Życiodajny dwutlenek węgla (CO2) a wymysły mafii klimatycznej…

.
Los jaki rzekomo czeka Ziemię z powodu antropogennej emisji CO2
.

Ileż to razy czytałem w różnych publikacjach i słyszałem w filmach popularnonaukowych i przyrodniczych o życiodajnej wodzie i życiodajnym tlenie.
Jeśli idzie o wodę  – sprawa jest oczywista – bez niej nie zaistniałaby żadna znana nam na Ziemi forma życia. Woda jest faktycznie życiodajnym „eliksirem”. Pod warunkiem wszakże, że Ziemia otrzymuje wystarczającą ilość światła i ciepła od Słońca.
Z tlenem natomiast nie jest sprawa już tak bardzo jednoznaczna. Dla zwierząt lądowych, a także dla wielu zwierząt morskich jest niezbędny do życia, jest życiodajny. Ale np. rośliny lądowe tlenu do oddychania nie potrzebują. Choć trzeba przyznać, bez warstwy ozonu w atmosferze (O3) nigdy by na powierzchni lądów się nie pojawiły. Natomiast dla wielu różnych organizmów tlen jest trujący (https://pl.wikipedia.org/wiki/Anaerob). A jeszcze więcej żywych organizmów tlenu po prostu nie potrzebuje. Wydziela go natomiast podczas fotosyntezy jako produkt uboczny, wręcz odpad. Potrzebują za to węgla pobieranego z dwutlenku węgla – czyli z CO2, który rzekomo jest dla nas zagrożeniem mogącym wywołać katastrofę klimatyczną.
Wiadome jest, że gdyby dwutlenku węgla w atmosferze i w wodzie (jest go w niej 50-60 razy więcej niż w powietrzu) zabrakło, załamałby się cały łańcuch pokarmowy. Życie na lądach i w morzach przestałoby istnieć: bez dwutlenku węgla w roślinach ustanie fotosynteza, przestaną rosnąć i po prostu wyginą. A bez nich wyginą wszystkie stworzenia i zwierzęta roślinożerne. Na koniec wyginą drapieżniki, które wybiją się nawzajem lub zginą z głodu przez brak zwierząt roślinożernych, stanowiących ich pożywienie. Czy człowiek przetrwa na planecie, na której nie będzie roślin ani zwierząt z powodu braku  CO2? Czy tego życiodajnego gazu może zabraknąć?
.
Odpowiedź na to pytanie znajdziemy, jeśli prześledzimy historię naszej planety, zakładając że jej wersja naukowa jest w ogólnym zarysie prawdziwa.
.
Tak się złożyło, że obejrzałem niedawno 4 pierwsze części filmu pt „Cudowna planeta”:
.

.
W czwartym odcinku (powyżej) była mowa o tym (min. 6:42), co uważam za b. prawdopodobne, a więc że pierwotnie, zanim powstało życie na Ziemi, zawartość dwutlenku węgla w atmosferze była – uwaga – 200 000 (słownie – dwieście tysięcy) razy większa niż obecnie. Ogromna większość tego gazu została powoli i stopniowo związana w skałach wapiennych dopiero po pojawieniu się wielokomórkowych organizmów wodnych.
http://muzeum.pgi.gov.pl/lekcje_int/morza/skaly_weglanowe.htm
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wapie%C5%84
.
Naturalnie postępowało to początkowo powoli i przez eony czasu (jakieś 3 – 3,5 miliarda lat) zawartość w atmosferze ziemskiej CO2 w porównaniu z dzisiejszą była przeogromna.
.
Można naturalnie mieć zastrzeżenia co do szacunkowej liczby podanej w filmie (owych 200 000 razy więcej CO2 niż obecnie). Niemniej w skorupie ziemskiej ilość skał wapiennych jest rzeczywiście duża i wszystkie one powstały przy pomocy wiązania przez organizmy dwutlenku węgla z powietrza i wody. Inna, choć znacznie mniejsza jego ilość związana została w paliwach kopalnych, a także w wodzie morskiej zawierającej ok. 50 razy CO2 więcej niż powietrze. Ale nim pojawiły się oceany, nim wytworzone zostały skały wapienne i paliwa kopalne, wszystek zawarty w nich węgiel był obecny w ziemskiej atmosferze pod postacią dwutlenku węgla: CO2. Musiało być go naprawdę ogromnie dużo.
.
Oglądają czwarty odcinek przyłapałem autorów tego filmu, w tym także jego naukowych konsultantów, na niedopuszczalnej bzdurze i demagogii, wręcz na kłamstwie i oszustwie. Otóż jeśli zawartość CO2 była u zarania naszej planety tak ogromna (niechby nawet nie 200 000 a „tylko” powiedzmy 10 000 razy większa niż obecnie) i gdyby był on rzeczywiście gazem cieplarnianym, to życie na Ziemi nigdy by nie powstało. Nigdy!!! I to z b. prostej przyczyny – tak duża jego ilość w atmosferze musiałaby wywołać ogromny efekt cieplarniany, co uniemożliwiłoby skroplenie się zawartej w powietrzu pary wodnej i utworzenie oceanów. Po prostu byłoby to niemożliwe, zakładając naturalnie, że dwutlenek węgla faktycznie jest gazem cieplarnianym. Na Ziemi byłoby po prostu o wiele za gorąco. W filmie pokazana jest też planeta Wenus (min. 19:28) i pada bzdurne wyjaśnienie, że tam właśnie dwutlenek węgla wywołał ogromny efekt cieplarniany. Ponadto – co jest szczytem demagogii i wręcz kłamstwa – narrator idiotycznie tłumaczy to tak, że na Wenus nie zaistniały, jak na Ziemi, warunki do związania CO2 w skały wapienne i stąd panuje tam temperatura sięgająca + 480 °C.
.
Co proszę???
.
Przecież rzecz jest właśnie w tym, że na Ziemi, jeśli CO2 jest gazem cieplarnianym, a było go 200 000 razy więcej niż obecnie, także nie mogły zaistnieć warunki do związania go w wapieniu, gdyż Ziemia na skutek efektu cieplarnianego byłaby piekarnikiem, choć mniej gorącym niż Wenus. Temperatura na powierzchni Ziemi sięgałaby, powiedzmy 200-250 °C, słoneczne promieniowanie ultrafioletowe zrobiłoby z parą wodną to samo co na Wenus – rozbiłoby molekuły pary wodnej (H₂O) zawartej w powietrzu na wodór i tlen, wodór odleciałby w kosmos i nie powstałyby nigdy oceany, a więc i życie na Ziemi. Więc albo dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, ale wtedy na Ziemi przez jego stężenie (200 000 razy większe niż obecnie) nigdy by życie nie zaistniało, albo gówno-prawdą jest, że dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym i dlatego mimo jego ogromnego stężenia w ziemskiej atmosferze, powierzchnia Ziemi ostygła na tyle, że powstały na niej ze skroplonej pary wodnej oceany, po czym powstało w nich życie. A za piekarnik na Wenus odpowiedzialność spada na inne czynniki, a nie na neutralny klimatycznie CO2 .

.
Innego wyjaśnienia nie ma !!!
.

A nas mafia klimatyczna straszy podwojeniem zawartości dwutlenku węgla. A tu okazuje się, że było go 200 000 razy więcej i Ziemia nie ugotowała się, powstały na niej oceany i powstało w nich życie.
.
Klimatyczni oszuści, kogo chcecie zrobić w konia? Mnie?
.
Wpienia mnie to, jak bezczelnie klimatyczni oszuści próbują nas okłamywać i oszukiwać, strasząc podwojeniem zawartości CO2 w powietrzu, choć koncentracja 200 000 razy większa życia na Ziemi nie tylko nie zniszczyła, ale wtedy właśnie życie na niej powstało i przetrwało. Niestety zbyt wielu naiwniaków i ludzi prostodusznych dało się mafii klimatycznej oszukać. Choć nie wszyscy. Aż dziw, bierze, że nawet na katolickiej Frondzie (gdzie piszą najczęściej ludzie zaślepieni bezrefleksyjną wiarą w żydo-biblię i żydo-katolicyzm) w tej sprawie ktoś wykazał jednak rozsądek pisząc: „Polityka klimatyczna ONZ jest błędna. Globalne ocieplenie to fikcja.”
https://www.fronda.pl/a/polityka-klimatyczna-onz-jest-bledna-globalne-ocieplenie-to-fikcja,31948.html?page=2&
.

Powątpiewają w tę klimatyczną ściemę także i polscy naukowcy:
.
Nie dajmy się mafii klimatycznej robić w konia. Dwutlenek węgla nie jest gazem cieplarnianym!
.
Bazując na zaprezentowanym filmie należy stwierdzić, że część naukowców, a raczej naókofcuf sama sobie zaprzecza, bredząc o dwutlenku węgla jako gazie cieplarnianym, wiedząc równocześnie, że było go w powietrzu wcześniej 200 000 razy więcej, a mimo to na Ziemi nie tylko nie doszło do klimatycznej katastrofy, ale na dodatek Ziemia ostygła, powstały na niej oceany i zrodziło się w nich życie. I to przy zawartości dwutlenku węgla 200 000 razy większym niż obecnie.
.
Czyż można być bardziej durnym lub załganym naókofcem głosząc, że dwutlenek węgla to gaz cieplarniany i że podwojenie go w atmosferze to nieomal „apokalipsa”? Wcześniej było go 200 000 razy więcej, a życie powstało i przetrwało.
.
Tu wracam tu do postawionego wcześniej pytania – czy przyszłym pokoleniom może zagrozić zagłada z powodu braku CO2, co spowodowałoby przerwanie łańcucha pokarmowego? Jeśli sporządzilibyśmy wykres jego zawartości przez cały okres istnienia Ziemi, to  zauważylibyśmy, że jego zawartość w powietrzu od momentu pojawienia się organizmów wiążących go w skałach wapiennych ciągle spadała – z ilości 200 000 razy większej niż obecnie do stanu dzisiejszego. Wiązanie węgla (o czym w filmie też mówiono) zawartego w  CO2 następuje nadal, np w rafach koralowych. Owszem, gaz ten jest też wypłukiwany erozją z wapiennych skał i wydychany przez zwierzęta oraz uwalniany w erupcjach wulkanów i w procecach wygazowania oceanów w strefie tropikalnej. Ale te zjawiska – uwalnianie dwutlenku węgla do atmosfery w różnoraki sposób – miały miejsce i wcześniej. A mimo to jego zawartość w atmosferze spadała. Z czego wniosek jest taki, że procesy wiązania  CO2 przeważały nad procesami uwalniania go do atmosfery i do wody. Jeśli tak będzie nadal, kiedyś może dwutlenku węgla rzeczywiście zacząć brakować. Naturalnie nie nastąpi to ani pojutrze, ani gwałtownie. Ale gdy już zużyjemy wszystkie paliwa kopalne, obecny, nieznaczny i chwilowy w skali geologiczej wzrost zawartości dwutlenku węgla dobiegnie końca i ponownie jego zawartość zacznie spadać. Najpierw do 350 ppm, potem do 300, następnie do 250. Przy tym poziomie rośliny zaczną „głodować”. Będą rosły wolniej i będą osiągać mniejsze rozmiary. Odbije się to na populacji zwierząt roślinożernych, także hodowlanych. A przez to i na drapieżnikach oraz na ludziach, stojących na szczycie łańcucha pokarmowego. I jeśli ten trend – dalszy spadek zawartości CO2 w powietrzu – nie zostanie powstrzymany, przy stężeniu 100-150 ppm świat roślinny wyginie. A razem z nim zwierzęta i „korona stworzenia”.
.
Kto wie, czy za ileś tam generacji (jeśli cywilizacja samą siebie wcześniej nie zgładzi) nasi potomni nie będą zmuszeni na masową skalę przy pomocy wszelkich dostępnych środków rozbijać całych wapiennych łańcuchów górskich i metodami technicznymi uwalniać zawarty w nich węgiel do atmosfery, aby ratować życie na Ziemi. Także i swoje… I jeśli pamięć o obecnej propagandzie mafii klimatycznej o szkodliwości CO2  dla klimatu przetrwa do ich czasu, niejeden popuka się znacząco palcem w czoło. Zwalczanie życiodajnego CO2 w atmosferze to rzeczywiście idiotyzm.
.
Zawartość w przeszłości w atmosferze dwutlenku węgla 200 000 razy większa niż obecnie zadaje ostateczny kłam oszustwu mafii klimatycznej, twierdzącej, że ten gaz jest cieplarniany. Gdyby tak było, na Ziemi nigdy by nie powstało życie.
.
Pozostaje jeszcze kwestia – kto stoi za mafią klimatyczną i dlaczego jesteśmy straszeni globalnym katastrofalnym ociepleniem. Wielu naukowców, klimatologów i badaczy tego problemu twierdzi, że idzie po prostu o ogromne pieniądze, m.in. kary za przekraczanie dopuszczalnych limitów emisji CO2. Ale też o ogromne dotacje na drogą i niezbyt pewną (niestabilną) tzw. „energię ekologiczną” (np. fotobaterie czy wiatraki prądowe). Czy ich produkcja jest rzeczywiście tak bardzo ekologiczna, powątpiewam. Dodatkowo w takich np. Niemczech, gdzie planowane jest osiągnięcie do 2025 roku produkcji „odnawialnej” energii elektrycznej rzędu 40 % całej wytwarzanej energii, konieczne będzie wybudowanie co najmniej 3 500 kilometrów nowych linii przesyłowych prądu.
.
Co ma to wspólnego z ekologią – nie wiem. Potrzeba na to tysiące stalowych masztów przesyłowych, które należy wytopić w hutach i tysiące kilometrów kabli. I nowe przecinki w lasach, by te linie przesyłowe ciągnąć z jednego końca Niemiec na drugi koniec.
.
Niemniej same bilionowe zyski mafii klimatycznej i jej sługusów nie są najważniejszym powodem tej załganej i oszukańczej kampanii. Jest jeszcze inny, o wiele ważniejszy powód. Choć łże-media o tym nie piszą, globalna sitwa chce stworzyć jednolity, autorytarny rząd światowy. Mówili i pisali o tym sami globaliści:
.
„Rząd światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy rząd światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.”
James Paul Warburg – bankster
.
„Nad społeczeństwem dominować będzie elita, która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją.”
Zbigniew Brzeziński – podkomendny globalisty Davida Rockefellera.
.
„Jesteśmy wdzięczni wydawcom „Washington Post”, „New York Times”, „Time Magazine” i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach.”
David Rockefeller – bankster
.
Niemniej opór przeciwko światowemu rządowi banksterów nadal jest duży i banksterzy, aby go narzucić, potrzebują pretekstu – najlepiej rzeczywistego, lub przynajmniej zmyślonego globalnego zagrożenia. A że rzeczywistego obecnie nie widać (poza terroryzmem NATO i Pentagonu), usłużne im łże-media nagłaśniają więc wymyślone przez usłużnych im pseudonaukowców globalne zagrożenie klimatyczne. W domyśle idzie o to, i takie zawoalowane sugestie już kolportują banksterskie łże-media, że tylko jednolity światowy rząd, mogący wszystkim państwom i narodom narzucać własne „rozwiązania” (dekrety), może jeszcze odwrócić katastrofę i nas (ludzkość i Ziemię) uratować. Tylko czekam, kiedy już bez ogródek i aluzji jawnie zaczną nawoływać, rzekomo w celu ratowania nas, o utworzenie światowego rządu New York Times, Washington Post, Der Spiegel, Die Welt, GW, Rzeczpospolita, Gazeta Polska, Nasz Dziennik, CNN, BBC, ARD, ZDF, TVP 1, 2 i 3, Tv Trwam i cała reszta zachodnich łże-mediów.
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy