Patriotyzm…

.

.

Podrzucono mi  kościelną pieśń pt. „Bogurodzica” z zapytaniem, czy można ją nazywać pieśnią patriotyczną. No cóż… Nie przeszkadza mi ona jako pieśń kościelna, gdyż katolicy mają prawo zanosić pienia do ich żydowskiej „bogurodzicy”, ale złości mnie to, że na wielu stronach i pod wielu filmami z nią na yt nazywana jest „pieśnią patriotyczną” czy o „charakterze patriotycznym”. Tu podaję przykłady:
.

„Bogurodzica to najstarsza polska pieśń religijna o charakterze patriotycznym.”
https://www.polskatradycja.pl/piesni/patriotyczne/358-bogurodzico.html
.
A tu pod opisem filmu sygnowanego przez „Ruch Patriotyczno-Radykalny” stoi: „Bogurodzica – Polska pieśń patriotyczno-religijna z okresu średniowiecza (…).”
.

.
Patriotyzm (patria po łacinie oznacza ojczyznę) jak wiemy, jest po prostu postawą szacunku, wręcz miłości do ojczyzny, do ojczystej ziemi. A w tekście „Bogurodzicy” nie ma ani jednego słówka o ojczyźnie, czy o miłości do ojczyzny. Ani słówka! Ani mru mru. Tu jest zresztą tekst tej kościelnej pieśni…
https://literat.ug.edu.pl/bgrdzc/2.htm
.
…i każdy może osobiście to sprawdzić. Są w niej inwokacje do żydówki Miriam, jest o Jezu Kryście, o modlitwach, o Krzcicielu, o staroście piekielnym, o biblijnym Adamie, o raju i niebie – ale ani jednego słówka nie ma o ojczyźnie. Na jakiej więc podstawie krystowiercy nazywają tę kościelną pieśń „patriotyczną” pozostaje ich tajemnicą? Chyba tylko na tej, że dla nich patria, ojczyzna, to żydo-katolicyzm. Ale wtedy są patriotami żydo-katolicyzmu, a nie patriotami polskimi. Ta pieśń jest też często przez katolików nazywana pierwszym hymnem Polski. Tylko jaki to „polski hymn”, skoro o Polsce także nie ma w niej ani słowa!
.
W tym miejscu dodam – brednie wymyślone przez Długosza, jakoby tę kościelną pieśń śpiewało rycerstwo pod Grunwaldem już kiedyś zdemaskowałem:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/03/22/demaskowanie-katolickiej-propagandy-bogurodzica-jako-rycerski-hymn-rzekomo-spiewany-przez-rycerstwo-idace-do-bitwy-pod-grunwaldem/
.
A tak na marginesie – krytykowany jestem przez co niektórych za rzekome zniekształcanie takich słów jak „chrzest” czy „chrystus” (chrystus to rzeczownik pospolity oznaczający „pomazańca” a nie imię własne Joszue – Jezu krysta i dlatego piszę je z małej litery).
Otóż w owym wg katolików „pierwszym hymnie Polski”, w owej rzekomo patriotycznej pieśni (dla wielu katolików „najpiękniejszej”) w jednej krótkiej zwrotce znajdziemy to:
.
„Wierzyż w to, człowiecze, iż Jezu Kryst prawy,
Cirpiał za nas rany,
Swą świętą krew przelał za nas krześcijany”
.
Tak więc pisząc o krystowiercach (wyznawcach Jezu krysta), czy o krzcie lub krześcijańskich wartościach nie zniekształcam niczego. Po prostu używam katolickiej staropolszczyzny i to zresztą z pieśni, którą katolicy uważają za patriotyczną i za pierwszy hymn Polski.
.
Na szczęście istnieje inna, rzeczywiście patriotyczna pieśń.
.

.
No i co z tego, że jest „socjalistyczna”! Pokazuje, że „złe” komuchy w czasach PRL uczyły jednak obywateli, także dzieci i młodzież patriotyzmu. Na wszystkich koloniach letnich (lata 1966-1973) śpiewałem tę pieśń z całą kolonią codziennie! Pierwszą zwrotkę i refren pamiętam zresztą do dzisiaj:
.
Wszystko tobie, ukochana ziemio,
nasze myśli wciąż przy tobie są,
tobie lotnik triumf nad przestrzenią,
a robotnik daje dwoje rąk.
Ty przez serce nam jak Wisła płyniesz,
brzmi jak rozkaz Twój potężny głos,
murarz, żołnierz, cieśla, zdun, inżynier
wykuwamy twój szczęśliwy los.
.
Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochane i miasta, i wioski,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochany, jedyny, nasz, polski.
Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochana i ziemia, i nazwa,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
nasza droga i słońce, i gwiazda.
.
Osobiście podoba mi się ona bardziej niż „Mazurek Dąbrowskiego”. Jest w niej więcej miłości do ojczyzny niż w tamtej pieśni legionowej. Zresztą sama treść „Mazurka” nie jest aż tak bardzo patriotyczna. Opowiada o tym, że z ziemi włoskiej do Polski i co nam obca przemoc wzięła i że dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy. Ale gdyby skatoliczona szlachta wcześniej nie uważała się za krześcijańskie antemurale i broniła interesów ojczyzny, a nie „wiary i kościoła”, gdyby w idiotyczny sposób nie przehulała Rz’plitej, nie doprowadziła jej do upadku, nie byłoby co nam obca przemoc wzięła i niepotrzebne byłoby z ziemi włoskiej do Polski (notabene – jako mięso armatnie Korsykanina). A jaki przykład zwyciężania dał Bonaparte, najlepiej było widać, gdy z półmilionowej armii, która ruszyła na Moskwę powróciło ledwo jakieś 20 % – wygłodzonych i przemarzniętych obszarpańców. Resztę wygubiła „rosyjska” zima i głód. Takich „nauczycieli” walki nie potrzebujemy. A już tak całkiem na marginesie – sympatykiem sanacji i Selmana/Piłsudskiego nigdy nie byłem.

.

A to sanacja „Mazurek” ustanowiła w 1927 roku hymnem państwowym. I stąd „komuszą” pieśń napisaną na zamówienie władz PRL przez Gałczyńskiego zalecam każdemu patriocie. Ona naprawdę jest patriotyczna. Dodam na koniec  – żałuję, że władzom PRL zabrakło odwagi na zastąpienie Mazurka Ukochanym krajem jako hymnem narodowym. Wolę Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta, i wioski niż dał nam przykład Bonaparte, jak zdychać z głodu i od mrozu w wojnie z Rosją mamy
.
.
opolczyk
.
.
.
Reklamy