Powrót do słowiańskiej tożsamości…

.

.

„Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.”
Adam Czarnocki – pseudonim Zorian Dołęga-Chodakowski
.
Wielokrotnie czytałem i słuchałem zarzuty, wysuwane głównie przez środowiska krystowiercze, katolickie, że powrót do słowiańskiej tożsamości jest niemożliwy. A to dlatego, bo (rzekomo) nie wiemy, w co Słowianie wierzyli, jak wyglądał ich panteon, jakich mieli bogów, jakie mieli święta i jakie były ich obrzędy.
Jest to oczywiście demagogia. Praktycznie wszystkie świąteczne obrzędy pogańskie naszych przodków przetrwały w prawie niezmienionej formie w tzw. „tradycji ludowej”, w folklorze, a nawet w przywłaszczonych przez katolików pogańskich tradycjach i zwyczajach świątecznych. Wystarczy z katolickich zwyczajów świątecznych ich tzw. „Bożego narodzenia”, włącznie ze zwyczajami „wigilijnymi”, wyrzucić postać Joszue/Jezusa i zastąpić ją Słońcem/Swarożycem i mamy nieomal czyste wydanie pogańskich Szczodrych Godów. To samo dotyczy też Jarych Godów skatoliczonych na „Wielkanoc”. Obchody Kupały to ichnia „Noc świątojańska” a przy Święcie Plonów nawet nazwy nie zmienili. Nawet obrzędy przejąli nieomal w komplecie. Tyle, że za plony nie dziękują Mokoszy – Matce Ziemi i życiodajnemu Słońcu-Swarożycowi a żydowskiej „matce boskiej”.
.
Nie ma też problemu ze świętami słowiańskimi. Jedyny jaki jest, to data obchodów świąt lunarnych, związanych z fazami Księżyca, zwłaszcza z pełnią. Są to bowiem święta „ruchome”. Za to daty czterech najważniejszych u Słowian świąt – świąt solarnych – są znane od tysiącleci. Są to dni równonocy (wiosennej i jesiennej) oraz przesileń (zimowego i letniego) Słońca. Pozostałe święta – lunarne – obchodzone były zazwyczaj do- lub w czasie pierwszej, drugiej lub trzeciej pełni Księżyca po danym święcie solarnym (np. Szczodrych czy Jarych Godach). Zapewne obecnie terminy obchodów niektórych słowiańskich świąt nie są dokładnie znane. Ale nie jest to przeszkodą, by je nadal świętować w terminie przybliżonym czy prawdopodobnym. Zobaczmy zresztą jak jest z tym u krystowierców – bazując na jewangeliach datę urodzin ich idola, galilejskiego obrzezanego cieśli Joszue, znają krystowiercy z dokładnością do ok. 11 lat. Po prostu nie wiedzą kiedy się urodził. Nie znają ani roku, ani miesiąca, ani dnia jego urodzin. A mimo to świętują je 25 grudnia. To samo dotyczy daty jego zmyślonego „zmartwychwstania”. W tym przypadku świętują wyssane z palca wydarzenie w dniu ustalonym metodą pi razy oko, na dodatek ustalonym przy pomocy pogańskiego kalendarza solarno-lunarnego – a więc w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej (równonoc wiosenna) pełni Księżyca. A nas się czepiają, że nie wiemy, kiedy Słowianie świętowali dokładnie np. jesienne Dziady.
Tu nadmieniam że zwrot galilejski obrzezany cieśla nie jest ani szyderstwem ani inwektywą. Zgodnie z jewangeliami i tzw. „tradycją kościoła” Joszue był mieszkańcem żydowskiej Galilei, został obrzezany „ósmego dnia” i był cieślą, zanim stał się wędrowynym kaznodzieją – reformatorem judaizmu.
.
Z panteonem słowiańskim natomiast jest tak, że nie istniał u Słowian w tej sprawie obowiązkowy, urzędowy „kanon”. Imiona słowiańskich bogów są znane z przekazów krystowierczych kronikarzy, jak i z badań etnograficznych takich choćby badaczy jak Adam Czarnocki.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zorian_Do%C5%82%C4%99ga-Chodakowski
.
To on pisał wszak o „imionach Bogów zapomnianych”:
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.
Ale „zapomnianych” przez elity, tępionych przez kler, za to nadal pamiętanych i czczonych przez lud – jeszcze w XIX wieku… Tak więc odtworzenie panteonu bogów słowiańskich nie było problemem:
https://opolczykpl.wordpress.com/panteon-i-imiona-slowianskie/
.
Problem mają z tym głównie krystowiercy. Bo u nich wszystko musi być podane w sposób „kanoniczny” w formie „prawd wiary”. A u Słowian wszystko było „na dziko”. Nie było wyszczególnienia: bóg nr 1, bóg nr 2, bóg nr 3 itd.. Nie było nawet jednomyślności w tym, który bóg ma być czczony najbardziej. Przez co jedni czcili szczególnie np. Swarożyca, inni Swaroga, jeszcze inni Mokosz, Świętowita, Ładę, Trygława czy Peruna.
Ale to właśnie jest szczególną cechą i wartością pogańską – nie było wymyślonego przez oszustów doktrynerów i obowiązkowego dla wszystkich „kanonu”, w który należało ślepo, tępo i bezrefleksyjnie wierzyć.
.
Nie jest też prawdą, że nie wiemy w co wierzyli Słowianie. Ich panteon w ogólnych zarysach znamy. Ich wyobrażenie kosmogoniczne jak i „eschatologiczne” (pośmiertne) też. Ich Wiara/Wiedza była wypadkową animizmu, panteizmu i politeizmu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Animizm
https://pl.wikipedia.org/wiki/Panteizm
https://pl.wikipedia.org/wiki/Politeizm
.
Zdobywali, rozbudowywali i pogłębiali Wiedzę/Wiarę przez tysiąclecia. Natomiast nie byli dogmatolubcami, nie mieli wyssanych z palca przez oszustów „pism świętych” i nie wierzyli ślepo w jakiekolwiek wymysły i dogmaty tylko dlatego, że ktoś nazwał je „prawdą objawioną” czy „nauką kościoła”.
W tej sprawie zresztą mógłbym obrócić kota ogonem i zapytać – a ilu katolików wie, w co wierzy? Nominalnie fundamentem wiary krystowierców jest żydo-biblia. I zapytam – ilu krystowierców czytało i zna choćby same tylko „ewangelie”? O tzw. „Starym testamencie” nawet nie wspominam, bo zna go mniej niż ułamek promila krystowierców. A ilu katolików wie, kiedy, kto, z jakich pobudek i w jakim celu ustalił „kanon” biblijny, wymyśli i narzucił dogmaty o boskości Joszue, jego „zmartwychwstaniu”, „wniebowstąpieniu”, czy o „wniebowięciu” Miriam lub o „nieomylności” hersztów Watykanu – papieży. Dla przeciętnego katolika współczesne dogmaty, święta i obrzędy żydo-katolickie powstały od razu, jednorazowo za czasów Joszue i trwają w niezmniennej formie do dzisiaj. Ogromna, przeogromna większość katolików wie o ich „wierze” tyle, ile zapamiętała z tzw. „lekcji religii” i z cotygodniowych, wyrywkowo czytanych w kościołach, wyrwanych z kontekstu fragmentów żydobiblii. Wierzą w „boga ojca”, w „trójcę” i w „święty kościół powszechny”, wiedzą, kiedy trzeba mówić kyrie elejson, panie nie jestem godzien i bądź miłościw mnie grzesznemu. Coś tam wiedzą o raju, potopie, Abrahamie, Mojżeszu, trochę więcej o Joszue, że niby był zbawicielem, odkupicielem, mesjaszem i synem bożym – i to już wszystko. I choć nie ma najmniejszych logicznych choćby dowodów na np. „grzechów odkupienie”, a wręcz przeciwnie, bo mimo „grzechów odkupienia” grzesznicy nadal idą – jak uczy kk – do piekła – owieczki ślepo w „grzechów odkupienie” na rzymskiej szubienicy wierzą.
.
Powrót do słowiańskiej tożsamości wcale nie jest równoznaczny z koniecznością zostania rodzimowiercą, poganinem. Jest dostępny także dla ateistów, materialistów i agnostyków. Wystarczy, że człowiek czuje się duchowo związany z kulturą Słowian, utożsamia się z nią i czuje się potomkiem i kontynuatorem naszych pogańskich przodków. Ceni ich szacunek do Przyrody i Matki Ziemi, ceni ich afirmację życia, wolną od masochistycznych, pokutniczych pryktyk żydowskim idolom ku upodobaniu. Chce jak pogańscy przodkowie cieszyć się życiem, a nie na kolanach przed żydowskimi idolami kajać się i żebrać u nich o łaskę, miłosierdzie i „zbawienie”. Ceni strukturę społeczną Słowian, wolną od wyzysku rzesz biedoty przez garstkę bogaczy („…nie znaleźć u nich kiedykolwiek żebraka albo kogoś w niedostatku”), panującą u nich równość („… te plemiona (…) nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu”), ich umiłowanie wolności („Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […] Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele”) i ich wysoką moralność i uczciwość (“…taka panuje u nich uczciwość i wzajemne zaufanie, że nie znając u siebie zupełnie kradzieży i oszustw, schowki i skrzynie trzymają niezamknięte. Niezwyczajni zamknięć i kluczy, wielce się dziwowali, widząc juki i skrzynie biskupa pozamykane”).
.
Każdy kto ceni kulturę słowiańską, identyfikuje się z nią, jest Słowianinem, jest człowiekiem, który odzyskał tożsamość słowiańską. Nie jest już homo catolicusem, duchowym Żydem (Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)” http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html) czy homo jewrounitusem-poprawnopoliticusem. Jest po prostu Słowianinem, człowiekiem posiadającym słowiańską tożsamość, szanującym kulturę naszych pogańskich przodków.
.
.
opolczyk

.

PS
Szukając „obrazka” do powyższego wpisu natknąłem się w sieci na z wyglądu gorliwie krystowierczej stronie na niewiarygodnie uczciwy artykuł o metodach tzw. „krystianizacji” Słowian. Autor/autorka nie tylko uczciwie przyznaje, że pogan nawet masowo mordowano:
.
„Proces ten trwał nie tylko w fizycznym wymiarze, czyli nawracaniu niewiernych siłami przymusu, nierzadko z użyciem przemocy czy nawet i masowych mordów.”
.
Przypomina też zawłaszczanie/podrabianie świąt pogańskich na krystowiercze:
.
„W odpowiedzi na to, Kościół postanowił świętom tym nadać nowe, chrześcijańskie znaczenie. Świętu przesilenia zimowego, które dla pogan było symbolem rozpoczęcia nowego roku nadano nowy obiekt celebracji – Boże Narodzenie, świętom przesilenia wiosennego, w tym malowaniu jajek Wielkiej Nocy nadano symboliczny charakter zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a przesileniu letniemu – pogańskim „walentynkom”, w Polsce nazywanymi Nocą Kupały nadano nową nazwę – Noc Świętojańska.”
http://www.kultmaryjny.pl/chrzescijanstwo-a-slowianska-tozsamosc/
.
Cieszy mnie – i piszę to faktycznie bez odrobiny szyderstwa – że wreszcie trafiłem na stronę krystowierczą, na której zamieszczono intelektualnie uczciwą i prawdomówną notatkę o zbrodniczych metodach „nawracania” pogan, o stawianym przez nich oporze, oraz o podszywaniu się krystowierstwa pod pogańskie święta i obrzędy. Autor/autorka tego tekstu jest na najlepszej drodze do odzyskania tożsamości słowiańskiej.

.

.

Reklamy