11 listopada 2018 – wielka feta celebrowana na gnijącym trupie Polski…

.

.

Uroczyste obchody setnej  rocznicy odzyskania niepodległości przypominają mi świętowanie na grobie dawno zmarłej osoby jej setnych urodzin przez skłóconą rodzinę – szampan się leje, wznoszone są toasty za zdrowie trupa, orkiestra rżnie walce i marsze, a rodzinka kłóci się o to, kto i jak ma prawo czcić setne urodziny nieboszczyka.
Czekają nas obłudne inscenizacje, akademie, marsze, parady – czyli pompa i puc. O tym, że polski przemysł, będący w czasach PRL potęgą (wg statystyk ONZ na 10 miejscu na świecie) został zniszczony i zdewastowany, co zaowocowało wielomilionowym bezrobociem, wielomilionową emigracją zarobkową i gigantyczną dziurą w budżecie, nie wspomni nikt. Tu wrzucam kilka fotek zakładów przemysłowych, niegdyś kwitnących w czasach PRL, już po tzw. transformacji:
.

.

.

.
Nawiążę jeszcze do nekrologu zamieszczonego na  wstępie. Wymieniona w nim data – 1 kwietnia 2007 – nie jest  prima aprilisowym żartem – tego dnia podczas głosowania w knessejmie prawie 400 knessejmowiczów ówczesnej bandy czworga (POPiS, PSL, SLD) przegłosowało przyjęcie tzw. „traktatu  lizbońskiego”, górującego nad konstytucją tzw. „III RP”. Rzeczpospolita Polska nie zmarła jednak dopiero wtedy – owo głosowanie było jedynie niejako wystawionym przez knessejm, z wieloletnim opóźnieniem, aktem zgonu. Dokładnej daty zgonu Rzeczypospolitej Polski nie da się ustalić – choć pewne jest, że jej agonia zaczęła się podczas antypolskiego spisku w Magdalence  – w cieniu menory…
.

.
Tu pragnę zwrócić uwagę na pierwszą po prawej stronie od menory siedzącą osobę – to późniejszy prezydęt Kalkstein/Kaczyński, obecnie ikona i „święty” PiSraela.
.
.
Menora i jarmułka, jak wiemy, to jego prawdziwa miłość…
.

.
Być może śmierć RP nastąpiła podczas ograbienia Polaków z oszczędności i gospodarki planem Sorosa/Sachsa zwanym „planem” Balcerowicza/Buchhultza.
https://www.salon24.pl/u/krzysztof-zdzisioo/709192,plan-balcerowicza-napisany-przez-georga-sorosa-i-jeffreya-sachsa
.
Tu uwaga na marginesie – tekst z „salonu” błędnie nazywa ówczesny antypolski rząd „komunistycznym” („… o zaaprobowaniu w zasadzie przez ekspertów komunistycznego rządu Mieczysława Rakowskiego…”; „Zaaprobowanie tego planu przez przedstawicieli ówczesnego rządu komunistycznego…”). Komuniści nigdy by nie zaaprobowali ograbienia Polaków i szabru polskiej gospodarki. Tamtą ekipę tworzyła żydowska frakcja w łonie PZPR, do czasu udająca wierność komunizmowi/socjalizmowi. Na fali gorbaczowowskiej pierestrojki i umizgiwania się przez Gorbiego zachodowi ta właśnie żydowska frakcja PZPR zdobyła dominację we władzach PRL („pany” pokonali „chamów”), odrzuciła znienawidzony przez nich socjalizm i wspólnie z żydowskimi ikonami opozycji (Geremek, Kuroń, Michnik) przy asyście hierarchów kk (którzy też tam byli i wódkę ze spiskowcami pili) w Magdalence, przy menorze na stole, postanowiła wyrwać Polskę z Bloku Wschodniego, wydać ją w łapska zachodu i ograbić ją przejmując majątek narodowy. Udająca do niedawna prawowitych komunistów, żydowska frakcja PZPR stała się pełną gębą bandą piewców kapitalizmu. I to ona a nie „komunistyczny rząd” zaaprobowała (razem z żydowską frakcją Solidarności) plan ograbienia Polski – czyli plan Sorosa/Sachsa sygnowany przez Balcerowicza/Buchholtza.
Na uwagę zasługuje ten fragment powyższego tekstu:
.
„Oznaczało to, że polski rząd poza granicami kraju i w tajemnicy przed własnymi obywatelami zawiera międzynarodowe uzgodnienia dotyczące nie tylko najważniejszych spraw gospodarczych i socjalnych, ale zasad zbycia całego majątku przemysłu narodowego, co po prostu nazywa się zdradą narodową.”
.
Wymaga on jednak korekty – nie był to „polski rząd” a rząd pełniących obowiązki Polaków żydowskich przebierańców. I nie była to zdrada narodowa – wszak ów rząd nie był polski – było to oszukanie i ograbienie polskich gojów przez pełniących obowiązki Polaków Żydów. Niemniej plan Sorosa/Sachsa/ wprowadzony jako plan Balcerowicza oznaczał śmierć ekonomiczną i gospodarczą Rzeczpospolitej Polski. A kiedy zmarła ona politycznie? Czy dopiero po akcesie 1 maja 2004 roku do bilderbergowskiej jewrounii (jewrounia jest faktycznie tworem stworzonym, kontrolowanym i kierowanym przez liderów Grupy Bilderberg), czy już wtedy, gdy 16 grudnia 1991 ministry (w okresie krótkich rządów Olszewskiego/Oksnera) w Brukseli w tajemnicy przed Polakami podpisali umowę stowarzyszeniową z jewrounią?
To, że jewrounia jest banksterska nie ulega wątpliwości:
.
„Podobnie Grupa Bilderberg odpowiedzialna jest za stworzenie Unii Europejskiej (w planach od 1955 roku) i jej waluty Euro co potwierdził w 2010 roku przewodniczący Grupy Bilderberg, Etienne Davignon.”
http://www.prisonplanet.pl/polityka/co_powinienes_wiedziec_o,p11589205
.
Na pewno polityczną śmiercią Rzeczpospolitej Polski było wydanie jej w łapska zachodu i to już podczas tzw. „transformacji”. Głosowanie w knessejmie na rzecz tzw. „traktatu lizbońskiego” w 2007 roku był to już tylko szabat sępów na gnijącym trupie Polski.
Obecna tzw. „III RP” jest atrapą Polski. Polski już nie ma, jest kraj zamieszkały głównie przez Polaków i rządzony przez agenturę Izraela i banksterów.  Jest on zdecydowanie bardziej zniewolony niż np. PRL w czasach Gierka czy Gomułki. Wywalenie iluś tam tysięcy Żydów z kraju, jak to zrobił Gomułka, jest obecnie niemożliwe. Prędzej oni nas wywalą na zbity pysk. Bądź zmuszą do emigracji zarobkowej..
Także militarnie nie istnieje niepodległa Rzeczypospolita Polska – najpóźniej w 1999 roku stała się popychadłem bandyckiego NATO, coraz częściej i słusznie nazywanego North Atlantic Terrorist Organization.
.

.

.
W czasach PRL, poza udziałem, na szczęście tylko w charakterze statysty, podczas inwazji Armii Czerwonej na  Czechosłowację, LWP ani razu nie było wykorzystane w brutalnych okupacjach. Natomiast w czasach tzw. „III RP” „polskie” wojsko jako wasal NATO brało czynny udział w bandyckich agresjach na Afganistan i Irak. A jednostki specjalne były wykorzystywane jako kastet do bicia gojów także na Haiti i na Bałkanach. O wykorzystywaniu „polskiego” wojska w interesach Izraela mówił pobratymcom uczestnik spisku z Magdalenki – Kalkstein:
.

.

Powiedział też wtedy inną bardzo ważną rzecz – obojętnie kto wygra w tzw. „III RP” wybory – polityka władz Judeopolonii wobec Izraela (czyli służenie jego interesom) nie zmieni się.
A on rzeczywiście wiedział co mówi…
Tu przypomnę fragment listu rabina Schudricha po śmierci tegoż Kalksteina:
.
„Jako Prezydent Polski, Lech Kaczyński z całą siłą i szczerze wspierał Izrael oraz naszą tutejszą żydowską społeczność. Ostatnio,  bardzo mocno przeciwstawił się Raportowi Goldstone’a, przygotowanemu dla ONZ, w którym oskarza się Izrael o dokonanie przestępstw wojennych w Gazie”
http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/warto-przeczyta/2584-stracilismy-przyjaciela
.
Ale przytoczę też wypowiedzi Tuska:
.
„Zadaniem Polski jest być jednym z tych państw, które nie powinny pozwolić na jakiś wzrost zagrożenia wobec państwa Izrael”
„Polska nie zagłosuje za rezolucją, która by godziła bezpośrednio w bezpieczeństwo Izraela”
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/441749,Tusk-oslabienie-Izraela-nie-wchodzi-w-rachube
.
Tak więc Rzeczypospolitej Polski już nie ma. Jest rozszabrowany jewrounijny barak, pozbawiony jakichkolwiek resztek suwerenności politycznej, gospodarczej, finansowej i militarnej. Nawet tzw. „polski złoty” nie jest już polski. Kreowany jest jako dług przez banki komercyjne i obecnie 92 % „polskiej złotówki” w obiegu jest długiem do spłacenia.
.
„Obecnie w Polsce jest w obiegu 1313 mld zł (NBP, 2017, agregat M2), natomiast kwota nie spłaconych kredytów wynosi 1214 mld zł (KNF, 2017), czyli aż 92 proc. wszystkich pieniędzy w obiegu. Zatem z każdych 100 zł, które mamy na koncie lub w portfelu, 92 zł ktoś kiedyś pożyczył i jeszcze nie oddał.”
https://www.rp.pl/Finanse/181029414-Polska-i-swiat-w-spirali-dlugow.html.

.
Gdyby więc banki ściągnąły cały „dług” – pozostałoby w obiego zaledwie 8 % obecnej ilości pieniądza, co byłoby totalną katastrofą finansową i gospodarczą. A za kiIka lat wszystkie pieniądze w obiegu będą długiem. Do spłacenia wraz z odsetkami. I gdy przyjdzie czas na spłatę – nie zostanie Polakom już kompletnie nic. Wywłaszczeni zostaniemy ZE WSZYSTKIEGO.
Inna rzecz – gdyby można było sprawdzić rzeczywistych posiadaczy większości akcji banków komercyjnych w Judeopolonii, także tych niby „polskich” banków – doszlibyśmy do City of London. Jest to niewielki kawałek Londynu o powierzchni 2,9 km² (powierzchnia całego Londynu wynosi 1572 km²). City of London nie podlega ani pod władze Londynu, ani pod rząd jej królewskiej mości. Rządzi się „sam” a podlega…klanowi Rothschildów. Zyski roczne City of London są pięciokrotnie większe niż PKB całej Wielkiej Brytanii (UK).
.
Jak dobrze jest być banksterem…
.
Nie ma Polski wolnej, niepodległej, suwerennej. Zniewolona jest we wszystkich aspektach. A jednak hucznie inscenizowane będzie 100-lecie odzyskania niepodległości.
.
Czyż nie będzie to żałosną farsą? I czyż nie należałoby zorganizować wielomilionowego marszu na rzecz odzyskania niepodległości, zamiast na jej trupie tańczyć chocholi taniec „niepodległości”?
.
Pisząc poniższy tekst nie wiem jeszcze, który z „marszuf niepodległości” przeciągnie ulicami nadwiślańskiej „Jerozolimy” (część marszu przebiegać ma przez Aleje Jerozolimskie). Zadyma o ów marsz to kolejna fałszywa barykada, na jaką zaciągani są Polscy – jedni mają chcieć marszu organizowanego przez pseudo- „Ruch Narodowy”, inni mają chcieć oficjalnego marszu Dódy Obłudy  – tego od menory i Chanuki w shańbionej siedzibie Prezydenta Polski…
.

.
Od jarmułki i ściany płaczu…
.

.
I od udziału w obradach Knesetu w Krakowie
.

.
Tu dodam, że w tamtych obradach brali udział, o czym pisała gadzinówka Zionzeitung: „członkowie Polsko- -Izraelskiej Grupy Parlamentarnej – 26 posłów i sześciu senatorów.”
http://wyborcza.pl/1,76842,15313977,Kto_sie_boi_obrad_Knesetu_w_Polsce__Radykalna_prawica.html
.
A wtedy, w 2014 roku, w owej komisji zdecydowanie dominował „śmiertelny wróg” PiS-raela – PO-srael:
http://www.sejm.gov.pl/SQL2.nsf/skladgr?OpenAgent&175&PL
.
Tam, gdzie idzie o mizdrzenie się suwerenowi, obie te rzekomo zwalczające się na śmierć i życie partie są bratnimi kibucami. Ich domniemana walka to zwykła ustawka. Programy ideologiczne (PiS-owski pseudopatriotyzm, katolicyzm, antykomunizm i prousraelskość oraz PO-wską poprawność polityczną i projewrounijność) dobrano im tak, by miały obie razem szansę na poparcie większości aktywnego bydełka wyborczego. Programy ich różnią się tylko po to, aby skłócić Polaków i rozbić ich na dwa zwalczające się obozy – jasno- i ciemnogród – patriotuf i jewrounitów, pisuarów i popaprańców. Zrobiono to w myśl zasady dziel i rządź.
.
.
.
I tak trwa to już od lat…
A w rzeczywistości POPiS to jedna i ta sama szajka. Widać to choćby po tym, że zarówno ekipa rządowa POsraela jak i PiSraela była na dywaniku w Jerozilimie:
.

.

.
Bul Komorowski kontynuował zainicjowane przez Kalksteina chanukowe harce w siedzibie Prezydenta Polski:
.

.
Jak wiemy kontynuuje je i Dóda Obłuda… A Tusk, jak przed nim Kalkstein i po nim  Dóda…
.
.
.
…. paradował w jarmułce pod tzw. „ścianą płaczu”:
.

.
Ale czemu mamy się dziwić? Jak podał dziennik Arutz Sheva: „…dziadek Donalda Tuska był polskim Żydem, służącym w armii Hitlera.”
http://hotnews.pl/artswiat-1263.html
.
Nie tylko on służył w Wehrmachcie:
.

.
Najbardziej zasłużonym na froncie żydowskim żołnierzom Hitler wręczał nawet atesty „aryjskości”.
.
POPiS więc, jak widzimy, to jak dwie strony tego samego medalu, czy raczej tej samej monety – nowego szekla izraelskiego. Wiedział o tym gen. Petelicki. Przekonany, że jest nietykalny, wypaplał to publicznie:
.
„Ja zostawiam na boku spór na linii Donald Tusk – Jarosław Kaczyński, czy wcześniejszy spór Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim, bo to jest amerykański wrestling, na który frajerzy kupują bilety, licząc że któryś z zawodników zrobi sobie krzywdę, a to są zapasy tak ustawione, że nikt sobie krzywdy zrobić nie może.”
.
I kto wie, czy nie dlatego właśnie, że zdradził w telawiwzorni tę pilnie strzeżoną tajemnicę państwową, został kropnięty przez seryjnego samobójcę.
.
Tu kończę o POPiSie. Ale i o pseudo-„Ruchu Narodowym” niewiele dobrego mogę powiedzieć. Już od pierwszego ich „marszu niepodległości” krytycznie oceniałem tę inscenizację pseudopatriotyzmu. Nie tylko dlatego, że po prostu nie można urządzać marszu niepodległości w zniewolonym kraju. To naprawdę nie pasuje. Organizatorzy owych marszów, owi niby „narodofcy”, to gorliwi katolicy, zaczynający każdorazowo marsz gusłami w kościele. Marszom towarzyszyły też modlitwy do żydowskich idoli pod pomnikami Dmowskiego lub/i Witosa. A w ubiegłym roku ichni marsz był pod hasłem: „my chcemy boga”.
.
.
Tylko – co ma wspólnego biblijny żydowski „bóg” z niepodległością czy polskością? Owi „narodofcy” nigdy nie przyznają tego, co przyznają niektórzy tylko, „oświeceni”, odważni katolicy – że są oni duchowymi Żydami.
.
Terlikowski: “Ja jako Żyd (duchowy)”
http://www.fronda.pl/a/terlikowski-ja-jako-zyd-duchowy,25468.html
.
Mirosław Salwowski: “Ja też jestem Żydem (duchowym)”
http://www.fronda.pl/blogi/miroslaw-salwowski/ja-tez-jestem-zydem-duchowym,38593.html
.
Aleksandra Kowal: “W sensie duchowym jesteśmy Żydami.”
http://www.katolik.pl/czy-jestesmy-zydami-,834,416,cz.html
.
Tak więc już ich polskość jest w wymiarze duchowym wątpliwa. A tym bardziej ich patriotyzm. Nieszczęście polega na tym, że ogromna większość gorliwych katolików albo nie potrafi owej myśli zwerbalizować, albo wie o tym, ale to wstydliwie ukrywa. Tak samo w większości nie potrafią zwerbalizować ich rzeczywistego stosunku do Polski. Choć są tacy, którzy to robią. I tu powstaje pytanie – czy katolicy głoszące poniższe treści są polskimi patriotami, polskimi narodowcami?
.
„Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.”
http://pl.wikiquote.org/wiki/Henryk_Goryszewski
Henryk Goryszewski, prawnik, nauczyciel akademicki, poseł knessejmu I i III kadencji, wicepremier w rządzie Hanny Suchockiej.
.
„…przyjmując za właściwe stanowisko, iż najpierw jesteśmy katolikami, a później Polakami, gdyż naszą pierwszą ojczyzną jest Kościół katolicki….”
http://www.legitymizm.org/list-otwarty-do-piotra-skwiecinskiego
Redakcja ultrakatolickich monarchistów w „Od Redakcji” pod jednym z tekstów
.
„Jako katolik rzymski Polskę mogę poświęcić, bowiem narodowość jest kwestią incydentalną, ale na rozrzedzenie katolicyzmu rzymskiego mojej zgody być nie może.”
Adam Wielomski (proffessorek siedlecki, współpracownik „Najwyższego Czasu” i — o zgrozo — „Myśli Polskiej”
http://blotne-abecadlo.blogspot.de/2014/10/polak-czyli-katolik.html
.
“Cóżby ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym stracić”
Cytat z książki dla harcerzy „Czuj duch” księdza Kazimierza Lutosławskiego, bliskiego współpracownika Romana Dmowskiego, napisanej krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
.
Jak więc z powyższego widać – gorliwy katolik nie jest i nie może być polskim narodowcem – jest narodowcem katolicyzmu, czyli – jak głosi doktryna kk – „nowego narodu wybranego”. Nowego i wybranego – ale nie polskiego…
Każdy sam może zresztą sprawdzić, że dla gorliwego katolika Polska jest drugorzędna. Wystarczy tylko spytać takiego, czy zaakceptowałby Polskę rzeczywiście wolną, suwerenną, bogatą, ale świecką, laicką. Polskę, w której kk odcięty zostałby całkowicie od państwowego cycka i publicznych mediów, kler zamknięty byłby w kościelnych kruchtach, „lekcje religii” usunięte byłyby ze szkół, a katolicyzm pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na państwo, życie społeczne i prawodawstwo byłby wyłącznie prywatną sprawą wierzących. Każdy gorliwy katolik taką Polskę – wolną, suwerenną i bogatą – ale bez katolicyzmu – odrzuci. I to tylko dlatego, że żydo-katolicyzm jest dla niego ważniejszy. Tak naprawdę Polskę traktują gorliwi katolicy jako dodatek do katolicyzmu, czy raczej jako jego „podpórkę” – taką, jaką dla figi dusicielki jest drzewo, które ona powoli oplata, odbiera mu dostęp do światła,  spija własnymi korzeniami jego soki i na koniec drzewo dusi:
.
.
.
Tym właśnie dla gorliwych katolików jest Polska – jest podpórką, na której ich nadjordański pasożyt może się opleść i na niej żerować. Polska sama w sobie, bez katolicyzmu nie przedstawia dla nich żadnej wartości.
I stąd marsze niepodległości tzw. „Ruchu Narodowego” od samego początku odrzucałem jako katolickie oszustwo.
.
Powoli kończąc przypomnę jeszcze, że II RP nie odzyskała niepodległości 11 listopada. Odzyskiwanie niepodległości było procesem trwającym całe tygodnie:
.
Datę 11 listopada jako święta niepodległości wprowadziła sanacja w roku 1937 w tym celu, aby odzyskanie niepodległości kojarzone było z przybyciem z Magdeburga do Warszawy, odesłanego pociągiem specjalnym przez Niemców, Selmana/Piłsudskiego i przekazanie mu przez podlegającą Niemcom „radę regencyjną” 11 listopada dowództwa nad wojskiem. Zadaniem tego litewskiego przybłędy powierzonym mu przez Niemców była nadzorowanie tego, aby odbudowa państwa polskiego dotyczyła wyłącznie ziem zaborów rosyjskiego i austriackiego. To z tego powodu, wywiązując się ze zobowiązań wobec Niemiec, Selman/Piłsudski całkowicie zignorował powstania wielkopolskie i śląskie, nie wspierając ich choćby jednym żołnierzem czy karabinem. Na szczęście powstania te osiągnąły zamierzone cele wbrew Niemcom i bez pomocy Selmana/Piłsudskiego…
Tu polecam jeszcze tekst J. Kamyckiego z neonu24 o sanacji właśnie i o tymże litewskim przybłędzie:
.
Tak więc odrzucam wszelkie organizowane na trupie Polski „marsze niepodległości”, wszystkie te akademie, bale, fety. Ucieszyłoby mnie natomiast, gdyby zorganizowano Marsz Na Rzecz Odzyskania Niepodległości. Można by na nim śpiewać wyrzucone na śmietnik przez tzw. „prawicę” stare socjalistyczne pieśni. Ja, niegdysiejszy zagorzały antykomunista, teraz dopiero, po poznaniu bandyckiej mordy złodziejskiego kapitalizmu, doceniam ich treści. Z niewielkimi zmianami pasowałyby one w marszu na rzecz odzyskania niepodległości jak ulał:

.

.

.

Czy zdobędziemy się kiedykolwiek na to, aby milionowymi rzeszami wyjść na ulice?
.
Po to, aby Polska była Polską…
.

.
opolczyk
.
.
Reklamy