Katoliku Grzegorzu Braun – poganie odrobili lekcje z historii. Pora na Ciebie…

.

.

Otrzymałem pocztą mailową film z ultrakatolickim ultrapropagandystą Grzegorzem Braunem. W zasadzie od zawsze nie słucham go, bo co mądrego może powiedzić ultrakatolicki ultrapropagandysta. Tzn. parokrotnie próbowałem go słuchać, ale nigdy nie zdzierżyłem dłużej niż kilka minut. Poziom demagogii w jego wypowiedziach znacznie przekraczał poziom mojej tolerancji na jakiekolwiek propagandowe bzdury, nie tylko katolickie.

Grzegorz Braun, strojący się w szaty „obrońcy” Polski i Polaków, obrońca „świentej” wiary i kk, wierzy np. ślepo w „objawienia” żydówki Miriam, mamy bozi Joszue, w Gietrzwałcie. Nagrał o tym kilka filmów, trwających niekiedy ponad 1,5 godziny.
.
W jednym z nich, o ile dobrze się orientuję, twierdził nawet, że „mama bozi” uratowała Polaków, ponownie popychanych przez obcych do kolejnego samobójczego powstania, przez to, że odradziła zorganizowania go. Dziwne, że nie uratowała Rzeczypospolitej przed rozbiorami, a Polski przed wrześniem 39 i przerażającą okupacją, czy przed antypolskim spiskiem w Magdalence.
.
Tu pozwolę sobie na dygresję…
Wszystkich wierzących w tzw. „ojawienia maryjne” uważam po prostu za bezmyślne ofiary ewidentnych oszustw lub chorobliwych wymysłów i halucynacji religijnych psychotyków. Dlaczego? Otóż we wszystkich owych rzekomych „objawieniach” zawsze przewija się jeden wątek: „mama bozi” nawołuje do tego, by cały świat się „nawrócił” i aby wszyscy ludzie uwierzyli w nią i w jej synalka Joszue. I z tym mam problem! Skoro „mamie bozi” tak zależy na tym, to dlaczego wybiera najbardziej nieproduktywną i skazaną na niepowodzenie metodę „nawrócenia” całego świata. Ma przecież w katolickim niebie mądrych doradców – wszechmocnego i wszechwiedzącego biblijnego pan buka Jahwe, „boskiego” synusia – bozię Joszue, „ducha świętego” i kohorty aniołów i archaniołów. Jeśli naprawdę w tzw. „objawieniach maryjnych” byłoby cokolwiek na rzeczy i gdyby żydówka Miriam faktycznie była „mamą bozi” i chciała nawrócić cały świat – nic prostszego! Powinna co rok objawiać się nad bazyliką w Watykanie w momencie, gdy kolejni papieże wygłaszają transmitowane przez setki ekip filmowych orędzie urbi et orbi. Powinna też objawiać się podczas uroczystości otwarcia każdych kolejnych igrzysk olimpijskich oraz otwarcia i meczu finałowego mistrzostw świata w piłce nożnej. A ponadto powinna objawiać się muzułmanom nad Mekką i Medyną, żydom nad Jerozolimą i Telawiwem, hinduistom i buddystom w Waranasi (http://fotopodroze.com.pl/waranasi-indyjskie-swiete-miasto-hindulizmu-oraz-buddyzmu/) i innych ich świętych miastach. Tak samo powinna zrobić z taoistami, konfucjonistami, shintoistami, protestantami, świadkami Jehowy oraz… z polskimi poganami. Czemu nie objawiła się np. ślężańskim rodzimowiercom, gdy ci wkopywali posąg Świętowita w obrębie Ślęży?
.
Pewnie by go porąbali i wyrzeźbili jej posąg. I dlaczego nie objawiła się w Pforzheimie podczas pogańskich obrzędów odprawianych 20 metrów od kościoła katolickiego:
.
Tu daję słowo – sam zaintonowałbym „Ave Maryja”, gdyby nam się w Pforzheimie „mama bozi” objawiła. A tymczasem „objawia” się Miriam zawsze gdzieś na zadupiu, najczęściej  pojedynczym religijnym zdewociałym psychotykom lub – rzekomo – dzieciakom. Napisałem rzekomo, gdyż wciąż zastanawia mnie np. szybka śmierć dwójki z trojga dzieci, którym rzekomo objawiła się w Fatimie. Podejrzewam, że te dwa dzieciaki zaczęły się „łamać”, zmieniać lub wycofywać własne wcześniejsze „zeznania”, przez co należało je uciszyć.
Rzeczywistym wspólnym mianownikiem wszystkich owych „objawień” w konkretnych miejscach jest…kasa!
Wytłumaczę to na podstawie Fatimy (nazwa miasteczka pochodzi – o zgrozo – od arabskiego żeńskiego imienia Fāṭimah, jakie miała m.in. jedna z córek Mahometa. Aż dziw bierze, że katolicy nie przekrzcili miasteczka na nazwę katolicką). Mała ta miejscowość (ok. 10 tys. mieszkańców) jest równocześnie dzięki owym „objawieniom” najbogatszą i najbardziej dochodową parafią w Portugalii. Przed owymi „objawieniami” był tam brud, smród i ubóstwo. A teraz są potężne kościoły (na zdjęciu poniżej widzimy wnętrze kościoła tzw. „Trójcy Przenajświętszej” – czwartego pod względem wielkości na świecie):
.
.
I milionowe rzesze zaczadzonych nadjordańską ideologią pielgrzymów:
.
.
Idę o zakład, że i pleban w Gietrzwałdzie, dzięki przemysłowi pielgrzymowemu, też biedy nie klepie…
.
„Oto tajemnica wiary – złoto i dolary” (cytat z filmu „Kler”).
.
Inscenizując objawienie „mamy bozi” w Gietrzwałdzie popełniono jednak jeden kardynalny błąd. Otóż „mama bozi” ukazała się rzekomo dwóm dziewczynkom w koronie klonu:
.
.
Zaistniało jednak niebezpieczeństwo, że owieczki zaczną czcić klon jako święte drzewo. A to już byłoby czyste pogaństwo. Klon więc zrąbano, z kawałka pnia wyrzezano rzymską szubienicę (tylko w tej postaci mogą czcić katolicy drzewo), a resztę pewnie spalono. Osobiście przypuszczam, że gdyby nawet klonu nie zrąbano, sam uschnąłby ze wstydu, że wykorzystywany jest do umacniannia nadjordańskich guseł wśród słowiańskiego ludu.
.
Oczywiście, że zawsze znajdą się wśród katolików owieczki do tego stopnia zaczadzone, zahukane i ogłupione, że we wszystkie takie „objawienia” uwierzą. Ale ich ilość na szczęście kurczy się, a ludzkość liczebnie powiększa się. Przez co „nawrócenie” całego świata inscenizowanymi „objawieniami” mamy bozi oddala się, a nie przybliża.
.
Ale wracam do katolika Brauna, który chce w miejsce Polin/Judeopolonii zrobić Klechistan-Katolandię. Otóż w rozesłanym przez P. Ziemińskiego filmie (na co zwrócono mi uwagę) Braun rzucił wyzwanie poganom mówiąc (min. 25:35): „szanowni mili kochani poganie, bardzo was proszę, odróbcie lekcje z historii”.
.

.
A więc, szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – my poganie już dawno odrobiliśmy lekcje z historii. To Ty powinienieś to zrobić. Ale odrób lekcje z rzeczywistej historii, a nie z katolickich bajek o niej i nie z upiększonej mitologii kk i jego domniemanych zasług dla ludzkości i Polski.
Nie polecam nikomu oglądania całego filmu. Wystarczy obejrzeć kilka minut – od ok. minuty 20:05 do 25:41. Tylko w tym kawałku widać ogrom załganej mitologii kk, propagowanej przez ultrakatolika Grzegorza Brauna.
Zacznijmy od jego stwierdzenia (min. 21:42), że „kościół jest święty, wieczny, nie od ludzi pochodzący, nie przez ludzi stworzony, założony”.
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun, takie bajki to możesz opowiadać przedszkolakom na tzw. „lekcjach religii”. Tak się składa, że znam żydo-biblię o wiele lepiej niż ogromna większość katolików. I nie znalazłem np. w jewangeliach ani słówka o tym, że bozia Joszue/Jezus założył kościół. Nie ma też w nich ani słowa o tym, że mają być papieże, kardynałowie, biskupi, stolica apostolska, a wcześniej państwo kościelne, tajne archiwum watykańskie, indeks ksiąg zakazanych, inkwizycja, krucjaty, klasztory, zakony itp. wymysły katolicyzmu. Bozia Joszue nie wspomniał o tym ani słówkiem. Zresztą, przeważająca część historyków, tych poważnych, a nie tych pseudohistoryków będących na usługach kk, zgodna jest co do tego, że Joszue nie był założycielem kościoła, a nawet nie założył krystowierstwa/krześcijaństwa. Bozia Joszue był, nieudolnym zresztą, reformatorem judaizmu („Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” Mt 10, 5-6; „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela… Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucać psom” Mt 15, 24-26)- był takim judaistycznym Marcinem Lutrem, czy Janem Husem (spalonym żywcem przez katolików w Konstancji). Rzeczywistym twórcą krystowierstwa był podstępny faryzeusz Saul – Szaweł/Paweł:
.
A kościół zakładali jego następcy – i to całkowicie bez pomocy żydowskich czy katolickich niebios.
Wspomniał też katolik Braun o Borgiach w kontekście ruji i porubstwa. Polecam mu dobre opracowanie pt. „Kurewski kościół”. Kurewski a nie „święty”.
.
Przypomnę też, że:
.
– Był w historii kk okres nazwany przez historyków pornokracją (X wiek):
.
– Na sobór w Kontancji (XV wiek) według kroniki Ulricha von Richentala obok rzesz kleru i dostojników świeckich ściągnęło ponad 700 prostytutek. Naturalnie nie po to, by się modlić.
.
– W XIX wieku na świętej pogańskiej Łysej Górze w budynkach byłego klasztoru był zakład poprawczy dla „kapłanów zdrożnych” trzymanych tam za „wykroczenie przeciwko moralności”:
.
Tak więc ruja i porubstwo w „świętym” kościele to nie tylko okres Borgiów i czasy współczesne. To praktycznie cały okres „świętego” kościoła. Owieczki zapędzano do pruderii, za seks przed- czy pozamałżeński straszono je piekłem (a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów), sferę seksualizmu ogłoszono domeną Szatana, ale sami „pasterze” żyli w myśl zasady – hulaj dusza, piekła nie ma. Sam Rzym w okresie, gdy był stolicą państwa kościelnego, był przez cały ten okres jednym wielkim burdelem. I niejeden papież, kardynał czy biskup nabijali skrzynie dochodami z nierządu. I sami go „konsumowali”. A i niejeden z nich był owocem „grzechu”. Taki np. Marcin V, wybrany na papieża na soborze w Konstancji, był bękartem kardynała Colonny. Spłodzony został, gdy tatuś był biskupem i obowiązywał go celibat.
.
Taki to był „święty” i taki nadal jest kościół…
.
A już piramidalną wręcz bzdurą, demagogią i wręcz brednią jest to co mówi ultrakatolik Braun (ok. min. 23:15): „to kościół katolicki zrodził narody, stworzył państwa cywilizowane, cywilizację (…) gdyż jest kk a nie żaden inny kult  jest generatorem tej cywilizacji…”
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – pieprzysz farmazony. Jedynym „narodem” jaki wymyślił („stworzył”) kk to kosmopolityczny i żydogenny „nowy naród wybrany” – czyli katolicy. A więc kościół katolicki rozumiany jako „wspólnota wiernych”. On – kk – tak się faktycznie samookreśla – jako „nowy naród wybrany” – jedyny „naród” zrodzony przez kk. „Narodu żydowskiego”, rzekomo też „wybranego”, kk też nie stworzył. Wg biblijnych bajek stworzył go sam pan buk Jahwe, który sutenera własnej żony, Abrama/Abrahama, uczynił protoplastą „narodu wybranego”. Poza „nowym narodem wybranym” kk nie stworzył żadnego narodu. Żadnego!
W tym miejscu zaznaczam, że nie chcę być posądzany o pustosłowie i werbalizm. Podam więc, w przeciwieństwie do szanownego miłego kochanego ultrakatolika Brauna konkretne przykłady, a nie tylko puste frazesy, bez podparcia ich faktami.
.
1) Współczesna Hiszpania powstała w wyniku tzw. rekonkwisty i wyparcia z Półwyspu Iberyjskiego (bądź posłania ich do piachu) Maurów:
.
.
Od początku była ultrakatolicka, a kk był w niej potęgą. A jednak kilkaset lat gorliwego katolicyzmu nie uczyniło wszystkich mieszkańców Hiszpanii Hiszpanami – jednym narodem. Miliony katolickich Basków od dziesięcioleci upomina się o własne baskijskie państwo. Nie czują się Hiszpanami i chcą secesji. A niedawno katoliccy w większości Katalończycy w referendum przegłosowali niepodległość i oderwanie się od Hiszpanii. Chcą być Katalończykami a nie Hiszpanami! Tak więc ponad 500 lat katolicyzmu i potęgi kk nie stworzyło w Hiszpanii stabilnego narodu hiszpańskiego.
.
2) Nowoczesny, współczesny naród włoski żyjący w zjednoczonych Włoszech to zasługa m.in. „wstrętnego” masona Garibaldiego i króla Piemontu i Sardynii, Wiktora Emmanuela II (obłożonego przez papieża klątwą: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,233/k,2). Największym przeciwnikiem zjednoczenia Włoch i równocześnie największą przeszkodą stworzenia jednolitego narodu włoskiego było… państwo kościelne – czyli Twój, katoliku Braun, ukochany kościół katolicki. Doszło do tego, że wojska włoskie zmuszone były toczyć wojny z wojskami papieskimi o to, aby ostatnią przeszkodę na drodze do stworzenia jednolitego państwa i narodu włoskiego – państwo kościelne – wraz z Rzymem włączyć do Włoch:
.
W tym przypadku kościół katolicki był ewidentnym „hamulcowym”, który utrudniał stworzenie zjednoczonego państwa i narodu włoskiego.
.
3) Także zrodzenie się powszechnej tożsamości narodowej u Polaków, a więc powstanie narodu polskiego to nie zasługa kościoła. Przed rozbiorami, przy kompletnym milczeniu w tej sprawie kk, tylko szlachta uważała się za Polaków, za polski „naród”. Mieszczaństwo „narodem” już nie było. Tym bardzie nie byli nim chłopi – traktowani przez szlachtę i kk jak bydło robocze. Jeszcze na początku XIX wieku przeciętny chłop na ziemiach polskich nie posiadał tożsamości narodowej, nie czuł się Polakim. Pytany o to, kim jest odpowiadał najczęściej: tutejszy, lub: chłop takiego a takiego pana czy biskupa. Tożsamość polską zdobyli chłopi dopiero pod wpływem akcji zmasowanej germanizacji prowadzonej w ramach Kulturkampfu na terenach zaboru pruskiego i rusyfikacji, będącej reakcją na kolejne szaleńcze samobójcze powstania w zaborze rosyjskim. A w liberalnym zaborze austriackim to różne organizacje świeckie, propagujące „pracę organiczną”, także wśród ludności wiejskiej, wpływały na rodzenie się na „galicyjskiej” wsi poczucia polskiej tożsamości narodowej. Z tym, że we wszystkich tych przypadkach dopiero po likwidacji przez zaborców feudalnego poddaństwa i pańszczyzny, których filarem wcześniej był właśnie kk, mogła pojawić się u wyzwolonych i upodmiotowienych chłopów poczucie tożsamości narodowej. Wcześniej byli przedmiotami posiadanymi przez ich właścicieli – szlachtę i dostojników kk.
Wiem, wiem – także wśród niższego kleru znalazła się garstka „pasterzy”, którzy wśród chłopstwa propagowali „polskość” i popychali ludność miejscową do walki o pacierze i „lekcje religii” po polsku w niemieckich czy rosyjskich szkołach.
.
Ale w pierwszym rzędzie chodziło im o możliwość dalszej indoktrynacji religijnej ludności w języku polskim. Sama polskość była dla nich drugorzędna. A polskość „świecką”, oczyszczoną z żydo-katolicyzmu, odrzucali całkowicie.
.
A jeśli idzie o państwa cywilizowane, to istniały takie już tysiące lat przed powstaniem kk (Sumer, Egipt, Indie). Sam kk żadnej cywilizacji i żadnego państwa cywilizowanego (poza zbójeckim państwem krzyżackim) nie stworzył. Jedynie już istniejące sobie podporządkowywał. A niejedno zniszczył (państwa Azteków czy Inków). Tu tylko nadmienię, że gdy krystowiercy dotarli do stolicy Azteków, Tenochtitlán, było ono o wiele bardziej nowoczesnnym miastem, niż np. ówczesny Rzym. Posiadał czynne wodociągi, wolny była od smrodu i ogromnych stert śmieci. I nikt nie wylewał tam fekaliów przez okna na ulice, co w ówczesnych miastach łacińskiej, katolickiej Europy, łącznie z papieskim Rzymem, było to na porządku dziennym.
Cywilizacyjnie zaś (choć miłośnikiem cywilizacji nie jestem) krystowierstwo/krześcijaństwo było dla Europy regresem o co najmniej 1000 lat.
.
Stopień dostępu do oświaty, także dla przedstawicieli plebsu, w porównaniu do pogańskiego starożytnego Rzymu, krystowierstwo osiągnęło dopiero w czasach nowożytnych. Tak samo było z rozmachem w budownictwie. Poziom starożytny (także w odniesieniu do technologii i techniki budowlanej)  łacińska Europa osiągnęła dopiero po tysiącu latach od zakazania przez nią w imperium rzymskim pogaństwa.
Przez długie wieki nie istniała w łacińskiej Europie ani jedna szkoła publiczna, ani jedna akademia. A gdy już powstały, królową „nauk” była na nich „teologia”. Przez wieki nie uczono w łacińskiej Europie historii,  medycyny (wysoko rozwiniętej w starożytności), astronomii, matematyki czy geografii. Stopień analfabetyzmu w łacińskiej Europie przez ponad tysiąc lat przekraczał poziom analfabetyzmu w pogańskim starożytnym Rzymie. W  nim arystokracja, bogatsze mieszczaństwo, większość kupców i rzemieślników, a nawet część plebsu byli piśmienni. W Europie łacińskiej przez wieki piśmienny był praktycznie tylko kler. Utrzymywanie reszty mieszkańców w analfabetyzmie było zresztą działaniem celowym. Władcy świeccy zmuszeni byli do trzymania na dworach w roli kanclerzy, kancelistów i pisarzy właśnie przedstawicieli kleru. Kler oczywiście wykorzystywał to do masowego fałszowania dokumentów, zwłaszcza nadań na rzecz kościoła, zawsze je zawyżając, lub nawet po prostu w komplecie je fabrykując – jak osławioną tzw.”Donację Konstyntyna”:
.
Nawet w porównaniu do islamu katolicka Europa przez wieki przedstawiała opłakany widok. Gdy w X wieku w muzułmańskiej Kordobie istniało 20 publicznych bibliotek, 80 szkół i 17 wyższych uczelni, w całej katolickiej Europie nie było ani jednej publicznej bibliotek i szkoły, i ani jednej uczelni wyższej.
.
Tak więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – na jakiej to podstawie twierdzisz, że kościół był generatorem cywilizacji? Czyżbyś nie wiedział, że ówczesny papież jeszcze w XIX wieku nie pozwalał na budowę kolei żelaznej w państwie kościelnym, ani na oświetlenie lampami gazowymi ulic Rzymu, uważając to za wynalazki Szatana? Choć kk miał niewątpliwie swój własny wkład do zachodniej cywilizacji. Wniósł do niej skrajny religijny fanatyzm i nietolerancję, prześladowania na tle religijnym na niespotykaną w dziejach ludzkości skalę, wniósł wielowiekowy terror, ucisk, wyzysk mas chłopstwa, masowe rzezie „heretyków”, ciemnotę, zabobony, kołtuństwo, kult fabrykowanych relikwii, kupczenie „zbawieniem”, fałszywymi relikwiami i odpustami, cenzurę na niespotykaną wcześniej skalę. No i skrajną hipokryzję. Głosił miłość bliźniego, konieczność „odpuszczania win” („…jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…”) a mordował milionami pogan, „heretyków”, „bezbożników”, „innowierców”, „czarownice” i wszystkich, którzy mieli własne, odmienne od nakazanego przez kk, zdanie. Głosił dla owieczek konieczność ubóstwa („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne…”) a sam był chciwcem na niewyobrażalną skalę gromadząc złoto, bogactwa, ziemie i ludzkie bydło robocze tyrające na kler. Głosił konieczność pokory, a papieży noszonno jak faraonów w lektykach, natomiast biskupów nawet koronowane głowy musiały całować w pierścień.
.
To tyle o zasługach cywilizacyjnych kościoła katolickiego. A teraz słówko o „zasadach”, które zdaniem Brauna (min. 23:31) prezentował jako jeden jedyny właśnie kościół, i że „organizowały one (owe kościelne zasady) świat na sposób bardzo pożyteczny i bezpieczny, o paradoksie, nie tylko dla chrześcijan katolików.”
I znów pytam się – kpi sobie katolik Braun z rzeczywistości i z historii, licząc na niewiedzę słuchaczy?
.
A więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – owe „zasady” były i owszem, bardzo pożyteczne, ale tylko dla samej hierarchii kk. Ale już np. dla ograbianych pańszczyzną, dziesięcinami, świętopietrzem i innymi „powinnościami” chłopów pożyteczne nie były. I nie były bezpieczne nawet dla samych katolików. Wszak dwie krucjaty były wymierzone właśnie przeciwko katolikom:
.
Katolicy lądowali także przed inkwizycją – jak Galileo Galilei. I choć to on miał rację, musiał odwołać swoje poglądy. Przez co „łaskawie” ukarany został „tylko” aresztem domowym i zakazem publikacji. Ale już taki katolik Giordano Bruno nie ugiął się, nie odwołał przed inkwizycją swoich poglądów i został pożytecznie i bezpiecznie spalony żywcem w Rzymie.
.
.
Już nie wspomionam o wielu krucjatach przeciwko poganom, także Słowianom, czy heretykom i innowiercom. Dla nich owe kościelne zasady absolutnie i w żadnym sensie nie były pożyteczne i bezpieczne. Oni szli milionami do piachu lub w niewolę. Bezpiecznie poczuli się dopiero wtedy, gdy papiestwu wydarto pazury i wyłamano kły.
.
Kolejny raz osłupiałem, gdy ultrakatolik Braun palnął (w konteksście pożytecznych i bezpiecznych kościelnych zasadach (min 23:48) o rozdziale władzy świeckiej od władzy duchownej, o równości wszystkich wobec prawa i jednej moralności, na użytek wszystkich, każdego bliźniego.
.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – czegoś się naćpał przed tym filmem? Powiedz, nie bądź żyłą. Ja też chciałbym mieć taki „odlot”. Przez całe wieki kk oficjalnie nazywał państwa i władców świeckich „świeckim ramieniem kościoła”. I dokładnie tak je traktował – jako podporządkowane sobie „ramię”. Już zresztą sama ta nazwa pokazuje, że kk nie traktował państw i władz świeckich jako samodzielnych podmiotów politycznych, a tym bardziej podmiotów równoprawnych z kościołem. Były w zamyśle kk tylko jego świeckim, powolnym władzom kościelnym, „ramieniem”. Rozdział państwa od kościoła to dzieło wielowiekowych zabiegów światłych ludzi, chcących państw wolnych od dyktatu kleru. Sam kk zażarcie sprzeciwiał się takiemu rozdziałowi. Dobrym przykładem tu jest Meksyk. Gdy władze świeckie dokonały – i owszem – radykalnego odsunięcia kk od spraw państwowych, zwłaszcza od oświaty, fanatyczni katolicy wywołali niezwykle krwawą wojnę domową. Do piachu poszło 90 tys. ludzi:
.
Dokonanie rozdziału państw od kościoła dokonano w Europie stopniowo, wbrew kościołowi – i niestety nadal nie wszędzie nie do końca (konkordaty, tzw. „lekcje religii” w publicznych szkołach czy śluby kościelne równoważne z cywilnymi to nadal ingerencja kk w życie publiczne i państwowe). Nie mówię już o wielomiliardowych sumach wyłudzanych w Polin przez pasożytniczy kk z budżetu państwa:
.

.
Rzecznikami rozdziału państwa od kościoła były ruchy i organizacje świeckie. Sam kościół przez wieki ten rozdział torpedował i nadal stara się to robić – nadal chce mnieć wpływy na państwa, na ich politykę i nadal chce na nich pasożytować. W zamian oferuje jedynie wymyślone „zbawienie”. A co się tyczy równości wobec prawa – przez cały okres dominacj kk w łacińskiej Europie funkcjonowała skrajna wobec niego nierówność. Były warstwy uprzywilejowane, był stojący ponad prawem państwowym kler (nie podlegający pod świecką jurysdykcję) i było pozbawione wszelkich praw pańszczyźniane chłopstwo, oraz akceptowane przez kk do XIX wieku jawne i oficjalne niewolnictwo. Równość wobec prawa to wynalazek świeckich państw, wprowadzony wbrew woli kk. Zaś co się tyczy jednej moralności – inna była dla owieczek, inna dla kleru. Odsyłam do wspomnianego wyżej tekstu pt: „Kurewski kościół”. Ale i w innych dziedzinach owa moralność katolicka była moralnością Kalego. Gdy poganie bronili się przed najazdami i „nawracaniem”, byli źli. Gdy zabijali najeźdźców katolickich, byli źli i czynili źle. Gdy katolicy najeżdżali ziemie pogańskie, ludność mordowali, torturowali, zniewalali, narzucając jej feudalizm i kult żydowskich idoli – byli dobrzy. Gdy poganin podpalił katolicki kościół – był zbrodniarzem i świętokradcą. Gdy katolicy podpalali świątynie pogańskie i niszczyli posągi pogańskich bogów – robili dobry uczynek.
A teraz tylko skrótowo wspomnę brednie Brauna (min. 24:02) o „bliźnich” w kontekście „satanistycznewgo kultu Talmudu” (Braun nie zauważył, że to w żydo-biblii pan buk Jahwe nakazywał mordować Izraelitom nie-żydów i że „współplemienny” żydowski rasizm ma właśnie korzenie biblijne (https://opolczykpl.wordpress.com/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/). Zresztą, przez długie wieki ideologia kk jako „nowego narodu wybranego” niczym praktycznie nie różniła się od ideologii „satanistycznego kultu Talmudu”- tylko katolicy dla katolików byli „bliźnimi”, religijnymi „współplemieńcami”. Cała zaś reszta to był szatański pomiot, który należało „nawrócić”, choćby siłą, lub wytępić.
.
Kolejnym odlotem Brauna było to o „wolności indywidualnej”, której wg niego nie byłoby na świecie bez kościoła katolickiego.
Szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – na przestrzeni wielu wieków kościół katolicki zawzięcie zwalczał wolność indywidualną. I tak, gdy np. z majątku kościelnego zbiegł przypisany do niego chłop, ścigano go zawzięcie. Jeśli udało się łapaczom go dopaść, odstawiano go do rodzinnej wsi, gdzie na oczach całej ludności go zabijano. Miało to być nauczką i ostrzeżeniem dla pozostałych, co ich spotka, jeśli któryś z nich także postanowi zwiać. Tym bardziej nie istniała w katolickiej Europie wolność indywidualna w sprawie wiary i wyznania – czego doświadczyli m.in Hus, Galilei czy Bruno. Nawet we względnie „tolerancyjnej” (choć nie za sprawą katolików a wbrew ich zapędom) Rzeczypospolitej takiego Łyszczyńskiego oskarżono, osądzono i zabito za „bezbożność”:
.
A za odstępstwo od katolicyzmu wprowadzono w roku 1668 karę śmierci. Taka to była za sprawą kk i dzięki niemu w okresie jego politycznej dominacji indywidualna wolność na przestrzeni wielu wielu wieków. Aha – a co się tyczy plemion czy kolektywów (min. 24:51) – kk przez wieki realizował program mający na celu przerobienie całego świata w jedną owczarnię (tzw. „wierni”) i jednego pasterza (czyli kler). W tym przypadku wierni nie byli już nawet ludzkim kolektywem – byli stadem owiec („baranów”?), strzyżonych, golonych i dojonych przez kler, pozbawionych jakiejkolwiek indywidualności i jakiejkolwiek indywidualnej wolności. Ją – wolność indywidualną – wywalczyły ruchy świeckie, wbrew woli kk.
.
Użył też (min. 25:17) katolik Braun terminu „ludożercy” wobec „wrogów” katolicyzmu i jego samego. Otóż  szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – my poganie nie spożywamy podczas naszych obrzędów „ciała” bozi Joszue. To robicie Wy – katolicy – spożywacie „ciało” waszego idola. Kto więc tu jest „ludożercą”?
.
Ostatnią piramidalną bzdurą ultrakatolika Brauna (min.25:14) było wrzucenie turbolechickich świerów do jednego szeregu z poganami, czcicielami prasłowiańszczyzny, oraz czcicielami Swarożyca i Peruna: „szanowni poganie (…) i wy czciciele prasłowiańszczyzny, wielkiej Lechii, Swarożyca i Peruna…!
.
A więc szanowny miły kochany ultrakatoliku Grzegorzu Braun – przyjmij wreszcie do wiadomości, że:
.
1) Poganie, rodzimowiercy, czciciele prasłowiańszczyzny, Swarożyca i Peruna zdecydowanie odcinają się od turbolechickich świrów – tych od „wielkiej Lechiii:
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego[10][11].”
.
Ja sam wielokrotnie demaskowałem ich świrnięte wymysły (znajdziesz je u mnie na blogu).
.
2) Wśród „aktywu” turbolechickich świrów więcej jest krystowierców, w tym nawet „nieortodoksyjnych” katolików, niż zdezorientowanych tym idiotyzmem pogańskich słowianofili.
.
3) Prawdziwymi „ojcami krzestnymi” turbolechickiej szajby i protoplastami turbolechitów byli…katoliccy „kronikarze”, tacy jak Kadłubek czy Długosz. To oni w ich „kronikach” wymyślali przedmieszkowych „władców”. I to właśnie na Kadłubka i Długosza powołują się turbolechickie świry jak Szydłowski czy Bieszk, oraz różne ich klony i epigony. Zadają sobie nawet trud wyszukiwania np. niemieckich „kronik”, które powstawały tak: kościelny „kronikarz” niemiecki, nie zadając sobie najmniejszego trudu weryfikacji prawdziwości danych, przepisywał z „kroniki” Kadłubka, Długosza czy jeszcze z innej, listę wszystkich władców, łącznie z tymi wymyślonymi, przedmieszkowymi.
I potem ryczą, że np. szwedzki przybłęda III Waza był wg niemieckich kronik 44 lub 45 władcą Polski:
.
Do spranych turbokatolickich, pozbawionych wiedzy łbów nic nie dociera. Według kronik niemieckich i polskich Zygmunt III Waza był 44. lub 45″
.
W rzeczywistości III Waza był 44 królem, tyle że Szwecji. Natomiast niepewność turbolechickich świrów, czy był 44, czy też 45 „królem Polski” bierze się stąd, że bazując na „kronice wielkopolskiej” był 44, a bazując na Długoszu był 45 władcą. A że niemieccy „kronikarze” korzystali z obu tych „źródeł” – stąd ta rozbieżność – raz był 44 a raz 45 królem. Tylko – gdyby katoliccy „kronikarze polscy” nie wymyślali tych przedmieszkowych „władców” i nie umieścili ich jako postaci historycznych w ich „kronikach”, nie byłoby też kolportażu tych przepisywanych bezmyślnie i bez weryfikacji bzdur w „kronikach” niemieckich. I wtedy nie byłoby w ogóle świrniętego turbolechityzmu. To katoliccy „kronikarze” tę szajbę po prostu bezmyślnie spreparowali. Nie wrzucaj więc szanowny miły kochany katoliku Grzegorzu Braun turbolechitów, ofiar ślepej wiary w wymysły Kadłubka, Długosza & spółki do pogan, czcicieli prasłowiańszczyzny i czcicieli Swarożyca i Peruna. Turbolechicka szajba to śmierdzący zbuk katolickiego chowu…
.
I – jak już napisałem w tytule – szanowny miły kochany katoliku Braun – my poganie odrobiliśmy lekcje z historii – pora na Ciebie…
.
.
opolczyk
.
PS
A tak – na marginesie…
Już kiedyś zauważyłem, że Braun b. przypomina mi żydowskiego magdalenkowego spiskowca przeciwko Polsce, Geremka:
.
I to zarówno fizycznie (fizjonomicznie), mową ciała, jak i jego podniosłym sposobem mówienia – wypowiada się jakby był kardynałem i mówił o rzeczach „świentych”, a to co mówi to czysta „prawda objawiona”. Mam wrażenie że obu szkoliły te same służby i że obaj mogą być nawet spokrewnieni. Choć są to naturalnie tylko moje subiektywne odczucia i mogę się mylić.
.
I jeszcze ostatnia uwaga – wielokrotnie w dyskusjach katolicy czepiali się mojego niemieckiego nazwiska i często był to jedyny ich „merytoryczny argument” przeciwko mnie – jak mogę być Słowianinem i Polakiem, skoro mam niemieckie nazwisko. Byłem więc dla nich Niemcem, Szwabem, często niemieckim Żydem (no bo w ich przekonaniu tylko Żydzi tak „zwalczają” żydo-katolicyzm jak rzekomo robię to ja – choć go nie zwalczam, a po prostu demaskuję), byłem niemiecką wtyką, a nawet szwabskim szmulem i masonem. Nigdy natomiast nie zauważyłem, by ci sami katolicy o to samo – o niemieckie nazwisko – czepiali się Grzegorza Brauna. Dla nich, ponieważ jest katolikiem, jest Grzegorz Braun, mimo niemieckiego nazwiska, „Prawdziwym Polakiem”.
.
.
.
Reklamy