O wolności w biblii… i u Słowian…

.


.

.
Skoro poprzedni wpis był o niewolnictwie, to ten będzie o wolności. Tak u judaistów i krystowierców, jak i u Słowian…
Inspiracją do poniższego wpisu była informacja, jaką otrzymałem od znajomego o prelekcji pt: „O wolności w biblii” (sobota, godz. 16:00).
http://24tp.pl/n/52336
.
Cóż mogę powiedzieć na ten właśnie temat – o wolności w biblii…
A więc – trudno czy wręcz absurdalnie jest mówić o wolności (w potocznym tego słowa znaczeniu) w biblii, jeśli akceptuje ona niewolnictwo. I to zarówno tzw. „Stary testament” (czyli judaistyczna Tanach) jak i ten „Nowy” – krystowierczy.
http://uuniv.blogspot.com/2014/05/biblia-o-niewolnictwie.html
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6009
.
O ile akceptacja niewolnictwa w „tzw. „Starym testamencie” raczej nie dziwi tego, kto zna psychopatyczny charakter Jahwe przebijający ze stron tegoż „testamentu”, o tyle dziwić powinna u miłujących bliźniego apostołów w „testamencie Nowym”. A tymczasem Szaweł/Paweł oraz Piotr także akceptowali niewolnictwo, i to nawet uprawiane przez „nawróconych” braci w wierze. Nawoływali też niewolników do ślepego posłuszeństwa ich właścicielom.
.
Mówienie więc o wolności (w potocznym tego słowa znaczeniu) w kontekście biblii akceptującej niewolnictwo to czysty absurd. Ale nie tylko dlatego jest to absurdem. Ilość zakazów i nakazów, nazywanych „prawem mojżeszowym”, które zajmują łącznie ok. 1/3 -1/4 zawartości czterech z pięciu tzw. „Ksiąg mojżeszowych” (od drugiej do piątej) obejmujących praktycznie wszystkie aspekty życia wyznawców judaizmu nie pozostawiają im żadnego marginesu wolności.
W pewnym sensie tzw. „prawo mojżeszowe” można przyrównać do niezwykle surowego regulaminu więziennego. W tej metaforze więźniowie to wyznawcy judaizmu, klawisze/strażnicy więzienni to przywódcy religijni, a Jahwe to dyrektor/komendant więzienia, karzący z bezwzględną surowścią nie tylko więźniów, ale i klawiszy. Podam dwa przykłady:
.
1) pewien człowiek zbierał drewno podczas szabatu. Nie wykluczone, że nie wiedział nawet, że akurat jest sobota – kalendarzy ściennych na pustyni nie było. No i miał pecha – złapano go i zaprowadzono do Mojżesza. I wtedy sam Jahwe orzekł karę śmierci, którą wykonano:
.
„Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć – cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi.”
Lb 15, 32-36
.
2) Gdy synowie arcykapłana Aarona niechcąco zapalili niewłaściwe kadzidło, Jahwe „osobiście” spalił ich żywcem:
.
„Nadab i Abihu, synowie Aarona, wzięli każdy swoją kadzielnicę, nabrali do niej ognia, włożyli na niego kadzidło i ofiarowali przed Panem ogień inny, niż był im nakazany. Wtedy ogień wyszedł od Pana i pochłonął ich. Umarli przed Panem.”
Kpł 10, 1-2
.
Ale to nie koniec jeszcze tej historii – bojąc się gniewu Jahwe Mojżesz zabronił okazywania żałoby ojcu i braciom spalonych żywcem:
.
„Potem Mojżesz powiedział do Aarona i jego synów, Eleazara i Itamara: «Nie będziecie zaniedbywać uczesania głowy i nie będziecie rozdzierać szat, abyście nie pomarli i aby On nie rozgniewał się na całą społeczność.”
Kpł 10, 6
.
Prawdziwą „perełką” biblijną są zapowiedziane przez Jahwe kary i przekleństwa, jakie spadną na Izraelitów za nieposłuszeństwo. Aż włos się na głowie jeży gdy się to czyta:
.
„15 Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię.
16 Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu. 17 Przeklęte twój kosz i twoja dzieża. 18 Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła drobnego. 19 Przeklęte będzie twoje wejście i wyjście.
20 Pan ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego przyłożysz rękę, by to wykonać. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś. 21 Pan sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wytraci na tej ziemi, którą idziesz posiąść. 22 Pan dotknie cię wycieńczeniem, febrą, zapaleniem, oparzeniem, śmiercią od miecza, zwarzeniem zbóż od gorąca i śniecią; będą cię one prześladować, aż zginiesz. 23 Niebiosa, które masz nad głową, będą z brązu, a ziemia pod tobą – żelazna. 24 Pan ześle na twą ziemię zamiast deszczu – pył, a piasek będzie na ciebie spadał z nieba, aż cię wyniszczy. 25 Pan sprawi, że poniesiesz klęskę od swych wrogów. Jedną drogą przeciw nim pójdziesz, a siedmioma będziesz przed nimi uciekał i wzbudzisz grozę we wszystkich królestwach ziemi. 26 Twój trup będzie strawą wszystkich ptaków powietrznych i zwierząt lądowych, a nikt ich nie będzie odpędzał.
27 Pan dotknie cię wrzodem egipskim, hemoroidami, świerzbem i parchami, których nie zdołasz wyleczyć. 28 Pan dotknie cię obłędem, ślepotą i niepokojem serca. 29 W południe będziesz szedł po omacku, jak niewidomy idzie po omacku w ciemności, w zabiegach swoich nie będziesz miał powodzenia. Stale będziesz napastowany, ograbiany, a nikt cię nie będzie ratował. 30 Zaręczysz się z kobietą, a ktoś inny ją posiądzie; zbudujesz dom, a nie będziesz w nim mieszkał; zasadzisz winnicę, a nie zbierzesz jej owoców. 31 Twój wół na oczach twych zostanie zabity, a nie będziesz go jadł. Twój osioł zostanie ci zrabowany i nie wróci do ciebie; twoje owce zostaną wydane twym wrogom, a nie będzie komu cię wspomóc. 32 Synowie twoi i córki zostaną wydani obcemu narodowi. Z tęsknoty, wyglądając za nimi codziennie, wyniszczysz swe oczy, a ręka twoja będzie bezsilna. 33 Plon twego pola i całego trudu spożyje lud, którego nie znasz. Zawsze będziesz gnębiony i uciskany. 34 Dostaniesz obłędu na widok, jaki się przedstawi twym oczom. 35 Pan cię dotknie złośliwymi wrzodami na kolanach i nogach, nie zdołasz ich uleczyć; będzie tak u ciebie od stop do głów.
36 Ciebie i twego króla, którego sobie wybierzesz, zaprowadzi Pan do narodu nie znanego ani tobie, ani twoim przodkom. Tam będziesz służył cudzym bogom z drewna i kamienia. 37 Będziesz budził odrazę; staniesz się przedmiotem przysłów i drwin u wszystkich narodów, do których zaprowadzi cię Pan.
38 Wyniesiesz na swoje pola wiele ziarna, a zbierzesz mało, gdyż je pożre szarańcza. 39 Zasadzisz i uprawisz winnicę, a nie będziesz pił wina i niczego nie zbierzesz, bo wszystko pożre robactwo. 40 Będziesz posiadał we wszystkich swoich granicach drzewa oliwne, a nie namaścisz się oliwą, gdyż oliwki opadną. 41 Wydasz na świat synów i córki, a nie zostaną u ciebie, bo pójdą w niewolę. 42 Wszystkie drzewa i ziemiopłody pożrą owady.
43 Przybysz mieszkający u ciebie będzie się wynosił coraz wyżej, a ty będziesz zstępował coraz niżej. 44 On ci będzie pożyczał, a ty jemu nie pożyczysz. On będzie na czele, a ty zostaniesz w tyle.
45 Spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa, będą cię ścigały i dosięgną cię, aż cię zniszczą, bo nie słuchałeś głosu Pana, Boga swego, by strzec nakazów i praw, które ci nadał. 46 Staną się one znakiem i zapowiedzią dla ciebie i twego potomstwa na wieki. 47 Zamiast służyć Panu, Bogu twemu, z radością i z dobrego serca, mając obfitość wszystkiego – 48 w głodzie, w pragnieniu, w nagości i w największej nędzy będziesz służył wrogom, których Pan naśle na ciebie. On nałoży na twój kark żelazne jarzmo, aż do zupełnej twej zagłady.
49 Pan wzbudzi przeciw tobie lud z daleka, z krańców ziemi, podobny do szybko lecącego orła, naród, którego języka nie zrozumiesz, 50 naród o wzroku dzikim. Nie uszanuje on starca ani dla młodzieńca nie będzie miał litości. 51 On zje przychówek twego bydła, zbiory z twego pola, aż cię wytępi. Nie zostawi ci nic: ani zboża, ani moszczu, ani oliwy, ani przychówka twego bydła większego, ani pomiotu – drobnego, aż cię zniszczy. 52 Będzie cię oblegał we wszystkich twoich grodach, aż padną w całym kraju twe mury najwyższe i najmocniejsze, na których polegałeś. Będzie cię oblegał we wszystkich grodach w całym kraju, który ci dał Pan, Bóg twój. 53 Będziesz zjadał owoc swego łona: ciała synów i córek, danych ci przez Pana, Boga twego – wskutek oblężenia i nędzy, jakimi twój wróg cię uciśnie. 54 Człowiek u ciebie najbardziej delikatny i rozpieszczony złym okiem spoglądać będzie na swego brata, na żonę, którą przygarnia do serca, i na resztę swych dzieci, które pozostały, 55 nie chcąc nikomu dać ciała swych synów, które będzie jadł, bo nie będzie już miał nic wskutek oblężenia i nędzy, jakimi cię uciśnie twój wróg we wszystkich twych miastach. 56 Kobieta u ciebie najbardziej delikatna i tak rozpieszczona, że nie chciała nawet postawić stopy na ziemi wskutek delikatności i rozpieszczenia, złym okiem spojrzy na swego męża, na swego syna i na swoją córkę, 57 ze względu na łożysko, które wyszło z jej łona, lub na dzieci urodzone przez siebie, gdyż jeść je będzie w ukryciu wobec braku wszystkiego w czasie oblężenia, w nędzy, jaką cię uciśnie wróg we wszystkich twych miastach.
58 Jeśli nie będziesz wypełniał wszystkich słów tego Prawa, zapisanych w tej księdze, bojąc się chwalebnego i straszliwego tego Imienia: Pana, Boga swego, 59 Pan nadzwyczajnymi plagami dotknie ciebie i twoje potomstwo, plagami ogromnymi i nieustępliwymi: ciężkimi i długotrwałymi chorobami. 60 Sprawi, że przylgną do ciebie wszystkie zarazy Egiptu: drżałeś przed nimi, a one spadną na ciebie. 61 Także wszystkie choroby i plagi, nie zapisane w księdze tego Prawa, ześle Pan na ciebie, aż cię wytępi. 62 Mała tylko liczba ludzi pozostanie z was, którzy liczni jesteście jak gwiazdy na niebie, za to, że nie słuchaliście głosu Pana, Boga swego. 63 Jak podobało się Panu dobrze czynić wam, rozmnażając was, tak będzie się Panu podobało zniszczyć i wytępić was, i usunąć z powierzchni ziemi, którą idziecie posiąść. 64 Pan cię rozproszy pomiędzy wszystkie narody, od krańca do krańca ziemi, tam będziesz służył cudzym bogom z drewna i kamienia, których nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie. 65 Nie zaznasz pokoju u tych narodów ani stopa twej nogi tam nie odpocznie. Da ci tam Pan serce drżące ze strachu, oczy wypłakane z tęsknoty i duszę utrapioną. 66 Życie twe będzie u ciebie jakby w zawieszeniu: będziesz drżał dniem i nocą ze strachu, nie będziesz pewny życia. 67 Rano powiesz: Któż sprawi, by nadszedł wieczór, a wieczorem: Któż sprawi, by nadszedł poranek – a to ze strachu, który twe serce będzie odczuwać na widok, jaki stanie przed twymi oczami. 68 Pan cię odprowadzi okrętami i drogą do Egiptu, o którym ci powiedziałem: Nie będziesz go już oglądać. A kiedy zostaniesz sprzedany twoim wrogom jako niewolnik i niewolnica, nikt cię nie wykupi».”
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=243
.
(Tu uwaga na marginesie – bezpośrednio przed tymi zapowiadanymi karami za nieposłuszeństwo są obietnice błogosławieństw za „wierność” czyli za ślepą uległość Jahwe. Czego tam nie ma: „wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi”; „Pan uczyni cię swoim świętym ludem”; „Wtedy zobaczą wszystkie narody ziemi, że imię Pana zostało wezwane nad wami, i będą się ciebie lękały”. Jest nawet – a jakże – i coś takiego: „Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki”. Skąd my to znamy… Jak widać banki i lichwę Jahwe zarezerwował dla „wybrańców” – jeśli będą mu posłuszni.
Powyższe fragmenty biblii to mistrzowski behawioryzm stosowany – czyli metoda kija i marchewki. Za posłuszeństwo wywyższenie ponad wszystkie narody, za nieposłuszeństwo – plagi, choroby, cierpienia, głód, niewola i śmierć…)
.
Przy powyższych karach zapowiedzianych przez Jahwe w tzw. „Starym testamencie” karcer za łamanie regulaminu w zwykłym więzieniu to nieomal wczasy.
.
A jak wygląda sprawa z wolnością w testamencie „Nowym” – tym krystowierczym?
I tu należy przyznać uczciwie, że śmiercią za nieposłuszeństwo Joszue, „dobry pasterz” nie karał. Ale za dużo wolności wyznawcom też nie zostawiał. Wymagał posłuszeństwa wobec Jahwe:
.
Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”
Mt 7, 21
.
Wobec siebie też miał ostre wymagania:
.
“Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.”
Łk 14, 26
.
I nie byłoby w tym nic złego, gdyby tych, którzy nie spełniają woli jego ojca i nie chcą być jego uczniami, przedkładając rodzinę nad niego, nie miały spotkać za to żadne kary. Ale i na nich kary miały spadać – wprawdzie nie doczesne – ale wiekuiste. W jewangeliach wielokrotnie jest napisane, co nieposłusznych czeka – a to otchłań czy ciemności, a to piekło i ogień nieugaszony. I co najważniejsze – że tam będzi płacz i zgrzytanie zębów.
http://analizy.biz/marek1962/pieklo1.html
.
Tak więc ci, którzy chcieli rzeczywiście korzystać z własnej wolności, niezgodnie z wolą Jahwe i Joszue, mieli przechlapane na całą wieczność. Choć i za życia niekiedy dotykała niektórych m(iło)ściwa ręka „Pana”, jak to pokazuje bajka o Ananiaszu i Safirze: sprzedali majątek, ale część kasy zatrzymali dla siebie zamiast wszystko oddać szefom sekty. I Jahwe ich za to ukatrupił. Tak więc nawet części zapłaty za sprzedany majątek nie mogli zachować dla siebie:
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=382
.
Najważniejsze w tej haggadzie jest ostatnie zdanie: „Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.”
No właśnie – strach wielki ogarnął cały kościół… Bo tak naprawdę to strach jest fundamentem żydo-krystowierstwa. Bo tylko strachem kler może trzymać owieczki w ślepym posłuszeństwie.
.
W tym miejscu zaznaczyć należy, że gdy krystowiercy gadają o wolności w biblii, nie mają na myśli tej w rozumieniu potocznym, gdyż sami wiedzą, że judaizm i krystowierstwo wolności wyznawcom nie pozostawiają ani grama – albo nieposłuszni są karani śmiercią natychmiast (ST), albo po śmierci piekłem (NT). A tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Mówiąc o wolności w biblii krystowiercy – i to wszystkich odprysków – mają na myśli „wolną wolę”! Dla nich wolność w biblii to „wolna wola”. Nawet lubiący się jak przysłowiowe pies z kotem katolicy i świadkowie Jehowy w tej sprawie pieją zgodnym chórem:
http://biblista.pl/ukryte/pytania/295-pytania-do-biblii/1277-254-zniewolona-wolna-wola.html
https://www.jw.org/pl/nauki-biblijne/pytania/wolna-wola-a-biblia/
.
Twierdzą przy tym (wszyscy krystowiercy), że ową wolną wolę otrzymał człowiek od biblijnego Jahwe już w momencie stworzenia człowieka (o tym za chwilę szerzej). Samą zaś wolną wolę definiują jako dane przez Jahwe człowiekowi prawo do wyboru między dobrem a złem, czyli między grzechem (nieposłuszeństwem wobec woli Jahwe i jego przykazaniom) a posłuszeństwem wobec „stwórcy”. Tym jest w ich definicji wolna wola. Czytałem i słuchałem nawet wypowiedzi krystowierczych dogmatyków, że najwyższym, najwspanialszym aktem wolnej woli, najwyższym wymiarem wolności człowieka jest podjęte świadomie i dobrowolnie całkowite podporządkowanie się woli Jahwe – dopiero wtedy człowiek staje się, ich zdaniem, naprawdę wolny. Mnie trudno jest to nazwać inaczej niż wcale nie dobrowolną niewolniczą uległością wobec wyimaginowanego Jahwe i wymyślonym przez doktrynerów jego „przykazaniom”.
Przede wszystkim krystowiercze poddanie się woli Jahwe nie jest dobrowolne. Nigdy! Wolna wola takiego człowieka skrępowana jest strachem. Każdy wierzący, nawet jeśli nie czytał ST i okrutnych kar zsyłanych przez Jahwe na „grzeszników” i jeśli nie czytał nawet jewangelii straszących piekłem, w kościołach co niedzielę słucha tzw. „czytań” z jewangelii i przynajmniej kilkanaście razy w roku słyszy w czytanych przypowieściach Joszue o ogniu nieugaszonym, o piekle i jak to piekło wygląda – a więc, że będzie tam płacz i zgrzytanie zębów.
.
Rzeczywiście dobrowolne – z wolnej i nieprzymuszonej woli – poddanie się woli Jahwe (czy dyktatowi religijnych doktrynerów) byłoby wtedy, gdyby wobec opornych doktryna nie przewidywała żadnych kar. Oraz – bo to też jest ważne – aby za uległość nie obiecywała żadnych nagród jak „zbawienie” czy „królestwo niebieskie”. Wtedy i tylko wtedy człowiek postawiony przed wyborem – służyć Jahwe, słuchać przykazań i nauk doktrynerów czy je odrzucić – mógłby kierować się wolną wolą. W przeciwnym razie jest ona u niego spętana kajdanami strachu przed wiekuistym potępieniem i nadzieją „zbawienia”.
.
Idę o zakład, że gdyby z żydobiblii obu testamentów usunięto wszystkie mrożące krew w żyłach opisy kar zsyłanych na nieposłusznych w ST, oraz tych pośmiertnych, zapowiadanych w NT, gdyby nie było obiecanek o wspaniałej nagrodzie w niebie za posłuszeństwo (a w ST nie było przywilejów i obiecanek dla „narodu wybranego”, jak ta: “Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…” ), gdyby więc za wiarę w Jahwe, a u krystowierców i w Joszue, za posłuszeństwo przykazaniom i religijnym liderom nie było żadnych nagród, a za nieposłuszeństwo i brak wiary żadnych kar – nie byłoby ani jednego wyznawcy judaizmu i ani jednego krystowiercy. Muzułmanina też nie, wszak Koran jest jak krystowierstwo „bękartem” judaizmu. Zasada w nim jest taka sama – za posłuszeństwo niebo, za nieposłuszeństwo piekło. Niezorientowanym przypomnę, że w mitologii islamu Koran podyktował Mahometowi archanioł Gabriel – ten sam, który w mitologii krystowierców zwiastował Miriam „niepokalane poczęcie” Joszue. Znajdziemy w Koranie i raj z Ewą i Adamem, i Abrahama, i Mojżesza, a nawet Joszue/Jezusa – tyle że nie jako „zbawiciela” i „syna bożego”, a jako ostatniego żydowskiego proroka.
.
A teraz kolejna wątpiwość – czy rzeczywiście, bazując dosłownie na biblii, krystowiercy mogą twierdzić, że biblijny Jahwe obdarzył w akcie stworzenia człowieka wolną wolą, rozumianą jako prawo, a raczej zdolność do wolnego wyboru, a co z uporem wszyscy krystowiercy twierdzą. Przytoczę tu dla jasności konkretny cytat katolickiego doktrynera (wytłuszczam najistotniejsze fragmenty):
.
„Chcąc właściwie zrozumieć i rozstrzygnąć ten problem trzeba sięgnąć do opinii samego Pana Boga, którą odnajdujemy na kartach Pisma Świętego, a ściślej mówiąc w Księdze Rodzaju. Jak pamiętamy w opowiadaniu, które potocznie nazywamy drugim stworzeniem świata, jest ukazane „drzewo poznania dobra i zła”, które Pan Bóg umieścił w ogrodzie. Było to jedyne drzewo w raju, z którego Adam i Ewa nie mogli spożywać owoców. Pan Bóg od początku mówi człowiekowi prawdę. Ma on żyć szczęśliwie, w komunii ze swoim Stwórcą, ma swobodnie korzystać z dobrodziejstw całego ogrodu, ale za wyjątkiem tego jednego drzewa. W tym momencie owszem, Pan Bóg daje człowiekowi zakaz, ale nie odbiera mu tym samym wolności, gdyż człowiek w każdej chwili może sięgnąć po owoc.
.
     W dalszej części tekst biblijny opisuje, jak Ewa, a potem Adam dokonali wyboru. Posłuchali węża, kusiciela i złamali zakaz dany przez Pana Boga. Widzimy więc, że człowiek skorzystał ze swojej wolnej woli, sam wybrał. Pan Bóg nawet nie próbował go do niczego zmuszać. Jednak człowiek dokonawszy swojego wolnego wyboru, w konsekwencji musi także przyjąć skutki tego wyboru. Adam i Ewa wybrali zło, które było niezgodne z wolą Boga. Wypędzenie z ogrodu było jedynie skutkiem tego wyboru.
.
     Człowiek ma wolną wolę, którą otrzymał od Boga w akcie stworzenia. Pan Bóg nie odbiera nam wolnej woli, bo w ten sposób sam sobie by zaprzeczał. Daje nam natomiast swoje rady, drogowskazy, w postaci głosu sumienia Słowa Bożego, przykazań Bożych i nauczania Kościoła. Mają one nam pomagać, abyśmy mogli lepiej wykorzystać naszą wolność. G. Borsar mówi, że „radość wolności jest takim darem Boga, który człowiek gubi wtedy, gdy go źle używa”.
https://adonai.pl/rozwazania/?id=71
.
W zacytowanym fragmencie widać pokrętność autora. Twierdzi, że wolna wola to prawo do wyboru między posłuszeństwem wobec woli Jahwe a nieposłuszeństwem, czyli – co utożsamiają krystowiercy – to prawo wyboru między dobrem a złem („Adam i Ewa wybrali zło”). Ale jak mogli wybrać zło, skoro przed skosztowaniem owocu z drzewa poznania dobra i zła nie posiadali zdolności odróżniania zła od dobra? A to jest podstawą wolnego wyboru między nimi. I wprawdzie złamali zakaz, ale nie znając różnicy między dobrem a złem, nie wiedzieli że czynią źle, że popełniają „grzech” nieposłuszeństwa. Dopiero po fakcie, po skosztowaniu zakazanego owocu, gdy, jak podaje biblia „A wtedy otworzyły się im obojgu oczy” – dopiero od tego momentu potrafili odróżniać zło od dobra. I dopiero od tego momentu mogli kierować się wolną wolą i albo być posłusznymi, albo nie. Wcześniej, podkreślam to jeszcze raz  – ponieważ nie znali różnicy pomiędzy dobrem a złem, nie byli w stanie pomiędzy nimi dokonać świadomego wolnego wyboru. Cokolwiek robili – nie wiedzieli, czy postępują dobrze, czy źle. Po prostu nie znali tych pojęć.
.
Fakt, że dopiero po skuszeniu Ewa i Adam byli w stanie odróżnić dobro od zła potwierdza w bibli sam Jahwe. Gdy już ich surowo (i bezpodstawnie, gdyż zrywając owoc nie wiedzieli, że robią źle) za skosztowanie owocu poznania ukarał, rzekł sam do siebie tak: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło” (Rdz 3, 22). A więc dopiero po ulegnięciu pokusie (a nie od momentu ich stworzenia) Ewa i Adam pod względem zdolności rozróżniania pomiędzy dobrem a złem stali się jak Jahwe. I dopiero od tego momentu posiedli świadomą wolną wolę i byli w stanie wybierać między nimi, czyli w wersji judaistycznej i krystowierczej – między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem wobec Jahwe, jego woli i jego zakazom.
.
Tak więc bazując na biblijnym opisie stworzenia, należy jednoznacznie stwierdzić, że w momencie stwarzania człowieka Jahwe wcale nie dał mu wolnej woli, gdyż stworzony przez niego człowiek nie potrafił odróżniać dobra od zła – a to jest konieczne, aby mógł mieć wolny wybór właśnie między dobrem a złem utożsamianymi przez judaistów i krystowierców z  posłuszeństwem a nieposłuszeństwem wobec Jahwe. Nie był też stworzony „na obraz” boga, bo nie posiadał zdolności odróżniania dobra od zła. Chyba, że założymy, że tej zdolności nie posiadał i „stworzyciel” – co po jego wyczynach na kartach ST jest b. prawdopodobne. Bazując uczciwie, bez demagogii i erystycznych wykrętów na tekście pierwszych rozdziałów biblii nie da się odrzucić poniższych wniosków:
– Biblijny bóg nie dał człowiekowi w chwili jego stwarzania wolnej woli, gdyż nie dał mu zdolności odróżniania dobra od zła, co jest warunkiem wolnego wyboru pomiędzy nimi.
– Owo poznanie, będące warunkiem wolnej woli „wczarował” Jahwe w owoce drzewa poznania, ale ich spożycie stworzonym ludzim zakazał.
– Człowiek osiągnął ostatecznie poznanie dobra i zła, wbrew woli „dobrego” Jahwe, dzięki skuszeniu Ewy przez gadającego węża – czyli „złego” Szatana, który za węża się przebrał. To dzięki „złemu” Szatanowi człowiekowi „otworzyły się oczy”, poznał „dobro i zło” – i dzięki temu posiadł wolną wolę – zdolność świadomego wyboru między nimi.
.
Wolną wolę biblijni Ewa i Adam zawdzięczają więc nie Jahwe, a Szatanowi. I zdolność odróżniania dobra od zła też.
.
I to już wszystko o wolności w biblii – nie ma tam jej ani grama – ani wolności w potocznym znaczeniu, ani jako wolnej woli czyli wolności wyboru między dobrem a złem. U kogoś, komu przystawiono do potylicy „pistolet” gniewu bożego, kary bożej czy wiekuistego potępienia, wolna wola jest sparaliżowana strachem. A wymysły doktrynerów, że prawdziwą wolnością jest całkowite poddanie się woli Jahwe (u krystowierców i Joszue) służą tylko kaście religijnych „klawiszy”.
.
Wszystkie religie abrahamowe to umysł zakuty w kajdany, a nie wolna wola…
.


.
A jak to było z wolnością u Słowian? Tu przypomnę jeden z cytatów z poprzedniego wpisu:
.
„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”
(Pseudo-Maurycjusz, VI-VII w. – pisarz bizantyjski)
.
Jak widać po tym cytacie, umiłowanie wolności u Słowian nie pozwalało im nawet z jeńców wojennych robić niewolników. Nie godzili się też na jakąkolwiek podległość u siebie – nie rządził nimi autorytarnie żaden władca. Przytoczę jeszcze jeden cytat mówiący właśnie o tym:
.
„… te plemiona (…), nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.”
(Prokopiusz z Cezarei, VI w.  historyk grecki)
.
Słowianie, jak widzimy, cenili własną i cudzą wolność i niezależność. Nie znali ni niewolnictwa, ni apodyktycznej autorytarnej władzy centralnej, narzucającej im swoje widzimisię. Nie tylko każde plemię, ale i każda lokalna wspólnota, każda osada czy opole były autonomicznymi jednostkami, którym nikt z zewnątrz nie narzucał swej woli. Wewnątrz takich wspólnot też nie było autorkratyzmu a najwyższą władzą były wiece. Przy czym, jeśli na wiecu nie podjęto żadnej wiążącej decyzji z powodu różnicy zdań, każdy członek wspólnoty postępował według własnego przekonania. Nikt nie miał prawa drugiemu narzucać swojej woli. Tak więc Słowianie posiadali wolność osobistą i polityczną. Oraz, choć nie znali żydo-biblii, każdy z nich posiadał wolną wolę. Przez co na wiecu nikt nie był w stanie zmusić kogokolwiek do głosowania wbrew jego własnej woli. Naturalnie, że i wolność u Słowian miała pewne granice. Nie dopuszczała samowoli zezwalającej np. silniejszemu bezkarnie dręczyć słabszych. Istniało u Słowian niepisane prawo obyczajowe i każdy Słowianin był zobowiązany je przestrzegać. Niemniej nakazów i zakazów było niewspółmiernie mniej niż w judaizmie czy u krystowierców. Nie było też barbarzyńskich kar jak w religiach abrahamowych. Ponadto nadrzędnym celem prawa zwyczajowego było dobro całej wspólnoty i zabezpieczenie jej harmonijnego funkcjonowania, a nie zabezpieczenie rządzącej kaście religijnej i/lub świeckiej autorytarnej władzy. Osoby naruszające prawo zwyczajowe karano, ale kary te nigdy nie były choć w przybliżeniu tak barbarzyńskie, jak te w żydo-biblii, czy te stosowane przez krystowierców: Tu przytoczę kilka kar z cennika kata inkwizycji opracowanego przez arcybiskupstwo Kolonii w roku 1757:
.
„…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku, ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/18/koszmarna-morda-katolicyzmu-1/

.
U Słowian w czasach pogańskich okrutnych kar nie znano. Nie znano też instytucji więzienia, lochów. Kary cielesne wymierzano rzadko. Za poważne przewinienia wobec mężczyzn stosowano chłostę cieńkimi, giętkimi gałązkami, witkami (tzw. rózgi). Tortury i okaleczanie były nieznane. Drobniejsze przewinienia karano naganą i dodatkowymi – za karę – pracami na rzecz wspólnoty. Jedną z najbardziej „surowych” kar było publiczne napiętnowanie winowajcy podczas wiecu przed całą wspólnotą. Była to kara niezwykle skuteczna i wszyscy jej się obawiali, gdyż nikt nie chciał zostać publicznie napiętnowany. Podrywało to wszak poważanie napiętnowanego na wiele lat. Najsurowszą zaś karą było wykluczenie ze wspólnoty, czyli po prostu wypędzenie banity z zakazem powrotu. Łagodniejszą formą była banicja na określony czas – z reguły na kilka lat. Karę banicji stosowała wieki później także skatoliczona szlachta – sądy lub nawet Sejm mogły szlachcica skazać na banicję, najczęściej połączoną z infamią czyli z pozbawieniem czci banity.
.
Jak widzimy – u Słowian wolność pod każdym względem i w każdym aspekcie niewyobrażalnie górowała nad niewolniczym judaizmem i równie niewolniczym krystowierstwem, zniewalającym duchowo, a przez długie wieki także politycznie i społecznie praktycznie wszystkich mieszkańców. Bo nawet władcy świeccy byli przez wieki traktowani przez kk jaki świeckie ramię kościoła. Najgorszy los na przestrzeni wielu wieków politycznej i ideologicznej dominacji krystowierstwa spotkał masy prostego ludu, wywłaszczonego i zapędzonego do pańszczyzny. Byli niewolniczo zależni i od władz świeckich – króla, księcia, możnowładcy, szlachcica – słowem – „pana”, ale i od kleru, który musieli utrzymywać. I który zmuszał ich do wiary w nadjordańskie wymysły. U krystowierców każdy był niewolnikiem doktryny i bożków wymyślonych nad Jordanem. A barbarzyńskie kary za nieposłuszeństwo, ale i za „herezję”, „odstępstwo od wiary”, „nieprawomyślność”, „wątpienie”, „bezbożność”, przez wieki łamały opór milionów ofiar krześcijańskiej  miłości bliźniego.

.
.
opolczyk

.

.

.

Reklamy