Słowiańszczyzna a niewolnictwo – brednie katolickiego propagandysty Karonia…

.
Świat Słowian
.
.
Świat krystowierców
.
Najpierw zamieszczam fragment komentarza Mirka (nyja999), który ostatnio zamieścił on u mnie na blogu
.
„Współcześni krystowiercy nadal próbują obrzydzić Słowiańszczyznę, czy zepchnąć w nicość poprzez różne chwyty. Np. najnowsze przykłady jakie znalazłem (youtube) to niejaki Karoń i Krajski (jakiś trend nam się chyba tworzy), którzy całą Słowiańszczyznę próbują sprowadzić do wyłącznie takiej kultury w której to Słowianie innych Słowian sprzedawali w niewolę na kolosalną skalę i to na terenach obecnej Polski (a rzekomy „chrzest 996” miał ich od tego losu uratować). Nieważne, że bizantyjczycy z VI i IX w. (Maurycy, Leon) inaczej Słowiańszczyznę charakteryzowali, czyli nie można przypisywać tego całej Słowiańszczyźnie, czy kompletnie całej słowiańskiej kulturze. Ibrahim ibn Jakub pisał głównie o Czechach – a nie o całej Słowiańszczyźnie jakby chciał Karoń.”
.
Zamieszczam też rzeczoną wypowiedź gnidy Karonia u dezinformatora Roli (ok. 40 minuty):
.

.
Słuchanie całego filmu odradzam – jest to po prostu niewyobrażalny bełkot. To co Karoń bełkotał o Słowiańszczyźnie w krótkim streszczeniu brzmi tak – Słowiańszczyzna – czyli jego zdaniem Polska – przed krztem cechowała się handlem niewolników. A potem Mieszko się okrzcił, kościół zakazał niewolnictwa i zaczęła się wspaniała łacińska kultura. Powołał się przy tym na żydowskiego kupca Ibrahima ibn Jakuba. Nadmmienię, że Karoń te brednie wygłosił jako odpowiedź na jedno zdanie Wojtka Smarzowskiego, reżysera filmu „Kler”:
.
„Być może następna historia będzie o Słowianach – opowieść o tym, że przed chrztem też byliśmy…”
.
Chciał więc Karoń zdyskredytować Słowiańszczyznę wygadując brednie o uprawianym jakoby przez pogańskich Słowian niewolnictwie. Ten katodebil nawet nie wie, że Słowiańszczyzna to nie Polska i że ziemie słowiańskie obejmowały prawie 2/3 Europy, a sama Słowiańszczyzna Zachodnia obejmowała obok plemion podbitych później przez Piastów plemiona Połabskie, Załabskie i plemiona podbite przez Przemyślidów. Tereny Słowian Wschodnich sięgały po Ural, a Południowych Słowian po Bałkany. Ale dla niego Słowiańszczyzna to Polska.
.
Zacznijmy jednak od tego, że owi „Słowianie” (handlarze niewolników), o których bredzi propagandysta Karoń, byli renegatami, katolikami. Zdradzili kulturę słowiańską stając się piewcami rzymskiej szubiebicy. Jest faktem, że niewolnictwo i handel niewolnikami pojawiły się u Słowian – ale razem z krystowierstwem. Wcześniej były nieznane. Propagandyści katoliccy nigdy nie zacytują pism bizantyjskich, które o tym właśnie mówiły:
.
„Plemiona Słowiańskie i Antów podobne sposobem życia i zwyczajami, i miłością ku wolności; żadnym sposobem nie można skłonić do niewolnictwa względnie podległości w swoim kraju. […]  Znajdujących się u nich w niewoli nie trzymają w niewolnictwie jak inne plemiona przez czas nieograniczony, lecz ograniczają czas terminem, dają im wybór, albo za umowny wykup wrócą do swoich lub pozostaną jako wolni i przyjaciele.”
(Pseudo-Maurycjusz – VI-VII w. – pisarz bizantyjski)
.
„Również i tę inną jeszcze cnotę ludzkości mieli, iż jeńców, którzy pojmani na wojnie, pomiędzy nimi żyli, nie do nieograniczonego czasu, jakby długo sami zechcieli, w niewoli zatrzymywali, lecz jeńcom to do woli zostawiali, wyznaczając im pewien czas służebnictwa, po upływie którego wolno im albo wracać nazad do swoich za umówioną nagrodą, albo, jeżeliby się im podobało, pozostać nadal u nich, jako równi i przyjaciele.”
(Leon VI Mądry, ok. 900 r.  – cesarz bizantyjski)
.
Podobne relacje, zapisane w odstępie 300 lat mówią wszystko – nawet z jeńców wojennych Słowianie nie robili niewolników. Bizancjum w owym okresie parło na ziemie Słowian chcąc je podbić a przynajmniej zwasalizować. W tym celu wysyłało karawany kupieckie do Słowian. Ich celem było nie tylko związanie Słowian handlem z Bizancjum, ale i przyszpiegi – kupcy po powrocie informowali władze Bizancjum o stanie rzeczy u Słowian. Stąd kroniki bizantyjskie są wiarygodne. Inna rzecz, że i w kronikach łacinników z tamtego okresu, dotyczących Słowian jeszcze nie podbitych, nie „nawróconych”, także nie ma wzmianek o panującym u nich niewolnictwie. Jeśli takie wzmianki pojawiają się, to dotyczą tylko tych państw „słowiańskich”, w których panowało już krystowierstwo. Jednym z takich państw były skatoliczone jeszcze przed Piastami Czechy. To właśnie Pragę w latach 965-966 opisuje wzmiankowany przez Karonia Ibrahim ibn Jakub:
.
„Pozostawił po sobie relację z podróży do krajów słowiańskich, którą odbył w latach 965–966”
(…)
” Spod jego pióra pochodzi najstarszy znany opis Pragi (F(a)rāga/B(a)rāġa) i świadectwo, że pod panowaniem księcia czeskiego znajdowała się wtedy ziemia krakowska. Wymienia bowiem czeskiego księcia Bolesława I jako władcę Pragi, Bohemii (Boy(e)ma) i Krakowa
.
Tyle, że Praga była wtedy już od prawie wieku katolicka (z kilkuletnią przerwą podczas panowania pogańskiej kniazini Drogomiry kiedy handlu niewolnikami nie było w Pradze).
.
Pierwszym historycznym księciem Czech był Przymyślida Borzywoj I, okrzczony pod koniec IX wieku:
.
Inna rzecz, że Przemyślidzi uważali się za kontynuatorów państwa Wielkomorawskiego skatoliczonego przez Mojmirowiców ok. 820 roku. Czyli prawie półtora wieku przed podróżą do Pragi ibn Jakuba. Tak więc opisywał on niewolnictwo uprawiane w katolickiej Pradze. A brednie Karonia, jakoby po krzecie Mieszka w państwie piastowskim niewolnictwa nie było zdemaskować można jednym cytatem Galla Anonima, który tak bardzo ubolewał nad antykościelną i antyfeudalną rewoltą w piastowskim państwie z roku 1038, czyli ponad 70 lat po domniemanym krzcie mieszka:
.
(…) niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc (…). Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym (…).
.
I co załgana gnido Karoniu? Ponad 70 lat po (wyssanym z palucha) krzecie Mieszka…
.
…w państwie piastowskim nadal byli niewolnicy. I pany biskupy i klechy – czyli kk –  nie tylko nic nie zrobiły, by niewolnictwo znieść, ale same wykorzystywały niewolników na swych włościach. Za co dostały pany biskupy i klechy choć raz porządnego łupnia od zniewalanych Słowian – i od niewolników.
.
I szkoda też, że gnida Karoń nie zajrzał w wikipedii do życiorysu Vojtecha. Bo bredzi, że gdy Mieszko się okrzcił, to kościół zakazał niewolnictwa. Co jest brednią, gdyż w Pradze, skatoliczonej wiek wcześniej, niewolnictwo kwitło nadal po owym domniemanym krzecie Mieszka. Czemu więc kościół i tam nie zabronił niewolnictwa? No i właśnie – w życiorysie Vojtecha znajdzie gnida Karoń informację o sporze dotyczącym handlu krześcijańskimi niewolnikami sprzedawanych „poganom”:
.
„Głośny był jego spór w obronie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich”
.
O tym, że w skatoliczonej Pradze kwitł handel niewolnikami wiemy nie tylko ze źródeł arabskich/żydowskich (Ibrahim ibn Jakub) ale też dzięki głośnemu wówczas konfliktowi czeskich władz świeckich z ówczesnym biskupem praskim Vojtechem. W konflikt ten włączyło się papiestwo oraz arcybiskup moguncki (roszczący sobie zwierzchnictwo kościelne nad Czechami) i niemiecki cesarz. A przy okazji katolicka propaganda przerobiła Vojtecha na szlachetnego obrońcę niewolników. W rzeczywistości Vojtech (później kanonizowany i przerobiony przez Chrobrego na „patrona” piastowskiego państwa) sprzeciwiał się jedynie, tylko i wyłącznie, sprzedaży okrzczonych niewolników nieokrzczonym „poganom” – w rzeczywistości arabskim i żydowskim kupcom, mających własne „faktorie” kupieckie w Pradze. Ale już sprzedaży okrzczonych niewolników okrzczonym kupcom tenże Vojtech nie potępiał, a handel pogańskimi niewolnikami nie interesował go już zupełnie. Jedynie sprzedaż okrzczonych niewolników nieokrzczonym kupcom go irytowała. Vojtecha dwukrotnie zmuszono do opuszczenia Czech. Gdy papież nakazał władzom w Pradze na ponowne przyjęcie go, czeski Bolesław II (hehehe) Pobożny odmówił Vojtechowi prawa wjazdu. Dla Pobożnego podatki z handlu niewolnikami były ważnym źródłem dochodów.
.
U Piastów także istniał handel niewolnikami, choć na mniejszą skalę. Praga była znacznie bardziej znana i popularna, zwłaszcza u handlarzy z południa Europy i z Azji, gdyż oszczędzała im przeprawę przez Karpaty odzielające państwo Piastów od Czech. Ponadto w Czechach istniała wtedy lepsza sieć dróg. Handel niewolnikami w Pradze i u Piastów zamarł już w XI wieku, choć niewolnictwo pod nazwą przypisaństwa istniało nadal i to przez wieki. Do zamarcia handlu niewolnikami przyczyniła się ogromna ilość wojen krystowierczych władców państw „słowiańskich”. W rzeczywistości były to już państwa krystowiercze ze zniewoloną ludnością słowiańską, rządzoną przez garstki renegatów. Wystarczy spojrzeć na listę wojen Piastów z sąsiadami (tytuł błędnie mówi o zbrojnych konfliktach Polski – państwo Piastów nie było jeszcze Polską, było co najwyżej jej protoplastą):
.
Jak widać – państwo Piastów (Czechy i Ruś też) toczyło nieustanne wojny ze wszystkimi sąsiadami. Tereny graniczne wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk. Lista tych wojen nie obejmuje wzajemnych granicznych najazdów łupieżczych, w których najeźdźcy (także Piaści) nie podbijali najechanych ziem, a jedynie je łupili i uprowadzali ludność. To że byli katolikami, czy jak Rusini prawosławnymi, nie miało nic do znaczenia. Miłość bliźniego była wtedy pojęciem obcym w krystowierczej antykulturze. Najazdy i wojny nie tylko przynosiły zniszczenia, ale i ubytek „siły żywej”. I to ostatecznie spowodowało, że gdzieś w XI wieku zagarniętą podczas kolejnego najazdu ludność nie sprzedawano już na targach. Wykorzystywano ją do najcięższych prac – do budowy nowych, oraz do odbudowy, rozbudowy i wzmacniania już istniejących grodów, do wycinki lasów, budowy dróg i do prac polowych na ziemiach władcy, możnowładców i wojów obdarowywanych ludzkim łupem za udział w najazdach. Pobrane do niewoli kobiety także spełniały ważną rolę – oddawano je za żony niewolnikom nazywanym wówczas najczęściej przypisańcami – przypisanymi do danego grodu czy możnowładcy. Z doświadczenia wiedziano, że niewolnicy rzadziej próbowali ucieczki, gdy dano im jakąś kobietę za żonę. A gdy taka urodziła dziecko, ucieczka z rodziną była praktycznie wykluczona. Owi przypisańcy nadal byli niewolnikami, nadal można było ich sprzedawać, ale robiono to już z ręki do ręki a nie na targach niewolników. Nazwa „niewolnictwo” zniknęła, ono samo jednak pozostało i utrzymywało się jeszcze długie wieki.
.
Propagandysta Karoń bredzi, że kościół zakazał niewolnictwa i to już w X wieku. A co robił kościół w XVI wieku, gdy arcykatolickie Hiszpania i Portugalia, a później i Francja dziesiątki milionów Indian w Ameryce – nomem omen – Łacińskiej przerobiły na niewolników i tak ich traktowały. I to nie tylko gubernatorzy, świeccy namiestnicy ultrakatolickich władców. Biskupi i klasztory w łacińskiej Ameryce także masowo wykorzystywały ludność indiańską do niewolniczej harówki na kościelnych włościach. Często zresztą to właśnie „misjonarze” stanowili forpocztę konkwistadorów – pierwsi szli na przyszpiegi na jeszcze niepodbite tereny pod płaszczykiem „ewangelizacji”. A za nimi ciągnęły zbrojne hordy rycerzy Krysta, zniewalające kolejne ludy indiańskie. Owszem, wiem, wyjątkowo zdarzało się, że ten czy ów papież, biskup czy misjonarz potępiali brutalne traktowanie niewolników, choć samej instytucji niewolnictwa żaden papież czy biskup nigdy nie obłożył anatemą.
.
Krystowiercza propaganda próbuje Słowian wrobić w niewolnictwo na zasadzie – łapcie złodzieja. A tymczasem to krystowierstwo może się „poszczycić” niechlubną, mającą prawie dwa tysięce lat aprobatą niewolnictwa. Dlaczego propagandyści katoliccy nie pochwalą się cytatami z ichniego „pisma świętego” testamentu nowego akceptującymi niewolnictwo. A przecież apostoły Piotr i Szaweł/Paweł nawoływali niewolników do ślepego posłuszeństwa:
.
„Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się [prawdziwego] Pana.”
Kol 3, 22
.
„Ci zaś, którzy mają wierzących panów, niechaj ich nie lekceważą z tego powodu, że są braćmi, ale niech im lepiej służą, dlatego że są oni wierzącymi i umiłowanymi jako uczestnicy dobrodziejstwa.”
1 Tm 6, 2
.
„Wszyscy, którzy są pod jarzmem jako niewolnicy, niech własnych panów uznają za godnych wszelkiej czci, ażeby nie bluźniono imieniu Boga i [naszej] nauce.”
1 Tm 6, 121:21
.
„Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiają, niczego sobie nie przywłaszczają, lecz niech okazują zawsze doskonałą wierność, ażeby pod każdym względem stali się chlubą dla nauki naszego Zbawiciela, Boga.”
Tt 2, 9-10
.
„Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym.”
1 P 2, 18
.
I dlaczego Karoń nie zacytuje np. tych dokumentów papieskich:
– dokument z 8 lipca 1645, w którym papież Innocenty X polecił skarbnikowi generalnemu „zakup stu tureckich niewolników”;
– dokumenty z 1661 roku, w których papieski skarbnik abp Neri Corsini w imieniu szefa, papieża Aleksandra VII, za pośrednictwem inkwizytora Malty negocjował z joannitami zakup 100 niewolników dla papiestwa.
.
I dlaczego nie wspomni orzeczenia tzw. Kongregacji do Spraw Wiary z czerwca 1866, mówiącego, że „Niewolnictwo samo w sobie, widziane wedle swojej natury, wcale nie jest przeciwne prawu naturalnemu i prawu Bożemu.”
.
W tym samym czasie niewolnictwa nie popierało już, przynajmniej oficjalnie, żadne państwo europejskie, a niektóre czynnie je zwalczały i karały. Nawet pańszczyzna została do tego czasu w całej Europie zniesiona – nawet w zacofanej wówczas Rosji. A państwo kościelne nadal uważało niewolnictwo za zgodne z ichnim żydowskim „pismem świętym” i „prawem naturalnym”.
.
Na koniec jeszcze jedna uwaga – propagandysta Karoń używać zaczął od stosunkowo niedawna zwrotu „antykultura” pod adresem m.in pogaństwa oraz Słowiańszczyzny. Przeciwstawia je żydo-katolickiej „kulturze”. Być może mylę się, ale przeczucie podpowiada mi, że termin „antykultura” ta gnida podpatrzyła u mnie. Od lat tak nazywam fanatyczne żydogenne krystowierstwo, zwłaszcza jego łacińskie „wydanie”. Karoń przywłaszczył sobie to określenie, tyle że przypina je poganom, zamiast rzeczywistej antykulturze.
.
Każdy człowiek, jeśli jako tako zna świat Słowian w okresie pogańskim i ich przepiękną kulturę oraz zna zbrodnicze wyczyny krystowierstwa na przestrzeni kilkunastu wieków, wielowiekowe rzezie pogan, heretyków, bezbożników, czarownic, wyzysk, ucisk, terror, tortury, palenie na stosach, fanatyzm, niszczenie setek kultur pogańskich – jeśli wykaże choć odrobinę obiektywizmu – taki człowiek nie może mieć wątpliwości – co należy nazywać antykulturą – Słowiańszczyznę:
.
Czy mściwe zbrodnicze fanatyczne krystowierstwo:
.
I już na koniec przytoczę jeden jedyny cytat obrazujący „kulturę” katolicką – fragment listu papieża Marcina V, bękarta kardynała Colonny do Władysława Jagiełły:
.

„Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.

.
Taka to była „kultura” katolicka na przestrzeni ponad 1,5 tysiąca lat.
.
.
opolczyk
.
.
Reklamy