Powstanie warszawskie – manowce patriotyzmu?

.


.
Mało które wydarzenie w historii Polski wywołuje takie kontrowersje i zażarte spory jak powstanie warszawskie i jego w miarę obiektywna ocena – czy było wyrazem patriotyzmu, czy nieodpowiedzialnego szaleństwa. Wszak biorąc pod uwagę straty wśród ludności cywilnej Warszawy w porównaniu do strat walczących w powstaniu, a także strat Niemców, było to powstanie najtragiczniejsze i przyniosło największe straty.
.
Młodzieży, która dominowała w szeregach powstańców, patriotyzmu i odwagi odmówić nie można. Ich gotowość ofiary z własnego życia zasługuje na szacunek i uznanie. Potępiam natomiast zdecydowanie decydentów, którzy wydali rozkaz jego wybuchu. Godzinę „W” czyli kryptonim daty i godziny wybuchu powstania nazywam wyrokiem wydanym na Warszawę.
.
Wciąż pojawiają się pytania – czy słuszne było wywołanie powstania w sytuacji, gdy powstańcy byli prawie bezbronni. Wg różnych danych, w momencie wybuchu powstania na ok. 35 000 zmobilizowanych powstańców tylko 1 500 do 3 500 posiadał jakąś tam broń. A więc w najlepszym przypadku jeden na dziesięciu. W najgorszym jeden na dwudziestu pięciu. Nie dziw, że wielu zmobilizowanych powstańców w godzinie „W” zamiast iść do szturmu na Niemców, wróciło do domów. Nie zamierzali iść z gołymi rękami na uzbrojonych po zęby okupantów.
.
Na ironię zakrawa fakt, że w lipcu 1944, na ok. 3 tygodnie przed wybuchem powstania, z Warszawy do lasów z zasobów zbrojeniowych AK wysłano ponad 900 pistoletów maszynowych i amunicję, co wyglądało na świadome rozbrajanie sił powstańczych tuż przed wybuchem walk.
.
Także stosunek ludności Warszawy wobec powstania był różnorodny. I tak, wielu mieszkańców Warszawy uradowało się jego wybuchem i na ochotnika pomagało w budowie barykad, a także zgłaszało się do oddziałów powstańczych. Tyle, że brakło dla nich broni. Ale i wielu mieszkańców Warszawy od samego początku powstania złorzeczyło powstańcom i ich przeklinało. Czyż możemy ich potępiać? Od prawie 5 lat Warszawa była pod okupacją. Codzienna walka o przeżycie nie była łatwa, a represje okupanta narastały – łapanki i masowe egzekucje na ulicach Warszawy były na porządku dziennym. Warszawiacy żyli pod ogromną presją – musieli wychodzić do pracy czy po zakupy – ale nie mieli pewności, że do domów wrócą. Tak więc życie codzienne w Warszawie było pod niemiecką okupacją faktycznie ciężkie. Ale walki, jakie rozgorzyły na ulicach po godzinie „W”, ilościowo i jakościowo przekraczały zdecydowanie wcześniejsze zagrożenia. I stąd wielu mieszkańców Warszawy złorzeczyło powstańcom. Szansa na przeżycie, na przetrwanie wojennej zawieruchy i okupacji stała się po godzinie „W” wielokrotnie mniejsza. A właśnie przeżycie jest jednym z najsilniejszych instynktów ludzkich.
.
O ile samo wydanie rozkazu wybuchu powstania oceniane jest różnie, o tyle przeciąganie go, gdy wiadome było, że chybiło zakładanym celom, było rzeczywiście zbrodnią przeciwko ludności cywilnej. Każdego dnia ginęły tysiące Warszawiaków. Rozkaz o zakończeniu powstania i poddaniu się powinien zapaść najpóźniej po pierwszym tygodniu walk.
.
Jak już pisałem, patriotyzm i odwaga powstańców musi wzbudzać szacunek i uznanie. Ale powinna wzbudzać także refleksje. Czy podjęcie walki, w wyniku której setki tysięcy nie biorących w walkach rodaków ginie, jest faktycznie patriotyzmem? Zaatakować Niemców mogły wszak odziały AK i poza Warszawą.
.
Czymże jest więc patriotyzm. Miłością do ojczyzny nawet za cenę śmierci setek tysięcy rodaków? Walką w imię honoru i wierności rządowi dezerterów? Czy patriotyzm to wierność przysiędze, jakieś tam hasła i slogany, np. „Bóg Honor Ojczyzna”, flaga, hymn i orzeł biały, najlepiej w koronie? Czy też żywi rodacy?
.
Polski jako suwerennego państwa nie było kiedyś na mapach świata przez 123 lata. Polacy nie mieli więc własnej ojczyzny. A jednak jako naród przetrwali. Co stanowić powinno więc esencję patriotyzmu – walka zbrojna bez względu na straty wśród współobywateli, czy troska przede wszystkim o przetrwanie, także w wojenych zawirowaniach, możliwie dużej ilości rodaków?
.
Warszawa należała do najbardziej zniszczonych II wojną miast, choć nie toczyły się w niej walki prącej na Berlin Armii Czerwonej z Wehrmachtem. Zniszczenia były pokłosiem powstania.
.

.

Godzina W okazała się wyrokiem na miasto, które zmieniono w wielkie cmentarzysko gruzów.

.

.

.


.
Oddaję hołd wszystkim, którzy bohatersko walczyli w tym powstaniu, oddając w nim własne życie. Ale zdecydowanie potępiam tych, którzy wydali rozkaz wybuchu powstania, a następnie bezmyślnie przeciągali jego trwanie. Nie jest patriotyzmem wydanie na śmierć setek tysięcy ludzi dla jakichkolwiek kalkulacji politycznych. Ojczyzna to nie puste hasło, to także żywi współobywatele. Igranie ich życiem patriotyzmem nie jest. Kilka takich powstań i Polaków mogłoby zabraknąć…
.
Uroczyście świętować powinno się powstania zwycięskie. Zakończone klęską i ogromem ofiar wśród ludności cywilnwej powinny być dniami pamięci i żałoby narodowej. I tym była dla mnie właśnie wczorajsza rocznica wybuchu powstania warszawskiego – dniem żałoby narodowej, dniem pamięci o ofiarach tego powstania i dniem zadumy nad tym, jak łatwo decydenci sanacyjnego rządu w Londynie i prosanacyjnego dowództwa AK rzucali na szalę życie setek tysięcy Polaków.

.

.

opolczyk

.

.

.

Reklamy