Antropogenne ocieplenie profesjonalnym oszustwem mafii klimatycznej…

.

.

Przymierzałem się do poniższego artykułu już od pewnego czasu. Ostatecznym bodźcem do napisania go było zamieszczone przeze mnie ostatnio opracowanie Metro o manipulacjach pogodą. Ale główną przyczyną napisania tego tekstu jest wzbierająca we mnie złość. Otóż oglądam w sieci wybrane filmy przyrodnicze, gdyż lubię po prostu je oglądać. I niestety stwierdziłem, że w ogromnej większości z nich, nagranych w ostatnich dziesięcioleciach, jak mantra powtarzane są brednie, o tym, że świat Przyrody, jaki oglądamy jest zagrożony nadciągającą  katastrofą klimatyczną, wywołaną rzekomo przez zwiększającą się emisję CO2. Co gorsza, także w filmach o kosmosie i innych planetach (kosmosem też się interesuję) pojawiają się te same brednie w kontekście Wenus – dlatego jest taka gorąca (temperatura średnia dla całej planety na jej powierzchni to ok. 463°C) gdyż jej atmosfera zawiera 96,5 % CO2, co wywołało katastrofalny efekt cieplarniany, zagrażający obecnie i Ziemi. O tym, że odpowiedzialność za nagrzanie planety ponosi mająca 20 kilometrów grubości warstwa chmur (z dwutlenku siarki i kropli kwasu siarkowego) otaczających całą Wenus, oraz b. wysokie ciśnienie atmosferyczne na jej powierzchni, wynoszące ponad 90 atmosfer, czyli takie jakie panuje na głębokości ponad 900 metrów pod wodą na Ziemi, nie mówi się.  A sprężany gaz zawsze się ogrzewa. Natomiast gęste chmury obojętnie z czego, zawsze utrudniają odpływ ciepła w kosmos. Ciekawe jest przy tym, że na Marsie nie zaistniał efekt cieplarniany, choć jego atmosfera zawiera 95 % CO2. Powinien więc i Mars mieć klimat jak w piekarniku, a tymczasem jego średnia temperatura wynosi – 63°C. I cóż z tego, że Mars ma b. rzadką atmosferę. W odniesieniu do Ziemi mafia klimatyczna twierdzi tak – atmosfera Ziemi to cieplarnia (szklarnia), a zawarty w niej CO2 jest „dachem”, który blokuje odpływ ciepła. Ale b. przepraszam – jeśli CO2 jest „dachem” ziemskiej atmosfery, mającym blokować odpływ ciepła, to jest dachem b. dziurawym. Jego zawartość w atmosferze to 0,04%. Jeśli miałby być „dachem” to jeszcze znacznie bardziej dziurawym niż ta siatka:
.
.
Przez której oka ciepło może swobodnie omijać CO2. Natomiast na Marsie, mimo, że ma b. rzadką atmosferę, zawarty w niej CO2 (95%) rzeczywiście można przyrównać do „dachu” szklarni marsjańskiej atmosfery. Gdyby więc CO2 był gazem cieplarnianym, Mars otrzymujący na powierzchnię metra kwadratowego (m²) 43 % ilości światła (a więc i tak sporo) padającego na metr kwadratowy na Ziemi, powinien być piekarnikiem, a nie lodownią. A jest lodownią. Dlatego, że CO2 jest gazem neutralnym klimatycznie. Nie jest gazem cieplarnianym, jak głosi to mafia klimatyczna.
I o tym też wspomniał profesor Kirstein podczas jego prelekcji na zlocie Koalicji Antycenzuralnej w Szwajcarii, że CO2 jest gazem neutralnym klimatycznie.
.

.
Film niestety jest tylko po niemiecku. Wszystkim znającym ten język gorąco go polecam. Tym zaś, którzy go nie znają, streszczę to, co prof. Kirstein referował. Najwięcej uwagi poświęcę topniejącym lodowcom w Alpach, ale najpierw w telegraficznym skrócie przedstawię pozostałe najważniejsze wypowiedzi prof. Kirsteina. Ważne jest to, że przytacza on wypowiedzi innych meteorologów i klimatologów, ale też fizyków i polityków demaskujących klimatyczne oszustwo.
.
– I tak przytoczył wypowiedź (min. 8:30) prof. Henrika Svensmarka, który twierdzi, że oficjalna klimatologia nie jest normalną nauką. Jest w pełni upolityczniona i w ostatnich latach nie przejawia żadnego zainteresowania rzeczywistymi naukowymi odkryciami (dotyczącymi pogody i klimatu). Uzgodniono w niej obowiązującą jednyną teorię i jest nią CO2.
.
– Przytoczył wypowiedź (min. 10:30) prof. dra Hansa von Storcha, byłego gorącego orędownika antropogenicznego ocieplenia (byłego członka IPCC: https://pl.wikipedia.org/wiki/Intergovernmental_Panel_on_Climate_Change), który stwierdził: badania klimatyczne są (obecnie) nienormalne; są postnormalne.
.
– Przytoczył wypowiedź (min. 11:8) prof Paula Reitera z instytutu Pasteura w Paryżu: globalna panika ociepleniowa stroi się w szaty naukowe, ale z nauką nie ma nic wspólnego. Jest to po prostu propaganda.
.
– Przytoczył wypowiedź (min. ok 13) dziennikarza telawiwzorni ARD (odpowiednika TVP1), członka redakcji Tagesschau (odpowiednika „Wiadomości”), Volkera Bräutigama: Tagesschau to czysta propaganda.
.
– Przytoczył (ponownie) wypowiedź (min. 19:25) prof Storcha, gorliwego rzecznika antropogennego ocieplenia z jego wywiadu dla Spiegla z roku 2013: stoimy przed zagadką – od 15 lat temperatura nie rośnie. Jeśli klimatyczne ocieplenie przez następnych 5 lat nadal będzie miało „pauzę” (temperatura nie będzie rosła), w modelach klimatycznych musi tkwić błąd i prognozy trzeba będzie skorygować (od siebie dodam w tym miejscu – nawet dla rzeczników ocieplenia w roku 2013 jasne było, że temperatura od 15 lat już nie rośnie. A mimo to mafia klimatyczna co chwilę organizowała kolejne klimatyczne szczyty i bez przerwy straszyła nas cieplną katastrofą).
.
– Przytoczył artykuł (min. 33:29) dwóch fizyków, prof. Gerlicha i dra Tscheuschnera z roku 2009, opublikowany w fachowym naukowym piśmie (International Journal of Modern Physics), który streścić można tak: nie ma żadnego efektu cieplarnianego, a tym bardziej żadnego atmosferycznego efektu cieplarnianego związanego z CO2. Nie znają go ani fizyka teoretyczna ani inżynieria termodynamiczna.

Od siebie dodam w tym miejscu – efekt cieplarniany występuje wyłącznie w zamkniętych pomieszczeniach, nagrzewanych przez promienie słoneczne, wpadające przez zamknięte okna czy nawet dachy (szklarnie-cieplarnie). Nie występuje natomiast w atmosferze. Łatwo to sprawdzić doświadczalnie. Potrzebne są np. dwa identyczne samochody kabriolety. Ustawiamy je latem w nasłonecznionym miejscu. W jednym otwieramy całkowicie dach. W drugim dach i okna pozostają zamknięte. W obu umieszczamy termometry i sprawdzamy po np. godzinie czy dwóch temperaturę w ich wnętrzach. W otwartym kabriolecie będzie taka sama, jak na zewnątrz. W zamkniętym będzie o dobre 10-20 stopni Celsjusza wyższa. Ale nie przez dwutlenek węgla, gdyż w otwartym aucie jest go tyle samo. Odpowiedzialność za wywołany efekt cieplarniany spada wyłącznie na to, że nagrzane w zamkniętym aucie powietrze nie mogło unieść się w górę.

Tyle o efekcie cieplarnianym.
.
– Dodatkowo przytoczył (min. 34:20) wypowiedź dra Tcheuschnera z jego wywiadu w internecie pt. „Klimatyczny szwindel z CO2”: Należałoby zbadać, na ile mamy do czynienie z profesjonalnym oszustwem (naturalnie w kontekście kampanii mafii klimatycznej głoszącej rzekomo grożącą nam katastrofę klimatyczną wywołaną rzekomo przez CO2).
.
– Przytoczył wypowiedź (godz. 1:06:35) profesora fizyki, Stevena Koonina, podsekretarza w ministerstwie energetyki w ekipie Obamy o tym, że NASA i NOAA (https://pl.wikipedia.org/wiki/National_Oceanic_and_Atmospheric_Administration) w ewidentny sposób fałszują dane dotyczące pogody.
.
W paru miejscach podczas prelekcji mówił prof. Kirstein o metodach fałszowania danych i wprowadzania w błąd opinii publicznej przez klimatyczną mafię i łże-media. Wymienię kilka z nich.
.
–  Prof. Kirstein zaprezentował (min. 19:50) wykres średniej temperatury oraz rosnącej emisji CO2 w latach 1957-2016.
.
.
Mafia klimatyczna wycięła z tego wycinek 25 lat (w ramce), w którym miała miejsce przypadkowa, a nie przyczynowa korelacja wzrostu emisji CO2 i wzrostu średniej temperatury. Bezpośrednio wcześniej i później (poza ramką) widać, że mimo wzrostu emisji CO2 średnia temperatura zamiast rosnąć – malała. Mafia klimatyczna wykorzystała więc zawarty w ramce fragment wykresu i okrzyczała go dowodem na cieplarniany charakter CO2, co jest bzdurą, nie informując nikogo, że wcześniej i później (poza ramką) wzrostowi CO2 towarzyszyły spadki temperatury, co rozwala ich ideologię i ich kłamstwa dotyczące antropogennego ocieplenia za sprawą rzekomo cieplarnianego CO2.
Tu dla rozweselenia przytoczę jedną z kilku przypadkowych korelacji jakie także podał prof. Kirstein. I tak (bazując na danych niemieckiego urzędu statystycznego) należałoby uważać, że liczba narodzin w Niemczech jest przyczynowo skorelowana z ilością przylatujących do Niemiec bocianów. Korelacja ta jest faktycznie widoczna, choć naturalnie jest całkowicie przypadkowa (bociany dzieci nie przynoszą):
.
.
Tak samo przypadkowa była korelacja wzrostu CO2 i temperatury w ramce na wcześniejszym wykresie.
.
Inną metodą stosowaną przez klimatyczną mafię jest po prostu fałszowanie wykresów dotyczących temperatur. Tu widzimy zaprezentowany przez prof Kirsteina wykres temperatury ostatniego tysiąclecia (na górze), pod nim zaś sfabrykowany przez IPCC fałszywy wykres temperatury tegoż samego okresu.
.
.
Fałszerstwo to ma wykazać, że wcześniej temperatura w Europie była mniej więcej równomierna i dopiero ostatnio wzrasta, przez co zmierzamy rzekomo ku cieplarnianej katastrofie, jakiej na Ziemi jeszcze nie było.
.

Mówił też prof. Kirstein (min 25:55) o podwojeniu stężenia CO2 w rzeczywistych cieplarniach, w których uprawia się warzywa. Efekt jest taki, że wiele roślin uprawnych rośnie o 30 % szybciej, gdyż CO2 jest po prostu świetnym nawozem.

.
Najciekawszym dla mnie fragmentem prelekcji prof. Kirsteina był ten o topniejących w Alpach lodowcach. I w tym przypadku mafia klimatyczna fałszuje rzeczywistość. Obrazuje to poniższa grafika:
.
.
Widać na niej stan lodowców (czarne „słupy”) z ostatnich 120 lat. I tak ok. roku 1900 lodowce rosły. Potem malały, po czym ok. 1920 ponownie gwałtownie urosły, ale na krótko i znów stopniały. Ponowny ich wzrost nastąpił dopiero w latach ok. 1970, a ok. roku 1980 osiągnęły maksymalną długość po czym zaczęły topnieć. I to topnienie z ostatnich 30 lat wykorzystuje mafia klimatyczna w jej propagandzie, mówiącej mniej więcej tak – lodowce w Alpach od zakończenia epoki lodowcowej 11 tys. lat temu przetrwały i zawsze sięgały aż do dolin. I dopiero od początku lat 80-tych XX wieku na skutek efektu cieplarnianego spowodowanego nadmierną emisją CO2 lodowce topnieją. Jeśli tak pójdzie dalej, znikną wszystkie. A wtedy wyschną rzeki wypływające z alpejskich lodowców i wszyscy się ugutujemy.
Sam przyznam, że z niepokojem wcześniej oglądałem zdjęcia zanikających, topnących lodowców górskich.
.
.
Zastanawiałem się tylko, gdyż w propagandę mafii klimatycznej ani przez chwilę nie wierzyłem, czy fałszowane są zdjęcia, czy też lodowce topione są celowo np. bronią pogodową (HAARP-em, o który wspomniałem w przedostatnim wpisie). Zapewne HAARP ma swój „współudział” w tym topnieniu. Gdy popatrzymy na mapkę temperatur (z przedostatniego wpisu), jakie panowały za sprawą manipulacji prądami strumieniowymi powietrza w Europie w 2015 roku (do 40°C w dzień, w nocy nawet do 25°)…
.
.
…nie dziw, że błyskawicznie topniały i topnieją. Ale rzeczywista przyczyna ich topnienia jest inna – prozaiczna i naturalna. Ważna jest w tym miejscu znajomość wahań temperatury w Europie (i w sumie na całej półkuli północnej) w ciągu ostatnich 10 – 11 tysięcy lat. I te wahania w formie wykresu  przedstawił prof. Kirstein:
.
.

Widzimy na nim, że w przeszłości, już po zakończeniu ostatniego zlodowacenia, w Europie klimat podlegał ciągłym wahaniom, przy czym przez długie okresy (sięgające nawet prawie 2 tys. lat) temperatury były wyższe niż obecnie. Ale po każdym takim ciepłym okresie przychodziły okresy chłodu. I w kontekście topniejących lodowców przytoczył prof. Kirstein wieloletnie badania austriackiego profesora, Gernota Patzelta, kompletnie ignorowane przez mafię klimatyczną i łże-media. Tu prezentuję jedną z prelekcji owego profesora:

.

.
Otóż prof. Patzelt od dziesięcioleci jest specjalistą od lodowców alpejskich, choć prowadził badania także na Antarktydzie i na Grenlandii. Ważnym aspektem jego badań jest odnajdywanie prastarych drzew na terenach pokrytych do niedawna lodowcami. Odnalazł wiele takich właśnie drzew w miejscach, gdzie zgodnie z propagandą mafii klimatycznej nie mogły rosnąć, gdyż od tysiącleci były tam rzekomo lodowce. A drzewa, jak wiemy (o czym wspomniał i prof. Kirstein) pod lodem nie rosną.
.
.
.

.
Odnajdywane drzewa, a także nadal wrośnięte w ziemię korzenie drzew w miejscach pokrytych do niedawna lodem datuje prof. Patzelt metodą węgla C14. Wyniki jego (i jego zspołu) badań – i to badań jak najbardziej naukowych, bazujących nie na branych z sufitu komputerowych modelach pogody, a na odnajdywanych, uwolnionych niedawno spod lodu drzewach, wykazały co następuje:
.
Na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat przez 2/3 tego okresu lodowce w Alpach były mniejsze, powtarzam – mniejsze niż obecnie.
.
Górna granica lasu w tych samych 2/3 ostatnich 10 tysiącach lat sięgała w Alpach wyżej niż obecnie, co jednoznacznie wskazuje na to, że panowały wtedy wyższe temperatury niż dzisiaj, w dobie rzekomej katastrofy klimatycznej.
.
Temperatura średnia w kilku dłuższych i krótszych okresach była w ciągu ostatnich 10 tys. lat w Alpach wyższa niż obecnie.
.
Na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat lodowce alpejskie wielokrotnie cofały się, gdy było cieplej (i to bez antopogennego wzrostu CO2 w atmosferze), po czym rosły, gdy robiło się zimniej, grzebiąc pod sobą narosłe w międzyczasie lasy. Resztki tych lasów odnajduje właśnie profesor Patzelt, rozwalając w drzazgi bzdurną i załganą propagandę mafii klimatycznej.
.
Nie dajmy się więc straszyć cofaniem się lodowców w Alpach, czy gdziekolwiek indziej. Jest to jak najbardziej naturalne zjawisko, które powtarzało się w ostatnich tysiącleciach wielokrotnie. Tu jeszcze dodam, że opracowana przez prof. Patzelta tabela świetnie koreluje z zaprezentowanym powyżej wykresem temperatury ostatnich 11 tysięcy lat:
.
.
Na samej górze mamy opracowany przez tego badacza wykres temperatur panujących w Alpach w miesiącach maj-wrzesień na przestrzeni ostatnich 10 tysięcy lat. Poniżej, zaznaczone na zielono, są okresy, w których górna granica lasów była w Alpach wyższa niż obecnie. Jeszcze niżej widzimy opracowane przez innych badaczy (Hormesa i Joerina) okresy cofania się lodowców w Alpach zachodnich. A na dole zaznaczone są przez prof. Patzelta okresy, w których lodowce w Alpach wschodnich były mniejsze niż obecnie.
.
Przy czym należy jeszcze raz podkreślić, że tabela ta powstała na podstawie nie wymyślonych, wziętych z sufitu modeli pogody, a na danych empirycznych, bazujących m.in na prastarych drzewach znajdywanych w miejscach cofających się lodowców. Ale zespół profesora badał też torfowiska alpejskie, co widać w poniższym filmie (min 13:54):
.
.

.
Także i one ujawniają „zakonserwowane” w nich ciepłe i zimne okresy w Alpach na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat. Ostatnim przedmiotem jego badań są usypane w przeszłości przez topniejące lodowce alpejskie piargi stożkowe (Schutkegel). Mówi o nich w ostatnim filmie od minuty 23:27. Wszystkie razem wzięte wyniki tych badań przedstawia właśnie opracowana przez niego tabela.
.
Tak więc nie dajmy ogłupiać się propagandą topniejących lodowców, jako rzekomego skutku nadciągającej rzekomej klimatycznej katastrofy, jeśli nie ograniczymy emisji CO2 do atmosfery. Zbyt wiele jest instytucji i oszustów zarabiających na tej panice billiony.
.
Pisząc powyższe odczuwam pewną ambiwalencję – nie jestem miłośnikiem cywilizacji, postępu, dymiących kominów fabryk i elektrociepłowni, nie lubię motoryzacji (nie mam nawet prawa jazdy). Tak więc w sumie sprawa emisji CO2 powinna być dla mnie obojętna. Nie jest tak, gdyż CO2 potrzebują rośliny, w tym lasy tropikalne, a ponadto nie zamierzam milczeć w obliżu tego gigantycznego polityczno-medialnego szwindlu. I dlatego piszę o nim.
.
Tu jeszcze powrócę do prof. Kirsteina. W jego prelekcji poruszył też (min. 54:35) sprawę tzw. „tonących wysp”, zalewanych rzekomo przez morza i oceany, których poziom rzekomo rośnie, rzekomo jako skutek topnienia lodowców. Otóż wszystkie te rzekomo zalewane wodą wyspy a nawet całe archipelagi tak naprawdę powoli toną, ale z innego powodu! Wszystkie one znajdują się w pobliżu granic z innymi płytami tektonicznymi, przy czym na skutek dryfu płyt tektonicznych ich własne płyty wciskane są w dół przez płyty sąsiednie. Tak więc wzrastający na nich poziom wody nie ma nic wspólnego z domniemanym klimatycznym wzrostem poziomu mórz. Po prostu płyty tektoniczne, na których leżą, wciskane są w dół, pod wodę. Jeśli się o tym nie wie, można na takiej płycie tektonicznej faktycznie odnieść wrażenie, że to wzrasta poziom morza. A to tylko płyta tektoniczna powoli obniża się i tonie.
.
Na zakończenie przytoczę jeszcze jeden przykład perfidnej i załganej propagandy mafii klimatycznej o której wspomniał i prof. Kirstein:
.
.
.
Mowa jest o niedźwiedziach polarnych które rzekomo zagrożone są wyginięciem z powodu antopogenego ocieplenia klimatu, rzekomo niszczącego ich środowisko – polarną skorupę lodu. Tyle, że powyższe zdjęcie samotnego niedźwiedzia na małej krze lodowej jest manipulacją. Mówi o tym prof. Kirstein, a więcej pisze o tym tutaj (wersja oryginalna) :
.
A tu tłumaczenie niemieckie (polskiego niestety nie znalazłem):
.
Niestety na blagę o ginących z głodu niedźwiedziach polarnych dały nabrać się nawet „Wolne Media” i „Zmiany na Ziemi”:
.
Zdjęcie samotnego niedźwiedzia na małej krze ma sugerować, że przez ocieplenie klimatyczne, którego nie ma (temperatura nie wzrasta od 20 lat), rzekomo za sprawą nadmiernej emisji rzekomego gazu cieplarnianego CO2 (co jest propagandowym kłamstwem, gdyż CO2 jest gazem neutralnym), wyginą niedźwiedzie, gdy zniknie (roztopi się) polarny lód. Tymczasem…
Prof. Kirstein wspomina, że najniższy poziom populacji białych niedźwiedzi był ok. 40 lat temu i wynosił ok. 5 tys. osobników. Gdy zakazano polowań na nie, populacja ich wzrosła i dzisiaj wynosi ok. 25 tysięcy – mimo rzekomej katastrofy ich środowiska naturalnego, spowodowanej rzekomo wzrostem zawartości CO2. Przytacza też prof. Kirstein wypowiedź innego profesora (biologa Reichholfa), który stwierdził, że niedźwiedzie polarne nie żyją z lizania lodu. Po czym (prof. Kirstein) przypomniał, że na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat na półkuli północnej były okresy cieplejsze niż obecnie, trwające wieki a nawet tysiąclecia – i niedźwiedzie polarne je przeżyły.
Od siebie dodam w tym miejscu – gdy wikingowie odkryli Grenlandię, była ona zielonym lądem. I stąd jej nazwa – Grenlandia – zielona ziemia, zielony ląd. Lodu było wtedy nawet tam, w strefie arktycznej, mniej niż obecnie. I jakoś polarne misie nie wyzdychały z głodu. Co jest oczywiste. Gdy na Arktyce nie ma lodu, foki chcąc odpocząć, spać czy rodzić młode muszą wychodzić na brzegi lądów. A tam czekają na nie niedźwiedzie.
A już wyjątkowo załganym i perfidnym jest poniższe zdjęcie (na podobne nabrały się właśnie „Zmiany na Ziemi” i „Wolne Media”):
.
.
Napis głosi, że zdjęcie wynędzniałego/wygłodzonego niedźwiedzia uwidacznia dramat ocieplenia klimatycznego. I że te puszyste olbrzymy dramatycznie cierpią na skutek ocieplenia klimatu (w domyśle – antropogennego, spowodowanego zwiększaniem emisji CO2). A przecież  w linkach (po angielsku i niemiecku), jakie załączyłem (o tysiącu kłamstw opowiadanych przez jedno zdjęcie) czytamy, że np. populacja niedźwiedzi polarnych nad Morzem Baffina (Baffin Bay) wzrosła z 1546 osobników w roku 2004 do 2826 podczas ostatniego liczenia (sam artykuł jest z 2017 roku). Tak więc w ciągu góra 13 lat populacja niedźwiedzi polarnych nad Morzem Baffina nieomal się podwoiła. I to w czasach, gdy rzekomo giną one z powodu głodu wywołanego rzekomo ociepleniem klimatu i brakiem lodu. Owszem, zdarzają się wypadki, że i niedźwiedzie polarne giną z głodu. Mogą być po prostu chore lub np. strute podłożoną przez jakiegoś trapera przynętą z trucizną na polarnego lisa. Może straciły zbyt wcześnie matkę (co się zdarza) przez co nie potrafią jeszcze samodzielnie polować. Mogą być też  ranne, zranione np. przez silniejszego niedźwiedzia lub przez myśliwych (za skórę niedźwiedzia polarnego w Niemczech można dostać 10 tys. dolców), nielegalnie na nie nadal polujących. Wtedy wygłodzone po prostu giną. Niemniej populacji niedźwiedzi polarnych nie zagraża ani fikcyjne ocieplenie (przetrwały cieplejsze długotrwałe okresy w ciągu ostatnich 10 tys. lat) ani emisja CO2. Są to oczywiste propagandowe kłamstwa mafii klimatycznej.
.
Zamieszczone linki wyjaśniają też fałszerstwo ze zdjęciem samotnego białego niedźwiedzia na małej krze lodu, które zamieściłem w powyższym wpisie dwukrotnie. To zdjęcie to fotomontaż. Tak mafia klimatyczna gra na uczuciach i emocjach tych, którzy w jej brednie wierzą. Natomiast tego wygłodzonego niedźwiedzia faktycznie jest szkoda. Pytaniem tylko jest – co doprowadziło go do takiego stanu, skoro fok na północy nie brakuje, gdyż niedźwiedzi polarnych przybywa. Zwalanie jego stanu na ocieplenie to ewidentne oszustwo. Aż szkoda, że i Wolne Media oraz Zmiany na Ziemi te propagandowe brednie i kłamstwa kolportują…
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy