Przegląd politycznych i lingwinistycznych objawień o Imperium Lechii…

.

.

Wersji imperium Lechitów jest wiele. Opiszę kilka z nich. Zacznę od najmniej znanej, której prorokiem był Stanisław Szukalski. Wg niego„…przodkowie Polaków, jak i ludzi z całego świata wywodzą się z Wyspy Wielkanocnej, by przez wysepki Lachia i Sarmatia dostać się pod Matterhorn w Szwajcarii, skąd z miejscowości Zermatt przybyli do Polski.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zermatyzm
.
A więc wiemy dzięki niemu, skąd pochodzą nazwy Lechia i Sarmacja – nie od legendarnego Lecha i ludu Sarmatów, a od wysepek…
Ciekawostką w jego szajbie jest to, że za prajęzyk wszystkich ludzi uznał język polski. Był tą szajbą tak owładnięty, że poświęcił jej wiele lat życia pisząc (cytuję za wiki) „ręcznie 42 tomy (liczące łącznie 25 tysięcy stron) i wykonał do nich około 14 tys. ilustracji. Opracował też formę prajęzyka, tzw. macimowę, od której miałyby wywodzić się wszystkie języki świata.”
Tą szajbą zaraził się czytając wymysły klechy Wojciecha Dębołęckiego, który w XVII wieku, zaczadzony jahwizmem: „…prowadził podobne wywody etymologiczne, dowodząc, że imię Abraham jest zniekształconą wersją polskiego „Obran”, a więc wybrany przez boga, Babilon to „babie łono”, a Herkules był pierwotnie „harculcem”, bo harcował po całej Helladzie.”
https://mitologiawspolczesna.pl/toporzel-jak-praslowianie-z-wyspy-wielkanocnej-nauczyli-caly-swiat-polskiego/
.
Wg klechy Dębołęckiego w raju pierwsi ludzie, Adam i Ewa, gadali po polsku. Do dzisiaj ten lingwinistyczny szowinizm i turbolechityzm znajduje wyznawców. Jak Gawroński:
https://rafzen.wordpress.com/2012/06/16/w-raju-adam-i-ewa-rozmawiali-po-polsku-2/

Mojego komentarza Gawroński do dzisiaj nie zaakceptował:
.
Le juillet 1, 2013 à 9:57 , opolczykpl a dit: Votre commentaire est en attente de modération.

A wąż kusiciel też gadał po polsku?
.


.
A gdy czytam takie tytuły (jak te w pingbackach pod bredniami Gawrońskiego o raju): „Polacy zdobyli Indie jako Ariowie z Kujaw” ciekawi mnie tylko jedna rzecz – jakie prochy bierze ten Gawroński, jakie „zioła” pali, co on ćpa? Gawron – nie bądź żyła, podeślij mi kilka działek tych „ziół”, ja też kurde chciałbym mieć takie odloty.
.
Kolejnym turbolechickim prorokiem jest Mariusz Szczytyński. Obok turbolechityzmu politycznego i lingwinistycznego ma dodatkową szajbę – propaguje tzw. „niebocentryzm/teocentryzm” zwany teorią „wklęsłej Ziemi”. Wg niego żyjemy na wewnętrznej ścianie pustej w środku kuli ziemskiej, w której (pustym) centrum jest „królestwo boga” (żydo-biblijnego Jahwe), a wszystkie miliardy miliardów galaktyk także mieszczą się we wnętrzu tej kuli. No i oczywiście i Słońce oraz planety naszego układu słonecznego. Szczytyński wierzy też w żydobiblijne brednie o potopie i że Noe i jego rodzina rozmawiali…po polsku. Czyli mówiąc po prostu byli pra-Polakami. Zdaniem Szczytyńskigo język polski jest prajęzykiem ludzkości, a wszystkie inne języki powstały podczas „poplątania” języków przez złośliwego Jahwe u budowniczych wieży Babel. Polska u niego sięgała nie od morza (Bałtyckiego) do morza (Czarnego), a od oceanu do oceanu – od Atlantyku po Pacyfik.
.

.

.

.
Wszystko co wspaniałe i wielkie wybudowane zostało w starożytności na obszarach Europy, Azji i płn. Afryki to robota starożytnych Polaków. Nawet mur chiński. Jako językoznawca nie tylko twierdzi, że j. polski był prajęzykiem ludzkości. Język etruski wg niego nie jest, jak chcą turborosyjscy wyznawcy wielkiej Tartarii, językiem ruskim (etruski – eta ruski) a polskim, bo przecież język ruski to dialekt języka polskiego.
.
Kolejnym turbolechickim prorokiem jest (święty) Paweł Szydłowski. Podobnie jak Szczytyński ślepo wierzy w żydo-biblię. Wg niego tak naprawdę to Polska, sorry Wielka Lechia, jest „biblijnym Izraelem”, a Chrobry otrzymał od – hehehe – „anioła bożego” szczerbiec z rozkazem zjednoczenia 12 plemion lechickich – „słynnych Słowian biblijnego Izraela”. Wg Szydłowskiego tako pisze  w Kronikce Frankońskiej z XI wieku. Rzecz w tym, że nie ma XI-wiecznej Kroniki Frankońskiej. Jest Kronika Franków, ale kończy się w roku 768.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kronika_Fredegara
.
Tak więc Szydłowski pomylił „kroniki”. Ale bez względu na to, czyją „kronikę” przytoczył, zastanawia mnie jedno – ile wina mszalnego musiał wyżłopać jej autor, aby wymyśleć taką bzdurę, powielaną przez Szydłowskiego jako „fakt historyczny”, a więc że „anioł boży” w obecności Ottona III wręczył Chrobremu szczerbiec, by ten zjednoczył 12 plemion lechickich – „słynnych Słowian biblijnego Izraela”. To jest już na poziomie delirium…
Działania proroka Szydłowskiego obliczone są na przerzucanie pomostu między kulturą słowiańską a judaizmem/żydzizmem oraz żydogennym „wedyjsko-aryjskim krześcijaństwem” (w delirce bym tego nie wymyślił), a także na popularyzacji żydo-biblii jako wiarygodnego źródła wiedzy historycznej. Tu jest przykład tej jego judaizacji łepetyn jego wyznawców pod sztandarem turbolechityzmu.
.

.
Jakiś czas temu zasłynął Szydłowski kolejnym turbolechickim „odkryciem” – na tablicy kolumny Zygmunta w Warszawie wyczytał: czterdziesty czwarty z szeregu królów”, sam dorobił Polski” i narobił wrzasku: Według turbokatoli Mieszko był pierwszym władcą Polski, a Zygmunt III – 31. Niestety na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jego syna Władysława jest podane, że Zygmunt był 44. władcą Polski (…).”
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/10/31/napis-na-kolumnie-zygmunta-dokumentuje-ze-zygmunt-iii-waza-jest-44-krolem-polski-wiec-mieszko-nie-moze-byc-naszym-pierwszym-wladca/
.
Palant nie doczytał, że na tablicy pisze, iż ten szwedzki przybłęda, pupilek Watykanu to też ” z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji” (na tablicy przemilczane jest, że protestanccy Szwedzi go zdetronizowali i przepędzili). I właśnie – Zygmunt III był czterdziesty czwarty z szeregu królów Szwecji:
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adcy_Szwecji#Wazowie
.
Szydłowski tego nie sprawdził. No bo po co? On szuka „dowodów” na przedpiastowskich władców wielkiej Lechii. I wydawało mu się, że je znalazł na tablicy kolumny Zygmunta. I darł mordę, że nas okłamują, że przed Mieszkiem musieli być inni władcy, bo na kolumnie Zygmunta pisze…bla bla bla.. A wystarczyło mu sprawdzić listę królów szwedzkich i by nie wyszedł na idiotę.
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/10/07/glupota-ludzka-nie-zna-granic-czyli-kolejna-wpadka-turbolechity-pawla-szydlowskiego/
.
W międzyczasie na pejsbuku w jego wpisie ten miłośnik prawdy „skorygował” jego pierwotny wpis. Wcześniej pisało u niego: „Niestety na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jego syna Władysława jest podane, że Zygmunt był 44. władcą Polski”. Po moim artykule o jego wpadce Szydłowski zmienił „licznik” Zygmuntowi z 44 na 45 (zrobiłem se skan, tak że Pawełek się nie wyprze). I teraz pisze u niego, że: Niestety na Kolumnie Zygmunta w Warszawie ufundowanej przez jago syna Władysława jest podane , że Zygmunt był 45 władcą Polski.”
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=658134077679024&set=o.514952278638866&type=3&theater
.
Ale w ten sposób tylko nieudolnie zaciera ślady swojej wpadki, przy czym wychodzi na jeszcze większego idiotę – na kolumnie pisze wszak, że Zygmunt był 44 a nie 45 z szeregu królów. Wychodzi więc na to, że Pawełek czytać się nie nauczył. A pyszczy i pyszczy…
Dla porządku wrzucam skan z turbolechickiej strony „tajnego archiwum watykańskiego”, która jako jedna z pierwszych opublikował ową „rewelację” Szydłowskiego i do tej pory pierwotnego tekstu nie zmieniła:
.


.
Na samej górze skanu widać datę publikacji – 2016/10/31. A Szydłowskiemu nie pozostaje nic innego, jak w nocy po cichutku przerobić na kolumnie Zygmunta ów nieszczęsny (czterdziesty) czwartyQVARTVS – na (czterdziesty) piątyQUINTUS. Wtedy napis na kolumnie będzie się zgadzał z jego pejsbukiem.
Do dzieła Pawełku…
.
Nim zajmę się największym współczesnym prorokiem turbolechickim przytoczę jeszcze rewelacje krystowierczej strony „Cuda Jezusa”. Pisze na niej tak:
„Polska w Biblii opisana jest na 1000 lat przed Chrystusem w Starym Testamencie… Poznaj starą nazwę Polski – To Lechia !!! Są mocne dowody, naukowcy potwierdzają [hehehe – jacy naukowcy i gdzie to potwierdzają??? – przyp. opolczyk].
Polska (Lechia – przed katolicka nazwa Polski) ma dość dobrze udokumentowaną historię przez średniowiecznych kronikarzy. Polska – Lechia występuje także w Biblii.
Lechia – Polska ma już min. 3000 lat.”
I dalej przytacza autor tych bredni fragment żydo-biblii (ST), w którym czterokrotnie występuje nazwa „Lechi”.

„9 Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi. 10 Rzekli wtenczas do nich mieszkańcy Judy: «Dlaczego wystąpiliście przeciwko nam?» – «Przyszliśmy pojmać Samsona – odpowiedzieli – aby mu odpłacić za to, co nam uczynił». 11 Trzy tysiące mieszkańców Judy udało się wówczas do Samsona na szczyt góry skalnej w Etam ze słowami: «Czy nie wiesz, że Filistyni zawładnęli nami? Cóżeś nam uczynił?» Odpowiedział im: «Uczyniłem im to samo, co oni mnie uczynili».12 «Przyszliśmy cię związać – rzekli do niego – i oddać w ręce Filistynów». Odparł na to Samson: «Przyrzeknijcie mi, że sami nie targniecie się na mnie». 13 «Nie! – odrzekli – zwiążemy cię tylko i oddamy w ich ręce, ale cię nie zabijemy». Związali go więc dwoma nowymi powrozami i sprowadzili ze skały. 14 Gdy tak znalazł się w Lechi, Filistyni krzycząc w triumfie wyszli naprzeciw niego, ale jego opanował duch Pana, i powrozy, którymi był związany w ramionach, stały się tak słabe jak lniane włókna spalone ogniem, a więzy poczęły pękać na jego rękach. 15 Znalazłszy więc szczękę oślą jeszcze świeżą, wyciągnął po nią rękę, uchwycił i zabił nią tysiąc mężów.
16 Rzekł wówczas Samson: «Szczęką oślą ich rozgromiłem3. Szczęką oślą zabiłem ich tysiąc».
17 Gdy przestał mówić, odrzucił szczękę i nazwał to miejsce Ramat-Lechi4. 18 Następnie odczuł wielkie pragnienie i zwrócił się do Pana modląc się: «To Ty dokonałeś wielkiego ocalenia ręką swego sługi, a oto teraz albo przyjdzie mi umrzeć z pragnienia, albo wpaść w ręce nieobrzezanych». 19 Wtenczas Bóg rozwarł szczelinę, która jest w Lechi, tak że wyszła z niej woda. [Samson] napił się jej i wróciły mu siły i ożył. Oto dlaczego nazwano to źródło En-Hakkore5. Istnieje ono w Lechi do dnia dzisiejszego. 20 I przez dwadzieścia lat sprawował sądy nad Izraelem za czasów Filistynów.”

I to już jest dla niego dowód na starożytną Polskę – Lechi opisaną w żydo-biblii.
http://cudajezusa.pl/polska-opisana-jest-na-1000-lat-przed-chrystusem-w-starym-testamencie-poznaj-stara-nazwe-polski-to-lechia-sa-mocne-dowody-naukowcy-potwierdzaja/
.
Te same brednie opublikował Robert Brzoza, krystowierca, choć nie-katolik, ale równie ślepo wierzący w żydo-biblię. Kiedyś na blogu uprawiał nawet „biblijne analizy” w sprawach spekulacji na giełdzie i brał za nie pieniądze
https://tajemnice.robertbrzoza.pl/zagadki/polska-opisana-jest-w-biblii-na-1000-lat-przed-chrystusem/
.
A tymczasem opis owej walki Filistynów i Judejczyków to fikcja. Poważni naukowcy izraelscy nie mają wątpliwości:
.
„Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/12/29/biblia-zydowska-ksiega-zbrodni-wyssana-z-palca/
.
Nie wiadomo dlaczego i skąd (może z sufitu) autor wymysłów o Samsonie zabijającym oślą szczęką tysiąc Filistynów wziął owo słowo LechiLechyLehi – bo i tak jest ono tłumaczone:
http://bibliepolskie.pl/zzteksty_wer.php?book=7&chapter=15&verse=9&tlid=21
.
Ale ślepa wiara w te wymysły i doszukiwania się w słowie Lechi-Lechy-Lehi (dlaczego nie Lechia???) dowodu na istnienie Polski – Wielkiej Lechii ponad 3 tys. lat temu świadczy tylko o tych, którzy takie bzdury wymyślają i dalej kolportują.
.
Obecnie dominującym objawieniem turbolechickim jest jedna wersja (choć głosi różne – o tym za chwilę) wg proroka Janusza Bieszka. Głosi ona, że Imperium Lechii powstało ok. 1800 lat p.n.e. a pierwszym jej władcą był król o imieniu Sarmata (wg Szukalskiego pewnie by pochodził z wyspy Sarmatii). Oto poczet władców Imperium Lechii w objawieniu proroka Bieszka:
.
„Sarmata – około 1800 r. p.n.e., Kodan – 1770- ?, Lech I, Wielki – 1729-1679, Filan – 1679-1649, Car – ?, Lasota – ?-1479, Szczyt – 1482-?, Alan II – ?-1272, Wandal – 1272-?, Lech II, Chytry – w okresie panowania Aleksandra Macedońskiego (336-323), Polach – 231-188, Lisz (wnuk Polacha), Posnan (wnuk Polacha), Sandomir (książę), Lublin (książę), Lubusz (książę), Lech III, Ariowit – 74-25?, Awiłło Leszek IV, Uznany – 25 p.n.e. – 34 n.e.? (jego zarząd Wielką Lechią pokrywa się chronologicznie z okresem życia i nauczania Jezusa Chrystusa), Wisław I – 35-91, Witosław – 91-127, Alaryk I – 127-162, Dieteryk – 162-201, Teneryk – 201-237, Haldwiryk – 237-292, Wizymir, Budowniczy – 292-340, Mieczysław – 340-388, Radgoszcz – 388-394, Witosław II – 394-405, Corsico – 405-454, Wisław II – 477-486, Alaryk II – 487-507, Alberyk II – 507-526, Jan – 526-566, Radgoszcz II – 566-613, Wisław III – 613-652, Bezkrólewie – 652-659, 12 Wojewodów – 659-694, Krak I, Scyta – 694-728, Krak II, Scyta – 728-733, Lech V, Zabójca – 733-735, Wanda, Amazonka – 735-740, 12 Wojewodów – 740-760, Lech VI, Przemysław – 760-780, Lech VII, Oszust – panował 4 godziny dnia 6 października 780 r., Lech VIII – 780-800, Lech IX, Waleczny – 800-824, Popiel I, Gnuśny – 824-830, Popiel II, Zbrodniczy – 830-840, Bezkrólewie – 841-842, Koszyszko herbu Kroy – 842-862, Ziemowit, Reformator – 862-892, Wrocisław – 892-896, Lech X, Dzielny – 896-921, Ziemomysł – 921-957, Mieszko I – 957-992.
Ogółem 51 władców lechickich, w tym: 48 królów i trzej książęta.
za: Janusz Bieszk, Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna, wyd. Bellona, Warszawa 2015.”
https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/tag/poczet-krolow-lechii/
.
Odnośnie powyższej litanii imion władców imperium Lechii nasuwa się kilka pytań:
– Dlaczego turbolechici nie piszą o Wielkiej Sarmacji, skoro pierwszym władcą był Sarmata a nie Lech.
– Lista wymienia krótkie okresy „bezkrólewia” (Bezkrólewie – 652-659, 841-842), wymienia nawet „króla” panującego tylko 4 godziny (Lech VII, Oszust – panował 4 godziny dnia 6 października 780 r.) ale milczeniem pominja prawie tysiącletnie bezkrólewie pomiędzy królem Wandalem (Wandal – 1272-?) a chytrym Lechem (Lech II, Chytry – w okresie panowania Aleksandra Macedońskiego (336-323). Te daty dotyczą okresu przed naszą erą i lecą „od tyłu”. Czy wielka Lechia istniała w tym czasie czy nie? A może Wandal był biblijnym Matuzalemem żyjącym ponad 950 lat. Wtedy luka byłaby zapchana. A może to ten wstrętny kk zniszczył dokumentację tego okresu? I jak Wielka Lechia przetrwała ten prawie tysiącletni okres bez władców?
– Dlaczego jako ostatniego władcę lechickiego podaje Bieszk w książce Mieszka I? Wszak w jego wykładzie na yt objawia, że Imperium Lechitów upadło w 940 roku (2:12 min w tym filmie):

.

.
Czyli upadło, wg jego listy królów Lechii, w czasach ojca Mieszka – Ziemomysła. Ale który wg bieszkowej listy królów Lechii nadal po roku 940 panował – do 957 roku!. To jak było w końcu naprawdę? Czy Ziemomysł był przedostatnim królem Imperium Lechii panującym w latach 921-957 (a po nim jeszcze lechickim władcą wg książki Bieszka był Mieszko do 992 roku), czy Imperium upadło w roku 940? Dla mnie to nie jest drobnostka. I skąd wziął Bieszk datę 940 rok? Co takiego katastrofalnego wtedy się wydarzyło? Kto rozwalił Imperium Lechii? Dlaczego upadło? Ani jeden kronikarz niemiecki nie pochwalił się niszczycielskim najazdem niemieckich wojsk na sąsiednie imperium. A pewnie by się takim sukcesem pochwalili. Krzyżaków też jeszcze wtedy nie było. I Ruskich też nie. Kto więc rozwalił Lechię? I jak to było z tą wielką Lechią – było to jedno Imperium Lechickie czy 14 królestw?
.

.
Nie wiem też, skąd Bieszk wytrzasnął informacje o koronacji Bolesława na cesarza w Paryżu. Raz – cesarzem mógł wtedy zostać tylko niemiecki król, a Bolesław nim nie był; dwa – koronacji cesarzy dokonywali wtedy papieże w Rzymie a nie w Paryżu. Wiem wiem, znam te opowieści, jak to Otto III w Gnieźnie podczas uczty własną koronę włożył Bolesławowi. Ale czy był to znak, że go uważa za swego następcę? Może był to tylko przejaw pijackiego bratania się z Chrobrym pod wpływem mocnego słowiańskiego miodu pitnego, do którego cesarz nie przywykł. Zresztą akceptację Bolesława na cesarza, a wcześniej na niemieckiego króla, musieli by wyrazić wszyscy niemieccy dostojnicy świeccy i kościelni, a co było to po prostu niemożliwe.
Tu wracam jednak do poprzedniego objawienia (filmu) Bieszka, w którym opowiada o upadku Imperium w roku 940. Chwilę później mówi o utworzeniu dynastii lechickiej w roku roku 1729 p.n.e. A co z okresem prawie tysiącletniego bezkrólewia (pomiędzy Wandalem i chytrym Lechem)? Gdzie wtedy była dynastia? I czy jej założyciel Lech I Wielki to ten Lech z legendy o Lechu Czechu i Rusie – legendarny założyciel państwa lechickiego? Ale w takim wypadku i Ruś oraz Czechy musiałyby wtedy powstać – a o tym turbolechici i kroniki milczą.

Dalej w tym samym objawieniu Bieszk przytacza tzw. „kronikę norymberską” i podaje wyczytane tam „fakty”. A więc mówi o mieście Vindelicum twierdząc, że dosłownie oznacza ta nazwa „miasto Lecha”, że w roku 9 n.e obroniło się ono przed rzymskim najazdem, wybijając rzymski „legion marsowy” i że zdobyte i zniszczone zostało trzy lata później. I dziwi się, dlaczego historycy nie interesują się tymi „faktami” – walkami lechitów z Vindelicum – „miasta Lecha” – z Rzymianami.
Historycy naturalnie wiedzą czym jest owa zachwalana przez Bieszka „kronika norymberska”: była interesem obliczonym na zyski:
”29 grudnia 1491 roku w Norymberdze zawiązano czteroosobową spółkę. Jej udziałowcy uzgodnili, że w celach zarobkowych wydadzą nowy, poczytny i bogato ilustrowany tytuł.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liber_Chronicarum
.
To czy podawane w niej „ininformacje” są zgodne z prawdą, udziałowców nie obchodziło. Zastanawia mnie, w jakim słowniku łacińsko-polskim znalazł Bieszk tłumaczenie nazwy Vindelicum oznaczające jego zdaniem dosłownie miasto Lecha. Z tego co wiem miasto po łacinie to civitas. A że historycy tą „kroniką” nie interesują się… Oni wiedzą, że Vindelicum założyli jako obóz wojskowy Rzymianie i pełna jego nazwa brzmiała Augusta Vindelicum
https://de.wikipedia.org/wiki/Augusta_Vindelicum
.
Wiedzą też, że nie było w roku 9.n.e oblężenia Vindelicum i wybicia przez obrońców legionu marsowego, ani zdobycia i zburzenia bieszkowego „miasta Lecha” przez Oktawiana trzy lata później. Oktawian ani nie oblegał, ani nie zdobył tego miasta, gdyż to jego legioniści je założyli.
Skąd takie wymysły znalazły się więc w kronice norymberskiej? Ano budowała ona niemiecką mitologię. Wiedzieli jej autorzy, udziałowcy spółki, że istniał tam rzymski obóz. Ale pamiętali też o legendarnym wręcz rozgromieniu marsowych legionów Warusa – właśnie w roku 9 n.e. Tylko, nie wiedzieli gdzie miało to miejsce. Na polecenie cesarzy niemieccy kronikarze już od XI wieku szukali miejsca tamtej legendarnej bitwy. Jej zwycięzców nazwanych przez Tacyta „Germanami” naturalnie przywłaszczyli sobie jako pra-Niemców (choć były to głównie plemiona celtyckie i słowiańskie – owi „Germanie”). Nie wiedząc, gdzie bitwa odbyła się wymyślili więc oblężenie Vindelicum w roku 9 n.e i wybicie przez obrońców rzymskiego legionu marsowego. W rzeczywistości bitwa ta miała miejsce jakieś 500 kilometrów dalej w lesie teutoburskim w tym właśnie 9 roku n.e.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_w_Lesie_Teutoburskim
.
„Kronikarze” norymberscy o tym nie wiedzieli. Wybili więc Rzymian rękami obrońców Vindelicum, po czym trzy lata później zdobyli miasto przez Oktawiana, pamiętając, że było ono rzymskim obozem wojskowym. A że to była nieprawda? Takimi nieścisłościami autorzy „kroniki” norymberskiej nie przejmowali się. Ważne, że była poczytna i przynosiła zyski. A Bieszk, gdyby zajrzał nie do owej – hehehe – „kroniki” norymberskiej, a do starożytnych źródeł rzymskich, nie wygadywałby bzdur. I tak wygląda jedno z owych „naukowych” źródeł, na jakie powołuje się prorok Imperium Lechii Bieszk.
.
A skoro już jesteśmy przy średniowiecznych „kronikach” – popatrzmy jak produkowały one fikcję. Posłużymy się przykładem z naszego podwórka. Pierwszym kronikarzem, który pisał o poprzednikach Mieszka zwanych zwyczajowo „legendarnymi władcami” był Gall Anonim. Jako obcy nie znał wielu legend ludowych, ale dzięki przekazowi ustnemu na dworze władcy dotarł (chyba że je sam wymyślił – czego wykluczyć nie można) do imion czterech poprzedników Mieszka: Popiela, Siemowita, Lestka i Siemomysła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legendarni_w%C5%82adcy_Polski#W_kronice_Anonima_zw._Gallem_(XII_w.)
.
Tu jeszcze uwaga – Gall zapisywał ich imiona po łacinie – nie wykluczone więc, że Lestkiem jest legendarny Lech, brat Czecha i Rusa. Tyle, że po dwukrotnej transkrypcji, najpierw z mówionego polańskiego na pisany łaciński, a potem z łacińskiego na polski, z Lecha zrobił się Lestek. U piszącego po Gallu, a znającego ludowe legendy Kadłubka, lista legendarnych władców jest już dłuższa i wynosi 11 władców. Do przejętych od Galla czterech dorzucił więc siedmiu. Kadłubek naturalnie nie korzystał z żadnych historycznych źródeł. Po prostu znane mu postacie legendarne wsadził do jego kroniki jako postacie historyczne. Nawet smok wawelski w jego kronice to autentyczna postać historyczna, tyle że zwierzęca. I to najlepiej pokazuje, jaką wartość ma jego „kronika” oraz „kroniki” jego następców, którzy kadłubkowe wymysły o smoku powielali jako wydarzenia i postacie historyczne.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Smok_wawelski
.
W kronice wielkopolskiej dorzucono do kadłubkowych jeszcze dwóch legendarnych władców, Długosz jeszcze jednego, a Bielski w XVI wieku jeszcze czterech, co łącznie dawało osiemnastu legendarnych władców. Dopiero Kochan Wolski w XVII wieku spuścił z tonu i powrócił do liczby czternastu. Przed nim więc z upływem wieków wzrastała lista legendarnych władców. A skąd brali ich kościelni „kronikarze”? Czy odnajdywali jakieś stare wiarygodne dokumenty o ich istnieniu? Oczywiście że nie! Brali ich po prostu z sufitu.

Ale to jeszcze nie wszystko…
Unia Polsko-Litewska, przemianowana później na Rzeczypospolitą Obojga Narodów trzymała ambasadorów na wszystkch dworach europejskich. I często ambasadorowie różnym władcom i dygnitarzom kościelnym i państwowym oraz uniwersytetom przekazywali rodzime „kroniki” kościelnych bajkopisarzy. Stąd legendarni władcy przedpiastowscy znani byli i u obcych. I gdy jakiś obcy władca, biskup czy rektor nakazał swojemu kronikarzowi napisać „Kronikę świata” (na podobieństwo „kroniki norymberskiej”), lądowały tam i „informacje” np Długosza o czternastu władcach poprzedzających Mieszka I. I stąd niemieckie „kroniki”, dorzucając do polskich władców rzeczywistych władców urojonych, dają cyfry o których ryczał Szydłowski:
„Według turbokatoli Mieszko był pierwszym władcą Polski, a Zygmunt III – 31
(…)
Według kronik niemieckich i polskich Zygmunt III Waza był 44. lub 45.”

.
Jeśli „kronikarz” niemiecki korzystał z urojonej listy władców z kroniki wielkopolskiej, wychodziło mu z realnymi 44 władców; jeśli korzystał z Długosza, wychodziło mu 45. Czyli tyle, ile podał Szydłowsk. Tyle, że zarówno owe niemieckie jak i rodzime „kroniki” mają w odniesieniu do czasów przedmieszkowych zerową wartość historyczną. Są jako „źródła historyczne” po prostu gówno warte! Jedynie jako zabytki piśmiennictwa mają jakąś tam wartość. Ale nazywanie ich „naukowymi dowodami”, a tak robią turbolechickie świry, jest po prostu śmieszne i całkowicie ich dyskredytuje.
Owe „kroniki” oraz inne z nich odpisywane trafiały także za ocean. Tak więc obojętnie gdzie turbolechicki prorok Bieszk je odnajdzie – wszystkie razem są gówno warte.
.
Na koniec pozostała jeszcze Kronika Prokosza – „Pismo święte startego turbolechickiego testamentu”, powstała rzekomo w X wieku. Nikogo jako tako rozgarniętego nie trzeba przekonywać, że to fałszywka. Przez 900 lat nikt, żaden kronikarz czy historyk nie wspomninał o „kronikarzu Prokoszu”. Nikt nie wymienił jego imienia i nie przytaczał fragmentów jego „kroniki”. Aż naraz, cudem, na początku XIX wieku jego kronika została „odnaleziona” – na żydowskim straganie w Lublinie. I żeby była przynajmnie napisana X-wiecznym językiem staropolańskim, zapisanym cyrylicą lub łaciną, gdyż polskiego alfabetu i piśmiennictwa wtedy jeszcze nie było. Ale nie – napisana jest wyrobioną literacko XVIII-wieczną polszczyzną. I ja mam uwierzyć, że to jest autentyk?
Ale dobra – przyjmijmy nawet, że to autentyk! Natychmiast pojawia się pytanie – skąd jakiś mnich (w innych wersjach biskup a nawet arcybiskup ) Prokosz, żyjący w X wieku, znał imiona i daty panowania władców Lechii od roku 1800 przed naszą erą? Z jakich wcześniejszych kronik, z jakich zapisków, z jakich źródeł historycznych mógł korzystać? No i właśnie – w jego „kronice” domniemany „Prokosz” nie przytacza żadnych starożytnych źródeł, z których korzystał. I nie może ich przytoczyć, bo takich nie było. Bo wszystkie te imiona i lata panowania owych lechickich imperatorów są zmyślone. I to nie w X, a w XVIII wieku. Listę władców Lechii podaną  w jego „głośnej „książce napisał prorok Bieszk właśnie na podstawie tej fałszywki. Która w jego oczach naturalnie jest „dowodem naukowym”.
I takim to jest on „badaczem”! I reszta tej turbolechickiej ferajny też!
.
Wspólną cechą wszystkich turbolechickich świrów, których wymieniłem, jest to, że wszyscy oni ślepo wierzą w żydo-biblię. Choć, jak cytowałem już wyżej – nawet poważni naukowcy izraelscy nie mają wątpliwości, że to są wymysły.
.
Kończąc już, z radością informuję, że turbolechici, z Bieszkiem na czele, pod nazwą turbosłowianie wylądowali w wikipedii. Najważniejsze stwierdzenie w niej brzmi:
.
„Określenie „turbosłowianie” bywa błędnie używane w odniesieniu do rodzimowierców słowiańskich[4]. Ponadto ze strony rodzimowierców podejmowane są działania mające na celu zwalczanie turbosłowianizmu jako zjawiska szkodliwego.”
.
Oczywiście, że turbolechicka szajba jest szkodliwa, gdyż wystawia na pośmiewisko wszystkich rodzimowierców i słowianofili oraz pogan takich jak ja.
.
Dlategom kolejny raz o tych świrach napisał.
.
.
opolczyk
.
..
Reklamy