Spotwarzenie i obraza obrońców Arkony przez żydolubną … na „niezależnej” Zagórskiego…

.

.

Wiem, że za to mogę mieć kolejny proces o publiczną zniewagę i obrazę uczuć „religijnych”. Mam to gdzieś…
Takiego żona nie widziała mnie, od kiedy jesteśmy małżeństwem – od prawie 35 lat. Wpadła w przerażenie, gdy słuchając „niezależnej” Zagórskiego nagle zacząłem ryczeć na cały głos:  Ty…. twoja mać, ty taka i owaka, ty…., ty…
.
Na szczęście, nim opublikowałem ten tekst, przespałem się jakieś 2 godziny, dłużej nie dałem rady, ale wściekłość mi minęła. I dlatego rynsztokowe epitety wykasowałem. Ale żydolubnej … reklamowanej przez „niezależną” Zagórskiego nie daruję spotwarzenia i zniesławienia obrońców Arkony.

.

.

W tym wpisie przepraszam czytelników za ostry język, ale bez niego się nie obejdzie… Swarożyc i Mokosz są mi świadkami – chciałem się powstrzymać, ale nie zdzierżyłem.
.

Trafiłem w sieci na film made in „niezależna” Zagóskiego. Prezentuje on wystąpienie domniemanej „Słowianki” , reklamowanej  przez agenturalną „niezależną” (od kogo/czego niezależną – oto jest pytanie) na zlocie zorganizowanym u stóp świętej pogańskiej  Ślęży. Już tytuł brzmi nie bardzo po słowiańsku: „Słowiański przekaz pt. „Sarah Mata do Polachów” – Marzena Bielińska.”
Sarah po hebrajsku znaczy „żydowska księżniczka”  – co więc żydowska księżniczka mogłaby wiedzieć o Słowianach?

Niemniej zdacydowałem się posłuchać tego , co owa „Slowianka” – „jasnowidzka”, „egzorcystka”  ma do powiedzenia o „Polachach”. Już od początku miałem wrażenie, że owa Bielińska to oszustka i naciągaczka. Prezentowała się niby jako szamanka, wiedźma mająca wiedzę, jako niby „Słowianka” – a jednocześnie jako np. „egzorcystka” – choć to termin czysto żydowsko-krystowierczy. Cytowała żydobiblię (np. „słowo ciałem się staje”), bredziła o dekalogu, odwoływała się do turbolechickiej szajby (Sarmaci, Scytowie, Ariowie). Z typowym katolickim zawzięciem krytykowała masonów, choć dla Słowiańszczyzny mniej byli o niebo od krystowierstwa szkodliwi. Potem bredziła dalej cytując katolicki katechizm (myślą, słowem i uczynkiem). Zabrakło tylko „i zaniedbaniem”. Gdy bredziła o Joszue/Jezusie i Marii Magdalenie – wzbierała we mnie wściekłość – co to ma wspólnego z kulturą Słowian?
Bredziła też o Kraku i zżydzających kulturę Słowian Cyrylu i Metodym i głagolicy. Gdy usłyszałem jej „proroctwo” otrzymane rzekomo od Sary, córki Joszue i Marii Magdaleny, że niby była protoplastką Lachów, ryczałem ze śmiechu. Takich żydolubnych bredni nawet w delirium bym nie wymyślił. Ale gdy bredziła o Lachitach arianach – odprysku krystowierstwa, którzy krzcili się co rok w Kupałę, ogarniała mnie wściekłość. Słowianie krzcili się co roku, na Kupałę?
.
Ostateczne przegięcie pały przez tę „słowiańską” … nastąpiło, gdy zaczęła bredzić o obrońcach Arkony (ok. minuty 14:00). Tego było już za wiele. Obrońcy Arkony byli gnostykami, jezusowi, nowy odłam krześcijański – i byli okrzczeni??
.
Ty … nadjordańska, ty … krystowiercza. Nie pozwolę ci obrażać pogańskich obrońców Arkony!!!
.
Nie pozwolę!!!
.
Zagórski – możesz mnie podać do sądu. Mam to w nosie. Jesteś gnidą i szują, zżydzaczem kultury Słowian, kolportując takie brednie jakiejś pseudosłowiańskiej …
Czekam na pozew. Ale obrońców Arkony plugawić, zniesławiać i obrażać przez żydolubną …, jezusickową …, reklamowaną przez twoją „niezależną” nie pozwalam!
.

.
Mstek – Arkona (poezja śpiewana)
.
Mmm…
.
Spadających ludzi słyszę znów,
Spadających wilków bratni ród,
Na Arkońskiej białej kredzie krwisty powstał znak,
Oni wciąż spadają stamtąd w moich snach…
.
A Wittowskie morze szumi pieśń,
Uderzając o skalisty brzeg,
O tych których przygarnęło dając błogą śmierć,
O tych których wzięło tam w objęcia swe…
.
Waldemarze z krzyża zdjęty psie,
Przelewałeś tam niewinną krew,
Twych potomków zeżre skaza, Twój morderczy ród,
Byś nie czynił światu więcej żadnych szkód!
.
Gromem Cię dosięgnie Bogów gniew,
Gromem Cię ubije rudy psie,
Boś na Ród Żmijowy rękę swoją podnieść śmiał,
Boś rycerzy na Lechicki wysłał kraj…
.
Mmm…
.
.
.
opolczyk
.
..
Reklamy