Dojczlandią Polacy nie wypadają najgorzej. Frekwencja w farsach wyborczych oscyluje u nas w okolicach 50 %. Oznacza to, że ok. połowa Polaków olewa, z różnych zresztą powodów, te farsy. Głównym jednak powodem olewania ich jest po prostu niewiara w to, że „wybory” cokolwiek zmienią. Natomiast w Dojczlandii najniższa frekwencja w wyborczych farsach do knesstagu wynosiła powyżej 70 %. A to oznacza, że ponad 70 % Dojczów wierzy w ichnią „demokrację” – żyją w załganym matrixie nie wiedząc o tym.
.
Tu jeszcze jedna dygresja – agent wpływu Michalkiewicz (zdemaskowałem go już w 2010 roku, choć polityką zainteresowałem się dopiero w 2009 roku: https://niepoprawni.pl/polecanka/jedna-jaskolka-wiosny-nie-czyni-czyli-o-szkodliwej-publicystyce-stanislawa-michalkiewicza) przez długie lata rozpuszczał brednie, jakoby w Magdalence obie układające się tam strony („komuchy” i „opozycja”) ustaliły niepisaną konstytucję: „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych”. Jest to oczywista brednia – w Magdalence…
.
.
…”uświetnionej” żydowską menorą na stole, żydowska frakcja rządowa i żydowska frakcja Solidurności ustaliły inną niepisaną konstytucję: obojętnie kto z nas będzie rządził – byle nie Polacy. Potwierdził to klasyk, uczestnik magdalenkowego spisku, Kalkstein, na spotkaniu z pobratymcami w Izraelu, gdy powiedział, że obojętnie kto wygra w Polin wybory, polityka wobec Izraela – czyli służenie jego interesom (np. poprzez wysyłanie wojsk polskich na wojny prowadzone w interesie Izraela) się nie zmieni:
.

.
Interesom żydowskim służą gorliwie i PiSrael i POsrael:

Na „pielgrzymkach” w Jerozolimie:

.

https://opolczykpl.files.wordpress.com/2018/11/nr6_6_2011_tusk_natanyahu_opis_850px_1-e1479987151302.jpg

.

https://opolczykpl.files.wordpress.com/2018/11/9636569-polsko-izraelskie-konsultacje-900-554.jpg

.

Pod „ścianą płaczu”:

.

.

.

.

I w służbie menory:

.

.

.

.

POsrael i PiSrael – dwa Magdalenki bratnie bachory…

.
Niemniej inscenizują od początku zażartą walkę między sobą. Idzie w tej ściemie o skłócenie Polaków i rozbicie ich na dwa nienawidzące się obozy,
.
.
.
Oraz o wywołanie emocji i namiętności u bydełka wyborczego. Okupant wie, że emocje i namiętności potrafią całkowicie zaślepić. A zaślepienie w połączeniu z głupotą elektoratu to podstawa zwycięstwa żydowskiej agentury POPiSu i/lub ich klonów/odprysków w kolejnych wyborczych farsach.
.
Przy czym różne pomysły zmian ordynacji wyborczej także są beznadziejnie głupie.
I tak np. ordynacja JOW zachwalana przez niektórych „antysystemowców” to zabetonowanie knessejmu dwoma głównymi agenturami – POsraelem i PiSraelem. Pokazała to farsa „wyborów” do knessenatu w 2015 roku  przeprowadzona na zasadzie JOW-ów, w której POPiS zdobył 94 % miejsc. Podobnie jest w usraelu – tamtejszy kneskongres wybierany na zasadzie JOW-ów jest zabetonowany dwoma agenturami służącymi żydowskim interesom – „demokratami” i „republikanami”. Jedni i drudzy głosowali za bandyckimi wojnami ostatnich dziesięcioleci i jedni i drudzy głosowali za ustawą 447. Nikomu nie trzeba przypominać, komu i czemu ta ustawa służy.
Natomiast likwidacja list partyjnych i zniesienie progu wyborczego to ewentualne wejście do knesejmu kilku większych i kilkudziesięciu mniejszych partyjek, z których każda ma inny pomysł na Polskę. Stworzenie rozsądnej i trwałej koalicji rządowej byłoby w takim przypadku całkowicie wykluczone.
.
Powodów bojkotu farsy wyborczej przeze mnie jest więc kilka:
.
– Farsę wyborczą organizuje okupant. Udział w niej to kolaboracja.
– Farsa wyborcza legitymizuje okupacyjne władze i daje im „społeczny mandat” na rządzenie.
– Farsa wyborcza imituje demokratyczność wyłaniania władzy w Polin, choć szanse na sukces mają tylko mafie polityczne okupanta.
.
I stąd farsę wyborczą olewam i bojkotuję.
.
Polaku, nie bądź durny – nie idź do wyborczej urny.
.
.
Niech okupant wybiera siebie sam…
.
.
opolczyk
.
.
.