O Ślęży w kontekście krakowskiej Rękawki…

.

.

Wystarczy nawet tylko pobieżnie przyjrzeć się reaktywowanej Rękawce, bo dostrzec oczywiste paralele postępowania kleru wobec tego odrodzonego zwyczaju, a temu co dzieje się ze Ślężą i na niej.
W Krakowie przez dziesięciolecia kościół „Benedykta” był ruderą.
.
.
I nikomu, także klerowi, specjalnie to nie przeszkadzało. Nie było duchowej „konkurencji”. Ale gdy tylko Rękawka została reaktywowana i zaczęła przybierać coraz bardziej pogańskie oblicze, natychmiast wyremontowano ruderę i zaczęto z wielkim hukiem organizować odpusty z różnymi „atrakcjami” mającymi zwabić publikę, odciągając ją od pogańskiej Rękawki.
Dokładnie to samo było na Ślęży. „Paskuda” – bo tak nazywam ten wstrętny kościół na niej…
.
.
była ruiną. Już w czasach PRL niszczała. Na krótko reanimowano paskudę w 2002 roku, gdy kuria wrocławska jako tako ją odremontowała. Nieco później archeolodzy otrzymali zgodę na prace badawcze w jej wnętrzu. Nie dokończyli ich z powodu braku finansów, a rozkopana paskuda całkiem popadła w ruinę. I mało kto o niej myślał. Ale gdy Ślężę zaczęły odwiedzać rosnące jak grzyby po deszczu związki rodzimowiercze/pogańskie, a także coraz więcej pogan indywidualnie i gdy w domu PTTK ustawiono (2010) posąg Świętowita, kk ruszył do akcji zawłaszczenia tej pogańskiej góry. Przypomnę tu wypowiedź pani sołtys z Sulistrowic, która, choć sama o sobie powiedziała, że jest chrześcijanką, publicznie (minuta 13:59) stwierdziła:
.
„Ta góra zawsze była pogańska”
.

.
W sumie o sulistrowickim proboszczu mowa jest w powyższym filmie od ok. min. 11:18 do 15:30 i warto jest tego wysłuchać. Gdyby wszyscy katolicy byli tak wolni od fanatyzmu jak sulistrowicka pani sołtys, o ileż harmonijniej żyłoby się w Polsce poganom i katolikom obok siebie. Niestety nie wszyscy katolicy są jak ona. W roku 2012 kuria wrocławska przekazała ruinę na Ślęży w gestię sulistrowickiego proboszcza. A ten błyskawicznie skrzyknął komitet odbudowy paskudy i zaczął ją remontować:
.
A także błyskawicznie uzyskał zgodę na ustawienie na pogańskiej Ślęży tzw. „drogi krzyżowej”.
.
Należy wyraźnie zaznaczyć, że paskudy na Ślęży parafia sulistrowicka kompletnie nie potrzebowała. Duża nie jest, a paskuda jest tylko „czwartym kościołem pomocniczym”. I bez niej wcześniej katolicy dawali sobie świetnie radę. Już nie wspominam o tym, że przy malejącej ilości gorliwych owieczek koszta remontu były znacznym wydatkiem. Tylko, że wydać miliony na remont po to, aby raz w tygodniu urządać jedną tzw. „mszę” w niedzielę (i dodatkowo jedną w święta) to naprawdę żaden interes i tego parafia sulistrowicka naprawdę nie potrzebowała.
.
Ale czego kk nie zrobi, by poganom pokazać – kto tu rządzi. I do kogo góra należy. Owszem, katolicy twierdzą, że paskuda była „atrakcją turystyczną”. Otóż idę o zakład, że gdyby na szczycie Ślęży postawić rekonstrukcję słowiańskiego grodu, podobnego choćby do tego z Owidza..
.
.
…byłby on jeszcze większą atrakcją turystyczną i cieszyłby się większą frekwencją niż paskuda. A gdyby urządzano w nim różne rekonstrukcje historyczne – takie jak Rękawka na Kopcu Krakusa – ściągałyby one znacznie więcej turystów niż niedzielne „msze”.
.
Są naturalnie i zdecydowane różnice między odpustem w odremontowanym „Benedykcie” sabotującym Rękawkę w Krakowie a Ślężą. Rękawkę reaktywowano jako rekonstrukcję historyczną i zrobiły to instytucje publiczne i społeczne, a nie związki rodzimowiercze, pogańskie, choć sporo pogan bierze w tej imprezie udział. Rękawka znalazła różnych patronów i sponsorów, przez co krakowski kler ma za krótkie ręce, by ją zakazać, mimo iż oficjalnie odwołuje się do pogańskich tradycji. Z kościoła Benedykta na widok tłumów na Kopcu dobiega zapewne zgrzytanie zębami, ale sukienkowi nic nie mogą zrobić, by ten pogański zwyczaj zakazać. Na Ślęży natomiast, choć jest to góra pogańska (Ta góra zawsze była pogańska – słowa pani sołtys), rodzimowiercy, poganie traktowani są przez sukienkowych i ich gorliwe owieczki jak intruzi, a sama  Ślęża jak prywatna własność kk, proboszcza z Sulistrowic i garstki fanatycznych katolików. Nawet posąg Świętowita w domu PTTK im przeszkadzał i wymusili jego usunięcie. W Krakowie kościelny odpust u Benedykta zdecydowanie przegrywa z pogańską Rękawką. Na pogańskiej Ślęży zdecydowanie, uzurpatorsko, panuje kk. Choć wie, że jest tam przez wielu niechciany.
Dobrym przykładem tego jest los owej „drogi krzyżowej”, ulokowanej na Ślęży w sierpniu 2012. Już rok później większość z 14 tzw. „stacji” była uszkodzona. Z niektórych pozostały tylko gołe słupy:
.
.
Czy powinienem potępić tych, którzy owe „stacje” niszczyli i czy źle to świadczy o poganach? Bo pod jedną fotografią zniszczonej częściowo stacji admin „maras” napisał: Troglodyci…
.
.
Wyobraźmy sobie teraz, co by to było, gdyby poganie przygotowali 14 identycznych słupów, opatrzonych małymi metalowymi tabliczkami z napisami informacyjnymi, jak na poniższym zdjęciu (zaznaczyłem strzałką) :
.
.
Ale słupy zwieńczone byłyby nie krzyżem/rzymską szubienicą, a Swarożycą/Kołowrotem, natomiast płaskorzeźby przedstawiałyby zamiast „stacji drogi krzyżowej” wizerunki 14 bogów słowiańskiego panteonu.
.
.
I teraz wyobraźmy sobie, że owa grupka pogan udaje się do Częstochowy i przy drodze wiodącej do klasztoru…
.
.
… zaczyna wkopywać przygotowane słupy obrazujące tradycję słowiańską. Tu należy pamiętać, że pagórek zwany obecnie „Jasną Górą” wcześniej był lokalnym miejscem pogańskiego kultu okolicznej ludności, zanim zawładnęli nim krystowiercy. I teraz pytam – czy poganie zdążyliby wkopać przynajmniej trzeci słup? Ja uważam że nie, bo już podczas wkopywania pierwszego zostaliby napadnięci, pobici i przegonieni, a wszystkie słupy natyczmiast zostałyby połamane i uroczyście spalone.
Postępowanie pogan wobec „drogi krzyżowej” na Ślęży nie jest więc czymś wyjątkowo karygodnym, a wręcz przeciwnie. I tak wykazali dużą tolerancję. Mogli bowiem wszystkie słupy zrąbać zaraz w pierwszą noc. Na miano troglodytów zasługują raczej ci, co te słupy tam umieścili. Tu tylko przypomnę, że z tego co wiem, posąg Świętowita z obiektu PTTK na Ślęży, gdy już ucichła nieco wrzawa po jego usunięciu, po cichu wywleczono, odciągnięto gdzieś na ubocze ciągnąc traktorem po ziemi, po czym go porąbano. Troglodyci to za łagodny na to epitet…
.
Wojna o pogańską górę trwa nadal. I choć kk okopał się na niej, jego panowanie wcale nie jest aż takie pewne. Rodzimowiercy, poganie nadal, jak wcześniej, na Ślęży urządzają swoje obrzędy. Już wcześniej Ślęża była dla pogan i rodzimowierców górą-symbolem, a po usunięciu posągu Świętowita jej symboliczne znaczenie nawet wzrosło. Niemniej katolicy nadal uważają ją za swoją własność i nie zamierzają ustąpić. Chcą przeforsować w opinii publicznej przekonanie, że jest to góra „katolicka”, a nie pogańska, słowiańska.
.
Myślę, że można by zagrać im na nosie. Np tak: już istniejąca, lub nowo powstała w okolicy Wrocławia grupa rekonstrukcyjna, najlepiej oficjalnie nie związana z poganami/rodzimowiercami, postawia przeprowadzać rekonstrukcje pogańskich obrzędów opisanych przez Długosza – choćby obrzędy Stada. Akurat Długosz, katolicki zmyślacz i fantasta, jeden z ojców krzestnych turbolechityzmu (turbolechici powołują się na jego „kroniki”), ma w wielu oficjalnych kołach historycznych opinię „największego polskiego historyka”. I to można właśnie wykorzystać. Grupa rekonstrukcyjna szuka patronów w różnych państwowych i publicznych instytucjach (wrocławski uniwersytet i inne uczelnie, muzea, lokalna tvp itp.) podsuwając im myśl zorganizowania przy ich pomocy i pod ich patronatem ku czci wielkiego historyka obrzędu Stada i innych, o których on pisał. Potem należałoby tylko zasugerować, że dobrym miejscem takiej inscenizacji byłaby Ślęża, znana w Polsce jako góra, na której w pogańskich czasach Słowianie odprawiali swoje obrzędy.
.
Powie ktoś – ale przecież rodzimowiercy mogą tam odprawiać obrzędy Stada i bez pomocy instytucji poblicznych. Pewnie że mogą. Właśnie na Ślęży w maju rodzimowiercy organizują obrzędy Stada.
.
.
.
Ale oficjalne media te obrzędy raczej napewno zignorują i o nich nie napiszą. Natomiast gdyby to zrobiła grupa rekonstrukcyjna ze wsparciem i pod patronatem insytyucji publicznych, media prawdopodobnie by o tym informowały – że na Ślęży czy u jej stóp grupa rekonstrukcyjna odtworzyła taki a taki przedkrystowierczy pogański obrząd. W ten sposób w publicznej świadomości Ślęża kojarzyłaby się z pogańskimi obrzędami. Naturalnie do tych oficjalnie odtwórczych inscenizacji mogliby masowo dołączyć się rodzimowiercy. Im więcej, tym lepiej. Byłoby super, gdyby zjechało się ich kilka tysięcy. W ten sposób w publicznym odbiorze kościół starciłby monopol na Ślężę.
.
A w Sulistrowicach tu i tam byłby płacz i zgrzytanie zębów…
.
Wojna już nawet nie o samą Ślężę, ale o równoprawne traktowanie na niej pogan trwa i daleka jest od rozstrzygnięcia…
.
Ale „broni” nie składamy…
.
.
opolczyk
.
PS

.

Gdy tak przyglądałem się na zdjęciu paskudzie na szczycie Ślęży przyszła mi do głowy taka oto rymowanka (można ją śpiewać na melodię „Nie chcemy komuny, nie chcemy i już”):

.
Nie chcemy paskudy na Ślęży i już
nie chcemy ni krysta ni krzyża
po wiekach terroru ucisku i krzywd
słowiańska już wolność się zbliża
po wiekach terroru ucisku i krzywd
słowiańska już wolność się zbliża.
.
Nie będzie nad Ślężą kryst panował
ani wraży symbol śmierci – krzyż
wrócą na szczyt stare dobre bogi
posąg Świętowita wzniesiem wzwyż
wrócą na szczyt stare dobre bogi
posąg Świętowita wzniesiem wzwyż

.
.
.
Reklamy