Katolicki powrót do korzeni…

.
.
Grupka katolików z Białegostoku wywołała burzę w szklance wody. Poszło o tzw. „dni kultury żydowskiej” obchodzone w jednym z białostockich kościołów (powyżej na zdjęciu). Wg owej grupki mogło to być „profanacją” dokonaną przez białostocką kurię:
.
Komiczne jest to, że parafianie napisali protest do ich „arcypasterza”. Czyżby zapomnieli, że są tylko owieczkami i ich „świętym” czy raczej zasranym obowiązkiem jest ślepy posłuch (bez kościoła nie ma „zbawienia” – pójdziecie za niesubordynację do piekła, pomioty szatańskie)?
Patrzcie ludzie – protestować się im zachciało… Gdyby hierarchia kk słuchała protestów owieczek, kościół nie przetrwałby ani jednego dnia. To, że istnieje od prawie 2 tysiącleci zawdzięcza temu, że był i jest  na wzór wojska instytucją hierarchiczną, zamordystyczną i autokratyczną. „Generalicja” kościelna wydaje rozkazy, wykonania przestrzega „kadra zawodowa” (niższy kler), a owieczki (szeregowcy) – mięso armatnie kościoła – jedynie co mogą robić, to powiedzieć – tak jest, rozkaz – i rozkaz wykonać. Tak więc owieczki  – ruki pa szwam:
.
.
i słuchać „pasterzy”…
.
W proteście, a raczej buncie owieczek udział brał Piotr Żakowic, niegdysiejszy biznesmen z listy 100 najbogatszych w Polin:
.
Zasłynął tym, że Kalksteinowi już za czasów „dobrej zmiany” chciał sprezentować pałacyk, uznając go za „najwybitniejszego” – hehehe – „Polaka”.
.
Ciekawe, czy napisze do „najwybitniejszego” protest w sprawie „dni żydowskiej kultury” w białostockim kościele? I czy, a jeśli tak, to co mu Kalkstein odpisze?
.
Katolicką burzę w szklane wody nagłaśnia też „przedsoborowy” katolik Wiechowski:
.
.
Niestety „przedsoborowi” czy też (bo i tak siebie nazywają) „tradycyjni” katolicy zapominają o tym, że wielowiekową tradycją przedsoborowego kk było brutalne łamanie oporu także wśród swoich owieczek. Łącznie z krucjatami przeciwko katolikom
.
Gdyby więc wróciły czasy kościoła przedsoborowego, tradycyjnego, za którym tak tęsknią, za protest przeciwko decyzji białostockiego arcybiskupa mogłoby dojść do wyprawy krzyżowej przeciwko owieczkom białostockiej parafii i tym, którzy je wspierają. A w najlepszym przypadku sprawą zajęłaby się inkwizycja paląc na stosie przywódców buntu…
.
O tej katoliciej burzy w szklane wody napisał też Dariusz Kosiur na WPS.
.
Niestety niezbyt wyraziście (choć dobrze) odpowiedział na tę katolicką burzę w szklance wody, a może tylko w naparstku.
Otóż to, że w katolickich kościołach urządzane są „dni kultury żydowskiej” jest niczym innym niż kościelnym, katolickim powrotem do korzeni. I nic tu nie da zaprzeczanie przez tzw. „patriotycznych” katolików żydowskości ich religii i ich żydo-katolickiego kościoła. Fakty są oczywiste:
– Ichni tzw. „Stary Testament” to żydowska, judaistyczna biblia Tanach (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tanach), księga zbrodni i razizmu, wyssana na dodatek z palca:
.
– Ichni „bog-ojciec” to biblijny żydowski Jahwe, czemu kiedyś zaprzeczać próbował u mnie na blogu Wiechowski/Marucha (był to jego jedyny komentarz u mnie):
.
„I cóż odpowiedzieć człowiekowi, według którego katolicy, żydzi i muzułmanie wierzą w tego samego Boga – skoro najwyraźniej nie wie on, że katolicy wierzą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a nie czynią tego obie pozostałe religie?
Odpłacić mu imputowaniem lobotomii?”
.
Otóż Wiechowski/Marucha widocznie nie wie, że ichni „bóg w trójcy jedyny” to właśnie żydowski, judaistyczny Jahwe. Czyżby Wiechowski/Marucha zapomniał, jak nazwał Joszue świątynię w Jerozolimie, w której czczono Jahwe, gdy wypędzał z niej kupców? Nazwał ją domem swojego ojca:
.
” Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!»”
J 2, 15-16
Tak więc zgodnie z jewangeliami jego tata to Jahwe. A przez to katolicki „bog ojciec w trójcy jedyny” to właśnie judaistyczny pan buk Jahwe (w islamie zwany Allahem).
.
– Autorami jewangelii byli Żydzi, a raczej żydzi – wyznawcy judaizmu.
.
– Miriam, matka Joszue była galilejską żydówką – wyznawczynią Jahwe. Chodziła na pielgrzymki do świątyni Jahwe  w Jerozolimie, zaniosła do niej Joszue do obrzezania, a sama poddała się judaistycznemu obrzędowi „oczyszczenia”.
.
– Joszue był galilejskim żydem – nieortodoksyjnym wyznawcą judaizmu.  Judaistycznego Jahwe sam nazwał swoim ojcem, chodził do synagog, odbywał pielgrzymki do świątyni w Jerozolimie. Nawet Samarytanka nazwała go Żydem :
.
„Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem.”
J 4, 9
.
Sam Joszue opędzając się od Kanaanejki rzekł (Mt 15, 24): „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”.  Do gojów nie był więc posłany. A rozsyłając „uczniów” nakazał im (Mt 10, 23): „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.”
.
– Wszyscy „apostołowie” byli żydami/Żydami, a najważniejsza „świątynia” katolicka, ta w Watykanie, jest pod wezwaniem żydowskiego wieśniaka, rybaka oraz żydowskiego faryzeusza.
.
Reasumując – fundament katolicyzmu jest czysto żydowski. Sam katolicyzm jest kultem żydzizmu, kultem żydowskości – kultem żydowskiej biblii, żydowskiego Jahwe, żydowskiego „zbawiciela”, żydowskiej „matki boskiej” i żydowskich „apostołów”. Gdy więc słyszę narzekania katolików „patryjotów” o „judaizacji” kościoła, ogarnia mnie pusty śmiech – jak można zjudaizować coś, co od podstaw jest dogłębnie judaistyczne, żydowskie.
.
Ubawiło mnie oburzenie Jacka Porosa na policjantów, że:
.
„a tu mieliśmy przykład mundurowych którzy bez szacunku i czci stali tyłem do Najświętszego Sakramentu.”
.
O ile wiem, podczas (żydo-katolickich) guseł zwanych mszą świętą pan ksionc czy pan biskup też stoją plecami do „Najświątszego Sakramentu”. I wszystkie owieczki wychodząc „po mszy” także odwracają się do owego „Najświętszego Sakramentu” plecami (żeby nie nazwać tego jeszcze bardziej dosadnie). To na co się Porosa uskarża? Natomiast propozycja „Oscara” w komentarzu na neonie24:
.
„To może spróbujcie zorganizować koncert muzyki kościelnej….w Warszawskiej Synagodze (…).”
.
…jest po prostu głupi. Dlaczego? Ano dlatego, że z żydowskiego punktu widzenia byłaby to rzeczywiście profanacja synagogi. I to z kilku powodów. Wymienię najważniejsze:
.
1) Żydzi doskonale wiedzą, że krystowierstwo, którego jednym z odprysków jest katolicyzm, to żydowskie oszustwo spreparowane przez faryzeusza Saula, przez krystowierców nazwanego apostołem pogan:
.
2) Dla wierzących żydów katolicy, łamiący dekalogowe przykazanie biblijne z ichniego (judaistycznego i krystowierczego) „pisma świentego” (Wj 20, 4-5) są bałwochwalcami:
.
„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą”
.
Bo czynią podobizny m.in. Joszue, Miriam, „świętych” oddając im nastąpnie pokłony, klękając przed nimi i modląc się do nich.
.
3) Katolicy nie są dla żydów „monoteistami” – wszyk obok „boga jedynego” Jahwe (boga-ojca”), mają drugiego „boga jedynego” – Joszue. I jeszcze trzeciego – tzw. „ducha świtego”. W oczach ortodoksyjnych judaistów (i wszystkich rozsądnych ludzi) musi to być poczytywane jako politeizm.
.
I dlatego, z powyższych powodów, koncert muzyki kościelnej byłby profanacją synagogi. I choć zapewne wielu wyznawców judaizmu, ale i świeckich Żydów, szyderczo uśmiechając się, odczuwa satysfakcję, widząc jak od 2 tys. lat narastające rzesze gojów modlą się do ich Jahwe, przed  obrazami i figurami żyda Joszue i żydówki Miriam padają na kolan, żydowskie oszustwo nazywają swoją „świętą wiarą” a żydowskie wymysły swoim „pismem świętym”, niemniej katolicyzm dla nich to owoc ich oszustwa, bałwochwalstwo i wielobóstwo. Przez co koncert muzyki kościelnej w synagodze byłby dla nich rzeczywiście jej profanacją. Taką samą, gdyby urządzono w synagodze lub kościele np koncert pogańskiej muzyki słowiańskiej.
.
Natomiast obchody „dni kultury żydowskiej” w kościele to żadna profanacja – to po prostu powród kościoła kat. do korzeni…
.
Zamiast bronić żydogennego katolicyzmu, należy go jako fragment globalnej żydowskiej antykultury (od judaizmu po poprawność polityczną) po prostu wyprosić. Niech wraca tam, gdzie się zrodził. To samo zresztą dotyczy całej żydowskiej antykultury – niech wraca do siebie…
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy