Wstępny szkic do kompendium wiedzy o Słowianach…

.

 

.

Niestety faktem jest, że nie istnieje spisane zwięźle i dobrze kompendium wiedzy o Słowianach, zawartej w jednej książce lub internetowym tekście. Praca taka przerasta moje możliwości czasowe i merytoryczne. Niemniej myślę, że znajdzie się ktoś, kto podejmie takie wyzwanie. Ja sam mogę się ewentualnie pokusić o zwięzły szkic, jak takie kompendium moim zdaniem powinno wyglądać i co powinno zawierać. Przy czym ograniczę się głównie do plemion żyjących na terenach dzisiejszej Polski, które siłą włączone zostały do państwa piastowskiego (co eufemistycznie nazywane jest „jednoczeniem plemion”). Kompendium dotyczące wszystkich plemion słowiańskich (a więc dodatkowo połabskich, załabskich, południowych i wschodnich) byłoby grubości encyklopedii i chyba przerasta możliwości jednego autora.
.
Co powinno zawierać kompendium wiedzy o Słowianach (kolejność niekoniecznie jak ta podana przeze mnie)?

.
1. Etnogeneza Słowian
Musi zawierać etnogenezę Słowian, ze szczególnym uwzględnieniem badań polskich genetyków:
https://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/823726,Slowianie-byli-tu-zawsze-Archeolodzy-w-szoku
.

.
Tę sprawę chyba należy podkreślić już na początku, aby ostatecznie rozprawić się z kolportowaną nawet przez „polskich” historyków niemieckofilską teorią allochtoniczną, jakoby Słowianie nad Wisłę, Wartę i Odrę przybyli dopiero w V-VI wieku.
.
2. Zasięg osadnictwa słowiańskiego
Tereny zamieszkałe w przeważającej części przez Słowian to nie tylko tereny współczesnej Polski – to cała środkowa i prawie cała wschodnia Europa. Należy wspomnieć też o osadnictwie słowiańskim sięgającym na południu Europy po Bałkany (osobiście nie jestem pewien, kiedy tam Słowianie dotarli), a na zachodzie za linię Łaby. Bo istniały także plemiona Załabskie, najeżdżane przez katolickich Franków już w VII i VIII wieku, żyjące na terenach przypisanych przez Tacyta (lub przez fałszywkę przypisaną Tacytowi, a „odnalezioną” w roku 1455 w niemieckim klasztorze Hersfeld, będącą jedynym rzekomym oryginalnym tekstem „Germania” Tacyta) i innych kronikarzy rzymskich umieszczających na ziemiach Słowian Germanów.
.


.
Przy zasięgu osadnictwa słowiańskiego nie od rzeczy byłoby ustosunkowanie się do kolportowanych w sieci mapek zasięgu „słowiańskich genów”:
.

.


.
Nie mam żadnej pewności, czy odpowiadają one rzeczywistym obiektywnym badaniom, czy tylko życzeniom osób je kolportujących. Ale gdyby nawet zasięg „słowiańskich genów” sięgał Persji i Indii, należy wspomnieć o tym, że ewentualni Słowianie, którzy tam dotarli, trafili na wysoko rozwinięte kultury cywilizacyjne i sami szybko ulegli cywilizacyjnym wynaturzeniom. Przez co poza genami z kulturą Słowian nic ich nie łączy. Podobnie jest z rzekomym bliskim powiązaniem wierzeń i panteonu słowiańskiego z hinduskimi Wedami. Wedy wymyślono w celu usankcjonowania systemu stanowo-kastowego panującego w Indiach, przez co z egalitarnym systemem społecznym Słowian, a także z wierzeniami i panteonem słowiańskim mają niewiele wspólnego. Natomiast kolportowane w internecie tzw. „Wedy aryjsko-słowiańskie” to ewidentna współczesna fałszywka rosyjskich nacjonalistycznych pseudo-Słowian.
.
Pisząc o zasięgu osadnictwa słowiańskiego nie można pominąć i tego, że żył na tych ziemiach już wcześniej także nieliczny, prastary lud zwany „Staroeuropejczykami”. Został on wchłonięty przez Słowian i do dzisiaj jego geny istnieją w puli genetycznej współczesnych Polaków. Nie można także pominąć faktów, że na tereny osadnictwa słowiańskiego „zaglądały” różne niesłowiańskie ludy (np. Celtowie czy Scytowie), lub nawet, że przez te tereny przemaszerowały w okresie „wędrówek ludów” (np. Goci czy Wandalowie). Część z ich „maruderów” osiadała wśród Słowian. Pomiędzy Słowianami a przybyszami następowała naturalnie wymiana kulturowa, a także genetyczna.
.
3. Struktura społeczna u Słowian
Słowianie nigdy nie stworzyli jednolitej wspólnoty przypominającej współczesny naród. Byli podzieleni na dziesiątki mniejszych i większych plemion, z których każde było jednostką w pełni autonomiczną. Ale i plemiona nie tworzyły mini-narodowych jednorodnych wspólnot. Przez tysiąclecia każda pojedyncza osada słowiańska, każde opole i każdy gród były jednostkami autonomicznymi, którym nikt z zewnątrz nie narzucał swej woli.
Inną cechą struktury społecznej Słowian był egalitaryzm. Dobrze obrazują go wykopaliska archeologiczne grodów typu biskupińskiego, których najbardziej rzucającą się cechą był brak wyróżnionych wielkością i okazałością siedzib. Wszystkie domostwa w tego typu grodach były podobnej wielkości i o podobnym standardzie, co podkreśla panujący w nich egalitaryzm.
.


.
Zresztą egalitarny charakter przynajmniej większości plemion słowiańskich podkreślają też fragmenty kronik bizantyjskich, na które można się powołać. Przytoczę jedną z nich:
.
„… te plemiona, Sklawinowie [plemiona naddunajskie] i Antowie [plemiona osiadłe między Dniestrem a Dnieprem], nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.”
Prokopiusz z Cezarei (VI w. – historyk grecki)
.
Podobnie było praktycznie u wszystkich plemion słowiańskich. I wprawdzie różne wykopaliska na terenie dzisiejszej Polski mogą wskazywać na zróżnicowany status społeczny starożytnych mieszkańców konkretnych stanowisk archeologicznych, dotyczy to jednak ludności niesłowiańskiej, a tej, która jakiś czas „bawiła” na ziemiach Słowian. U Słowian przez tysiąclecia dominował egalitaryzm – czyli równy status społeczny wszystkich członków wszystkich plemion i lokalnych wspólnot. Bardzo długo nieznana też była u Słowian instytucja kniazia – księcia. Na codzień kierowała życiem wspólnot ciesząca się poważaniem starszyzna, a ważniejsze decyzje zapadały na wiecach. Pojawienie się instytucji kniazia-księcia u Słowian nastąpiło późno, najprawdopodobniej dopiero we wczesnym średniowieczu i było obcym wpływem. Choć zaznaczyć należy, że początkowo kniaź-książe nie był władcą w obiegowym tego słowa znaczeniu. Był wybierany przez wiec i przezeń w razie czego mógł zostać odwołany. Nie była to też funkcja dziedziczna. Kniaź praktycznie nie posiadał żadnej władzy, nie mógł np. wspólnotom, które go wybrały, apodyktycznie czegokolwiek narzucać. Był czymś w rodzaju seniora plemienia, jego reprezentantem, a nie władcą. Dopiero z upływem czasu reprezentacyjna funkcja kniazia przeistoczyła się w instytucjonalnego apodyktycznego władcę, typowego dla ówczesnego krystowierczego feudalizmu.

.
Odzielnym i ważnym aspektem systemu społecznego Słowian była pozycja w nim kobiet. Dominuje w tej kwestii u historyków i badaczy pogląd, że u Słowian kobiety były pozbawione głosu i nie miały wpływu na np. decyzje podejmowane na wiecach. Z drugiej strony wiadome jest, że szamanki, wiedźmy cieszyły się ogromnym szacunkiem i prestiżem, i że porad u nich zasięgali wszyscy ze starszyzną włącznie. Nie wiem, czy kobiety zabierały głos na wiecach – ich „dziedziną” był dom (były „kapłankami” ogniska domowego), ale bezprzecznie przed podjęciem wiążącej uchwały na wiecu dezyzja dotycząca np. wyruszenia na wyprawę wojenną była konsultowana z matkami, żonami, a zwłaszcza z szamankami. Zapewne zdarzało się też, że gdy młode rozpalone głowy bez kobiecej konsultacji uchwaliły na wiecu wojnę, zaraz po wiecu obrywały w domach po rozpalonych łbach od matek, a nawet żon, po czym na kolejnym zwołanym nazajutrz wiecu zmieniano decyzję. O tym, że kobiety u Słowian nie miały statusu podrzędnego, świadczy choćby legenda o Wandzie. Jak wiemy, w każdej legendzie tkwi jakieś ziernko prawdy. W tej legendzie jest nim status społeczny kobiet u Słowian a nie konkretna osoba – Wanda. Jeśli w legendzie mogła być ona władczynią u Wiślan, świadczy to po prostu o tym, że kobiety nie były u Słowian istotami podrzędnymi, pozbawionymi prawa głosu „służebnicami pańskimi”.
.
4. Kultura Słowian
Zacznijmy od kultury duchowej. Jest to temat wielowątkowy i niezwykle obszerny. Znajdziemy w nim m.in. kosmogonię, panteon, wierzenia, zwyczaje i obrzędy, oraz święta i kalendarz Słowian. Niestety będzie to też temat najbardziej chyba kontrowersyjny. Np. nie ma zgody wśród badaczy, a nawet rodzimowierców na to, jak wyglądał panteon Słowian i czy był w nim bóg naczelny. Wiele imion bogów słowiańskiego panteonu przechowało się w tzw. „tradycji ludowej” i nie ulegają one wątpliwości: Swaróg, Swarożyc, Mokosz, Perun, Świętowit, Trygław czy Weles są bez wątpienia bogami z panteonu Słowian. Natomiast Białobóg czy Czarnobóg to już krystowiercze wtręty:
https://opolczykpl.wordpress.com/panteon-i-imiona-slowianskie/
.
Zdecydowana większość słowiańskich bogów była personifikacją sił Natury (np. Perun, Strzybóg, Pochwist), bądź deifikowaną personifikacją Matki Ziemi i życiodajnego Słońca (Mokosz i Swarożyc). Bogów całkowicie abstrakcyjnych panteon Słowian nie znał. Wbrew wielu badaczom a także części rodzimowierców, panteon słowiański nie miał w moim przekonaniu boga najwyższego. Zakusy, by któregoś z nich za takiego uważać, to wpływ religii greckiej, rzymskiej i krystowierstwa. Panteon Słowian odpowiadał ich egalitarnej strukturze społecznej. Wszyscy bogowie byli równi, z tym że każdy z nich miał własną dziedzinę, za którą odpowiadał. Choć bezprzecznie w różnych plemionach, a nawet w oddzielnych osadach słowiańskich istniała instytucja boga ulubionego, „patrona” szczególnie tam czczonego. W Retrze/Radogoszczy był to Swarożyc, w Arkonie Świętowit, na Pomorzu Szczecińskim Trygław, a w Kijowie Perun.
.
Co do kosmogonii, bezprzecznie istniał podział całej rzeczywistości na trzy „dziedziny” – Jawię, Prawię i Nawię. Nie za bardzo wiadomo, do jakiej „dziedziny” należały istoty niematerialne, niższe od bogów – a więc np. rusałki, wodniki, upiory, strzygi i inne „duszki” i demony. Nie ma też pewności, które z nich są krystowierczymi „dodatkami” do rzeczywistej słowiańskiej demonologii. Nie ma też pewności, jak Słowianie wyjaśniali sobie powstanie świata. Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy odwołując się do innych kultur przedcywilizacyjnych. Znane są bowiem mitologie pogańskie głoszące stworzenie świata, ale znane są też koncepcje „stacjonarne” , głoszące że świat istniał od zawsze. Pośrednią pomiędzy nimi jest koncepcja cykliczności, która głosi, że kolejne światy giną, po czym się odradzają. Istnieje też możliwość, że u różnych plemion słowiańskich istniały różne koncepcje kosmologiczno-kosmogoniczne.
Znane są też różne koncepcje „eschatologiczne” dotyczące wyobrażeń życia po śmierci. Wg jednych koncepcji Słowianie akceptowali realność reinkarnacji, wg innych koncepcji już nie. Nie ma nawet zgody co do tego, czy Nawia i Wyraj to oddzielne „krainy” lub „dziedziny”, czy też różne nazwy tej samej. Tu nie można wykluczyć, że i u pogańskich Słowian istniała w tej kwestii różnica zdań.
Istnieje za to zgodność co do tego, że otaczający Słowian świat nie był dla nich martwą materią. Nawet głazy na polu były siedzibą duchów. Świat pełen był przeróżnych niższych i wyższych duszków, demonów, zjaw i istot, jednych życzliwych ludziom, innych nie. Dużą rolę odgrywały w związku z tymi wierzeniami u Słowian magia, zaklęcia i talizmany mające trzymać w ryzach demony i duchy nieżyczliwe, oraz mające zapewniać pomoc i wsparcie tych życzliwych. Z tym, że i w tej dziedzinie występiwały w obrębie Słowiańszczyzny różnice regionalne, często spowodowane wpływami ościennnych niesłowiańskich sąsiadów.
.
Ważnym elementem kultury Słowian były przeróżne zwyczaje i obrzędy. Już sam opis zwyczajów i obrzędów przy okazji różnych świąt, czy wydarzeń jak narodziny dzieci, postrzyżyny i zapleciny, śluby/wesela i uroczystości pogrzebowe to b. obszerny temat. Tym bardziej, że i tu znajdziemy spore różnice regionalne. Przy okazji obrzędów i zwyczajów kompendium powinno zawierać wszystkie te, które do dzisiaj przetrwały zarówno w tzw. „tradycji ludowej” (folklorze) jak i te, które przywłaszczyło sobie krystowierstwo nadając im nadjordański koloryt i interpretację.
Podobnie zresztą kompendium powinno zawierać spis słowiańskich świąt z możliwie pełną listą tych świąt krystowierczych, które zostały z kalendarza słowiańskiego przejęte i skatoliczone, lub które wymyślone zostały po to, by zdublować nimi zwalczane święta słowiańskie (i ogólniej pogańskie – gdyż dublowanie pogańskich świąt lub podszywanie się pod nie zaczęło się już w u schyłku starożytności w cesarstwie rzymskim w IV wieku).
.
Wspomniany powinien być też sam kalendarz słowiański – a więc występujące w nim cztery główne święta solarne: przesilenia zimowe i letnie oraz równonoce wiosenna i jesienna, a także wszystkie znane pozostałe święta związane z fazami Księżyca (najczęściej z pełnią). Sam pełny opis świąt i obrzędów z nimi związanch będzie kolejnym obszernym rozdziałem kompendium. Nie od rzeczy przy okazji kalendarza Słowian byłoby wyjaśnienie, że kolportowany tzw. „Kalendarz słowiański” (pod poniższym linkiem widoczny na samej górze panelu bocznego: „Obecnie mamy rok 7528 według czasu Świątyni Światła Świata”)…
https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2015/01/02/kalendarz-slowian/
.
…nie ma nic wspólnego ze Słowianami ani z kulturą słowiańską. Wymyślony został przez wschodnich krystowierców w III wieku naszej ery a rokiem początkowym, „zerowym” jest w nim moment domniemanego stworzenie świata w żydo-biblii, wyliczony przez jego twórców właśnie na podstawie żydo-biblii. Obowiązywał w prawosławnym Bizancjum aż do jego upadku. Przejęty został też przez prawosławną cerkiew rosyjską (choć potem zastąpiono go kalendarzem juliańskim) i do dzisiaj jest w użytku u małych odprysków prawosławia. I tenże kalendarz prawosławno-bizantyjsko-krystowierczy okrzyczany został przez pseudo-Słowian za „kalendarz słowiański” i niestety kolportowany jest przez nieświadomych tego oszustwa propagatorów kultury słowiańskiej jako rzekomy kalendarz „słowiański”. Zresztą podobnie „słowiańską” liturgią nazywane jest krystowierstwo w wydaniu Cyryla i Metodego. Jest to oczywiście terminologia myląca. Obrządek nadal jest tu nadjordański, krystowierczy, tyle że odprawiany nie po łacinie czy po grecku, a w słowiańskim języku starobułgarskim.
Przy okazji obrzędów i świąt powinno się poruszyć sprawę świątyń słowiańskich oraz kapłanów-żerców. Przez przeważający okres Słowianie nie znali budowli sakralnych – świątyń. Ich świątyniami była po prostu Przyroda – święte dęby i lipy, święte gaje, jeziora, skały i góry. Budowanie świątyń pojawiło się u Słowian stosunkowo późno i było przejawem przejmowania wzorców od niesłowiańskich sąsiadów (choć nie krystowierców, którzy sami przejęli budowanie świątyń od pogan). Także kapłani żyjący głównie z uprawianego kultu i wróżb (np. w Radogoszczy czy w Arkonie) byli wcześniej u Słowian nieznani. I oni byli elementem obcym, przejętym z zewnątrz. Ich funkcje obrzędowe (np. składanie żertw czy udzielanie ślubów) wcześniej pełnili żercy, z tym że nie posiadali żadnych przywilejów typowych dla kast kapłanów w kulturach cywilizacyjnych – na codzień wspólnie z resztą pracowali na rzecz wspólnoty.
Podobnie posągi przedstawiające bogów to zjawisko u Słowian dosyć późne i także przejęte od pogańskich sąsiadów (Greków, Rzymian i Celtów).
.
Przy kulturze Słowian istotne jest też zaznaczenie że była ona afirmacją życia. Wszystkim świątecznym obrzędom słowiańskim towarzyszyły tańce, śpiewy i uczty, najczęściej przy ogniskach. Natomiast nie było u nich ani jednego święta ponurego. Nie znali przymusowych postów, pokutnictwa, cierpiętnictwa i umartwiania się ku upodobaniu srogich bogów. Ta cecha była jednym z powodów stawianego przez Słowian twardego oporu przeciwko ponuremu, cierpiętniczemu i pokutniczemu krystowierstwu. Inną ważną cechą kultury Słowian była tolerancja. Nie znali Słowianie świętych wojen, krucjat, ani „nawracania” kogokolwiek na swoje wierzenia. Wręcz przeciwnie – do słowiańskich świątyń wstęp mieli niesłowiańscy poganie, a nawet krystowiercy. A w dużych handlowych osadach powstałych u schyłku Słowiańszczyzny na Wolinie i u ujścia Odry do Zalewu Szczecińskiego pozwalano obcym poganom na budowę własnych świątyń. Jedynie krystowiercom z czasem pozwolenie takie cofnięto. Początkowo i im pozwalano na budowę własnych kościołów. Ale każdorazowo, gdy tylko kościół postawili, zaczynali domagać się  wycinania w ich sąsiedztwie świętych drzew i gajów oraz – gdy istniały – burzenia pogańskich chramów, będących dla nich przejawem „bałwochwalstwa”, które zażarcie zwalczali. Nauczeni przykrymi doświadczeniami Słowianie zmuszeni byli wprowadzić wobec krystowierców zakaz budowy na ich ziemiach ichnich kościołów.
.
A skoro wcześniej wspomniałem o języku starobułgarskim – ważnym elementem kompendium wiedzy o Słowianach powinien być rozdział językoznawczy.

5. Językoznawstwo
Powinno obejmować kilka oddzielnych tematów. Jednym z nich jest np. etymologia imion własnych słowiańskich bogów. Ale i etymologia wielu innych imion własnych oraz nazw jest fascynującą dziedziną. Ciekawi mnie np. czy nazwa (Góry) „Świętokrzyskie” jest krystowiercza, pochodząca rzekomo od tzw. „relikwii świętego krzyża” przechowywanej na Łysej Górze w klasztorze, czy jest to nazwa prasłowiańska. Wg niej pierwszy człon (podobnie jak w imieniu Święto-wita) to słowiański wyraz „Święt(e)” (wielkie, wspaniałe – w domyśle – góry), a człon „krzyskie” pochodzi od wyrobu tam już w starożytności w dymarkach żelaza, z którego wyrabiano m.in. krzesiwa, którymi krzesano święty ogień („krzyski” czyli iskry). Nie jestem lingwinistą i nie wiem, czy ta interpretacja jest poprawna, ale taką znam.
Kolejnym ciekawym tematem językoznawczo-lingwinistycznym są imiona słowiańskie i ich znaczenie, także magiczne. Pobieżny szkic tego ciekawego tematu znajdziemy w wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Imiona_s%C5%82owia%C5%84skie
.
Kolejnym tematem językoznawczym powinna być toponimia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Toponimia
.
Wiele nazw geograficznych, także nazw miejscowości ma jednoznaczne pochodzenie z czasów pogańskich. Np. dzielnica Sandomierza, Mokoszyn, to oczywiste odniesienie do Mokoszy. A wieś Swarożyn (Pomorskie) to oczywiste odniesienie do Swarożyca. Znacznie więcej takich nazw funkcjonuje w terminologii lokalnej. Nazwy skał, pagórków, rzeczek, potoków czy obszarów leśnych używane przez lokalne społeczności wprost pochodzą z czasów pogańskich. Niejedna jest w Polsce skała czy góra, źródełko czy potok Peruna, Trygława lub innego słowiańskiego boga, niższego bóstwa czy demona. I tylko niektóre z nich imiona te noszą oficjalnie – jak np. głaz narzutowy Trygław w Tychowie, niestety sprofanowany umieszczoną na nim rzymską szubienicą:
.


.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tryg%C5%82aw_(g%C5%82az_narzutowy)
.
Sporządzenie możliwie pełnej listy wszystkich lokalnych nazw pochodzących jeszcze z czasów pogańskich to zajęcie na lata dla cierpliwego poszukiwacza i wędrowca. Niemniej taka lista pokazałaby nadal utrzymujące się wpływy pogańskie na lokalne nazewnictwo. Ciekawa byłaby też lista np. nazw ulic i placów związanych ze słowiańską kulturą pogańską. Wiem np. że w pięciu miastach polskich są ulice Swarożyca (Chojnice, Kraków, Poznań, Szczecin i Warszawa). Pełna lista innych słowiańskich, pogańskich nazw ulic i placów byłaby dobrym uzupełnieniem kompendium.
.
Przy okazji językoznawstwa poruszona powinna być sprawa słowiańskich run. Bo nie jest prawdą, że Słowianie byli analfabetami i nie znali pisma. Imiona bogów w świątyni w Radogoszczy wypisane na ich posągach na pewno nie były pisane łaciną ani cyrylicą. Inna rzecz, że Słowianie, posiadając wprawdzie pismo runiczne, nie pisali ksiąg. A zwłaszcza „świętych ksiąg”. Dominowała u nich przez wszystkie tysiąclecia tradycja ustna, przekazywana z pokolenia na pokolenie przy okazji świąt, przy ogniskach, a także w długie jesienne i zimowe wieczory. A że była powtarzana wielokrotnie, nie zachodziła obawa jej zapomnienia. Niemniej o runach wspomnieć należy – umieszczane były zwłaszcza na przedmiotach kultu (rzeźbach i talizmanach) ale i na odzieży, a nawet na przedmiotach codziennego użytku. W tym przypadku miały znaczenie magiczne.
.
6. Kultura materialna
W tym rozdziale należałoby skupić się m.in na dobrze rozwiniętym u Słowian rzemiośle. Byli wszak przez tysiąclecia samowystarczalni. Znali metalurgię, ceramikę, ciesielkę. Wyrabiali na własne potrzeby sprzęt domowy, narzędzia do uprawy pól, broń myśliwską i wojenną. Plemiona żyjące nad wodami budowały łodzie. Własnym przemysłem wyrabiali różnorodną odzież, obuwie, a także biżuterię ozdobną z bursztynu i metali szlachetnych. Można i należy poprzeć to przykładami znalezisk archeologicznych. Nieprawdą bowiem jest, że Słowianie to był dziki lud, któremu rzemiosło przyniosło rzekomo dopiero krystowierstwo. Było wręcz odwrotnie – wiele gałęzi słowiańskiego rzemiosła krystowierstwo zniszczyło, robiąc z wolnych Słowian poddanych pracujących na możnowładców i kler, pozbawionych dostępu do surowców naturalnych jak skóry, futra, rogi i kości zwierzyny łownej czy drewna z „pańskich” lub kościelnych lasów.
Jest też znanym faktem, o czym powinno się wspomnieć, że w kulturze materialnej Słowian nie znajdziemy imponujących budowli jak greckie czy rzymskie świątynie, pałace lub monumentalne akwedukty. Miało to prozaiczną przyczynę – Słowianie żyli w niewielkich wspólnotach, w bezpośrednim codziennym kontakcie z otaczającą ich Przyrodą i po prostu takich budowli nie potrzebowali. Woleli proste życie pełne świąt i tańców, niż tyranie w kamieniołomach. Imponujące budowle były typowe dla kultur cywilizacyjnych, w których istniał system stanowy (istniał on nawet w „demokratycznych” Atenach, gdzie obok arystokracji była biedota oraz niewolnicy). Bez niewolnictwa w starożytnej Grecji czy Rzymie nie powstałaby ani jedna z owych imponujących budowli. W antycznych Atenach np.w okresie największego ich rozkwitu na jednego wolnego przypadało kilku niewolników. To z zysków z ich niewolniczej pracy finasowano te wspaniałe świątynie, zaganiając niewolników dodatkowo do wszystkich najcięższych prac w kamieniołomach i do transportu „urobku” na miejsca budowy. U Słowian niewolnictwo było nieznane. Nie było też władców ani kasty dumnych arystokratów/możnowładców i kapłanów, chcących dla zaspokojenia własnej pychy posiadać imponujące pałace czy świątynie. I dlatego nie znajdzie się ich u Słowian. Ale nie mamy powodu wpadać z tego powodu w kompleks niższości – brak imponujących budowli jest świadectwem tego, że Słowianie nie znali niewolnictwa.
Rozdział o kulturze materialnej powinien obejmować naturalnie zdjęcia i opisy najróżniejszych wykopanych przez archeologów artefaktów, zwłaszcza przedmiotów codziennego użytku, jak i wyrobów rzemiosła artystycznego. Byłoby to dowodem na to, że Słowianie nie żyli na drzewach, co nieomal sugerują niektórzy krystowierczy propagandyści. Powinien też zawierać opis a nawet rysunki pokazujące tradycyjne ubiory słowiańskie, zwłaszcza te świąteczne. Wiele elementów współczesnych ubiorów ludowych nawiązuje do prasłowiańskich wzorów.

.

.

W kulturze materialnej mogłaby znaleźć się też „kuchnia słowiańska”. Niemniej z tym istnieje problem tego typu, że wszystkie znane mi „kuchnie” i „potrawy słowiańskie” sięgają wstecz najdalej do czasów piastowskich, nigdy zaś do czasów przedkrystowierczych. A jako że od Mieszka obowiązywało „prawo książęce”, na mocy którego Słowian wywłaszczono z prawie wszystkich uprawnych ziem oraz zakazano im polowań w „pańskich” i kościelnych lasach a także połowu ryb w „pańskich” i kościelnych rzekach, stawach i jeziorach, wyżywienie ograbionych rzesz Słowian niewiele różniło się w tamtych czasach od wyżywienia niewolników. O kuchni pogańskich Słowian nie wiemy prawie nic.
.
7. Historia Słowian
W kompendium musi znaleść się też rozdział o historii Słowian. Oczywiście, że na ten temat z czasów przed najazdem krystowierców nie wiemy prawie nic. Wymysły turbolechitów o przedpiastowskich władcach i Imperium Lechickim należy po prostu zignorować, bądź króciutko wspomnieć o nich z zaznaczeniem, że są to niepoważne wymysły na podstawie niepoważnych „źródeł”. Ważnym natomiast rozdziałem historii Słowian powinien być wielowiekowy opór Słowian Pólnocnego Połabia z odnotowaniem kilku ich świetnych zwycięstw:
– odrzucenie na blisko 200 lat naporu niemiecko-katolickiego na ich ziemie w roku 983:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_S%C5%82owian_po%C5%82abskich
.
– Wielecki „Grunwald” pod Przecławą w 1056 roku:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Przec%C5%82aw%C4%85
.
– Odparcie fanatycznej krucjaty połabskiej przez Obodrytów pod wodzą Niklota w roku 1147:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krucjata_po%C5%82abska
.
W rozdziale o historii należałoby też oddać cześć ostatniemu bastionowi wolnej Słowiańszczyzny – grodzisku w Arkonie:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arkona
.
Należałoby też wspomnieć o wielokrotnych buntach antykościelnych i antyfeudalnych we wszystkich praktycznie krajach słowiańskich, którym z zewnątrz lub od wewnątrz za sprawą rodzimych renegatów narzucono rzymską szubienicę. Oraz o upartym trwaniu zwłaszcza prostego ludu przy własnej kulturze, tożsamości i bogach w krajach słowiańskich, także na ziemiach polskich. Wszak w różnych zapiskach kościelnych przez wieki potępiane były nadal utrzymujące się praktyki pogańskie. Jest to ważnym dowodem historycznym na to, że Słowianie wcale tak chętnie nie garnęli się do nadjordańskiej religii. Ostatnim „podrozdziałem” historii powinna być teraźniejszość. A więc opis odradzającego się ruchu pogańskiego – rodzimowierczego. Należało by wymienić wszystkie istniejące związki i grupy rodzimowiercze – zarówno te zarejestrowane, jak i znane a niezarejstrowane. Powinno się też opisać ich przeróżne inicjatywy (np. wydawnictwa prasowe, czasopisma, ścienne kalendarze słowiańskie itp) zarówno pojedynczych grup jak i inicjatywy wspólne, jak np. ogólnopolskie wiece/zjazdy:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Og%C3%B3lnopolski_Zjazd_Rodzimowierczy
.
Czy też powstałą Konfederację Rodzimowierczą:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_Rodzimowiercza
.
Ten końcowy rozdział jest niezwykle istotny, gdyż pokazuje, że kultura Słowian nie tylko nie została przez krystowierców wytępiona, ale że obecnie odradza się i z dnia na dzień ma więcej sympatyków.
.
Wydaje mi się że wymieniłem większość tematów, jakie znaleźć powinny się w kompendium wiedzy o Słowianach. Ale jak widać z powyższego, napisanie takiego kompendium nie będzie zadaniem łatwym. Wymaga ogromu czasu na szperanie w bibliotekach i internecie oraz rozległej wiedzy z różnych dziedzin. Niemniej mam nadzieję, że prędzej czy później powstanie.
.
.
opolczyk

.

.

.

Reklamy