Katolicka gloryfikacja fanatyzmu i ludobójstwa…

.

.

O tym, że katolicy fałszują historię, przypisują sobie cudze zasługi i gloryfikują własne zbrodnie, wie każdy roztropny człowiek. Sposób w jaki robi to Jan Bodakowski jest jednak wyjątkowo prymitywny i załgany. Niedawno „Prawy.pl” opublikował jego wyjątkowo zakłamany tekst pt: „Czy możemy być dumni z krucjat i walki katolików z Katarami?
.
https://prawy.pl/82724-czy-mozemy-byc-dumni-z-krucjat-i-walki-katolikow-z-katarami/
.
Całego tekstu nie przytaczam, gdyż jest to bez sensu. Wypunktuję jedynie kilka najbardziej załganych wymysłów autora. I tak pisze on:
.
„Każdego dnia przez cenzurę politycznej poprawności przebijają się informacje o zbrodniach islamistów – mordowaniu chrześcijan, gwałceniu kobiet, niszczeniu zabytków, islamskiej nienawiści do zdobyczy cywilizacji zachodu.”
.
Szkoda, że Bodakowski nie wspomniał o tym, jak krystowiercy niszczyli pogańskie zabytki, od aleksandryjskiego Serapejonu począwszy (391 r.):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Serapejon
.
I szkoda też, że nie wspomniał o tym, że muzułmanów celowo radykalizowano – a robili to usraelici:
https://przemex.wordpress.com/2016/01/19/stany-zjednoczone-wydaly-miliony-dolarow-na-podreczniki-z-brutalnymi-tresciami-indoktrynujacymi-afganskie-dzieci-do-swietej-wojny-sa-tego-efekty-w-postaci-islamskiego-fund/
.
A wszystkie bojówki islamistyczne z ISIS na czele to dzieło CIA (zamorskiej delegatury
Mosadu), Pentagonu i Białego Domu:
https://pracownia4.wordpress.com/2014/09/20/ukryte-pochodzenie-isis/

.
I nie dostrzega Bodakowski milionów ofiar muzułmańskich w wojnach krzyża przeciwko półksiężycowi (w interesie gwiazdy Dawida):
https://przemex.wordpress.com/2016/01/15/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/
.
I tacy są krystowiercy – gdy muzułmanie giną milionami – nic ich to nie obchodzi. Ale gdy „islamskie” bojówki tworzone przez CIA, przybudówkę Mosadu, zabijają krystowierców, co robią na obstalunek CIA po to, by społeczeństwa zachodu popierały wojny bandyckiego NATO z islamem (w interesie banksterów i „wielkiego Izraela”) – krystowiercy ryczą na cały głos – islamiści mordują krześcijan! Ignorują fakt, że bojówki „islamistów” zabijają znaczenie więcej muzułmanów. Bo to przede wszystkim muzułmanie giną w krajach, w których operują „islamskie” bojówki CIA. Krystowiercy stanowią niewielki procent ofiar tych walk.
.
Dalej pisze on:
.
„Każde z tych doniesień pokazuje jak krucjaty uratowały cywilizacje zachodu przed wrogami zewnętrznymi (jakimi byli islamiści) i wrogami wewnętrznymi (jakimi byli heretycy np. katarzy).”
.
Tu zapomina Bodakowski o kilku sprawach. Zacznę od „islamistów”…
.
Islam łacinnikom wtedy już bezpośrednio nie zagrażał. Od czasu Karola Młota parcie islamu za Pireneje zostało raz na zawsze powstrzymane w połowie VIII wieku.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_M%C5%82ot#Bitwa_pod_Poitiers
.
A i w samej Hiszpanii, jeszcze wcześniej, bo od bitwy pod Covadoną (722 rok) trwała już rekonkwista:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Covadong%C4%85
.
Także muzułmański Emirat Sycylii upadł jeszcze przed pierwszą wyprawą krzyżową. I jeszcze przed nią łacinnicy od kilku wieków toczyli walki o ziemie zajmowane na półwyspie apenińskim przez bizantyjczyków. Wyparto ich dopiero w XI wieku. I to właśnie Bizancjum na wschodzie atakowane było wtedy przez islam. Nie łacinnicy. Samo Bizancjum było wówczas jednym z głównych wrogów łacinników, zwłaszcza od czasu tzw. „wielkiej schizmy wschodniej” w 1054 roku. Krucjaty były zresztą spóźnione o 400 lat – bo tyle czasu Palestyna była już w rękach muzułmanów. A państwo kościelne istniało wtedy już od 350 lat. Czemu więc czekało 3,5 wieku z krucjatą?

Rzeczywistym inicjatorem pierwszej wyprawy krzyżowej był bizantyjski cesarz Aleksy I. Dostawał łupnia od Seldżukidów i zwrócił się do łacinników o dostarczenie mu (za sowitą opłatą) wojsk najemnych. Wykorzystał to papież Urban II i zamiast najemnikami wesprzeć bizantyjskiego „odszczepieńca”, ogłosił I krucjatę. Była to decyzja przede wszystkim polityczna – dawała łacinnikom szansę na zajęcie Palestyny oraz zdobycie przewagi nad wrogim Bizancjum i wzięcie go w dwa ognie. Wtedy, w roku 1096 łacinnicy nie posiadali wystarczająco wielkiej floty, która umożliwiałaby im przewiezienie armii krzyżowców bezpośrednio drogą morską do Palestyny, tym bardziej, że wszystkie porty w Palestynie były muzułmańskie. Musieli dotrzeć tam drogą lądową przez tereny Bizancjum (Aleksy obawiając się zdrady łacinników nie wpuścił ich do Konstantynopola). I dlatego łacinnicy z bizantyjskim śmiertelnym wrogiem zakopali wtedy na krótko wojenny topór (a raczej krzyż), by przez jego ziemie dotrzeć do Palestyny. Ponadto owa I krucjata zdecydowanie podnosiła prestiż samego papiestwa, toczącego od dawna walkę z kolejnymi cesarzami niemieckimi o prymat władzy kościelnej nad świecką. Ogłaszając krucjatę papież niejako stawał się politycznym i militarnym jej patronem i wodzem, a władcy świeccy byli niejako jego „podkomendnymi” w wojnie o „ziemię świątą”. Krzyżowcy oszukali przy okazji bizantyjczyka Aleksego – złożyli na jego żądanie wszak przysięgę, że zdobyczne ziemie oddadzą we władanie Bizancjum. A tego nie zrobili. Jeden z ich dowódców, Boemund, zdobytą Antiochię przerobił nawet na swoje prywatne Księstwo Antiochii, a później atakował samo Bizancjum.
.
Łacinnikom na niecały wiek udało się zdobyć przyczółki w Palestynie. Zostali z niej jednak wyparci. Po krucjatach pozostały tylko setki tysięcy trupów i zniszczone miasta oraz wiele zniszczonych zabytków. Osłabiły one zdecydowanie samo Bizancjum – wszak IV krucjata zakończyła się zniszczeniem i złupieniem Konstantynopola (1204 rok), który nigdy już nie odzyskał poprzedniej świetności, a w 1453 roku padł pod ciosami Turków i stał się stolicą państwa osmańskiego. Tak więc brednią jest twierdzenie Bodakowskiego, jakoby krucjaty uratowały cywilizacje zachodu przed wrogami zewnętrznymi czyli islamem. Ani nie pokonały islamu, ani go nie powstrzymały. Rozbudziły i/lub wzmocniły jedynie u łacinników nienawiść do wszelkich „innowierców”, religijny fanatyzm i hipokryzję – bo wbrew przykazaniom nie zabijaj i miłuj bliźniego swego za mordowanie „wrogów” i agresywne wojny obiecywały odpust całkowity i „zbawienie”.
.
Natomiast w sprawie katarów powiem w tym miejscu tylko tyle – katolicyzm z powodu dużej ilości bzdurnych dogmatów, brutalnego totalitaryzmu wobec poddanych, oraz chciwości kleru i jego żądzy bogactw cały czas wstrząsany był różnymi „herezjami”. Przy czym w ogromnej większości przypadków zarzuty „heretyków” przeciwko kk były jak najbardziej uzasadnione. Przez co nadjordańską „prawdę objawioną” wzbogaconą „naukami kk” musiał strzec on terrorem, zamordyzmem, przemocą i – w razie konieczności – rzeziami zbuntowanych.
.
Dalej pisze Bodakowski:
.
„Warto zwłaszcza pamiętać o tym, że cywilizacja zachodu to nie tylko wolność i demokracja, ale i rewolucja techniczna”
.
Zapomniał jedynie dodać, że „wolność i demokracja” to pomysły zrodzone na fali oświecenia i laicyzacji i że były zażarcie zwalczane przez łaciński kościół. Do dzisiaj struktura instytucji kk jest feudalna, antydemokratyczna. A „wolność sumienia” potępiało wielu papieży. Także rewolucja techniczna nastąpiła wbrew łacinnikom. Przypomnę w tym miejscu tylko, że papież Grzegorz XVI, rządzący Watykanem w latach 1831-1846 zabroniał budowy kolei żelaznych w państwie kościelnym nazywając je drogą do piekła. Nie pozwolił też na instalację ulicznych lamp gazowych w Rzymie uważając je za wymysł Szatana. Dzięki niemu, gdy w protestanckiej Europie pełną parą rozwijała się rewolucja techniczna, w Rzymie nadal panowały mroki średniowiecza.
.
Inna rzecz, że owa rewolucja techniczna może doprowadzić w efekcie do wyginięcia gatunku homo sapiens. Niemniej piewca katolicyzmu Bodakowski laicko-protestancką rewolucję techniczną chce zapisać na konto całej cywilizacji zachodniej, a więc i na łacinników, choć byli jej wrogiem, wręcz jej hamulcowym.
.
„Bez krucjat nie było by zachodu, nie było by nauki, rewolucji technicznej, dobrobytu, które pozwoliły przetrwać i osiągnąć sukces cywilizacji europejskiej.”
.
Kompletna bzdura. Gdy ruszała I krucjata, w łacińskiej Europie nie istniała żadna nauka, wytępiona skutecznie przez łacinników kilka wieków wcześniej. O rewolucji technicznej już wspomniałem. A sukces cywilizacji europejskiej otworzył drogę do obecnego banksteryzmu i dominacji NWO nad durnymi Europejczykami, którzy podbili prawie cały świat – dla banksterów.
.
A skoro już o nauce mowa…
.
Kultura i nauka arabska niebotycznie górowały w średniowieczu gdzieś do XIII wieku nad cywilizacją zachodu, pogrążoną wówczas w mrokach średniowiecza.
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/arabska-nauka;3870562.html
.
Upadek nauki arabskiej na wschodzie spowodował najazd Mongołów (XIII wiek), a w Hiszpanii rekonkwista. Tu tylko dodam, że w X wieku w samej tylko muzułmańskiej Kordobie istniało 20 publicznych bibliotek, 80 szkół i 17 wyższych uczelni, a w całej łacińskiej Europie nie było wtedy ani jednej publicznej biblioteki, szkoły czy wyższej uczelni. Także dzięki Arabom znane są obecnie dzieła Platona, Arystotelesa, oraz grecka i rzymska matematyka, astronomia i medycyna. Po zamknięciu Akademii Platońskiej wypędzeni z niej akademicy schronili się na dworze w Persji (dzisiejszy Iran). Później przenieśli się do Syrii, gdzie znaleźli jeszcze lepsze warunki. Tam powstały tłumaczenia dzieł filozofii greckiej. Następnie syryjscy uczeni osiedlili się w Bagdadzie. W X wieku powstał tam instytut przekładów, gdzie przetłumaczono całego Arystotelesa, wiele dzieł Platona, jak i wiele dzieł neoplatończyków. Tłumaczono dzieła uczonych greckich i rzymskich, astronomów i matematyków, ale i dzieła medycyny (np. Galena). Ponadto uczeni arabscy rozwijali wiedzę w dziedzinach medycyny, matematyki, astronomii i chemii. Gdyby nie islam i Arabowie, nauka i filozofia helleńska popadłyby na zawsze w zapomnienie. Do łacińskiej Europy wróciły ona okrężną drogą przez muzułmańską Hiszpanię. Gdy łacinnicy zaczęli wreszcie w XII i XIII wieku konkurować z islamem w dziedzinie oświaty i nauki, przetłumaczono z arabskiego na łacinę wszystkie przechowane przez Arabów dzieła starożytnej Grecji i Rzymu. Gdyby nie oni, całe to dziedzictwo byłoby dla Europy na zawsze stracone.
Czy ktoś zastanawiał się nad tym, dlaczego publiczne (choć dostępne tylko dla bogatych) wyższe uczelnie/uniwersytety w łacińskiej Europie pojawiły się dopiero w XII wieku (pomijam tu szkołę pałacową Karola „wielkiego” bo nie była publiczna, ogólnie dostępna), choć państwo kościelne istniało od roku 750. Dlaczego wcześniej nie zakładało uniwersytetów dla osób świeckich?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersytet#Historia
.
Mroki średniowiecza nie są tylko przenośnią. Już pod koniec IV wieku na fali edyktów antypogańskich cywilizacja krystowiercza zaczęła zwalczać pogańską naukę Grecji i Rzymu. Zamykano pogańskie szkoły, a po zamknięciu prawie tysiącletniej Akademii platońskiej zachód naprawdę pogrążył się w mrokach średniowiecza. Przez kilka wieków u łacinników nie było ani jednej szkoły publicznej, nie nauczano nigdzie matematyki, astronomii czy medycyny, które to nauki popadły całkowicie w zapomnienie. Jedynie Bizancjum sąsiadujące z islamem starało się dotrzymywać mu kroku. U łacinników istniała jedynie sieć szkół dla kleru, w których „wykładano” praktycznie tylko akurat tworzone prawo kanoniczne i teologię oraz krystowierczą filozofię. Zachowały się w niej tylko niewielkie szczątki filozofii Grecji i Rzymu dzięki pismom z okresu apologetyki. Sztuka pisania i czytania przez wieki dostępna była w krystowierczej łacińskiej Europie jedynie dla kleru i wykorzystywana do np. produkcji fałszywek jak rzekoma „donacja Konstantyna”:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Donacja_Konstantyna
.
Dopiero rywalizacja z islamem sprawiła, że łacinnicy wkroczyli na drogę reglamentowanej przez kler nauki. Można więc szyderczo przyznać Bodakowskiem rację, że bez krucjat nie byłoby na zachodzie nauki – podczas nich łacinnicy zrozumieli, jak daleko zostali w tyle za Arabami i przeflancowali do siebie całą naukę, jaką dysponowali muzułmanie, naturalnie z teologicznymi szlabanami dotyczącymi wiary.
.
„W połowie V wieku cały cywilizowany świat, całe cesarstwo Rzymskie, było chrześcijańskie”
.
Czy całe cesarsatwo rzymskie było wtedy krystowiercze jest b. wątpliwe. Pogaństwo nadal, zwłaszcza wśród prostego wiejskiego ludu, było wtedy nadal powszechne. Krystowiercze były głównie elity, choć też nie wszystkie. Po upadku Rzymu na terenie zachodniego cesarstwa powstało wiele państewek/królestw, które niekoniecznie były krystowiercze. Taki Childeryk I, król Franków, panujący w II połowie V wieku był poganinem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Childeryk_I
.
A ponadto cesarstwo rzymskie nie było wówczas całym cywilizowanym światem. Na marginesie dodam – w porównaniu do cywilizacji pogańskiej Grecji czy Rzymu było regresem o jakieś tysiąc lat. Początkowo żerowało jeszcze na nauce i architekturze grecko-rzymskiej, ale np. rozmach w budownictwie, porównywalny z grecko-rzymskim zachodnie krystowierstwo osiągnęło gdzieś dopiero w XV-XVI wieku. Nawet budowniczowie potężnych katedr gotyckich korzystali nadal z greckich, rzymskich – i arabskich – pomysłów. Ostrołuki tak „typowe” dla gotyku…
.


.
istniały w architekturze arabskiej już wieki wcześniej. Tu widzimy je w meczecie Al Aksa zbudowanym w VII wieku.
.


.
A ponadto w V wieku istniały obok cywilizacji krystowierczej, istniejącej na gruzach Rzymu, wysoko rozwinięte cywilizacje w Ameryce (Inkowie, Majowie) i w Azji (Chińczycy, Hindusi). Nawet w czarnej Afryce istniały, wprawdzie już w stanie upadku cywilizacje Egiptu czy Kuszu. Jest więc przejawem niewyobrażalnego zaślepienia katolików pisanie o tym, że w V wieku cały cywilizowany świat to był tylko krystowierczy Rzym. Zresztą na przestrzeni następnych wieków doprowadzony do rzeczywistej ruiny, bez kanalizacji i wodociągów, jakie istnialy tam w czasach pogańskich, przedkrystowierczych.
.
„Od samego swego początku islam dokonywał swojej ekspansji na drodze militarnych podbojów”
.
Akurat pod tym względem niczym od islamu nie różnili się krystowiercy. Po tym zresztą łatwo jest poznać, że obie te religie są klonami/bękartami judaizmu. Tyle, że krystowiercy mają na sumieniu niepomiernie więcej ofiar niż „islamiści” – dziesiątki, jeśli nie setki milionów pogan w Europie, Azji, obu Amerykach, w Australii i Oceanii i w Afryce.
.
„Celem islamu było zniszczenie świata chrześcijańskiego”
.
Kompletna bzdura. Islam chciał, i owszem, jak i krystowierstwo, „nawrócić” na swe kopyto cały świat – ale nie wszystkich „nawracał” siłą. Bezwzględnie tępił – jak krystowiercy – pogaństwo. Natomiast tolerował na podbitym terenie żydów i krystowierców, a także zaratusztran – jako wyznawców monoteizmu (choć katolicy mają więcej bogów – boga ojca, boga syna i boga – ducha świętego czyli trzy osoby boskie – a więc trzech bogów). To dzięki tej tolerancji w żywiole arabskim/muzułmańskim przetrwały „egzotyczne” krystowiercze kościoły całe 14 wieków panowania tam islamu (podaję kilka z nich):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_chaldejski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Koptyjski_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Ortodoksyjny
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_katolicki_obrz%C4%85dku_syryjskiego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_melchicki
.
Krystowiercy natomiast nigdy od dekretów teodozjańskich (koniec IV wieku) do laicyzacji zachodu nie byli nawet w przybliżeniu podobnie tolerancyjni. Owszem, miały miejsce w świecie islamu okresy ostrej dyskryminacji „monoteistycznych” innowierców. Np. właśnie w okresie krystowierczych wypraw krzyżowych do Palestyny i Egiptu zabraniano członkom wspólnot krystowierczych żyjących na terenach muzułmańskich posiadania broni, obawiając się „ciosu w plecy” z ich strony. Z drugiej strony, nie tylko nie nawracano „monoteistycznych” innowierców na siłę, ale okresowo wydawano edykty zabraniające żydom i krystowiercom („ludom księgi” – żydobiblii) konwersji na islam. Przyczyna była w sumie prozaiczna – wszyscy innowiercy musieli płacić wysokie podatki „od łebka” – dżizję:
https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCizja
.
I podatek gruntowy – charadż:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Charad%C5%BC
.
I niejeden władca muzułmański obawiał się, że ten i ów innowierca mógłby dla pozoru udać „nawrócenie się” na islam, by nie płacić uciążliwych podatków. I stąd wprowadzali dla „ludów Księgi” zakaz konwersji na islam. Naturalnie byli też tacy władcy, którzy z zadowoleniem widzieli „nawracanie się” niewiernych na islam i zakazy konwersji cofali. Niemniej na siłę „ludy Księgi” (wyznawcy żydo-biblii) nie były w islamie „nawracane”. I przez to tylu krześcijan żyje na terenach muzułmańskich, bombardowanych i niszczonych od lat przez bandyckie NATO.
.
„Po zdobyciu Palestyny islamiści niszczyli kościoły w Jerozolimie”
.
Bajka i propaganda. Arabowie w VII wieku nie byli wandalami. Największe kościoly przerabiali na meczety, mniejsze pozostawiali krystowiercom. Podobnie zrobili Turcy po zdobyciu Konstantynopola – Hagia Sophię przerobili na meczet, nie burząc jej.
.


.
Owszem – wiem że fundamentaliści islamscy zniszczyli posągi Buddy w Bamianie (Afganistan). Islam (judaizm też) kategorycznie zakazuje czynienia rzeźb i obrazów i oddawania im czci. A tym posągom buddyści oddawali cześć. Przypomnę tu, że i w łonie krystowierstwa kilkakrotnie pojawiały się ruchy obrazoburcze, odwołujące się do biblijnego dekalogu:
.
„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. ” (Wj 20,4–5, Biblia Tysiąclecia, III wydanie)”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ikonoklazm
.
„Krucjaty nie dawały okazji do wzbogacenia się”
.
Zwłaszcza czwarta zakończona splądrowaniem i złupieniem Konstantynopola, najbogatszego miasta całego ówczesnego krystowierczego świata, była nieopłacalna i nikt się na niej nie wzbogacił. A tak na marginesie – jak wiemy, głównym powodem podstępnego zlikwidowania zakonu templariuszy były bogactwa, jakie zgromadzili i majętności jakie posiadali, zdobyte głównie dzięki  krucjatom. Zadłużony francuski król Filip IV chciał dobrać się do ich kasy i majętności/posiadłości na terenie Francji, oskarżył więc ich o różne bezeceństwa i zakon z przyzwoleniem papiestwa, któremu naturalnie odpalił należną działkę, skasował, paląc wielu templariuszy na stosie. Oni faktycznie prawie wszystkiego dorobili się dzięki krucjatom.
.
„i często kończyły się dla rycerzy ruiną finansową”
.
Frajerów, którzy dla „zbawienia duszy” dawali się wpędzić w ruinę nigdy nie brakowało. To dzięki takim papiestwo rosło w siłę i obrastało tłuszczem.
.
„Papieże ogłosili też sześć krucjat w obronie Polski”
.
Tu muszę przyznać Bodakowskiemu, że jest niezłym „szperaczem”. Mało kto wie o owych „krucjatach” – nie chwalilii się nimi nawet tacy „giganci” jak Długosz, który musiał o nich wiedzieć.
Nie ma pewności, dlaczego „polski” kk i katoliccy kronikarze te krucjaty wyciszali. Być może dlatego, że papiestwo nakazywało finansowanie ich m.in. z kościelnych dziesięcin zbieranych w Polsce, przez co „polski” chciwy kler niczego sobie wtedy tak nie życzył, jak zwolnienie go z obowiązku finansowania tych krucjat. I przez to je wyciszał czekając, aż papieże zajmą się czymś innym i przestaną w końcu krucjatami „bronić Polski”, uszczuplając ich dochody..
Listy tych krucjat nie znajdzie się ani w wiki, ani u Długosza. Wygrzebał je gdzieś w archiwach brytyjski historyk Peter Jackson
https://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Jackson_(historyk)
.
Dziwne jest w tych „krucjatach w obronie Polski” zwłaszcza to, że 5 z nich przypada na panowanie jednego tylko króla, ostatniego Piasta, Kazimierza III (ksywa „wielki”) – tego od Esterki:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Esterka
.
I wszystkie przypadają na okres, gdy Kazimierz (po przehandlowaniu Śląska) zwrócił swoje piastowskie oczy na Ruś Halicko-Włodzimierską, którą od roku 1340 zaczął podbijać:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_o_Ksi%C4%99stwo_Halicko-W%C5%82odzimierskie_(1340%E2%80%931392)
.
I właśnie w czasie tych kazimierzowych wojen podbijających Ruś papieże ogłosili 5 „krucjat w obronie Polski” (Benedykt XII – 1340 r., Klemens VI -1343 r., Klemens VI – 1351 r., Innocenty VI – 1354 r., Innocenty VI lub Urban V – 1362 r.), choć Polska była agresorem a nie atakowanym.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=62560
.
Tak więc owa „obrona Polski” była po prostu papieską pomocą esterkowemu Kazimierzowi w podboju ruskiego, prawosławnego księstwa w celu jego skatoliczenia. Szósta  krucjata, chronologicznie pierwsza (ogłosił ją Jan XXII w 1325r.) jakoś tak przypadkowo też związana była z Rusią. Akurat wtedy, w 1325 roku Łokietek z zięciem, węgierskim królem Karolem Robertem najechał właśnie Ruś Halicką, by na jej tronie zainstalować swoje popychadło – Bolesława Trojdenowicza, przez co Królestwo Polskie uzyskało wpływy na Rusi, ostatecznie podbitej później przez łokietkowego syna Kazimierza.
.
” Krzyżowcy walczyli (…) też z wrogiem wewnętrznym jakim byli w XIII wieku katarzy”
.
Dla katolików każdy człowiek, który nie dał się przygiąć do ziemi, który nie wierzył ślepo w naukę kk i nie był ślepo posłuszny – był wrogiem i śmiertelnym zagrożeniem. Tak było jest i będzie w każdym totalitaryzmie.

„Ruch katarski był śmiertelnym zagrożeniem w obliczu islamskiej inwazji” na Europe”
.
Bzdura – w czasach katarów Konstantynopol nadal był krystowierczy, a Bizancjum sięgało poza Europę i nadal zajmowało część Azji Mniejszej (tu mapka Bizancjum ok. 1180 roku:
.


.
A w Hiszpanii akurat w czasie krucjaty przeciwko katarom (1209–1229) muzułmanów zdecydowanie spychano ku Afryce, co pokazuje poniższa mapka:
.


.
„Okupujący Hiszpanie islamiści porywali chrześcijan i sprzedawali ich jako niewolników w Afryce”
.
Podczas rekonkwisty katolicy także porywali muzułmanów i sprzedawali ich na targach niewolniczych w cesarstwie czy w Rzymie. Znane są dokumenty, z których wynika, że papieże kupowali sobie tureckich niewolników (po stu naraz) jeszcze w XVII wieku. Muzułmanie zresztą legalnie kupowali krystowierczych niewolników w krystowierczej Europie, choćby w katolickiej Pradze, przeciwko czemu protestował biskup Vojtech:
„Głośny był jego spór w obronie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich”
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_Wojciech
.
Po co się więc Bodakowski buzuje sprzedażą  krześcijańskich niewolników do Afryki, skoro handlowano nimi z przyzwoleniem papiestwa i cesarstwa w całej ówczesnej krystowierczej Europie i sprzedawano muzułmanom.
.
„Papież obawiał się, że katarzy, podobnie jak albigensi, sprzymierzą się z islamistami”
.
Mania prześladowcza krystowierców od papieży do Bodakowskiego – wszędzie węszą sprzysiężenia wszelkich wrogów przeciwko katolicyzmowi. A przecież dla katarów islamiści byli takimi samymi złymi ludźmi jak katolicy i dlatego b. wątpliwe jest, czy ich ideologia taki sojusz by dopuszczała. Zresztą tam gdzie działali islamistów nie było.
.
„Katarzy w sadystyczny sposób mordowali katolików, rabowali ich mienie i niszczyli kościoły. „Katarscy kaznodzieje formułowali uzbrojone bandy”, mieli pokaźne siły zbrojne i warownie.”
.
Było dokładnie na odwrót – katarzy byli ruchem pacyfistycznym, nie formowali żadnych zbrojnych band (przez takie zostali wytępieni), niczego nie rabowali, bo żyli w ubóstwie i niczego nie burzyli – poza totalitarnym porządkiem społecznym poprzez niepodporządkowanie się jemu. I to była główna ich wina. A że ludność, nie bądąca sama katarami, ich zbrojnie popierała, to już inna sprawa.
.
W tym miejscu zaznaczam, że nie jestem sympatykiem katarów. Część ich ideologii była w porządku, na przykład postulat równości wszystkich ludzi (likwidacja systemu stanowego) i wrogość wobec bogaczy i jakiejkolwiek władzy. Ale wiele z ich pomysłów jest dla mnie po prostu „chora”. Ich chory stosunek do „złego” seksualizmu, uznawanie rodzących się dzieci za złe bo materialne, ich gorliwe posty i umartwianie się w strachu przed piekłem pokazuje, do jakiej szajby może prowadzić studiowanie „świętych ksiąg” i ślepa w nie wiara. Niemniej mieli prawo jako ludzie wierzyć, w co się im podobało, jeśli innych do tego nie zmuszali. Okazywane przez nich nieposłuszeństwo wobec totalitarnego feudalizmu zdominowanego przez żądny bogactw i władzy nad całym światem  kościół oznaczało dla nich wyrok śmierci. Papiestwo nie mogło sobie pozwolić na to aby „zły” przykład nieposłuszeństwa wobec siebie pozostawić bezkarnie. I nie szło tu nawet tyle o „czystość wiary”. Szło po prostu o władzę, o rząd dusz. Bo nie jest prawdą co Bodakowski pisze, że:
.
„mordowali kaznodziejów katolickich. Przed anty katarską krucjatą katarzy wywoływali liczne wojny z katolikami”
.
Katarzy żyli odcinając się od świata, który nic ich nie obchodził. Niemniej ludość obserwowała ich i podziwiała ich odwagę w wymówieniu posłuszeństwa feudalnemu totalitaryzmowi i odmowie płacenia danin panom i kościołowi. I to ta ludność wywoływała zamieszki i niepokoje, naśladując katarów w niepłaceniu danin i powinności. Wina za te zamieszki leżała jednak nie u katarów, a w feudalnym zniewoleniu i ucisku. Gdyby go nie było, katarami nikt by sobie głowy nie zawracał. Traktowani byliby jako dziwna egzotyczna i skazana na samowymarcie (przez zagłodzenie się) sekta. Gdyby dzisiaj ruch katarów się odrodził, nikt by ich nie „nawracał” ani nie eksterminował. Pojawili się o 8 wieków za wcześnie.
A już perfidnym pomówieniem jest to:
.
praktykowali więc lichwę, rabunki, mordy i wszelkie perwersje seksualne
.
Skoro dobra materialne nie tylko nie miały dla nich żadnej wartości, a wręcz były złem, to po co by uprawiali lichwę i rabunki? A jedyną ich perwersją seksualną było…unikanie seksu jako czegoś złego i grzesznego. Mordy były i owszem, ale dokonywane na nich – i to masowo. Katolicy nie mogli pozwolić, by ich herezja zajęła całą łacińską Europę.
.
Jednym z barbarzyńskich „incydentów” krucjaty przeciwko katarom, prawie zapomnianym, była tzw. „procesja ślepców” w roku 1210. Wspomina o niej niemiecka wiki w biogramie Szymona z Montfort, pisząc – co zrobił po zdobyciu małego miasteczka Bram:
.
„Er ließ 100 Bürgern der Stadt die Augen ausstechen und ließ lediglich einem ein Auge, damit dieser die Menschen vor die Burgen von Lastours führen konnte, dem hartnäckigen Widerstandsnest des Pierre Roger de Cabaret”
(Nakazał 100 mieszkańcom miasta wydłubać oczy, zostawiając tylko jednemu jedno oko, aby mógł poprowadzić oślepionych pod zamki Lastours, będące gniazdem upartego oporu Pierre Rogera de Cabaret).
https://de.wikipedia.org/wiki/Simon_de_Montfort,_5._Earl_of_Leicester#Unterwerfung_des_Carcass%C3%A9s
.
Biogram Pierre Rogera de Cabaret też o tym wspomina, ale nie pisze o oślepieniu a o okaleczeniu setki mieszkańców Bram:
.
„Aus Rache ließ Simon IV. de Montfort, der Anführer der Kreuzfahrer, hundert Bürger von Bram verstümmeln und schickte diese als Warnung vor die Mauern Lastours.”
(Z zemsty nakazał Simon IV de Montfort, przywódca krzyżowców, setkę mieszkańców Bram okaleczyć i wysłał ich jako ostrzeżenie pod mury Lastours)
https://de.wikipedia.org/wiki/Pierre_Roger_de_Cabaret
.
Według różnych wersji, jakie znalazłem, okaleczenie setki mieszkańców Bram polegało nie tylko na ich oślepieniu. Obcięto im jeszcze nosy i górne wargi, a być może nawet uszy. Jak było naprawdę – nie wiem. Niemniej procesja ślepców idących gęsiego jeden za drugim i trzymających się ręką poprzednika jest faktem. Jeśli Szymon z Montfort liczył na to, że urządzona przez niego barbarzyńska inscenizacja załamie ducha oporu katarów, pomylił się – walczyli jeszcze 15 lat. Ostatnia ich twierdza padła w roku 1225. Później katarów zaciekle tropiła inkwizycja. Ostatniego wg wiki znanego z imienia katara, Guillaume Bélibaste, spalono na stosie prawie wiek później, w roku 1321, w zamku Villerouge-Termenès (na zdjęciu):
.


.
Jak potraktowano katarów wiemy więc dobrze. Jednym z lepiej znanych barbarzyńskich incydentów krucjaty przeciwko nim była rzeź Bézier, którą tak opisał papieżowi jego namiestnik, opat Arnaud:
.
„Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku czy płci”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_B%C3%A9ziers#Przebieg_wydarze%C5%84
.
I można by powiedzić – no cóż – takie byly wtedy czasy, tak się nawzajem mordowano. Na to ja odpowiadam tak: krystowiercy do dzisiaj chwalą się, obnoszą się nimi i wynoszą pod niebiosa ich tzw. „wartości krześcijańskie”. Tyle, że bardzo rzadko je definiują. Tymczasem oceniając je na podstawie obowiązujących ich przykazań („nie zabijaj” i „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”) oraz ich postępowania nieuchronnie, z konieczności nasuwa się wniosek, że jedną z najbardziej widocznych gołym okiem „wartości krześcijańskiej” była i jest ich niewyobrażalna wręcz hipokryzja – robili dokładnie na odwrót to, co nakazywały im przykazania. Mieli nie zabijać, a urządzali masowe mordy noszące znamiona ludobójstwa. Mieli miłować bliźnich, a miliony ich nienawidzili i fanatycznie tępili jak dzikie niebezpieczne zwierzęta.
Inną, kolejną wartością krześcijańską, widoczną właśnie u Bodakowskiego jest wybielanie i preparowanie fałszywych alibii dla katolickich zbrodni, wręcz ich nobilitowanie, jako coś dobrego i szlachetnego, a ponadto koniecznego, aby uratować wspaniałą cywilizację łacińską, czyli feudalny totalitaryzm, zamordyzm, terror, ucisk i wyzysk całych narodów przez garstkę możnych i kler.
.
Tym są właśnie główne wartości krześcijańskie katolików. A zaraz za nimi idzie fanatyzm, nietolerancja i ślepa wiara w nadjordańskie wymysły.

.

.

opolczyk

.

Zamieszczam jeszcze dwa filmy dokumentalne o katarach i zwalczającej ich inkwizycji.

.

.

.

.

Reklamy