Katolickie antypogańskie i antysłowiańskie brednie i kłamstwa Wałacha…

.

.

Na fundamentalistycznej, żydo-katolickiej stronie „PCH24.pl” Michał Wałach opublikował żałosne antysłowiańskie i antypogańskie brednie i kłamstwa.
https://www.pch24.pl/poganska-kpina-z-przeszlosci-polski,38768,i.html
.
Wprawdzie podaną datą publikacji jest 08.08.2018, ale jest to bełkot wznowiony w tym dniu, gdyż najstarsze komentarze pod nim są sprzed trzech lat (PCH24.pl wielokrotnie w innych wpisach szczuła już na pogan). Wygląda więc na to, że strona PCH24.pl” uznała tekst Wałacha za tak ważny, że go ponownie łącznie z komentarzami wrzuciła na „czołówkę”. Ale właśnie z tego powodu, że go wznowiono, a zawiera niewyobrażalny bełkot i ogrom kłamstw, należy nań odpowiedzieć. Przy okazji zobaczymy, jaką to prawdę głosi żydo-katolik Wałach. „Prawda was wyzwoli” pisze w ichniej  jewangelii. Zobaczmy więc, jak jest on nią „wyzwolony”.
Przy czym zaznaczam, że wszystkich jego kłamstw nie jestem w stanie zdemaskować – jest ich za wiele. Wezmę się za te najbardziej oczywiste i najbardziej bezczelne.
.
Pisze więc Wałach o „internetowej aktywności neopogan”.
.
A więc – nie „neo”, a po prostu pogan. „Neo” to są krystowiercy – są neojudaistami. Wszak ich „Starym Testamentem” jest judaistyczna hebrajska biblia Tanach:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tanach
.
A ich „bogiem-ojcem” jest judaistyczny Jahwe. Krystowierstwo jako neojudaizm dla nieobrzezanych gojów wymyślił faryzeusz Saul, (Szaweł/Paweł) kreując z kliką jewangelistów nieudacznego reformatora judaizmu, Joszue, na „zbawiciela-odkupiciela” – i podrzucił go rzymskim gojom.
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/10/19/joszue-jezus-z-nazaretu-syn-bozy-mesjasz-i-zbawiciel-prawda-czy-falsz-bog-czy-humbug/
.
Tak więc to krystowiercy są „neo” – neojudaistami. My jesteśmy poganami – bez przedrostka „neo”. Naszego pogaństwa nikt nie wymyślił na bazie czegokolwiek i nie podrzucił nam, by nas ogłupić i duchowo zniewolić.
https://opolczykpl.wordpress.com/2019/01/13/dlaczego-religia-jest-tak-wazna-dlaczego-problemem-jest-chrzescijanstwo/
.
Owszem, wielu rodzimowierców nie używa wobec siebie zwrotu poganie, nazywają się rodzimowiercami. Ale i tu krystowiercy podszywają się pod rodzimowierstwo i nazywają obcy, narzucony naszym przodkom siłą, przywleczony znad Jordanu neojudaizm zwany katolicyzmem „rodzimą wiarą”. Choć zrodzony został nad Jordanem a nie nad Wartą i Wisłą:
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/12/11/rzecz-o-rzymsko-katolickiej-rodzimej-wierze/
.
Przez co jest „rodzimy” w Izraelu/Palestynie, a nie u nas. Ponadto rodzimowiercy, ci prawdziwi, słowiańscy, są aktywni nie tylko w internecie. Sam Wałach zamieścił fotkę Słowian tańczących przy ognisku. Ponadto wystarczy wyszukać w sieci filmy z różnych obrzędów i wspólnych obchodów słowiańskich, pogańskich świąt, aby to stwierdzić.
.

.

.

.
Nawet ja, choć mieszkam w Niemczech, biorę udział w pogańskich obrzędach:
https://opolczykpl.wordpress.com/2018/12/22/poganski-swiety-ogien-zimowego-przesilenia-w-pforzheimie/
.
A więc i ja jestem aktywny nie tylko w internecie. Natomiast tylko w nim rzeczywiście buszują np. turbolechici (o nich będzie szerzej później). Tyle, że oni z pogaństwem, rodzimowierstwem i kulturą Słowian nie mają nic, ale to absolutnie nic wspólnego. Duchowo znacznie bliżej jest im do żydo-katolicyzmu niż do pogaństwa. Wszak powołują się w ich wymysłach i na żydo-biblię, i na „kroniki” żydokatolickich „kronikarzy” jak Kadłubek czy Długosz (o tym też jeszcze będzie).
.
Nie wiem kogo ma na myśli Wałach pisząc: „wirtualni piewcy Peruna dopuszczają się tez wysoce absurdalnych i wierzą chyba we wszystko, co się im podrzuci, z łatwością padają ofiarami zwyczajnych „wkrętów”. Liczba produkowanych w tej materii treści jest tak olbrzymia, że zgłębienie tematu w stopniu dostatecznym zajmuje wiele czasu i wymaga nie lada cierpliwości i tolerancji wobec tego szaleństwa.”
.
Na pewno nie dotyczy to związków rodzimowierczych, jak i pogan jak ja. Nie wierzę we wszystko, co mi się podrzuci. Specjalistami od ślepej i bezrefleksyjnej wiary we wszystko, co im podrzucono jako „naukę kościoła”, są właśnie katolicy. Przez wieki nawet wierzyli w prawdziwość i cudowne działanie cudownie rozmnożonych domniemanych napletków ich „zbawiciela”.
.
„Liczba miejsc, które szczyciły się posiadaniem świętego napletka sięgnęła, według niektórych wyliczeń, nawet czternastu. Były wśród nich takie miasta jak: Metz, Nancy, Brugge, Bolonia, czy nawet Paryż. W swoim czasie cześć tej relikwii podawano w sześciu miejscach jednocześnie, w Charroux, Veaux, Antwerpii, Hildesheim, Coulombs i rzecz jasna w Rzymie”
https://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-wstydliwa-relikwia,nId,821615,nPack,2
https://www.focus.pl/artykul/relikwia-ze-az-wstyd-czyli-gdzie-sie-podzial-napletek-jezusa?page=2
.
Przy tej ślepej wierze katoilików w takie i inne „relikwie”, nawet ślepa wiara turbolechitów w „kroniki” Kadłubka czy Długosza  to pestka. Dalej pisze Wałach już o „Imperium Lechii”:
.
„Jedno z podstawowych założeń internetowych pogan i piewców pierwotnej Słowiańszczyzny to kontestacja wszelkiej wiedzy historycznej jaką znamy. Żadnego problemu nie stanowi dla nich choćby fakt, że ziemie polskie przed przyjęciem chrześcijaństwa opisuje niezwykle mała ilość źródeł, a te które znamy, powstały poza granicami naszego kraju.
.
Pierwszy władca Państwa Polan, na którego istnienie mamy niezaprzeczalne dowody, to Mieszko Pierwszy, który – jakby na złość poganom – przyjął chrzest. Pierwszym Polakiem-autorem książki był katolicki błogosławiony Wincenty Kadłubek. Co działo się u nas przed X wiekiem? Tego szczegółowo nie wiemy i najpewniej nigdy nie poznamy historii politycznej ziem polskich w wieku VI czy IX.”
.
No więc – po kolei!
Czy Mieszko rzeczywiście przyjął krzest nadal jest b. wątpliwe.
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/
.
Gdyby faktycznie się okrzcił – za tę „zasługę” dla kk dostałby co najmniej przydomek „Wielki”. Powinien nawet zostać za to kanonizowany, jak inny renegat – Rurykowicz – kanonizowany właśnie za krzest:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_I_Wielki
.
A Mieszko ani nie został „świętym”, ani nawet „Wielkim”. Za to na sarkofagu jego syna pisało o nim per: z perfidnego ojca (Perfido patre tu es…). Tak więc Mieszko I powinien nosić przydomek Perfidny. Dlaczego? Bo obiecał, że się okrzci, chajtnął się z katoliczką Dobrawą, zmajstrował jej Bolka – i się nie okrzcił. Jedynie rozpuścił plotki o tym, że to zrobił. Przez co nikt nie wie, kiedy i gdzie był ten krzest, nie opisał go ani jeden naoczny świadek – i stąd pozostało po owym krzcie jedynie gdybanie i zgadywanie.
.
Dalej – poganie i rodzimowiercy nie kontestują żadnej wiedzy historycznej. Co więcej – ze swej strony sami zdecydowanie potępiają turbolechickie wymysły. Ja robiłem to już wielokrotnie na moim blogu. To samo robią związki rodzimowiercze:
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Turbos%C5%82owianie
.
„Ostatnim tego dnia tematem zaproponowanym na Wiecu przez Dawida ze Stowarzyszenia Kołomir był nieśmiertelny temat walki z tzw. „turbosłowianami” czyli osobami, które dają wykoślawiony obraz na Rodzimowierstwo Polskie poprzez propagowanie fałszywych i niczym nie podpartych teorii. Problem jest o tyle trudny, że wydawałoby się iż nie do rozwiązania. Niektórzy mogliby widzieć w tym „walkę z wiatrakami”, gdyby nie czyjś pomysł na antyreklamę. Otóż wiele nieświadomych osób daje się pociągnąć w pułapkę samego mechanizmu „turbosłowian”, nie zdając sobie sprawy z treści, jakie są im podsuwane.”
https://rodzimawiara.org.pl/aktualnosci/313-iv-ogolnopolski-zjazd-i-wiec-rodzimowierczy-19-21-08-2016.html
.
Wałach wspomniał też o katolickim „błogosławionym”, Kadłubku – pierwszym Polaku – autorze książki. A to przecież on właśnie jest protoplastą i „ojcem krzestnym” turbolechityzmu, bo to on w jego książce wymyślił turbolechię. Wszak to on wymienił w jego – hehehe – „kronice” 11-tu – słownie  – jedenastu władców poprzedzających Mieszka I. Oto oni: Krak I, Krak II, Wanda, Leszko I, Leszko II, Leszko III, Popiel I, Popiel II, Siemowit, Lestek, Siemomysł.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legendarni_w%C5%82adcy_Polski#W_kronice_Wincentego_Kad%C5%82ubka_(XIII_w.)
.
Autor kolejnej „kroniki” – zwanej „wielkopolską” – podaje już 13 władców przedmieszkowych oraz
.
Opierając się na dziele Wincentego Kadłubka, choć z licznymi zmianami, autor Kroniki Wielkopolskiej utożsamił legendarne państwo Lechitów z historycznym królestwem polskim i na tej podstawie określił domniemane, dawne granice Polski, których przywrócenia oczekiwał od przyszłych władców zjednoczonego kraju. Te legendarne granice Polski miały sięgać od Renu na zachodzie po Dniepr na wschodzie, a od Dunaju na południu po morza Bałtyckie i Północne.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kronika_wielkopolska
.
Czyż można to nazwać inaczej niż turbolechicką szajbą kościelnego, katolickiego kronikarza? A u Długosza jest tych przedmieszkowych „władców” już 14 (choć pozycję 2 zajmuje/zajmują nieznany/nieznani następcy Lecha I:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legendarni_w%C5%82adcy_Polski#W_%E2%80%9EKronikach…%E2%80%9D_Jana_D%C5%82ugosza_(XV_w.)
.
W tym miejscu napomknę o „poczcie władców” znajdującym się w Częstochowie.
.

.
Turbolechickie świry powołują się nań, rycząc, że kk ukrywa prawdziwą historię Polski, choć obraz wisi w klasztorze częstochowskim na widoku w Sali Rycerskiej.
http://slavia-lechia.pl/jasnogorski-poczet-wladcow-polski-id12
https://bialczynski.pl/2016/06/09/jasnogorski-poczet-krolow-polski-fragment-14-wladcow-lechii/
https://www.salon24.pl/u/gotowynawszystko/803153,polska-starozytna-slowianscy-krolowie-lechii
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/22/poczet-krolow-lechii-kosciol-w-polsce-od-1050-lat-ukrywa-przed-polakami-ze-jestesmy-starozytnym-antycznym-wielkim-imperium/
.
Gdy policzymy „władców” przed Mieszkiem I (piąty z lewej w drugim rzędzie od góry), to doliczymy się przed nim 14 władców. Czyli tylu, ile podaje – hehehe – „kronika” Długosza (w owym namalowanym poczcie jest tylko jedna zmiana – w miejsce NN poz. 2 malarz wstawił nieistniejącego u Długosza Leszka IV poz. 8). Tak więc jakiś nawiedzony malarz u schyłku Rz’plitej szlacheckiej lub tuż po jej upadku namalował, obok rzeczywistych (poza wymazanym przez biskupów z naszej historii Bolesławem II „Zapomnianym”), także wyssanych z palca przedmieszkowych „władców” na podstawie katolickiego – hehehe – „kronikarza” Długosza. I na ten obraz oraz na długoszowe świrnięte i niczym nie udokumentowane wymysły jako na „dowody”, spreparowane przez nikogo innego jak przez gorliwych katolickich – hehehe – „kronikarzy” – dają się nabierać turbolechickie świry. Dodatkowo powołują się na spreparowaną w XVIII wieku przez jakiegoś żartownisia „kronikę Prokosza”, który to żartowniś, bazując na już istniejących „kronikach” Kadłubka, Długosza & spółki dopisał jeszcze iluś tam władców, przeciągając ich listę do roku 1800 p.n.e. Ale gdyby nie świrnięte katolickie „kroniki”, które znał, prawdopodobnie na taki pomysł ów żartowniś sam by nie wpadł.
.
Tak więc za turbolechityzm winę ponoszą: katolicki „błogosławiony” Kadłubek, autor kroniki wielkopolskiej, gorliwy katolik, fałszerz historii, Jan Długosz i ich następcy. Gdyby nie ich idiotyczne „kroniki” – nie byłoby dzisiaj turbolechityzmu. Winę zań ponoszą więc żydo-katoliccy – hehehe – „kronikarze”, a nie Słowianie, poganie, rodzimowiercy. Winą zaś Bieszka, Białczyńskiego, Szydłowskiego & spółki jest to, że na owe katolickie „kroniki”  powołują się, wierząc w nie ślepo jak muzułmanin w proroka, albo jak katolik w „pismo święte” i „nauki kościoła”.
.
Nadmienić należy w tym miejscu jeszcze i to, że wielu turbolechitów jest krystowiercami, choć niekoniecznie katolikami. Niemniej wielu z nich wierzy w Jezusicka, a żydo-biblia jest dla nich wiarygodnym źródłem historycznym, choć jest wyssana z palca:
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
W sumie duchowo i mentalnie turbolechici przypominają katolików – tak jak oni wierzą ślepo w żydobiblię jako wiarygodne źródło historyczne, choć dodatkowo wierzą i w równie wyssaną z palca „kronikę Prokosza”. Ponadto ślepo wierzą w wymysły katolickich „kronikarzy” (Kadłubek, Długosz i inni) tak jak katolicy wierzą w kościelne dogmaty. A co najważniejsze, większość turbolechitów kompletnie nie interesuje się kulturą słowiańską, słowiańskimi zwyczajami i obrzędami. Nie robią kompletnie nic w promowaniu Słowiańszczyzny. Jedyne co ich interesuje to ta ich „wielka Lechia”. Wyjątki są i owszem. Ale i one bardziej szkodzą niż pomagają. Taki Białczyński np. gorliwych katolików promuje jako „strażników wiary Słowian”. Oraz wymyślony przez wschodnich krystowierców w III wieku n.e kalendarz propaguje jako „słowiański”. Co po nim małpują i inni. Wg nich obecnie mamy rok 7528 według czasu Świątyni Światła Świata.
https://bialczynski.pl/2011/11/27/jaki-slowianie-maja-obecnie-rok-czyli-geneza-swiatyni-swiatla-swiata/
.
A tym czasem rokiem zerowym owego – hehehe – „słowiańskiego” kalendarza jest rok stworzenia świata przez żydo-biblijnego Jahwe wyliczony przez III-wiecznych krystowierców wschodnich.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/30/nowy-prastary-kalendarz-slowian-wersja-wstepna-robocza/
.
Co ma jednak żydobiblia i data rzekomego stworzenie świata przez Jahwe wyliczona przez wschodnich krystowierców ze Słowiańszczyzną i rzeczywistym kalendarzem słowiańskim wiedzą tylko ci, którzy ten żydogenny wymysł sprzedają jako „słowiańskość”.
.
Tak wię tak naprawdę turbolechityzm to problem krystowierców a nie pogan i rodzimowierców. Obrzydliwe w całej tej historii jest to, że katolicy turbolechityzm spreparowany przez ichnich „kronikarzy” (wymysły o wielkiej Lechii) chcą podrzucić nam, poganom, naturalnie po to, aby środowiska pogańskie i rodzimowiercze ośmieszyć. A powinni uderzyć się we własne piersi, gdyż to katoliccy – hehehe – „kronikarze” byli rzeczywistymi twórcami turbolechickiej szajby, którą kontynuują obecnie także krystowiercy. A nie poganie i rodzimowiercy.
.
Następnie pisze Wałach o etnogenezie Słowian, przy czym wygląda na to, że skłania się ku szowinistycznej, niemieckiej teorii allochtonicznej:
.
„Jedna zakłada, że Słowianie przybyli do Europy Środkowej i Wschodniej około V wieku i było to efektem zmian etnicznych wywołanych wielką wędrówką ludów. Taki pogląd zdecydowanie dominuje w nauce. Druga szkoła zakłada, że kolebka Słowian leży na północ od Karpat i nasi przodkowie żyli tutaj już w epoce brązu. Dla internetowych czcicieli Swarożyca nie do przyjęcia jest pogląd o tak „niedawnym” przemieszczeniu się Słowian, chociaż nauka zna kilkanaście migracji ludów indoeuropejskich do Europy, a także do Iranu czy Indii. Wśród pogan dominuje niepotwierdzona niczym pewność, że przodkowie Polaków już 10700 lat temu (sic!) mieszkali tu, gdzie żyją po dziś dzień.”
.
A przecież genetycy poznańscy w niepodważalny sposób wykazali, że nasi przodkowie żyli na naszych ziemiach już dawno temu, co najmniej cztery, a być może siedem tysięcy lat temu – a więc już w neolicie a nie tylko epoce brązu:
.
„Badania trwały prawie 10 lat. Naukowcy przebadali materiał genetyczny pobrany od 2,5 tys. osób z różnych populacji narodów słowiańskich.
Okazało się, że przodkowie niektórych z nich żyli w Europie już w epoce brązu  – czyli 4 tysiące lat temu, a może nawet już w Neolicie, siedem tysięcy lat temu.”
https://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/823726,Slowianie-byli-tu-zawsze-Archeolodzy-w-szoku
.

.
A czy od 10 700 lat – nie wiem? Wiem natomiast, że jednym z propagatorów tej daty jest ślepo wierzący katolik – Gawroński:
.
„Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że żyjemy u siebie jako nieliczny Naród w świecie od przeszło 10 700 lat i żaden mason czy inny bezczelny zuchwalec nie będzie głosił w Polsce oszukańczych teorii o nas Polakach.”
https://rafzen.wordpress.com/2013/05/02/nie-rzucim-ziemi-skad-nasz-rod/
.
O tym, że jest on zaślepionym katolikiem widać dobrze tu w samym już wstępie (całoś zaś to niewyobrażalny bełkot o „objawieniach” i „cudach” żydówki Miriam, która dla Gawrońskiego jest „królową Polski”):
.
„My, Polacy będziemy się za takich barbarzyńców cywilizacyjnych modlić w miejscach objawień Maryjnych, Krakowie, Gietrzwałdzie i innych miejscach. W kontekście naszego czynnego zaangażowania się w walkę ze złem znajdują właściwy sens inne słowa kard. Hlonda: « Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą i wielką miłością bliźniego i Różańcem; Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów;”
https://rafzen.wordpress.com/2011/11/25/polacy-narodem-wybranym/.
.
Gawroński wierzy nawet w żydobiblijne brednie o raju, Adamie i Ewie, a nawet w wymyślone przez jakiegoś klechę brednie, że ci gadali w raju po polsku:
https://rafzen.wordpress.com/2012/06/16/w-raju-adam-i-ewa-rozmawiali-po-polsku-2/
.
No i właśnie – gdyby Gawroński nie był taki ogłupiony i odmóżdżony żydobiblią i żydo-katolicyzmem, może i na historię potrafiłby patrzeć zdroworozsądkowo.
Niech więc Wałach tego gówna z 10 700 latami nie podrzuca nam – poganom. Bo to turbokatolactfo to kolportuje.
.
Następnie Wałach zastawia się: Światowid czy Odyn?
Ani ten, ani ten. Nie było Światowida a Świętowit, natomiast Odyn był bogiem z panteonu nordyckiego.
.
„Słowianie w czasach przedchrześcijańskich byli politeistami – czcicielami licznych bożków.”
.
„Bożków” – nadjordańskich, żydowskich to mają katolicy – Jahwe, Joszue, „ducha świętego”, Miriam i ogromne zastępy półbożków – archaniołów, aniołów i „świętych”. My natomiast mamy bogów a nie bożków.
.
„Nauka zna część z nich i wiele wskazuje na to, że nie istniał jednolity panteon na wszystkich terenach zamieszkałych przez przodków dzisiejszych Polaków, Rosjan czy Czechów.”
.
Oczywiście, że nie istniał jednolity, obowiązujący wszystkie plemiona słowiańskie panteon. Nie istniała też obowiązująca je ortodoksja. Dzięki temu nie mogła zaistnieć „herezja” i zwalczanie „heretyków” (inkwizycja, „antyheretyckie” krucjaty, rzezie, palenie na stosach) co krystowiercy, choć mają jednolity panteon (Jahwe, Joszue, duch święty) robili od IV do XIX wieku.
.
„A co czczą internetowi rodzimowiercy? Wiadomo na ten temat jeszcze mniej niż w przypadku naukowej rekonstrukcji kultów Słowiańszczyzny. Internetowi poganie tworzą swoją „starą wiarę” w oparciu o źródła chrześcijańskie (o dziwo!), żydowskie, arabskie oraz elementy wierzeń Wikingów, Celtów a nawet… Hindusów.”
.
Wałach kolejny raz myli turbolechitów, często krystowierców, z poganami i rodzimowiercami. Ci nie potrzebują ani „źródeł” krystowierczych, ani żydowskich (to katolicyzm ma żydowskie „źródło” i korzenie), ani arabskich, celtyckich czy hinduskich. Choć te celtyckie, jako pogańskie, są nam znacznie bliższe, niż np. żydowskie. A co do Wikingów – mnie osobiście martwi fascynacja nimi w niektórych środowiskach słowianofilskich – bo co może łączyć kulturę Słowian z łupieżcami i grabieżcami jakimi byli Wikingowie? Inna rzecz, że stali się nimi m.in. na skutek parcia krystowierców na ich ziemie.
.
„Na ile ich wiara odpowiada temu co czcili ludzie przed ponad tysiącem lat?”
.
Czyja wiara? Turbolecici wierzą tylko i wyłącznie w „Imperium Lechii”. Natomiast faktyczni poganie i rodzimowiercy powrócili do kultury, wierzeń, obrzędów i panteonu naszych przodków. Nie trzeba było ich nawet odtwarzać, bo przetrwały w przekazie ustnym i obrzędowości wśród prostego ludu, z uporem trwającego przy starych, dobrych, słowiańskich bogach.
.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”
.
I gdy zaistniały ku temu warunki (rozbiory Rzeczypospolitej i związane z tym osłabienie pozycji kk) spisali to wszystko badacze od Zoriana Dołęgi-Chodakowskiego (powyższy cytat) począwszy.
.
„W żadnym wypadku dla internetowych wyznawców „prawdziwie słowiańskiej wiary” problemu nie stanowi fakt, że wśród najbardziej znanych zabytków pogańskich miejsc kultów na ziemiach polskich dominują świątynie… celtyckie – Góra Ślęża i jej sakralne zabudowania oraz kopce, tak licznie otaczające Kraków”
.
Ślęża była świętą pogańską górą Słowian na długo przed Celtami i długo po nich. Tamci przyszli i odeszli. A że przy takich kontaktach jedni od drugich przejmowali różne wzorce, także kultowe, jest czymś jak najbardziej naturalnym. Celtowie też czegoś od Słowian zapewne się nauczyli. Natomiast kopce, choć mniejsze niż te krakowskie, znane są na terenie całego kraju – także tam, gdzie Celtowie nigdy nie doszli. Zresztą – co do celtyckichkorzeni kopców krakowskich – i na ten temat istnieją wątpliwości:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10215
.
Nie upieram się, że Agnosiewicz ma rację, ale twierdzenie, że krakowskie kopce to robota Celtów najpierw należy bezwzględnie udowodnić.
.
„Wielu słowianowierców nosi także na swoich ubraniach symbolikę jednoznacznie kojarzoną z Wikingami”
.
Nie wiem jaką symbolikę ma Wałach na myśli. Swarożyca/Kołowrót znane były u Słowian na tysiące lat przed Wikingami. A i topór zwany toporem Peruna czy Swaroga lub Swarożyca to także słowiańskie dziedzictwo, choć podobny topór – Odyna – znany był u Wikingów.
.
„Sieciowi poganie krytykują chrześcijaństwo jako wiarę obcą, powstałą na Bliskim Wschodzie, wręcz agenturę światowego, antysłowiańskiego spisku.”
.
Oczywiście że krystowierstwo powstało na Bliskim Wschodzie – w żydowskiej Galilei i Judei. Było faktycznie oszustwem i spiskiem – ale początkowo wymierzonym przeciwko Rzymowi:
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/
.

„Biblię nazywają zbiorem kłamstw”
.
Bo tak jest rzeczywiście:
.
„ale istnieją wyjątki od tej zasady. Pismo Święte bywa niekiedy bowiem przez nich wykorzystywane  do… podpierania swoich tez o Imperium Lechitów, gdyż starotestamentalna Księga Sędziów wspomina o „Lechii” (tak naprawdę chodzi o miejsce leżące w Ziemi Świętej).”
.
A to już jest specjalizacja turbolechitów, którzy częściej są krystowiercami niż poganami. Tu jest jeden z nich:
.
„Polska (Lechia – przed katolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych kronikarzy. Polska – Lechia występuje także w Biblii. Ma już min. 3000 lat.”
https://tajemnice.robertbrzoza.pl/zagadki/polska-opisana-jest-w-biblii-na-1000-lat-przed-chrystusem/
.
A że jest żarliwym krystowiercą (choć niekatolikiem) – widać tu:
.
„Tę miłość odczuwają tylko te osoby, które wierzą w Jedynego Boga Ojca i Syna Pana Jeszu.”
.
Tak więc Wałach kolejny raz idiotyzmy żarliwych krystowierców przypina poganom.

.

„Absurdalności dzisiejszej pogańskiej wierze dodaje fakt, że w parze z kwestionowaniem Biblii i twierdzeniami jakoby „prawdziwa wiara” nie wymagała ksiąg, idzie zaczytywanie się rodzimowierców w rzekomo objawionej „Księdze Welesa”, stanowiącej ponad wszelką wątpliwość falsyfikat.”

.
Zdecydowana większość pogan i rodzimowierców także uznaje „Księgę Welesa” za falsyfikat. I faktycznie nie widzi potrzeby posiadania „świętych ksiąg”. „Księga Welesa” jest faktycznie „księgą objawioną”, ale dla nacjonalistów ukraińskich idiotycznie nazywanych poganami czy „neopoganami”.
.
„Niektórzy słowiańscy neopoganie, wbrew jednoznacznemu osądowi badaczy na temat autentyczności Księgi Welesa, uważają ten tekst za swoją świętą księgę[1]. Znaczne „zasługi” w jej popularyzacji ma Lew Syłenko, założyciel neopogańskiej organizacji RUNWira[9]. Na Ukrainie po upadku ZSRR Księgę Welesa traktowano często jako podbudowę nowej ideologii narodowej uważającej ziemie ukraińskie za prakolebkę Indoeuropejczyków i źródło potwierdzające starożytne korzenie Słowian. Tekst ten znalazł się nawet w kanonie lektur szkolnych ukraińskich szkół[9].”
.
Ich ortodoksyjna religia – RUNWira – to synkretyk i ma w sobie więcej elementów judaizmu i krystowierstwa niż pogaństwa. Jest monoteistyczna, tyle że Jahwe zastąpiono Dażbohem. Zabrania jak biblia judaistom i krystowiercom (co ci łamią) czynienia podobizn ich boga:
.
„Zasady religii zabraniają tworzenia wizerunków Dażboha”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzima_Ukrai%C5%84ska_Wiara_Narodowa

.
A w żydobiblii znajdziemy to:
.
„Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią….”
.
Ich obrzędy bardziej przypominają msze krystowiercze niż obrzędy pogańskie:
.
.
.
.
No i praktykują krzest dzieci co z pogaństwem nie ma absolutnie nic wspólnego . A jej założyciel, Lew Syłenko, ma status „proroka” – a to termin czysto żydowsko-krystowierczy, u pogan nieznany. W sumie, tak jak judaizm jest religią narodową Żydów, tak RUNWira jest religią narodową ukraińskich nacjonalistów, wzorowanym – jako właśnie religia narodowa – na judaizmie. Z pogaństwem, poza imieniem ich boga, wbrew temu co pisze wiki, nie ma RUNWira wiele wspólnego. Więcej w niej jest judaizmu i krystowierstwa.
.
Następnie pisze Wałach o „absurdowierstwie”.
.
„Absurdów i nieścisłości w tym, co głoszą polscy poganie jest jednak więcej.”
.
I znów myli pogan z turbolechickim świrami. Wg nich np.  kk fałszuje historię, ale kościelne kroniki, wyssane z palca, są dla nich prawdą objawioną.
.
„Czciciele prastarych bóstw i gajów uważają, że ich wiara nie potrzebuje świątyń”
.
Pełna zgoda (jedyne prawdziwe zdanie Wałacha)!
.
„W zakłopotanie wprawia ich więc fakt, że Słowianie mieli miejsca kultowe – chramy. Najbardziej znany przykład takiego miejsca kultu stanowi istniejące do drugiej połowy XII wieku sanktuarium na Arkonie, leżącej wtedy na terytorium zamieszkałym przez Słowian połabskich”
.
Nikogo z pogan nie wprawia w zakłopotanie fakt istnienia świątyni na Arkonie. A wręcz przeciwnie – Arkona cieszy się szczególną sławą i czcią, jako ostatni skrawek wolnej Słowiańszczyzny, spalony przez fanatyków rzymskiej szubienicy.
.
A skoro już jesteśmy przy świątyniach – krystowiercze kościoły są przywłaszczeniem – naśladownictwem pogańskich świątyń Rzymu i Hellady.  Wszystkie ich wczesne budynki kościelne były budowane wg rzymskich i greckich wzorców. Tyle, że sami krystowiercy przez pierwsze 3 wieki kościołów-świątyń wcale nie mieli. Ich gusła odprawiali a to w katakumbach, a to poza miastami np. w kamieniołomach, a to w starych szopach na przedmieściach, a to w domach prywatnych. Dopiero gdy zostali zalegalizowani, zacząli stawiać ichnie kościoły na wzór świątyń pogańskich. U Słowian więc świątynie/chramy były zwyczajem czysto pogańskim, choć na ziemie Słowian dotarł ten zwyczaj b. późno. Wcześniej, przez tysiąclecia, wystarczały im święte gaje, góry i jeziora. Obecnie także nam to zazwyczaj wystarcza.
.
„Paradoksem jest również czczenie pamięci „ofiar chrystianizacji Słowian”…”
.
Dlaczego paradoksem? Czyżby krystianizacja Słowian obyła się bez mordowania opornych? Zresztą – ta inicjatywa była oddolnym pomysłem prywatnej osoby, a nie pomysłem rodzimowierców. Ja sam poparłem ją całkowicie:
.
Katolików oburza przypominanie im zbrodniczej historii krystowierstwa, które ma na sumieniu setki milionów ofiar na wszystkich kontynentach – nie tylko Słowian. I przez to takie pomysły krytykują. Chcieliby, by o kk i krystowierstwie mówiono jak o czymś wspaniałym, co dało ludzkości postęp, miłość, dobro, sprawiedliwość i „prawdziwą wiarę”. A nie ucisk, wyzysk,  terror, wojny, rzezie, prześladowania, tortury, okaleczanie ludzi, palenie ich na stosach i straszenie „piekłem”.
Tu na marginesie przypomnę, że środowiska antyklerykalne związane z polityczną poprawnością obchodzą co rok w Krakowie dzień pamięci ofiar kk.
.
Tyle, że poprawność polityczną uważam za takie samo oszustwo jak krystowierstwo, tego samego zresztą chowu. Bo np. ostro polit pop zwalcza „antysemityzm”, a znacznie gorszego żydowskiego antypolonizmu i ogólniej rasistowskiego antygoizmu różnych żydowskich środowisk nie potępia ani słowem. Niestety, niektórzy z prelegentów tych masówek podszywają się pod pogan. W roku 2015 jeden z prelegentów na krakowskim rynku, podczas ich obchodów odczytał w całości ten moj tekst:
.
Tyle, że stwierdził, że czyta własne przemyślenia. Przypadkowo trafiłem na ten plagiat oglądając nagrany z tych obchodów film na yt. W komentarzu pod nim zapytałem, dlaczego prelegent podszył się pod mój tekst. Zaraz potem film z yt zniknął.
.
Ale wracam do Wałacha…
.
„przy jednoczesnym nawoływaniu do walki z chrześcijaństwem w ramach… pogańskich wypraw krzyżowych (sic!).”
.
Niech Wałach zacytuje i z podaniem linku wskaże, gdzie i którzy to poganie, rodzimowiercy nawołują do „pogańskich wypraw krzyżowych” przeciwko krystowiercom? Bo na razie, póki co, to my wyłącznie bronimy się przed atakami krystowierców. To grupie Watra grożono spaleniem ich planowanej świątyni we Wrocławiu:
.

„OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Wszystko co pogańskie należy unicestwić! Tylko jedna, prawdziwa, Święta Wiara Rzymsko-Katolicka może przynieść tej ziemi pokój, a nasze dusze doprowadzić do wiecznego zbawienia. DEUS VULT !!!
Jak tylko powstanie – spalić!!!”
.
I to szbienicznicy kilkakrotnie uszkadzali, a na koniec ukradli posąg Świętowita z Babiej Góry:
.
I to pod ich naciskami usunięto inny posąg tegoż Świętowita – ze schroniska na Ślęży.
.
Od ponad tysiąca lat trwa nieustanna antysłowiańska, antypogańska krucjata katolactfa w Polsce. A my jedynie się bronimy. Jak ci w Arkonie. Tyle że nie mieczami, a słowem.
.
„Chociaż polscy rodzimowiercy to grupa nieliczna, to robią oni wokół siebie dużo szumu i łatwo zauważyć ich sieciową aktywność.”
.
I znów myli Wałach rodzimowierców z turbolechitami o katolickich korzeniach (Kadłubek, Długosz & spółka). I to oni robią dużo szumu. Rodzimowiercy nie wrzucają na tysiącach stron, blogów i kanałach yt linków i bredni o „wielkiej Lechii”.
Jest natomiast faktem, że zarejestrowanych rodzimowierców (choć jest ich wielo-, wielokrotnie więcej niż świrów turbolechitów) jest „zaledwie” kilka tysięcy. Ale w oczach katolików jest ich właśnie o te kilka tysięcy za dużo. Istnieją też, bo znam takie, grupy pogan/rodzimowierców nadal nie zarejestrowane (są w trakcie rejestracji) oraz takie, które wcale nie zamierzeją się rejestrować, gdyż na urzędowej bumadze im nie zależy. Wielokrotnie liczniejsza jest liczba sympatyków związków rodzimowierczych, choć oficjalnie do nich nie należą. Jeszcze liczniejszą jest grupa ludzi (idzie co najmniej w setki tysięcy) zainteresowanych przedkrystowierczą kulturą Słowian. Sami aktywnie szukają o tym informacji w sieci, mediach i księgarniach. A jeszcze większą jest grupa ludzi, którzy przynajmniej jako gapiowie z zainteresowaniem przyglądają się  organizowanym w setkach miast, miasteczek i wsi w całej Polsce prastarym zwyczajom topienia Marzynny w pierwszy dzień wiosny, czy ogniskom i puszczaniu wianków na wodę w Noc Kupały podczas letniego przesilenia. I te fakty wprawiają katolicki aktyw (kler i publicystów) w przerażenie i wściekłość. Nie mogą pojąć, jak to się stało, że prastara kultura słowiańska, pogańska, odradza się. Wydawało im się, że pogaństwo zostało już dawno doszczętnie wytępione i zapomniane, że nikt już nigdy nie będzie w Polsce podważał ich propagandy, jakoby kultura na naszych ziemiach zaczęła się w roku 966 – arbitralnie wymyślonej dacie fikcyjnego krztu Polski. Tym bardziej boją się odrodzenia kultury słowiańskiej, bo nie jest to przejściowa moda na obce u nas buddyzm czy jogę. To jest prawdziwy powrót do korzeni:
.
Katrolicy czują, że stoją na pozycji przegranej. Wiedzą oczywiście, że krystowierstwo jest nam kulturowo obce, zrodzone nad Jordanem, w Palestynie/Izraelu, który jest ich „ziemią świętą”. I dlatego jako obcy wtręt coraz bardziej odrzucane jest przez coraz większą liczbę Polaków. Przez co „wielki kościół katolicki” tak bardzo boi się „małej grupki pogan”:
.
Bo wiedzą, że zaczęło się to w sumie niedawno zarejestrowaniem pierwszego związku rodzimowierczego – RKP – w roku 1995.
.
Po czym, jak grzyby po deszczu, zaczęły powstawać kolejne związki. Organizują ogólnopolskie zjazdy:
.
Zawiązały też Konfederację:
.
Ciągle narasta liczba rodzimowierczych, pogańskich związków i ich członków. A równolegle do tego topnieją wpływy propagandy kk. Topnieje jego „rząd dusz”.
I to powoduje wraz z topnieniem jego wpływów narastającą, załganą, nachalną, antypogańską nagonkę.
Co dla nas oznacza – tak trzymać. Jesteśmy na dobrej drodze…
.
Wałach kończy jego bełkot żałośnym „rwaniem szat”:
.
„Każdego katolika smucić musi fakt, że są w naszym kraju ludzie, którzy wybierają pozostawanie poza Świętym Kościołem na rzecz głoszenia absurdalnych haseł i oddawania się komicznym rekonstrukcjom osadzonym na kłamstwach i bzdurach. Można tylko przypuszczać, że głębokie motywacje takiej postawy to przede wszystkim chęć zrobienia na złość Kościołowi i chrześcijaństwu.”
.
Myśli, że poganie to mały Jasio, który na złość mamusi odmraża sobie uszy. A my po prostu odkryliśmy naszą własną tożsamość i naszą własną kulturę. Antykultura rodem znad Jordanu – cierpiętnictwo, umartwianie się pustynnym bożkom ku upodobaniu, kajanie się przed żydowskimi bożkami i żebranie u nich na kolanach o miłosierdzie i „zbawienie” po prostu odrzucamy. Wybraliśmy Słowiańskość i afirmację życia w miejsce pokutnictwa i kultu narzędzia kaźni.
.
Kończąc już wspomnę tylko jeszcze o krystowierczym absurdowierstwie, co Wałach nam zarzuca. Jak pisze w jewangelii – dostrzega źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzega belki w swoim…
Katolicy gadają na okrągło, że są monoteistami. Ileż to razy słyszałem i czytałem o ich „jedynym bogu prawdziwym”.  Tylko – którego boga mają wtedy na myśli – „boga-ojca” Jahwe czy „boga-syna” Joszue? Wszak tego ich „zbawiciela” sami deifikowali. Ale Joszue, co wyraźnie widać w jewangeliach, nie utożsamiał się z Jahwe. Wyraźnie podkreślał, że on i Jahwe to dwie odzielne osoby. Tak więc mamy u krystowierców dwóch odzielnych bogów (i jeszcze trzeciego – „ducha świętego”). Jak więc mogą twierdzić oni, że ich odprysk krystowierstwa jest monoteistyczny.
Albo – jak to jest z tym „grzechów odkupieniem”. Doktryna głosi, że śmiercią na krzyżu/palu Joszue odkupił grzechy ludzi. Ale skoro je odkupił, to dlaczego nadal grzesznicy idą do piekła – a tak głosi doktryna kk. A skoro grzesznicy nadal idą do piekła, to jakie i czyje grzechy Joszue w ogóle odkupił?
I jak to jest z tym Szatanem „kusicielem”. Czy to Szatan kusi ludzi do złego, jak głosi kk? Wszak w ich „modlitwie pańskiej” przekazanej „apostołom” wg jewangelii przez ichniego „zbawiciela-odkupiciela” jest inaczej. Bo modlą się: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…i nie wódź nas na pokuszenie… amen”. Czy więc Jahwe wodzący ich na pokuszenie jest owym Szatanem „kusicielem”?
I jak to jest z „wniebowstąpieniem” i „wniebowzięciem”. Jak można fizycznym, materialnym ciałem wstąpić/zostać wziętym do niefizycznego, niematerialnego, duchowego nieba?
I dlaczego skoro ich bogowie są wszechmocni i nieskończenie dobrzy, na świecie jest tyle nieszczęść, zła i niesprawiedliwości? Czyżby wszechmocni byli bezsilni i/lub obojętnie patrzący na cierpienia miliardów ludzi?
I jeśli biblijny bóg-ojciec jest dobry i sprawiedliwy, i nieskończenie miłosierny – dlaczego wybrał sobie jednych i gnał ich do masowych rzezi i czystek etnicznych (biblijny podbój Kanaanu) dikonywanych na gojach:
.
I dlaczego już w raju zakazał pierwszym ludziom owocu poznania dobra i zła? Czyżby chciał by byli bezmyślnymi hominidami nie odróżniającymi dobra od zła? I czemu tego chciał – skoro jest on niby taki nieskończenie dobry?
I jak to jest z tą „na zawsze dziewicą”? Przecież Miriam miała kilkoro dzieci. Nawet jewangelie o tym piszą:
.
I nie były one „cudownie” poczęte. Jak więc może Miriam być „na zawsze dziwicą”?
I jak to jest z tym „przeistoczeniem”? Czy „chostie” stają się naprawdę „ciałem” krysta Joszue? A wino mszalne jego „krwią”?
Ale jeśli tak, to czy komunia nie jest kanibalizmem, a picie „krwi pańskiej” przez klechów wampiryzmem?
.
Niech więc Wałach zastanowi się najpierw nad krystowierczym absurdowierstwem nim zacznie czepiać się pogan. Bo u nas nawet jednego procenta takich absurdów nie ma.
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy